Koniec Liliija…

…nadchodzi nowe

Moi drodzy, mój blog niedługo kończy 2 lata. Uznałam, że to dobry czas na zmiany. Myślę, że przez ten czas bardzo wiele się nauczyłam, zyskałam wspaniałych czytelników oraz poznałam ciekawych ludzi.

W najbliższym czasie Liliija będzie przeżywała ogromną transformację. W każdej chwili może zniknąć…

Jednak nie martwcie się! Z pomocą Olgi i Agaty powstaje właśnie coś nowego. Stare posty zostaną przeniesione na nową platformę i blog będzie miał nową nazwę:)

Trzymajcie kciuki żeby wszystko się udało i jeżeli nagle nie będziecie mogli wejść na bloga wpisujcie: www.nebule.pl

Tam będziemy! Dla Was:)

Może napiszę kilka słów o nazwie.

Co to są nebule?

Wg M.Montessori są to wrodzone zdolności, gotowość do opanowania nowych umiejętności. np. mowy, ruchu. Przykładowe nebule mowy są to zdolności do przyswajania każdego języka, z którymi się rodzimy.

Mam nadzieję, że właśnie takie będzie Nebule. Dzięki mojemu blogowi będziecie mogły się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy na temat rozwoju dziecka  i wychowania.

Nie zabraknie też wpisów na temat zabawek, książek itp. Jeżeli macie jakieś sugestie co do wyglądu, formy bloga napiszcie w komentarzach.

Nebule (mgławice) to też  najpiękniejsze zjawiska w kosmosie. Są to obłoki gazu i pyłu międzygwiazdowego lub bardzo rozległe otoczki gwiazd. 

Możecie też zaglądać na fp na Facebooku tu Będę Was informowała na bieżąco.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Kraków state of mind

Mamy ogromny sentyment do Krakowa. D. mieszkał tam przez 10 lat i wiąże z tym miastem wiele wspomnień. Pamiętam jeszcze jak dziś kiedy urywałam się  z ostatnich zajęć aby zdążyć na intercity do Krakowa. Już w pociągu włączał mi się Kraków state of mind.

Wszystko w tym mieście jest inne. Nawet ludzie wydają się być inni. Żyją wolniej i tu i teraz. Wąskie uliczki, zabytkowe kamienice, alternatywne miejsca nadają temu miastu ciekawy klimat.

 My jednak nie jeździmy tam tylko żeby posiedzieć w knajpkach i po raz 25 przejść przez Rynek. Mamy tam przyjaciół, którzy mają dzieci w zbliżonym wieku do Lilki. Mimo tego, że mieszkamy daleko to widzimy się z nimi częściej niż z niektórymi znajomymi z Warszawy.

Nie mogę powiedzieć, że dziewczynki się ze sobą non stop bawiły, bo tak nie było. Są w takim wieku, że bawiły się raczej równolegle. To taki czas:) Mimo tego Lilka od razu po wstaniu z łóżka prosiła żeby ją zabrać do dziewczynek.

Widzę, że powoli coraz chętniej wchodzi w reakcje z dziećmi. Myślę, że za rok już z dziewczynki razem będzie chować się pod schodami i będą miały swoje pierwsze sekrety.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Rodzice kontra cukier

Nie będę pisać o szkodliwości cukru, bo można by było ten temat popełnić pracę doktorską, a nawet później i habilitację. Jeżeli ktoś miałby jednak chęć poczytać to proszę kliknąć tu.

Już dawno zauważyłam, że rodzice podzielili się na kilka (zwalczających się nawzajem) obozów ze względu na stosunek do cukru w diecie dziecka.

Obóz 1

Ignoranci – przecież Danonki mają witaminę D i wzmacniają kości. A poza tym to nie są słodycze. Słodycze to: czekolada, lizaki i gumy. Soczki mają cukier? Jak to? Ten obóz często ma też jedną świetną metodę i u nich w domu obiady znikają w tempie ekspresowym. Bo jak się zje mięsko i ziemniaki to w nagrodę jest kinder niespodzianka.


Obóz 2

Sugar Nazi – czyli jak tylko dziecko się urodzi nakładają embargo na produkty zawierające cukier. Nikt w tym domu nie zje ani grama cukru. Jakiego cukru? Ostatni raz był widziany w tym domu zanim urodziło się dziecko. Widziałam kiedyś dziecko, któremu wręczono lizaka. Lizak został skonfiskowany zanim jeszcze zbliżył się do dziecka na 15 cm. To było bardzo smutne dziecko.


Obóz 3

Ambiwalentni, dzielą się na dwie grupy:

a) Wstrzemięźliwi – słodycze są ok, ale tylko w  słodki dzień. Czyli słodycze zbieramy cały tydzień i w końcu kiedy jest już ten wyczekany dzień jest dyspensa i dzieci mogą zjeść zgromadzone łupy, nierzadko kończy się to bólem brzucha.

Znam jednego rodzica z tej grupy, który czasem podwędza dzieciom słodycze i pałaszuje je w toalecie.


b) Kombinujący – niezdrowe słodycze tylko w sytuacji kiedy ktoś je poczęstuje (cukierek od babci, lizak od koleżanki). Generalnie sami nie kupują, ale zdarzają się sytuacje wyjątkowe. Szukają zdrowszych zamienników bez syropu glukozowo-fruktozowego i innych zalepiaczy.

 
Zaliczamy się do „Kombinujących”. Cały czas szukam czegoś zdrowego, co jednak byłoby słodkie. Dzieci potrzebują słodkiego, mleko matki jest słodkie (mm też). Często dzieci kojarzą słodki smak z poczuciem bezpieczeństwa. Staramy się aby słodki posiłek nie był daniem głównym. Lila mnie czasami prosi o paluszki czy lizaka, ale tylko jak to widzi.

Dlatego w sklepie jestem dość bezradna i muszę szukać zdrowszych zamienników. Ostatnio odkryłam kilka rarytasów i chętnie z Wami się nimi podzielę (nie dosłownie, bo połowy już nie ma:). 

Ulubionym słodyczem Lilki są chyba lizaki i batoniki z suszonych owoców Babydream z Rossmanna. 
A tu inne smakołyki:

Na ostatnim zdjęciu jest kaszka bez cukru i mleka modyfikowanego (kosztuje 8 zł).

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

SN czy CC?

Jak tylko zaszłam w ciążę z Lilką to z jednej strony bardzo się cieszyłam, a z drugiej strony ogromnie się obawiałam. Nie bałam się tego jak to będzie jak Lilka się już urodzi, czy sobie poradzimy i jak zmieni się nasze życie.

Ja się panicznie bałam porodu! Naprawdę, nie potrafiłam sobie wyobrazić jak ja urodzę Lilkę. Przez głowę mi przechodziło milion myśli. Szukałam nawet u siebie różnych chorób żeby móc mieć poród przez cesarskie cięcie. Mało tego, ja już nawet myślałam, że mam tokofobię (lęk przed porodem) i powoli wybierałam się do psychiatry. 

Niestety mój zawód mi tego nie ułatwiał. Z jednej strony pedagog specjalny, który wielokrotnie miał do czynienia z dziećmi z Mózgowym Porażeniem Dziecięcym po przedłużającym się porodzie SN i w wyniku niedotlenienia wystąpiły nieodwracalne zmiany w mózgu. A z drugiej strony logopeda i terapeuta Integracji Sensorycznej, w teorii, których historia porodu  jest jedną z najważniejszych rzeczy i którego skutki (CC) widać często u dzieci zgłaszających się na terapię.

Byłam rozdarta i czułam wewnętrzny niepokój. Niestety nie pomagały historie koleżanek i osób z rodziny, które miały fatalne porody.  Nikt  z  mojego otoczenia nie miał dobrych wspomnień z porodówki.

Doszło nawet do tego, że zaczęłam szukać nawet w necie informacji o cesarce na życzenie…

Ale jednocześnie czytałam cały czas o fizjologicznych porodach siłami natury. Im moja wiedza była większa tym lęk był mniejszy. Czytałam mnóstwo na forach internetowych o tym, że poród może być wspaniały. Z miesiąca na miesiąc dojrzewałam do decyzji, że bardzo chcę urodzić naturalnie. Mało tego, marzyłam nawet o tym, żeby nie musieć korzystać ze znieczulenia.

Tak się zaprogramowałam na cudowny poród, że taki był.

Bardzo dużo pomogła mi położna, z którą wcześniej się spotkałam i umówiłam moje obawy. Później przeczytałam, że lęk przed porodem u kobiety w ciąży jest czymś bardzo normalnym i zmniejsza się wraz z końcem ciąży.

Często w prywatnych wiadomościach pytacie mnie o swoje obawy związane z rozwojem Waszych dzieci. Pytacie czy poród miał mieć wpływ na np. zaburzenia SI. Jaka jest moja odpowiedź? I tak i nie, tego nie wiemy.

Możemy jedynie stwierdzić, że rzeczywiście większy odsetek dzieci po CC ma problemy z przetwarzaniem sensorycznym. Jak to się dzieje?
W okresie płodowym dziecko ma swój własny świat. Jest ciemno, ciepło, ciasno i przyjemnie. Wraz z przyjściem siłami natury na świat dziecko zostaje odwrażliwione.

Dziecko przedostając się na zewnątrz ruchem śrubowym silnie stymuluje układ dotykowy (czucie powierzchniowe i głębokie) i jest to jego pierwszy masaż. Zwłaszcza okolice twarzy, szyii i obręczy barkowej ulegają odwrażliwieniu. Często u dzieci urodzonych przez cesarskie cięcie możemy zaobserwować nadwrażliwość tych sfer. Dzieci mogą wykazywać niechęć podczas zabiegów pielęgnacyjnych (obcinanie, mycie i czesanie włosów) mycie zębów.

Również podczas porodu siłami natury ukł. przedsionkowy odpowiedzialny za równowagę i czucie ciała w przestrzeni ulega silnej stymulacji, który jest niezbędny do rozwoju tego zmysłu. 

Ostatnie badania wykazują

nawet, że poród przez cesarskie cięcie może zmienić kod genetyczny, dlatego też ryzyko wystąpienia chorób immunologicznych (cukrzyca, rak, astma)jest częstsze (źródło tu). Podczas porodu siłami natury u dziecka hormon stresu wydziela się równomiernie. Im bliżej przyjścia na świat tym poziom kortyzolu jest wyższy.

Przy cesarskim cięciu kortyzol ma jeden duży wyrzut i to właśnie ten moment ma ogromny wpływ na  zmianę kodu genetycznego.
Tuż po urodzeniu pierwszą rzeczą jakie widzi jest światło. Zazwyczaj jest to ostre światło z jarzeniówek w szpitalu (niestety).

Bardzo ważny jest pierwszy kontakt skóra do skóry, wtedy dziecko może poczuć swoją mamę. Wtedy również uruchamia się odruch szukania piersi, dzieci często potrafią same doczołgać się do piersi i ssać. Jeżeli poród był przez cesarskie cięcie to dobrze żeby to tata trzymał gołe dzieciątko na sobie. 

Nie będę pisać o wpływie rodzaju porodu na kobietę, bo tego typu wpis powinien popełnić lekarz.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Morskie opowieści – bez cenzury

Wczoraj był post pokazujący piękno naszego wybrzeża oraz okolic. Tak jest w blogosferze, że zazwyczaj pokazuje się tylko jedną stronę. Albo wszystko piękne, czyste i tęcza nad hotelem, albo post w stylu „moja noga nigdy więcej tam nie postanie”.

Ja zrobiłam pewien eksperyment. Przez cały nasz wyjazd fotografowałam widoczki (często było to bardzo trudne z uwagi na ogrom ludzi) pustą plażę (tylko przed 7 rano) i ciekawe zjawiska architektoniczne, a w ostatni dzień postanowiłam zrobić reportaż o tym jak naprawdę wygląda Mielno.

Myślę też, że ten post nakreśli Wam fizjonomię wszystkich większych miasteczek nadmorskich znajdujących się nad Bałtykiem w okresie 01.07-31.08.

Jaka jest prawda? Jak wyglądają nadmorskie miasteczka w okresie wakacyjnym?

Jednym słowem: paskudnie.


Nigdy, powtarzam nigdy nie widziałam tyle kiczu, plastiku i wszechobecnego brzydactwa. Ludzi full od RZE po ZS. Czasem można nawet spotkać Deutsche Volke. 40% to młodzież pijąca i przeklinająca na ulicy, 30% to rodzice z dziećmi również pijący i przeklinający na ulicy, ostatnie 30% to starsi ludzi przyjeżdżający na odpoczynek ( co jest raczej nie możliwe przy tych dwóch wcześniejszych grupach).

W takim układzie procentowym my się chyb zaliczamy do 3 grupy. Pełen obraz nadmorskich wczasowiczów widać oczywiście na plaży, na którą dosłownie każdy targa piwo i parawany. Zastanawia mnie fenomen tego rodzaju ilozacji. D. wymyślił, że jest to namiastka korporacyjnego kubiku. Skoro 40 h tygodniowo przez cały rok siedzi się w 4 ścianach to również na plaży ludzie starają się stworzyć swoją przestrzeń. My parawan mielismy tylko pierwszego dnia, stwierdziliśmy, że nie ma po co go nosić skoro wszyscy wokół nas zaparawanieni to my mamy też swoją przestrzeń, tylko każda ściana jest w inny wzór. 

Jakie miejsce jest najbardziej pożądane na plaży? Oczywiście, że przy samym morzu! Żeby zająć takie elitarne miejsce trzeba na plaży stawić się przed 9. Co prawda istnieją też tacy, którzy przychodzą około południa i bezpardonowo rozbijają swój parawanik tuż przed Tobą. A wydawać by się mogło, że jesteś w pierwszej linii od morza.

Ludzie mają też dziwne podejście do opalania. My codziennie targaliśmy ze sobą parasol przeciwsłoneczny i chowaliśmy się z ulgą w jego cieniu, nacierając się (dosłownie) kremem z filtrem UV 50, a inni nabierali do butelek wodę z Bałtyku i podczas leżenia, a właściwie smażenia nacierali się nią aby jeszcze mocniej strzaskać się na heban. Zero świadomości i troski o swoje zdrowie.

Plaża to jedne wielkie śmietnisko.

Skoro nie jest nasze to można zostawić puszkę po pasztecie, butelki po piwie, kiepy… Przy mnie gość pociągnął ostatni łyk piwska, beknął i wyrzucił pustą butelkę do morza. Gdyby była postury Pudzianowskiego to bym zwróciła uwagę. Sad but true.

Kilka słów o młodzieży. Niestety Mielno ma też drugą nazwę „Polska Ibiza”. Żeby chociaż woda była taka jak na Balearach…W mieście znajduje się kilka klubów muzycznych (to za dużo powiedziane) i imprezy później przenoszą się na plażę. Często przechodząc wieczorem obok nich miałam wrażenie, że jestem na planie Warsaw Shore. Komentować nie będę.

Idźmy trochę dalej…

Wzdłuż deptaku znajduje się wiele atrakcji, automatów do gry i automatów z różnymi gadżetami. Można tez przejechać się za 30 zł konno po parkingu. Z automatu można kupić wszystko (od popcornu po kibelki, a nawet automat powróży z ręki. Trzeba mieć tylko duże ilości bilonu, bo często to ustrojstwo lubi się zaciąć.

Na straganach w dzień targowy można również wszytsko kupić.

Niemiecka chemia, ciuchy Majkel Kors, durnostojki itd. Można nawet w lombardzie zrobić sobie tatuaż…Jak to mawia D. szwarc, mydło i powidło.

Tak niestety to wygląda… Dobrze, że znaleźliśmy sobie kilka ścieżek żeby unikać tego dobrodziejstwa. Podobno pod koniec sierpnia natężenie kiczu wraz z temperaturą powietrza nad Bałtykiem drastycznie spada. Może przekonamy się o tym osobiście za rok.

A teraz żeby nie być gołosłowną- dokumentacja…

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Morskie opowieści

Wróciliśmy! Zaglądaliście do nas? Trochę nas nie było. Pomiędzy rozwieszaniem prania a robieniem obiadu skreślę kilka słów i dodam zdjęcia (dużooo).

Kilka słów o samym pomyśle…

Kiedy zaczęliśmy się zastanawiać z D. gdzie w tym roku wybrać się na wakacje nie braliśmy pod uwagę naszego Bałtyku. Dlaczego? Przede wszystkim z obawy o złą pogodę. Do tego temperatura wody w morzu nie rozpieszcza. Jednak jak zrobiliśmy burzę mózgów to doszliśmy do wniosku, że idealne wakacje dla 22- miesięcznej Lilki powinny zawierać takie atrakcje jak:

a) plaża

b) basen kryty

c) plac zabaw na zewnątrz

d) sala zabaw w środku

Tyle. I aż tyle.

Żadnego zwiedzania z Lilką sobie NIE WYOBRAŻAM. 

No więc pomyśleliśmy, że odczarujemy Bałtyk. Długo nie mogliśmy znaleźć nic godnego uwagi. Aż przypomniało nam się, że mój wujek jeździ ze swoimi dziećmi od 6 lat do Mielna. Coś chyba musiało ich tam ciągnąć skoro rok w rok obierali kierunek- Bałtyk. Mało tego w tym roku postanowili jeszcze dodatkowo na początku wakacji pojechać do Włoch.

Kiedy powiedzieli o swoich planach dzieciom (8-letnie bliźniaki) to miny im zrzedły i się popłakały, że chcą do Mielna. Postanowiliśmy to sprawdzić osobiście, czy jest to raj dla dzieci.

My również wybraliśmy się do tego samego Ośrodka. To miejsce ma wszystkie wyżej wymienione atrakcje, a do tego pełne wyżywienie (pyyyszne), krzesełka dla dzieci, ogromny zielony teren wokół hotelu z placem zabaw, w sezonie letnim animacje dla dzieci, windy, podjazdy dla wózków, fontannę (Lilka ma teraz  na nie fazę). A do tego jest umieszczony 80 m od plaży. Co prawda standard pokojów nie był jak w Sheratonie, ale my i tak tam tylko spaliśmy.

BYŁO ŚWIETNIE!

Lilka była wniebowzięta! Cały czas mówiła, co chce teraz robić. Na plaży wynajdowała sobie różne atrakcje (bieganie po zjeździe, wchodzenie po schodach, huśtanie się na poręczach). Codziennie obowiązkowo gotowana kukurydza na plaży. Na placu zabaw naśladowała inne dzieci i zawierała znajomości.

Tego nam było trzeba. Bardzo odpoczęliśmy i wrócimy do rutyny dnia codziennego. Na koniec D. stwierdził, że jednak fajny ten Bałtyk:) Jest dobrze, pewnie wrócimy tam za rok.

Wszystkie murki były nasze:)

Kałuże też

Jedno z niewielu fotek razem. Niech Lilka kiedyś zobaczy na fotkach obojga rodziców:)

Jedną z atrakcji były wieczorne spacery na deptak, gdzie bboye codziennie mieli występy. Lilka z ogromnym zainteresowaniem oglądała show, a później cały następny dzień wspominała i demonstrowała jak się tańczy na głowie.

Okularki Beaba w akcji

Animacje w hotelu! pewnie podpis nie pasuje Wam do tego zdjęcia:) Ale tak było! Ten Pan wraz z Panią są aktorami teatrzyku o „Tadku niejadku”-świetne!W następnym tygodniu były pokazy cyrkowe!

Lilka do tej pory wspomina jak Pan jeździł na rowerze, który miał jedno koło i żonglował kręglami. 

Po całym dniu atrakcji zasypiała w łóżeczku (3 razy zdarzyło się, że powiedziała „Idę spać, paaa” i weszła do łóżeczka i zasnęła!

Niezastąpiony na  upały był kocyk MayLily Etna 

ekhm… straganowy szajs, ale Lilka uwielbia 

Dyskoteka dla dzieci – ale emocje były i lizaki!

Babki są dla mięczaków. Za to salto na poręczy to już coś.

Zdjęcie pod tytułem „Mama czyta książkę lub się opala”.

Kuku monster – codziennie, nie do obrzydzenia, z piaskiem i solą najlepsza

Bambusowy ręcznik Maylily  to absolutny hit wyjazdu. Nie sądziłam, że jest tak chłonny i miękki. Do tego ogromny i piękny. Myślę, że Lilka do 18 będzie go używać.

 Zdjęcie pod tytułem „Mama musi dokończyć książkę, a tata jest w jacuzzi”.

W ciągu 14 dni były dwa dni chłodniejsze i tak w pełni wykorzystane.

Nasz nowy wózek sprawdził się znakomicie. Po powrocie nosił ślady płynu do baniek, rozduszonych rodzynek i błota. Jedno przetarcie szmatką i znów wygląda jak nowy. Mało tego jak wyczyściłam kółka z piachu i porządnie naoliwiłam to przestały dzwonić:)

Beaba Stockholm – w podróży zawsze z nami

Przed siódmą na plaży tylko my i mewy

Z mamą i tatą, to nic, że oddzielnie:)

Chyba trzeba kupić statyw.

Bidon Beaba

Najlepsze desery w Stałym lądzie

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Okulary przeciwsłoneczne dla dziecka – czy warto?

Wiecie, że jakieś pół roku temu kupiłam  okulary przeciwsłoneczne dla dziecka w sieciówce? Tak, bo byłam zupełnie nieświadoma, że takie okulary mogą wywołać więcej szkody niż pożytku i to nie tylko u dzieci.Lepiej jest założyć dziecku czapeczkę z daszkiem lub kapelusz niż założyć takie okulary. 

Tu łapcie najświeższy wpis: Okulary przeciwsłoneczne dla dziecka 2024

okulary przeciwsłoneczne dla dziecka

 Dlaczego? Podczas słonecznego dnia mrużymy oczy na słońcu, źrenice się zwężają i dostaje się do nich mniej szkodliwych promieni UV. Sieciówkowe lub bazarowe okulary nie zawierają ochrony przed promieniami UV. Podczas noszenia takich okularów, oczy są zaciemnione, źrenice są rozszerzone i promienie UV trafiają prosto do nich.

Lepiej już nic nie zakładać i mrużyć oczy…  Kiedyś już Wam pisałam, że Lilka urodziła się z niedrożnymi kanalikami łzowymi. Rok temu udało nam się je przetkać poprzez bardzo częste masaże.

Od tamtej pory jest ok, natomiast przy podmuchu wiatru, mrozie lub ostrym słońcu Lilce łzawią oczy. Pewnie też odziedziczyła tę przypadłość po mnie. Ja też mam bardzo wrażliwe oczy i od wiosny do jesieni non stop chodzę w okularach przeciwsłonecznych. 

Pokażę Wam dziś i napiszę parę słów o Lilkowych okularkach. Od ponad 3 miesięcy używamy Beaba junior glossy girl.


Okulary przeciwsłoneczna dla dziecka Beaba

okulary przeciwsłoneczne dla dziecka
okulary przeciwsłoneczne dla dziecka
okulary przeciwsłoneczne dla dziecka

  Co najbardziej mi się w nich podoba? Przede wszystkim to, że są niezniszczalne. Wielokrotnie Lilka nimi rzucała, gryzła, wyginała, a cały czas wyglądają jak nowe. Wykonane są ze świetnej jakości plastiku, który jest dość masywny, ale jednocześnie bardzo lekki.

Nietłukące, szkła mają 4 stopień zaciemnienia- czyli najwyższy stopień. Takiego rodzaju szkieł używają np. himalaiści lub piloci. Są świetnie dopasowane do głowy dziecka. Lilka ma dość dużą głowę, a jest jej w nich bardzo wygodnie. Zauszniki są długie, ale nieostro zakończone żeby przy zakładaniu nie włożyć prosto w oko. W zestawie jest gumka, którą możną zamontować w zausznikach żeby podczas ruchu okulary nie spadły z nosa. My nie używamy tego gadżetu.

Za to świetny dodatkiem jest plastikowy futerał. Pamiętajcie, że porysowane okulary psują wzrok. Okulary mają bardzo fajny, retro design. Lila podoba mi się w nich szalenie:)  A teraz pewnie oczekujecie ode mnie oceny… Czy Lila nosi chętnie okulary? Ba, kiedy tylko zobaczy, że ja mam na nosie swoje natychmiast krzyczy żeby dać jej gogle. Czasami ponosi je 10 minut, czasami krócej. Bywa z tym różnie. Ale widzę, że z tygodnia na tydzień nosi je dłużej, co mnie bardzo cieszy, bo niedługo wyjeżdżamy na wakacje i będziemy przebywać całe dnie na zewnątrz.    

okulary przeciwsłoneczne dla dziecka
okulary przeciwsłoneczne dla dziecka

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Smaczny targ

W sobotę byliśmy na Saskiej Kępie na Smacznym Targu. Jest to nowa inicjatywa stworzona również przez mieszkańców. Na targu było można dobrze zjeść (z 10 przyczep ze street food), napić się czegoś pysznego (miętowa lemoniada),zrobić eko zakupy, a i dzieci miały szereg atrakcji dla siebie.

W ubiegły weekend organizatorzy stworzyli dla dzieci wioskę indiańską. Były wigwamy, malowanie twarzy  i inne wspaniałe atrakcje. 
A już w najbliższą sobotę na Smacznym Targu będzie dzień francuski. Dzieci będą mogły zagrać w prawdziwe francuskie bule.

Po spędzeniu kilku godzin na Saskiej mogę stwierdzić, że jest to świetny sposób na spędzenie leniwego, sobotniego dnia w gronie rodziny i przyjaciół. 

A w Waszych miastach są takie imprezy?
Więcej o Smacznym Targu można się dowiedzieć tu

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Wyniki konkursu z HP

Kiedy dodawaliście komentarze pod postem z konkursem, zachwycałam się każdym Waszym pomysłem. Właściwie daliście innym czytelnikom (z także i mi) wiele pomysłów do wykorzystania w domu z użyciem drukarki. Bardzo Wam za to dziękuję! Ale jak wiecie nagroda jest tylko jedna i razem z firmą HP musieliśmy tego trudnego wyboru dokonać. And the winner is… 

„Kochany synku (1rok 3 mies.)… gdybym miała drukarkę HP wydrukowałam bym Ci …cały świat. W cichym domowym zakątku pokazałabym Tobie bogactwa tego świata.
W upalny dzień wydrukowała bym Ci niedźwiedzie polarne biegające na puszystym śniegu i pingwiny cesarskie na krze lodu a w Twe łapki włożyłabym kryształki kruszonego lodu…
W zimowy, nudny, długi wieczór wydrukowałbym Tobie gorące słońce świecące nad tropikalną plażą a wydruk ten wykleiłabym piaskiem i muszelkami być mógł widzieć, czuć i doświadczać niesamowitych wrażeń. ..
Wydrukowałabym Tobie piękne wielokolorowe kwiaty a wydruk spryskała perfumami o kwitowym zapachu być mógł widzieć, czuć i doświadczać piękna tego świata.”

„Kochana córeczko (4 latka)… gdybyśmy miały drukarkę HP wydrukowałabym Ci tęczę i przywiesiła ją Tobie nad łóżkiem byś mogła jej w końcu dotknąć.
Wydrukowałbym Tobie każde z twych ukochanych zwierząt którymi się interesujesz, Ty zaś mogłabyś powycinać je i przykleić na swój globus i mogłabyś mogła uczyć się gdzie znajduje się ich środowisko naturalne oraz jakie tereny one zamieszkują.
Na suficie przykleiłybyśmy wycięte wydruki wszystkich zagrożonych gatunków ptaków a zawłaszcza tukana tęczodziobego i amadyńca którego uwielbiasz za niesamowicie piękne ubarwienie.
Na każdej ze ścian naszego mieszkania przykleiłybyśmy wydruki zwierząt z najróżniejszych zakątków świata. Zostałabyś, tak jak marzysz, podróżnikiem i przyrodnikiem już dziś.
Wchodząc do kuchni przeniosłabyś się na Arktykę i mogła podziwiać arktyczne zające, śnieżne sowy, kajguliki, biełuchy czy orki.
Łazienkę przemieniłybyśmy w Ocean a tam mogłabyś zachwycać się pięknem błazeneków i papugoryb które prezentują Twój ulubiony kolor a nawędy i połykacze wydrukowane na drukarce Hp mogły by nas nawet przerazić.
Amazonię urządziłybyśmy sobie w salonie. Ararauny, drzewołazy, skali kurki i tukany zadziwiałyby nas swoimi kolorami.

Ja natomiast, szkraby moje kochane, drukowałabym sobie raz w miesiącu skan Waszych rączek i nóg które tak bardzo UWIELBIAM je całować i tulić by mieć niesamowitą pamiątkę Was samych.

I obiecuję Tobie córeczko, że z nową drukarką drukowałabym Tobie OD RAZU wszystko o co zawsze mnie prosisz, bo drukowanie byłoby w końcu miłe i przyjemnie. Nie wiązałoby się z wyciąganiem starej ciężkiej drukarki z szuflady i szukaniem kabli czy wciąganiem papieru„ 

Gratulujemy! Skontaktuję się z Tobą meilowo:)

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Kadry z weekendu

Weekend spędziliśmy z Anią i Milą i Zuzą i chłopakami. Było świetnie, jak zawsze!

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

róż co rusz

Mam dziś dla Was przepis na kluski śląskie w wersji pink. Trafiłam na niego w jakimś dodatku do gazetki i tak mi się spodobały, że postanowiłam zrobić. 

Co jest potrzebne:

  • 5-6 ugotowanych ziemniaków
  • nieduży ugotowany lub upieczony burak ćwikłowy
  • 1/2 szklanki mąki pszennej (ja dodałam orkiszowej typ 700)
  • szklanka mąki ziemniaczanej
  • sól
  • odrobina masła

Ziemniaki przeciśnij przez praskę (nie mam praski, więc je starłam na blenderze o małych oczkach). Buraka zetrzyj na tarce o drobnych oczkach, połącz z ziemniakami. Do masy wsyp obie mąki, wyrób gładkie ciasto. Formuj kuleczki z wykonanym palcem zagłębieniem. Kluski wrzucaj na osolony wrzątek, gotuj minutę od wypłynięcia. Wyjmij łyżką cedzakową, można polać stopionym masłem. Robiłam je przedwczoraj i wyszły pyszne. Dziś jeszcze zostały i je odsmażyłam (były jeszcze lepsze). 

Smacznego!

 Melaminowy talerzyk i kubek Rice

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Prace domowe wspierające talent dziecka + KONKURS

Pewnie pamiętacie, że niedawno uczestniczyłam w warsztatach organizowanych przez HP Jak rozpoznać talent? Dowiedziałam się wielu nowych rzeczy o tym jak kreatywnie wspierać naturalne predyspozycje dziecka.

Nie ma co ukrywać, że talenty się rodzą. A my jedynie możemy delikatnie proponować dziecku aktywności związane z tą dziedziną. Koniecznie trzeba o tym wspomnieć… „Od talentu ważniejsza jest wewnętrzna motywacja i zainteresowanie”*. Jak możemy budować wewnętrzną motywację? Moja odpowiedź jest prosta, nie należy stosować kar ani nagród jako wzmocnienia zdolności dziecka. Pisałam o tym we wpisie Kocham nie chwalę.

Dziś przygotowałam Wam kilka sposobów kreatywnego rozwijania umiejętności Waszych dzieci. Do realizacji wszystkich proponowanych przez mnie form aktywności będzie potrzebna jedna rzecz. Ciekawe czy się domyślicie o co chodzi?Propozycje podzielę na sfery, w jakich Wasze dziecko czuje się „mocne”.

Wasze dziecko wcześnie zaczyna mówić zdaniami, w wieku 2 lat potrafi streścić całą książkę. W bardzo wczesnym wieku interesuje się literami i czytaniem.

Jeżeli obserwujecie u swojego dziecka taki talent, to znaczy, że ma bardzo dobry słuch oraz pamięć słuchową. Jego niesamowite zdolności językowe  i fonologiczne mogą w przyszłości zaowocować szybszym niż rówieśnicy uczniem się oraz przyswajaniem języków obcych.

Co możecie robić w domu?

– wprowadzać czytanie globalne –

na komputerze piszemy nazwy przedmiotów użytkowych znajdujących się w najbliższym otoczeniu dziecka. Najlepiej wybrać czcionkę pisma pisanego (dziecko, które najpierw pozna litery pisane bez problemu poradzi sobie z przeczytaniem liter drukowanych. Nie działa to w drugą stronę). Drukujemy etykiety i przyklejamy na przedmioty.

Dziecko uczy się od samego początku rozpoznawania liter. Fajnie jest zacząć od wydrukowania etykietki z imieniem dziecka i przestudiowanie razem z nim wszystkich liter. –

w kolejnych etapach nauki czytania możemy zrobić zdjęcia naszych etykietowanych przedmiotów w domu, przesłać je bezprzewodowo na drukarkę i „wywołać”.

Następnie drugi raz wydrukować etykiety z nazwami przedmiotów. Ze zdjęć i podpisów można stworzyć pomoc. Zadaniem dziecka jest przypasowanie etykiety do zdjęcia.– możemy drukować również nazwy tych przedmiotów w obcym języku (np. innym kolorem) i poprosić dziecko o przyczepienie etykiet do przedmiotów.

wiersze

możemy zapisywać wiersze stworzone przez dziecko, następnie je wydrukować i stworzyć własny tomik poezji

Wasze dziecko lubi liczyć, interesuje się liczbami

W przyszłości może być uzdolnione matematycznie.Co możecie robić w domu? – z mojego posta Prace domowe ściągamy na dysk twardy w komputerze ostatnie zdjęcie. Drukujemy, wycinamy i pomoc jest właściwie gotowa. Musimy jedynie wybrać coś okrągłego do liczenia. Mogą to być np. kamienie zebrane na spacerze lub fasola.– w późniejszych etapach możemy pisać na komputerze proste działania matematyczne, wydrukować, zalaminować i prosić dziecko o dopisanie wyniku zmazywalnym mazakiem.

Wasze dziecko uwielbia rysować

W przyszłości może być uzdolnione plastycznie Co możecie robić w domu? – przede wszystkim możecie zrobić archiwum prac w komputerze. Za pomocą skanera możecie wgrać pracę dziecka na wieki do Waszego dysku– możecie drukować reprodukcje znanych dzieł i tworzyć z nich kolaże, puzzle, układanki, możecie nawet dorysować Mona Lisie wąsy

Wasze dziecko interesuje się przyrodą

Co możecie razem zrobić? 

– stworzyć np. profesjonalny zielnik. Używając komputera i drukarki możecie w domu wydrukować swoją wersję. Dodatkowo na spacerze możecie uzupełnić je o żywe eksponaty np. przyklejając liście lub zrobić zdjęcia okazów, a po powrocie je wydrukować i wkleić do zielnika.

Pomysłów na kreatywne wspieranie zainteresowań dzieci jest wiele. Jak pewnie już zdążyliście zauważyć, że do wszystkich proponowanych przeze mnie wyżej aktywności jest potrzebna jedna rzecz.

Jest to drukarka HP Deskjet Ink Advantage 2545. Jest to sprzęt, który skanuje zdjęcia, dokumenty inne materiały. Co więcej drukuje bezprzewodowo z każdego pomieszczenia w domu z HP Auto Wireless Connect. A dane do wydruku możecie bezprzewodowo wysłać ze swojego komputera, tableta i smartfona. Jest jeszcze jedno: te urządzenie HP jest bardzo ekonomiczne drukuje nawet 2 razy więcej stron za tę samą cenę. 

UWAGA UWAGA! A teraz najlepsze!

Razem z firmą HP mam dla Was konkurs, w którym do wygrania jest takie właśnie cudo! Jakie będzie Wasze zadanie? W komentarzu pod tym postem napiszcie, co byście wydrukowali na drukarce HP, aby rozwijać naturalne zdolności Waszego dziecka podczas wspólnych zabaw.

Napiszcie również swój adres e-mail. Konkurs trwa od dzisiaj do 01.07. Razem z firmą HP wybierzemy najciekawszą odpowiedź.

Regulamin konkursu do pobrania tu 

*A. Stein „Dziecko z bliska idzie w świat”

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Konserwanty

Kiedyś niezbyt przejmowałam się tym co jem. Oczywiście starałam się odżywiać zdrowo, natomiast nigdy nie zwracałam uwagi na opisy składów zamieszczanych na opakowaniach.

Aż kiedyś trafiłam na książkę Jillian Michaels „Opanuj swój metabolizm”. Tytuł jest dość mylący, ale generalnie jest to książka do nauki czytania etykietek na produktach spożywczych. Po tej lekturze moja dieta (a później też mojego męża) zmieniła się diametralnie.

Zaczęliśmy unikać przede wszystkim syropu glukozowo-fruktozowego i konserwantów. Wybieramy produkty o krótkich i prostych składach. Dlatego też kiedy dostałam zaproszenie  na wykład o konserwantach bez wahania się zgodziłam.

Na spotkaniu z psychologiem dziecięcym i dietetykiem dowiedziałam się kilku nowych rzeczy, które trochę zmieniły mój światopogląd. Wykład był zorganizowany przez Kubuś Waterrr. Jedzenie, picie dla dzieci jest naładowane konserwantami. Świadome mamy, które czytają etykietki potrafią konserwanty wytropić jednym rzutem oka.

Niestety takich mam jest niewiele.

Szkodliwe konserwanty gromadzą się w organizmie i dają skutki uboczne (ta informacja najbardziej mnie zszokowała).

Otóż dzieci, które w ciągu dnia zjadały konserwanty i są dodatkowo odwodnione mogą się zachowywać w dziwny sposób. Są nadpobudliwe, nie mogą się wyciszyć, płaczą bez powodu, są rozdrażnione.

Te objawy przypominają mi dziecko z zaburzeniami Integracji sensorycznej. Szczerze Wam napiszę, że nie wiedziałam, że konserwanty mogą mieć aż taki wpływ na zachowanie. Gdyby takie dziecko wypiłoby odpowiednią ilość wody to te nieszczęsne konserwanty zostałyby wypłukane z organizmu.

Dlatego szczególnie latem zwracajmy uwagę na to ile nasze dziecko pije. 

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Rodzic idealny?

Czy jestem rodzicem idealnym?

Nie!

A czy chciałabym być rodzicem idealnym?

Też nie!

A dlaczego?

Bo tacy nie istnieją. Wystarczy mi, że będę wystarczająco dobrym rodzicem*. 

Zawsze uważałam, że rodzic idealny to taki, który bezgranicznie kocha swoje dziecko. W miarę tego jak mój bagaż rodzicielskich doświadczeń robił się coraz cięższy doszłam do wniosku, że miłość rodzica do dziecka nie jest tu wyznacznikiem. 

Czy zdarza mi się mieć gorszy humor? Tak, oczywiście.

Czy czasami podnoszę głos? Jak najbardziej.

Czy kłócę się z moim mężem? A i owszem, ale zawszę się godzę (też przy Lilce żeby to widziała).

Czy jak czasem mnie o coś prosi to mówię „Lila, nie chce mi się”? Zdarza się. 

Wiem, że być może na blogu pokazujemy bardzo malutki kawałek naszego życia. Jesteśmy najnormalniejszą rodziną. Moje zdjęcia pokazują tylko ułamek naszej rzeczywistości. Tuż za kadrem leży skarpeta i rozdeptany chrupek…;) 

Każdy ma dni lepsze i gorsze. Chce żeby Lilka widziała mnie również w sytuacjach kryzysowych. A nie tylko wesołą i uśmiechniętą podczas gdy we mnie się gotuje. Jestem tylko człowiekiem, rodzicem, który przygotowuje swoje dziecko do samodzielnego życia.

A. Stein uważa nawet, że rodzic ma prawo przekląć przy dziecku. Pokazujemy wtedy, że jesteśmy tylko ludźmi… Tylko zawsze trzeba wyjaśnić co to słowo oznacza, a z tym jest trochę trudniej;) 

A teraz najlepsze! Dostałam propozycję od stacji TVN wzięcia udziału w programie typu reality show pt. „Mama kontra mama”. W programie  mamy będą prezentowały swoje metody wychowawcze, a następnie wśród nich będzie wybierana najlepsza mama. 

Śmiać mi się zachciało jak to przeczytałam. Myślałam, że to jakiś żart. Ale najwidoczniej nie. Coś czuje, że będzie to jatka w stylu „Surowych rodziców”. A jak Wy myślicie, czy mamy idealne/doskonałe istnieją? 

*Termin wystarczająco dobrego rodzica stworzył Donald Woods Winnicott.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Śniadanie wg Liliija cz. 2

Dziś część druga posta Śniadanie wg Lilija. Będzie o mojej nienawiści do kaszy jaglanej. Tak, dobrze przeczytaliście. Nie znoszę kaszy jaglanej.

Może nie trafiłam jeszcze na genialny przepis, który pozbawi ją kartonowego smaku. Płukałam ją, prażyłam i inne cuda wyczyniałam, a i tak smak pozostawiał wiele do życzenia.Pewnego dnia się poddałam… Aż trafiłam na znakomity wynalazek! Płatki jaglane!

To jest to! Gotują się 7 minut i są przeeepyszne (całkiem jakby nie były z kaszy jaglanej). Kupuję je na ekopółce w Piotrze i Pawle lub na wagę na Hali Mirowskiej (taniej). Lila też ja bardzo lubi.

Jemy ją naprzemiennie z owsianką. A przepis wygląda tak:– płatki jaglane– 2 łyżki syropu z agawy ( Rossmann)– bakalie, ja użyłam: żurawiny słodzonej syropem klonowym, migdały, płatki migdałowe– cynamon na płatki migdałowe po ugotowaniu – można dodawać świeże owoce /pyszne są z malinami i płatkami migdałowymi) Fotki naszego dzisiejszego śniadania 

Kubek, miska, łyżka, śliniak- Beaba

Tacka- Ikea

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Pielęgnacja włosów dziecka

Dziś post o naszych sposobach na Lilki włosy. 

 Zacznę może od określenia typu. Włosy wszystkich dzieci są normalne (nie są suche, ani przetłuszczające się). Lilki czupryna jest bardzo delikatna. Ma dużo włosów, ale są raczej cienkie z tendencją do kręcenia i puszenia się. 

Co do podcinania…

Włosy skróciliśmy 3 razy żeby wyrównać ich długość. Dwa razy byliśmy u fryzjera i raz sama jej podcięłam. Jak była niemowlakiem włosy myliśmy prawie codziennie. Od około 8 miesięcy włosy myjemy raz dwa razy w  tygodniu. Już nie muszę codziennie wygrzebywać resztek jedzenia z czupryny, więc myjemy je rzadziej. 

Zaczynam zawsze od tego, że przed myciem delikatnie rozczesuję jej włosy. Kołtuny rozplątuję palcami. Później myję je łagodnym szamponem. Nigdy włosów nie pocieram, nie szoruję tylko masuję włosy i skórę głowy. Później spłukuję pianę letnią wodą za pomocą kubka  z miękką krawędzią (tej części Lilka nie lubi najbardziej).

Dzieciom, które ogólnie nie lubią mycia głowy polecam robienie masażu z lekkim uciskaniem głowy przed samym myciem. Po wyjściu z wanny włosy lekko osuszam ręcznikiem, nie szoruję, nie pocieram, nie suszę suszarką. Staram się żeby nie szła spać z mokrą głową ( to bardzo niszczy włosy). Później włosy rozczesuję za pomocą Tangle Teezer.

Mam radę dla mam dzieci kręconowłosych.

Włosy kręcone rozczesujcie tylko na mokro. Inaczej efekt będzie jak u Einsteina. Lila ostatnio nie przepada za kucykami i spinkami, ale jeżeli już robimy jakąś fryzurę to używam tylko spinek i gumek bez elementów metalowych (one uszkadzają włosy). 

A teraz o samych gadżetach 

szampony- wybieram te bez SLS, ponieważ źle wpływają na włosy, a u kręconowłosych powodują „puszek”. Kiedyś lubiłam Babydream z Rossmanna, ale przy większej ilości włosów ten szampon już się nie sprawdza, ponieważ bardzo ciężko się spłukuje.

Używaliśmy wcześniej szamponu Hipp i on się sprawdził najlepiej, jak tylko skończę ten na pewno do niego wrócę. Teraz mam Johnson&johnson- jest w miarę ok. Ale jakieś zaćmienie mnie ogarnęło podczas kupowania tego produktu i nie zauważyłam, że w składzie (co prawda daleko) są SLS.

Zauważyłam, że Lilce mocniej się puszą po nim włosy. – szczotka Tangle Teezer z opakowaniem na gumki i spinki – nasz ostatni nabytek. Ja swojej TT używam od 3 lat i nie zamieniłabym jej na nic innego. Kupiłam Lilce wersję dziecięca i jestem bardzo zadowolona.

Lila próbuje sama się nią czesać:) Dzieciom z mniejszą ilością włosów polecam szczotki z włosia naturalnego (np. koziego), a później w miarę przyrostu czupryny szczotkę z włosia dzika. -kubek z miękkim brzegiem do spłukiwania- mój kupiłam bardzo dawno na targach.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Carlos Gonzalez – Moje dziecko nie chce jeść

Pewnie się zdziwicie dlaczego sięgnęłam po taką lekturę skoro Lilka  nie ma problemów z jedzeniem. Często matki (ojcowie raczej nigdy;) zwracają się do mnie jako specjalisty z pytaniem dlaczego dziecko „Nie chce mi jeść?”.

Zauważcie, że użycie zaimka „mi” jest dość naturalne w tym stwierdzeniu. Ja też parę razy dałam się złapać w tę pułapkę. Gotowałam obiad 1,5 h z Lilką na rękach, a później ona odmawia MI jedzenia albo prosi o chleb z masłem. Chociaż starałam się tego nie okazywać byłam smutna z tego powodu, że Lilka MI odmawia.  Aż do momentu kiedy trafiłam na tę książkę.

Obala ona mit niejadka. Tak moi drodzy, niejadki nie istnieją. Za to jest na świecie mnóstwo rodziców, którzy mają za duże wyobrażenia (często kształtowane przez media) o apetytach swoich dzieci.

Jedną z najbardziej fascynujących rzeczy jaką przeczytałam w tej książce jest podrozdział

„Dlaczego dzieci nie chcą jeść warzyw”

Tak naprawdę dzieci karmione piersią wcale nie muszą jeść żadnych warzyw i owoców. Wszystkie witaminy pobierają z mlekiem mamy. Taki boom na jedzenie warzyw i owoców przez dzieci pojawił się wraz z wprowadzeniem sztucznych mieszanek. Wszystkich witamin nie ma w mm, dlatego trzeba wprowadzać owoce i warzywa. Wtedy właśnie pojawia się problem. Dlaczego dzieci zazwyczaj nie chcą ich jeść?  Z bardzo prostej przyczyny… Dzieci mają bardzo małe żołądki. Potrzebują bardzo skoncentrowanych, kalorycznych posiłków. Musiałyby zjeść bardzo dużo owoców i warzyw aby zaspokoić głód.

Dzieci ewolucyjnie wybierają produkty bardziej kaloryczne aby zaspokoić głód. Naukowiec z Madrytu zbadał kaloryczność słoiczków dla dzieci. Średnia wartość kaloryczna takich przecierów mięsno-warzywnych to 50 kcal, niektóre nawet zawierały 30 kcal w 100g. Mleko mamy ma 70 kcal, czyli nawet 2 razy więcej niż rzeczony słoik. Nie wierzcie w to, że dziecko musi jeść więcej stałych pokarmów, bo na  mleku mamy nie przybiera wystarczająco.  

Dlaczego dzieci nie chcą jeść?  Z wielu powodów, ale najczęstszym jest to, że je się zmusza/ przymusza i wymusza. Im bardziej kręci się wszystko wokół tego, że Rysio nie zjadł miski rosołu na obiad tym bardziej w/w chłopiec nie zje naleśników na kolację. A dlaczego mógł odmówić? Odpowiedzi może być wiele:

a) miska zupy wg jego mamy ma 300 ml ( a jest w stanie zjeść o wiele mniej)
b) nie zdążył zgłodnieć od śniadania
c) bierze go okropne choróbsko i nie ma apetytu

Gonzalez obala również kolejny mit.

„Wiele dzieci przestaje jeść po skończeniu roku”

Dlaczego jest to mit? Dzieci w pierwszym roku życia rosną bardzo szybko, już nigdy ich waga i wzrost nie będą nabierały takiego tempa jak w tym okresie. Dzieci po pierwszym roku życia potrzebują tak naprawdę takiej samej ilości jedzenia lub nawet mniejszej żeby wydatkować ją  na energię potrzebną do utrzymania przy życiu.

Już nie potrzebują tak dużo jedzenia, bo nie rosną w tak szybkim tempie. Nam się może wydawać, że skoro w 12 miesiącu zjada pól kromki chleba na kolację, to w wieku 24 miesięcy powinien zjadać jedną. A tak naprawdę to nic nie powinien. W tej książce jest również szczegółowo opisany problem siatek centylowych.

Siatka centylowa nie jest wyznacznikiem zdrowia dziecka.

3 centyl to nie jest chore dziecko (oczywiście tylko z powodu, że tyle waży i mierzy). Autor obala również ilości proponowanego jedzenia. Tak naprawdę do roku dzieci powinny jeść tylko mleko mamy. Według lekarzy z początku 20 wieku warzywa i owoce powinno się wprowadzać po skończeniu 3 roku życia.

To tempo w jakim żyjemy nas również popędziło żeby wprowadzać jak najwcześniej i jak najwięcej pokarmów stałych. A dlaczego dzieci nie chcą próbować nowych potraw? Odpowiedź jest bardzo prosta… Milion lat temu dzieci poruszały się również w nieznanych im miejscach: dżunglach, sawannach. Były tam również trujące rośliny i owoce.

Instynkt samozachowawczy zabraniał im próbowania nowych rzeczy, bo mogłoby się to skończyć tragicznie. Trzeba kilkakrotnie zaproponować dzieciom nową potrawę, aby zobaczyły, że nie jest „trująca”. Jeżeli macie jakiekolwiek wątpliwości co do apetytu swojego dziecka albo wręcz uważacie, że go nie ma przeczytajcie tę pozycję. Rozwieje Wasze wszelkie wątpliwości i pozwoli skupić się na innych rzeczach, a nie tylko na tym, że dziecko nie zjadło obiadu.

Link do Moje dziecko nie chce jeść

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Dzień Dziecka w TK Maxx

Dzień Dziecka zbliża się wielkimi krokami. My jeszcze nie mamy wybranego prezentu dla Liluchny. W takich sytuacjach z pomocą przychodzi mi TK Maxx.

Prawie za każdym razem jak odwiedzam ten sklep to wychodzę z jakąś zabawką lub ubraniem (też tak macie?). A to pewnie dlatego, że są tam świetne zabawki w jeszcze lepszych cenach. Asortyment dziecięcy w tym sklepie idealnie trafia w mój gust. Zazwyczaj znajduję tam niebanalne rzeczy  świetnej jakości i ciekawym designie.

Ale uwaga! Jest pewne niebezpieczeństwo podczas robienia zakupów w tym sklepie. Nigdy nie wiesz z czym wyjdziesz. Mąż ostatnio wybrał się po pasek, a wyszedł z różowym czajnikiem…;) 

W ten weekend na pewno  też  się tam wybiorę, bo dodatkowo będzie można zgarnąć świetne nagrody. Dowiedziałam się o promocji, która będzie w najbliższych dniach.

O co chodzi?

Odwiedźcie dowolny TK Maxx w dniach 24-25 maja, zróbcie zakupy na dziale dziecięcym  za min. 50 zł i odbierzcie upominek dla Dziecka.

Jeżeli zrobicie zakupy powyżej 50 zł można dodatkowo wygrać nawet 1500 zł na Karcie Upominkowej. Ciekawe co mi wpadnie w oko w weekend?

A Wy jakie macie pomysły na prezenty na Dzień Dziecka?

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

A 3 lata temu…

Zdjęcia Robert Kruk

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Gdzie z dzieckiem na wakacje?

Wpadł mi do głowy genialny pomysł. Stworzymy tutaj, razem z Wami bazę miejsc wypadowych z dziećmi. Często niestety jest tak, że internet kłamie i po przyjeździe na miejsce okazuje się, że


a) nie ma windy
b) do plaży są 2 kilometry ze stromym zejściem
c) w hotelu codziennie odbywają się dyskoteki do 5 rano.

Moja propozycja jest taka… Wpisujemy w komentarzach miejsce, w którym byliśmy w takim formacie: nazwa, województwo lub kraj, linki i kilka słów o tym miejscu.

Ja mogę Wam polecić:

Kocierz – granica województwa małopolskiego i śląskiego, Kocierz, byliśmy tam w marcu. Świetne miejsce, bardzo urokliwe. Basen+krzesełka+przy restauracji oddzielona wielka bawialnia, ogromny plac zabaw

Qubus – Kraków, Qubus, hotel z założenia rodzinny, basen, bawialnia dla dzieci, krzesełka (bardzo dobre jedzenie), łóżeczka, wanienka

Hotel Warszawa – Augustów, województwo podlaskie, Hotel Warszawa, przeeepyszne jedzenie, krzesełka, bawialnia dla dzieci, duże pokoje

Meli Palace – Kreta, Meli Palace, idealne miejsce na wakacje z dziećmi, piaszczysta plaża (rzadkość na Krecie), baby menu, dużo krzesełek, animacje dla dzieci, łóżeczka, możliwość wypożyczenia: wanienek, czajników, wózków i innych bobogratów. Grecy są przemili, bardzo pomocni.

Piszcie swoje typy. My obecnie szukamy czegoś na wakacje, więc będziemy wdzięczni za rady.

Fb-Button

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej