Blog dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
Rozwój dziecka

Zdanie-m taty

Na początku było słowo, a teraz jest zdanie. Zdania układają się już w przemyślany dialog…

Nie ogarniam. Lilka używa słów, a ja nie wiem gdzie ona się ich nauczyła. To jest jak lawina.

To było wspaniałe uczucie – kiedy na początku budowania słownictwa – dokładnie byłem w stanie określić, skąd pochodzi każde nowe użyte przez nią słowo! Po opanowaniu „Księgi dźwięków”, opracowaniu wszelkich możliwych odgłosów, kiedy była już w stanie skupić się na paru zdaniach treści – rozpoczęliśmy cowieczorne czytelnicze przygody – na co dzień można było dokładnie określić, które nowe słowo pochodzi, z której lektury. Kiedy pojawiał się czasem jakiś zwrot, którego nie byłem w stanie zidentyfikować – wystarczało maleńkie śledztwo – i mama przypominała sobie, że pani w piaskownicy w taki sposób zwracała się do bawiącej się obok Lilki pociechy.

Teraz córcia jest nie do zatrzymania. Buzia się jej nie zamyka. Kiedy wracam z pracy i pytam jak minął dzień, otrzymuję dogłębny raport z przedpołudniowych przygód. Naturalnie trzeba często skonfrontować z rodzicielką te z przejęciem opowiadane strzępy informacji – by odnaleźć w nich odpowiednią chronologię! Nieustannie jednak serce rośnie. Kiedy człowiek słyszy z ust Lilci zamiast „japko” piękne dźwięczne „jabłko”, to widzi jak procentuje trochę może aż nienaturalna staranność przy artykułowaniu czytanych przed snem przygód „Basi i Franka” czy obecnie oblubionych „Tosi i Tymka”. Zdaję sobie sprawę, że to bardzo na wyrost – ale próbuję aż przesadnie pilnować dykcji. To niedbałe „japko” – może potem powodować kłopoty przy nauce pisania – bo niby czemuż to wymawiane na szybko „p” – miałoby się w pisowni cudem jakimś przeradzać w „bł”? Błahostka ale jednak…

Próbowałem też wstępnie w podróży zaszczepić słuchanie audiobooków, ale jeszcze za wcześnie na skupianie się za długo na wspaniałym głosie Edyty Jungowskiej, która w charakterystyczny sposób wymawia imię [Szasztin] (Kerstin)- postaci  z „Dzieci z Bullerbyn”. Połowa sukcesu jest taka – na fali są obecnie w samochodzie ponadczasowe hity w wykonaniu P.Fronczewskiego  z „Pana Kleksa”.

Piękne jest naturalnie i inspirujące nie skrępowane niczym słowotwórstwo. Choć jeszcze do przedwczoraj – na pytanie kim chce zostać jak dorośnie – odpowiadała z oczywistością lepiej od najtęższych filozofów „ja będę Lilą!” – dziś zostałem uraczony nową odpowiedzią – „ja będę rolniczką”! Inne- godne zapisania neologizmy to: „kombizenon” i „kozaki”- kozy

Kochana jest niezawodna dosłowność jej odpowiedzi – na retoryczne pytania:

– a kto tu tak skacze jak kangurek skit skit (to jej wynalazek na dźwięk wydawany przy skakaniu)?

– Lila!

– a czy ty jesteś  moim małym pingwinkiem?

– NieeeeeeEeee, ja jestem Lila!

Ujmujące jest stosowanie męskich form. Pierwsze słowa rano po przebudzeniu:

– yYyyyy jestem bardzo głodny!

Albo  – ja jestem twoim córkiem!

Wszystko to zostanie potem naturalnie wyparte przez poprawne formy. Tak samo jak wynaleziona przez nią i przez parę miesięcy używana forma wyrażania próśb w grzecznościowej formie:

– Może są płatki?

– Może Lila pójdzie na huśtawkę?

Rodzice sami zostali zdominowani przez latorośl i nieświadomie zaczęli stosować tę samą konstrukcję.

Ulubiona obecnie zabawka to telefon. Choć czasem jest udawany choćby przez mydło – to wszak można z niego i zadzwonić do babci, i jak się okazuje wysłać smsa – ale i zrobić zdjęcie – kiedy córka przyłoży go do lewego oczka i poinstruuje swój model niezawodnym „uśmiech!”

A i z prawdziwego telefonu można powoli z pociechą pokonwersować i liczyć na coraz dłuższy, ba – nawet zazębiający się miejscami dialog!

Największy komplement trafił się nam na rynku bodajże w Poznaniu, kiedy to mama doświadczyła podziwu od bardzo wiekowego przechodnia, który nie mógł się nadziwić dialogowi jaki prowadziły. Przystanął i zaczął nagabywać jak to jest możliwe? Tłumaczył, iż w jego czasach – nikt w ogóle się nie trudził zwracaniem się do tak małego dziecka. Nikt nie wierzył, że ma to jakikolwiek sens i przełożenie na rozwój. Dziecko się ignorowało jako przecież zupełnie niewprawnego w mowie dyskutanta.

A to przecież właśnie klucz.

Mówić, mówić, mówić. Zniżyć się fizycznie do poziomu twarzy dziecka. Dać mu poobserwować gdzie powstają w buzi jakie głoski. Powtarzać to co dziecko powiedziało. Nie poprawiać. Nie pouczać. Po prostu rozmawiać. Otwierać dialog. Powtarzać po dziecku – za każdym razem odrobinę ubogacając zdanie. Dać dziecku czas na odpowiedź. Zadawać pytania które będą zachęcały do dłuższej odpowiedzi. Drążyć temat. Kiedy dziecko jest podekscytowane – dzielić jego nastrój i modulować ton wypowiedzi by czuło, że jesteśmy równie zafascynowani.

Jeżeli spotkacie kiedyś ogromną, szafirową hortensję, to nie mówcie, że to kwiatek. A użyjcie jak najwięcej epitetów, pozwólcie dotknąć, poczuć i zapamiętać.

To wystarczy.

Stan na chwilę obecną – Lila jak na córkę logopedki przystało – coraz częściej już prezentuje piękne wibrujące „r”. Wszystkie spółgłoski wskakują poprawnie na swoje miejsca. Jeszcze frykatywy „s”, „ś”, „sz” to jedno wielkie seplenienie międzyzębowe. W Hiszpanii córcia byłaby traktowana z nimi jak swoja! Adios amigos!

Ten wpis ma 17 komentarzy

  1. izabel

    dobry post Tato! 😉

  2. Dorota

    Jestem pełna podziwu. Szacunek zarówno dla mamy jak i uroczej córci ☺️Czy wróciłaś już do pracy?

  3. Pralka Frania

    Jestem Twoim córkiem- boskie, hehe
    Tak, tak, słownictwo dwulatka potrafi poprawić humor, nawet w najgorszy dzień. Nawet leniwy poranek zmienia się w kolejny dzień pełen wyzwań za pomocą jakże magicznego zaklęcia „Mama, wstawamy!”. A później tata rechoczący w słuchawce po standardowym telefonie Wiktora: „Tatuś, o której będziesz?”. Chwilo trwaj!

    • Nebule-Ania

      Oj tak, dzieci czasami potrafią coś tak celnie nazwać, że nawet pierwotna nazwa czasami już nie pasuje:) „Wstawamy!”- świetne:)

  4. Matylda

    No i jak Was nie uwielbiać?? Do tej pory z niecierpliwością czekałam na każdy wpis Mamy, a teraz widzę, że będę wyczekiwać też wpisów Taty. Bardzo fajny pomysł, bardzo fajny tekst, gratulacje Tato!
    A co do wymowy Lilki…to pamiętam, jakie wrażenie na mnie zrobiła, kiedy w zeszłe lato wpadłam do Was na chwilę, a Lilka gdy tylko zobaczyła mnie w drzwiach , pięknie wyartykułowała „Matylda”. Do tej pory to pamiętam 😉 Uściski dla Was!

  5. Aska

    My cały czas włączamy na Instagramie „trawa, trawa, trawa” 🙂 ja podziwiam, a córa tylko replay włącza 🙂 jest ok. 2 miesiące młodsza od Lili, niech się zapatruje, nie mam ale 🙂

  6. moniokap

    Czytać, czytać, czytać – pełna zgoda! Choć w naszym przypadku, to chyba „gadulstwo” Tymka w DNA zapisane:)

    P.S.
    An., czyżby w logopedii też była szkoła falenicka i otwocka? Na naszych szkoleniach log. w tivi uczulali, żeby nie wymawiać na antenie jaBŁko, bo to błąd (hiperpoprawność).

    • Nebule-Ania

      tu d. – jasne że hiperpoprawność to niepotrzebny fanatyzm. Strasznie dziwnie brzmi Doda artykułująca zawsze z uporem nosowe „ę” w wygłosie. Po prostu na tym etapie nauki chodzi mi o to – żeby wiedziała, że tam jest jaBŁko. Tak jej będzie potem łatwiej się nauczyć pisać. A gwarantuje, że żywy język, który upraszcza i momentalnie się rozleniwia – pięknie na to japko ją przeflancuje:). Zależy mi jedynie żeby był to proces świadomy.

  7. malami

    Świetny tekst!
    „Mówić, mówić, mówić. Zniżyć się fizycznie do poziomu twarzy dziecka. Dać mu poobserwować gdzie powstają w buzi jakie głoski. Powtarzać to co dziecko powiedziało. Nie poprawiać. Nie pouczać. Po prostu rozmawiać. Otwierać dialog. Powtarzać po dziecku – za każdym razem odrobinę ubogacając zdanie. Dać dziecku czas na odpowiedź.”

    Wprawdzie synek ma niecałe trzy miesiące, ale już sobie rozmawiamy – gugamy oraz czytamy wierszyki 😉
    Faktycznie, ważne jest by dziecko widziało twarz rodzica, to bardzo pomaga 🙂 no i ten czas na odpowiedź – bezcenny!

  8. moniokap

    Zgadzam się d., zwłaszcza że lubimy to „ł” w różnych wyrazach połykać:) tu m., oczywiście;)

  9. Matylda

    No bo mam 😉 Tylko na drugie 😉 W zasadzie obu swoich imion używam zamiennie i sporo osób mówi do mnie właśnie „Matylda”. Kiedy byłam młodsza, to imię wydawało mi się okropne, a teraz mogłabym tak mieć na pierwsze 😉 Całusy!

  10. sylwia

    Super Tato. Czekamy na kolejny post. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *