fbpx

Jak przygotować dziecko na badania? Najczęstsze błędy jakie popełniają rodzice.

  • ZDROWIE
  • 3  min. czytania
  •  komentarze [5]

Badania – jak przygotować dziecko i jak zrobić to prawidłowo?

Pobieranie krwi to stres zarówno dla dziecka, jak i dla rodzica. Czy można zrobić coś, żeby przygotować dziecko na pobranie krwi i jednocześnie nie spowodować, że zacznie bać się zastrzyków i gabinetów lekarskich?

Tak! Odpowiednie przygotowanie, zarówno fizyczne jak i psychiczne dziecka ma ogromny wpływ na przebieg całego zabiegu.

Co może zrobić rodzic?

Na pytania odpowiada Joanna Dronka – Skrzypczak, autorka strony dietaeliminacyjna.pl

Współpracujesz z laboratorium Instytutu Mikroekologii  i wielokrotnie miałaś do czynienia z rodzicami małych pacjentów, którzy przychodzili na pobranie krwi lub przynosili kał do badania. Jakie nasuwają Ci się spostrzeżenia? 

Rodzice są często bardzo zestresowani. To naturalne – nikt nie lubi, kiedy trzeba zafundować dziecku dyskomfort jakim jest niewątpliwie badanie krwi. Rodzice obawiają się tego, że będą zmuszeni przytrzymać dziecko siłą i przez to zafundują mu traumę. Faktem jest, że podczas pobierania krwi trzeba dziecko mocno trzymać ze względu na jego bezpieczeństwo. Nagłe szarpnięcie ręki może być niebezpieczne.

Cały sekret polega jednak na odpowiednim przygotowaniu dziecka do procedury pobrania krwi. Pomoże to zarówno opanować lęk rodzica jak i dziecka.

Równie istotne jest „fizyczne” przygotowanie.

Główne błędy, jakie popełniają rodzice:

  • przenoszą własny strach na dziecko
  • brak nawodnienia dziecka przed pobraniem
  • lekceważenie bólu,
  • przekupstwo, okłamywanie.

Co w takim razie rodzic powinien powiedzieć dziecku przed wizytą w laboratorium?

Po pierwsze porozmawiać z dzieckiem. Wytłumaczyć dlaczego trzeba krew pobrać. Warto pokazać kilka filmików, czy obejrzeć bajkę „Było sobie życie” na temat krwi. Takie ciekawostki sprawią, że dziecko oswoi temat. Można czytać książki na temat ludzkiego ciała. (Obszerny wpis Zabawki edukacyjne. Jest też audiobook „Igiełka Tusia” do odsłuchania za darmo

Kolejna sprawa: opowiedzieć jak wygląda takie pobieranie, gabinet. Im mniej niewiadomych, tym dziecko czuje się pewniej.

Po trzecie: zapewnić, że cały czas będziesz z dzieckiem. I tutaj ta drażliwa kwestia mocnego przytrzymania. Zamiast mówić, że będzie trzeba je mocno trzymać żeby się nie wyrwało warto powiedzieć: „Kiedy już przyjdzie czas pobrania mama/tata mocno cię przytuli, a pani pielęgniarka przytrzyma rękę. Możesz wtedy też się do mnie przytulić”.

Drobna zmiana „przytrzymania” na „przytulenie” może zdziałać bardzo wiele.

I po czwarte: szczerze odpowiedzieć na pytanie: czy to będzie bolało? Nie wolno kłamać, że pobranie jest bezbolesne, albo umniejszać bólu, odwoływać się do argumentów „Taki duży chłopiec nie powinien bać się małego ukłucia”. Warto powiedzieć: „Tak, lekkie ukłucie nie jest przyjemne, ale będę cały czas przy Tobie. Jeśli Cię zaboli zawsze możesz się do mnie przytulić”. 

Czy dziecko może jeść i pić przed pobraniem? Wiele dzieci jest bardzo marudnych jeśli nie zjedzą śniadania. 

Zacznę może od kwestii nawodnienia: nie tylko może, ale nawet powinno wypić wodę na około pół godziny przed badaniem. Dlaczego? Ponieważ to właśnie brak nawodnienia jest jedną z najczęstszych przyczyną problemów z pobraniem krwi. Nieudane pobranie to stres zarówno dla dziecka jak i rodzica i osoby pobierającej. Dlatego ważne jest, żeby wcześniej nawodnić dziecko. Idealnie by było, gdyby maluch był na czczo, ale wiadomo, że dziecku trudno to wytłumaczyć. Dlatego jeśli badanie jest później, dziecko może być około 3 godzin po lekkim posiłku.

A co z pobraniem  moczu i kału do badania? Jest to zdecydowanie mniej stresujące. 

Tak, ale ze względu na to, że rodzic samodzielnie pobiera materiał obarczone sporym ryzykiem błędu. Metoda pobrania zależy w dużej mierze od tego w jakim celu pobieramy go do badania. W laboratorium powinniśmy otrzymać dokładną instrukcję. Np. wykonując badanie z kału na obecność grzybów lub pasożytów pobiera się kał z 8 miejsc.

Rodzice też często nie zdają sobie sprawy, że kał nie może być zanieczyszczony moczem. Dlatego niemożliwe jest wyciągnięcie go z pieluszki jeśli jednocześnie jest ona „zasiusiana”. Nie powinno też łowić się kupy z toalety. Kał powinien szczelnie wypełniać specjalnie przeznaczone do tego pudełeczko. Ma to znaczenie np. przy badaniu bakterii beztlenowych.

Jak w takim razie pobrać kał?

Można wykorzystać w tym celu wyparzony nocnik albo rozłożoną na toalecie folię spożywczą. Warto też dopytać w laboratorium jakie są zalecenia dla konkretnego badania.

Mocz pobieramy po wcześniejszym umyciu, ze środkowego strumienia, do jałowego pojemnika kupionego w aptece. Jeżeli nie uda nam się złapać do pojemnika to ostatecznie możemy użyć do tego wyparzonego nocnika.

Niewątpliwie najwięcej stresu przenosimy my, rodzice. Dlatego warto to wszystko wiedzieć przed badaniami. 

Jeżeli uważasz, że ten wpis przyda Ci się, kliknij „Lubię to” na moim profilu na FB: https://www.facebook.com/nebuleblog/ lub udostępnij go swoim znajomym. Dziękuję!

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Czym zająć dzieci w restauracji i podróży? Moja TOP lista mini gadżetów.

  • GADŻETY
  • 6  min. czytania
  •  komentarze [15]

Jak widzicie nosi nas po świecie. Często podróżujemy i od zawsze ciężko jest nam usiedzieć w domu. Myślę, że to dobrze, bo dzieci mają wtedy dużo więcej możliwości. Nie wiem, czy u Was też tak się dzieje, ale moje dzieci z każdego wyjazdu wracają z nową umiejętnością i to nas ogromnie cieszy. Jeździmy wszędzie, mamy dziadków w różnych stronach Polski. Często wybieramy się na weekendowe wycieczki, a na początku roku czeka nas lot samolotem.

Jak to robimy, że podróże to przyjemność, a nie płacz i zgrzytanie zębami, kiedy jedziemy już piątą godzinę? Mam kilka sposobów, którymi się z Wami dziś podzielę.

Na każde wyjście z domu jestem zawsze przygotowana, czy idziemy na pocztę, do sklepu, czy do restauracji. W mojej torbie, kieszeni w kurtce, czy też w wózku zawsze mam jakiegoś asa, którego wyciągam kiedy zaczyna być gorąco, czyli np. jest długa kolejka, jest dużo ludzi w restauracji i trzeba czekać.

Moje dzieci najczęściej marudzą…

kiedy zaczynają się nudzić i zawsze najpierw czekam na ich kreatywność (a nuż znajdą sobie coś, co zajmie je na kilka minut), a jeżeli nic takiego nie ma to wtedy: TADAM! Wyciągam coś z mojej sekretnej skrytki. Uprzedzę jeszcze pytanie, tej rzeczy nie daję już w domu i dzieci nie widzą, że mam TO w torbie, tylko daję to jako: super, mega, sekretną zabawkę kiedy już jest TEN moment. Często wymyślam też jakieś wycudowane historyjki żeby dodać jeszcze trochę magii, bo wiem, że nic już więcej nie mam i to ostatnia rzecz, która może pomóc. Czasem mówię cichutko:

„Liluś, podejdź to coś Ci powiem na uszko” i wtedy szepczę „Idź do wózka, rozsuń ten mały zameczek i tam coś dla Ciebie schowałam”.

To naprawdę działa, a taka mała „głupotka” potrafi zaciekawić dzieci na naprawdę długi czas.

Aha! Dodam jeszcze, że ja mam radar na takie rzeczy i kiedy np. jestem w jakimś sklepiku wynajduję takie rzeczy na „kiedyś”. Chowam to i zostawiam właśnie na wyjścia, wyjazdy itd.

Podzielę jeszcze na miejsca, w którym my tych rzeczy używamy, wtedy trochę Wam to ułatwi.

Podróż samochodem

Z racji bezpieczeństwa oraz choroby lokomocyjnej u córki używamy tylko kilku rzeczy w samochodzie. Nie możemy niczego czytać, ani oglądać, więc nasz zestaw samochodowy wygląda często tak.

Audiobooki

Na każdy wyjazd wypożyczam z biblioteki lub kupuję (w ostateczności) coś nowego. Lilka ich słucha kiedy Junior śpi (bo jego jeszcze nudzą). Mamy taką opcje w aucie, że możemy przełączać głośniki, więc nastawiamy na jej stronę i możemy spokojnie jechać.

Muzyka

Uwielbiamy dobre nuty w aucie i zawsze coś u nas gra. Na długie wyjazdy mam nowe przeboje, bo poprzednie już są osłuchane Od dłuższego czasu jest to:

” Muzyka z Pana Kleksa” dostępna TUTAJ

„Melorymki” dostępna TUTAJ

Ania Broda „A ja nie chcę spać” TUTAJ

DUBI, czyli piosenki z imionami dzieci. Udało nam się zamówić wersję zmieszaną (jedna piosenka z imieniem Lili, druga z Julkiem). Pisałam o nich Piosenki dla dzieci

Oraz hity: Ram zam zam zam, Macarena oraz oczywiście Despacito

Naklejki

To mój  bezpieczny must have. Jak widzę je np. w dykoncie za 2,99 to biorę ich 10 i wrzucam do szafy. Później tnę każdy zestaw na 5 i wrzucam do torby. Dzieci naklejają na siebie, na fotelik, a ubrania itd. Z uwagi na Juniora zapędy do jedzenia wszystkiego wybieram dla niego te większe.

Głupotki ze sklepów lub stacji

I teraz tak, nie kupuję ich zazwyczaj podczas postoju, bo dzieci się szybko uczą i wtedy przy każdym postoju będą prosić o kupienie jajka, czy też innej głupotki. A tak, jak kupię wcześniej to mam też czas żeby wywalić cukierki, które w smaku są tak obrzydliwe, że nikomu bym ich nie dała. Jeżeli się zdarzy, że coś akurat mi wpadło na szybko w oko, podczas płacenia za benzynę, to i tak daję dopiero w czasie jazdy. Super sprawdzają się też gadżety reklamowe np. mała latareczka.

Zabaweczki, które zajmują na długo

Moja starsza uwielbia takie rzeczy i potrafi nimi bawić się naprawdę długo. Jednak muszę je dozować w aucie, bo wiem, że mogą wzmagać chorobę lokomocyjną. Najlepiej jest żeby dziecko patrzyło przez okno.

Poniżej pudełeczko z gumkami, które się rozkłada na części pierwsze. Kupiłam je dawno temu w Tigerze za 8 zł i trzymałam na wyjazd. Sprawdził się znakomicie!

Słone paluszki

Ile razy nas uratowały w aucie! Zawsze mam je gdzieś w torbie lub pamiętam o kupieniu przed podróżą. Mało tego, przeczytałam też gdzieś, że mają właściwości antywymiotne, więc na chorobę lokomocyjną będą jak znalazł.

Małe zabawki na inne sytuacje

Do walizki często wrzucam też w małych woreczkach strunowych po kilka klocków. Mogę się one sprawdzić w samolocie lub w restauracji. Z doświadczenia wiem, że mniej znaczy więcej. Wiem, że mniejszą ilością klocków (i kiedy nie ma nic innego) będą bawić się o wiele dłużej, a do tego łatwiej jest ich upilnować. Najczęściej biorę po 10, wtedy proszę Lilkę o sprawdzenie i policzenie, czy wszystkie są.

Moje hity to:

Magformers

dostępne TUTAJ

Obszerny post o nich Klocki magnetyczne

Joinks

dostępne TUTAJ

Obszerny post o nich Joinks

Squigz

dostępne TUTAJ

Obszerny post o nich SQUIGZ

Mini książeczki z zadaniami

Często zabieram je do restauracji lub wrzucam na szybko do walizki. Ratują w czasie nudy:)

Zagadki CzuCzu TUTAJ

Fiszki Grajki TUTAJ

Gazetki

Gazetka dla dzieci zajmuje  bardzo mało miejsca, a przydaje się w wielu sytuacjach. Jest coś do poczytania, do kolorowania i rozwiązywania.

Kalejdoskop

Lunetę – kalejdoskop zamówiłam przed ostatnim wyjazdem i naprawdę zajęła dzieci na długo. Lilka uwielbia takie rzeczy i potrafi z taką zabawką przechodzić cały dzień. Wymyśla różne rzeczy, że jest np. piratką 🙂 Tyle zabawy za 12 zł!

Dostępny TUTAJ

Auta

Jul to rasowy wielbiciel aut przeróżnych. Nie miał nic porządnego (tylko jakieś 3 po siostrze), więc mu kupiłam taki zestaw! Mąż się lekko wzruszył, bo jedyny samochodzik jaki miał w dzieciństwie to był właśnie niezniszczalny Matchbox. Bardzo Wam polecam, bo jakość jest genialna, a niektóre elementy są ruchome. Mam te auta teraz wszędzie: w kieszeni, w torbie, w organizerze…

Zestaw dostępny TUTAJ

No i w końcu trafiłam też na śmieciarkę! Fajna, nieduża i szybko jeździ. To ostatnio ulubione auto Juniora.

Dostępna TUTAJ

Lusterko samochodowe

Ostatnio rozpadło nam się lusterko, które służyło przez 5 lat i w poszukiwaniu czegoś nowego trafiłam na lusterko Benbat. Zapina się je bardzo mocno na oparciu (na klamry zatrzaskowe) i zaciska pas. Lusterko po włączeniu delikatnie gra i wyświetla twarz ludzika. Całość jest sterowana pilotem. Co prawda rodzic ma to obsługiwać, ale Jul miał tak świetną zabawę przy używaniu pilota, że bardzo nam się spodobał ten gadżet.

Dostępne TUTAJ

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Gotowi na zimno – jesienna szafa

Nie ma co się łudzić, że piękna, złota jesień do nas wróci. Dzieci, tak czy inaczej cieszą się z tego, że mogą być na podwórku i nie zwracają uwagi na  panującą aurę. Dlatego wychodzimy codziennie i korzystamy z tego, że nie pada ulewny deszcz. Mówi się, że nie ma złej pogody, tylko jest niewłaściwe ubranie. Nie wiem, czy się z tym zgadzam, bo nie lubię długo być na podwórku, kiedy jest zimno.

Dziś chcę Wam zaprezentować nasze wybory na ten sezon.

Junior bardzo lubi być na podwórku, nawet kiedy pada i mógłby nawet siedzieć w kałuży. Nie przeszkadza mu ani deszcz, ani wiatr. Widzę też po nim, że ma ogromną potrzebę rozwijania dużej motoryki, którą lekko ograniczają cztery ściany naszego małego mieszkania.

Tak, więc nie dajemy się pogodzie i dzielnie wychodzimy

W czym dzieci chodzą w tym roku?

Jak zwykle wybrałam im rzeczy, które są funkcjonalne, a do tego ładne i uniwersalne.

Totalnie przepadłam kiedy zobaczyłam jesienną kolekcję Pan Pantaloni  i chcę ją Wam dziś zaprezentować. W ubiegłym sezonie również mieliśmy kilka rzeczy i sprawdziły nam się znakomicie. Ubrania są bardzo wygodne, nie krępują ruchów, a do tego są bardzo ciepłe i nie gryzące. Wełna merino nie gryzie, a ma właściwości termoizolacyjne.

Ich klasyk, czyli pantalony na podszewce to najlepsze spodnie na podwórko jakie mamy. Juniora w wózku nawet nie nakrywam kocem. W ubiegłym roku Julek przechodził w nich całą jesień i zimę, a one wciąż wyglądały jak nowe (jedna z moich czytelniczek napisała, że ma 3 synów i jedne pantalony przechodzą na drugiego i wciąż są w świetnym stanie). W tym roku to był też nasz must have. A do tego ciepłe czapy, ocieplacze, futrzana kamizelka i ciepła sukienka.

Sukienka Zara, kamizelka Pan Pantaloni

Sukienka i kamizelka Pan Pantaloni

Sweter i spodnie Pan Pantaloni, buty Bobux

Kurtka Mango (poprzedni sezon), szalik Numero 74, spódniczka Pan Pantaloni, rajstopy Newbie Kappahl, buty Bobux

Kamizelka Tape A L’oeil, Bluza Zara, Czapa i spodnie Pan Pantaloni

To jest genialny wynalazek: szalik-golf

Ciepła czapa Pan Pantaloni czeka już na mróz

Ukochana bluza Lilki Pan Pantaloni i spódniczka z kieszeniami

Mam też dla Was niespodziankę. Na hasło: „nebule” macie darmową wysyłkę z Pan Pantaloni 

Buty

Jeżeli chodzi o buty to stawiamy na naszą sprawdzoną markę Bobux. Buty są niezwykle miękkie, porządnie wykonane i do tego pasują do wszystkich ubrań. Lubię właśnie takie modele, które będą dobrze wyglądały do ubrań sportowych i lekko eleganckich.

Zdecydowanie to najlepsze buty na rynku. Niestety mają jeden minus, w tym roku w kolekcji zimowej (ocieplanej) nie ma nic dla chłopców i będę musiała kupić coś innego.

Bluza Mybasic, spodnie H&M, buty Bobux

Sukienka Next, kurtz Mohito, buty Bobux, hulajnoga Minimicro

Parka Next, Spodnie Kappahl, buty Bobux

Ulubiony towarzysz spacerów

Dla Lili na zimę mamy ten model Bobux – pierwszy raz je dziś włożyła, bo było dość zimno. A w brązowych chodzi od początku sierpnia.

Julkowi brakowało mi kaloszy, więc kupiłam mu takie, ocieplane. Są miękkie i wygodne (chyba) 🙂 TUTAJ

Zapytacie pewnie o kurtki zimowe. Julowi już kupiłam TAKĄ, a na Lil dobra jest z ubiegłego roku  (granatową). Ale jeszcze w nich nie chodzą, wolę włożyć coś pod spód i lżejszą kurtkę.

Jak trafię to dokupię Lilce nieprzemakalne spodnie. Julowi jak już będzie zimno kupię TEN  kombinezon.

Bardzo mi brakuje prążkowanych rajstop z Gatta, których nie będzie w tym sezonie i jeszcze nie znalazłam godnego zastępcy (ktoś coś?).

Mam nadzieję, że pogoda w tym roku będzie dla nas łaskawa i spędzimy dużo czasu na zewnątrz. A Wy jesteście już gotowi?

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Jak ułatwiam sobie życie?

  • AGD
  • 6  min. czytania
  •  komentarze [54]

Wiesz, że jutro czeka Cię ciężki dzień? Sporo obowiązków i doba, która ma tylko 24 godziny. Aby sprostać dniu jutrzejszemu już na dzień przed układam mój plan „przeżycia”. Bycie mamą, żoną, pracownikiem, a do tego  kobietą stawia wiele wymagań, jednak są proste sposoby, które mi pomagają poradzić sobie ze wszystkim. Ustalam, co jest najważniejsze w dniu jutrzejszym i do tego dostosowuję plan dnia.

SEN

Dbam o dobry sen. Kiedy wiem, że będę miała długi dzień pełen wyzwań staram się położyć spać jak najwcześniej. Najlepiej regeneruję się podczas snu, 7 h to absolutne minimum żebym mogła rano wstać i funkcjonować. Najpóźniej kładę się o 23.30, ale częściej o 23 już śpię. Przed snem czytam parę stron książki i bardzo szybko się wyciszam. Wstaję między 6.30, a 7.30.

PORANNE i WIECZORNE NAWYKI

Kiedy nie zacznę dnia bez mojej pachnącej kawy i nie przemyję twarzy w łazience to do końca dnia już nie można się ze mną dogadać. Kiedy wypiję pierwszy łyk, zaczynam się budzić do życia. Rzadko kiedy mam czas żeby wziąć prysznic zanim Lilka nie pójdzie do przedszkola.

Zazwyczaj robię to dopiero jak zostaję sama z Julem. Maluję się dość często, ale nie zawsze. Zajmuje mi to dosłownie 10 minut. Szybko się ubieram i jestem gotowa na to, co przyniesie dzień.

JEDZENIE

Nie lubię gotować skomplikowanych potraw. Nastoję się przy garnkach nawet godzinę, a póżniej i tak moje dzieci proszą o makaron. Staram się gotować prosto, z sezonowych warzyw i owoców. A najważniejsze jest to, że przygotowuję dania pewniaki – coś co wszyscy lubią i nie będą kręcić nosem. Pamiętam jak niedawno robiłam przez 2 h orkiszowe pierogi z kaszą jaglaną, których nikt poza mną nie chciał jeść.

Takie wynalazki dobrze wyglądają tylko na zdjęciach na Instagramie. Najczęściej gotuję obiady na dwa dni. Jednak kiedy akurat i go nie wystarczy, to mam kilka sposobów: kupuję obiad w barze mlecznym, wyciągam pierogi ruskie od teściowej z zamrażarki lub robię coś bardzo prostego np. risotto lub makaron z pesto. Nie ma po co komplikować sobie życia. Od 1,5 roku mamy też urządzenie, tzw. multicookera, który naprawdę pozwala na bardzo szybkie przygotowanie posiłków. Nasz sprzęt jest podobny do Thermomixa, ale ma większą misę (nazywa się Tefal Cuisine companion).

PORZĄDKI

Kto ma dzieci ten wie, że czyste mieszkanie jest tylko przez chwilę. Po minucie już zaczynam potykać się o zabawki, książki i przedmioty codziennego użytku. Zdążyłam się już do tego przyzwyczaić. Mieszkanie sprzątamy dwa razy dziennie.

Przed wyjściem na spacer odkładamy razem z dziećmi rzeczy na miejsce, a później dopiero wieczorem. Gdybym miała chodzić za dziećmi krok w krok i odkładać każdą rzecz, to bym chyba zwariowała. Długo też broniłam się przed pomocą do sprzątania. Dałam się w końcu przekonać i raz na dwa tygodnie przychodzi Pani, która nam pomaga i bez której już nie wyobrażam sobie życia.

PRANIE

Do niedawna pranie to była moja zmora. Pralkę nastawiałam bardzo często, bo miała bardzo mały wkład (3,5 kg). Pamiętam, jak Wam o tym napisałam na FB, to się za głowę łapałyście, jak daję sobie radę. Dawałam, ale pralka praktycznie cały czas była włączona.

Ciągle też musiałam rozwieszać pranie. Niestety wnękę w naszej łazience projektował chyba „utalentowany” architekt, bo większa pralka nam by się nie zmieściła (brakowało dosłownie 1 cm, a nie chciałam kuć ściany). Któregoś szczęśliwego dnia nasza, codziennie eksploatowana praleczka odmówiła posłuszeństwa i nie było już odwrotu. Szukaliśmy nowej. Nie było możliwości poszerzenia wnęki, wstawienia jej do kuchni… byłam lekko załamana, bo góra prania rosła z godziny na godzinę.

Wpadliśmy na inny pomysł: rozmontowaliśmy szafkę, która była nad pralką i zyskaliśmy przestrzeń nad. Mogliśmy wtedy kupić pralkę ładowaną od góry (kupiliśmy Electrolux EWT1567VIW). Może zabrzmi to banalnie, ale naprawdę moje życie się odmieniło. Pranie wstawiałam już raz na dwa dni! Podzieliłam się z Wami tą radosną informacją na FB, to napisałyście mi, że do pełni szczęścia brakuje mi już tylko suszarki.

Mamy małe mieszkanie i suszarka z praniem zajmowała nam 2 metry kwadratowe niedużego salonu.

Pranie teraz zdecydowanie wolniej schnie (2 dni), więc stoi rozłożona non stop. Tylko zdejmowałam suche i rozwieszałam mokre. Dodatkowo Julek znalazł sobie nowe hobby (ściąganie mokrych rzeczy z suszarki i ciąganie ich po podłodze). Ostatnio tak zrobił z moją białą bluzką:(

Posłuchałam Waszej rady i zaczęłam się zastanawiać gdzie mogę wstawić suszarkę. Biegałam z metrówką jak szalona i NIGDZIE mi ona nie pasowała. Aż któregoś dnia wpadłam na genialny pomysł. Wystarczył telefon do administracji i byłam już o krok od spełnienia mojego planu. Na przeciwko mieszkania mamy komórkę lokatorską, jest tam światło, ale nie ma kontaktu. Zapytałam, czy byłaby możliwość zrobienia tam kontaktu z uziemieniem. Zarząd się zgodził!

Pozostał tylko wybór odpowiedniej suszarki, która w końcu wyzwoliłaby mnie od tej nieszczęsnej suszarki salonowej. Po researchu zdecydowaliśmy się na model Electrolux PerfectCare 800. Szukałam suszarki z pompą ciepła, bez odpływu, bo w komórce nie ma jak podłączyć wody. Dlaczego ten model? Przede wszystkim dlatego, że ma różne programy (w tym do suszenia wełny, a my mamy sporo ubrań z wełny merino).

Ma też system SmartSense, który wykrywa stopień wilgoci, dzięki temu skraca się czas suszenia, a pranie jest wysuszone równomiernie (np. teraz uprałam białe ciuchy, odwirowałam na obrotach 1500 i włożyłam do suszarki. Wybrałam odpowiedni program, a ona pokazała mi czas 1h 54 min, po kilku obrotach bębna automatycznie zmniejszyła czas do 1 h i 5 min. Aaa suche pranie po godzinie, a nie po 2 dniach! Mamy ją ponad dwa tygodnie, a ja kocham prać. Naprawdę! Stosuję się do zasad suszenia i wszystko działa jak należy.

Zapytacie pewnie, czy pranie jest pogniecione?

Jeżeli wszystko się zrobi wg instrukcji: szybko wyjmę  wyprane pranie z pralki, wyłożę do miski, pozapinam guziki i zamki, włożę do suszarki, włączę odpowiedni program  w suszarce  to … wyjmuję pranie PROSTO do szafy. Jest mięciutkie, cieplutkie i do tego wygląda sto razy lepiej niż np. sweter powieszony na suszarce.

Ja od dawna już nie prasuję dziecięcych ubrań, ale nie ukrywam, że były trochę pogniecione. Teraz wyglądają świetnie! Koszule męża typu non iron, wyjęta z suszarki od razu po zakończeniu programu są idealnie wygładzone.

Moja ulubiona bluzka wyjęta prosto z suszarki wygląda tak:

Naprawdę nie wiem dlaczego nie zdecydowaliśmy się na nią wcześniej.


EDIT 27.10.17 r.

Marka Electrolux bardzo fajnie zareagowała na mój post i Wasze komentarze i postanowiła dać zniżkę na wszystkie pralki i suszarki z linii PerfectCare.

-10 % na hasło:   NEBULE-ELXPC  kod działa do końca listopada

EDIT 20.11.17 r.

Kod niestety już nie jest aktywny, bo była pula zniżek dla czytelników i bardzo szybko ją wykorzystaliście. Możliwe, że uda nam się współpracować w nowym roku i jest szansa, że będą nowe zniżki. Dam znać:)

EDIT 12.02.2018 r.

Udało się! Mam dla Was kod rabatowy -10% na pralkę lub suszarkę Electrolux z linii PerfectCare na hasło: NEBULE-PERFECTCARE


ZABAWA Z DZIEĆMI

Kiedy wiem, że mam przed sobą wymagający dzień, staram się oszczędzać siły. Wiem, że fajnie jest pójść na 10-kilometrowy spacer, bawić się do upadłego, zrobić 5 prań, ugotować dwudaniowy obiad. Są osoby, które tak funkcjonują całe życie i im zazdroszczę. Ja tak nie dam rady, a moje dzieci po takim dniu już od godziny 17.30 marudzą ze zmęczenia i są nieprzytomne.

Ja również jestem wtedy mocno rozdrażniona. Wybieram wtedy np. plac zabaw przy bloku, na którym wiem, że będę w stanie sama opanować dwójkę dzieci, a nie jadę na ogromny plac na końcu miasta. Mierzę moje siły na zamiary.

Na szczęście mam pracę, która ma dość elastyczny czas i mogę sobie pozwolić na różne pory.

DBANIE O SIEBIE

W takie dni staram się jeszcze bardziej dbać o siebie żeby moje źródełko szybko się nie wyczerpało. Poranna pielęgnacja, dobra kawa, pół artykułu w gazecie, kilka stron książki działają na mnie odprężająco i ładuję wtedy energię do końca dnia.

Wieczorem, kiedy dzieci już zasną staram się poświęcić ten czas tylko dla siebie lub spędzić go z mężem. Myję twarz, patrzę w lustro i wiem, że to był dobry dzień.  Wklepuję krem, włączam ulubiony serial lub kończę książkę.

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Czego nie wiedziałam o higienie jamy ustnej dziecka?

  • ZDROWIE
  • 5  min. czytania
  •  komentarze [14]

Jak wiecie jestem świadomym rodzicem, który lubi wiedzieć dużo o swoich dzieciach. Cały czas szukam różnych informacji, czytam książki i pytam specjalistów, jeżeli czegoś nie jestem pewna. Tym razem postanowiłam dotrzeć do źródeł wiedzy na temat higieny jamy ustnej dzieci. Wiele odpowiedzi mnie zaskoczyło, więc dzisiaj się z Wami tym dzielę.

Zapytałam specjalistkę, która na co dzień zajmuje się małymi pacjentami: Lekarz stomatolog Anna Kwiecień z Kliniki Dentystycznej Nova Estetica

1. Dlaczego trzeba dbać o zęby od małego?

Zęby pokryte są z zewnątrz szkliwem, które jest najtwardszą tkanką naszego organizmu. Wydają się być twarde i odporne na czynniki zewnętrzne. W rzeczywistości łatwo ulegają uszkodzeniom, a zaniedbane psują się. Są nam dane raz na całe życie – nie odrastają jak włosy czy paznokcie.

Rodzice często błędnie myślą, że z chorego mleczaka wyrośnie zdrowy ząb stały. Próchnica to jednak choroba zakaźna, która z mleczaków może przenieść się na zęby stałe dziecka. Mocno zepsute mleczaki trzeba usuwać, a jeśli dziecku brakuje ząbków, łatwo może dojść do powstania wady zgryzu. Braki w uzębieniu mogą również doprowadzić do nieprawidłowej wymowy, a ta do pomocy logopedy. Zaniedbane, czarne mleczaki to również powód do niskiej samooceny dziecka, które jest narażone na docinki kolegów.

Zdrowie zębów mlecznych przekłada się na stan zdrowia zębów stałych i nawet więcej – ma wpływ na nasze zdrowie ogólne. Choroba próchnicowa może być powiązana z problemami z układem oddechowym, pokarmowym czy sercowo-naczyniowym w późniejszym wieku.

Warto podkreślić, że maksymalny wiek, w którym powinna się odbyć pierwsza wizyta dziecka u stomatologa to okres 2 lat. To pomaga oswoić się dziecku ze stomatologiem, ale również wykryć na wczesnym etapie nieprawidłowości, które łatwo będzie skorygować od razu zamiast leczyć w przyszłości.

2. Co sądzicie o mleku mm czy ma wpływ na rozwój próchnicy?

Na rozwój próchnicy ma przede wszystkim wpływ niewłaściwa higiena lub jej brak. I na tym warto się skupić. Higiena jamy ustnej powinna być wdrożona u Malucha już od momentu narodzin. W tym początkowym okresie karmienia są częste i najbardziej zdradliwe jest zalegające na dziąsłach i zębach mleko podczas nocnych karmień. Czyszczenie szczoteczką z wypustkami czy gazikiem jest punktem obowiązkowym po każdym karmieniu. Nawet jeśli w nocy będzie metodą „na śpiocha”;)

Jak uniknąć próchnicy?

·         myć dziąsła i zęby po każdym karmieniu (szczoteczką silikonową z wypustkami na palec rodzica, gazikiem z przegotowaną wodą/rumiankiem czy specjalnymi gazikami z ksylitolem)

·         nie pozwalać zasypiać dziecku z butelką w buzi

·         jeśli dziecko używa smoczka uspokajającego – dbać o jego bezwzględną czystość, wyparzać lub co najmniej przelewać gorącą wodą

·         nie oblizywać łyżeczki przy  podawaniu np. zupki i pokarmów stałych

·         rozszerzać dietę zgodnie z zaleceniami – to również ma wpływ na stan zębów. Nie unikać odpowiednio do wieku pokarmów twardych (np. warzyw), które naturalnie oczyszczają zęby dziecka, unikać za to produktów oblepiających (popularne chrupki kukurydziane miękkie typu Flips) czy dosładzane cukrem napoje lub słodkie kaszki.

·         starannie myć zęby dziecka również po spożyciu soków czy owoców

·         jeśli dziecko już siedzi można wprowadzić silikonowe gryzaki z wypustkami jako dodatkowe wzmocnienie higieny jamy ustnej Malucha

3. Co z wpływem soków na szkliwo?

Owoce i soki owocowe zawierają naturalne kwasy, które mogą rozpuścić składniki budujące zęby. Zęby mogą stać się nadwrażliwe i bardziej narażone na próchnicę, a nawet nieodwracalne uszkodzenia szkliwa (to tzw. kwasowa erozja szkliwa). Dzieje się tak przy długotrwałym kontakcie szkliwa zęba z owocem/sokiem.

Najwięcej kwasów występuje w cytrusach (pomarańcze, grapefruity, cytryny, limonki), ale również w porzeczkach, wiśniach, malinach, śliwkach, morelach, czereśniach i rabarbarze. Kwasy występują nie tylko w owocach, ale jest ich dużo w warzywach typu szczaw, brukselka, szparagi, a także w herbatach owocowych i wszystkich napojach gazowanych.

Jest kilka sposobów, aby uniknąć negatywnego wpływu kwasów na nasze zęby:

·         popicie lub wypłukanie ust wodą bezpośrednio po spożyciu np. owoców

·         mycie zębów dopiero po upływie 30 minut od  zjedzenia kwaśnego posiłku

·         picie soków czy napojów gazowanych przez słomkę

·         łączenie owoców z neutralizującym działanie kwasów jogurtem naturalnym

·         profilaktyczne stosowanie pasty lub płukanek z fluorem

·         używanie pasty do zębów o niskim współczynniku ścieralności (RDA)

Prawdy i mity na temat higieny jamy ustnej (nie tylko dzieci):

Po myciu zębu trzeba przepłukać usta wodą

Niektórzy dentyści radzą, aby całkowicie zrezygnować z płukania ust wodą w trakcie i po myciu – zwłaszcza, jeśli chcemy wzmocnić działanie fluoru zawartego w paście lub w sytuacji, kiedy borykamy się ze schorzeniem stomatologicznym typu nadwrażliwość zębów czy dziąseł. Wówczas możemy dodatkowo wetrzeć w zęby i dziąsła niewielką porcję leczniczej pasty.

Na pewno nie wolno przepłukiwać ust w trakcie mycia zębów, bo to rozcieńcza pastę, obniżając znacznie jej skuteczność i właściwości. Płukanie ust po szczotkowaniu zębów oczyszcza dodatkowo jamę ustną z resztek jedzenia i bakterii, ale nie powinno być zbyt energiczne.

Holdery i kapturki na szczotki – czy to jest higieniczne, czy powinniśmy używać, czy to siedlisko rozwoju bakterii

Holdery, osłonki, ochraniacze czy kapturki (nazewnictwo jest różne:)) są higieniczne, jeśli dbamy o nie podobnie jak o szczoteczkę. One również wymagają mycia, przepłukania pod bieżącą wodą i usuwania resztek pasty do zębów z powierzchni. Są niezbędne na czas podróży (transportowania szczoteczki), spełniając dodatkowo rolę ochronną nie tylko  przed zabrudzeniem i bakteriami, ale i przed zniekształceniem włosia szczoteczki, co mogłoby skutkować nieprawidłowym szczotkowaniem zębów.

Na co dzień nie powinno się trzymać główki szczoteczki do zębów w osłonce, aby włosie mogło wyschnąć.

Mycie szczotki do zębów

Higiena szczoteczki do zębów jest ważna i ściśle powiązana z samym myciem zębów. Jak zrobić to w sposób właściwy? W pierwszej kolejności płuczemy szczoteczkę, żeby usunąć z niej zeschniętą pastę do zębów, osad i drobnoustroje, które zdążyły się nagromadzić na jej powierzchni. Na mokre włosie nakładamy pastę i jeszcze raz na chwilę wkładamy szczoteczkę pod bieżącą wodę. Dopiero wtedy mamy pewność, że szczotkujemy zęby czystą szczoteczką.

Wyjaśnienie:

Pierwsze płukanie usuwa brud ze szczoteczki. Nieużywana przez kilka godzin i nieosłonięta szczoteczka staje się siedliskiem bakterii, które pochodzą zarówno z naszych ust, jak i z otoczenia, w tym z umywalki, na której trzymamy szczoteczkę, prysznica, kubka do płukania lub nawet toalety, jeśli znajduje się ona w naszej łazience. Do tego na włosiu szczoteczki do zębów osadzają się resztki detergentów i kosmetyków np. perfum czy lakierów do włosów. Jeśli nie wypłuczemy szczoteczki, wkładamy do ust groźne drobnoustroje i substancje.

Natomiast przepłukanie szczoteczki z nałożoną pastą aktywuje składniki myjące. Dzięki temu pasta bardziej równomiernie rozciera się na zębach i lepiej pieni. Jest też łagodniejsza dla szkliwa.

Mitem jest większa skuteczność mycia zębów ciepłą wodą.

Płukanie szczoteczki może się odbywać zarówno w ciepłej jak i zimnej wodzie, usuwa w jednakowy sposób brud i bakterie.

Szczoteczkę po umyciu zębów trzeba bardzo dokładnie opłukać i wyczyścić z resztek pasty do zębów. Wszelkiego rodzaju osłonki i ochraniacze na główkę szczoteczki stosujemy tylko w trakcie podróży, nie jest to wskazane na co dzień. W przypadku krwawiących dziąseł warto dodatkowo po umyciu zębów włożyć główkę szczoteczki na 2 minuty do wody utlenionej, co wzmocni oczyszczenie włosia z bakterii.

Zalecane jest, aby po chorobie wymienić szczoteczkę do zębów na nową. Podobnie jak po zabiegu higienizacji (skaling i piaskowanie zębów) wskazana jest albo wymiana szczoteczki do zębów albo moczenie jej przez 2 minuty w wodzie utlenionej.

Szczoteczki  nie mogą stać w jednym kubku

Bezwzględnie – dziecko w żłobku czy w przedszkolu powinno mieć w swojej wyprawce indywidualny zestaw do mycia zębów w postaci kubka, szczoteczki i pasty. Szczoteczki nie powinny stykać się ze sobą.

W warunkach domowych możemy potraktować temat z przymrużeniem oka i trzymać szczoteczki do zębów całej rodziny w jednym kubku, pilnując, aby ich główki się nie stykały.

Dobrym rozwiązaniem dla dzieci są holdery, które na przyssawkę można przykleić na ścianę lub do każdej gładkiej powierzchni.

ps. włosie szczoteczki powinno być skierowane do góry

Dziękuję za rozwianie wszystkich wątpliwości:)

Pewnie jesteście ciekawi, czego my używamy do higieny jamy ustnej najmłodszych domowników.

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Jesteś dziewczynką i nie musisz być grzeczna!

Droga córeczko, piszę do Ciebie ten list – być może przeczytasz go za kilkanaście lat. Akurat dziś jest święto wszystkich dziewczynek na świecie, więc jest to doskonała okazja żeby skreślić dla Ciebie kilka słów – od wiecznej dziewczynki, dziewczyny, nastolatki, kobiety i matki.

Te wszystkie osoby są wciąż we mnie, dlatego tak bardzo chcę Ci dziś to napisać.

Niedawno skończyłaś 5 lat i coraz więcej rozumiesz… Czasami zadajesz takie pytania, że sama nie wiem jak mam Ci odpowiedzieć. Wtedy milczę, bo nie chcę narzucać Ci swojego zdania.

„Zobaczysz, jak urośniesz” – nienawidzisz jak tak do Ciebie mówię, ale naprawdę tak będzie.

Kiedy w 20 tygodniu ciąży dowiedziałam się, że noszę pod sercem malutką córeczkę, cieszyłam się ogromnie! Wiedziałam, że to będzie wyjątkowa osóbka z mocnym charakterem. Już wtedy miałam takie przeczucie, że nasz relacja będzie bardzo niezwykła.

Różowy dla dziewczynki, niebieski dla chłopca

W Twojej wyprawce nie było ani grama różu, chciałam Cię przywitać w neutralnych kolorach, aby nie narzucać Ci za bardzo stereotypów, które już w tym okresie są przyczepiane niczym łatka do małego człowieka. Sama nie lubię tego koloru i nie mam prawie nic różowego. Nie było też słodkich falbanek i spineczek na łysą głowę. Przyszłaś na świat i było Ci obojętne w co jesteś ubrana, byle było wygodnie. Kiedy wychodziłam z Tobą na spacer wszyscy zaglądali do wózka i mówili:

„O jaki śliczny chłopiec”

Bo z daleka nie świecił róż.

Nie przejmowałam się tym kompletnie, a nawet byłam dumna, bo wtedy uważałam, że:

Róż to stan umysłu.

Nie musisz bawić się zabawkami dla dziewczynek

Chociaż biznes zabawkowy mocno napędza ten podział, nigdy nie kupowałam Ci takich zabawek, które kształtowałyby od początku podziały na zabawki: dziewczęce i chłopięce.

Kupowałam auta, bo jako dwulatka umiałaś poznać na parkingu wszystkie marki samochodów.

Miałaś drewnianą ciuchcię, bo uwielbiałaś chodzić ze mną i z Tatą na pobliską stację kolejową żeby pooglądać pociągi.

Nadal uwielbiasz Gwiezdne wojny i mniej się bałaś podczas oglądania niż przy Krainie lodu.

Nie ma czegoś takiego jak zabawki dla dziewczynek, gdybyś teraz powiedziała mi, że chcesz Lego Technics, kupiłabym je bez najmniejszego problemu.

Tak samo traktujemy Twojego brata, może bawić się Twoją Barbie wożąc ją na koparce i biegać ze szczotką do sprzątania.

Teraz przyszedł czas, kiedy ogromny wpływ mają na Ciebie koleżanki, które raczej nie są wychowywane w taki wyzwolony sposób. Pozwalam Ci na brokat, cekiny, róż. „Dziewczyńskie i chłopackie” podziały są dla Ciebie Ważne. Wybierasz częściej zabawki, które stereotypowo są przywiązane do Twojej płci – to Twój wybór, a nie czyjś. Kiedy mówisz o kąciku dla dziewczynek w przedszkolu, podaję Ci przykłady, że np. mężczyźni też chodzą na manikiur, czy do fryzjera. Tak samo kobiety pracują np. jako pilotki, mechanicy, kosmonautki…

Chłopcy łażą po drzewach, a dziewczynki rysują kwiatki

Ostatnio Twój brat ciągle prosi mnie o śrubokręt. Wiesz dlaczego? Bo ostatnio przykręcałam nim kilka rzeczy i mnie naśladuje.

Lubię Wam proponować łażenie po płotach, drzewach. Pozwalam też wchodzić na górę po zjeżdżalni i nie widzę w tym nic złego. Twój brat naśladuje Ciebie i też lubi rysować. Nie dalej jak wczoraj Julek dorwał się do Twojego pudełka ze spinkami i sobie przypinał. Obserwowałam to z dużym zaciekawieniem.

Żeby być spełnioną kobietą musisz mieć męża

Często zadajesz mi pytania, czy też będziesz miała męża i już teraz się przejmujesz, jak go znajdziesz. Nie myśl o tym, sama bądź szczęśliwa ze sobą, a wtedy wszystko będzie dobrze. Nie wmawiam Ci też, że „Jak będziesz miała męża i dzieci to…”

Chociaż nie jestem wojującą feministką denerwują mnie reklamy, które tak bardzo powielają społeczne schematy np. TA Nie pozwolę nigdy żeby też tak myślała i nauczę Ciebie jak je rozpoznawać.

Dom na głowie ma tylko kobieta

Nie muszę Ci tutaj nic tłumaczyć. Rozumiesz to już od samego początku. Twój tata nie pomaga mi w domu. To też jego dom i od początku widzisz jak: sprząta, gotuje, prasuje, wiesza zasłonki, przyszywa guziki, zmienia Twojemu bratu pieluchy i nie ma u nas podziału na zajęcia męskie i damskie. Owszem dzielimy się obowiązkami, ale tylko ze względu na preferencje: ja np. nie znoszę zmywać, a Twój tata majsterkować.

Dziewczynki muszą być miłe i grzeczne, a chłopcy to łobuzy

O nie! Żadne z moich dzieci nic nie musi. W naszym domu są akceptowane wszystkie emocje i nie ma podziału na te „złe i dobre”. Twój brat też nie jest: „beksalalą” i może płakać. Od początku wspieramy w Tobie niezależność, samodzielność i poczucie własnej wartości. Nie karzemy i nie nagradzamy. Sama widzisz, co zrobiłaś źle i to najczęściej poprawiasz. Uwielbiam, kiedy walczysz o własne zdanie i bardzo często przyznaję Ci rację.

Jesteś ładna – to znaczy, że na pewno nie masz nic w głowie

Naprawdę nie wiem skąd się wzięła ta zależność. Ale to nie jest trudne żeby ładnie wyglądać i mieć coś w głowie. Lubisz mnie naśladować, bierzesz swój plastikowy tusz do rzęs i drewnianą pomadkę, siadasz koło mnie i rozmawiamy o Chinach. Dbaj o siebie – dla siebie! Nie dla kogoś. To, że będziesz miała zawsze zrobiony makijaż nie oznacza, że nie miałaś już czasu przeczytać książki.

Wiem, że się złościsz kiedy nie pozwalam Ci malować paznokci, przyjdzie i na to czas. Już teraz pokazuję Ci też, że to co jest piękne, nie zawsze jest wygodne (Pamiętasz te złote wsuwki, które tak bardzo Ci się podobały, a od nich bolała Cię głowa? Tak też jest z wieloma innymi rzeczami.)

Dziewczynki muszą dbać o wygląd i mieć czystą buzię

Co za bzdura. Nie lubię też stwierdzenia o chłopcach: „Boys will be boys”, czyli, że mogą być brudni, z dziurą na kolanie, czy obłoconych butach. Sama często chodzę bez makijażu i chcę Ci pokazać, że to żaden grzech. Jesteś dziewczynką i możesz się brudzić do woli (chociaż Ty akurat tego nie lubisz). Od ponad dwóch lat kochasz sukienki, uwielbiam obserwować Twój błysk w oku kiedy zakładasz na siebie „coś pięknego”. Ja też to mam, do dziś.

Nie możesz być dobrym kierowcą

Jak tylko będziesz pełnoletnia i będziesz chciała, damy Ci pieniądze na kurs prawa jazdy. Tata nawet zapisze Cię na jazdy doszkalające w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych. Nikt nie powie o Tobie, że jeździsz jak baba i Ty sama też nigdy tak nie mów.

Nie możesz mieć zawodu, w którym pracują sami mężczyźni

A dlaczego nie? Mam tylko nadzieję, że będzie traktowana tam tak samo jak oni, a Twoje zarobki nie będą warunkowane chromosomami..

Mam nadzieję, że dożyjesz też czasów, kiedy mężczyźni będą mieli urlopy tacierzyńskie – tak samo długie jak macierzyńskie.

A wiesz skąd to wszystko wiem i dlaczego tak łatwo mi to przyszło? Twoja babcia, a moja mama wychowała mnie samodzielnie. To ona WSZYSTKO robiła sama w domu i zawsze mi powtarzała, że mogę robić co tylko chcę. Nigdy nie krytykowała moich wyborów, choć były bardzo odważne. To od niej mam tę siłę, niezależność i wiarę w siebie, a ja przekażę je Tobie. Wiem, że czasami jestem zbyt surowa, ale chcę żebyś miała w życiu lekko i nigdy nie przejmowała się tym, co mówią lub myślą inni.

.

.

.

Kiedy nauczycielka zapytała dziewczynki w klasie o ich prawa, one napisały:chcę żeby dziewczynki na całym świecie

Niestety nie dotarłam do źródła zdjęcia. Jeżeli ktoś je zna, niech mi wyśle.

A Wam zostawiam jeszcze teledysk, który musicie obejrzeć!

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Kawiarnia na urodziny dla dzieci – świetne miejsce na imprezę

Kawiarnia na urodziny dla dzieci to coraz częściej wybierane miejsce do świętowania tego wyjątkowego dnia. My również, w tym roku, zrobiliśmy taką imprezę urodzinową i dziś Wam o niej opowiem. Dlaczego się zdecydowaliśmy, jak wybieraliśmy miejsce i  najważniejsze – jak nam się udała zabawa?

Jeszcze nie zdążył dobrze stopnieć śnieg, a moja córka – urodzona jesienią, zaczęła niecierpliwie dopytywać o swoje urodziny. Zaczęliśmy odliczać miesiące, tygodnie oraz dni. Jej niecierpliwość sięgała już zenitu! Wcześniejsze urodziny były świętowane zdecydowanie mniej świadomie i jeszcze pozwalała nam na samodzielne podejmowanie decyzji, bo z wszystkiego była zadowolona. Były to imprezy tylko rodzinne, bez żadnych zabaw, specjalnych wystrojów, czy też tematycznych wypieków.

W tym roku było inaczej, bo zaczęły się u nas w przedszkolu imprezy urodzinowe, na które dzieci zapraszają kolegów i koleżanki z przedszkola. Rok temu pierwszy raz Lilka była na takiej imprezie i bardzo się jej podobało. Przez kilka tygodni nie było innego tematu w domu, tylko opowiadała o tym jakby chciała żeby wyglądały jej przyszłe urodziny, które miały być za 10 miesięcy (!).

Kawiarnia na urodziny dla dzieci to świetny pomysł na organizację przyjęcia.

To taki dość neutralny teren, gdzie można się spotkać z rodzicami widzianymi do tej pory tylko na zebraniach. Nie czułabym się komfortowo żeby zaprosić dzieci z rodzicami do naszego mieszkania, zajmować się przygotowaniami, prowadzić ciekawe konwersacje i jeszcze pilnować Juniora, który ma fazę wrażliwą na wchodzenie na meble. Było to zwyczajnie niemożliwe. A do tego w tym czasie mieliśmy remont.

Mało tego, to było marzenie córki – żeby urodziny zrobić na sali zabaw.

Uwielbiam spełniać jej marzenia, więc było jasne, że urodziny odbędą się w kawiarni.

Przez chwilę przeszedł mi jeszcze przez głowę bardziej zwariowany scenariusz, żeby zrobić imprezę na Farmie Dyń. Jednak Lilka marzyła o urodzinach księżniczkowych z animacjami, więc taka zabawa nie byłaby po jej myśli. Chyba, że byłby to Kopciuszek, którego karoca zmienia się z dyni. Niestety, to nie ta bajkowa postać jest jej ulubioną.

Uznałam, że to jest jej dzień i to ona ma być szczęśliwa, a nie ja.

Organizacją przyjęcia zajęłam się sama. Chciałam żeby Lilka miała niespodziankę, ale żeby wszystko było zgodne z jej zainteresowaniami. Odkładałam ten temat dość długo i na dwa tygodnie przez weekendem zaczęłam szukać odpowiedniego miejsca. Jak się okazało – kawiarnia na urodziny dla dzieci to dość popularny sposób spędzenia tego wyjątkowego dnia i miałam małe trudności ze znalezieniem sali, która sprostałaby naszym potrzebom.

Zależało mi na tym żeby miejsce było ładne, nie kiczowate, ze świetną obsługą i przystosowane do potrzeb dzieci. Nawet przez chwilę pomyślałam, że taka kawiarnia na urodziny dla dzieci, która spełnia powyższe warunki zwyczajnie nie istnieje. I wtedy trafiłam na nowe miejsce, które niedawno zagościło na stołecznej mapie.

To kawiarnia na urodziny dla dzieci Polana Wilanów

Polana Wilanów (KLIK)

Przypadkowo trafiłam na ich stronę na Facebooku, zobaczyłam, że mają ofertę urodzinową i pojechałam tam z Julkiem na kawę. Mamy tam dość daleko, ale wiedziałam, że zorganizujemy urodziny w weekend, więc goście nie bedą stać w korkach. Tuż po wejściu, zamówiłam kawę i wypuściłam Jula z wózka. Rzadko, ale to bardzo rzadko udaje mi się wypić ciepłą kawę do końca kiedy jestem z nim sama w kawiarni.

Junior bawił się przy  drewnianej kuchni dobre 40 minut, a ja mogłam się dokładnie rozejrzeć. Zamówiłam ich specjał, czyli podpłomyka (cienki placek z warzywami) oraz pierogi. Zjedliśmy z Julkiem je ze smakiem i po telefonie do męża, uznałam, że to idealne miejsce na naszą imprezę.

kawiarnia na urodziny dla dzieci

Poprosiłam Panią żeby przedstawiła mi ofertę i od razu zamówiłam termin. Na czym mi zależało?

  • animacje dla dzieci – tutaj można wybrać sobie interesujący temat. Było ich wiele, a ja wybrałam… Zgadnijcie! Oczywiście, że KSIĘŻNICZKI I RYCERZE;) Zapytałam też z jakiej firmy jest animatorka. Kiedy Pani odpowiedziała, że ze Skakanki, to już nawet nie musiałam o nic pytać więcej. To najlepsza firma  z animacjami w Warszawie.
  • tort – można zamówić na miejscu. A ja wybrałam… Zgadnijcie! Oczywiście, że z Elsą z Krainy Lodu.
  • wystrój sali, balony, talerzyki, świeczka były również w cenie, oczywiście z Elsą.
  • do jedzenia były małe przekąski: świeże owoce, paluszki, chrupki i ciasteczka. Do tego woda i soki.
  • chciałam też zamówić od razu rodzicom ciasta, żeby umilić im czekanie na swoje dzieci, a do tego goście zamawiali na nasz rachunek kawę i herbatę.

Wszystko wybrałam na 10 dni przed imprezą i zajęło mi to pół godziny. Obsługa była bardzo pomocna i od razu mówiła o wszystkich szczegółach.

Zapłaciłam niewielką zaliczkę i wyszłam. Naprawdę byłam przeszczęśliwa, że nie muszę sama tego organizować. Chociaż naprawdę to lubię, to wolałam jednak spełnić marzenie dziecka.

Jak nie zapraszać dzieci na urodziny?

Kiedy już ustaliliśmy termin przyszedł czas na zaproszenia. Tu pojawił się problem, bo pamiętam takie sytuacje z pracy w przedszkolu. Zdaję sobie sprawę, że rodzice nie są w stanie zaprosić całej grupy na takie przyjęcie, dlatego dzieciom zostawiają wybór kogo zaproszą. Każde dziecko ma prawo darzyć sympatią jedną osobę, a drugą antypatią. Często nawet w kłótniach dzieci słychać: „Nie zaproszę Cię na moje urodziny!”.

To zaproszenie jest wielką nobilitacją i ten kto takiego kolorowego skrawka papieru nie otrzyma będzie czuł się poszkodowany. Najgorzej jest zobaczyć, że na wielu półkach w przedszkolu dzieci mają zaproszenie „A ja nie mam!”.  Rodzice często się nie zastanawiają, czy inne dzieci będą się z tym źle czuły. Dlatego chciałam Wam zwrócić uwagę.

Nie róbcie tak!

Postanowiłam, że zostawię na półkach dzieci małe skrawki papieru z numerem telefonu i prośbą o kontakt. Nie chciałam żeby ktoś był przez nas smutny. Rodzice szybko oddzwonili i zaprosiliśmy ich na wspólne świętowanie.

Wielki dzień

Kiedy dzień imprezy zbliżał się wielkimi krokami, w ogóle się tym nie przejmowałam (a bywało, że przed organizowaniem takich imprez miałam mały stresik). Wiedziałam jednak, że obsługa kawiarni dopnie wszystko na ostatni guzik.

Tak też było! W dzień imprezy wyjechaliśmy trochę wcześniej i czekaliśmy na gości. Powitała nas przepięknie przystrojona sala dla dzieci i stoliki dla rodziców.

Lilka była zachwycona, bo się niczego nie spodziewała. Z dziećmi przez 2 h bawiła się animatorka, a my zaglądaliśmy tam tylko na chwilkę. Przewidziała różne zabawy: ruchowe, taneczne, a nawet kreatywne. Dzieciaki skakały, tańczyły i bawiły się balonami. Solenizantka była zachwycona.

A kiedy wjechał jej wymarzony tort, to aż się wzruszyłam, bo widziałam w jej oczach niesamowitą radość. Wszystko było tak jak chciała.

Najbardziej z organizacji cieszyłam się ja, bo miałam czas żeby spokojnie porozmawiać ze znajomymi i z rodzicami dzieci z przedszkola, a nie zajmować się parzeniem 15 kaw (tylu było dorosłych), czy też zmywaniem talerzyków.

Obsługa wykazała się niebywałym zmysłem organizacyjnym, bo wszystko przebiegło znakomicie.

Bardzo żałuję, że nie mamy tam bliżej, bo bylibyśmy stałymi gośćmi. Wiem, że są tam też zajęcia dla mam i dzieci. Jest tam mnóstwo ciekawych propozycji dla dzieci w różnym wieku: KLIK

kawiarnia na urodziny dla dzieci
kawiarnia na urodziny dla dzieci
kawiarnia na urodziny dla dzieci
kawiarnia na urodziny dla dzieci
kawiarnia na urodziny dla dzieci
kawiarnia na urodziny dla dzieci
kawiarnia na urodziny dla dzieci
kawiarnia na urodziny dla dzieci

Podsumowując, kawiarnia na urodziny dla dzieci to naprawdę dobre miejsce na organizację przyjęcia. Tydzień później mieliśmy jeszcze spotkanie rodzinne, przy którym już musiałam się napracować, ale też było fantastycznie. 

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Nowości książkowe dla maluchów

Jak to się stało, że tak dawno nie było wpisu książkowego? Ostatni (Książki dla roczniaków) już się lekko zdezaktualizował, a na półkach mamy przecież mnóstwo książek, które czytamy kilka razy dziennie. Dziś pokażę Wam nasze ulubione pozycje.

Zaśnij ze mną, Vincent Bourgeau wyd. Babaryba

Miłość od pierwszego wejrzenia. Kiedy pierwszy raz ją otworzyłam, to zaciekawiony Julek już zaglądał mi przez ramię. Zaczynał rozumieć wszystkie zwroty, a teraz już je wykonuje. O czym jest książka? O rytuałach przed snem.

Rodzic razem z dzieckiem przygotowuje do snu… książkę. Pyta ją czy umyła zęby, czy opowiedzieć jej bajkę, czy nakryć kocykiem itd. Świetna książka dla małych dzieci. My ją uwielbiamy!

p.s. Książka dość mocno angażuje i nie wszystkim dzieciom może służyć do wyciszenia przed snem, ale warto próbować. My ją czytamy o innej porze.

Dla dzieci 12m +

Dostępna najtaniej TUTAJ

Za kierownicą, Eva Oburkova, wyd. Bajka

Rozkładana książka o pojazdach i drogach. Można ją rozłożyć na płasko lub postawić. U nas trwa teraz faza na „kółka”, więc takich książek nigdy dość. Fajne, w miarę proste ilustracje.

Dla dzieci 12+

Dostępna najtaniej TUTAJ

Kto prowadzi? Leo Timmers, wyd. Babaryba

Mam dosłownie kilka książek, które zachowałam po Lilce dla przyszłego potomstwa. Jedną z nich jest właśnie „Kto prowadzi?”. Książka o pojazdach i onomatopejach. Ma ona w sobie coś takiego, że jak tylko Lilka usłyszy, że ją czytamy to przybiega z drugiego pokoju. Polecam wszystkim maluchom!

p.s. Książka jest w dwóch językach (angielski i polski)

Dla dzieci 12 m+

Dostępna  TUTAJ

Tydzień na budowie, Jean Ready, Leo Timmers, wyd. Babaryba

Po tym jak wielkim hitem było „Kto prowadzi?”, nie mogłam się doczekać nowego tytułu tego autora. Tym razem akcja odbywa się na placu budowy. Świetne, bogate ilustracje zachęcają do opowiadania dziecku tego, co jest na ilustracjach. Jedna z naszych  ulubionych książek.

Dla dzieci 18m+

Dostępna TUTAJ 

Już jadę, Herve Tullet, wyd. Babaryba

W naszym domu uwielbiamy Tulleta – pisałam Wam o wielu jego książkach. Tym razem chcę Wam pokazać kartonowe propozycje dla najmłodszych. Pierwsza część jest o aucie, które przemierza góry i doliny. Ma niezbyt łatwą trasę do pokonania. Kartonowe strony zachęcają dzieci do podążania za czerwonym samochodzikiem, a na końcu czeka je coś bardzo miłego.

Dla dzieci 12m+

Dostępna TUTAJ

Maly czy duży? Herve Tullet, wyd. Babaryba

Książka jest o małej rybce, która rośnie ze strony na stronę, aż w końcu… Przekonajcie się sami. Super książka do nauki przeciwieństw „duży – mały”

Dostępna TUTAJ

Liczby, Marianna Oklejak, wyd. Art Egmont

Na pewno znacie serię książek o Basi. Marianna Oklejak zilustrowała serię 3 książeczek dla najmłodszych. Wykorzystała do tego ludowe motywy, inspirowane folklorem.

Dostępna TUTAJ

Kolory, Marianna Oklejak, wyd. Art Egmont

Druga książka z tej serii – tym razem tematem przewodnim są kolory.

Dostępna TUTAJ

Zakątki, Michalina Rolnik, wyd. Dwie siostry

W poszukiwaniu książek z postaciami dzieci, trafiłam na tę pozycję i jest to jedna z ulubionych książek Julka. Uwielbia siedzieć i przeglądać sam tę książkę. Przy okazji zauważa różne szczegóły.  Fajna, edukacyjna książeczka dla najmłodszych.

Dla dzieci 12m+

Dostępna TUTAJ

Samochody bez tajemnic, Rob Lloyd Jones, wyd. Olesiejuk

Trafiłam na nią przypadkiem w bibliotece i koniecznie muszę ją kupić, bo Jul przez ten miesiąc czytał ją codziennie, a ja musiałam pilnować żeby nie pourywał otwieranych okienek. Niewątpliwie jest to jedna z fajniejszych książek dla małych miłośników pojazdów. Jest rewelacyjna! Maluchy będę interesowały się ilustracjami, a starsze dzieci chętnie poznają historie związane za światem motoryzacji. Świetne są też okienka otwierane podwójnie – zawsze mnie czymś zaskakiwały.

Dostępna jest TUTAJ

Znalazłam jeszcze inne z tej serii tylko w innej tematyce:

Lotnisko bez tajemnic TUTAJ

Jedzenie bez tajemnic TUTAJ

Ciało bez tajemnic TUTAJ

Piesku, piesku, jak się masz, Jo Lodge, wyd. Olesiejuk

Ta książka jest wyjątkowa pod kilkoma względami i naprawdę szczerze ją Wam polecam. Po pierwsze świetnie ukazuje emocje i może to być pierwsza książka, w której tak wyraźnie widać złość, poirytowanie, smutek. O tym, że warto nazywać emocje już od małego pisałam Wam obszerny wpis Pozwólcie dzieciom płakać.

Po drugie ma przesuwane okienka, które bardzo lekko się ruszają i nawet malutkie dziecko będzie w stanie je przekładać. A do tego ma wyrażenia dźwiękonaśladowcze. To był hit ostatnich dwóch miesięcy.

Dostępna TUTAJ

Prosiaczek i pojazdy, Ola Woldańska-Płocińska, wyd. Czerwony konik

Jeżeli miałabym wybrać moją ulubioną książkę z wymienionych w tym wpisie to zdecydowanie byłby to Prosiaczek. Julian też ją bardzo lubi i często ją czytamy. Uwielbiam książki Oli i czekam na coś nowego. A o czym jest? O sklepie z zabawkami. Świetne ilustracje i ciekawa, zaskakująca fabuła.

Dostępna TUTAJ

Oczywiście mamy też kilka nowości z Tkmaxx – Jul zna je już na pamięć

Jak widzicie królują u nas książki o pojazdach. Mam zamiar zrobić o nich wszystkich oddzielny wpis.

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Moja szafa – gdzie kupuję ubrania i w jaki sposób to robię

  • MODA
  • 7  min. czytania
  •  komentarze [24]

Własny styl, zdolność dobierania ubrań idealnie pasujących do sylwetki, umiejętność niebanalnego łączenia faktur i wzorów, świetne oko do wybierania perełek ubraniowych… te wszystkie epitety nie są o mnie. Chciałabym napisać, że tak jest, ale niestety… Mam wiele innych plusów, jednak ubrać się nie potrafię. 

Ten wpis powstał po to żeby pokazać Wam jak sobie z tym radzę. Napiszę też gdzie najczęściej kupuję ubrania i gdzie szukam inspiracji.

Zacznę od tego, że nigdy z modą nie było mi po drodze. Nie miałam potrzeby wyszukiwania najnowszych trendów, ciekawych połączeń i noszenia samych najnowszych fasonów. Owszem, lubiłam chodzić na zakupy ubraniowe, ale nigdy nie przykładałam do tego dużej wagi.

O ile uwielbiam ubierać moje dzieci i męża, to ze sobą mam problem. Dzieciom wyszukuję różne perełki i sprawia mi to ogromną frajdę. Lilka też jest teraz na etapie, że zaczyna dostrzegać połączenia kolorów i faktur. Kiedy poznałam Daniela chodził w zielonym swetrze i w pantoflach z czubem. Teraz jego styl, który razem wypracowaliśmy bardzo mi się podoba i pasuje do jego charakteru oraz zawodu. Śledzi blogi modowe z klasyczną modą męską i wciąż śledzi nowe trendy.

A ja? Też się tego uczę.

Dodam też, że moja sylwetka jest bardzo wymagająca. Mam całe 160 cm wzrostu, więc wiele ze stylizacji zwyczajnie odpada już w przedbiegach. Jestem typową klepsydrą z lekkim wcięciem w talii, którego wcale nie lubię podkreślać. Muszę również wspomnieć o tych 10 kilogramach, z którymi walczę po ciążach (IOO). Jak widzicie, modelką niestety nie jestem;)

Zdziwiłam się mocno, kiedy poprosiłyście mnie o to, żebym napisała wpis o moim stylu oraz miejscach gdzie kupuję ubrania, bo wg mnie jestem ostatnią osobą na świecie, od której możecie się inspirować w tym temacie.

Ostatnio trochę też zaczęłam się interesować modą i to zostało zauważone. Dostałam nawet kilka komplementów od Was, że wyglądam całkiem nieźle (zważywszy na moje gabaryty). A to pewnie dlatego, że przez ostatnie 3 lata nauczyłam się maskować różne rzeczy, a inne podkreślać.

Podoba mi się wiele ubrań i fasonów, które wiem, że już na pierwszy rzut oka nie są dla mnie. Bardzo nad tym ubolewam, ale nie chcę sobie dodawać dodatkowych kilogramów, czy też jeszcze bardziej skracać.

Od czego się zaczęło?

Kilka lat temu kupiłam sobie książkę Magdy. Pisałam o niej we wpisie Książki, które zmieniły moje życie

Ta książka nauczyła mnie przede wszystkim tego, jakich ubrań ABSOLUTNIE nie mogę kupować. Chociaż podobałyby mi się na wieszaku, to niestety na mnie wyglądałyby fatalnie. Wszystkie ubrania typu oversize nie są dla mnie.

Dzięki tej lekturze nauczyłam się szukać dobrych krojów dla mnie i posprzątać w szafie.

Uwielbiam też kanał na Youtube Magdy. Jeżeli jeszcze nie znacie to zaglądajcie. Najbardziej lubię te filmy, w których Radzka radzi jak się ubierać. Moim faworytem jest film o tym jak optycznie się zmniejszać (lub poszerzać) za pomocą koloru czarnego i białego:

Uwierzycie, że czasami nawet robię sobie notatki?

Niby są to oczywiste rzeczy, ale nie dla mnie. Tak odkrywcze były dla mnie np. to, że jeżeli dzielę sylwetkę liniami np. dekolt, bluzka, spodnie i te linie są widoczne to optycznie jeszcze bardziej się skracam. Zwracam na to teraz uwagę i wg mnie wyglądam smuklej.

Ukrywam wady, podkreślam zalety

W komponowaniu stroju staram się podkreślać moje atuty, a chowam to co chcę ukryć. Po filmiku Magdy zaczęłam jeszcze bardziej stosować tę metodę, czyli tam, gdzie chcę coś podkreślić zakładam jasny kolor, a tam gdzie chcę ukryć to zakładam ciemny. Czyli prawie zawsze mam na dole ciemny dół. Wyjątkiem są brzoskwiniowe spodnie, które kupiłam jeszcze przed tym, kiedy o tym się dowiedziałam.

Jak robię zakupy?

Przestałam je lubić tuż po pierwszej ciąży i chodzę na zakupy jak muszę już coś sobie kupić (a i tak najczęściej wychodzę z torbą pełną ciuchów dla dzieci). Nie mam za bardzo czasu chodzić po galeriach i szukać ubrań dla siebie, więc najczęściej w wolnej chwili przeglądam sklepy internetowe, ale bardzo rzadko kupuję coś online. Najczęściej sprawdzam, czy dana rzecz jest dostępna w sklepie stacjonarnym i jadę ją przymierzyć.

Czego najwięcej jest w mojej szafie?

  1. Jeansy – uwielbiam je  i chodzę w nich właściwie codziennie. Z uwagi na mój wzrost bardzo się cieszę, że spodnie o długości 7/8 są w modzie od kilku sezonów. Dzięki temu w końcu mam spodnie, których nie muszę skracać lub podwijać. Od dwóch lat kupuję je tylko w Mango – mają wyższy stan i ciemny kolor (w połączeniu z ciemnymi butami wydłużają optycznie nogę)
  2. T-shirty – mam ich sporo, bo jeansy plus T-shirt to mój ulubiony codzienny strój. Tak chodzę na plac zabaw, a dorzucę do tego marynarkę lub kurtę skórzaną i mogę tak iść na spotkanie. Obecnie uwielbiam bluzki w paski czarno-białe.
  3. Bluzki koszulowe – to mój trzeci typ, który zakładam w weekendy na wyjścia z rodziną lub na spotkanie. Mam ich w szafie kilka i bardzo je lubię.
  4. Koszule jeansowe – dobrze, że wciąż są w modzie, bo mam je już 4 lata i nadal w nich chodzę. Zawsze podwijam w nich rękawy.
  5. Marynarki – obecnie mam dwie. Jedna jest granatowa z rękawem 3/4, a druga pudroworóżowa (podwijam rękawy żeby podkreślać talię i wysmuklić sylwetkę)
  6. Swetry – mam ich dosłownie kilka i zakładam tylko zimą. Mam jeden Tommy Hilfiger z romby i to mój ulubiony – świetnie się nosi i pierze. Ostatnio kupiłam sobie dwa w Mohito (ten sam model w dwóch kolorach, bo tak mi się spodobał TUTAJ )
  7. Na wyjazdy weekendowe mam swoją ukochaną, rozpinaną bluzę Gap z kapturem w kolorze brązowym
  8. Kurtki – uwielbiam płaszcze. Mam jasny, cienki, klasyczny trench z paskiem i grupy wełniany na zimę. Oba w kultowym kamelowym kolorze. Na spacery i wyjścia z dziećmi mam kurtkę puchową z kapturem (obecną mam Michael Kors z Tkmaxx, jest fajna bo taliowana)
  9. Kurtka skórzana – w tym roku dołączyła do mojej szafy skórzana kurtka. Co roku chciałam sobie taką kupić, ale nigdy nie spotkałam żadnej, która w pełni odpowiadałaby moim potrzebom. W tym roku udało się i ją uwielbiam! Kupiłam ten model KLIK
  10. Sukienki – mam kilka, ale ostatnio w ogóle w nich nie chodzę, bo nie przepadam za rajstopami.

Tak wygląda moja szafa

Według mnie to nic specjalnego, ale jakoś nie mam czasu ani chęci na bardziej odważne stylizacje i połączenia. Szukam jeszcze długiej ciemnej kamizelki żeby zbudować linię ramion i wysmuklić tułów.

Zapytacie pewnie jakie sklepy odwiedzam.

To moja lista

COS

Zaglądam online, a później jadę do warszawskiego Klifu i mierzę. Uwielbiam stamtąd T-shirty (TUTAJ), bo po kilku miesiącach użytkowania wciąż wyglądają ok. Mam również dwie sukienki, które czasami noszę.

Mango 

Najczęściej przeglądam w aplikacji na telefonie, ale i tak zazwyczaj jadę daną rzecz przymierzyć. Wszystkie jeansy (5 par) mam właśnie z Mango. Mam wrażenie, że jakość ich ubrań mocno się poprawiła (albo Zara tak bardzo się zepsuła). Lubię tam zaglądać i często znajduję tam coś dla siebie.

Spodnie Mango, kurtka Mango, koszula H&M (która ma 5 lat)

Mohito

Zaglądam tam dość często, ale naprawdę fajnych ubrań (które nie są bardzo „dziuniowate” i nie są wykonane ze 100% poliestru jest niewiele), ale czasami trafi się taka perełka jak np. te swetry za 79 zł 100% bawełny. Mam też stamtąd trench i kilka bluzek, ale trzeba zawsze patrzeć na skład.

H&M

Lubię bluzki koszulowe stamtąd i wszystkie, w których obecnie chodzę są właśnie z tego sklepu. Również przeglądam w aplikacji, a później szukam w sklepie.

Zara

Obraziłam się na ten sklep i bardzo rzadko tam zaglądam. Jakość mają taką, że już mnie wkurza chodzenie z reklamacjami. Czy też tak macie?

DANHEN

Polska marka, którą odkryłam dopiero rok temu. Mam jedną kopertową bluzkę z wiskozy, która genialnie się pierze, prasuje i nosi. Cały czas do nich zaglądam żeby wypatrzyć sobie coś nowego.

Miszkomaszko

Uwielbiam wzornictwo, ale ostatnio jakoś nie chodzę w ich sukienkach. Czekam na syreni wzór i może mi się odmieni.

BUTY

Kocham trampki Chipie (właśnie zamówiłam nową parę z Limango w kolorze czarnym)

Uwielbiam mokasyny Minnetonka, które niestety nie są dostępne w PL. Znajoma kupiła mi w USA piękne czarne, ale są za małe 🙁 Może ktoś chce przygarnąć? (rozmiar 38 o TE)

Na teraźniejszą aurę mam kalosze, sztyblety IGOR 

A na zimę UGG

TOREBKI

Obecnie non stop chodzę z torebką Mammania 

Od pół roku mam model Gwen i jestem to jedyna torebka, w którą pakuję rzeczy dzieci i moje. Ma idealne dla mnie gabaryty i sporo kieszonek. Myślę, że jeszcze długo z nią będę chodzić.

To teraz zdradzę Wam jeszcze jeden patent, który stosuję od dłuższego czasu. Mam np. skórzaną kurtkę i nie bardzo wiem do czego ją nosić. Wiecie co robię? Wrzucam w Pinterest frazę: „How to wear  biker jacket” i mam tyle stylizacji do wyboru do koloru, że na bank coś sobie znajdę pasującego do mojej sylwetki z zasobności szafy.

O tym gdzie kupuję ubrania dla dzieci pisałam we wpisie jak Ubrać dzieci modnie i wygodnie

A Wy jak sobie radzicie z zakupami? Zdradźcie też swoje ulubione sklepy 🙂

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!