fbpx

Hotel dla rodzin z dziećmi – 10 sprawdzonych propozycji w Polsce

  • HOTELE
  • 6  min. czytania
  •  komentarze [19]

Hotel dla rodzin z dziećmi to miejsce, które powinno być przystosowane do potrzeb małych gości. W dzisiejszym wpisie zaprezentuję Wam 10 miejsc, które właśnie takie są. W każdym z nich byliśmy i uważamy, że są naprawdę ciekawe i godne polecenia. (Po zimowe rekomendacje kliknij tutaj: Hotele na narty z dziećmi – ranking TOP 20

Hotel dla rodzin z dziećmi – nasze polecenia

1. Natura Mazur (KLIK), MAZURY

piękne, czyste jezioro idealne dla dzieci; ogromny teren zielony; pyszne jedzenie

Natura Mazur to hotel skierowany do rodzin z dziećmi, którzy chcą wypocząć w przepięknych oklicznościach przyrody. Na miejscu czeka nas mnóstwo atrakcji: basen w środku i jacuzzi z niesamowitym widokiem na zewnątrz, sala zabaw, plac zabaw, kręgle. Do tego w weekendy są ciekawe animacje dla dzieci i atrakcje (u nas było ognisko ze śpiewami). Jedzenie jest przepyszne i bardzo urozmaicone.

Największą atrakcją jest jezioro Narty, które jest najpiękniejszym jeziorem, jakie widziałam w Polsce: na dnie jest miękki piasek i zero mułu, jest to jedno z najczystszych jezior (można w nim nawet nurkować), a do tego jest płytkie (około 10 metrów od brzegu jest woda po kolana). Jeżeli szukacie miejsca na wypad z rodziną, to bardzo Wam polecam Naturę Mazur. My z pewnością wrócimy tam jesienią, bo nie mieliśmy czasu nawet skorzystać ze wszystkich atrakcji w środku.

natura mazur - zdjęcie jaccuzi
widok z basenu natura mazur
okolice hotelu natura mazur

2. Hotel Aubrecht (KLIK) , KASZUBY

przyroda, piękna okolica z bajeczną drogą do jeziora, przepyszne śniadania

Jest to hotel dla rodzin z dziećmi, którzy cenią sobie bliskość natury. Nie jest to duży hotel, ale spełnia wszystkie warunki. Jest basen, sala zabaw z animacjami, menu dziecięce, a do tego wspaniały drewniany plac zabaw. Do tej pory wspominamy nasz pobyt w tym hotelu i z pewnością tam wrócimy.

Nakręciliśmy również film z naszego wyjazdu, który w pełni oddaje klimat tego miejsca: KLIK

Obszerny wpis z recenzją pisałam tutaj: Hotel Aubrecht

Hotel Aubrecht
hotel dla rodzin z dziećmi

3. Hotel Warszawianka (KLIK), MAZOWSZE

basen z atrakcjami (brodzik), sala zabaw Kiddos, plaża

Hotel znajduje się około 40 km od Warszawy, więc spokojnie w godzinę w piątek tam dojedziecie. Cały kompleks jest położony nad samym jeziorem, do tego jest naprawdę ogromny. Jeżeli Wasze dzieci jeżdżą na rowerkach, hulajnogach to możecie je ze sobą zabrać. Jest świetny basen ze zjeżdżalniami i brodzikiem, na który chodziliśmy dwa razy dziennie.

Na uwagę zasługuję niespotykana sala zabaw Kiddo’s, które robi ogromne wrażenie. Wstęp mają do niej dzieci w wieku 4-12 lat i zostają tam same z Paniami. Jest to hotel dla rodzin z dziećmi, którzy cenią sobie wygodę. Do hotelu przynależy plaża, więc latem można spędzić tam naprawdę fajny czas.

hotel dla rodzin z dziećmi

4. Hotel Aquarius (KLIK), Kołobrzeg

genialne animacje, bliskość plaży, atrakcje dla dzieci

Hotel Aquarius jest położony bardzo blisko morza. Dosłownie w 7 minut jesteśmy w stanie tam dotrzeć nawet z dwójką dzieci. Wzdłuż plaży jest deptak, więc możecie wziąć dzieciom hulajnogi i rowerki. Jedną z najmocniejszych stron hotelu są animacje dla dzieci. Chyba nigdzie nie spotkałam jeszcze tak szerokiej i ciekawej oferty.

W czasie wakacji, ferii, długich weekendów jest bardzo rozbudowana. W inne dni animacje również są, bo Pani Agnieszka pracuje tam na stałe. Podczas naszego pobytu była cała rozpiska z planem animacji.

Hotel Aquarius Kołobrzeg
Hotel Aquarius sala zabaw dla dzieci
Hotel Aquarius basen

5. Hotel Przystań (KLIK), Olsztyn

piękne otoczenie, sala zabaw, smaczne jedzenie

Nad samym jeziorem znajduje się hotel, który jest w pełni przystosowany do potrzeb dzieci. Macie tam wszystko, co jest potrzebne: basen z brodzikami, świetną salę zabaw z animacjami w weekend, smaczne jedzenie. Okolica skłania do spacerów – jezioro, ścieżki rowerowe, place zabaw i dużo atrakcji latem (wodny plac zabaw).

hotel dla rodzin z dziećmi
hotel przystań - sala zabaw
zdjęcie ze strony hotelu

6. Nosalowy dwór Rezydencja (KLIK), Zakopane

świetny design, sala zabaw, ogromny plac zabaw na zewnątrz

Piękny hotel z góralskimi motywami, ale w stylowym wydaniu. Byliśmy w nim zimą rok temu i było wspaniale. Mnóstwo śniegu na pobliskiej górce i herbata zimowa sprawiły, że bardzo dobrze wspominam te wyjazd. Dla dzieci jest fajna sala zabaw, basen i animacje.

Z racji tego, że byliśmy zimą to nie mogliśmy skorzystać z placu zabaw, który jest na zewnątrz. Zrobił na nas ogromne wrażenie i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będziemy mogli z niego skorzystać. Świetny hotel dla rodzin z dziećmi.

Nosalowy dwór
plac zabaw przed hotelem nosalowy dwór

7. Ibis styles (KLIK), Wrocław

bajkowy wystrój, lokalizacja, restauracja hotelowa

Bajkowy hotel w stylu „Alicja z krainy czarów” położony bardzo blisko Dworca głównego. Niesamowite wrażenie na dzieciach zrobią dekoracje nawiązujące do magii (stoły i krzesła na suficie, fotele w kształcie filiżanek, drzwiczki skrzatów w pokojach). Co prawda nie ma basenu, ani specjalnej sali zabaw, ale i tak jest to ciekawy wybór. W hotelowym lobby jest duża przestrzeń z zabawkami dla dzieci, a tuż obok jest restauracja z przepysznym jedzeniem.

Jeżeli wybieracie się do Wrocławia to przeczytajcie nasz wpisy z atrakcjami tego miasta: Atrakcje Wrocłąwia i Pomysł na weekend – Wrocław

ibis style wrocłąw
sala stołówki ibis styles

8. Hotel Żubrówka (KLIK), Białowieża

świetny basen o niezwykłym designie, położenie, baza wypadowa na wycieczki

Mamy do Białowieży niezwykły sentyment, bo sama w dzieciństwie sporo tam przebywałam. Białowieża jest cudownym miejscem na wyjazd o każdej porze roku, tam zawsze jest sezon, a nie ma tłumów. Sam hotel położony jest w centrum Białowieży. Niewątpliwie wyróżnia go strefa spa, która przypomina las. Dla dzieci są brodziki. W hotelu jest sala zabaw dla dzieci i duży plac zabaw na zewnątrz. Jeżeli jeszcze nigdy nie byliście w Białowieży to koniecznie się tam wybierzcie.

Tutaj macie spis miejsc, które warto odwiedzić i restauracje godne polecenia Atrakcje Białowieży

Hotel żubrówka białowieża
zdjęcie ze strony hotelu

9. Hotel Warszawa (KLIK), Augustów

lokalizacja, wyposażenie pokoi, menu

W tym hotelu byliśmy około 4 lata temu, ale do tej pory bardzo dobrze go wspominamy. Niesamowicie wyposażone pokoje – można nawet zamówić nawilżacz powietrza, podgrzewacz do butelek, wanienkę itd. W hotelu jest sala zabaw i są organizowane różne atrakcje. Cały kompleks położony jest trochę na uboczu nad jeziorem. W okolicy jest mnóstwo atrakcji. Jeżeli nie byliście w Augustowie, to serdecznie Wam polecam.

Hotel Warszawa - Augustów
zdjęcie ze strony hotelu

10. Hotel Kocierz (KLIK), małopolskie

lokalizacja, dużo atrakcji dla starszych dzieci, baza wypadowa na wycieczki

Na granicy województwa małopolskiego i śląskiego znajduje się kompleks hotelowy Kocierz. Świetne miejsce, bardzo urokliwe. Jest basen, przy restauracji oddzielna sala zabaw i wiele atrakcji na zewnątrz dla starszych dzieci. Park linowy rozciągnięty wśród drzew skłania do poznawania okolicy z wysokości, a zjeżdżalnie na zewnątrz zapewnią super zabawę. Co prawda byliśmy tam już dawno, ale pamiętam, że zrobił na mnie spore wrażenie – właśnie pod względem atrakcji dla dzieci.

Hotel Kocierz
Hotel Kocierz
zdjęcie ze strony hotelu

Hotel dla rodzin z dziećmi to miejsce przyjazne małym gościom i im rodzicom. Znacie takie miejsca, których jeszcze nie odwiedziliśmy? Dajcie znać w komentarzu.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Podaję moim dzieciom suplement diety, dzięki któremu dłużej śpią

  • ZDROWIE
  • 4  min. czytania
  •  komentarze [48]

Sen rodzica: krótki, nerwowy, przerywany. Czasem nawet nie można go nazwać snem – tylko czuwaniem. Nie oszukujmy się – jest naprawdę garstka dzieci, które przesypiają całe noce bez pobudki i do tego wstają po godzinie siódmej. Jeżeli Wam się trafiły takie anioły, to jesteście szczęściarzami. Jednak znakomita większość dzieci budzi się w nocy, wstaje o 5 lub 6 rano, kiedy dla ich rodziców jest to 5 w nocy.

Sama uwielbiam spać i nie jestem stworzona do bardzo wczesnego wstawania. Pobudki o takich porach zwyczajnie nie są dla mnie. Do końca dnia podpieram się na nosie o swój kubek kawy. Nie mam energii do zabaw czy obowiązków domowych. Pamiętam (niestety) bardzo dobrze czas kiedy Lilka wstawała o 5 lub 6. Wstawał do niej mój mąż, a ja mogłam jeszcze godzinę pospać. Jednak wiele razy to ja stałam na porannej warcie, ale byłam nie do życia – do końca dnia.

Oczywiście szlag mnie trafiał, jak czytałam o dzieciach, które trzeba budzić do przedszkola na 8.30, bo inaczej by zaspały. Nie wiedziałam, co jest z moją pociechą nie tak, że nie może dłużej spać. Próbowałam różnych metod, którą są mniej lub bardziej kontrowersyjne, ale zadziałało tylko jedno. Aż się dziwię, że nie podają tej informacji w wiadomościach, bo jest tak prosta, a do tego zdrowa.

Wcześniej kiedy jeszcze jej nie znałam, testowaliśmy najróżniejsze sposoby, aby wydłużyć sen:

  • zasłony typu blackout, dzięki którym pokój jest ciemny nawet po świcie, a śpiącemu nadal się wydziela hormon snu – melatonina
  • odpowiednia temperatura i wilgotność – o wiele lepiej jest spać w chłodnym pomieszczeniu, niż w gorącym i w suchym pomieszczeniu. Dziecku będzie się też szybko chciało pić, więc pobudka o 4.30 może się pojawić
  • zamiana żarówek w lampkach na cieplejsze – chłodne światło włączone w pokoju tuż przed spaniem może powodować trudności w zasypianiu
  • na czas drzemek w ciągu dnia nie zasłaniałam okien, żeby dziecku nie myliły się pory dnia

Niestety to wszystko nie do końca działało i chociaż stosujemy te sposoby do teraz, to dzieci i tak wcześnie się zrywały – gotowe do zabawy.

Któregoś dnia chciałam się umówić z przyjaciółką na kawę. Żeby zdążyć na drzemkę do domu, zasugerowałam jej godzinę 10.

„Wstajemy o 6, to akurat się wyrobię” – napisałam jej.

A ona powiedziała, że jej córka wstaje o 9 i się nie wyrobi.

„Jak to o 9???” – odparłam zdumiona

„No tak, czasami nawet trzeba ją budzić”- dodała

Westchnęłam głośno i uznałam, że chyba ze mną jest coś nie tak – skoro moje dzieci wstają tak wcześnie. Nie ukrywam, że trochę jej tego zazdrościłam, bo też chciałabym pospać do 9, chociaż raz w tygodniu! Wiedziałam, że jej córka nie ma już drzemek w dzień, więc pewnie dlatego się jej sen wydłużył. Ale żeby do 9? Nie mogłam w to uwierzyć.

Przy następnym spotkaniu z przyjaciółkami dyskutowałyśmy również na ten temat. Okazało się, że moja przyjaciółka podaje swojej córce suplement diety, którego „skutkiem ubocznym” jest dłuższy sen. Najpierw się przeraziłam, co to za specyfik. Jednak kiedy zaczęła o nim opowiadać to wszystko stało się jasne. Mało tego, jest bardzo zdrowy!

Chodzi o DHA

Słyszeliście napewno o DHA. Sama suplementowałam te kwasy karmiąc piersią moje dzieci. Jednak po pewnym czasie przestawałam i zupełnie o tym zapominałam. Ten suplement zastępowałam wit D3, co oczywiście było błędem, bo każdy z nich jest potrzebny organizmowi do prawidłowego funkcjonowania.

Kwasy omega-3 są niezbędne do prawidłowego rozwoju dzieci i jeżeli nie stosujecie diety bogatej w ryby to warto porozmawiać z lekarzem o suplementacji. Były nawet takie badania, które potwierdzają, że polskie dzieci jedzą za mało ryb o jakieś… 20 razy! Warto przeczytać ten artykuł .

Zaskoczył mnie również fakt:

„U dzieci w wieku 18 miesięcy do 36 miesięcy otrzymujących w suplementacji 130 mg DHA dziennie (badanie z randomizacją) stwierdzano mniej infekcji dróg oddechowych” (źródło 3 linijki wyżej)

Omega-3 (ALA, EPA, DHA) nie są wytwarzane przez nasz organizm, więc musimy je dostarczać w diecie lub przez suplementację. Są one w tłustych rybach morskich i algach morskich. Ok, zróżnicowana dieta z rybą 2 razy w tygodniu jest wszędzie zalecana. Jednak mało kto zwraca uwagę na fakt, że kwasy omega-3 giną przy obróbce termicznej, więc smażona, gotowana, grillowana ryba, którą podajemy dzieciom ma naprawdę niewiele tych dobroczynnych kwasów (klik) Trzeba by było podawać dzieciom surowiznę, a tego chyba każdy rodzic się boi. Dlatego warto pomyśleć o suplementacji.

Dlaczego omega-3 są ważne?

Najprościej tłumacząc – budują mózg. Jest to grupa fosfolipidów, która wpływa na komunikację komórkową w mózgu. Odpowiedni poziom omega-3 znacząco poprawia działanie synaps.

Długotrwałe niedobory tych kwasów tłuszczowych mogą chociaż częściowo przyczyniać się do chorób układu krążenia, chorób zapalnych, zaburzeń psychicznych i neuro rozwojowych.

A jaki mają wpływ na sen?

Dotychczas przeprowadzono sporo badań na temat wpływu DHA na sen TUTAJ, TUTAJ i ogólne funkcjonowanie. Osoby, które brały udział w badaniach czuły się znacznie lepiej i do tego miały lepszą koncentrację i spokojniejszy sen.

Kiedy pierwszy raz przeczytałam wyniki badań, które zostały przeprowadzone w Wielkiej Brytanii na sporej grupie dzieci (ponad 300 dzieci) w wieku 7-9 lat, nie mogłam się nadziwić, że to faktycznie może działać.(link wyżej). Przez 16 tygodni grupa dzieci przyjmowała DHA  w dawce 600 mg dziennie, a druga grupa dostawała placebo. Według opisu badania, nawet osoby, które przeprowadzały badanie nie wiedziały, która grupa przyjmuje kwasy omega-3. Po 4 miesiącach okazało się, że dzieci z tej grupy, które przyjmowały DHA spały nawet o 58 minut dłużej niż dzieci z grupy kontrolnej, a t kiedy przebudzały się w nocy to po chwili zasypiały.  Badacze nie mieli wątpliwości, że DHA znacząco wpływa na jakość snu.

Według mnie jest to naprawdę ważne odkrycie, o którym powinni wiedzieć rodzice.

Nie dość, że kwasy omega-3 są ważne do prawidłowego funkcjonowania mózgu to i jeszcze pozwolą rodzicom trochę dłużej pospać. Przyjemne i pożyteczne zarazem!

Wracając do nas. Kiedy moja przyjaciółka powiedziała mi, że podaje córce DHA, to sama (z dość dużym sceptycyzmem) zaczęłam zgłębiać ten temat i udałam się do apteki po odpowiedni suplement. źródło

Dawkowanie dla dzieci i kobiet w ciąży oraz karmiących wygląda następująco:

  • kobiety w ciąży i karmiące: 400-600 mg na dobę, jeżeli spożycie ryb jest niskie
  • dla dzieci w wieku 1-3 lat jest to: 150-200 mg na dobę
  • dzieci powyżej 3 roku życia: 250 mg dobę
  • dzieci starsze, które nie spożywają ryb 600 mg na dobę

Kupiłam suplement z DHA  i zaczęłam podawać dzieciom, bez większych oczekiwań. Bardziej miałam na uwadze ich stan zdrowia niż moją jakość snu. Jednak efekty przeszły moje oczekiwania. Dzieci już po 8 tygodniach przyjmowania zaczęły lepiej spać. Córka, która jest rannym ptaszkiem, wstaje na chwilę przed 8, a Junior śpi nawet do 8. Chodzą spać o takich samych porach (około 20.30). Jul budzi się kilka razy w nocy, ale dosłownie na chwilkę. Mogę śmiało powiedzieć, że to naprawdę działa.

P.S. A my z mężem w końcu nie musimy się zrywać skoro świt.

Jeżeli macie wątpliwości, to oczywiście skonsultujcie się lekarzem lub farmaceutą, bo jest to jedynie post informacyjny.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Pomysły na zabawy z dziećmi w domu – 5 kreatywnych inspiracji

Pomysły na zabawy z dziećmi w domu szybko się wyczerpują, więc dziś podrzucam Wam garść inspiracji. Moje dzieci uwielbiają tak spędzać czas, a ja mam wtedy poczucie, że robię coś wartościowego. Dlatego Was też zachęcam do takich czynności, które zajmą na chwile dzieci, a jednocześnie będą stymulowały rozwój.

Pomysły na zabawy z dziećmi w domu

Malowanie po stole

Inspiracji szukam wszędzie. Ostatnio udostępniłam film na mojej grupie na Facebooku (warto się zapisać Grupa Nebule FB), gdzie dzieci w przedszkolu malują w ten sposób palcami. Dziś miałam z Julem wolne przedpołudnie, więc postanowiłam wykorzystać ten pomysł i to był strzał w dziesiątkę! Jest to coś innego niż malowanie na kartce, bo zakres ruchu przedramienia jest zdecydowanie większy.

Wystarczy folią spożywczą okręcić stolik postawiony do góry nogami i już mamy gotową sztalugę do malowania.

Wykorzystaliśmy farby z Ikei, gruby pędzel (do kupienia TUTAJ), paletę do farb (TUTAJ) i folię.

Dla odrobinę starszych dzieci fajne są te pędzle z uchwytami TUTAJ

Zabawa była świetna! Nie zabezpieczałam dywanu, bo i tak dziś go miałam wrzucić do pralki. Takie pomysły na zabawy w domu mogą zostawić mały uszczerbek w postaci bałaganu, ale jak się dobrze je zaplanuje to nie będzie z tym problemu.

pomysły na zabawy z dziećmi w domu
pomysły na zabawy z dziećmi w domu

Sztuczny śnieg

Kiedy ten śnieg na zewnątrz już się znudzi to można w domu zrobić swój, trochę przyjemniejszy dla gołych dłoni. Wystarczy, że macie:

  • skrobię kukurydzianą lub mąkę ziemniaczaną
  • piankę do golenia (najlepiej taką niezbyt mocno pachnącą)

Oba składniki mieszać w proporcjach: 1/3 pianki do golenia i 20 dag skrobi kukurydzianej lub mąki ziemniaczanej. Jeżeli nie będzie się jeszcze lepił to dodać więcej skrobi lub mąki.

Pomysły na zabawy z dziećmi w domu

pomysły na zabawy z dziećmi w domu

Piasek kinetyczny

Długo się głowiłam, czy piasek kinetyczny to dobry pomysł (z racji bałaganu), ale w końcu się przekonałam i na próbę kupiłam malutkie opakowanie. Naprawdę jest to u nas hit! Jul spędza przy nim tyle czasu, że nawet fakt sprzątania po każdej zabawie mnie nie przeraża. Warto wydać trochę więcej na ten oryginalny, bo nic się z nim nie dzieje (najtaniej TUTAJ)

Ciastolina

Panuje u nas szał na zabawy plastyczne, więc cały czas coś wymyślam. Ostatnio wyjęłam ciastolinę i dobre 2 godziny siedziałam z Julem przy stole. Muszę mu dokupić jakiś większy zestaw. Chociaż tak naprawdę tymi dwoma małymi opakowaniami, kształtkami i nożem bawi się wyśmienicie. Podobny zestaw TUTAJ

Kiedyś Lila miała Bubbera. Pamiętacie?  Do kupienia TUTAJ Pisałam o nim Bubber

Zabawy sensoryczne

Świetny pomysł na zabawę z użyciem artykułów, które każdy ma w domu. Wystarczy taca, miseczki, łyżka i coś sypkiego: drobny makaron, ryż lub kasza.

Kredki żelowe

Jeżeli miałabym wybrać jedno ulubione kreatywne narzędzie moich dzieci to z pewnością by to były kredki żelowe. Wciąż je mamy i używamy ich codziennie. Jul nosi je po całym domu i prosi o kartki do rysowania.

Bardzo łatwo się nimi rysuje, a dodatkową atrakcją jest otwieranie, zamykanie, wykręcanie. Do tego są bardzo mocno napigmentowane, więc nie trzeba ich cisnąć. Jeżeli ich nie macie to sprawdźcie TUTAJ

a tu macie dalszy ciąg – i kolejne pomysły na nowe Zabawy dla dzieci w domu i Zabawy dla dzieci z klamerkami

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Co mi się nie udało w macierzyństwie?

Kiedy ktoś mi mówi, że rodzicielstwo go nie zmieniło to mam ochotę wybuchnąć głośnym, rubasznym śmiechem, którego powstydziłaby się każda dama. Mnie macierzyństwo bardzo zmieniło i czasami nie poznaję siebie. Ktoś, kto tak mówi albo chce podtrzymać jakąś iluzję i się świadomie oszukuje lub zwyczajnie obrał wolny styl rodzicielski, który ogranicza się do kilku godzin tygodniowo z dzieckiem i raczej nie ma nic wspólnego z rodzicielstwem oraz budowaniem relacji.

Macierzyństwo jest usłane różami, ale te róże mają kolce.

Każdy z nas uczy się na błędach i nie ma lepszego sposobu aby dowiedzieć się jakie rozwiązanie będzie lepsze. Nie przekonują nas życzliwe rady innych osób, dopiero kiedy zobaczymy, że jednak mieli racje możemy mówić o nauczce. Ale nigdy byśmy się o tym nie dowiedzieli, jeżeli nie popełnilibyśmy tego błędu.

Mimo tego, że każda kłoda do pokonania jest uciążliwa to powoduje, że się rozwijamy. Gdyby tak było, że wszystko nam się idealnie układa to za szybko byśmy się do tego przyzwyczaili i zwyczajnie osiedli na laurach. Ja po każdej porażce, z perspektywy czasu mówię, że nic się nie dzieje bez przyczyny. Wiele rzeczy mi się nie udało, chociaż mocno tego pragnęłam.

Miałam wiele założeń jak będzie wyglądało moje macierzyństwo, ale jak zwykle praktyka zweryfikowała teorię.

Macierzyństwo mnie nie zmieni

Właśnie się sama z siebie śmieję, jak słyszę ten tekst. Macierzyństwo bardzo mnie zmieniło i gdybym spotkała kogoś, kogo widziałam po raz ostatni 6 lat temu to możliwe że by mnie nie poznał. Jestem zupełnie inną osobą, która ma w życiu inne priorytety, które nie ograniczają się do końca swojego nosa.

Będę najbardziej wyluzowaną mamą na świecie

Tak mówiłam kiedy widziałam matki trzęsące się nad swoim dziećmi i nie potrafiłam zrozumieć dlaczego tak wszystko przeżywają. A do tego emocjonują się rzeczami, o których na salonach nie powinno się dyskutować (fizjologia porodu, wydzieliny, czy też osiągnięcia ich pociech). A teraz sama w tym siedzę po uszy (w przenośni i dosłownie).

Będę dużo czytać żeby wciąż poszerzać horyzonty i nie dostać Pieluszkowego Zapalenia Mózgu

Taaak, czytam bardzo dużo! Naprawdę, nie narzekam.

Klasykę – Brzechwy, Tuwima

Mrożące krew w żyłach reportaże z podróży Neli małej reporterki

Fascynujące dialogi w Puciu

Dramaty – np. składy na opakowaniach kaszek. Tego też dużo czytam.

Horrory – ogłoszenia w przedszkolu o występujących pasożytach

I kiedy już przychodzi wieczór, a ja właściwie cały dzień chłonęłam litery w różnych czcionkach, to moje przeciążone zwoje mózgowe zwyczajnie się gotują na Mikrotykach, a oczy po 7 minutach i 30 sekundach czytania zamykają się żeby odpocząć od angażujących liter.

Będę spontaniczną mamą, która i o 20 wyjdzie z dzieckiem na spacer

Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że rytuał u dziecka jest czymś takim, jak poranek z filiżanką kawy u mnie. Gdyby ktoś mi ją odebrał, bo miałby inną wizję rozrywki na ten czas, to nawet nie chcę myśleć co by się stało, ale nie byłoby ciekawie. Teraz w pełni rozumiem potrzebę powtarzalności i poczucia bezpieczeństwa. Wystarczy kilka dni bez rutyny i mam małe potworki, a nie dzieci.

Powrót do pracy

I chociaż byłam bardzo zdeterminowana, miałam plan, który wydawał mi się idealny, to się nie udało. Pisałam o tym we wpisie Pierwszy dzień w pracy. Wtedy myślałam, że jest to najgorsze co mnie spotkało, a tak naprawdę to jest NAJLEPSZA rzecz, która mogła mi się przytrafić na mojej ścieżce zawodowej. Dzięki temu, że pierwszego dnia powrotu do pracy dostałam wypowiedzenie, to dziś mam coś swojego, co daje mi ogromną satysfakcję.

Wyjścia z mężem

Jak widziałam rodziców, którzy nigdzie razem nie wychodzą sami to myślałam sobie, że jak tak można. Trzeba również dbać o relację z mężem, bo dzieci się kiedyś wyprowadzą, a my zostaniemy sami, prawie jak obcy sobie ludzie, których główne spoiwo zniknęło. Zakładałam sobie wspólne wyjścia tylko we dwoje, na których nie rozmawiamy o dzieciach.*

*hahaha

Gdybym mogła policzyć te samotne wyjścia w ciągu 5 lat, to myślę, że z 10 by się uzbierało. W tym kilka na zakupy, po pieluchy. Full romantik jak nic:) No ale co roku jesteśmy na gali Paszportów Polityki i już od połowy grudnia się martwię, kto zostanie z dziećmi i jak je położy spać. I nawet jak już tam jestem to myślami jestem z dziećmi. Ale pracujemy nad tym i jak się zarzekałam, że nigdy nie zatrudnię niani, to powoli się przełamuję.

Martwienie się na zapas

Czasem mam wrażenie, że to wszystko co mam to jakaś bajka, nocna mara, która może w każdej chwili zniknąć. Martwię się dosłownie o wszystko: jak dziecko za długo śpi, za krótko śpi, śpi na brzuchu, śpi na plecach, jak się huśta i jak stoi. Wciąż mam w głowie różne obawy. Oczywiście staram się nie wkręcać za mocno, bo kiedy nie potrafię znaleźć rozwiązania przyczyny mojego martwienia, to znaczy, że ono nie istnieje. I tego się trzymam.

Wyjazdy tylko dla mnie

Zarzekałam się, że będąc mamą będę miała dużo czasu dla siebie i jak będę mogła to wyskoczę na weekend żeby odzyskać balans i naładować akumulatory. No cóż. W ciągu 5 lat wyjechałam dwa razy bez dzieci. Właśnie wczoraj wróciłam z 4-dniowego wyjazdu do Wrocławia i Poznania. Niesamowicie się cieszyłam na ten wyjazd, bo był związany z moim rozwojem zawodowym.

Nie ukrywam, że wizja kilku dni bez zmieniania pieluch, prania i sprzątania również powodowała uśmiech na mojej twarzy. A jak przyszło, co do czego to dosłownie chciało mi się płakać. Ale na szczęście wszystkie zaplanowane zajęcia tak mnie wciągnęły, że o tym zapomniałam.

W Wrocławiu miałam okazję poznać nową markę kosmetyków do włosów Beology Shwarzkopf inspirowaną potężną mocą głębin mórz (wszystko bez SLS i SLES). A na drugi dzień brałam udział w genialnych warsztatach fotograficznych flatlay. Tyle się działo, że naprawdę mogłam się skupić tylko na sobie – niesamowite uczucie!

Dosłownie urosły mi skrzydła, które dały jeszcze więcej siły po powrocie.

Nie będę chodzić w dresach

Teraz chodzę i mi w tym dobrze. Chociaż czasami jeszcze z przyzwyczajenia turlam się z dziećmi po dywanie w jeansach to coraz częściej zamieniam je na dres. Mój styl ubierania też się mocno zmienił, bo jak pewnie zdążyliście zauważyć zaczęłam chodzić w sukienkach. Te dobrane do mojej figury naprawdę daję plus jeden do lepszego samopoczucia.

Moje ostatnie odkrycie to sukienki Risk made in warsaw. Nie wiem, dlaczego wcześniej ich nie miałam i chodziłam w sukienkach kształtem przypominające worek pokutny w rozmiarze S. Te sukienki sprawiły, że mam ochotę więcej odkrywać niż zakrywać i jeżeli ich jeszcze nie znacie, to gorąco Wam polecam. Na Paszporty Polityki również wybrałam sukienkę od nich. Obecnie mam modele: Masz wiadomość, Klasyka gatunku, Ciao bella

P.S. Jeżeli macie chęć też spróbować przyjaźni z tą marką to mam dla Was prezent: -10 % na hasło riskynebule na sale i outlet, więc sporo możecie zaoszczędzić:)

Będę ćwiczyć i dużo się ruszać

Miałam zapędy na fit mamuśkę, które zakończyły się wraz z pierwszym wrzaskiem mojego pierwszego dziecka. Ćwiczenia w domu wolałam zastąpić leżeniem do góry brzuchem na kanapie, ćwiczenia na siłowni, które miały mnie zmotywować do wychodzenia – spowodowały jeszcze większy dołek, bo nie byłam w stanie nadążyć za modą, rytmem i swoim oddechem.

Na brak ruchu ja naprawdę nie mogę narzekać, bo codzienne skłony po klocki Lego rozwalone po całej podłodze motywują jeszcze mocniej. Wszak zagrożenie nastąpienia jest wielkie. Codzienny trening wytrzymałościowy z 10-kilogramowym obciążeniem na rękach nie spowodował przyrostu masy mięśniowej, a boczne skrzywienie kręgosłupa. Siatkówka kobiet, również nie przyniosła efektów, bo zamiast nosić te siaty, to wieszałam je na wózku. I tak, nadal nie jestem fit.

I chociaż można to wszystko traktować jako życiowe porażki to ja wcale tak nie uważam. Wiele mi się nie udało, po to żeby coś innego, często bardziej wartościowego zawitało w moim życiu. 

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Sprawdź, czy Twoje dziecko siedzi prawidłowo przy biurku

Siedzi prawidłowo przy biurku, czy też nie? Czy rodzice uczniów wiedzą ile czasu dzieciaki spędzają w tej pozycji? Najpierw lekcje w szkole, potem lekcje w domu, zajęcia dodatkowe. Gdyby to podliczyć, to średnio uczeń spędza przy biurku około 6, a nawet do 8 godzin dziennie! Wystarczy sobie uzmysłowić jak my, dorośli czujemy się po całym dniu pracy przy komputerze… 

Konieczność o zadbanie o prawidłową postawę wydaje się więc oczywista. W praktyce jednak ogranicza się do zakupu dostoswanego do wysokości dziecka biurka i regulowanego krzesełka. A krzesło, nawet to najlepsze nie spowoduje, że dziecko siedzi prawidłowo przy biurku.

Siedzi prawidłowo przy biurku, czy też nie?

Czy to wystarczy?

Na pytania odpowie Rafał Raczewski, magister fizjoterapii, obecnie w trakcie studiów podyplomowych, 5-letnich na kierunku osteopatia z For-Clinic z Poznania. 

Uczeń siada przy biurku. Jakie ma to znaczenie z punktu widzenia jego rozwoju?

Moment, kiedy dziecko idzie do szkoły jest przełomowy dla rozwoju jego ciała. Niestety, mówimy tutaj raczej o negatywnych konsekwencjach, które płyną ze zmiany stylu życia dziecka. Zamiast godzin swobodnych zabaw na podłodze i biegania nagle większość czasu dziecko zaczyna spędzać w niefizjologicznej, siedzącej pozycji. Nie zrekompensują tego niestety sportowe zajęcia pozalekcyjne.

Trzeba nauczyć dziecko „BHP” pracy przy biurku.

W przeciwnym razie mogą pojawić się problemy z napięciami, skrzywieniami kręgosłupa, asymetrią. Dla rodziców takie zmiany mogą być niewidoczne, ale rzutują one między innymi na możliwość koncentracji.

Ile razy widzimy dziecko, które odrabiając lekcje „kręci się” przy biurku?

Rodzic uważa, że to oznaka zniecierpliwienia dziecka, a tymczasem to naturalny sposób rozładowania napięcia i potrzeba ruchu. Widząc taki sygnał, zamiast uspokajać dziecko należy przerwać odrabianie lekcji, zaproponować kilka ćwiczeń rozciągających, pozwolić odetchnąć świeżym powietrzem. Zmęczenie też powoduje, że dziecko nie siedzi prawidłowo przy biurku.

Czy można mówić o jednej, prawidłowej pozycji przy biurku? Takiej, która zapobiegnie rozwojowi wad postawy?

Nie, ponieważ nie jesteśmy stworzeni do siedzenia. Dlatego rodzic powinien skupić się na kilku aspektach.

Prawidłowe siedzenie to jedno.

Ważne jest, żeby zachować trzy punkty podparcia dla pośladków: na kości ogonowej i kościach kulszowych.

Innymi słowy: całe pośladki dziecka powinny znaleźć się na krześle.

Po drugie: całe stopy powinny znajdować się na ziemi, a całe łokcie na stole (a nie tylko przedramiona).

Po trzecie: proste plecy i szyja. Im szybciej wyrobimy u dziecka nawyk takiego siadania, tym lepiej. Ale to tylko część sukcesu.

Jak już powiedziałem: długotrwałe siedzenie po prostu z zasady nie jest zdrowe, a nie ma jednej, idealnej pozycji. Każda, nawet ta najlepsza, po dłuższym czasie będzie powodowała napięcia i problemy.

siedzi prawidłowo przy biurku

W takim razie jakie jeszcze działania powinien podjąć rodzic, żeby zniwelować negatywne skutki długiego siedzenia przy biurku?

Generalnie idealnie by było, żeby po powrocie ze szkoły dziecko jak najmniej siedziało przy biurku.

A już zupełnie fantastycznie byłoby, gdyby w szkole była możliwość krótkich przerw na ruch w czasie lekcji. Niestety, w naszej rzeczywistości najczęściej dzieci siedzą w ławce 45 minut, a prace domowe zajmują czasami nawet kilka godzin. Zajęcia pozalekcyjne typu lekcje muzyki czy języki obce też odbywają się na siedząco. Biurka rzadko są do tego dostosowane. Zwykle są zdecydowanie za niskie.

Optymalnie byłoby, gdyby biurko było wysokie, a dziecko przyjmowało pozycję, gdzie cały ciężar oparty jest na stopach, a krzesło służy do podparcia. To jednak nieczęsta sytuacja (da się taką pozycję ustawić w krześle Nomi).  Dlatego to, co rodzic powinien robić w domu to motywować dziecko do częstych zmian pozycji w czasie odrabiania lekcji, regularnych, np. co 20 minut, krótkich ćwiczeń rozciągających.

Można kupić specjalną poduszkę sensoryczną. Wygląda jak połówka kolczastej piłki. Dziecko siedząc na niej cały czas musi lekko balansować ciałem. Taki sam efekt daje siedzenie na piłce. Dobrą pozycją jest też praca na pół-stojąco z podparciem pośladków. Ważne jest jednak, aby te działania wykorzystywać zmiennie. Istotą jest tutaj częsta zmiana pozycji, wymuszenie ruchu. Wtedy łatwiej spowodować, że dziecko siedzi prawidłowo przy biurku.

Co jeśli dziecko cały czas przyjmuje złą postawę przy biurku, trudno mu wytrzymać w pozycji siedzącej, ma problemy ze skupieniem?

Ostatnio słyszałem reklamę żelków dla dzieci z magnezem, które w cudowny sposób rozwiązały ten problem… Oczywiście żartuję? Fakt, że niedobory witamin i składników mineralnych mogą mieć na to wpływ, ale przede wszystkim należy skupić się na tym dlaczego dziecko ma problem z przyjęciem prawidłowej postawy ciała. Najczęściej to skutek napięć, które mogły pojawić się np. już podczas porodu. 

Asymetrie, złe schematy, które ciało cały czas pamięta i pogłębia

Polecam wówczas wizytę u osteopaty i fizjoterapeuty. W moim gabinecie spotykam się w wieloma pacjentami w wieku szkolnym. Praca z nimi polega na wychwyceniu różnych napięć w ciele, oraz zlikwidowaniu nieprawidłowych nawyków, które ciało „zapamiętało” z wcześniejszych etapów życia.

Jeśli dołączymy do tego pracę z dzieckiem w domu i ćwiczenia z fizjoterapeutą podczas odrabiania lekcji to w krótki czasie możemy uzyskać zadziwiające efekty. Rodziców z Poznania i okolic serdecznie zapraszam do odwiedzenia naszej strony www.for-clinic.pl i w razie wątpliwości można umówić się na wizytę kontrolną z dzieckiem. Warto pamiętać, że doświadczone oko specjalisty zobaczy znacznie więcej niż oko rodzica.

siedzi prawidłowo przy biurku

Lilki krzesło Nomi 

Zapytacie pewnie, dlaczego nie jest to Stokke. Niestety sama zainteresowana nie zgodziła się siedzieć w kuchni przy posiłkach już na zwykłym krześle. Próbowaliśmy i było jej niewygodnie bez podpory na stopy i dopasowanego siedziska, więc zdecydowaliśmy, że do biurka musi mieć oddzielne. Byłam bardzo ciekawa tego krzesła, więc od kilku miesięcy używamy właśnie jego.

Może za jakiś czas porównam wszystkie krzesła, które mamy i będziecie mieli pogląd. A teraz jestem z niego zadowolona, bo krzesło można dostosować do wzrostu dziecka bez rozkręcania go, a nawet jest wskazane żeby dziecko na nim siedziało podczas regulacji, bo dzięki temu można to zrobić dokładnie.

Biurko – stolik to Flexa

siedzi prawidłowo przy biurku

Właśnie czegoś takiego prostego szukałam. Stolik ma regulowane nóżki i można go bez problemu dostosować do wzrostu dziecka i wysokości, jaka nam odpowiada. My mamy ustawione na najwyższy, bo chciałam żeby młodszy brat miał ograniczony dostęp do biurka. Jak na razie, to rozwiązanie sprawdza nam się idealnie.

Blat jest duży i szeroki – myślę, że na kilka lat spokojnie nam wystarczy. Kiedyś już Wam pisałam (Dlaczego dziecko potrzebuje rytuałów), że mamy łóżko z Flexy i nie zmieniam o nim zdania – jest świetne! Jakość i wykończenie na bardzo wysokim poziomie.

To samo dotyczy siedzenia dorosłych

Do zdjęcia pozowała Joanna z bloga Dieta eliminacyjna

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Hity kosmetyczne roku 2017 – 10 ciekawych propozycji na każdą kieszeń

  • KOSMETYKI
  • 6  min. czytania
  •  komentarze [17]

Hity kosmetyczne roku 2017 to zbiór moich ulubionych rzeczy, których używałam w tym roku. Uwielbiam testować różne nowości i odkrywać kosmetyczne perełki, dlatego zebrałam je w dzisiejszym wpisie.

W tym roku moja kosmetyczka wzbogaciła się o sporo ciekawych produktów, które polecam moim przyjaciółkom i czytelniczkom w prywatnych wiadomościach. Uznałam, że początek roku sprzyja takim podsumowaniom, więc opisałam  je specjalnie dla Was, bo może również i Wam się spodobają.

Hity kosmetyczne roku 2017

Krem pod oczy Better than botox, 

Alkemie

Krem, który naprawdę działa jak botoks! Już po miesiącu użytkowania widziałam efekty, które przerosły moje oczekiwania. Mam sporo zmarszczek mimicznych w okolicach oczu i kiedy się śmieję – widać je dość mocno. Nawet makijaż w tych okolicach nie do końca pomaga, jak skóra nie jest odpowiednio przygotowana.

Better than botox bardzo wygładził okolice moich oczu. Moim problemem są również odpadające powieki i po kilku miesiącach używania widzę, że ta powieka jest delikatnie uniesiona, a skóra ujędrniona. Nie spodziewałam się takich efektów po kremie z naturalnym składem. Lekko rozjaśnił również cienie pod oczami, ale jego działanie jest zdecydowanie inne. Kupiłam go również mojej mamie i ona również potwierdza działanie tego kremu.

Wcześniej lubiłam krem z awokado z Kiehl’s, ale ten bije go na głowę.

Miejski krem ochronny 

Resibo

Odkrycie końcówki roku. Krem, którego używam  zawsze po myciu twarzy. Jest bardzo lekki, a jednocześnie mocno nawilża. W sezonie jesienno-zimowym mam problem z suchą skórą w kilku miejscach na twarzy, a ten krem niweluje ten efekt przesuszenia.

Świetnie się rozsmarowuje, szybko wchłania i daje satynowe wykończenie. Praktycznie po kilku minutach nakładam na niego podkład i nic się nie roluje.  Krem chroni przed promieniowaniem UV i zanieczyszczaniami powietrza.

hity kosmetyczne roku

Hity kosmetyczne roku 2017

Rozświetlający krem do twarzy Resibo

Krem, który nie tylko fajnie wygląda na skórze, dając efekt rozświetlacza, ale również lekko nawilża. Stosuję go przed nałożeniem makijażu na kości policzkowe, a czasem na dekolt. Krem zawiera drobno zmieloną mikę, która odbija światło i daje efekt opalizującej tafli. Lubię go używać nawet kiedy nie nakładam dużo makijażu. Wystarczy, że umaluję rzęsy i już jestem gotowa.

Tusz do rzęs Dior Iconic curl 

TUTAJ

Tusz, którego używałam cały rok. Jest duży (10 ml) i bardzo wydajny. Świetnie wydłuża i podkręca moje liche rzęsy. Jedna warstwa w zupełności wystarczy do makijażu dziennego, a dwie dają efekt WOW.

Nie kruszy się, nie zostawia „pieczątek” na łukach i świetnie się nosi. Nie wiem co mnie podkusiło, że kiedy mi się skończył to kupiłam zupełnie inny tusz, który w porównaniu do tego jest naprawdę słaby (Lancome Hypnose Volume a porter)

Cienie do powiek Urban Decay Naked 2 

TUTAJ

Według mnie są to najlepsze i najładniejsze cienie do powiek. Długo używałam ich małej paletki z matowymi cieniami TUTAJ i ją naprawdę uwielbiam. Są pięknie napigmentowane, długo się trzymają na bazie UD, nawet na mojej opadającej powiece się nie rolują.

Czarnym cieniem często robię sobie kreski i wygląda świetnie. Do tego cała paletka jest przystosowana do przewożenia w kosmetyczce, a cienie są mocno zapieczone, więc nawet jak Jul niepostrzeżenie rzucił ją o podłogę to nic im się nie stało (uuuuf!)

Pomadki i błyszczyki Kat von D

Uwielbiam matowe pomadki, które długo się utrzymują na ustach. Do tej pory najbardziej lubiłam Bourjous Velvet i Revlon w kredce, ale jak tylko pojawiły się Kat von D to musiałam je wypróbować! Naprawdę tak długo się utrzymują na ustach, że aż trudno w to uwierzyć. Są bardzo mocno napigmentowane. Mam tylko problem z kolorówką i chyba nie do końca trafiłam z kolorem moich (Mother), ale następnym razem  wybiorę coś odrobinę jaśniejszego. (Widzę, że teraz mój zestaw jest w promo za 39 zł KLIK)

hity kosmetyczne roku

Pomadki zmieniające kolor Lipstick queen 

TUTAJ

Pod koniec roku kupiłam sobie zestaw 3 miniaturek i od pierwszego wejrzenia pokochałam je całym sercem. Są idealne! Pod wpływem ciepła i innego ph zmieniają kolor na ustach od razu po nałożeniu. Uwielbiam za doskonałe nawilżenie, brak wysuszenia i trwałość.

Można się nimi malować  bez większych umiejętności i nawet bez lusterka. Jedną mam w torebce, drugą w kieszeni, a trzecią już zdążyłam zgubić 🙁 Najładniejsza jest wg mnie różowa, która nadaje piękny kolor ustom.

Mydła do rąk Yope

Jestem uzależniona od tych mydeł! To już nasza 3 lub czwarta butelka, zostanę im wierna  przez długi czas. Mydło, które dobrze myje, a nie wysusza rąk, na czym najbardziej mi zależy zwłaszcza zimą. Dobrze się zmywa z rąk i pozostawia piękny zapach.

Spray przeciw puszeniu się i elektryzowaniu Batiste

Moje odkrycie tego roku! Przywiózł mi go mąż z targów kosmetycznych i bez żadnego entuzjazmu użyłam go na swoich włosach (po wysuszeniu). Póżniej wyszłam na podwórko, było mokro i strasznie wilgotno. Moje włosy w takich warunkach atmosferycznych zazwyczaj wyglądają jak mop, to z tym sprayem pozostały idealnie gładkie i proste.

Używam go teraz po każdym myciu. Spray jest lekki i efekt można stopniować. Dzięki niemu nie wstydzę się też zdjąć czapki w miejscu publicznym, bo wiem, że włosy nie będą się elektryzować. Spryskuje nim też sukienki od spodu żeby nie przyciągały się do rajstop. Są dostępne w sieci drogerii Rossmann.

hity kosmetyczne roku

Odżywka do włosów 7w1 Dr Paw

Odżywka w sprayu, która jest lekka i ułatwia rozczesywanie. Używam go na spółkę z Lilką i uwielbiam. Jest lekki, fajnie pachnie i dobrze nawilża włosy. Dostępny w Hebe.

Odżywki do włosów

Moje włosy lubią odżywki z silikonami i to tylko one trzymają je w ryzach. To są moje ulubione odżywki drogeryjne, które kupuję na zmianę. Kosztują około 8 zł, a sprawdzają się idealnie do włosów wysokoporowatych.

Zestaw do manicuru hybrydowego Semilac

Ten zestaw startowy (do kupienia TUTAJ) dostałam w tym roku od męża na urodziny i od tamtej pory nie byłam ani razu u manikiurzystki. Nie wiem dlaczego dopiero teraz odkryłam zalety tego rodzaju manikiuru. Cały czas mam piękne paznokcie i już opanowałam technikę jego robienia. Cały czas dokupuję nowe lakiery i już sobie nie wyobrażam mieć standardowy lakier na paznokciach.

Płyn do skórek Sally hansen

Jedynym minusem samodzielnego robienia manikiuru w domu były skórki, z którymi nie potrafiłam sobie poradzić. Aż przyjaciółka poleciła mi ten płyn. Jest genialny! w 20 sekund rozmiękcza skórki, które odsuwam później patyczkiem i nic więcej nie musze z nimi robić.

Dostępny jest w drogeriach.

To były moje hity kosmetyczne 2017 roku.

A tu możecie zobaczyć Hity roku 2016 nebule

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Elektryczny aspirator do nosa Beaba – test i opinia

  • ZDROWIE
  • 4  min. czytania
  •  komentarze [16]

Elektryczny aspirator do nosa to ciekawy gadżet, który został stworzony po to, aby ulżyć małym dzieciom. Kiedy  dzieci są jeszcze na tyle małe, że nie potrafią wydmuchać nosa, a katar utrudnia im swobodne oddychanie, to warto użyć aspiratora.

W tym artykule zamieściłam kompendium wiedzy o samym katarze. Dowiecie się o jego przyczynach, przebiegu i o tym jak ulżyć dziecku. Jeżeli jeszcze go nie czytaliście, to koniecznie nadróbcie.

Wszystko, co musisz wiedzieć o katarze. 10 pytań do zaufanej pediatry

Przy katarze pediatrzy bardzo często zalecają kompleksową TOALETĘ NOSA. Taki zabieg pomaga w pozbyciu się wydzieliny, która utrudnia oddychanie. My najczęściej stosujemy taki rytuał:

  • woda morska do obu dziurek – moje dzieci nie lubią tej hipertonicznej, bo za mocno pryska
  • czyszczenie nosa za pomocą aspiratora
  • przy mocnym katarze używam kropelek do nosa, które na trochę podnoszą  komfort oddychania

Aspirator to taki must have w mojej wyprawce, bez którego trudno by było nam przejść przez infekcje.

Przy starszej córce używałam zachwalanego wszędzie Katarka (TUTAJ) i byłam zadowolona z jego działania, jednak miał kilka minusów, które lekko utrudniały użycie. 

  • do użycia aspiratora jest potrzebny odkurzacz, który często stoi na środku pokoju przez 10 dni (a nawet dłużej)
  • na wyjazdach (np. w hotelu) ten sprzęt jest już wykluczony, bo w pokojach nie ma odkurzacza
  • ryk odkurzacza budzi w nocy cały dom, więc nigdy go nie używałam  w tym czasie
  • miałam wrażenie, że wydzielina z nosa przedostaje się do rury odkurzacza i tam zaczyna żyć własnym życiem (zapach z rury;)
  • plastikowa, twarda końcówka, która przy poruszeniu się dziecka drażni już podrażnioną błonę śluzową w nosie
  • niektóre dzieci (jak Julek) mogą nie lubić huku odkurzacza i wszystkich czynności z nim związanych

Dlatego zaczęłam poszukiwać czegoś innego i był to elektryczny aspirator do nosa.

Muszę Wam też koniecznie polecić manualny aspirator Beaba, który jest moim hitem od dawna i uważam, że nie ma lepszego na rynku. Napiszę Wam o nim dokładniej w zestawieniu hitów z 2017 roku. Jest idealny szczególnie dla małych dzieci i bije np. Fridę na głowę. Mowa o tym urządzeniu KLIK

I kiedy zobaczyłam, że jest na rynku nowość: elektryczny aspirator do nosa Beaba, to postanowiłam go przetestować, bo miałam dość wygibasów z Julkiem na kolanach używając Katarka. Stwierdziłam też, że Wam się może przydać ta recenzja, bo Wasze dzieci nie znoszą aspiratora podłączanego do odkurzacza.

Elektryczny aspirator do nosa Beaba

Niewielkich rozmiarów gadżet naprawdę działa! Mamy go od 4 miesięcy i używamy dość często (niestety). Na wstępie uprzedzę pytania o porównanie do Katarka.

Elektryczny aspirator do nosa nie ma tak mocnej siły ssącej, jak Katarek, ale jeżeli używa się go prawidłowo to bez problemu pomoże Wam usunąć wydzielinę. Ja i tak zawsze ustawiałam odkurzacz na najmniejszą moc, bo bałam się, że zbyt mocny strumień powietrza może podrażnić mocno przekrwioną błonę śluzową.

elektryczny aspirator do nosa

Elektryczny aspirator do nosa Beaba ma mnóstwo zalet, które sprawiły, że bardzo polubiłam ten gadżet:

  • jest niewielkich rozmiarów i można go zabrać ze sobą w podróż
  • dołączona jest do niego mała kosmetyczna, 2 nowe uszczelki i 3 końcówki
  • końcówki są silikonowe, więc nawet jak dziecko się poruszy w trakcie odciągania to miękka nasadka nie spowoduje zranienia
  • każda z nich inaczej ciągnie powietrze (biała z szeroką końcówką ciągnie najmocniej)
  • w porównaniu do Katarka jest naprawdę cichy i nie budzi innych domowników
  • jest zasilany na baterie, więc można go używać w każdym miejscu i bez konieczności używania prądu
  • jest poręczny i wygodny w użyciu
  • u nas sprawdza się znakomicie, bo Julek sam przykłada go sobie do nosa i przez to nie protestuje ( jak z Katarkiem)
  • łatwo się go rozkręca i czyści (o wiele dokładniej niż Katarek)
  • przygotowanie do pracy zajmuje dosłownie minutę

Czy ma jakieś minusy?

  • jeżeli do tej pory używałyście Katarka, to zauważycie różnicę w sile ssania. Ja przed każdą toaletą nosa zawsze używam soli morskiej, która lekko rozrzedza wydzielinę. Jak używałam Katarka to nigdy nie ustawiałam odkurzacza na maksymalną moc. Dla mnie jest o wiele lepszy, bo do Jula z Katarkiem nawet nie da się podejść, więc wybieram tę opcję.
  • aby jeszcze zwiększyć siłę ssania trzeba zatkać drugą dziurkę nosa dziecka, może to być dość nieprzyjemne, ale jest skuteczne
elektryczny aspirator do nosa

Elektryczny aspirator do nosa Beaba jest ciekawą alternatywą do powszechnie używanego Katarka i myślę, że sporo rodziców mogłoby odetchnąć z ulgą kiedy mogliby schować odkurzacz do szafy. Dla nas najważniejsze jest to, że dziecko nie boi się tego sprzętu i samo chętnie używa, a więc cel jest osiągnięty.

Aspirator dostępny jest najtaniej TUTAJ

elektryczny aspirator do nosa

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Najlepsze książki dla dzieci 2017 r. – 10 najciekawszych tytułów

Najlepsze książki dla dzieci 2017 roku, które skradną Wam serca. Najpiękniejsze, najciekawsze i to w jednym miejscu.

Uwielbiam podsumowania, bo dzięki nim widzę, co udało się w danym czasie zrobić, a nie ma nic lepszego jak realne wyniki pracy. Dlatego również i w tym roku zdecydowałam się na kilka wpisów, które pomogą Wam poznać kilka lub kilkanaście prawdziwych perełek!

To już tradycja tu były Najlepsze książki dla dzieci 2016, a teraz czas na: 

Najlepsze książki dla dzieci 2017 roku

„Lotte piratka” Sandrine Bonini wyd. Polarny lis

Dostępna TUTAJ

Dla dzieci 4+

Przepięknie zilustrowana książka o małej dziewczynce, która ma niesamowitą wyobraźnię! Przeżywa coraz to nowe przygody i potrafi radzić sobie z przeciwnościami losu. Przypomina mi trochę rezolutną Pippi. Jeżeli nie znacie tej książki, to koniecznie ją sprawdźcie.

Najlepsze książki dla dzieci 2017

„Przygody dzieci z ulicy Awanturników” Astrid Lindgren wyd. Nasza Księgarnia

dostępna TUTAJ

Dla dzieci 5+

Książka, którą czytałyśmy kilka razy na wakacjach na wsi. Bardzo przypomina mi moje dzieciństwo i mam do niej ogromny sentyment. Przepięknie wydana  książka przez wydawnictwo Nasza Księgarnia sprawia, że mam ochotę ciągle do niej wracać. Świetnie nadaje się do czytania przed snem.

Najlepsze książki dla dzieci 2017

„Historie zamiecione pod dywan” Agnieszka Zimnowodzka wyd. Kocur bury

dostępna TUTAJ

Dla dzieci 5+

Długo czekałam na tę książkę, ale było warto. Jest przepięknie wydana, a od ilustracji nie można odciągnąć wzroku. W każdej historii, Lilka podróżuje w czasie i przestrzeni. Jej przygody są niezwykle ciekawe i inspirujące. Po każdej przygodzie wraca do świata realnego i dzięki temu książka jest naprawdę wciągająca.

Najlepsze książki dla dzieci 2017

„Pięknie dziękuję”, Ellen Surrey, wyd. Babaryba

dostępna TUTAJ

dla dzieci 3+

Książka, która nie dość, że jest pięknie zilustrowana i ciekawie napisana to ma ogromną moc. Według mnie jest to MUST HAVE na dziecięcej półce. Można ją też podarować osobie, której jesteśmy wdzięczni. Sytuacje opisane w książce uczą dzieci wdzięczności za to co mamy i mówienia dziękuję.

Najlepsze książki dla dzieci 2017

Sen Alicji, czyli jak działa mózg, praca zbiorowa pod kierunkiem prof. Jerzego Vetulaniego, wyd. WAM

dla dzieci 6+

dostępna TUTAJ

Genialna książka pod względem merytorycznym, jak i wizualnym. „Sen Alicji” jest naszpikowany ciekawymi wiadomościami z zakresu neurobiologii, a dzięki jej formule możemy w łatwy sposób przyswoić tę wiedzę. Bardzo nas zaciekawił podrozdział na temat efektywnego uczenia się. Zawarte informacje można w ciekawy sposób wykorzystywać w życiu codziennym.

Najlepsze książki dla dzieci 2017

„Idziemy na niedźwiedzia” Michael Rosen, Helen Oxenbury, wyd. Dwie siostry

dostępna TUTAJ

dla dzieci 18m+

Ta książka jest pod każdym względem idealna i wg mnie to must have na półce malucha. Przepiękne ilustracje, wartka akcja, mnóstwo powtórzeń, wyrażenia dźwiękonaśladowcze, dużo wyrażeń przyimkowych … mogłabym wymieniać w nieskonczoność!

A do tego historia jest tak napisana, że czytający ma możliwość zmiany prozodii. Raz jest wolne i wesołe tempo, a raz szybkie i podszyte strachem. GENIALNA!

Najlepsze książki dla dzieci 2017

„Prosiaczek i zjednoczone królestwo”, Ola Woldańska-Płocińska, wyd. Czerwony konik

dostępna TUTAJ

Dla dzieci 18 m+ (do oglądania) aż do 6 roku życia do nauki angielskiego

Jak ja czekałam na tę książkę, bo uwielbiamy wszystkie pozycje tej autorki. Tym razem prosiaczek wyrusza w podróż liniami lotniczymi „Chrum chrum airlines” na Wyspy Brytyjskie. Każdego dnia ma inne przygody, a całość jest zapisana i genialnie zilustrowana.

Książka wg mnie nadaje się do oglądania już dla 18- miesięcznego dziecka, do czytania dla starszego, a do nauki angielskiego nawet dla 5-latka. Lilka jest nią bardzo zainteresowana, bo w tym roku zaczęła chodzić na dodatkowe zajęcia. Książka nie dość, że jest piękna to do tego ma ogromną wartość edukacyjną – a takie kocham najbardziej.

„Opowiem Ci mamo, co robią dinozaury” Emilia Dziubak, wyd. Nasza księgarnia

Dostępna TUTAJ

Dla dzieci 3 +

Kolejna genialna książka z serii „Opowiem Ci mamo”, tylko narysowana przez jedną z moich ulubionych ilustratorek dla dzieci. Tym razem poznajemy dinozaury. Z książki dowiecie się MNÓSTWA informacji, a do tego będziecie się świetnie bawić. Julian, na razie tylko ją przegląda, za to Lilka naprawdę lubi ją czytać. Myślę, że to dobry pomysł na prezent, który będzie służył kilka lat.

Seria „Paluszkiem przesuń”, Gabriele Clima, wyd. Wilga

Dostępna TUTAJ

Dla dzieci 12 m+

Piękna seria dla młodszych dzieci z ruchomymi ilustracjami. Do tej pory mój syn je uwielbia.

Seria „Co wokoło” Lotta Olsson i Charlotte Ramel, wyd. Zakamarki

dostępna TUTAJ

Dla dzieci 12 m+

Rymowane książki z prostym tekstem dla najmłodszych. Fajne, proste ilustracje i zaskakujące skojarzenia.

To były nasze najlepsze książki dla dzieci 2017 roku

A teraz mam pytanie do Was: Jakie były Wasze najlepsze książki dla dzieci 2017 roku?

Jeżeli macie bloga to bardzo Was zachęcam do udziału w akcji: „Książkowy rok u Nebule”. Dodajcie wpis u siebie z 10 najlepszymi książkami i zalinkujcie do mnie. A być może z Waszych propozycji zrobię kolejny wpis, bo fajnych książek nigdy za wiele:)

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej