fbpx

Mamusiu, dlaczego płaczesz?

  • RODZICE
  • 4  min. czytania
  •  komentarze [34]

Wisi na naszej choince figurka misia, która nie ma nóżki. Ma smutną minę i wzrok tępo wlepiony w ścianę. Chciałby się uśmiechnąć, ale nie ma ku temu powodu. Wszyscy wkoło kupują prezenty, planują rozkład talerzy na wigilijnym stole, liczą gości, którzy do nich przybędą i myślą o radosnym czasie z rodziną. A miś tylko patrzy z nadzieją na lepsze jutro.

Nasz miś bardzo dobrze pamięta święta z 2014 roku, które były wyjątkowo trudne. Niby przygotowywaliśmy święta, kupowaliśmy prezenty i cicho śpiewaliśmy kolędy. Ale tylko dlatego, że tak trzeba było zrobić. Gdyby nie było z nami dziecka, z pewnością nie mielibyśmy siły na udawanie, że to radosny czas.

Na tydzień przed wigilią okazało się, że nasza rodzina nie powiększy się latem o nowego członka rodzina. I chociaż wszystko było pewne, to ja i tak liczyłam na cud. Zamiast lepić pierogi, robić pierniczki i włożyć świąteczne skarpety – siedziałam pod kocem i płakałam. Nie mogłam patrzeć na innych, którzy spędzają ze sobą wspaniały czas.

To wtedy, pierwszy raz od 30 lat poczułam to coś.

Kiedy jesteś nieszczęśliwy, to święta nie tyle nie cieszą, co wręcz wprowadzają w jeszcze bardziej beznadziejny stan. Stan, w którym czujesz się jeszcze gorzej, jeszcze częściej zadajesz sobie pytanie: „Dlaczego ja?” i naprawdę nic nie jest w stanie Ci pomóc.

Dobija to, że inni mają cudowny czas z rodziną, denerwują rzucone od niechcenia życzenia: „Wesołych świąt”, które przecież się nie spełnią. Święta, kiedy jesteś w dołku to czas, kiedy naprawdę chcesz, żeby minął jak najszybciej.

Właśnie wtedy pod tym kocem doszłam do tych wniosków, że dla osób, które mają smutny czas, święta są jeszcze trudniejsze niż zwykły dzień.

Mimo, że nie miałam wówczas na nic ochoty to pojechałam do sklepu z ozdobami świątecznymi żeby kupić kilka bombek na choinkę. Na wystawie sklepowej było ich mnóstwo, ale moją uwagę przykuł ten miś. Lilce kupiłam bombkę w kształcie ptaszka z prawdziwym piórkiem, a misia wzięłam dla tego milimetrowego życia, które jeszcze wtedy biło pod moim sercem.

Pomyślałam, że może tak się uda. Powiesiliśmy wszystko na choince i czekaliśmy na cud, który się nie wydarzył. A w dzień kiedy wróciłam od lekarza, który rozłożył tylko ręce, Lilka przez przypadek strąciła misia z choinki, a on stracił wtedy nogę. Byłam strasznie zła i jeszcze bardziej płakałam.

Święta w końcu minęły, a my udawaliśmy przed rodziną, że nic się nie stało.

Po co mieliśmy wszystkim psuć święta? To nic by już nie zmieniło.

Jednak we mnie się wtedy zmieniło wiele. Zaczęłam dostrzegać tych, którym jest trudno. Zaczęłam nawet szukać sensu, w tym co się stało. Obiecywałam sobie, że jeżeli nam się uda, to będę miała ogromny dług do spłacenia. Tak się teraz właśnie czuję, że mamy taki dar, który trzeba doceniać codziennie i się nim dzielić.

Szczególnie w tym czasie świątecznym, który jest cholernie trudny dla osób, które są smutne, chore, samotne… Dla nich święta są właśnie bardzo, ale to bardzo ciężkie. Inni w tym czasie płaczą ze szczęścia lub z rozpaczy nad nie udanym prezentem. A oni chcą żeby ten czas jak najszybciej się skończył.

Jest jednak coś, co może dać iskierkę nadziei. To pomoc od drugiego człowieka.

Najchętniej pomagam innym bez rozgłosu. Nie potrzebuję wdzięczności, ani nie poszukuję poklasku. Jednak moja czytelniczka Zosia, namówiła mnie do napisania tego wpisu. Bycie anonimowym pomagaczem jest fajne i taki typ pomagania preferuję, ale napisanie o tym może zainspirować innych również do tego, a to może spowodować kolejną, jeszcze większą falę dobra.

Długo się zastanawiałam, kto może potrzebować takiego wsparcia najmocniej. Z doświadczenia wiem, że to inne Mamy właśnie go potrzebują najbardziej. Mamy, które zostały same z dziećmi i do tego są samotne. Jak wiecie moja mama wychowała mnie samodzielnie, ale miała wsparcie w całej rodzinie i bliskich znajomych. Jestem jej za to ogromnie wdzięczna i nadal nie wiem jak to zrobiła, ale jest moją bohaterką. Niestety są na świecie Mamy, które są samotne. Same wychowują swoje dzieci i dodatkowo nie mają jeszcze żadnego wsparcia.

Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, jak to może być trudne! Być z tym wszystkim samemu.

Dlatego od dawna wspomagam Mamom, które są samotne, bo to ogromny trud wychować samemu dziecko, nie mając praktycznie żadnego wsparcia.

Mamy w Domu Samotnej Matki w Chyliczkach  są w takiej sytuacji. Bardzo, ale to bardzo chciałam im pomóc i zrobić dla nich coś większego niż oddać ubranka, zabawki po nas. Długo też myślałam, jak zrobić coś, co chociaż w niewielkim stopniu podniesie je na duchu, że są na świecie ludzie, którzy o nich myślą. A ja nawet sądzę, że to są bohaterki, które mają bardzo trudne zadanie przed sobą.

Wiecie, że współpracuję z różnymi markami. Wy, często postrzegacie je jako reklamę, logo i nic poza tym. A ja wiem, że z nimi stoją wspaniali ludzie, którzy jak tylko usłyszeli o moim pomyśle to wysłali 100 kilogramową paletę kosmetyków dla mam i dzieci, pieluchy najlepsze na rynku i zabawki, które fajnie stymulują rozwój.

A wiecie co jest najlepsze? Oni chcieli pozostać anonimowi i nie afiszować się z tą pomocą. Jestem im tak ogromnie wdzięczna, bo zapewnili Mamom z Domu w Chyliczkach zapas na cały rok. Dlatego chociaż w ramach podziękowania podlinkuję wpisy, które dla nich pisałam Bycie mamą jest wspaniałeDziecko przesypia całe noceKsiążeczka sensoryczna.A ja od siebie dorzuciłam jeszcze karty prezentowe do drogerii żeby w końcu Mamy kupiły coś dla siebie.

Właśnie od nich wróciłam i prawie przez łzy piszę dla Was ten wpis. Dom Samotnej Matki w Chyliczkach jest jedną z pierwszych tego typu placówek w Polsce. Pomaga samotnym Mamom, które znalazły się w trudnej sytuacji życiowej, a jednocześnie wspiera żeby były samodzielne.

Obecnie w Domu znajdują się Mamy z dziećmi, które mają mniej niż rok. Dobrze myślicie, to będą ich pierwsze w życiu święta i do tego spędzone właśnie w Domu Samotnej Matki.

Dlatego tak bardzo chcę im pomóc! Żeby Mamy czuły, że ktoś inny o nich myśli i wspiera.

W dzisiejszych czasach tak łatwo można pomóc, nie wychodząc z domu. Proszę, Wy też pomyślcie o tych Mamach, które wieczorem będą tulić swoje malutkie dzieci i będą myśleć o tym jak zbudować swoim dzieciom przyszłość. Prowadzące przeznaczają  również pieniądze z darowizn na konto mam żeby mogły w niedalekiej przyszłości stanąć na nogi.

Tutaj znajdziecie wszystkie informacje. Możecie zrobić przelew, wesprzeć poradą prawną lub zapewnić pomoc materialną.

Strona internetowa: Dom Samotnej Matki w Chyliczkach

Z góry Wam dziękuję i czuję, że razem zrobimy coś JESZCZE BARDZIEJ DOBREGO, a prowadzące DOM się zdziwią, co się dzieje na ich koncie! Oczywiście nie wiadomo skąd, bo one nie wiedzą, że za mną stoi 100 000 tysięcy wspaniałych mam, które zaglądają na mojego bloga.

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Droga mamo, przed Tobą piękny, ale wymagający czas…

Powiedzcie mi jak to się stało, że najpiękniejszy czas w roku stał się tym najbardziej wymagającym?

Widzę tylko jedną zmianę – zostałam Mamą i to już na mnie spadł obowiązek przygotowywania wszystkiego, co tylko ze świętami może być związane. Kiedyś wydawało mi się, że to wszystko robi się „samo”, a teraz wiem, że moja Mama wieczorami sama wszystko przygotowywała, bo tylko naprawdę niewielka część jest do zrobienia z dziećmi.

Jako dziecko kochałam ten beztroski czas, a teraz jako Mama skłamałabym że ten czas to sama zabawa. Nie zrozumcie mnie źle, ja to naprawdę kocham, ale jest to dla mnie taki okres, który również wiąże się z wieloma obowiązkami, stresującymi sytuacjami, ale także z wielką radością.

Nawet jak piszę teraz ten list to zerkam na moją lodówkę, na której wisi przyczepiona magnesem z choinką kartka, a na niej cała lista z wypisanymi rzeczami do zrobienia w okresie okołoświątecznym. A uwierzcie mi, że normalnie nie używam takich rzeczy – wszystko mam w głowie, ale w tym roku zaczynając od stroju Anioła na jasełka (przecież go nie kupię, muszę sama zrobić) i kończąc na stroikach DIY na stół.

Choinka już kupiona, oczywiście żywa, bo bez tego zapachu nie ma świąt. Świąteczny wianek wisi na drzwiach, a z głośników płynną spokojne melodie, na które alergię ma mój mąż.

Kocham ten czas, ale czuję, że za bardzo się staram.

Gdzieś usłyszałam, że rodzice MUSZĄ już dziś pracować na wspaniałe wspomnienia swoich dzieci i robić wszystko, żeby szczególnie ten czas był dla nich cudowny.

Święta jak z obrazka – ustawione pod linijkę, a każdy członek rodziny z niewymuszonym uśmiechem patrzy w obiektyw. Nawet dzieci wszystkie na raz (co przecież nie jest możliwe). Dążymy do tej idylli, którą serwują nam reklamy.

Mama uśmiechnięta, w pięknej sukni z diamentami w uszach i na dłoniach. W koło wesoła gromadka jak z katalogu, mieszkanie wysprzątane na błysk, a na talerzach wykwintne i wystylizowane dania.

Jak to widzę, to mam poczucie, że chyba jestem za mało zorganizowana i powinnam do tej listy na lodówce dopisać jeszcze conajmniej 20 rzeczy do zrobienia. Albo myślę, że to wszystko przygotował ktoś inny, dziećmi zajął się tata, a mama miała 3 h, żeby się przygotować.

Znów patrzę na moją listę (średnio 20 razy dziennie) i widzę tam ogrom zadań, bez których chyba ŚWIĄT NIE BĘDZIE!

Uszyj wyżej wspomniany strój na przedstawienie, odbierz i własnoręcznie zapakuj prezenty (torebki są passe), przemyśl menu, ugotuj je, kup białe rajstopy dla Lili, wyprawa po choinkę, szopka DIY, pierniczki z dziećmi (2 h roboty – 1 dzień sprzątania), zrób i wyślij kartki świąteczne, wymyśl nowy przepis na ciasto z niskim IG, a przy tym zachowaj spokój ducha, uśmiech na twarzy i miej morze cierpliwości do dzieci.

Ah i najważniejsze! Niech wszystko będzie magiczne!

Też to czujecie?

A co z dziećmi? Ciągłe:

„Zaraz”

„Za chwilkę”

„Tata się Wami zajmie”

„Nie ruszaj! To na święta”

„Jeszcze muszę to, tamto i owamto”

We mnie coś pękło, kiedy sama pojechałam z Lilką po choinkę i próbowałam ją sama wyciągnąć z bagażnika (ważyła chyba więcej niż ja). Pomyślałam wtedy, że to chyba coś jest nie tak. Po co aż tyle rzeczy biorę na siebie? Dlaczego chcę szyć strój na jasełka, a nie kupić? Czy to dlatego, że ja tak chcę, czy może dlatego, że inne mamy szyją swoim dzieciom stroje? Czy ja umiem zrobić wianek? Raczej nie.

Podeszłam do mojej lodówki z kubkiem herbaty zimowej w ręku. Zaczęłam się przyglądać tym wszystkim rzeczom, które mam liście i z radością w sercu zaczęłam je wykreślać. Gruba kreska na szopce – ciach! Wieniec kupię! Menu sprawdzone, bez nowości. Kolędy te same co rok temu. Nie będę po rajstopy specjalnie jechać do galerii, bo utknę w korku na 2 h.

Po wszystkich cięciach zostało mi dosłownie kilka rzeczy, które jestem w stanie ogarnąć. Prezenty lubię pakować, więc zajmę się tym z przyjemnością.

I nagle zrobiło się więcej czasu dla siebie, dla rodziny i dla tych, którzy nas w tym czasie potrzebują.

W ubiegłą niedzielę robiłam z dziećmi pierniczki. Było wesoło, świątecznie i każdy miał dobrą zabawę. Nawet się nie przejęłam rozsypaną mąką na podłodze i śladach małych stóp w niej. Zamiast pucować do błysku kuchnię, poszliśmy wszyscy na lodowisko. Lila pierwszy raz jeździła na łyżwach, a ja ściskając jej małą dłoń, miałam łzy w oczach. To będzie jej wspomnienie, a nie ja, która się wkurza, że nie zdąży, że klej na ciepło nie chce brać szyszki do wieńca.

A ona zeszła z tafli, przejechała się jeszcze na wiedeńskiej karuzeli i powiedziała, że to był jej najlepszy dzień w życiu. Jak to usłyszałam, to przełknęłam głośno ślinę i nie mogłam się powstrzymać przed wzruszeniem.

Tak sobie pomyślałam, że nie warto! To wszystko jest tak naprawdę zbędne, a to co zapamiętają nasze dzieci może nas samych zaskoczyć. To, że zjadały pierniczki prosto z choinki, czy też wyjadały masę do ciasta pachnącą przyprawami, a może zapamiętają szopkę, którą same wycinają.

Dzieciom naprawdę niewiele potrzeba, ale w tym czasie najbardziej potrzebują… CZASU, którego my często dla ich nie mamy, bo staramy się im zapewnić wspaniałe przeżycia. Dostrzegacie ten paradoks? Ja tak!

Dlatego w tym roku moje święta będą totalnie nieidealne, ale za to bardzo prawdziwe – z kupionymi dekoracjami, z daniami takimi jak co roku, z krzywymi piernikami, które może nawet nie dotrwają do świąt, z umazaną buzią od lukru i pewnie z brakiem zdjęć, bo chcę to wszystko zapamiętać tak jak jest, a nie tak jak ja sobie to wyobrażam.

I tego Wam również życzę razem z marką Baby Dove, która towarzyszyła nam przez cały rok. We wpisach pokazywałam Wam uroki prawdziwego macierzyństwa i dzieliłam się swoją wiedzą odnośnie rozwoju dzieci.

A to nasze i tylko nasze przygotowania do świąt – prawdziwe i bez filtra.

Chciałabym też przypomnieć Wam moje wpisy, które powstały pod patronatem Baby Dove. 

Jest w nich dużo wartościowej treści:

Bycie mamą jest wspaniałe, ale bywa też trudne…

Czy nasze mamy miały lepiej?

Dzieci, które czują bardziej. O małych wrażliwcach.

Jak wygląda prawdziwe macierzyństwo?

Jak odstawić dziecko od piersi w łagodny sposób i bez utraty bliskości?

Jak wspomagać rozwój dzieci w codziennych sytuacjach?

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Czy święta bez okłamywania dzieci nie mają magii?

Mikołaj nie istnieje, a wszystko to wymyślają dorośli po to żeby dzieciom sprawić magiczne dzieciństwo! Sama wierzyłam w Mikołaja dość krótko i czułam ogromne rozczarowanie, mimo tego, że w mojej rodzinie specjalnie tego tematu się nie ogrywało. Pamiętam, że moja Mama wcale nie podsycała we mnie wiary w Mikołaja jakoś specjalnie, bo chyba również czuła się z tym niekomfortowo.

Tak samo mam ja.

A kiedy jeszcze zostałam miłośniczką pedagogiki M.Montessori, to całkiem utwierdziłam się w przekonaniu, że dzieciom wcale nie jest potrzebny fikcyjny i magiczny świat. Doskonale poruszają się w świecie rzeczywistym i tak się uczą. Aby dzieci mogły odnaleźć się w świecie wyobraźni muszą najpierw poznać jak najwięcej rzeczywistych informacji.

To co jest znane i empirycznie poznane nie budzi w dzieciach strachu, ani lęku. Dlatego świat wyobraźni często może przerażać.

Zdecydowanie lepiej jest dziecku czytać książki niż puszczać ich ekranizacje, bo umysł dziecka tylko podczas słuchania nie wyobrazi sobie niczego, co by przerosło jego wiedzę o świecie. Podczas oglądania filmów nie jesteśmy w stanie przewidzieć czy pokazany fantastyczny stwór nie przerośnie jego wyobrażeń, co później może powodować lęki.

Takie jest moje podejście do dzieci: najpierw rzeczywistość, a póżniej fikcja.

Co w takim razie ze świętami, kiedy jest mnóstwo powielanych z pokolenia na pokolenie elementów, które nie są do końca znane dzieciom?

„Mamo, czy św. Mikołaj istnieje?” – zapytała mnie w tym roku moja 5-latka.

Do tej rozmowy przygotowywałam się kilka lat, odkąd się urodziła i byłam na nią gotowa. Więc kiedy pojawiło się TO pytanie to wzięłam ją na kolana i powiedziałam prawdę…

„Tak, św. Mikołaj jest postacią prawdziwą.”

Na podstawie moich doświadczeń wiedziałam, że taki obraz chcę jej przekazać i po krótce opowiedziałam historię Mikołaja z Mirry. O tym, że podrzucał podarki przez okno potrzebującym. Ona słuchała z wielkim przejęciem. Czekałam na dalsze pytania o to, dlaczego inni się przebierają za Mikołaja, o prezenty pod choinką i inne. Ale one się nie pojawiły, więc pomyślałam, że sama nie będę jej o tym mówić – widocznie to nie jest ten czas.

Pisałam Wam pewnie nie raz, że nie okłamuję moich dzieci. Nigdy nie obiecuję czegoś, co wiem, że nie spełnię. Brzydzę się kłamstwem, do tego stopnia, że bardzo uważam na słowa. Kiedy nie jestem czegoś pewna to zazwyczaj mówię: „Ok, zobaczymy”, „Może tak zrobimy” albo „Nie mówię nie” – ulubione mojego męża. Tak samo jest z Mikołajem i całą „magią”. Nie chcę jej okłamywać, ale też nie chcę odbierać tej małej radości.

Według mnie to nie chodzi o to, czy on istnieje, czy też nie. Tylko o to, co my z tym zrobimy.

Nigdy nie powiedziałam do dzieci, że mają być grzeczne, bo Mikołaj patrzy, albo, że jak będą płakać to nie będzie prezentów. Instytucja Mikołaja nie powinna tak działać. To nie jest narzędzie do wychowywania dzieci i rodzice, które ją stosują chyba nie mają innego pomysłu jak rozmawiać z dziećmi i uczyć je. Dzieci przez to się boją, a nie o to chodzi w budowaniu relacji. Według mnie te dwie sprawy się tutaj wykluczają.

Tak sobie myślę, dlaczego wprowadzono postać św. Mikołaja do domów i dochodzę tylko do jednej historii. Kiedyś były inne czasy – dzieci miały mało zabawek, albo w ogóle. Rodzice nie poświęcali im czasu, bo mieli mnóstwo zajęć związanych z utrzymaniem domu i gospodarstwa. Często dzieci były też od małego bardzo zaangażowane w pomaganie rodzicom i ich dzieciństwo w żadnym stopniu nie przypominało tego z dzisiejszych czasów. Myślę, że to dlatego rodzice zaczęli tworzyć historię, która chociaż trochę mogłaby im uprzyjemnić ten wieczór.

Dziś jest inaczej, mamy czas dla dzieci, a i one wiodą beztroskie i pełne radości dzieciństwo.

Dla mnie takie właśnie ono powinno być – beztroskie, pełne doświadczeń, miłości, fajnych przeżyć. To jest dla mnie właśnie MAGIA dzieciństwa. Nie potrzebuję wymyślać historii żeby moje dziecko miało gwiazdki w oczach. Nie zamawiam też listów od Mikołaja, czy też nie robię ze sztucznego śniegu śladów na podłodze. Czuję, że i tak daję im tę MAGIĘ, bo może ona dla mnie znaczy coś innego, a nie wymyślanie niestworzonych historii o św. Mikołaju. Obserwuję, że niektórzy rodzice naprawdę robią WSZYSTKO, co tylko możliwe żeby dzieci wierzyły.

Ja ten temat obchodzę delikatnie i raczej słucham, niż mówię. Też nie chodzi o to żeby powiedzieć wprost, że Mikołaj nie istnieje. Najlepszym pomysłem wg mnie jest czekanie, aż dziecko samo się domyśli.

A czy przez to, że ich nie okłamuję to zabieram magię świąt? Myślę, że nie, bo dla mnie magia znaczy coś zupełnie innego. Coś co mamy w sercach i chcemy się tym podzielić. 


W tym roku tak bardzo chciałam mieć z dziećmi takie świąteczne zdjęcia, ale nie wyobrażałam sobie nas w studio fotograficznym. Dlatego zabrałam dzieci do miejsca, w którym tło było znakomite! Napisała mi o nim moja czytelniczka i bardzo jej za to dziękuję.

 Flora point to miejsce wyjątkowe. Zachęcam Was do wizyty w tej nietypowej kwiaciarni:)

Dzieci są w ubrankach Kappahl Newbie

A moja sukienka Lindex

Zdjęcia Kliszografia

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Pierniczki świąteczne z dziećmi – kreatywne pomysły na ozdabianie

  • PRZEPISY
  • 4  min. czytania
  •  komentarze [10]

Pierniczki świąteczne to główny punkt naszych przygotowań do świąt. Każdy z nas czeka cały rok żeby znów móc poczuć ten niepowtarzalny zapach w kuchni. W tym roku pierwsze pierniczki świąteczne już zawisły na choince, ale wcale nie jest powiedziane, że nie będziemy ich dorabiać.

My zawsze korzystamy z tego przepisu i wychodzą przepyszne. Najpierw są lekko twarde, a po zamknięciu w pudełku miękną.

Pierniczki świąteczne – przepis

Składniki:

  • 500 g mąki
  • 2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka mielonego cynamonu
  • 1 łyżeczka mielonego imbiru
  • 1-2 łyżeczki  przyprawy korzennej
  • 100-110 g masła
  • 150 g cukru trzcinowego
  • 200 ml syropu z agawy
  • szczypta soli

Wykonanie:

  1. W garnuszku o grubym dnie rozpuść masło, dodaj cukier, syrop z agawy oraz przyprawy: cynamon imbir i przyprawę korzenną. Lekko podgrzej i wymieszaj, by cukier się rozpuścił. Odstaw do ostygnięcia.
  2. W misce wymieszaj mąkę, sól i sodę. Dodaj schłodzone masło z cukrem i przyprawami. Zagnieć ciasto. Owiń je folią i włóż do lodówki na 30 min.
  3. Piekarnik nagrzej do 180 st.
  4. Na stolnicy wysypanej mąką rozwałkuj ciasto na grubość 5 mm i foremką wycinaj ciastka. Ułóż je na blaszce wyłożonej pergaminem.
  5. Piecz ok 10-15 min, aż będą rumiane.

Trochę bałaganu jest nawet wskazane:)

Dziś pokażę Wam nasze ulubione sposoby na dekorowanie.

Pierniczki z szybką

Jeżeli chcecie spróbować czegoś nowego, to może spodoba się Wam ten pomysł. Potrzebujecie do niego cukierków – landrynek. Oddzielamy kolory i wkładamy landrynki do woreczków. Następnie stukamy młotkiem, tak żeby landrynki mocno się pokruszyły. Potrzebujemy też foremkę, która wytnie dziurkę już  w gotowym pierniku.

Ja kupuję takie specjalne, które mają mniejszy środek (w tym roku kupiłam takie KLIK), ale równie dobrze możemy wyciąć otwór np. kieliszkiem. Do środka przed pieczeniem nasypuję landrynki i piekę ok. 10 minut. Czekam aż wystygną i wtedy odrywam od papieru. Takie pierniczki świąteczne świetnie wyglądają na choince (nie zapomnijcie zrobić przed pieczeniem dziurki słomką), bo światło lampek przebija się przez szybkę.

pierniczki świąteczne
pierniczki świąteczne
pierniczki świąteczne
pierniczki świąteczne

Pierniczki świąteczne z piankami

Potrzebujemy małe pianki typu marshmallow (dostępne TUTAJ ) i np. foremkę w kształcie owieczki (TUTAJ). Możemy również dekorować piankami inne kształty. A jak je zrobić? Tuż po wyjęciu gorących pierniczków z piekarnika szybko przyklejamy pianki do ciastka i przyciskamy. Możemy też dosłownie na 30 sekund włożyć pierniczki z piankami do piekarnika. Wtedy one się lekko stopią.

pierniczki świąteczne
pierniczki świąteczne

Pierniczki świąteczne z migdałem

Potrzebujemy foremki z ludzikiem  (TUTAJ) lub innej, która mogłaby fajnie wyglądać. Przed pieczeniem wkładamy ludzikowi w ręce migdał i pieczemy ok. 10 min. Jeżeli chcecie coś słodszego to migdały można wyjąć i włożyć w zapieczoną dziurkę np. cukierka M&M.

pierniczki świąteczne

Pierniczki świąteczne z pysznym owocowym lukrem

W tym roku zamiast sztucznych barwników używamy pysznych różdżek Helpa, które nadają piękny kolor, ale też niesamowicie owocowy smak.

Obawiam się, że moje pierniczki świąteczne nie dotrzymają do świąt 🙂

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Janod i Mudpuppy na Gwiazdkę – nasze ulubione zabawki

To już ostatni moment żeby bez pośpiechu kupić coś na prezent. Ja właściwie mam już wszystko gotowe i kilka z nich znajduje się w tym wpisie. Te dwie marki znam już bardzo długo i kojarzą mi się z dobrą jakością i godzinami zabaw.

Pokażę Wam dziś nasze typy, a na końcu będą 3 rzeczy, które dzieci dostaną w prezencie od nas.

Magnetyczne klocki 3D Święty Mikołaj i przyjaciele

Od tej układanki zaczęła się miłość do tego rodzaju zabawek. Widzę, że o wiele łatwiej było Julowi zrozumieć na czym polega układanie, kiedy miał w ręku przedmiot w 3D niż na płasko. Klocki są przeurocze i nawet jak Jul z nich wyrośnie to zostawię je jako dekorację świateczną do ich pokoju.

Jeżeli i Wam się podobają, to zajrzyjcie jutro na mój Instagram – coś będę dla Was miała:)

Dostępne TUTAJ

Rowerek Lisek Baby Forest Janod  

Po tym jak Jul ostatnio zaliczył mocny upadek na Mini micro z babyseat szukałam czegoś bardzo stabilnego, abym nie musiała cały czas go asekurować.  Rowerek jest bardzo stabilny i ma obciągnięta koła gumą (dzięki temu nie trzeszczy jak jedzie po panelach).

Na lisku może bezpiecznie jechać, skręcać i się odpychać. Jazda na nim to dobry trening przed rowerkiem biegowym, który planujemy kupić na wiosnę.

Dostępny TUTAJ

Sensoryczne Puzzle Mudpuppy pojazdy budowlane 

Zapanowała u nas wielka faza na układanie, więc te są codziennie używane. Ten zestaw jest po prostu genialny dla małego dziecka. Bardzo łatwo się je przyczepia, a do tego mają elementy sensoryczne. Muszę zamówić mu jeszcze inne z tej serii, bo bardzo je lubi. Te są 3-elementowe i myślę, że dla dziecka 18m+ będą już odpowiednie.

Dostępne TUTAJ

Puzzle sensoryczne drewniane „Zwierzątka w ZOO”, Janod

Pokazywałam je kiedyś w zestawieniu zabawek, ale dopiero teraz są w ciągłym użyciu. Julek ja układa, dotyka sensorycznych powierzchni, a do tego nazywa zwierzęta. Lubię je za te wszystkie funkcje.

Dostępne TUTAJ

Mudpuppy Puzzle szukaj i znajdź Las tropikalny

Ciekawe puzzle dla starszych dzieci, które po ułożeniu służą do wyszukiwania zwierząt umieszczonych na pasku. Nie jest to wcale takie łatwe, bo są nieźle schowane. Mają piękną grafikę i są naprawdę fajne.

Dostępne TUTAJ

Zestawy kreatywne Janod 

U nas są uwielbiane! Każdy z nich jest naprawdę wyjątkowy i służy przez długi czas. Są różne rodzaje, które można dobrać do zainteresowań i wieku dziecka. Każdy z nich jest zamknięty w uroczej metalowej walizeczce, która później może służyć do innych zabaw.

Dostępne TUTAJ

Laweta z samochodzikami Janod

Ulubione duże auto Jula, którym bawi się bardzo często. Laweta ma składany podjazd, dzięki któremu auta mogę wjeżdżać nawet na górę. W zestawie są 4 auta, które idealnie pasują do lawety. Całość jest sporych rozmiarów, dlatego robi takie wrażenie.

Dostępna TUTAJ

A teraz nasze podarunki dla dzieci:)

Drewniany samolot magnetyczny Janod

Mamy w domu małego miłośnika samolotów, na które mówi „folenta”. Taki  okaz będzie czekał na niego pod choinką. Nieduży samolot, który ma przyczepiane na magnes elementy. Myślę, że Jul będzie przeszczęśliwy.

Dostępny TUTAJ

Warzywa i owoce zestaw do krojenia drewniany magnetyczny, Janod

Pamiętacie zestaw drewniany na rzepy, który Wam pokazywałam? Julek go uwielbia i codziennie nim się bawi. Dlatego myślę, że ten zestaw, który dodatkowo jest w formie układanki – skradnie jego serce.

Dostępny TUTAJ

Gra Jenga z kolorami Equilibloc, Janod

Nie wiem ja to się stało, że nie mamy w domu gry typu Jenga. Pamiętam, że kiedyś u kuzynów Lilka grała  w nią dobre 2 godziny i właśnie taką kolorową wersję dostanie na Gwiazdkę. Samych klocków można też używać do budowania, sortowania kolorów, czy też liczenia. Razem wymarzonymi rolkami będzie miała fajny prezent.

Dostępna TUTAJ

Julek na zdjęciach ma na sobie ubranka Kappahl Newbie

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Prezenty dla niej – garść sprawdzonych propozycji

Czegóż ja sobie mogę życzyć? Tak naprawdę to wszystko mam, ale zawsze się znajdzie jakaś mała rzecz, która ucieszy oko. A może i Wam coś się tu spodoba dla siebie, siostry lub mamy.

  1. Torebka Laboba Petite Faro wpadła mi w oko już dawno i już ją mam! Uwielbiam, bo jest mniejsza, a pomieści wszystko to czego potrzebuję. Ma fajny elegancki look ze sportowym twistem, a do tego rozpina się tak, że wszystko jest na widoku.
  2. Naszyjnik Mokobelle  lubię taką delikatną biżuterię i ten naszyjnik w 100% jest dla mnie
  3. Kolczyki Minty dot . Bardzo lubię małe, srebrne kolczyki i te w Nebulowy wzór muszą być moje (dziś  -20% na wszystko)
  4. Bransoletka Mokobelle jest taka jak lubię – minimalna, ale trochę błyszczy. Mam już dwie i często je noszę.
  5. Herbaty od Varietea – jesienią i zimą pijemy bardzo dużo herbat. Nie lubię czarnej, więc z dziećmi pijemy aromatyczne Rooibosy z dodatkami oraz moje ulubione świąteczne: Beztroskie święta i Rozgrzewająca. Zobaczcie bombonierkę z kwitnącymi herbatami:)
  6. Zegarek Paperwatch – mój Marc Jacobs trochę mi się opatrzył i chcę coś nowego, czego nie zniszczę z dziećmi na placu zabaw.
  7. Książka Make Photography Easier– zawsze lubię poczytać o tym jak inni postrzegają fotografię i takie książki są dla mnie bardzo inspirujące
  8. Łyżwy hokejowe – Lila zaczęła jeździć w tym roku i na nowo odkryłam w sobie tę pasję. Kiedy byłam dzieckiem rolki i łyżwy to był mój ulubiony sport
  9. Pomadki Lipstick queen – podpatrzyłam je u Kasi i Olgi, no i sama bym chciała spróbować, bo podobno po nałożeniu zmieniają kolor i bardzo dobrze nawilżają usta.
  10. Buty Balagan  – jako, że często sama sobie kupuję prezenty to chętnie bym sobie właśnie je kupiła – jako takie małe szaleństwo (są też inne kolory)

Napiszcie mi koniecznie co Wy macie na liście do Brodatego:)

Po więcej inspiracji na prezenty dla kobiet zajrzyjcie do wpisu Prezenty dla niej

a tu jeszcze więcej inspiracji – Prezenty dla niej na święta

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Najciekawsze zabawki dla maluchów 18 m +

Wiem, że lubicie ten cykl, w którym pokazuję czym aktualnie bawi się nasz Junior czyli zabawki dla 2-latka. Pewnie jeszcze nie macie wszystkich prezentów, więc taki wpis może Was zainspiruje. Ja zawsze wolę zobaczyć coś w rękach dziecka na zdjęciu niż kupować coś tylko ze zdjęcia produktu.

Poprzedni wpis był już dość dawno (Zabawki dla małych dzieci), więc trochę nam się nowości uzbierało (a to i tak nie wszystko, bo jeszcze jeden post zabawkowy będzie na początku przyszłego tygodnia).

Zabawki dla 2-latka

Puzzle Droga Orchard Toys TUTAJ

GENIALNE puzzle podłogowe, których używamy codziennie! Każdy element pasuje do siebie, więc nawet Junior nie ma problemów z ich układaniem. Konfiguracje puzzli są totalnie dowolne. Na każdym z nich jest inna scenka (ludzie, pojazdy, zwierzęta) i można je również układać tak jak się chce. Świetny pomysł, bo postaci są realne i można je ciekawie z dzieckiem opowiadać.

My dostawiamy sobie: auta, kosze na śmieci, bierzemy ludzi Lego, figurki Schleich i zabawa na godziny gotowa.

puzzle podłogowe
dziecko bawi koparką
giant road opakowanie
puzzle podłogowe

Mały warsztat Sevi TUTAJ

Długo szukałam zabawki dla 2-latka, która by była idealne do pracy przy stoliku i znalazłam takie cudo. Narzędziami się odkręca, wbija, wyciąga. A do tego mamy zestaw śrubek, gwoździ i kółek zębatych. Bardzo fajny zestaw dla małego majsterkowicza.

Mały warsztat Sevi
zabawkowe narzędzia
zabawkowy warsztat

Układanka warstwowa, kołowa Haba TUTAJ

Ciekawy pomysł na układankę, bo uczy różnicować wielkości kół. Lekko się je wyjmuje, a przy okazji można podziwiać ilustracje.

Układanka warstwowa, kołowa Haba
Układanka warstwowa

Kolejka drewniana TUTAJ

To jest zabawka dla 2-latka, którą właściwie Junior bawi się codziennie. Bardzo ją lubi i sam buduje już tory. Wybrałam ten zestaw, bo ma dźwig z magnesem i dzięki temu urozmaica zabawę. Kolejki Hape są kompatybilne z innymi, więc bez problemu możemy dokupić tory gdzieś indziej. Mi podobają się inne zestawy i z pewnością dokupimy coś jeszcze.

Kolejka drewniana
Kolejka drewniana hape

Ambulans Bajo TUTAJ

Jest to obecnie jeden z ukochanych pojazdów Juniora. Świetnie pasuje do małej rączki i jest bardzo dokładnie zrobiony. Wszędzie go ze sobą zabiera.

Helikopter Hape TUTAJ

Malutki i leciutki helikopter z ruchomym śmigłem – to fajna zabawka do wózka. Często ją zabieramy właśnie na spacer, bo jest niewielka i lekka.

Zestaw do sprzątania TUTAJ

Nie okłamię Was jeżeli napiszę, że Jul bardzo lubi porządek. Nie mogłam patrzeć jak próbuje zamiatać naszą dużą miotłą na kiju i zamówiłam mu ten zestaw. Jest świetny, bo lekki i dostosowany do małych rączek.

Zestaw do sprzątania
Zestaw do sprzątania

Samolot Little People TUTAJ

Nie wiem czy znacie tę linię zabawek, my je bardzo lubimy. Jest to zabawka interaktywna, ale w takiej lajtowej wersji. Świecą się światła (lekko), gra muzyka (przyjemnie) i mamy ludziki, czyli  Little  People. Julek bardzo lubi się nią bawić, a jak widzę chwilowe znudzenia to chowam ją na 2-3 tygodnie i później znów jest na nią faza. W zestawie jest więcej ludzików i jeszcze walizka. Junior odgrywa nimi scenki, sadza na siedzeniach i nawet się z nimi kąpie.

Samolot Little People

Pieczątki ze zwierzętami Goki TUTAJ

Rewelacyjny zestaw za niewielkie pieniądze, bo ma bardzo wiele zastosowań. Junior lubi różne prace manualne, więc takie pieczątki zajmują go na długo. Otwiera pieczątki, robi je na kartce, zatyka. Przy okazji każde ze zwierząt można nazwać lub powiedzieć jaki dźwięk wydaje. A jak otworzy kilka pieczątek i nie wie która nakrywka jest od czego, to kieruje się kolorami (ćwiczenie dopasowania względem koloru).

Pieczątki ze zwierzętami Goki

Korale do nawlekania Melissa&Doug TUTAJ

Zestaw drewnianych korali do nawlekania. Zamówiłam je trochę na wyrost, ale już powoli zaczynam je pokazywać. Można ich używać też do sortowania kolorów i przewlekać przez nie np. drucik kreatywny.

Korale do nawlekania Melissa&Doug

Układanka Janod pojazdy 3D TUTAJ

Bardzo fajna jednoelementowa układanka z podpowiedzią, więc jest trochę łatwiejsza. Ma pod spodem narysowaną postać, która kieruje pojazdem. Dzięki temu dziecku jest łatwiej je dopasować. Ta jest z motywem pojazdów budowlanych, więc jest ukochana 🙂

Układanka Janod pojazdy

Układanka jednoelementowa z uchwytem „Na wsi” Goki  TUTAJ

Jest zdecydowanie trudniejsza, bo dziecko musi poznać odpowiedni element tylko po kształcie. Ale za to ma uchwyty do ćwiczenia chwytu pęsetkowego. Do tego można z dziećmi nazywać zwierzęta i ich odgłosy.

Układanka jednoelementowa z uchwytem "Na wsi" Goki

Warzywa i owoce do krojenia Melissa&doug TUTAJ

Ten zestaw to jest u nas hit nad hity. Nawet go nie chowam, bo cały czas jest w użyciu. Jest świetnej jakości, wić rzepy cały czas bardzo dobrze trzymają. Junior go uwielbia i non stop się tym bawi. Taka zabawka jest idealna do ćwiczenia obustronnej koordynacji. Można też z niego robić kanapki i przynosić głodnej mamie:) To idealne zabawki dla 2-latka

Warzywa i owoce do krojenia Melissa&doug
Zabawki dla 2-latka

Zjeżdżalnia dla autek Kids concept TUTAJ

Naprawdę nie spodziewałam się, że tyle czasu można spędzić patrząc jak zjeżdżają autka. A jednak! Fajna i prosta zabawka, która pochłania na długo.

Zjeżdżalnia dla autek Kids concept
Zabawki dla 2-latka

Domek z ludzikami Melissa&doug

Niewielkich rozmiarów domek z 4 mieszkaniami, a w każdym z nim mieszka drewniany ludzik. Przy drzwiach są też dzwonki w różnych kształtach i o różnym brzmieniu. Junior uwielbią tą zabawkę, nosi ją i dzwoni dzwonkami. Jeszcze nie umie włożyć odpowiedniego klucza do dziurki, ale wszystko przed nim.

Domek z ludzikami Melissa&doug

Mamut Kids concept TUTAJ

Rozkładany mamut jak wieża Hanoi, to bardzo ciekawy, a prosty pomysł na zabawkę. Rozkłada się go na części pierwsze,  a później się składa. W wersji łatwiejszej można go złożyć bez zwracania uwagi na wielkość krążków, a później starać się zrobić to prawidłowo. A do tego świetnie wygląda na półce.

Mamut Kids concept
Zabawki dla 2-latka

Matrioszki Djeco TUTAJ

Od około roku panuje u nas szał na matrioszki – to bardzo ciekawa rozwijająca zabawka dla każdego dziecka. Mamy już wersję plastikową OMM design (TAKIE) i chciałam jeszcze  wersję drewnianą. Trochę ciężej się otwierają i muszę je przejechać odrobinę papierem ściernym, ale za to są przepiękne.

Matrioszki Djeco

Kolorowanka wodna wielokrotnego użytku Melissa&doug TUTAJ (teraz są po 21 zł!)

Pokazywałam Wam już wcześniej wersję ze zwierzętami, a teraz mamy z pojazdami. Jest to rewelacyjna malowanka wodna, bo wysycha i znów jest gotowa do użytku. Fajnie nadaje się na podróże i zabawy przy stoliku.

Kolorowanka wodna

Klocki Mega bloks TUTAJ

Nie wiem czy je znacie, ale ja miałam je pierwszy raz w ręku. W porównaniu z Lego duplo zdecydowanie łatwiej się je łączy i rozłączy. Julek bardzo ja lubi właśnie z tego powodu. Są też różne ludziki, które można wykorzystywać w zabawie tematycznej.

Zabawki dla 2-latka

Zabawki dla 2-latka – książki:

Są to książki z wydawnictwa Barefoot books i są dostępne w Księgarni językowej Kangurek TUTAJ

Pierwsza z nich jest dla małych miłośników traktorów (czyli Julka). Ciekawe, kolorowe ilustracje i tekst, który czytamy razem z naszą pięciolatką. Do książki jest dołączona płyta z muzyką i piosenką (fajna melodia i wokal).

książki z wydawnictwa Barefoot books
książki z wydawnictwa Barefoot books

Big and Small Britta Teckentrup, wyd. Barefoot books

Bardzo ładna kartonowa książeczka o przeciwieństwach. Bardzo się nam przydaje, bo Lilka jest właśnie na tym etapie, a do tego Julek korzysta. Takie konfiguracje lubię najbardziej.

Bardzo ładna kartonowa książeczka

Książki wspierające rozwój mowy

Seria moich książeczek wspierających rozwój mowy – szczegóły we wpise Książki dla najmłodszych a tu zewnętrzne recenzja:

Jeśli wciąż wam mało – tu macie wpis, który opisuje jak najlepiej dopasować Prezenty do wieku dziecka, a tu inspiracje na konkretny wiek:

Prezent na roczek 100 inspiracji

Prezenty dla 2 latka

Prezenty dla 3-latka

Prezent dla 4 latka

Prezenty dla 5-latka

Prezenty dla 6 latka

Prezenty dla 8-latka

Prezenty na święta dla dzieci 2020

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Jak wychować dziecko ciekawe świata?

Kiedy byłam w ciąży z pierwszym dzieckiem miałam różne myśli i  mnóstwo wątpliwości. Zadawałam sobie wiele razy pytania, czy dam radę być dobrą matką, czy też jak będę je wychowywała. Martwiłam się sporo, a przez bezsenność miałam sporo czasu na rozmyślanie, o tym jaka będę po narodzinach. 

Oprócz kwestii zdrowotnych bałam się też jednego, że nie będę dla mojego dziecka autorytetem. Zastanawiałam się, co będę odpowiadać na skomplikowane pytania kierowane do mnie z prędkością światła.

Pamiętam jak kiedyś opiekowałam się dziećmi mojego wujka i jedno z nich zadało mi skomplikowane pytanie, na które nie znałam odpowiedzi.

Przyznałam się, że niestety nie wiem.

Dziecko od razu zapytało mnie: „A dlaczego nie wiesz?”

Ta sytuacja mocno mi się wryła w pamięć i właśnie teraz do niego wracam.

Dzieci zadają mnóstwo pytań, na które często nie znamy odpowiedzi. Jest to zupełnie normalne zjawisko, które przytrafia się każdemu z nas. Mamy do tego prawo żeby nie znać cyklu rozrodczego chrabąszcza majowego. Nasz mózg wypiera takie informacje na rzecz ważniejszych dla przetrwania np. „Co dziś na kolację?”

W ciągu tych 5 lat mojego macierzyństwa jestem teraz na takim etapie, że prawie nie odpowiadam na pytania mojej pięciolatki. Często nie znam odpowiedzi, albo zwyczajnie nie jestem czegoś pewna. Jestem też takiego zdania, że to co ja o czymś myślę, wcale nie musi prawdą. Dlatego pozwalam na różne interpretacje problemu. Może moje dziecko będzie inaczej uważało i zwyczajnie nie chcę narzucać jej mojej opinii.

Co zrobić jednak żeby pomóc dziecku zaspokoić tą ogromną potrzebę poznawania świata?

Nie odpowiadam na pytania

Często tłumaczę dziecku dane zjawisko w taki sposób, aby miało okazję SAMO dotrzeć do sedna. Oczywiście, łatwiej jest podać gotową odpowiedź słowną, ale szansa na zapamiętanie tego jest niewielka. Staram się tak naprowadzać żeby odpowiedź pojawiła się sama np. gdzie jest wieża Eifffla?

Mogłabym powiedzieć, że w Paryżu we Francji, mieszając łyżką zupę i nawet nie podnosząc głowy znad garnka. Ale czy moje dziecko zapamięta to? Raczej nie. Staram się zadawać różne pytania tak aby sama poznała odpowiedź. Przypominam zdjęcia, książki, które czytałyśmy, czy też motywuję do szukania.

Motywuję do szukania

Pamiętajcie, że im więcej zmysłów jest zaangażowanych w proces uczenia tym więcej jesteśmy w stanie zapamiętać. Otwieramy atlas, szukamy figurek do zabawy z budowlami, drukujemy karty z fotografiami.

Jest wiele metod żeby znaleźć odpowiedź. Jak sama byłam dzieckiem i nastolatką to miałam wielką encyklopedię PWN. Zawsze kiedy czegoś nie wiedziałam, moja mama przynosiła tę czarną księgę i razem szukałyśmy odpowiedzi.

Staram się być cierpliwa

– Czasami ciężko z tym jest, ale się staram. Angażuję się w ten proces i często mówię po raz setny: A co Ty o tym myślisz?

Daję dobry przykład

Dzieci to doskonali obserwatorzy i nawet często nie wiecie jak bardzo. Ja najczęściej czytam książki jak dzieci śpią, ale ostatnio staram się to zmienić. One nie wiedzą, że ja w ogóle czytam! A tym samym nie daję dobrego wzoru.

Czytam często tak żeby właśnie mnie widziały. Mistrzem jest mój mąż, który tygodniowo czyta po 2 książki, najcześciej wtedy kiedy dzieci nie śpią. Pokazuję też, że sama często czegoś nie wiem i szukam wtedy odpowiedzi.

Pokazujemy dzieciom świat

podróże są doskonałą formą nauki i bardzo efektywną. Szczególnie jeżeli chodzi o nowe kultury, nowe smaki i języki. Staramy się je zabierać w ciekawe miejsca i do tego sporo się wtedy razem uczymy.

Otwartość na innych ludzi

Kiedyś myślałam, że ktoś kto ma inne wartości w wychowaniu może zepsuć mi to, co ja budowałam tyle czasu. A teraz myślę inaczej! Każda nowa osoba może ubogacić moje dziecko w nowe cechy i przekazać ciekawą wiedzę.

Daję poznawać świat przez wszystkie zmysły

Nie zwracam za bardzo uwagi na to, że dziecko się pobrudzi, może upaść (ale w tyle asekuruję), czy też powącha coś czego ja nie lubię. Otwartość na otaczający świat pokazujemy my – rodzice

Staram się nie indukować moich lęków

Często gryzę się w język żeby nie powiedzieć „Uważaj!” albo „To brzydko pachnie” „Jakie to obrzydliwe”. Często dzieci po nas przejmują takie zachowania, dlatego jestem oszczędna w słowach kiedy czegoś nie lubię.

Próbowanie nowych rzeczy

– Zawsze zachęcamy dzieci żeby spróbowały czegoś nowego. Jest to znakomite doświadczenie, które zostawi ślad na długo w ich pamięci.

Zadawanie pytań

Sama również zadaję wiele pytań, bo jestem ciekawa jaki jest punkt widzenia mojego dziecka. Często pytam: „A Ty co o tym myślisz?”

Stymuluję do zabaw słownych

Robię to po to żeby dzieci miały otwarty umysł. Na przykład córka szła ostatnio z tatą po krawężniku i wymyśliła, że lepsza nazwa dla niego to „krawężyk niż „krawężnik”, bo idzie się po nim wężykiem.

Książki

Jak wiecie uwielbiamy książki – mamy ich całą masę! Razem z mężem nigdy na nich nie oszczędzaliśmy i wciąż uważamy, że to najlepsza inwestycja. Szukamy w nich odpowiedzi na nurtujące pytania. Pewnie napiszecie, że łatwiej jest znaleźć w Google. Ja tak nie uważam. W internecie jest mnóstwo informacji, które nie są prawdziwe.

Ciężko jest znaleźć coś, co jest na 100%, bo tak naprawdę każdy może w sieci pisać. Dlatego w tej kwestii wolę książki i jak Lilka podrośnie kupimy jej porządne encyklopedie i pozwolę weryfikować informacje z internetu w książkach.

Książki pełnią u nas różne funkcje, ale te które niosą kaganek oświaty są u nas bardzo często w użyciu. Niesamowite jest to, że z książek dla dzieci, my dorośli sami możemy się dowiedzieć wielu pasjonujących rzeczy, o których nic nie wiedzieliśmy. Ostatnio w moje ręce trafiła tak genialna pozycja, że postanowiłam ją pokazać w oddzielnym wpisie.

Jej autorem jest prof. Jerzy Vetulani, który był osobistością wybitną! Ostatnio trafiłam na wykład profesora pt: ”

„Jak żyć długo, mądrze i szczęśliwie? Refleksje neurobiologa” – prof. Jerzy Vetulani

Jeżeli jeszcze go nie oglądaliście, to koniecznie nadróbcie. Wysłałam go wszystkim moim znajomym i każdy z nich był zachwycony! Staram się stosować do wszystkich porad profesora i naprawdę mam takie poczucie, że żyję szczęśliwiej.

Tak jak wspomniałam prof. Vetulani wraz z zespołem napisał jedyną książkę dla dzieci o tym jak działa mózg. „Sen Alicji” jest książką naprawdę wyjątkową. Alicja, główna bohaterka zasypia, a w jej ciele dzieją się niesamowite rzeczy. Ten sen jest bardzo ciekawy, bo w jego trakcie krok po kroku dowiadujemy się niesamowitych informacji wplecionych w opowieść (taki zabieg żeby jeszcze lepiej czytelnik zapamiętał to co czyta tzw. storytelling).

Książka jest naszpikowana wiedzą, ale podana w taki sposób żebyśmy mogli jak najwięcej zapamiętać. Do tego treści są wzbogacone dialogami i interesującymi ilustracjami, aby zaangażować jak najwięcej zmysłów.

Widać, że tę książkę napisali ludzie, którzy wiedzą jak ułatwiać procesy nauki, bo moja 5- latka już operuje słownictwem z książki i na przykładzie młodszego brata tłumaczy nam, że w czasie histerii dominuje u niego mózg gadzi! Ja musiałam przeczytać całą grubą książkę Stuarta Shankera  „Self reg” aby wyciągnąć z niej takie informacje. Znajdziecie tutaj też mnóstwo porad jak się efektywniej uczyć (szkoda, że w szkole tego nie uczą na początku.)

W zupełności zaspokoi ona ciekawość dziecka na temat neurobiologii, a może nawet zainspiruje do poznawania innych dziedzin nauki.

Książkę „Sen Alicji” kupicie TUTAJ, a TU możecie obejrzeć filmik promujący

Jakie to rodzicielstwo jest przewrotne! Jak nie miałam dzieci, to martwiłam się, że nie będę znała odpowiedzi na wszystkie pytania jakie zadają mi dzieci. A teraz kiedy je już mam to się cieszę, że tej odpowiedzi nie znam i możemy razem poszukać informacji na ten temat. Dzięki temu będą wiedziały gdzie znaleźć odpowiedzi na nurtujące ich pytania.

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Książki o świętach dla dzieci – 15 magicznych propozycji

Książki o świętach dla dzieci to nie tylko fajny pomysł na prezent, ale też ciekawy sposób na spędzenie wartościowego czasu z dziećmi. Dziś chciałabym zaprezentować Wam najciekawsze pozycje w tej tematyce, które przygotują dzieci do świąt i pomogą wprawić się w świąteczny nastrój.

Książki o świętach dla dzieci

Wielka księga świąt Bożego Narodzenia, praca zbiorowa, wyd. MAC

Dostępna TUTAJ

Książka, która wprawi Waszą rodzinę w świąteczny nastrój. Do tego ma mnóstwo walorów edukacyjnych. Znajdziecie w niej mnóstwo zadań do wykonania (labirynty, łączenie par, kolorowanie, wycinanie), a także przepisy na pierniczki i ozdoby. Pomiędzy zadaniami są ciekawe opowieści i wiersze. Takie książki o świętach dla dzieci to przyjemne z pożytecznym.

Naprawdę warto ją kupić, bo do tego jest pięknie wydana. Naszą podaruję Lilce 1 grudnia.

książki o świętach dla dzieci

Święty Mikołaj. I Ty możesz mu pomóc, opracowanie zbiorowe, wyd. Wilga

Absolutnie genialna książka o Świętym Mikołaju. Niestety już jest niedostępna, a pojedyncze egzemplarze na portalach aukcyjnych kosztują bardzo dużo. Naszą znalazłam w bibliotece, więc też w swoich sprawdźcie! Książka jest trochę magiczna, bo znajdziemy tam dzwonek Mikołaja, gwiezdny pył, a do tego mnóstwo informacji o Świętym Mikołaju i reniferach. Nie jest przesadzona, dlatego tak bardzo mi się podoba. Odkąd ją wypożyczyliśmy jest non stop w użyciu.

Książki o świętach dla dzieci

Opowieść pod choinkę, tłumaczenie Wanda Chotomska, wyd. Egmont

Książki o świętach dla dzieci są wszędzie. Ale ta jest wyjątkowa! Kiedy szukałam książek do mojej listy świątecznej, ta książka była jeszcze w kilku miejscach dostępna. Niestety, teraz już jej nie ma. Ale wiem, że korzystacie z bibliotek i tam ją na pewno znajdziecie.

Jest o zwierzętach, które przygotowują się do ubierania choinki. Tekstu jest niewiele, więc będzie idealna dla dzieci 3-letnich. Spójrzcie tylko na te piękne ilustracje, perforowane wzory i jak zwykle trafne tłumaczenie Chotomskiej.

Wigilia Małgorzaty, India Desjardins, wyd. Dwie siostry

Są wyjątkowe książki o świętach dla dzieci i ta jest jedną z nich. Poruszająca opowieść o tym, że w Wigilię zdarzają się cuda. Autorka nas wzrusza i składnia do przemyśleń, że święta nie u wszystkich są radosnym czasem. Małgorzata spędza święta samotnie, bo tak jej wygodnie, ale nagle zdarza się coś, co odmieni nadchodzące dni…

Całość ozdabiają przepiękne ilustracje.

Prezent dla Cebulki, Frida Nilsson, wyd. Zakamarki

Dostępna TUTAJ

Wzruszająca opowieść napisana w 25 rozdziałach, którą można czytać od 1 grudnia, aż do świąt. Zbliża się Boże Narodzenie, a główny bohater – Cebulka ma tylko dwa marzenia: chciałby dostać rower i spotkać się ze swoim Tatą. Niestety jego mama mówi, że rower jest za drogim prezentem. Nie chce również odszukać Taty. Cebulka postanawia sam się tym zająć… co z tego wyniknie?

Księga Bożego Narodzenia, Émilie Beaumont, wyd. Skokowski

Świetna książka dla najmłodszych, która zawiera mnóstwo informacji związanych ze świętami. Poznamy zwyczaje i historie związane z tym czasem. Znajdziecie tam również sporo przepisów świątecznych i pomysłów na własnoręczne dekoracje.

Niestety nie dostępna, ale na pewno znajdziecie ją w bibliotekach.

Święta dzieci z dachów, Marten Sander, Lina Boden, wyd. Zakamarki

Dostępna TUTAJ

Opowieść dla dzieci rozpisana w 24 rozdziałach do czytania codziennie aż do świąt. Troje dzieci ucieka z domu dziecka żeby odszukać tatę jednego z dziewczynek. Na dworcu spotykają bezdomnego, który stracił pamięć, ale dzięki nim może ją odzyskać. W ciągu 24 dni mogą pomóc potrzebującemu.

Książki o świętach dla dzieci

Basia i zwierzaki, Zofia Stanecka, wyd. Egmont

dostępna TUTAJ

Basia w zupełnie nowej formie – książka jest w twardej teczce, a obok załączone mamy papierowe zwierzaki do wycięcia i ozdobienia naklejkami. Wszystkim fanom Basi na pewno przypadnie do gustu.

A sama książka jest o przygotowaniach do świąt. Przeczytajcie poniżej moje ulubione zdania. Myślę, że jest doskonała na nadchodzący czas.

Bombka z gwiazdką, Malina Prześluga, wyd. Tashka

Dostępna TUTAJ

Książka wyjątkowa, bo dodaje zwykłym czynnościom bardziej wymowny wyraz. Dzięki niej przygotowania do świąt będą radosne i przepełnione miłymi czynnościami. Krok po kroku przygotujemy różne rzeczy, które nabiorą głębszego sensu. Do tego jest pięknie wydana.

Tajemnica Bożego Narodzenia, Gaarder Jostein, wyd. Czarna Owca

Dostępna TUTAJ

Książka zdecydowanie dla starszych dzieci (wg mnie 7+) lub samodzielnego czytania dla starszych.

„Jesteśmy na tropie zagadki, gdzie współczesność przeplata się z przeszłością i towarzyszy rodzicom, takim jak my, którzy wciągają się powoli w bajkowy świat odkrywany przez ich synka.  Tak jak w „Świecie Zofii”, zanurzamy się w klimacie naturalnej bliskości w rodzinie, do którego w głębi serc tęsknimy, spotkania z Tajemnicą i… z sobą samym.
Książka Josteina Gaardera uczy, wzrusza i przerzuca pomost między światem dorosłych i dzieci. Obyśmy nigdy nie stracili go z oczu.” z www.lubimyczytać.pl

Ja mam inne wydanie, ale wyżej znajdziecie ciekawsze.

Jezus Malusieńki, praca zbiorowa, wyd. Jedność

Kosztuje 7 zł! TUTAJ

Pięknie wydana książeczka o Bożym Narodzeniu. Historia opisana jest prostymi słowami i dzięki temu każde dziecko może ją zrozumieć. Całość dopełniają ładne ilustracje.

Dodam od siebie, że książka nasuwa dzieciom miliony pytań;)

Magiczne święta, opracowanie zbiorowe, wyd. Wilga

Dostępna od 8zł! TUTAJ

Zbiór 24 opowiadań, wierszyków lub zadań do wykonania na grudniowe wieczory. Fajna, prosta książeczka, która przygotuje całą rodzinę do świąt.

Kolędy i pastorałki, opracowanie zbiorowe, wyd. Wilga

Dostępna TUTAJ

Pięknie wydane teksty kolęd i pastorałek ozdobione świątecznymi ilustracjami. Do książki dołączona jest płyta CD z kolędami w wykonaniu Zespołu Pieśni i Tańca Uniwersytetu Warszawskiego Warszawianka.

A jeżeli szukacie płyty z kolędami dla dzieci w wykonaniu dzieci to polecam Wam „Święta z Muzalinkami”

Dostępne są TUTAJ

Grają u nas Święta z Muzalinkami w aucie od grudnia do czerwca 😉

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!