Blog parentingowy dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
Gadżety dla mamy

Jak wygląda PRAWDZIWE życie z dwójką dzieci?

Macie wrażenie, że u wszystkich jest czyściej niż u Was? Tak, ja też! Wkurza mnie jak widzę u innych blogerek lśniącą podłogę,  a tymczasem u mnie lśni, ale od rozmazanego masła…

Tak, przyszedł już czas żeby napisała ten wpis. Wpis pokrzepiający serca wszystkich rodziców. Pewnie po tym co tu napiszę poprawi Ci się humor i uznasz, że nie jesteś w tym sama.  A może nawet stwierdzisz, że masz zdecydowanie lepiej?

Wielokrotnie wspominałam Wam, że blog to tylko kawałek naszej rzeczywistości, może 10 %. Reszta jest nasza. Dziś poznacie resztę, którą tak umiejętnie kryję.

Jak pewnie zauważyliście nie zamieszczam ostatnio na blogu zdjęć naszego mieszkania. Piszę Wam o panującym ogólnym bałaganie, ale na potwierdzenie nie zamieszczam żadnych smaczków. Wiecie dlaczego? Bo traktuję Was jak zaproszonych gości, czyli z szacunkiem. Jak ktoś u nas się zapowiada to  sprzątam, ogarniam, odkładam rzeczy na miejsce, składam pranie, chowam różne przedmioty. Z dwójką dzieci zajmuje mi to… cały dzień. Nie mam wtedy czasu nawet napisać coś na blogu.

A dziś, no cóż – wyobraźcie sobie, że przejeżdżacie obok mnie i macie godzinkę czasu do np. spotkania i piszecie do mnie sms-a: „Hej Ania! Jestem pod Twoim blokiem. Wpadnę na kawkę, ok?”. Ja odczytując taką wiadomość mam oczy jak 5 złotych i nie wiem czy skłamać czy pójść na żywioł. Odpisuję: „OK, ale mam bałagan” i zdążę tylko szybko upchnąć do szafy stertę prania. „Mam bałagan” nie oznacza u mnie kokieteryjnego rozgardiaszu. Serio! Odkąd mam dwójkę dzieci, pracę i np. zdarzy się tak jak teraz, że Lilka jest chora, ja mam 3 zlecenia, a mąż jest w pracy to wygląda to tak jak na poniższych zdjęciach.

Estetki niech nie zaglądają!

Dzieci, mąż, praca, dom… Jak ustaliłam priorytety?

Zdziwicie się pewnie, ale najmniej mi zależy na porządkach w domu. A wręcz je olałam. Kiedyś nawet lubiłam sprzątać, była to czynność, która totalnie mnie odstresowywała i uwielbiałam widzieć natychmiastowy efekt.

Odkładanie przedmiotów na miejsce dawało mi poczucie sprawczości, wiedziałam, że na to mam WPŁYW i nad tym panuje.

A sprzątanie przy dzieciach jest nie lada wyzwaniem. Efekt jest, ale trwa godzinę (jak dzieci śpią) lub 10 minut jak nie śpią. Gdybym miała mieć „katalogowy” porządek to musiałabym sprzątać non stop. Ciągle chodzić po mieszkaniu. Podnosić i odkładać, podnosić i odkładać.

Doprowadzało mnie to do szału! Miałam wrażenie, że tylko to robię. Mało tego, wydawało mi się, że tylko ja widzę te rozwalone zabawki, skarpety, które spadły z suszarki…

Więc przewartościowałam swoje priorytety. Zadałam sobie pytanie, na czym zależy mi najbardziej i gdzie mam kierować najwięcej swojej energii życiowej (której po nieprzespanych nocach mam niewiele).

Tak, zgadliście! 

Wolę każdą wolną chwilę poświęcić dzieciom, bo wiem, że czas przeznaczony na czytanie im czy turlanie się po podłodze zaprocentuje. To nie będzie stracony czas, jak przy sprzątaniu. Mam o wiele większą satysfakcję z tego, że spędzam czas z dzieciakami. Oczywiście, czasami mam też dość (jak każdy), ale nie skupiam się tak bardzo żeby być perfekcyjną panią domu. Zdecydowanie bliżej mi do tej na literę Ch.

Rzadko kiedy składam łóżko, bo normalnie służy za trampolinę

Kto by się przejmował innymi skarpetkami?

Julek zaczął raczkować 3 dni temu i nie mogę spuścić go z oczu nawet na minutę. Chodzę za nim krok w krok, bo staje na kolanach przy wszystkim i leci prosto na twarz. Chodzi po Lilki pokoju i wszystko ściąga z półek. Kiedy śpi w dzień to pracuję na blogu i przy różnych projektach.

Podobno każdy ma takie krzesełko(a)

Przepraszam za to, co powiedziałam przed wypiciem mojej pierwszej kawy.

Obniżyłam totalnie moją strefę komfortu jeżeli chodzi o wygląd mieszkania. Najpierw tym się przejmowałam, a teraz staram się nie zauważać. Naprawdę ciężko jest mieć wszystko na miejscu jeżeli dzieci są w domu i tak bardzo angażują. Pewnie się da to pogodzić, ale ja naprawdę wolę poświęcić ten czas dla siebie czy też męża. Ogarniam ten cały grajdołek dopiero jak dzieci pójdą spać.

Zabawa roku – poduszkowe domki w każdej przestrzeni

Pod suszarką z praniem, która jest ekspozycją stałą, też można mieć domek.

O praniu w tle mogłabym napisać tragifarsę heroikomiczną. Bohaterką byłaby pralka o załadunku 3,5 kg.

Taaak, znów pranie. Właściwie to nie ma dnia bez prania (albo 3).

Najlepiej nam na… podłodze!

Podłoga w naszym mieszkaniu od ponad 4 lat jest miejscem, gdzie spędzamy najwięcej czasu. Nawet tam rysujemy, a zdarzyło nam się nawet jeść na podłodze. A odkąd jest z nami Julek to właściwie wszystko robimy na podłodze. Junior jest bardzo ciekawy co robimy wysoko, więc się domaga. Łatwiej przy dwójce  jest nam zejść do jego poziomu niż mieć go cały czas na rękach.

To już nie domek, to ponton.

„Aaa, Julek to mój ponton!!!” Mamo, zabierz go!

Jak żyć w takim razie i nie zginąć pod warstwą kurzu?

Lilka ma wciąż niezdiagnozowaną alergię i nie mogę dopuścić do tego żeby w mieszkaniu było brudno.  Wiadomo, że alergię powodują również roztocza , które są w kurzu. Więc jak w takim razie sprzątać przy dzieciach żeby zajęło to minimum  czasu a było jak najbardziej efektywne?

Kuchenne rewolucje i ewolucje.

Eskapady do łazienki. Taki fun!

Taki Taty relaks.

Pisałam Wam już jakiś czas temu, że zatrudniłam pomoc do sprzątania, która przychodzi raz na dwa tygodnie. Nie ukrywam, że jest to dla mnie ogromna ulga. Nie wiem jak bym sobie poradziła bez niej. Szkoda by mi było całą sobotę przeznaczyć na sprzątanie. Ograniczam się do minimum.

Gdzie jest moja skarpetka?

Stały element dekoracyjny – odkurzacz.

Powody, dla których idę do lodówki…

Codziennie razem z mężem staramy się ogarniać nasze 50 metrów. Dzięki temu, że obowiązki domowe są wspólne, jest nam łatwiej. On zawsze zmywa, ładuje pralkę i nawet prasuje, a ja rozwieszam pranie, składam i odkurzam. No i jest ok. Mieszkanie wieczorem jest ogarnięte, dzieci śpią, a my mamy chwile dla siebie.

Drewniane zabawki, mówicie?

Mama nie kupuje mi zabawek interaktywnych, bo woli te drewniane. Ale na szczęście mam odkurzacz.

7-miesięczne tornado w akcji.

Mam już taki rytuał, że codziennie odkurzam. Odgruzowuję wtedy całą podłogę, bo po całodziennych zabawach jest zwyczajnie brudna. Podnoszę zabawki, ubrania, biorę odkurzacz – nastawiam na cichy program i odkurzam. Czasami mi się też zdarza sprzątać przy usypianiu Jula w nosidle. On zasypia przy szumie odkurzacza, a ja szybko przelecę wszystkie powierzchnie. Podłoga po całym dniu jest w strasznym stanie. Do domu wjeżdżamy z wózkiem, więc zdarzy się i piasek. Wyobraźcie sobie taką sytuację: Jul już w kombinezonie (płacze zazwyczaj), zapięty w wózku, okna otwarte, ja już w butach i kurtce… przypominam sobie, że nie wzięłam portfela. Nie zdejmuje butów tylko lecę na paluszkach (jakby to coś dało) do kuchni. No i niestety na podłodze widać wszystkie ślady codziennych czynów.

Biuro detektywistyczne Lili i Jula.

Czai się na klocek.

Musiałam mocno zaprzyjaźnić się z odkurzaczem, bo inaczej zginęlibyśmy pod warstwą kurzu i brudu, a Lilka non stop by kaszlała. Jak widzicie wyżej nawet go nie chowam do szafy. Stoi cały czas w pogotowiu.

W raju. Kiedy siostry nie ma.

Siostra czapkę nałożyła, a mama odkurza.

Małe stołki – na parapety! Bo Junior nadchodzi!

Mam takie cudo, co ma takie opcje, że nie wyobrażam sobie bez niego dnia! Chyba zaprojektowała go jakaś sfrustrowana ciągłym sprzątaniem mama alergika. Jest to możliwe:)

Za co go uwielbiam?

Światło LED na nasadce oświetli każde ziarenko kurzu, a nawet odnajdzie zaginiony dawno klocek. Ten odkurzacz na powierzchniach płaskich dostał klasę A, a to znaczy, że rewelacyjnie sobie radzi z każdym paprochem. Światełka pomogą dostrzec każdy kurz, szczególnie ten schowany daleko pod kanapą. Nie ukrywam też, że ta podświetlana nasadka jest bardzo interesująca dla niemowlaka. Kiedy odkurzam chodzi za mną na kolanach krok w krok i obserwuje.

Klocku, szukaliśmy Ciebie pół roku!

Właściwie jedyną rzecz jaką mogę robić z dziećmi to odkurzanie. Odkurzacz trzymam w jednej ręce, więc Julek może być nawet zapięty u mnie z przodu, bo nie muszę się schylać. Wszystkie programy mam pod zasięgiem kciuka. Przyjemne z pożytecznym, on zasypia pod wpływem szumu i kołysania, a ja w tym czasie sprzątam. Wszystkie akcesoria mam pod ręką i nie muszę ich nigdzie szukać. Julek szybko zasypia, więc go odkładam i mogę dokończyć sprzątanie.

Tak, sprzątam w dresie. Nie, nie mam makijażu. Tak, to moja fryzura codzienna. Tak, to prawdziwe życie, a nie kreacja blogerska.

Pomocnicy do zadań specjalnych: kanapówka i szczelinówka 🙂

W mieszkaniu mamy tylko jeden dywan, a wszędzie są panele i płytki (w łazience). Nastawiam na program do płaskich powierzchni i wciągam wszystko jak leci. Odkurzacz ma taką sprytną funkcję, że się sam wyłącza jeżeli odłożę uchwyt z rurą  na ziemię np. kiedy muszę rzucić wszystko żeby ratować Jula, który zbliża się do kabli. Kiedy znów podniosę uchwyt odkurzacz sam się włącza. Sprytne, co?

Nie ukrywam, że wybraliśmy go też ze względu na Lilki alergię. To jest właśnie idealny odkurzacz dla alergików. Powietrze, które z  niego wylatuje jest pozbawione alergenów. Wszystko zatrzymuje filtr antyalergiczny w środku.

Odkurzacz ma klasę energetyczną A i zużywa 23,7 kWh/rocznie, czyli niewiele. To dobrze, bo przy naszym częstym użytkowaniu zapłacilibyśmy fortunę!

Pewnie niewielu rodziców zdaje sobie sprawę, że odkurzacz przy dzieciach jest w prawie ciągłym użyciu (przynajmniej u nas) i stanowi stały element dekoracyjny salonu (razem z inhalatorem). Zajechaliśmy już nie jeden  (a 2) w ciągu 4 lat. Ten ma gwarancję 5 lat, więc może ciągłym podłączaniem aspiratora  do nosa nie zepsujemy go, a wszystkie wciągnięte wirusy  zostaną w środku.

Aaaa, zapomniałam napisać, że ma niemożliwie długi kabel. Wystarcza na odkurzenie 50-metrowego mieszkania bez przełączania wtyczki.

Przedstawiam Wam mojego pomagiera, który jest ze mną codziennie i bez niego Jul ganiał by się z kotami podłogowymi, a Lilka pewnie drapała by się mocniej.

Odkurzacz Philips Performer Ultimate FC8955 <–klik

Zresztą sami obejrzyjcie go w akcji TUTAJ

Inżynier Julkowski.

Ostatnio przybył nam nowy członek rodziny, który najbardziej brudzi nam podłogę! Na szczęście Performer wciąga igły jak marzenie.

Czasami mam taki sen… Siedzę  w fotelu, czytam książkę, popijam herbatę. W pokoju jest czysto, wkoło stoją zielone kwiaty, nic nie leży na podłodze. Ja delektuję się każdym łykiem i chłonę książkę słowo za słowem. A dzieci? Dzieci są już dorosłe i nie mieszkają z nami w domu.

Kiedyś tak będzie, a ja wtedy będę tęskniła do tego bałaganu, do chrupków przylepionych do podłogi i rechotu moich dzieci.

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis kliknij „Lubię to” na moim profilu: https://www.facebook.com/nebuleblog/

*wpis powstał w ramach współpracy z Philips

Ten wpis ma 47 komentarzy

  1. A.

    Kochana napiszę krótko też miałam problem z tym aby zostać szczęśliwa mamą ale po wielu latach walki udało się i mamy wspaniałą 3.5 letnią córkę w listopadzie musiałam pogodzić się z faktem że po raz drugi się to nie zdaży.Tak więc spoglądam na wasze male szczęście i bardzo Ci gratuluje a bałaganem się nie przejmuj sciskaj i caluj te maleństwa bo ten okres tak szybko mija a dzieci jak podrosną to pomogą mamie w sprzataniu

    • Nebule-Ania

      Dokładnie! Wiesz, ja nawet to sobie powtarzam jak mam nieprzespaną noc i śpię po 15 minut. Wtedy sobie myślę, że to ogromne szczęście, że ma do kogo wstawać.
      Dziękuję:)

  2. Ola

    Rany to jak u nas ! Mam roczniaka i 5 latkę. Odkurzacz ciągle chodzi, zabawki są wszędzie.. Czasem mam wrażenie że głowa mi świruje od tego kotłującego się bałaganu na mikrometrażu. Fajnie patrzeć na normalne życiowe zdjęcia ! 🙂 No i zazdroszczę cichego odkurzacza !

  3. Marta Mielczarek

    Jezu, a ja wczoraj mówiłam mojemu partnerowi, że u Ciebie zawsze tak czysto, posprzątane itd. i dlaczego my nie dajemy rady przy jednym (5-miesięcznym). Tłumaczę sobie, że mamy high need baby i no nie poradzisz … Ja mam niestety dodatkowo ten problem, że jak nie posprzątam, jak mam zawalone mieszkanie (do którego nota bene wprowadziliśmy się niedawno i na początku było tak wspaniale puste) tracę energię i chęć do czegokolwiek, a stąd do frustracji już tylko krok. I weź tu ogarniaj małą z uśmiechem na twarzy. Ech życie. Trzeba przejść przez to jak przez nie powiem co 🙂

    • Nebule-Ania

      Mniej rzeczy jednak pomaga. Ja regularnie odgruzowuję mieszkania z zabawek, różnych przedmiotów i jest trochę lepiej. A później znów nazbieram… 🙂
      Dokładnie, przejdziemy przez to:) a przynajmniej po Lilce wiem, że im starsze dzieci tym jednak bałagan troszkę mniejszy. Moja też była HNB i nic nie robiłam. A później było lepiej. Ciekawe jak będzie z dwójką? 😉
      Dziękuję za miłe słowa:)

    • Magda

      Jeśli mogę się wtrącić, to Cię pocieszę. Mam podobnie jak Ty – przy bałaganie jestem rozdrażniona, by nie powiedzieć, że wpadam w szał i nie mam energii do niczego, lecz wyobraź sobie, podobnie do Ani, mam nie jedno, ale DWÓJKĘ dzieci! Energiczny, ciągle zajęty i przenoszący coś z miejsca na miejsce trzylatek i trzymiesięcznica. To dopiero jest czad 😉

  4. Marta Mielczarek

    Aaaa i jeszcze słów kilka o blogu. Jesteś moim światełkiem, zaczytuję się regularnie, do wielu wpisów wracam. Super robota! Bardzo dziękuję!

  5. Ania

    Ten wpis do balsam na moją duszę. Stwierdziłam, że chyba czas odpuścić…wyluzować..zmienic priorytety…dziekuję!!

  6. Pinka

    Kochana, ile nas łączy… Jesteś moim bliźniakiem spolecznym ???? rozni nas tylko odkurzacz, mój po 6 latach już nie świeci. ???? Za to Leo ma taki wzrok, że znajdzie wszystko, także ganiam za nim jak szalona i jak robi przystanek to wiem, że coś wypatrzył i zbieram choćby ręką. U mnie tylko mąż zamiast pomagać to robi remont całej góry także w jakiś sposób mi doklada bo się nosi okropnie… ????. Ale post od początku po koniec jakbym czytała o mojej rodzinie, wypady do lazienki, alergia starszej corci, raj gdy Nadia w przedszkolu, odkurzacz super zabawka, kable, fryz, nomakeup… no wszystko. Napiszę tak, przy Nadii było super, teraz jest jeszcze lepiej, kocham moje szczęścia ponad wszystko, choć już o 9 nie wiem jak się nazywam. Sprzątam w każdej wolnej chwili, gdy Dzieci bawią się z Tatą lub same, jak pisałam wyżej nosi się, a i wózek tez w domu trzymamy. A Ty, Jesteś SUPER Mamą! ????

    • Nebule-Ania

      Aaaa, jeszcze remontu by mi tu brakowało;)
      Hehe, życie na wysokich obrotach to jest to. Przynajmniej mamy poczucie, że nie marnujemy czasu, co?
      Dzięki za miłe słowa:)

  7. Kawiarka

    Oj tak! Znam taką rzeczywistość aż za dobrze ???? i przeżywałam straszne katusze z ogarnianiem wszystkiego wokół i taż niedawno zmieniłam odkurzacz na nowszy model choć ja jako mama córki z astmą i dwoma kotami wybrałam model bezworkowy z filtrem wodnym. Żałuję że tak późno zdecydowałam się na ten wydatek. Teraz widzę, że porządny odkurzacz to podstawa i też stał się stałą ekspozycją (tak jak suszarka na pranie) naszego lokum. A co do magicznych krzeseł na „wszystko” to u nas każdy ma swoje???? Pozdrawiam!

    • Nebule-Ania

      haha, ja się śmiałam z tego krzesełka męża, a teraz Lilka ma też swoje, na którym składuje różne rzeczy. Fajnie, że piszecie- też mi jest raźniej. Dzieci kiedyś wyrosną i będzie lepiej 🙂

  8. Małgosia

    Mam dokładnie tak samo, tylko bez cichego odkurzacza 😉 Dziękuję Ci kobietko za ten wpis

  9. Magda

    Przyznam, że miałam nadzieję na gorszy bałagan… Mam: dwoje dzieci, suszarkę do ubrań, która rozwiązuje problem prania, wrażenie, że ciągle sprzątam, lecz bałagan w mieszkaniu jest totalny… Chyba faktycznie muszę je znów odgruzować z zabawek. Tylko jak to zrobić, gdy wydaje się, że wszystkie będą potrzebne dla młodszej siostry?

    • Nebule-Ania

      Magda, dodam Ci szczerze, że na fotach jest taki średni stan. Bywają dni, że jest lepiej, a bywa znacznie gorzej;) To prawda dużo zabawek do sprzątania to kłopot. Ja często je przeglądam i się regularnie pozbywam. Tak też zrobię po świętach, bo widzę, że połową się nie bawi.
      A te zabawki, które chcę zatrzymać dla Julka chowam do kanciapy.

  10. markdottir

    Jej! Też tak mam. Tylko u mnie na razie drugie w drodze dopiero. 😉 Odpuściłam jak wróciłam do pracy na cały etat i po powrocie do domu i zrobieniu obiadu zostawało mi dosłownie kilka chwil dla dziecka. Kto by się wtedy przejmował bałaganem. 😉
    Do tego mam męża, który nie potrafi odkładać rzeczy na miejsce. To chyba jakiś defekt w mózgu. Jak ja Ci zazdrościłam, ze jesteś taka poukładana i wszystko na miejsce odkładasz!
    I z odkurzaczem też to samo. Już nie pamiętam od kiedy przestałam chować go do szafy, gdzie ma specjalnie zaprojektowaną półkę. Jak przeglądamy zdjęcia to jest na większości w tle. Czasem jeszcze jakiś ciuch malowniczo wisi na rurze. No masakra. 😉 A jak odkurzacz się nie załapie cudem, to na pewno będzie suszarka. 😛
    Mój odkurzacz działa już 10 lat, a ja odkurzam niemal codziennie odkąd mam dziecko. Mogę mieć bajzel, ale odkurzony. 😉 Powiem Ci, że Wasz ma za to kilka bardzo sprytnych „myków”, o których sobie myślałam „fajnie, żeby odkurzacz tak miał”. A tu proszę, mają.
    A i koszulki świetne macie z Julem. Rewelacja!

    • Nebule-Ania

      Dzięki, fajnie, że piszecie o tym. Ja też się czuję lepiej jak Wiem, że nie tylko u mnie odkurzacz, suszarka i inhalator jest w ekspozycji stałej. Czasem sobie myślę, że to z powodu małego metrażu. Ale jak sobie bardzie to zwizualizuję to widzę taki sam burdel na 90 m. Tylko, że pranie schowane:)

  11. Iza

    Bardzo lubię czytać Pani artykuły, oglądać zdjęcia. Przeczytałam zapowiedź na insta i zachwycona otwieram stronę. Czyta się świetnie, człowiek uśmiecha się w duchu bo to tak jakby o sobie czytał. I niestety jest koniec, reklama, która pasuje wszystko, zniechęca i sprawia, że wszystko wcześniej znikło. Z tego powodu zrezygnowalam z czytania kilku blogów, np. buuba.pl. Nie, nie dlatego, że Państwo zarabiacie, promujecie itp, ale dlatego że po pewnym czasie każdy artykuł kończy się w ten sposób. Jest napisany pod produkt ( oczywiście nie twierdzę, że to co jest napisane nie jest prawdą), chodzi mi o dam impuls, intencje. Już chyba wolałabym taki prosty tekst polecajacy, od początku do końca coś co się sprawdza w domu.
    Pozdrawiam!

    • Nebule-Ania

      Iza, dzięki za komentarz. Ja nigdy nie ukrywałam, że na blogu zarabiam i to jest mój sposób na życie. Wpisy sponsorowane były, są i będą u mnie. Inaczej nie miałabym czasu ani motywacji żeby pisać o tym wszystkim z czego czerpiecie. Nie wiem jak długo jesteś ze mną, czy może weszłaś pierwszy raz.
      U mnie nie każdy artykuł „kończy się w ten sposób”. Staram się aby to było raz na jakiś czas. Umówmy się, że ja też nie chciałabym czytać takiego bloga;) Wpisy sponsorowane są zazwyczaj 2 miesiącu (na 12 postów).

      • markdottir

        A ja lubię takie posty sponsorowane z pomysłem, z „jajem”. Widać, że się napracowałaś, wpadłaś na pomysł, a nie tylko: mam odkurzacz, dostałam od firmy, fajnie odkurza. Doceniam inwencje. 🙂

  12. Elutka

    Fajny wpis-życie normalnej rodzinki. Jestem za wyluzowaniem, choć sama nauczyłam się odpuszczać dopiero przy drugim dziecku. Mój 6 letni synek nieustannie zakłada różne skarpety: mówi, że tak je wszystkie lubi i nie może się zdecydować, więc uszczęśliwia dwie pary na raz! Rozbawia mnie tym na maxa. Pozdrawiam

    • Nebule-Ania

      Mój mąż ma 40 lat i też tak samo robi 🙂
      A to fakt, ja też wyluzwałam dopiero przy drugim. Przy Lilce pilnowałam nawet żeby zabawki odkładała na miejsce:)

  13. Magda

    Ja się często poddaję na etapie odgruzowywania podłogi z zabawek i innych elementów – żeby naszykować ją na nadejście odkurzacza. Czego dotknę, staje się najnajnajciekawsze i natychmiast trzeba to od nowa rozwalić na podłodze. Ewentualnie gdy dobiegam z rundą do końca (książki, klocki, kasztany, kredki itd.), to za mną pierwsze z kolejki (książki) z powrotem ląduje hurtowo na podłodze. Wywaliłam ful zabawek, zlikwidowałam pudło na zabawki. Teraz już prawie wszystko ma swoją półkę. A i tak…
    Ja już mam wizję, jak moje dzieci (2,5 roku i 16 miesięcy) siedzą zawinięte ciasno w chusty niczym w kokony (chusty, bo są długie i nie rozplączą ich tak łatwo!!) na łóżku, a ja wtedy sobie sprzątam, odkurzam i relaksuję 😀

    • Nebule-Ania

      Magda, ale dzieci mają różnicę wieku;) Szacun! Dobrze, że w ogóle masz czas i siłę żeby sprzątać.
      Ja ostatnio też miałam tak tego dość, że chciałam Lilce zostawić tylko książki. Powiedziałam jej to, a ona się zgodziła… 🙂
      Jednak, wiadomo, że tego nie zrobię.
      A najlepsze jest, że zaraz są Święta i znów dostanie tyyyyle tego:/

  14. justyna

    A ja mam pytanie nie na temat , ale mam nadzieje ze uzyskam odpowiedz:)
    Chce kupic nosidlo na wiosne jak mały skonczy 6m.
    I tak do torby wozkowej mozna zapakowac wszystko co potrzebne pieluchy chustki ciuchy na zmiane no i jest jeszcze starsza corka dlaa niej prowiant na spacer zabawki itp. ciekawa jestem jak jest w twoim przypadki. jak gdzies idziecie to co zabierasz i do czego? chodzi mi o takie wyjscia na spacer itp. kiedy nie ma samochodu w ktorym mozna to zostawic.

    • Nebule-Ania

      Hej, Justyna- jak jadę gdzieś autem to biorę torbę wózkową. A jak gdzieś chodzę niedaleko domu to mam założony na wózku organizer Skip hop, a pieluchy, chusteczki, body mam w woreczku w koszu wózkowym.

      • justyna

        A jak idziesz gdzies z dzieciakami bez wózka (tylko nosidło). Zabierasz cos ze soba pieluszki picie dla starszaka itp. Zastanawiam sie czy jakies dalsze spacery i wyjscia sa mozliwe , jak zabrac pieluchy chustki picie itp. czy spacery bez wozka tylko z dzieckiem w nosidle sa mozliwe.

      • Nebule-Ania

        Ah, w takiej konfiguracji to tylko odważę się wyjść przed blok na plac zabaw. Wtedy biorę tylko torbę płócienną.

  15. Małgosia dom w kadrze

    Super wpis:) Nie wszystko jest idealne, jak przedstawiamy to na blogach. Ja mam jednego bąbla. Ale praca na etacie, praca po godzinach, czas dla męża i dziecka, powoduje, że nie sposób utrzymać porządku. Dziś moje mieszkanie wygląda jak po churaganie. Strasznie mnie to wkurza dlatego ciągle chodzę i sprzątam. Sprzątanie kiedyś mnie relaksowało, ale teraz staje się przykrym obowiązkiem. Jak patrze na te piękne wysprzątane mieszkanka na Insta i na blogach – no to żal mnie ściska średnio raz w tygodniu załamka, bo ja nigdy nie będę miała tak czysto. Dlatego przyszłaś z tym wpisem w samą porę:) Dziś piątek, jutro chciałabym odpocząć a przede mną wizja sprzątania. Buuuu…..

    • Nebule-Ania

      Młgosiu, myślę, że te wszystkie osoby na Insta mają gdzieś w tle to samo. Naprawdę, nie przejmuj się tym. Znam osobiście tylko jedną blogerkę, która ma zawsze porządek, ale ma już starsze dzieci.
      Nie da się chyba tego utrzymać, tak żeby było długo wszystko na miejscu.
      Mnie też kiedyś sprzątanie relaksowało, bo był efekt. A teraz nie ma 😉 Ale za to jest śmiech dzieci.

  16. Natalia

    Pomijając część o odkurzaczu to jakbym czytała o nas. Starsza 3 lata, raczkujący Młodszy prawie 7mies i wszędzie sieje chaos, do.tego staje przy meblach, więc ściąga wszystko zewsząd. Ciągle słyszę „mamo, weź go” 😉
    A mieszkanie, no cóż… w poniedziałek przyjdzie najęta pani i pomoże nam trochę odgruzować przed świętami.

    • Nebule-Ania

      Haha, na tym samym wózku jedziemy:) Czyli Młodszy Wasz też taki szalony??? Mój dziś przy wannie stanął, na nogach!

  17. ab

    e tam, nie masz do tego wszystkiego psa/kota 😉

  18. K&U

    Najlepszy Twój wpis,taki na wielkim luzie. Super 😉 ps. właśnie podniosłam wzrok znad telefonu i spotkał się on z suszarką 😀

  19. Anka

    Ja z innej beczki. Wyłapałam zdanie, że córka ma niezdiagnozowaną alergię. Czy gdzieś o tym pisałaś? Pytam, bo mam 8 miesięczne dziecko, które ewidentnie coś uczula, a ja nie potrafię dojść co 🙁

  20. kasia

    Ile ja bym dała za 50m2, brak pieca w przedpokoju, szczelne okna i brak grzyba w katach. sprzatanie to jest moja najwieksza zyciowa porazka i poki sie stad nie wyniose to tak juz bedzie. jeden pokoj, trzy osoby z z czego trzy balagania jedna sprzata i wszystko co wyzej. odkurzac stoi przy lozku, a reszta jest wszedzie. jak ktos pisze ze zaraz u mnie bedzie to mowie ze mnie nie ma. a za 8 miesiecy drugie dziecko. juz jestem przerazona….

  21. Inga

    Witaj Nebulo 🙂
    na Twój blog trafiłam przed chwila i już Go uwielbiam- życiowe normalne i bez cukierkowania.
    Dzięki temu co piszesz doszłam do wniosku, że warto wyluzować choć nie będzie łatwo- mikrometraż z lodówką w pokoju- ale miejsce na zabawę dla dzieci jest, nawet jeśli do segmentu zasuwam przez rzekę zabawek.
    Pokrzepiłaś mnie tym wpisem.
    Dziękuję

    • Nebule-Ania

      Hej Inga, cieszę się, że do mnie trafiłaś i mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej. My wczoraj rozłożyliśmy namiot z tunelem na pół pokoju. Ale była zabawa:)

  22. marta

    Rzadko piszę komentarze, ale tu się aż prosi. Jestem mamą 16-miesięczniaka. Jedno dziecko, 90 m2. Jeśli składam, układam, wkładam, przekładam, porządkuję, układam, wkładam, przekładam, układam, wkładam, przekładam, przekładam, porządkuję, układam, wkładam, przekładam, układam, wkładam – kilkanaście razy na dzień – to jest w miarę porządnie. Jeśli 3 – tornado. Mały był chory ostatni tydzień i po prostu – odpuściłam, prawie nie ruszałam. Rosło, gromadziło się, puchło – jest bałagan. I co? Spuściłam balonik.

  23. Małgosia

    Czasami z ciekawości czytam jakieś blogi … aby podpatrzeć jak to u innych wygląda:) musze przyznać, że pierwszy raz natrafiłam na normalny opis; oczywiście inne blogerki też podejmowały ten temat – ale u nich niesprzątnięte mieszkanie był ustawione….to widać:) sama jestem perfekcjonistką i staram się mieć zawsze czyste mieszkanie; przy dziecku trudniej o to ale jakoś daję radę (każdy ma swoje sposoby). Brawo za realizm! Dość już tych skandynawskich bieli w mega wypasionych domach i pokazówki blogerskiej…..nawet reklama na blogu była tak ujęta że nie drażniła jak na innych blogach

  24. Rena

    Mam domu trójkę ale moja koleżanka mając dwoje dzieci wczoraj dowiedziała się, że będzie miała minimum jeszcze dwa. Więc mamy jeszcze dobrze 🙂

  25. Kasia

    Ja dostrzegłam ciekawe klocki u Was na podłodze, takie piramidki czy to się wydadzą jeden w drugi? Co to za klocki? Jak się sprawdzają?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *