fbpx

Jak ubrać dzieci modnie i wygodnie nie wydając na to mnóstwo pieniędzy?

Prawie pod każdym wpisem dostaję od Was pytania, gdzie kupuję różne ubrania dla dzieci. Pytacie o rozmiarówkę, długości, szerokości i ceny. Jako, że właśnie trwają wyprzedaże chcę Wam pokazać gdzie my kupujemy ubrania i buty dla dzieci.

Mam kilka swoich ulubionych sklepów, które odwiedzam regularnie. Najczęściej robię zakupy online, ale zdarza mi się również pofatygować osobiście.

Ciuchy za grosze

Na wstępie napiszę Wam, że uwielbiam secondhandy, wcale się tego nie wstydzę i nie kupuję tam tylko dlatego żeby zaoszczędzić, bardzo często wynajduję tam takie perełki, że sama jestem w szoku.

Uwielbiam polować na okazje.

Takim cudem kupiłam np. sukienkę Burberry za 12,5 zł i Plecak Kanken za 10 zł.

Uczucie towarzyszące zakupowi tych łupów pamiętam do dziś;)

Niestety nie mam ostatnio za bardzo czasu na chodzenie i szperanie w sh, chociaż bardzo bym chciała. Czasami jednak mi się udaje. Problem z secondhandami jest też taki, że ciężko jest akurat trafić na coś czego aktualnie potrzebuję, dlatego zdarza mi się kupować ubrania na przyszły sezon, czy też (jak bardzo mi się coś podoba) na kilka sezonów do przodu.

Przeróbki

Lubię zrobić coś z niczego, ale niestety nie umiem szyć. Mam jednak cudowną ciocię, która szyje cudownie. Moje ulubiona przeróbka…

Tiulowa spódniczka z podszewką dresową

z…. 🙂

Nic się nie zmarnuje:) taki piękny kawałek tiulu zalegał mi w szafie, że poprosiłam ciocię o przeróbkę na spódnicę. Lilka chodzi w niej do dziś:)

Uszyła również Lilce taką super kieckę, w której chodziła przez dwa lata

Ulubione sklepy z ubraniami dla dzieci

Mam ich dosłownie kilka i kupuję tam rzeczy dość często.

Pierwszy z nich to Kappahl.com

Najbardziej lubię linię Newbie, ze względu na wzornictwo oraz materiały. Ubrania prane, odplamiane, prasowane bardzo długo wyglądają jak nowe. Uwielbiam Newbie za styl – jest  dość klasyczny i dzięki temu ponadczasowy.

Mam kartę klubową tego sklepu i często dostaję powiadomienia sms o promocjach np: 3 za 2, lub 20 % zniżki na jedną rzecz. W tym sklepie są najlepsze body dla dzieci – kupuję je tylko tam. Bardzo mnie cieszy, że Newbie jest do 128 cm, bo i Lilce coś tam upoluję. Lubię również rajstopy Newbie. Rozmiarówka jest nieco zawyżona np. Julian nosi jeszcze sweter i spodnie 74, a z innych marek już dawno wskoczył w 80 (12-18)

Drugi sklep to Lindex.com

Lubię za wzory i jakość. Szczególnie sukienki dla dziewczynek, body, spodnie trafiają w mój gust. Przesyłka nie jest najtańsza (25 zł) dlatego nie zamawiam po jednej rzeczy, tylko zawsze większą ilość.  

Jestem zapisana do newslettera i dostaję powiadomienia np. o darmowej wysyłce lub promocjach. rozmiarówka jest raczej typowa i nie odbiega od wzrostu dziecka.

Trzeci sklep to next.pl

Świetne wzory i fasony, ale ciężko czasem wstrzelić się z rozmiarem. Nie mam pomysłu dlaczego ubrania tak się różnią. Niektóre są ogromne, a inne naprawdę małe. Kupuję tam body, pajace z abs dla Jula, sukienki dla Lilki. Widzę, że jeszcze nie zaczęła się wyprzedaż – warto tam zaglądać.

Czwarty sklep to mango.com

Już jakiś czas temu wprowadzili ubrania dla dzieci i się zakochałam! Kupowałam Julkowi tam kurtkę na zimę, Lilce na wiosnę. Jest dosłownie kilka sklepów stacjonarnych (Galeria Mokotów), ale prawie nigdy nie mam tam tego, co wypatrzyłam sobie online.

Jedyny minus jest taki, że paczka z Mango idzie około tygodnia, a dostawa jest za darmo od 15 zł. Rozmiarówka jest lekko zaniżona. Lilce zamawiam na 5-6, a Julowi na 18-24. Są tam też moje ulubione jeansy – zamówiłam właśnie 5 parę (są po 69 zł teraz)

Piąty sklep to H&M

Odkąd wprowadzili zakupy online to czasem coś zamówię dla Julka. Tego sklepu chyba nie trzeba Wam przedstawiać.

Ostatni z sieciówek to Kiabi.pl

Baaardzo lubię ten sklep stacjonarny. Niestety są tylko dwa w Polsce: Warszawa Blue City, Gdańsk. Najczęściej kupuję tam ubrania dla Lilki: sukienki, spódniczki, bluzki itd. Ceny są naprawdę atrakcyjne, a ubrania mają świetne fasony i wzory.

Rozmiarówka jest zaniżona (Lilce teraz kupuję tam na 6 lat). Sklep jest ogromny i można tam ubrać całą rodzinę. Szczególnie polecam przed nowym rokiem szkolnym: np. getry 3/4, które Lilka nosi już drugi sezon kosztują tam około 10 zł.

Mam jeszcze ulubioną markę piżam. Jest to Carter’s. Najczęściej proszę znajomych z USA o przywiezienie kilku kompletów. Teraz też czekam:) Piżamy są rewelacyjnej jakości i wystarczają na rok. Możecie też je kupić w promo TUTAJ

Zapytacie pewnie o Zarę – przestałam tam kupować. Po pierwsze kilka ubrań dosłownie rozleciało się po pierwszym praniu, a po drugie nic mi się tam ostatnio nie podoba.

Polskie Marki

Wiem, że jest ich wiele, ale ja lubię tylko trzy. Jedną odkryłam stosunkowo niedawno i pomyślałam, że się z Wami podzielę, bo jest naprawdę genialna, a ubrania nie kosztują bardzo dużo.

Mybasic

Szukałam Julkowi miękkich krótkich szortów bez żadnych printów i trafiłam na ten sklepZamówiłam na próbę kilka ubrań i powiem Wam, że jestem zachwycona. Julek non stop biega w tych portkach, spodniach i bluzie. Lilce też wzięłam szorty i t-shirt.

Bardzo fajne ubrania, które są szyte z miękkiej dzianiny w Polsce. Nie zdawałam sobie sprawy, że można kupić takie ubrania za taką cenę. Na pewno będę korzystać regularnie i kupię dzieciom ubrania na przyszły sezon. Sami zobaczcie:

Zobaczcie sami, bo są świetne: Mybasic

No i moje ukochane Miszkomaszko

Jestem dość rozsądna jeżeli chodzi o kupowanie ubrań, ale na Miszkomaszko lubię wydawać pieniądze, bo są genialne. Piękne printy, sukienki, które się kręcą (warunek konieczny) i fasony. Z zapartym tchem czekam na każdą kolekcję:)

Pan Pantaloni

Genialne fasony i cienkie czapy. Do tego ubrania są miękkie i się świetnie piorą.

Gdzie zamawiam buty?

Buty muszą być porządne i spełniać wiele warunków. Mam w sumie 3 ulubione marki i to się raczej długo nie zmieni.

Kiedy zamówiłam pierwszą parę Bobux to już wiedziałam, że zostaną z nami na dłużej. Mamy różne modele i jestem bardzo z nich zadowolona. Julian też w nich chodzi. Przede wszystkim buty są dostosowane do rozwoju stopy i dla maluchów buty będą wyglądały zupełnie inaczej niż dla starszaków. Cenię je ogromnie za najbardziej miękką podeszwę!

Druga marka to Igor – hiszpańskie trampki dla dzieci. Mamy już trzecią parę i na przyszły rok też napewno je zamówię. Tylko muszę Was ostrzec, że trzeba zamawiać o rozmiar większe i nie są to buty dla dzieci z wysokim podbiciem. Mało tego, na Lilkę wiele butów jest za szerokich, a te pasują idealnie. Teraz domówiłam nowy model Irene i jak Lilka z nich nie wyrośnie to będą jako kapcie do przedszkola. Trampki piorę raz na około 10 dni w pralce i noszą się znakomicie.

Lubimy też polskie Mrugały  szczególnie na kauczukowej podeszwie.

W tym roku udało mi się zamówić Lilce kultowe Saltwaters, powiem Wam szczerze, że są genialne (tylko na szczupłą stopę).

A Wy gdzie najczęściej kupujecie?

Tu macie świeższy wpis gdzie opisuje Polskie marki odzieżowe dla dzieci

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Dzieci, które czują bardziej. O małych wrażliwcach.

Dzieci, które płaczą głośniej i mocniej niż inne. Dzieci, które bardziej odczuwają dyskomfort. Dzieci, których wychowanie jest sporym wyzwaniem. Dziś o nich – małych wrażliwcach, które znacznie mocniej odbierają świat.

Małe zadrapanie na kolanie – płacz, zabrana zabawka –  histeria, zmiana planu – marudzenie, zwrócenie uwagi – obrażenie itd.

Sama byłam takim dzieckiem – wystarczyło jedno spojrzenie, słowo lub gest, a ja już siedziałam pod stołem i płakałam. Może nawet nie płakałam – ja beczałam. Mam nawet kilka zdjęć z dzieciństwa, kiedy jestem właśnie w tym stanie. Pamiętam, że wszyscy próbowali mnie zagadywać, odwracać uwagę, przekupywać, rozśmieszać… Na mojej twarzy znacznie częściej gościły łzy niż szeroki uśmiech.

Wrażliwość objawiała się nie tylko w sferze charakteru, ale również fizycznie. Drażniły mnie różne zapachy, które atakowały z różnych stron. Nie przepadałam za myciem głowy, bo szampon szczypał mnie w oczy, a czesanie włosów sprawiało ból.

Moja mama bardzo się starała żeby piana nie dostała mi się do oczu. Nie było wówczas kosmetyków, które by były bezzapachowe i nie szczypałyby w oczy – mogłyby ograniczyć dyskomfort podczas kąpieli. Do tego byłam książkowym niejadkiem i mama nie miała ze mną lekko. Pewnie dziś miałabym diagnozę Integracji sensorycznej i gotowy plan terapii.

Bardzo często dostaję od Was pytania o wrażliwe dzieci – kiedy są to zaburzenia SI, a kiedy nie? Kiedy dane zachowanie jest wskazówką do przeprowadzenia diagnozy, a kiedy są to cechy osobnicze?

Przecież wielu z nas nie lubi różnych rzeczy i w związku z tym nie robi od razu diagnozy.

Przede wszystkim trzeba zwrócić uwagę na natężenie objawów oraz na inne zachowania. Zawsze warto wykonać Kwestionariusz sensomotoryczny, który pomoże zweryfikować czy warto udać się na diagnozę. Takie spotkanie z terapeutą jest wskazane, kiedy objawów jest DUŻO (więcej niż 3, w obrębie jednego zmysłu)i dotyczą różnych zmysłów oraz utrudniają życie.

Nie można jednak postawić znaku równości między „wrażliwością”, a zaburzeniami SI.

Są dzieci, które przejawiają niektóre objawy, a problemów z SI nie mają w ogóle lub są dyskretne.

Wrażliwych dzieci rodzi się na świecie około 15%- 20 % i myślę, że każdy rodzic, który ma takie dziecko, zdaje sobie doskonale sprawę z tego daru. Specjalnie piszę o wrażliwości jako darze, bez cudzysłowu, bo tak właśnie go traktuję. Oczywiście, wychowanie takiego dziecka może być trudniejsze, ale daje ogromną satysfakcję.

Nie można też mówić o tym, że „wrażliwość” to domena dziewczynek. Jest mnóstwo wrażliwych chłopców, którzy bardziej odczuwają świat niż rówieśnicy. Na szczęście ten patriarchalny „trend” hamowania emocji mija. Chłopcom też wolno płakać i mówić o swoich uczuciach. Nie muszą być twardymi mężczyznami.

Niestety kiedy myślimy o dziecku wrażliwym, często nasuwają się  nam dość stereotypowe cechy takie jak: ogromna nieśmiałość, niewspółmierna do sytuacji strachliwość, przewrażliwienie oraz płacz z bardzo błahych powodów.

Często rodzice, nauczyciele właśnie tak widzą widzą wrażliwe dzieci. Przypisują im cechy, których wcale nie muszą posiadać. Jest to dość krzywdzące, bo zazwyczaj te dzieci są obdarzone wyjątkową inteligencją i bardzo szybko potrafią wyczuć zamiary drugiej osoby.

Wrażliwe dzieci doskonale odczytują nastroje innych osób, zwłaszcza najbliższych.

Im bardziej zdenerwowany rodzic, tym trudniejsze zachowanie dziecka. Wiele również odczytują z mowy ciała, a nie tylko z kontaktu słownego. Pisałam Wam już nie raz, że układ nerwowy i skóra rozwijają się z tego samego listka zarodkowego. Dlatego nawet niemowlęta potrafią wyczuć zdenerwowanie rodzica i przejąć od niego ten stan niepokoju.

Ważnym terminem jest „rezonans limbiczny”

Jest to cecha wszystkich ssaków: kiedy jedno z nich odczuwa niepokój – jego układ limbiczny zostaje pobudzony. Automatycznie osobniki, które przebywają w najbliższej okolicy, również zaczynają czuć niepokój.

Dr Stuart Shenker nazywa to mózgowym wi-fi. To właśnie ten mechanizm sprawia, że kiedy rodzice są zdenerwowani to dzieci przejmują ten stan i odwrotnie. Nie pomaga chowanie emocji i udawanie, że wszystko jest ok. Druga osoba po prostu to czuje.

Bardzo często na wrażliwe niemowlęta mówi się: High need babies, czyli dzieci ze specjalnymi potrzebami

Te dzieci bardzo często płaczą, mają wygórowane odruchy pierwotne i są naprawdę absorbujące. Zabiegi pielęgnacyjne takie jak: kąpiel, obcinanie paznokci, czesanie włosów to często dla nich koszmar. Oczywiście jeszcze bardziej przerażeni są rodzice, którzy takie płaczące dziecko muszą wykąpać i ubrać.

Sama pamiętam jak byłam cała mokra (i to nie od wody) podczas pierwszych kąpieli. Kiedy zastosowaliśmy kilka tricków było znacznie lepiej. Kąpanie na brzuchu nie uaktywnia odruchu Moro (odruch przestrachu), zgasiliśmy jarzeniowe światło i nagrzaliśmy najpierw łazienkę. Niby tak niewiele, ale dla małego wrażliwca bardzo pomogło.

A jakie są starsze, wrażliwe dzieci?

Często rodzice martwią się, że ich dziecko jest TAKIE wrażliwe i jak sobie poradzi w życiu. Czasami niepotrzebnie wybiegamy aż tak daleko w przyszłość. Lepiej się skupić na tym co jest teraz i dać dziecku właściwe narzędzia

  • pamiętajcie, że wrażliwość to nie zespół czy choroba, to raczej wrodzone cechy (najczęściej dziedziczne)
  • wrażliwość nie musi iść w parze z nieśmiałością
  • wrażliwe dzieci bardzo szybko potrafią przejść z jednego stanu emocjonalnego w drugi
  • są znakomitymi obserwatorami (mają bardzo czułe mózgowe wi-fi), często widzą więcej niż inni i zadają mnóstwo pytań
  • najczęściej nie lubią nowych sytuacji
  • emocje to ich drugie imię, nie potrafią ich ukrywać
  • denerwuje je nadmiar bodźców
  • zabiegi pielęgnacyjne często nie są ich ulubionymi czynnościami, a nawet powodują ogromny stres
  • mają problemy z samoregulacją
  • są świetnymi kompanami do rozmowy
  • często nie potrafią się sami bawić, potrzebują drugiej osoby do towarzystwa (najczęściej rodzica)

Wychowanie wrażliwego dziecka jest sporym wyzwaniem. Rodzice bardzo często czują się niepewni przy swoich metodach wychowawczych i zastanawiają się czy dobrze robią.

Z własnego doświadczenia wiem, co działa u mojego wrażliwca i chętnie się z Wami tym podzielę. Wiem, że każde dziecko jest inne, ale w tym przypadku jest tak wiele cech wspólnych, że może się zainspirujecie:

  • Plan dnia – w miarę stały, przewidywalny. Od początku towarzyszyły nam rytuały. Bez żadnych nadgorliwości i stałych godzin. Wszystko następowało po sobie i w ten sposób dawało poczucie bezpieczeństwa.
  • Standardowe metody wychowawcze się u nas NIE SPRAWDZAJĄ. Nasz wrażliwiec funkcjonuje najlepiej bez kar i nagród. Jedynie relacja, bliskość i rozmowy przynoszą dobre skutki.
  • Podążanie za dzieckiem – od samego początku kierowałam się potrzebami dziecka: karmiłam na żądanie, stosowaliśmy BLW żeby sama mogła decydować co będzie jadła, przestrzeń w domu dostosowaliśmy do potrzeb małego dziecka.
  • Wiele trudności przysporzyły nam wspomniane wyżej zabiegi pielęgnacyjne. Do dziś zmagamy się z dużym dyskomfortem podczas mycia głowy i w trakcie czesania. Stosujemy różne metody żeby zminimalizować negatywne doznania. Zawsze dajemy wybór, czy woli sama się zamoczyć czy też  woli prysznicem (chociaż jeszcze nigdy nie wybrała prysznica – zazwyczaj właśnie dzieci wrażliwe bardzo go nie lubią). W pogotowiu mam zawsze malutki ręczniczek do wycierania oczu. Włosy myję naprawdę mocno (zauważyłam, że delikatny dotyk skóry głowy ją boli). Szampon nakłada na włosy sama, zdecydowanie woli bezzapachowy, zwracam również uwagę żeby szampon nie szczypał w oczy /takie właściwości mają produkty Baby Dove, o których wspominałam na początku wpisu/. Pianę zmywam z włosów polewając lekko kubeczkiem (często i 20 razy żeby się dobrze zmyło). Próbowaliśmy różnych pojemników do mycia głowy, ale nic niestety nie zadziałało. Pomogło tylko i wyłącznie dostosowanie się do jej potrzeb.

ZABAWA najlepsza na wszystko:

  • w wielu stresowych sytuacjach staram się zastosować różne wymyślone zabawy. Pamiętam jak córka nie znosiła obcinania paznokci, wystarczyło, że zaczęłam nazywać po kolei wszystkie palce. A moja przyjaciółka, która miała podobny problem namalowała na obcinaczu do paznokci buzię i oczy. Nazwała go „Potworek do zjadania paznokci”. Wydaje się to tak banalne, a naprawdę pomaga.
  • Uprzedzanie i rozmawianie o trudnych sytuacjach. Wizyty u lekarza, pobieranie krwi – zawsze informowałam o tym dziecko, że musimy to zrobić. Tłumaczyłam po co jest ta wizyta i mówiłam, prawdę, że będzie boleć, ale tylko chwilkę. Przed pobieraniem krwi często włączaliśmy odcinek „Było sobie życie” żeby zobaczyć co płynie  w naszych żyłach i oswoić strach.
  • Nigdy nie okłamałam dziecka. Sama straciłabym zaufanie do takiej osoby, więc również tego nie stosujemy. Jeżeli nie jestem czegoś pewna, to staram się nie obiecywać, bo wiem, że zmiana planów może ją zdenerwować.
  • Uwaga – dzieci, które już są starsze nadal potrzebują dużo uwagi, już się do tego przyzwyczaiłam, że wiele zachowań jest po to, aby zwrócić naszą uwagę. Kiedy tylko mogę staram się poświęcić czas dla niej. A kiedy widzę pogłębienie „wrażliwości” i więcej nerwów oraz płaczu to za wszelką cenę szukam tego czasu, aby jak najwięcej uwagi jej podarować.

POZWALAM PŁAKAĆ – pisałam już o tym w tym wpisie KLIK Każdy płacz służy rozładowaniu emocji i to ZAWSZE pomaga.

  • Staramy się nazywać emocje, które towarzyszą dziecku. Często dzieci wrażliwe czują niepokój, nie wiedzą, co się z nimi dzieje. Dlatego o wiele łatwiej jest powiedzieć to co czują. Nazwanie emocji uspokaja układ nerwowy.
  • Nie przestawiamy na NIEWRAŻLIWOŚĆ – dzieci wrażliwe,  którym coś się nakazuje, często stawiają opór i ta wrażliwość się jeszcze pogłębia. Strach oswajamy przez rozmowy i nie prowadzimy dziecka bojącego się psa, żeby go pogłaskało, tylko czytamy książki na ich temat, obserwujemy na spacerach, później kupujemy maskotkę, staramy się zbliżyć itd. Denerwujące są teksty w stylu „No nie bój się, nie gryzie”, zawsze puszczam je mimo uszu.
  • Małe kroki – w każdej sytuacji stosujemy małe kroki. Nie wrzucamy na głęboką wodę, tylko staramy się delikatnie przesuwać granicę za zgodą dziecka.
  • Ataki złości i histerii – są sporym wyzwaniem. Kiedy dziecko krzyczy, płacze, rzuca się po podłodze… nie rozumie tego,  co do niego mówicie. Podczas takiego ataku zaczyna działać mózg gadzi, który jest odpowiedzialny za PRZEŻYCIE. Dziecku włącza się wtedy reakcja walki lub ucieczki – może być też agresywne. Kiedyś takie sytuacje sprawiały, że czułam się beznadziejnym rodzicem, bo nie wiedziałam co robić, ale intuicyjnie postępowałam według takiego schematu: być blisko dziecka, nie mówić zbyt wiele (poniżej napiszę dlaczego), usiąść obok, SPOJRZEĆ INACZEJ NA DZIECKO (właśnie poprzez to, o czym pisałam wyżej, a nie tylko wyrzucać sobie, że znów je to spotyka), zaproponować przytulenie (jeżeli dziecko lubi to można zastosować mocniejszy uścisk, który działa na układ proprioceptywny), kiedy dziecko będzie gotowe (ważne jest żeby nie używać zbyt wielu słów). Ja najczęściej mówię: „jestem tu, chcesz się przytulić?” i cierpliwie czekam. Dopiero wtedy kiedy atak trochę minie, rozmawiamy o tym. Dlaczego dopiero teraz?

Mózg nie uczy się w stresie.

Jakiekolwiek uwagi co do zachowania dziecka, czy też nazwanie emocji będzie możliwe kiedy       dziecko się w miarę uspokoi. Kiedy jest w stresie podczas ataku złości naprawdę niewiele do niego dociera. Podczas takich trudnych sytuacji mi też ciężko się opanować i wtedy zawsze powtarzam sobie ten rym:

Żeby była reakcja – musi być relacja

Mi to pomaga, bo wiem, że muszę poczekać na odbudowanie relacji z dzieckiem, czyli kiedy wyjdzie z histerii. A dziecku pozwala na zapewnienie odpowiedniego czasu na naukę.

  • DBANIE O SIEBIE – wiem, że zabrzmi jak banał, ale rodzice małych wrażliwców MUSZĄ    bardziej dbać o siebie. Kiedy to tylko możliwe muszą mieć szansę na odreagowanie, zrelaksowanie, odpoczynek i czas dla siebie. Bez tego nie będą w stanie reagować na taki ładunek emocji od dzieci.

Zdaję sobie sprawę, że wychowanie wrażliwego dziecka to nie lada wyzwanie. Staram się jednak skupiać na  małych sukcesach, które codziennie robimy. „Wrażliwość” traktuję jako dar. Nie myślę o bardzo dalekiej przyszłości, już dziś staram się zapewnić narzędzia, którymi będzie posługiwać się wówczas żeby radzić sobie z trudnymi sytuacjami. 

Kiedy przypomnę sobie siebie z dzieciństwa – małego wrażliwca i patrzę na siebie teraz to wiem, że mocno się zmieniłam. Doświadczenia oraz pełne ciepła i zrozumienia wychowanie dało mi wiele.  A najwięcej się nauczyłam, odkąd jestem Mamą.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Oto najlepsze place zabaw Warszawa – 10 miejsc

Place zabaw Warszawa – dziś pokażemy Wam nasze ulubione miejsca. Nigdy się nie spodziewałam, że kierunek moich wyjazdów będą wyznaczały place zabaw. Odkąd mamy  dzieci, które potrzebują ruchu to właśnie tam spędzamy każde popołudnie. 

Oto nasze ulubione place zabaw Warszawa

1. Plac zabaw  w Parku Wielkopolski

położenie / kameralny / w cieniu drzew

Świetny plac zabaw dla dzieci w przepięknej okolicy, przykryty cieniem drzew. Plac jest ogrodzony i dzieci znajdą tam kilka fajnych atrakcji. Nie jest on duży, ale dzieciom do lat pięciu w zupełności wystarczy. Znajdziecie tam karuzelę (napędzaną pedałami), huśtawki (dla małych i dużych), dwie zjeżdżalnie, domek do zabaw tematycznych i piaskownicę. W tym samym parku jest też plac zabaw dla dużo starszych dzieci.

A na koniec koniecznie wstąpcie na kawę i ciacho do Kolonii Ochota

Te zdjęcie wykorzystałam w moim wpisie o placach zabaw

Place zabaw Warszawa

place zabaw Warszawa

Obecnie nawierzchnia już nie jest tak różowa jak na początku, ale też jest ok.

dzieci na karuzeli

2. Plac zabaw przy placu Wilsona

wiele atrakcji/ miejsce dla małych i dużych dzieci/piękna okolica

Ogromny plac dla dzieci w różnym wieku. Znajdziecie tu atrakcje nawet dla dzieci powyżej 10 r.ż (ogromna zabawka do wspinania się ze zjeżdżalnią). Część dla starszych dzieci wyłożona jest tartanem, a strefa dla młodszych usypana jest miękkim piaskiem. Jedyny minus to tłumy. W weekend jest tam bardzo dużo dzieci i robi się tłoczno.

place zabaw Warszawa
Plac zabaw przy placu Wilsona
place zabaw dla dzieci

3. Służewski Dom Kultury

design/ naturalny plac zabaw/ pyszna kawa

Miejsce bardzo wyjątkowe i nawet jeżeli macie daleko to warto się tam wybrać. Bardzo fajny naturalny plac zabaw dla dzieci, obok park gdzie można rozłożyć koc i zrobić piknik. Jest nawet spora ścianka wspinaczkowa. Uwielbiamy to miejsce, bo nie dość, że dzieci mogą świetnie spędzić tam czas, to i rodzice odpoczną. W SDK jest również kawiarnia, gdzie serwują pyszną kawę, ciasta i kanaki. Do tego cały obiekt jest naprawdę ciekawy architektonicznie.

Plac zabaw Warszawa

place zabaw Warszawa
służewski dom kultury

4. Plac zabaw Olkówek – Park Jurajski

ciekawy pomysł/ powierzchnia/ dużo atrakcji

Niedaleko SDK jest jeszcze drugi plac zabaw, który warto odwiedzić. Jest to chyba jedyny tematyczny plac zabaw w Warszawie. Znajdziecie tam dwie strefy: dla młodszych i starszych dzieci. Całość robi ogromne wrażenie, nie tylko na dzieciach. Są tam huśtawki, kręciołki, wielkie drewniane dinozaury do wspinania się oraz tyrolka.

Jeżeli chcecie coś dobrego później zjeść do polecam Szarą Eminencję

place zabaw Warszawa
Plac zabaw Olkówek - Park Jurajski
Plac zabaw Olkówek - Park Jurajski

5. Warszawska Strefa Rodziny

woda do zabawy/ położenie/ duży teren

Nasze nowe odkrycie! Plac zabaw w Warszawie, na którym można bawić się wodą. Można też budować tamy. Znajdziecie też kilka sporych zjeżdżalni i drabinek do wspinania się. Naprawdę wspaniałe miejsce w świetnej lokalizacji. Jest tam również boisko wyłożone sztuczną trawą. Plac znajduje się tuż za Fonatnnami Multimedialnymi.

Można spędzić tam naprawdę ciekawe popołudnie z dziećmi. Obok jest kilka restauracji, ale jeszcze nie zdążyliśmy ich wypróbować. Podobno w weekendy są tam darmowe zajęcia dla dzieci.

Warszawska Strefa Rodziny
place zabaw Warszawa
Warszawska Strefa Rodziny
place zabaw Warszawa

6. Plac zabaw w Ogrodzie Krasińskich

różnorodność/ piękny park/ fontanny

Dwa place zabaw położone w malowniczym parku. Znajdziecie tu świetne atrakcje dla młodszych dzieci, jak i starszych. Bardzo fajne jest to, że place zabaw się od siebie różnią: zarówno materiałem wykonania, jak i zabawkami.

Na pierwszym zrobionym z drewna i metalu można kopać małymi koparkami, zjeżdżać, huśtać się, a na drugim (położonym nieco dalej koło stawu z kaczkami) bawić się w piasku i kręcić na ogromnej karuzeli.

Plac zabaw w Ogrodzie Krasińskich
Plac zabaw w Ogrodzie Krasińskich

7. Plac zabaw w Ogrodzie Saskim

sensoryczne zabawki/ ogrodzony, niewielki teren/ lokalizacja

Bardzo fajny sensoryczny plac zabaw z dość nietypowymi zabawkami. Położony tuż obok wielkiej fontanny i Grobu nieznanego żołnierza. Zabawki są dość blisko siebie, ale dzięki temu możemy mieć na oku dzieci, nie chodząc za nimi krok w krok. Maluchy i starszaki na pewno znajdą coś tam dla siebie.

Jeżeli szukacie czegoś w okolicy na obiad to polecam  St Antonio (animacje w weekend) lub Momu Gastrobar

Plac zabaw Warszawa

Plac zabaw w Ogrodzie Saskim

8. Plac zabaw na rogu ul. Waliców i Krochmalnej

teren do jeżdżenia na rowerze/ górka/ ogródek

Plac zabaw Warszawa Wola. Fajne miejsce na zabawy oraz jeżdżenie na rowerze. Znajdziecie tam również górkę,  z której uwiebia zbiegać moje dziecko. Na terenie placu zabaw są nawet sprzęty dla dorosłych (siłownia pod chmurką)

Jeżeli po zabawie zgłodniejecie polecam Wam nasz ulubiony bar mleczny – Stołówkę u Chłopaków – mają przepyszne jedzenie w bardzo atrakcyjnej cenie (zupa plus drugie 14 zł)

place zabaw Warszawa
8. Plac zabaw na rogu ul. Waliców i Krochmalnej
8. Plac zabaw na rogu ul. Waliców i Krochmalnej
place zabaw Warszawa
Plac zabaw na rogu ul. Waliców i Krochmalnej

9. Plac zabaw w Soho Factory

woda/design/ klimat

To plac, w którym dzieci mają możliwość swobodnej zabawy z wodą. Świetne miejsce – spędziliśmy tam 3 godziny i nikt nie miał dość. Przed wizytą koniecznie zapakujcie do torby: zabawki do wody, ubrania na zmianę, ręcznik. Moje dzieci (5 lat i rok) bawiły się tam znakomicie i co najważniejsze nie trzeba było ich aż tak bardzo pilnować. Naprawdę to będzie chyba nasze ulubione miejsce na te wakacje w mieście. Po drugiej stronie jest strefa do wspinania się i mała karuzela. A tuż za płotkiem są huśtawki i spory zjazd tyrolski. Pod drzewami są hamaki, można rozłożyć koc i wspaniale spędzić czas.

Jeżeli zgłodniejecie to obok jest Szklarnia  oraz dość elegancka (jak na outfit po placu zabaw) Warszawa wschodnia

place zabaw Warszawa
Plac zabaw w Soho Factory
place zabaw Warszawa
Plac zabaw w Soho Factory
place zabaw Warszawa
place zabaw Warszawa

10. Parka Bajka – Błonie

Co prawda nie w Warszawie, ale w Błoniu 30 km od stolicy jest NAJLEPSZY plac zabaw w całym województwie. Pisałam o nim oddzielny wpis tutaj: Park Bajka

Park Bajka

Jeżeli nie ma tutaj ulubionego placu zabaw Twoich dzieci, napisz go w komentarzu. Będę wdzięczna:) 

a tu inspiracje na Najlepsze restauracje z dziećmi Warszawa

a tu Najlepsze hotele dla rodzin z dziećmi

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Nowości książkowe dla starszaków

Nie mam przed moim mężem żadnych sekretów, ale jakby zobaczył stan mojego koszyka w księgarni internetowej to by mocno się zdziwił, więc oszczędzam mu nerwów;)

Jak zwykle mam dla Was mnóstwo nowości książkowych, akurat na wyjazdy i czytanie na kocyku pod gruszą.

„Życie według Duni” Rose Lagercrantz wyd. Zakamarki

dostępna TUTAJ

Dla dzieci 5 +

Dunia jest dziewczynką takich jakich wiele, czasem jest radosna, a czasami jest smutna. Książki o Duni (jest ich w sumie 5) to niesamowite historie o emocjach, które są bliskie dzieciom. Przygody głównej bohaterki są opisane ciekawym, ale zrozumiałym językiem. Książki z tej serii nadają się również do samodzielnego czytania.

„Lato Stiny” Lena Anderson wyd. Zakamarki

Dostępna TUTAJ

dla dzieci 3+

Wydaje mi się, że już kiedyś gościła w moich wpisach, a to dlatego, że jest to książka WYBITNA. Moje dziecko ją uwielbia i to chyba jedyna pozycja, którą po raz trzeci wypożyczamy z biblioteki.

Książka jest o Stinie i jej przygodach podczas wakacji u dziadka. Do tego ilustracje są tak piękne jak obrazy. jeżeli jeszcze jej nie znacie to koniecznie kupcie.

„Bajeczka o książeczce” Gwidon Miklaszewski wyd. LTW

dostępna TUTAJ

dla dzieci 3+

Bardzo ciekawy przedruk książki z 1944 roku znanego rysownika i twórcy filmów animowanych. Genialna książka o tym jak powstaje książka. Skrzaty postanawiają uszczęśliwić małą Ewę, pisząc o niej książeczką. Bardzo fajna i pouczająca pozycja. Niewiele jest na rynku tak napisanych wierszy…

„Skrzaci dom” Gwidon Miklaszewski wyd. LTW

dostępna TUTAJ

dla dzieci 3+

Trzecia książka Gwidona Miklaszewskiego z 1949 roku. Tym razem jeden ze skrzatów wpada na pomysł, by zbudować domek, który ma służyć mieszkańcom lasu. Do pomocy wzywa swoich braci. Wszyscy biorą się dziarsko do pracy i budują skrzaci domek.

„Mysia orkiestra” Dorota Gellner wyd. Bajka

dostępna TUTAJ

dla dzieci 3+

Połączenie  ilustracji Emilii Dziubak i rymów Dortoy Gellner sprawia, że ta książka czyta się sama. Poznacie wielu bohaterów i ich zaskakujące perypetie, do których chce się wracać.

„Ach, nie ma jak kocia muzyka! Od mysiej dostaje się bzika!”- powiedział kot

Seria o Fenku Ewa Zontek wyd. Sobik

Bardzo fajna, edukacyjna seria, aż ciężko uwierzyć, że kosztują 5 zł!

„Nie wszystko mogę mieć” TUTAJ

„Myję ręce” TUTAJ

dla dzieci 3+ 

Książeczki o Fenku odkryłam kiedy szukałam książki o … myciu rąk. Bohaterem całej serii, w której znajdziecie bardzo dużo ciekawych tytułów (na temat różnych problemów) jest Fenek – lisek (alter ego naszego dziecka). Fenek, jak każdy dziecko ma swoje pomysły.

Autorka porusza różne WAŻNE sprawy np. poznanie telefonu alarmowego, oszczędzanie wody, zdrowe jedzenie, segregowanie śmieci itd. Każda książka dotyczy innego problemu i naprawdę w ciekawy sposób pomaga zrozumieć go dziecku.

Niestety nie mogę pokazać Wam zdjęcia ze środka ponieważ autorka zastrzegła sobie do nich prawo. Ogólnie jest dość dużo tekstu i ilustracje jak na okładce. Na końcu są również pytania.

„TEK Nowoczesny Jaskiniowiec” Patrick Mcdonnell wyd. Kinderkulka

dostępna TUTAJ 

dla dzieci 4+ 

Ciekawa książka … w kształcie tableta. Jaskiniowiec TEK korzysta z technologii w nadmiarze, aż któregoś dnia nie ma dostępu do sieci i odkrywa piękno otaczającego świata. Fajna i potrzebna książka.

„Piaskowy wilk i ćwiczenia z myślenia” Asa Lind wyd. Zakamarki

dostępna TUTAJ

dla dzieci 4+

Kolejna książka o Karusi i piaskowym wilku. Piaskowy Wilk uwielbia trudne pytania. To dlatego tak dobrze się czuje w towarzystwie Karusi. Opowiada jej rzeczy zapierające dech w piersiach i razem tłumaczą sobie zagadki otaczającego świata.

Karusię ciekawi wszystko – komary i miłość, puste kieszenie, nieposłuszne nogi, krótkie chwile, które bywają długie, wszechświat bez końca i czerwone kalosze.

„Åsa Lind pokazuje świat na pograniczu rzeczywistości i dziecięcej fantazji, świat widziany oczami dziecka. Jest bardzo świadoma języka, smakuje go i bawi się nim, podobnie jak robią to dzieci. Rysunki Kristiny Digman w znakomity sposób współtworzą klimat opowieści.”

„Przyjęcie dla motyli” Ruth Krauss wyd. Dwie siostry

dostępna TUTAJ

dla dzieci 3+

Druga książka po „Dołku do kopania”, która prezentuje zbiór gier słownych i powiedzonek dla dzieci. Uwielbiamy za trafne pointy i prostotę.

„Wesołe wierszyki ze zwierzętami” Urszula Kozłowska wyd. Wilga

dostępna TUTAJ

dla dzieci 3+

Kartonowe wydanie wierszyków dla dzieci do WSPÓLNEGO czytania. Wspólne czytanie w tym wypadku nie polega tylko na odczytywaniu słów przez dorosłego. Dzieci uzupełniają wierszyk nazywając ilustracje. Bardzo fajna książka wzbogacająca słownictwo.

Uczy również poprawnej odmiany rzeczowników. My ją lubimy czytać we troje (Junior też jest zainteresowany), a Lila jest zaangażowania w czasie czytania.

Nela mała reporterka wyd. Burda Publishing Polska

różne części TUTAJ

dla dzieci 5+ 

To nasze pierwsze spotkanie z Nelą – małą reporterką, która podróżuje po świecie i pisze książki. Moje dziecko z wypiekami na policzkach ogląda z tatą program „Boso przez świat” i uwielbia takie „wyprawy”. Powiedziała nawet ostatnio, że chciałaby zostać podróżniczką. Dlatego książki z  tej serii to strzał w dziesiątkę! Napisane bardzo ciekawym językiem, ze zdjęciami i ciekawostkami. Książki z Nelą mają wiele walorów edukacyjnych i są warte uwagi. Podoba mi się również, że Nela boi się niektórych rzeczy i powoli oswaja swoje lęki (dobra lekcja dla dzieci).

Mamy całą serię

„The little boy who lost his name” David Cadji-Newby

Tę książkę dostaliśmy w prezencie od przyjaciół. A właściwie Julian ją dostał na roczek. Jest genialna! Książkę z imieniem dziecka zamawia się na stronie (link wyżej) wpisuje się jego imię i oni ją drukują. Jest naprawdę wspaniała, trochę żałuję, że nie jest po polsku.

Historia jest o chłopcu, który zgubił swoje imię. Na swojej drodze spotyka różne zwierzęta, których pierwsze litery składają się na jego imię. Na Julka drodze stanął: Jaguar, Unicorn, Lion, Elephant, Koala. Świetny pomysł na prezent, szczególnie jeżeli mieszka za granicą – wysyłają bezpośrednio do solenizanta (bezpłatna wysyłka na cały świat).

„Kraków kolorowy portret miasta” Myjak Joanna wyd. Olesiejuk

dostępna TUTAJ

dla dzieci 3+ 

Ta książka kosztuje ok 8 zł! Jestem w szoku, że za takie pieniądze można kupić coś naprawdę wartościowego. Jest to kolorowanka, w której znajdziecie mnóstwo informacji na temat polskich miast. Do tego jest ciekawa i ładnie narysowana. Są dostępne również inne miasta:

WARSZAWA TUTAJ

POZNAŃ TUTAJ

GDAŃSK TUTAJ

„O Melanii, Melchiorze i Panu przypadku” Roksana Jędrzejewska – Wróbel wyd. Bajka

dostępna TUTAJ

dla dzieci 4+ 

Przepiękna opowieść o nieśmiałości. Dwie urocze świnki mieszkają w tym samym bloku i nawet nie wiedzą o swoim istnieniu. Przez zupełny przypadek poznają się i próbują się przełamać.

Wspaniała opowieść, która na długo zostanie w Waszych sercach – do tego świetne ilustracje i błyskotliwy język.

„Uratuj mnie” Patrick George wyd. Bajka

dostępna TUTAJ

dla dzieci 2+ 

Światowy bestseller w końcu w Polsce. Może się wydawać, że jest to zwykła książka o zwierzętach, ale tak nie jest. Naprawdę niezwykła książka dla miłośników zwierząt.

Najmłodsze dzieci będą zachwycone kolorowymi ilustracjami, a starsze dzieci będą mogły pomagać.  Wystarczy przełożyć folię żeby pomóc zagrożonemu gatunkowi.

„Co za ptak robi tak?” Maria Szajer wyd. Bajka

dostępna TUTAJ

dla dzieci 3+ 

Na pewno znacie „Ptasie radio” Juliana Tuwima… Jednak trudno jest rozpoznać te ptaki w parku czy też w lesie. Dzięki tej książce możecie je poznać bliżej, obejrzeć a nawet wysłuchać ich śpiewu. Świetna, edukacyjna książka, która zaciekawi nie tylko dziecko.

Piękne ilustracje namalowała Katarzyna Minasowicz

Do książki dołączona jest płyta z głosami ptaków.

„Czerwony kapturek. Kolekcja retro” Vojtěch Kubašta wyd. Entliczek

dostępna TUTAJ

dla dzieci 4+

Ale powiało sentymentem. Sama miałam tę książkę z ilustracjami pop up. Cóż tu dużo pisać. Świetna, mało drastyczna wersja Czerwonego Kapturka. Przy niektórych ilustracjach są ruchome elementy.

„Jaś i Małgosia” Kolekcja retro” Vojtěch Kubašta wyd. Entliczek

dostępna TUTAJ

dla dzieci 3+ 

Warto mieć ją do kolekcji z Czerwonym Kapturkiem.

„Tycio i pajda”  Ola Artymowska, Agata Dębicka-Cieszyńska

dostępna TUTAJ

dla dzieci 2+ do czytania przez rodzica 

Kupiłam tę książkę (za 8 zł), bo myślałam, że Lilka będzie ją czytać bratu (złudne me nadzieje;) Ale ogólnie jest to bardzo fajna pozycja do nauki czytania. Są również inne części.

„Machiną przez Chiny”  Łukasz Wierzbicki wyd. Poradnia K

dostępna TUTAJ

dla dzieci 5+

Na wakacjach na Węgrzech audiobook „Afryka Kazika” Lilka przesłuchała z 50 razy. Tak się jej spodobało, że wypożyczyłam tę książkę. Jest naprawdę ciekawa i ma dużo ciekawych zdjęć. Lilka mi właśnie mówi, że chciałaby aby Tata czytał ją jej całymi dniami;)

„Pan Kleks. Brzechwa dzieciom. Dzieła wszystkie” Jan Brzechwa wyd. Nasza Księgarnia

dostępna TUTAJ

dla dzieci 5+ 

Jak my czekaliśmy na to wydanie! Pana Kleksa oglądaliśmy chyba z dwa lata temu, muzyka z tego filmu gra u nas codziennie i znamy ją na pamięć. W końcu możemy też czytać w takim pięknym wydaniu z ilustracjami. Polecam bardzo na prezent! Lilka mówi, że musimy ją zachować i za cztery lata będzie ją czytać Julianowi (oby;))

„Rózia Rewelka Inżynierka” Beaty Andrea wyd. Kinderkulka

dostępna TUTAJ

dla dzieci 4+ 

Sama jestem taką Rózią, gdzie inni dostrzegają śmieci, ja widzę inspirację. Bardzo lubię książki o przebjowych dziewczynkach, które nie są posłuszne i idą przez życie według swojego pomysłu. O tym właśnie jest ta książka! Rymy lekko częstochowskie, ale to nic – Lilka uwielbia Rewelkę;)

„Gębolud” Roksana Jędrzejewska-Wróbel wyd. Bajka

Dostępna TUTAJ

dla dzieci 4+

„Gębolud” to urocza opowieść o czarodzieju, który mówiąc wprost nie grzeszy czystością. Do tego jest bardzo ponury i nieprzyjemny. Jednak jego los się odmienia kiedy poznaje małą dziewczynkę i zostaje jej tatą. W jego sercu powoli zaczyna być radośnie.

„Jak to działa? Zwierzęta” Nikola Kucharska wyd. Nasz księgarnia

dostępna TUTAJ

dla dzieci 5+

Świetna książka dla dociekliwych dzieci. Pokazuje jak zbudowane są zwierzęta oraz w dość prosty sposób wyjaśnia jak one funkcjonują. Do tego znajdziecie tu mnóstwo szczegółowych ilustracji oraz wnikliwych opisów.

„Atlas przygód zwierząt” Emily Hawkins, Rachel Williams wyd. Nasza księgarnia

dostępna TUTAJ

dla dzieci 5+ 

Przepięknie wydany ogromny atlas zwierząt. Jest to bardzo bogato zilustrowane kompendium wiedzy o zwierzętach. Dla młodych poszukiwaczy przygód każda strona jest okazją, by odkryć setki szczegółów i przyswoić sobie mnóstwo wiadomości.

„Moja młodsza siostra” Astrid Desbordes wyd. Entliczek

dostępna TUTAJ

dla dzieci 3+ 

Pamiętacie mój wpis o Najpiękniejszej książce dla dzieci ? Astrid Desbordes napisała nową, tym razem o miłości do rodzeństwa. Jak zwykle z humorem i trafnymi spostrzeżeniami pokazuje jak buduje się więź brata i siostry oraz o emocjach, które tym wydarzeniom towarzyszą. Książka jest wspaniała i może być fajnym prezentem dla dziecka, które będzie w niedługim czasie starszym bratem lub siostrą.

„Psy i koty pod lupą naukowców” Antonio Fischetti wyd. Polarny lis

dostępna TUTAJ

dla dzieci 5+ 

To kompendium wiedzy na temat psów i kotów. Polecam szczególnie dzieciom, które chcą przygarną zwierzaka do domu. Przepiękne ilustracje i bardzo ciekawe informacje budują wiedzę dzieci na temat zwierząt domowych.

Ja zamówiłam tę książkę z prostej przyczyny, chcę oswoić u Lilki strach przed psami. Z książki można się dowiedzieć wiele ciekawostek.

Na koniec jak zwykle zostawiłam prawdziwą perełkę:)

„Lotte Piratka” Sandrine Bonini wyd. Polarny lis

dostępna TUTAJ

Mówią, że nie ocenia się książki po okładce… A ja ją zamówiłam właśnie z tego względu i oczywiście się nie pomyliła. Książka jest wspaniała! Ilustracje dosłownie zapierają dech w piersiach i przygody Lotte, która odrobinę przypomina mi z charakteru i wyglądu moją córkę, wciągają do cna.

Lotte jest dziewczynką bardzo odważną i rezolutną. Chce dużo osiągnąć i być niezależna. Jednak nie do końca się jej to udaje, a ona się nie poddaje… Uwielbiam takie książki o dziewczynkach i wg mnie jest ich niewiele na rynku. Polecam z całego serca! Sami zobaczcie jakie cudo:

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis i zamierzasz skorzystać z moich rekomendacji kliknij „Lubię to” na profilu: https://www.facebook.com/nebuleblog/

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

„To najlepsze pieluszki na rynku” – akcja recenzencka Pampers Premium Care

Dziś chciałabym się podzielić z Wami opiniami moich czytelniczek. Dziewczyny dzielnie testowały pieluszki Pampers Premium Care i zgodziły się podzielić swoimi opiniami na ich temat

My używamy tych pieluszek od ponad 4 lat. Sprawdzają nam się znakomicie i nie zamieniłabym ich na żadne inne. Pisałam Wam, że jeszcze na początku próbowałam również innych marek. Niestety u nas tamte się nie sprawdziły – najczęściej odparzały skórę. Wtedy na dobre wróciłam do Pampers Premium Care i już nie eksperymentowałam. Próbuję sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek zdarzyła się nam jakaś wpadka z tą marką i nawet nie jestem w stanie sobie przypomnieć.

A, tak – już pamiętam! Raz obudziłam się rano i poczułam, że Junior ma mokrą piżamę. Kiedy rozpięłam ubranko zobaczyłam krzywo zapiętą pieluchę, którą poprzedniego dnia próbowałam zapiąć na wierzgającym dziecku. Naprawdę miała prawo przeciec;)

Pamiętacie jak testowałam z Lilką właściwości siateczki  oraz chłonność 3 kanalików w pieluchach Pampers Premium Care?

Całość możecie przeczytać Dziecko przesypia całe noce

Pod wpisem zaprosiłam Was do testów pieluszek. Zgłoszeń dostałam mnóstwo! Bardzo dziękuję za zainteresowanie. A w całej akcji wzięło udział 30 mam z całej Polski. Wysłałam im opakowanie pieluszek i z niecierpliwością czekałam na rzetelne opinie. 

Przedstawię Wam wybrane komentarze po testowaniu. Wiadomo, dzieci są różne, mają inne rodzaje skóry i pojawiały się pośrednie opinie. Niektóre Mamy miały  mieszane uczucia, ale doceniały fakt, że pieluszki są przyjemne dla skóry i nie odparzają. 

W dużej większości mamy były zadowolone z pieluszek Pampers Premium Care. Doceniały ich chłonność, przewiewność, a nawet kształt.

Zobaczcie jak wyglądały testy zadowolonych mam:

Wybrane komentarze, które najpełniej obrazują wyniki testów:

Z pieluszek nasze bliźnięta sa bardzo zadowolone 🙂 Faktycznie świetnie sprawdzają się na noc i dłuższe wyjazdy. Skóra maluchów dłużej pozostaje sucha. Unikamy podrażnień i odparzeń. Z czystym sumieniem możemy polecać dalej.Mama bliźniąt

Po przetestowaniu nowych pieluszek Pampers stwierdzam że są to najlepsze pieluszki. Nawet ich zwykły odpowiednik też Pampers, ale nie Premium Care nie daje takiej ochrony. Mój maluch w nocy budzi sie wielokrotnie na karmienie i jeśli nie zrobi czegoś poważniejszego do pieluchy to potrafi przespać w jednej pieluszce całą – noc bez potrzeby wymiany.

Chłonność kupki jest też rewelacyjna bo w momencie jej zrobienia nawet bardzo rzadkiej wszystko jest bardzo dobrze wchłonięte i nic nie „pływa” w pieluszce.


Szczerze polecam.M.

Nowe pieluszki Pampers bardzo mi sie spodobały . Mają szerokie falbanki, które chronią ubranko przed zabrudzeniem. Pasek znacznie ułatwia rodzicom rozpoznanie mokrej pieluchy szczególnie na początku gdy dziecko jest małe i często szybko reaguje na dyskomfort .

J.

Po przetestowaniu pieluszek jestem nimi zachwycona! Po pierwsze, nie mają intensywnego zapachu, co trochę mi przeszkadzało w innych pieluszkach. Nie przeciekają, synek śpi w jednym Pampersie całą noc i jak dotąd bez żadnych niespodzianek ☺.

Co najważniejsze, nie odparzają! Tak ciężko nam było znaleźć Pampersy, które nie podrażniają skóry naszego synka. W końcu się udało ☺. Żałuję tylko jednego… że nie sięgneliśmy po nie jako pierwsze! ? Jak dla mnie (i oczywiście dla synka☺), najlepsze pieluszki na polskim rynku!Mama Bruna

Pampers Premium Care to według mnie najlepsze pieluszki na rynku. Są bardzo chłonne i przyjemne dla skóry. Dzięki siateczce są oddychające i rzeczywiście duża część kupki jest zaabsorbowana do wewnątrz. Jedyna wada jest taka, że przez siatkę wydostają się na skórę małe „paproszki” z wkładu chłonnego.D.

Po pierwsze co zauwazylam to wygląd pieluszek – wyglądaja dla mnie jak majtki [ i sa mięciutkie jak majtki – mega przyjemne uczucie]. W pierwszej chwili pomyślałam, ze to szkoda, że są takie mało kolorowe – moje dziecko zawsze ciekawią kolorowe rzeczy. Później jednak przekonałam się, że na bialym pampersie dużo lepiej w nocy [np. w nocy] widać pasek pokazujący wilgotnośc.

Teraz już doceniam kolorystyke – super pomysł.
Świetne są rozciągane boczki – pampersy rosną z dzieckiem. Dzięki temu można zakupić wiekszą paczkę, bardziej ekonomicznie – pampersy mozna zapinać ciaśniej a potem luźniej – gdzie o komfort zawsze dba rozciągliwy boczek

].


Przewiewność. Tu mieliśmy zawsze problem z innymi pampersami. Moją córkę firmy po prostu odparzaly. Tatus zrobil test nosem [ firmy Dada i Pampers ], przez które się lepiej oddycha – wygrał Pampers. Tak więc pupa mojej księżniczki nie ma odparzeń w Pampersach oryginalnych.
Falbanki – super !

Dopasowanie, miekkość.

W innych pieluszkach dość często zdarzało nam się wywalenie zawartości na zewnątrz. Pampers zatrzymuje raczej wszystko w środku [ chyba, że mama gapa źle wywinie falbanki].

Wkład żelowy – super ! To drugi wyznacznik [ po pasku wilgoci] wyznaczający poziom zapełnienia [ zasikania] Pampersa.
I na koniec dwa minusy

1] siateczka – przykleja sie do pupy, odznacza na posladkach [ noszę córkę w chuście – wtedy jest dość ciasno pupa w pampersie]. Kupa też częściowo zatrzymuje się na siateczce i przykleja do pupy. Pampersy bez siateczki sa dużo lepsze dla nas.
2] zapach… Zapewne pampersy choć trochę perfumowane mają więcej chemii. Ale z tych po prostu czasami czuć zapach sikow. I po pasku widzę, że Pampers jest lekko zasikany a mój nos czuje jakby były tam litry sików.Mama Lili

U nas pieluszki pampers nie sprawdziły się. Przede wszystkim uczuliły, po zużyciu kilku sztuk pupa dziecka zrobiła się czerwona. Dodatkowo zdarzyło się, że kilka przeciekło, mimo że były zmieniane co 2-3 godz. Natomiast jeśli chodzi o wygląd czy miękkość nie mam nic do zarzucenia. W pozostalych kwestiach są ok.

M.

Pieluszki Pampers Premium jako jedyne z testowanych do tej pory nigdy nie odparzyły wrażliwej atopowej skóry naszej córki. Są cienkie, nie krępują ruchów. Nigdy nie przytrafiła się nam „awaria”- przemoknięcie, pieluszka jest sucha nawet po nocy. Najlepsze pieluchy na rynku.Mama Ady

Pieluszki przetestowane 🙂 Pod względem wchłanialności sprawdziły się bardzo dobrze a równomierne rozprowadzanie cieczy po pieluszce jest dodatkowym atutem. Przy bardzo ruchliwym dziecku pasek kontrolny jest jak zbawienie, odrazu widać kiedy pieluszka wymaga zmiany bez konieczności zaglądania do niej.

Niestety wielokrotnie urwał mi się „motylek” z przodu przy zapinaniu a na pupie podczas zmiany pieluszki znajdowałam przezroczysty wkład  (mini kuleczki o galaretowatej konsystencji). Ciężko mi jest ocenić ten produkt zdecydowanie pozytywnie lub negatywnie bo plusy i minusy rozkładają się równomiernie.Kinga

My używamy tych pampersów już od dawna i są to jedne z najlepszych na rynku jeśli chodzi o pieluszki na noc. Mój synek często budzi się w nocy na jedzenie/picie i równie często robi „siku”,więc od jakiegoś czasu nie wyobrażam sobie nocy bez tych pampersów.

Dzięki unikalnemu wkładowi i siateczce „pupa” mojego maluszka pozostaje dłużej sucha.Jednak,tak jak każdej pieluszki chłonność jest ograniczona i niestesty,ale nie wystarcza nam jedna pieluszka na całą noc.Teraz zużywamy średnio 2-3 pieluszki Pampers Premium Care podczas snu, a nie jak to było wcześniej przy stosowaniu zwykłych  pampersów, kiedy musiałam zmieniać pieluszkę synkowi 3-4 razy w ciagu nocy.

Anja

Pieluszki zaskoczyły mnie wielkością. Wypadają większe niż standardowe pampersy ale to na plus. Dłużej można używać. Zniosły naprawdę sporo i nic nie przeciekło ani nie uciekło. Siateczka dobrze chroniła delikatną skórę maluszka. Ogólnie jestem zadowolona z nowych Pampersów.N.

U Nas Pieluszki Pampers Premium Care spisały się rewelacyjnie. Zaskoczyła Nas jej niezwykła miękkość i delikatność a zarazem duża wytrzymałość. Bardzo dobrze przylega do ciała dziecka nie krępując jego ruchów. Wielki plusem jest również jej chłonność gdzie zazwyczaj w innych "pełnych" pieluszkach ciało synka pozostawało wilgotne. Syn uwielbia spać na brzuszku a dzięki tym pieluszka mogłam być spokojna o jego komfort oraz czysta bieliznę przede wszystkim podczas nocy.

Karolina

Jak same możecie przeczytać w większości testujące Mamy  ogólnie były zadowolone z pieluszek Pampers Premium Care.

Więcej opinii na temat pieluszek Pampers Premium Care  możecie przeczytać TUTAJ. A ja dziękuję Mamom, które wzięły udział w akcji i przetestowały pieluszki.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Fidget spinner – co to jest i dlaczego niektóre dzieci nie powinny go używać?

  • ZABAWKI
  • 5  min. czytania
  •  komentarze [5]

Fidget spinner – co to jest? Dlaczego dzieci tak go uwielbiają, jaki ma na nie wpływ i skąd się wziął na rynku? W dzisiejszym wpisie znajdziecie odpowiedzi na te pytania oraz napiszę Wam moją opinię na jego temat, czy faktycznie jest taki niebezpieczny.

Fidget spinner – historia powstania

Zabawka wcale nie jest taka nowa. Ma ponad 24 lata, a wymyśliła ją Cetherine Hettinger. W jaki sposób powstał Fidget spinner? Sama Catherine w wywiadzie dla New York post powiedziała, że pomysł na tę zabawkę zrodził się w jej głowie, kiedy zobaczyła dość przykre zdarzenie w Izraelu. Była świadkiem agresji grupy chłopców, którzy obrzucali kamieniami kordon policji.

Hettinger jest wykształcenia inżynierem i pomyślała, że chciałaby stworzyć zabawkę lub przedmiot, który rozładuje napięcie i zajmie dłonie dzieci.

W wywiadzie dla Guardian, zdradziła, że sam projekt narodził się w jej głowie kiedy … zachorowała na chorobę immunologiczną (Miastenię), której jednym z objawów  było osłabienie mięśni. Nie mogła bawić się ze swoją córką, więc wymyśliła Fidget spinner.

W 1993 chciała sprzedać swój pomysł dla firmy Hasbro, jednak oni nie widzieli w tej zabawce żadnego potencjału. Nikt nie mógł się spodziewać, że 24 lata później zabawka będzie takim hitem i firma, która będzie miała je na wyłączność zarobi miliardy dolarów. A sama Hettinger nie zarobiła na nim nawet dolara.

Niewiele osób wie, że jej prototyp znacznie się różnił od dzisiejszego Fidget spinnera. Wyglądał raczej jak rozłożony parasol, który nakłada się na palec i kręci. Catherine założyła niedawną publiczną zbiórkę na jej klasyczny Fidget spinner TUTAJ Sama chce wyprodukować go na nowo. Zobaczcie jak on wygląda:

spinners

Skąd więc Fidget spinner, który jest płaski i ma ramiona

4 maja 2017 roku Scott McCoskery w wywiadzie dla National Public Radio oznajmił, że to on 2014 zaprojektował Fidget spinner i nazwał go Torqbar, który wyglądem przypomina ten dzisiejszy (ale ma dwa ramiona). Stworzył go do zabawy podczas nudnych spotkań  biznesowych, czy długich telekonferencji.

Spinner Fidget – co to jest?

Jest to zabawka, która przyszła do nas z USA. Dzieci na jej punkcie oszalały! Wszyscy kręcą nimi w przerwach, po szkole, po przedszkolu. Wiele dzieci ma nawet po kilka Fidget spinnerów. Jej konstrukcja jest oparta na łożyskach, które się kręcą i wprawiają w ruch ramiona zabawki. Są dostępne różne kolory i modele. Są Fidget spinnery świecące, plastikowe, metalowe, kto jakie woli. Ja się o nim dowiedziałam od mojej 4-latki, która przyszła z przedszkola i błagalnym tonem poprosiła:

„Mamo, kupisz mi takiego kręcącego się SpinDera?”

Jestem rodzicem bardzo dociekliwym, dlatego od razu zaczęłam szukać, co to jest i dlaczego moje dziecko uważa, że to atrakcyjna zabawka. Od razu je znalazłam i stwierdziłam, że sama muszę zobaczyć ten gadżet zanim będę miała o nim swoją opinię.

spinner fidget na zdjęciu

W mediach powielane są informacje, które nie są do końca prawdziwe. Niektórzy nawet przestrzegają przed tą zabawką i uważają, że jest niebezpieczna. Jak jest naprawdę?

Zauważcie, że WSZYSTKIE nowości są tak przyjmowane. Ludzie panicznie boją się rzeczy, których nie znają, nigdy nie mieli ich w ręku, a tylko powielają informacje na ich temat na zasadzie plotki. Każdy o nim mówi, ale nie wie czy to prawda czy też nie. Media donoszą, że są zakazane w wielu szkołach, że szkodzą dzieciom, ale nie próbują dotrzeć do źródła.

Wszystkie źródła podają, że Fidget spinner został stworzony dla dzieci z ADHD i autyzmem, aby rozładować stres. Ma działać tak jak piłeczka do zgniatania i rozluźnić dłonie. Siła mięśni nadgarstków i przedramion wprawia Fidget spinner w płynny ruch, a co za tym idzie automatycznie zmniejsza napięcie. Z tym się zgadzam.

Jednak kiedy zapytałam moją przyjaciółkę, neurologopedę, która na co dzień pracuje z dziećmi autystycznymi, czy uważa, że ta zabawka jest odpowiednia dla tych dzieci. Powiedziała, że nie.

Dlaczego?

Dzieci z autyzmem, bardzo często lubią ruch rotacyjny (kręcenie się, kręcenie przedmiotami). Nadmiernie koncentrują się na szczegółach takich jak np. kręcenie  kół aut, wpatrywanie się we włączoną pralkę i w ten sposób się autostymulują. O objawach autyzmu pisałam we wpisie: Objawy autyzmu

Co to są autostymulacje?

Są to powtarzające się zachowania, które nie służą niczemu innemu jak tylko gratyfikacji sensorycznej. Terapeuci pracujący z dziećmi autystycznymi starają się za wszelką cenę o ZMNIEJSZENIE czasu i natężenie autostymulacji. Takie właśnie zachowania zabierają uwagę dziecka, którą można wykorzystać w inny sposób. Dodatkowo takie epizody autostymulacji są negatywnie odbierane przez otoczenie, bo dziecko jest wtedy w swoim świecie i nie docierają do niego  bodźce z zewnątrz. To bardzo utrudnia procesy związane z nauką i tym samym zaburza terapię.

Wpływ autostymulacji na zachowanie dziecka można śmiało porównać do uzależnienia (w mózgu uwalniają  opioidy).  Ta potrzeba jest tak silna, że dziecko za wszelką cenę będzie dążyło do  niej. W tym czasie nie będzie przyjmowało informacji z zewnątrz, czyli: słuchać poleceń, odpowiadać na zadawane pytania itd.  Dlatego terapeuci starają się eliminować zachowania autostymulujące u dzieci z autyzmem.

Czy Fidget spinner jest w takim razie dla nich?

Myślę, że nie. Jednak warto by było zapytać terapeutę, który pracuje z dzieckiem twarzą w twarz, a nie polegać na doniesieniach z sieci.

Co ciekawe zdrowi ludzie też się autostymulują. Przypomnijcie sobie nudne spotkanie lub szkolenie. Pewnie też w pewnym momencie zaczynacie prowokować różne bodźce: tupać nogą, nakręcać włosy na palec, stukać ołówkiem o kolano. Te wszystkie zachowania służą właśnie AUTOSTYMULACJI.

Różnica jest jednak zasadnicza, że osoby które nie mają żadnych wyzwań rozwojowych potrafią jednocześnie koncentrować się na innej rzeczy, czyli np. słuchać na lekcji, a te zachowania autostymulacyje są zazwyczaj dyskretne do tego stopnia, że np. osoba siedząca obok ich nie zauważy.

U dzieci z ADHD może mieć uzasadnione zastosowanie. W pracy z dziećmi z tym zaburzeniem często się stosuje tzw. fidget toys, czyli zabawki pomagające się skoncentrować. Są to przedmioty ciche, nie wydające dźwięków, ale zajmujące ręce. Stosunek polskiej szkoły do Fidget spinnera nie jest mi jeszcze znany, ale w niektórych szkołach za granicą został zabroniony. Pewnie dlatego, że wiele dzieci (bez wyzwań rozwojowych) używało go podczas lekcji i nauczyciel nie mógł sobie z nimi poradzić i kontynuować swojej pracy.

Tak właśnie działa Fidget spinner. U zdrowych ludzi jest czymś co pozwala się rozluźnić.

Oczywiście są dzieci, które po zabawie będą rozdrażnione i pobudzone, przecież ruch rotacyjny jest dość silnym bodźcem. Rodzice powinni obserwować swoje dzieci i starać się wyłapać takie sytuacje.

Rodzice dzieci z zaburzeniami Integracji senosorycznej wg mnie powinni skonsultować  zabawę Fidget spinnerem z terapeutą. W pewnym wypadkach zabawa nie jest wskazana, a wręcz zabroniona np. świecący Fidget spinner w rękach dziecka  z padaczką.

Terapeuta może pokazać dziecku jak może się nim bawić żeby wspomagać rozwój, a nie szkodzić.

Fidget spinner jest zabawką tak wszechstronną, że dzieciom, które nie mają problemów z przetwarzaniem bodźców może pomóc.

Co ćwiczy dziecko bawiąc się Fidget spinnerem?

  • przekraczanie linii środka
  • angażowanie małej i dużej motoryki
  • koordynacji ręka-oko
  • płynne przechodzenie z pronacji do supinacji przedramienia (odwracanie)
  • dostosowanie siły mięśniowej  do danej czynności pod kontrolą wzroku i bez
  • refleks
  • wydłuża czas koncentracji
  • prawidłowy chwyt

Mam wątpliwości, czy Fidget spinner stymuluje (nadmiernie) zmysł wzroku, bo uważnie obserwowałam kilkoro dzieci  (bez wyzwań rozwojowych) i zauważyłam, że żądne z nich nie wpatruje się w kręcącą się zabawkę, a raczej kontroluje wzrokiem, czy  nie spada.

Jeżeli chcecie zobaczyć, co można z nim robić koniecznie kliknijcie ten filmik:

Myślę, że Fidget spinner może być również pomocny dzieciom, które obgryzają paznokcie (służy rozładowaniu napięcia).

Jak sami widzicie Fidget spinner nie jest dla wszystkich dzieci. Nie powinny go używać dzieci poniżej lat 3, a  rodzice dzieci z zaburzeniami przetwarzania sensorycznego niech skonsultują zabawę z terapeutą. Nie wierzcie mediom o szkodliwości Fidget spinnera, tylko obserwujcie swoje dzieci co się z nimi dzieje po zabawie.

Fidget spinner można kupić np. TUTAJ

Żródła na temat powstania Fidget spinnera:

https://www.theguardian.com/lifeandstyle/2017/may/03/fidget-spinner-inventor-patent-catherine-hettinger
http://nypost.com/2017/05/05/woman-who-invented-fidget-spinners-isnt-getting-squat/

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Prezent na roczek – 100 inspiracji na rozwijający podarunek

Prezent na roczek może, znalezienie odpowiedniej zabawki na roczek – niektórym sprawić kłopot. Co kupić takiemu maluchowi żeby wspierać jego rozwój? W dzisiejszym wpisie zaprezentuję moje pomysły. Prezenty na roczek dla chłopca. Prezenty na roczek dla dziewczynek. Pokażę wiele zabawek i książek, z których skorzysta roczne dziecko. Jeżeli np. rodzina pyta, co kupić Waszemu dziecku, to możecie im wysłać ten wpis. Będą Wam wdzięczni, bo to im ułatwi zakup, a i Wy będziecie zadowoleni.

Prezent na roczek – co kupić dziecku?

Na co zwrócić uwagę wybierając ciekawy prezent na roczek?

Przede wszystkim warto mieć na uwadze rozwój dziecka. Co lubią robić dzieci  w tym wieku i jak najczęściej spędzają czas:

  • kiedy dzieci osiągną niezależność i potrafią się poruszać, doskonalą tę umiejętność w każdy możliwy sposób: raczkują, niektóre już chodzą ( przy meblach bokiem lub też same)
  • mało które dziecko jest w stanie usiedzieć w miejscu dłużej niż 3 minuty i jest to normalne
  • dzieci  w tym wieku doskonalą dużą motorykę i mają takie zapotrzebowania rozwojowe
  • jak już coś robią to najczęściej na stojąco (np. mój syn czyta książki w ten sposób)
  • w tym wieku zaczyna się też okres sensytywny na kolory oraz kształty
  • cały czas dziecko nabywa nowe słownictwo bierne (rozumienie) oraz coraz częściej możemy usłyszeć nowe słowa. Zazwyczaj są to sylaby, zbitki sylab lub krótkie wyrazy

Co kupić dziecku na roczek – Pojazdy

Pojazd to fajny pomysł na prezent, który będzie służył dość długo. Trzeba się jednak liczyć  z tym, że niektóre dzieci zaczną z nich korzystać około 18 miesiąca. Jednak są też takie, które taką potrzebę mają o wiele wcześniej i taki pojazd może być ciekawym pomysłem na prezent na roczek.

prezent na roczek dla chłopca - pojazd

Linki poniżej pod cyframi

1/ 2/ 3/ 4 /5/ 6

Prezenty na roczek dla dziewczynek i chłopców – sprawdzone pomysły

Zacznę od genialnego pomysłu co kupić dziecku na roczek! W tym wieku dzieci zaczynają mówić i warto je stymulować do mówienia. Najlepszym pomysłem będzie zestaw książek wspierających mowę. Napisana została przez logopedę tak aby w pełni wspierać rozwój dzieci. (Autorkę znam osobiście i polecam :):):)

W zestawie są 3 książki, które idealnie nadają się na prezent na roczek.

to nie są zwykłe książki dla dzieci, to są książki dla najmłodszych wspierające rozwój mowy

A tak wyglądają:

Zabawki dla rocznego dziecka – Pchacze

Tak jak wspomniałam wyżej dzieci w tym wieku uwielbiają się przemieszczać i ciągle są w ruchu. Muszą przecież doskonalić niedawno nabytą umiejętność, czyli chodzenie. Warto też wspomnieć, że pchacze nie są wskazane dzieciom niechodzącym.

Dlaczego? Dziecko najlepiej ćwiczy zdobyte umiejętności samodzielnie, bez żadnych wspomagaczy. Korzystanie z nich może zmienić ten najbardziej naturalny i optymalny wzorzec i np. inaczej ustawiać stopy podczas chodzenia. Oczywiście musiałoby tak robić dość długo i intensywnie. Jednak warto o tym wiedzieć.

My mamy model nr 7 i Junior nie dość, że go pcha to również do niego wsiada i prosi żeby go pchać.

prezent na roczek

Co kupić dziecku na roczek – spersonalizowane piosenki

Płyta z muzyką DUBI – muzyka z imieniem twojego dziecka. Tak, dokładnie! Jest to wyjątkowy projekt i warto kupić taką płytę właśnie na roczek. Płyta powstała we współpracy z logopedą i wspiera rozwój mowy, a do tego dzieci świetnie się przy niej bawią. Możecie też zamówić z opakowaniem na prezent. Do płyty dołączona jest książka. Kupicie ją DUBI

co kupić dziecku na roczek - płyta Dubi
prezenty na roczek dla dziewczynek
zabawki dla rocznego dziecka
książka do płyty DUbi

Linki poniżej pod cyframi

1 /  2 / 3 / 4/ 5 / 6 7 / 8 / 9

Zabawki na roczek – Sortery

Tak jak wspomniałam wyżej roczne dzieci zaczynają przejawiać zainteresowania kształtami, dlatego warto rozważyć kupno sortera kształtów. Według mnie są to doskonałe zabawki dla rocznego dziecka – must have na roczek i każdemu dziecku wśród znajomych czy rodziny taki kupuję.

Podczas zabawy dzieci ćwiczą wiele ważnych funkcji, takich jak: koordynacja ręka – oko, myślenie przyczynowo-skutkowe. A kiedy uda im się włożyć klocek w odpowiedni otwór, ich poczucie własnej wartości wzrośnie.

co kupić dziecku na roczek

Linki poniżej pod cyframi

/ 2 / / / / / 7/ 8

Prezenty na roczek dla chłopca – Tory dla aut, kulodromy i przebijanki

To kolejny ciekawy pomysł na prezent na roczek. Dzieci uwielbiają obserwować efekty swoich czynów, dlatego takie zabawki się u nich sprawdzą.  Wystarczy puścić kulkę lub auto i obserwować co się  z tym przedmiotem dalej stanie.

Podczas zabawy dodatkowo dzieci ćwiczą śledzenie wzrokiem. Przy wyborze kulodromu z kulkami warto sprawdzić jakiego rozmiaru są małe elementy żeby uchronić dziecko przed połknięciem.

prezent na roczek

Linki poniżej pod cyframi

1 / 2/ 3 / 456/ 7 / 8/ 9 / 10

Prezent dla rocznego dziecka – Piramidy do układania

Świetna zabawka dla rocznego dziecka, które ciągle jest w ruchu. Kolejne elementy można układać na stojąco. Oczywiście, najfajniej jest ją zburzyć. Można wykorzystać metodę M.Montessori i układać kostki oburącz (dzięki temu dziecko bardziej poczuje wielkość danego sześcianu). Kolorowe ilustracje mogą służyć poszerzaniu słownika.

prezenty na roczek dla chłopca

Linki poniżej pod cyframi

1 / / 3 /4 / 5  / 6 / 7/ 8

Prezent na roczek dla chłopca i dziewczynki – różności

W tej kategorii pokazuję różne rzeczy, które również się sprawdzą na ciekawy i rozwijający prezent na roczek. Basen kulkowy mamy już trochę czasu i naprawdę jest to jedna z zabawek, którą lubi 4-latka i roczniak. Siedzą w nim, czytają książki, liczą piłki itd.

W okresie letnim chowam go do szafy (bo mają wystarczająco dużo ruchu na zewnątrz) i wyciągam jesienią. Świetny pomysł na prezent dla małego nadwrażliwca.

Kolejna rzeczy to zabawki do piasku – obojętnie jakie. Mój roczniak siedzi (nawet 7 minut;) i przesypuje piasek. Ten zestaw wpadł mi w oko ze względu na wózek do ciągania.

Figurki zwierząt – mamy ich sporo i sprawdzają się w różnych zabawach. Można naśladować, ustawiać, kąpać itd. Taki zestaw to zabawka na lata!

W moim zestawieniu nie mogło zabraknąć misia. Miś to trochę zapomniana zabawka, a jednak to świetny pomysł na prezent na roczek. Według mnie najpiękniejsze misie ma Bukowski i Kaloo.

Kolejny mój pomysł to uniwersalne, drewniane klocki.

My mamy od 4 lat (córka dostała na roczek) Uncle goose i są naprawdę świetne. Najpierw nadają się do nazywania zwierząt, budowania wież, a póżniej można układać z nich wyrazy. Do tego są piękne!

Wszelkie zabawki dla rocznego dziecka do wanny to też świetny pomysł. Dzieci uwielbiają się bawić w wodzie. Fajne ma Yokidoo, B.toys i Skip hop

Co kupić dziecku na roczek? Pierwszy instrument. My zdecydowaliśmy się na prawdziwe dzwonki, które nie mają nic wspólnego z cymbałkami. Dźwięk jest czysty i co najważniejsze nie zepsuje słuchu muzycznego dziecka. Nawet jak Junior wali w nie z całej siły to dźwięk jest akceptowalny.

Na roczek można kupić również bardzo klasyczną zabawkę, czyli piłkę.

Na koniec pokazuję coś innego – porcelanowa zastawa z kompletem sztućców. Właśnie taką dostała córka na roczek i myślę, że to świetny pomysł. Wszystkich elementów używamy do teraz (i żadna się nie potłukła)

prezent na roczek

Linki poniżej pod cyframi

1/ 2 // //8//10

Książki to ZAWSZE dobry pomysł na prezent

Te spodobają się rocznemu dziecku

książki na roczek

Linki poniżej pod cyframi

/ 2/ 3/ 4/ 5/ 6/ 7/ 8/ 9/ 10

A na koniec pokażę Wam jeszcze co dostał Junior. Zawsze inaczej jest zobaczyć realne zdjęcie niż packshota z internetu.

prezenty na roczek dla chłopca – Drewniana, naturalna wieża Hanoi z Woodenstory 

co kupić dziecku na roczek

prezenty na roczek dla chłopca – Przebijanka z kulodromem Janod

Genialna zabawka – na końcu jeszcze jest dzwoneczek.

prezenty na roczek dla dziewczynek i chłopców – Rolligo Fat brain toys TUTAJ

Bardzo fajna, kreatywna zabawka. Tak naprawdę to jest pojazd zbudowany z kulek. Kiedy dziecko przesuwa nim po podłodze to wszystkie kulki się kręcą. Można je wyjmować, układać w innej kolejności lub zostawić tylko kilka. Junior najbardziej lubi wyrzucać wszystkie kulki i za nimi biegać.

zabawki dla rocznego dziecka – Drewniany stojak Alfabet B.toys TUTAJ

Bardzo fajna, edukacyjna zabawka na lata – do tego perfekcyjnie wykonana.  Obecnie nazywamy różne obrazki, szukamy np. psa i udajemy jego dźwięk. Junior lubi manipulować wszystkimi elementami. A nasz czterolatka pyta o litery, angielskie nazwy itd.

prezenty na roczek dla chłopca

prezenty na roczek dla dziewczynek i chłopców – Dzwonki chromatyczne 27- tonowe dla dzieci TUTAJ 

Jeżeli zamierzacie kupić dziecku jakiś instrument to kupcie właśnie te. Kosztują około 50 zł, a brzmią bajecznie.

prezenty na roczek dla chłopca – Betoniarka B.toys TUTAJ  

Mały miłośnik dużych aut dostał takie od cioci 🙂

prezenty na roczek dla chłopca

zabawki dla rocznego dziecka – Piesek interaktywny z pilotem TUTAJ

Junior dostał go od dziadków i uwielbia (co z resztą widać na załączonym obrazku). Piesek jeździ, gada i śpiewa. Jest sterowany bardzo prostym pilotem. I chociaż wielką fanką zabawek interaktywnych nie jestem to uważam, że w umiarkowanych ilościach mogą sprawić dzieciom i rodzicom wielką radość.

Prezenty na roczek – Autobus pop- up Original toy TUTAJ 

To jest prezent od nas. Ludziki się wciskają i wyskakują bardzo wysoko. Obecnie to jest Juniora ulubiona zabawka. Coś podobnego widziałam na Aliexpress (szukajcie Viga toys)

prezenty na roczek dla chłopca
zabawki dla rocznego dziecka

prezenty na roczek dla dziewczynek i chłopców – Zabawka do pchania sowa Skip Hop TUTAJ

Ile kilometrów Junior zrobił z tą sową to nawet nie zliczę! Uwielbia ją!

Kiedy dziecko pcha ją przed sobą, sowa porusza skrzydłami i w środku przesypują się koraliki.

zabawki na roczek

A jeżeli szukacie naprawdę niebanalnego pomysłu na prezent to zobaczcie co my kupiliśmy, a właściwie zamówiliśmy córce jako prezent na roczek dla dziewczynki. Będzie miała pamiątkę na całe życie. Figa z makiem

Juniorowi też zamierzamy taki zamówić.

Jeśli wciąż wam mało – tu macie wpis, który opisuje jak najlepiej dopasować Prezenty do wieku dziecka, a tu inspiracje na konkretny wiek:

Prezent na roczek 100 inspiracji

Prezenty dla 2 latka

Prezenty dla 3-latka

Prezent dla 4 latka

Prezenty dla 5-latka

Prezenty dla 6 latka

Prezenty dla 8-latka

Prezenty na święta dla dzieci 2020

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Nie możesz mieć wszystkiego. O dziecięcych zachciankach.

„Mamo, zobacz ja to chcę!”, „Oo jaki piękny konik, kupisz mi?”, „Tato, widziałam tam w sklepie takie pomadki, mogę je mieć?” Im macie starsze dziecko to pewnie słyszycie te frazy coraz częściej. Ja też słyszę je codziennie i wiem, że to jest ważne dla dzieci. Tylko jak znaleźć złoty środek? Przecież nie kupimy im wszystkiego, co tylko zapragną. 

Jest rok 90, wstaję rano i wiem, że to dziś przychodzi Mikołaj. Tak to dziś dostanę swoją wymarzoną, wyproszoną lalkę Barbie, o którą prosiłam w listach do brodatego starca. Biegnę do choinki żeby odpakować moją plastikową lalkę.

Już przy drzwiach do pokoju wypatruję  błyszczący papier. Prezent ma kształt prostokąta. Wszystko się zgadza – lalki przecież sprzedawane są w takich pudełkach. Z wypiekami na policzkach jednym szarpnięciem zrywam błyszczący papier. Biorę głęboki oddech i widzę tam… puzzle z Myszką Mickey.

Pamiętam moje rozczarowanie. Wtedy jeszcze nie rozumiałam, że to był prezent, na jaki moja  mama mogła sobie pozwolić. Jednak emocje z tamtego dnia pamiętam do dziś. W końcu dostałam podobną lalkę do Barbie i bawiłam się nią baaardzo długo. Siedziałam z koleżankami pod blokiem na kocyku i ze starych skarpetek szyłam jej ubrania.

Teraz są inne czasy – zdaję sobie  z tego sprawę. Możemy pozwolić sobie na więcej. Mało tego, że możemy – wielu z nas próbuje nadrobić za naszych rodziców żeby dziecko miało wszystko, co tylko chce. Nie potrafimy dostrzec tego, że spełniając każdą zachciankę robimy dziecku krzywdę.

Jak nie wychować materialisty?

Nienawidzę reklam dla dzieci! Chciałabym żeby i u nas (tak jak w Skandynawii) wprowadzono przepisy ograniczające ich emisję. Niestety pokazują one często nie zabawkę jako produkt, ale niesamowity ładunek emocjonalny. Pokazuje dzieciom, że właśnie szczęście osiągną poprzez zakupienie zabawki.

Często mówię córce, że reklamy kłamią. Wtedy ona mówi mi, że nie wszystkie i dyskutujemy o tym. Pomagam jej dostrzec manipulację ze strony firmy, która próbuje nakłonić dzieci żeby prosiły o dany przedmiot rodziców. I to działa!

Chcę czy potrzebuję?

Kiedy mamy malutkie dziecko jego potrzeby są bardzo proste: sucho, pełny brzuch, blisko mamy. Bez tych elementarnych rzeczy nie jest w stanie rozwijać się prawidłowo. Później im jest starsze pokazuje nam czego chce np. mój roczny syn nie komunikuje się jeszcze werbalnie, ale za to jest w stanie pokazać paluszkiem wszystko, co chce. Tak nauczył się prosić o kubek z piciem.

My nauczyliśmy się odczytywać ten znak i za każdym razem jak wskaże swoim pulchnym palcem na kubek to podajemy mu go do picia. To wciąż jest potrzeba. Ale kiedy starsza córka na dopiero co zobaczoną rzecz mówi, że „to chcę!” to już przyglądam się temu uważniej i rozmawiam z nią na ten temat. Wystarczy, że spojrzę na tę rzecz, wyrażę swoją opinię i najczęściej odkładamy ją na półkę. Ja też lubię oglądać w sklepie różne rzeczy.

„Mamo, to książki są od kuriera?”

Takie pytanie zadała mi córka kiedy kurier wręczył mi paczkę książek u progu mojego mieszkania. Ona nie widziała, że dwa dni wcześniej, wieczorem robiłam zamówienie w sklepie internetowym. Często zamawiam rzeczy z przedpłatą, więc nawet nie widzi, że ja za te książki płacę.

A czym są też pieniądze dla 5-letniego dziecka, kiedy za prawie wszystko płacimy kartą? Po pierwsze nie widzi zbyt często pięniędzy, nie jest w stanie ocenić czy to dużo, czy mało oraz skąd się one biorą na koncie. Dla niej jest to przyłożenie karty i głośne „pik” . Jest to zbyt abstrakcyjne żeby zrozumieć jak się kupuje rzeczy. Wg niej jest to zupełnie idylliczne i pozbawione wysiłku rodzica.

Dlatego tak często prosi o nowe rzeczy i chociaż w 99% jej odmawiam, na drugi dzień jest to samo.

Dlaczego tak się dzieje?

Prawie wszystkie zakupy robię w internecie kiedy dzieci śpią lub nie ma ich w domu. Sama wybieram ubrania, buty, książki, a nawet i zabawki. Teraz po moich przemyśleniach widzę to bardzo dokładnie. Pozostawiam jej wybór, co do zakupu … szczotki do zębów. Trochę mało, prawda?

Oczywiście przy zakupach  staram się kierować jej gustem, a nie tylko moim. Kiedy widzę, że obecnie uwielbia kręcące się sukienki to nie kupuję jej spodni jeansowych, bo wiem, że się jej nie spodobają i będziemy tylko obie się denerwować. Tak samo z innymi przedmiotami. Wiem też, że gdybym z nią robiła zakupy to od stóp do głów byłaby ubrana w Krainę lodu. A nie chcę tego. Przełamałam się nawet i kupiłam jej bluzkę z Elsą, cieszyła się tydzień, a póżniej o niej zapomniała.

Dlatego jak już wyjdziemy na zakupy to tak często o coś prosi.

Ale ja jej tego nie kupuję

Większość rzeczy, o które prosi to są właśnie zachcianki. Takie chwilowe popędy, które rządzą dziećmi, kiedy zobaczą cokolwiek ich interesującego przy okazji innych zakupów. Co robię w takiej sytuacji? Zazwyczaj rozmawiamy, że tego nie potrzebuje, że ma w domu podobne. A jak to nie pomaga to recytuję z głowy po co tu przyszliśmy i czy ta rzecz była zaplanowana. To zazwyczaj pomaga.

Doświadczenia, nie przedmioty – dają szczęście

Mistrzem doświadczeń i  afirmacji tego sposobu życia jest mój mąż, który potrafi wydać sporo pieniędzy na butelkę dobrego wina, pyszny holenderski ser, czy też kurs nowego języka. Od początku stara się wpoić córce, że to właśnie przeżycia są najważniejsze, a nie rzeczy.

Podam Wam teraz przykład z wczoraj. Byłam z dziećmi w kiosku po baterie. Lilka zobaczyła na obrazku książkę z żółwiem Franklinem, którego bardzo lubi i mamy ich kilka w domu. Poprosiła żeby zapytać panią sprzedawczynię, co to za książka, bo jej akurat nie ma. Pani odpowiedziała jej, że od jutra będzie można je kupować w kiosku co dwa tygodnie. Oczywiście moje dziecko odrzekło, że chce te książki. Odpowiedziałam moją standardową formułkę, którą zawsze stosuję „Lilu, zobaczymy, ok?”

Kiedy wróciliśmy do domu Lilka opowiedziała o tym tacie. Widziałam, że to dla niej ważne. Wyciągnęła nawet swoje książki o Franklinie i je znów czytaliśmy. Wieczorem wpadłam na fajny pomysł, który dużo ją nauczy.

Sprawdziłam cenę książki i powiedziałam Lilce, że jak bardzo chce to możemy pójść i ona SAMA ją sobie kupi. Chciałam żeby doświadczyła wartości pieniądza i żeby czegoś się nauczyła. Do tej pory raz na jakiś czas dawaliśmy jej drobne i wrzucała je do skarbonki. Jednak jeszcze nie miała okazji z niej skorzystać. Powiedziałam ile kosztuje książka  i ile pieniędzy musi przygotować.

Otworzyła skarbonkę i pokazałam jej nadruki na monetach. Wzięła monety: 2 zł, i 3 po 1 zł. Włożyła je do swojego portfela i poszłyśmy razem do kiosku. Sama zapytała Panią o książkę z Franklinem i sama za nią zapłaciła. Pani wydała jej grosik reszty, który wrzuciła do portmonetki. Książkę włożyła do swojego koszyka. Żebyście widzieli jej minę. Była z siebie dumna! Podchodzi do mnie i mówi: „Sama sobie kupiłam Franklina i nawet resztę dostałam” 🙂

W moim dzieciństwie to było normalne.

Mama dawała parę groszy i sama biegłam do kiosku po pestki lub gumy kulki. Bezcenne wspomnienie!

Lilka nie mogła się doczekać oglądania książki, którą sama sobie kupiła i przysiadła na murku żeby ją obejrzeć. Przez to doświadczenie nadała tej książce dodatkowego ładunku emocjanalnego i z pewnością zapamięta je na długo. I pewnie w dorosłym życiu nie będzie pamiętać tych książek, tylko właśnie sam fakt, że to zrobiła.

Taka prosta rzecz, a tak cieszy. Często o tym zapominamy!

Oczywiście obiecałam jej, że kupimy tez kolejne części, które będą się ukazywać co dwa tygodnie żeby mogła zebrać taką piękną kolekcję.

Pewnie zapytacie o jej dostępność: od dziś jest dostępna w kioskach i salonach prasowych, a także na stronie literia.pl. Cała kolekcja będzie liczyła 28 książek, cena I tomu to: 4,99; kolejnych: 11,99. 

Jak widzicie nie ma super zasady, gotowych rad jak radzić sobie z ciągłymi prośbami. Najważniejsza jest rozmowa i uwaga poświęcona dziecku. Jeżeli my będziemy mieli do tego zdrowy stosunek to i nasze dzieci się tego nauczą. 

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej