fbpx

Warszawa dzieciom

  • MIASTA
  • 3  min. czytania
  •  komentarze [3]

Pogoda w weekend ma być piękna i tym, którzy zostają w Warszawie mam do polecenia kilka fajnych miejsc. A jeżeli wyjeżdżacie to i tak sprawdźcie te miejscówki innym razem.

IMG_3432-1024x1024

Teatr niewielki

przedstawienie „Kółko i krzyżyk” w sobotę o 10 w Soho Factory w Warszawie. Co prawda nie byliśmy na tym spektaklu, ale mogę  polecić w ciemno. Dlaczego? Trochę takich wydarzeń dla dzieci w Warszawie już udało nam się zobaczyć. A największym krytykiem jest mój mąż.

Po niektórych przedstawienia widzę jego skwaszoną minę i niesmak. Jak sam mówi, w niektórych teatrach widać, że występują osoby, którym nie udało się zostać aktorem w teatrze dla dorosłych.

Uważają, że dzieci są mniej wymagającymi widzami i wg ich wszystko „kupią”. Tak nie jest! Dzieci są o wiele bardziej wymagające niż dorośli i trzeba mieć ogromną charyzmę, podejście do nich i ogromny talent aby przedstawienie było udane.

Pierwszy taki komentarz mąż wygłosił po przedstawieniu „Dobranoc Jaśku” w Teatrze niewielkim. Byli tam beze mnie. Wyszli oczarowani i stwierdzili, że było to niesamowite przeżycie.

bez nazwy
IMG_3431-1-1024x1024

Nowo otwarta Szara eminencja na Ursynowie.

Cudowne miejsce! Duża przestrzeń, ciekawy design i pyszne jedzenie. Co prawda nie ma tam kącika zabaw, ale Lilka była tak pochłonięta zjadaniem obiadu i rozmową z nami, że zupełnie nie odczuliśmy jego braku. Krótkie, ale treściwe menu (również dziecięce) i miła obsługa są bardzo dużym atutem tego miejsca.

Bez problemu można tam wjechać wózkiem i skorzystać z przewijaka. Polecam menu lunchowe: wczoraj była zupa Minestrone, polędwiczki wieprzowe z kaszą gryczaną i deser kawowy. Całość kosztowała 19 zł.

Jedna rzecz jeszcze bardziej umiliłaby to miejsce dla dzieci to kolorowanki i kredki na czas czekania na danie.

FullSizeRender
FullSizeRender-2
FullSizeRender-4
ruch-1024x1024

Miejsca do ruchu nie trzeba szukać daleko. Tuż obok Szarej eminencji jest świetny plac zabaw.

FullSizeRender-3

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

[instagram-feed num=4 cols=4 showheader=false showfollow=false showbutton=false]

Kocham być mamą przedszkolaka

Nadszedł ten dzień kiedy kawę wypijam od razu po zaparzeniu i jestem w stanie pracować ciągiem 4 godziny. Przy okazji nie muszę wykonywać tryliarda czynności i odpowiadać na  nie takie proste pytania w stylu: „Czy jutro jest dziś?”.

Nie sądziłam, że będzie to takie cudowne uczucie. Już zapomniałam jak to jest zostać samemu w domu. Być samemu ze sobą i swoimi myślami, potrzebami i obowiązkami. Uwielbiam ten stan kiedy nikt nic ode mnie nie chce. Jestem panią swojego czasu i w pełni to wykorzystuję. Czasami nawet z premedytacją.

Tak, miałam nawet wyrzuty sumienia.

Przez pierwszy dzień.

A teraz kiedy zamykam za nimi drzwi rano uśmiecham się do siebie. A w duszy dosłownie odprawiam rytualny taniec radości z tupaniem nogami, gestami tryumfu i okrzykami euforii.

W piżamie robię sobie śniadanie i jem je w łóżku. Przed telewizorem!!! AAA, takie atrakcje tylko jak nie widzi Lilka. Mogę śmiało powiedzieć, że czuję się jakbym była na wagarach. Pamiętacie to uczucie?

Psychicznie i fizycznie odpoczywam mimo tego, że pracuję. Około 12 zaczynam już patrzeć na zegarek i kontrolować czas. Odbieram ją i mamy jeszcze tyle czasu dla siebie.

A tej mojej cierpliwości i uwagi też jakby proporcjonalnie jest więcej. Ma tyle do opowiedzenia, co było na obiad, z kim się bawiła i inne historie. Czas po przedszkolu jest dla nas wyjątkowy.

Pamiętam jak moja mama mnie zabierała po pracy.

Uwielbiałam ten okres. Kiedy widziałam jej uśmiechniętą, zmęczoną twarz czekająca na mnie w drzwiach przedszkola biegłam na oślep. Nigdy nie prosiłam żeby zostać dłużej żeby się bawić. Tak bardzo chciałam już spędzić z nią czas.

Odwiedzałyśmy małą cukierenkę przy przedszkolu i razem szłyśmy na piechotę do domu. To były 2 przystanki autobusem, ale ja uwielbiałam kiedy przemierzałyśmy tę drogę pieszo. Ja zawsze szłam po murku, a ona trzymała mnie za rękę. A w drugiej ręce trzymałam mocno ciacho lub rurkę z kremem.

Droga z przedszkola prowadziła przez park. Tam zawsze zatrzymywałyśmy się na mostku i grałyśmy w Misie Patysie (pamiętacie z Kubusia Puchatka?). A później biegi z górki i dalsza droga do domu. Powoli, nie spiesząc się szłyśmy razem opowiadając co się wydarzyło.

Jest to jedno z najcudowniejszych wspomnień z mojego dzieciństwa.

Teraz też staram się żeby ten czas był wyjątkowy. Po przedszkolu korzystamy z pięknej, jesiennej aury.

DSC_9069
DSC_9078
DSC_9090
DSC_9105
DSC_9124
DSC_9133
DSC_9140
DSC_9147
DSC_9150
DSC_9155
DSC_9170
DSC_9180
DSC_9187

Lilka ma na sobie komplet Jacadi. Ubranka można kupić  przez fanpage lub stacjonarnie w Galerii Klif w Warszawie

Kurtka – Burberry

Buciki – Mrugała

Opaska – Kiabi

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

[instagram-feed num=4 cols=4 showheader=false showfollow=false showbutton=false]

Jak dbać o suchą skórę dziecka?

  • GADŻETY
  • 2  min. czytania
  •  komentarze [58]

*Ten wpis powstał na bazie moich osobistych doświadczeń oraz konsultacji u specjalistów.

Pamiętam jak dziś kiedy kompletowałam wyprawkę zastanawiałam się jakie kosmetyki są potrzebne dla takiego małego dziecka. Wszędzie odradzano emolienty jak pierwsze produkty do pielęgnacji skóry.

Uznałam, że również na nich oszczędzę i kupiłam zwykły płyn Babydream.

Lilka urodziła się już z bardzo suchą skórą. Pielęgniarki nacierały ją w szpitalu parafiną ciekłą (!). A po wyjściu ze szpitala miała skórę jak mały krokodylek. Niewątpliwie jej bardzo delikatna skóra wymagała odpowiedniej pielęgnacji.

Metodą prób i błędów kupowałam różne specyfiki do skóry. Niektóre po jednym użyciu przejmowałam ja. Nie nadawały się do niczego.

Jakieś półtora roku temu trafiłam na bardzo dobrego lekarza, który powiedział, że płyny, balsamy i emolienty to stanowczo za mało. Radził żeby całkowicie zmienić pielęgnację. Byliśmy tak zdesperowani, że całkowicie poddałam się jego radom.

Dziś jest już lepiej i dlatego postanowiłam napisać ten post. Najgorszy stan skóry pojawia się zimą. Kiedy odkręcone kaloryfery i grube warstwy ubrań nie sprzyjają naszej skórze.

Jak zmieniliśmy pielęgnacje?

  1. Unikamy przegrzewania: lekka, luźna nie obciskająca odzież z naturalnych tkanin aby skóra mogła oddychać. Lilka ma często gorsze zmiany na nadgarstkach dlatego staram się nie zakładać bluz i swetrów ze ściągaczami.
  2. W jej pokoju nie włączamy kaloryfera, nakrywam ją w nocy 2 kołderkami. W pokoju jest dość chłodno ok 20-21 stopni.
  3. Wilgotność powietrza nie mniejsza niż 40 %
  4. Czas kąpieli –  5 (niemowlęta) – 20 minut max, woda maksymalnie ma mieć 30 stopni, nie może być gorąca, bo wysusza skórę. Nie dodajemy żadnych płynów do kąpieli. Kiedy skóra była bardzo sucha używaliśmy Emolium olejku (bardzo pomagał nawet do co drugiej kąpieli). Ważne aby emolient dodawać na ostatnie 2 minuty kąpieli, a nie od samego początku. Tak działa najefektywniej.
  5. Maści, kremy, balsamy stosujemy w ciągu 3 minut po kąpieli (nie można dopuścić do tego żeby skóra wyschłą przed nasmarowaniem).
  6. Basen- przed wejściem do wody można posmarować dziecko emolientem (tak żeby obsługa nie widziała;) Po wyjściu chłodny prysznic z łagodnym płynem i na koniec posmarować balsamem.
  7. Pranie – najlepiej sprawdzają się płyny do prania, bo lepiej wypłukują się z włókien. Można stosować programy z dodatkowym płukaniem.
  8. Każde nowe ubranie trzeba prać przed założeniem
  9. Picie dużej ilości wody
  10. Przy nasilonym swędzeniu sprawdza się poklepywanie
  11. W razie nasilonych wysuszeń miejscowych można stosować opatrunki: smarujemy grubą warstwę kremu lub maści i owijamy folią spożywczą na pół godziny. Po 2-3 dniach jest ogromna poprawa.

Teraz o kosmetykach… temat rzeka.  Wypróbowałam już chyba wszystko co jest na rynku.

DSC_9054

Najlepiej się sprawdzają:

  • płyn Babydream do mycia
  • żel do mycia ciała i włosów Hipp
  • do smarowania po kąpieli Bioderma Atoderem Intensive (sprawdza się lepiej niż maści ze sterydami)
  • Emolium krem specjalny
  • Emolium olejek do kąpieli
  • Emolium Krem ochronny na wiatr i mróz

Neutralne

nie zauważyłam znaczącej poprawy, ale taka skóra jest bardziej wymagająca:

  • żel do mycia Mustela
  • polskie produkty MomMe: łagodny żel do mycia 2w1

Ostatnie niewypały:

  • kuracja dermatologiczna AZS Ziaja (po 3 godzinach skóra znów jest sucha)
  • Bobini (mąż kupił- ma SLS)

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

[instagram-feed num=4 cols=4 showheader=false showfollow=false showbutton=false]

Mamo, ja czytam!- o pomocach przydatnych podczas nauki czytania

  • CZYTANIE
  • 4  min. czytania
  •  komentarze [32]

Tylko krowa zdania nie zmienia… podobno. W postach o nauce czytania pisałam tylko i wyłącznie o metodzie M.Montessori (Jak nauczyć dziecko cztać). Jednak Lilka sama zadecydowała o dalszym ciągu edukacji i ja się temu poddałam.

Mianowicie, któregoś dnia zaczęła czytać sylaby napisane drukowanymi literami i łączyć je. Uznałam, że jako dalszy etap wprowadzimy czytanie metodą symultaniczno-sekwencyjną.

Co to jest symultaniczno-sekwencyjna metoda czytania?

Jest to metoda oparta na badaniach neuropsychologicznych i na wieloletnim doświadczeniu prof. J. Cieszyńskiej. Ta metoda wykorzystuje wiedzę o sekwencyjnych zdolnościach lewej półkuli mózgowej przy równoczesnym wykorzystaniu symultanicznych sposobów przetwarzania bodźców półkuli prawej.

Kolejność  w jakiej należy pracować:

ETAP I – od samogłosek prymarnych (A, U, I) do sylaby otwartej (sylaba zaczynająca się spółgłoską, a kończąca się samogłoską)

ETAP II – od sylaby otwartej do pierwszych wyrazów

ETAP III – czytanie sylab zamkniętych (sylaba kończąca się spółgłoską)

ETAP IV – czytanie nowych sylab otwartych i zamkniętych

ETAP V – samodzielne czytanie tekstów

A teraz chciałabym Wam pokazać kilkanaście świetnych pomocy, które przydają się do pracy tą metodą. Z większości z nich korzystają terapeuci podczas pracy z dziećmi.

Zaczynając od samego początku:

Samogłoski

zestaw do nauki czytania samogłosek. W pudełku znajduje się 30 ilustracji pokazujących różne onomatopeje. Na odwrocie znajduje się samogłoska. Do tej pomocy jest dołączona instrukcja.

DSC_9014
DSC_9015
DSC_9016

Czytanie symultaniczne – wyrażenia dźwiękonaśladowcze

Jest to zestaw planszy kartonowych służących do czytania sylab. Bardzo pomocna przy opóźnionym rozwoju mowy. Plansze można kupić też oddzielnie: tutaj

DSC_9017
DSC_9018

Czytam mamie i tacie

zestaw kartonowych książek do odczytywania sylab  w postaci wyrażeń dźwiękonaśladowczych. Sama książka może zainteresować dzieci już od 8 miesiąca jako alternatywa dla Księgi dźwięków – ma realne zdjęcia i białe napisy na czarnym tle. Dostępne są jeszcze „Pojazdy” i „Na wsi”.

DSC_9019
DSC_9020

Analogie sylabowe

zestaw do ćwiczeń dla starszych dzieci. Metodą analogii musimy uzupełnić puste pole. Ten zestaw ćwiczy: dostrzeganie relacji i różnic, logicznego myślenia, koncentracji. tutaj

DSC_9022
DSC_9023

Sylaby inaczej

zestaw do czytania sylab składający się z czarnych kartoników i białych napisów.

DSC_9025
DSC_9026

Sylabami po Krakowie

świetny pomysł na książkę obrazkową! W dużym formacie A4 mamy zamknięte miasto Kraków wraz z podpisami. Dzieci mają ogromną frajdę kiedy już potrafią odczytać pierwsze wyrazy. Ta książka właśnie do tego służy. Bardzo spodobał mi się ten pomysł! 

DSC_9027
DSC_9028
DSC_9029
DSC_9030
DSC_9031
DSC_9032
DSC_9033

A teraz jeszcze kilka pomocy edukacyjnych, które służą symultaniczno-sekwencyjnej metodzie czytania. Są to przede wszystkim zestawy, które ćwiczą prawą i lewą półkulę mózgu. A do tego zapewniają fajną zabawę.

Układanki lewopółkulowe

w zestawie mamy kolorowe drewniane kwadraciki i książkę z wzorami. Zadaniem dziecka jest ułożenie ich wg wzoru. p.s. Lilki ulubione

DSC_9035

Układanki lewopókulowe – trójkąty

Podobny zestaw jak wyżej tylko trochę trudniejszy. Mamy tu dwie książeczki – jedna z liniami, a druga już bez. 

DSC_9036

Symultaniczno- sekwencyjne układanki

zestaw do układania sześciennych klocków. Utrudnieniem jest to, że trzeba odnaleźć konkretny wzór i ułożyć go na szablonie. 

DSC_9038

Układanki tematyczne

zestaw do ćwiczenia analizy i syntezy wzrokowej. W pudełku mamy 14 tablic do układania obrazków 

DSC_9039

Szeregi

ciekawy zestaw 65 elementów, które tworzą szeregi. Zadaniem dziecka jest ułożenie obrazków np. od najmniejszego do największego, rosnąca intensywność barwy itd. 

DSC_9040

Relacje

zestaw do odnajdywania różnic między obrazkami. W ciekawy sposób rozwijamy słownik i ćwiczymy analizę wzrokową.

DSC_9041

Wykluczanie ze zbioru

zestaw kartonowych kart do ćwiczeń. Zadaniem dziecka jest znalezienie niepasującego elementu do zbioru. 

DSC_9043
DSC_9044

Sekwencje

zestaw kartonowych obrazków do układania sekwencji. 

DSC_9045

A ja w ramach współpracy mam dla Was kod rabatowy na całą ofertę -10 % do zrealizowania w sklepie www.centrummetodykrakowskiej.pl Wystarczy wpisać: 2dbe9446da46

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

[instagram-feed num=4 cols=4 showheader=false showfollow=false showbutton=false]

„Moje dziecko nie skupi się na niczym, nawet na 2 minuty”. O koncentracji uwagi.

Często piszecie w prywatnych wiadomościach, że Wasze dzieci nie mogą się na niczym skupić. Pobawią się 3 minuty jedną zabawką, rzucą w kąt i biorą następną. Nie interesuje ich również to co proponujecie, a wszelkie próby kończą się fiaskiem.

Dziś chciałabym poruszyć temat dziecięcej koncentracji uwagi.

Co to jest koncentracja uwagi?

Jest to umiejętność skupienia się na ściśle określonych, często bardzo dokładnie opisanych zagadnieniach.

Koncentracja uwagi ewoluuje z wiekiem. U bardzo małego dziecka zazwyczaj jest to koncentracja mimowolna, czyli taka, która akurat w danym momencie  zwróciła uwagę dziecka: głośny dźwięk, ostre światło, kolorowy przedmiot.

Wraz z nabywaniem nowych umiejętności dziecko ćwiczy koncentracje dowolną, która wymaga wysiłku i skupienia się na danej czynności.

Ostatnio bardzo modnym zjawiskiem jest FLOW – zjawisko bardzo głębokiego skupienia, w czasie którego człowiek angażuje zmysły i umysł podczas wykonywania danej czynności. FLOW jest stanem pomiędzy ogromną satysfakcją, a euforią, którą wywołuje całkowite oddanie się jakiejś czynności.

Jednak na to zjawisko wpadła dawno temu Maria Montessori i nazywała je polaryzacją uwagi. Jest to umiejętność całkowitego oddania się danej czynności.

Wyróżnia się 3 fazy:

  • faza aktywności – dziecko wybiera przedmiot, z którym będzie pracować. Ta faza charakteryzuje się właśnie brakiem koncentracji. Dziecko chodzi po pokoju, ogląda różne rzeczy, często jest niespokojne.
  • faza wielkiej pracy – dziecko znajduje pomoc, z którą będzie pracować. Oddaje się pracy w ogromnym skupieniu.
  • faza refleksji – czas po zakończonej pracy, kiedy dziecko ogląda swoje „dzieło” i oddaje się refleksji na temat pracy, jaką w nią włożyło.

Efektem polaryzacji uwagi jest cierpliwość, pewność siebie i radość. Dzieci widzą swoją pracę i są z siebie dumne. Są szcześliwe.

Ten stan Montessori nazwała normalizacją

Montessori w swoich Domach dziecięcych obserwowała dzieci podczas pracy. W pewnym momencie zauważyła dziewczynkę pracującą z cylindrami do osadzania: „Wyraz twarzy dziecka świadczył o tak intensywnej koncentracji uwagi, że doznałam objawienia”. Dziewczynka zupełnie nie zwracała uwagi na otaczające ją dzieci. Zawzięcie pracowała mimo hałasu. Maria Montessori naliczyła aż 44 powtórzenia tej czynności. Na koniec dziewczynka odetchnęła. Na jej twarzy malowało się zadowolenie i satysfakcja.

Jak w takim razie jakie warunki trzeba zapewnić aby to umożliwić ? 

Poczucie bezpieczeństwa

środowisko, które jest kochające i wspierające.

Przystosowane otoczenie.

Pisałam na ten temat więcej we wpisie Przystosowane otoczenie ( dla mniejszego dziecka) oraz Pokój chłopca. Myślę jeszcze o aktualizacji dla dziecka w wieku przedszkolnym.

Brak rozpraszających bodźców:

dźwiękowych, wzrokowych. Nie znam dziecka, które skupi uwagę na 20 minut przy włączonym telewizorze, a nawet radio.

Porządek i ilość zabawek.

Im mniej tym lepiej.

W ciągu dnia ograniczenie mocno angażujących zabaw

gier na tabletach, telefonach, maratonów bajek, bo czym przy takiej aktywności będzie manualna praca bez efektów dźwiękowych i świetlnych.

Odpowiednia pora.

Dzieci najlepiej koncentrują się po śniadaniu ok godz 8-9. Jeżeli Wasze dzieci chodzą do przedszkola, to po powrocie do domu często nie będą chciały długo koncentrować się na czynnościach, bo ten czas w ciągu dnia już minął.

Faza wrażliwa

czyli wystąpienie okresu wzmożonego zainteresowania daną czynności. Jeżeli obserwujemy u dziecka np. fazę na kształty. Warto ustawić na półce zabawki, które ćwiczą właśnie te umiejętności.

Zapewnienie stymulujących zabawek i pomocy

odpowiednich do wieku i zainteresowania dziecka. Jeżeli widzimy, że dana zabawka kurzy się od miesiąca, warto ją schować i wyjąć za jakiś czas.

Zasada wolnego wyboru

Dzieci lepiej się koncentrują na czynnościach, które wybrały same niż na tych, które podsunęliśmy im pod nos. Wspomniana wyżej polaryzacja uwagi nie nastąpi w sytuacji kiedy my wybierzemy aktywność dla dziecka. Pozostawmy dzieciom wolny wybór.

Długość pracy

To dziecko decyduje jak długo będzie pracować. Nie można dzieciom przerywać. Najlepiej w sytuacji kiedy dziecko z zaangażowaniem pracuje udawać, że  nie ma nas w pokoju.

Nie podchodźcie, nie wyrażajcie zachwytu, ani nie mówcie, że praca została wykonana niepoprawnie lub niezgodnie z instrukcją. Dopiero kiedy dziecko zadecyduje o końcu możemy zwrócić uwagę na wykonaną pracę.

Brak nagród

(tych słownych również). Temat rzeka. Więcej na ten temat we wpisach Kocham nie chwalę i Wychowanie bez kar i nagród

Cierpliwość

nam też przyda się nauka cierpliwości kiedy dziecko po raz 10-ty ćwiczy daną czynność.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

[instagram-feed num=4 cols=4 showheader=false showfollow=false showbutton=false]

Zaklinając zimno

Nie lubię upału. Nienawidzę jak jest gorąco, jak nie można złapać tchu- kiedy powietrze się nie rusza. Zdecydowanie lepiej się czuję podczas takiej pogody jak teraz. Jeżeli chodzi o moje preferencje pogodowe to mogłabym mieszkać w Szwecji.

Lubię długie wieczory w domu. Nie wychodzimy wtedy nigdzie i w spokoju cieszymy się sobą. Mam kilka swoich niezbędnych rzeczy na jesień i dziś Wam je pokażę.

Herbata zimowa

W taką aurę piję ją litrami. Wczoraj odkryłam przepyszną w Marks&Spencer z odrobiną syropu z agawy i plastrem aromatycznej pomarańczy smakuje wybornie.

IMG_8783
DSC_8693
DSC_8698

Kolejną niezbędną rzeczą jest ciepły sweter.

Pełno jest teraz swetrów w sklepach, jednak ja jestem bardzo wybredna i wybrany model nie może mieć nawet 1% wełny, moheru. Moja skóra ich nie znosi i w końcu postanowiłam, że się nie poddam i nie będę musiała zakładać bluzki  z długim rękawem pod spód. Udało się! Dopadłam kilka pięknych modeli, a wybrałam ten jedyny. Miękki i cudowny.

IMG_8781
DSC_8705
DSC_8701

A tak wygląda mój czas. Jesienne długie wieczory.

DSC_8714
DSC_8717
DSC_8725

A tu inne propozycje:

Processed with Moldiv
IMG_8795

Wszystkie swetry są właśnie z Oysho. Te modele nie mają gryzących włókien w składzie.

A na ciepły wieczór pod kocykiem polecam genialny serial „Most nad Sundem” oryg. Bron/Broen

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

[instagram-feed num=4 cols=4 showheader=false showfollow=false showbutton=false]

BibLILOteczka logopedyczna

  • LOGOPEDIA
  • 4  min. czytania
  •  komentarze [27]

Przyszedł czas na książki logopedyczne. Wydawnictwo Nasza ksiągarnia wydało ostatnio godną uwagi serię „Uczę się wymawiać”.

Zwróciłam na nią uwagę przede wszystkim dlatego, że ma przepiękne ilustracje Joanny Kłos. Wg autorki książki są skierowane do dzieci w wieku 4-6 lat. Jednak uważam, że ćwiczenia można, a nawet trzeba wprowadzać wcześniej (od 3 lat). A książka „Z muchą na luzie ćwiczymy buzie” jest dla dzieci od 2 lat do 6.

„Zeszytowy trening mowy, czyli ćwiczenia logopedyczne dla dzieci” Marta Galewska-Kutra

jest to zeszyt ćwiczeń z bardzo ciekawymi zadaniami dla dzieci i rodziców. Z pomocą starszej osoby mamy wykonać odpowiednie zadania. Przy każdej głosce jest wspomniany wiek dziecka, tak aby nie wymagać zbyt wiele. W środku mamy również różne elementy do wycięcia i przyklejenia w odpowiednim miejscu.

Przy każdym ćwiczeniu są również wskazówki dla rodziców. A na końcu znajduje się piękny dyplom dla dziecka i rodziców.

DSC_8626
DSC_8627
DSC_8629
DSC_8630
DSC_8631
DSC_8632
DSC_8633
DSC_8634
DSC_8635
DSC_8636

„Z muchą na luzie ćwiczymy buzię, czyli zabawy logopedyczne dla dzieci” Marta Galewska-Kustra

jest zbiór bardzo zabawnych wierszyków o muszce FeFe. Mucha ma różne przygody, w czasie których wykonuje różne zadania. Dziecko razem z rodzicom robi ćwiczenia aparatu artykulacyjnego podczas czytania.

W czasie ćwiczeń najlepiej jest siedzieć przed lustrem, tak żeby dziecko widziało swoją buzię. Znajdują się tutaj ćwiczenia fonacyjne, artykulacyjne i oddechowe, czyli wszystko to co wykonuje się w gabinecie podczas terapii. Rodzic przy każdym ćwiczeniu ma dokładną wskazówkę jak prawidłowo wykonać daną czynność.

Myślę, że już 2 latki będą zainteresowane tą pozycją.

DSC_8637
DSC_8638
DSC_8639
DSC_8640
DSC_8641
DSC_8642
DSC_8643
DSC_8645
DSC_8646

Wierszyki ćwiczące języki, czyli rymowanki logopedyczne dla dzieci”- Marta Galewska- Kustra, Elżbieta i Witold Szwajkowscy

jest to zbiór ciekawych wierszyków o różnej tematyce. Książka podzielona jest ze względu na wiek dzieci. Jednak jest tu pewna nieścisłość, bo książka wg autorki jest od 4 lat, a pierwsze 57 stron jest też dla dzieci młodszych. Owszem, 4-latek już powinien mówić te wszystkie głoski, ale szkoda by było żeby młodsze dzieci z niej nie skorzystały. Także tym się nie sugerujcie.

Tak jak w powyższych pozycjach są wskazówki dla rodziców. O ile poprzednia książka służyła ćwiczeniom aparatu artykulacyjnego, to ta jest już do utrwalania wywołanych głosek.

DSC_8647
DSC_8649
DSC_8650
DSC_8653
DSC_8654
DSC_8655
DSC_8657

Książkę rekomenduje promotorka mojej pracy magisterskiej Dr Danuta Emiluta-Rozya

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

[instagram-feed num=4 cols=4 showheader=false showfollow=false showbutton=false]

Brać?

  • ZDROWIE
  • 2  min. czytania
  •  komentarze [43]

Za oknem szaro, buro i ponuro. Niektórzy wychodzą z domu jak jest jeszcze ciemno i w takiej samej aurze wracają. Nie ma co ukrywać, pogoda nie nastraja nas pozytywnie. Widmo pluchy, mrozów i wszechogarniającej wilgoci często powoduje spadek formy. Zarówno fizycznie czujemy się osłabieni, jak i podupadamy psychicznie. Nic nam się nie chce i nie mamy siły na najbardziej prozaiczne czynności. Jak się wspomagać? Odpowiedź jest prosta. Pomogą nam suplementy diety, a właściwie tylko jeden. 

Teraz pewnie myślicie, że oszalałam. Nie, chcę Was dziś przekonać do tego, że warto.

Naprawdę warto suplementować witaminę D3. 

Zacznijmy może od początku. Prawie każda z nas dostała wytyczne od lekarza pediatry o podawaniu witaminy D3 swoim nowonarodzonym dzieciom.  Podawaliście? Jestem pewna, że tak. A teraz zapytam Was, odpowiedzcie mi szczerze.

W jakim wieku przestałyście podawać dzieciom witaminę D3? Ja około roku. Ostatnio dowiedziałam się, że to ogromny błąd. Nie powinno się przestawać. Należy kontynuować podawanie witaminy D3 aż do 18 r.ż w dawce zależnej od masy ciała 600-1000 IU/ dobę w miesiącach od września do kwietnia.

Dlaczego akurat wtedy?

W tych miesiącach z powodu braku odpowiedniego nasłonecznienia witamina D3 nie jest syntetyzowana pod wpływem promieni słonecznych. Oczywiście z bardzo błahej przyczyny, bo tego słońca jest jak na lekarstwo. W okresie letnim od kwietnia do września słońce ma okazje nam pomóc, jednak częsty my, nadgorliwi rodzice smarujemy dziecko od stóp do głów kremami z filtrem.

Oczywiście nie zachęcam do całkowitego zaprzestania używania tego kremu. Ale jednak trzeba zwrócić uwagę na to, żeby słońce „miało okazję” przekazać nam trochę tego dobrodziejstwa. Wystarczy odsłonięte 18 % ciała (np. łydki i przedramiona) przez 15 min dziennie, a witamina D3 ma okazję się wchłonąć. Tylko kto tego pilnuje? My w tym roku filtrów używaliśmy jedynie w Turcji. W Polsce stosujemy zasadę bezpiecznego przebywania na słońcu i kremów nie używamy.

No dobrze, a co z dorosłymi?

I tu właśnie chcę szybko opisać swoją chorobę. Właśnie w okolicach  kwietnia wykryto u mnie niegroźną chorobę immonologiczną. Zlecono mi najróżniejsze badania. Dostałam również skierowanie na oznaczenie D3 -25- OH. Wyszedł mi skrajnie niski poziom tej witaminy.

Profesor, z którą konsultowałam wynik, mówiła, że niestety 90% Polaków ma niedobory witaminy D3. Mało tego, mówiła, że badała kobiety, które właśnie wróciły z wakacji, a mimo to niedobór  wciąż się utrzymywał. Ze względu na moje schorzenie zaleciła mi suplementację przez cały rok. Zalecana dawka dla osób dorosłych to 800-2000 IU/dobę w miesiącach wrzesień kwiecień.

Co w dalszej kolejności mogą powodować niedobory witaminy D3?

  • choroby układu sercowo-naczyniowego
  • cukrzyca
  • nadciśnienie tętnicze
  • nowotwory
  • choroby autoimmunologiczne
  • infekcje z obniżeniem odporności
  • depresja
  • poronienia

Według wytycznych Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego zalecane jest stosowanie suplementacji wit. D3 w ciąży. Jest ona tak samo ważna jak kwas foliowy. Zalecana dawka ciężarnych oraz karmiących piersią to 1500 – 2000 IU/dobę.

A jakie mogą być objawy niedoboru:

  • zmniejszona odporność
  • nadmierna potliwość
  • ciągłe podenerwowanie
  • przetłuszczające się włosy
  • brak sił
  • senność

Naprawdę warto oznaczyć sobie z krwi D2-25-OH. Badanie kosztuje ok 100 zł.

Nie ukrywam, że po kilku miesiącach suplementacji moje samopoczucie znacznie się poprawiło.

A teraz kilka słów o preparatach dostępnych na rynku, bo jest ich całe mnóstwo.

Uprzedzę pytania:

  • w tranie jest witamina D1- to nie to samo
  • to nie jest reklama, ale ja używam Vitrum D3 forte 2000 IU (jedna z największych dawek na rynku).
  • Lilce daję zwykłe twist-off, ale muszę podawać 2, bo dawka jest za mała. Myślę o kupieniu wit. D3 w sprayu. Może ktoś używał?

Zadbajcie też o swoich rodziców, z wiekiem wchłanianie wit. D3 się zmniejsza i osobom po 65 r.ż. zalecana jest suplementacja 800-2000 IU/dobę przez cały rok.

*wpis powstał na podstawie konsultacji medycznych

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

[instagram-feed num=4 cols=4 showheader=false showfollow=false showbutton=false]

Shelfie – zabawki wspierające rozwój manualny

  • ZABAWKI
  • 4  min. czytania
  •  komentarze [51]

Ok, moje dziecko wyrosło już z zabaw kaszą i wymaga zabaw o większym stopniu trudności. Dziś zaprezentuję Wam zabawki, które ostatnio zagościły na naszej półce.

Sporo czasu Lilka teraz spędza na pracach przy stoliku- widzę tutaj wpływ przedszkola.

Pierwsza z nich to szablony do odrysowywania Mudpuppy. 10 kartonowych kart ma wycięcie do odrysowania. Są różne motywy- księżniczki, piraci, budowle świata… W czasie rysowania dziecko musi skupić uwagę i płynnie poprowadzić rękę. Drugą ręką trzeba przytrzymać szablon.

Taka zabawa przygotowuje rękę do pisania. W Montessori jedną z czynności poprzedzającą pisanie, jest właśnie odrysowywanie szablonów. Dzięki takiej zabawie dziecko ma możliwość ćwiczenia koordynacji wzrokowo-ruchowej, a dodatkowo uczy się planowania motorycznego.

DSC_8516
DSC_8524
DSC_8528
DSC_8533
DSC_8536
DSC_8538
DSC_8545

Kolejna niedawno odkrytą zabawką są pieczątki Djeco.

Lilka bardzo je sobie upodobała. Dzięki temu, że są piankowe na górze dziecko może modyfikować siłę nacisku. Przy takiej pracy ćwiczy mięśnie dłoni i uczy się modyfikować siłę nacisku. Bardzo fajny pomysł na prezent.

DSC_8548
DSC_8550
DSC_8557
DSC_8573
DSC_8576

A teraz nasz wielki rodzinny hit. Od jakiegoś czasu wszyscy domownicy chodzą wystrojeni w biżuterię B.Toys.

Świetna zabawka kreatywna.

Z małych elementów dzieci (i dorośli) mogą tworzyć pierścionki, bransoletki i naszyjniki. Koraliki mają wypustki lub dziurki i łączy się je na docisk. Świetna zabawka do ćwiczenia małej motoryki i koordynacji ręka oko. O to właśnie chodzi żeby podczas takiej zabawy dzieci mogły ćwiczyć ważne funkcje potrzebne do dalszego rozwoju.

Do kupienia TUTAJ ( są też mniejsze zestawy)

DSC_8582
DSC_8586
DSC_8589
DSC_8592
DSC_8595
DSC_8598
DSC_8606

Pomponikowy lew Apli

fajny pomysł na zabawę przy stoliku. Z  pomocą kleju dzieci przyczepiają odpowiednie elementy. Z drucika kreatywnego tworzymy nogi i uszy.

DSC_8608
DSC_8611
DSC_8613
DSC_8615

I ostatnia zabawka,

może nie wspiera rozwoju manualnego w jakiś szczególny sposób. Jednak często do mnie piszecie czy Lilka ma też takie normalne zabawki. Owszem ma i to sporo. Ten zestaw dostała na urodziny i bardzo często nim się bawi.

DSC_8616
DSC_8619
DSC_8621
DSC_8622

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

[instagram-feed num=4 cols=4 showheader=false showfollow=false showbutton=false]

Hello październik!

  • RODZICE
  • 2  min. czytania
  •  komentarze [27]

Ok, wiem, że październik trwa już od ponad tygodnia. Postanowiłam, że na blogu będzie nowy cykl. Wpisy będą pojawiać się raz na miesiąc (zazwyczaj na początku). Będzie to garść inspiracji na nadchodzące 30 dni. Mam nadzieję, że moje propozycje przypadną Wam do gustu.

IMG_8570

Serial „Younger”

mam teraz trochę więcej czasu, więc zaczęłam nowy serial. Bardzo przypadł mi do gustu, więc postanowiłam, że muszę go polecić. Bohaterką jest 40- letnia Liza, mama dorosłej już córki. Tuż po rozwodzie zaczyna nowe życie.

Wraca po wielu latach na rynek pracy i spotyka ją ogromne rozczarowanie. Dzięki pomocy przyjaciółki przechodzi małą metamorfozę i wygląda na 26-lat. Od razu dostaje pracę w wielkim wydawnictwie i zaczyna od asystowania szefowej.

Bardzo fajny, lekki serial osadzony na nowojorskim Brooklynie. Oglądam go online w pewnym darmowym serwisie na literę c:)

Lakier Essie Merino cool

mój ulubiony na jesień-zimę. Jak pracowałam jako nauczyciel Montessori w pracy nie mogłam mieć pomalowanych paznokci, teraz nadrabiam z nawiązką.

Książka „Dziecko a integracja sensoryczna” A. Jean Ayers

co prawda jeszcze jej nie kupiłam, ale zamierzam. Jest to pierwsza w Polsce książka napisana przez twórczynię teorii integracji sensorycznej A. Jean Ayers. Polecam ją nie tylko terapeutom, ale też rodzicom dzieci z zaburzeniami SI.

IMG_8571

Ruszyła przedsprzedaż świetnego kalendarza Happy planner. Nie jest to zwykły kalendarz i w roku 2016 zamieniam mojego Moleskine na niego.

Porwała mnie jego szata graficzna i funkcjonalność. Pozwala nie tylko pilnować ważnych terminów, ale również zwrócić uwagę na te mniejsze rzeczy. Rubryka „za co jesteś wdzięczna” albo ” mała przyjemność”. Tak, zaplanować małe przyjemności to jest to!

Herbata Sour Sop

moje ostatnie odkrycie z Piotra i Pawła – przepyszna czarna herbata o cudownym aromacie. A tak nie lubiłam czarnej herbaty! Do tego ciepły koc i książka- jesień mi nie straszna.

Rok w lesie – Emila Dziubak wyd. Nasza księgarnia

premiera już za tydzień! Absolutnie cudowne ilustracje Emilii Dziubak. Do tego dużo polskich zwierząt! Must have!

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

[instagram-feed num=4 cols=4 showheader=false showfollow=false showbutton=false]

„Mamo to jest okropne”- o tym jak macierzyństwo zweryfikowało teorię

Macierzyństwo zadziałało na moją dotychczasową wiedzę jak papierek lakmusowy. Zweryfikowało wiele teorii, które do tej pory wydawały mi się słuszne. Dopiero teraz wiem, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi na wiele pytań.

Im jestem starsza i im dłużej jestem mamą tym moja optyka się zmienia. Na wiele rzeczy mam teraz inne spojrzenie i myślę o tym bardzo rozwojowo. Podczas pierwszych lat studiów nabyłam tylko i wyłącznie wiedzę teoretyczną. Później doszły praktyki, na których można było w niewielkim stopniu zweryfikować treści wyuczone z książek. Jednak jako praktykantka nadal miałam niewielkie pole do popisu, bo jednak profesorowie czuwali gorliwie nad nami.

Po zakończeniu studiów, kiedy podjęłam pierwszą pracę w końcu mogłam się wykazać. Wydawało mi się, że JA- świeżo upieczona Pani magister pozjadałam wszystkie rozumy i wiem prawie wszystko. Często w konfrontacji z rodzicem byłam oceniająca i nie potrafiłam zrozumieć pewnych zachowań.

Jak można nie ćwiczyć w domu?

Skoro wdrożyliśmy plan terapii, rozpisany punkt po punkcie. Dlaczego rodzice nie stosują się do końca do moich zaleceń? Byłam tym sfrustrowana.

Dopiero jak sama urodziłam dziecko to z czasem zrozumiałam co to znaczy nie mieć czasu. Ba! Nawet zrozumiałam i to bardzo dobrze, że nie ma się siły, że ręce opadają i że ma się ochotę cisnąć tym zeszytem logopedycznym w kąt i poleżeć bezczynnie na kanapie. Najlepiej żeby nikt chociaż przez 10 minut nic od nas nie chciał.  

Tak, dopiero wtedy kiedy zostałam matką zrozumiałam rodziców małych pacjentów.

Mniej radykalnie również podchodzę do wszystkich stereotypów. O wiele mniej mnie interesuje co ktoś robi i z jakiego powodu. Skoro u innych to działa to dlaczego nie?

Tak sobie teraz myślę jaka ja byłam głupia… W wielu kwestiach, które tak dzielą poglądy na te czarne i te białe. Teraz u mnie wszystko jest szare. Może być tak albo inaczej. Wiecie co? Przez to odpuszczenie jestem szczęśliwsza.

A to kilka przykładów moich „mądrości”.

Dzieci karmione piersią mniej chorują

czy ja wiem. To zależy od układu odpornościowego, środowiska w jakim żyje, co je i miliona innych czynników. Znam dzieci karmione mlekiem modyfikowanym, które są okazami zdrowia. Jednak wciąż uważam, że pokarm mamy jest najlepszy dla dziecka.

Ssanie smoczka zaburzy laktację

u jednego dziecka może zaburzyć a u innego nie. Moja przyjaciółka podała smoczek córce w wieku 3 tygodni. Nic się nie stało. Podaje jej również w razie wyjścia butelkę ze swoim mlekiem. Również nie miało to wpływu na laktację.

Wyłączne karmienie piersią nie spowoduje wad wymowy

taaaa, moja Lilka praktycznie bezsmoczkowa ma seplenienie międzyzębowe. Na wady wymowy wpływa wiele czynników i nie można w tej kwestii generalizować. Oczywiście może się zdarzyć, że przy pewnych dysfunkcjach aparatu artykulacyjnego smoczek może przysporzyć wiele kłopotów.

Dzięki BLW Twoje dziecko będzie wszystko jadło

o ja naiwna! Skoro dajemy mu możliwość spróbowania wszystkiego to będzie chciało jeść różnorodnie i wszystko. Tak, jasne. Zdarzały się u nas posiłki, których Lilka nie tknęła (risotto z kalafiora poniżej). Gotowałam długo wymyślne danie i jedyne o co ją poprosiłam to spróbowanie. Po jednym kęsie nie było mowy o dalszym jedzeniu.

Dopiero lektura „Moje dziecko nie chce jeść” pozwoliła mi wyluzować. Obecnie Lilka je dość wybiórczo, ma swoje ulubione smaki i potrafi jeść coś non stop. Ale ja też tak mam, więc w tym temacie zupełnie wyluzowałam. Potrafię przez 2 miesiące jeść kanapki z kozim serem na kolację. Nie dziwi mnie to, że moje dziecko też tak ma.

Nie można przyzwyczaić dziecka do noszenia na rękach

ten akapit jest dość kontrowersyjny i wiele mam, wychowujących w duchu RB może się ze mną nie zgodzić. O ile twierdzę, że noszenie małego dziecka potrzebującego bliskości jest normą i nie jest przyzwyczajaniem. To przy noszeniu dziecka 2,5- letniego np. na spacerach mam pewne wątpliwości.

Nasze dziecko nie znosi drogi jednostajnie prostej. Po minucie się nudzi i bez krępowania prosi, płacze o to żeby nieść je na rękach. Kilka razy udzieliłam jej odpowiedzi odmownej, bo nie jestem w stanie jej nosić (ze względu na kręgosłup).

Oczywiście odmowa spowodowała wielką frustrację. Wymyśliłam za to kilka zabaw, które umilają takie jednostajne chodzenie i od tamtej pory nie zdarzyło się żeby córka mnie o to poprosiła. Jednak mój mąż nie jest tak twardy jak ja i za każdym razem brał ją na ręce. Doszło do tego, że idąc we 3 Lilka prosiła tylko tatę żeby ją niósł. A ze mną chodziła już normalnie.

Jak jeden raz dasz coś słodkiego to nie wpłynie na nawyki żywieniowe

hahaha! Jeden raz tata posłodził Lilce rooibosa. Było to 2 tygodnie temu. Do tej pory upomina się o dosłodzenie jej herbaty. Wystarczyło też jeden raz dodać śmietany do pierogów.

Takich „kwiatków” jest o wiele, wiele więcej. Pozostaje się tylko nie przejmować. Teoria jest tylko teorią – to co się sprawdzi u jednej osoby zupełnie może nie zadziałać.

g
h

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

[instagram-feed num=4 cols=4 showheader=false showfollow=false showbutton=false]

Ja śpię, a on pracuje

  • ZDROWIE
  • 4  min. czytania
  •  komentarze [50]

…na moje zdrowie i dobre samopoczucie. Dba o to, żebyśmy rano byli wypoczęci i gotowi na dzień pełen wyzwań. Jest naszym dobrym duchem, który stoi w kąciku i czuwa. Opiekun zawsze zdrowego powietrza w naszym mieszkaniu- oczyszczasz Philips combi 2w1 AC4080/10.

Przez pierwszych 20 lat mojego życia mieszkałam w tzw. Zielonych Płucach Polski. Podczas wielogodzinnych zabaw na powietrzu chłonęłam całe dobrodziejstwo natury.

Powietrze w moich rodzinnych stronach jest tak nieskazitelne, że wiele osób z tego właśnie powodu zostawiło miejskie aglomeracje i przeprowadziło się tu, na Podlasie, aby żyć zdrowiej. W czasie kiedy tam mieszkałam nie doceniałam tego dobrodziejstwa Matki Natury, a nawet głębiej nie zastanawiałam się na ten temat.

Dopiero gdy z wielką walizką wysiadłam na stacji Dworzec Centralny poczułam jak inne jest powietrze w stolicy. Nie ma zapachu lasu i łąki po wiosennym deszczu. Są za to spaliny samochodów, zanieczyszczenia przemysłowe i hałas. Jeszcze wtedy tym się nie martwiłam.

Dopiero kiedy na świat przyszła nasza córka Lilka, zaczęliśmy się tym przejmować. Nie od dziś wiadomo, że zanieczyszczone powietrze wpływa na nasze zdrowie.

infografika-cos-wisi-w-powietrzu-2

Wiecie, że powietrze wewnątrz mieszkania jest od 10 do 30 razy bardziej zanieczyszczone  niż na zewnątrz? Przeraziła mnie ta informacja…

Jednym z gadżetów, który uznaliśmy, że będzie nam niezbędny w wyprawce jest nawilżacz powietrza. Kupiliśmy go zupełnie bez zastanowienia. Biała para wydobywająca się z nawilżacza zrujnowała nam podłogę (biały nalot) i ściany (odeszła farba). Niestety remont kosztował dość dużo.

Teraz jak o tym myślę to nie wiem, dlaczego tak pochopnie zdecydowałam się na ten zakup. Przecież samo nawilżanie nie poprawi jakości powietrza. Mało tego spowoduje, że wraz z parą będziemy wdychać to samo zanieczyszczone powietrze. Bez sensu. Wyrzuciliśmy go bez skrupułów.

Przez kilka zimowych miesięcy nie używaliśmy żadnego urządzenia do poprawy jakości powietrza.

I właśnie wtedy w marcu Lilki zdrowie zaczęło szwankować. W ciągu 2 miesięcy 3 razy zachorowała na zapalenie oskrzeli. Jeden raz choroba niestety zeszła na płuca. Kiedy siedziałam z nią na izbie przyjęć w szpitalu byłam przerażona. Na szczęście lekarz stwierdził, że zapalenie płuc nie jest tak rozległe i zalecił leczenie w domu.

Po zakończonej chorobie  poradził odwiedzenie alergologa. Alergia??? Jak to?- pomyślałam. Profesor podczas wizyty zwrócił nam właśnie uwagę na zanieczyszczenia powietrza, które mogą potęgować częste infekcje i poważniejsze choroby. Zalecił aby bezwzględnie pilnować poziomu wilgotności powietrza (nie mniej niż 40 %) i polecił zakupienie oczyszczacza. 

Zwrócił również uwagę na to, że podczas choroby często nie wychodzimy z domu, nie wietrzymy pomieszczeń i przez to infekcje trwają dłużej. Jednak samo uchylenie okna nie wystarczy.

Nie pozbędziemy się zanieczyszczeń powietrza w mieszkaniu przez takie zabiegi, tylko je trochę odświeżymy.  Jego wskazania potraktowałam  poważnie, bo jednak alergia to poważna choroba. Stosowałam wszystkie rady i problemy z górnymi drogami oddechowymi ustąpiły. Jednak wciąż borykamy się atopią. Minęło trochę czasu, zaczął się sezon przedszkolny i witamy na nowo choroby.

Na szczęście teraz już mamy rozwiązanie. Od jakiegoś czasu mam pomocnika, który czuwa nad naszym zdrowiem. Dzięki niemu mamy w mieszkaniu zawsze zdrowe powietrze.

Co to za cudo?

Oczyszczacz Philips Combi 2w1 AC 4080/10, który dostaliśmy do półrocznych testów nieźle radził sobie w naszym mieszkaniu.

 Stoi taki niepozorny w kącie i nam oczyszcza i nawilża powietrze- 2w1.

DSC_8491
DSC_8493
DSC_8483
DSC_8441

Jak to działa?

Urządzenie dzięki bardzo zaawansowanej technologii VitaShield IPS usuwa aż 99,9 % pyłków, kurzu, roztoczy, bakterii, wirusów oraz sierści zwierząt. Innowacyjny filtr węglowy HEPA zatrzymuje wszystkich intruzów w urządzeniu.

A unikalna technologia NanoCloud zapewnia bardzo wydajne i higieniczne nawilżanie powietrza. Najważniejsze jest to, że urządzenie nie pozostawia po sobie żadnych mokrych plam i osadu.Co innego jeżeli nie trafi się do zbiornika;)

DSC_8467


Urządzenie jest bajecznie proste w obsłudze i to jest jego dodatkowy atut. Jeżeli zapomnimy dolać wody do pojemnika blokada Healthy air protect poinformuje nas o tej konieczności. Jednak wyleci nam to z głowy to i tak nic się nie stanie. Oczyszczacz Philips Combi 2w1 sam się wyłączy. Nie będzie pracował z pustym zbiornikiem.

DSC_8469

Oczyszczacz jest na tyle inteligentnym sprzętem, że ma różnego rodzaju czujniki.

3 – stopniowy wskaźnik LED w kształcie koła informuje nas o jakości powietrza w naszym mieszkaniu:

  • niebieski – dobra
  • fioletowa – wystarczająca
  • czerwona – zła
DSC_8454-side

Urządzenie automatycznie dobierze odpowiednie ustawienia abyśmy mieli zawsze zdrowe powietrze.

Co możemy ustawić sami?

  • wilgotność powietrza– 40%, 50 %, 60 %- ta regulacja będzie bardzo pomocna w okresie grzewczym
  • tryb snu (mój ulubiony)- urządzenie przełączone na ten tryb nie świeci w nocy i bardzo cicho pracuje (potwierdza to mój mąż z nadwrażliwością słuchową).
  • tryby czasowe- 1/4/8 godzin pracy
  • trzystopniowa prędkość wentylatora- umożliwia dostosowanie przepływu powietrza do własnych upodobań
DSC_8450

Do tego ma fajny design i pasuje do nowoczesnych pomieszczeń.

Ja już mogę odetchnąć z ulgą i spać spokojnie.

DSC_8507
DSC_8496
DSC_8403

Oczyszczacz combi 2w1 Philips AC4080 będzie dostępny w sklepach RTV Euro AGD 
od października 2015. 
Jeżeli jesteście zainteresowani to polecam jeszcze obejrzenie filmu.

Wpis powstał we współpracy z marką Philips

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

[instagram-feed num=4 cols=4 showheader=false showfollow=false showbutton=false]

Prezenty dla niego

Tak, wiem, Dzień chłopaka był wczoraj a ja tu wymyślam prezenty dla niego…

Ale nic straconego!

Przed nami urodziny, imieniny, Mikołajki, święta, a prezentów dla mężczyzn jak na lekarstwo.

Dziś moje propozycje na prezenty dla niego:

zdjęcie z inspiracjami na prezenty dla niego
zdjęcie
  1. Bo kto nie chciałby znów spać na sianie? tu
  2. Drewniany wizytownik. Eko i z klasą. 
  3. Spinki do mankietów z mechanizmem  zegarka dla eleganckich panów 
  4. Spersonalizowany brelok do kluczy 
  5. Pendrive Yoda – dla wielbicieli Star wars tu
  6. Miś, brelok z przekazem „Chrzanić zakola”. Pewnie, że tak!  tu
  7. Mapa zdrapka, do powieszenia w gabinecie 
zdjęcie z inspiracjami na prezenty dla niego

8. T-shirt z najmądrzejszym tekstem jaki widziałam;) tu

9. Pudełko do przewożenia koszul – idealne na delegacje tu

10. Kubek Kalva

11. Escape plan – to nie jest plan ucieczki z domu. To bardzo fajny prezent np. urodzinowy dla mężczyzny i znajomych. Zostajecie zamknięci w klimatycznym pomieszczeniu (np. starym pokoju stylizowanym na szpital psychiatryczny) i dostajecie zagadki do rozwiązania. Macie na to 60 minut. Mnie ten pomysł bardzo intryguje i pewnie niedługo skorzystam. tu

12. Designerska myszka Microsoft, która składa się na płasko. tu

13. Pióro kulkowe Andy Warhol

14. Czapka z wbudowanym Bluetooth do słuchania muzyki podczas ruchu lub rozmawiania przez telefon. tu

15. Gry retro – 200 gier 8-bitowych przypomną każdemu lata 80-te i 90-te. tu

16. Mani mornigs socks – dla wielbicieli skarpetkowej nonszalancji tu

A po jeszcze wiecej inspiracji na prezenty dla niego możecie zajrzeć jeszcze do świątecznego wpisu – one są uniwersalne – Prezenty dla niej i dla niego.

i jeszcze jednym linkiem szybko służę dla zapominalskich na Dzień Ojca – Co jest 23 czerwca?

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

[instagram-feed num=4 cols=4 showheader=false showfollow=false showbutton=false]