fbpx

Ulubieńcy kosmetyczni – same perełki

  • KOSMETYKI
  • 4  min. czytania
  •  komentarze [1]

Dawno nie pokazywałam Wam kosmetyków, których używam i doskonale się u mnie sprawdzają. Dziś wpis z poleceniami kosmetycznymi – mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie.

Włosy

Moje włosy ostatnio znów są przesuszone i potrzebują szczególnej pielęgnacji. Przez moją łazienkę przewinęło się mnóstwo produktów nawilżających, ale te dwa są absolutnie THE BEST i nie kosztują majątku.

Nigdy nie spodziewam się po szamponie spektakularnego efektu – ale po tym jest wow. KLIK

Szampon Garnier z aloesem i gliceryną

Nie ma w składzie SLS, a do tego super się pieni i bardzo dobrze myje włosy. Nie obciąża, ale nawilża. Kosztuje 9 zł i naprawdę jest genialny.

Maska do włosów Garnier

Testowałam różne maski – te z linii Hair food sprawdzają się ok. Ale ta jest rewelacyjna – włosy nawilżone i kosztuje niewiele. Dostępna TUTAJ

Kosmetyki Phenome – odkryłam je niedawno, ale polubiliśmy się bardzo.

Możecie je znaleźć teraz w promocji na Limango

Pisałam już wcześniej, że mam peeling enzymatyczny, który bardzo delikatnie peelinguje skórę twarzy i zostawia ją głęboko oczyszczoną.

Maska różana, która sprawia, że skóra jest bardzo nawilżona i staje się promienna.

I najlepsza woda micelarna, od której jestem lekko uzależniona. Dobrze zmywa makijaż, nawilża i przepięknie pachnie. To produkt, który na długo zostanie ze mna.


Żel do mycia twarzy Resibo KLIK

Nowość, którą stosuję od kilku tygodni i mogę już przynać, że rozstaję się z moim poprzednim ulubionym żelem do mycia twarzy (Kiehl’s) na dobre. Ten ma naturalny skład, bardzo dobrze myje i zostawia skórę nawilżoną.

Co ważne: nie ściąga skóry i nie szczypie w oczy (możecie nim zmywać makijaż). Według mnie jest świetny, ma intensywny owocowy zapach (wiem, że niektórym może przeszkadzać, ale ja go bardzo lubię).

Serum normalizujace Resibo KLIK

Mam cerę mieszaną i często błyszczy mi się strefa T. Ten kosmetyk z naturalnymi wyciągami sprawia, że mam zdecydowanie dłużej matową skórę. Do tego zmniejsza widoczność porów.

Żel pod prysznic Alterra z Rossmanna z Pomelo

Jaki to jest genialny żel! Pięknie pachnie, nie wysusza i ma dobry skład. Kupię kolejne opakowanie.

Kosmetyki Natu KLIK

Mam 3 kosmetyki i naprawdę jestem ciekawa kolejnych. Proste naturalne składy i świetne działanie.

Uwielbiam tę sól do kapieli – cudownie pachnie, wygładza skórę i dostarcza jej wielu mikro- i makroelementów. Wrzucam do wanny kilka kryształków i mam relaksujaca kapiel. KLIK

Peeling do ciała kokos wanilia KLIK

Mój ulubiony peeling, który pachnie obłędnie i do tego świetnie działa: zostawia skórę nawilżoną i pięknie pachnącą.

Mandarynkowy balsam do ust z ksylitolem KLIK

Jakie to jest małe cudo – noszę w torebce i jak tylko poczuję, że mam suche usta to smaruję. Super nawilża i zostawia delikatny posmak mandarynki.

Toniki złuszczajacy PIXI

Kultowy produkt możecie kupić już na Zalando. Ja też swój zamówiłam i uważam, że jest rewalacyjny. Zostawia na twarzy prawdziwy efekt glow. Ja na razie tonik z kwasami schowałam na jesień i z pewnościa do niego wrócę.

Muszę Wam też napisać o nowościach dla dzieci z Hagi.

Bardzo lubię kosmetyki tej marki i jak tylko wyszły na rynek to musiałam je mieć. Powiem Wam szczerze, że sa świetne! Do tego stopnia, że mogłyby być w większych opakowaniach.

Balsam do ciała nawilża i koi, a żel jest bardzo łagodny. Moje dzieci mają sucha skórę i bardzo polubiliśmy się z tymi produktami.

To już wszystko. Jeżeli spodobał się Wam ten wpis to kliknijcie „LUBIĘ TO” i udostępnijcie ten wpis<

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Fotelik rowerowy THULE RideAlong – test i recenzja

W ubiegłym roku złapaliśmy bakcyla rowerowego. W dzisiejszym wpisie przeczytacie o naszych wyborach fotelikowych i dlaczego zdecydowałam się na fotelik rowerowy THULE.

Rok temu bez większego przekonania kupiłam sobie rower. Jak tylko przyszła wiosna to zaczęłam używać go częściej niż auta. Mój mąż mi pozazdrościł i sam też się przesiadł na jednoślad. Najpierw jeździliśmy sami, a później zdecydowaliśmy, że czas kupić fotelik dla Julka. Tak nam się spodobało, że po kilku dniach dokupiliśmy też drugi dla Lili – ścieżki rowerowe w Centrum są dość zatłoczone i ciężko nam się jeździło na 3 rowerach. Tak więc robiliśmy wycieczki rowerowe we 4 – z 2 dzieci w fotelikach.

I wszystko by było super gdyby nie fotelik, który nam się połamał w strategicznym miejscu. W tym roku uznałam, że znajdę coś lepszego i bardziej trwałego i wybór padł na fotelik rowerowy THULE.

Podczas szukania ideału kierowałam się kilkoma wytycznymi, które były dla nas ważne:

  • fotelik do 22 kg (Lila też w nim jeździ)
  • możliwość szybkiej zmiany wysokości pasów i wysokości pasków na nogi
  • ochrona zewnętrzna nóżek
  • wygodne, szerokie szelki, które w bardzo prosty sposób można wyregulować
  • ergonomiczne siedzenie, które niweluje wstrząsy
  • duże siedzisko, w którym mieści się też 6-latka ważąca 19 kg i mierząca 116 cm
  • łatwy montaż

To wszystko właśnie ma fotelik rowerowy THULE

Mam wrażenie, że dosłownie wszystko jest w tym foteliku dopracowane. Porównując do poprzedniego naszego wyboru jest zdecydowanie bardziej przyjazny rodzicowi, który nie musi niczego ciągnąć, szarpać i się denerwować.

Wszystkie regulacje fotelika są płynne i dzięki temu tak sprawnie możemy zmienić wysokość pasów. Fotelik jest też odchylany do spania, jednak my z tej opcji nie korzystamy, bo ciało w śnie jest bardziej wiotkie i podatne na urazy. (Ale w razie długiej wycieczki rowerowej na pewno się przyda).

fotelik rowerowy THULE
fotelik rowerowy THULE
fotelik rowerowy THULE
fotelik rowerowy THULE
fotelik rowerowy THULE
fotelik rowerowy THULE

MONTAŻ:

Najpierw montujemy na ramie kostkę mocującą (wszystkie potrzebne akcesoria znajdziecie w zestawie). Kostka ma też kluczyk, więc możecie być spokojni, że ktoś się na niego połasi. Montaż jest banalnie prosty i ja sama zamontowałam fotelik z bazą na moim rowerze. Jednym ruchem zdejmiemy też fotelik z roweru.

BEZPIECZEŃSTWO:

Tak jak wspominałam pasy są bardzo szerokie, łatwo je dopasować do wzrostu dziecka i do tego szybko zapiąć. Dziecko nie jest w stanie samo rozpiąć sobie pasów. Siedzisko ma opatentowany system zawieszenia DualBeam™ amortyzuje wstrząsy, zapewniając dziecku płynną i wygodną jazdę. Z tyłu jest czerwone światełko.

WYGODA:

Fotelik jest wyścielony dwustronną, oddychająca wkładką. W razie wpadki na wycieczce możecie ją obrócić na drugą stronę. Duże siedzisko amortyzuje wstrząsy i poprawia jakość jazdy.

Podsumowując, fotelik rowerowy THULE RideAlong jest naprawdę wart uwagi

Zdaję sobie sprawę, że jest droższy od innych modeli, ale sprawdziłam też cenę używanych. My będziemy z nim jeździć pewnie przez kolejne 3 lata i po tym czasie fotelik można sprzedać za pół ceny. Jeżeli szukacie ideału to ten właśnie taki jest.

Możecie kupić go w https://scandinavianbaby.pl

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Zadbajmy o Ziemię – książki, które musicie mieć!

Prawda jest taka, że przyszłość planety zależy od nas i edukacji naszych dzieci. Codziennie staram się tłumaczyć dlaczego już nie używamy słomek albo dlaczego musimy zakręcać wodę w kranie.

W końcu na rynku pojawiły się dwie książki, które w prosty sposób pomogą dzieciom zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi!

Takich pozycji szukałam już od dłuższego czasu i w końcu są!

Dwie wyjątkowe książki, które trzeba mieć na półce.

Wielka Księga Zabaw „Ratujmy Ziemię”

– Gaëlle Bouttier-Guérive wyd. Egmont

KLIK

Wyjątkowa książka, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Jest przepięknie zilustrowana, a do tego pełna wartościowej treści. Jest napisana w taki sposób, że się ma ochotę naprawdę zainteresować tym tematem jeszcze bardziej.

Znajdziecie tam grę:

Książka angażuje młodego czytelnika i w przyjazny sposób pozwala przyswoić wiedzę np. dlaczego nie wolno karmić kaczek chlebem

Mnóstwo okienek, przesuwanych elementów wzmaga ciekawość u dzieci i urozmaica czytanie. Wszystkie informacje zawarte w książce są naprawdę niezbędne nam i naszym dzieciom. Naprawdę warto ją kupić i stosować wszystkie metody dbania o Ziemię.

W książce są poruszone tematy z różnych dziedzin: od ochrony zwierząt, segregację śmieci, po świadome wybory konsumenckie.

A na końcu znajdziecie też znaczki, które możecie nakleić w Waszym mieszkaniu żeby Wam przypominały o codziennym dbaniu o naszą planetę.

Druga książka jest o Basi.

„Basia i śmieci”

Zofia Stanecka, Marianna Oklejak wyd. Egmont

KLIK

Tym razem Basia i jej rodzina zastanawiają się wspólnie, jak mogą pomóc naszej planecie. Przy okazji dowiadujemy się wielu interesujących faktów np. ile lat rozkłada się plastikowa reklamówka. Co możemy zrobić żeby wytwarzać mniej śmieci.

Basia odkrywa, że niestety ludzkie działania powodują wiele szkód. Dostrzega też swoje błędy, ale błyskawicznie podejmuje decyzję o poprawie. W rewolucji pomaga jej pomysłowa Mama, która ma kilka świetnych rozwiązań.

Dzięki tej książce Wasze dzieci dowiedzą się wielu interesujących faktów i poznają różne metody, które mogą stosować w życiu codziennym. Polecamy do czytania i dyskusji.


Podsumowując, te dwie książki naprawdę warto mieć na swojej półce żeby od początku modelować świadome wybory. Dzięki nim Wasze dzieci dowiedzą się wielu ciekawych informacji i nawet będą mogły uczyć inne nieświadome jeszcze osoby.

Ubranka dzieci Chmurrra Burrra

Jeżeli spodobały się Wam nasze polecenia to kliknijcie „Lubię to” i udostępnijcie ten post znajomym – podziękują Wam.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Gotowa na wiosnę – przegląd mojej szafy i inspiracje

  • MODA
  • 2  min. czytania
  •  komentarze [7]

Od kilku lat staram się robić świadomie zakupy ubraniowe. W tym roku również najpierw przejrzałam swoją szafę i dopiero wtedy wiedziałam, że potrzebuję dosłownie kilku rzeczy. Zawsze stawiam na klasykę, bo wiem, że za kilka lat również te ubrania będą modne.

Dziś zebrałam wszystko na tablicy żeby mieć pewność, że wszystko do siebie pasuje. A może i Wy coś u mnie wypatrzycie:)

  1. Sukienka Dream girl Risk made in warsaw – wymarzona pasiasta sukienka – czuję, że przechodzę w niej całe lato (i tak, ma kieszenie!)
  2. Okulary Ray ban Erika – ostatni model nosiłam przez 5 lat i właśnie potrzebuję czegoś nowego. Te są uniwersalne i pasują do wszystkiego.
  3. Torebka, która może być też nerką Skip hop – mam ją już ponad miesiąc i sprawdza się idealnie na wyjścia z dziećmi.
  4. Skórzana kurtka – moja jest z Mango sprzed 3 lat i bardzo ją lubię. Jeżeli szukacie czegoś z eko skóry to znalazłam taką KLIK
  5. Nieśmiertelne pasiaste t-shirty COS– mam w kolekcji już 8 i są genialne i niezniszczalne
  6. T-shirt w kropki Lindex– żeby czymś przełamać paski;)
  7. Idealne spodnie typu boyfriend z Zary, niestety nie ma już moich ulubionych jeansów z Mango, a te sa tak wygodne, że kupię jeszcze jedną parę (miękkie, wyższy stan, krótka nogawka)
  8. Torebka Michael Kors – dostałam ją na urodziny i się z nią nie rozstaję. Pasuje do sukienek, jeansów, balerinek i adidasów – uniwersalny model na lata.
  9. Sandałki Dorothy Perkins – świetny model za nieduże pieniądze tylko ciężko wstrzelić się z rozmiarem
  10. Drugi model z Dorothy Perkins – dziś do mnie przyszły, ale muszę wymienić rozmiar
  11. Najlepsze buty ever – Crocs – tak miękkie i przewiewne, że chodzę w nich non stop. Całe są wykonane z pianki, więc można je prać w pralce i wyglądają jak nowe.
  12. Jeżeli też Wam wpadły w oko to przypominam, że wciąż jest aktualny rabat na wszystkie buty na stronie https://www.crocs.pl hasło nebule2019 do końca maja.

Jeżeli spodobał się Wam ten post to kliknijcie „Lubię to” i udostępnijcie ten post znajomym.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Piosenki dla dzieci – czyli mądre wspieranie rozwoju dzieci

Piosenki dla dzieci! Długo czekałam na ten moment, ale w końcu mogę Wam zdradzić nad czym pracowałam przez ostatnie miesiące. Już jest – wyjątkowy projekt, który idealnie wpasuje się w Wasze potrzeby.

Kto zagląda do nas od dawna wie, że uwielbiam w życie codzienne dzieci wplatać elementy edukacyjne. Wiedzę, którą zdobyłam na studiach logopedycznych często przekazuję Wam na blogu i na Instagramie w instastories.

Miałam wiele marzeń żeby móc przemycać właśnie takie elementy edukacyjne w życie wszystkich dzieci i teraz się udało.

Razem ze zdolną ekipą Dubi stworzyłam wyjątkową książkę z płytą dla Waszych dzieci (i dla Was). Pamiętacie poprzednią ? Pisałam o niej DUBI.

Jeżeli jeszcze nie wiecie, to w skrócie napiszę, o co chodzi w Dubi.

Zamawiacie płytę z imieniem swojego dziecka i wykonawca w ciekawych tekstach śpiewa piosenki, w których co chwilę słychać imię Waszej pociechy.

Pamiętam, jak pierwszy raz włączyłam płytę Lilce – była zachwycona! Tysiące razy przesłuchaliśmy wszystkie piosenki i tak szczerze, to miałam już troszeczkę dość. Ale to wzmożone zainteresowanie świadczyło tylko o tym, że bardzo jej się podoba.

Przyznam też, że kilkadziesiąt razy piosenki pomogły mi w codziennych problemach takich jak: niechęć do ubierania (włączałam piosenkę o ubieraniu), niechęć do sprzątania (włączałam piosenkę o sprzątaniu), nuda w samochodzie (tam płyta Dubi była włączona non stop).

Kiedy twórcy Dubi napisali do mnie, że chcieliby stworzyć nową płytę to trochę odetchnęłam z ulgą, bo teksty z tej płyty znałam już na pamięć. Ale kiedy zaproponowali mi żebym pomogła im stworzyć coś wyjątkowego to byłam przeszczęśliwa. Mogłam się wykazać moją wiedzą i pomysłami!

O czym jest nowa płyta Dubi? A właściwie jest to książka (rozmiarów popularnej Kici Koci) z personalizowaną muzyką dla dzieci.

Krótko mówiąc: piosenki dla dzieci Dudu i Bibi wprowadzą Wasze dzieci w świat języka.

piosenki dla dzieci

Chciałam żeby płyta była idealna dla dzieci od około roku do 6-7-8 lat (zależy jakie dziecko ma zainteresowania). Wszystkie teksty piosenek są tak skonstruowane żeby stymulować rozwój mowy i poszerzać słownictwo dzieci. Znajdziecie też tam ćwiczenia fonacyjne i oddechowe.

To pierwsza w Polsce płyta, która w taki sposób wspomaga rozwój mowy dziecka przez zabawę. A do tego w każdej piosence Dudu i Bibi zwracają się imiennie do Waszego dziecka lub do Waszych dzieci. Dzięki temu jeszcze lepiej będą przyswajać ten materiał.

Wiadomo nie od dziś – jeżeli jesteśmy w coś zaangażowani emocjonalnie to uczymy się tego znacznie szybciej i przyjemniej! A jeżeli do tego użyjemy więcej niż jeden zmysł to mamy sukces gwarantowany. Mózg uczy się wtedy ekspresowo. Aby jeszcze bardziej włączyć dziecko postanowiliśmy skonstruować książeczkę, która jest dołączona do płyty.

Podsumowując, płyta Dubi angażuje:

  • zmysł słuchu
  • kinestezję czyli czucie
  • zmysł wzroku

Dzięki takiemu połączeniu dzieci bardzo szybko przyswoją pozornie trudne:

  • przyimki
  • zaimki
  • kształty
  • przeciwieństwa

Tutaj znajdziecie spis treści:

A do tego przy okazji będą mogły poćwiczyć buzię w czasie zabawy.

Płyta Dubi uczy aktywnego słuchania, skupienia i naśladowania – a najlepsze jest w tym wszystkim to, że dzieci w ogóle tego nie odczuwają, że w tym momencie robą np. ćwiczenia fonacyjne.

Dla kogo jest ta książeczka z płytą?

Razem z twórcami starałam się żeby płyta była wartościowa dla dzieci w wieku od około roku do 6-7-8 lat. Jest doskonała na prezent na roczek, na dwa itd. a nawet bez okazji.

A jest idealna na nadchodzący Dzień Dziecka!

Możecie jej słuchać w domu, w aucie.

Płyta „zajmie” Wasze dzieci w czasie długiej podróży i w długich korkach. A także uprzyjemni siedzenie w domu.

Książeczka zawiera ilustracje dopasowane do tekstów piosenek. Znajdziecie tam wyszukiwankę i obrazki, które pomagają zrozumieć różne zależności zawarte w treści.

Przykładowe strony książeczki.

piosenki dla dzieci
piosenki dla dzieci

Myślę, że te piosenki dla dziecinowa płyta Dubi sprawi, że dzieciom będzie łatwiej poznawać nowe słowa, ćwiczyć pamięć słuchową i wydłużać czas koncentracji.

Jestem bardzo ciekawa, jak Wasze dzieci zareagują na nową płytę.

Dodam też, że na samym końcu znajdziecie bajkę relkasacyjną, która podsumowuje wszystkie treści zawarte na płycie.

Bardzo się cieszę, że mogę przekazać w Wasze ręce tak świetny i innowacyjny produkt.

Kilka ważnych informacji technicznych.

Jeżeli macie więcej niż jedno dziecko i nie chce awantur to teraz możecie zamówić płytę dla rodzeństwa. Sami z takiej korzystamy 🙂

Książkę z personalizowaną płytą możecie zamówić TUTAJ

Jeżeli macie jakieś wątpliwości to zawsze możecie przeczytać FAQ

Jeżeli spodobał się Wam ten pomysł, kliknijcie proszę „Lubię to” na Facebooku i udostępnijcie ten wpis znajomym – podziękują Wam, bo będą mieli gotowy prezent na Dzień Dziecka.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Prezenty od zajączka – drobne upominki dla dzieci

  • PREZENTY
  • 2  min. czytania
  •  komentarze [1]

W niektórych regionach Polski dzieci dostają małe prezenty od zajączka związane z tematyką tego święta. U nas też jest taka tradycja, więc dziś przygotowałam Wam inspiracje na takie nieduże prezenty.

Prezenty od zajączka dla maluchów

  1. Książka z otworami „Mój mały świat. Jajo” KLIK
  2. Matrioszki Jajka Dumel KLIK
  3. Wózek z królikiem Miffy Tiamo KLIK  (dobra cena)
  4. Jajka magnetyczne Eichhorn KLIK
  5. Układanka Hape królik KLIK
  6. Gryzak ruchomy Fat Brain Toys KLIK
  7. Puzzle króliki Djeco KLIK
  8. Jajka sorter Tomy KLIK
  9. Perełki Grimm’s KLIK
  10. Cykl rozwojowy kury Safari KLIK
  11. Piłka Takane KLIK

Prezenty od zajączka dla starszaków




  1. Gra Kurnik KLIK
  2. Zwierzątka do wykluwania Hatchimals KLIK
  3. Gra Kurnik Fat brain toys KLIK
  4. Jajk łamigłówka smart egg KLIK
  5. Książka „Jajko” Britta Teckentrup KLIK
  6. Przepiękna książka „Aksamitny królik” KLIK
  7. Artystyczne puzzle z królikiem HEYE KLIK
  8. Układanka matematyczna Jajka KLIK
  9. Jajko z dinozaurem do wyklucia KLIK
  10. Jajko Playmobil (różne warianty) KLIK

A na koniec chcę Wam pokazać fajne sikawki B.toys – zamawiam je właśnie dzieciom na Wielkanoc, a później będą do zabawy w wannie i na plaży

Dostępne TUTAJ

To już wszystko. Jeżeli wciąż Wam mało, to polecam wpis z ubiegłego roku, może tam coś wpadnie Wam w oko Prezenty od zajączka

Jeśli wciąż wam mało – tu macie wpis, który opisuje jak najlepiej dopasować Prezenty do wieku dziecka, a tu inspiracje na konkretny wiek:

Prezent na roczek 100 inspiracji

Prezenty dla 2 latka

Prezenty dla 3-latka

Prezent dla 4 latka

Prezenty dla 5-latka

Prezenty dla 6 latka

Prezenty dla 8-latka

Prezenty na święta dla dzieci 2020

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Jak (nie) kupować okularów dla dzieci?

  • GADŻETY
  • 4  min. czytania
  •  komentarze [22]

Dlaczego okulary z sieciówki mogą wyrządzić więcej krzywdy niż pożytku?

Okulary przeciwsłoneczne dla dzieci – zbędny gadżet czy potrzebna ochrona?

Słońce w końcu zawitało i świeci zuchwale w nasze twarze. Tak bardzo na to czekaliśmy! Od razu ma się więcej energii na prozaiczne czynności, a czas spędzany na zewnątrz z dnia na dzień się wydłuża.

Okulary  przeciwsłoneczne dla dzieci z sieciówki? Nie, dziękuję!

Naprawdę lepiej jest założyć dziecku czapkę z daszkiem lub kapelusz, niż dać mu takie okulary, które poza wyglądem nie mają nic wspólnego z okularami przeciwsłonecznymi.

Dlaczego?

Podczas słonecznego dnia mrużymy oczy na słońcu, źrenice się zwężają i dostaje się do nich mniej szkodliwych promieni UV. Sieciówkowe lub bazarowe okulary nie zawierają ochrony przed promieniami UV. Podczas noszenia takich okularów, oczy są zaciemnione, źrenice są rozszerzone i promienie UV trafiają prosto do nich. Lepiej już nic nie zakładać i mrużyć oczy…

Pisałam już Wam, że Lilka ma problemy z oczami i tym tematem interesuję się od dawna. Nie dość, że o nie bardzo dbamy to i chronimy przed słońcem. Każdy podmuch wiatru czy ostre słońce powoduje u niej łzawienie, więc staramy się unikać takich skrajnych warunków pogodowych.

Podczas poszukiwań okularów przeciwsłonecznych dla dzieci – 4 lata temu trafiłam na Real Kids, które bardzo dobrze chronią oczy dzieci przed promieniami słonecznymi, a niektóre modele są dostosowane dla alergików, bo nie przepuszczają również z boku promieni słońca i pyłków. Czyli coś idealnego dla mojego dziecka.

dziecko w okularach przeciwsłonecznym
okulary przeciwsłoneczne dla dzieci

Sporo z Was już wypatrzyło je u nas w poprzednim sezonie, a w tym roku chcę Wam je pokazać bliżej.

Julek ma SKY rozmiar 2-4

Pewnie zapytacie o rozmiarówkę: jeżeli Wasze dziecko ma nawet 3,5 roku to warto wybrać rozmiar 2-4. Mieliśmy kilka różnych modeli i rozmiarów. Mam takie wrażenia, że rozmiar 4 jest naprawdę od skończonych 4 lat.

Co wyróżnia te okulary:

  • wytrzymałe nietłukące poliwęglanowe szkła
  • oprawki większości modeli okularów wykonane są TPEE – to nietoksyczny materiał będący mieszaniną kauczuku i plastiku, gwarantujący wyjątkową odporność oprawek i zauszników naszych okularów.
  • występują w kilku rozmiarach, dzięki czemu okulary idealnie pasują do twarzy w różnym wieku
  • szkła kategorii 3 zapewniające optymalne przyciemnienie
  • szkła o klasie optycznej 1 – nie zniekształcają obrazu
  • szkła możesz wyjąć i zastąpić np. szkłami korekcyjnymi
  • szkła wyjmuje się na zewnątrz, nie wpadają do środka

W ciągu 3 lat użytkowania mieliśmy kilka modeli, które świetnie się sprawdzają w każdych warunkach: codziennych i na wakacjach

real shades różowe okulary przeciwsłoneczne dla dzieci

Do każdych okularów jest dołączony pokrowiec, do którego trzeba chować okulary – każdy z nich ma karabinek do przypinania.

okulary przeciwłoneczne dla dzieci

Lila ma SKY 4-6 lat

dziecko noszące różowe real shades sky

W ofercie jest mnóstwo różnych modeli, aż ciężko się zdecydować. Są też modele zmieniające kolor pod wpływem słońca SWITCH

Są one nieco sztywniejsze niż klasyczne modele.

Jeżeli szukacie okularów sportowych na rower, to Real kids też ma takie:

okulary przeciwsłoneczne dla dzieci
rowery dla dziecka na rower
okulary przeciwsłoneczne dla dzieci

Możecie odczepić gumkę i użytkować je później bez niej

dobre okulary przeciwsłoneczne dla dzieci

Po lewej rozmiar 2+, po prawej 4+ ( wydaję się, że różnica jest niewielka), ale warto zamawiać okulary zgodnie z wiekiem.

okulary przeciwsłonecze dla dzieci – Model CHILL

W tym roku jest też nowy model – CHILL i od razu zwróciłam na niego uwagę – ma świetny retro look

Pamiętajcie, że okulary są trochę większe niż podaje metka

Lila ma rozmiar 4+

real shades chill
okluary przeciwsłoneczna dla dzieci

Jul niebieskie ma (2-4) i są za małe, więc odsyłamy, a 4+ są lekko za duże, więc zostaje przy modelu SURF

real shades model surf
okulary przeciwsłoneczne dla dzieci

A ja mam rozmiar 7+

Jeżeli też szukacie ciekawych okularów, które dobrze bedą chronić wzrok przed słońcem to warto zobaczyć okulary Real kids. TUTAJ możecie zobaczyć wszystkie modele.

polecam też wpis Okulary przeciwsłoneczne dla małych dzieci

Jeżeli spodobał się Wam ten wpis kliknijcie „Lubię to” i możecie udostępnić ten wpis znajomym.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Warszawa i okolice – pomysły na jednodniowe wypady

Ten weekend spędziliśmy razem na dwóch świetnych wypadach z dziećmi. Całość relacjonowałam na Instasories, ale jak zwykle ulotność tego medium nie pozwala na późniejsze zapisanie tych miejsc. Zrodził się pomysł w mojej głowie żeby całość zapisać na blogu – wtedy zawsze będziecie mogli tu zajrzeć i wyszukać w wyszukiwarce.

Dzień pierwszy – wycieczka na zachód od Warszawy

Jak co roku nie możemy się doczekać wizyty w Parku Bajka w Błoniu.

Cały plac zabaw opisałam Wam w oddzielnym poście poniżej i jeżeli jeszcze tam nie byliście to bardzo polecam. Park Bajka

Spędziliśmy trochę czasu na tamtejszych atrakcjach i przy okazji podziwialiśmy budowę nowego obiektu, który powstaje tuż obok. Będzie to centrum sportu z basenem, kręglami i różnymi atrakcjami.

A później nasi znajomi zaproponowali wycieczkę do Grodziska na obiad i plac zabaw.

Zrobiliśmy rezerwację przez telefon w świetnej restauracji Piknik. Jeżeli będziecie dzwonić to możecie poprosić o stolik przy kąciku zabaw. Fajny wystrój, smaczne jedzenie i zadowolone dzieci. Czego chcieć więcej?

Później przy Pikniku zjedliśmy włoskie lody i ruszyliśmy do pobliskiego parku na plac zabaw – super miejsce dla małych i dużych dzieci.

Przy okazji znajoma pokazała mi bibliotekę publiczną w Grodzisku i naprawdę oniemiałam. Tak powinno się wspierać czytelnictwo w Polsce.


Mnóstwo książek, strefy do zabaw i czytania – tak właśnie wygląda biblioteka w Grodzisku.

Jest jeszcze jedno miejsce, gdzie możecie dobrze zjeść:

Winogrono KLIK

Wybierzemy się tam innym razem przy okazji wizyty na wodnym placu zabaw – możecie o nim przeczytać TUTAJ. Jeżeli będziecie szukać to wpiszcie nawigację ul. Montwiłła 41.

W Grodzisku są tez pyszne lody w OLALA KLIK

W niedzielę wybraliśmy się na drugi koniec Warszawy

Najpierw zjedliśmy późne śniadanie w Radości na talerzu (warto zrobić rezerwację przez tel.) i trochę pobawiliśmy się zabawkami w sali zabaw. Tej restauracji nie widać z ulicy i ktoś, kto jest pierwszy raz nawet może nie znaleźć tego miejsca (na górze w małej galerii handlowej). Ale jak już raz tu przyjedziecie, to Wasze brzuchy już często będą tam wracać. Pyszne jedzenie, znakomita obsługa i świetna sala zabaw. Warto wybrać się tam specjalnie!

A później pojechaliśmy do Falenicy do Kinokawiarni. Już dawno chciałam odwiedzić to miejsce i tym razem się udało. Maleńkie studyjne kino z klimatem poruszyło moje emocje bardzo mocno. Uwielbiam takie miejsca z duszą i z pewnością tam wrócimy.

Filmy ogląda się przy stoliku, jak kawiarni. Do tego możecie sobie zamówić ciastko i kawę. Przy kinie jest też księgarnia z wartościowym książkami dla dzieci. Kinokawiarnia Falenica jest przy samej stacji kolejowej, dlatego możecie się tam wybrać na wycieczkę pociągiem – będzie to dodatkowa atrakcja.

Na koniec wybraliśmy się na plac zabaw w Falenicy z ciekawymi zabawkami i muralem z książki „Zakątki” z wyd. dwie siostry.

W okolicy jest jeszcze:

Dajcie znać, czy chcecie więcej takich wpisów z polecenami miejsc na jednodniowy wypad i czy taka forma Wam odpowiada 🙂

Będzie mi miło jak klikniecie „Lubię to” i udostępnicie post swoim znajomym.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Jak rozwiązywać konflikty między rodzeństwem?

Zaskoczę Was pewnie, kiedy napiszę, że średnio konflikty między dziećmi występują 6 razy w ciągu godziny. Tak, zgadza się – często jest to raz na 10 minut. Jak radzić sobie z nimi i wspierać dzieci w tej trudnej sytuacji?

„Mamo, on mi przeszkadza, zabierz go!” – często słyszymy takie prośby z ust naszych dzieci i nie wiemy jak reagować. Mi też trochę czasu zajęło wypracowanie właściwej strategii rozwiązywania problemów. Przeanalizowałam mnóstwo takich sytuacji i dziś podzielę się z Wami, tym jak staram się im w tym pomóc.

Bardzo często jest tak, że my jako rodzice po kilku kłótniach zakładamy na oczy filtr, który jasno nam pokazuje, kto jest prowodyrem tych konfliktów. Ja też się na tym złapałam, że wchodząc w środek armagedonu często jestem przekonana o winie jednego z dziecka.

Takie myślenie nam nie pomoże, ani naszym dzieciom. Warto przemyśleć to zanim znów się zdarzy taka sytuacja stresowa.

Dzieci bardzo dobrze potrafią dbać o swoje potrzeby.

I widzę, że każdy konflikt to właśnie walka o własne potrzeby. Kiedy sobie to uświadomiłam, to zupełnie inaczej zaczęłam podchodzić do takich trudnych sytuacji.

W rozwiązywaniu sporów bardzo przydatne jest NVC (Porozumienie Bez Przemocy). Według głównych założeń tej idei każdy konflikt jest wielką szansą na zbudowanie porozumienia na nowo. Możliwe jest to wtedy, kiedy zamiast być sędzią rozstrzygającym stajemy się mediatorem.

Zdaję sobie sprawę, że jest to niezwykle trudne, ale daje niesamowite efekty. Nam jest trudno, bo w takich sytuacjach automatycznie aktywuje się nam gadzi mózg, który nakazuje walkę i pod wpływem emocji chcemy jak najszybciej rozwiązać konflikt. Warto starać się zapanować nad sobą.

Mi osobiście było trudno, bo od razu wchodziłam w schemat „Znowu się kłócą!” i już podchodząc do dzieci byłam pod wpływem hormonu stresu i ciężko było mi opanować emocje.

Co mi pomogło, że przestałam tak do tego podchodzić?

  • przeczytałam o badaniach, że dzieci średnio kłócą się co 10 minut, czyli jest to normalne
  • każdy konflikt świadczy o tym, że dzieci potrafią dbać o swoje potrzeby
  • zauważyłam, że im spokojniej reaguję na konflikty tym łatwiej one przechodzą do dalszej zabawy i szybciej

Słowa „Znowu się kłócicie?” „Co znowu wyczyniacie?” „Nie może być ani chwili spokoju?” „Jesteś starszy, ustąp!” „On jest mały i nic nie rozumie” dolewają oliwy do ognia – jednocześnie nas stawiają w stan gotowości i bojowego nastawienia, a dzieci jeszcze bardziej stają się złe na siebie.

Często jest tak, że chcemy jak najszybciej załagodzić konflikt i chcemy podać gotowe rozwiązanie np.: „Ty pójdź na swoje łóżko, a Ty możesz teraz spokojnie układać puzzle”. Ja też tak kiedyś robiłam i zobaczyłam, że to NIE DZIAŁA. A wręcz powoduje zupełnie odwrotny efekt.

Przestałam tak robić, a zamiast tego zaczęłam zauważać potrzeby jednego i drugiego dziecka. Było to na początku trudne, ale bardzo szybko weszło w nawyk.

W każdej sytuacji konfliktowej każde z dzieci pokazuje swoje potrzeby. Jedno ma chęć wziąć akurat ten jeden czerwony klocek, który akurat wzięło drugie dziecko. Jeżeli ten pierwszy wyrwał mu go z ręki, a drugie zdzieliło go po głowie, to kto jest tu winny?

Gdyby to była sytuacja sprzed dwóch lat, to bym dociekała kto komu i jak zabrał?

A tymczasem teraz podchodzę zupełnie inaczej.

Najważniejsze jest dla mnie, aby zauważyć potrzeby jednego i drugiego dziecka. Nigdy do końca nie wiem, kto był prowodyrem i gdzie jest wina.

Kiedy będziemy szukać winnego, to dzieci będą miały poczucie krzywdy, które będzie im towarzyszyło znacznie dłużej. Takie uczucia prowadzą później do robienia na złość, nie słuchania, złośliwości. Takie metody „lagodzenia” konfliktów nie przynoszą dobrych efektów, bo osłabiają relację między dziećmi. Chociaż nam się wydaję, że udało się to rozwiązać, to jego skutek będzie odczuwalny znacznie dłużej.

Co w takim razie robić?

Ja najczęściej nazywam emocje i daję przestrzeń na dopowiadanie tego, co chcą dodać dzieci.

„Rozumiem, że chciałeś czerwony klocek, bo był Ci potrzebny…”

„A Tobie w tym momencie też był teraz potrzebny…”

Właśnie w takich sytuacjach dzieci szybko pojmują, że mają zrozumienie ze strony rodzica, który nie bierze niczyjej strony, a przez to drugie dziecko nie czuje się gorsze. Takie reakcje powodują, że szybciej się wyciszają i łatwiej jest im znaleźć porozumienie.

Na koniec, kiedy emocje już opadną pytam, co mogą zrobić żeby każdy był zadowolony. Bardzo często ich odpowiedzi mnie zaskakują, bo nawet nie przypuszczałabym, że taką odpowiedź mogą znaleźć. A czasem i tutaj pojawi się nowa dyskusja, która będzie prowokować do zaspakajania potrzeb dwójki dzieci na raz.

Nie jest to łatwe i wymaga od nas opanowania, ale dość szybko wchodzi w krew. Do tego mam wrażenie, że ilość konfliktów znacznie spadła, bo dzieci potrafią same je rozwiązać, bez naszej pomocy.

Co jeszcze pomaga?

Według mnie wszystkie zabawy, które angażują dwójkę dzieci na raz na podobnym poziomie. Często ciężko jest znaleźć takie zabawki, którymi może bawić się rodzeństwo ze sporą różnicą wieku. My mamy takich kilka i je wyciągamy. Ostatnio razem budowaliśmy teatrzyk Pilch, który jest świetną zabawką dla rodzeństwa.

Współpraca przy składaniu daje mnóstwo satysfakcji i uczy współdziałania. Dzieci same mogą ustalać kto i co będzie robił. A po złożeniu mogą się razem bawić w teatrzyk lub sklep.

W zestawie macie wycięte kawałki tektury, prawdziwe śruby (plastikowe) i wkrętarkę dopasowaną do umiejętności dzieci. Przy skręcaniu konieczna jest współpraca, więc przy okazji możemy ją wzmacniać.

W składaniu naszego modelu pomagał Tata, bo jednak jest to dość skomplikowane. Jeżeli chcielibyście żeby dziecko mogło samo od początku do końca złożyć tę makietę, to myślę, że obdarowany powinien mieć około 8-10 lat, więc jest to ciekawy pomysł na prezent też dla starszych dzieci.

Później możecie go ozdobić rysunkami lub różnymi naklejkami. Witryna może też służyć do zabawy w sklep, pocztę, bank itd.

A jeżeli już się Wam znudzi to możecie go rozkręcić za pomocą wkrętarki i schować pod łóżko. Teatrzyk jest bardzo fajną kreatywną zabawką, którą można wykorzystywać na różne sposoby.

Dzięki takim wspólnym zabawom dzieci mają okazję współpracować, wzmacniać swoją więź i uczą się wielu ważnych umiejętności.

Udało mi się załatwić też kod na cały asortyment Pilch. Wystarczy, że wpiszecie na końcu “blognebule”, a kod -15% automatycznie się naliczy

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Jak chronić się przed kleszczami?

  • ZDROWIE
  • 6  min. czytania
  •  komentarze [35]

Jak chronić się przed kleszczami skutecznie? Gdyby istniała jedna, sprawdzona metoda to wielu z nas spałoby spokojnie. Niestety kleszcze już się aktywowały, a my musimy nauczyć się z nimi żyć.

Wiem, że wiele osób się boi kleszczy, ja też się bałam. Czym był powodowany mój strach?

  • niewiedza – im człowiek wie mniej, tym bardziej się boi
  • powszechnie powtarzane mity
  • osoby w otoczeniu z aktywną boreliozą (często źle diagnozowaną)

Byłam przerażona doniesieniami o kolejnych zachorowaniach na boreliozę i Kleszczowe Zapalenie Mózgu. Dlatego postanowiłam, że dowiem się na ten temat jak najwięcej żeby „oswoić wroga”. Kiedy zobaczyłam, że dr Ozimek organizuje konferencję w Warszawie „Nie dam się kleszczom” to podjęłam decyzję o szybkim zapisie. Stronę dr. Ozimka obserwuję od dawna i wierzę w jego wiedzę i doświadczenie.

Dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy, które otworzyły mi oczy na pewne sprawy i zamierzam je stosować.

Zacznę od pytania tyułowego – zgodnie z zasadą, że lepiej jest zapobiegać niż leczyć

Jak chronić się przed kleszczami?

Kleszcze już są aktywne i możecie np. zobaczyć TUTAJ, w których miejscach jest ich najwięcej. Czy warto unikać takich miejsc tylko ze względu na kleszcze? Wydaje mi się, że nie – natomiast właśnie w miejscach, w których jest więcej kleszczy trzeba być bardziej czujnym i lepiej się chronić.

Pan doktor podał też dane, że np. 46% kleszczy w Łazienkach Królewskich jest zarażonych boreliozą. Podobnie jest w warszawskim Zoo. Czy te dane spowodują, że się tam już nigdy nie wybiorę? Oczywiście, że nie. Natomiast będę stosowała wszystkie możliwe metody ochrony.

  • odpowiedni ubiór – czyli tak, jak kiedyś ubierała mnie mama do lasu: długie spodnie, dłuższe skarpetki i włożone do nich nogawki, kryte buty, nakrycie głowy. To MIT, że kleszcze nie siadają na białych czy kolorowych ubraniach – one są ślepe. Natomiast na białych ubraniach lepiej jest widać dorosłe osobniki i możemy ich szybciej się pozbyć. Larwy i nimfy są mniej widoczne i trudniej je dostrzec
  • przed wsiadaniem do auta, tuż po wyjściu z parku lub lasu TRZEBA się otrzepać, pan dr. używa dodatkowo rolki czyszczącej do ubrań, do której kleszcze idealnie się przyczepiają.

Jaki czas?

Kleszcz po tym, jak na nas usiądzie to często mija 2 h i wtedy dopiero się wbija. Dlatego warto pamiętać o zasadzie 2 h – pan doktor mówi, że działa w 100%, dlatego tak ważne jest oglądanie ciała po powrocie z lasu.

  • po powrocie do domu trzeba zdjąć ubranie, wytrzepać w wannie i wrzucić do prania na więcej niż 60 stopni. Pan dr mówił, że doskonale działa suszarka bębnowa – żaden kleszcz nie wyjdzie z niej żywy.
  • jeżeli byliśmy w ubraniu, którego nie pierzecie za każdym razem to warto je dokładnie wytrzepać w wannie.
  • po zdjęciu ubrania trzeba wziąć prysznic i dokładnie się obejrzeć. Znacie dokładnie miejsca, które najbardziej lubią kleszcze? Są to miejsca pod pachami, w pachwinach, pod kolanami, w okolicach uszu. Te miejsca trzeba sprawdzić za każdym razem.

Co można robić jeszcze profilaktycznie, wychodząc w takie miejsca:

  • warto unikać spróchniałych korzeni drzew, nie pozwalajcie dzieciom na nie wchodzić – w takich miejscach samice składają jaja i jest ich tam najwięcej, „złapanie” kleszcza w takim miejscu wzrasta do 800%
  • najwięcej kleszczy jest na granicy 2 biotopów – czyli np. gdzie się kończy trawa, a zaczynają drzewa lub krzaki
  • larwy i nimfy znajdują się najniżej ściółki i przechodzą na nas po butach. Dorosłe osobniki znajdują się na wysokości do 150 cm. Pamietajcie kleszcze nie skaczą z drzew, ale wyczuwają nas z odległości 30 m(!!!).
  • dużo kleszczy znajduje się w niepozornych miejscach takich jak np. leśny parking. Bądźcie czujni, bo według nas nie jest to miejsce potencjalnie zagrożone, a jednak pan dr. mówił, że właśnie tam jest ich ogrom, a my niczego nieświadomi nie zabezpieczamy się i nawet później nie sprawdzamy. Zjadamy kanapki, rozprostowujemy kości, wsiadamy do auta i jedziemy dalej. Ilość kleszczy jest uzależniona od zwierząt, a te bardzo często przychodzą na leśne parkingi wyjadać jedzenie z koszy na śmieci.
  • są również określone gatunki drzew, które „przyciągają” kleszcze. Są to: dęby (bo mają żołędzie, a zwierzęta przychodzą po nie), leszczyny, bo mają orzechy, ksztanowce, orzechy włoskie. Do tych drzew podchodzą zwierzęta = jest więcej kleszczy.

Jak się chronić dodatkowo?

ŚRODKI CHEMICZNE:

  • REPELENTY – ja do tej pory używałam TEGO preparatu. Jednak pan doktor powiedział, że tylko TEN  działa na kleszcze. Te z niższym stężeniem zwyczajnie są za słabe. A mocniejszy preparat nie jest dobry dla dzieci i nie można go używać. DEET w takiej dawce jest toksyczny dla układu nerwowego i może powodować uczulenia.
  • IKARYDYNA – bardzo polecana przez pana doktora i w tym roku kupię właśnie TEN preparat. Jest bezpieczny i bezzapachowy. Nie można go mieszać z DEET.
  • PERMETRYNA – to substancja, które nie odstrasza TYLKO zabija kleszcze – impregnuje się nią buty i ubrania. Jest bardzo skuteczna, używa się jej do impregancji obuwia i mundurów w armii USA. Jak znajdę preparat to zaaplikuję dzieciom na buty. Permetryna jest bardzo szkodliwa dla kotów i przez kontakt z tą substancją mogą umrzeć.

URZĄDZENIA:

Odstraszacz kleszczy Tickless.

My używamy ich trzeci sezon. A zaczęło się od tego, że Julek u mojej mamy w ogródku złapał 2 kleszcze. Mocno się wystraszyłam, ale na szczęście szybko je wyjęłam. Od tamtej pory zaczęłam zwracać uwagę na właściwie zabezpieczenie przed kleszczami i wtedy zamówiłam Tickless.

jak chronić się przed kleszczami - tickless

Jak działa?

Kleszcze mają narząd Hallera, który jest ich głównym zmysłem. Dzięki niemu czują nasz pot, perfumy, odczuwają wilgotność i temperaturę z 30 m (!). Jak działa urządzenie? Produkuje ultradźwięki, które zagłuszają naszą obecność i stajemy się niewidzialni dla kleszczy.

Kleszcz w ten sposób odbiera nas z włączonym Ticklesem

Czy urządzenie działa?

Według mnie działa, od tamtej pory nikt z nas nie miał kleszcza, kiedy Tickless był włączony. Trzeba jednak stosować go zgodnie z instrukcją:

  • ma być włączony i głośniczek nie może być zasłonięty

Ja traktuję ten gadżet WSPOMAGAJĄCO – nie zastępuje on dokładnego sprawdzania po powrocie.

jak chronić się przed kleszczami

Polecam jeszcze recenzję Tatologii

Jaki Tickless wybrać?

  • w tamtym roku mieliśmy te dla dorosłych, które za każdym razem trzeba włączyć. Klips jest bardzo mocny, ale i tak Julkowi udało się go zgubić u babci w ogrodzie, na szczęście ma mocny kolor, więc go znaleźliśmy
  • w tym roku wolałam zamówić dzieciom wersję Baby, bo nie trzeba jej włączać za każdym razem i można przyczepić go np do suwaka w bluzie.

NATURA:

Niektórzy wolą wspomagać się naturą i piją różne zioła, których zadaniem jest zmiana smaku krwi i potu. Jednak pan doktor mówi, że nie ma żadnych badań potwierdzających ich skuteczność i wg niego warto wspomagać się innymi metodami.

  • czystek (podobno są jakieś badania, które potwierdzają, że czystek nie działa)
  • witamina B complex
  • Coccus Cacti extract
  • kocimiętka
  • czosnek niedźwiedzi
  • oregano
  • trawa cytrynowa

Repelenty naturalne (olejki do spryskiwania):

  • geranium
  • pelargonia
  • oregano
  • goździk
  • eukaliptus
  • drzewo herbaciane
  • oczar
  • cytryna
  • mięta
  • lawenda
  • rozmaryn
  • cytronela
  • tymianek
  • szałwia
  • paczuli
  • słodkie migdały

OLEJKI ETERYCZNE to silne alergeny, więc z nimi uważajcie, szczególnie z dziećmi. Do tego szybko się ulatniają.

Pamiętajcie, że bardzo ważna jest zasada 2 h – kleszcze tyle czasu chodzą po nas i szukają miejsca. Wg dr. Ozimka ta metoda sprawdzenie plus prysznic działa w 100%. Dlatego ZAWSZE sprawdzajcie ciało i zmieniajcie ubrania. Pan dr mówił też o zasadzie 12 h – po tym czasie spada do 48%.

Jak wyjąć kleszcza i czy jechać do szpitala?

Nie jedźcie, bo wydłużacie czas usunięcia.

Najlepiej jest zachować spokój, zrobić 5 głębokich wdechów i mieć specjalne urządzenie. Ja takie noszę w portfelu, drugie ma mój mąż. Mam dokładnie TAKIE i poleca je pan doktor.

Tak działa



Nie wolno:

  • szarpać kleszcza
  • smarować masłem itd.
  • wyciskać
  • dusić wacikiem nasączonym spirytusem

Czy warto oddać kleszcza na badanie?

Pan dr. uważa, że tak. Polecał TO laboratorium w Warszawie (macie w 48h wynik). Oczywiście nawet jeżeli badanie wykaże, że kleszcz był zarażony boreliozą lub KZM to może nas nie zaraził. Wynik dodatki traktujemy informacyjnie, a wynik ujemny daje spokój.

Po tym jak wyjmiecie kleszcza to warto zabezpieczyć jamkę wydzielniczą, czyli miejsce po ukąszeniu.

Można ją odessać TAKIM urządzeniem i dodatkowo jeszcze opracować ranę termicznie czymś takim KLIK  lub TAKIM.

Czy po tym, jak wyjęliśmy kleszcza warto pójść do lekarza po antybiotyk?

Ten temat przewinął się już w poprzednim wpisie i wiem, że jest dość kontrowersyjny. Wolę jednak słuchać specjalisty (dr. Ozimka) niż polegać na opiniach z internetu.

Pan Doktor mówi o dwóch sytuacjach, kiedy jednak warto podać antybiotyk profilaktycznie: kleszcz był wbity długo (powyżej 12 h) i złapaliśmy go w miejscu gdzie jest duży odsetek zarażonych kleszczy. Pan doktor mówi, że można pójść na kompromis i w takim przypadku podać antybiotyk (Azytromycynę), który podaję się tylko 3 dni, ale krąży w surowicy aż 10 dni i w miarę skutecznie chroni i nie jest bardzo inwazyjny.

A kiedy pojawi się rumień od 8 dni do 8 tyg. po ukąszeniu to mamy pewność, że mamy boreliozę.

Niestety tylko w 50% u dorosłych i 30 % u dzieci występuje rumień mimo aktywnej boreliozy.

Według Pana dr. aktywną boreliozę powinno się leczyć dwoma antybiotykami, do tego stosować odpowiednią dietę, wspomagać się probiotykami, protokołami ziołowymi. Wspominał również o propolisie, liposomalnej wit.c, czystku podjęzykowo.

Temat kleszczy może budzić strach i wiele pytań, ale wiem, że warto szukać na nie odpowiedzi żeby wiedzieć, jak się zabezpieczać i postępować w razie ukąszenia.

Jeżeli spodobał się Wam ten wpis, kliknijcie „Lubię to”, wtedy dotrze do większej liczby osób.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej