fbpx

Jak nie zgubić dziecka w sieci – genialna książka, która wprowadza dzieci i rodziców w świat Internetu

Pozwalać czy nie pozwalać korzystać z nowoczesnych technologii, jak tablety, telefony i laptopy z dostępem do sieci? A jeśli pozwalać, to jak? Na czas? Pod nadzorem? Kontrolując? Ile czasu to dobrze? A ile już źle?

To pytania, które współcześni rodzice zadają sobie nieustannie, miotając się wśród informacji o szkodliwym wpływie urządzeń, a ciekawością dzieci. No i jeszcze wiedza, którą daje internet. Wszystkie możliwości edukacyjne – czy one przewyższają negatywny wpływ urządzeń? Nie, chyba nie – wiadomo, urządzenia i dostęp do sieci dla dzieci to zło. Tak mówią.

Polecałam wam już kilka książek tego autora – Jak zapewnić swojemu dziecku najlepszy start czy Jak nie zwariować ze swoim dzieckiem. Dziś książka, w której autorzy odczarowują czas ekranowy!

DOŚĆ!

Oto książka, która sprawi, że dając dziecku tablet, pozbędziecie się wyrzutów sumienia. Zrozumiecie, podobnie jak ja zrozumiałam, że jest to narzędzie. A jak nauczycie dziecko z niego korzystać, zależy od Was samych.

 Nie musicie odmierzać czasu przed tabletem. Nie musicie być kontrolerami. Musicie wychować dzieci, uzbrajając je w wiedzę o świecie wirtualnym, podobnie, jak robicie to ze światem prawdziwym, uprzedzając o tym, co może je tam spotkać i jak reagować na zagrożenia.

Ucząc czego unikać i jakie konsekwencje niosą konkretne ruchy, jak na przykład wstawianie niektórych zdjęć na profile społecznościowe. To zupełnie nowe spojrzenie na obecność dzieci w internecie. Ściągające poczucie winy z rodziców. Internet jest dobry – jeżeli dziecko umie z niego dobrze korzystać. Jak długopis. Można sobie go wbić w rękę, albo napisać wspaniałą powieść. Książka „Jak nie zgubić dziecka w sieci?”, Zyty Czechowskiej (Nauczycielka Roku 2019) i Mikołaja Marcela (wykładowca, nauczyciel, pisarz) jest właśnie o tym.

Dla kogo jest ta książka?

To poradnik dla KAŻDEGO RODZICA. Można powiedzieć, że powinien być to podręcznik do wychowania dla współczesnych rodziców, którzy wyrośli bez dostępu do internetu, w czasie ich własnego dzieciństwa. To również pozycja dla nauczycieli, dziadków i wszystkich, którzy pracują z dziećmi.

Czego dowiecie się z „Jak nie zgubić dziecka w sieci”?

Ta książka przebuduje Wasze podejście do dzieci w sieci. Przestaniecie się obwiniać, że dziecko „znowu siedzi przy tablecie”. Jeśli tylko wyposażycie je w odpowiednią wiedzę, a z kontrolerów, zamienicie się w przewodników, sieć stanie się kopalnią wiedzy, pomysłów, kreatywności.

  • Przestaniecie uważać, że internet to zło! To, co nowe nie musi być złe. Trzeba umieć tylko z tego mądrze korzystać. I to jest rola rodziców, by nauczyć tego dzieci;
  • Odczarujecie mity dotyczące dzieci w sieci. Dowiecie się, dlaczego wielozadaniowość i krótkie skupienie uwagi nie są złe;
  • Przestaniecie uważać, że coś jest dobre tylko dlatego, że tak robiono od zawsze.

Spojrzycie krytycznie na to, co tradycyjne, rozumiejąc, że każda tradycja kiedyś była nowinką;

  • Spojrzycie z dystansem na swoje lęki związane z dziećmi w sieci. Zmierzycie się z demonizowanym, negatywnym wpływem technologii na maluchy. Czy rzeczywiście to technologia jest decydującym czynnikiem w procesie wychowania?;
  • Dostaniecie konkretne narzędzia do postępowania. Dowiecie się, jak uczyć dzieci życia w internecie. Co im mówić? Przed czym przestrzegać i dlaczego jednak nie warto z tabletu robić niańki własnych dzieci;
  • Zrozumiecie, że długie siedzenie przed komputerem nie zawsze oznacza uzależnienie. Takie diagnozowanie byłoby zbyt trywialne. Dowiecie się, że nie każde dziecko i dorosły, które spędza całe dnie w internecie, jest uzależnione od niego;
  • Dostaniecie konkretne informacje o tym, jak nowe technologie wpływają na mózg. I czy rzeczywiście negatywnie, jak ciągle się powtarza? Zrozumiecie, jaka jest korelacja pomiędzy lajkami na FB a ocenami w szkole;
  • Przypomnicie sobie, że nie gderanie, a własny przykład przynosi rezultaty wychowawcze. Także w świecie technologii. Dzieci obserwują i naśladują;
  • Stanie się dla Was oczywiste, że nie powinniście dzieciom zabraniać korzystania z sieci. Bo dziś także tam buduje się relacje. I wcale nie zastępują one tych prawdziwych;
  • Zrozumiecie, że to relacje mają największy wpływ na sposób korzystania dzieci z sieci. Wasze relacje z dziećmi;
  • Dowiecie się, ile czasu powinno spędzać dziecko w sieci. Będziecie zaskoczeni, gdy dowiecie się o równowadze on i offline i że ustalanie „czasu ekranowego” to ślepy zaułek;
  • Zastanowicie się, zanim sami wrzucicie do sieci zdjęcie swojego dziecka. Czy przyszło Wam do głowy, że powinniście je zapytać o zdanie?;
  • Przestaniecie uważać granie za stratę czasu. Granie to nowe czytanie – zgodnie z teorią autorów;
  • Zrozumiecie, że nowe technologie to okno na świat i edukacja, być może nawet cenniejsza niż ta szkolna. Biorąc pod uwagę archaiczność szkolnych metod nauczania i nowoczesne podejście do nauki w sieci.

Nie bądź strażnikiem – bądź przewodnikiem!

Jeśli Wasze dzieci jeszcze nie zaczęły korzystać z nowych technologii, odrzućcie wszystko, co złego o niej słyszeliście, otwórzcie umysł i sięgnijcie po książkę „Jak nie zgubić dziecka w sieci”. To zupełne odwrócenie demonizowanego wpływu internetu na dzieci i młodzież. Jeśli Wasze dzieci już korzystają z internetu, też ją przeczytajcie i dowiedzcie się, czy są tam bezpieczne. Jeśli tak, przestańcie mieć wyrzuty sumienia. Być może to tam znajdą wiedzę, która poprowadzi ich przez życie, pozwoli odnaleźć pasje, a nawet przyjaciół.

Najważniejszym przesłaniem książki jest to, by dając dziecku narzędzie, jakim są nowe technologie, dać mu także instrukcję obsługi.

A wszystko będzie dobrze. A nawet lepiej. Mając w kieszeni całą wiedzę świata, dzieci i młodzież będą wiedziały, jak ją wykorzystać. Z mądrym wsparciem dorosłych. Bez zakazów. Witajcie w XXI wieku!

Jak już przeczytacie „Jak nie zgubić dziecka w sieci?”, dajcie znać, co sądzicie o książce i takim spojrzeniu na nowe technologie w życiu dzieci i młodzieży.

Książka do kupienia TUTAJ

Komentarze

    A ja uważam, że ja sama jeszcze nie dojrzałam do tego, by samej korzystać z internetu. A mam 37 lat:/ czasami mnie internet „pochłonie”, a potem zaniedbuje dzieci i swoje obowiązki. Sama wiec nie daje rady, tym bardziej moje dzieci.

    Z jednej strony – ok, jeśli chodzi o to, żeby nie demonizować technologii. Z drugiej – smartfony i tablety mają fatalny wpływ na wzrok dzieci. Moje są pod stałą opieką okulistyczną (syn ma małą wadę wzroku na jednym oku) u świetnej specjalistki, która ja każdej wizycie powtarza – smartfon i tablet dla oczu to wielkie zło. Obserwuję ogromną ilość dzieci z nabytymi wadami wzroku ze względu na korzystanie z urządzeń elektronicznych (komputer i tv są nieco mniej szkodliwe). W dzisiejszym świecie nie da się odciąć od technologii, ale daleka byłabym od tego, żeby beztrosko pod wpływem takiej książki pogodzić się z bardzo częstym korzystaniem dziecka z internetu czy „przesiadywaniem” w nim – bo oprócz kwestii psychicznych (i tu się zgadzam, że można dobrze dziecko przygotować do korzystania z sieci, która niesie wiele korzyści) są jeszcze inne aspekty zdrowotne – oczy, kręgosłup (garbienie się!), mniejsza ilość ruchu. Moim zdaniem do pewnego wieku (12-13 lat) mamy jeszcze duży wpływ na to, jak i ile dzieci będą korzystać z sieci, i warto przynajmniej wtedy zadbać o ich zdrowie. Warto też znaleźć w okolicy – w szkole i w sąsiedztwie – rodziców z dziećmi w wieku naszych, podzielających nasze poglądy. Okaże się wtedy, że dziecko nie będzie jedyne bez smartfona i tableta, i będzie miało paczkę przyjaciół do grania codziennie w nogę i chodzenia po drzewach! Polecam

    Witajcie,
    jestem nauczycielem edukacji wczesnoszkolnej i dostrzegam, niestety ogromny negatywny wpływ nowoczesnej technologii cyfrowej na funkcjonowanie dzieci. Co mam na myśli? To, co codziennie zauważam u moich niektórych wychowanków: nadruchliwość, nadpobudliwość, trudności z koncentracją uwagi, agresja i wiele innych. Jednocześnie zauważam, że bardzo często są to dzieci spędzające dużo czasu przed ekranem tableta, smartfona oraz komputera, o czym chętnie opowiadają. Sporo na ten temat mówią badania naukowe prowadzone na całym świecie, również w Polsce (badania prof. J. Cieszyńskiej z UAM w Poznaniu lub Collegium Medicum UJ, Kraków). Dlatego uważam, że młodsze dzieci powinny mieć bardzo ograniczony dostęp do tych technologii, a najlepiej jeżeli odbywa się on pod czujnym okiem rodziców. Na tym etapie wiekowym, lepiej zapewnić dzieciom innego rodzaju rozrywkę, zabawę, która sprzyja harmonijnemu rozwojowi we wszystkich obszarach. Przede wszystkim jak najwięcej ruchu, bo to jest podstawa. Dlatego moja rada – z telefonem, tabletem i komputerem u dzieci – bardzo ostrożnie, nie za wcześnie i nie za długo. Pozdrawiam 🙂 Iza.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej