Samodzielne jedzenie sztućcami

Dziś podzielę się z Wami moimi doświadczeniami w temacie: „Jak przejść od jedzenia łapkami do bardziej kulturalnej formy spożywania pokarmów;)?” 

Z tego, co sobie  przypominam pierwsze próby Lilki z łyżką odbywały się około 9-10 miesiąca. Jak wiecie nie karmiłam Lilki. Chciałam żeby jadła sama również rzeczy w miarę płynne np. kaszka/owsianka na śniadanie.  W jaki sposób to się u nas stało?

Robiłam jej w/w kaszkę w misce, nakładam jej porcję na łyżeczkę, a ona sama wkładała ją do buzi. Zależało mi na tym żeby  mogła jeść sama. Z tygodnia na tydzień Lilka coraz sprawniej operowała łyżką i udawało jej się coś nabrać, a później trafić do buzi lub też nie;)

Około roku kupiłam jej pierwsze metalowe sztućce z Ikei. Posiłek kroiłam na małe części i sama jej nabijałam. Z czasem sama zaczęła precyzyjnie trafiać w kawałki jedzenia.

Sprawiało jej to ogromną frajdę. Od tego czasu posługuje się bardzo sprawnie widelcem, a nawet czasami używa noża.  Jak robimy te placki to Lilka sama kroi banana. A teraz kilka słów o samych sztućcach, bo jest ich na rynku bardzo dużo. Pokaże Wam moje najbardziej sprawdzone i do czego nam służą.

Jedna uwaga! Przy wyborze sztućców zwróćcie uwagę aby nie miały bardzo grubej rękojeści. Takie bardzo niewygodnie się trzyma. Aha! Widelec musi być w miarę ostry żeby można było cokolwiek na niego nabić. 

Pierwsza łyżka Lilki

kupiona w zestawie (4 chyba) za 6 zł w Rossmannie-  są ciągle moimi ulubionymi. Leciutkie, miękkie i dość wąskie. Świetnie nadają się do jogurtu/owsianki. Za to absolutnie nie da się nimi zjeść zupy (nabiera się kilka kropel i zanim trafią do buzi zupa jest już w rynience śliniaka). Zawsze noszę zapasową w torbie.

Głęboka łyżka z Zary home

jest na tyle głęboka i szeroka, że świetnie nadaje się do jedzenia zupełnie płynnych zup

Zestaw Ikea

nóż i widelec są ok do jedzenia stałych. Natomiast łyżki nie używamy. Jest za płytka na zupy, a jogurty i owsianka z niej zjeżdżają zanim zbliżą się nawet do stacji Buzia Mała.

 I tu mój faworyt Auerhahn

Lilka dostała je w zestawie z pięknym talerzykiem, miską i kubkiem na roczek. Sztućce są dopasowane do małych rączek, a do tego są prześliczne.  A Wy jakie macie typy?

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Śniadanie wg Liliija cz. 2

Dziś część druga posta Śniadanie wg Lilija. Będzie o mojej nienawiści do kaszy jaglanej. Tak, dobrze przeczytaliście. Nie znoszę kaszy jaglanej.

Może nie trafiłam jeszcze na genialny przepis, który pozbawi ją kartonowego smaku. Płukałam ją, prażyłam i inne cuda wyczyniałam, a i tak smak pozostawiał wiele do życzenia.Pewnego dnia się poddałam… Aż trafiłam na znakomity wynalazek! Płatki jaglane!

To jest to! Gotują się 7 minut i są przeeepyszne (całkiem jakby nie były z kaszy jaglanej). Kupuję je na ekopółce w Piotrze i Pawle lub na wagę na Hali Mirowskiej (taniej). Lila też ja bardzo lubi.

Jemy ją naprzemiennie z owsianką. A przepis wygląda tak:– płatki jaglane– 2 łyżki syropu z agawy ( Rossmann)– bakalie, ja użyłam: żurawiny słodzonej syropem klonowym, migdały, płatki migdałowe– cynamon na płatki migdałowe po ugotowaniu – można dodawać świeże owoce /pyszne są z malinami i płatkami migdałowymi) Fotki naszego dzisiejszego śniadania 

Kubek, miska, łyżka, śliniak- Beaba

Tacka- Ikea

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Pielęgnacja włosów dziecka

Dziś post o naszych sposobach na Lilki włosy. 

 Zacznę może od określenia typu. Włosy wszystkich dzieci są normalne (nie są suche, ani przetłuszczające się). Lilki czupryna jest bardzo delikatna. Ma dużo włosów, ale są raczej cienkie z tendencją do kręcenia i puszenia się. 

Co do podcinania…

Włosy skróciliśmy 3 razy żeby wyrównać ich długość. Dwa razy byliśmy u fryzjera i raz sama jej podcięłam. Jak była niemowlakiem włosy myliśmy prawie codziennie. Od około 8 miesięcy włosy myjemy raz dwa razy w  tygodniu. Już nie muszę codziennie wygrzebywać resztek jedzenia z czupryny, więc myjemy je rzadziej. 

Zaczynam zawsze od tego, że przed myciem delikatnie rozczesuję jej włosy. Kołtuny rozplątuję palcami. Później myję je łagodnym szamponem. Nigdy włosów nie pocieram, nie szoruję tylko masuję włosy i skórę głowy. Później spłukuję pianę letnią wodą za pomocą kubka  z miękką krawędzią (tej części Lilka nie lubi najbardziej).

Dzieciom, które ogólnie nie lubią mycia głowy polecam robienie masażu z lekkim uciskaniem głowy przed samym myciem. Po wyjściu z wanny włosy lekko osuszam ręcznikiem, nie szoruję, nie pocieram, nie suszę suszarką. Staram się żeby nie szła spać z mokrą głową ( to bardzo niszczy włosy). Później włosy rozczesuję za pomocą Tangle Teezer.

Mam radę dla mam dzieci kręconowłosych.

Włosy kręcone rozczesujcie tylko na mokro. Inaczej efekt będzie jak u Einsteina. Lila ostatnio nie przepada za kucykami i spinkami, ale jeżeli już robimy jakąś fryzurę to używam tylko spinek i gumek bez elementów metalowych (one uszkadzają włosy). 

A teraz o samych gadżetach 

szampony- wybieram te bez SLS, ponieważ źle wpływają na włosy, a u kręconowłosych powodują „puszek”. Kiedyś lubiłam Babydream z Rossmanna, ale przy większej ilości włosów ten szampon już się nie sprawdza, ponieważ bardzo ciężko się spłukuje.

Używaliśmy wcześniej szamponu Hipp i on się sprawdził najlepiej, jak tylko skończę ten na pewno do niego wrócę. Teraz mam Johnson&johnson- jest w miarę ok. Ale jakieś zaćmienie mnie ogarnęło podczas kupowania tego produktu i nie zauważyłam, że w składzie (co prawda daleko) są SLS.

Zauważyłam, że Lilce mocniej się puszą po nim włosy. – szczotka Tangle Teezer z opakowaniem na gumki i spinki – nasz ostatni nabytek. Ja swojej TT używam od 3 lat i nie zamieniłabym jej na nic innego. Kupiłam Lilce wersję dziecięca i jestem bardzo zadowolona.

Lila próbuje sama się nią czesać:) Dzieciom z mniejszą ilością włosów polecam szczotki z włosia naturalnego (np. koziego), a później w miarę przyrostu czupryny szczotkę z włosia dzika. -kubek z miękkim brzegiem do spłukiwania- mój kupiłam bardzo dawno na targach.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Prezenty na Dzień Dziecka

Jak tam Wasze przygotowania do tego dnia? My już prezencik dla Lilki mamy i w niedzielę wybieramy się na piknik ze znajomymi. Jeżeli jeszcze nic nie zaplanowaliście polecam odwiedzenie TK Maxx. Jak już pisałam wcześniej Dzień Dziecka w TK Maxx można tam znaleźć świetne prezenty na Dzień Dziecka i nie tylko.

Oprócz działu dziecięcego z zabawkami i ubraniami zawsze odwiedzam dział „Home” oraz dział drogeryjny. Mój mąż również jest maniakiem zakupów w tym sklepie. Ciągle sobie coś tam kupuje, a to wagę do bagażu, a to case na telefon. Do tego jako typowy członek ludu zbieracko-łowieckiego ma zawsze satysfakcję, że coś upolował:) 

Pokażę Wam nasze zdobycze, które mamy z TK Maxx  

  A tu propozycje już ze sklepu:

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Carlos Gonzalez – Moje dziecko nie chce jeść

Pewnie się zdziwicie dlaczego sięgnęłam po taką lekturę skoro Lilka  nie ma problemów z jedzeniem. Często matki (ojcowie raczej nigdy;) zwracają się do mnie jako specjalisty z pytaniem dlaczego dziecko „Nie chce mi jeść?”.

Zauważcie, że użycie zaimka „mi” jest dość naturalne w tym stwierdzeniu. Ja też parę razy dałam się złapać w tę pułapkę. Gotowałam obiad 1,5 h z Lilką na rękach, a później ona odmawia MI jedzenia albo prosi o chleb z masłem. Chociaż starałam się tego nie okazywać byłam smutna z tego powodu, że Lilka MI odmawia.  Aż do momentu kiedy trafiłam na tę książkę.

Obala ona mit niejadka. Tak moi drodzy, niejadki nie istnieją. Za to jest na świecie mnóstwo rodziców, którzy mają za duże wyobrażenia (często kształtowane przez media) o apetytach swoich dzieci.

Jedną z najbardziej fascynujących rzeczy jaką przeczytałam w tej książce jest podrozdział

„Dlaczego dzieci nie chcą jeść warzyw”

Tak naprawdę dzieci karmione piersią wcale nie muszą jeść żadnych warzyw i owoców. Wszystkie witaminy pobierają z mlekiem mamy. Taki boom na jedzenie warzyw i owoców przez dzieci pojawił się wraz z wprowadzeniem sztucznych mieszanek. Wszystkich witamin nie ma w mm, dlatego trzeba wprowadzać owoce i warzywa. Wtedy właśnie pojawia się problem. Dlaczego dzieci zazwyczaj nie chcą ich jeść?  Z bardzo prostej przyczyny… Dzieci mają bardzo małe żołądki. Potrzebują bardzo skoncentrowanych, kalorycznych posiłków. Musiałyby zjeść bardzo dużo owoców i warzyw aby zaspokoić głód.

Dzieci ewolucyjnie wybierają produkty bardziej kaloryczne aby zaspokoić głód. Naukowiec z Madrytu zbadał kaloryczność słoiczków dla dzieci. Średnia wartość kaloryczna takich przecierów mięsno-warzywnych to 50 kcal, niektóre nawet zawierały 30 kcal w 100g. Mleko mamy ma 70 kcal, czyli nawet 2 razy więcej niż rzeczony słoik. Nie wierzcie w to, że dziecko musi jeść więcej stałych pokarmów, bo na  mleku mamy nie przybiera wystarczająco.  

Dlaczego dzieci nie chcą jeść?  Z wielu powodów, ale najczęstszym jest to, że je się zmusza/ przymusza i wymusza. Im bardziej kręci się wszystko wokół tego, że Rysio nie zjadł miski rosołu na obiad tym bardziej w/w chłopiec nie zje naleśników na kolację. A dlaczego mógł odmówić? Odpowiedzi może być wiele:

a) miska zupy wg jego mamy ma 300 ml ( a jest w stanie zjeść o wiele mniej)
b) nie zdążył zgłodnieć od śniadania
c) bierze go okropne choróbsko i nie ma apetytu

Gonzalez obala również kolejny mit.

„Wiele dzieci przestaje jeść po skończeniu roku”

Dlaczego jest to mit? Dzieci w pierwszym roku życia rosną bardzo szybko, już nigdy ich waga i wzrost nie będą nabierały takiego tempa jak w tym okresie. Dzieci po pierwszym roku życia potrzebują tak naprawdę takiej samej ilości jedzenia lub nawet mniejszej żeby wydatkować ją  na energię potrzebną do utrzymania przy życiu.

Już nie potrzebują tak dużo jedzenia, bo nie rosną w tak szybkim tempie. Nam się może wydawać, że skoro w 12 miesiącu zjada pól kromki chleba na kolację, to w wieku 24 miesięcy powinien zjadać jedną. A tak naprawdę to nic nie powinien. W tej książce jest również szczegółowo opisany problem siatek centylowych.

Siatka centylowa nie jest wyznacznikiem zdrowia dziecka.

3 centyl to nie jest chore dziecko (oczywiście tylko z powodu, że tyle waży i mierzy). Autor obala również ilości proponowanego jedzenia. Tak naprawdę do roku dzieci powinny jeść tylko mleko mamy. Według lekarzy z początku 20 wieku warzywa i owoce powinno się wprowadzać po skończeniu 3 roku życia.

To tempo w jakim żyjemy nas również popędziło żeby wprowadzać jak najwcześniej i jak najwięcej pokarmów stałych. A dlaczego dzieci nie chcą próbować nowych potraw? Odpowiedź jest bardzo prosta… Milion lat temu dzieci poruszały się również w nieznanych im miejscach: dżunglach, sawannach. Były tam również trujące rośliny i owoce.

Instynkt samozachowawczy zabraniał im próbowania nowych rzeczy, bo mogłoby się to skończyć tragicznie. Trzeba kilkakrotnie zaproponować dzieciom nową potrawę, aby zobaczyły, że nie jest „trująca”. Jeżeli macie jakiekolwiek wątpliwości co do apetytu swojego dziecka albo wręcz uważacie, że go nie ma przeczytajcie tę pozycję. Rozwieje Wasze wszelkie wątpliwości i pozwoli skupić się na innych rzeczach, a nie tylko na tym, że dziecko nie zjadło obiadu.

Link do Moje dziecko nie chce jeść

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Dzień Dziecka w TK Maxx

Dzień Dziecka zbliża się wielkimi krokami. My jeszcze nie mamy wybranego prezentu dla Liluchny. W takich sytuacjach z pomocą przychodzi mi TK Maxx.

Prawie za każdym razem jak odwiedzam ten sklep to wychodzę z jakąś zabawką lub ubraniem (też tak macie?). A to pewnie dlatego, że są tam świetne zabawki w jeszcze lepszych cenach. Asortyment dziecięcy w tym sklepie idealnie trafia w mój gust. Zazwyczaj znajduję tam niebanalne rzeczy  świetnej jakości i ciekawym designie.

Ale uwaga! Jest pewne niebezpieczeństwo podczas robienia zakupów w tym sklepie. Nigdy nie wiesz z czym wyjdziesz. Mąż ostatnio wybrał się po pasek, a wyszedł z różowym czajnikiem…;) 

W ten weekend na pewno  też  się tam wybiorę, bo dodatkowo będzie można zgarnąć świetne nagrody. Dowiedziałam się o promocji, która będzie w najbliższych dniach.

O co chodzi?

Odwiedźcie dowolny TK Maxx w dniach 24-25 maja, zróbcie zakupy na dziale dziecięcym  za min. 50 zł i odbierzcie upominek dla Dziecka.

Jeżeli zrobicie zakupy powyżej 50 zł można dodatkowo wygrać nawet 1500 zł na Karcie Upominkowej. Ciekawe co mi wpadnie w oko w weekend?

A Wy jakie macie pomysły na prezenty na Dzień Dziecka?

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

A 3 lata temu…

Zdjęcia Robert Kruk

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

obuwie letnie

  • MODA
  •  komentarze [46]

Przygotowałam Wam dziś post o butach. Pewnie same już wiecie, że znalezienie ładnych bucików, sprzyjających stopie dziecka i do tego niedrogich graniczy z cudem.  Oto moje typy na lato:

1. Emel – niestety Lilka ma teraz taki rozmiar stopy, że 21 emelowy jest już prawie za mały, a 22 jest dużo za duży. Pozostaje nam powzdychać. Tańszych Emeli szukajcie na Allegro. Nam wpadły w oko te

2. Salt Water Sandal – już do nas lecą:) kultowe już sandałki. Kupiłam tu 

3.Crocband sandal – kupiłam dwa tygodnie temu tu, ale okazały się za małe. Tylko je sprzedam i kupię ten sam model tylko większy rozmiar. Uniseks. 

4. Emel – tu 

5. Native – piankowe trampki, skusimy się na jesień tu Uniseks

6.Elefanten – Deichmann – Elefentany miałam dla Lilki na zimę i bardzo byłam z nich zadowolona. Są porządne, a i cena nie zwala z nóg.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Gdzie z dzieckiem na wakacje?

Wpadł mi do głowy genialny pomysł. Stworzymy tutaj, razem z Wami bazę miejsc wypadowych z dziećmi. Często niestety jest tak, że internet kłamie i po przyjeździe na miejsce okazuje się, że


a) nie ma windy
b) do plaży są 2 kilometry ze stromym zejściem
c) w hotelu codziennie odbywają się dyskoteki do 5 rano.

Moja propozycja jest taka… Wpisujemy w komentarzach miejsce, w którym byliśmy w takim formacie: nazwa, województwo lub kraj, linki i kilka słów o tym miejscu.

Ja mogę Wam polecić:

Kocierz – granica województwa małopolskiego i śląskiego, Kocierz, byliśmy tam w marcu. Świetne miejsce, bardzo urokliwe. Basen+krzesełka+przy restauracji oddzielona wielka bawialnia, ogromny plac zabaw

Qubus – Kraków, Qubus, hotel z założenia rodzinny, basen, bawialnia dla dzieci, krzesełka (bardzo dobre jedzenie), łóżeczka, wanienka

Hotel Warszawa – Augustów, województwo podlaskie, Hotel Warszawa, przeeepyszne jedzenie, krzesełka, bawialnia dla dzieci, duże pokoje

Meli Palace – Kreta, Meli Palace, idealne miejsce na wakacje z dziećmi, piaszczysta plaża (rzadkość na Krecie), baby menu, dużo krzesełek, animacje dla dzieci, łóżeczka, możliwość wypożyczenia: wanienek, czajników, wózków i innych bobogratów. Grecy są przemili, bardzo pomocni.

Piszcie swoje typy. My obecnie szukamy czegoś na wakacje, więc będziemy wdzięczni za rady.

Fb-Button

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

piłka produktem deficytowym?

Wczoraj podczas spaceru wstąpiłam z Lilką do Świata Dziecka. Chciałam jej kupić piłkę. Zwykłą, gumową piłkę. Przeszłam cały sklep i nie znalazłam. Zapytałam Panią, a ona mi odpowiedziała, że nie mają ani jednej piłki.

Są za to hule kule i inne interaktywne wynalazki. Widocznie nie ma popytu na takie proste zabawki. Mało kto pewnie wie, że to łapanie piłki doskonali obustronną koordynację, koordynację ręka-oko, równowagę, propriocepcję i inne ważne funkcje.

Do tego piłką można bawić się na milion sposobów i z innymi osobami. A wciskanie przycisków na nic nie wpływa, może tylko na rosnącą irytację rodziców.

Także już robię research w necie i zamawiam dziecku piłkę. Będę śpieszyć, bo kto wie może już ich nie produkują? p.s. Wychodząc chwyciłam bańki mydlane, ale była zabawa na podwórku;)

      Wszystkie piłki (oprócz czerwonej-Haba) to Crocodile Creek
Nie podaję linków, bo uwaga!!! bardzo trudno je znaleźć i w niektórych sklepach są tylko pojedyncze egzemplarze;)

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

All inclusive u Liliija

Zostałam poproszona o przygotowanie posta o niezbędniku wakacyjnym. Tym razem forma samolotowa, lecimy zagramanicę:)

Pierwsza sprawa. Przy wyborze kierunku takiej wyprawy sprawdzajmy temperatury. Ja zawsze sprawdzam na Accuweather.com Jeżeli macie taką możliwość wybierajcie terminy mniej popularne. A dodatkowo bierzcie pod uwagę klimat panujący wówczas w danym miejscu. Włochy w sierpniu, Kuba w czerwcu? To nie dla mnie…

Upał uprzykrza mi taki wyjazd.

Wybieramy zazwyczaj maj – czerwiec lub końcówkę września. Na wyspach nie jest tak gorąco jak na kontynencie. Ale wyspy też mają mały minus – wiatr. Aha! Sprawdźcie jaka jest plaża. Na Krecie np. ciężko o plażę piaszczystą. 

Przy zakupie wycieczki również zapytajcie o ubezpieczenie z możliwością rezygnacji. Przy małych dzieciach i ich chorobach ciężko jest przewidzieć, czy przed wyjazdem się nie rozchoruje. Powoli zbliża się czas wyjazdu… i zaczyna się wielkie pakowanie. 

Jakie mam dla Was rady na takie wyjazdy? 

  • Nakrycia głowy dla dziecka: co najmniej  5 kapelusików, chusteczek i czapeczek. Jedna się zamoczy, druga pobrudzi lodami, a trzecią pożyczy mama, bo zapomniała zabrać swojego kapelusza kupionego specjalnie na wyjazd. 
  • Ubranka, lekkie i przewiewne. Ubrania przeliczam x2. Jadę na 7 dni to potrzebuję 14 tiszertów i 14 spodenek. Jeden zestaw na plażę do dewastacji, a  drugi bardziej elegancki na popołudnie i na wieczór na Mini disco. Mamy dziewczynek: sukienki weźcie 2 max 3! 
  • Buciki 3 pary: 2 pary sandałków (Crocsy super na plażę) i trampki/tenisówki. 
  • Jeżeli macie miejsce to weźcie pampersy na cały wyjazd. Na miejscu zawsze są masakrycznie drogie (0,5 euro na Krecie za pieluchę). 
  • Filtry UV – dla dzieci polecam z filtrami mineralnymi. Tuż po zakupie posmarujcie w domu nim dziecko i sprawdźcie czy nie ma reakcji alergicznej (Lilka jest uczulona na Vichy). A my mamy Uriage. 
  • Leki/ torba leków właściwie. tu macie wpis Apteczka na wyjazd z dziećmi
  • W tamtym roku jak lecieliśmy na Kretę to zabrałam jeszcze masę przekąsek z Rossmanna – batoniki z owoców, suszone owoce itp. 
  • Na podróż samolotem jak pisałam w Niezbędnik podróży – zabieram malowanki z naklejkami. Lila bardzo je lubi. 
  • Można zabrać różnego rodzaju dmuchańce – zajmują mało miejsca, a się przydają. Na Krecie w ubiegłym roku woda była dość chłodna. Dlatego rano jak szliśmy na plażę dmuchaliśmy malutki basenik, nalewaliśmy tam wody i  około południa można było się chlapać. 
  • Zabieramy przede wszystkim dobry humor i nie nastawiamy się na wypoczynek. Kto był z dziećmi na wakacjach ten wie ocb.

A tu kilka moich propozycji, które umilą taki wyjazd

1. Kocyki bambusowe Aden+Anais tu 

2. Foremki, które zajmują bardzo mało miejsca, a nadają się do piachu i wody 

3. Piłka dmuchana 

4. Okulary Beaba – teraz -15% na Beaba 

5. Namiot plażowy Beaba – nad Bałtyk i wyspy

6.Poncho Little Life na plażę i basen dla chodzących maluchów

Do tego mega duża torba wózkowa: 

Beaba Stockholm tu też -15% teraz  W ostatniej chwili znalazłam jeszcze fajne ręczniki w typie poncho- są teraz w H&M home (niestety tylko tam gdzie jest dział Kids)

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Fotelikowy zawrót główy

Tak, przyznam się, byłam kiedyś matką, która chciała mieć zestaw 3 w 1 (wózek, spacerówka i fotelik). Do tego miał być oczywiście ładny. Gwiazdki, opinie i inne nie miały dla mnie znaczenia. Nie mam pojęcia też dlaczego znałam jedną firmę dwuczłonową, co pierwszy zaczyna się na eM,, a drugi na Cy. Tak jakby nie było innych fotelików (nosidełek, kołysek jak to kiedyś się mawiało). Dziecię rosło i rosło i zobaczyłam, że o zgrozo wystają jej już nóżki. A to przecież znaczy, że trzeba nabyć następny fotelik.

 I chwała, że trafiłam na Pana Proste. Po wnikliwej lekturze tego bloga już nic mi się nie wydawało takie proste. Niektóre posty czytałam po dwa razy, ba a nawet i po 3. Aż w końcu oprzytomniałam. Jak obuchem w łeb. Obudziłam się z letargu. Pierwsze co, to byłam w niezłym szoku, że są inne lepsze firmy niż w/w. Drugie, wystające nóżki to nie powód do zmiany fotelika na większy ( a już miałam wybrany taki ładny z uszami żyrafy).

Nosidełko

 Fotelik, który kiedyś był (o zgrozo) nazywany nosidełkiem to najbezpieczniejsza opcja i w pierwszym foteliku najlepiej jest wozić do końca (aż głowa będzie sięgała krawędzi). Ale kiedy tam przeczytałam, żeby do 4 roku życia tyłem wozić to mój światopogląd na temat fotelików runął. Zaczęłam drążyć, szukać, pytać, czytać, pisać do Proste. No i bingo. Coś mi w głowie zaświtało. Odłożyłam kupno drugiego fotelika, aż do momentu kiedy głowa Lilki sięgała górnej krawędzi (ok 17 miesiąca), a do tego czasu miałam mnóstwo czasu na zastanowienie się jaki model wybrać.

Proste meilowo udzielił mi kilku rad i miałam już wybrany tron dla Lilki. Jednak po obejrzeniu montażu na yt zwątpiłam. Ten fotelik nie nadawał się do przekładnia go z auta do auta 2 razy w tygodniu (mowa o Britax Max way). Długo się głowiłam jaką alternatywę znaleźć.

Padło na Be safe iZi Combi X3 isofix.

Po przeczytaniu netu wzdłuż i wszerz byłam pewna swego wyboru. Znalazłam sklep obok nas, który ma go  swoim stałym asortymencie. Pamiętajcie żeby mierzyć zawsze fotelik do auta i dziecka. Niektóre kanapy w autach mają np. mocny kąt nachylenia i wtedy nie ma opcji żeby dało się go wcisnąć. 

Mój mąż nie do końca mi wierzył i postanowił podczas wizyty w jednym z bardzo znanych warszawskich sklepów z majdanem dziecięcym zapytać Pana Sprzedawcę o zdanie. Powiedzieliśmy tylko, że szukamy fotelika dla dziecka. Pan nas od razu zaprowadził do Tobiego. No to wtedy już wiedziałam z kim mam do czynienia. Mimo tego, że miał „na sklepie” 6 fotelików tyłem do kierunku jazdy pokazał nam właśnie ten.

Grzecznie podziękowałam i zapytałam o Be safe. Powiedział, że jest w sumie ok. Do tego powiedział totalną bzdurę. Dziecko można przewozić z przodu tyłem do kierunku jazdy jak jest włączona poduszka powietrzną. Zapytałam, czy jest pewien. A on odpowiedział, że jest specjalistą w tej dziedzinie i się nie znam.

Dlatego wybraliśmy inny sklep.

Jeżeli ktoś jest zainteresowany to można go przymierzyć i kupić tu. Pani ma bardzo dużą wiedzę i służy pomocą. Od 2 miesięcy go użytkujemy i jesteśmy bardzo zadowoleni. Montaż zajmuje mi 3 minutki. Chociaż niezła z niego kobyła, to nie narzekam. Lilka siedzi jak królowa, widzi wszystko w 3 szybach. Skończyły się też samochodowe płacze.
Sami zobaczcie jak to wygląda

 A i też ma fajny bajer. W pasach ukryte są magnesy. Po wyjęciu Lilki przyczepiam pasy do tapicerki i jak ją później wkładam mam ułatwioną sytuację.

Jedyne co bym zmieniła to tapicerka. Moja jest wykonana z jakby weluru. Strasznie się to futro brudzi i łapie każdego okrucha. Jakbym jeszcze raz wybierała to kupiłabym inny kolor.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

19

W poprzednią sobotę skończyłaś 19 miesięcy. Niby tak niewiele, a dla mnie to jak całe życie. Całymi dniami mogłabyś się bujać na huśtawce. Coraz więcej mówisz. Twoje „mmm pycha” po zjedzeniu zimnego makaronu znalezionego na podłodze wywołuje u mnie uśmiech.

Wczoraj byłaś pierwszy raz w cyrku. Bardzo się obawiałam Twojej reakcji. Na początku się bałaś, ale później już biłaś brawo i tańczyłaś. Powoli startujemy z odpieluchowaniem. Twoje ulubione jedzenie to nadal bułka z masłem.

Kochamy Cię, córciu najbardziej na świecie. 

 Lili ma na sobie

spodnie Lindex

buty Emel

sweter emerycki Kappahl Newbie

bluzka Zara na 5 lat (chyba)

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Wspomnienia z wyjazdu

Uwielbiam wyjeżdżać. Każdą wyprawę traktuję jako nową lekcję. Ten wyjazd był wyjątkowy. Odżyły wspomnienia i skłoniły mnie do wielu refleksji.


Nasze stare krakowskie mieszkanie.


Nudy w podróży, czyli collage warzywny na kolanie.


 

Cafe Moment na Kazimierzu 

Sklep Bukowski przy Rynku

Spacery po Rynku

Lanckorona i najlepsze pierogi w Arce

My Sunshine

Cieplutki chleb prosto ze starej piekarni w Lanckoronie Pierwsze lekcje muzyki z wujkiem 
Włoski Cyrk Medrano 

i ich show motorowe, które wbiło mnie w krzesło

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Dziecko z bliska idzie w świat – A. Stein

Często mnie prosicie o polecenie książek. Ostatnio czytam w każdej wolnej chwili i moja rodzicielska biblioteczka się rozrasta. Najwięcej pozycji mam z wydawnictwa Mamania. Są to książki najbliższe mi ideowo.

Z niecierpliwością czekam na nowości i czerpię z nich wiedzę w ogromnych ilościach. Dziś napiszę Wam o najnowszej książce Agnieszki Stein „Dziecko z bliska idzie w świat.” Jest to sequel „Dziecka z bliska”, który również stoi na mojej półce.

Zacznę od cytatu:

„Carlos Gonzales w swojej książce „Besame mucho” (…) pisze, że książki dla rodziców dzielą się tylko na dwa rodzaje. Takie, które pisane są założeniem, że dzieci rodzą się złe. I takie, które powstają w oparciu o przekonanie, że dzieci rodzą się dobre”.

Ten cytat jest bardzo prawdziwy. Rodzice, którzy uważają, że ich dzieci nie trzeba straszyć, trenować,  karać sięgają po pozycje z tej drugiej kategorii. Takajest właśnie ta książka. Myślę też, że powinni ją przeczytać rodzice, którzy są przekonani, że Rodzicielstwo Bliskości jest tylko dla rodzin z małymi dziećmi i najlepiej z jedynakami.

Często wobec wychowania w duchu AP pojawiają sie zarzuty, że dziecko wychowane według tych wartości w przyszłości jest rozpieszczone, samolubne, skupia się tylko na sobie. Mało tego! Niektórzy uważają również, że te dzieci nigdy nie wyprowadzą się z domu, bo więź z rodzicami jest tak silna. Ta książka obala te mity. Pokazuje, że więź daje siłę do wkraczania w tak trudny wiek dojrzewania i rozpoczynania samodzielnego życia.

Książka dzieli się na 5 rozdziałów:

Rodzice i dziecko traktuje o tym jak ważny jest kontakt i komunikacja dziecka z rodzicami.

Rodzice

ten rozdział jest o tych dwóch najważniejszych (czasem jednej) osobach w życiu dziecka. Stein pisze w nim o tym, że rodzic ma prawo do słabości, gorszych dni. Nie musi być w ciągle dobrym humorze. To podejście bardzo mi się podoba, ponieważ media, społeczeństwo w dzisiejszych czasach od nas tego wymagają. A jest to fałszywy obraz rodzicielstwa. W tym rozdziale A.S. radzi również jak sobie radzić z najbardziej (imo) powszechnym uczuciem u rodziców, czyli z poczuciem winy i wewnętrznym krytykiem. Napiszę szczerze, że tę część przeczytałam dwukrotnie i powoli wdrażam w życie. Świetny jest również fragment o związkach między dorosłymi. Zainspirował mnie do wielu przemyśleń.

Dziecko

ten rozdział jest o samym dziecku. O dziecku, które powoli wkracza w świat dorosłych. Stein pisze w nim o bardzo ważnych zmianach, które zachodzą u dzieci rozpoczynających naukę w szkole.  Jeden podrozdział dotyczy motywacji. Z największą chęcią bym go tu przekleiła;)  Ten fragment utwierdził mnie w przekonaniu, że niestosowanie kar i nagród przynosi ogromną korzyść dla dziecka. 

Wg Stein dzieci, które są intensywnie chwalone bardzo często unikają zadań, które są nowe i wydają się być trudne. Pamiętam też, że na jednym z moich ulubionych blogów wywiązała się dyskusja na temat wysokiej samooceny w życiu dorosłym i poczucia, że dziecko jest pępkiem świata.

Taka sytuacja wg Stein może zaistnieć dopiero wtedy gdy człowiek ma niskie poczucie własnej wartości i kompensuje je wysoką samooceną.– Dziecko i dzieci- w tym rozdziale opisane są kontakty dziecka z innymi dziećmi.

Najbardziej utkwił mi w pamięci podrozdział o rywalizacji i współpracy. Stein pisze o bardzo ważnej kwestii.

Często od małego uczymy (czasami nawet nieświadomie), że trzeba z innymi rywalizować.

O tym jak zamienić rywalizację na współpracę dowiecie się więcej w tej książce.

Dziecko i świat

rozdział o relacji, która jest nieunikniona. Moja mama zawsze mi powtarza: „Wychowujesz Lilkę dla świata, nie dla siebie” myślę, że jest to bardzo ważne zdanie. Wielu rodziców o tym zapomina…Stein w tym rozdziale również obala pewien stereotyp, że dziecko wychowane w duchu RB nie poradzi sobie w pracy, że brak kar i nagród w domu nie nauczy go funkcjonowania w prawdziwym dorosłym świecie. 

Do wielu refleksji i rozmyślań skłonił mnie również rozdział o talentach. Na końcu książki jest lista książek, linków, filmów związanych z nurtem RB. Na mojej liście są już następne pozycje do czytania:)

Wybaczcie, że tak się rozpisałam. Bardzo chciałam Wam przybliżyć tę pozycję. Z tego co się orientuję to czytają mnie raczej mamy młodszych dzieci. Pomyślicie pewnie, że ta książka nie jest jeszcze dla Was. Ja czytałam ją z ogromnym zainteresowaniem ponieważ miałam wrażenie, że czytam o naszej przyszłości. Po tej lekturze uspokoiłam się, że wychowanie w duchu RB jest doskonałym startem naszego dziecka w dorosłość.

A tu macie moje rekomendacje na Książki o wychowaniu dzieci

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Podróże małe i duże – nasz niezbędnik

Pogoda sprzyja wyjazdom, dlatego dziś będzie post o  podróżowaniu z dziećmi. Jeździmy bardzo często i dużo. Przynajmniej raz w miesiącu jesteśmy w trasie. Chciałam Wam pokazać jakie rzeczy się u nas sprawdzają i mogę je polecić.

Kocyk bambusowy Aden+Anais.

Genialny na lato również do użytkowania na spacerach. My go używamy w podróży do przykrywania Lili jak zaśnie, ale zdarzało nam się też zasłaniać okno żeby słońce nie świeciło Lilce w oczy. Kiedyś już pisałam, że bambus ma świetne właściwości. Jak jest zimno to ogrzewa, a jak jest gorąco to chłodzi. Generalnie takie kocyki są bardzo drogie, dlatego napiszę jak my wykombinowałyśmy;)

Aden+Anais sprzedaje takie kocyki po 3 w jednym opakowaniu. Zamówiłam takie opakowanie i jeden sprzedałam Oldze, a drugi Ani. W ten sposób cenę podzieliłam na 3. Kosztował mnie w sumie 65 zł.


 Lunchbox Itzy Ritzy

kupiony dość dawno w Tkmaxx. Jest fajny, bo dwupoziomowy. Na dole ma kilka przegródek. W podróż zabieram raczej jedzenie nie brudzące i nie kruszące się. Najczęściej w tym pudełku mam: rodzynki, suszone morele, daktyle.

Opakowanie na mokre chusteczki Skip Hop

z tego produktu nie jest akurat zadowolona. Kilka razy pudełko mi się otworzyło w torbie i chusteczki wyschły.


 Okulary Beaba Junior glossy girl

odkąd je mamy nie muszę już zasłaniać okna kocykiem. Lila już teraz sama o nie prosi. Mówi: „sieci, oku!”. Czyli „świeci, daj okulary”.

Muzyka

od niedawna lubi słuchać „tani” w aucie. Do tej pory miałam tylko jedną płytę z muzyką Zwierzaki – Faceci dla dzieci. Miałam ją zgraną na telefonie i w aucie podłączałam za pomocą kabelka do radia. W tym tygodniu kupiłam z polecenia koleżanki płytę Ani Brody „A ja nie chcę spać”. Powiem Wam szczerze, że jest rewelacyjna. Ania śpiewa m.in. wiersze Wawiłow. Uwielbiamy „Szybko, szybko…” i „Lala lili”. Nawet mój mąż, który nie przepada za poezją śpiewaną tą płytą jest oczarowany.

No i kolejna niezbędna płyta to Dubi


 pudełko skarbów

mam często w torbie pudełko, w którym są małe skarby. Akurat w tym są: bransoletki, stopery (ostatni hit), szklane kulki, małe figurki zwierząt, piłeczki.


 bidon Skip Hop z małpą

wcześniej miałyśmy pszczołę, ale nie przeszła próby wygotowania w garnku. Bidonu nie muszę chyba zachwalać, uważam, że jest doskonały i nie trafiłam jeszcze na godnego zastępcę.

książki

zawsze na podróż mam nową malowankę z naklejkami. Lilka uwielbia podczas podróży odklejać, przyklejać, naklejać, wyklejać, a później zdrapywać. Zazwyczaj kupuję je hurtem i trzymam w ukryciu, a w razie podróży zabieram za sobą. Takie książeczki sprawdziły się też doskonale podczas lotu samolotem. Malowanki zazwyczaj kupuję tu


Torba Beaba Stockholm corail grey

nasza nowość i już mogę powiedzieć, że jest świetna. Jest duża, mieści wszystko co trzeba mieć ze sobą podczas podróży. Najbardziej lubię w niej to, że się cała otwiera i wszystko mogę w niej znaleźć. Nasza skip hop niestety takiej opcji nie miała i często szukałam czegoś w ciemno. To pierwsze wrażenia… Jak przetestuję ją w warunkach ekstremalnych na pewno napiszę jej recenzję.To tyle z rzeczy, które są z nami w środku.


 W bagażniku zawsze mamy:


łóżeczko Inglesina Lodge

graphite. Mamy je już 1,5 roku i uważam, że to był zakup doskonały. Dużo podróżujemy i ciągle go używamy. Był nawet taki czas kiedy złożyłam w domu drewniane łóżeczko, a używaliśmy Inglesiny. Jeżeli będziecie zainteresowane to zrobię o nim odzielny post.


Tula Stitch

zawsze i wszędzie jest z nami, chociaż rzadko jej używamy. Wyciągamy ja tylko w sytuacjach awaryjnych

Kocyk La Millou Marine

służy nam na wyjazdach za kołderkę do łóżeczka

termometr Medisana

wózek Bugaboo cameleon

Aha i zapomniałam! Podróże stały się o wiele mniej uciążliwe odkąd zmieniliśmy fotelik na większy.

A Wy macie jakieś sprawdzone rzeczy w podróży?

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Obowiązki domowe

Pisałam Wam już kiedyś o niesamodzielności (plagaaaa!). Skąd ona się bierze i z czego wynika? Po dłuższym zastanowieniu wydaje mi się, że z naszej wygody. Kiedy coś robimy w domu odsyłamy dziecko do pokoju lub włączmy bajkę dla świętego spokoju. „Zajmij się sobą, tylko mi nie przeszkadzaj”- myślimy. A dzieci mają ogromną chęć pomagania nam, naśladowania nas. Mamy to zakodowane w genach.

Nic się nie zmieniło od miliona lat. Dziecko obserwując nas myśli: „Skoro ona przetrwała i nie zjadł jej dziki zwierz to muszę robić wszystko tak jak ona.” Są to bardzo proste mechanizmy i nie możemy na to wpłynąć. Dlatego też pozwalajmy naszym dzieciom nam pomagać. Przez to, że będą uczestniczyły w pracach domowych będą miały większe poczucie wspólnoty. Poniżej zamieszczam listę czynności, którym może sprostać dwu-, trzy-, cztero-, pięcio- i sześciolatek.

Zadania z listy się dodają czyli trzylatek jest w stanie wykonać zadania dwu- i trzylatka.  Ta lista jest jedynie sugestią, co dzieci mogą robić w domu. Pokazuję jedynie jakie możliwości mogą mieć dzieci w danym wieku.  


Zadania dla dwulatka

  • Zbieranie zabawek i odkładanie ich na miejsce.
  • Odkładanie książek i czasopism na półkę
  • Zamiatanie.
  • Układanie serwetek i sztućców na stole.
  • Zbieranie upuszczonych przez siebie podczas posiłków kawałków jedzenia.
  • Wybór śniadania spośród dwóch propozycji.
  • Sprzątanie swojego miejsca przy stole.
  • Trening czystości.
  • Mycie zębów, mycie rąk i czesanie włosów.
  • Rozbieranie się
  • Wycieranie rozlanych przez siebie płynów.
  • Wyjmowanie z torebek zakupów spożywczych i odkładanie ich na półkę lub stół w kuchni. 

Zadania dla trzylatka i czterolatka

  • Nakrywanie do stołu.
  • Odkładanie na miejsce produktów spożywczych.
  • Pomoc przy układaniu listy zakupów spożywczych i przy zakupach.
  • Czyszczenie i polerowanie butów.
  • Karmienie domowego zwierzęcia według określonego harmonogramu.
  • Podlewanie roślin domowych.
  • Pomoc przy pracach na podwórku i w ogrodzie.
  • Ścielenie łóżek.
  • Odkurzanie.
  • Pomoc przy zmywaniu i wkładaniu naczyń do zmywarki.
  • Ścieranie kurzu z mebli.
  • Smarowanie masłem kanapek.
  • Przygotowanie płatków śniadaniowych z mlekiem na zimno.
  • Pomoc przy przygotowywaniu talerzy z jedzeniem do rodzinnego biadu.
  • Przygotowywanie prostych deserów (galaretka, jogurt).
  • Wyjmowanie listów ze skrzynki (o ile jest dla dziecka dostępna).
  • Składanie wypranych rzeczy.
  • Polerowanie srebra, mosiądzu i samochodu.
  • Temperowanie ołówków. 

Zadania dla pięciolatka

  • Pomoc w planowaniu posiłków i zakupów spożywczych.
  • Robienie sobie kanapek i prostego śniadania. Sprzątanie po sobie.
  • Nalewanie sobie napoju.
  • Nakrywanie do obiadu.
  • Darcie liści sałaty do sałatki.
  • Odmierzanie i wsypywanie/wlewanie składników według przepisu.
  • Ścielenie łóżka i sprzątanie pokoju.
  • Ubieranie się i wybieranie sobie stroju.
  • Szorowanie zlewu, toalety i wanny.
  • Czyszczenie luster i okien.
  • Segregowanie ubrań do prania.
  • Odbieranie telefonu i wybieranie numeru.
  • Porządkowanie podwórka.
  • Płacenie przy drobnych zakupach.
  • Pomoc przy czyszczeniu samochodu.
  • Wynoszenie śmieci.
  • Pomoc przy podejmowaniu rodzinnych decyzji w sprawie wspólnego spędzania wolnego czasu.
  • Nauka wiązania sznurowadeł.
  • Karmienie domowych zwierząt i czyszczenie ich klatek/legowisk.


Zadania dla sześciolatka

  • Wybieranie ubrania odpowiednio do pogody.
  • Trzepanie dywanów.
  • Podlewanie roślin i kwiatów.
  • Obieranie warzyw.
  • Gotowanie prostego posiłku (tost, jajko na twardo).
  • Przygotowanie sobie drugiego śniadania do szkoły.
  • Odwieszanie swoich ubrań do szafy.
  • Zbieranie drewna do kominka.
  • Grabienie liści i pielenie chwastów.
  • Wyprowadzanie psa na spacer.
  • Wiązanie sobie butów.
  • Opatrzenie drobnych skaleczeń i zadrapań.
  • Utrzymywanie w czystości kosza na śmieci.
  • Porządkowanie i czyszczenie szuflady na sztućce.


A dla młodszych dzieci czynności bardziej samoobsługowe:

  • mycie zębów
  • zdejmowanie skarpet
  • zdejmowanie butów
  • wycieranie rąk w swój ręcznik i wieszanie na wieszaczek
  • wyrzucanie pampersa do kosza
  • składanie układanki i odnoszenie na półkę
  • wyjmowanie sztućców ze zmywarki i podawanie
  • podczas rozwieszania prania podawanie  ubrań i  wieszanie skarpetek
  • wycierane buzi serwetką

Ta lista pochodzi z Maren Schmidt „Home responsibilities” opublikowanym w miesięczniku Tomorrow’s Child (Vol.19, No. 1) wydawanym przez The Montessori Foundation.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

BibLILOteczka – 3 nowe pozycje

Po fali fascynacji nad  książkami Tulleta przyszedł czas na inne. Dziś Wam pokażę 3 następne pozycje z wydawnictwa Babaryba

1. Gałagankowy skarb – Zbigniew Lengren.

Tej postaci chyba nie trzeba przedstawiać. Znakomity polski grafik, ilustrator i autor. Jak ją czytam z Lilą to mam wrażenie, że 25 lat temu ją miałam. Świetna pozycja, razem przeżywamy historię zagubionego murzynka.

2.  Na budowie – Stephan Lomp

czyli tzw. picture book.  Akcja się toczy w miejscowości Sprężyna Zdrój (co za nazwa;).  Każdy z bohaterów ma swoje sprawy. I tak np. Affe ciągle chce siku, Borys Poważka zgubił telefon, Złodziej mops ucieka policjantce Kiki. Świetne ilustracje i barrrdzo wartka akcja z warkotem koparki w tle.

3. Smok ze smoczej jamy – Wanda Chotomska – ilustracje Edward Lutczyn.

Zacznę od tego, że Babaryba jako jedno z niewielu wydawnictw ma w swojej ofercie książki dwujęzyczne. Czytamy Lilce nie tylko polsku. Ja czytam jej po angielsku, a D. po angielsku i węgiersku (widzę Wasz wyraz twarzy;) Chcemy żeby Lila od małego miała kontakt z innymi językami. A ona bardzo to lubi. Dodatkowo D. uwielbia ilustracje Lutczyna. Babaryba w swojej ofercie książek dwujęzycznych ma również drugą pozycję Chotomskiej Kurczę blade. 

 A już niedługo w Babarybie nowość!I to jaka!

Magali Bardos – Liczę do 100- międzynarodowy hit

Skusimy się na pewno:) 

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Pocahontas

Dziś kilka fotek, które zrobiłam niedawno. A my zmykamy na wschód na Święta.


Wszystkim czytelnikom naszego bloga życzymy Wesołych Świąt i barrrrdzo mokrego Śmigusa Dyngusa.Lili i ja 🙂

 Korona i tipi by Mama

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Wozidło

Pewnie zdążyłyście zauważyć, że jestem dość oszczędna  w  różu, sukienkach na co dzień, kwiatach, sercach i brokatach. Nie wiem dlaczego, ale po prostu tego nie czuję. Również takie rzeczy wybieram (dopóki mam na to wpływ) dla Lilki. 

Dlatego bardzo ciężko było mi znaleźć wózek dla lalek. Hmmm i tu też dziwna sprawa, bo Lila ma dwie lalki i niezbyt się nimi bawi. Woli Miśki. Na szczęście mamy bardzo zdolnego dziadka, o którym pisałam Wam wpis Konik na biegunach. Tym razem dziadek sam zrobił nam wozidełko. Każde kółko wystrugał ręcznie, pociągnął leciutko bezbarwnym lakierem. Taki design lubię najbardziej, prosty i funkcjonalny. 

Lalanka – prezent urodzinowy od Ani, Mili i Roberta

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej