fbpx

Wiosna z Carter’s – w końcu w Polsce

Jeżeli miałabym wskazać jedną, ulubioną markę ubraniową zza oceanu to byłby to Carter’s. Dawno temu, kiedy byłam jeszcze w ciąży z Lilą dostałam paczkę ubrań. Większość było właśnie z tej firmy i pamiętam, że już wtedy bardzo ją polubiłam.

Co było w nich takiego, że od tej pory polowałam na ubranka tej firmy?

Zacznę może od jakości – większość ubranek jest wykonana z bardzo miękkiej bawełny, która po 50 praniu nadal trzyma się znakomicie. Byłam w szoku, że body 6-miesięcznego dziecka, prane 2 razy w tygodniu, wybielane, szorowane szczoteczką nadal wygląda jak nowe. Nie traciły ani koloru, ani fasonu. Od tamtej pory to była jedna z marek, którą zaczęłam zamawiać w USA.

Podobały mi się ogromnie też nadruki, takie nietypowe, ale wciąż dziecięce. Tutaj np. Lila ma piżamę, której print mnie zachwycił. Mąż był akurat wtedy w Nowym Yorku, więc zamówiłam u niego całą paczkę ubrań dla Lili. Miesiące mijały niepostrzeżenie, a ubrania nadal wyglądały świetnie, tylko nogawki stały się za krótkie.

Kiedy odkładałam ubrania po starszej córce dla przyszłego rodzeństwa to w większości były to body, piżamy Carter’s. Julek chodził po niej w większości ubrań, one nadal wyglądały świetnie.

Od ponad roku suszę ubrania w suszarce bębnowej i ubranka tej marki nadal wyglądają bardzo dobrze.

Bluzka i spodenki Carter’s

Gdybym miała wskazać moją ulubioną część garderoby z Carter’s to byłaby zdecydowanie piżama. Mają świetne printy, bardzo dobrą jakość i po 100 praniach nadal super wyglądają. Jeden komplet piżam wystarcza nam na 18 m i wymieniam je tylko dlatego, że robią się za małe.

Przy Julku odkryłam ich piżamy na zamek – idealne dla wierzgającego malucha. Jednym ruchem można zapiąć pajaca. Dodatkowo na stopach mają antypoślizgi. Jako jedne z nielicznych są aż do rozmiaru 92.

Ucieszyłam się, że w końcu marka zawitała też do Polski. Dystrybutor zdecydował się też na drugą markę OshKosh, czyli podobne jak Carter’s tylko ciekawsze ubranka dla starszych dzieci.

Dziś prezentuję Wam kilka ubranek z Carter’s i OshKosh. Udało mi się uzyskać informację, jak dalej będzie wyglądała sprzedaż w Polsce.

Teraz wszystko możecie kupić TUTAJ.

W maju planowane jest otwarcie sklepu stacjonarnego w Wilanowie

A w czerwcu otworzy się też sklep online.

Już jesienią cała kolekcja będzie do kupienia w Polsce.

Zapytacie pewnie, jak wygląda „rozmiarówka”. Otóż wg mnie jest odrobinę zawyżona. Zazwyczaj kupuję dzieciom ubrania na dokładanie taki rozmiar, jak mają (nie na wyrost). Zawsze mają trochę zapasu. Przy każdym produkcie macie też tabelkę z rozmiarem. Julek ma obecnie 92 cm i z Carter’s i OshKosh ma rozmiar 3T, czyli 92, a Lila ma 116 cm i ma rozmiar 6, czyli 116.

Flagowym produktem OshKosh są ogrodniczki

Są w wersji letniej i jesienno-zimowej.

Ubranka OshKosh mają piękne, pastelowe kolory i bardzo dobrej jakości miękkie jeansy. Lila bardzo nie lubi nosić jeansów, a te – przez to, że są tak miękkie i przyjemne to jej odpowiadają.

Getry Carter’s, Bluzka OshKosh, opaska i torebka Meri meri

Ta spódniczka OshKosh ma regulację wewnątrz

OshKosh ma również ubranka na bardziej eleganckie okazje

Bluzka i spodnie OshKosh, walizka i naszyjnik Meri meri

I dla miłośników Kosmosu (całość OshKosh)

Każde spodnie mają regulacje w pasie i dzięki temu nie spadają.

Bluzka i spódnica Carter’s, torebka Meri meri

Są też fajne t-shirty z obracanymi cekinami i aplikacjami

Link do sklepu: KLIK

A Wy znacie już tę markę? Mam nadzieję, że Carter’s się dobrze przyjmie i będzie obecny na polskim rynku.

Jeżeli spodobał się Wam ten wpis – kliknijcie „Lubię to” i udostępnijcie ten wpis znajomym.

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Fryzury dla dziewczynek – 10 pomysłów do szkoły i przedszkola

  • MODA
  • 4  min. czytania
  •  komentarze [6]

Fryzury dla dziewczynek – proste pomysły, które możecie wykorzystać w domu. Dziś chciałabym Wam pokazać kilka świetnych fryzur, które robimy bardzo często. Niektóre z nich wyglądają na skomplikowane, ale uwierzcie mi, że za 2, 3 razem zrobienie ich zajmie Wam maksymalnie 7 minut.

Moja mama i moje ciocie zawsze wymyślały ciekawe fryzury i testowały je na swoich córkach. Ja też uwielbiam robić Lili warkocze, kłosy i inne bardziej skomplikowane zaplatańce. Ale dziś chciałbym Wam pokazać szybkie fryzury dla dziewczynek, które są bardzo efektowne.

Zacznę od akcesoriów, których używamy:

  • szczotka do włosów Tangle teezer dla dzieci TUTAJ
  • silikonowe, kolorowe gumeczki do włosów TUTAJ  (dodam, że ich nie ściągam, tylko rozcinam)
  • silikonowe, przezroczyste gumki do włosów TUTAJ – te wyglądają najładniej
  • grubszych gumek używam zawsze tych TUTAJ
  • opaski i spinki Ulandka TUTAJ
różne gumeczki do włosów

Fryzury dla dziewczynek – nasze ulubione propozycje

Warkocz lina

Robi się go bardzo szybko, tylko trzeba opanować strony skręcania. Dzielicie kucyk na dwa pasma – poniżej jest filmik, widać w nim dokładnie, w którą stronę trzeba skręcać.

fryzury dla dziewczynek


Kucyk z warkoczem

Wystarczy zrobić mocny kucyk, z niego mały warkocz, a na całej długości związać gumkami. Na koniec poluźnijcie każdą część, aby „bąbelek” z włosów zrobił się pełny.

Dwa kucyki w nowej wersji

Zamiast robić dwa warkocze lub zostawiać dwa kucyki możecie zrobić taką wersję z użyciem małych gumeczek.

Inna wersja dwóch kucyków

Wystarczy zrobić dwa mniejsze kucyki, a z nich zapleść warkoczyki. W połowie głowy je skrzyżować i związać w kucyk.

Kucyki do zapuszczania grzywki

Bardzo podobna idealna fryzura dla dziewczynki, która zapuszcza grzywkę. Robimy dwa małe kucyki i krzyżujemy pasma w połowie głowy – związujemy w duże kucyki.

Dwa koczki – wygodna fryzura dla dziewczynek

Zawijamy dwa pasma wysoko i jak mamy zwartego „ślimaka” to związujemy gumką.

Elegancja fryzura dla dziewczynki na specjalne okazje

To jedna z moich ulubionych fryzur, jest przepiękna i do tego prosta. Już kiedyś pokazywałam ją Wam na blogu. Poniżej możecie zobaczyć film z instruktażem.

Szybki przekładny kucyk

Pamiętacie z dzieciństwa taką fryzurę? Ja tak – bardzo często mama mnie tak czesała. Wystarczy zrobić kucyk, odciągnąć gumkę około 3 cm do dołu, zrobić dziurkę w tym miejscu i przełożyć włosy.

Przekładaniec z kucyków

Bardzo efektowna fryzura, która tylko wygląda na skomplikowaną. Poniżej zobaczcie, jak zrobić taki piękny warkocz. Ja zrobiłam z tyłu i połączyłam z w kucyk.

Najbardziej efektowny warkocz

Musiałam wypróbować również wersję pionową i ta robi największe wrażenie. Bardzo podoba mi się ten efekt 🙂 Dokładnie się go robi tak, jak na filmie wyżej.

To było nasze ulubione fryzury dla dziewczynek, które często goszczą na naszych głowach (mojej też). A Wy jak najczęściej czeszecie swoje córki?

Na zdjęciach możecie podziwiać piękne opaski, spinki i gumki Ulandka   i body Pan Robak

A tu macie Mój szybki sposób na piękne włosy

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis i zainspirował Cię do spróbowania tych fryzur, kliknij „Lubię to” i udostępnij ten wpis znajomym.

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Najciekawsze drewniane zabawki, jakie ostatnio widziałam

Dawno nie było wpisów z ciekawym zabawkami dla dzieci. Na rynku jest mnóstwo marek, które mają w swojej ofercie drewniane zabawki, a ja dziś chciałabym Wam zaprezentować cuda z Little dutch.

Przyznam, że pierwszy raz spotkałam się z tą marką na ostatnich targach w Kielcach i mnie tak zachwyciła, że postanowiłam pokazać Wam, co ciekawego mają do zaoferowania dla dzieci.

Little dutch to holenderska marka zabawek dla dzieci. Wyróżnia je stonowana kolorystyka i ciekawy design.

Pokażę Wam, co ciekawego mają w ofercie.

Liczydło – przekładanka

Ciekawa zabawka dla najmłodszych do przekładania koralików. Póżniej, jak dziecko jest starsze to faktycznie możemy uczy się na nim liczyć. Do tego pięknie prezentuje się na półce. Dostępna jest w błękicie TUTAJ i delikatnym różu TUTAJ.

Miękkie laleczki dla chłopców i dziewczynek

Są przepiękne – miękkie i niesamowicie wykonane. Lalki są dostępne w różnych wielkościach: 10 cm (najmniejsze), 35 cm i 50 cm największe. Świetnie nadają się do wózka lub do kołyski. Ogromne wrażenie zrobiły na Lilce, a już myślałam, że jest za duża na szmaciane lale.

Dostępni są chłopcy i dziewczynki TUTAJ

Mały majsterkowicz

Bardzo fajny zestaw do majsterkowania. W zgrabnej skrzyneczce macie wszystko, co trzeba żeby pobawić się w złotą rączkę. W zestawie jest 20 elementów, w tym takie „profesjonalne” narzędzia jak: młotek, wkrętarka, śrubokręt, klucz, mnóstwo śrubek do tworzenia różnych instalacji. Wkręcanie, wbijanie i odkręcenie to angażujący sposób na ćwiczenia motoryki małej.

TUTAJ

Zoo w walizce

Jeżeli Wasze dzieci lubią zwierzęta i figurki to taki zestaw im się spodoba. Pudełko rozkłada się, a ze środka wyjmujemy 15 zwierząt, które można ustawiać w różnych miejscach. Możemy razem z dzieckiem odgrywać scenki, nazywać zwierzęta, a po skończonej zabawie wszystko schować do pudełka w kształcie walizki.

TUTAJ

Laweta

Niby taka prosta zabawka, a angażuje na długo. Mimo tego, że jest drewniana daje mnóswto możliwości zabaw. Elementy samochodu są ruchome i można je ustawiać w różnych pozycjach. W zestawie jest jeszcze kilka aut, którymi można bawić się też niezależnie.

TUTAJ

Wieża kartonowa

Ta zabawka jest przeznaczona dla dzieci już od 1 roku życia. Można ją układać, rozrzucać, a później wszystkie elementy włożyć od najmniejszego do największego i postawić na półce. Można się uczyć w zabawie kształtów, kolorów i nazywać ilustracje.

TUTAJ

Memo – gra

Znana wszystkim gra memory nadaje się do zabawy już od 3 roku życia. W czasie gry dzieci ćwiczą pamięć, spostrzegawczość i rozwijają słownictwo.

TUTAJ

Puzzle klocki

Trudniejsza wersja układanki dla dzieci zaangażuje dzieci od 3 roku życia. Na klockach są nadrukowane kolorowa obrazki, które trzeba ułożyć. W tych puzzlach występują takie zwierzęta: lew, flaming, pingwin, miś panda, tukan, zebra.

TUTAJ

Sorter kształtów

To jedna z zabawek, którą powinny mieć wszystkie dzieci. W czasie zabawy sorterem dzieci ćwiczą koordynację wzrokowo- ruchową, uczą się rozpoznawać kształty i kolory. Ten sorter idealnie nadaje się dla najmłodszych, bo każdy kształt jest na oddzielnej ściance. Bardzo mi się podoba łatwy dostęp do klocków. Wystarczy podnieść pokrywę i wyjąć klocki.

TUTAJ

Drewniana tęcza

Piękna pastelowa tęcza dla dzieci do zabawy – można układać ją na różne sposoby: na podłodze w tunele, na półce od najmniejszego do największego, a nawet wykorzystywać do zabaw tematycznych (np. zrobić z nich garaże dla autek).

Dostępna jest w kolorze błękitnym TUTAJ i różowym TUTAJ


Ekspres do kawy

To nasz hit! Wypatrzyłam go na targach i się zakochałam. Świetna drewniana zabawka do naśladowania dorosłych. W zestawie są kapsułki, które wkłada się do specjalnego otworu, następnie przekręca się głowicę i wyjmuje się ją z tyłu. Zabawka jest prosta, ale genialnie pobudza wyobraźnię. Odkąd ją mamy to codziennie pijemy po 20 kaw;)

TUTAJ

Toster

Jeżeli Wasze dzieci lubią zabawy związane z gotowaniem to bardzo polecam Wam ten toster. Wkładamy chleb, a po chwili możemy nacisnąć i grzanki dosłownie wyskakują (Jul ma przy tym mega ubaw). W zestawie są tez inne potrzebne elementy.

Rower biegowy

Little dutch ma w swojej ofercie również rowerek biegowy. Ma piękny retro wygląd i ciekawy design. Według mnie jest to rowerek dla troszkę starszych dzieci, które opanowały już jazdę na mniejszej biegówce. Ten jest dosć duży i może posłużyć aż do 5 roku życia.

TUTAJ

Jak widzicie Little dutch ma mnóstwo ciekawych, rozwijających zabawek dla dzieci. Aż się dziwię, że wcześniej o niej nie słyszałam. Tymczasem zbieram się, bo Julek właśnie mi zaserwował 23 kawę z ekspresu.

Jeżeli spodobał się Wam ten wpis i macie zamiar skorzystać z moich poleceń to kliknijcie „Lubię to” i udostępnijcie ten wpis znajomym.

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Żegnamy mleko mamy – książka terapeutyczna dla dzieci – wyniki rozdania

Gdy Kuba się urodził, był bardzo malutki. Tak malutki, że nawet najmniejsza skarpetka była za duża na jego stopę.

Wszystko, co widział i słyszał, było dla niego obce. Wszystko – z wyjątkiem głosu mamy.”

Takim wzruszającym wspomnieniem rozpoczyna się książka “Żegnamy mleko mamy”, którą objęłam swoim patronatem. To pierwsza polska książka dla dzieci, która przede wszystkim pomaga w procesie odstawienia dziecka od piersi, ale jest też historią o prawdopodobnie największej sile napędowej świata – miłości do dziecka.

Jak to często z pomysłami bywa, książka powstała jako odpowiedź na problem autorki, która chciała ograniczyć karmienie piersią swojego wówczas dwuletniego synka. Gdy okazało się, że temat odstawienia od piersi nie jest zbyt popularny w dziecięcej literaturze, Joanna Świercz, postanowiła zmierzyć się z nim samodzielnie.

Jak wyszło?

Według mnie świetnie 🙂 Książka, jest bliskościowa i stawia na empatię.

Książka jest historią małego Kuby – od momentu narodzin do mniej więcej trzeciego roku życia. Towarzyszymy Kubie i jego rodzicom w pierwszych miesiącach życia, gdy mama i mleko są dla niego całym światem, obserwujemy początki rozszerzania diety, widzimy jak rośnie i coraz rzadziej potrzebuje mleka mamy.

Co ważne, nie jest to cukierkowa opowieść, w której z dnia na dzień Kuba zamienia karmienie piersią na zupy i kanapki. Proces odstawienia następuje stopniowo, Kuba protestuje, pojawiają się u niego trudne emocje, z którymi radzi sobie przy wsparciu rodziców. Mama proponuje “buziaki usypiaki”, nocą wkracza tata, który ociera łzy i kołysze do snu, rodzice tłumaczą Kubie, że mleko mamy się kończy, ale oni zawsze będą blisko.

Książka nie jest cudownym sposobem na zakończenie karmienia piersią. Jest za to świetnym narzędziem, które może pomóc oswoić dziecko z tematem. Przedstawia bohatera, z którym łatwo jest się utożsamić, pokazuje sposoby na zaśnięcie czy uspokojenie się – inne niż seans przy piersi mamy. Jednocześnie uświadamia rodzicom, że proces odstawienia może trwać, że płacz i złość są naturalną reakcją u dziecka. 

Całość spodoba się rodzicom, którzy starają się wychowywać dzieci w duchu rodzicielstwa bliskości. Proces odstawienia Kuby odbywa się stopniowo, z szacunkiem do emocji dziecka, ale też granic mamy.

Pięknym uzupełnieniem są pełne ciepła ilustracje autorstwa Kamili Stankiewicz. Książkę ogląda się z niezwykłą przyjemnością, a pojawiający się na każdej stronie kotek jest ulubieńcem wszystkich małych czytelników. 

Dla jakiego wieku?

Dwulatki powinny już w całości zrozumieć historię i przyswoić przekaz. Jednak książkę można wprowadzić już wcześniej, skupiając się bardziej na opowiadaniu ilustracji i czytaniu krótkich rymowanek, które pojawiają się na niektórych stronach. 

Jeszcze muszę Was ostrzec – książka może wzruszać 🙂 Moment decyzji o zakończeniu karmienia piersią jest w końcu emocjonujący nie tylko dla dziecka. Zwłaszcza, że niejednokrotnie mamy z jednej strony pragną “wolności”, z drugiej zaś pojawia się u nich żal i smutek związany z definitywnym końcem ważnego etapu. 

Jeśli właśnie zmagacie się z tematem odstawienia od piersi, planujecie je w najbliższym czasie lub po prostu chcielibyście mieć pamiątkę swojej mlecznej drogi to mam dla Was niespodziankę. Czekają na Was 3 egzemplarze książki “Żegnamy mleko mamy”. Wystarczy, że w komentarzu pod postem podzielicie się swoim wzruszającym wspomnieniem z pierwszych chwil z Waszym dzieckiem. Na zgłoszenia czekam do 25.03 

Książka jest dostępna wyłącznie TUTAJ (www.zegnamymleko.pl). Do 25 marca na hasło NEBULE kupicie ją z 10% zniżką.

Jeżeli spodobał się Wam ten wpis – kliknijcie „Lubię to” i udostępnijcie ten wpis znajomym – podziękują Wam.

Mam już wyniki i razem z autorką zadecydowałyśmy, że nagrodzimy 5 komentarzy. Gratulujemy i na nebule.pl@gmail.com wyślijcie dane do wysyłki.

Ela
18 March 2019    

Pamiętam jak byliśmy już z Synkiem w domu, ja w szoku emocji poporodowych i obolała po porodzie, kompletnie nie wiedziałam jak to wszystko ‘ugryźć’… I któregoś razu spojrzałam na to moje maleńkie dziecko i pomyślałam (pierwszy raz od początku ciąży), że jest …doskonały. Taki jak miał być, choć nigdy go sobie nie umiałam wyobrazić i że pojawił się w najlepszym dla nas wszystkich czasie. To jest jedno z moich najsilniejszych wspomnień z początku macierzyństwa,

karna
19 March 2019    

Pierwsze chwile jak się spotkaliśmy po długim porodzie zakończonym cesarką były bardzo wzruszające, ale moment kiedy 2miesięczn synek obudził się po ciężkiej operacji będziemy pamiętać do końca życia. Radość i łzy jednocześnie. Teraz po 2,5 roku karmienia powoli myślę o zakończeniu tej drogi, mam nadzieję, że książka nam to ułatwi.

Marta
19 March 2019    

Nasz najbardziej wzruszający moment z pierwszych chwil bycia razem to… pierwsze chwile. Dostałam na piersi małą, wilgotną i cudownie miękką kuleczkę. Byłam tak przejęta, zdenerwowana, przerażona i jednocześnie szczęśliwa, że nie potrafiłam nic powiedzieć. Było mi już wszystko jedno, świat się zatrzymał. Byliśmy tylko my we troje: mama, tata i córeczka. Wydawała się taka krucha, delikatna, że bałam się przesunąć ją choćby o milimetr. Leżała tak, że nie widziałam jej buzi.

Palcami badałam jej małe ciałko i wyobrażałam sobie jak wygląda. Była w końcu ze mną a ja przez dobrych kilkanaście minut wciąż nie znałam jej buzi. Poprosiłam męża,by zrobił jej zdjęcie to chociaż tak ją zobaczę. To są pierwsze zdjęcia córki, jakie mamy. Lekko rozmazane, niewykadrowane, ale najpiękniejsze jakie posiadamy. Za każdym razem, gdy je oglądam w magiczny sposób wracają do mnie wszystkie emocje i wrażenia z tamtych minut. Na nowo czuję to delikatne i wilgotne ciałko, ręce mi znów drżą i palce mimowolnie szukają tej małej twarzyczki, by ją odkryć.

Dziś ma już prawie 2 lata, droga mleczna trwa, choć próbujemy ją wspólnie zakończyć, bo niebawem pojawi się nowy smakosz mleka mamusi. Trudno jest jednak odmówić tej małej buzi.

Anna
21 March 2019    

Długo staraliśmy się o dzidziusia. Mieliśmy już swego rodzaju ciśnienie na tym punkcie. Siostry już nie pytały “i jak tam?” bo zaczynało być niezręcznie. Już myśleliśmy o lekarzach, spacjalistach, badaniach. Przyszedł lipiec… kolejny negatywny test ciążowy… ? Tydzień później dalej bez okresu. Kolejny raz się spóźniał. Bardzo zaczął boleć mnie brzuch więc czekałam na krwawienie bo przecież nie mogłam być w ciąży… A tu nic. Brzuch bolał i tyle. Kolejny raz robiłam test. Mąż poszedł do łazienki bo ja nie chciałam mieć nadzieji na dwie kreski… Kolejny raz… A on mnie wtedy zawołał. Prawie dusiliśmy się w objęciach, z płaczu i ze śmiechu stojąc w ciasnej łazience między klozetem, prysznicem i pralką na której leżał pozytywny test! ? To pierwsza wzruszająca chwila z naszym synkiem.

Poziomka
23 March 2019    

Pierwsze wzruszające chwile, już poza brzuszkiem? Oczywiście ten niezapomniany moment, kiedy trzymasz swoje maleństwo po raz pierwszy w ramionach, wtulone w Ciebie całym swoim malutkim ciałkiem. Oraz, a jakże, pierwsze nieporadne próby nakarmienia tego szkraba. W naszym przypadku wspominam je do dziś z uśmiechem, przypominając sobie, jak to córeczka marszczyła jedną brew, otwierała buzię, celowała… i robiła wielkie chaaaps ? Od tamtej pory minęły hektolitry mleka, rozmaite problemy i wiele radości. Czas już na kolejny etap, po prawie 19 miesiącach pomału dojrzewam do decyzji o zakończeniu naszej mlecznej drogi. Teraz czekam na krok z jej strony ?

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Co zrobiłam, że w końcu przestałam mieć problemy z cerą?

  • URODA
  • 5  min. czytania
  •  komentarze [23]

Pamiętam, że od zawsze moim ogromym kompleksem była problematyczna cera. Od 13 roku życia borykałam się z trądzikiem, przebarwieniami, a do tego miałam świecącą się twarz. Kryłam wszystkie zmiany pod toną makijażu i starałam się je tuszować w każdy możliwy sposób.

Wizyty u dermatologów zdały się na nic – moja twarz wyglądała fatalnie, a właściwie żaden lek mi nie pomagał. W końcu poddałam się i postanowiłam nie zwracać na to uwagi. Teraz jestem już trochę po trzydziestce i od ponad 6 lat nie mam żadnych niedoskonałości na skórze twarzy. Mało tego, dopiero od kilku lat jestem w stanie wyjść z domu bez żadnego makijażu.

Przypadek? Nie sądzę!:)

Zaczęłam analizować wszystkie zmiany, jakie zaszły w moim życiu i widzę bardzo dużo zmian, które miały na to wpływ.

1. Ciąże

przez cały czas myślałam, że za moje problemy z cerą odpowiedzialne są hormony. W ciąży zaczęłam mieć w końcu normalną skórę. Tak naprawdę cały czas myślałam, że to właśnie TYLKO dzięki temu, jednak jak zaczęłam drążyć to zauważyłam wiele zmian, które spowodowały, że tak bardzo poprawił się stan mojej skóry. Hormony mają wpływ na stan cery, ale zaraz Wam poniżej pokażę, że nie tylko.

2. Jedzenie

nie ukrywam, że dopiero zaczęłam zwracać uwagę, na to co jem, jak zaszłam w ciążę. Na studiach żywiłam się różnymi „rarytasami”, które nie miały ze zdrowym jedzeniem nic wspólnego. Jadłam ogromne ilości nabiału, który negatywnie wpływa na skórę. Do tego mnóstwo sztuczności takich jak: zupki chińskie, napoje energetyczne, chipsy itd. Później, jak urodziłam chciałam dawać dobry przykład dziecku i zaczęłam czytać o zdrowym odżywianiu.

Wprowadziłam mnóstwo zmian w diecie i widzę, że ma ogromy wpływ na moją skórę. Przestałam truć od środka mój organizm i moja cera mi się odwdzięczyła. Kiedyś słyszałam teorię, że pikanatne jedzenie powoduje wypryski. Teraz jem dużo ostrych potraw, ale zdrowych i nie zauważyłam żadnej zależności.

3.Woda

nie wiem, jaka się uchowałam, ale nigdy nie lubiłam pić wody. Kupowałam gazowane napoje, piłam mocne herbaty i lurowate kawy. Jak teraz patrzę na moją dietę ze studiów, to naprawdę się dziwię, że mój niedożywiony mózg był w stanie się uczyć. Teraz, kiedy skóra zaczyna tracić na jędrności i pojawiają się zmarszczki to dbam o picie wody jeszcze bardziej. Widzę dużą zależność od ilości wypitej wody, a wyglądem mojej skóry.

4. Styl życia

odkąd jestem mamą to chodzę spać przed północą i wstaję skoro świt. Wcześniej jak karmiłam piersią to oczywiście miałam mnóstwo pobudek i widziałam je dokładnie na mojej skórze. A teraz jak, w końcu mogę się wyspać i prowadzę bardzo regularny tryb życia to widzę, jak dobrze to działa na moją skórę. W okresach, kiedy miałam największe problemy z cerą to zarywałam noce na naukę (i imprezy;).

5. Zmiana pielęgnacji

kiedy byłam w ciąży zaczęłam się interesować naturalną pielęgnacją. Na szczęście przyszła moda na naturalne kosmetyki i złapałam bakcyla. Świadomie wybierałam produkty do pielęgnacji i to miało ogromny wpływ na moją cerą. W Polsce zaczęły się pojawiać różne marki, które zaczęły stawiać na naturę i wiem, że miały one ogromny wpływ na stan mojej skóry.

Jedną z nich jest Phenome – polubiłam się z tą marką już jakiś czas temu i mam swoje ulubione produkty. Wcześniej używałam tylko wysuszających żeli do mycia i toników z alkoholem, a moja skóra świeciła się bardzo mocno. Zaczęłam używać kremów nawilżających i zobaczyłam dopiero, jak moja cera tego potrzebuje.

6. Oczyszczanie

nie powiem ile razy na studiach zasnęłam w makijażu z głową w książkach. Teraz widzę, że im więcej przywiązuje uwagi do oczyszczania, tym jest zdecydowanie lepiej. Zaczęłam używać też płynów micelarnych z bardzo dobrym składem. Ten z Phenome jest najlepszy jakich używałam. Zmywa, a do tego zostawia skórę odświeżoną. Do tego ma genialny dyfuzor i jednym psiknięciem odświeża całą twarz. Raz na tydzień robię też dokładny peeling. Teraz używam tego i sprawdza się znakomicie.

7. Maski

kiedyś nie wiedziałam, co to jest za wynalazek, a teraz kocham i w każdym tygodniu robię sobie maseczkę. Nie do końca sprawdzają mi się maski w płachcie i zdecydowanie wolę te standardowe.

8. Makijaż

kiedyś malowałam się codziennie, nawet na wyjście po bułki do sklepu. Używałam niezbyt dobrych kosmetyków, które zapychały mi pory. Teraz zdecydowanie lepiej dobieram kolorówkę i rzadziej się maluje. Naprawdę nie wstydzę się wyjść bez makijażu, bo moja skóra wygląda bardzo dobrze i nie muszę jej maskować.

9. Stres

oj zdecydowanie mniej mam stresu niż na studiach, a może innego rodzaju. Wydaje mi się, że mogło to również mieć wpływ.

10. Jedwabna poduszka

używam jej ze względu na włosy, ale widzę jak zbawienny wpływ ma też na cerę. Nie da się z niej wstać po spaniu i mieć zagniecenia na skórze, do tego ma właściwości antybakteryjne i higroskopijne, więc dobrze odprowadza wilgoć.

To chyba tyle. Tak dużo zmian, które bardzo pozytywnie wpłynęły na stan mojej skóry. I tak naprawdę to przez ten czas nie zwracałam uwagi na to, że efekt pięknej cery jest wynikiem zdrowszego trybu życia.

Pssst….Jeżeli też szukacie dobrych naturalnych kosmetyków, to zajrzyjcie teraz na Limango. Właśnie zaczęła się kampania Phenome. Możecie kupić bardzo dobre, naturalne kosmetyki w niższych cenach. Polecam Wam te, których sama używam:

Maska

Peeling enzymatyczny

Krem nawilżający

Woda micelarna

Balsam nawilżający Mom baby do pielęgnacji delikatnej skóry mamy i dziecka

Jeżeli też borykałyście się z problemami skórnymi, to napiszcie, co u Was zadziałało.

Do napisania tego wpisu zaprosiło mnie Limango.

Jeżeli spodobał się Wam ten wpis to kliknijcie „Lubię to” i udostępnijcie go znajomym – podziękują Wam.

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Jak nauczyć dziecko czytać

  • CZYTANIE
  • 3  min. czytania
  •  komentarze [12]

– Tato! Ale ja nie chcę się uczyć czytać! Uczyć czytać to ja się będę w szkole!

Autorem dzisiejszego wpisu jest Daniel – mój mąż, który od kiedy pamiętam wałkował z Lilą litery i jak widać poniżej, udało mu się nauczyć ją czytać.

No więc jak nauczyć dziecko czytać

Litery jako takie były u nas od małego. Jak tylko zauważyliśmy fazę na litery, zaraz pojawiły się wspomagające klocki i tę umiejętność Lila opanowała już nie pamiętam kiedy. Każdą literę odpoznawała bezbłędnie. Jako, że małżonka jest pedagogiem od zawsze wymawialiśmy głoski i czytaliśmy pojedyncze litery bez elementu wokalicznego. Jest to bardzo przydatne przy późniejszej nauce.

Co to znaczy?

Literę „B” wymawiamy jako „B”, a nie „By” „Be” – czyli tak jak w większości mówimy nieświadomie alfabet „A, Be, Ce, De, E, eF itd.” Pojedynczą literę wymawiamy krótko i bez dodatkowych elementów wokalicznych.

Nauka liter własnego imienia

Potem była następna faza – by opanować te parę najważniejszych, nie tylko w mowie, ale i w piśmie – litery swojego imienia. Były one konieczne by móc każde swoje artystyczne dzieło okrasić autografem (no może za wyjątkiem pomazania świeżo pomalowanej ściany). Kiedy, więc umiejętność przypisania sobie wiecznej chwały i zapewnienia swemu imieniu pamięci u kolejnych pokoleń została opanowana – motywacja chwilowo się wyczerpała.

Na zdjęciu Pilch ale polecam układanki imienne polskiej marki Woobiboo

Okazało się, że czytanie, owszem – jest fantastyczne – póki całą robotę wykonuje za nas rodziciel – ech za mądre te dzieci…

Ładnych parę groszy wydałem na nowoczesne elementarze. Jeszcze ładniejsze parę groszy na staromodne, okazuje się jeszcze bardziej się ceniące. Nawet jednak stary, dobry Falski, nie sprawił by młoda czytelniczka poczuła choćby elementarną pokusę samodzielnego rozszyfrowywania jakiegoż to bzika ma Ala.

Jeżeli nie elementarz, to co?

Przyznaję, po odrzuceniu elementarzy byłem w kropce. Jak to? „Córka uwielbia, jak jej czytać” – nie równa się – „córka uwielbia czytać”?

A no pewnie tak to, że córka owszem – uwielbia słuchać historii, natomiast ciężko o fabułę i dramaturgię w zdaniach sztucznie tworzonych pod kątem użycia jak najkrótszych wyrazów. Poszły więc elementarze w ciemny kąt, a pod naszą cowieczorną wspólną lampkę, powróciły soczyste historie, z życia bajek wzięte.

Potem na warsztat poszły teksty przeplatane obrazkami. Ten etap był potrzebny by ukazać ciągłość tekstu. Ja sunąłem palcami po czytanych wyrazach, a Lila „czytała” obrazki.

Pewnie gdzieś od pół roku, co wieczór, czytamy bajki razem. Jadę więc palcem po tekście i czytam, jak leci a zatrzymuję się na wyrazach, które mają tylko 1 literkę. Tak że pierwsze dni to tylko „z”, „i”, „w” itd. itp.

Tak rozgryzłaś mnie –  dalej kolej na wyrazy 2 ,3 czy 4 literowe. Co dzień jeszcze córcia testuje na mnie zdolności negocjacyjne. Raz się zgadza czytać tylko trójki, innym razem da się namówić na 3 strony wszystkich wyrazów od 1 do 6ciu?.

Robimy to powoli. Mimo, że jest w stanie literować i długie wyrazy – chcę żeby obejmowała wzrokiem cały wyraz i traktowała go całościowo, zamiast dukać literki.

Tak więc najpierw wyrazy krótkie, potem wyrazy, które są często używane – wszystko po to by utrwalić ich obraz. Zdaje się że na tym opierają się – 15 kroków dalej – metody szybkiego czytania – na omiataniu wzrokiem coraz większej części tekstu. W inne dni dla odmiany umawiamy się, że czytamy każde co drugi wyraz – niezależnie od jego długości. Ostatnio zacząłem też negocjować, że jak przeczyta 2 strony sama – to potem już doczytam jej całą resztę historii do snu.

Dodam jeszcze od siebie, że samodzielne czytanie bardzo długo nie zastąpi czytania książek przez rodziców. Wiele dzieci, które już same czytają – nadal chcą żeby im coś przeczytać. Jest to zupełnie naturalne i nie warto dzieciom odmawiać. Często traktują ten czas jako bardzo wartościowy, poświęcony 1:1 – daje im to poczucie bezpieczeństwa.

Jeżeli spodobał się Wam wpis o tym „jak nauczyć dziecko czytać” kliknijcie „Lubię to” i udostępnijcie ten wpis znajomym – podziękują Wam

a o metodzie by zacząć jeszcze wcześniej poczytajcie Nauka czytania dla najmłodszych

Na zdjęciach: książka Zoe i groszek

Pościel Kappahl Newbie TUTAJ

Piżama Lili TUTAJ

Piżama Jula TUTAJ

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Edukacyjna zabawka dla starszych dzieci – Edumatrix

Mam wrażenie, że im starsze dzieci, tym trudniej jest znaleźć ciekawą zabawkę, która zaspokoi zapotrzebowania rozwojowe dla tego wieku.

Dziś chciałabym Wam pokazać coś bardzo ciekawego. Nie nazwałabym jej zabawką, tylko raczej pomocą dydaktyczną. Jest tak wszechstronna, że można jej używać na wiele sposobów.

Zainteresowała mnie, bo nadaje się przede wszystkim do szkół, przedszkoli i świetlic. Na raz może z nią pracować dwójka dzieci. Wydaje mi się być też genialnym narzędziem do edukacji domowej. Myślę, że nauka liczenia byłaby znacznie przyjemniejsza na takich matrycach niż, jak jest w systemie.

Edumatrix jest wykonany i zaprojektowany w Polsce przez pracowników firmy PILCH.

Co mamy w zestawie:

  • drewniane pudełko
  • 2 tabliczki zwane matrycami nadrukowane po obu stronach
  • tabliczka
  • zestaw 206 bloczków
  • książka ze scenariuszami zajęć i instrukcją

Zaskoczyła mnie wszechstronność tej pomocy. Projektanci chcieli stworzyć narzędzie wpływające na rozwój wielopłaszczyznowy i tak powstał Edumatrix.

Co możemy ćwiczyć razem z dzieckiem za pomocą Edumatrixa?

  • liczenie
  • czytanie i interpretowanie liter i liczb
  • stosowanie znaków matematycznych w działaniach
  • stosowanie poleceń arkusza kalkulacyjnego
  • kodowanie
  • a nawet rysowanie przestrzenne

A przez to, że w ten sposób uczą się tych rzeczy – mózg zdecydowanie zapamiętuje je lepiej i szybciej rozumie.

Zgodnie z mottem Konfucjusza

„Powiedz mi, a zapomnę, pokaż mi, a zapamiętam, pozwól mi zrobić, a zrozumiem”

Edumatrix jest dedykowany dzieciom 3 + aż do dorosłości.

Możemy używać go w różnych konfiguracjach: rodzic- dziecko, dziecko-dziecko, dziecko-nauczyciel.

Najłatwiejszy poziom to układanie bitmap – możemy najpierw zrobić projekt na kartce i później przenieść go na matrycę. Dobór kolorów pozwala na nawiązanie do przestrzeni RGB+Y (Red, Green, Blue + Yellow)

Możemy również wspomagać się przy czytaniu. Poniżej rozróżnianie samogłosek i spółgłosek

Za pomocą cyfr możemy układać działania matematyczne a pod spodem układać bloczki do przeliczenia na konkretach. Myślę, że to jest genialne narzędzie do nauki matematyki. W zestawie są również niestandardowe bloczki takie jak: %, (), !, ;, [],<>, grecka sigma i inne potrzebne do nauki matematyki.

Możemy też dodawać waluty.

Na bloczkach są również cyfry rzymskie – i w ten sposób będzie bardzo łatwo się ich nauczyć.

Możemy tez uczyć się programowania i w pudełku są odpowiednie bloczki do tego (bloczek kursora, strzałki, obrót w prawo, obrót w lewo, nawiasy klamrowe).

W pudełku są również kostki do losowania cyfr, kostki do losowania liter, kostki do losowania kolorów, kostka do losowania liczb.

Do Edumatrixa dołączona jest instrukcja i przykładowe scenariusze zajęć

Możecie też obejrzeć filmy instruktażowe na youtube: TUTAJ . Placówki edukacyjne mogą również zamówić szkolenie z Edumatrixa. Powstaje też aplikacja mobilna.

Myślę, że Edumatrix to pomoc dydaktyczna z ogromnym potencjałem. Dzięki różnym możliwościom pomoże zrozumieć dziecku trudny materiał. Inny sposób zaprezentowania wiedzy zainteresuje dzieci w większym stopniu i pomoże szybciej się go nauczyć.

Udało mi się załatwić też kod na cały asortyment Pilch. Wystarczy, że wpiszecie na końcu „blognebule”, a kod -15% automatycznie się naliczy.

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Same nowości z Targów Kids time 2019

  • GADŻETY
  • 5  min. czytania
  •  komentarze [2]

Dziś mam dla Was wpis z podsumowaniem mojej wizyty na Targach Kids Time. Jak zwykle wypatrzyłam mnóstwo perełek, które mnie zauroczyły i dziś je Wam pokaże.

Najciekawsze produkty z Targów Kids Time

Plecaki i tornistry Jeune Premier – przepiękne i bardzo stylowe plecaki do szkoły.

Zwariowane akcesoria Bling2o

czyli okularki, maski, rurki do pływania, które są genialnie wykonane i do tego wyglądają szałowo.

Kikadu

organiczna i ekologiczna marka dla najmłodszych produkowana w Indiach. Będzie dostępna TUTAJ

Nowy duży bidon B.box,

będzie dostępny TUTAJ

Termos na posiłek B.box

będzie dostępny TUTAJ

Nowości Grimm’s TUTAJ

Nowości Ducksday

dwa piękne wzory w delikatną „panterkę” (te dwa z przodu). Będą dostępne TUTAJ

Będą też kombinezony narciarskie z patentami do 140 cm

Projektory Buki – będą dostępne TUTAJ

Nowości Skip hop – narwal i smok

Przepiękne wiklinowe łóżeczka Bermbach,

będą dostępne TUTAJ

Gryzaki i miękkie zabawki Tikiri

będą dostępne w popularnych sklepach, a dystrybutor TUTAJ

Przepiękne akcesoria artystyczne Ooly

(kredki, mazaki, długopisy, gumki itd.) są już dostępne w różnych sklepach np. TUTAJ

Sensoryczne panele do zabawy

Przepiękne pomoce i zabawki w duchu Montessori Puls art

odkrycie tych Targów TUTAJ

Mały Smartcar Granna

u nas hitem jest duża wersja KLIK, ale z pewnością kupię też mniejszą.

Jeździki Puky Pukolino

w nowych stonowanych kolorach TUTAJ

Nowe gryzaki Oli&Carol

dostępne TUTAJ

Dostawka Shnuggle

super pomysł TUTAJ My mieliśmy kosz Mojżesza tej marki i sprawdzał się znakomicie. Pisałam o nim tu: Kosz mojżesza

Nowy odsłona wózka Dubatti

w marmurku i do tego z nową, przedłużoną budką. TUTAJ

Nowości Scrunch

czyli akcesoria plażowe, które zajmują mało miejsca np. dmuchana piłka TUTAJ

Biblioteczka 3 Sprouts

TUTAJ – piękna półka na książki dla maluchów

Nowości Plan toys

Mnie zachwycił zestaw stomatologa TUTAJ

Nowa kreatywna marka Dena

TUTAJ

Zestaw do ogrodu lub na taras Lil Monkey

TUTAJ

Nowa, polska marka nosideł ergonomicznych Tarabanik

TUTAJ

Nowe i bardzo stylowe ubrania ciążowe, które są później dostosowane do karmienia Coolmama

Nowości Janod – kuchnia w nowej odsłonie i zestawy kreatywne

Nowości Rubbabu

Nowości Quut do piasku i do wody


Pieczątki Janod

Nowy wózek Easywalker Charley – bardzo lekki i ciekawy – ma też gondolę. Waży 8 kg, a udźwignie dziecko do 20 kg.

Nowości Quut

Nowości Mudpuppy

Nowości Janod

Puzzle Janod z otwieranymi okienkami

Nowości z Ezpz – łyżeczki i kubeczek do nauki picia, a również do podawania odciągniętego mleka

Nowa hulajnoga Scootandride do 80 KG!

TUTAJ



Nowa ulepszona odsłona wózka Elodie Details

TUTAJ

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!