fbpx

Dziecko z bliska idzie w świat – A. Stein

Często mnie prosicie o polecenie książek. Ostatnio czytam w każdej wolnej chwili i moja rodzicielska biblioteczka się rozrasta. Najwięcej pozycji mam z wydawnictwa Mamania. Są to książki najbliższe mi ideowo.

Z niecierpliwością czekam na nowości i czerpię z nich wiedzę w ogromnych ilościach. Dziś napiszę Wam o najnowszej książce Agnieszki Stein „Dziecko z bliska idzie w świat.” Jest to sequel „Dziecka z bliska”, który również stoi na mojej półce.

Zacznę od cytatu:

„Carlos Gonzales w swojej książce „Besame mucho” (…) pisze, że książki dla rodziców dzielą się tylko na dwa rodzaje. Takie, które pisane są założeniem, że dzieci rodzą się złe. I takie, które powstają w oparciu o przekonanie, że dzieci rodzą się dobre”.

Ten cytat jest bardzo prawdziwy. Rodzice, którzy uważają, że ich dzieci nie trzeba straszyć, trenować,  karać sięgają po pozycje z tej drugiej kategorii. Takajest właśnie ta książka. Myślę też, że powinni ją przeczytać rodzice, którzy są przekonani, że Rodzicielstwo Bliskości jest tylko dla rodzin z małymi dziećmi i najlepiej z jedynakami.

Często wobec wychowania w duchu AP pojawiają sie zarzuty, że dziecko wychowane według tych wartości w przyszłości jest rozpieszczone, samolubne, skupia się tylko na sobie. Mało tego! Niektórzy uważają również, że te dzieci nigdy nie wyprowadzą się z domu, bo więź z rodzicami jest tak silna. Ta książka obala te mity. Pokazuje, że więź daje siłę do wkraczania w tak trudny wiek dojrzewania i rozpoczynania samodzielnego życia.

Książka dzieli się na 5 rozdziałów:

Rodzice i dziecko traktuje o tym jak ważny jest kontakt i komunikacja dziecka z rodzicami.

Rodzice

ten rozdział jest o tych dwóch najważniejszych (czasem jednej) osobach w życiu dziecka. Stein pisze w nim o tym, że rodzic ma prawo do słabości, gorszych dni. Nie musi być w ciągle dobrym humorze. To podejście bardzo mi się podoba, ponieważ media, społeczeństwo w dzisiejszych czasach od nas tego wymagają. A jest to fałszywy obraz rodzicielstwa. W tym rozdziale A.S. radzi również jak sobie radzić z najbardziej (imo) powszechnym uczuciem u rodziców, czyli z poczuciem winy i wewnętrznym krytykiem. Napiszę szczerze, że tę część przeczytałam dwukrotnie i powoli wdrażam w życie. Świetny jest również fragment o związkach między dorosłymi. Zainspirował mnie do wielu przemyśleń.

Dziecko

ten rozdział jest o samym dziecku. O dziecku, które powoli wkracza w świat dorosłych. Stein pisze w nim o bardzo ważnych zmianach, które zachodzą u dzieci rozpoczynających naukę w szkole.  Jeden podrozdział dotyczy motywacji. Z największą chęcią bym go tu przekleiła;)  Ten fragment utwierdził mnie w przekonaniu, że niestosowanie kar i nagród przynosi ogromną korzyść dla dziecka. 

Wg Stein dzieci, które są intensywnie chwalone bardzo często unikają zadań, które są nowe i wydają się być trudne. Pamiętam też, że na jednym z moich ulubionych blogów wywiązała się dyskusja na temat wysokiej samooceny w życiu dorosłym i poczucia, że dziecko jest pępkiem świata.

Taka sytuacja wg Stein może zaistnieć dopiero wtedy gdy człowiek ma niskie poczucie własnej wartości i kompensuje je wysoką samooceną.– Dziecko i dzieci- w tym rozdziale opisane są kontakty dziecka z innymi dziećmi.

Najbardziej utkwił mi w pamięci podrozdział o rywalizacji i współpracy. Stein pisze o bardzo ważnej kwestii.

Często od małego uczymy (czasami nawet nieświadomie), że trzeba z innymi rywalizować.

O tym jak zamienić rywalizację na współpracę dowiecie się więcej w tej książce.

Dziecko i świat

rozdział o relacji, która jest nieunikniona. Moja mama zawsze mi powtarza: „Wychowujesz Lilkę dla świata, nie dla siebie” myślę, że jest to bardzo ważne zdanie. Wielu rodziców o tym zapomina…Stein w tym rozdziale również obala pewien stereotyp, że dziecko wychowane w duchu RB nie poradzi sobie w pracy, że brak kar i nagród w domu nie nauczy go funkcjonowania w prawdziwym dorosłym świecie. 

Do wielu refleksji i rozmyślań skłonił mnie również rozdział o talentach. Na końcu książki jest lista książek, linków, filmów związanych z nurtem RB. Na mojej liście są już następne pozycje do czytania:)

Wybaczcie, że tak się rozpisałam. Bardzo chciałam Wam przybliżyć tę pozycję. Z tego co się orientuję to czytają mnie raczej mamy młodszych dzieci. Pomyślicie pewnie, że ta książka nie jest jeszcze dla Was. Ja czytałam ją z ogromnym zainteresowaniem ponieważ miałam wrażenie, że czytam o naszej przyszłości. Po tej lekturze uspokoiłam się, że wychowanie w duchu RB jest doskonałym startem naszego dziecka w dorosłość.

A tu macie moje rekomendacje na Książki o wychowaniu dzieci

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

/.-

  • MODA
  • 2  min. czytania
  •  komentarze [16]

Pewnie zauważyłyście, że nie ulegam raczej ciuchowemu szaleństwu. Staram się, aby ubrania były wygodne, z naturalnych materiałów i do tego ładne. Nie ukrywam, że liczy się też dla mnie cena. Wolę wydać pieniądze na książki. Lila szybko rośnie i zwyczajnie szkoda mi funduszy na drogie ciuchy. Jednak raz na jakiś czas ulegam… Ale i tak podchodzę do tego z rozsądkiem.

Jakiś czas temu trafiłam na Slash dot dash- nową polską markę. Zauroczył mnie miś, który jest na kieszonce. Szybko przemyślałam i uznałam, że zamówię Lilce T-shirt. Wzięłam rozmiar 2-3. Chciałam żeby teraz służył jako tunika, a póżniej będzie koszulką. Wygląda cudnie:) A do tego, jak pewnie zauważyliście jest różowy. Kolor dość deficytowy w szafie Lili:) 

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Podróże małe i duże – nasz niezbędnik

  • PODRÓŻE
  • 3  min. czytania
  •  komentarze [20]

Pogoda sprzyja wyjazdom, dlatego dziś będzie post o  podróżowaniu z dziećmi. Jeździmy bardzo często i dużo. Przynajmniej raz w miesiącu jesteśmy w trasie. Chciałam Wam pokazać jakie rzeczy się u nas sprawdzają i mogę je polecić.

Kocyk bambusowy Aden+Anais.

Genialny na lato również do użytkowania na spacerach. My go używamy w podróży do przykrywania Lili jak zaśnie, ale zdarzało nam się też zasłaniać okno żeby słońce nie świeciło Lilce w oczy. Kiedyś już pisałam, że bambus ma świetne właściwości. Jak jest zimno to ogrzewa, a jak jest gorąco to chłodzi. Generalnie takie kocyki są bardzo drogie, dlatego napiszę jak my wykombinowałyśmy;)

Aden+Anais sprzedaje takie kocyki po 3 w jednym opakowaniu. Zamówiłam takie opakowanie i jeden sprzedałam Oldze, a drugi Ani. W ten sposób cenę podzieliłam na 3. Kosztował mnie w sumie 65 zł.


 Lunchbox Itzy Ritzy

kupiony dość dawno w Tkmaxx. Jest fajny, bo dwupoziomowy. Na dole ma kilka przegródek. W podróż zabieram raczej jedzenie nie brudzące i nie kruszące się. Najczęściej w tym pudełku mam: rodzynki, suszone morele, daktyle.

Opakowanie na mokre chusteczki Skip Hop

z tego produktu nie jest akurat zadowolona. Kilka razy pudełko mi się otworzyło w torbie i chusteczki wyschły.


 Okulary Beaba Junior glossy girl

odkąd je mamy nie muszę już zasłaniać okna kocykiem. Lila już teraz sama o nie prosi. Mówi: „sieci, oku!”. Czyli „świeci, daj okulary”.

Muzyka

od niedawna lubi słuchać „tani” w aucie. Do tej pory miałam tylko jedną płytę z muzyką Zwierzaki – Faceci dla dzieci. Miałam ją zgraną na telefonie i w aucie podłączałam za pomocą kabelka do radia. W tym tygodniu kupiłam z polecenia koleżanki płytę Ani Brody „A ja nie chcę spać”. Powiem Wam szczerze, że jest rewelacyjna. Ania śpiewa m.in. wiersze Wawiłow. Uwielbiamy „Szybko, szybko…” i „Lala lili”. Nawet mój mąż, który nie przepada za poezją śpiewaną tą płytą jest oczarowany.

No i kolejna niezbędna płyta to Dubi


 pudełko skarbów

mam często w torbie pudełko, w którym są małe skarby. Akurat w tym są: bransoletki, stopery (ostatni hit), szklane kulki, małe figurki zwierząt, piłeczki.


 bidon Skip Hop z małpą

wcześniej miałyśmy pszczołę, ale nie przeszła próby wygotowania w garnku. Bidonu nie muszę chyba zachwalać, uważam, że jest doskonały i nie trafiłam jeszcze na godnego zastępcę.

książki

zawsze na podróż mam nową malowankę z naklejkami. Lilka uwielbia podczas podróży odklejać, przyklejać, naklejać, wyklejać, a później zdrapywać. Zazwyczaj kupuję je hurtem i trzymam w ukryciu, a w razie podróży zabieram za sobą. Takie książeczki sprawdziły się też doskonale podczas lotu samolotem. Malowanki zazwyczaj kupuję tu


Torba Beaba Stockholm corail grey

nasza nowość i już mogę powiedzieć, że jest świetna. Jest duża, mieści wszystko co trzeba mieć ze sobą podczas podróży. Najbardziej lubię w niej to, że się cała otwiera i wszystko mogę w niej znaleźć. Nasza skip hop niestety takiej opcji nie miała i często szukałam czegoś w ciemno. To pierwsze wrażenia… Jak przetestuję ją w warunkach ekstremalnych na pewno napiszę jej recenzję.To tyle z rzeczy, które są z nami w środku.


 W bagażniku zawsze mamy:


łóżeczko Inglesina Lodge

graphite. Mamy je już 1,5 roku i uważam, że to był zakup doskonały. Dużo podróżujemy i ciągle go używamy. Był nawet taki czas kiedy złożyłam w domu drewniane łóżeczko, a używaliśmy Inglesiny. Jeżeli będziecie zainteresowane to zrobię o nim odzielny post.


Tula Stitch

zawsze i wszędzie jest z nami, chociaż rzadko jej używamy. Wyciągamy ja tylko w sytuacjach awaryjnych

Kocyk La Millou Marine

służy nam na wyjazdach za kołderkę do łóżeczka

termometr Medisana

wózek Bugaboo cameleon

Aha i zapomniałam! Podróże stały się o wiele mniej uciążliwe odkąd zmieniliśmy fotelik na większy.

A Wy macie jakieś sprawdzone rzeczy w podróży?

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

0ops – do it again

  • ZABAWKI
  • 2  min. czytania
  •  komentarze [14]

Do Polski niedawno weszła nowa marka, która z pewnością podbije rynek zabawek. Mowa o Oops – do it again. Oferta jest bardzo szeroka, skierowana do dzieci najmłodszych (od urodzenia do 4/5 lat). Ich produkty wyróżniają się bardzo spośród innych.

Przede wszystkim są kolorowe, ale barwy są stonowane. Materiały z jakich są wykonane są najwyższej jakości. Postaci, które są na zabawkach są przepiękne. Bardzo podoba mi się ich design. Zabawki dla najmniejszych dzieci w łagodny sposób stymulują zmysły i są idealne dla małych rączek.   U nas zamieszkał nowy lokator właśnie od Oops – do it again.

Przedstawiamy Wam kotka o wdzięcznym imieniu Jerry. Jerry pochodzi ze Szwajcarii i jest wykonany z drewna. Jest z nami od tygodnia, a nie ma dnia kiedy mógłby spokojnie poleżeć na półce.

 Lilka obecnie ma fazę wrażliwą na układanki. Dlatego też ta zabawka jest u nas obecnie na topie. Kotek jest wykonany z bardzo dobrej jakości drewna. Tak jak pisałam wyżej jest kolorowy, ale nasycenie  barw jest stonowane.  Elementy tej układanki świetnie pasują do rączek dziecka.

Klocki są trójwymiarowe i to zdecydowanie wyróżnia tę zabawkę od innych. Dziecko ma możliwość dotykowego różnicowania wysokości płaszczyzn. Pomaga również w nauce schematu ciała. Nie ogranicza do jednego wzorca. Można ułożyć go na kilka sposobów.

Wszystkie elementy pomalowane są farbą, która nie odpryskuje, co niestety bardzo często się zdarza przy użytkowaniu drewnianych zabawek. Jednym słowem bomba!

Już niedługo pojawią się nowości w Oops – do it again. Ja już Lilce wypatrzyłam 3 rzeczy;) I jak Wam się podobają?

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Obowiązki domowe

  • DZIECKO
  • 2  min. czytania
  •  komentarze [15]

Pisałam Wam już kiedyś o niesamodzielności (plagaaaa!). Skąd ona się bierze i z czego wynika? Po dłuższym zastanowieniu wydaje mi się, że z naszej wygody. Kiedy coś robimy w domu odsyłamy dziecko do pokoju lub włączmy bajkę dla świętego spokoju. „Zajmij się sobą, tylko mi nie przeszkadzaj”- myślimy. A dzieci mają ogromną chęć pomagania nam, naśladowania nas. Mamy to zakodowane w genach.

Nic się nie zmieniło od miliona lat. Dziecko obserwując nas myśli: „Skoro ona przetrwała i nie zjadł jej dziki zwierz to muszę robić wszystko tak jak ona.” Są to bardzo proste mechanizmy i nie możemy na to wpłynąć. Dlatego też pozwalajmy naszym dzieciom nam pomagać. Przez to, że będą uczestniczyły w pracach domowych będą miały większe poczucie wspólnoty. Poniżej zamieszczam listę czynności, którym może sprostać dwu-, trzy-, cztero-, pięcio- i sześciolatek.

Zadania z listy się dodają czyli trzylatek jest w stanie wykonać zadania dwu- i trzylatka.  Ta lista jest jedynie sugestią, co dzieci mogą robić w domu. Pokazuję jedynie jakie możliwości mogą mieć dzieci w danym wieku.  


Zadania dla dwulatka

  • Zbieranie zabawek i odkładanie ich na miejsce.
  • Odkładanie książek i czasopism na półkę
  • Zamiatanie.
  • Układanie serwetek i sztućców na stole.
  • Zbieranie upuszczonych przez siebie podczas posiłków kawałków jedzenia.
  • Wybór śniadania spośród dwóch propozycji.
  • Sprzątanie swojego miejsca przy stole.
  • Trening czystości.
  • Mycie zębów, mycie rąk i czesanie włosów.
  • Rozbieranie się
  • Wycieranie rozlanych przez siebie płynów.
  • Wyjmowanie z torebek zakupów spożywczych i odkładanie ich na półkę lub stół w kuchni. 

Zadania dla trzylatka i czterolatka

  • Nakrywanie do stołu.
  • Odkładanie na miejsce produktów spożywczych.
  • Pomoc przy układaniu listy zakupów spożywczych i przy zakupach.
  • Czyszczenie i polerowanie butów.
  • Karmienie domowego zwierzęcia według określonego harmonogramu.
  • Podlewanie roślin domowych.
  • Pomoc przy pracach na podwórku i w ogrodzie.
  • Ścielenie łóżek.
  • Odkurzanie.
  • Pomoc przy zmywaniu i wkładaniu naczyń do zmywarki.
  • Ścieranie kurzu z mebli.
  • Smarowanie masłem kanapek.
  • Przygotowanie płatków śniadaniowych z mlekiem na zimno.
  • Pomoc przy przygotowywaniu talerzy z jedzeniem do rodzinnego biadu.
  • Przygotowywanie prostych deserów (galaretka, jogurt).
  • Wyjmowanie listów ze skrzynki (o ile jest dla dziecka dostępna).
  • Składanie wypranych rzeczy.
  • Polerowanie srebra, mosiądzu i samochodu.
  • Temperowanie ołówków. 

Zadania dla pięciolatka

  • Pomoc w planowaniu posiłków i zakupów spożywczych.
  • Robienie sobie kanapek i prostego śniadania. Sprzątanie po sobie.
  • Nalewanie sobie napoju.
  • Nakrywanie do obiadu.
  • Darcie liści sałaty do sałatki.
  • Odmierzanie i wsypywanie/wlewanie składników według przepisu.
  • Ścielenie łóżka i sprzątanie pokoju.
  • Ubieranie się i wybieranie sobie stroju.
  • Szorowanie zlewu, toalety i wanny.
  • Czyszczenie luster i okien.
  • Segregowanie ubrań do prania.
  • Odbieranie telefonu i wybieranie numeru.
  • Porządkowanie podwórka.
  • Płacenie przy drobnych zakupach.
  • Pomoc przy czyszczeniu samochodu.
  • Wynoszenie śmieci.
  • Pomoc przy podejmowaniu rodzinnych decyzji w sprawie wspólnego spędzania wolnego czasu.
  • Nauka wiązania sznurowadeł.
  • Karmienie domowych zwierząt i czyszczenie ich klatek/legowisk.


Zadania dla sześciolatka

  • Wybieranie ubrania odpowiednio do pogody.
  • Trzepanie dywanów.
  • Podlewanie roślin i kwiatów.
  • Obieranie warzyw.
  • Gotowanie prostego posiłku (tost, jajko na twardo).
  • Przygotowanie sobie drugiego śniadania do szkoły.
  • Odwieszanie swoich ubrań do szafy.
  • Zbieranie drewna do kominka.
  • Grabienie liści i pielenie chwastów.
  • Wyprowadzanie psa na spacer.
  • Wiązanie sobie butów.
  • Opatrzenie drobnych skaleczeń i zadrapań.
  • Utrzymywanie w czystości kosza na śmieci.
  • Porządkowanie i czyszczenie szuflady na sztućce.


A dla młodszych dzieci czynności bardziej samoobsługowe:

  • mycie zębów
  • zdejmowanie skarpet
  • zdejmowanie butów
  • wycieranie rąk w swój ręcznik i wieszanie na wieszaczek
  • wyrzucanie pampersa do kosza
  • składanie układanki i odnoszenie na półkę
  • wyjmowanie sztućców ze zmywarki i podawanie
  • podczas rozwieszania prania podawanie  ubrań i  wieszanie skarpetek
  • wycierane buzi serwetką

Ta lista pochodzi z Maren Schmidt „Home responsibilities” opublikowanym w miesięczniku Tomorrow’s Child (Vol.19, No. 1) wydawanym przez The Montessori Foundation.

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

BibLILOteczka – 3 nowe pozycje

Po fali fascynacji nad  książkami Tulleta przyszedł czas na inne. Dziś Wam pokażę 3 następne pozycje z wydawnictwa Babaryba

1. Gałagankowy skarb – Zbigniew Lengren.

Tej postaci chyba nie trzeba przedstawiać. Znakomity polski grafik, ilustrator i autor. Jak ją czytam z Lilą to mam wrażenie, że 25 lat temu ją miałam. Świetna pozycja, razem przeżywamy historię zagubionego murzynka.

2.  Na budowie – Stephan Lomp

czyli tzw. picture book.  Akcja się toczy w miejscowości Sprężyna Zdrój (co za nazwa;).  Każdy z bohaterów ma swoje sprawy. I tak np. Affe ciągle chce siku, Borys Poważka zgubił telefon, Złodziej mops ucieka policjantce Kiki. Świetne ilustracje i barrrdzo wartka akcja z warkotem koparki w tle.

3. Smok ze smoczej jamy – Wanda Chotomska – ilustracje Edward Lutczyn.

Zacznę od tego, że Babaryba jako jedno z niewielu wydawnictw ma w swojej ofercie książki dwujęzyczne. Czytamy Lilce nie tylko polsku. Ja czytam jej po angielsku, a D. po angielsku i węgiersku (widzę Wasz wyraz twarzy;) Chcemy żeby Lila od małego miała kontakt z innymi językami. A ona bardzo to lubi. Dodatkowo D. uwielbia ilustracje Lutczyna. Babaryba w swojej ofercie książek dwujęzycznych ma również drugą pozycję Chotomskiej Kurczę blade. 

 A już niedługo w Babarybie nowość!I to jaka!

Magali Bardos – Liczę do 100- międzynarodowy hit

Skusimy się na pewno:) 

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Pocahontas

  • DZIECKO
  • < 1  min. czytania
  •  komentarze [11]

Dziś kilka fotek, które zrobiłam niedawno. A my zmykamy na wschód na Święta.


Wszystkim czytelnikom naszego bloga życzymy Wesołych Świąt i barrrrdzo mokrego Śmigusa Dyngusa.Lili i ja 🙂

 Korona i tipi by Mama

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Mała rzecz, a cieszy

Dziś chciałabym Wam pokazać taki mały gadżet, który zmniejsza objętość zapchania pralki o połowę. Jakiś czas temu odkryłam śliniaki z rynienką. Ktoś kto je stworzył musiał mieć w domu małe dziecko! Najpierw mieliśmy takiego silikonowego zwyklaka, a ostatnio odkryłam takie cudo.

Śliniak od Beaba.

Nie dość, że ładny to bardzo funkcjonalny. Jedzenie, które z jakiegoś powodu ominęło buzię i leci prosto na świeżo umytą podłogę ląduje w śliniaku. Genialne w swojej prostocie. Lilka często też wybiera sobie jedzenie z kieszonki łyżeczką. Ona nawet rosół sobie stamtąd wybiera. Jedna ważna rzecz, śliniak nie jest bardzo szeroki, dlatego nadaje się też dla mniejszych dzieci.

Poprzedni, który miałyśmy był na tyle szeroki, że Lilka zaczepiała o niego każdym ruchem ręki. 

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Wozidło

  • ZABAWKI
  • 2  min. czytania
  •  komentarze [35]

Pewnie zdążyłyście zauważyć, że jestem dość oszczędna  w  różu, sukienkach na co dzień, kwiatach, sercach i brokatach. Nie wiem dlaczego, ale po prostu tego nie czuję. Również takie rzeczy wybieram (dopóki mam na to wpływ) dla Lilki. 

Dlatego bardzo ciężko było mi znaleźć wózek dla lalek. Hmmm i tu też dziwna sprawa, bo Lila ma dwie lalki i niezbyt się nimi bawi. Woli Miśki. Na szczęście mamy bardzo zdolnego dziadka, o którym pisałam Wam wpis Konik na biegunach. Tym razem dziadek sam zrobił nam wozidełko. Każde kółko wystrugał ręcznie, pociągnął leciutko bezbarwnym lakierem. Taki design lubię najbardziej, prosty i funkcjonalny. 

Lalanka – prezent urodzinowy od Ani, Mili i Roberta

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Kopnięty kubek, czyli Doidy cup

  • BLW
  • 2  min. czytania
  •  komentarze [27]

W jednym z poprzednich postów Co z tym niekapkiem pisałam o znakomitej alternatywie dla kubka niekapka. Tak, dzisiejszy post będzie o naszym przyjacielu (spokojnie mogę go tak nazwać), który towarzyszy nam już ponad rok. Jak tylko Lilka zaczęła siedzieć, zaczęliśmy rozszerzać dietę metodą BLW zamówiłam jej kubek Doidy cup. Mamy kolor jagodowy brokat :).

Początkowo, czyli jak Lilka miała 6 miesięcy nalewałam jej odrobinę wody, sama przykładałam kubek do jej warg. Pierwszy raz nas niesamowicie zadziwił. Nie miała najmniejszych problemów, że pobrać wodę i połykać.

A jaka była zadowolona!

Z czasem, kiedy podnosiłam kubek i przystawiałam jej do ust zaczęła kłaść rączki na uchwytach kubka. Później ok. 10 miesiąca już tylko lekko go podtrzymywałam. Sama go przechylała i nabierała wodę. Około 12 miesiąca Lilka piła z Doidy cup już sama. Czasami zdarzały się powodzie, ale bardzo rzadko. Generalnie niesamowicie  szybko załapała o co w tym chodzi.

Około 13 miesiąca zaczęła mówić „pisiu” i tak jej zostało. Piła z Doidy również zupę. Co jest dużym ułatwieniem przy BLW. A teraz moja szczera opinia okiem specjalisty.

Ten kubek jest genialny!

Jest bardzo dobrze wyprofilowany, dziecko widzi ilość płynu i przez to wie jak regulować jego przechylenie żeby się nie oblać. Lilka z ogromnym powodzeniem pije też z normalnych kubków. Nie pamiętam kiedy ostatni raz się oblała. Krawędź kubka jest tak wyprofilowana, że małe wargi dziecka doskonale ją obejmują.

Dziecko pobiera taką ilość wody, aby było w stanie przełknąć. Myślę, że ten kubek też jest świetnym rozwiązaniem dla dzieci z MPD (mózgowym porażeniem dziecięcym) i osób po udarach mózgu, które mają porażoną jedną stronę twarzy.

Co do użytkowania… Doidy cup niewątpliwie wygrywa z bidonem. Czyszczenie go jest niebywale proste. Wkładam go do zmywarki i po kłopocie. Używałyście go i macie podobne odczucia? 

 P.s. Lilka już lepiej. Wraca jej apetyt, nie ma gorączki. Wychodzimy na prostą. Robiłam jej dziś przepyszne placki z bananem i ricottą. Przepis tu. Za radą mojej koleżanki Ewy (dzięki, bardzo cenię Twoje rady:) zamiast mąki pszennej użyłam orkiszowej typ 700 (nie było 550) i zamiast mleka dodałam wodę. Przepyszne wyszły:)

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!