Blog dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
Montessori

“Montessori? Jestem na NIE”

W ramach współpracy z wyjątkowym sklepem  MadamNamNam powstały konsultacje na temat pedagogiki Marii Montessori.

12922090_1141925215839954_887205376_o.png

“W tym butiku znajdziecie zabawki pobudzające kreatywność dziecka i jednocześnie wyróżniające się dużą wartością artystyczną, która kształtuje poczucie estetyki u dzieci i uczą je wrażliwości na dobrze zaprojektowaną przestrzeń. Wszystkie produkty dostępne w sklepie są nie tylko piękne, ale również wykonane z produktów najwyższej jakości – trwałe i przyjazne dla środowiska naturalnego. MadamNamNam to sklep ze starannie wybranymi markami z całego świata. Niektóre z nich dostępne są w Polsce tylko w MadamNamNam.”- tak pisze o sklepie Magda- właścicielka, a prywatnie mama dwóch wspaniałych synów.

Będzie nam miło jeżeli polubicie profil sponsora dzisiejszego posta https://www.facebook.com/madamnamnam/?fref=ts

Pojawiło się kilka ciekawych pytań, na które udzieliłam  odpowiedzi.

Pytanie pierwsze:

“Jak to jest z dziećmi, ktore spędziły lata przedszkolne w filozofii Montessori, a potem idą do zwykłej szkoły. A nawet takie, które całą podstawówkę zrobiły w Montessori, a potem muszą zmierzyć się z normalnym liceum. Są jakieś badania, statystyki na ten temat?”

oraz bardzo podobne:

“Moje pytanie: jak dziecko nie chwalone, nie karane, pracujące samo przy stoliku poradzi sobie w życiu? Czy nie będzie zbyt odizolowane od reszty dzieci gdy zetknie się z “normalnę” szkołą?”

Pedagogika Marii Montessori jest dostosowana do każdego dziecka. Została stworzona na potrzeby pracy z dziećmi upośledzonymi. Maria Montessori bardzo szybko zauważyła, że ta metoda sprawdza się również u dzieci w normie intelektualnej. Dzieci doskonale potrafiły dostosować się do zasad, które panowały w Casa dei Bambini. Wolność oraz brak kar i nagród spowodowały rozwój motywacji wewnętrznej wśród wychowanków.   W dzisiejszych czasach coraz częściej się na ten temat mówi i rodzice, którzy nawet nie ukończyli żadnych kursów bardzo intuicyjnie nie używają kar i nagród, czyli w przypadku szkoły ocen. Z ogromnym zainteresowaniem obserwuję reformy edukacji. Pamiętam jeszcze jak w klasach 1-3 były oceny (bez niedostatecznej). Od dłuższego czasu są to oceny opisowe. Bardzo podobnie jest w systemie nauczania wg pedagogiki Montessori. Panuje błędny obraz tej metody. Dzieci same opracowują materiał wg programu i zgłaszają się na “zaliczenie” tego zakresu wiedzy. Są również karty pracy, które dzieci uzupełniają w czasie pracy własnej, więc przygotowywane są również pod tym kątem. Liczę na to, że w szkołach tradycyjnych w ciągu najbliższych lat zostaną zniesione prace domowe- tak jest w systemie Montessori. To czy sobie dziecko “poradzi” jest wypadkową wielu cech i umiejętności. Myślę, że rodzaj placówki przedszkolnej nie ma tu najmniejszego wpływu. A to rodzice najczęściej tym się przejmują. Dzieci mają niesamowitą zdolność do adaptacji. Zwrócę jeszcze uwagę na fakt, że naprawdę niewielu rodziców, którzy zapisują dzieci do placówek Montessori stosują tę metodę w domu. A i tak dzieci świetnie sobie radzą.

“Po czym poznać prawdziwe przedszkole/żłobek montressori od takiego, które nazwę metody stosuje głównie jako chwyt reklamowy?”

Polecam bardzo obszerny wpis na ten temat: http://www.nebule.pl/czy-to-prawdziwe-montessori/

“Dzwoneczek zwiastujący ciszę, i same drewniane zabawki, układanki, zamki, guziki ect. Jestem jak najbardziej na NIE, nie podoba mi się ta metoda nauczania, wychowywania dzieci”

Metoda M.Montessori od wielu lat ma swoich zwolenników, jak i przeciwników. Wiele wątpliwości na temat tej pedagogiki pojawia się przede wszystkim z niewiedzy. Wszystkie elementy doskonale się uzupełniają i razem współgrają. Co z tym dzwoneczkiem? W przedszkolach tradycyjnych Panie mają również swoje sposoby aby odgraniczyć następne aktywności: klaszczą w dłonie, puszczają muzykę lub nawet używają gongu. Jest to niewerbalny sposób aby zwrócić uwagę na nauczyciela oraz oddzielić jedną aktywność od drugiej. Tak samo jest z dzwonkiem w szkole.

“Same drewniane zabawki, układanki, zamki, guziki etc. “- zabawki (zwane w Montessori pomocami edukacyjnymi) na półkach różnią się znacznie od tych, które możemy znaleźć w przedszkolach tradycyjnych. Rodzice mogą mieć pewność, że są to pomoce przemyślane i służą rozwojowi jakiejś funkcji.  Jednak w placówkach Montessori znajdziecie również bardziej standardowe zabawki takie jak: kuchnia do gotowania, klocki, lalki bobasy, książeczki.

Tutaj chciałabym również zwrócić uwagę na to, że metoda Marii Montessori nie jest metodą wychowywania dzieci. Wg mnie jest to dość ryzykowne- całościowe stosowanie tej metody w domu, a ostatnio jest dość modne. Nie ma żadnych badań na ten temat. Warunki panujące w placówce są zdecydowanie inne. Owszem, można kilka elementów z powodzeniem stosować, ale cała metoda jest bez wątpienia do wykorzystania w przedszkolach i szkołach.

Moje pytanie do konsultacji:-) Mam 7 letnią Córeczkę. Pedagogikę Montessori niestety odkryłam dosłownie kilka miesięcy temu- żałuję ogromnie. Zagłębiając się w jej założenia tym bardziej doświadczam żalu i wyrzutów sumienia, że nie miałam okazji więcej wcielać jej w codzienność przy dotychczasowym wychowywaniu Córci, choć intuicyjnie niektóre jej przesłanki również udawało mi się realizować, jednak zupełnie nieświadomie i nie aż w takim zakresie jak zrobiłabym to dziś. Mieszkam w niewielkim mieście i nie ma tu niestety ani jednego przedszkola Montessori. Doświadczenia z przedszkola publicznego mamy baaardzo dalekie od ideału, niestety. Czy mam więc jakąkolwiek szansę nadrobić jeszcze te zaległe lata przedszkolne w dalszej pracy rodzicielskiej z Córcią zgodnie z pedagogiką Montessori? Czy mam szansę choć trochę zniwelować skutki nieodpowiednio prowadzonej pracy z dziećmi w przedszkolu, której doświadczyła moja Córcia? Pocieszam się, że choć te pierwsze lata życia są bardzo istotne i niezwykle ważne, to jednak nasza pamięć w późniejszym życiu nie sięga aż tak daleko. Często zaczyna się ona właśnie od początków lat szkolnych, dlatego teraz chciałabym już bardziej świadomie nadrobić to co było. I w sumie ogromnie liczę tu na pocieszenie od Pani Ani i otrzymanie nadziei co mogę robić dalej od dziś…”

Droga Mamo, pamiętaj proszę, że Montessori nie jest metodą wychowywania dzieci. Skup się na przyszłości i budowaniu bliskiej relacji z Córką. Obojętnie jak. Najważniejsze żeby to było zgodne z Twoim sercem i potrzebami dziecka. Jeżeli masz chęć zgłębić metodę Montessori to polecam książkę: Odkrycie dziecka

“Mnie bardzo interesuje temat pochwał, a raczej ich braku w duchu Montessori, i jak się powstrzymać przed ciągłym “super, świetne” gdy samo ciśnie się na usta.”

Myślę, że najłatwiej jest się postawić w roli dziecka i pomyśleć czy samo “super, świetnie, cudownie” by zadowoliło mnie jeżeli napracowałbym się po uszy. Co by mi to dało? A co jeżeli zrobiłbym rysunek byle jak, a mama lub tata użyłaby uniwersalnego i pasującego do wszystkiego “super, świetnie, cudownie”?

Na początku mojej ścieżki zawodowej również miałam z tym problemy. Pomogło mi opisywanie danej czynności. Jeżeli np. dziecku po długich próbach w końcu udało się założyć but i przyszło do mnie pokazać swoją nową umiejętność, najczęściej używałam opisu: “Sam założyłeś but” lub “O, narysowałaś czerwony domek z kominem”. Czasami kiedy dziecko pomaga mi w domu i zrobi coś o co poproszę  zamiast “super, brawo, świetnie” mówię zwyczajne “dziękuję”. Myślę, że to wystarczy.

“A ja właśnie chciałabym zapytać o przedszkole Montessori. Chciałabym do takiego posłać córkę, ale nie jestem pewna czy zróżnicowanie wiekowe dzieci w przedszkolu to na pewno dobry pomysł już dla 2,5-latki. Kiedy byłyśmy na dniach otwartych czterolatek ofuknął moją córkę, że akwarium nie wolno dotykać i ona (jak rzadko) stanęła jak wryta i nie widziała co zrobić. Czy taki maluch poradzi sobie ze starszymi dziećmi, czy nie stanie się “najsłabszym ogniwem” grupy, tym który się podporządkowuje starszym dzieciom? Córka jest bardzo rezolutna, otwarta, chętnie wchodzi w relacje z innymi, ale nie wiem czy to nie za wcześnie na takie połączenie ze starszakami… byłabym bardzo wdzięczna za odpowiedź.”

Jest to jedno z najbardziej popularnych pytań odnośnie pedagogiki Montessori. Maria Montessori dążyła do naturalności w każdym aspekcie. Tak jak w społeczeństwie – rzadko kiedy będziemy pracować tylko z rówieśnikami – stworzyła model grupy mieszanej wiekowo. Zadbała również o to żeby w grupie znalazły się również osoby niepełnosprawne, które żyją w każdym społeczeństwie.

Grupa mieszana wiekowo ma być jak rodzina. Najpierw dziecko wchodzi do grupy jako najmłodsze. Ma możliwość uważnego obserwowania starszych dzieci i nauki od nich. Dzieci starsze pomagają tym najmłodszym. Za rok to ono będzie starsze i odnajdzie się w innej roli. Będzie miało okazję przebywać z dziećmi najstarszymi i najmłodszymi. Tylko w grupach montessoriańskich mają taką możliwość.

Zróżnicowanie wiekowe w grupie wg mnie jest bardzo korzystne. Przede wszystkim dla dzieci, które idą pierwszy rok do przedszkola. Wchodzą do grupy, która funkcjonuje już kolejny rok. Adaptacja przebiega wtedy łagodniej ponieważ przykładowa 30 trzylatków nie płacze z tęsknoty za mamą. Uważam również, że przebywanie ze starszymi dziećmi ma bardzo pozytywny wpływ na rozwój mowy. Dzieci obserwują uczą się słownictwa, którego prawdopodobnie nigdy nie usłyszałyby od rówieśnika.

Dziękuję bardzo za wszystkie pytania i zainteresowanie konsultacjami z Madamnamnam

12922090_1141925215839954_887205376_o.png

Anna Trawka- pedagog specjalny, nauczyciel Montessori z  kilkuletnim doświadczeniem w pracy w przedszkolach prowadzonych Metodą Marii Montessori, Logopeda, Terapeuta Integracji Sensorycznej

Ten wpis ma 19 komentarzy

  1. Ewelina

    dla mnie to wszystko jest trochę naciągane – ta cała metoda. ma swoje plusy owszem,ale trzymanie się sztywno w jej regułach prowadzi do paranoi. Trzeba się pilnować żeby dziecka nie chwalić- litości. Moja córka nie lubi kolorować w przedszkolu jej prace są czasami marne i ja jej mówię o tym bo wiem że jak się postara to pomaluje ładnie. Ona woli się bawić niż kolorować więc do kolorowania podchodzi, nabazgrze i ucieka do zabawy. Np. z całego rysunku maluje tylko jeden element starannie a resztę niedbale. Powiedzmy sobie szczerze- mi jako matce w pierwszej chwili jest nieswojo że nie jej praca jest naj ale za moment myślę sobie że taka być nie musi. Mówiłam jej że się nie przyłożyła, że nie może się spieszyć że wiem że potrafi lepiej- i rzeczywiście z czasem się zaczęła przykładać. jak jej wtedy nie pochwalić? rysowanie- początkowo nawet się za to nie brała bo twierdziła że nie umie-podobnie jak inne nowe rzeczy. Wtedy zachęcałam ją tłumaczyłam, że należy próbować bo przez to się uczy, prowadziłam rękę, pokazywałam jak robić, kiedy w końcu zaczęła rysować i przestała się bac nowych rzeczy chwaliłam ją bo zasłużyła.

    • Ann85

      Zgadzam się. Nie wyobrażam sobie nie chwalić i nie doceniać wysiłków swoich dzieci. W sytuacji kiedy synek staje na środku pokoju, ogłasza wszemi wobec, że mówi wierszyk ja mam nie bić brawo i nie pochwalić wysiłków tylko skwitować zdaniem “ooo powiedziałeś wierszyk”? 🙂

    • Kasia

      A może córka nie chce i nie lubi rysować? Komu na tym bardziej zależy, komu to przeszkadza, mamie czy dziecku? Na początku wyśmiałam metodę ” bez kar i nagród”, ale teraz widzę,że to ma sens. Walczyłam z moim dzieckiem o to by lepiej się uczyło, ta walka nie miała końca, były i kary i nagrody… W końcu odpuściłam, nie musi być orłem.Zauważyłam,że przejawia zdolności matematyczne, potrafi się wciągnąć w rozwiązywanie zadań. Jest teraz w gimnazjum i pytam jej, czy ocena mierna,np. z historii jej wystarczy, jeśli tak to nie ma problemu. Wiem,że gdyby chciała się nauczyć z tej nieszczęsnej historii, to miałaby piątkę, ale musiałabym ją do tego zmusić a to przecież bez sensu. Ma piątkę z fizyki, dobrze radzi sobie z matematyką, reszta jako tako:). Myślę,że rodzic czasami powinien odpuścić. P.S. córka bazgrze strasznie, ale nauczyciele nie przywiązują do tego takiej wagi jak 20 lat temu:)

      • Kasia

        Miał być temat niechwalenia, a wspomniałam o metodzie bez nagród i kar:), pochwała to też rodzaj nagrody,czyt. manipulacji. Nie chwalę, nie widzę sensu w manipulowaniu dzieckiem:)

  2. Lidka

    Aniu, a czy Lilka chodzi do przedszkola Montessori:)?

    • Nebule-Ania

      Lidko, uznaliśmy z mężem, że nie będziemy podawać takiej informacji publicznie ze względów bezpieczeństwa.

      • Zbyszek

        I bardzo słusznie, bo w dzisiejszych czasach to aż strach fotkę dziecka w necie pokazać, a co dopiero podawać takie dane.

      • Lidka

        Jasne, rozumiem. Pytałam o to z ciekawości dotyczącej stosowania montessori w życiu tzn czy stosujesz tę metodę/filozofię wyłącznie w domu czy jednak zależy Ci, aby Lilka była również w przedszkolu montessoriańskim? Chciałam poznać Twoją opinię na ten temat, Twoje doświadczenia. Uszanuję jednak oczywiście, jeśli poprosisz o inny zestaw pytań;)

  3. Ewelina

    pokazujesz swoje mieszkanie okolice, miejsca w których bywasz twarze- swoją, dziecka, męża, podajesz zdawkowe informacje o Was. Myślę że jeśli ktoś chciałby się zagłębić to Cię namierzy, poskłada sobie do kupy skrawki informacji. Nie podając przedszkola nie jesteś bezpieczna niestety. Wystawiacie (blogerzy) swoje życie na publiczny podgląd. Z bloga można wywnioskować że nie jesteście przeciętną rodziną ( macie kasę) Musicie się liczyć z tym że nie każdy ma czyste intencje nie wszyscy was kochają i podziwiają. Są ludzie którzy zazdroszczą, maja zaburzenia psychiczne, pedofile itd. Ja bym sie bała. Nie publikuj tego plis

    • Nebule-Ania

      Ewela, ok – nie opublikuje;)
      Ale chętnie odpowiem. To jest tylko mały urywek naszego życia. Nawet nie wiesz jak mały;) Owszem, czasami mam takie myśli jak Ty. Być może niedługo zrobię metamorfozę bloga i to się zmieni. A może też nie- nie podjęłam jeszcze ostatecznej decyzji.
      Mam pewne założenia, których raczej nie zmienię.

  4. Ewelina

    Dzieki:-)mogłam na maila napisac:-)dobrze że masz pomysł na siebie, na biznes, lubisz to, jesteś w tym dobra. Nawet te wpisy sponsorowane nie sa tak rażące jak w innych miejscach. Jednak mnie przeraża to w jak łatwy sposób można wszystko wysledzic . Ja bym się bała.

  5. M.

    Odnośnie chwalenia. Na Twoim blogu właśnie przeczytałam w jaki sposób chwalić bez tego “super”, “ślicznie”. Oczywiście chwalę też w najbardziej konwencjonalny sposób, ale największą dumę widzę w oczach Młodszej gdy opiszę to, co widzę (“widzę, że narysowałaś kółko”, “widzę, że ułożyłaś koniki od największego do najmniejszego”, itp.) i wtedy właśnie Młodsza pęka z dumy! Na zwykłe “super” uśmiecha się i zaczyna robić coś innego. Na opis dosłownie rozpiera ją duma! 🙂 miłego wieczoru!

    • Nebule-Ania

      O, cieszę się! U nas też to działa, ona widzi moją uwagę i to, że zauważam jej postępy, zmiany. Moja bardzo lubi jak jej za coś też podziękuję jak np. mi w czymś pomoże.

      • M.

        U nas podziękowania (takie aż nadto) wprowadził mąż. I rzeczywiście dzieci je lubią. Zwłaszcza syn.
        Co do Montessori. Na Twoim blogu odkryłam prace domowe. Młodsza bardzo lubi tak pracować. Mam jeszcze sporo pytań odnośnie tych prac, ale zbieram się, żeby napisać maila 🙂 tak więc u nas Montessori ma zastosowanie w ćwiczeniu motoryki, spostrzegawczości i innych cech 🙂

  6. Anka

    Mnie by sie podobał bardzo pomysł z grupami miesZanymi. Nasza córka nauczyła się w przedszkolu seplenić , pluć, wypluwać teatralnie jedzenie, tekstów przytaczać nie będę 🙁 Poznała również ” kąt” ! Nie wyobrażacie sobie jako to był dla niej dramat , opowiadała to płacząc , jeszcze babcia dodała swoje ” Widzisz musisz być grzeczna ” i dziecko miało stres na cały tydzien. Nie stosuje czegoś takiego w domu i ona nie wiedziała co zrobiła , a ta kara to miał być sposób na wyciszenie ..:Na tą chwilę żałuję, że poszła jako 3 latka! Na ale cóż takie życie matki, która chce utrzymać etat.
    Namierzyć można nawet na odległość poprzez narzędzia chodźmy googlowe ale nie będę tu tego poruszać bo może ktoś niewłaściwy to czyta ale taki jest ten świat i nie ważne czy jest się blogerem czy księdzem , możesz mieć psychofana.
    Ja bym chciała zapytać tak z czystej ciekawości o to , czy w przedszkolu wiedzą, że to Wy z Nebule 🙂 i czy ludzie Was rozpoznają w Warszawie? Warszawa duża ale cZytelników też sporo pewnie ! Mnie sie Wasz blog bardzo podoba i uważam , że fajnie go robisz !
    Pozdrawiam

    • Nebule-Ania

      “Kąty” jeszcze mają rację bytu??? 🙁 Pamiętam jak sama stałam kilka razy w kącie na workach z grochem i rękami podniesionymi do góry… (bez komentarza).

      Niee, może 2 razy nas ktoś rozpoznał i to na jakimś wydarzeniu dla dzieci, które pokazywałam na blogu. Raczej mało osób wie, że my to my;) Gdyby było inaczej prowadziłabym bloga w inny sposób. A nawet czasami- jak mam spotkania biznesowe związane z blogiem to ludzie są mocno zdziwieni, że tak wyglądam na żywo. Ale to z wszystkim blogerami tak jest- miałam okazję się przekonać na konferencjach i eventach 🙂

  7. Kinga

    Ja bylam zainteresowana metoda Montessori do czasu az poczytalam o wadach – rzadko mowi sie o tych naprawdecistotnych (wymienia sie glownie koszt, brak oceniania, rozmice w stosunkubdo normalnej szkoly).

    Inni rodzice (angielskie i amerykanskie fora) zglaszali np. dosc negatywne nastawienie nauczycieli do pretend play, zbyt ustrukturyzowane srodowisko i podejscie “mozesz uzyc tego tylko w taki sposob” (te bloki sa do liczenia nie do ukladania), brak nauki wspolpracy miedzy dziecmi poprzez zajecia grupowe, brak zachety do czytania ponad reaserch, podejrzliwe traktowanie fantazji np. ostrzeganie, ze smoki to fikcja przed przeczytaniem ksiazki (i niechec do czytania zbyt fantazyjnych ksiazek w ogole).

    Mnie martwi jeszcze maly udzial zajec artystycznych – do niektorych technik dzieci trzeba zachecac lub je pokazac bo moga na nie nie wpasc a takie wydzieranki, wylepianki, dmuchanie farby slomka maja duze znaczenie dla rozwoju motoryki i miesni dloni.
    Nie podoba mi sie tez negatywny stosunek do abstrakcji w sztuce dzieci.

    Jeszcze jaki, ze sama siedze troche w IT to kwestionowanie uzycia elektroniki w procesie nauczania tez mnie zniecheca.

    Moim zdaniem Montessori trzeba koniecznie uzupelniac w domu bo metoda stosowana dogmatycznie i w domu i szkole uposledza niektore obszary rozwoju

    • admin

      O widzisz, ja mam inne spostrzeżenia, ale też działające tak jak mówisz. Metoda musi być uzupełniana w domu, a nie traktowana bardzo konserwatywnie. Mi się wydaję, że kiedyś miała większą rację bytu, a teraz jest trochę nie na czasie. Załuję, że nie ma kogoś, kto by uzupełnił ją o nowinki – takie jak np. elektronika, bajki itd.

  8. Monika

    Ja z kolei zastanawiam się, czy szkoła Montessori po “zwykłym” przedszkolu ma sens? Syn w przyszłym roku będzie zaczynał szkołę i nad taka opcja się zastanawiamy ale nie jestetem pewna czy to dobry pomysł, czy to nie za późno, czy nie miałby problemu z odnalezieniem się w szkole Montessori po “zwykłym” przedszkolu?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *