Blog parentingowy dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
Rozwój dziecka

A czy Twoje dziecko już…?

W wykropkowane miejsce wstawić: przesypia noce, nie korzysta z pieluchy, mówi lub pisze „gżegżółka”, jeździ na dwóch kółkach na rowerze, samo zasypia itd.

Takich pytań w ciągu prawie 5 lat usłyszałam TYSIĄCE: od sąsiadki, od koleżanki, od pediatry, od cioci, od Pani w sklepie, a nawet od Pana na stacji benzynowej.

A my, mamy, traktujemy je bardzo osobiście. Wiecie jakie pytanie jest teraz u mnie na topie, takie, które w 10 sekund podnosi mi ciśnienie szybciej niż podwójne espresso?

„Czy Julek przesypia noce?”

Robię wtedy głęboki wdech, odliczam od 10 do 1 i odpowiadam, że

„Nie, nie przesypia”

„Ojej, ale dlaczego?”

„…” wtedy oschle odpowiadam, że „Nie wiem”, a w głowie dodaję niecenzuralne słowo.

„A moje dziecko spało w swoim pokoju od urodzenia”

„Fajnie”- odpowiadam.

Wiadomo, że każda mama chciałaby żeby dzieci spały, jadły, szybko się odpieluchowały, od razu mówiły pełnymi zdaniami, zawiązywały sznurówki, jeździły na rowerze w wieku 18 miesięcy i w ogóle, żeby szybko były samodzielne.

Niestety BARDZO CZĘSTO tak nie jest.

Dzieci niesamowicie się różnią między sobą. Nawet te, które są wychowywane przez tych samych rodziców i w tych samych warunkach środowiskowych. Ja też przez chwilę porównywałam rozwój Lilki i Jula, jednak w pewnym momencie musiałam sobie uświadomić, że są to zupełnie dwie inne jednostki i NIE MOGĘ ich porównywać, nawet w moich myślach.

Bardzo lubimy porównywać nasze dzieci. Tymczasem jest to zgubne. Tak wiele czynników ma wpływ na ich rozwój, że podciąganie dwójki dzieci pod ten sam mianownik jest bez sensu. Szczególnie w pierwszych latach życia rozwój przebiega różnie. Dzieci z różnych powodów nie będą potrafiły zrobić tego co starszy lub młodszy rówieśnik.

Dziś napiszę Wam dlaczego tak jest i co ma na to wpływ, że rówieśnicy tak bardzo różnią się między sobą.

Co warunkuje rozwój dzieci? Czynniki, które mają wpływ na szybszy lub wolniejszy rozwój.

1.GENY

Dziedziczymy po naszych przodkach wiele cech. W genotypie mamy zapisanych wiele informacji. Nauka wciąż się rozwija i bada te tematy bardzo wnikliwie. Dzięki dziedziczeniu wyglądamy tak jak wyglądamy, mamy takie, a nie inne problemy. Dzieci oczywiście dziedziczą po nas (i naszych przodkach) wiele cech np. Lilka odziedziczyła po swoim dziadku od strony taty leworęczność. W mojej bardzo dużej rodzinie NIKT nie jest i nie był leworęczny. W genotypie są również zapisane mutacje genów, które są odpowiedzialne za różne choroby. Często piszę zmartwionym rodzicom, że dzieci dziedziczą po nas również układ nerwowy. Wiele cech mamy wspólnych i to, że np. mamy chorobę lokomocyjną to może być tak, że dziecko po nas ją „przejmie”.

2. ŚRODOWISKO

Wiemy również, że ogromny wpływ na rozwój dzieci ma środowisko, w jakim się urodziły i się wychowują. Pozwolę sobie na szczegółowe wyodrębnienie:

  • relacje z ludźmi, czyli kto zajmuje się dzieckiem i uczestniczy w wychowaniu. Nie od dziś wiadomo, że dzieci najwięcej uczą się przez OBSERWACJĘ- to tak poznają świat. Będą próbować nas naśladować dlatego, że tak nakazuje im Matka Natura.

Skoro jej udało się przetrwać i nie zjadł jej dziki zwierz to znaczy, że tak trzeba robić. Będę ją naśladować, bo dzięki temu przeżyję.

  • styl wychowania też ma ogromny wpływ na to jakim dzieckiem będzie nasza pociecha. Ciężko opisać to w  jednym podpunkcie, ale stosowanie kar czy nawet nagród ma wpływ na rozwój dziecka oraz inne zachowania.
  • placówki opiekuńcze: żłobek, przedszkole, szkoła. Czy jest to placówka publiczna, prywatna, związana ściśle z jedną metodą pedagogiczną
  • otoczenie bliższe i dalsze, czyli warunki mieszkaniowe oraz przedmioty, które otaczają dziecko. Dzieci powinny mieć chociaż swój mały kącik. Nie muszą mieć pokoju, szczególnie  w pierwszym okresie życia. Warto zwrócić uwagę na to aby otoczenie otoczenie było przystosowane do potrzeb dzieci.

Stymulujące otoczenie ma bardzo korzystny wpływ na rozwój dzieci.

3. PŁEĆ

Od zawsze powszechny był stereotyp, że chłopcy rozwijają się wolniej niż dziewczynki. Później zaczynają mówić i dojrzewać. Wg mnie jest to mit. Postaram się jeszcze dokładniej dokształcić się w tym temacie i zrobię oddzielny wpis na ten temat.

3. STAN ZDROWIA RODZICÓW PRZED CIĄŻĄ

Stan zdrowia przyszłej mamy (oraz taty) jest bardzo ważny. Przekonałam się o tym bardzo dobrze. Pisałam Wam o tym tutaj. Współtowarzyszące choroby mają wpływ na późniejszy rozwój dzieci, dlatego warto się diagnozować. Profesor, u której się leczyłam uważa nawet, że odpowiednia dieta przed zajściem w ciążę jest ważnaa. Zalecała mi dietę śródziemnomorską. Podpierała swoje zalecenia badaniami, które jednoznacznie stwierdzały mniejszą obecność zespołów genetycznych w południowych rejonach Europy. Ze swojego doświadczenia mogę również napisać, że np. insulinooporność czy też PCOS mają wpływ na jakość komórek jajowych.

4. CIĄŻA

Sam przebieg ciąży ma również wpływ na późniejszy rozwój dziecka. Stres, przyjmowane leki czy nawet ułożenie dziecka  przez 9 miesięcy może mieć wpływ na to jakie będzie nasze dziecko i jak będzie pokonywało kamienie milowe. Mój młodszy syn np. bardzo długo znajdował się główką do dołu, a do tego był dość spory i miał mało miejsca. Jest to prawdopodobna przyczyna jego asymetrii. Spotkałam się również z opinią, że dzieci, które nie obróciły się główką do dołu mogą mieć problemy z równowagą.

Są również leki, które nie pozostają obojętne dla dziecka. Oczywiście nie ma co dyskutować na temat zasadności stosowania leków podtrzymujących ciążę, ale nie pozostają obojętne np. Nospa ( wśród terapeutów mówi się o dzieciach ponospowych, które mają obniżone napięcie mięśniowe).

Leżenie w czasie ciąży również nie pozostaje obojętne. Bardzo ciekawy post na ten temat napisała wczoraj Nicole i polecam Wam przeczytanie KLIK. Dodam od siebie jako terapeuty SI, że właśnie brak bodźców z układu przedsionkowego może mieć wpływ na późniejsze funkcjonowanie zmysłów dziecka. Pozostawanie w bezruchu również może powodować problemu z napięciem mięśniowym, zaburzenia SI. Często dzieci z ciąż leżących są niedostymulowane i mają ciągłą potrzebę ruchu. W czasie diagnozy SI terapeuci bardzo często pytają o okres ciąży, bo ma on bardzo duży wpływ na późniejsze funkcjonowanie.

4. PORÓD

Pewnie nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak bardzo duży wpływ poród może mieć na późniejszy rozwój dziecka. Poród przedwczesny, poród indukowany, poród z użyciem różnych narzędzi, poród naturalny czy też cesarskie cięcie… Wydarzyć się może wszystko. Znajoma fizjoterapeutka mówiła mi nawet, że stres, który nas zaskoczy w czasie porodu (a co za tym idzie wyrzut kortyzolu) może mieć wpływ na napięcie mięśniowe dziecka i jego późniejsze funkcjonowanie.

5. ODŻYWIANIE

Jestem ogromną zwolenniczką karmienia naturalnego i wierzę, że ma ono wpływ na zdrowie i późniejszy rozwój dzieci. Znów pozwolę sobie zacytować Nicole. Przeczytajcie niesamowitą historię jej babci . Widzę również ogromne benefity z rozszerzania diety metodą BLW. Zdrowe jedzenie również ma wpływ na rozwój. Odporność na choroby  dziecka buduje się w jelitach. Pisałam o tym TUTAJ.

6. RÓŻNORODNOŚĆ

To moja ulubiona zasada, którą stosuję przy moich dzieciach. Różne bodźce, zasada środka oraz brak radykalizmu wg mnie najlepiej wpływa na rozwój dzieci.

Jak widzicie tak wiele czynników ma wpływ na to jak przebiega rozwój. Przestańmy porównywać nasze dzieci z rówieśnikami.

KAŻDE DZIECKO MA ZA SOBĄ INNĄ HISTORIĘ, ŻYJE W  INNYM ŚRODOWISKU I MA INNY GENOTYP. 

Wszelkie porównania nie wpływają dobrze, ani na dziecko ani na nasze samopoczucie.

Kiedy ktoś mnie teraz o coś pyta, to ZAWSZE odpowiadam: KAŻDE DZIECKO JEST INNE.

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis kliknij Lubię to

Ten wpis ma 19 komentarzy

  1. Ania

    Ja na szczęście – tak jak ogólnie wieloma aspektami macierzyństwa bardzo się przejmuję – całe to porównywanie miałam głęboko w nosie i zawsze niesamowicie mnie bawiło (bo to, że każde dziecko rozwija się inaczej, uważam za naprawdę fascynujące i sama dla siebie lubię obserwować dorastanie dzieci w podobnym wieku i to, w jak różnym tempie nabywają różne umiejętności). Ze spokojem opowiadałam/opowiadam, że moje dzieci jeszcze nie korzystają z nocnika, nie przesypiają nocy, nie mają zębów, nie układają puzzli, nie potrafią jeździć na rowerze itd., a kiedy tylko ktoś zaczyna opowiadać mi o tym, że jego dziecko/wnuczek/siostrzeniec itd. umie to już od kilku miesięcy, to szczerze gratuluję i rozmowa się kończy. Autentyk, który pamiętam do dziś:
    Ciocia na imieninach: A Maciuś to już raczkuje?
    Ja: Nie.
    Ciocia: Ale siedzieć to już siedzi?
    Ja: Nie.
    Ciocia: (krzywo patrzy na moje „opóźnione” dziecko) A bo mój Antoś [wnuczek] to już od dawna raczkuje!
    Ja: A no to tylko pogratulować takiego zdolnego wnuka!
    Ciocia: (milczy zszokowana)

  2. Winia

    O tak, Te pytania też mi ciśnienie podnoszą. Ekstra napisane!

  3. Joanna

    Niestety ale ciaza bardzo oslabia odpornosc ja w ciazy mialam 7antybiotykow I.niestety mysialam je przyjmowac bo kolka nerkowa czy zapalenie pluc bez antybiotyku moglyby wiecej zaszkodzic dziecku I np.wczesnym porodem. Dziecko naszczescie urodzilo sie zdrowe a czy bedzie miec si to sie okaze. Pierwsza corka ma si

  4. Ania

    Mój osobisty wniosek z powyższego wpisu jest taki: cały ciężar ewentualnych problemów i zaburzeń czyhających na dziecko spoczywa na matce – bo przecież jak nie będę stosować super wyselekcjonowanej diety i posłucham się ginekologa, który zaleci zażywanie Nospy, to narażę swojego niemowlaka na same nieszczęścia już na starcie. Rozumiem, że wpis powstał ku pokrzepieniu serc, ale u mnie zadziałał odwrotnie 🙁

    PS Bynajmniej nie jest to hejt. Jestem regularną czytelniczką tego bloga i bardzo cenię treści, które są tu publikowane 🙂

    • Nebule-Ania

      To w takim razie za bardzo wzięłaś go do siebie. Wpis miał tylko pokazać, że za każdym dzieckiem stoi inna historia.
      O nospie napisałam, bo wiele osób o tym nie wie i łyka jak tiktaki.
      A dieta to taka ciekawostka.

      • MamaJasia

        Ja musiałam przyjmować leki podtrzymujące ciążę i nospe od połowy 6 miesiąca ciąży i nie mam tego sobie za zle bo dzięki temu dotrwalam do 36tygodnia. Moje dziecko ma problemy z napięciem mięśniowym ale wolę nie myśleć jakie miało by problemy gdyby się wtedy urodziło. Sledze Pani blog od jakiegos czasu i bardzo go cenię ale ujęła Pani niektóre kwestie w taki sposób że my matki powinnyśmy się tylko obwiniać.
        P.s. uważam że na dziecko też trzeba patrzeć trochę z krytycznej strony dlaczego nie siada, Nie raczkuje itp bo może się okazać że ma np jakieś problemy czy z napięciem mięśniowym, si… i im szybciej zauważymy takie rzeczy tym szybciej będziemy mogli mu pomóc

  5. iwcia

    Super post!
    Oby wszyscy „Pytający” mieli tego świadomość.
    Niestety nie mają.
    Mnie bardziej od pytań „czy już…? denerwują stwierdzenia typu: „powinna już…..
    Nie znoszę szufladkowania, wrzucania wszystkich do jednego worka, oceniania, przyzwolenia na bycia po prostu sobą.
    Nie liczy się to co dziecko już potrafi, jakie jest, jak lubi spędzać czas, jaką ma ulubioną zabawkę czy formę aktywności. Liczy się tylko ciągłe porównywanie z rówieśnikami.
    Najczęściej właśnie tak samo podsumowuję rozmowę, że „każde dziecko jest inne i każde ma swój czas rozwojowy”.

    Podobnym tematem, który podnosi mi ciśnienie jak mało które, to temat jedzenia.
    Co np. je moja córka, bo inne dziecko to je wszystko. Albo że w tym wieku to powinna ju z jeść wszystko.
    Jeśli ktoś mi mówi, że np. roczne dziecko powinno jeść juz wszystko, to zaczyna się we mnie gotować.
    Ktoś nie ma pojęcia o alergiach pokarmowych, o enzymach trawiennych małego dziecka, o ciągle rozwijających się jeszcze jelitach, o szkodliwości pewnych substancji w diecie maluszka ale z uporem maniak będzie układał menu mojego dziecka. Brrrrrrr….

  6. TosiMama

    Nigdy nie porównywałam;) Było (i jest) mi z tym dobrze!

  7. M.

    Masz rację, dzieci się nie porównuje, ale! Od każdego lekarza słyszałam, że córka ma czas, że przecież kiedyś usiądzie/stanie/będzie chodzić. Przez mój upór dotarłam do rehabilitantki, która stwierdziła (zgodnie z moimi przypuszczeniami), że 9-miesięczne dziecko, które tylko leży na brzuszku i macha rączkami i nóżkami w górze, nie wpisuje się niestety w normy. dzięki ciężkiej mojej (i mojej córki) pracy dziecko zaczęło raczkować mając rok, usiadło mając również rok, a zaczęło chodzić – 1,5 roku. Rozwój dziecka jest indywidualną sprawą, jednak mimo wszystko są pewne widełki umiejętności, które wynikają z praw natury i warto mieć to w głowie. Oczywiście wszystko musi się dziać naturalnie, a nie np nauka chodzenia poprzez prowadzenie dziecka „na wisielca”.
    Dowiedziałam się również, że problemy mojej córki były wynikiem choroby na początku ciąży, ale niestety na niektóre sprawy nie mamy wpływu…
    Mam jeszcze taką refleksje: zauważyłam dość spory nacisk na porody naturalne i potępianie cesarek. Rozumiem. Ale czasem niestety (albo właśnie stety) są one nieuniknione. W efekcie matki, które bardzo świadomie podchodzą do macierzyństwa później czują się winne, że popsuły swoim dzieciom start po tej stronie brzucha. Trochę absurdalne jak dla mnie…
    Pozdrawiam!

  8. Małgosia

    To,że każde dziecko jest inne to wiadomo i nie ma za bardzo nad czym dyskutować. Jednak niestety wszystko sprowadza się do tego, że wszystkiemu winna jest matka (przede wszystkim), później ojciec i ich środowisko życia. Dołujące to jest.

  9. Ola

    Witam, w jakiś sposób stres w ciąży może wpłynąć na dziecko? Niestety w 8 miesiącu ciąży miałam bardzo stresująca sytuację i syn w wyniku tego mi się obrócił w brzuchu. Szukałam informacji jak stres w ciąży może wpłynąć na dziecko, jednak wszędzie jest napisane że wpływa i że nie jest wskazany. Chciałabym uważnie obserwować syna, by niczego nie przeoczyć, jednak nie wiem na co mam zwracać uwagę 🙁

  10. Dorota

    Jest jeszcze stwierdzenie „bo inne dzieci już…” i tu następuje cała latania umiejętności, których – w mniemaniu tej osoby – nie ma moje dziecko. Najgorzej jak porównuje osoba opiekująca się dziećmi i do porównania bierze dziecko urodzone na początku roku i z końca roku. To dopiero szału można dostać.

  11. Anna

    Aniu, wspaniały wpis! Osobiscie po lekturze Pippi Ponczoszanka przyjęłam następująca metodę: gdy ktos mnie pytał, czy dziecko załatwia potrzeby fizjologiczne na nocniku, mówiłam, ze tak! Oczywiscie! A jak sie rozpedzi, no nawet na trzy pod rząd! Czy juz czyta (w wieku 3-4 lat)? Tak! Oczywiscie! Dopiero co skończyło Trylogie, wlasnie zaczyna Krzyżaków :)) spi samo? No jasne! Nawet zostaje samo na noc! 🙂 ot i mialam oszołomionych ciekawskich z głowy :))))

    Pozdrawiam Cie serdecznie!
    Ania

  12. Kasia

    Ten post powinien zostac wydrukowany i rozdawany w autobusach, na przystankach, na ulicy, w sklepach, po niedzielnej mszy 🙂

  13. Kinga

    Czy punkt 3 i 4 się powtarza czy mi się dwoi w oczach ? Chodzi mi o samą cyfrę, a nie cały tekst 🙂 Tekst oczywiście w punkt, mój synek jest „chwilkę ” młodszy od Julka i też pełno pytalskich. Na szczęsię się tym nie przyjmujemy. A i nie zgodzę się z niektórymi komentarzami, że tekst jest dolujący, otóż fakt, że ogromny wpływ na funkcjonowanie dziecka ma mama i tata nie jest tajemnicą. I nie należy tego traktować jako „obwinianie” rodziców. Warto jednak wiedzieć na co mamy wpływ.

  14. Ewelina

    Z ta nospa to prawda – mój pierwszy ginekolog ( pózniej zmienieniony – po ok. 2-3 mcach) miał obsesje na punkcie nospy – kazał ja nosić w torebce, kurtce, kosmetyczce i łykać – właśnie jak tic-taki -niestety najprawdopodobniej przez to moja córka miała obniżone napięcie do tego stopnia ze podejrzewano rdzeniowy zanik mięśni, Niestety czasu nie cofnę – na szczęście opóznienie psycho-ruchowe za nami – a córka jest w dobrej formie – daje jej czas na zdobywanie kolejnych umiejętności. Juz nie raz przekonałam sie ze fizjoterapeuci sa w stanie więcej wyłapać u dziecka niż np. pediatra (niestety większość jest niedouczona – sorry, ze uogólniam ale mieszkając w W-wie -niby stolica a o niczym to nie świadczy). Dobrze, ze rodzice sa dociekliwi, uparci, zdeterminowani i gdy zauważa niepokojące objawy nie odpuszczają :). Ps. A Twój materiał Aniu – swietnie napisane, ja nie odbieram go jako wyluzowanie w temacie rozwoju dziecka – wiemy o co chodzi i w jakich kwestiach należy odpuścić ;).
    Pozdrawiam!

    • Nebule-Ania

      Dzięki za komentarz! A z pediatrami to prawda – Ci bardziej odważni potrafią przyznać, że nie znają się w tej tematyce i kierują do specjalisty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *