Blog parentingowy dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
Dla mamy

Odpoczynek z dziećmi? To możliwe

Pamiętacie swoje wakacje z przed okresu kiedy zostaliście rodzicami? Ja tak, ale jak przez mgłę. Tak sobie czasami przypominam jak leżałam na hamaku na karaibskiej plaży… Ile ja bym teraz dała za taki relaks. Chociaż jeden dzień żeby móc odpocząć tak w pełni. Poczytać książkę kilka godzin bez przerwy, porozmawiać z mężem przy kolacji, a nawet wziąć długi prysznic… Ale wróć! Jestem mamą i taki odpoczynek muszę  na razie zostawić w sferze marzeń.

Pamiętacie mój wpis Wakacje z dzieckiem- nie mylić z odpoczynkiem? I teraz tak sobie myślę, kiedy mam już dwoje dzieci, że się myliłam. Odkąd jest nas czworo o ten zwykły codzienny odpoczynek jest coraz ciężej. W pewnym momencie stwierdziłam, że w ogóle nie odpoczywam. Frustrowało mnie to, że nie mogę usiąść w spokoju i poczytać bo:

  • Julek się budzi
  • Lilka chce czytać, rysować, układać puzzle itd.
  • Zasypiam z książką w ręku po 3 stronach, bo jestem tak zmęczona

Doszło nawet do tego, że naprawdę mnie to denerwowało.

I wtedy coś mnie tknęło. Uświadomiłam sobie, że tak będzie przez kilka następnych lat i postanowiłam, że coś zmienię w tym kierunku. Większość problemów rośnie w naszych głowach i im bardziej zastanawiamy się nad czymś tym jest gorzej.

Postanowiłam nauczyć się odpoczywać z dziećmi. Brzmi niemożliwie? Też tak myślałam.

Przewartościowałam wiele spraw w mojej głowie. W ciągu dnia jest wiele momentów kiedy naprawdę odpoczywam, a to dlatego, że zmieniłam myślenie.

Było to tak proste, że aż sama nie mogę się nadziwić, bo wcześniej żyłam w dość dużym chaosie. 

Po pierwsze zamieniłam w głowie „muszę” na „chcę”. Przez to nie mam poczucia, że się z czymś tak bardzo nie wyrabiam, ale też nie czuję presji. Do zmiany myślenia zainspirował mnie genialny artykuł Małgorzaty Musiał- jeżeli nie czytaliście zajrzyjcie tutaj. Zmuszanie się do czegoś naprawdę robi w naszej głowie wiele złego. Czujemy się jak niewolnice własnego życia. To jest niby tak mało, ale jednak dużo. Spróbujcie i Wy! Kiedy nam coś się chce to i entuzjazm mamy większy.

Znany Wałęsizm zamieniłam na:

„Nie muszem, ale chcem.”

To jak z tym odpoczynkiem?

Po pierwsze zmieniłam definicję słowa odpoczynek.

Kiedyś to było leżenie brzuchem do góry i największym problemem było wybranie dania na obiad czy koloru drinka, a teraz odpoczynek to dla mnie: brak prac domowych i brak projektów zawodowych (w tej chwili). Specjalnie nie piszę „obowiązków”. Bo ja  już nie muszę. Chcę ugotować dobry obiad albo wyciągam pierogi z zamrażarki od teściowej albo kupuję obiad w barze mlecznym. Tak samo z pracą. Wybieram tylko te projekty, w które wierzę w 100 %. Stwierdziłam, że za szkoda jest mi czasu żeby robić rzeczy „letnie”.

Przestałam też odkładać wszystko na czas kiedy dzieci zasną. Naprawdę jest tak niewiele takich chwil kiedy jestem w  wolniejsza. Nie mogę wszystkich rzeczy  robić kiedy dzieci zasną- doba by była wtedy za krótka. A ja lubię spać. Miałam dosyć 10 pobudek młodszego i wzięłam go do łóżka.

Wiecie co zrobiłam?

  • Przestałam robić kilka rzeczy na raz. Godzina takich czynności wyczerpuje znacznie bardziej niż robienie tych rzeczy oddzielnie. Dzięki temu mój mózg odpoczywa np. prasowanie bez telewizora i telefonu w zasięgu ręki
  • Jestem tu i teraz. Nie myślę za bardzo o tym co będzie za tydzień, bo z dziećmi to nigdy nie wiadomo.
  • Spróbuj wyłączyć wifi na dobę- zdziwisz się ile masz czasu.
  • Robię bardzo proste obiady i dania. Coś co zajmuje ponad 15 min to za dużo. Kupiliśmy też jakiś czas temu multicooker i on mi bardzo ułatwia gotowanie.
  • Mniej ubrań (do prania, suszenia, prasowania i układania)
  • Mniej rzeczy, chociaż przy dwójce znów jest ich więcej, ale już myślę o tym żeby znów zrobić Magię sprzątania
  • Praca w ciągu dnia jak młodszy śpi, a starsza w przedszkolu.
  • Korzystanie z momentów np. kiedy młodszy obudzi się z pierwszej drzemki jest wyjątkowo wypoczęty i to jest właśnie jego czas. To wtedy najdłużej bawi się sam ze sobą na macie. Wykorzystuję ten czas dla siebie. Później prawie cały czas potrzebuje mamy, więc bawimy się razem w dalszej części dnia.

A kiedy odpoczywam? No właśnie… Kiedy siedzę z dziećmi na dywanie, nie rozwieszam prania, nie zajmuję się innymi rzeczami… to jest właśnie ten czas. Wyłączony telewizor i radio pomagają mi naładować akumulator, a telefon leży na stole w kuchni. Spróbujcie robić jedną czynność na raz i naprawdę poczujecie różnice. Korzystam z każdego momentu. Kiedy widzę, że Jul ma dobry humor (ostatnio rzadko i codziennie od 16.30 do 19.00 go nosimy), a Lilka ma chęć i siedzi przy nimi to robię kawę, czytam chociaż jeden artykuł w gazecie- cokolwiek- dla siebie. Częściej też wychodzę bez dzieci (niż jak miałam jedno dziecko). Bardziej dbam o siebie, bo wiem, że tego potrzebuje moja głowa. Czasem wyjdę na manicure, czasem z przyjaciółkami do kina. Ostatnio nawet zaczęłam ćwiczyć w domu, a w tym czasie oglądam serial (2w1, a i tak odpoczywam).

Nie wiem jak to możliwe, że kiedyś miałam z tego powodu wyrzuty sumienia.

Zazdroszczę trochę tym rodzicom, którzy mieszkają  blisko Dziadków. Chciałabym wyjść również z samym mężem. Ale myślę, że jeszcze trochę czasu musi minąć i nam się uda.

Jakiś czas temu moje przyjaciółki wpadły na pomysł żeby wyjechać bez mężów z samymi dziećmi. My trzy i czwórka dzieci w wieku od 3 m do 4 lat. Pojechałam sama z dwójką dzieci do ukochanej Białowieży i naprawdę chciałabym móc napisać, że odpoczęłam;) Wyzwaniem nawet było zrobienie zdjęć. Ojcowie to największy skarb!

Zatrzymaliśmy się znów w klimatycznej Wiejskiej Zagrodzie Podlasie

20160928-dsc_0226

20160928-dsc_0167

20160928-dsc_0177

 

20160928-dsc_0189

20160928-dsc_0218

Zdjęcia z farmy Kupała koło Hajnówki

20160929-dsc_0259

20160929-dsc_0240

20160929-dsc_0250

20160929-dsc_0280

20160929-dsc_0265

20160929-dsc_0298

20160929-dsc_0292

20160929-dsc_0291

20160929-dsc_0288

20160929-dsc_0342

Puszcza Białowieska

20160929-dsc_0364

Plac zabaw w Białowieży

20160929-dsc_0406

 

20160929-dsc_0435

20160929-dsc_0437

20160929-dsc_0439

Krem z buraków z malinami i koziem serem mmmm

20160929-dsc_0451

20160929-dsc_0453

Bliny gryczane z łososiem – pycha!

Ten wpis ma 15 komentarzy

  1. Kamila

    Dla mnie artykuł Gosi Musiał z dobrarelacja.pl również pozwolił mi inaczej spojrzeć na moje obowiązki, a raczej wybory. Dzięki za jego przypomnienie i podzielenie się własnym doświadczeniem, bo ciągle zdarza mi się wpadać w wir obowiązków. Ja jako odpoczynek traktuję moją pasję – czyli fotografowanie życia mojej rodziny. Trudne bywa to, że to jest moje zajęcie poza etatem, więc codziennie potrzebuję znaleźć ten czas, żeby posiedzieć trochę przy komputerze i często zarywam przez to noce. Ale robię postępy i realizuję od kilku miesięcy projekt fotograficzny 365, no i zaczęłam pracę nad przygotowaniem książki fotograficznej, która obejmie cały rok, a to bardzo pracochłonny proces. Zaczęłam też czytać polecaną przez ciebie książkę „Mama bez komórki”, ale na razie to początki, może to też pozwoli mi na trwałe zmienić moje złe nawyki. Oglądałam też ostatnio na TED ciekawe wystąpienie „How to multiply your time” https://youtu.be/y2X7c9TUQJ8 i też polecam. Pozdrawiam, Kamila

    • Nebule-Ania

      Dzięki Kamila za Twój komentarz. Jak widzisz pewnie ja też dużo czasu spędzam przed komputerem, bo to moja praca. Czas kiedy młodszy ma drzemkę- wykorzystuję właśnie w 100%- zero przeglądania fejsa czy insta.
      Też myślę o tym projekcie i pewnie go zrobię!
      A napisz, proszę gdzie robią dobrej jakość fotoksiążki?

      TED-a obejrzę, bo akurat tego nie oglądałam.
      Pozdrowienia

      • Kamila

        przy tej okazji mam jeszcze jedną refleksję, że my z mężem za mało włączamy nasze dzieci (3 i 6 latek) do domowych „obowiązków”, w skutek czego wiele rzeczy robimy za nich. Tak się złożyło, że wczoraj wróciłam do Twojego wpisu o zadaniach, w które możemy dzieci angażować, i będziemy nad tym mocno i stopniowo pracować, zachęcając dzieci do współdziałania.
        Na razie nie mogę nic polecić jeśli chodzi o fotoksiążkę, bo jestem w fazie przygotowań, mam swoje typy, ale napiszę co polecam, jak już będę miała książkę w ręku:)
        Jak widać Twoje wpisy inspirują do działania, i to bardzo lubię, dzięki!

      • markdottir

        Aniu, ja jestem zadowolona z fotoksiążek printu.
        Od siebie dodam, że nie wyobrażam sobie zrezygnowania z mojej pasji, która jest dla mnie mega-odpoczynkiem. 3h tygodniowo w piwnicy bez zasięgu. Praca manualna, czasem fizyczna, głowa odpoczywa. Dookoła przyjaźni ludzie. Pełen relaks. 🙂
        Sama jestem ciekawa czy „odpoczywanie” z dwójką będzie łatwiejsze niż z 1 dzieckiem. 😉

  2. Karola

    W pełni się zgadzam… z takich chwil należny korzystać, bo gdy mama sfrustrowana to dziecko ( tym bardziej takie małe jak Julek) wszystko odbiera ze zdwojona silą, i kolo się zamyka… ja ciesze się ,że moja 2-letnia córka pozwala mi już na przeczytanie w jej obecności kilku kartek książki ( po ok 40 sekundach zaczyna się batalia ). – jeśli ktoś jest książkoholikiem , to wie co oznacza nie móc przeczytania do końca rozdziału 🙂 wrrrrr 🙂
    ale zastanawia mnie tęż pewne Twoje stwierdzenie cytuje :
    „..ostatnio rzadko i codziennie od 16.30 do 19.00 go nosimy.. „”
    hmmm ???? czy czasem sami nie pozwoliliście sobie na to ..? 🙂
    Pozdrawiam…

    • Nebule-Ania

      No właśnie ja też wcześniej ubolewałam, że nie mogę tak usiąść i ciurkiem czytać kilkadziesiąt stron. A teraz czytam po kilkanaście i też jest dobrze.
      A co do cytatu.. Wygląda to tak, że o tej porze zaczyna przetwarzać wszystkie bodźce, które dotarły do niego w ciągu dnia i jest zwyczajnie marudny. Nie da się go położyć na macie i nawet być blisko- po prostu całym sobą wyraża niezadowolenie.
      Pewnie, pozwalamy sobie, bo innej opcji nie ma;)

  3. Dominika

    Też mam w domu dwójke maluchów- 2,5letnia córcie i 5 msc synka. Praktycznie nie mam wolnej chwili dla siebie (post dla mnie 😉 Ale jak już uda mi się znaleźć choc kilka wolnych minut zwykle sprawdzam co u Was… jakoś tak pokrzepiajaco na mnie działacie! Dzięki.
    P.S. Może uda mi się wprowadzić w życie Twoje rady i będzie lepiej.

    • Nebule-Ania

      O to bardzo podobnie:) Tylko, że moja starsza już w przedszkolu i nie powiem, że w takie deszczowe dni jest wybawieniem, bo jednak są dzieci i może się bawić.
      Dziękuję Ci bardzo:)
      Pozdrowienia

  4. Karo

    Wybacz ale troche sie mądrzysz. Jesli starsze dziecko masz w przedszkolu a młodsze sypia w dzien to masz bardzo dużo wolnego czasu. Moje starsze dziecko ciagle choruje wiec nie chodzi do przedszkola a nowodrodek wymaga ciągłego karmienia i lulania. Jak wtedy sie odpoczywa? Pierogi od tesciowej… fajnie masz…

    • Nebule-Ania

      Wyobrażam sobie Twój odpoczynek;) Spokojnie, ja też tak miałam- 2 miesiące bez przedszkola i maluch w domu. Wtedy to przynajmniej ciepło było. A teraz ta dobijająca pogoda- współczuję. W końcu i u Ciebie się unormuje.
      Są okresy lepsze i gorsze.
      p.s. Pierogi niestety mamy tylko 2 razy w roku- teściowa wysyła aż z podkarpacia, ale i to się liczy:)
      Zdrówka dla starszego!

  5. Mama Nieplanowana

    Ja na razie z jednym szkrabem, więc mam trochę więcej czasu na wszystko. Ale pozostając w temacie odpoczynku i czasu dla siebie, Mamom karmiącym polecam zorganizowanie sobie specjalnego miejsca do karmienia. Ja sama przygotowując się na nadejście dziecka, gdy czytałam wszelkie porady dotyczące wyprawki i urządzania kącika dla dziecka ignorowałam tę informację. W rezultacie na początku karmiłam tam, gdzie akurat się z dzieckiem znajdowaliśmy, czy to w sypialni, czy w salonie na kanapie. Przez pierwsze dni rzeczywiście 100% mojej uwagi było skupione na dziecku, jednak gdy oboje doszliśmy do wprawy w tym karmieniu zaczęło mi się nudzić. Stwierdziłam więc, że to idealny czas na czytanie książek, tylko że nie zawsze pamiętałam żeby przed karmieniem jeszcze odnaleźć tę książkę. W końcu zdecydowałam, że będę karmić tylko w jednym miejscu, w którym cały czas książka na mnie czeka i mówiąc szczerze, chyba nigdy wcześniej nie miałam tyle czasu na czytanie co teraz 🙂

  6. Sylwia

    Trochę mnie podbudowałaś tym wpisem. Mój starszy ma 3 lata. Nie chodzi do przedszkola, bo czekamy na miejsce do końca października (uff już ostatnia prosta). Młodsza 10 mcy. Miesiąc temu się przeprowadziliśmy. To była masakra. Nigdy w życiu nie byłam tak zmęczona. Mieszkamy w Anglii, także dziadków pod ręką też brak. Całe szczęście, że tu w sklepach jest mnóstwo gotowych obiadów, nawet można znaleźć takie bez chemicznych ‚dodatków’. Od miesiąca udało mi się ugotować 1 obiad. Wspominam te szczęśliwe czasy,kiedy to syn chodził do przedszkola. morze wolności. Ale da się 🙂 jeszcze tylko tydzień! 🙂 A o wyjściu z mężem to już nawet nie marzę. (własnie mi dostarczyl córe, bo sie przebudziła i trzeba nakarmic). Mi sie udaje wieczorami na spacer chociaz samej wyjsc… A poza tym staram sie nie robic nic, co nie jest konieczne. Jak maż wroci z pracy, to zrobi 🙂

  7. Sol

    Zdjęcia są tak magiczne, że nie mogłam się od nich oderwać, po prostu cudne! 🙂
    A co do tekstu, to masz rację, trzeba sobie jakoś ten odpoczynek przewartościować w głowie. Pierwszy raz to odkryłam, gdy dziecko skończyło pół roku, zaczęło lepiej spać, a ja wraz z nią. Zobaczyłam, ile czasu traciłam na stres. Stresowałam się wszystkim wokół, przez co nie spałam nawet wtedy (z nerwów), gdy dziecko wreszcie zasnęło, a spało bardzo mało. Teraz ma 2 lata i śpi sporo, ale ja znów wpadłam w jakiś wir stresowania się byle pierdołami, przez co koniec końców nie wyrabiam się z niczym. Również przez to, że za dużo rzeczy robię na raz. Mam dość. I chyba faktycznie muszę przystopować…

  8. iwcia

    Ja też ciągle uczę się znaleźć czas dla siebie, kiedy spędzam go praktycznie cały czas z dzieckiem. Kiedy córeczka miała drzemki w ciągu dnia, miałam prawdziwą chwilę wytchnienia tylko dla mnie. Teraz dni bez drzemek bardzo intensywne ale za to pora wieczornego spania przesunęła sie o godzinę wcześniej, wiec tak też jest dobrze.
    Wiem już, że nie mogę polegać na raz wypracowanej rutynie, bo ona co kilka miesięcy, czy tygodni się zmienia. Tym samym, chwila dla mnie w ciągu dnia też się zmienia.
    Przyłapałam sie na tym, ze wypoczywam, kiedy patrzę, jak moja córeczka pięknie się bawi, jak skacze wesoło, wymyśla sobie coraz to inne zabawy.
    Nauczylam sie sobie odpuszczać. Już nie muszę robić wszystkiego, bo zwyczajnie nie jest to możliwe, tak jak było kiedyś. Odpuszczam z pewnymi obowiązkami, podzielilam z mężem, porozkladalismy wszystko na dni tygodnia, zeby codziennie coś do zrobienia ale troszkę, bo kiedy przez cały dzień biegam i troszczę sie o innych, wieczorem po prostu chce zatroszczyć sie sama o siebie 🙂

    Przepiękne fotoksiążki zamawiam na printu.pl
    Rewelacyjna jakość, wykonanie, proste projektowanie przy pomocy szablonów lub bez.
    Zdjęcia na całych stronach wyglądają naprawdę niesamowicie!!!
    Ogromnym plusem jestbresztka to, ze zaprojektowana raz książka jest na serwerze przez około dwa lata, wiec łatwo można wrócić do swojego,szablonu, zdjeć, skopiować książkę np na prezent. Naprawdę super! Warto zrobić projekt i czekać na promocję.

    Wczesniej zamawiałam fotoksIążkę na alboom.pl jednak jakość wydruku nie była dla mnie zadowalająca.
    Na alboom.pl zamawiam co roku przepiękne duże kalendarze ścienne personalizowane na 12 miesięcy. Wspaniałe!!!! Polecam. Jedyny problem to wybrać tylko 12 zdjeć 🙂

  9. Blog Zdobywcy

    Piękne fotografie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *