kontakt i współpraca
W związku z tym, ze rozpakunki moich blogowych koleżanek mogą ruszyć pełna para postanowiłam wrzucić post weryfikujący zawartość mojej torby do szpitala. Na początek rzeczy, których nie miałam i prosiłam D. żeby dowiózł (czasem w trybie natychmiastowym).
a tu reszta rzeczy, które się nie przydały w szpitalu
Dziś będzie mniej kolorowy post… Otóż jesteśmy jeszcze w szpitalu, bo Lilka ma żółtaczkę. Wczoraj pediatra mówiła, że najprawdopodobniej dziś wyjdziemy. Ja się strasznie na ta wiadomość ucieszyłam. A dziś po badaniach okazało się, że musimy zostać i zobaczyć czy nie rośnie…
Na razie jest 14.6 i to jest 4 doba. Jeżeli jutro wzrośnie to będą małą naświetlać. Do doświadczonych mam: miały to Wasze maleństwa? Są na to jakieś sposoby? Czy częstsze karmienia mogą pomóc? Jeszcze w miarę byśmy to znieślibyśmy gdyby nie „współlokatorka” z mojej sali. Ciągle ją ktoś odwiedza, a to matka na obcasach a to wyperfumowany mąż…
Głośno gadają i w ogóle. Ja walczę dziś z nawałem mleka i nie wiem jak już sobie radzić, a ona po 2 próbach karmienia stwierdziła, że ją bolą sutki (przecież to normalne na początku) i ona chce karmić małą mm. Jej wybór, ale jak patrzę na siebie, zapłakaną, walczącą żeby Lilcia chociaż trochę więcej upiła i nie zasnęła to mi na maxa smutno… Już nie wiem co robić z tym nawałem… Mała ciągle śpi, więc mało upija, a jak już się przyssie to po 5 min przy piersi usypia. Ehh…ciężki to czas. Mam nadzieję, że będzie lepiej.
Jesteśmy jeszcze w szpitalu, więc pisze szybko co by chociaż trochę zaspokoić Wasza ciekawość.
Zaczęło się od skurczy, które mnie obudziły o 5.30 rano 26.09. Wydawało mi się, ze to może po wczorajszym sushi, ale powtarzało się regularnie. Zupełnie inaczej je sobie wyobrażałam.
Myślałam, ze będzie twardniał brzuch, ale ból bardziej przypominał dolegliwości żołądkowe. Jak zaczęłam je mierzyć to okazało się, że są co ok 3 min i trwają 50 s. Stwierdziłam, ze to chyba to i zadzwoniłam do mojej położnej, którą miałam wykupioną do porodu.
Położna powiedziała, że mam się wykąpać, zjeść śniadanie i zadzwonić za pól godz. Miała też bardzo zła wiadomość… w szpitalu nie było żadnego wolnego miejsca. Powiedziała, że musimy wytrzymać w domu a w szpitalu spotkamy się o 9, no jak będzie zaawansowany poród to nas nie odeślą do innego.
Z tego stresu skurcze zaczęły występować rzadziej – co 4 min. Zrobiłam kanapki, skakałam na piłce, dopakowałam torbę i ruszyliśmy do szpitala. O 9.20 byliśmy na miejscu na ip. Położna już na mnie czekała. Po badaniu okazało się, ze mam już 5 cm rozwarcia. Bardzo się ucieszyłam, bo nie bolało mocno. Niestety położna powiedziała, że musimy czekać na sale…
O 11.20 znaleźliśmy się na porodówce. Tam już miałam 7 cm rozwarcia i o 13.55 Lilka wylądowała na moim brzuchu. To był najpiękniejszy moment mojego życia:) niesamowite uczucie. D. był cały czas ze mną. Bez niego nie dałabym rady. Jest ideałem mężczyzny.
Lilka ważyła 3800 i mierzyła 57 cm. Dostała 10 punktów. Od razu pediatra podcięła jej wędzidełko, bo zauważyłam, ze jest dość krótkie. Jest wspaniała! Nie wiedziałam, ze można od razu kogoś tak pokochać.
Najprawdopodobniej jutro wyjdziemy ze szpitala:) będę się odzywać jak się ogarnę. Ależ jestem szczęśliwa
P.s. Dałam radę bez zzo i oxy.
Dziś o 13.55 urodziła sie nasza córeczka. Waży 3800 g. i mierzy 57cm. Jest cudna! Poród całkowicie naturalny:) odezwę sie jak juz sie ogarnę! Pozdrowienia!
40!!! Ale spokojnie… 40 t.c. wg OM, a wg pierwszego usg (najbardziej miarodajne u osób z nieregularnymi cyklami- tak jak u mnie) 39 t.c. i 1 dzień. Chyba Lilce jest bardzo dobrze w swojej kwaterze, bo się nie kwapi wybrać na ten świat. Nic się nie dzieje… Piję herbatę z liści malin, jem Wieśka 9 tabletek dziennie, sprzątam, spaceruję! A nawet dziś zjadłam całego, surowego ananasa. I nic! Nadal w dwupaku. Może znacie jeszcze jakieś domowe sposoby wywoływania porodu???
waha się cały czas. A wymiary Lilkowego apartamentu to: o kurczę, 111 cm! 2 cm nam przybyło od ubiegłego tygodnia.
nie ma nic, mimo, że brzuch nadal rośnie.
z 5 przerwami na wizytę w toalecie. Boli mnie też strsznie miednica jak się przekręcam z boku na bok.
wizyta rodzinki:)
nie mogę założyć moich nowych Conversów!!! Brzuch mi w tym skutecznie przeszkadza. Nie mam ciepłych ubrań, które by na mnie pasowały. No i szczerze mnie wkurzają telefony i smsy z pytaniami: Czy już urodziłam? Jakbym urodziła to na sto stów bym się podzieliła z całym światem i wszechświatem!
hmmm chyba nikt się nie zdziwi jak napiszę, że już się nie mogę doczekać Lilki. Zwłaszcza jak oglądam fotki cudnego Brunelka u Olgi. Wychodź kochana! Fajnie tu jest!
Po wczorajszym rozpakunku Olgi poczułam, że mogę zacząć rodzić w każdej chwili. W związku z tym postanowiłam, że jeszcze szybko trzasnę post, który obiecałam w ubiegłym tygodniu, czyli szaleństwa wyprawkowego ciąg dalszy…Lecimy po kolei (o niektórych rzeczach już było, jednak chcę żeby post był w miarę spójny trochę się powtórzę):
Bugaboo Cameleon Missoni, kupiony na tragach MOther&Baby (polecam wstrzymywanie się z zakupami wyprawkowymi do następnych edycji ze względu na przyzwoite rabaty).
Skip Hop Duo Deluxe kolor charcoal (czytaj grafitowy)
Fotelik:
Maxi Cosi Pebble kolor Confetti
Poduszka do spania a później karmienia:
kojec Motherhood- uwielbiam go! Dzięki niemu cały czas w miarę wygodnie mi się śpi i nie bolą mnie plecy.
Łóżeczko: dostaliśmy używane. Było w kolorze drewna i miało dość liczne ślady po ugryzeniach:) Ale udało nam się je odrestaurować. Ma regulowany poziom dna, okrągłe i wyjmowane szczebelki (kształt szczebelków był dla mnie bardzo ważny, bo jak dziecko uczy się wstawać to właśnie te okrągłe najlepiej pasują do łapki). Efekt taki:
gryka-kokos
Ikea ( 4 sztuki- są pakowane w 2-pakach)
na zdjęciach powyżej nakładany na łóżeczko z pokrowcami z Ikei (2 sztuki).
jeszcze nie przyklejone z allegro
Prince Lionheart. Nie mamy miejsca przy łóżeczku na pieluszki, chusteczki i inne takie, więc wynalazłam coś takiego:
Wanienka: znów z braku miejsca opcja najbardziej ergonomiczna: Flexi Bath- składane cudo w kolorze zielonym z wkładką Baby Support (prezent od przyjaciółek).
Babydream
Huggies i Bella
Babydream (ze względu na w miarę przyjemny skład i cenę)
Allegro 2 sztuki
kupiłam 10 zwykłych na Allegro, ale nie nadają się do niczego. Wyglądają raczej jak gaza… Mam kilka z Motherhood i te są o niebo lepsze:
Te drugie w zielony wzór są z Ikei nazywają się Vandring i niby są to muślinowe ręczniczki. Ja będę ich używać jak pieluchy tetrowej (czyt. do wszystkiego):
Mamy też takie małe ręczniczki z Ikei Krama do stosowania wielorakiego:
Motherhood (6 sztuk)
jeden bardzo gruby LaMillou Marine, druga kocyko-kołderka Tkmaxx, jeden robiony na szydełku-sh, jeden zwykły bawełniany: w sumie 4
2 sztuki, jeden z Ikei Barnslig, drugi z Tkmaxxa
2 sztuki z sh
Tkmaxx
Pampers Premium Care i Huggies. W SuperPharmie kupiłam zestaw startowy Huggies za 19.90. Fajne rozwiązanie, bo słyszałam, że Huggiesy przeciekają, ale za to mają wycięcie na pępek. Po takiej małej paczce będę wiedziała, które nam lepiej odpowiadają.
3 paczki Babydream
Babydream- świetny skład i cena. Zamierzam ograniczyć kosmetyki do minimum. Nie kupuję żadnych emolientów (one są przeznaczone do skóry wysuszonej, mającej już jakiś problem). Ani oliwki, ani pudru (pamiętajcie żeby nie uzywać pudru u dziewczynek, bo wysusza i może doprowadzić do synechii). Mam zamiar kąpać Lilkę w samej wodzie.
nie mogłam się zdecydować, więc kupiłam i to i to:) Ja mam Tommee Tippee. W szkole rodzenia położna nam mówiła, że rodzice bardzo się boją obcinać dziecku paznokcie. W sumie się nie dziwię… ja pewnie też będę się bała. Mówiły też, że znają rodziców, którzy dzieciom paznokcie….UWAGA! obgryzają! Hehe:)
w ampułkach ok 30 sztuk
do pielęgnacji pępka
15 sztuk
Lovela, a później zamierzam prać albo w orzechach albo w proszku sensitive
Tommee Tippee
Frida + zapasowe filtry
Medisana. Wcześniej byłam zdecydowana na Microlife nc-100. Jednak podczas kupowania sprzedawca mnie przekonał do Medisany. Dlaczego? Microlife nc-100- czas pobierania pomiaru 3s. Medisana- 1s. Wiecie ile to 3 s. przy ruszającym się niemowlaku?:) Można nim też mierzyć temp. pokoju, wody, posiłku. Cud, miód:)
Buka przywieziona przez D. z delegacji i drewniany gryzak-grzechotka
Tak wygląda nasza wyprawka. Jeżeli macie jakieś uwagi lub porady zapraszam do komentowania.
An.
a początek cyklu był tu: Wyprawka do szpitala
39 uważam za skończony. Mam wrażenie, że ten tydzień miał z 14 dni, a każdy dzień po 48 h. Dłuży się potwornie – zgodnie z przysłowiem: „Czekającemu czas się dłuży”. A że czekam już 9 miesięcy to się nie dziwię.
oj waha się waha. Tak jak w poprzednich miesiącach widać było przyrost (tak, tylko przyrost) to teraz czeka mnie siurpryz, ile łaskawie wskaże waga. Ogólnie plus/minus 1kg. Wymiary: 109 „w pasie”. Od ubiegłego tygodnia nie urosłam. Co i tak nie zmienia faktu, że nie mieszczę się w spodnie ciążowe. Nasuwam teraz tylko w getrach. Trochę dziwnie się w nich czuję, bo zawsze myślałam, że w getrach chodzą tylko dziewczynki do lat 5. Nie mam niestety innego wyboru, więc wkładam getry, na to dłuższy T-shirt i tak chodzę.
niet! Normalnie cichutko zaczynam się cieszyć. Ale naprawdę cichutko, bo podobno dziady potrafią wyleźć na ostatniej prostej, a nawet po porodzie. Ciągle używam Babydream, ale brudzi mi ten olejek ubrania. Muszę odczekać dobre 15 min żeby coś przyodziać na górę.
oj kiepski, pod względem ilości wizyt w toalecie.
złożyliśmy łóżeczko i jesteśmy gotowi! Wszystko kupione, poprane, uprasowane… Normalnie, aż D. nie może uwierzyć, że to już wszystko, bo z moim zapędem do zakupoholizmu jest to mało prawdopodobne;)
tak jak w ubiegłym tygodniu coś bolało, coś twardniało to teraz nul. Mam nadzieję, że to oznacza ciszę przed burzą.
sen przerywany co godzinę i palce u rąk jak parówki.
Ciebie, Córko! A tu dokumentacja tego, co wczoraj narobiliśmy i dziś jest oczywiście 1 kg do przodu. Zainspirowani wizytą w tym miejscu sami zrobiliśmy ekologiczne hambuksy /tzn. D. zrobił, ja kibicowałam/. A nawet sami zrobiliśmy chipsy. Tłuszcze trans też są potrzebne w diecie ciężarówki.
Byliśmy dziś z D. na Pchlim targu w Forcie Sokolnickiego. Bardzo fajne miejsce i warte uwagi wydarzenie. Wystawców było sporo m.in. miszkomaszko, alelale, minimetry, blabla, bambaki. Zakupiliśmy Lilce takiego zajca! Świetny jest! Za uszy można go zawiązać do łóżeczka lub fotelika. Aaa no i jest dwustronny. Na jednej stronie zajczyk śpi, a na drugiej ma otwarte oczka.
Tak się prezentuje w łóżeczku:
Dziś układałam ciuszki w Lilkowej komodzie i postanowiłam udokumentować moją pracę. Wiem, wiem dużo tego… Ubranka, które włożyłam do komody są od 0 do 4 m. Więc jak na taką rozpiętość rozmiarową to wcale nie jest dużo (D. oczywiście uważa, że tyyyyle tego…:) Mamy dość małą pralkę no i za bardzo nie mamy gdzie suszyć tej całej garderoby. Nie chciałoby mi się prać i prasować co drugi dzień. 95,5 % ciuszków upolowałam w sh:) Z czego jest bardzo dumna, bo po pierwsze wydałam niewiele, a po drugie nie podoba mi się większość ubrań, które można dostać w polskich sklepach. No to zaczynamy!
Pajace: 20 sztuk w tym 2 rampersy. Jeden z nich po prawej str.
Body z długim rękawem: 20 sztuk
Body z krótkim rękawem: 20 sztuk. Jedno z autem Baby GAP- przecież dziewczyny też je lubią.
Bluzy ciepłe: 2 sztuki, sweterki: 2 sztuki, bluzeczki: 6 sztuk, t-shirt longsleeve: 4 sztuki
Sukieneczki: 4 sztuki
Spodenki i getry: 13 sztuk
Wszystko się mieści w dwóch szufladach komody MALM z Ikei. Ułożyłam wszystko od największego do najmniejszego (czyt. największe na dole, najmniejsze na górze). Mam tyle fajnych ciuszków, więc nie chcę nic przegapić:)
Między innymi ten OOTD:) hehe
Czapeczki i śliniaki do odbijania:
Skarpetki i rajstopki:
2 kombinezony (średnio ciepłe). Zimowy jeszcze kupimy:)
To tyle. W weekend postaram się zamieścić resztę Lilkowej wyprawki.
38 tc. zakończony! Powiem szczerze, że tak jak cała ciąża leci błyskawicznie to ostatni tydzień już się dłużył.
nie mam pojęcia dlaczego, ale mam spore wahania wagi. Jednego dnia jest +1,5 kg, a już na następny dzień jest -1 kg. Możliwe, że to zatrzymanie wody w organizmie. Staram się ograniczyć sól, ewentualnie używam soli potasowej. Łapki mam nadal spuchnięte, stopy też. Na szczęście tej opuchlizny na nogach nie widać. Natomiast jakiś czas temu musiałam kupić buty o rozmiar większe. Masakra! Jeszcze tylko troszkę mi brakuje do rozmiaru butów D. Mam nadzieję, że po porodzie wrócą do dawnego rozmiaru… A teraz wymiary: 108 cm. na wys. pępka. Od poprzedniego wpisu przybył 1cm. Ciekawe ile jeszcze urośnie?
nadal nic! Ale smaruję się namiętnie już 3 razy dziennie. Skóra na brzuchu ładnie napięta i elastyczna. Tak jak już pisałam używam Babydream fur Mama (balsam i oliwka). Smaruję też łydki, bo mam wrażenie, że mam tam napiętą skórę i boję się, żę może tego nie wytrzymać. Napiszę jeszcze a propos Musteli, bo pod poprzednim postem moja czytelniczka napisała, że firma już zmieniła skład i ten krem nie zawiera już Poliakrylamidu (PAM). Niestety byłam wczoraj w aptece i z ciekawości spojrzałam na skład… No i jest tam nadal… Pewnie jest to jakaś stara seria. Spojrzałam też na datę przydatności tego specyfiku. Niestety- do 06.2014 r. Także jeżeli się zdecydujecie na Mustele 9M sprawdzajcie, czy jest to wersja z tym szkodliwym składnikiem.
o ludzie! okropnie mi się śpi… Wstaję ok 5 razy do toalety. Coraz ciężej jest mi się podnieść z łóżka. Boli mnie wtedy brzuch i jest w bardzo dziwnym kształcie. Btw. czytam właśnie świetną książkę pt. „Jak wychować szczęśliwe dziecko” – autor John Medina. Jest tam napisane, że często wstając z łóżka w nocy dziecko „doznaje” odruchu Moro. Kiedy leżymy spokojnie przez parę godzin i nagle wstaniemy to dziecko doświadcza tego bezwarunkowego odruchu i dlatego to tak boli. Odruch Moro charakteryzuje się tym, że podczas chwili przestrachu (nagłej zmiany pozycji ciała, głośnego dźwięku) reaguje energicznym wyprostowaniem rączek i nóżek, wygięciem całego ciała w łuk. Po tym zaciska pięści i powoli obejmuje swoją klatkę piersiową. Wygląda to tak: Jak sobie pomyślę, że Lilka tak reaguje na moje wstawanie to mi jej szkoda. Biedulka…
„odwiedziny” u Lilci. Mała waży już 3280 g. i moja gin przewiduje, że w chwili porodu będzie ważyć ok 3,5 kg. Już się nie możemy doczekać naszej Kruszyny! Niestety nic prawie nie było widać. Ona jest już tak duża, że trudno cokolwiek zobaczyć. Po za tym usg miałam robione w szpitalu, a tam wiadomo, raczej lekarz nie pokazuje „A tu jest nosek”, „A tu stópka”. Lekarz dokonał wszystkich pomiarów, sprawdził czy wszytsko jest ok i tyle.
za przedciążowymi ciuchami /już się prawie w nic nie mieszczę, nawet w ciążowych spodniach uciska mnie panel/), za wkładaniem sznurowanych butów, za zrobieniem samodzielnie pedicure:) Ale to nic! Już blisko! A uśmiech naszej Małej wynagrodzi wszystko.
nadal boli mnie brzuch jak na okres, czasem twardnieje brzuch. Gin mówi, że ból brzucha spowodowany jest jednorazowymi wyrzutami oksytocyny. Jak już wystąpi pełny „wyrzut” to wiadomo co się bedzie działo:) Na ostatniej wizycie gin powiedziała, że szyjka jest już miękka. Może już niedługo. Za radą znakomitej położnej od 36 tc. biorę olejek z wiesiołka 2x 2tabletki, a od 37 tc. 3×3 tabletki i chyba działa, bo na poprzedniej wizycie w końcówce 35 tc. szyjka była twarda jak kamień, a po 2 tygodniach brania Wieśka szyjka jest już miękka. Niewątpliwie włączył mi się syndrom wicia gniazda. Ciągle myślę, co jeszcze posprzatać, co jeszcze trzeba zrobić. Od środy zaczynam generalne porządki!
okropny sen!!! opuchnięte dłonie i stopy.
dziwne, ale wydaje mi się, że zrobił się głębszy.
w weekend złożymy łóżeczko i wszystko będzie już gotowe. Czekamy na Ciebie córeczko!
a tu opisywałam 37 tydzień
Dziś biorę na tapet leżaczek. Będzie trochę kontrowersyjnie… Otóż w ferworze niemowlęcych zakupów cały czas wymyślam co tu by dokupić, aby było miło, łatwo i przyjemnie przez pierwsze chwile życia Lilki. Nie od dziś wiadomo, że pierwsze 3 miesiące życia dziecka to tzw. 4 trymestr. Dziecko w tym czasie uczy się przede wszystkim siebie, nas, otaczającego świata. Jest to okres niezwykle trudny zarówno dla nas (nieprzespane noce, czasem baby blues i inne sprawy związane z przybyciem nowego członka familii). Często nasze życie zmienia się o 180 stopni.
Położna w szkole rodzenia powiedziała nam bardzo przydatną rzecz. Otóż dziecko jest ostatnim współlokatorem wprowadzającym się do 15 metrowego pokoju w akademiku. Tak, tak! Chodzi o to, że to on się do nas przystosowuje, a nie my do niego. Oczywiście bez przesady. Chodzi mi tu bardziej o temperaturę panującą w domu i poziom hałasu. Jeżeli do tej pory zawsze lubiliśmy w domu chłodek, to nie ma sensu podkręcać kaloryfera na full, bo Małemu/-j jest zimno. Albo jeżeli zawsze mamy włączone radio, bo lubimy to też nie zmieniajmy tego diametralnie. Nie będzie to dobre, ani dla nas ani dla dziecka.
Trochę odbiegłam od tematu. Kocham różnego rodzaju gadżety. Sama śledzę nowinki i jeżeli coś mi wpadnie w oko to bardzo często mam to już na drugi dzień:) W tzw. biznesie dziecięcym jest od groma i trochę takich gadżetów. Cały czas pojawiają się nowości, a projektanci prześcigają się w swoich innowacyjnych pomysłach. Dziś będzie o jednym z takich wynalazków, czyli o leżaczku, leżaczku-bujaczku, leżaczku bujaczku z wibracjami, leżaczku bujaczku z wibracjami i wejściem typu „jack” na podpięcie odtwarzacza MP3. Konfiguracji jest wiele. Jeszcze jakiś czas temu ślepo, nie zagłębiając się w temat stwierdziłam, że też taki będziemy mieć. Wszyscy mają to i my. Jednak jak zawsze zrobiłam mały research o tych leżaczkach i zmieniłam diametralnie zdanie. Leżaczek jest polecany dla maluszków od 3 miesiąca. Przyjrzyjmy się więc, co takiego w tym malutkim ciałku się zazwyczaj dzieje w tym czasie. Dziecko w 3 m.ż – MOŻE, ale nie musi bo każde dziecko rozwija się inaczej i ma swój
Jak dziecko ma robić te wszystkie NIEZWYKLE WAŻNE DLA ROZWOJU czynności będąc przypięte 3-punktowymi pasami? No właśnie! Nie może! Najlepszym miejscem dla dziecka jest podłoga. Tak, tak! Twarda podłoga.
Rozkładamy koc, ewentualnie matę (ale na pewno taką bez pałąków z zabawkami, lusterkami, wibracjami, poduszeczkami) i obserwujemy jak nasze dziecię się próbuje obracać, łapać za nóżki, oglądać swoje łapki, leżąc na brzuchu obserwuje świat. Po całym researchu uważam, że leżaczki są beee. Kiedyś w czasach pierwotnych nie było takich wynalazków „ułatwiających życie rodzicom”.
Sądzę też, że zapinając dziecko w takim ustrojstwie przyzwyczajamy je do siedzącego trybu życia, z którym w dzisiejszych czasach tak nieudolnie walczymy. A jak już widzę niektóre modele to mi kopara opada. Słodko-pierdząca kolorystyka, zielono-różowo-pomarańczowa przyprawia mnie o mdłości. Maluszki w takim wieku nie mogą być przestymulowane (dociera do nich za dużo bodźców). Różnego rodzaju zwisające, błyskotki, lustereczka, naciągane pozytywki.
Wszystko w jednym czasie dla tak młodego układu nerwowego to stanowczo za dużo. A jak jeszcze do tego taki leżaczek nie ma możliwości blokowania płóz to już w ogóle… Samo jest w stanie wprawić się w ruch. Nie jest to dobre, jeżeli nie jest w pełni ukształtowany układ nerwowy i kręgosłup. O wibracjach w leżaczkach nie wspomnę… Wibracje oddziałują na układ czucia głębokiego ( ukł. proprioceptywny /receptory tego układu znajdują się w ścięgnach i mięśniach/). Generalnie ten układ jest odpowiedzialny za to jak czujemy nasze ciało. Stymulowanie tak małego dziecka wibracjami jest niebezpieczne. W teorii integracji sensorycznej bardzo ostrożnie stosuje się wibracje. Jest to najsilniejsza stymulacja układu proprioceptywnego.
Pewnie pojawi się pytanie: „No to jak inaczej?” albo „Jak Ty obiad ugotujesz? ”Do leżaczka zazwyczaj wkładamy dziecko kiedy nie śpi, nie jest zmęczone, jest aktywne. Ten czas powinno spędzić na podłodze poznając świat. Kiedy dziecko śpi (NIGDY w leżaczku) w łóżeczku to wtedy możemy coś ugotować, posprzątać. Jak moja Lilcia będzie chciała być ze mną w kuchni to będę rozkładać koc lub matę na podłodze i tak będę miała wolne ręce. Można też w chuście… A poza tym w tym czasie nie będziemy przecież gotować 3-daniowych dań i takie gotowanie nie powinno nam zająć więcej niż 40 minut. Jeżeli chodzi o matę to decydujemy się na taką:
Na to czasami będziemy małej dostawiać drewniany pałąk z zabawkami:
Mam nadzieję, że mnie nie zlinczujecie za ten wpis. Ten post nie powstał tylko w oparciu o wiedzę teoretyczną. Nie pisałam go w oparciu o Wikipedię i „wiedzę” wyczytana na forach. Hmm… pora się ujawnić:) Jestem pedagogiem specjalnym, logopedą i terapeutą integracji sensorycznej z kilkuletnim doświadczeniem w pracy z dziećmi, więc możecie uznać moje „rady” w pewnym stopniu jako fachowe. Oczywiście decyzje podejmiecie same… Ale na prawdę warto zastanowić się co tak na prawdę pomaga naszym dzieciom w rozwoju, a co im przeszkadza. Nie wszystkie gadżety proponowane przez producentów są dobre dla prawidłowego rozwoju naszych dzieci.
zobacz też świeży wpis fizjoterapeutki Leżaczek – bujaczek
37 tc. oficjalnie został zakończony. Nie mam pojęcia kiedy to zleciało. Pamiętam jak dziś – 19.01.2012 godzina 7.00 kiedy ukazały mi się dwie magiczne kreski. Dwie kreski, które na zawsze zmienią nasze życie.
Oj leci, leci. 14 kg za nami. D. straszy, że za momencik go dogonię. Obwód brzucha: do tej pory się nie mierzyłam. Idę mierzyć! Wracam! Haha! Ja naiwna myślałam, że centymetr z Ikei da radę. Nie dał! Wynik: 1,07 (słownie: metr i siedem cm). Niedługo będzie mnie łatwiej przeskoczyć niż obejść:)
nic nie ma! Wypatruję ich codziennie (nie żebym ich pragnęła:) Ale jakiś miesiąc temu mocno mi ciśnienie skoczyło, kiedy wypatrzyłam na brzuchu dwie małe nieregularne kreski. Panika totalna! Od razu poleciałam na smarowanie. Ba! Nawet maścią na blizny potraktowałam tych dwóch intruzów. Jakie było moje zaskoczenie, że po godzinie pasiaki zniknęły. Chyba sobie coś odcisnęłam na brzuchu:). Do 7 miesiąca używałam Musteli 9M aż wyczytałam u http://podwojona–sroka.blogspot.com/, że zawiera poliakrylamid, który używany przez dłuższy czas ma właściwości kancerogenne! Powiem szczerze, że się zdenerwowałam. Używałam go przez pół roku na brzucho i biust! Masakra! Do tego kosztuje majątek! Teraz używam Babydream fur Mama. Ta emulsja i olejek mają cudowny skład, kosztują grosze i na razie działają wyśmienicie. Do 7 m. smarowanko było 1 raz dziennie, a teraz 2 razy dziennie.
przez ostatni tydzień wstaję ok. 3 razy do toalety. Idę jak Zombie i czołg razem wzięci. Nawet nie zapalam światła w łazience. Ostatnio D. siedział w wannie jak szłam na moją wędrówkę, więc zgasiłam światło żeby się nie obudzić. No i zdeptałam jego okulary, które leżały na ziemi… Od ok 4m. śpię z kojcem Motherhood. Uwielbiam go, dzięki niemu nie obracam się na plecy. Jak tylko się wygrzebuję z łóżka D. od razu anektuje kojec:)Po porodzie mam zamiar na nim karmić.
Sesja brzuszkowa! D. cyknął nam kilka fotek na pamiątkę. Efekty możecie zobaczyć poniżej. Tak mnie przeciągnął, że ledwo żyłam, a moje stopy nigdy tak nie bolały. A no i nabyłam drogą kupna cudny owieczkowy szlafroczek i kapciuszki do 9m. Są najmilsze w dotyku i najsłodsze w wyglądzie:)
Niewątpliwie za spaniem na brzuchu:) Jeszcze trochę… Podobno jak się karmi to też się nie da. A no i sushi!
lekkie pobolewanie brzucha, dość częste napinanie się. To już chyba niedługo.
opuchnięte dłonie i stopy, ale nie jest aż tak źle.
już od ok. 2 miesięcy czekają na „chudsze czasy”. Wchodzą jeszcze na styk, ale bałam się, że jak nagle mi dłonie mocno spuchną ( np. po zjedzeniu paczki słonych paluszków;) to trzeba będzie jechać na rozcinanie. Więc wizualnie jestem stanu wolnego:)
cały czas w środku i to się już raczej nie zmieni.
oczywiście narodzin naszej małej Lalki:) A z bliższych marzeń to jutrzejszego podglądania. Nie widzieliśmy się od 5.07 czyli już 2 miesiące. Ciekawe, ile ważysz Córeczko i co słychać w Twoim wynajmowanym domku?
A tu szlafroczek
Wróciłam właśnie z zapisu KTG w szpitalu. Wszystko w normie. Pan Doktor powiedział, że już mogę rodzic… Jak to już?! Jakoś to do mnie nie dociera. Miałam też mieć USG, ale zostało przełożone na wt. Przypomniała mi się pewna „zabawna” historia. Jak moja mama była ze mną w końcówce ciąży również poszła na podglądanie do szpitala. Kiedyś wiadomo, inny sprzęt, inni lekarze… No i leży sobie na badaniu i lekarz mówi: „No piękne bliźniaczki”. A mama: „Jak to? Przecież tam jedno dziecko było wcześniej”. A lekarz tylko potwierdził, że rodzina się niespodziewanie powiększy o jeszcze jedno dziecko . Mama w szoku, zapłakana wyszła z gabinetu, ale stwierdziła, że jakoś sobie poradzi. Oczywiście urodziłam się tylko ja (chyba, że zjadłam swojego bliźniaka na koniec:). Szczerze to nie wiem jak bym zareagowała gdyby we wtorek lekarz mi powiedział, że tam dwie Lilcie siedzą. Chociaż z takimi dwiema jak te, miałabym wesoło.
Te porozumiewawcze spojrzenie w 16 sek…jest genialne!
Parę osób mnie prosiło żeby pojawił się wózkowy wpis. Tak też czynię. Nasz wózek (tzn. Lilki) to Bugaboo Cameleon z wkładką Missoni.
Po paru tygodniach od pozytywnego testu ciążowego zaczęłam się rozglądać za odpowiednim wózkiem. Ten od razu wpadł mi w oko, ale stwierdziłam, że jest za drogi. Szukałam innych, które mniej więcej spełniałyby odpowiednie warunki. Wybór padł na Mamas & Papas Sola:
Sola ledwo wchodziła do mojego bagażnika, ale i tak byłam zdecydowana na ten wózek. Jednak nie on był nam dany…Otóż na targach Mother&Baby na mój wózek (Cameleon) dostaliśmy bardzo dużą zniżkę. Zastanawialiśmy się ok. 20 sekund:) Jestem zakochana w nim po uszy! Od użytkowników tego wózka wiem, że na bank będę zadowolona. Wniosek z tego taki, że jak na maxa się czegoś chce to marzenia się spełniają.
Pozdrawiam,An.
Tatko przyniesie jeszcze fotelik z 2 cieńszym (na wszelki wypadek) kocykiem.
A na foteliku czekają na Lilkę nowi przyjaciele:
Mam nadzieję, że chociaż trochę Wam pomogłam. Zapraszam do komentowania. Może macie jakieś przydatne rady? Ja się okrutnie zmęczyłam pakowaniem. Podczas tego długiego procesu popijałam napar z liści malin, który podobno działa zmiękczająco na szyjkę. Jako, że nie mam zaparzacza pożyczyłam od D. jego bombille do picia Yerba Mate:)
to już koniec pakowania
a tu macie początek cyklu Wyprawka do szpitala
Te rzeczy przyniesie Tatuś na wyjście ze szpitala.
Dla Lilki: ciepły pajac, wiązana czapeczka i kocyk La Millou. Dla mamy: jeansowa tunika, getry, zwykłe majtki i balerinki. Wolałam spakować sobie ubranie. Kiedyś słyszałam historię, że tatuś przyniósł mamie na wyjście porwane rajstopy i sweter. Hehe:) Biedna kobita wracała w szlafroku.
I KONIEC! zapakowałam TO w 3 torby: Niebieska moro- Lilki, czarna Samsonite- moja, grafitowa Skip Hop to nasza torba wózkowa i tam są rzeczy na wyjście za szpitala, czyli Tatuś je przyniesie jak będziemy wychodzic.Kurcze, to jeszcze nie koniec…
tu macie Wyprawka do szpitala cz. 1 a tu Wyprawka do szpitala cz. 2
a tu już z perspektywy czasu Torba do szpitala – co się przydało a co nie
3 body z dł. rękawem (2 rozpinane kopertowo /żeby mamie było łatwiej wkładac i jedno na tzw zakładkę przy szyi żeby położne nauczyły mnie jak je wkładac), 1 z krótkim rękawem, 3 pajace (najlepiej żeby pajace były rozpinane na jednej i drugiej nóżce /nie takie po ukosie/. Położna mi mówiła, że noworodki mają bardzo często pobieraną krew z piętki i jeżeli są w pajacu zapinanym po ukosie to jedna nóżka jest ciągle kłuta. Jeżeli ma taki pajac, który rozpina się na jednej i drugiej nóżce to jest ok, bo ukłucia sie rozkładają równomiernie. 2 czapeczki bez wiązania i 2 pary przesłodkich skarpetek.
Wszystko raczej oczywiste. Może poza podkładami do przewijania. Mam zamiar też je sobie pod kuper podkładać.
Za radą położnych ze szkoły rodzenia zapakowałam wszystkie rzeczy, w które Lilka ma byc przyodziana do torebeczki strunowej z napisem „Lilka”. Jak Małe przychodzi na świat to wszyscy są tak podnieceni i zaaferowani, że nie wiedzą co się dzieje. Położna nam doradziła żeby ubranka ( body, pajac, czapeczka, rękawiczki niedrapki, pampersik i tetrowa pielucha byłu zapakowane w taki właśnie pakiecik. Zazwyczaj to Tatuś podaje te rzeczy położnej, wię tylko poda tę torebeczkę. Nie będzie musiał szukac pajaca w pajacach, bodziaka w bodziakach itd. Tak wygląda mój:
A są w nim:
Ubranka ( nie mogłam się zdecydowac jakie będzie pierwsze ubranko Lilki na tym świecie). Wybór padł na:
Są to 2 body z dł. rękawem, bo nie wiem jak wielka Mała się urodzi:) Najśmieszniejsze jest to, że jedno i drugie body jest w roz. 56 a różnia się długością i szerokościa. Białe jest z Zary a w kropki to Mariquita.
W moim szpitalu po 2 godzinach przebywania dzidziusia u mamie na brzuchu jest zabierane do ważenia, mierzenia, ubrania itd. Położna prowadzi mamę pod prysznic. I tu znowu Tatuś podaje pakiecik. Tak wygląda mój:
A są w nim: majtki siatkowe, podkład poporodowy, płyn do higieny intymnej, żel pod prysznic, ręcznik, stanik do karmienia, czysta koszula, szczotka i pasta , bo po paczce Nimm2 trzeba umyc kly:)
a tu część 1 wpisu Wprawka do szpitala
W końcu się zabrałam – wyprawka do szpitala! Zajęło nam (mi i Lili) to 3 godziny. Jestem wykończona! Miała być torba (l.poj.) a wyszły 3! Mam nadzieję, że nas nie wyrzucą jak tak załadowani wkroczymy na porodówkę. Poniżej przedstawiam relację. Może Wam coś pomoże, a może Wy mi doradzicie jakieś ulepszenia. Zacznę od tego, że na stronie internetowej szpitala, w którym będę rodzic (Św. Zofia, Warszawa) jest lista rzeczy do zabrania do porodu. Pakowałam się według niej, ale również według rad koleżanek, dziewczyn z forum, położnych ze szkoły rodzenia i mojej położnej, która będzie mi towarzyszyć w czasie porodu.
Te dokumenty są potrzebne do założenia karty szpitalnej. Ja mam już założoną (w 34 tc.), przez to, że mam moją położną. Dodam, że strasznie długo zajęło nam wypełnienie tej karty. Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić, że przyjeżdżam z regularnymi skurczami i musimy jeszcze wypełnić kartę… Rada od położnej: wszystkie w/w badania mieć przygotowane w oddzielnej teczce ( żeby nie trzeba było szukać ).
A tu zobaczcie wpis już po porodzie – Torba do szpitala – co mi się przydało a co nie.
Witam wszystkich!
Może najpierw kilka słów o sobie… Mam na imię Ania, mam 27 lat i całą ciążę (czyli już 36 tygodni) śledzę wiele ciążowych blogów. Podoba mi się możliwość dzielenia z całym światem swoim szczęściem. Niedługo przywitamy na świecie naszą córeczkę- Lilkę. Całą ciąże znoszę znakomicie i uwielbiam ten stan! Nie miałam żadnych przykrych objawów ( chwilkę męczyła mnie rwa kulszowa, ale już jej nie ma). Nawet teraz ( w 9m ) śpię jak zabita, nic mnie nie boli, nic nie strzyka, cerę mam idealną, włosy błyszczące. Wyprawkę mamy już calutką, dziś mam się pakować do szpitala.
Mimo tego, że wszystko już kupione i przygotowane to nie mogę się za to zabrać… bo to będzie oznaczało tylko jedno, że poród już na prawdę bardzo blisko. Wczoraj się nad tym zastanawiałam i będzie mi strasznie brakowało tych kopniaczków w brzuchu, czkawki… Za to będziemy mieli to wszystko w realu:)
Muszę trochę nadrobić zaległości. Nasza Lila na ostatnim usg w 28 tc. waży tutaj 1334 g.
To tyle na początek! Jutro nieodwoływalnie pakuję się do szpitala! Pokaże, co spakowałam i kilka fajnych rad, jak ułatwić sobie i Tatusiowi odnajdywanie rzeczy w szpitalnej torbie:)
Pozdrawiam i zapraszam