fbpx

Zabawki dla niemowląt 10 i 11 miesiąc

Zabawki dla niemowląt – co wybierać żeby wspierać rozwój dziecka? Na rynku jest dostępnych wiele zabawek, które wydają się być odpowiednie. Rodzice często nie wiedzą co może spodobać się dziecku i dokonują często przypadkowych wyborów, a później zabawka leży w kącie i się kurzy. Jak jest tego przyczyna? Najczęściej jest zwyczajnie niedopasowana do danego stadium rozwoju.

O wcześniejszych etapach pisałam tutaj:

Zabawki dla niemowląt 0-6 miesięcy

Zabawki dla niemowląt 6-12 miesięcy

Dziś pokażę Wam półkę Juliana, czyli zabawki, którymi bawi od około dwóch miesięcy. 

Dzięki tym informacjom będzie Wam łatwiej wybierać inne zabawki dla dzieci w tym wieku.

Zabawki dla niemowląt 10 i 11 miesiąc

Wieża Hanoi Wooden Story

To ostatnio ulubiona zabawka i absolutny must have na półce. Wieża Hanoi jest zabawką genialną! Nie tylko ta, bo tak nazywają się wszystkie układanki, które polegają na włożeniu okręgów na kołek.

Początkowo dzieci zdejmują tylko kółka, później zakładają tylko jeden element, aż w końcu (około 2 lat) potrafią ułożyć je od najmniejszego do największego lub odwrotnie.

To nasze pierwsza zabawka z Wooden story i jestem absolutnie oczarowana – jakością, dbałością o detal i wykończeniem.

Drewniane auto retro

Autka to miłość mojego syna. Te od Wooden story są absolutnie przepiękne. Tak samo jak wieża jest tak starannie  wykończone, że ma się ochotę zamówić więcej.

Julek jeździ nim po podłodze i mówi: brrrbrrrr. Wkłada paluszki w dziurki i kręci kołami. Dostępna TUTAJ

Pachnący dzidziuś Nines

To jedna z zabawek, którą Julek podebrał Lilce. Bardzo lubi ją tulić, nosić i… gryźć. Taki mały bobasek idealnie nadaje się do nauki schematu ciała. Uczymy się pokazywać oko, pępek i nos.

Niektórym może się wydawać dziwne, że chłopiec ma lalkę. Wręcz przeciwnie wg mnie każdy chłopiec powinien mieć lalkę. Ale o tym napiszę innym razem.

Kultowy, metalowy bączek

Zabawka, którą zna chyba każdy z nas. Julian bardzo lubi patrzeć jak bączek się kręci i oczywiście go łapie. Próbuje również go puszczać. Jest to zabawka na lata, bo widzę, że i Lilka lubi się nim bawić. Nasz jest dostępny TUTAJ

Sensoryczne piłki Btoys

Taki zestaw piłek będzie już atrakcyjny dla 6-miesięcznego malucha. Różne wzory, kolory i tekstury stymulują zmysły niemowlaka. Zabawa piłką zawsze będzie stymulowała do poruszania się. Nasz zestaw jest o tyle fajny, że może służyć do różnych zabaw. Piłka różowa ma wypustki, które Julian lubi gryźć.

Piła w paski bardzo fajnie się toczy oraz stymuluje zmysł wzroku. Piłka w stylu oball ćwiczy chwyt i pobudza zmysł słuchu (ma grzechotkę w środku). A piłka w kropki po uderzeniu o podłogę zaczyna świecić różnymi kolorami.

Drewniane zwierzątka z gospodarstwa

Dzieci uczą się mówić od wyrażeń dźwiękonaśladowczych, więc odgłosy zwierząt wałkujemy na okrągło. Ten motyw powtarza się u nas wszędzie: w zabawkach, figurkach, książkach itd. Utrwalamy je codziennie i się świetnie przy tym bawimy. Zestaw TUTAJ

Drewniane klocki interaktywne Haba

To pierwsze klocki Juniora. Układamy z nich wieżę, nazywamy kolory, wykorzystujemy sensoryczne elementy. Bardzo fajny pomysł na prezent. Klocki są niewielkich rozmiarów i dzięki temu idealnie mieszczą się w dłoni. Klocki TUTAJ

Zabawka interaktywna Farma Btoys

Gdybym miała wybrać zabawkę , przy której Junior spędza najwięcej czasu to byłaby właśnie ta. Uważam, że mądre zabawki interaktywne w niewielkiej liczbie są naprawdę fajne.

Pamiętam jak przyjechaliśmy kiedyś do znajomych i mieli oni domek interaktywny KLIK i byłam mocno zdziwiona ile czasu Lilka przy nim spędza. Miała wtedy około 2 lata. Postanowiłam, że następnemu dziecku kupię coś podobnego.

Tę farmę znalazłam już dawno i mamy ją około 3 miesiące. Julek przesiadywał przy niej naprawdę długo, teraz już stoi i się bawi. To naprawdę fajna zabawka, która nie ma za dużo mrugających czy też grającuch elementów. Bardzo podobają mi się ruchome częsci jak otwieranie i zamykania, przesuwanie, naciskanie.

Zwierzątka są wyjmowane i działają podobnie jak instrumenty w pulpicie dyrygenta Symfonia Btoys Zwierzątko postawione  w odpowiednim miejscu zaczyna wydawać dźwięk. Najbardziej lubi wrzucać kulki do zjeżdżalni i otwierać drzwi. Myślę, że do 3 roku życia wciąż będzie atrakcyjna. Dostępna jest TUTAJ

Jak działa możecie obejrzeć poniżej:

Zakręcona wieża SpinAgain Fat Brain Toys

Pokazywałam ją Wam kiedyś na facebooku. Tę wieżę Junior dostał na gwiazdkę i od tamtej pory jest w ciągłym użytku. Oczywiście najbardziej interesuje go wyjmowanie kijka i machanie im, ale widzę , że coraz częściej próbuje włożyć kij w otwór.

Nałożone kółka kręcą się wkoło i powoli opadają na dół. Daje to niesamowity efekt. Zobaczcie poniżej na filmie.

Zabawka DIY z kulką

Około 10 miesiąca (niektóre nawet wcześniej) są w stanie włożyć kulkę do otworu. Szukałam takiej bardzo prostej zabawki i wymyśliłam, że sama ją zrobię (z pomocą dziadka). Z drewnianego chustecznika za 10 zł zrobiliśmy genialną pomoc.

Junior potrafi wrzucać kulkę kilkanaście razy pod rząd, a przy tym ćwicząc koordynację wzrokowo-ruchową.  Dzięki temu, że dno jest pochyłe kulka wypada sama.

Kulodrom Kidkraft

Kulodrom wypatrzyłam na Pinterest, ale nie można go było dostać nigdzie w PL. Jednak miałam szczęście, bo pojawił się na Allegro. Szukajcie, może i Wam się uda, bo jest genialny.

Może znajdziecie również inne modele – pamiętajcie tylko, że kulka musi być odpowiednio duża (żeby nie mieściła się do buzi). Taka zabawka jest idealna do ćwiczeń koordynacji ręka-oko oraz śledzenia wzrokiem

Zabawki do wózka

Mamy również kilka zabawek, które zabieramy na spacer lub podróż. Każda z nich ma zaczep (przyczepiam je do zawieszki od smoczka).

Telefon Janod

Bardzo fajny drewniany telefon z lusterkiem. Przyciski się obracają, a po naciśnięciu słuchawki telefon cichutko dzwoni. Junior często chodzi z nim po domu i robi „halo”

Kluczyki do auta Btoys

Kluczyki, które imitują nasze. Wiadomo, że dzieci uwielbiają takie przedmioty. te są bardzo fajne, bo wydają delikatne dźwięki,  a jednym z nich włącza się latarkę. Sama klucze są metalowe. Dostępne TUTAJ

Książka sensoryczna Jellycat

Książeczka z wystającymi ogonami – to fajny pomysł na naukę wyrażeń dźwiękonaśladowczych. Zabieramy ją często na spacery. Kolorowe nadruki zwierząt przyciągają wzrok. W jednym miejscu znajduje się też element dźwiękowy (w krowie).

Zabawki staram się wymieniać i chować. Widzę, że chętniej się bawi kiedy jest ich zdecydowanie mniej.

Za tydzień Junior już kończy roczek i wtedy pokażę Wam bardzo obszerny post z inspiracjami na prezenty dla niemowląt

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Książki dla maluchów – nowości

Dziś same świetne książki dla maluchów. Junior coraz więcej czasu potrafi skupić się na czytaniu, więc chętnie to wykorzystujemy. Siadamy przy naszej biblioteczce i po kolei wszystko czytamy.


Dziś pokażę Wam nasze nowości.

Seria Obracanka wyd. Wilga

Świetny pomysł na książki dla dzieci. Julian je uwielbia, przewraca rączką ilustracje i bardzo się nimi interesuje. Jak czytamy te książeczki to zazwyczaj sporo przy każdej ilustracji opowiadam i nie ograniczam się tylko do przeczytania napisu. Dodaję odgłosy, opisuję kolory, pokazuję „oko” „ucho” itd.

Obracanki są naprawdę świetne tylko dziecko powinno je czytać pod nadzorem dorosłego. Z tyłu jest napisana informacja, że są powyżej 3 r.ż., ale materiał w nich zawarty jest dla dzieci młodszych. Dlaczego jest tak napisane? Może się zdarzyć przycięcie paluszka, które przytrafiło się Julkowi dwa razy. Czytajcie je razem z dziećmi.

A w serii są:

Obracanka Kolory

Wg mnie najlepsza na sam początek. Dostępna już w niewielu miejscach TUTAJ 

Obracanka Porównania

Bardzo fajna pozycja do rozwijania słownika. Dostępna TUTAJ

Obracanka Liczby

Świetna do pierwszych prób liczenia, ale również do pokazywania paluszkiem. Dostępna TUTAJ

Seria Przesuń Paluszkiem Gabriele Clima wyd. Wilga

Druga seria, którą można kupować dzieciom w ciemno. Z doświadczenia wiem, że u dzieci często najlepiej sprawdzają się proste rozwiązania. Mój 11-miesięczniak obecnie wszystko wskazuje paluszkiem wskazującym. Ta seria doskonale wykorzystuję tę nową umiejętność. Za pomocą owego paluszka można zmienić coś w ilustracji. Książeczki skradły moje serce i uwagę syna. Skupiają uwagę i wyciszają.

/Na pewno zapytacie, czy ciężko się przesuwa ilustracje… nie, bardzo łatwo się to robi i nie stanowi problemu dla takiego malucha jak mój/

W serii znajdują się 4 książki, które do tego mają piękne, spokojne ilustracje. Z tego co wiedzę są dostępne tylko TUTAJ 

Na nocnym niebie

Książka o niebie. Jednym małym paluszkiem możemy zaświecić gwiazdy, namalować tęczę, zapalić światło w budynkach…

Kiedy słońce wstaje

Za pomocą paluszka zaświecimy słońce, zapalimy świeczki na torcie, obetniemy warkocze…

W lesie wróżek

Magiczna podróż do lasu, tym razem przesuwając paluszkiem sprawimy, że będzie padał śnieg, zobaczymy gdzie mieszka kotek, czy też zobaczymy jak rośnie ząbek u braciszka…

Gdy przychodzi wieczór

Kolejna świetna seria

Raz dwa trzy Joanna Bartosik

O jednej z nich pisałam we wcześniejszym poście o książkach Dla najmłodszych

Raz dwa trzy patrzymy

Jest przeznaczona dla najmłodszych, możną ją pokazywać nawet noworodkom. Świetne, wyraźne ilustracje z wykorzystanie kolorów, które widzi malutkie dziecko. Stawiamy przed dzieckiem, kładziemy je na brzuszek i oglądamy 🙂

Raz dwa trzy mówimy

Przeznaczona dla starszych niemowlaków. Fajne, krótkie rymowane zdania. Julkowi bardzo się podoba, bo nauczył się ostatnio robić „papa” i wykorzystuje ten gest na dwóch stronach książki.

Książeczka z grzechotką Mała panda

Moje odkrycie ostatnich dwóch miesięcy! Zamówiłam ją z dużą dozą wątpliwości, a tymczasem to Julka ulubiona książka. Kosztuje niecałe 10 zł TUTAJ.

Zwróciłam na nią uwagę, bo Jul gryzł wszystko, więc uznałam, że taka książka będzie idealna. A teraz co jest w środku? Bardzo proste i PIĘKNE ilustracje dla najmłodszych, zwierzęta i kolory. To wszystko za tę cenę:)

Chyba się skuszę i zamówię inne kolory:

Mała owieczka TUTAJ

Mały kotek TUTAJ

Mały pingwin TUTAJ

Grzegorz i jego ambulans

Zamówiłam ją również bardzo nieśmiało, a jest świetna! Szczególnie dla tych dzieci, które nie mogą wysiedzieć przy książce. Jul to miłośnik kółeczek wszelakich, a w tej książce się nawet obracają. Mało tego, po zamknięciu, książka naprawdę jeździ.

Ilustracje może nie są najpiękniejsze, ale moje dzieci (Lilka też) lubią tę książkę i zamierzam zamówić jeszcze kilka (w zależności od zainteresowań dzieci):

Strażacy TUTAJ

Autobus TUTAJ

Lokomotywa TUTAJ

Wywrotka TUTAJ

Buldożer TUTAJ

Wyścigówka TUTAJ

Traktor TUTAJ

Bardzo głodna gąsienica Eric Carle wyd. Tatarak

Klasyk nad klasykami, ale wiem, że czyta mnie sporo mam, które nie mają starszych dzieci i tej książki jeszcze nie znają. Nasza gąsienica czekała w szafce „po Lilce” i się doczekała. Julian wkłada paluszki w dziurki i bardzo się nią interesuje. To „must have” na półce malucha.

Miś patrzy Bill Martin Jr. Eric Carle wyd. Tatarak

Tę książkę odkryłam niedawno i jest świetna! Bardzo wartki i rymowany wierszyk o kolorach prowadzi nas przez krainę zwierząt. A moje serce skradła przede wszystkim dlatego, że ma mnóstwo znaków zapytania, wykrzykników i przez to rodzic bardzo moduluje głos czytając. Dzięki temu dzieci mają okazję posłuchania różnej prozodii (brzmienie mowy). Polecam ją bardzo!

Jest tam kto? Anna-Clara Tidholm wyd. Zakamarki

To również „must have” na półce malucha.  Dostępna TUTAJ

Pamiętam ile razy czytałam ją Lilce… Z każdym razem pukała do drzwi i krzyczała: „Jete” (jeszcze) Genialna pozycja! Jak czytam Julowi to dodaję dużo wyrazów dźwiękonaśladowczych aby jeszcze bardziej motywować go do mówienia.

Są jeszcze trzy książki w tej serii:

A dlaczego? TUTAJ

Gdzie idziemy? TUTAJ

Wymyśl coś TUTAJ

Ale żadna z nich nie wywołała takiego entuzjazmu jak: „Jest tam kto?”

Poznaję dźwięki

Muzyka klasyczna

Najfajniejsza książeczka interaktywna jaką mieliśmy do tej pory. Dostępna TUTAJ.

Nagrane dźwięki brzmią realnie, a do tego są ciche. Julian od stycznia wciąż ją uwielbia, chociaż nadal nie umie sam wcisnąć przycisku. Są dostępne jeszcze inne książki z tej serii i na pewno się skusimy.

Gospodarstwo TUTAJ

Zwierzęta TUTAJ

Vivaldi TUTAJ

Mozart TUTAJ

Instrumenty TUTAJ

Odgłosy natury TUTAJ

Zwariowane pojazdy Artur Gulewicz wyd. Nasza księgarnia

Bardzo fajna książka dla odrobinę starszych dzieci (myślę, że 18m +) o różnych pojazdach. Dostępna TUTAJ

Spory format i twarde strony zaangażują dziecięce dłonie na długi czas. Na drugiej stronie są napisane określenia. Dzieci mogą tworzyć swoje własne historie.

A wszystko po to żeby dzieci miały w końcu książkę dostosowaną do swoich potrzeb rozwojowych. Dzięki niej zaczną przygodę z czytaniem.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Bycie mamą jest wspaniałe – to prawda! Ale bywa też trudne…

Gdyby ktoś mnie zapytał, co było największym zaskoczeniem w moim dotychczasowym życiu, to bez wahania i dosadnie odpowiedziałabym, że…

MACIERZYŃSTWO

Mogę śmiało powiedzieć, że to emocjonalny rollercoaster, na który świadomie wsiadłam, a mam przecież chorobę lokomocyjną.

W ciągu całego swojego życia nie przeżyłam tylu chwil radości i wzruszeń. Wiele razu czułam, że jestem najszczęśliwsza na świecie i mam siłę żeby przenosić góry. Nigdy bym się nie spodziewała, że tak bardzo wsiąknę w macierzyństwo.

O ile te pozytywne niespodzianki chyba każdy lubi, to jednak nie byłam przygotowana na wiele mniej przyjemnych spraw. Teraz tak sobie myślę, że to może i dobrze, że nikt mnie nie uprzedzał. Przyznaję, czasami macierzyństwo mnie przerasta i mam dość bycia zaangażowanym rodzicem.

Wiele razy pisałam Wam, że są takie dni kiedy cały wszechświat sumuje swoje siły przeciwko mnie. „Te dni” trwają u nas  już 20 dni. Kiedy już nawet nie wiem kto od kogo się zaraził i czym. Nie wiedziałam, że dzieci tak mogą chorować, a to podobno jest połowa statystycznej normy infekcji per dziecko per rok.

Bycie zaangażowanym rodzicem w dzisiejszych czasach jest bardzo modne, ale też trudne.

Rodzice chcą być świadomi wszystkich swoich wyborów i w pełni za nie odpowiedzialni. Każdy z nas chciałby wybierać wszystko co najlepsze dla swoich dzieci. Powiem Wam szczerze, że po prawie 5 latach takiego macierzyństwa jestem tym potwornie zmęczona. Chciałabym aż tak bardzo nie wnikać w to wszystko i lekko się zdystansować. Nie czytać o każdym leku, który podaję dziecku 100 stron na forum, czy też szukać i analizować każdy składnik kosmetyku, którego używam.

Obecnie jestem zdania, że za dużo to pochłania mojej energii i to przeinformowanie nie wpływa dobrze na moją głowę… Codziennie zmagamy się z dużymi i małymi problemami. Tylko mama wie, jak zagubiona mała laleczka potrafi zrujnować cały poranek albo nie ten kolor talerzyka wywołać wszystkie tłumione emocje z całego dnia. To właśnie my przejmujemy wszystko na siebie, a i tak bardzo często uważamy, żę nie dajemy z siebie wszystkiego.

Badania przeprowadzone prze markę Dove wśród mam z całego świata pokazują dość smutny wizerunek macierzyństwa.

Czujemy presję, dążymy do ideałów, porównujemy się, mamy wyrzuty sumienia, rozpamiętujemy długo sytuacje, mamy poczucie winy i można by było tak długo jeszcze wymieniać.

Dlaczego matki tak bardzo w siebie nie wierzą? Wątpią w swój instynkt i umiejętności… Myślę, że w dużym stopniu wpływ ma dążenie do ideału.

A ideałów przecież nie ma.

Mamy z kolorowych magazynów uśmiechają się do nas i udzielają dobrych rad. Ja im nie wierzę, a Wy? Jestem prawdziwą mamą z krwi i kości. Mam lepsze dni i gorsze, jak każdy. Ale też nie wstydzę się o tym mówić czy pisać. Nie lubię narzekać, ale jak już miarka się przebierze to poruszam te trudniejsze tematy na blogu.

Wiem, że od czasu do czasu chcecie również o nich poczytać, bo wtedy macie poczucie, że nie jesteście same z podobnymi problemami. Zdaję sobie  z tego sprawę.

Właśnie dlatego do współpracy zaprosiła mnie marka Dove. Nie chcieli matki idealnej, o wymiarach 90-60-90 miesiąc po porodzie. Tylko mnie – matki dwójki dzieci, pijącej litrami kawę i podjadającej ciastka.

Już teraz mogę Wam oficjalnie zdradzić, że ta popularna marka wprowadza linię kosmetyków dla dzieci Baby Dove do Polski, a ja miałam okazję przyjrzeć się im bliżej trochę wcześniej.

W ubiegłym tygodniu na konferencji prasowej opowiadałam o moim podwójnym macierzyństwie, które jak wiecie jest wspaniałe, ale również i trudne. Linia Baby Dove wychodzi do mam z pomocną ręką. Każdy kosmetyk jest przemyślany, bardzo dokładnie przebadany oraz przetestowany. Tak aby mamy, które dopiero zaczynają swoją przygodę z macierzyństwem nie musiały się jeszcze dodatkowo doktoryzować z wszystkich kosmetyków dostępnych na rynku.

Całe  moje wystąpienie możecie obejrzeć poniżej:

Misją Baby Dove  jest wspieranie Kobiet w nowej roli- Matki.

Na konferencji oprócz mojego panelu można było wysłuchać Pani położnej Anny Gorsiak, która mówiła o początkach pielęgnacji niemowląt. Wiadomo, że nie są one łatwe.

Zawsze myślałam, że najlepiej jest myć noworodki samą wodą. Jednak Pani Ania podważyła moją wiedzę na ten temat. Woda jest często twarda, dlatego trzeba dodać odrobinkę bardzo delikatnego płynu do kąpieli o ph 5,5, bo skóra noworodka ma wyższe ph (5,9).

Następnym gościem była dr Ewa Saniewska- dermatolog. Przedstawiła wszystkim gościom bardzo szczegółową charakterystykę skóry niemowlęcia. Nie zdawałam sobie sprawy, że tak naprawdę skóra dziecka jest 5 razy cieńsza niż skóra dorosłego. A skóra głowy jest bardziej skłonna do podrażnień niż najbardziej sucha skóra u dorosłego.

Z tych wszystkich powodów powstało właśnie Baby Dove

  • kosmetyki są hipoalergiczne
  • nie szczypią w oczy
  • mają neutralne ph
  • bez mydła i SLS
  • można je stosować od pierwszych dni życia

Linia Baby Dove zawiera kosmetyki przeznaczone dla dwóch typów skóry:

dla skóry normalnej i suchej

a w niej: kostka myjąca o ph 5,5 Baby Dove Rich Moisture, Emulsja do mycia ciała i włosów Baby Dove Rich moisture, Szampon Baby Dove Rich Moisture, Pielęgnacyjne chusteczki Baby Dove Rich moisture, Balsam Baby Dove Rich moisture, Krem przeciw odparzeniom Baby Dove Rich moisture,

sensitive moisture

dla skóry wrażliwej, która nie zawiera substancji zapachowych (często powodują reakcje alergiczną) Ta linia jest zupełnie bezzapachowa,

a w niej: Emulsja do mycia ciała i włosów Baby Dove Sensitive moisture, Pielęgnacyjne chusteczki Baby Dove Sensitive moisture, Balsam Baby Dove Sensitive moisture.

Kosmetyki będą dostępne tylko w drogeriach Rossmann od 1 marca.

A Was zapraszam na fotograficzną relację z tego wydarzenia.

Tu prawie płaczę… 🙂

Zdjęcia Justyna Duszak

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Zabawa bez zabawek dla niemowląt

Jeszcze niedawno kiedy pisałam o zabawkach dla niemowląt, byłam dość mocno zaskoczona, że mój syn rzeczywiście się nimi bawi. Każdy przedmiot, który pokazywałam w poście zajmował go na kilka minut (co jest całkiem normalne w tym wieku i nie należy się spodziewać, że dziecko pół godziny będzie się bawić jedną grzechotką).

Wraz z  szybkim rozwojem motorycznym pojawiło się zainteresowanie przedmiotami codziennego użytku. Odkąd Julek się przemieszcza to eksploruje otoczenie z ogromną pasją. Wszystkie napotkane przedmioty bada organoleptycznie, ZAWSZE wkładając ów obiekt do jamy ustnej. To również jest normalne, w końcu w buzi jest dużo więcej receptorów niż na opuszkach palców i tak dzieci poznają faktury, smaki, a nawet temperaturę.

Musieliśmy usunąć wiele niebezpiecznych przedmiotów oraz zabezpieczyć mieszkanie przed ruchliwym niemowlakiem. Zabawki przestały go interesować, a na topie są przedmioty codziennego użytku. Nakrywka od garnka i drewniana łyżka zajmie go na wiele dłużej niż grzechotka. W związku z tym często buszuję po szufladach i szukam ciekawych i BEZPIECZNYCH dla niego rzeczy.

Często zbieram przedmioty i wkładam do koszyka. Tak łatwiej jest je przenosić i nawet wyjmować.

Bardzo fajnym pomysłem są koszyki sensoryczne dla dzieci.

Jak je zrobić? Właściwie nie potrzebujecie niczego specjalnego. Za koszyk może nawet służyć miska. Zbieracie przedmioty wg jakiejś cechy i wkładacie do koszyka i podajecie dziecku do zabawy. Chociaż podczas selekcji rzeczy zwracam uwagę na bezpieczeństwo to i tak mam zawsze dziecko na oku. Nie są to przedmioty z atestami itd. dlatego jestem wtedy blisko.

Propozycje koszyków sensorycznych:

  • ze względu na kolor przedmiotów: czerwone, czarno-białe, zielone itd.
  • ze względu na kształt przedmiotów: w kształcie koła, walca, prostokąta
  • ze względu na materiał z jakiego są zrobione: drewniane, metalowe, papierowe, tkaniny
  • ze względu na fakturę: szorstkie, gładkie
  • inne

Zasady prezentowania koszy sensorycznych:

  • najważniejszą zasadą jest bezpieczeństwo, przy wyborze przedmiotów sprawdźcie czy elementy są bezpieczne, ale i tak miejcie dziecko na oku. Nie dawajcie do koszyka rzeczy jadalnych.
  • częste wymienianie przedmiotów –  rzeczy dość szybko się nudzą, więc wymieniajcie je kiedy zajdzie potrzeba
  • coś co podobało się dziecku tydzień temu wcale nie musi podobać się dziś
  • jeżeli nie ma potrzeby to nie ingerujcie w zabawę, niech dziecko samo ogląda przedmioty, a mama niech napije się w tym czasie kawy (jest na to duża szansa, bo dzieci uwielbiają takie zabawy)
  • po skończonej zabawie mama sprząta rzeczy do koszyka i głęboko wierzy w to, że dziecko kiedyś też to zrobi;)

To tyle! Miłej zabawy i smacznej kawy:)

Koszyk drewniany: łyżki, łyżeczki, dziadek do orzechów, wyciskarka do cytrusów, 2 klocki Toms
Różne piłki
Kolor czerwony: klocki, muszelka Bilibo, skarpetka

Zawsze można też dziecko włożyć do ogromnego „kosza sensorycznego” 😉

Basen z kulkami MiniBe

A jeżeli macie w domu starszaka, którego też chcecie czymś fajnym zająć to polecam układanie patyczków.

Pomysł stąd. Szablon do wydruku Snowflake-Busy-Bag

Jeżeli szukacie podobnych zabaw dla starszaków to polecam moje wpisy: zabawki z recycylingu, 10 zabawek, które każdy ma w domu, zabawki z gospodarstwa domowego 

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis kliknij „Lubię to” na moim profilu na facebooku: https://www.facebook.com/nebuleblog/

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Sensoryczna zabawka dla małych dzieci za 3 zł.

  • DIY
  • 2  min. czytania
  •  komentarze [5]

Tak, tak pamiętam, że uwielbiacie takie wpisy jak z czegoś niepozornego zrobić coś ciekawego.

Dziś bardzo fajny pomysł na… bombki sensoryczne dla maluchów.

Za chwilę będziemy ubierać choinkę, a mamy w domu raczkującego niemowlaka. Nie wiem jeszcze gdzie postawimy choinkę i czy Julian będzie się nią interesował. Zobaczymy:)

A już dziś zrobiłam dla niego bardzo fajną zabawkę, którą właśnie ciąga po ziemi.

Czego potrzebujemy:

  • bombki przezroczyste plastikowe. Moje są ze sklepu Tiger (są w większych miastach) i jedna kosztuje 3 zł. W sieci znalazłam podobne tutaj
  • mocna taśma klejąca – ja używam od kilku lat Scotch magic tape
  • sznurki
  • kasza, fasola, koraliki, brokat- co mamy akurat w domu

Do bombki nasypujemy materiał sypki, możemy dodać brokatu, zaklejamy taśmą i zawiązujemy sznurek.

Bombki są świetne do powieszenia, ale też do zabawy na podłodze. Możemy zawiązać różne sznurki, aby w dotyku były inne.

U mnie kasza gryczana ze złotym brokatem i koraliki (w drugiej).

20161130-dsc_2355
20161130-dsc_2357
20161130-dsc_2359
20161130-dsc_2366