fbpx

Jak wygląda prawdziwe macierzyństwo?

Chciałabym mieć czysty dom, uśmiechnięte dzieci, dwudaniowy obiad na stole, dużo czasu dla siebie, wymodelowane włosy i wewnętrzny spokój. Tymczasem najczęściej z tych wszystkich rzeczy mam tylko jedną rzecz na raz. Brzmi znajomo?

Albo uśmiechnięte dzieci, które swobodnie rozrzucają zabawki po domu albo podłogę czystą jak łza i dzieci, za którymi chodzę krok w krok. Do znudzenia proszę o zabawę tylko jedną zabawką, a na koniec odłożenie jej na miejsce. To jedyny sposób na porządek mając w domu dzieci. Jest to dla mnie totalna abstrakcja, bo dom to nie muzeum, ani przedszkole. Albo skomplikowany obiad z deserem albo mój wewnętrzny spokój, który znika, kiedy zaczynam gotować.

Może to moja kiepska organizacja?

Może są mamy, które wstają na godzinę przed dziećmi, czyli pewnie około 5. Piją kawę w spokoju, biorą  prysznic bez ciekawskich oczu zza drzwi. Układają włosy, robią pełny makijaż. Przygotowują skomplikowane śniadanie i czekają z uśmiechem na pobudkę swoich dzieci i męża. Pranie robi się u nich samo, jedno na tydzień i do razu po wysuszeniu samo układa się w szafie. Ich dzieci przecież się nie brudzą.

Cały dzień z uśmiechem bawią się ze swoimi dziećmi, a kiedy zasną robią mordercze treningi na fit sylwetkę. W międzyczasie, bez żadnego wysiłku gotują dwudaniowy obiad, oczywiście z deserem. Po obiedzie jest czas na edukację. Chińskie fiszki już od 8 miesiąca, a na koniec czytanie metodą Domana. Ich dzieci oczywiście w tym czasie siedzą i zaciekawione słuchają. W międzyczasie pieką chleb na zakwasie, dla sąsiadki również, bo ona nie ma czasu.

Właściwie nie muszą sprzątać, bo w domu zawsze jest porządek. Kiedy wieczorem już dzieci zasną same w swoich pokojach, to mają czas dla siebie. Ale wolą uszyć dziecku worek na kapcie i wyhaftować jego imię. W nocy świetnie się wysypiają, bo przecież ich dzieci przesypiają całe noce.

„Julianie, proszę powtórz: qi che”

Jak one to robią?

Zastanawiają się te, które zasnęły na podłodze przy dziecięcym łóżeczku, w legginsach ze śladami wczorajszej pomidorowej. Budzą się o 23, idą do łazienki i nie są wstanie przejść przez kupę (prania, na szczęście). Patrzą na swoje poszarzałe i zagniecione lico, na rozmazany tusz pod powieką, którym wczoraj udało się pomalować. Przebierają się, bez wcześniejszego prysznica, w piżamę i kładą się spać. A właściwie padają na twarz.

W nocy parenaście pobudek, bo noga boli, albo dusza. Pobudka dziś później, uff, na szczęście nie o 5.30 jak wczoraj. Kawa, kawa! Królestwo za filiżankę kawy lub nawet wiadro! Dziecięta oczywiście już głodne, chociaż to środek nocy. Zalewają na odczepnego płatki z cukrem i mlekiem, krowim. Mops już jedzie. Czytają książki, bawią się Lego, animują towarzystwo od 3 h, patrzą na zegarek, a okazuje się, że minęło 15 minut.

Godzina 5 minut 30, ile zostało do 20? Wymęczone, zaślinione, zagilone, czasem nawet podrapane. W dresach, getrach i bezkształtnych ciążowych bluzkach siedzą na dywanach z udeptanymi chrupkami i walczą o przetrwanie. O prysznicu przypominają sobie około godziny 12, ale niestety nie mają takiej możliwości.

Czasem myślą, że już nie dadzą rady, że uciekną. Zaciskają zęby i znów zasypiają na podłodze przy dziecięcym łóżeczku. Są takie dni, że gdyby tylko ktoś im zaproponował pracę za biurkiem 12 h dziennie to poszłyby. Poszłyby odpocząć. Jutro będzie lepiej, a może i nie będzie.

Dlaczego jesteś taka zmęczona?

Pytają inne, które budzą się niewyspane od 6 lat. Rozklejają oko i widzą swoje dzieci, które na chwilę zajęły się sobą w pokoju. Idą włączyć magiczny przycisk budzenia do życia z napisem „KAWA”. Mają kilka minut na to, żeby zacząć w miarę funkcjonować, a przy okazji już zdążyć przeczytać jedną „Kicię kocię”. Robią szybkie, ale pożywne śniadanie. W międzyczasie wycierają rozlaną wodę, w której młodsze dziecko zdążyło już zanurzyć pulchną rękę.

Dzieci trochę zjadają, trochę rozrzucają po podłodze. Jedną ręką wycierają stół, a drugą nakładają na łyżkę owsiankę. Biorą szybki prysznic w towarzystwie ciekawskich oczu. Zamiast nucić ulubione melodie śpiewają siedząc w wannie: „Head and shoulders, knees and toes” albo  nawet i „Sto lat”. Wszystko za to żeby nie właziło na sedes i nie bawiło się stojącą obok szczotką. Szybkie czesanie włosów w koczek  na czubku głowy, po którym poznaje się wszystkie matki i można zaczynać dzień.

Pranie x 3 w obowiązkowej asyście. Przy okazji nauka kolorów przez zabawę: czerwona skarpeta w białym praniu. Liczenie również zaliczone: „Ile godzin do 17.30 kiedy wraca mąż?. Damy radę!” Drzemka w dzień to czas na obowiązki, pracę zawodową i domową. Obiad z wczoraj na szczęście czeka w lodówce.

Można ten czas spędzić ze starszym i powyklejać Lapbooki o Chinach. Nawet druga kawka i artykuł w gazecie jest możliwy! Nie jest źle. Później bajka na You Tubie. Chwila dla siebie ładuje akumulator na resztę dnia. Później obowiązkowy punkt dnia, czyli plac zabaw czyt. zmęczę Was dzieciaki i szybko zaśniecie! Później kolacja i usypianie. Zasypiają zmęczone, ale szczęśliwe.

Nie ma jednego, właściwego wzoru na bycie mamą.

W internecie jest mnóstwo przekoloryzowanych sytuacji, które przedstawiają współczesnym mamom nieprawdziwy obraz macierzyństwa. Niektóre mamy stawiają przed sobą niedoścignione wzory, a kiedy im się nie udaje, odczuwają porażkę.

Pamiętajcie, że nie ma idealnych mam. Są tylko PRAWDZIWE.

Chciałabym mieć czysty dom, uśmiechnięte dzieci, dwudaniowy obiad na stole, dużo czasu dla siebie, wymodelowane włosy i wewnętrzny spokój. Tymczasem najczęściej z tych wszystkich rzeczy mam tylko jedną rzecz na raz. Brzmi znajomo?

Albo uśmiechnięte dzieci, które swobodnie rozrzucają zabawki po domu albo podłogę czystą jak łza i dzieci, za którymi chodzę krok w krok. Do znudzenia proszę o zabawę tylko jedną zabawką, a na koniec odłożenie jej na miejsce.

To jedyny sposób na porządek mając w domu dzieci. Jest to dla mnie totalna abstrakcja, bo dom to nie muzeum, ani przedszkole. Albo skomplikowany obiad z deserem albo mój wewnętrzny spokój, który znika, kiedy zaczynam gotować.

Może to moja kiepska organizacja?

Może są mamy, które wstają na godzinę przed dziećmi, czyli pewnie około 5. Piją kawę w spokoju, biorą  prysznic bez ciekawskich oczu zza drzwi. Układają włosy, robią pełny makijaż. Przygotowują skomplikowane śniadanie i czekają z uśmiechem na pobudkę swoich dzieci i męża. Pranie robi się u nich samo, jedno na tydzień i do razu po wysuszeniu samo układa się w szafie. Ich dzieci przecież się nie brudzą.

Cały dzień z uśmiechem bawią się ze swoimi dziećmi, a kiedy zasną robią mordercze treningi na fit sylwetkę. W międzyczasie, bez żadnego wysiłku gotują dwudaniowy obiad, oczywiście z deserem. Po obiedzie jest czas na edukację. Chińskie fiszki już od 8 miesiąca, a na koniec czytanie metodą Domana. Ich dzieci oczywiście w tym czasie siedzą i zaciekawione słuchają. W międzyczasie pieką chleb na zakwasie, dla sąsiadki również, bo ona nie ma czasu.

Właściwie nie muszą sprzątać, bo w domu zawsze jest porządek. Kiedy wieczorem już dzieci zasną same w swoich pokojach, to mają czas dla siebie. Ale wolą uszyć dziecku worek na kapcie i wyhaftować jego imię. W nocy świetnie się wysypiają, bo przecież ich dzieci przesypiają całe noce.

„Julianie, proszę powtórz: qi che”

Jak one to robią?

Zastanawiają się te, które zasnęły na podłodze przy dziecięcym łóżeczku, w legginsach ze śladami wczorajszej pomidorowej. Budzą się o 23, idą do łazienki i nie są wstanie przejść przez kupę (prania, na szczęście). Patrzą na swoje poszarzałe i zagniecione lico, na rozmazany tusz pod powieką, którym wczoraj udało się pomalować.

Przebierają się, bez wcześniejszego prysznica, w piżamę i kładą się spać. A właściwie padają na twarz. W nocy parenaście pobudek, bo noga boli, albo dusza. Pobudka dziś później, uff, na szczęście nie o 5.30 jak wczoraj. Kawa, kawa! Królestwo za filiżankę kawy lub nawet wiadro! Dziecięta oczywiście już głodne, chociaż to środek nocy. Zalewają na odczepnego płatki z cukrem i mlekiem, krowim. Mops już jedzie.

Czytają książki, bawią się Lego, animują towarzystwo od 3 h, patrzą na zegarek, a okazuje się, że minęło 15 minut. Godzina 5 minut 30, ile zostało do 20? Wymęczone, zaślinione, zagilone, czasem nawet podrapane. W dresach, getrach i bezkształtnych ciążowych bluzkach siedzą na dywanach z udeptanymi chrupkami i walczą o przetrwanie. O prysznicu przypominają sobie około godziny 12, ale niestety nie mają takiej możliwości.

Czasem myślą, że już nie dadzą rady, że uciekną. Zaciskają zęby i znów zasypiają na podłodze przy dziecięcym łóżeczku. Są takie dni, że gdyby tylko ktoś im zaproponował pracę za biurkiem 12 h dziennie to poszłyby. Poszłyby odpocząć. Jutro będzie lepiej, a może i nie będzie.

Dlaczego jesteś taka zmęczona?

Pytają inne, które budzą się niewyspane od 6 lat. Rozklejają oko i widzą swoje dzieci, które na chwilę zajęły się sobą w pokoju. Idą włączyć magiczny przycisk budzenia do życia z napisem „KAWA”. Mają kilka minut na to, żeby zacząć w miarę funkcjonować, a przy okazji już zdążyć przeczytać jedną „Kicię kocię”. Robią szybkie, ale pożywne śniadanie. W międzyczasie wycierają rozlaną wodę, w której młodsze dziecko zdążyło już zanurzyć pulchną rękę.

Dzieci trochę zjadają, trochę rozrzucają po podłodze. Jedną ręką wycierają stół, a drugą nakładają na łyżkę owsiankę. Biorą szybki prysznic w towarzystwie ciekawskich oczu. Zamiast nucić ulubione melodie śpiewają siedząc w wannie: „Head and shoulders, knees and toes” albo  nawet i „Sto lat”. Wszystko za to żeby nie właziło na sedes i nie bawiło się stojącą obok szczotką.

Szybkie czesanie włosów w koczek  na czubku głowy, po którym poznaje się wszystkie matki i można zaczynać dzień. Pranie x 3 w obowiązkowej asyście. Przy okazji nauka kolorów przez zabawę: czerwona skarpeta w białym praniu. Liczenie również zaliczone: „Ile godzin do 17.30 kiedy wraca mąż?. Damy radę!” Drzemka w dzień to czas na obowiązki, pracę zawodową i domową. Obiad z wczoraj na szczęście czeka w lodówce.

Można ten czas spędzić ze starszym i powyklejać Lapbooki o Chinach. Nawet druga kawka i artykuł w gazecie jest możliwy! Nie jest źle. Później bajka na You Tubie. Chwila dla siebie ładuje akumulator na resztę dnia. Później obowiązkowy punkt dnia, czyli plac zabaw czyt. zmęczę Was dzieciaki i szybko zaśniecie! Później kolacja i usypianie. Zasypiają zmęczone, ale szczęśliwe.

Nie ma jednego, właściwego wzoru na bycie mamą.

W internecie jest mnóstwo przekoloryzowanych sytuacji, które przedstawiają współczesnym mamom nieprawdziwy obraz macierzyństwa. Niektóre mamy stawiają przed sobą niedoścignione wzory, a kiedy im się nie udaje, odczuwają porażkę.

Pamiętajcie, że nie ma idealnych mam. Są tylko PRAWDZIWE.

Parterem wpisu o prawdziwym macierzyństwie jest marka Baby Dove

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Jak wzmacniać odporność u małych dzieci przed sezonem chorobowym?

  • ZDROWIE
  • 4  min. czytania
  •  komentarze [6]

Jak wzmacniać odporność dziecka – temat szczególnie ważny dla mam maluszków, których starsze rodzeństwo idzie do żłobka albo przedszkola. Wiadomo, że starszak będzie przynosił nie tylko ciekawe opowieści i nowe umiejętności, ale też wirusy i bakterie, dla których przedszkole to istny raj do rozwoju. Rodzice martwią się, że infekcje starszaka mogą odbić się na zdrowiu maluszka, którego układ immunologiczny może nie podołać temu wyzwaniu.

Czy jest się czego obawiać? Jak w ogóle kształtuje się układ odpornościowy? I co można zrobić, żeby zapobiegać infekcjom u starszaka i malucha? Na pytania odpowiada Joanna Dronka – Skrzypczak, autorka strony www.dietaeliminacyjna.pl

Jak wzmacniać odporność?

1. Jak rozwija się układ odpornościowy u dziecka? Czy karmienie piersią faktycznie zabezpiecza dziecko tylko na pierwsze 6 miesięcy? 

Żeby dziecko mogło przetrwać już pierwsze dni poza brzuchem mamy musi przyjść na świat z pewną pulą przeciwciał, które będą go chronić przed patogenami. Taki „pakiet startowy” przeciwciał dostaje od swojej mamy będąc w jej brzuchu.  Jest to tak zwana odporność wrodzona, nieswoista. Działa szybko, ale nie jest bardzo precyzyjna. Dlatego już od pierwszej chwili, w momencie porodu dziecko zaczyna pracować nad własnym systemem odpornościowym, czyli tzw. odpornością nabytą (swoistą).

Przechodząc przez kanał rodny mamy dziecko zostaje zasiedlone jej bakteriami, które dają początek jego własnemu mikrobiomowi, a co za tym idzie zaczyna się praca nad treningiem własnego układu odpornościowego i wytwarzaniem własnych przeciwciał. Mleko mamy dostarcza dodatkowo przeciwciał przez czas karmienia piersią. Można to potraktować jako „doładowanie” do układu odpornościowego dziecka?

Faktem jest jednak, że to odporność swoista będzie najważniejsza dla dziecka w późniejszym okresie jego życia. Przeciwciała od mamy są pomocne, ale najważniejsze jest, żeby dziecko skutecznie zaczęło produkować własne, swoiste przeciwciała. Warto wiedzieć, że ten proces będzie trwał całe życie, ponieważ układ immunologiczny cały czas uczy się rozpoznawać nowych „wrogów” i walczyć z nimi. Dlatego najważniejsze jest, aby zadbać o te czynniki, które wspomagają jego pracę. A jest to w dużym stopniu prawidłowa mikroflora jelit i zdrowe jelita.

Jak wzmacniać odporność u małego dziecka?

2. Co jeśli w domu mamy noworodka lub niemowlę, a starsze dziecko ma zacząć swoją przygodę z przedszkolem? Czy powinniśmy obawiać się o to, że będą się od siebie zarażać? Czy można jakoś temu zapobiec? 

Na pocieszenie warto napisać, że według badań naukowych dzieci posiadające starsze rodzeństwo są mniej narażone między innymi na alergie w przyszłości. Alergie to nic innego jak „błąd” układu immunologicznego, który wytwarza przeciwciała przeciwko nieszkodliwym substancjom np. przeciwko białkom pożywienia czy pyłkom roślin. Fakt, że dzieci posiadające rodzeństwo mają mniejsza skłonność do alergii pokazuje, że dzięki lepszemu treningowi układu immunologicznego szybciej i skuteczniej wytwarza się u nich swoista odporność.

Nie oznacza to jednak, że trening ten ma odbywać się przez ciągłe infekcje. U niemowląt choroby są wyjątkowo uciążliwe: dziecko nie potrafi jeszcze oddychać przez usta, zatkany nos to koszmar dla niego i dla rodziców. Na pewno nie pomoże trzymanie dziecka w sterylnych warunkach, unikanie patogenów za wszelką cenę. Układ odpornościowy musi mieć okazję do ćwiczeń i nauki. Takimi trenerami są między innymi bakterie jelitowe. Dlatego chcąc wesprzeć odporność zarówno młodszego jak i starszego dziecka powinno się:

  • jak najdłużej karmić piersią. Warto przeczytać artykuł na ten temat: http://www.dietaeliminacyjna.pl/mikroflora-jelit-dziecka-dzieci-rodzone-drogami-natury-karmione-piersia-beda-zdrowsze/
  • w późniejszym czasie stosować zdrową dietę bogatą w błonnik, który jest pożywieniem dla bakterii jelitowych
  • nie przegrzewać dziecka, ćwiczyć układ odpornościowy na spacerach
  • nie stwarzać w domu sterylnych warunków, nie wyparzać wszystkich zabawek, nie ograniczać kontaktu z rodzeństwem i innymi dziećmi „na wszelki wypadek”. Oczywiście jeśli starszak złapie infekcje staramy się podjąć doraźnie środki ostrożności, żeby zapobiec zarażeniu. Warto pamiętać, że nie dotyczy to wyłącznie kontaktów na linii starszak – maluch. Cała rodzina powinna dokładnie i często myć ręce, nie dojadać po dziecku, nie oblizywać po nim łyżeczki itd.
  • stosować dobrej jakości probiotyki, witaminę D, naturalne suplementy na odporność np. miód.

3. Jak długo należy stosować probiotyk i kiedy zacząć? Czy można podawać taki sam preparat niemowlęciu i starszakowi? 

Probiotykoterapię można zacząć już w pierwszych tygodniach życia dziecka. Szczególnie ważne jest to dla dzieci urodzone drogą cesarskiego cięcia, które nie otrzymały swojego zestawu startowego bakterii przechodząc przez pochwę mamy. Są nawet specjalne probiotyki dla dzieci dedykowane maluchom po cesarskim cięciu.

Najistotniejsze jest jednak, aby spośród dostępnych na rynku preparatów wybrać te wysokiej jakości z przebadanymi szczepami. Jak najbardziej można stosować probiotyki dla maluszków u starszych dzieci, jeśli mają dobry skład. Ważna jest regularność przyjmowania probiotyków, a także czas trwania. To nie jest cudowny środek, tylko praca u podstaw, dlatego długotrwałe stosowanie jest kluczowe. Ja stosuję probiotykoteapię przez cały czas, co kilka miesięcy zmieniając preparat. Listę rekomendowanych probiotyków można znaleźć tutaj: http://www.dietaeliminacyjna.pl/probiotyki-dla-dziecka-wybrac/

4. A co z innymi suplementami diety? Czas jesienno – zimowy to wysyp reklam suplementów na odporność. Czy warto się skusić?

Suplementacja jest ważna i często potrzebna, ale powinna być stosowana rozważnie i z głową. Obiecywanie sobie cudów po słodzonych misiach czy syropkach z apteki to nie jest rozsądne rozwiązanie. Zrównoważona dieta, ruch, probiotykoterapia, suplementacja witaminy D – to podstawowe zalecenia. Jeśli chcemy dodatkowo wesprzeć odporność dziecka sięgnijmy po to, co oferuje nam natura.

Na rynku dostępne są syropy – wyciągi z dzikiej róży i innych roślin o wysokiej zawartości witaminy C. Do tego miód, który ma naturalne właściwości przeciwbakteryjne i przeciwwirusowe. To raczej zalecenia dla starszaka. Niemowlęciu wystarczy mleko mamy, witamina D, probiotyki. W razie wątpliwości dobrze jest poradzić się lekarza, a nie w ciemno kupować cudowne preparaty na odporność, ponieważ najczęściej w składzie znajdziemy cukier i dodatki smakowe.

jak wzmacniać odporność

Jak wzmacniać odporność u małego dziecka?

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Kapcie do przedszkola z oddychającą podeszwą

Tak, w końcu znalazłam idealne kapcie do przedszkola z oddychającą podeszwą, a do tego mają wszystko to, co powinny mieć. Szukałam ich naprawdę długo i mam! 

W dzisiejszym wpisie zaprezentuję Wam nasze wyprawkowe wybory oraz napiszę na co zwracam uwagę przy ich szukaniu.

Jak wiecie zaczynamy już trzeci rok w przedszkolu, więc kolekcjonowanie rzeczy do wyprawki nie jest już tak emocjonujące. Ale pamiętam ten czas kiedy dwa lata temu szukałam tych wszystkich potrzebnych przedmiotów po raz pierwszy.

Do tego nauczona doświadczeniem wiem do czego lepiej dołożyć trochę pieniędzy, a co lepiej odpuścić.  

Najważniejszym elementem wyprawki przedszkolaka są wg mnie kapcie. To w nich spędzają całe dnie: biegają, skaczą, kucają, siadają na dywanie itd. 

Kapcie do przedszkola z oddychającą podeszwą

Jako pierwsze (dwa lata temu) wybraliśmy kapcie Superfit Myszki, które sprawdzały nam się świetnie i wytrzymały cały rok.  Jednak wiem, że niektórym dzieciom bardziej poci się noga i nie mogą chodzić w filcowych kapciach kiedy temperatura w sali oscyluje w okolicach 25 stopni.

Córka jako 3-latek miała też trochę trudności z mocnym zapięciem kapcia i często chodziła w za luźnych.

W tym roku moje poszukiwania również zaczęłam od kapci do przedszkola z oddychającą podeszwą. Wiedziałam, że wcale nie będzie tak łatwo ich znaleźć, ale udało się.

Te kapcie mają wszystko to czego szukałam, czyli:

  • oddychającą, giętką i nie zostawiającą śladów, gumową podeszwę
  • nieprofilowaną wkładkę, którą powinny nosić dzieci bez wad stóp do 7 roku życia
  • ciekawy wygląd
  • łatwe zapinane i rozpinanie
  • są przewiewne z niezbyt grubego materiału
  • dobrze trzymają się stopy
  • myślę, że można je prać w pralce

Jesteście ciekawi, co to za kapcie do przedszkola z oddychającą podeszwą?

Trafiłam na nie przez przypadek w sklepie Zalando. Nazywają się Beck i jest dostępnych bardzo dużo modeli od rozmiaru 19 aż do 38. Bardzo mnie to cieszy, że będę mogła je kupować w ciemno. Same kapcie są produkowane w Niemczech i trochę przypominają Superfit. Jednak są tańsze. Model gładki, granatowy kosztuje 64 zł. Nam spodobały się w błękitne kwiatki.

Rozmiarówką wg mnie jest lekko zaniżona. Lila nosi typowe 27 i kiedy zamówiłam jej kapcie  w tym rozmiarze okazały się prawie za małe. Na szczęście na Zalando można zwracać zakupy bez najmniejszych problemów, więc szybko zamówiłam ten sam model, tylko o rozmiar większy.

Dwa dni później miałam je już u siebie. Postanowiłam wstrzymać się ze zwrotem żeby móc Wam je sfotografować. Jeżeli macie wątpliwości, co do rozmiaru, a zależy Wam na czasie, to możecie zamówić dwie pary i zmierzyć je na stopie. Wtedy najłatwiej jest dokonać decyzji, a niepasujące zakupy bez problemu odesłać.

Tak się prezentują:

kapcie do przedszkola z oddychającą podeszwą
kapcie do przedszkola z oddychającą podeszwą
kapcie do przedszkola z oddychającą podeszwą
kapcie do przedszkola z oddychającą podeszwą
kapcie do przedszkola z oddychającą podeszwą

Różnica między rozmiarem 27, a 28

Prawda, że fajne? Zobaczcie jakie są jeszcze inne, świetne modele:

Wszystkie wspomniane we wpisie rzeczy: kapcie Superfit, kapcie Beck, piżamy Carter’s  i wiele wiele więcej  ubrań i butów dla dzieci znajdziecie w sklepie Zalando.

Prosiliście mnie również o podsumowanie naszej wyprawki.

Co jeszcze potrzebne jest do przedszkola?

PIŻAMA

Jeżeli dzieci jeszcze zasypiają na drzemkę, to będzie potrzebna piżama. Ja od lat, niezmiennie używam piżam marki Carter’s i uważam, że są rewelacyjne. Teraz są też w promocjach na Zalando, więc warto je zobaczyć, bo nam służą od kilku lat.

POŚCIEL

W zależności od przedszkola potrzebne jest nakrycie do spania. Nie mam swojej ulubionej marki pościeli, więc tutaj zdajcie się na siebie.

ZESTAW DO MYCIA ZĘBÓW

W tym roku znalazłam coś bardzo ciekawego. Zestaw do mycia zębów razem z kubkiem, pastą i szczoteczką Buccotherm (kosztuje około 19 zł). Całość zamknięta jest w przezroczystej mini kosmetyczce i można ją zabrać na wyjazd.

Rękojeść szczoteczki jest gumowa i bardzo dobrze trzyma się w małej ręce. Pasta ma smak truskawkowy i niską zawartość fluoru 500 PPM, do tego ma dobry skład (jest słodzona stewią).

RĘCZNICZEK

Nam najlepiej sprawdza się kolorowy ręczniczek z uchwytem BOKVIK z Ikei. Nie kupujcie tylko białych;)

WORKI NA UBRANIA NA ZMIANĘ I STRÓJ DO GIMNASTYKI

Od dwóch lat mamy te same worki. Jeden ze sklepu Drewniany guzik, a drugi z Podpisane z  nadrukiem imienia i nazwiska. Oba sprawdzają się świetnie i mamy zamiar je użytkować już trzeci rok.

Tak wygląda nasza wyprawka. Najbardziej cieszy mnie to, że w końcu znalazłam kapcie do przedszkola z oddychającą podeszwą i mam nadzieję, że będą nam się świetnie sprawdzać.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Książeczka sensoryczna – idealna zabawka dla dziecka

Książeczka sensoryczna to idealna, edukacyjna zabawka dla dzieci. Ma wszystko to, co dzieciom potrzebne jest do rozwoju, a do tego stymuluje wszystkie zmysły. Jeżeli macie w domu malucha i nie macie takiej książki to warto ją kupić, bo posłuży dziecku bardzo długo.

Książeczka sensoryczna

Dziś chciałabym Wam pokazać książeczkę sensoryczną, która niedawno trafiła w moje ręce. Jest mi bardzo smutno, bo kiedy Junior był młodszy nie było jej na rynku. Szukałam czegoś podobnego długo i się w końcu poddałam. To jest naprawdę genialna zabawka edukacyjna. Poniżej zaprezentuję Wam jej możliwości.

Książeczka sensoryczna Skip hop wesołe podwórko dostępna TUTAJ

Kiedy można dać ją dziecku do zabawy?

Książeczka sensoryczna Skip hop  wesołe podwórko jest właśnie pod tym względem najlepsza! Ma dwie powierzchnie, które są przystosowane do wieku i możliwości poznawczych dziecka.

książeczka sensoryczna
książeczka sensoryczna

Pierwszą można pokazywać z bliska już noworodkom, które najlepiej widzą kolory: czarny, biały, czerwony i żółty. Świetne jest to, że możemy tak złożyć książeczkę żeby ograniczyć inne bodźce, czyli w tym wypadku prezentujemy tylko jedną stronę na raz. Im dziecko jest starsze tym możemy pokazać więcej.

Uważam, że pod tym względem jest bezkonkurencyjna. Dodatkowo można ją bez problemu postawić (zapinając rzep z tyłu). Pamiętam jak ciężko było mi zamontować książeczkę do oglądania na przewijaku.

Książeczka Lili

Książeczkę sensoryczną można postawić zapiętą, oprzeć o coś lub zawiesić.

Książeczka sensoryczna jest idealna do leżenia na brzuchu. Dzięki takiej zabawce położonej na płasko możemy troszkę wydłużyć ten czas.

Które zmysły stymuluje książeczka sensoryczna?

  • mocno stymuluje wzrok już od pierwszych miesięcy. Dzięki temu, że wzory są wyraźne i mają mocne kontury będą już widoczne dla najmłodszych dzieci (6 tygodni+). Ma również malutkie lusterko, w którym dziecko może zobaczyć swoje odbicie. Zawiera też błyszczące elementy, które przykuwają wzrok dziecka
  • słuch – w całej książeczce są różne elementy dźwiękowe. Cała książka przyjemnie szeleści.
  • dotyk – książka ma mnóstwo elementów dotykowych: kolorowe wstążeczki, otwierane okienka, wyjmowaną kaczuszkę,  śliskie powierzchnie.
  • książeczka może również motywować maluchów do wykonywania ważnych czynności takich jak: obroty, pełzanie, odwracanie na bok, raczkowanie.
  • ma również gryzak z fakturami
książeczka sensoryczna
książeczka sensoryczna
książeczka sensoryczna

Książeczkę sensoryczną można również używać do wspomagania rozwoju mowy. Użyte ilustracje oraz elementy stymulują do wypowiadania pierwszych słów takich jak:

  • hau hau (pies)
  • miau (kot)
  • a kuku (otwieranie okienek)
  • puk puk (pukanie do drzwi)
  • jest i nie ma
książeczka sensoryczna
książeczka sensoryczna
książeczka sensoryczna
książeczka sensoryczna

Edit – w międzyczasie zabrałam się do roboty – i własnym sumptem wydałam książki dla najmłodszych dzieci wspierające rozwój mowy. Ich zadaniem nie jest rozrywka – a właśnie pomoc Twojemy dziecku zacząć komunikować się ze światem. Są doskonałym prezentem – jako pierwsze już po sensorycznych książeczki. A tu załączam zewnętrzną ich recenzję:

a kupić je można tu:

Książeczka sensoryczna

Jak sami widzicie książeczka jest naprawdę genialna i dlatego tak żałuję, że Junior jej nie miał od urodzenia. Teraz otwiera okienka, zagląda i naśladuje zwierzęta. Sprawdza się nam również jako zabawka do wózka i na wyjazdy. Jeżeli szukacie czegoś podobnego to sprawdźcie ją koniecznie.

Do tego jest porządnie wykonana, ma atesty i można prać ją w pralce.

Dostępna jest TUTAJ

Jeżeli chcecie poczytać więcej o zabawkach dla niemowląt to kliknijcie moje poprzednie wpisy: 

Zabawki dla niemowląt 0-6 miesięcy

Zabawki dla niemowląt 6-12 miesięcy

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Edukacyjne bajki dla dzieci – ponad 20 wartościowych tytułów

  • BAJKI
  • 8  min. czytania
  •  komentarze [89]

Edukacyjne bajki dla dzieci – najciekawsze propozycje. W telewizji i internecie jest mnóstwo fajnych bajek i programów, które warto pokazać dzieciom. Jestem za tym żeby nie stosować żadnych radykalnych metod tylko pokazywać dzieciom sprawdzone wcześniej pozycje. Mocno reprezentowany będzie też polski serial animowany!

Oczywiście, rozumiem też rodziców, którzy świadomie nie włączają dzieciom bajek. Ale tak sobie myślę, że to tworzenie trochę sztucznej rzeczywistości, bo kiedyś w końcu się zetkną z bajkami i takie nieprzygotowane mogą odebrać je bardzo źle.

Pamiętam historię jednej z mam, której dziecko nie oglądało NIGDY bajek, chodziło do przedszkola Montessori i na codzień stykało się tylko z realnymi sytuacjami. Jednak, któregoś dnia sąsiad w podobnym wieku  zaprosił chłopca do siebie. Pech chciał, że akurat na film o Spidermanie. Wyobrażacie sobie dziecko, które widzi sceny z tego filmu nigdy wcześniej nie widząc fikcyjnych postaci? Chłopiec był przerażony!

Uważam, że dobrze dobrane bajki do wieku oraz WRAŻLIWOŚCI dziecka są naprawdę ok.

Irytują mnie też bajki dla najmłodszych, w których obrazy atakują feerią kolorów, a akcja jest tak szybka, że można dostać oczopląsu. Nie ma co się dziwić, że po obejrzeniu dziecko jest maksymalnie pobudzone i trudno mu się dostosować do świata realnego.

Nasze ulubione edukacyjne bajki dla dzieci:

edukacyjne bajki dla dzieci - puffin rock

Puffin Rock

Tytuł oryginalny: Puffin Rock
Długość odcinka: 20 min

Wyjątkowo pozytywna edukacyjna bajka dla dzieci o przygodach małych maskonurów. Przyjemna grafika narysowana piękną kreską i ciekawe dialogi sprawiają, że naprawdę lubię tę bajkę. Ma sporo walorów edukacyjnych. Bohaterami są Oona i Baba – rodzeństwo, które spędza ze sobą sporo czasu na zabawach i poznawaniu świata. Bajka pokazuje dzieciom, że warto opiekować się innymi.

Dostępna na NETFLIX


fajna bajka dla dzieci - Tosia i Tymek

Tosia i Tymek

Tytuł oryginalny: Topsy and Tim
Długość odcinka: 11 min

To chyba jedyna bajka, a właściwie film w duchu Montessori. Powstała na podstawie serii książeczek, których niestety nie można już nigdzie kupić (z genialnym przekładem Wandy Chotomskiej). Wiem, że są dostępne w bibliotekach.

Kim są Tosia i Tymek? To rodzeństwo, które ma takie problemy jak nasze dzieci. Lilka uwielbia oglądać ten serial, bo jest realny. Nie ma tam potwórów, strachów i innych. Jest to bardzo fajna bajka dla wrażliwych dzieci.

Wszystkie odcinki możecie obejrzeć bez problemów na Tosia i Tymek Youtube


polski serial animowany - ekipa chrumasa

Ekipa Chrumasa

Tytuł oryginalny: Ekipa Chrumasa
Długość odcinka: ok 7 min

To nasz ostatni hit! Polski serial animowany na temat warzyw i owoców dla dzieci (myślę, że od lat pięciu). Fajna bajka dla dzieci z edukacyjnym zacięciem. W sumie jest sześć odcinków i każdy porusza tematy związane ze zdrowiem. Lubię takie edukacyjne bajki dla dzieci z przesłaniem.

Wszystkie odcinki możecie obejrzeć TUTAJ


Bing - fajna bajka dla dzieci

Bing

Tytuł oryginalny: Bing
Długość odcinka: ok 7 min

Bajka o empatycznym króliku i jego przyjaciołach. Za każdym razem kiedy ją oglądamy jestem szczęśliwa, że powstają takie produkcje. A co takiego jest w niej wspaniałego? Bing mówi bardzo dużo o emocjach, w taki sposób jak my to robimy, czyli nazywa je i tłumaczy. Bajka jest genialna! Jeżeli jej nie znacie to sprawdźcie.

Codziennie jest na Mini mini + oraz jest kilka odcinków na You tube.

A na rynku jest też dostępny Magazyn Bing


Mother goose club - plakat bajki dla dzieci

Mother Goose Club

Tytuł oryginalny: Mother Goose Club
Długość odcinka: ok 25 min

Ulubiony program moich dzieci. To z niego uczą się piosenek po angielsku. Obejrzeliśmy już wszystkie po kilkanaście razy. Wiadomo nie od dziś, że dzieci uczą się przez zabawę, dlatego tak dużo mogą się nauczyć oglądając te piosenki.

Dostępna na NETFLIX


kultowy serial animowany - było sobie życie

Było sobie życie

Tytuł oryginalny:  Il était une fois… la vie
Długość odcinka: ok 23 min

Kultowy serial animowany, którego chyba nie trzeba wszystkim przedstawiać. A jednak go tutaj przypomnę. Ostatnio nawet włączaliśmy ponownie żeby zobaczyć, co się dzieje z krwinkami podczas upadku. Świetny serial, który tłumaczy jak działa ludzkie ciało. Jeśli chodzi o edukacyjne bajki dla najmłodszych dzieci – klasyk.

DVD do kupienia najtaniej TUTAJ

Dostępna na NETFLIX


charlie i lola

Charlie i Lola

Tytuł oryginalny: Charlie and Lola
Długość odcinka: ok. 11 min

Jest to jedna z ulubionych bajek Lilki. Bohaterami są Charlie i Lola – rezolutne rodzeństwo, które ma różne ciekawe perypetie. Porusza różne tematy, takie jak np. wizyta u okulisty, strachu przed ciemnością. Do tego bardzo ją lubię za niebanalną kreskę.

Do obejrzenia na Youtube



Nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham

Nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham

Tytuł oryginalny: Guess How Much I Love You
Długość odcinka: 11 min

Przepiękna animacja, która powstała na podstawie książki. Opowiada o miłości rodzica do dziecka. Czasem aż sama uronię łezkę wzruszenia. Wspaniała bajka dla najmłodszych.

Do obejrzenia na Mini mini +


Marta mówi - edukacyjne bajki dla dzieci

Marta mówi

Tytuł oryginalny: Martha Speaks
Długość odcinka: 11 min

Bajka ta jest tak zabawna, sympatyczna i mądra, że aż czuję ekscytację, mogąc się podzielić z Wami tym tytułem. Marta to pozornie zwykły, fajny pies, jednak dzięki zupie literkowej, która trafia do jej głowy, Marta… nawija jak szalona. A że jest wyjątkowo mądrym, życzliwym i nieco naiwnym psem, przydarzają się jej różne przygody. Jej właścicielką jest Helenka, która ma fajnych, zabawnych przyjaciół. Cała bajka jest pełna humoru i życzliwości, a jej walorem edukacyjnym jest nie tylko nauka zachowań społecznych, ale przede wszystkim słów. Gdy tylko w bajce pojawia się niezrozumiałe słowo, wyjaśniane jest jego znaczenie. Oglądam ją chętnie z dziećmi, bo jest bardzo pozytywna i zabawna, a także pełna ironii z puszczonym okiem w stronę dorosłych.


Nasze ulubione edukacyjne bajki dla dzieci:

Raa Raa, mały, hałaśliwy lew

Raa Raa, mały, hałaśliwy lew

Tytuł oryginalny: Raa Raa the Noisy Lion
Długość odcinka: 10 min

Bardzo prosta w formie bajka, której głównym bohaterem jest hałaśliwy lew oraz jego przyjaciele z dżungli: Krokuś, Zebcia, Rafcia, Trąbuś i Uuu Uuu. Tym, co przyciąga w tej bajce, są dźwięki. Przy jej tworzeniu pracowali między innymi specjaliści od logopedii dziecięcej. Jest tu rytmika i magiczne fascynujące dźwięki. W każdym odcinku Raa Raaa rozwiązuje jakiś nieskomplikowany problem. Szuka przyjaciół, swojego głosu, czy przyczyny pojawienia się jakiegoś tajemniczego dźwięku. W bajce tej nic nie rozprasza dzieci, co sprawia, że dźwięki stają się najważniejsze. Oglądać w ciszy😊.


Tomek i przyjaciele

Tomek i przyjaciele

Tytuł oryginalny: Thomas the Tank Engine and Friends 
Długość odcinka: ok 10 min

W tym zestawieniu Tomka nie mogło zabraknąć. Na wyspie Sodor pociągi wykonują różnorodne prace, a ich celem jest bycie pożytecznym i życzliwym. Tomek ma mnóstwo przyjaciół – innych pociągów, z którymi współpracuje. Są tu lokomotywy parowe, spalinowe, elektryczne, wąskotorowe, ale także wagony, statki powietrzne, wodne, żurawie i podnośniki oraz inne pojazdy. Występują również ludzie, którzy są jednak tłem dla przygód pociągów. Dzieci dzięki tej bajce poznają świat lokomotyw i przekonają się, że życzliwość i dobre serce oraz upór w dążeniu do celu i pracowitość przynoszą korzyści wszystkim.


Ciekawski George - edukacyjne bajki dla dzieci

Ciekawski George

Tytuł oryginalny: Curious George
Długość odcinka: 22 min

Przygody przesympatycznej małpki, która zgodnie z tytułem jest bardzo ciekawska. George odkrywa nie tylko to, do czego służą różne przedmioty, ale także poznaje ciekawych ludzi, miejsca, zawody i inne zwierzęta. Jest przy tym dość niefrasobliwy, ale bardzo sympatyczny. Tu małpka nie mówi, więc dzieci muszą uważnie obserwować rozwój wydarzeń i oprócz poznawania świata, uczyć się zależności przyczynowo-skutkowych. Oczywiście nie zdając sobie z tego sprawy.


Klinika dla pluszaków

Klinika dla pluszaków

Tytuł oryginalny: Doc McStuffins
Długość odcinka: 22 min

Sześcioletnia Dosia z wielkim sercem i troską leczy swoje zabawki, w specjalnie przygotowanej w ogródku klinice. Przyszywa im łapki, ceruje dziury, skleja, dokręca, reperuje. Bajeczka oswaja dzieci z wizytami u lekarza, ale także uczy empatii. W leczeniu Dosi pomagają inne zabawki, które ożywają przy niej. Bardzo sympatyczna i ciepła bajka.


Strażak Sam

Strażak Sam

Tytuł oryginalny: Fireman Sam
Długość odcinka: 11 min

Strażak Sam musi znaleźć się w tym zestawieniu, nie tylko dlatego, że jest to jedna z ulubionych bajek wielu chłopców, ale też dziewczynek, ale także z tego powodu, że ma mnóstwo walorów edukacyjnych, dotyczących bezpieczeństwa. To od Strażaka Sama dzieci nauczą się, jak postępować bezpiecznie z ogniem, dlaczego nie wolno beztrosko wychodzić w góry bez przygotowania, czy tego, co może prowadzić do pożaru lasu. Pierwsza pomoc i postępowanie w sytuacjach kryzysowych, a także sposoby na ich unikanie – oto przekaz Strażaka Sama.


Dzielny lew Eryk - polski serial animowany

Dzielny lew Eryk

Tytuł oryginalny: Dzielny lew Eryk
Długość odcinka: 4 min

Polski serial animowany z 2015. Eryk to lew, który choć dzielny, czasem się czegoś boi. Taka postawa pokazuje dziecku, że każdy ma prawo obawiać się nowych sytuacji, co nie znaczy, że nie jest dzielny. Eryk boi się burzy, pierwszego dnia w przedszkolu, czy mycia głowy. Bajka dla najmłodszych – oswaja dzieci z sytuacjami, które mogą spotkać na co dzień i uświadamia im, że strach ma wielkie oczy. Jeśli więc macie przed sobą jakieś wydarzenie, wymagające oswojenia, przeglądnijcie odcinki „Dzielnego lwa Eryka”, być może będzie pomocny😊.


Żółw Franklin

Żółw Franklin

Tytuł oryginalny: Franklin
Długość odcinka: 21 min

Żółw Franklin to niezwykle uroczy bohater, który ma swoich równie miłych przyjaciół. Poznaje świat wokół siebie, czasem zachowując się zabawnie, jak wtedy, gdy spotkawszy nietoperza, sam próbuje spać głową w dół, by sprawdzić, jak się czuje to stworzenie. Poznawanie świata – zwierząt, wydarzeń, zwyczajów – oto czego dzieci uczą się wraz z Franklinem. Wszystko w spokojnej, wolno płynącej fabule.


Myszka w paski - edukacyjne bajki dla dzieci

Myszka w paski

Tytuł oryginalny: Myszka w paski
Długość odcinka: 2.5 min

Doskonała bajka dla przedszkolaków, która nie tylko oswaja dzieci z tym miejscem, ale pozwala im się identyfikować z wydarzeniami, które przedstawia Myszka w paski. Większość z nich dzieje się właśnie w przedszkolu. Myszka w paski pokazuje różne sytuacje, jakie mogą się tam wydarzyć i uczy, jak na nie reagować. Od niej dzieci dowiedzą się także, jak bezpiecznie poruszać się po ulicy oraz czym są pieniądze. Jest to polski serial animowany, który porusza wszechstronne dzieciny życia, a wszystko na przykładzie dzieci z przedszkola.


Trojaczki

Trojaczki

Tytuł oryginalny: Les Triplés
Długość odcinka: 7 min

Są takie bajki, które lubię bardziej niż inne. I Trojaczki do nich należą. Być może dlatego, że identyfikuję się z ich mamą😊? Choć ona samodzielnie wychowuje trójkę rozrabiaków, to jednak czasem czuję jej irytację😉. A same trojaczki są niezwykle rezolutne: dziewczynka i dwóch chłopców przeżywają różne przygody i jak to rodzeństwo – kłócą się i jednocześnie kochają nad życie. Bawią się, odkrywają i poznają świat, wyobrażając sobie czasem zupełnie niesamowite rzeczy. Idealna bajka dla rodzeństwa.


Edukacyjne bajki dla najmłodszych dzieci

Baby Einstein - edukacyjne bajki dla dzieci

Baby Einstein

Tytuł oryginalny: Baby Einstein
Długość odcinka: 3,5 min

Słuchajcie, przyznaję się bez bicia. Jak nie mam żadnej alternatywy i opadam z sił puszczam dzieciom odcinek Animal Farm. Junior aż podskakuje z radości. Siedzimy i nazywamy różne rzeczy, które pojawiają się na ekranie. W kategorii bajki dla najmłodszych dzieci – to naprawdę bardzo wartościowa pozycja i w niewielkich ilościach może być pomocna.

Edukacyjne bajki dla najmłodszych dzieci – odcinki tematycznie TUTAJ


Świat małego Ludwika

Świat małego Ludwika

Tytuł oryginalny: Louie’s World
Długość odcinka: 10 min

Edukacyjna bajka dla najmłodszych dzieci, która opiera się na otaczającym świecie. Podoba mi się minimalistyczna grafika i ciekawe wątki edukacyjne. Tę bajkę wyróżnia też bardzo spokojna muzyka o prostej kompozycji. Pamiętam jak Lilka uwielbiała ją oglądać.

Do obejrzenia na Youtube


Pocoyo - edukacyjne bajki dla dzieci

Pocoyo

Tytuł oryginalny: Pocoyo
Długość odcinka: 7min

Bajka o chłopcu w niebieskim ubranku. Fabuła jest bardzo prosta, ale ciekawa. Nie ma tam szybkich zwrotów akcji, a jednak dzieci ją lubią.

Do obejrzenia na Youtube


To były nasze ulubione edukacyjne bajki dla dzieci. A Wy, co lubicie oglądać?

A tu macie nasze ulubione Bajki dla dzieci Netflix

Tu macie fajne, miłe i edukacyjne – Najlepsze bajki HBO GO

Dla trochę starszych łapcie Seriale dla dzieci na Netflix

Dla całej rodziny natomiast filmy znajdziecie we wpisie: Filmy familijne a tu Filmy dla dzieci

a dla dorosłych Najlepsze seriale Netflix oraz Najlepsze seriale HBO GO

Tu znajdziecie odpowiedź Jak wprowadzać dzieci w świat bajek

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Akcja przedszkole – o trudnych początkach i adaptacji

Nie wiem kiedy minęły dwa lata, odkąd moje starsze dziecko przekroczyło próg przedszkolny. Czas zdecydowanie ze szybko płynie.

Często dostaję od Was wiadomości związane z przedszkolem. Jak to jest, że niektóre dzieci uwielbiają tam chodzić, a niektóre nie? Czy kiepski początek determinuje późniejszą sympatię do tego miejsca? 

Na te i wiele innych pytań odpowiem w dzisiejszym poście.

Zacznijmy od tego, że rodzicom jest trudno podjąć decyzję o zapisaniu dziecka do przedszkola lub żłobka. Naprawdę jest niewiele dzieci w wieku lat 3 i mniej, które same z siebie mówią, że chcą iść do przedszkola. Raczej gotowość widać w innych strefach.

Niby uwielbiają przebywać na placu zabaw, nawet przejawiają pierwsze próby zabaw z dziećmi jednak same pojęcie „Chcesz do dzieci?” lub „Chcesz chodzić do przedszkola?” jest dla nich zbyt abstrakcyjne.

Niektórzy muszą zapisać dziecko do przedszkola i niewerbalnie, a czasem i nawet z użyciem słów przekazują dziecku taki komunikat: 

„Nie chcę, ale muszę zapisać Cię do przedszkola lub żłobka”

Sytuacje życiowe są różne – to fakt. Ale musimy przemyśleć najpierw na spokojnie ten temat. Rodzice bardzo często mają gorsze nastawienie, niż same dzieci. Wysyłają dzieci jakby miała im się stać krzywda. Pokazują tym samym dziecku, że nie są pewni swojej decyzji i mają wątpliwości. Jeżeli myślicie o zapisaniu dziecka do przedszkola, to zadajcie sobie jedno pytanie: 

„Po co moje dziecko ma tam chodzić?”

Jeżeli odpowiedź będzie taka, że musicie pracować i nie macie co zrobić z dzieckiem to wróćcie na chwilę do początku tego akapitu. Dzieci naprawdę to czują, że muszą tam chodzić. Wtedy adaptacja może przechodzić znacznie dłużej i nie być przyjemna, ani dla dziecka, ani rodzica.

Uważam, że szczególnie trudno jest mamom, które spędziły z dzieckiem pierwsze trzy lata życia i w końcu przychodzi ten moment, że dziecko może być już zapisane do przedszkola. Przynajmniej ja tak miałam, to był dla mnie trudny czas. Moje dziecko nie musiało być przedszkolakiem. Pracuję w domu i w sumie mogłabym naciągnąć dobę, tak aby do przedszkola nie musiało chodzić. Jednak ja bardzo tego chciałam.

Naprawdę chciałam żeby moje dziecko chodziło do przedszkola.

Ten czas spędzony z dziećmi jest bezcenny, a przy okazji wiele się w tym czasie może nauczyć. Moim priorytetem był właśnie ten czas spędzony na swobodnej zabawie z dziećmi. Żyjemy w takich czasach, że dzieci są pod stałą kontrolą dorosłych, co nie jest do końca dobre. Jesteśmy zawsze blisko, na każde zawołanie i problem.

To jest ok i tak powinno być. Jednak chciałbym żeby moje dzieci same umiały sobie radzić w różnych sytuacjach. Owszem, czas z rodzicem jest wspaniały i jedyny w swoim rodzaju. Zależy mi jednak żeby miały również styczność z takimi sytuacjami, że koleżanka stwierdziła, że jej nie lubi lub też ktoś odmówił jej prośbom. Wolę aby takich problemów doświadczyły ze strony rówieśników.  A póżniej żebyśmy mogli na ten temat porozmawiać w domu.

Według mnie przedszkole to wspaniała instytucja.

Nie wszystko jest tak jakbyśmy chcieli i nigdy tak nie będzie. Na początku mnie to strasznie denerwowało, ale później się przyzwyczaiłam. Na świecie chyba nie ma takiej placówki, z której w 100% byłabym zadowolona.

Przedszkole uczy również rodziców, właśnie tej różnorodności.

Mogłam napisać wpis o tym jaki pierwszy rok bywa trudny, ile to razy dziecko będzie chore (a będzie), ile razy powie, że nie chce iść do przedszkola. Ale tego nie zrobię.

Początki wszędzie bywają trudne. Adaptacja u jednych dzieci przebiega bardzo szybko, a u innych jest rozłożona w czasie. Jedne dzieci wydają się być przeszczęśliwe w przedszkolu, a po miesiącu przeżywają kryzys. A inne adaptują się długo i wylewają przy tym morze łez.

Nie ma jednej i właściwej metody.

Wiem, że w przedszkolach państwowych nie ma możliwości łagodnej adaptacji, kiedy rodzic przebywa z dzieckiem w sali, a później stopniowo się wycofuje. Takich placówek jest najwięcej. Co można wtedy zrobić?

Obszerny wpis na ten temat napisałam Jak przygotować dziecko do przedszkola

Co jeszcze mogłabym doradzić rodzicom dzieci debiutujących w przedszkolach?

Początek września to bardzo trudny czas w przedszkolu, często tworzone są zupełnie nowe grupy i kiedy pod opiekę dwóch pań trafia 30 zagubionych trzylatków to może być nawet dramatycznie. O takiej sytuacji pisała mi jedna z czytelniczek, kiedy pierwsze dwa tygodnie dzieci właściwie tylko płakały. A wiecie jak działa płacz?

Nawet jak dziecko jest w dobrym humorze, przyszło się bawić i widzi płaczące dzieci to automatycznie też zaczyna mu się udzielać.

Z czasem jest oczywiście lepiej, ale te dwa tygodnie mogą być naprawdę trudne. Warto zapytać wcześniej w przedszkolu, czy tak też będzie u Was. Jeżeli będzie tworzona nowa grupa 3- latków to na Waszym miejscu puściłabym dziecko od trzeciego tygodnia września i wiem, co mówię. Naprawdę nie macie się co martwić, że grupa już będzie zżyta i dzieci będą się ze sobą bawić.

Trochę Was rozczaruję jak napiszę, że trzylatki bawią się raczej same ze sobą i nawet po tym czasie nie wiedzą jak koleżanka czy kolega ma na imię. Po drugie, po dwóch tygodniach już wykruszają się dzieci ze względu na pierwsze infekcje. Tak, u nas dokładnie było. Dzieci jest mniej i wtedy jest zdecydowanie łatwiej.

Co jeszcze?

Już teraz zapytałabym swojego pediatrę o probiotyki.  Pisałam o budowaniu odporności Zbuduj dziecku odporność. Jeżeli Wasze dzieci wcześniej nie miały styczności z taką ilością dzieci (czyt. patogenów) to jednak układ odpornościowy będzie reagował. U nas chorób było sporo. Właściwie do końca marca mieliśmy system dwa tygodnie w przedszkolu – dwa tygodnie z infekcją w domu. Na szczęście nie były to poważne choroby.

Kary i nagrody

Jak sobie przypomnę siebie stojącą na kolanach w kącie na woreczkach z grochem to chce mi się płakać. Naprawdę kiedyś były takie metody… Na szczęście czasy się zmieniły i dzieci nie muszą już znosić takich katuszy, które podchodzą pod znęcanie się. Gdyby podobna sytuacja zaistniałaby w naszych czasach, nie wahałabym się udać do nauczycielki, dyrekcji, a nawet Rzecznika Praw Dziecka.

Każde przedszkole ma swój system i warto o to zapytać. Jak wiadomo w przedszkolach montessoriańskich nie ma systemu kar i nagród. A w przedszkolach publicznych? To zależy od miejsca i nauczycieli. Oczywiście nagminnie używane są sformułowania „grzeczny” i ” niegrzeczny”, czyli dziecko, które słucha się nauczycielki i nie słucha. To jest temat na oddzielny wpis, bo mogłabym napisać o tym elaborat.

Absolutnie nie może być kar, które w jakiś sposób uderzają w imię dziecka. Każdą taką sytuację zgłaszałabym dyrekcji. Wiem, że niektóre placówki stosują „chmurki” i „słoneczka”. Nie wiem czy one mają jakiekolwiek przełożenie na zachowanie dzieci, ale wiem, że nauczycielki je stosują.

Czasem dzieje się również tak, że napięcie towarzyszące  chęci dostania słoneczka jest tak silne, że dzieci nie potrafią się na niczym innym skupić i wydają się być wtedy bardziej rozproszone i przez to nie słuchają. Efekt dążenia do takiej nagrody może być odwrotny.

Nie chcę iść do przedszkola

Pamiętajcie, że adaptacja jest rozłożona w czasie. Mówi się, że trwa około 6 tygodni. Jednak u większości dzieci po dwóch tygodniach widać już, że czują się w nowym miejscu bezpiecznie. Wszystko zależy od dziecka i rodzica. Rozumiem, że rodzice na początku są również przerażeni, bo do tej pory dziecko było pod ich opieką. Ale naprawdę spójrzcie na siebie z drugiej strony.

Czy nie wysyłacie dziecku sygnałów swojej niepewności, co do swojego wyboru?

Czy mówicie o przedszkolu w sposób radosny i ciekawy?

Czy z góry zakładacie, że nic tam nie zje i nie da się położyć na drzemkę?

Jeżeli tak, to jeszcze raz się zastanówcie, czy CHCECIE posłać dziecko do przedszkola. 

Ważną sprawą jest też dawanie innej opcji. Według mnie nie działa to zbyt dobrze. Chodzi mi o sytuacje, że dziecko o tym wie. Wiele dzieci zawsze woli spędzić dzień z rodzicem niż  w przedszkolu. Jest to w 100 % normalne i wcale nie oznacza tego, że przedszkola nie lubi.

Ciągłe pytania:

„Czy chcesz tu chodzić?

„Czy chcesz tu zostać?”

„Czy Ci się tu podoba?”

Mogą spowodować, że dziecko będzie porównywało czas w przedszkolu do pobytu w domu i będzie wolało być z rodzicem. Dlatego lepiej za bardzo nie drążyć takich pytań, a mówić o pozytywach przedszkola. Jeżeli dziecko nie mówi, że „jest super” albo „było świetnie” to wcale nie znaczy, że mu się tam nie podoba.

Takie sytuacje są bardzo powszechne przede wszystkim u dzieci, których rodzice pracują w domu lub zajmują się młodszym rodzeństwem. One wiedzą, że my jesteśmy w domu i tym bardziej naciskają. Najlepiej jest dać jasny przekaz, o tym, że my pracujemy w domu, mamy ważne telefony, spotkania, a przedszkole jest jak „praca dziecka”.  

Jeżeli zajmujemy się młodszym rodzeństwem to też dobrze o tym wspomnieć, że macie różne sprawy do załatwienia i jest to dla Was ważne. Każdy ma swoje obowiązkowi.

Rozstania

Oczywiście, nie ma jednej właściwej metody. Ale widzę, że rodzicom często jest trudniej się rozstać niż dzieciom. U nas właśnie takie szybkie rozstania się sprawdziły najlepiej. Mi było dość trudno opanować emocje, dlatego prosiłam męża o odprowadzanie córki. Taki model sprawdził się najlepiej. Czasami też w drodze do przedszkola „dawałam” córce zadanie do wykonania np. rysunek.

Zapytacie pewnie, co zrobić jeżeli dziecko płacze już na wejściu. Postarajcie się usiąść, porozmawiać z dzieckiem, opowiedzieć po kolei co będzie robiło. Nie oddawałabym płaczącego dziecka w ręce nauczycielki i na schodach nasłuchiwałabym czy płacze. To są bardzo trudne chwile.

Przez pierwsze dni warto też odbierać dziecko wcześniej np. po obiedzie. Dziecko w przedszkolu funkcjonuje według pór posiłków. Warto o tym dzieciom mówić i obiecać, że np. po obiedzie Cię odbiorę. Oczywiście słowa trzeba dotrzymać.

Powrót do domu

Z doświadczenia wiem, że powroty do domu mogą być naprawdę trudne dla rodzica. Dziecko przez kilka godzin przebywa poza domem, dostosowuje się do reguł tam panujących, czasami nawet hamuje swoje emocje i kiedy widzi rodzica czuje się bezpiecznie.

Wtedy może dojść do sytuacji, że przez bardzo błahą przyczynę może wybuchnąć płaczem, krzykiem. U nas tak długo się działo tuż po przekroczeniu progu mieszkania. Z czasem było zdecydowanie lepiej.

Druga kwestia jest taka, że w przedszkolu dzieci mają bardzo dużo bodźców: jest głośno, ktoś kogoś przez przypadek popycha i dzieci mogą być naprawdę pobudzone.

Pierwszy dzień przedszkola to niezwykłe wydarzenie dla dzieci i ich rodziców. Przygotujcie się do niego dobrze i nie poddawajcie się jeżeli nie będzie tak jak myśleliście. Adaptacja to proces, czasem wydłużony w czasie. Polecam Wam również książkę Agnieszkę Stein „Akcja adaptacja”.

Do kupienia TUTAJ

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Pomysł na weekend – Hotel Skansen

  • HOTELE
  • 5  min. czytania
  •  komentarze [5]

Jak widzicie wakacje spędzamy w Warszawie, a na weekendy ruszamy w ciekawe miejsca. Moje dzieci są jeszcze małe, więc możemy sobie pozwolić na wyjazdy w maju lub we wrześniu i takie najbardziej nam odpowiadają. Nie ma wtedy tłumów, a temperatura jest znośna. Poza tym lubię lato w mieście, bo wtedy jest naprawdę pusto i przyjemnie.

Tym razem z naszymi znajomymi wybraliśmy się do Hotelu Skansen.

Cały kompleks oddalony jest od Warszawy o niecałe 2 h drogi. Nie mieliśmy problemów z wyjazdem z Warszawy i po południu dojechaliśmy do hotelu. Dzieci zasnęły w aucie i przejechaliśmy trasę bez żadnego postoju.

Hotel Skansen

Hotel położony jest w przepięknym miejscu bardzo blisko natury. To nowoczesne miejsce, ale wybudowane w ogromnej harmonii z otaczającą przyrodą. Sam projekt a la „nowoczesna stodoła” urzekł mnie totalnie i całe dnie podziwiałam te drewniane bryły. Całość grała ze sobą znakomicie i każdy detal dopracowany był w 100%.

Co ciekawe w czasie naszego pobytu było pełne obłożenie miejsc, a w żaden sposób nie dało się tego odczuć.

Nawet nie wiedziałam, że cały kompleks położony jest na terenie Muzeum Wsi Mazowieckiej. Kilkadziesiąt metrów od wyjścia z hotelu jest właśnie skansen, gdzie można zwiedzić ponad 80 obiektów małej i dużej architektury wiejskiej  Mazowsza. Całość obiektu rozłożona jest na 54 ha.

Naprawdę robi wrażenie. Nam nawet udało się trafić na Żniwa w skansenie – imprezę plenerową z mnóstwem atrakcji dla dzieci i dorosłych. Moje dzieci wpatrywały się w klepanie kosy i podziwiały wiązanie snopków – niecodzienny widok.

Hotel Skansen jest dostosowany do potrzeb rodzin z dziećmi w różnym week:

  • znajdziecie tam ciekawy plac zabaw na zewnątrz położony przy samym lesie
  • w środku jest sala zabaw, w której są atrakcje nawet dla najmłodszych (ogromny plus za drewniane zabawki)
  • centrum basenowe: brodzik z ciepłą wodą, spore jacuzzi wewnątrz oraz duży basen pływacki, jazcuzzi na zewnątrz. Znajdziecie tam nawet szatnie rodzinne.
  • w toalecie na dole jest przewijak
  • w resturacjach są krzesełka oraz dziecięce menu
  • możliwość wypożyczenia niskich rowerków (jak gokarty) do jazdy po terenie hotelu
  • wypożyczalnia rowerów z siedzonkami, przyczepkami i kaskami
  • przejażdżki w siodle (dla nas to nowy temat i Lilce baaardzo się podobało)
  • dla starszych dzieci jest Play station (przy recepcji)

Jedzenie

Mieliśmy wykupioną opcję śniadania i obiadokolacje – sprawdziło się nam to najlepiej. Na śniadanie jest szwedzki stół z różnymi typowymi potrawami (jajecznica, naleśniki, pasty kanapkowe, kiełbaski). Dostępny jest nawet stół wiejski z wędlinami i domowym ciastem.

Ja się raczyłam pyszną kawą  z ekspresu. Obsługa nie robiła też problemów dwukrotnym wejściem na śniadanie (co się zdarza w innych miejscach). Wiadomo jak dzieci wstaną o 6,  to o 7 są głodne to i do 10 znów by coś zjadły…

Obiadokolacje są od godziny 18 w formie szwedzkiego stołu. Bardzo odpowiadał mi styl potraw, przypominający domowe jedzenie. Zupa i do tego różne potrawy do wyboru: ryba w sosie, kotleciki, ryż, kasza pęczak, ziemniaki, surówki, ciasto i owoce. Moim dzieciom bardzo smakowało.

W sobotę skorzystaliśmy też z restauracji. Są tam dwa miejsca, które różnią się od siebie znacznie. Można wybrać kuchnię polską lub śródziemnomorską. Menu różni się też cenami, więc zajrzyjcie do dwóch i zdecydujcie, która Wam bardziej odpowiada.

Teren wokół hotelu

Wciąż jestem zachwycona otoczeniem hotelu. Aż się chciało wychodzić i od rana do wieczora korzystaliśmy ze spacerów. Cały teren przeszliśmy z wózkiem może 20 razy, bo tak pięknego terenu dawno nie widziałam! Piękne rośliny wijące się po ścianach budynków z czerwonej cegły robią ogromne wrażenie.

Całość jest spójna ze sobą i dlatego tak zachwyca. Otaczająca zieleń sprawia, że naprawdę można odpocząć.

Skansen

Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że Muzeum Wsi Mazowieckiej znajduje się właśnie tam. Dosłownie kilkadziesiąt metrów od wyjścia z hotelu przenosimy się wczasie do XIX- wiecznego Mazowsza. Teren skansenu jest ogromny!

Dlatego fajne jest to, że bilet jest ważny aż 3 dni i można oglądać go kilka razy w ciągu jednego wyjazdu. Dodatkowo goście hotelowi mają zniżkę. My za 4 bilety z dwójką dzieci zapłaciliśmy 20 zł.

W skansenie możecie obejrzeć dawną architekturę, podziwiać zwierzęta i cieszyć się wolnym czasem na łonie natury. Bardzo polecam Wam to miejsce!

Weekend szybko minął i z racji problemów zdrowotnych (uroki podróży z dziećmi) nie mogliśmy skorzystać ze wszystkich atrakcji. Napewno tam jeszcze wrócimy, bo jeszcze nie zdążyłam nasycić się tym miejscem.

Inne miejsca na weekend niedaleko Warszawy, o których pisałam:

Hotel Warszawianka, Borówkowe domki

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

To lubię, czyli małe przyjemności

  • KOSMETYKI
  • 5  min. czytania
  •  komentarze [12]

Ostatni wpis z tej serii spotkał się bardzo dużym zainteresowaniem i prosiliście mnie żebym dodawała takie zestawienia częściej. Cieszę się, bo jak wiecie uwielbiam testować różne rzeczy i polecać dalej.

Dziś wpis bardziej letni, ale większość z tych rzeczy można używać przez cały rok.

Poprzedni wpis znajdziecie Małe przyjemności

Multikrem Hagi do twarzy, rąk i ciała

Jest to moja ulubiona marka polskich kosmetyków naturalnych. Każda z rzeczy, którą miałam jest absolutnie cudowna. A scrub z olejem konopnym to mój absolutny faworyt. Pokusiłam się nawet i zamówiłam klasyk z Ministerstwa dobrego mydła ze śliwką, ale nie równa się do tego z Hagi. Jeżeli jest tu jeszcze ktoś, kto nie probował niech zamówi, a nie będzie żałował. Ten scrub z olejem konopnym dodatkowo ma właściwości chodzące, więc idealanie nadaje się na lato.

Wracam do kremu – kupiłam go ze względu na zapach. Faktycznie pachnie jak wakacje na Bali. Jest bardzo lekki, świetnie się rozprowadza i nie zostawia tłustego filmu. Uwielbiam nakładać go tuż po kąpieli na twarz, szyję i dekolt. Zabieram go na każdy wyjazd zamiast: kremu do twarzy, kremu do rąk, balsamu do ciała. Jest naprawdę świetny. Do tego ma bardzo wygodną pompkę, która pozwala na higieniczne użytkowanie kremu.

Maska do włosów wysokoporowatych ANWEN

Dostępna TUTAJ

Jak wiecie jestem włosomaniaczką. Bloga Anwen zaczęłam czytać dużo wcześniej niż parentingowe. Dlatego musiałam wypróbować jej produkt do wyskoporowatych włosów, które mają tendencję do puszenia się.

Kto obserwuje mnie na Instagramie ten widzi (KLIK), że znów zmierzam ku jaśniejszym włosom. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Tymczasem używam genialnej maski, które świetnie wygładza moje puszące się włosy.

Używam jej na dwa sposoby: na pół godziny przed myciem nakłądam na wilgotne włosy od ucha w dół, zawijam w ręcznik i nakładam czepek lub reklamówkę i po 30 minutach normalnie myję lub nakładam na 15 minut po myciu. Jest rewelacyjna! Są również dostępne maski do innych rodzajów włosów.

Podkład Tein Miracle Lancome

Dostępny najtaniej TUTAJ

Znów wróciłam do mojego ulubionego podkładu. To już 3 buteleczka i chyba nie będę już eksperymentować. Nie mam problemów z cerą i ten podkład jest dla mnie idealny – dobrze kryje, trzyma się cały dzień i ma odcienie, które nie mają różowego pigmentu.

Bioderma Photoderm podkład mineralny z filtrem 5o+

Dostępny TUTAJ

Podkład Lancome ma tylko 15 SPF, więc używam również tego podkładu, który jest bardziej jak krem tonujący. Nadaje skórze tylko delikatny koloryt i chroni przed słońcem. Lubię go, bo dobrze się wchłania i jest niewidoczny na skórze.

Klapki Birkenstock

Dostępne TUTAJ

Ja wiem, że już wszyscy je mają i uwielbiają, ale ja naprawdę się przed nimi broniłam. Wg mnie są takie niekobiece i toporne, ale jak założyłam je pierwszy raz to o tym wszystkim zapomniałam. Są tak wygodne! Mają tylko jeden minus, nie dam rady prowadzić w nich auta.

Czarna pasta do zębów wybielająca Ecodenta

Dostaję od Was mnóstwo wiadomości na temat moich… zębów. Pytacie, czy zęby wybielam, czy nosiłam aparat itd. Otóż natura obdarzyła mnie prostymi zębami o dość białej kości. Wspomagam się tylko pastami wybielającymi i dziś chciałabym Wam pokazać moje hity, które służą mi w codziennej pielęgnacji.

Pierwsza z nich to czarna pasta Ecodenta:

„Pasta Ecodenta Extra Black to bezpieczny zabieg wybielania zamknięty w ekonomicznej tubce. Rozjaśnia zęby o minimum 2 tony. Pastę można stosować codziennie. Ze względu na brak fluoru rekomendujemy używać jej wymiennie z inną pastą do zębów zawierająca fluor lub co najmniej ksylitol.”

Jak tylko ją zobaczyłam, to musiałam ją mieć! Ona jest naprawdę czarna i do tego wybiela zęby. Jeżeli jeszcze jej nie znacie to spróbujcie, działa znakomicie!

Lebon luksusowa bio pasta do zębów

Dostępna w różnych wersjach 

Uwielbiam tę pastę! Zaczynając od pięknej tubki, która dosłownie zdobi półkę w łazience, przez aktywne składniki i kończąc na efekcie, czyli białych zębach bez ścierania szkliwa.  Nie wiem czy wiecie, ale ta marka jest używana przez gwiazdy i wypatrzyłam ją kiedyś w Harper’s Bazaar. W Polsce dopiero jest od niedawna.

Edit: słuchajcie sklep E-sanus postanowił obniżyć ceny tych past: duża  z 55,00 na 45,00, mała z 23,00 na 21,00, a Ci którzy już kupili dostaną dodatkowy upominek do zamówienia.

A wszystko dzięki Wam:)

Szczotki do zębów Curaprox

Dostępne  w różnych kolorach i wersjach 

Kto jeszcze nie zna tych szczotek? To najbardziej miękkie szczotki, jakie kiedykolwiek używałam i mogę nimi doszorować nawet ósemki! Są naprawdę rewelacyjne.

  1. idealne połączenie delikatnego włosia, a zarazem czyszczącego zęby jak twarda szczoteczka idealne oczyszczenie płytki nazębnej – wąska główka szczoteczki dotrze do każdej części jamy ustnej pod różnymi kątami
  2. idealne oczyszczenie linii dziąsło – ząb – ultracienkie, gęsto zbite włosie czyści tę wrażliwą okolicę bez użycia nacisku, łagodnie wymiatając zanieczyszczenia i nie wywołując obrażeń dziąseł czy odsłoniętych szyjek zębowych
  3. dopasowanie do indywidualnych wymagań elastycznej rękojeści szczoteczki, mycie zębów jest zdecydowanie łatwiejsze
  4. przyjemniejsze szczotkowanie włosiem Curen, które nie robi się sztywne pod wpływem wilgoci, dzięki czemu zachowuje swoją naturalną delikatność i miękkość przez cały okres użytkowania
  5. zabezpieczenie przed zabrudzeniem włosia szczoteczki stanowi dołączone praktyczne etui

A do tego świetnie wyglądają!

Czarna guma wybielająca Curaprox

Dorzuciłam ją do mojego zamówienia z ciekawości i jestem zachwycona. Do tego można z niej robić czarne balony. Zawiera węgiel aktywny i ksylitol.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej