Blog parentingowy dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
edukacja

8 sposobów, które naprawdę działają – nauka angielskiego dla dzieci

Kto chciałby się dowiedzieć jak u nas wygląda nauka angielskiego dla dzieci – dziś przyszedł czas na konkret. Popełniłem kiedyś wpis a zarażaniu potomków głodem do języków obcych – dziś opiszę praktykę. Jak to robimy? Co działa? Co nie działa? Choć sam akurat władam kilkoma językami, nie jestem żadnym edukacyjnym guru. Tym bardziej nie mówię, że mamy cudowną receptę, po zaaplikowaniu której, wasze dziecko w jedną noc nauczy się języka angielskiego. Opiszę ci po prostu moje starania – a ty sama zdecydujesz, które hacki mogą przypaść do gustu i zdziałać cuda, przy konkretnie twoim dziecku. Jestem też ciekaw co działa u Ciebie?

1. PRZYSWAJANIE JĘZYKA

Chcesz zapewnić swojemu dziecku najlepszą edukację. Siadasz do komputera i wpisujesz w wyszukiwarkę frazy: nauka angielskiego dla dzieci, nauka angielskiego w domu, nauka angielskiego dzieci online etc.

Wszędzie pojawia się wspólny mianownik – słówko NAUKA.

Póki Lila miała 2-3 latka, czy na obecnym etapie Julka – odrzuciliśmy coś takiego jak Nauka Angielskiego (czy Nauka Chińskiego). Samo słowo Nauka – wznieca w nas uczucie, że wiąże się to z jakimś trudem czy wysiłkiem. Natomiast tak naprawdę chodzi tylko o to, że Nauka oznacza świadome stosowanie przeróżnych zabiegów by zrozumieć i opanować język, słownictwo, gramatykę, strukturę języka. Spójrz za to na język ojczysty – nabywasz go spontanicznie. Dziecko samoistnie go przyswaja. Próbuj więc na pierwszym etapie właśnie takiej naturalnej akwizycji/przyswajania.

Jak Julek widzi, że na coś po raz piąty, dziesiąty, pięćdziesiąty mówię „imbryk”, to koduje, że to jest imbryk. To jest przyswajanie/naturalna akwizycja. Nie mam recepty jak sprawić by przyswoił jego angielski odpowiednik – teapot – ale próbuję mniej czy bardziej udolnie – zamiast pytać „a jak jest imbryk po angielsku?” – formułować pytanie tak by go zaciekawić – „Julek, a wiesz jak Anglicy mówią na imbryk? Teapot!”. Subtelnie – ale ku swej radości obserwuję, że Julek pyta – „a jak Anglicy mówią na Triceratopsika:)?”

Czyli reasumując – przez zabawę, przez użycie zwrotów/słówek naturalnie – wymiennie z rodzimymi. Taki hack u nas DZIAŁA

2. Kukiełka mówiąca po angielsku

Dowolna lalka, miś, kukiełka – ogólnie postać, którą animujemy ręką i dajemy jej głos.

Kiedy to my chcielibyśmy mówić do dzieci w obcym języku – dzieci buczą i nas zakrzyczą. „Taaato, przestań”. Kiedy za to animujemy jakąś zabawkę – możemy się upierać, że Winnie the Pooh jest brytyjskim gentelmenem i można się z nim porozumiewać jedynie po angielsku. To też hack na przyswajanie. Miś prosi o miodzik, balonik, inne zabawki czy smakołyki – parę słówek i zwrotów uda się w zabawie przemycić😊 Doskonale DZIAŁA.

niecierpliwi – zobaczcie od 1:07

3. Bajki po angielsku

Założę się, że potwierdzisz – pierwsze dziecko jest wychowywane w sposób dużo bardziej – jak by tu ująć – kategoryczny – niż każde kolejne. Jako rodzice nie mamy jeszcze pewnego bagażu doświadczeń, mamy za to większą spinkę – co naturalne – w końcu wszystko, to wtedy – „ten pierwszy raz”. Lila np. nie wiedziała co to cukier, była dzieckiem kompletnie BLW (w życiu nie dostała słoiczka), nie była też narażona na uroki telewizji😊 Kiedy w końcu została dopuszczona przed ekran – samo zło – mogło to być tylko w celach edukacyjnych. „Baby Einstein” i te sprawy. Jednym z moich pomysłów było by – jeśli już ma oglądać bajki – to TYLKO w oryginale.

OK, osłuchać się osłuchała. Czy natomiast w tym wieku – nie znając żadnych słówek mogło to coś dać? Mam poważne wątpliwości. Jest to tak pasywne – hehe jest to tak „pasywna aktywność”, że od samego oglądania bajek w oryginale – kompetencji językowych jej nie przybyło.

Hack na bajki – a tak zupełnie pasywnej postaci – NIE DZIAŁA.

4. Obrazkowe fiszki do ćwiczenia słówek

Idąc chronologicznie – kolejnym kamieniem milowym na naszej ścieżce były fiszki. Nie będę się rozwodził nad zaletami. Możesz mnie wypunktować, że to już nauka a nie przyswajanie. Będę polemizował – myśmy zaczynali w wieku około 2 lat – fiszki były obrazkowe

na przykład takie KLIK

Zwłaszcza przy rzeczownikach – jest to łatwe, proste i przyjemne. Jak już widzisz że słowo opanowane – odkładasz głębiej w pudełko i powtarzasz rzadziej. Nie był to jakiś szykowany dla Lilii z premedytacją scenariusz – to zresztą ciekawa historia. Jedna z czytelniczek, zwróciła naszą uwagę, że Lilce na zdjęciach uciekają oczy. Po fazie początkowego oburzenia – przyznaliśmy sami przed sobą, że coś na rzeczy jest – i udaliśmy się do specjalisty. Ten nakazał ćwiczenia – codziennie mamy Lilii przykładać rzeczy blisko oczu, by robiła zeza i w ten sposób ćwiczyła mięśnie. Tu więc potwierdzam tylko że sposób na fiszki DZIAŁA i przechodzę do kolejnego punktu:

5. 10 minut dziennie

Jako, że oczy trzeba było ćwiczyć codziennie – oparliśmy na tym rytuał. 10 minut ćwiczeń – czyli 10 minut fiszek – a potem oglądanie bajek (tak, wyobraźcie sobie że oglądanie bajek z bliskim ekranem też było zaleceniem zdrowotnym…).

To doskonałe combo – fiszki + systematyczność. Słówka wchodzą ślicznie do szufladek w mózgu. Powtarzane z odpowiednim algorytmem – pięknie się magazynują w pamięci długotrwałej. Już nie pamiętam od ilu lat Lila nie musi ćwiczyć oczu – a fiszki robimy prawie codziennie. Wierzcie mi, przy nauce chińskich znaków, ciężko byłoby bez tego o rezultaty.

10 minut dziennie – to SUPER MOC – wspaniale DZIAŁA

6. Stacjonarny kurs językowy dla dzieci

Chcemy przecież zapewnić potomkom najlepszą możliwą edukację – Lila chodziła więc też na tradycyjny stacjonarny kurs angielskiego dla dzieci. Dwa razy w tygodniu. Z nativem. Miała 5 lat. Jako rodzic czułem się spełniony, że jej to zapewniam. A do tego zabiegany ponad normę. Jako że koło tej dobrej szkoły ciężko było o miejsce parkingowe – plus popołudniowy korek – dojazdy autem były wykluczone. Nasuwaliśmy więc lato, zima komunikacją miejską. Biegałem z wywieszonym językiem z pracy by się wyrobić. Aby dać odsapnąć żonie, która spędzała z dziećmi większość czasu – jeździł z nami i Julek. Kiedy czekaliśmy na Lilę, biegałem wytrwale po korytarzach za tym niestrudzonym eksploratorem. Po powrocie do domu, padałem wyzuty jak pęknięta dętka. Ale to logistyka.

Kurs na pewno pokazał Lilii, że nauka języka może być aktywnością spędzaną z rówieśnikami. Natomiast że było to jeszcze w wieku przedszkolnym – to mogą być jej pierwsze asocjacje z nauką. Czyli trudem i znojem. Choć nie powiem złego słowa na kurs jako taki – na pewno był wartościowy, to szczerze – nie wiem czy bogatszy w doświadczenia – powtórzyłbym ten scenariusz. Mam więc problem z jednoznacznym oszacowaniem. Kurs na pewno DZIAŁA – ale myślę że więcej przyniesie na późniejszym etapie życia.

Jeszcze ostatnia refleksja dotycząca logistyki – kurs ze względu na choćby 5 osobową – ale jednak grupę dzieci – odbywa się zawsze w ustalonych, sztywnych terminach. Np. wtorek – czwartek 16.30 – jeśli cokolwiek wypadnie – lekcja przepada. Dziecko musi nadganiać i nic z tym zrobić się nie da.

7. Lektor języka angielskiego online

dziecko przed komputerem uczy się angielskiego online - jak wygląda nauka angielskiego dla dzieci

Szach-mat. Tak mogę streścić nasze ostatnie doświadczenia. Kto śledzi IG czy FB Stories nebule – widział na pewno wyzwanie, na jakie się zdecydowaliśmy dla Lilii by ją w angielskim rozgadać. Za wszystkim stała jak to zwykle rekomendacja. Czy to u Matki Wariatki czy to u makóweczki – widzieliśmy że ich dzieci uczą się z Novakid. Zaczęliśmy drążyć. Nie dość, że od nich usłyszeliśmy, że to działa – to w parę sekund można się zapisać na darmową lekcję. Tylko uważajcie – Novakid wciąga😊

O wszystkich zaletach możecie poczytać u zaprawionych użytkowników:

– że nie trzeba wozić

– że lekcja trwa 25 min (tak jak w szkole Montessori – tyle dziecko jest w stanie efektywnie skupić uwagę)

– że świątek, piątek niedziela – można umawiać dowolne i wygodne dla twojego dziecka godziny

– że możesz to robić czy w domu czy na wyjeździe (potrzebny jest tylko internet)

– że w jednym tygodniu możesz wziąć tylko 1 lekcję a w kolejnym 3 – zupełnie dowolnie – ustalasz harmonogram wyłącznie pod siebie bo zajęcia są 1 na 1

– że na 8h przed lekcją – możesz przełożyć czy odwołać i wybrać inny termin (nie musisz się oglądać na żadną grupę. Przy kursie stacjonarnym lekcja by ci po prostu przepadła.)

– że jeżeli dziecko jest długo chore, to mu lekcje nie przepadają, bo jeśli chce może uczestniczyć w lekcji.

– że możesz wraz z dzieckiem wybrać dowolnego nauczyciela (o każdym jest filmik z wizytówką)

– że masz opcje nauki z nativem, bądź ekonomiczniejszą – jeśli wolisz mieć za tyle samo po prostu więcej lekcji – z wykształconym nauczycielem, który mówi jak native.

– że po każdej lekcji – nauczyciel wysyła ci maila z raportem czego dotyczyła lekcja, co możesz ćwiczyć z dzieckiem i utrwalać (jeśli nie mówisz po angielsku – jest ok – raport jest tłumaczony na polski)

– że masz dostęp do materiałów edukacyjnych – dziecko może czy to samo, czy z tobą – wracać do ulubionych zabaw

Dziecko podczas nauki angielskiego online

Dlaczego nauka angielskiego z lektorem działa?

Mógłbym tak jeszcze wymieniać jak wszyscy zachwyceni przede mną – spróbuję natomiast krótko a treściwie wyjaśnić skąd sukces – dlaczego Lila nagle się otworzyła i zaczęła aktywnie mówić: formuła 1×1 online wymusza dialog!

Nauczyciel nie mówi ni słowa po polsku. Natomiast to wciąż przyswajanie i zabawa! Trick polega na tym, że nie tylko języka, ale też technologii. Lila nie miała dostępu do komputera. Lekcja z Novakid to dla niej ekscytująca przygoda. Siada, uczy się obsługiwać myszkę, klikać, rysować po ekranie. Materiały są dla dzieci, które już zaczynają przygodę z czytaniem – natomiast operują obrazkami. Dziecko zakreśla, podkreśla – to co widzi. To interesująco przygotowany program. Słowo klucz – interaktywny.

Sam nauczyciel to mały kwadracik w dole ekranu. Moderator aktywności. Jest tu więc i element fascynacji technologią, i element grywalizacji. Lektor wprowadza dziecko w ten magiczny świat – interakcja jest na początku inicjowana gestem – a potem rośnie naturalnie w tempie wykładniczym. Jasne – na sukces akurat Lilki i jej akurat przypadku – składa się cały dotychczasowy plecak doświadczeń – natomiast Novakid jakby otworzyło niepohamowany strumień zasobów, które do tej pory były gdzieś głeboko ukryte i niedostępne. Obserwujcie Stories – tam możecie zobaczyć – jak dziecko odkrywa świat nowego języka. Odkrywa jak komunikować się z całym anglojęzycznym światem. DZIAŁA DZIAŁA DZIAŁA!

nauka angielskiego dla dzieci - dzieczko uczy się alfabetu online

8. Karaoke

Ostatni ważny hack – zamiast szukać metod jak się uczyć – szukamy metod jak się jezykiem bawić!

U jednego może to być rysunek, u innego czytanie – dla Lili to śpiew. Kiedy bawiła się chińskim jako 2-3 latka – pierwsze były piosenki. Uczyła się znaków/tekstu by potem śpiewać razem z youtubem. Do tego mając umysł jak gąbka, śpiewa piosenki po węgiersku, hiszpańsku – naturalnie słowa z nich nie rozumiejąc – opanowała abstrakcyjne zwroty tak jak my tekst piosenki doktora Paj Chi Wo z Pana Kleksa.

Teraz kiedy ma 7 lat, kiedy jest faza na pisanie i czytanie – bawimy się na przykład aplikacją Lyrics Training. Jeśli znacie jakieś inne podobne – dajcie znać. Lyrics Training odtwarza teledysk piosenki wraz z tekstem i mniej lub bardziej akuratnie – kursorem pokazuje gdzie obecnie wokalista się znajduje.

printscreen ze strony z karaoke
nauka angielskiego dla dzieci – Lyrics Training

Można wybierać różne rodzaje muzyki. Jest też cała sekcja poświęcona piosenkom dla dzieci, gdzie znajdziemy ich ulubione hity.

strona www z karaoke - wybór angielskich piosenek dla dzieci
nauka angielskiego dla dzieci – Lyrics Training – piosenki dla dzieci

Jest też element grywalizacji – gdy można uzupełniać brakujące słowa. Oprócz samej nauki języka – można w ten sposób ćwiczyć czytanie czy pisanie po angielsku. Lila ma jakąś ulubioną piosenkę, której słowa już zna na pamięć. Tłumaczymy tekst by nadać słowom znaczenie. Dzięki paru powtórzeniom może wyłapać jak się zapisuje poszczególne słowa. Na koniec utrwala się to w grze w uzupełnianie tekstu.

printscrees z ulicy sezamkowej po angielsku w formie karaoke
nauka angielskiego dla dzieci – Lyrics Training

Można się bawić albo na stronie – albo w aplikacji na telefonie. Każda z opcji oferuje trochę inne możliwości zabawy. Można dobrać co kto lubi.

przykład aplikacji karaoke na android w nauce angielskiego dla dzieci
grywalizacja w aplikacji

Piosenki są doskonałym materiałem – refreny, teksty, ciągłe powtórzenia – wymowa słówek sama rozbrzmiewa w głowie. Do tego jeśli dziecko samo śpiewa – dochodzi element wokalny – mózg ma jeszcze łatwiej zapamiętać skoro generuje te dźwięki i słówko samo się na wielu poziomach utrwala. – WIELOPOZIOMOWO DZIAŁA

Jak jeszcze może wyglądać nauka angielskiego dla dzieci?

Tak jak pisałem – nie jestem wyrocznią, wszystkie wyżej opisane sposoby, przetestowałem na człowiekach – członkach mojej rodziny a jeszcze wcześniej w dużej mierze na sobie. Jestem bardzo ciekaw waszych tricków! Proszę piszcie i inspirujcie co najlepiej działa na wasze pociechy?

Tymczasem ja nie mogę się doczekać aż Julek skończy 4 lata – bo od takiego wieku mniej więcej jest sens zaczynać odkrywać świat Novakid.

Ha, co prawda nie mam tak jak żona kodu zniżkowego Nebule 🙁 Ale mam za to pierwszy raz w życiu mam kod zniżkowy DANIEL21271. 🙂 Ty też dostaniesz taki własny LINK i własny KOD, do kontaminowania swojej rodziny i swoich znajomych:) Do dzieła.

Ten wpis ma 10 komentarzy

  1. Magda

    Dziekuje za ten wpis, czegos takiego dawno szukałam:)Pozdrawiam

  2. Poka

    Znacie może jakieś sposoby na rozwijanie mowy i pisania języka polskiego dla dziecka, które mieszka za granica? (Mama Polka, tata Anglik)

  3. Thuskawa

    Oczywistość – komunikować się w domu po angielsku.
    Mówić i tłumaczyć.
    Ja sama nauczyłam się włoskiego w ten sposób, na tyle biegle, że Włosi nie ogarniają że mówię Polonia a nie Bologna, na pytanie skąd jestem 🙂 tyle że miałam mega presję bo byłyśmy tam, I byłam uzależniona od mamy więc musiałam się nauczyć.
    A dla starszaka – wymiana międzynarodowa ❤️ mimo że od 5 rż uczyłam się angielskiego, więc zawsze byłam ‚advanced’ to do mówienia przelałam się właśnie dopiero na wymianie 🙂

  4. mala_Mi

    Zainteresuje sie Novakid bo moja corka w 2. miesiacu nauki w 1. klasie szkoly podstawowej dostala jedynke (!!!!!!!!!!!!) za nieopanowanie piosenki. Mnie krew zalala, meza tez. Dziecko ma uraz do jezyka – a nie tylko do (&^^%$#@@#%&) nauczycielki…

    Syn, lat 9,5, uczy sie (jakos) sam. Gry online, Spotify (tytuly i piosenki), literatura, sporadycznie pyta nas o slowka. W jego przypadku wolna reka zdzialala cuda. No i pasja do gier online/czegokolwiek co jest dostepne tylko w obcym jezyku.
    Aha, kiedys sie zagapilam i wlaczylam nam Harrego Pottera w oryginale z polskimi napisami. Ja ledwie nadazalam za szybko zmieniajacym sie tekstem, syn sie przyznal po filmie ze tez ledwie, ale wtedy sobie sluchal… zla matka! 😀
    Efekt tego taki, ze teraz preferuje filmy w oryginale (angielski lub japonski) plus napisy. Git!

    Co jeszcze? Pacuje z domu dlla wielonarodowej korporacji – moje dzieci czesto slysza naj nawijam na callach po angielsku. Sporo podlapaly :D, w tym rozpoczynanie i konczenie rozmow… samo zycie 🙂
    No i pobyt za granica – w zeszlym roku w Berlinie mlody z kazdym na placach zabaw dogadywal sie po angielsku, lody sobie zamawial a w tym roku w Wilnie zapytal o smak lodow w lodowce (ja padlam) i poprosil galke dla siebie i jedna dla siostry… czyli znow – samo zycie i praktyka. I nasladownictwo.

    PS. Fajnie piszesz Danielu. I uzywasz trudnych slow (kontaminacja? wow), mozg pracuje – chwala Ci za to! 🙂

    • Daniel Trawka

      dzięki ci za dobra słowo:)
      no filmy tylko w oryginale – ja mam Netflixa ustawionego w moim profilu na holenderski żeby mieć napisy po niderlandzku, no i co chwila się zakochuję w nowych językach a to oglądając Vis a Vis po hiszpańsku a to science fiction po rosyjsku:)

  5. Beti

    Vis a Vis po hiszpańsku !😍 myślałam że tylko Ja zakochałam się w tym języku na podstawie serialu. Jak skończę serię to chyba obejrzę taz jeszcze aby móc dalej słuchać tego języka.
    PS. fajny tekst napisany fajnym językiem. Pozdrawiam.

    • Daniel Trawka

      ja się już zakochałem w Casa del Papel. Vis a Vis uczy głownie przekleństw:) ale kreacje aktorskie tych babeczek są znakomite:)

  6. Agnieszka

    Może te sposoby też na mnie podziałają, bo z języków bardzo kuleje 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *