fbpx

Rosyjski alfabet – genialna metoda – jak nauczyć się go na raz

Rosyjski Alfabet – część 1.

Oto link, który ukaże ci potencjał biologicznego mikroprocesora homo-sapiens! Aby jak u Hitchcoka – zacząć od trzęsienia ziemi – od następnego zdania podmieniam w tekście liter „P” i „p” na znaczki „П” i „п”. Nawet one trochę пodobne do liczby „Pi”?.

Ciekawe ile пotrzeba czasu, aby пrzejść nad tym do пorządku dziennego? Пoпatrzmy. Пoeksпerymentujmy. Będziemy się teraz uпajać пrędkością z jaką okaże się to пestką. Wiem, że jeszcze mi nie wierzycie, więc idziemy za ciosem. Aby naпrawdę uzmysłowić wam jakie to dla mózgu пroste -czym пrędzej пowiększam пulę o kolejną пarę do пodmiany. Пolskie „R”/„r” zastąпimy dla пodniesienia пoпrzeczki znakami „P”/„p”.

Pozumiemy się? Pozпpostowała wam mózg ta mała pubaszna pozpywka? Patunku. Dajecie padę? Czy to dpoga пrosto do wapiatkowa? Nie, widzę że dla was to пposte . Czytelnicy nebule.пl to w końcu podzice. Oni padzą sobie na co dzień nie z takimi пpoblemami. No to пodnosimy stoпień tpudności. Dodajemy zamianę „S”/„s” na „C”/„c”.

Hmmm, ctapuchy moje! Ckapanie bockie z tymi ćwiczeniami mózgu. Paпtem chwila, a ten ckubany już ogapnia nawet takie wygibacy. No ale to chyba już tyle jeśli chodzi o moją пepfidną пpóbę ukpycia do czego to dpobne ćwiczenie zmierza. Właśnie mimowolnie i bez wyciłku – oпanowujesz bowiem drogi czytelniku pocyjcki alfabet…

Пamiętam jak dyckutowałem 20 lat temu w Ectonii z niejakiem Mariem z Urugwaju:

– Pocyjcki byłby dla Пolaków пposty, gdyby nie alfabet!

– Ależ na odwrót – Mario пolemizował – pocyjcki alfabet był ctworzony z myślą właśnie o językach cłowiańckich! To пolcki by ckorzyctał gdyby otworzył na to oczy!

alfabet łaciński vs cyrylica

Idźmy od pazu na maxa i cпójrzmy na taki znak „Щ” i „щ”, któpy пotrzebuje w naszym zaпicie aż 4 litep: „szcz”. Ile oщędności można by wygenerować dla щwanych щecinian i щuпłych щecinianenk? Dla miłośników щawiu czy barщu. Kogo unieщęśliwiają kleщe, jaщupki czy chrząщe? Kto w deщu w gąщu chętnie chłoщe chpabąщe?

A пpoblemy z zapisem „ż” i „rz”? Otóż zamieńmy je wszyctkie na „Ж”, „ж” i zobaczymy jak będzie wyglądać nasze жycie. Bo moim zdaniem juж жadna gжegжółka nam nie ctpaszna! Juж nie tжeba wkuwać kiedy ж wymienia się na „p”. Kto niby uжywa na co dzień i пamięta, жe „rz” wystęпuje пo cпółgłockach b, t, d, k, p, g, ch opaz j? Жe wyjątkami od tej peguły cą formy wyжsze i najwyжsze пжymiotników? No to pęka do gópy kto niby będzie tęsknił??

Rosyjski Alfabet – część 2.

Idziemy dalej, bo nie od pazu Жym zbudowano! Zamieniamy dwuznak „sz” na „Ш” i „ш”. Шybko nam пójdzie, naш mózg lubi takie uпpoщenia. Пocłuжymy cię logopedycznym wiepшykiem:

Шapa myшka w шafie mieшka
a na imię ma Agnieшka.
Ma w шufladzie tжy koшule,
kaпeluшe, шelki, шnupek.
Gpywa w шachy, пiшe wiepшe,
tuшem pobi шlaczki пiepwшe.
Chętnie шynkę je i gpoшek,
kaшę, gulaш, gpuшek koшyk.

No to tepaz пжyшła kolej na wymianę „cz” na „Ч” i „ч”. To moжe jeщe jeden wiepш:

Dziś wieчopem będzie meч.
To ject bapdzo waжna жeч.
Ćwiчą chłoпcy i dziewчyny,
mają bapdzo tęgie miny.
Чwarta klaca чeka juж.
Oпadł teж z boicka kuж.
Graчe zaчynają meч.
Bo to bapdzo waжna жeч.

Tepaz жeby zaпicać gdzie mieшkał Gжegoж Bжęчyщykiewiч, пotжebujemy juж tylko wymienić „h” i „ch” na „X” i „x”. Tak oto moжemy juж zaпicać cławetne Xжąщyжewoшyce пowiat Łękołody.

(a tak na mapginecie, wiedzieliście жe twórca Fpanka Dolaca był zaincпipowany kciąжką C. K. Dezepteжy: https://pl.wikipedia.org/wiki/Grzegorz_Brz%C4%99czyszczykiewicz).

Xodźmy dalej moje zuxy. Zapaz zpobimy pжepwę i złaпiemy oddex. Xoć jecteś juж nie do zaxamowania. Xoćbyś nie xciał – pocyjcki alfabet nieuxponnie ject wxłaniany пжez twój mózg. Чy dla zuxa чy dla druxa, dla uxa kaжego maluxa, чy ject suxo чy ject pluxa, чytamy tak шybko, жe nie ciada muxa!

Rosyjski Alfabet – część 3.

Tepaz mimo, жe wжucimy napaz aж 6 znaków – ani tego nie пoчujeш:

„аА, эЭ, кК, мМ, оО, тТ,” – xoć пжэмycaм тu „e” czyli „э”, „Э” obpóconэ – чy zgadzaш się, жэ тa шócткa кłoпoтów жadnyx naм nie cпpawi? Toмэк мa кoткa, кoтэк мa мoтэк.  Młoткieм мoтa wэłny мoтэк. Kтo мa мoтэк a ктo мa тaкie Moкaтэ?

Xa, мyśliш мaм go! W cłowax „nie”, „мłoткieм” i „тaкie” – zaпoмniał lэщ wcтawić „э”! Muшę cię zмapтwić, w pocyjcкiм icтnieją caмogłocкi, ктópyx w пolcкiм nie uświadчyш – To caмogłocкi „joтowanэ”. Zadanieм „e”, „E” чyli пolcкiego „je” ect zмięкчane пoпжэdzającэj cпółgłocкi. A eśli пжэd nią ecт caмogłocкa albo poчąтэк wypazu – чyтaмy ją – „je”. Ebać тo! Zaebiśce жэ uжywaм тaкix wulgapnyx cłów? Eśli тaк ecт łaтwej zaпaмięтać – nex będze. Пolcкe „e” чyтaj „je”!

Кolэjna łaтwa liтэpa „б” i „Б” чyli „b”. Aбy бóбp бył щęśliwy – doбжэ бy бyło – gdyбy 8 мałyx бoмбэlкów мu cię upodziło. Бaбcia бoбpa бyłaбy wтэdy uocoбeneм щęścia ne z тэj пlanэтy. Бóg бoweм luбi бoбpowэ бoмбэlкi, nawэт jaк бpyкają тэ бжdącэ i pozбijają бжdąкającэ бuтэlкi.

Eśli тэpaz cię zacтanawiace do чэgo w тaкiм paze gpaжdanкa (pocyjcкi alfaбэт) uжywa liтэpy „B” i „b” – juж тłuмaчę – „B” i „b” тo naшэ  „w”. Jaк baм тaм? Чy by b Bapшabe чy bэ Bładycłabobe – błaśne bybpoткa poбi cię baм b głobe. Бo b тyм cały ecт aмбapac, жэбy dboe xciało napaz. Boбec тego чac na кolэjnэ byzbane.  

Rosyjski Alfabet – część 4.

Kтo z bac zna liчбę Fi? Пolcke „f” пiшeмy бobeм „Ф”, „ф”. Tpoxę фajne, тpoxę фikкuśne a тpoxę фiglapne. Mój Фenoмenalny фagac Фaбian, мa na тej фoтogpaфii фoxa. Фilмue błaśne фaбpyкę Фopda b Фinlandii . Фaбuła ego фilмu ecт oпapтa na фaктax. Głóbną бoxaтэpкą бędziэ фiligpanoba фińcкa фэмinicткa – фanaтyчna фilaтэlicткa. Фilм бędze тpoxę фpybolny alэ бэz фajэpbepкób. Taкe тpoxę фaфapaфa.

No doбжэ, тэpaz b тaкiм paze liтэpa „d” – чyli „Д” i „д”. Bygląдa тpoxę jaк дoмэк. Чy тo дoм Дanela чy тo дoм Дabiдa, дoбpa дpebniana дpaбina – zabшэ cię gocпoдaжobi пжyдa. Дoпepo gдy bтэдy дuпę мu upaтujэ, дogłęбne i Дanel i Дabiд za тę дpebnianą дpaбinę пoдzięкuje. Дoдaм eщэ дoбiтne – дoдabane i oдэjмobane дo дpaбiny дoдaткobyx щэбэlкób oбaj luбią byбiтne. Taкe niбy дэбilnэ zaдane, a Дabiдa zaдobala jaк мэдyтobane.

Cкopo „д” juж oпanobane – bпpobaдzaмy „g” – „Г”, „г” – b тę naшą дoбpą zaбabę. Гpaфiчne byдajэ cię neгpoźnэ. Naдгoplibi eдnaк juж oдгaдli jaкi z neгo neпozopny гaгaтэк. Гooгlobać бy мoжna гoдzinaмi a i тaк ne oдгaдneш bшycткix eгo zaгaдэк. Гiгanтób тaм мpobe. Гoтobэ na bшycткo, гbapanтują пжyгoдy jaк u Гaгapina. Oj гoжэj juж бyć ne мoжэ. No xyбa, жэ мaш oxoтę na гalapэтę z noгi гącкi? Alбo u гazдy na гanкu пoгabęдzić пжy гapnкu гulaшu z гэпapдa.

Rosyjski Alfabet – część 5.

Дo тэj пopy uтpbaliliśмy juж „x”. Nauчмy cię тэpaz zaпicać „n”, бo ono uжyba znaкób „H” i „н”. Ha пэbнo нaтyxмiacт нauчyш cię тэj нobiнкi. Ho бo jaк нe jaк тaк?. Hezłэ тo нaшэ zaбabiaнe cię ze zнaкaмi. He cąдziш? Haoчнe łaтbo cię пжэкoнać jaк пlacтyчнy ecт тэн нaш мózг. Zuпэłнe нobэ нabyкi нaбybaмy тaк нaпpabдę нa пэłнэj пpęдкości. Ho нe?

Ho тo jaк juж мaмy „н”, нaпpabдę нebele нaм juж cпółгłoceк zocтae. Bэźмy bпepb нa bapштaт нaшэ „z” чyli „З”, „з”. Зoбaчмy чy bзopobo jэ зaliчyмy. Чy дaмy cię змylić? Чy нe дaмy cię тaк łaтbo збić з тpoпu? I нa зabшэ juж зaпaмięтaмy, жэ тo нe нuмэp тжy a liтэpa З! 3бiły збipy збója w збoжu aж зэзa дocтał зaкaпiop з i тaк juж зaкaзaнą гęбą. 3aдэк тylкo cxpoнił i xyłкeм зbiał.

3ajмijмy cię eщэ liтэpą „c”, ктópą зaпicueмy зa пoмoцą błaśнe „Ц”, „ц”. Нo цo? Цoś cię нiбy нe пoдoбa? Heзłэ цaцкo. Цapэbiч luбił цэбulę i чocнэк. Цo пpabдa нe jaдł ix тaк чęcтo jaк зэ цнoтy cłyнąцa цapyцa Цэцylia, alэ i тaк. Цuкepкoby бył з нeгo цuдaк. Нo i цo bięцэj нiбy мoгę baм тu eщэ жэц? A мiało бyć нiбy тaк пpocтo… a тu jaк зabшэ… тylкo ччэ oбeцaнкi цaцaнкi!

Rosyjski Alfabet – część 6.

I oтo пoboli чac нa caмoгłocкę. Бeжэмy coбe нaшэ „i” – „И”, „и”. И тu juж baм зocтabиaм jaк cкojaжyć, иж тo lucтжaнэ „N”. Бo и loгики жaднэj b тyм ниjaк нe bидać… и цo? И jaк тo мóbиą jajцo. A ктo з bac миał bчopaj имeнинy? Чy тo бyły имeнинy Hинy, Иpминy, Изaбэlи чy Caбинy? Чy имeнинobэгo шaмпaнa пиł з ними Фиlип, Cтaниcłab, Hикитa чy Бpoниcłab?

To тэpaз cтabiaмy кpokę нaд „и”, и нauчyмy cиę „j” – „Й”, „й”. Нийaк тo тpuднyм нe ecт. Бий зaбий, b мpobиcкo błóж кий, a нobeй lитэки нe зaпoмний. Йaбłкobeгo йoгupтu cиę нaпий, йapмuжэм пoпий, a пoтэм чyм pyxleй дo uбикaцйи бeгний. И цo?  И йaк тo мóbиą йaйцo!

И чac бpać зa poги пolcкe „Y”, ктópэ тo зaпиcueмy: „Ы”, „ы”. Poдaцы! Пийaцы! Жołдaцы! Цo b Зaкoпцu, u бaцы, cą дla xэцы poбeни нa цaцы. Kaжды puды бэз бpoды ecт бlaды и xuды alэ гды  зe oд жoны гaзды loды, зapaз мu жэднą бoкoбpoды. Keды oн пэłны тэй cтpabы тo uśпиoны, a пobинeн cпeпжać йaк шaloны.

Rosyjski Alfabet – część 7.

mem o polskim vs rosyjski

И кolэйнэ дla opтoгpaфии нe кoxaйąцыx uпpoщэнe – „u” oтbapтэгo и „ó” зaмкниęтэгo ueднoliцэнe – „У”, „у”. Пocłyжымы cиę bepшэм:

Быłы coбe „y” и „y”.

Bциąж пcoциły иlэ тxy –

cпжэчałы cиę з Opтoгpaфиą,

дo йaкиx bыpaзyb тpaфиą

Bиęц „y” bcкoчыło дo pyжы,

цo быła гдзeś b пoдpyжы.

Mycиaнo bынaйąć cтpyжы,

бo кpaдзeж pyжы ктoś bpyжыł.

„Y”, bпaдło дo пceй бyды

alэ тaм быłы нyды

и Бypэк цałы pyды

и чтэpы пxłы пacкyды

Cыпałы cиę дbye b дзeнникy

з пoboдy мałыx пcoтникyb

a oнэ bциąж пэłнэ фигlикyb,

a oнэ bциąж пэłнэ yникyb…

Kтyж знaйдзe пcoтнэгo дyшкa,

цо bкpaдł cиę нabэт дo łyжкa?

Ox, Opтoгpaфиa тo зpoби –

мa цoś b зaнaджy – Cłobник.

Rosyjski Alfabet – część 8.

Зocтało нaм eщэ тжы caмoгocки „йoтobaнэ” – знaмы нa paзe „e”. Нинeйшым пжэдcтabиaм baм „ja” – „Я”, „я”. Пaмиęтaцe – нa пoчąткy bыpaзy чы пo caмoгłocцэ – чытaмы ” йa”. Я як пepoн lyбиę eść яcнoзeloнэ ябłкa. Koxaм тэж яя з bolнэгo bыбeгy, ягoды, ягниęцинę и чэpboнą яжęбинę. Яcнэ ecт тэж,  жэ „я” пo cпyłгłocцэ зaдaнeм – ecт cпyłгłocки змиęкчaнe. Дość мaш йyж тэгo eбaня? Hияк я тэгo нe зaбpaням. Aни зpэштą xlaня, aни пoтэм жыгaня, aни фикaня, aни нabэт бэкaня.

„Ju” – „Ю”, „ю”. Haш юбиlaт – Юpэк – юpны юxac з Югocłabии, юж oд ютpa бęдзe юpopэм юдo. Якo нobы юpop юниop, мa oн b зbычaю cęдзиobać b тypнeю beloбoю бęдąц нa xaю. Чы нa пocтoю чы b тpaмbaю – мaxaм ци гнoю – бaю, бaю… миcтжy b бэкaню и caпaню. Bolałбыś yзнaнe b oбpaзyb мalobaню? Kcиąжэк пиcaню? B мapмyжэ жэźбeню? Bэź cиę дo poбoты leню?

И тaк з „йoтobaныx” зocтało тыlкo „Jo” – „Ё”, „ё”. He ёйч Ёaннo, ёдła, Ёbiш и ёгypт – тo eдынэ cłoba якe xoдзą ми пo гłobe. Eść ягoдobы ёгypт нa Ёbiшy пoд яcнoзeloными ёдłaми…

Beм, з пoмoцą пжыйдзe пolcки bołaч! Дpoгe Kacё, Kpыcё и Mapыcё! Mиła Зocё, Бacё и Małгocё! Дo кońцa юж пpabe дoтpbałыśцe! Tжы знaки и пobeцe жэ юж цalyткą гpaждaнкę знaцe и yмeцe!

Ho тo bпepb тbapды знaк – „ъ”. Пoтжэбны гды xцэмы, бы „ётobaнa” caмoгłocкa нe змиęкчała пжэд ниą cтoйąцэй cпyłгłocки – як b cłowax: зъядać, зъяba, зъeднoчoнэ.

To цo b тaким paзe, oпpyч „ётobaныx” cłyжы дo cпyłгłocэк змиęкчaня? Бингo! Бpavo! Błaśнe тaк – миęкки знaк „ь”.

Чыlи „ś”, „ć” (ть), „dź” „ń”, „ź” poбиш пжы пoмoцы „ь”.

Ocьlэ yшы мa тэн кoнь. Xoть ycьмexa cиę як cłoнь. Ecьlи bыйąть дoнь cbą дłoнь, гaмoнь yзнa йą зa бpoнь, и bэзь cиę якocь oбpoнь! Alбo ocłoнь, alбo oбpoнь! A нaйlэпeй cxpoнь пoд ябłoнь! Дaш мy ocьть alбo кocьть a тэн гocьть bпaднe b зłocьть. Пal гo шэcьть нo и чэcьть!

Ha дэcэp зocтałы „l” и „ł” бo oбa пo пpocтy пишэмы „Л”, „л”. To ктo z bac льyби бaкaлёbэ льoды? Кaждa льyбeжнa Льoлитa льyбye cиę b пышныx мpoзьныx дэcэpax тaк як и Eжы:

Eжы

Пoд пeжынą Eжы льэжы

Жэ ecт xopы никт нe beжы.

Жaли cиę нa бyльэ глobы,

жэ жoлąдэк тэж нeздpoby.

Eщэ paнo был як жэпкa

(цo тo ecт oд здpobя кжэпкa).
Пoтэм Юpкa бpyднa pąчкa

ниocлa b бyзиę гpyшкę, пąчкa.

Maмa xлoпцa юж жaлye,

льэч пaн дoктop иглą клye.

– Myй Eжыкy нигды bиęцэй

нe eдз, гды мaш бpyднэ pęцэ
 

Rosyjski Alfabet:

A a Б б Ц ц Д д Э э Ф ф Г г Х х И и Й й К к Л л М м Н н О о П п Р р С с Т т У у В в Ы ы З з Ш ш Щ щ Ё ё Я я Ч ч Ь ь Ю ю Ъ ъ Ж ж

Jeśli interesuję cię wymowa – zapraszam do obejrzenia:

A jeśli interesuje cię chiński, w tym artykule rozprawiam się z różnymi na jego temat mitami.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

[instagram-feed num=4 cols=4 showheader=false showfollow=false showbutton=false]

Najlepsze książki dla dzieci 2019 – 40 propozycji

Najlepsze książki dla dzieci 2019 – to kontynuacja mojego rankingu książek, który prowadzę już 4 rok…. Dziś przyszedł czas, by pokazać Wam najlepsze książki dla dzieci, które miałam okazje trzymać w rękach przez ostatni rok.

Mam nadzieję, że ten post ułatwi Wam wybory ciekawych książek, a czytanie umili najbliższy czas.

Zaczynamy

Najlepsze książki dla dzieci 2019 – dla dzieci 0-3 lata

Książki kartonowe dla najmłodszych

Zabawa w minki

Dla dzieci 0-8 m

Dostępna TUTAJ

Książka dla najmłodszych z wyraźnymi ilustracjami. W tej części jest też lusterko. Taką książkę możecie postawić przed dzieckiem, kiedy leży na brzuchu.

zdjęcie książki zabawa w minki
Książki kartonowe dla najmłodszych
Najlepsze książki dla dzieci 0-3 lata

A kuku!

Dla dzieci 6m- 18 m

Dostępna TUTAJ

Książka dla maluchów z otworkami i wyrażeniami dźwiękonaśladowczymi.

najlepsze książki dla dzieci 2019
Najlepsze książki dla dzieci 0-3 lata
kartonowe książki dla dzieci

Seria o Adasiu

Dla dzieci 1,5 – 3 lata

książka z serii Dlaczego?

Dlaczego?

Dostępna TUTAJ

Mały Adaś, ciągle zadaje pytania, a rodzice próbują mu na nie odpowiadać. Myślę, że każdy z nas zna to bardzo dobrze, a ta książeczka przybliży Wam tę sytuację.

kartonowe książki dla najmłodszych
ksiażki dla dzieci 0-3

Nie!

Dla dzieci 1,5 roku – 3 lata

Dostępna TUTAJ

Mały Adaś na wszystkie pytania odpowiada: „Nie!” – jednak okazuje się, że nie warto na wszystkie propozycje odpowiadać w ten sposób. Ciekawa książeczka dla dzieci, która pokazuje, że nie zawsze to się opłaca.

książka z serii Nie!
najlepsze książki dla dzieci 2019
kartonowa książka dla najmłodszych

Więcej!

Dla dzieci 1,5 roku – 3 lata

Dostępna TUTAJ

Mały Adaś chciałby wszystkiego mieć więcej. A rodzice próbują mu wytłumaczyć, że to nic dobrego.

książka dla dzieci seria Więcej
najlepsze książki dla dzieci 0-3
najlepsze książki dla dzieci 2019
kartonowa książka

Gospodarstwo Mysi

Lucy Cousins

Dla dzieci 1,5 roku – 3 lata

Dostępna TUTAJ

Kartonowa książeczka z ruchomymi zwierzątkami. Strony rozkładają się i możemy stworzyć swoje gospodarstwo. Świetna pozycja do wspierania rozwoju mowy, bo każde ze zwierząt wydaje dźwięki, które dzieci mogą naśladować.

zdjęcie książki dla dzieci - Mysia
Kartonowa książeczka z ruchomymi zwierzątkami.
kartonowe książki dla dzieci 0-3
najlepsze książki dla dzieci 2019

Wydaje mi się, że widziałem lwa!

Lydia Nichols

Dla dzieci 1 rok – 3 lata

Dostępna TUTAJ

Pięknie zilustrowana książka dla najmłodszych z ruchomymi elementami.

książki dla dzieci z ruchomymi elementami
najlepsze książki dla dzieci

Wydaje mi się, że widziałem niedźwiedzia!

Dla dzieci 1 rok – 3 lata

Dostępna TUTAJ

Druga część, w której szukamy niedźwiedzia. Dzieci mogą próbować same przesuwać paluszkami elementy i świetnie przy tym się bawić.

najlepsze książki dla dzieci
kartonowe książki dla dzieci
książki dla dzieci 0-3

Mój mały świat – Na Księżyc

Dla dzieci 2-3 lata

Dostępna TUTAJ

Bardzo ciekawa książka dla małych miłośników kosmosu. Ma również wysuwane elementy, a do tego trzeba odnaleźć małą biedronkę, która schowała się na stronie.

zdjęcie książki dla dzieci - Na Księżyc
książki dla dzieci z wysuwanymi elementami
najlepsze książki dla dzieci 2019

Mój mały świat – W mieście

Dla dzieci 2-3 lata

Dostępna TUTAJ

Druga część, w której wędrujecie razem z dzieckiem po mieście. Jest sporo wysuwanych elementów i schowanych biedronek .

zdjęcie książki dla dzieci - W mieście
książki dla dzieci z wysuwanymi elementami

Spot, gdzie są żółte kurczaczki?

Eric Hill

Dla dzieci 1- 3 lata

Dostępna TUTAJ

Pewnie wszyscy znacie Spota – wesołego pieska? W tej książce szukamy żółtych kurczaczków. Bardzo fajne są elementy sensoryczne – filcowe okienka do zaglądania.

zdjęcie książki dla dzieci - Spot, gdzie są żółte kurczaczki
kartonowe książki dla dzieci

Czerwona piłeczka

Przemysław Wechterowicz

Dla dzieci 2-3 lata

Dostępna TUTAJ

Bardzo ciekawa opowieść dla najmłodszych o poszukiwaniu właściciela czerwonej piłeczki.

zdjęcie książki dla dzieci - Czerwona Piłeczka
najlepsze książki dla dzieci 2019
kartonowe książki dla dzieci
książki dla dzieci 0-3

Najlepsze książki dla dzieci 2019 – dla dzieci 3-6 lat

Tola w przedszkolu

Anna Włodarkiewicz

Dostępna TUTAJ

Znacie serię o Toli? Jest już kilka części, które poruszają różne problemy. Historie opisane w tych książkach zawsze mają edukacyjny wątek, a do tego pozbawione są fikcji.

zdjęcie książki dla dzieci - Tola w przedszkolu
Najlepsze książki dla dzieci 3-6 lat
najlepsze książki dla dzieci 2019

Zęby

Wojciech Grajkowski

Dostępna TUTAJ

Według mnie tę książkę powinno mieć każde dziecko. Jest edukacyjna i motywuje do dbania o zęby. Wszystko jest wytłumaczone w przyjazny sposób i oswaja dziecko z wizytami u stomatologa. POLECAM!

zdjęcie książki dla dzieci - Zęby
Najlepsze książki dla dzieci 3-6 lat
najlepsze książki dla dzieci 2019

Nadzwyczajne, wspaniałe kobiety, które tworzyły historię

Dostępna TUTAJ

Tę książkę Lila przeczytała kilka razy. Historie są bardzo ciekawe i zachęcają dzieci do szukania nowych informacji na temat bohaterów opisanych w książce.

Zwróćcie uwagę jaka piękna jest grafika.

zdjęcie książki dla dzieci - Wspaniałę kobiety, które tworzyły historię
Najlepsze książki dla dzieci 3-6 lat
najlepsze książki dla dzieci 2019

Minus trzy

Ute Krause

Dostępna TUTAJ

Jeżeli Wasze dzieci kochają dinozaury i szukacie książki, w której jest opowieść, a nie tylko suche fakty. Śmieszna, edukacyjna książka, która pochłonie Wasze dzieci.

W tej serii są jeszcze 2 inne, więc jak Wam się spodobają przygody Minusa, to możecie je kontynuować.

zdjęcie książki dla dzieci - Minus Trzy
najlepsze książki dla dzieci 2019
Najlepsze książki dla dzieci 3-6 lat

Seria o Pepe (każda książka kosztuje około 10 zł i uważam, że wszystkie są świetne)

Pepe jeździ na rowerze

Dostępna TUTAJ

Jeżeli szukacie książek, które oswajają codziennie sytuacje, to bardzo Wam polecam całą serie o Pepe. Zobaczcie, jak piękna jest grafika i jak ciekawie wszystko jest wytłumaczone.

Jeżeli nie znacie jeszcze książek o tym małym chłopcu, to bardzo Wam polecam.

zdjęcie książki dla dzieci - Pepe jeździ na rowerze
najlepsze książki dla dzieci 2019
Najlepsze książki dla dzieci 3-6 lat

Pepe leci samolotem

Dostępna TUTAJ

Tym razem Pepe wybiera się z mamą w podróż samolotem.

zdjęcie książki dla dzieci - Pepe leci samolotem
Najlepsze książki dla dzieci 3-6 lat
najlepsze książki dla dzieci 2019

Pepe idzie do fryzjera

Dostępna TUTAJ

W tej książce dowiecie się jak przebiegła wizyta u fryzjera i na jaką fryzurę zdecydował się Pepe.

zdjęcie książki dla dzieci - Pepe idzie do fryzjera
Najlepsze książki dla dzieci 3-6 lat
najlepsze książki dla dzieci 2019

Opowieści o zwierzętach, które zmieniły świat

G.L.Marvel

Dostępna TUTAJ

Jeżeli Wasze dzieci kochają zwierzęta, a do tego lubią fascynujące historie to bardzo Wam ją polecam.

zdjęcie książki dla dzieci - opowieści o zwierzętach, które zmieniły świat
Najlepsze książki dla dzieci 3-6 lat
najlepsze książki dla dzieci 2019

Dziewczyny

Jenny Lovlie

Dostępna TUTAJ

Nie znam piękniejszej książki o przyjaźni dla dzieci. 4 dziewczynki znają się od małego, razem przeżywają radości i smutki. Okazuje się, że ich przyjaźń jest wyjątkowa i przetrwa wiele lat.

Książka jest przepięknie wydana i zilustrowana.

zdjęcie książki dla dzieci - Dziewczyny
Najlepsze książki dla dzieci 3-6 lat
najlepsze książki dla dzieci 2019

Mikołajek. Jestem najlepszy!

Jean – Jeaques Sempe, Rene Goscinny

Dostępna TUTAJ

Najlepsze przygody zebrane w jednej książce. Mikołajek rozbawi Was do łez

zdjęcie książki dla dzieci - Mikołajek. Jestem Najlepszy!
Najlepsze książki dla dzieci 3-6 lat

Seria Nierozłączki

Annie Barrows

Dostępna TUTAJ

Jesteśmy fanami całej serii. Powstał o niej oddzielny wpis i możecie przeczytać go Książki dla dzieci – seria Nierozłączki

zdjęcie książki dla dzieci - Nierozłączki

Dziewczynki mogą wszystko

Caryl Hart

Dostępna TUTAJ

Piękna i mądra książeczka, która pokazuje, że dziewczynki mogą wszystko: mogą pracować na dźwigu, a mogą być też nieśmiałe i wrażliwe. Do tego w tej książce jest użytych mnóstwo feminatyw, więc możecie się z nimi oswoić.

zdjęcie książki dla dzieci - Dziewczynki mogą wszystko
Najlepsze książki dla dzieci 3-6 lat
najlepsze książki dla dzieci 2019

Owco Śpij!

Kerry Lyn Sparrow

Dostępna TUTAJ

Świetna i zabawna książka na dobranoc. Pomaga dzieciom, które nie mogą usnąć, a do tego oswaja temat samodzielnego zasypiania.

zdjęcie książki dla dzieci - Owco śpij
Najlepsze książki dla dzieci 3-6 lat
najlepsze książki dla dzieci 2019

Gryzak – księga dinozaurów

Emma Yarlet

Dostępna TUTAJ

Tę książkę przeczytaliśmy Julkowi chyba z 200 razy. Ma w sobie tak wiele elementów, które lubią dzieci. Dinozaury + otwierane okienka+ żarciki – to przepis na sukces.

Jest też wersja o książkach i ją teraz zamówiłam KLIK

zdjęcie książki dla dzieci - Gryzak księga dinozaurów
Najlepsze książki dla dzieci 3-6 lat
najlepsze książki dla dzieci 2019

Jak oswoić Rysia?

Dostępna TUTAJ

Agnes De Lestrade, Marie Dorleans

To jest książka, która rozbawi Was do łez, a Wasze dzieci mogą się nie zorientować, że książka jest o nich. Dawno nie czytałam tak śmiesznej książki o wychowaniu dzieci.

zdjęcie książki dla dzieci - Jak oswoić Rysia
Najlepsze książki dla dzieci 3-6 lat
najlepsze książki dla dzieci 2019

Wielka księga pojazdów

Dostępna TUTAJ

Ogromna kartonówka z mnóstwem szczegółów dla wszystkich miłośników pojazdów.

zdjęcie książki dla dzieci - Wielka księga pojazdów
Najlepsze książki dla dzieci 3-6 lat
najlepsze książki dla dzieci 2019

Wielka księga gospodarstwa

Dostępna TUTAJ

A jeżeli Wasze dzieci są fanami pojazdów rolniczych i zwierząt to bardzo polecam tę książkę.

Maleńki Pirat

Alicia Acosta

Dostępna TUTAJ

Nigdy nie słyszałam żeby Julek tak się śmiał jak przy tek książce. Przez długi czas była to jego ulubiona lektura, której nie mogliśmy czytać przed snem. Historia jest bardzo ciekawa i do tego świetnie przetłumaczona.

Bardzo Wam polecam

zdjęcie książki dla dzieci - Maleńki pirat
najlepsze książki dla dzieci 2019
Najlepsze książki dla dzieci 3-6 lat

Na lotnisku w Zwierzaczkowie

Renetta Sharon

Dostępna TUTAJ

Tę książkę również czytaliśmy z 200 razy – dzieci bardzo ją lubią, bo są tam zabawne nazwy miejscowości.

zdjęcie książki dla dzieci - Na lotnisku w zwierzaczkowie
Najlepsze książki dla dzieci 3-6 lat
najlepsze książki dla dzieci 2019

Kolorowy potwór

Anna Llenas

Dostępna TUTAJ

Jest to książka POP-UP o emocjach dla najmłodszych dzieci. W środku znajdziecie trójwymiarowe potworki, które nauczą Wasze dzieci rozmowy o emocjach. Według mnie jest to książka już dla dzieci 3-letnich i bardzo ją polecam.

zdjęcie książki dla dzieci - kolorowy potwór
Najlepsze książki dla dzieci 3-6 lat
najlepsze książki dla dzieci 2019

A królik słuchał

Cori Doerrfeld

Dostępna TUTAJ

Ta książka również porusza tematykę emocji dzieci i dorosłych. W prostej historii zawiera się wielka złość i morze empatii. Bardzo Wam ją polecam – sami też się sporo z niej nauczycie.

zdjęcie książki dla dzieci - A królik słuchał
Najlepsze książki dla dzieci 3-6 lat
najlepsze książki dla dzieci 2019

Kazik Pegazik

Dostępna TUTAJ

O tej książce pisałam oddzielny post i bardzo ją polecam Książki dla dzieci – Kazik Pegazik

zdjęcie książki dla dzieci - Kazik Pegazik

Czy to długo, czy krótko?

Izabela Zięba

Dostępna TUTAJ

Świetna książka o względności czasu – za każdym razem jaką czytamy to dyskutujemy. Jest zabawna i bardzo prawdziwa.

zdjęcie książki dla dzieci - Czy to długo czy to krótko
Najlepsze książki dla dzieci 3-6 lat
najlepsze książki dla dzieci 2019

Gruffalo

Julia Donaldson, Axel Scheffler

Dostępna TUTAJ

Nigdy nie mogłam pojąć fenomenu Gruffalo, dopóki sama go nie kupiłam. To nie jest zwykła książka, według mnie jest to prawdziwy majstersztyk. Dzięki tłumaczeniu Michała Rusinka ta książka jest perfekcyjna. Ma niesamowity rytm, który porywa od początku. Jeżeli tak się zdarzyło, że jeszcze nie macie Gruffalo, to koniecznie nadróbcie.

zdjęcie książki dla dzieci - Gruffalo
najlepsze książki dla dzieci 2019

Buziak? Nie!

Barbara Rose, Volker Fredrich

Dostępna TUTAJ

Świetna książka, która porusza delikatny problem, a mianowicie buziaków, których nie do końca chcemy.

„Leon ma tego po dziurki w nosie:
ciocia Kasia, wujek Karol i babcia Emilia 
ciągle chcą od niego buziaki.
A to przecież takie okropne – no nie!
Gdyby tylko Leon znalazł na to sposób. 
W końcu na urodzinach taty
wpada na pewien pomysł…”

najlepsze książki dla dzieci 2019
Najlepsze książki dla dzieci 3-6 lat

Rodzina Treflików – czekamy na mamę

Wioleta Firaza

Dostępna TUTAJ

Szukałam dość długo książki o takiej tematyce – mama wychodzi z domu, a mały Treflik bardzo tęskni. Dzięki ciekawym rozwiązaniom i tłumaczeniom tęsknota staje się bardziej oswojona.

Bardzo polecam Wam tę książkę, jeżeli Waszym dzieciom trudno się z Wami rozstawać.

zdjęcie książki dla dzieci - Rodzina Treflików
Najlepsze książki dla dzieci 3-6 lat
najlepsze książki dla dzieci 2019

Co się dzieje w mojej głowie?

Dostępna TUTAJ

Jestem zachwycona tą książką i sposobem przekazania ważnych treści. Jest to pozycja, która pomoże Waszym dzieciom „mieć zdrową głowę” teraz i w przyszłości.

zdjęcie książki dla dzieci - co się dzieje w mojej głowie
Najlepsze książki dla dzieci 3-6 lat
najlepsze książki dla dzieci 2019

Hej, Przedziadku!

Paul MacCartney

Dostępna TUTAJ

Poznajcie Przedziadka, który zabiera swoje wnuki na fascynujące eskapady. Jest to książka o pięknych relacjach z dziadkami i niezapomnianych przygodach.

zdjęcie książki dla dzieci - Hej, Przedziadku!
Najlepsze książki dla dzieci 3-6 lat
najlepsze książki dla dzieci 2019

A jeśli jakimś cudem dalej Ci mało oto do wglądu rankingi książek dla dzieci z poprzednich lat:

No i bardzo mi zależy na waszym zdaniu – jaką pozycję Ty dodałabyś do wpisu Najlepsze książki dla dzieci 2019?

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

[instagram-feed num=4 cols=4 showheader=false showfollow=false showbutton=false]

Sensoryczne gry dla dzieci

Gry sensoryczne dla dzieci dziś pokazuję Wam sensoryczne gry planszowe, w które gramy od dłuższego czasu.

Skąd pomysł na gry sensoryczne?

Zaczęło się …winnie. Kiedy Daniel robił kursy sommelierskie kupił zestaw do rozpoznawania aromatów jakimi pachną szczepy wingron. Za każdym razem kiedy ćwiczył, dzieci dosiadały się do stołu i razem obwąchiwali i omawiali wszystkie zapachy.

Tak bardzo podobała się im ta gra i jej forma (w małych pojemniczkach są ukryte zapachy – takie lotto zapachowe), że zaczęłam szukać podobnych, ale dedykowanych dla dzieci.

Loteryjka zapachowa

Pierwszą dziecięcą grę pobudzająca zmysł węchu Lila dostała od cioci. Od tamtej pory bardzo chętnie w nią gramy i dzieci sporo się nauczyły.

Gra polega na dopasowaniu odpowiednich zapachów do planszy na zasadzie loteryjki.

Lotto Zapachowe 30 zapachów

gra sensoryczna - zapach
lotto zapachowe
dziecko wącha - gra dla dzieci

A jakiś czas temu zobaczyłam, że ta firma ma też sensoryczne gry dla dzieci związane z pedagogiką Montessori i postanowiłam je zamówić.

Nie chciałam dublować gry z zapachami, więc nie zamawiałam tej wersji, ale jeżeli nie macie tej rozbudowanej gry, to polecam mniejszą

SentoSphere, Gra sensoryczna Węch wg metody Montessori

gra sensoryczna -  zapachy

Gra sensoryczna na zmysł smaku

SentoSphere, Gra sensoryczna Smak wg metody Montessori

Tej byłam najbardziej ciekawa, bo nigdy nie widziałam podobnej gry. Jest to gra planszowa, która uczy rozpoznawania smaków.

W pudełeczkach umieszczone są malutkie cukierki (około 40 na smak) i kiedy trafiamy na odpowiednie pole, dostajemy zagadkę. Przyznam szczerze, że nie jest to łatwe i wg mnie gra jest dla trochę starszych dzieci (na opakowaniu jest 3+) ale wg mnie dla 5 latków już będzie ok.

My Julkowi dawaliśmy do wyboru 3 smaki, z których miał wybrać jeden, kto wie jak smakuje szyszka?

Zabawa świetna i myślę, że też może przekonać niejadków do próbowania nowych smaków.

gra sensoryczna - smak
lotto smakowe
dziecko próbuje - gra dla dzieci
jak smakuje szyszka?
smak sosny 😉
gra dla dzieci sensoryczna - smaki
plansza do gry

a, i nie martwcie się – gra jest tak sprytnie pomyślana, że jak skończą się smakowe próbki (a i tak kiedyś wyszły by z daty przydatności do spożycia) – oferują alternatywną rozrywkę z innymi zasadami gry!

Gra sensoryczna na zmysł dotyku

SentoSphere, Gra sensoryczna Dotyk wg metody Montessori

Gra, w której angażujemy tylko zmysł dotyku. Tak samo tutaj: uważam, że jest to gra od minimum 4 lat, bo nie jest taka łatwa jakby się mogło wydawać. Z pudełka budujemy skrzynkę, do której wkładamy pary zwierzątek. Elementy dotykowe nie są proste i dzięki temu zabawa jest świetna (nawet dla dorosłych).

siostra zasłania oczy bratu - lotto dotykowe - gra dla dzieci
gra dla dzieci sensoryczna - dotyk
przykładowe zweirzątka

Gra sensoryczna na zmysł wzroku

SentoSphere, Gra sensoryczna Wzrok wg metody Montessori

Bardzo ciekawa gra, która ma dwie wersje: w jednej jest kooperacja, a w drugiej każdy zawodnik gra dla siebie. Zadaniem graczy jest ułożenie gąsienic w odpowiednim kolorze. Jest to gra, która uczy odcieni kolorów (wg mnie świetna). Daniel naturalnie wykorzystuje też to do nauki nazw odcieni w językach obcych.

gra sensoryczna - ćwiczenie na wzrok
lotto wzrokowe
dżdżownice barw

Na koniec chcę jeszcze Wam pokazać jedną rzecz ( na czasie).

Jestem spokojna, bo mydła nam nie zabraknie;)

Fabryka mydełek Sentosphere

SentoSphere, Mydełka zapachowe

Jest to zestaw kreatywny dla trochę starszych dzieci (8+), w którym możemy stworzyć własne mydełka. Mamy glicerynę, którą się podgrzewa, barwniki i zapachy.

To są mydła, które naprawdę myją ręce i pięknie pachną. Cały zestaw wystarcza na około 30 mydeł, ale barwniki i zapachy są wydajne, więc można dokupić później samą glicerynę.

Bardzo fajna zabawa

gra sensoryczna - zapach i dotyk
fabryka mydła
fabryczka mydła dla dzieci
gra sensoryczna - fabryczka mydła
aroamty i barwniki

tu macie wpis najlepsze Gry planszowe dla dzieci

a tu Gry planszowe dla dorosłych

A moje pytanie brzmi skoro mamy opracowane ćwiczenia na zmysł dotyku, węchu, smaku, wzroku – jestem sobie w stanie wyobrazić gre na słuch……. to co polecacie na 6 zmysł?

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

[instagram-feed num=4 cols=4 showheader=false showfollow=false showbutton=false]

Książka o emocjach dla dzieci – „Emocje. Niby nic, a jednak…” – czyli jak myślą dzieci

W końcu jest w Polsce – znana na całym świecie książka o emocjach dla dzieci.

Jak sami widzicie – książek na blogu jest wiele – polecam wam wszystkie ciekawsze pozycja jakie mi wpadną w oko. Jest natomiast taka moja wyższa półka – książki, którym decyduję się patronować. Tytuły najbardziej wartosciowe. Edukacyjne. Książki, które oprócz bycia dla dzieci rozrywką – niosą też głebsze przesłanie. O takiej właśnie wyjątkowej pozycji jest dzisiejszy wpis.

Czytacie poradniki o wychowaniu dzieci? Ja przeczytałam chyba wszystkie, zanim zrozumiałam, że kluczem do budowania relacji i wychowania jest intuicja oraz zrozumienie tego, jak myśli dziecko.

Nie zrozumcie mnie źle, dobrze jest czytać poradniki, żeby lepiej zrozumieć świat maluchów i same siebie w nowej roli. To jednak intuicja połączona z wychwyceniem tego, jak myślą i czują dzieci, wydaje się być kluczem do sukcesu i bycia fajną mamą w oczach latorośli i swoich własnych. Mając taką wiedzę, znacznie łatwiej zrozumieć, dlaczego dziecko ma ataki furii, złości się, kłamie, nie odzywa czy smuci.

Książka, którą chcę Wam dziś polecić jest dla dzieci, ale wierzcie mi – każdy rodzić powinien ją przeczytać.

książka o emocjach dla dzieci - Dolto - przód okładki
książka o emocjach dla dzieci - Dolto - tył okładki

Przed Wami „Emocje. Niby nic, a jednak…”, którą napisała Catherine Dolto (córka jednej z najsłynniejszych psychoanalityczek zajmujących się badaniu dzieci – Francoise Dolto) przy współudziale swojej wydawczyni Collin Faure-Poirée.

Książka podzielona jest na cztery rozdziały:

  1. Uczucia i emocje
  2. Złość
  3. Grzeczne, niegrzeczne
  4. Kłamstwa.

Każdy z rozdziałów zakończony jest „Słówkiem od Dr Cat” – swego rodzaju wizytą u psychologa, który w króciutki sposób wyjaśnia na konkretnych przykładach omówione wcześniej treści.

Dolto - emocje - środek książki


No dobra, zrobiło się poważnie, a przecież to książka o emocjach dla dzieci. I tak właśnie jest napisana – w prosty, przystępny dla dzieci sposób. Narrator zwraca się wprost do nich. I mówi im o ważnych sprawach w taki sposób, że dzieci czują się szanowane. Czują, że ktoś im mówi coś istotnego, dotyczącego rzeczy, które chcą zrozumieć i jednocześnie nie infantylizuje języka, sądząc, że trzeba go dostosować do dzieci.

dolto - przykładowa strona
książka o emocjach dla dzieci - Dolto - środkowa strona

Książka o emocjach dla dzieci

Przeglądając książkę pierwszy raz zastanawiałam się, czy dzieci zainteresuje tak zaserwowana treść. Cóż mogę powiedzieć – siedziały jak trusie, z zaciekawieniem słuchając o tym jak rodzi się gniew czy radość i dlaczego nie zawsze udaje się nad nimi zapanować. Dzieci słuchając o emocjach, zaczynają rozumieć same siebie. Autorka tłumaczy, dlaczego maluchy czasem myślą, że nie lubią mamy, choć przecież ją kochają.

Wyjaśnia, czemu ktoś uważa, że są niegrzeczne, podczas gdy wcale nie miały takiego zamiaru. Czasem nazwanie tych emocji sprawia, że się je „obłaskawia” i nie są już takie straszne. Pamiętajcie, że dzieci winiąc siebie za emocje mogą zmniejszać poczucie własnej wartości. Fajnie jest więc je oswoić i zrozumieć. I dlatego polecam Wam tę książkę.

książka dla dzieci o emocjach
grzeczne niegrzeczne

Dowiecie się z niej:

  • dlaczego dzieci czasem nie chcą mówić „do widzenia”, gdy ktoś wychodzi;
  • dlaczego maluchy czasem kłamią;
  • dlaczego, gdy dziecko kopie swój rower, nie powinnaś być na nie zła;
  • że macie w domu czasem goryla i tygrysicę.

Czasem same jesteście tygrysicami, ale nie – nie w tym sensie co myślicie?Chociaż…?

Emocje. Niby nic, a jednak…” to książka, którą mogą czytać dzieci samodzielnie, jednak nawet jeśli potrafią, polecam Wam przeczytać ją wspólnie. Zobaczycie, że dzieciaki nie raz krzykną:

TAK WŁAŚNIE JEST! JA MAM TAK SAMO!

książka o emocjach dla dzieci - Dolto - środek
prawda czy fałsz?

To taka trochę terapia psychologiczna dla dzieci. Wszak wyjaśnia ona motywy postępowania, emocje, własne uczucia. A zrozumienie ich to nie tylko krok to większego panowania nad nimi, ale przede wszystkim pierwsze świadome budowanie własnego JA.

Same dobrze wiecie, że gdy zaczynamy rozumieć to, co nami kieruje, pomaga nam to w samorozwoju. C. Dolto wychodzi z założenia, że dzieci to mniejsi ludzie i rozumują tak samo. Uważam, że tak właśnie jest.

przykładowa strona z książki Dolto Emocje
„Emocje. Niby nic, a jednak…”

Kilka lat temu oglądałam jedną z najlepszych produkcji filmowych dla dzieci „W głowie się nie mieści”. Jest ona właśnie o emocjach, o tym, że radość jest cudowna, a smutek nie jest zły, jest potrzebny. Nie sądziłam, że znajdzie się książka o emocjach dla dzieci, która będzie prezentowała podobny poziom zarówno co do przekazu, jak i formy. Choć trzeba przyznać, że forma jest zupełnie odmienna, to jednak wspaniale dostosowana do poziomu dzieci.

Nie wspomniałam jeszcze o ilustracjach, które znakomicie obrazują serwowane treści i wciągają maluchy do świata emocji.

Na koniec pytanie: czym się różni bycie uprzejmym, a bycie grzecznym? Zapytajcie swoje dzieci i dajcie znać, co odpowiedziały. Mam nieodparte wrażenie, że odpowiedzi nas zaskoczą swoją mądrością.


SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

[instagram-feed num=4 cols=4 showheader=false showfollow=false showbutton=false]

Mój plan na najbliższy czas: Przetrwać! :)

Zrobiłam już kurs hiszpańskiego, poćwiczyłam jogę i sprzątnęłam wszystkie szafki w kuchni – a nie, wróć. NIC Z TEGO NIE ZROBIŁAM:)

Każdy inaczej podchodzi z nas do tego czasu i to jest OK. Ja przez pierwsze 3 dni miałam wielką chęć do działania: plany, pomysły, cele… A później przyszła rzeczywistość – te wszystkie rzeczy trudno jest realizować z wesołą dwójką przy boku. Kolejne 3 dni przesiedziałam na kanapie z telefonem w ręku i dopiero od dwóch dni czuję, że moja energia się normalizuje.

Dziś podzielę się z Wami, co mi poprawia humor, po czym lepiej się czuję, a czego unikam jak ognia.

Jeżeli Wam poprawia humor sprzątanie – sprzątajcie. Jeżeli gotowanie-gotujcie. Jeżeli w końcu chcecie poleżeć na kanapie – poleżcie.

Każdy sposób jest dobry, jeżeli jest Wasz.

Nie miejcie wyrzutów sumienia jeżeli widzicie, że Wasza sąsiadka myje okna, a u Was są rozmazane dziecięce łapki na szybie. (Ja przynajmniej nie mam 🙂

Co u mnie działa i jaki jest MÓJ pomysł na te dni? Po prostu: przetrwać!

A oprócz tego:

1.Odcięłam się od wiadomości z portali, mapek, onetu, krzywych itd.

Lubię wiedzieć, co się dzieje – ale teraz mam już przesyt. Zdaję sobie też sprawę z tego, jak pisane są teksty na portalach żeby w nie kliknąć – one mają budzić emocje. Niestety teraz budzą tylko negatywne. Wolę zdecydowanie suche dane podane raz na jakiś czas, niż natłok wielu informacji na raz. Dozuję to sobie, bo wiem, że to na mnie źle wpływa.

2. Przestałam słuchać radia i nie oglądam TV

TV nie oglądam już 7 lat, więc tym bardziej teraz tego nie robię. A o wyłączenie radia poprosiła mnie Lila, kiedy jeszcze w PL nie było żadnego przypadku. Powiedziała:

„Już nie mogę słuchać o tym wirusie”

Lubię jak w domu coś gra, więc odpalam na tel. aplikację Open.fm (można też na komputerze KLIK) i włączam na głośniczku audycję #zostańwdomu. Nie ma tam wiadomości, ani reklam. Są też spokojniejsze kanały takie, jak Crema cafe, Relaks, Joga, a nawet kanały dziecięce – polecam bardzo. Wieczorem słuchamy kołysanek.

3. Nie chodzę w dresie, ani w piżamie

Wiele osób pewnie się zdziwi, ale ja tak mam. Nie potrafię też w takim stroju pracować;) . Na codzień pracuję z domu i żeby coś napisać muszę się przebrać np. w jeansy. Tym sobie wyznaczam pracę w domu. Podobno ma tak wiele osób, które pracują z własnego biurka. Inny strój pomaga mi się skupić. Teraz chodzę głównie w miękkich jeansach i T-shirtach. Jeden dzień zostałam w piżamie i nic nie zrobiłam tego dnia. Do tego czułam się, jakbym była chora.

4. Przymykam oko.

Przymykam oko na bałagan, przymykam oko na kolejną bajką, przymykam oko cały czas. Dla własnego spokoju i reszty domowników. Ten czas uczy nas odpuszczania i czuję, że po samoizolacji będę mistrzem przymykania oka;)

Ja sprawdzająca, czy mi oko już nie opadło od ciągłego przymykania oka?

5. Ćwiczę

Jeszcze nigdy tak dużo nie ćwiczyłam (chociaż taki pozytywny wpis samoizolacji). W ciągu 7 dni już 4 raz, więc jak na mnie jest to sporo. Mi ćwiczenia bardzo pomagają na głowę – jak poćwiczę rano to cały dzień jestem spokojniejsza.

6. Dbam o siebie

Nigdy nie miałam tyle czasu na wklepywanie kremów, nakładanie maseczek i używanie peelingów. Czuję się wtedy zaopiekowana i dobrze to wpływa na moje zdrowie psychiczne.

I łazienka, to jedyne miejsce gdzie mogę się zamknąć ?

7. Czasami się maluję

Dziś rano spojrzałam na moje podkrążone oczy i pomyślałam, że źle wyglądam. W ciągu dnia nie mam kiedy nawet spojrzeć w lustro i nawet tego nie widzę. Dziś drugi raz w ciągu tygodnia się pomalowałam i powiem Wam, że na mnie makijaż działa uzdrawiająco. Mam wrażenie, że się więcej uśmiecham, a w lustro spoglądam chętniej.

W poście makijażowym pisałam Wam o moim ulubionym podkładzie Clinique Even Better i to się nie zmieniło. Mocno nawilża twarz, a przy okazji przykrywa wszystko to, co chcemy ukryć, na rzęsy tusz i bronzer na policzki. Kilka minut, a ja poczułam się zdecydowanie lepiej.

Post z całym makijażem poniżej:

Wybaczcie, że sama sobie robiłam zdjęcia do wpisu, ale wolę mężowi nie dokładać nerwów ?(zawsze się kłócimy w tym czasie)

8. Czytam gazety, zamiast książek

Nie mogę się skupić na książce (chyba, że macie coś bardzo wciągającego, to polećcie) i czytam gazety. Trochę mi się uzbierało nieprzeczytanych i one mi zapewniają chwilową rozrywkę. Nie mam też za bardzo kiedy czytać, bo dzieci za bardzo angażują, więc szczerze zazdroszczę tym, którzy teraz nadrabiają zaległe książki.

9. Oglądam poprawiające humor seriale

Dzieci staramy się usypiać wcześnie, tak żeby o 20 spały (jakoś się udaje;) i po całym dniu oglądamy seriale. Obecnie na topie jest Sex education, a Wam wypiszę jeszcze moje ulubione seriale poprawiające humor:

  • Jak poznałam Waszą matkę (Netflix)
  • The Ranch (Netflix)
  • Shameless
  • One day at a time (Netflix)
  • Modern Family (Netflix)
  • Rodzice (HBO go)
  • Grace and Frankie (Netflix)
  • Bold type
  • Younger

Może coś jeszcze dodacie

10. Pracuję, tyle ile mogę

To co kiedyś robiłam w 2 h, to teraz zajmuje mi cały dzień. Pogodziłam się już z tym, bo innego wyjścia nie mam. Lila ma sporo lekcji, Jul jest bardziej wymagający niż zawsze i tak to wygląda.

11. Lubię robić rzeczy, na które mam wpływ i szybko widać ich efekt

Ten ostatni punkt daje mi poczucie, że nad tym panuje. Nigdy tyle nie prasowałam i nie szorowałam łazienki. Mam w planach zrobić porządki w szafach i w pokojach dzieci, ale tutaj efekt szybko zniknie, więc odkładam to na później;)

A jak u Was? Piszcie, co Wam pomaga

p.s. I oglądam memy:) Bardzo polecam inststories Make Life Harder – pomagają przetrwać ten czas 🙂

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

[instagram-feed num=4 cols=4 showheader=false showfollow=false showbutton=false]

„Filiżankowy domek. Przyjęcie u króliczków” – książka, która wciąga do pięknego świata wyobraźni

Zanim zaczniecie czytać dalej, muszę Was ostrzec. Książka „Filiżankowy domek. Przyjęcie u króliczków” nie jest dla kobiet na diecie! Jeśli planujecie ją czytać z dzieckiem, nie zasiadajcie do tego z pustym żołądkiem. Ta książeczka jest niesamowicie apetyczna?.

„Filiżankowy domek”

to seria książeczek dedykowana dzieciom w wieku 6-8 lat, ale zapewniam Was, że spodoba się także młodszym dzieciom. Jest to historia o maleńkich króliczkach – zabawkach, które zamieszkują wyjątkowy domek.

„Filiżankowy domek. Przyjęcie u króliczków” - zdjęcia okładki
„Filiżankowy domek. Przyjęcie u króliczków” - przykładowa strona

Wszystko jest tam piękne, miniaturowe, słodkie i precyzyjnie wykonane. A to dopiero początek, bo króliczki mają swoją tajemnicę.

Zdradzić Wam jaką? Otóż, gdy nikt nie patrzy, rodzinka króliczków ożywa. Niech podniesie rękę ten, kto w dzieciństwie nie wyobrażał sobie, że tak się dzieje z jego zabawkami (zgłaszam się!?).

Oprócz króliczków w książce jest też Ania – kilkuletnia dziewczynka, oraz jej rodzina.

„Przyjęcie u króliczków”

W drugiej części serii, noszącej smakowity tytuł (nie uwolnię się od myślenia o jedzeniu pisząc o tej książce) „Przyjęcie u króliczków”, Ania przeprowadza się do nowego domu na wsi. Z tej okazji jej rodzice wydają przyjęcie.

„Filiżankowy domek. Przyjęcie u króliczków” - zdjęcie środkowej strony

Choć w książce nie ma o tym mowy, to podejrzewam, że mama Ani zamówiła catering, i nie szykowała tego wszystkiego sama, w przeciwnym razie nie tryskałaby takim humorem?. Głównym bohaterem całego zamieszania i przyczynkiem do ryzykownych przygód króliczków jest fioletowy tort. Więcej fabuły Wam nie zdradzę. Dodam jednak, że książka naprawdę pobudza apetyt.

Jeśli Wasze dzieci ciężko zachęcić do posiłku, to spróbujcie poczytać im tę apetyczną książkę.

zdjęcie środka strony książki

To przyjemność objąć partonatem taki smakowity tytuł

Opisy potraw, tortu i całego przyjęcia są tak obrazowe,  że oblizywaliśmy się wszyscy. Dodatkowo wszystko jest pięknie zilustrowane. Dzieci analizowały wnętrze domku. No i muffinki, torty, przystawki… Nawet zwykłe masło wydaje się tu rarytasem. (w sumie biorąc pod uwagę jego cenę, to może nie jest przesada? ?). Wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach – wszak pyszności, przyjęcia, balony i tajemnicze przygody, są tym, co dzieci uwielbiają.

pieczemy ciasto - zdjęcie książki

Nie ma dzieci – są ludzie

Seria „Filiżankowy domek” oprócz przedstawienia niesamowicie wciągającego świata, ma również wartość edukacyjną. Wszak Ania trafia do nowej miejscowości, w której nikogo nie zna. Jest dość nieśmiała i pewna obaw. Wcześniej miała różne doświadczenia, także z niemiłymi koleżankami. A na przyjęciu pojawia się dziewczynka w jej wieku. Czy uda się im zaprzyjaźnić? A może nieśmiałość zwycięży?

Jest też podprogowy przekaz dla rodziców: słuchajcie dzieci! I bierzcie ich zdanie pod uwagę. Wiadomo, chcemy dla dzieci jak najlepiej, ale czasem nie do końca rozumiemy ich świat i aktualne emocje, dlatego tak ważne jest słuchanie tego, co mają do powiedzenia. I tu pojawia się postać Błękitnej Buni, która ma czas i chętnie słucha wszystkich opowieści Ani. Kim ona jest? A tego to już Wam nie zdradzę.

„Filiżankowy domek. Przyjęcie u króliczków” - zdjęcie tyłu okładki

„Filiżankowy domek. Przyjęcie dla króliczków” jest wyjątkowy. Kojarzy mi się z angielską wsią. I wiecie co? Słusznie, bo okazuje się, że autorka – Hayley Scott – pisząc te książki inspirowała się własnym dzieciństwem, spędzonym na wsi. Jej ulubionym zajęciem wtedy było obserwowanie życia królików.

A gdybyście szukali podobnych lektur – to wiecie już kim jest Kazik Pegazik?

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

[instagram-feed num=4 cols=4 showheader=false showfollow=false showbutton=false]

Zabawy dla dzieci w domu – 10 propozycji na spędzenie czasu

Zabawy dla dzieci – dziś chcę Wam zaproponować garść ciekawych pomysłów na zabawy z dziećmi w domu. Myślę, że przydadzą się w najbliższym czasie.

Możecie tego linka wysłać znajomym i udostępnić go na Facebooku, dzięki temu będziecie mieli dostęp do ciekawych pomysłów.

Bardzo chcę Wam na samym początku polecić link do nagrania psycholog Anity Janeczek-Romanowskiej o tym, jak w tym czasie wspierać emocjonalnie dzieci. Film trwa godzinę, ale uważam, że warto go obejrzeć.

Emocjonalne wsparcie dla dzieci

A teraz już przechodzę do inspiracji na zabawy dla dzieci w domu

1. Printoteka

zabawy z dziećmi od 3 lat

zabawy dla dzieci - printoteka

Zacznę od portalu Printoteka.pl Jest to mój faworyt i mam tam abonament od 3 lat. Na czym polega? Wykupujemy abonament (w zupełności wystarczy ten najmniejszy) i możemy szukać ciekawych materiałów. Na tym portalu znajdziecie: kolorowanki, zgadywanki, wartościowe materiały logopedyczne, wycinanki, materiały szkolne. Tony materiałów na zabawy z dziećmi w domu.

Wszystkie są edukacyjne i naprawdę ciekawe.

2. Lapbook

zabawa dla dzieci od 7 lat, lub dla 5+ z pomocą rodziców

lapbook - książka tematyczna

Jeżeli Wasze dziecko jest nakręcone na jakiś temat i nie może przestać o tym mówić – może zrobić własnego lapbooka. Zrobienie go to rozrywka na kilka godzin. Jest to naprawdę ciekawa i edukacyjna zabawa. Pisałam o tym więcej w ostatnim wpisie gdzie pokazuję Co to jest Lapbook.

3. Płyta z muzyką dla dzieci DUBI

Dla dzieci 1 rok+

Muzyka dla dzieci

Jeżeli macie młodsze dzieci to bardzo Wam polecam płytę, na której wykonawcy w tekstach piosenek śpiewają imię Waszego dziecka.

Płyta zawiera materiał, który wspomaga rozwój mowy.

Dubi - muzyka dla dzieci z ich imieniem
książeczka Dubi - piosenki dla dzieci z imieniem

W zestawie macie: płytę, książkę i mp3

Tu znajdziecie post, który opisuje Piosenki dla dzieci z imieniem

4. Ebook do druku z zabawami od polskich autorek Niemanudy

Charytatywny e-book aktywnościowy

dla dzieci 4+

Ten ebook dodatkowo czyni dobro. Warunkiem pobrania jest dowolona wpłata na leczenie dzieci z SMA.

W ebooku znajdziecie dużo zadań, kolorowanek i ciekawych aktywności.

5. Kolorowanki realne

zabawy dla dzieci od 5 lat

Jedna z Was przesłała mi genialną aplikację: LiveColoring

livecoloring - zabawy dla dzieci w domu

Zasada jest prosta: instalujecie apkę, drukujcie kolorowankę i dziecko ją koloruje, a następnie najeżdżamy aplikacją iiiii nasz obrazek ożywia się!

To jest magia, bo postać w telefonie lub tablecie ma takie same kolory jakich dziecko użyło.

zabawy z dziećmi w domu - livecoloring

p.s. Obawiałam się, że zabawa z telefonem za bardzo zajmie dzieci, ale to jest tak, że dzieci kolorują 15 min i 1 minutę używają tej apki, więc bądźcie spokojni.

6. Zajęcia ruchowe dla dzieci

Kanał Cosmic yoga

CosmicKidsYoga

Dla dzieci 4+

zabawy dla dzieci w domu - Cosmic Kids Yoga

Bardzo lubię ten kanał i często dzieciom włączamy ćwiczenia z tego kanału. Każdy odcinek to wyprawa do wyobraźni, a do tego ruch. Bardzo Wam polecam.

7. Gry ruchowe

Oprócz klasycznych, które pewnie wszyscy znamy:

  • Baba jaga patrzy
  • Ciuciubabka
  • Tor przeszkód
  • Przeciąganki

Możecie też zagrać z dziećmi w ruletkę z ćwiczeniami. Bardzo fajny pomysł.

Ruletka z ćwiczeniami

8. A może muzeum?

Teraz możecie udać się na wirtualny spacer po największych muzeach na świecie.

Linki do 12 bajecznych miejsc poniżej:

Muzea, które można odwiedzić wirtualnie

a tu jeszcze ….:75

75 najlepszych muzeów wirtualnie

wirtualne muzea

9. Warsztaty online

Zachęta od jutra o 10 organizuje na swoim FP – Warsztaty dla dzieci

10. Gry dla dzieci

Niestety nie znam żadnych gier na komputerze dla dzieci (ale chętnie poznam:), ale znam jedną grę logopedyczną, która jest za darmo

Ze tej strony możecie pobrać wersję demo do ćwiczeń logopedycznych.

Bardzo polecam Wam też stronę Juniorowo, w tym linku jest mnóstwo inspiracji dla starszych dzieci: Jak dzieci mogą się uczyć w domu

Jeżeli macie jeszcze inne pomysły na zabawy z dziećmi w domu to dopiszcie je w komentarzach – wszyscy chętnie skorzystają.

tu jeszcze więcej inspiracji i Pomysły na zabawy z dziećmi w domu i Zabawy dla dzieci z klamerkami

a kiedy już opuści was siła wspomagajcie się tym:

Zabawy dla dzieci w domu:

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

[instagram-feed num=4 cols=4 showheader=false showfollow=false showbutton=false]

Samoizolacja – aplikacje, które pomogą Ci unikać zarazków

Samoizolacja, wycofanie społeczne czy społeczna kwarantanna, to hasła, które robią ostatnimi dniami furorę w internecie. Wolę – samoizolacja – bo wg tej definicji – nie chodzi o odgrodzenie się od społeczeństwa czy społeczności – a od koronawirusa. Odróżniajmy cel od środków.

Ten wpis to apel. Mimo, że plaga prosto jak ze średniowiecza – żyjemy w XXI wieku. Są różne technologie, którymi możemy sobie pomóc. Ja podzielę się z wami tymi paroma, z którymi sam miałem styczność. Ciebie proszę – napisz w komentarzu twoje inspiracje. Twój pomysł może komuś uratować zdrowie.

Okażmy pomoc służbom

Tylko jeszcze zanim przejdę do konkretów – część z nas i naszych bliskich – może zamknąć się w domu na 3 spusty. Część za to – będzie z koronawirusem walczyć aktywnie – jak na wojnie, jak na froncie. Okaż im wszelką pomoc. Pewnie będą przemęczeni, w pośpiechu, niewyspani. Jak zobaczysz ratownika medycznego, policjanta, kogokolwiek kto potrzebuje coś kupić, zamówić, zjeść jak człowiek – przepuść go w kolejce do kasy (choć mam nadzieję bez potrzeby nie wychodzisz po sprawunki).

Będą wśród naszych bliskich kierowcy, kurierzy, pracownicy aptek czy sklepów spożywczych. Kto może sobie urządzić domową kwarantannę – zamiast psioczyć – niech się cieszy, że ma taką możliwość. A kto nie może – oto kilka aplikacji, których może użyć by ograniczyć ryzykowny kontakt międzyludzki (uwaga: tekst nie zawiera linków afiliacyjnych – wszystkie apki musicie sobie sami wygooglować):

Skycash

Tak jak pierwsze kroki, zarejestrowanie się, podpięcie płatności – to był przyznam się mój mały koszmar. Pewnie nie ich wina z tym dwustopniowym wymogiem logowania… I choć po 7mym razie jak musiałem wpisywać smsa miałem ich serdecznie dość – prostota użycia jak już jesteśmy zalogowani wynagradza nasze starania z nawiązką.

Do tej pory najczęściej używałem do parkowania. Koniec z szukaniem parkometru, szukaniem drobnych, szukaniem dowodu rejestracyjnego – bo auto już poza zasięgiem wzroku a nigdy się nauczyłem tej mojej rejestracji. Koniec ze zgadywanie na jaki czas ja też powinienem przedpłacić?

Koniec ze stresowaniem się na spotkaniu, że muszę natychmiast kończyć bo spotkanie się opóźniło i już może się to skończyć dla mnie mandatem. Jak podróżujesz do różnych miast – nie musisz doktoryzować się czy tu obowiązują parkometry? Czy trzeba kupić kupon w kiosku? Czy strefa jest płatna w weekendy? W jakich godzinach? Cały ten ambaras masz z głowy. Kładziesz choćby ręcznie wypisane Mobi Parking – i jesteś kryty.

Natomiast kiedy naszym priorytem jest samoizolacja – w aplikacji Skycash – bez potrzeby wchodzenia w interakcje z kasjerami – kupisz bilet na komunikację miejską, PKP, koleje regionalne, kupisz bilety autobusowe, opłacisz autostradę A1. Na przetestowanie użyteczności Kino, LOT czy Tatrzański Park Narodowy – mam nadzieję będzie okazja jak sytuacja już się unormuje.

samoizolacja i narzędzia jej pomocne

ORLEN Pay

Jedziesz z dzieciakami w trasę, po 3h w końcu zmordowane usnęły na swoich fotelikach. Nie chciałaś się zatrzymywać, żeby się nie rozbudziły. Misja się udała. A teraz masz pustkę w baku i musisz zatankować. No i klops. Małe dzieci w aucie zostawić strach. Trzeba będzie budzić. Jak je już obudzisz – dzieci nie biorą zakładników. Kiedy będziesz stać w kolejce by zapłacić za paliwo – będą profesjonalnie wymuszać gumy, jajka niespodzianki, gazetki, kolorowanki i resoraki.

Wizyta na stacji będzie trwała godzinę. Zamiast czegoś zdrowego wymuszą hot-doga. Zamiast zatrzymać się na parkingu z WC i placem zabaw – doładujesz je cukrem i fastfoodem.

Tymczasem wyobraź sobie taki scenariusz – podjeżdżasz pod dystrybutor. Cichaczem zalewasz bak do pełna. Skanujesz QR kod na dystrybutorze. Klikasz zapłać. Odjeżdżasz.

Wszystkie te 3 czynności – tankowanie, skanowanie, kliknięcie ORLEN Pay – wykonujesz – stojąc przy samochodzie – dzieciaki masz na oku więc nikogo nie musisz budzić. Płatność masz przypiętą do karty. Jeśli potrzebujesz fakturę – masz ją na mailu zanim jeszcze odpalisz silnik.

Znów – na czas epidemii – nigdzie nie wchodzisz. Niczego nie dotykasz (chodzi mi o sklep, nie o dystrybutor – zresztą przy nim akurat z reguły są rękawiczki). Nie masz kontaktu z ludźmi. Nie stoisz w kolejce. Nie masz dylematu – czy narazić dzieci na kontakt z ludźmi w sklepie? Czy są na tyle duże by zostać same w aucie? Sprzedawca nie zadaje ci 15 dodatkowych pytań czy doliczyć punkty, czy nie potrzebujesz niezbędnie 105 litrów płynu do szyb i ostatniej płyty Zenka?

Na siku może zatrzymać się w pięknych okolicznościach przyrody.

Kto w sezonie, czy w długi weekend próbował zatankować na stacji benzynowej na autostradzie – doceni te apkę nawet kiedy już zapomnimy co to samoizolacja

InPost

Udało ci się zgromadzić zapasy na 14 dni. Unikasz sklepów – jeśli czegoś potrzebujesz będziesz zamawiać w internecie. Nie wiem na ile system będzie wydolny i jak będzie wyglądać praca kurierów. Widzę za to, że aplikacja InPost pozwala zdalnie otwierać skrytki. To znaczy – nie musisz stać w kolejce pod paczkomatem i narażać się na kontakt. Nie musisz dotykać klawiatury. Swoim telefonem komórkowym otwierasz skrytkę zdalnie, bezpiecznie, bezdotykowo – a to ostatnio nabrało nowego znaczenia.

Legimi

To znów apka co do której mam ambiwalentne uczucia. UX czyli doświadczenie użytkownika podczas obcowania jest jeszcze dalekie od ideału. Natomiast tak jak w przypadku Skycasha – jak dla mnie – dostępne treści wynagradzają wszystko. Za ok. 30 zł miesięcznie – czyli tak naprawdę za cenę 1 tradycyjnej książki – masz na wyciągnięcie ręki jak piszą – 60.000 książek. Zresztą teraz patrzę najtańszy abonament zaczyna się od 7 zł!

Ostatnia przeprowadzka mocno mnie nadwyrężyła. Głównym winowajcą były właśnie książki. Mam ich dużo, są ciężkie, zajmują dużo pudeł, no i jak nic potrafią nadwyrężyć budżet.

Wciąż kocham je bardziej niż e-booki, ale w XXI wiek wkraczam z tą „lżejszą” opcją.

Czy wolisz czytać czy słuchać – i e-booki i audiobooki do wyboru. W tym abonamencie za ok. 40 zł miesięcznie jest combo – synchrobooki. Jak jesteś w domu to sobie czytasz e-booka – a jak wsiadasz do auta – to odpala się audiobook w tym momencie w którym przestałeś czytać!

Jak potrzebuję audiobooki dla dzieci, czy to na dobranoc czy na podróż – są na wyciagnięcie ręki.

Widziałem samoizolacja zainsipirowała Legimi – dali ostatnio darmowy kod na książkę dla dziecka w ramach akcji #TerazCzasNaCzytanie – natomiast ja wam proponuję innego hacka – widzę w ich cenniku klawisz „wypróbuj przez 14 dni za darmo” – można przeżyć więc tę pierwotnie na tyle zaplanowaną kwarantannę… ale ostrzegam – potem ciężko zrezygnować?

Zdaję sobie sprawę, że jest na rynku pewnie mnóstwo innych aplikacji do czytania – ja się dzielę z wami po prostu tą którą znam. Piszcie czego wy używacie?

WhatsApp – aktywizacja internetowa

Załóż sobie rodzinną grupę. Bądź blisko z przyjaciółmi i rodziną w tym trudnym czasie. Bądź w kontakcie z dziadkami. To że nie możemy się odwiedzać osobiście – to tylko kolejny powód by zaktywizować seniorów do używania dostępnych nam wszystkim technologii.

Samoizolacja internetowa

Nie idź do banku, nie idź do gazowni czy elektrowni – znajdź w internecie ich aplikacje czy Biura Obsługi Klienta. Odkop stare loginy. Wszystkie te rachunki możesz popłacić on-line. Jesteś teraz w domu, masz tę chwilę czasu żeby ogarnąć te 2-3 strony. Przejdź od tej pory na faktury elektroniczne. Tak, teraz poświęcisz parę minut żeby to poustawiać – ale nawet w czasie po epidemii – oszczędzisz sobie życia, które marnowałeś na te comiesięczne wizyty.

Płatności zbliżeniowe

Tu nie pomoże pranie pieniędzy.

Banknoty przenoszą zarazki. Zainstaluj sobie BLIK, Google Pay, Apple Pay – albo nawet nie musisz – po prostu używaj kart.

Pokazwirusa.pl

Znacie jakieś aplikacje, które pokazują bieżące dane? Googlując doczytałem, że w Chinach powstała nawet aplikacja, która informuje jeśli w promieniu 100 m znajduje się ktoś z koronawirusem. To pewnie przesada – natomiast pokazwirusa.pl oprócz bieżących danych – pokazuje ci gdzie jest najbliższy szpital zakaźny, Sanepid itp.

Netflix, HBO GO, Prime Video itp…

W czasie samoizolacji dziadkowie nie mogą jeździć na działkę. Jest grubo. Zafunduj im dostęp do którejś platformy z serialami. To jest koszt 20 do 50 zł. Abonament nie jest jak polskie sieci komórkowe w latach 90-tych. Nie deklarujesz się na 54 lata i nie zastawiasz nerki – możesz zrezygnować w każdej chwili. Podejrzewam zresztą że tam też jest darmowe 14 czy 30 dni…

Wiem, że najmłodszym dozujesz TV – ale jak już potrzebujesz złapać oddech – tu masz najlepsze bajki na Netflix a tu wyszczególnione edukacyjne bajki dla dzieci. A dla ciebie Najlepsze seriale na Netfliksie

Storytel

Doskonały by zafundować chwileczkę zapomnienia i dla dużych i dla małych słuchaczy. U mnie każdy chce słuchać czego innego i musimy się alienować każdy w swoich słuchawkach. Choć ja czasem wolę im odpalić ulubione lektury a sam delektować się ciszą… Rekomendacje na najlepsze Audiobooki – Storytel dla dzieci.

E-recepty

Na zakończenie taka refleksja – parę dni temu zorientowałem się, że kończą mi się leki na receptę, które muszę regularnie przyjmować. Do tej pory od lat – czekała mnie przymusowa wizyta u lekarza. Zarejestrowałem się w poniedziałek – zostałem umówiony na piątek. W czwartek pani z recepcji zadzwoniła – żebym nie przychodził jeśli to nie jest konieczne. A co z receptą pytam?

Proszę zadzwonić w czasie wizyty – odbędzie pan tele-konsultację. Zadzwoniłem – powiedziałem Pani żeby przepisała mi leki, które widzi w karcie że regularnie biorę. Parę chwil później dostałem sms-a z 4 cyfrowym kodem. Zszedłem do mojej apteki – podałem kod – PESEL – kupiłem leki – i do tego nie musiałem kupować wszystkich opakowań na raz jak zawsze – mogę sobie co miesiąc dawkować te wydatki.

Po co to piszę – pomóżcie swoim rodzicom – dziadkom – korzystać z tych XXI wiecznych udogodnień. Zadzwońcie w ich imieniu do przychodni. Oszczędźcie im takich ryzykownych spacerów jak wizyta w przychodni.

Czy samoizolacja na trwale przełamie biurokratyczną niemożność?

Ja wiem, do tej pory – procedury czy personel niekoniecznie szły z duchem czasu. Kto wie – może ta nadzwyczajna sytuacja pozwoli nam zaadaptować te od dawna istniejące a niewystarczająco spopularyzowne technologie. Może i niektórym pracodawcom utworzy oczy na fakt iż praca zdalna to efektywna opcja…

Ponoć i w urzędach okazuje się nagle dużo spraw można załatwić przez telefon.

Samoizolacja – twoje aplikacje

Jeśli znasz/używasz/polecasz jakąś aplikację, która może pomóc w tej naszej obronnej samoizolacji – podziel się ze mną!

A do tego pamiętaj żeby odkażać telefon, tak często jak to możliwe.

Jutro będzie wpis z prawdziwą skarbnicą pomysłów dla dzieci: linki, apki, kolorowanki:) – tu macie jeszcze najlepsze audiobooki dla dzieci.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

[instagram-feed num=4 cols=4 showheader=false showfollow=false showbutton=false]

„Czytam sobie” – nowości z jednej z moich ulubionych serii książek dla dzieci

„Mój Janek miał już dwa latka, gdy znał litery, a jak miał cztery, sam sobie czytał” – znacie te teksty dumnych rodziców? Nie ma w nich niczego złego, każdy z nas jest dumny z osiągnięć dziecka.

Powodują one jednak, że zaczynamy się zastanawiać – czy z moim dzieckiem jest wszystko w porządku? Może za mało robię? Może powinnam go uczyć czytania już od dawna? Może.

Ale zdradzę Wam sekret

Każde dziecko nauczy się w końcu czytać i wczesne opanowanie tej umiejętności nie determinuje jego inteligencji czy sukcesu w życiu. My, jako rodzice mamy inną misję – zarazić dziecko pasją do czytania, żeby samo sięgało po książki i z czytania czerpało przyjemność.

 Jeśli zatem dwulatek interesuje się literami – uczmy go czytać, skoro chce, ale jeśli ma cztery lata i nadal litery go nie interesują – nic na siłę.

Możemy osiągnąć efekt przeciwny do zamierzonego.

czytam sobie pierwsze słowa

Zatem po pierwsze, czekamy aż dziecko zacznie wykazywać zainteresowanie czytaniem, a potem… zaopatrujemy się w książki, które dziecko będzie chciało samo czytać.

Kiedyś już wspominałam, że kultowy elementarz Falskiego niekoniecznie sprawdza się w dzisiejszych czasach. Dziecko musi być ciekawe historii zawartej w książeczce.

Ja polecam Wam serię książeczek „Czytam sobie”

wydawaną przez Egmont. Zawierają one wszystkie najważniejsze elementy: są na czasie, są ciekawe dla dziecka i odpowiednie dla zróżnicowanych stopni umiejętności czytania. Książki są podzielone na trzy kategorie:

  1. Składam słowa – dla początkujących adeptów literatury, którzy uczą się z liter tworzyć słowa;
  2. Składam zdania – dla średniozaawansowanych czytaczy, którzy potrafią czytać całe zdania;
  3. Połykam strony – dla dzieci czytających dłuższe teksty.

Do tej pory wydano około 100 części serii. Obejmują one różnorodną tematykę – od koników, po historię Polan. Każde dziecko znajdzie coś interesującego dla siebie – coś, co bardziej wzbudzi w nim wewnętrzną motywację do czytania, niż historia o wozach na targu, gdzie sprzedaje się kury – z elementarza Falskiego. Te historie były fajne – dla dzieci z zeszłego wieku. Dziś dzieci chcą czytać aktualne treści i seria książeczek „Czytam sobie” idealnie wpisuje się w ten nurt.

Chciałabym Wam opowiedzieć o nowościach z serii „Czytam sobie”, które miały premierę 11 marca. W sumie to aż pięć książeczek: 4 z serii „Czytam sobie” na różnych poziomach, oraz jedna z serii „Czytam sobie EKO”, oznaczona zielonym listkiem.

Nowości z serii „Czytam sobie”, wydawnictwa Egmont

A oto nowości oraz specjalny zestaw do nauki czytania:

pierwsze słowa - zestaw edukacyjny

Zestaw edukacyjny – to zestaw do nauki czytania dla dzieci, zawierający:

  • karty z rymami,
  • książkę „Doktor Ola” (poziom pierwszy),
  • karty z obrazkami i z wyrazami z książki,
  • poradnik dla rodziców „Od pierwszej litery do pierwszego zdania”,
  • karty kontrolne,
  • ruchomy alfabet,
  • karty edukacyjne,
  • dużą kartę z alfabetem.

Idealny pakiet na początek przygody z czytaniem?

czytam sobie - doktor ola
karty do naucki czytania
czytam sobie - pierwsze słowa - karty
doktor ola - karty do nauki czytania
doktor ola - karty i litery
karty i litery czytam sobie

Poziom pierwszy

Przeznaczony dla dzieci, które uczą się liter i składają pierwsze proste słowa. Na tym poziomie pojawiły się aż trzy pozycje:

„Koperta z kotem”, J. Bednarek

Krótka historia chłopca, który postanowił nadać tradycyjne listy w nietypowych kopertach. Piękne ilustracje i duże litery na dole strony ułatwiają dzieciom nie tylko czytanie, ale także zrozumienie czytanej treści. Warto zaznaczyć, że z okazji pojawienia się nowości tej serii, Egmont nawiązał współpracę z Pocztą Polską, więc i tam będzie można kupować książeczki „Czytam sobie”.

czytam sobie - koperta z kotem - okładka
czytam sobie - koperta z kotem
czytam sobie - koperta z kotem
czytam sobie - koperta z kotem

„Koty i Kotki”, J. Bednarek

To „czytanka” dla dzieci, które kochają kotki i ich psotne zabawy. Dwa kotki postanowiły wybrać się nad staw – co z tego wyniknie?

czytam sobie - koty i kotki - okładka
czytam sobie - koty i kotki
czytam sobie - koty i kotki

„Samotny banan”, S. Majcher

Krótka opowiastka o bananie, którego nikt nie chciał. Do czasu, aż na targ przyszła pewna urocza dziewczynka. Mamy tu zabawne ilustracje i sporo – jak na taką ilość tekstu – informacji ekologicznych, podanych w apetyczny i interesujący sposób.

czytam sobie - samotny banan - okładka
samotny banan
samotny banan
czytam sobie - samotny banan

Poziom drugi – dla dzieci, które potrafią składać zdania:

Wyprawa Kon-tiki”, J. Koziełło

To prawdziwa książka przygodowa! Thor, podróżnik z Norwegii, chcąc udowodnić prawdziwość swojej teorii, buduje tratwę i wyrusza w podróż pełną przygód. Piękne ilustracje, pobudzają wyobraźnię i zachęcają dziecko do poznawania dalszej części opowieści.

czytam sobie - wyprawa Kon-Tiki okładka
czytam sobie
wyprawa Kon-Tiki
wyprawa Kon-Tiki

Czy Wasze dzieci znają serię „Czytam sobie”? Moja Lila uwielbiała czytać „Dziadka do orzechów”, a Julek fascynował się „Dobranocką dla Batmana” z poprzedniej serii o której pisałam tutaj: Ksiązki dla dzieci. Ciekawe co ukochają sobie tym razem?

Lubimy czytać dzieciom, ale jeszcze bardziej serce rośnie kiedy widzimy jak dziecko samo sięga po książkę i znika… Oprócz dobrych lektur, które widzisz powyżej, rzuć okiem na naszą metodę Jak nauczyć dziecko czytać🙂


SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

[instagram-feed num=4 cols=4 showheader=false showfollow=false showbutton=false]

Co to jest lapbook i dlaczego tak szybko można się z niego uczyć?

  • DIY
  • 5  min. czytania
  •  komentarze [5]

Pewnie wielu z Was zaciekawiłam i sami już się zastanawiacie co to jest lapbook. Ja się dowiedziałam o tej metodzie nauki już dawno i uważam, że jest genialna! A myślę, że nawet mogłaby zrewolucjonizować edukację szkolną. To co? Macie chęć pokazać Waszym dzieciom tę metodę, dzięki której nawet nie poczują, że się uczą?

Co to jest Lapbook?

Lapbook jest „książką” tematyczną, które dziecko tworzy na dany temat i w której tworzeniu dziecko aktywni uczestniczy.

Interesują je dinozaury?

Ma nauczyć się zasad ortografii?

Powinno przyswoić informacje o średniowieczu?

Ma powtórzyć przed sprawdzianem z wiedzy o lekturze?

Lapbook – zróbcie go razem!

Lapbooka można stworzyć na każdy temat (naprawdę da się)

tworzenie lapbooka

Dlaczego ta metoda nauki jest tak efektywna i wg mnie powinna być wprowadzona do szkół?

  • żeby czegoś się szybko nauczyć trzeba zaangażować jak najwięcej zmysłów. Ludzki mózg jest tak zbudowany, że ogrom informacji selekcjonuje, na ważne i mniej ważne. Zapamiętuje te, które były mocno angażujące. Kiedy tworzymy lapbooka – wykorzystujemy prawie wszystkie zmysły. Dzięki temu uczymy się nieświadomie już na poziomie tworzenia.
  • wg mnie edukacja kiedyś, a dziś bardzo się nie zmieniła. A szkoda… uważam, że dzieci zamiast zapamiętywania wielu niepotrzebnych rzeczy lepiej jest nauczyć SKUTECZNEGO WYSZUKIWANIA INFORMACJI. Jest to o wiele bardziej przydatne niż wkuwanie na pamięć. Lapbook właśnie tego uczy – wyszukiwania ważnych treści: w książkach, w atlasach, w internecie.
  • podczas tworzenia lapbooków dzieci uczą się mimochodem takich umiejętności jak: czytanie, pisanie, ortografia, układanie zdań, czytanie ze zrozumieniem, planowanie, zarządzanie projektem, projektowanie graficzne, selekcja informacji i wiele innych

Ciekawa jestem jakie Wy mieliści metody nauki, jak zbliżał się sprawdzian?

efektywna metoda nauki

Ja jestem wzrokowcem i kinestetykiem

Po zwykłym przeczytaniu książki pamiętam tylko główne treści i prawie żadnych szczegółów. W szkole miałam trochę problemów z nauką i zapamiętywaniem, więc sama sobie wypracowałam taki sposób:

  • kiedy miałam przyswoić dużo informacji to z książek i notatek robiłam swoje własne notatki, które były mocno wizualne. Miały strzałki, chmurki, różne kolory. Ja się uczyłam w trakcie ich robienia. Po samym zakończeniu notatek umiałam już prawie wszystko. Żeby powtórzyć materiał nie czytałam tego, co zrobiłam, tylko brałam nową kartkę i znów robiłam notatki. Zazwyczaj po 2, 3 razie umiałam już wszystko.

Zawsze dziwiłam się osobom, które, jak się uczyły to sobie cichutko czytały. Ja oprócz tego, że miałam 3 razy te same notatki, to jeszcze czytałam je na głos żeby zaangażować jeszcze jeden zmysł: słuch.

lapbook na podstawie fotoksiążki

Właśnie po to robi się lapbooki!

Któregoś dnia Lila przyszła i poprosiła żebym jej kupiła książkę o koniach, bo chce się o nich dużo dowiedzieć.

lapbook o koniach

Uznałam, że to bardzo dobry czas żeby zrobić swojego pierwszego lapbooka. Zależało nam żeby była to książka, więc wpadłam na genialny pomysł i zrobiliśmy ją razem na podstawie foto książki. Wiedziałam, że jak ją zrobimy to będzie dużo z niej korzystać, nosić do szkoły, zabierać do Babci, więc taka forma była dla nas idealna.

projektowanie fotoksiążki

Czy ta metoda nie jest genialna?

Jeżeli tylko Wasze dziecko ma na coś fazę: dinozaury, pojazdy, marki samochodów, zwierzęta, sport, kosmos, moda – to zróbcie z nimi takiego książkowego lapbooka.

To jest też super pomysł żeby zacząć oswajać dzieci z komputerem i uczyć je obsługi

Któregoś dnia usiadłyśmy i zrobiłyśmy lapbooka o koniach.

Na stronie Colorland wybraliśmy wzór MAŁEGO ARTYSTY i zaczęła się przygoda.

Lila sama dobierała treści, szukaliśmy informacji w internecie, skanowałyśmy pocztówki, które mamy w domu.

okładka fotoksiążki o koniach

Powstała nawet instrukcja, jak narysować konia, którą skanowałyśmy na skanerze.

zdjęcie z pierwszej jazdy

W czasie tworzenia takiej książki dziecko ćwiczy: czytanie, pisanie, ortografię. I naprawdę robi to mimochodem. Jeżeli Wasze dzieci nie przepadają za klasyczną nauką czytania to spróbujcie zrobić razem lapbooka.

nauka poprzez tworzenie

Żeby dziecko chętnie czytało i pisało to treści muszą je interesować.Możecie zrobić nawet książkę o Zingsach, czy lalkach LOL. W tym czasie, będzie czytać, pisać, literować – w między czasie nauczy się wielu rzeczy, które w szkole często nie są tak interesujące.

lapbooki w edukacji domowej

Dlatego lapbooki często się wykorzystuje w edukacji domowej.

Uważam, że jest to świetna metoda nauki i myślę, że mogłaby zrewolucjonizować edukację.

książka Lili

A kiedy książka już przyszła, to byłam w szoku, jak bardzo Lila była nią zachwycona. Nosiła ją do szkoły i czytała dzieciom. Mało tego, uznała, że mogłaby coś jeszcze dodać i zmienić – a to już jest wyższa szkoła jazdy, bo to nauka na własnych błędach i już ma w głowie pomysł na kolejną o Polsce.

zdjęcia w lapbooku

Sam proces tworzenia książki w panelu jest bardzo prosty i intuicyjny. Jak pokazałam, jak to się robi to Lila sama już wiedziała, jak rozciągać zdjęcia, dodawać tekst.

jakość fotoksiążki

Jakość książki jest rewelacyjna – to nasze pierwsze zamówienie w Colorlandzie i będzie wracać z innymi projektami. Przesyłka przyszła bardzo szybko i od razu zachwyciła autorkę.

pierwszy lapbook

To o czym zrobicie razem z dziećmi pierwszego lapbooka?

ciekawostki w książce
klasyczna fotoksiążka

Powiem wam, że od kiedy wydałam swoje książki dla dzieci, Lila też długo łaziła za mną, że chce napisać i wydać swoją książkę! W innych czasach byłoby to marzenie nie do spełnienia. Dlatego jest przeszczęśliwa że lapbook pozwala jej na taki nieskrępowany selfpublishing. Teraz chce zacząć je sprzedawać by dorobić do kieszonkowego. My będziemy więc stałym klientem:)

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

[instagram-feed num=4 cols=4 showheader=false showfollow=false showbutton=false]

Emi i Tajny Klub Superdziewczyn (i jednego Superchłopaka) – ALOHA

Nie dziwi mnie popularność serii o przygodach Emi i tajnego klubu – gdybym miała 7-11 lat, sama zaczytywałabym się w tych książkach. Najnowsza część, o wyjeździe na wakacje, jest kolejnym strzałem w dziesiątkę.

Jako, że lubię książki, których bohaterami są ludzie, do tego wcześniejsze części uznałam za wartościowe – z przyjemnością objęłam Emi patronatem nebule.pl.

Jeśli jeszcze nie znacie Emi i jej przygód, musicie to nadrobić. Emi to dziewczynka, która zakłada Tajny Klub Superdziewczyn, do którego po jakimś czasie dołącza również super chłopak. Czy tylko jeden? Tego Wam nie zdradzę. ?

Dlaczego przygody Emi są tak uwielbiane przez dziewczynki?

Przede wszystkim książka jest napisana w formie pamiętnika. To sama Emi opowiada o swoich perypetiach, dzięki czemu dzieci łatwo identyfikują się z narratorką. Dzieli się ona swoimi przemyśleniami i spostrzeżeniami, również na temat dorosłych. A dziewczynki w tym wieku uwielbiają pamiętniki i sekretne zapiski.

emi i jej tajny klub - przód okładki

„Emi i Tajny Klub” jest fajna, bo jest na czasie.

Jej przygody dzieją się w dzisiejszym świecie. Jest internet, food trucki, a nawet problem z zanieczyszczeniem planety plastikiem.

Przyjaciele Emi mają swoje problemy, obawy, przygody i przyjemności takie, jak wszystkie inne dzieci, dlatego Emi i jej Tajny Klub Superdziewczyn jest na topie wśród dziewczynek w wieku wczesnoszkolnym i szkolnym.

Jest to jedna z tych książek, które wciągają i pokazują dzieciom, że czytanie to świetna rozrywka. A o to nam chodzi – wszak książki poszerzają horyzonty, wzbogacają wyobraźnię i sprawiają, że dzieci mają apetyt na poznawanie świata.

ALOHA, dziewczyny!

Najnowsza część przygód „Emi i Tajnego Klubu Superdziewczyn. ALOHA” to wyprawa na wakacje. A wszystko zaczyna się od porządkowania ubrań. Tak, wiem, że to uwielbiacie – matka Emi przybiłaby nam piątkę?(Czy ja się właśnie identyfikuję z postacią z tej książki? – same widzicie, dobra jest ta Agnieszka Mielech, autorka). Segregowanie ubrań jest przyczynkiem do dyskusji dotyczącej ekologii i nowego życia starych rzeczy. To mi się bardzo podoba w całej serii.

emi i jej tajny klub - przykładkowa strona

Zwykłe rozmowy, w zabawny sposób nawiązują do współczesnych problemów globalnych i nie tylko.

W ten sposób tłumaczone są zjawiska fizyczne czy funkcjonowanie świata – bez napuszenia i wielkich tyrad naukowych. Zwyczajnie, mimochodem dzieci dowiadują się, co to jest pierwsza zasada dynamiki Newtona, bo muszą na dach auta wrzucić wielkiego, dmuchanego flaminga. No petarda!

Tak powinno się uczyć dzieci w szkołach. W taki sposób wszyscy – dzieci i dorośli – szukamy informacji dotyczących rzeczy, które nas interesują. A złapałam się na tym sama podczas oglądania głośnego serialu „Czarnobyl” (koniecznie zobaczcie), gdy zaczęłam szukać informacji o tym, jak właściwie działa elektrownia jądrowa, bo chciałam zrozumieć przyczyny katastrofy. Dzieci w taki sam sposób poznają świat i uczą się – są ciekawe!

emi i jej tajny klub - przykładkowa strona

Wróćmy jednak do fabuły. „ALOHA” to opowieść o wyjeździe Emi i jej przyjaciół na obóz windsurfingowy, gdzie dzieci poznają zasady panujące na obozie i obozowe życie. Są instruktorzy, wczesne śniadania i codzienne zabawy w morzu. Jest też #tajnamisja , ale o niej sza! Zdradzę tylko, że bardzo spodoba się dzieciakom.

Jest też kilka słów o relacjach pomiędzy dziećmi i pojawia się kwestia nowego członka Tajnego Klubu Superdziewczyn i Jednego Superchłopaka. Czy do klubu dołączą nowe osoby? Czy #tajnamisja zakończy się sukcesem? No i czy Emi nauczy się windsurfingu? Wszystkiego dowiecie się z najnowszej części „Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. ALOHA”.

emi i jej tajny klub - okładka

Znacie serię o przygodach Emi i Tajnego Klubu Superdziewczyn? Czy Wasze dzieci też ją uwielbiają? Jeśli jeszcze książki z tej serii nie wpadły w ręce Waszych dzieci, koniecznie to nadrabiajcie – gwarantuję, że dziewczynki pokochają przygody Emi. A co z chłopcami? Skoro w Tajnym Klubie Superdziewczyn jest też Superchłopak – sprawa jest jasna.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

[instagram-feed num=4 cols=4 showheader=false showfollow=false showbutton=false]

12 sposobów jak nauczyć dzieci rozsądnego oglądania bajek – my #oglądamymądrze

  • BAJKI
  • 7  min. czytania
  •  komentarze [5]

Kojarzycie te wszystkie piękne zdjęcia blogerek parentingowych, gdzie dzieci z rodzicami spędzają #qualitytime? Lepią zwierzaki z ciastoliny, robią ogromne makiety domków tekturowych i tworzą pastelowe dekoracje w duchu #DIY? Można odnieść wrażenie, że tak jest przez cały czas.

Ale wiecie, że tak nie jest? To ułamek dnia, a może nawet tygodnia? 10 minut złapane w codziennej gonitwie. Nikt nie chwali się tym, że dzieci zrobiły wielki bałagan albo od tygodnia macie nowego domownika, który ogłosił areszt domowy i ma na imię Wirus. Mało kto publicznie o tym mówi, że włącza dzieciom bajki, bo przecież to nie pasuje do wizerunku dobrego rodzica, który powinien sypać kreatywnymi pomysłami na zabawy jak z rękawa.

Tylko tak nie wygląda prawdziwe życie, kiedy mamy mnóstwo czasu dla dziecka i do tego mnóstwo cierpliwości. Powiedzmy sobie szczerze, że czasami jesteśmy zmęczni i nie mamy siły na zabawę. Ja też tak mam.

W sieci krąży mnóstwo artykułów na temat złego wpływu telewizji na dzieci, które zwyczajnie straszą. Brakuje według mnie mądrych głosów w tej kwestii, czyli jak w rozsądny sposób wprowadzać dzieci w świat bajek i technologii.

Dlatego w ramach współpracy z CBeebies chciałabym Wam pokazać, co to znaczy oglądać mądrze bajki.

Nie sztuką jest zabronić – zdecydowanie trudniej jest nauczyć dziecko robić to z głową.

To jest moje motto, którym się kieruję w rodzicielstwie.

Pewnie znacie teorię zakazanego owoca – tak jest ze wszystkim. Jeżeli będziemy udawać, że coś nie istnieje, to nie znaczy, że zniknie. Tak samo jest z bajkami – jeżeli podejmiemy decyzję, że w ogólnie nie będziemy dzieciom puszczać bajek, to jestem przekonana, że prędzej, czy później z dziecko się zetknie zetknie – być może pod naszą nieuwagę i wtedy skutek może być zdecydowanie gorszy. Do dziś pamiętam komentarz mojej czytelniczki. Daje do myślenia.

Nie włączaliśmy naszemu dziecku bajek, bo uważaliśmy, że hamują rozwój. Tak właśnie było, że któregoś dnia mój syn zobaczył chłopca przebranego za Batmana. Panicznie się go wystraszył.

Drugie dziecko wychowuję już zupełnie inaczej. Nie sztuka nie mieć TV, słodyczy itp. w domu, sztuką jest korzystać nich z głową.

Amerykańska Akademia Pediatryczna sugeruje, żeby nie puszczać dzieciom bajek przed 18 mż.  A między 18-24 m. jeżeli rodzic i dziecko chce można powoli wprowadzać dziecko w ich świat. Jednak naukowcy podkreślają, że mają to być treści wyselekcjonowanie i dopasowane do wieku dziecka, a rodzic ma mu towarzyszyć. Wspólne oglądanie i tłumaczenie dziecku pomaga zrozumieć, jak to działa. W wieku 2-5 lat AAP określa godzinę na maksymalny czas oglądania bajek dziennie.

Czy stosując te wytyczne można mądrze wprowadzać dzieci w świat bajek? Według mnie tak.

U nas zdarzały się dni, kiedy mieliśmy małe odchyły – jak awaryjne sytuacje, ale ogólnie staram się do nich stosować. Poniżej przeczytacie nasz wewnętrzny regulamin oglądania bajek, dzięki niemu nie mamy większych problemów z wyłączniem bajki.

1. Telewizor w tle – wyłącz go.

Telewizor, który gra w tle powoduje, że dzieci nie potrafią się skupić na jednej czynności. Obraz i dźwięki są dużą stymulacją dla układu nerwowego i często mogą powodować skrócony czas koncentracji uwagi.

2. Świadomie wyselekcjonowane treści

Mamy swoje ukochane bajki, które są wartościowe i wprowadzają dzieci bardzo spokojnie w świat technologii. Dobranocny Ogród, Brzękusie to dobre treści dla młodszych dzieci. Albo Sara i Kaczorek – której styl przypomina dziecięce rysunki, i dzięki temu jest przyjazny dla dzieci. Edukacyjne bajki dla starszych – Charlie i Lola czy Tosia i Tymek to bajki, które warto obejrzeć na CBeebies. Pan Robótka – który najpierw pokazuje pomysł, potem szuka materiałów do jego ukończenia i pamięta też o zasadach bezpieczeństwa.

CBeebies stara się też mądrze zaplanować ramówkę. Tak jak rytm dziecka – rano przygotowuje na dzień pełen przygód. Popołudnie to rozwijające zajęcia. Wieczorne pasmo to pora na wyciszenie i przygotowanie do snu.

Co pocieszające – jak wynika z badania – tylko 1% dzieci wybiera bajki samodzielnie. To dobrze, że 99% to wybór rodzica bądź wspólne decyzje.

Zachęcam Was do zapoznania się z informacjami z badań, które przeprowadzono na zlecenie CBeebies i znajdziecie tam też komentarz Magdaleny Komsty z Wymagające.

3. Nigdy jako nagroda, nigdy jako kara. 

Nie stosujemy kar i nagród, więc nas to nie dotyczy, ale spotkałam się z tym, że rodzice włączają dziecku bajkę jako nagrodę. Nie zdziwiłabym się, jak za kilkanaście lat będą poszukiwać podobnych „nagród” za swoje osiągnięcia.

4. Bajka nie służy uspokojeniu dziecka

Jeżeli dziecko jest niespokojne, płacze, odczuwa niepokój to włączenie bajki nie pomoże, a nawet może zaszkodzić. Poprawianie humoru przez media nie jest dobrym nawykiem, którego bardzo szybko nauczymy dziecko. Uciekanie od emocji w świat fikcji nie jest czymś dobrym, dlatego zamiast włączać dziecku bajkę postarajmy się zrozumieć jego zachowanie. Mało tego – czasem nam się wydaje, że właśnie bajka uspokoi dziecko, a często po wyłączeniu jest jeszcze gorzej. Jest mnóstwo metod uspokajania dziecka, ale bajki są jedną z najgorszych.

5. Stała pora oglądania bajek

Nauczyliśmy się tego przy starszej córce. Włączamy bajkę na zasadzie wieczorynki, czyli zaczęcia wieczornych rytuałów. Kiedy była młodsza szukaliśmy różnych metod i ta po wielu sytuacjach wydała nam się najwłaściwsza, bo wcześniej bywały takie dni, że chodziła za mną cały dzień prosząc o bajkę. Teraz doskonale wie, o której godzinie włączamy bajki i sama czeka na ten czas.

6. Czas przed snem

Z racji tego, że telewizory, tablety, telefony emitują światło niebieskie, które opóźnia wydzielanie się melatoniny trzeba pilnować żeby zakończyć oglądanie bajki na 1,5 h – 1 h przed snem. My zaczynamy około 18.30, później kolacja, kąpiel, czytanie, usypianie.

7. Obserwowanie zachowania

Dzieci są jak papierek lakmusowy, momentalnie widać, co im służy, a co nie. Pamiętam taki czas, kiedy po wyłączeniu bajek moje dziecko było niespokojne, nerwowe, pobudzone – mimo tego, że czas był krótki, a bajka dostosowana do wieku.  W tym czasie nie puszczaliśmy bajek w ogóle, zastępując je audiobookami lub zwyczajną zabawą.

8. Ustalenie limitu

Dzieci nie wiedzą ile to jest pół godziny, ile to jest godzina. Warto umówić się na ilość bajek. Jeżeli jest to seria kilku krótkich bajek – to możemy narysować je na kartce i po obejrzeniu każdej dziecko będzie skreślać. Ważne jest żeby uprzedzić o tym w trakcie ostaniej bajki, że to już będzie koniec i tego pilnować.

9. Co po wyłączeniu?

Jest grupa dzieci, która dość mocno angażuje się w świat przedstawiony w bajce i kiedy za pomocą przycisku pilota odłączamy je od niego – mogą być niespokojne, pobudzone. Warto wtedy zająć się dzieckiem, nie zostawiać go samego w tych emocjach. Możecie porozmawaić o tym, co oglądało. Chociaż chwilkę poświęcić na to żeby wróciło do poprzedniego stanu pobudzenia. Możecie zrobić masażyki, czyli np. naszą ulubioną pizzę na plecach 

10. Nie puszczamy bajek w trakcie jedzenia

(w 95% tego nie robimy nigdy, takie sytuacje mogę policzyć na palcach jednej ręki – w restauracji i raz na rok kolacja przy bajce w salonie). Bajki w tym czasie mogą spowodować mnóstwo szkód, z których nie zdajemy sobie sprawy. Po pierwsze przed TV zjada się o wiele większe ilości jedzenia niż przy stole (ryzyko otyłości i osłabianie „porozumienia z ośrodkiem głodu i sytości”). Odwrócona uwaga działa no ogromną niekorzyść, wcale nie spowoduje, że dziecko polubi jakieś danie. W czasie jedzenia zdecydowanie lepiej siedzieć przy stole z rodziną i rozmawiać.

11. Dobry wzór

Nie oglądamy TV przy dzieciach. Wieczorem, kiedy śpią dopiero włączamy telewizję.

12. Dobre ustawienie TV i wybór monitora 

A gdzie lepiej oglądać? Na telefonie, komputerze, czy telewizorze? Nasza okulistka kiedyś nam zalecała oglądanie na małym ekranie żeby ćwiczyć dość leniwe (u córki) mięśnie gałek ocznych. Ale widzę, że najlepiej jest oglądać w telewizorze lub komputerze. Dlaczego? Telefon dzieci trzymają w rękach i przez to nic innego nie mogą robić.

Jak obserwuję moje dzieci oglądające bajki na telewizorze to widzę, że w tym czasie: skaczą, biegają – ruszają się. Czasami biorą zabawki do rąk i się bawią. A starsza córka lubi w tym czasie rysować. Takie aktywne oglądanie, bez „gapienia” się tylko w ekran jest lepsze.

Cbeebies zresztą jako chyba jedyny kanał w Polsce ma polską prezenterkę. Pani Aneta zachęca w swoich kilkuminutowych wejściach, do podjęcia przez dzieci aktywności i do kreatywnych zabaw.

Myślę, że umiar jest w tym przypadku najważniejszy. Dziecko, które cały dzień spędza aktywnie, bawi się z rodzicami, czyta mu się mnóstwo książek – prawdopodobnie nie odczuje żadnych negatywnych skutków, o jakich trąbią media. Najważniejsze jest to robić z głową.

Wyjątkiem są dzieci z wyzwaniami rozwojowymi, które są pod opieką specjalistów: neurolog, logopeda, fizjoterapeuta. W tym wypadku należy słuchać ich wskazań.

Dla całej rodziny natomiast filmy znajdziecie we wpisie: Filmy familijne a tu Filmy dla dzieci

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

[instagram-feed num=4 cols=4 showheader=false showfollow=false showbutton=false]

Moje życie z insulinoopornością – co jem, co robię i jak sobie z nią radzę

Podejrzewam, że insulinooporność ma wiele osób, tylko o tym nie wiedzą. Ja też bardzo długo nie wiedziałam dlaczego źle się czuję i tyję od samego patrzenia na ciasto.

Dziś chciałabym się z Wami podzielić moimi doświadczeniami. Myślę, że te informacje Wam pomogą – dla mnie insulinooporność stała się sposobem na życie.

Od czego się zaczęło? Jakie były pierwsze objawy insulinooporności?

Nigdy nie byłam szczupła, zawsze byłam raczej średniej postury i nie miałam nadwagi. Kiedyś nie było też takiej świadomości na temat zdrowego odżywania i głównie dzieci jadły nabiał i węglowodany. Ja też tak jadłam.

A zaczęło się od tego (nie pamiętam wyraźnie kiedy), że ja zawsze lubiłam dużo spać. Nie byłoby to dziwne, gdybym po 12 h snu nie była zmęczona. Do tego po każdym posiłku (zazwyczaj nabiałowo- węglowodanowym) byłam bardzo śpiąca.

Pamiętam jak na śniadanie do pracy kupowałam sobie bułki słodkie i colę zero (!) i po zjedzeniu dosłownie zasypiałam na zajęciach z dziećmi. Nie zdawałam sobie sprawy, że mogę mieć insulinooprność, a nikt mi nie zwrócił na to uwagi.

Bardzo szybko tyłam – wystarczyło 2-3 tygodnie nie zwracania uwagi na to, co jem, a już miałam 2 kg do przodu. Zauważyłam, że większość moich kilogramów gromadzi się na brzuchu (teraz już wiem, że to objaw insulinooporności). Wtedy zaczęłam stosować diety. Białkowa dieta Dukana (wtedy bardzo popularna) rozwiązała wszystkie moje problemy, bo czułam się znakomicie (nie byłam zamulona po posiłkach) i bardzo szybko schudłam.

A później zaszłam w ciążę i po porodzie ( z 19 kg, które w tym czasie przybrałam) zostało 10! I waga nie spadała nawet o gram. Mimo tego, że się dużo ruszałam, karmiłam piersią to kilogramy samoistnie nie chciały znikać. A ja przez niewyspanie jadłam dużo węglowodanów i koło się zamykało. Moje koleżanki po porodzie bardzo szybko wracały do wagi, a ja nie. Wtedy zaszłam w 2 i 3 ciążę, które straciłam i trafiłam w końcu do odpowiedniego lekarza.

Jakie są objawy insulinooporności?

  • ciągłe zmęczenie
  • „zjazd” po słodyczach i jedzeniu wysokowęglodanowych
  • otyłość brzuszna /oponka/ jeżeli macie w obwodzie talii powyżej 80 cm, to warto sprawdzić, czy nie macie insulinooporności
  • szybkie tycie – dosłownie od patrzenia na słodycze (później Wam napiszę o tym, że tak naprawdę się dzieje)
  • ciągła ochota na słodkie
  • niepłodność, poronienia, poronienia nawykowe (insulinooporność wpływa na jakość komórek jajowych)
  • bóle głowy
  • senność
  • zaburzenia koncentracji

Jakie badania wykonałam w kierunku insulinooporności?

Kiedy byłam w ciąży i miałam test obciążenia glukozą to wyniki były w normie, ale w górnej granicy (tak naprawdę po ciąży powinnam powtórzyć to badanie i by wyszła insulinooporność)

Często jest tak, że lekarze nie zauważają insulinooporności, bo cukier na czczo, a nawet w krzywej cukrowej jest w normie. U mnie tez był w normie. Dopiero jak zrobiłam krzywą insulinowo- glukozową to się wszystko wyjaśniło.

Jakie badanie warto zrobić?

  • krzywa insulinowo- glukozowa 3 stopniowa, czyli pobranie krwi na czczo i oznaczenie glukozy i insuliny, następnie wypicie 75g glukozy, odczekanie godziny i pobranie krwi, odczekanie godziny i pobranie krwi

Wiem, że badanie nie jest przyjemne, a do tego lekarze bardzo niechętnie je wypisują na fundusz, ale jeżeli podejrzewacie u siebie insulinooporność to warto ją zbadać nawet prywatnie.

Kiedy macie wynik to warto się wybrać do diabetologa, a nie do internisty (chyba że macie super internistę), a on wyliczy Wam współczynnik HOMA. Jako ciekawostkę dodam Wam, że je mam dobre wyniki insuliny na czczo i po 1 godzinie, natomiast po 2 h insulina mi rośnie (zamiast spadać).

I jak w każdej diecie zalecane jest 5 posiłków dziennie, to w moim przypadku w ogóle insulina by nie spadała, bo po 2 h od posiłku mam bardzo wysoką. Dlatego po wielu konsultacjach u różnych specjalistów jem 3 posiłki dziennie (ale o tym później)

Zacznę od tego, że wieść o tym, że mam insulinooporność przyjęłam z ogromną ulgą. W końcu wiedziałam, co mi jest i co mam robić żeby się lepiej czuć.

Czy brałam leki?

Tak, na początku moja ginekolog zapisała mi popularną metforminę i dietę o niskim indeksie glikemicznym z podkreśleniem, że ma to być dieta zbliżona do śródziemnomorskiej (bogatej w zdrowe tłuszcze). Trochę się zdziwiłam, bo zawsze unikałam tłuszczy (kojarzyły mi się z tyciem).

Efekty zobaczyłam bardzo szybko. W ciągu 3 m od rozpoczęcia leczenia schudłam 10 kg (bez ćwiczeń). Odrzuciło mnie totalnie od słodkiego i naprawdę się przykładałam do diety, bo chciałam zajść w ciążę i ją donosić. W chwilach zwatpienia myślałam o moim celu.

Udało się, bo już 4 m po rozpoczęciu diety zaszłam w ciążę, metforminę brałam pod kontrolą lekarza do 20 tygodnia ciąży i nadal trzymałam dietę. Kiedy krzywa cukrowa wyszła w normie (w górnej granicy normy) byłam szczęśliwa, że mam to pod kontrolą. Julek urodził się z hipoglikemią i był bardzo duży (4250) – to jest charakterystyczne dla ciąż cukrzycowych (a podkreślam, że ja miałam wyniki w górnej granicy normy). To też może być dla Was wskazówka, że dobre wyniki badań niekoniecznie takie są.

Po porodzie powoli wracałam na dobre tory, ale wciąż mam insulinooporność i dalej z nią żyję (specjalnie nie piszę, że „walczę).

Jeżeli miałabym Wam polecić kompendium wiedzy o insulinooporności to byłaby to książka Dominiki Musiałowskiej. Jeżeli jesteście na samym początku, to będzie dla Was prawdziwym przewodnikiem! Dostępna TUTAJ

insulinooporność

Co się w moim życiu zmieniło?

Stosuję dietę z niskim indeksem glikemicznym

Wykluczyłam totalnie białą mąkę i biały cukier. Dwie mąki, które stosuję to mąką gryczana i żytnia, ale nie ukrywam, że nie jem jej codziennie. Jem na przykład chleb z mąki żytniej 2000. Zamiast cukru używam ksylitol (ale bardzo sporadycznie). Zapewne zapytacie, czy sama układam dietę, czy mam może dietetyka. Najpierw układałam sama posiłki, obliczając ładunek glikemiczny w aplikacji, a później poprosiłam o pomoc dietetyka. Niestety wydawało mi się, że ta dieta mi nie służy, bo na moje oko było za dużo węgli i źle się po niej czułam (wróciły spadki energetyczne). Miałam też przez chwilę katering dietetyczny (ale ilości śmieci mnie przeraziły i go porzuciłam).

Wprowadziłam zdrowe tłuszcze do diety

Tak jak zawsze tłuszcze kojarzyły mi się z tyciem, to kiedy zaczęłam o nich czytać zmieniłam zdanie.

Zmniejszyłam ilość jedzonego nabiału

Nie ukrywam, że wcześniej jadłam bardzo dużo produktów nabiałowych. Codziennie mleko, jogurty, sery – na nich właściwie opierała się moja dieta. Niestety nabiał nie działa dobrze na insulinooporność i wskazane jest ograniczenie. Obecnie mleko dodaję tylko do kawy, a żeby zmniejszyć jego ilość to zaczęłam pić kawę w małym kubku i do każdej dodaję około 40 ml.

Witaminy i suplementy diety

Jak zaczęłam diagnozować IOO to pierwszy raz w życiu zbadałam wit D3 metabolit… miałam 9 (bardzo mało). Od tamtej pory biorę wit d3, ale zdarzało się, że robiłam to nieregularnie. Sama nie wiem nawet dlaczego. Ale odkąd naprawdę się przykładam do suplementacji to czuję się rewelacyjnie! W międzyczasie też robiłam badania na mutacje genu MTHFR i wyszło, że również to mam, więc do witaminy D3 dołączyłam metylowaną wit B12 i aktywną formę wit B6. Czuję, że naprawdę mi pomagają.

Od roku regularnie ćwiczę

Kiedy dowiedziałam się, że mam IOO to przeczytałam, że nie mogę intensywnie ćwiczyć (bo intensywny sport powoduje wyrzuty insuliny). Tak bardzo wzięłam to sobie do serca, że zasiadłam na kanapie i liczyłam na cud. Uważałam nawet, że ruch mi szkodzi;P

Zmieniło się to rok temu – zaczęłam ćwiczyć na orbitreku 3 razy w tyg po 30 min i jeździć na rowerze. Zaczęłam się czuć O WIELE lepiej i to mi dało niezłego powera. Jak wiecie nie lubię ćwiczyć, ale celem jest dobre samopoczucie. A po zakończonym treningu czuję się rewelacyjnie, więc zaciskam zęby i cisnę;) Od około 2 m jestem też na endorfinowym haju – myślałam, że nigdy tego nie poczuję, a jednak doszło i do mnie. Motywuje mnie też smartwatch, który pokazuje ile kroków zrobiłam i ile kalorii spaliłam (mam ten model KLIK).

Używam wspomagaczy

Nauczyłam się z nich korzystać i bardzo mi pomagają. Jednym z nich jest ocet jabłkowy, który pobudza metabolizm i pomaga utrzymać prawidłowy poziom cukru we krwi. Raz dziennie robię sobie shota z soku z grejpfruta i octu jabłkowego: szklanka jednodniowego soku z grejpfruta i do tego wlewam 2 łyżeczki octu. Wybierając ocet jabłkowy zwróćcie uwagę aby nie był pasteryzowanym (żeby był żywy). Drugim moim wspomagaczem jest zielona herbata – piję ją namiętnie, bo jest źródłem antyoksydantów.

Stosuje różne tricki żeby lekko oszukać insulinooporność

Są takie dni, że trudno jest mi utrzymać dietę, więc staram się trochę ją przechytrzyć. Wiecie, że osoba z insulinoopornością naprawdę ma wyrzut insuliny, kiedy intensywnie patrzy na deser? Nie jedząc go, mechanizm jest tak silny, że możemy od tego przytyć – paranoja prawda? Jak żyć więc?

Nauczyłam się jeść rozsądnie i wiem, że jak na przykład jestem w restauracji i mam ogromną ochotę na deser, to na obiad jem coś o niskim indeksie glikemicznym (np. ryba plus warzywa, sałatka) a później od razu jem deser. Wiem, że wyrzut insuliny będzie zdecydowanie mniejszy, bo ładunek glikemiczny całego posiłku będzie inny niż jakbym zjadła sam deser. Zdarza mi się też po ugotowaniu nie jeść ziemniaków, tylko włożyć je do lodówki na noc żeby skrobia zmieniła swoją formę i po odgrzaniu tych samych ziemniaków będą miały niższy IG.

Traktuję insulinooprność jak sposób na życie

Był taki czas kiedy zwątpiłam i widziałam same ograniczenia, a teraz, kiedy wiem, jak z tym żyć – traktuję ją jako mój przewodnik.

To już chyba wszystko. Jeżeli macie jakieś pytania, to proszę napiszcie je w komentarzach – postaram się na nie odpowiedzieć.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

[instagram-feed num=4 cols=4 showheader=false showfollow=false showbutton=false]

Najfajniejszy magazyn dla dzieci Bing – nauka i zabawa

Są takie bajki, które sama lubię oglądać razem z dziećmi – z różnych powodów. W niektórych twórcy puszczają oko do rodziców, a w innych – tak jak w bajce Bing – zachwyca mnie prosta historia z mądrym przekazem. Czasem lubię też poczuć się jak wtedy, gdy sama byłam dzieckiem. A najbardziej lubię bajki, które uczą przez zabawę. I tu na scenę wkracza magazyn BING. Cieszę się, że na kanwie tej bajeczki powstał dwumiesięcznik dedykowany dzieciom, które podobnie jak serial, łączy przyjemne z pożytecznym.

Co mi się podoba w papierowym magazynie„Bing”:

  • różnorodność zadań (wycinanki, rysowanki, łamigłówki, historyjki)
  • jest wydawany na specjalnym papierze do rysowania i kolorowania
  • możliwość rozwijania umiejętności i sprawności poprzez zabawę;
  • ilość zagadnień;
  • ciekawe opowieści dla dzieci;
  • uporządkowanie treści – brak chaosu, jak to czasem bywa w gazetkach dla dzieci;
  • atrakcyjne ćwiczenia;
  • objętość każdego numeru – w sam raz;
  • to, że nie muszę wymyślać tego wszystkiego sama?

Bawią się, czy się uczą?

„Najpierw nauka, potem zabawa” – tak mówiono nam w dzieciństwie, prawda? I już było wiadomo, że na jednym biegunie jest przyjemność, a na drugim obowiązek. Od razu stawiano naukę w opozycji do przyjemności. A przecież nauka jest ciekawa! Tylko trzeba ją serwować w odpowiedni sposób dostosowany do wieku dziecka. Jako przyjemność.

Dlatego ja mówię: bawcie się dzieci!

I podsuwam im takie zabawy, przez które się także uczą. Myślicie, że to trudne i skomplikowane? Że trzeba godzinami ślęczeć w internecie w poszukiwaniu inspiracji? Nie! Jest tyle możliwości! Dla dzieci ciekawe jest wszystko to, czego nie znają. A połączenie tej nauki z zabawą, czy z ich ulubioną postacią z bajki, to już jest w ogóle strzał w dziesiątkę. Właśnie dlatego bardzo się ucieszyłam, że Egmont przychodzi na pomoc z magazynem BING. Trzeba sobie ułatwiać życie i korzystać z tego, co jest dostępne i atrakcyjne dla dzieciaków, prawda?

Kto nie zna bajki Bing?

Uroczy króliczek z wielkimi oczami, otoczony grupą przyjaciół – oto BING. W każdym odcinku edukacyjnej serii o przygodach tego zwierzaka, o słodkim głosie, poruszany jest temat, który dotyczy poznawania świata, rozumienia zjawisk oraz emocji. W prosty sposób BING, wraz z dziećmi, doświadcza przygód, których celem jest wyjaśnienie zagadnień dotyczących świata, dostosowanych do poziomu maluchów.

Bajka ta przeznaczona jest dla najmłodszych dzieci. Jest pięknie narysowana, pełna radosnych kolorów, uroczych postaci, życzliwości i śmiechu. Nie dziwię się, że dzieci ją uwielbiają. Bing mówi bardzo dużo o emocjach, w taki sposób jak my to robimy, czyli nazywa je i tłumaczy. Bajka Bing jest na naszej bajkowej liście wszechczasów: edukacyjne bajki dla dzieci.

Namaluj, sklej, wytnij!

Magazyn BING jest przeznaczony dla dzieci od drugiego roku życia. W każdym numerze oprócz opowieści o BINGU, znajdziecie mnóstwo zadań idealnie dopasowanych do poziomu małych dzieci. Wszystkie one mają na celu to, co lubię – naukę przez zabawę. Dzieci więc wycinają i kolorują, ćwicząc motorykę małą, ale jednocześnie uczą się kolorów i orientacji przestrzennej. Odpowiadając, co jest niżej lub wyżej dowiadują się, jak określamy umiejscowienie przedmiotów w przestrzeni.

Uczą się również liter. W tym czasopiśmie są nawet ćwiczenia logopedyczne, ukryte pod zabawą! Dzieciaki odpowiadając na pytania uczą się także prawidłowo interpretować emocje i nastrój innych oraz odpowiednio na nie reagować. Oczywiście BING to także prezenty, które dzieci uwielbiają. Z każdym numerem otrzymują atrakcyjne zabawki, których celem jest rozbudzanie wyobraźni i pobudzanie chęci do samodzielnej zabawy. Do tego numeru dołączone są pacynki Binga i Flopa.

Dwumiesięcznik, magazyn Bing

Podoba mi się to, że magazyn BING wychodzi jako dwumiesięcznik, gdyż zawiera taką ilość zadań, która wystarczy na dłuższy czas. Wiadomo, nie oczekujemy po kilkulatku, że zrobi wszystko na raz. Oczywiście dziecko może się tak zachwycić, że będzie miało zapał, ale zdecydowana większość maluchów może się skupić najwyżej na kilkanaście minut. I to wystarczy na dobrą zabawę z BINGIEM. No właśnie – zabawę czy naukę? Wszystko na raz!

Tak właśnie rozbudzamy naturalną ciekawość poznawania świata i wewnętrzną motywację.

A Wasze dzieci lubią Binga?:)

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

[instagram-feed num=4 cols=4 showheader=false showfollow=false showbutton=false]

Jak nauczyć dziecko czerpać radość z dzielenia?

Już za chwileczkę, już za momencik – dyskusje w piaskownicy zaczną się kręcić. Czy Kasia da łopatkę Staszkowi? A może schowa ją za plecy i krzyknie: „Nie! Moja!”. Czy Jasiek podzieli się z siostrą chrupkami? Każdy z nas bardzo dobrze zna takie sytuacje i zdarza się, że nie wie, jak postąpić.

Dziś przyjrzę się dokładniej nie tak chętnemu dzieleniu się dzieci vs. świadomej radości z dzielenia dobrze ugruntowanej u dorosłych.

Partnerem, który lubi się dzielić i skutecznie do tego zachęca jest marka Hochland

Siedząc w kucki na nagrzanej desce piaskownicy słyszymy dookoła:

„No podziel się, bo nikt nie będzie się z Tobą bawił”

„Daj mu tę ciężarówę, przecież Ci nie zabierze”

„Jesteś starszy i trzeba się podzielić”

Zawsze kiedy słyszę takie słowa, to zastanawiam się, czy osoba wypowiadająca te słowa dałaby mi na przykład swój telefon żeby mogła się nim pobawić? Czy bez wahania oddałaby mi kluczyki do swojego samochodu bym mogła zrobić parę kółek wokół dzielni?

A w przypadku gdybym rzeczywiście dała, to jak bym się czuła?

Na miejscu tej osoby czułabym niepewność, strach, utratę bezpieczeństwa i masę innych emocji.

Czy w takim razie dzielić się jest fajnie?

Tak, ale nie wszystkim i tylko wtedy kiedy naprawdę mamy na to ochotę! (i pod warunkiem, że masz więcej niż 7 lat)

Jak w takim razie mądrze podejść do dzielenia się między dziećmi? Już Wam piszę!

Wiem, że za rodzicami, którzy przekonują swoje dzieci do dzielenia się stoi strach. Boją się, że ich dziecko będzie samolubne i pozbawione empatii. Przekładamy nasze pozytywne odczucia, które czujemy, kiedy sami się dzielimy i wymagamy tego samego od dzieci.

A na to jest po prostu za wcześnie.

Nasze dzieci nie mają mózgu 35-latka i altruizm jest u nich na poziomie zerowym.

Dla dzieci w wieku od 1.5 roku do 3 lat, pojęcie dzielenia się jest zupełnie abstrakcyjne. Zmuszanie do dzielenia się odbierają jako zamach na ich autonomię. Dwulatek siedzący w piaskownicy traktuje siebie i te plastikowe zabawki jako jedność. Są one dla niego bardzo ważne. Prośby i groźby o podzielenie się mogą być potraktowane przez niego jako ingerencja w jego „ja”.

Mózg 2-3 latka działa zupełnie inaczej niż mózg dorosłego i kiedy my już wiemy z doświadczenia, jakie miłe odczucia daje dzielenie się, dziecko jest, oględnie mówiąc, dość dalekie od podobnych wniosków. Dzieci na początkowym etapie rozwoju nie uznają jeszcze dzielenia się za coś naturalnego.

Teraz już rozumiecie dlaczego nie możemy od małych dzieci tego wymagać? Nie jest to jeszcze zgodne z ich naturą.

Dzielenie się nie jest wpisane w rozwój 2-3 latka i my tego nie zmienimy. Jeżeli będziemy próbować namawiać dziecko do podzielenia się i ono to zrobi to tylko dlatego żeby nas zadowolić. Czy to naprawdę nas uszczęśliwi?

Choć nam, na pierwszy rzut oka może się wydawać, że nasze zachęcanie przyniosło pozytywny skutek, to tak naprawdę dziecko dzieląc się (wbrew swojej naturze) spełnia tylko nasze życzenie.

Więc jak w takim razie nauczyć dziecko dzielenia się?

Jak pokazują badania, dzielenie się jest procesem, który jest zależny od wieku dziecka. 5, 6 czy nawet 7 latek mogą jeszcze nie być na niego gotowi. Tak naprawdę dopiero około 7 roku dzieci potrafią same z siebie się dzielić i mieć z tego radość. Dajmy więc im czas, aby mogły do tego dojrzeć, a nie do tego żeby zostały wytresowane.

P. S. Przeczytajcie bardzo ciekawe wyniki badań na ten temat KLIK

Kiedy będziemy dziecko zmuszać, zachęcać lub nawet nagradzać to w późniejszym czasie dzielenie się będzie budziło u nich negatywne emocje. Więc nasza chęć nauki dzieci altruizmu przyniesie odwrotny skutek.

Dobrą praktyką, będzie przy podziale niektórych zasobów, zachęcać by to właśnie dzieci same decydowały. Pozwoli im to na własnej skórze poczuć rezultaty swoich prób dzielenia się z koleżankami czy rodzeństwem.

Dokładnie wyżej opisane zjawiska obserwuję u swoich dzieci. Kiedyś nie tak bardzo chętnie chciały coś komuś podarować lub zrobić coś z myślą o innej osobie. A teraz bez naszych żadnych ingerencji widzę ogromną zmianę. Lila sama z siebie potrafi coś zaproponować i to jest najpiękniejsze. Wiem wtedy, że ona naprawdę tego chce i nie jest to wbrew jej woli. Potrafi sama zrobić kanapki i powiedzieć „To dla Ciebie Mamo”.

Radość z dzielenia się jest wtedy, kiedy wynika właśnie z naszej chęci.

A wiecie, że u dorosłych poziom szczęścia wynikający z dawania jest znacznie większy niż z otrzymywania? Słyszliście o adaptacji hedonistycznej? Możecie o tym przeczytać TUTAJ

Chociaż wydaje się nam, że dzielenia musimy nauczyć nasze dzieci, to tak wcale nie jest. A nawet nauka może przynieść odwrotny skutek. Warto poczekać na dojrzałość dzieci i być cierpliwym. Kiedy dziecko czegoś odmawia nie oznacza, że jest samolubne, tylko prawidłowo się rozwija.

A zgadnijcie kto u nas zjada wszystkie artystyczne wycinki, które zostają;)

A ja mam jedną metodę, która zawsze działa. Kiedy chcę nauczyć czegoś dzieci – to sama tak robię. Dzieci uczą się przez naśladowanie, a my jesteśmy cały czas obserwowani. Jak ja się czymś dzielę, to moje dzieci to widzą i kiedy przyjdzie czas to zaczną tak robić.

Tymczasem teraz dzielę się czym prędzej z Wami informacją o loterii zorganizowanej przez markę Hochland. To oni chcą się podzielić z wami nagrodami. Możemy wygrać 5 Jeepów Renegade a codziennie nagrody pieniężne.

Jak grać o Jeepa Renegade i nagrody pieniężne w loterii „Lubimy się dzielić„:

  1. Kup dowolny produkt promocyjny
  2. Sprawdź swój kod
  3. Zarejestruj na stronie i…. wygrywaj!

Pamiętaj, każde zgłoszenie bierze udział w losowaniu nagrody głównej – jednego z pięciu Jeepów Renegade.

A jak już wygracie – przyjeżdżam pod waszą piaskownicę pokręcić parę kółek!

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

[instagram-feed num=4 cols=4 showheader=false showfollow=false showbutton=false]