Warszawa dzieciom

Dziś również prezentuję Wam 3 miejsca w stolicy, które warto odwiedzić w ten weekend:

IMG_3432

1. Warsztaty z „Księgą dźwięków”- Księgarnia Dwie Siostry

IMG_3637

Al. 3 Maja 2/153, 00-391 Warszawa

Podczas zajęć z muzykiem Jakubem Buchnerem dzieci będą miały okazję bawić się dźwiękami. Przewidziane jest również własnoręczne robienie instrumentów. Dla dzieci w wieku 2-4 lata.

IMG_3431 (1)

2. Trattoria da Antonio ul. Żurawia 18

IMG_3638

Przepyszne włoskie jedzenie w fajnym klimacie. Na samym środku restauracji znajduje się ogromny pokój zabaw. W niedzielę jest również animatorka, która bawi się z dziećmi.p.s. Nie zamawiajcie na przystawkę foccaci- jest tak pyszna, że Lilka nie tknęła później zamówionego dania.

IMG_3433

3. Służewski Dom Kultury ul. Bacha 15

IMG_3639

Jest to ostatnio moje ulubione miejsce. Można tam spędzić kilka godzin i nie zauważyć kiedy ten czas minął. Ogromny plus za naturalny plac zabaw, zero plastiku i pstrokacizny. Nie ma tam typowych huśtawek i karuzeli, ale jest mnóstwo fajnych atrakcji  takich jak np. hamak lub koń parciany. Cały budynek domu kultury jest świetnie zaprojektowany.

Jak tam jestem to mam wrażenie, że jest np. w Holandii- tak modernistyczna jest ta architektura. Dla starszych dzieci jest również duża ścianka wspinaczkowa. W budynku często odbywają się ciekawe wystawy i koncerty. Warto śledzić ich kalendarz.

Na dole znajduje się kawiarnia z pyszną kawą i małymi przekąskami, które można zjeść na zewnątrz na leżakach lub wielkich schodach.

Dodatkową atrakcją są kozy… Tak, na Służewiu można pokarmić jabłkami kozy i zobaczyć ule.

Gorąco polecam!

Processed with Moldiv
DSC_9401
DSC_9406
DSC_9410
DSC_9449
DSC_9491
DSC_9506
DSC_9512
DSC_9534
DSC_9546
DSC_9572
DSC_9573
DSC_9576
DSC_9577

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Prezenty dla niej – 23 inspirujące pomysły

Święta i Mikołajki coraz bliżej, a ja chciałabym Wam pokazać inspiracje na prezenty dla kobiet. Znajdziecie tutaj pomysły na sprawdzone upominki dla mamy, siostry, żony, czy partnerki.

W tym roku wspieram małe polskie firmy, którym w tym roku jest znacznie trudniej.

Zaczynamy

1. Biżuteria cierpliwości „Na palec”

Pokochałam biżuterię z małych kamiennych koralików – jest niezobowiązująca i pasuje do wszystkiego.

Takie piękności możecie zamówić TUTAJ

prezenty dla niej - biżuteria
biżuteria na prezenty dla kobiet

2. Odważna i z humorem porcelana Révolte

KLIK

Jeżeli macie w swoich kręgach osoby, które mają poczucie humoru, a jednocześnie wyczucie smaku – to zabaczcie Révolte

3. Naturalne świece z wosku pszczelego Bella Bulba

KLIK

Świece, które wspaniale pachną, a do tego mają działanie prozdrowotne.

4. Kubek termiczny Hydro Flask

KLIK – macie rabat na całą markę Hydro Flask

To pierwszy kubek termiczny na kawę, z którego jestem w 100 % zadowolona. Trzyma temp. nawet do 12 h i co najważniejsze nie przecieka.

5. Kapcie EMU

KLIK – mam dla Wasz rabat na EMU

Polecam je od 3 lat – ulubione kapcie, które noszę codziennie. Ciepłe, a do tego stylowe – każdy byłby zadowolony z takiego prezentu.

prezenty dla niej

6. Rolki Impala

KLIK – Rabat na wrotki, rolki i ochraniacze

Moje małe marzenie się spełni na Święta, bo w moim liście do Mikołaja są właśnie rolki Impala. To jeden z niewielu sportów, które uwielbiam!

7. Piękne puzzle

Dla wszystkich miłośników układania puzzli mam takie cudo. Zajrzyjcie do tego linku KLIK i zobaczcie te cudowne ilustracje.

8. Herbata w metalowym pudełku

Jeżeli wiecie, że ktoś uwielbia pić herbatę – to zerknijcie na ten pięknye zestawy KLIK

prezenty dla kobiet na święta

9. Kamionkowy kubek

Piękny i porządny kubek na pyszną herbatę. KLIK

prezenty dla niej

10. Case na komputer

Dla wszystkich miłośników pięknych rzeczy – taki piękny pokrowiec na laptop. Mieści się do plecaka lub torby typu shopper.

Dostępny TUTAJ

prezenty dla niej

11. Zegarek Apple watch 3

Dostępny w dobrej cenie TUTAJ

Mam go od roku i uważam, że tu jeden z lepszych gadżetów, jaki mam. Naprawdę mnie motywuje do ćwiczeń i pokazuje postępy. Ja mam najtańszy model i dla mnie jest wystarczający. Może bateria mogłaby dłużej trzymać (teraz jest to max 2 dni).

Kamionkowa tacka na biżuterię H&M

12. Czapka 2 w 1 Mydeershop

Świetne czapki (robione w Polsce) z bawełny organicznej lub wełny z pomponem. Idealne prezenty dla kobiet. Każda czapka ma dwie opcje noszenia: pompon jest odpinany i można go zmieniać na inne lub nosić bez.

KLIK

13. Produkty I love grain

KLIK

Nigdy nie byłam przekonana do poduszek z wypełnieniem z ziaren – dopóki ich nie spróbowałam. Od miesiąca śpię na poduszce z gryką i mam wrażenie, że poprawił mi się sen – do tego budzę się bez odciśniętej poduszki na twarzy. Mam też opaskę, której używam do odpoczynku.

14. Świeczki z naturalnym woskiem sojowym Cudasie

KLIK

W nowym domu częściej palę świecę, bo lubię ten relaksujący zapach. Bardzo lubię te świeczki, bo są nienachalne i mają piekne kompozycje zapachowe.

prezenty dla niej na święta

15. Kalendarze Momonde.co

KLIK

W tamtym roku kupiłam pierwszy kalendarz z tej polskiej marki i sprawdził mi się znakomicie. W tym roku w ofercie są też minimalistyczne kalendarze ścienne i biurkowe – idealnie nadają się na prezenty.

kalendarz jako prezent dla niej

16. Dresy Momonde

KLIK

Marka w tym roku wprowadziła nowe produkty i muszę przyznać, że to pierwsze dresy, w których wyglądam dobrze. Mam 2 bluzy i spodnie – jak to mówią: Jeżeli kupisz pasujący do Ciebie dres to chodzisz w nim non stop. Tak właśnie jest u mnie – to pierwszy zestaw, w którym mogłabym chodzić non stop. Polecam szczególnie jeżeli obdarowana osoba nie jest wysoka (spodnie leżą idealnie). Bawełna jest mięciutka i bardzo ciepła.

17. Bielizna merino Love on the snow

KLIK

Coś pięknego – bielizna z wełny merino w tak kobiecym wydaniu! Ja mam bluzkę Jolene i ona naprawdę grzeje, a do tego pięknie wygląda.

18. Polskie skarpetki Soxy

KLIK

Skarpetki tak energetyzujące, że nie nie trzeba kawy – kolorowe i wesołe, a do tego z dobrym składem. Są też skarpetki dla zmarźluchów – z wełny merino.

prezenty dla niej

19. Dyfuzor z patyczkami Woodwick

KLIK

Dla wszystkich miłośników pięknych zapachów

20. Zapach do auta

KLIK

Jeżeli znudziły się Wam zapachy typowych choinek do samochodu – mam dla Was coś ekstra! Stylowy produkt do samochodu, który dostarcza trwały i nieprzerwany zapach, niczym prawdziwe perfumy. 

21. Wygodne i piękne ubrania domowe Yellow Meadow

KLIK

Od dwóch lat mam szlafrok tej marki i nadal jest w świetnym stanie. Piękny wzór i uniwersalny fason doskonale się sprawdzi na prezent.

Mam też koszulę nocną bambusową i czarny T-shirt, który jest idealny (ma spory dekolt i ścięty rękaw. Jeżeli szukacie takiego – zajrzyjcie do Yellow Meadow.

prezenty dla niej

22. Szczotka do szczotkowania na sucho I love grain

KLIK

Piękna szczotka do rytuału szczotkowania – dobrze trzyma się w ręce i pięknie wygląda na półce.

prezenty dla niej

23. Karta podarunkowa do Risk made in Warsaw

KLIK

Jeżeli nie wiecie, co ktoś lubi to dobrym pomysłem jest karta podarunkowa no. do Riska

To już wszystkie prezenty dla kobiet – mam nadzieję, że coś Wam wpadło w oko.

Jeśli chcecie zainspirować partnera – to inne podpowiedzi są jeszcze we wpisie: Prezenty dla niej i dla niego

A jeśli to wy chcecie coś kupić dla partnera to zobaczcie wpis z Dnia Ojca – Co jest 23 czerwca albo do wpisu Prezenty dla niego 

a dla dzieci wpis już pewnie znacie? Prezenty na święta dla dzieci – hity 2020

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Nowości kwietniowe z BibLILOteczki

Dziś zaprezentuję Wam 3 nowości, które zagościły w naszej BibLILOteczce

1. Pittau&Gervis „Zęboszczotki” wyd. Babaryba 

Jak tylko otworzyłam pierwszą stronę to wybuchnęłam głośnym śmiechem. Niesamowity pomysł, jak za pomocą szczotek do zębów przedstawić różne cechy ludzkie oraz zawody. Tak się zastanawiam jak mogłaby wyglądać moja zęboszczotka?

Mam tyle pasji i zawodów, że każdy włos musiałby dotyczyć czegoś innego. Polecam wszystkim, którzy nie boją się rozmawiać z dziećmi o różnych sprawach. W książce pojawia się wypukła i śliska zęboszczotka dla niewidomego, którą zawsze dotykamy zamykając oczy. Książka niesamowicie pobudza wyobraźnię i uczy abstrakcyjnego myślenia.

DSC_9271
DSC_9278


DSC_9279
DSC_9280
DSC_9286


DSC_9287
DSC_9288
DSC_9289

Dostępna tutaj

2. Madalena Matoso – „Klapu klap” wyd. Babaryba

Absolutnie świetny pomysł na książkę! Otwierając ją i zamykając książkę wprawiamy w ruch kolorowe postaci. Przy każdej aktywności jest również podana liczba, możemy w ten sposób kontrolować ilość wykonywanych ruchów. Śmiechu co nie miara jak Pan całuje Panią (albo odwrotnie).

Fajna jest przede wszystkim dlatego, że przy każdym obrazku podane jest wyrażenie dźwiękonaśladowcze. Niektórym dzieciom może urozmaicić terapię logopedyczną.

DSC_9291
DSC_9293
DSC_9299
DSC_9301
DSC_9306
DSC_9309
anigif1
DSC_9312
DSC_9314
anigif2
DSC_9329


Dostępna tutaj

3.M. Leblond, R.Bertrand – „Nowy Jork, Piżamorama” wyd. Wytwórnia

Czegoś takiego bym się nie spodziewała. Chłopiec w piżamie w paski podróżuje w śnie po Nowym Jorku. Nie byłoby w tym nic niezwykłego gdyby nie to, że ilustracje w książce są ruchome! Tak, właśnie tak! Za pomocą specjalnej płytki wprawiamy w ruch samochody, schody ruchome, a nawet gwiazdy.

Rewelacyjny pomysł! Przewiduję tej książce ogromny sukces. Must have!

DSC_9331
DSC_9332
DSC_9334
DSC_9336
DSC_9347
DSC_9349


DSC_9356

Wygląda normalnie, prawda?

To kliknijcie w film…

Dostępna tutaj

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Warszawa dzieciom

Wg aktualnych danych z Google Analitycs najwięcej (ponad 30%- 30 000) czytelników mojego bloga jest z Warszawy. Dlatego postanowiłam rozpocząć cotygodniowy cykl „Warszawa dzieciom”.

Posty z tej serii będą się pojawiały zawsze w piątki. Moje propozycje oczywiście będą się opierały na wcześniejszych doświadczeniach. Będę polecała miejsca godne uwagi do odwiedzenia razem z dzieckiem w weekend.

Co tydzień pojawią się trzy miejsca na nebulowej mapie. Będę je wybierała tak, aby każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Miejsca będę prezentować wg trzech kategorii:

1. Ruch – park, plac zabaw, wycieczka

2. Kultura – teatr, kino, muzeum, galeria

3. Jedzenie– restauracje przyjazne dzieciom

No to zaczynamy. W tym tygodniu polecam:

IMG_3433

1. Park Krasińskich

Odkryty przez nas zaledwie rok temu. Trzy ogromne place zabaw z jeziorem i kaczkami znajdują się w otulinie zieleni i drewna. Ten park umiejscowiony w centrum miasta, niedaleko Starego Miasta przyciąga jak magnes.

Wszystkie atrakcje  są ze sobą spójne pod względem designu jak i funkcjonalności. Nie znajdziecie tam obdrapanych huśtawek i  drabinek- koszmarków. Wszystko jest nowe- zrobione ze stali i drewna. Te elementy niesamowicie cieszą oko.

W samym centrum parku znajduje się wielka fontanna, gdzie można się ochłodzić w upał.

image2 (2)
IMG_3432

2. Teatr małego widza- przedstawienie „Rozplatanie tęczy” sobota, godz. 16.00

Czy można dotknąć tęczy? Tak, jak najbardziej. Podczas tego niesamowitego widowiska dzieci mają możliwość obcowania z kolorami i wodą. Dzieci czynnie uczestniczą w tworzeniu spektaklu. Nie siedzi się na drewnianych krzesłach, a na miękkich poduchach na podłodze.

Przedstawienie niesamowicie pobudza dziecięcą wyobraźnię oraz stymuluje zmysły. Więcej o spektaklu można przeczytać tutaj

image1 (5)
IMG_3431 (1)

3. Nabo

Moja ulubiona restauracja zarówno na śniadanie, lunch lub obiad. Świetne wnętrze i jedzenie. Lokal jest w pełni przystosowany do potrzeb dzieci. Przy głównym pomieszczeniu znajduje się spora sala zabaw ze ścianą pomalowaną farbą tablicową.

Na samym środku znajduje się ogromna drewniana kolejka oraz zbiory ciekawych zabawek. Przemiła i bardzo wyrozumiała obsługa. Latem przed restauracją można jeść na zewnątrz i mieć oko na dziecko bawiące się w piaskownicy. Gorąco polecam sałatkę z burakiem i kozim serem:)

IMG_3425

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Jak nauczyć dziecko czytać?

Okres sensytywny czyli tzw. faza wrażliwa na litery występuje u dzieci najczęściej od ok. 3 r.ż. do 5 r.ż. Jeżeli ten czas minie niezauważony najprawdopodobniej nauka liter nie pójdzie już tak łatwo.

Typic (23)

Często mnie pytacie jak rozpoznać, że to już jest okres sensytywny na daną czynność, czyli czas kiedy układ nerwowy jest gotowy na naukę nowej czynności.

Ciężko jest jednoznacznie określić tę cezurę czasową, bo każde dziecko jest inne. U nas pierwsze objawy pojawiły się jakieś 3-4 miesiące temu kiedy córka zaczęła rozpoznawać marki samochodów. Wiedziała już, że mam Mazdę i wypatrywała innych samochodów z tym samym znaczkiem. Potrafiła nadać znakowi jakieś znaczenie i przenieść go na inne obiekty.

Dla mnie był to bardzo znaczący sygnał. Następnie zaczęła dopytywać o prawie każdą napotkaną literę. Jakie było moje zdumienie kiedy na środku ulicy Lilka zaczęła skakać z radości, bo zobaczyła naukę jazdy z ogromną literą „L” na dachu i krzyczała: „L jak Lila, L jak Lila”. Jej zafascynowanie literami nie mogło przejść niezauważone. Postanowiłam wprowadzać litery.

Od czego zaczęłyśmy?

Oczywiście od jej imienia. Metoda odimiennej nauki czytania Ireny Majchrzak wydała się najlepsza na samym początku. Dziecko jest w stanie bardzo szybko przyswoić litery, które są w jego imieniu. Przestudiowaliśmy również imiona nasze i naszych bliskich. Po tym uznaliśmy, że jesteśmy gotowi na więcej.

Jaką metodę wybrałam?

Oczywiście metodę M. Montessori. Uznałam, że jest dla nas najbardziej odpowiednia i osobiście uważam ją za najlepszą. Od samego początku uczymy się liter pisanych. Dlaczego nie drukowanych?

Z bardzo prostej przyczyny. Jeżeli dziecko opanuje litery pisane to jednocześnie doskonale poradzi sobie z drukowanymi. W innym wypadku najpierw nauczy się drukowanych, a później od nowa musi uczyć się pisanych (czyli 2 razy musi uczyć się pisać i czytać).

Tak naprawdę ta metoda jest nauką pisania, podczas której dziecko uczy się pisać i czytać jednocześnie.

Jaki jest jej sekret?

Potrzebujemy tabliczki z literami pisanymi. Montessori używała szorstkiego alfabetu. Jest to zestaw tabliczek, na których naklejone są litery z drobnoziarnistego papieru ściernego. Dzięki temu kształt litery jest wyraźnie zarysowany.

Dziecko jest w stanie wielozmysłowo poznać literę. Tak najszybciej się nauczy.

Zastanawiałam się nad samodzielnym wykonaniem takiego alfabetu dla Lilki, ale znalazłam ciekawszą alternatywę. Alfabet sensoryczny wyprodukowany przez polską firmę Pilch. To co proponują, wydało mi się na tyle ciekawe, że postanowiłam go przetestować.

88 tabliczek z polskim alfabetem pisanym i cyframi w pełni spełniły moje oczekiwania. Tabliczki wykonane są z wysokiej jakości drewna. Kształt liter jest wyżłobiony w powierzchni drewna. Wgłębienie jest idealnie dostosowane do wielkości opuszki palca dziecka.

W alfabecie stworzonym przez Montessori jest możliwe wyjechanie poza kontur litery. W tym zestawie nie ma takiej możliwości. Tabliczki dają możliwość polisensorycznego poznania oraz nauczenia się wzorca litery. W ten sposób mózg uczy się najszybciej. Dodatkowo alfabet można wykorzystywać na wiele sposobów.

Cały zestaw został zaprojektowany przez znakomitego specjalistę prof. Martę Bogdanowicz. Wg mnie ta pomoc edukacyjna jest w pełni przygotowanym narzędziem do nauki czytania.

 Alfabet Polski Pisany- Pilch

p.s. Dajcie znać czy jesteście zainteresowani jak  wygląda nauka od strony praktycznej.

DSC_8805

DSC_8807

DSC_8813

Toczenie kulki po śladzie

DSC_8816

DSC_8833
Wyklejanie litery ciastoliną
DSC_8844
Usypywanie wzoru i wodzenie po nim palcem

DSC_8847-horz

DSC_8853

DSC_8859
Cyfry jeszcze trochę poczekają- nie wszystko naraz

DSC_8870

DSC_8888

DSC_8892-horz

DSC_8910

DSC_8922

fff-horz
Ile tu tego?

Na zdjęciu Pilch, natomiast polecam też układanki imienne polskiej marki Woobiboo

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Czego nie widzi matka?

Szpital. Minęły dwie doby po urodzeniu Lilki. Wchodzą po kolei – 3, 4 osoby. Oglądają mnie, moje dziecko trochę dłużej niż koleżanki pierworodnego z łóżka obok. Ona urodziła 7 h po mnie, ona już się pakuje do domu. Mąż z fotelikiem już czeka na zielonym korytarzu za ścianą.

Mój też czeka, bardzo podenerwowany, bo wciąż nie umie wypinać Maxi cosi z bazy. Obchód lekarski wychodzi, a wchodzą mężowie. Koleżanka obok w euforii wykrzykuje „Pakujemy manatki, zaraz wychodzimy”.

A ja siedzę z dzieckiem na rękach i płaczę.

Hormony, zmęczenie, nawał – wszystko na raz. Mąż z przerażeniem pyta, co się stało. Ja z drżącą brodą próbuję z siebie wydusić: „Żółtaczka, my nie wychodzimy”.

Przez łzy ciągle powtarzam: „Przecież ona w ogóle nie jest żółta”. Za chwilę pielęgniarka przynosi łóżeczko do fototerapii, każe rozebrać dziecko. Zakłada jej gogle lotnika i kładzie golutką na ciepłym kawałku plastiku podłączonym do prądu.

Koleżanka obok już ubiera pierworodnego w polarowy kombinezonik, a ja obok ryczę jak patrzę na moje maleńkie dzieciątko leżące na tym czymś. Ma na tym przebywać cały czas. Możemy co 3 h ją zdjąć i nakarmić. Przytulam jej malutkie ciałko i mówię: „Przecież ona w ogóle nie jest żółta”.

Najlepiej żeby była tam cały czas. Ja nie umiem karmić na leżąco, więc moja frustracja sięga granic. Minęła doba, a ja mam wrażenie, że to cała wieczność. Wyniki bilirubiny są wysokie. Mijają kolejne dni. Jesteśmy w szpitalu już 6 dobę. Jak śpi to słucham jej spokojnego oddechu, podczas karmienia głaszczę po malutkim policzku i mówię do męża: „Przecież ona w ogóle nie jest żółta”.

W końcu 7 dnia wychodzimy, ale pediatra ostrzega, że poziom bilirubiny jest na tyle wysoki, że musimy przyjść na kontrolę. Nic mnie już nie obchodzi – wychodzimy do domu. Mąż z wrażenia nie umie jednak wypiąć fotelika z bazy. Niesie Maxi cosi razem z przypiętą bazą.

Jesteśmy już w domu.

Kładę ją do łóżeczka, które stoi już skręcone od 3 miesięcy i na nią czeka. Staję na kolanach przy niej, tak aby być twarzą w twarz. Patrzę w jej granatowe oczyska i znów mówię: „Przecież ona w ogóle nie jest żółta”.

Dziś jak oglądam zdjęcia z tamtego okresu to Lilka jest na nich pomarańczowa. Jej pomarszczona skórka ma wszystkie odcienie żółci: kanarkowy, cytrynowy, słoneczny. Jak ja mogłam tego nie widzieć?

Każde dziecko jest dla jego rodziców ideałem.

W końcu to same najlepsze geny zebrane od dwóch osobników ludzkich. Ja mam odstające uszy, mąż nie. Lilka ma najpiękniejsze przylegające do czaszki małżowiny uszne. Ja mam pełne, różowe usta, a mąż lekko widoczne kreski.

Nasze dziecko ma przepiękne usta jak płatki róży. My jako rodzice mamy również różne wyobrażenia na jej temat. Jest najmądrzejsza, najpiękniejsza i na każdą literę alfabetu jesteśmy w  stanie wymyślić superlatywy na jej temat. To normalne, tak nas stworzyła matka natura, że w naszych dzieciach często nie widzimy złych cech.

Niestety często też nie widzimy, że coś się dzieje złego. Tak jak ja nie widziałam ogromnego zażółcenia skóry u mojego dziecka.

Również w wieku 6-7 miesięcy nie zauważyłam asymetrii.

Zwróciła mi na nią uwagę czujna teściowa. Co z tego, że mam dyplomy, doświadczenie w pracy z dziećmi. Jak nasza natura potrafi nam zmienić optykę na postrzeganie naszych dzieci. Idealizujemy je żeby bardziej o niej dbać i kochać jeszcze mocniej.

To hormony i odruchy dbania o potomstwo mydlą nam oczy. Dopiero duże zaburzenia i nieprawidłowości zauważamy od razu. Nasze dzieci widzimy codziennie, nie mamy punktu odniesienia ani dobrego porównania.

Jakim szokiem była dla mnie wizyta adaptacyjna u stomatologa. Tuż po wejściu Paulina, którą kontaktowałam się tylko meilowo i mojego dziecka nie widziała na żywo mówi do mnie: „Hej, fajnie, że jesteście. Wiesz, że Twojej córce ucieka oko?” Ja oczywiście wytrzeszczyłam oczy: „Że co?” „Ucieka jej oko” „Nieeee, no gdzie?” I do końca wizyty byłam na nią wściekła.

Robiliśmy przegląd zębów, a mi tylko kłębiły się myśli „Co ona może wiedzieć” „Przecież bym zauważyła” „No bzdury totalne” „Całe dnie na nią patrzę i nic takiego nie zauważyłam”. Po powrocie do domu powiedziałam o całej sytuacji mężowi. On również popukał się w czoło i stwierdził, że nic takiego również nie zauważył.

Wypierałam tę informację, ale jednocześnie obserwowałam bacznie Lilkę.

Minął tydzień, dwa. A ja ciągle wpatrywałam się w jej niebieskie oczy. W końcu TO zauważyłam. Na zdjęciach, jak się zamyśli leciutko gałka oczna ucieka w kierunku kącika zewnętrznego.

Telefon do profesor, szybkie umawianie się na wizytę. Liczne badania, atropina zapuszczana 5 dni. Diagnoza. ZEZ. Okulary terapeutyczne. Plan leczenia. Mam do siebie ogromne pretensje, że nie zauważyłam.

Pewnie wyparłam tę informację, bo burzyła mi wizerunek mojego idealnego dziecka. Gdybyśmy zauważyli to dawno prawdopodobnie obyłoby się bez okularów. A teraz nie wiem jak będę zaklejać jej oczko na 2 godziny dziennie. Chociaż wiem, że moje dziecko jest najmądrzejsze i przecież da się jej to wytłumaczyć.

Ten post to apel. Apel do wszystkich, którzy coś widzą u koleżanki, siostry, sąsiadki dziecka. Jeżeli coś niepokojącego zauważycie delikatnie o tym powiedzcie. Na 80 % ta osoba najpierw się obrazi i będzie  tę informację wypierać, ale może Wam później podziękuje. 

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Lekka spacerówka – parasolka

Lekka spacerówka – „Nigdy nie mów nigdy”- to stwierdzenie doskonale pasuje do mojego ostatniego wyboru…

Broniłam się przed wózkami typu parasolka (btw skąd ta nazwa? chyba od sposobu składania) bardzo długo.

lekka spacerówka

Zależało mi przede wszystkim na lekkości i dużych gabarytach. Czy to jest możliwe? Właśnie tak! Quax Ace waży zaledwie 5 kg. Tuż przed wyjazdem do Eindhoven uznałam, że  będzie to wybór idealny. Na lotnisko, do samolotu to właśnie Quax okazał się trafionym wyborem.

Jest to wózek typowo miejski – taka lekka parasolka

Spełnił prawie wszystkie moje wymagania:

  • lekki
  • duży
  • łatwe składanie i rozkładanie
  • podnoszony podnóżek
  • ciche kółka
  • świetna, duża folia przeciwdeszczowa
  • dobrze wyważony (nie wywraca się pomimo torby zawieszonej na rączkach)
  • ciekawy design
  • niska cena
  • pasek do zawieszenia na ramieniu po złożeniu

Bardzo zaskoczyły mnie kołka – jadą cichutko nawet po polbruku. Przednie koła są skrętne co bardzo ułatwia jazdę.

lekka spacerówka

Materiał, z którego wykonana jest lekka spacerówka łatwo się czyści i fajnie wygląda.

Jedynym minusem jest wg mnie brak dostępu do kosza jeżeli dziecko śpi. Podobnie jest w wózkach Maclaren. Niełączone rączki moja swoje plusy i minusy. Nie da się Quaxa prowadzić jedną ręką, ale za to można powiesić na nich zakupy, kask i rower. Myślę, że ta lekka parasolka wystarczy nam do końca wózkowania (chyba, że spotkam na rynku jakąś fantastyczną nowość i nie będę mogła się oprzeć).

lekka spacerówka
podnoszony podnóżek
lekka spacerówka
lekka spacerówka
Rozłożone oparcie
lekka spacerówka
Modelka prezentuje pasek do noszenia
lekka spacerówka
lekka spacerówka

Niestandardowe użycia – sportowe

Matka Polka Motocyklowa

Matka Polka Siatkarka

Matka Polka Koszykarka

Prawy dolny róg – tylko dzięki małym gabarytom wózka udało nam się wejść do bardzo zatłoczonej restauracji

Quax Ace

A  sekrecie Wam powiem, że się tego nie spodziewałam… Firma Quax, która specjalizuje się w produkcji przepięknych mebli do dziecięcych pokoi zrobi tak fajny wózek.

Na zdjęciach pojawia się nasz ostatni hit pojazd Scootandride i kask Janod, o których na blogu będzie jutro.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Jak przygotować dziecko do przedszkola?

Przedszkole – temat spędzający sen z powiek wielu rodzicom. Czy istnieją sposoby aby te trudne początki ułatwić? Z pewnością do przedszkola można się przygotować.

Jak? O tym napiszę w dzisiejszym poście.

1. Adaptacja

czyli powolne wchodzenie do grupy rówieśniczej. Teraz organizowane są w wielu miejscach: przedszkolach, domach kultury, bibliotekach. Czy warto zapisać dziecko na takie zajęcia? Tak, jak najbardziej. Podczas zabawy w grupie dziecko będzie miało możliwość zapoznania się z ogólnie panującymi regułami i oswojeniem się z dziećmi.

Jeżeli pracujecie możecie na takie zajęcia wysłać nianię, babcię. Warto wówczas obserwować zachowania dziecka, do niczego nie zmuszać i nawet jeżeli będzie cały czas siedziało na rękach nie przejmujmy się. Ono więcej z nich wyniesie niż moglibyśmy się spodziewać. Nie będzie chciało usiąść w kółku i śpiewać? To też nic nie szkodzi. Kątem oka będzie obserwować grupę oraz panią prowadzącą.

2. Samoobsługa

w czasie poprzedzającym przedszkole spróbujcie ćwiczyć samoobsługę. Samodzielne ubieranie, rozbieranie i jedzenie bardzo ułatwia adaptację w przedszkolu. Dziecko jest niezależne i nie musi prosić Pani o pomoc. Dodatkowo takie aktywności budują poczucie własnej wartości.

3. Rozmowa

Dużo rozmawiajcie na ten temat. Tłumacz dziecku, co dzieci robią w przedszkolu. Mimo tego, że Ty też się obawiasz staraj się dziecku nie przekazać swoich obaw. Może się bać, bo jest to normalny lęk przed czymś nowym.

4. Odpowiednia lektura

Czytajcie książki związane tematycznie z przedszkolem i dyskutujcie na ten temat. Nic tak nie oswaja nieznanego jak bajki terapeutyczne.

w-przedszkolu-obrazki-dla-maluchow-3
Obrazki dla maluchów- „W przedszkolu”
miffy-w-przedszkolu-2
Dick Bruna- „W przedszkolu”
ja-nie-chce-do-przedszkola
Stephanie Blake- „Ja nie chcę do przedszkola”
440160260
Guido Wandrey- „W przedszkolu”

5. Budynek przedszkola

Jak przechodzicie obok placówki, do której dziecko będzie chodzić zawsze się zatrzymajcie, porozmawiajcie oswójcie strach dziecka.

6. Nie strasz! 

Nie potęgujcie obaw przez słowa: „Nie ma się czego bać, jesteś już duży i wszyscy chodzą do przedszkola”.

7. Pożegnanie z pieluchami.

W przedszkolach państwowych przyjmuje się dzieci odpieluchowane, dlatego przez wakacje podejmijcie próbę pożegnania się z pieluszką.

8. Smoczki, butelki, papki… 

w przedszkolach nie ma już na to miejsca.

9. Zabawa. 

Można w domu bawić się w… przedszkole.

10. Plan dnia.

Aby oswoić plan dnia można go przedstawić w obrazkach – tak łatwiej dziecku będzie się  z nim zapoznać.

a jak już będziecie gotowi przeczytajcie wpis Wyprawka do przedszkola

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Odetnij się od cukru

Wraz z początkiem nowego roku, tak jak pewnie większość osobników ludzkich postanowiłam zrzucić kilka (kilkanaście) kilogramów. Zazwyczaj jednym z fundamentów tego  postanowienia jest ograniczenie słodyczy.

Rzadko kto decyduje się na całkowitą eliminację cukru i jego zastępników z diety. A ja poważnie nad tym zaczęłam się zastanawiać! Moje dziecko, jak chyba każde na świecie uwielbia słodki smak. Słodyczy jako takich je mało, ale bardzo lubi miód, dżemy, a nawet leki- tylko dlatego, że są słodzone.

Uznałam, że jest to dobry moment na książkę z wydawnictwa Mamania „Bez cukru”

Kiedy ją odebrałam Lilka ucieszyła się ogromnie: „Książka o lizakach! Moja ulubiona”;)

Autorka, Martina Fontanna w bardzo ciekawy i przystępny sposób radzi nam jak krok po kroku odciąć się od cukru. Obala w niej najbardziej popularne mity np. dzięki czekoladzie poprawiamy sobie humor.

„Niestety badacze czekolady już dawno odkryli, że to nie te substancje  (takie jak serotonina, tryptofan czy fenyloetylamina) wywołują uczucie szczęścia podczas wgryzania się w czekoladowego batonika – zawarte w nim ilości są mianowicie o wiele za małe, względnie nasz organizm  częściowo  nie potrafi ich przyswoić.”

Jesteście rozczarowani? Bo ja byłam bardzo! A wiecie dlaczego myślimy, że czekolada polepsza humor? Bo zwyczajnie jest nam miło jak ją zjadamy. I tyle:)

Jednym z wielkich zarzutów wobec cukru jest jego uzależniające działanie. Tego nie da się ukryć – cukier działa jak narkotyk. Szczególnie widać to po dzieciach, które nie potrafią ukryć swoich żądzy i chęć zjedzenia czegoś słodkiego jest u nich niezwykle silna. Ja sama często po zjedzeniu czegoś bardzo słodkiego na drugi dzień nie czułam  się najlepiej.

Mało tego, miałam wrażenie, że mam cukrowego kaca. A po zjedzeniu małej kosteczki czekolady, zawsze ma się chęć żeby sięgnąć po drugą. Dlaczego tak się dzieje? Nasz organizm dzięki napływowi tej substancji jest wprawiany w cukrowy rollercoaster – wg mnie to świetne określenie.

Autorka książki zachęca do całkowitego pożegnania się ze słodkim smakiem. Pisze również o zastępnikach, takich jak stewia, syrop z agawy. Uważa, że wcale nie są zdrowe.

W kilku rozdziałach daje nam wskazówki jak pożegnać się na zawsze z cukrem. Pierwszym krokiem jest identyfikacja problemu. Ja u siebie zdiagnozowałam jedzenie słodyczy z przyzwyczajenia. Przemyślałam swoje zachowania i doszłam do wniosku, że to jest mój największy problem. Jem bardzo schematycznie i wiem, że tu leży mój problem. Kawa+ciastko, miętówka w samochodzie, słodka owsianka na śniadanie, spacer z wózkiem plus lody- to moje grzeszki. Autorka pisze o tym jak odłączyć od siebie te oczywiste dla nas połączenia. Jedno bez drugiego jest w stanie funkcjonować. To tylko w naszym mózgu powstały synapsy pomiędzy kawą, a ciastkiem.

IMG_2898

Polecam wszystkim, którzy myślą o porzuceniu cukru na dobre.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Kredki nie tylko do rysowania

Kolorowe kredki w woreczku noszę – tak chciałoby się zaśpiewać na ich widok.

DSC_7947

Przedstawiam Wam dziś magiczny woreczek, z którego zawartości wyczarowałyśmy 10 zabaw. Do testów zaprosił nas portal Ładnebebe. W stworzeniu kart pracy pomógł nam niezwykle  kreatywny Pan Pierre

DSC_7852-horz

 

1. Rysowanie

czyli podstawowa funkcja tych kamyczków. Stworzone w 100% z wosku sojowego, bardzo mocno napigmentowane aż się proszą, aby wziąć je do ręki i kreślić kolorowe linie. Bardzo wygodnie trzyma je się w ręku, ich kształt wymusza chwyt pęsetkowy. Podczas rysowania dzieci ćwiczą mięśnie dłoni potrzebne w późniejszym czasie do pisania.

1

 

2. Liczymy do 5

nauka cyfr przez doświadczenie. W taki sposób jest łatwo przyswoić pojęcie cyfry i liczby. Zadaniem dziecka jest ułożenie odpowiedniej ilości kamyczków na karcie pracy.

2 (2)

2

 

3. Kolorowe ciągi

zadaniem dziecka jest przyporządkowanie odpowiedniego koloru kamyczka do miejsca na karcie pracy. W czasie zabawy dziecko uczy się rozróżniania kolorów oraz ich odcieni. W ostatnich rzędach samo może stworzyć kolejne kolory.

3 (2)

3

 

4. Przenoszenie

za pomocą drewnianej łyżki dziecko przenosi kolorowe kamyczki z jednego pojemnika do drugiego. Dziecku uczy się dokładności oraz rozwija się manualnie.

4

 

5. Ciuciubabka sensoryczna

świetnie ćwiczenie zmysłu dotyku. Dziecko z zawiązanymi oczami próbuje odnaleźć kamyczki ukryte w sypkim materiale np. kaszy lub ryżu.

5 (2)

5

 

6. Kolorowe nożyce

za pomocą tego sprzętu przenosimy kamyczki z jednego miejsca w drugie. Ćwiczymy koncentrację i małą motorykę.

6

6 (3)

 

7. Zgadnij co jest w środku

w dużym worku umieszczamy różne przedmioty (w tym kamyczki). Zadaniem dziecka jest odnalezienie kredek na dnie worka bez zaglądania.

7

8 (2)

 

8. Ciepło-zimno

tej zabawy chyba nie trzeba nikomu przedstawiać, a małe kamyczki nadają się do niej idealnie.

8

 

9. Poszukiwanie kamyczków

do pojemnika nasypujemy mąkę oraz wrzucamy kilka kamyczków. Zadaniem dziecka jest odsianie mąki małym sitkiem, tak aby zostały w nim same kamyczki. Mojej córce ta zabawa przypadła do gustu najbardziej i zmodyfikowała ją na swój sposób. Odłożyła sitko i zasypywała kamyczki dłonią.

9

9 (3)

9 (2)

 

10. Kamyczkowe układanki

z kredek można układać różne wzory i kształty.

10

 

Crayon rocks – w wielu zestawieniach i opakowaniach tutaj

Karty pracy stworzone przez Pan Pierre do pobrania poniżej

liczymy do pieciu_nebule_LADNEBEBE (1)
nebule liczymy do 5_wiewór na dole
sekwencje kolory_nebule_LADNEBEBE (1)

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Czy Twoje dziecko tak siedzi?

Siad W

Siad W, siad między piętami, „siad żaby” tak nazywana jest pozycja, w której dzieci lubią spędzać czas podczas zabawy na podłodze. Coraz częściej widzę, że rodzice nie zwracają na to uwagi. Czy słusznie?

Na moje pytania odpowiada Agnieszka Słoniowska- fizjoterapeuta, Terapeuta NDT-Bobath,  PNF, SI, trener Shantala Special Care. Agnieszka prowadzi stronę internetową www.fizjoterapia.waw.pl

Dlaczego dzieci tak siadają?

 Powodów siadu W jest kilka:

 Często jest to kwestia wzorca jaki daje rodzic.

Niejedna mama, do której przychodzę do domu w związku z problemem ruchowym dziecka siada na podłodze obok niego właśnie w taki sposób. Dzieci w swoim rozwoju często szukają rozwiązań ruchowych obserwując swoich opiekunów.

Najczęstszym jednak powodem jest słaba stabilizacja posturalna ciała dziecka ( osłabione napięcie mięśni brzucha, a podniesione napięcie w grzbiecie). Zazwyczaj jest to konsekwencja rozwoju dziecka w pierwszych miesiącach życia na miękkim podłożu. Jeśli dziecko jest kładzione czy sadzane stale na kanapie, łóżku, leżaku, czy poduszkach to nie ma możliwości wzbudzić odpowiedniego napięcia mięśni brzucha. 

Aby wykonywać takie ćwiczenia- charakterystyczne dla prawidłowego rozwoju niemowlęcia- należy mieć pod sobą twarde podłoże.

Jeśli maluszek uczy się przetaczania czy siadania na  miękkim podłożu to pracuje samymi mięśniami grzbietu – rodzice to obserwują i mówią, że dziecko się chętnie odgina. 

Nierównomierna praca mięśni klatki piersiowej powoduje, że niemowlę ma trudność w utrzymaniu pozycji leżenia na boku i nie rozwija się dostatecznie umiejętność rotacji w tułowiu. Powyższe zaburzenia są powodem opóźnienia w rozwoju reakcji równoważnych.

Im lepsza równowaga w naszym ciele tym mniejszej potrzebujemy płaszczyzny podporu. Dzieci rozwijające powyższy wzorzec – odgięciowy,  mając słabą równowagę, szukają sposobów na poszerzenie tej płaszczyzny w czasie stania – rozstawiając szeroko nogi i koślawiąc stopy, a w siadzie poprzez rozstawienie nóg na zewnątrz miednicy i tym samym biernie ją stabilizując.

– powodem może być również obniżone napięcie mięśniowo- więzadłowe w całym ciele. Wtedy dzieci od początku w rozwoju preferują szeroką podstawę i będąc na etapie czworaków szybko się męczą i sadzają pupę między nogi, a nie na pięty lub z boku właśnie z powodu zbyt szerokiego rozstawienia nóg.

U dzieci ze skrajnie niskim napięciem, np.u dzieci z Zespołem Downa możliwy jest taki siad nawet prosto z leżenia na brzuchu przy mocno odwiedzionych kończynach dolnych. (przez tzw.  gimnastyczny „ sznurek”)

Kiedy zacząć się tym martwić (kiedy jest to normą a kiedy patologią?)

 Normą jest wtedy gdy siad W jest jednym z kilu sposobów siadania przez dziecko. Niepokoić powinno rodzica każde zachowanie, w którym pojawia się ograniczenie różnorodności. Jeśli dziecko siada również „po turecku”, w siadzie bocznym na jedną i na drugą stronę oraz na piętach to nie ma czym się niepokoić.

Jeśli natomiast siad pomiędzy stopami jest dominującym sposobem utrzymywania sylwetki w zabawach przypodłogowych wtedy warto pokazać dziecko fizjoterapeucie, który odnajdzie przyczynę i pomoże zapobiec kolejnym konsekwencjom głównego problemu.

Jakie mogą być skutki takiego siadu?

Siad W należy rozpatrywać głównie jako objaw jakiegoś innego problemu, a nie jako czynnik szkodzący sam sobie. Jeśli dziecko będzie odpowiednio stymulowane z uwzględnieniem powodu, dla którego preferuje taką pozycję preferuje to nie powinno zaszkodzić.

Niestety jeśli dziecko  często siada w ten sposób to stopy nie są odpowiednio stymulowane (dotykają podłoża krawędzie, a nie podeszwa), często wręcz nasila rotację stopy do środka lub na zewnątrz- w zależności jak dziecko w siadzie układa stopy.

Utrzymywanie miednicy pomiędzy stopami wpływa również na ograniczenie rotacji w tułowiu co warunkuje rozwój obustronnej koordynacji i umiejętności przekraczania osi ciała podczas  sięgania po zabawki. To z kolei ma przełożenie na sprawne działanie gałek ocznych- co później się może objawić zaburzeniami ortoptycznymi.

No i wreszcie pozycja miednicy w tym siadzie narzuca ułożenie wyżej znajdujących się elementów- kręgosłupa, obręczy barkowej  i głowy. Kręgosłup przypłaci to słabymi mięśniami posturalnymi i dziecko  będzie się garbić a przy nawet niewielkiej asymetrii w okresie wzmożonego wzrostu dziecko narażone będzie na skoliozę.

Ustawienie głowy zaś warunkuje rozwój aparatu żucia i mowy. Aparat artykulacyjny ma znacznie utrudnione warunki rozwoju gdy głowa nie jest ustawiona osiowo a w tym przypadku najczęściej jest „zawieszona” w barkach w tyłopochyleniu.

Jak motywować do siadania w sposób prawidłowy?

 Po pierwsze warto zadbać o dobre warunki do rozwoju dla dziecka od maleńkości, a więc nie (o ironio) miękkie łóżko rodziców na czas aktywności niemowlęcia lecz mata piankowa, lub karimata na podłodze.

Pozwolić dziecku zdobywać kolejne umiejętności w swoim czasie. Nie wolno również sadzać na siłę dziecka, które samo jeszcze nie siada z czworaków ani nie prowadzać za rączki tego, które samo nie chodzi.

Kiedy dziecko już samo siada, dobrze jest zachęcać je do siadania nie tylko takiego zwykłego- prostego ale równie często do siadu bocznego z podporem na jednej ręce i z obiema nogami skierowanymi w stronę przeciwną niż ręka podporowa. Oczywiście warto to robić na obie strony, zwłaszcza że do momentu aż dziecko nie rozwinie w pełni skoordynowanego chodu (ok 18 m-ca) nie powinna się pojawiać ani prawo ani leworęczność.

Jej obecność raczej przemawia za asymetrią  w ciele dziecka. Poza tym kiedy sadzamy dziecko sobie na kolanach to warto to robić tak by nie przejmować na siebie całego ciężaru dziecka ( by się o nas nie opierało) lecz by musiało samo trzymać wyprostowaną sylwetkę . Najłatwiej to osiągnąć sadzając dziecko bokiem do siebie- i wtedy może być blisko nas lub tyłem, ale na końcu swoich złączonych kolan z jego nóżkami też wyprowadzonymi do przodu tak by nas nie obejmowało stopami.

Jak dziecko już jest chodzącym i biegającym maluchem to warto zaopatrzyć się w taki mały stołeczek łazienkowy i uczyć siadania na nim. Im starsze dziecko tym wyższy taboret. Chodzi o to by w stawach biodrowych i kolanowych zachowane były kąty proste, a stopy były oparte  o podłoże. W tej pozycji dziecko odpychając się stopami od ziemi może budować odpowiednie napięcie posturalne i przeciwdziałając sile grawitacji, ustawiając osiowo całe ciało.

Taka pozycja jest pozycją aktywną i umożliwia dziecku trwanie w gotowości do wykonania dowolnej czynności zarówno rękoma w każdym zakresie, głową oraz uczy płynnego przenoszenia ciężaru ciała wzdłuż stopy (tzw. przetoczenie) w trakcie np. sięgania po coś przez dziecko, nie mówiąc już o rozwoju reakcji równoważnych .

 Jak powinno siedzieć dziecko na podłodze?

Przede wszystkim na różne sposoby. Może to być siad boczny, o którym mówiłam wcześniej, może być też siad płaski (ważne by nóżki nie były mocno wyprostowane, a lekko ugięte w kolankach i stopach co będzie świadczyło o dobrej równowadze).

W żłobkach i przedszkolach preferują siad skrzyżny, który nie jest najszczęśliwszym. Po pierwsze z tego powodu że dominuje (zaburza różnorodność), po drugie  ustawia miednicę w skrajnych pozycjach (przodo- lub tyłopochyleniu) co wcale nie rozwija równowagi, której cechą jest umiejętność pozostawania nie w skrajnych pozycjach a w pozycji pośredniej.

Generalnie podłoga nie jest najlepszym miejscem do siedzenia dla człowieka więc im szybciej nauczymy dzieci siadać na stołeczkach tym lepiej.

Co robić jeżeli są już widoczne skutki takiego siadu?

Jak najszybciej go zmienić na bardziej aktywny i pracować nad problemem, który przyczynił się do wybrania właśnie takiego a nie innego siadania.

zobaczcie też wpis Stopy dziecka

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Ciasto mojej mamy

Przyjeżdżam do mamy, a tam jak zawsze pachnie drewnem i świeżym ciastem. Tak też było i tym razem. Już w progu krzyczę: „Mamuś, ale jestem na diecie!” (jasne;)). A mama na to, że to nie jest ciasto, tylko tak wygląda. „Samo zdrowie”- dodaje, a ja już kroję pierwszy kawałek.

Dziś sprzedam Wam przepis na ten smakołyk- idealny na weekend! A wykonanie super proste!

Składniki:

  • 1 kg jabłek
  • 1/2 soku z cytryny
  • rodzynki 2-3 łyżki
  • 1 szklanka płatków owsianych

Kruszonka:

  • 150 g mąki pełnoziarnistej (ja użyłam gryczanej)
  • 100 g cukru trzcinowego
  • wanilia lub cukier waniliowy
  • 100 g zimnego masła
  • orzechy (raz robiłam z mieszanką arachidowych i płatów migdałowych, a dziś z włoskimi)

Zaczynamy!

DSC_8163
DSC_8167
DSC_8174

Jabłka myjemy, obieramy, usuwamy gniazda nasienne i kroimy na ósemki

DSC_8175

W międzyczasie odnosimy pomocnika, który zasnął podczas jedzenia jabłek

DSC_8186
DSC_8187
DSC_8189

Jabłka kroimy na małe kawałki. Rozgrzewamy patelnie i dodajemy łyżeczkę masła. Jak się rozpuści wsypujemy jabłka, posypujemy rodzynkami i skrapiamy sokiem z cytryny. Dusimy do miękkości.

DSC_8193

Formę do pieczenia smarujemy masłem i posypujemy płatkami.

DSC_8197

Robimy kruszonkę- mąkę, masło, cukier i wanilię mieszamy w misce i kroimy nożem. Rozdrabniamy palcami, aby nie było dużych grudek.

DSC_8204

Do kruszonki dodajemy pokruszone orzechy

DSC_8210

Na płatki wykładamy masę jabłkową i posypujemy kruszonką. Piekarnik nastawiamy na 180 st. i pieczemy przez 45 min.

DSC_8225

Smacznego!

p.s. Ciepłe ciasto najlepiej smakuje z gałką lodów waniliowych:)

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Wiosenne nowości książkowe WYNIKI KONKURSU

Mam zaszczyt pokazać Wam coś na co sama długo czekałam. Na polski rynek właśnie weszła seria książek o… MASZY I NIEDŹWIEDZIU.

Jako, że bajek już nie oglądamy to bardzo cieszy mnie fakt, że możemy teraz czytać o przygodach rezolutnej dziewczynki i jej przyjaciela.

Pierwsza z nich to zbiór opowiadań „Wielka kolekcja bajek o przygodach Maszy i niedźwiedzia”

DSC_8278
DSC_8279
DSC_8280
DSC_8282

Powiem Wam szczerze, że jeszcze nigdy nie widziałam takiego zafascynowania jedną książką. Od tygodnia innenabytki  z biblioteczki mogłyby nie istnieć jest tylko Masza i niedźwiedź.

Druga pozycja to książka z zagadkami i naklejkami „Masza i niedźwiedź- skarbczyk filmowy”. Wg mnie dla trochę starszych dzieci 3+

DSC_8283
DSC_8284
DSC_8286
DSC_8287

Oraz dwie mniejsze książeczki, w których jest jedno opowiadanie „Podrzutek” i „Pierwsze spotkanie”. Trzymam je na podróż na Wielkanoc;) (update z dziś- już nie, L. je znalazła)

DSC_8289
DSC_8290

Mamy jeszcze jedną nowość- absolutne zaskoczenie! Kolorowankę o Basi i żółwiu Kajetanie: „Gdzie jest Kajetan?”. Jak tylko ją zobaczyłam to skradła moje serce. Utrzymana w kolorystyce biel-czerwień-czerń pobudza zmysł wzroku. Nie ma w niej konkretnych zadań, dlatego dziecko może tworzyć w niej to co mu się podoba.

DSC_8291
DSC_8292
DSC_8294


DSC_8295
DSC_8296
DSC_8297
DSC_8298

Wszystkie książki – wydawnictwo Egmont

Razem z wydawnictwem Egmont przygotowałam Wam rozdanie. Do wygrania 5 zestawów książek:

  • „Masza i niedźwiedź – pierwsze spotkanie”
  • „Księga zabaw – wiosenne spotkanie”
  • „Masza i niedźwiedź – koloruj i naklejaj”

Zasady są proste. W komentarzu wpisujemy swój adres e-mailowy i wyrażamy chęć udziału w rozdaniu. 1 kwietnia wylosujemy 5 szczęśliwców. Powodzenia!

Typic (19)

OTO WYNIKI:

Odezwę się do Was niebawem!

Processed with Moldiv

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Prezenty od Zająca

W różnych regionach panują różne zwyczaje podczas Wielkanocy. W moich okolicach dzieciom daje się niewielkie upominki związane tematycznie z tym świętem.

tu łapcie najświeższy wpis – Prezenty od zajączka 2025!

Oto moje typy:

Typic (20)

1. Kubeczek Belle and Boo

2. Puzzle Djeco – tutaj

3. i 4. Króliczek Maileg i kubek na jajko

5. Portfel kura Djeco

6. Talerz OMM design (jest też miska) – tutaj

7. Kubek z kurami Rice

8. Crayon Rocks – sojowe kredki w pięknym woreczku

a tu macie późniejsze inspiracje na Prezenty od zajączka

Dla starszych dzieci znalazłam bardzo fajną pozycję:

„Teoś i Wielkanoc”– słuchowisko dla dzieci

wydawnictwo Warto – tutaj

teos-i-wielkanoc

A tu inspiracje na konkretny wiek:

Prezent na roczek 100 inspiracji

Prezenty dla 2 latka

Prezenty dla 3-latka

Prezent dla 4 latka

Prezenty dla 5-latka

Prezenty dla 6 latka

Prezenty dla 8-latka

Prezenty na święta dla dzieci 2021

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Salonowe rewolucje

Wiele razy Wam wspominałam, że aby stworzyć Lilce pokój przenieśliśmy się do salonu. Stwierdziliśmy, że takie rozwiązanie będzie dla wszystkich najkorzystniejsze.

Duża sypialnia, w której tylko spaliśmy i nie korzystaliśmy w ciągu dnia stała się dziecięcym pokojem, a my zaanektowaliśmy salon. Takie rozwiązanie doskonale nam się sprawdza, ale potrzebuje kilku małych poprawek.

W salonie obecnie stoi nasze ogromne łóżko z materacem i chociaż jest najwygodniejsze trochę utrudnia dzienny pobyt w tym pokoju.

Razem z  moja przyjaciółką Kasią – architektem wnętrz, autorką bloga Make new home próbujemy przearanżować nasz salon tak, aby spełniał funkcje sypialni, jak i pokoju dziennego.

Obecnie salon wygląda tak:

image1 (3)
image2
image3
image4

Kasia, wysłuchała moich potrzeb i stworzyła projekt przyszłego ustawienia mebli.

11032047_10206306654254802_516416157_o

Priorytetem jest zamiana łóżka. Mąż bardzo długo oponował, że za nic w świecie nie zamieni łóżka z materacem kieszeniowym na kanapę. Dlatego zaczęłam szukać odpowiedniego rozwiązania, czyli kanapy z materacem do spania. Na rynku jest dostępnych kilka ciekawych modeli.

image3 (1)

1. Ikea

2. Ikea

Oraz kanapy mniej oczywiste

image2 (1)

1. Karup z materacem gryka-kokos

2. Colpus Innovation z materacem kieszeniowym

Ciekawi jesteście, którą wybraliśmy? Za jakiś czas pokażę nasz wybór na blogu.

A teraz jeszcze kilka inspiracji z Westwing, gdzie szukam niebanalnych dodatków do naszego mieszkania.

image1 (4)

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

10 zabaw bez zabawek

„Zabawa! Nie zabawki!” to motto mojego dzisiejszego posta.

Chcę pokazać, że ćwiczenia praktycznego życia to świetna zabawa, a zarazem nauka. Ten dział w pedagogice Montessori jest mocno rozwinięty.

Dlaczego takie ćwiczenia?

  • w czasie pracy z przedmiotami użytku codziennego dziecko uczy się najprostszych czynności, które my-dorośli wykonujemy w życiu codziennym.
  • zaspokaja swoją ciekawość
  • naśladuje dorosłych
  • uczy się organizacji miejsca pracy. Widzi, że się coś rozsypało lub rozlało. Wie jak to posprzątać.
  • doskonali czynności manualne
  • ćwiczy koncentrację
  • ćwiczy planowanie ruchów
  • zaspokaja wewnętrzną potrzebę aktywności
  • nie potrzebuje nagród- efekt w postaci przesypanej kaszy  jest wystarczającym potwierdzeniem celowości działania
  • wzmacnia poczucie wartości „Ja też umiem robić tak jak mama i tata”

Skąd są te rzeczy, które prezentuję w dzisiejszym poście? Ze sklepu Gospodarstwa domowego. Pewnie większość z nich macie w domu. Mi zależało, aby te przedmioty były małe i idealnie pasowały do ręki dziecka. Celowo przy każdym punkcie wpiszę cenę jaką za nie zapłaciłam.

1. Przekładanie szklanych kulek do szklanego naczynia (dodatkowy efekt dźwiękowy).

DSC_8063
DSC_8070

Taca – 5 zł

Kulki małe – 5 zł (Sklep wszystko za 5 zł)

Drewniana łyżeczka – 1,43 zł Gosp. dom

Miski – domowe zasoby

2. Przekładanie dużymi drewnianymi nożycami pomponików

DSC_8078
DSC_8076

Nożyce do ogórków 5,30 zł Gosp. Dom.

3. Przesypywanie kaszy z dzbanka do szklanki

DSC_8133
DSC_8082

Dzbanek 9,47 zł Gosp. Dom.

Szklanka- domowe zasoby

4. Przelewanie wody

DSC_8088
DSC_8095

Lejek 1,70 Gosp. Dom.

Butelka- domowe zasoby H&M

5. Przekładanie kaszy czerpakiem

DSC_8099
DSC_8101

Czerpak drewniany 96 groszy Gosp. Dom.

Talerz na jajka 3,47 zł Gosp. Dom.

6. Kolorystyczne sortowanie spinaczy

DSC_8123

Spinacze 3,70 zł Gosp. Dom.

7. Tarcie jabłka

DSC_8124
DSC_8125

Tarka 5,40 zł Gosp. Dom.

Łyżka, miska zasoby domowe

8. Czyszczenie łyżki pastą do zębów (najlepsza by była metalowa taca)

DSC_8116
DSC_8117
DSC_8119

Drewniana szczotka z prawdziwym włosiem 3,50 Gosp.Dom.

Miętowa pasta do zębów pobudza zmysł węchu

9. Wkładanie do solniczki drucików kreatywnych

DSC_8106
DSC_8110

Solniczka 1,97 zł Gosp. Dom.

Druciki kreatywne Paper concept 5 zł

10. Malowanie pianką do golenia i czyszczenie ściągaczką do szyb

DSC_8136
DSC_8146

Ściągaczka do szyb 3,47 zł Gosp. Dom

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

BibLILOteczka – książka pianino?

Od dłuższego czasu myślałam o pianinku dla Lilki.  Z racji tego, że miejsca u nas jest jak na lekarstwo to nawet takie zabawkowe zajmowałoby za dużo przestrzeni. Kiedy przeglądałam ofertę Usborne ta książka jako pierwsza wpadła mi w oko. Niestety była wtedy niedostępna. Na szczęście niedawno znów się pojawiła w sprzedaży.

Jest przepięknie wydana, a do tego dźwięki wychodzące z pianinka są przyjazne dla ucha. Ilustracje trafiają w mój gust w 100%. No i przede wszystkim zajmuje bardzo mało miejsca.

Nawet ja, totalne beztalencie muzyczne umiem na nim zagrać. Jest kilka znanych i lubianych przez nas melodii: „Oda do radości”, „Old Macdonald”, „Twinkle, twinkle little star”, „Row your boat”, „Panie Janie”  i inne

Lilka radzi sobie bardzo dobrze. Dyktuję jej po kolei kolory, które ma naciskać, a ona malutkim paluszkiem tworzy muzykę. Wspaniałe!

DSC_7956
DSC_7960
DSC_7962
DSC_7965
DSC_7967
DSC_7969
DSC_7972

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Magnetibook – moje odkrycie

Zabawki magnetyczne już od jakiegoś czasu goszczą u nas w domu. Mamy ich dosłownie kilka, ale jedną z ulubionych jest zdecydowanie Magnetibook od Janod. Pierwszy raz trafiłam na niego w kafejce dla dzieci Guzik w Rzeszowie.

Lilka siedziała na kanapie i przebierała chłopca i dziewczynkę zamiast bawić się na drewnianym placu zabaw. Bardzo mnie to zdziwiło, bo zazwyczaj nie chce schodzić z takich atrakcji. Rzeczywiście- ta zabawka ma coś takiego w sobie, że nie da się skończyć jej układać.

Od ponad miesiąca ma już swojego Magnetibooka i uwielbia przebierać dziewczynkę. Całość jest zamknięta w przepięknym pudełku. 34 magnesy dają pole do popisu wyobraźni. Można je układać wg wzoru lub puścić wodze fantazji i stworzyć własne kreacje.

My często wymyślamy tym postaciom imiona i dopowiadamy historię. Jej kompaktowy rozmiar nadaje się na podróże.

DSC_7332 — kopia
DSC_7323
DSC_7335 — kopia
DSC_7346 — kopia
DSC_7339
DSC_7342
DSC_7343
DSC_7344
DSC_7345

Magnetibook Janod

Jeżeli i Wam wpadł w oko Magnetibook to zaglądajcie na nasz Fanapage KLIK <—– Będę miała dla Was niespodziankę

Post powstał w ramach cyklu:

Typic (10)

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Gdybym urodziła się 5 lat temu…

…, a nie 30 to jakby wyglądało moje życie?

Pod jednym względem byłoby o 100% lepsze.

Ale może zacznę od początku. Byłam dzieckiem bardzo płaczliwym i wrażliwym. Większość zdjęć jakie mam z dzieciństwa wygląda mniej więcej tak: siedzę pod stołem i płaczę.

Teraz już nie pamiętam powodów moich smutków, bo w głowie mam najwięcej tych miłych wspomnień. Jako 5-6 latka byłam bardzo ruchliwa. Prawie cały wolny czas wykorzystywałam bardzo aktywnie. Biegałam po podwórku i intensywnie korzystałam z dobrodziejstw placów zabaw. W tamtym właśnie okresie zaczęło być widać moje problemy.

Miałam bardzo duże zaburzenie równowagi. Właściwie codziennie podczas podwórkowych eskapad zaliczałam potoczną „glebę”, a przedwczorajsze strupy nie zdążyły się nawet zagoić. Miałam kolana zdarte do gości. Jak ktoś patrzył na mnie z boku to miał wrażenie, że zaczepiam się o własne nogi.

Pamiętam, że tuż przed wakacjami jak miałam 7 lat mama zapisała mnie na kolonie.

Bardzo się cieszyłam z wyjazdu nad morze. Zbliżał się dzień wyjazdu, a ja tuż przed klatką schodową wywinęłam takiego orła, że znów strupy nie miały szansy się zagoić. Mama podjęła decyzję, że na kolonie pojadę dopiero jak chociaż trochę rany się zagoją. Bardzo rozpaczałam z tego powodu.

Kolejnym moim problemem była bardzo silna choroba lokomocyjna. Jazda ze mną to był koszmar. Podczas jednej krótkiej przejażdżki musiałam wysiadać kilka razy aby zwrócić zawartość żołądka. Później dostawałam już magiczną tableteczkę na „A” i zazwyczaj przesypiałam podróż.

Koszmarem również była dla mnie jazda pociągiem, ale nie z powodu nudności. Jak wysiadałyśmy na stacji później trzeba było zmierzyć się ze schodami nad torami, które między każdym schodkiem miały prześwit. Innej drogi nie było. Szłam po nich i kurczowo trzymałam się maminej spódnicy. Tak bardzo się bałam. Te schody śnią mi się do tej pory.

W szkole nie miałam większych trudności poza ortografią i pismem.

Moja mama szybko zauważyła problemy i baaardzo dużo ze mną pracowała w domu. Nawet dziś pamiętam, że tak nie lubiłam tych ćwiczeń, że wrzucałam zeszyty z dyktandami za szafę i udawałam, że się zgubiły. Gdyby nie praca mojej mamy prawdopodobnie byłabym dziś dysortografem i dysgrafem.

Na lekcjach było mi bardzo trudno wysiedzieć. Miałam sporo uwag w dzienniczku. Niemożność ruchu kompensowałam sobie „gadaniem na lekcjach” i huśtaniem się na krześle, co nie wiązało się z niezbyt przychylną uwagą pani nauczycielki. Odliczałam sekundy do dzwonka na przerwie i korzystałam jak najbardziej tylko się dało. Któregoś dnia tak wyrwałam, że rozmawiająca w drzwiach nauczycielka włożyła mi palec do oka i przecięła paznokciem źrenicę.

To oczywiście była moja wina, bo „latam jak szalona”. Całe szczęście, że podczas przerw można było wychodzić na podwórko i biegać do woli. Tam mogłam wyładować potrzebę ruchu.

Tak wyglądało moje dzieciństwo.

Każdy dzień to była próba oszukania zmysłów, rekompensowania w układzie nerwowym. Gdybym urodziła się 5 lat temu, a nie 30 to teraz chodziłabym na intensywną terapię Integracji sensorycznej. Byłoby mi łatwiej się uczyć i zapanować nad swoim zmysłami.

Zdiagnozowano by pewnie silną podwrażliwość proprioceptywną i nadwrażliwość przedsionkową, niepewność grawitacyjną. Wtedy byłam tylko niezdarą, która zaczepia się o własne nogi.

Jak to wygląda teraz? Niestety, wiele z tych zaburzeń zostało mi do dziś i najnormalniej na świecie utrudniają mi życie. Mam ogromny lęk wysokości i nadwrażliwość przedsionkową. Nie jestem w stanie nawet patrzeć jak Lilka kręci się na karuzeli. Została mi niestety dysgrafia mimo przepisanych 50 zeszytów. Nauczyłam się już z tym żyć, a dodatkowo mam w domu dorosłego z potworną nadwrażliwością słuchową.

Kiedy ktoś zarzuca, że Integracja sensoryczna to moda i sposób na wyciągnięcie pieniędzy od zdesperowanych rodziców to niech przeczyta mój tekst. Bardzo się cieszę, że wiele rodziców gdzieś usłyszy o istnieniu SI i szuka pomocy. Może te dzieci będą miały większego farta niż ja.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Z makóweczki.pl u folkmyself.pl w stajniazamczysk.pl – czyli blogerski meeting

Czasami przychodzi taki czas, że mam wszystkiego dość. Życie w centrum miasta wdaje nam się we znaki i zwyczajnie więcej nie jesteśmy tego znieść. Przeciążone procesory nie pracują zbyt dobrze. Dlatego jak przychodzi taki moment to pakuję torby, tankuję do pełna i jadę do mamy na Podlasie.

To jest moje miejsce na ziemi gdzie odnajduję spokój, koję nerwy i czuję bezpiecznie. Tam również ładuję swoje akumulatory na przyszłość. Wczesne pobudki wcale mi nie psują humoru, bo wiem, że na dole czeka na mnie ciepła kawa, którą mogę wypić  w starym swetrze mojej mamy patrząc głęboko w ogień w kominku. Ciepło, które od niego bije sprawia, że powoli się budzę i obmyślam plany na dzień bieżący.

Nie myślę o tym co będzie jutro, pojutrze za tydzień. Siedzę w wiklinowym fotelu, trzymam gorącą kawę i delektuję się CHWILĄ. Sieć komórkowa nie ma tu zasięgu i mam święty spokój. Jedyne o czym myślę to, że jest mi dobrze.

Będąc w stolicy o tej samej porze, w analogicznej sytuacji układam wszystko na jutro, pojutrze, na za tydzień.

Gorączkowo sprawdzam w kalendarzu, dzwonię do męża, sprawdzam wspólny grafik. Nie myślę o tym co jest teraz…  Wspaniała rodzinę, ludzi, których kocham  doceniam najbardziej tu, na Podlasiu. Tu mam więcej czasu dla córki i dla siebie. To prawdziwe wakacje od życia.

Po jakimś czasie oczywiście zaczyna mi brakować pędu i ciągle dzwoniącego telefonu. Wiem, że jak wrócę to będę lepsza. Lepsza dla siebie i innych.

Nasze wyjazdy często obfitują w ciekawe spotkania. Tak też było i teraz. Razem z Marleną z Makóweczki.pl odwiedziłyśmy już Wam znaną z poprzednich  postów Księżniczkę w kaloszach.

Stajnia Zamczysk jest położona ok 20 km od Białegostoku. W sam raz na wypad za miasto. Jest to miejsce, które przyciąga. Tam czuje się miłość do natury i można posmakować sielskiego życia. A to za sprawą wspaniałych ludzi, którzy wyprowadzili się z miasta na wieś w poszukiwaniu szczęścia.

Było mnóstwo śmiechu i pysznego ciasta! Niewątpliwie najwięcej emocji wśród dzieci wzbudzały kurczaki, które mogły wziąć do rąk i pogłaskać. Od razu wróciły wspomnienia moich wakacji na wsi.

Jeżeli również macie chęć to możecie przyjechać do Stajni Zamczysk na agroturystykę.

DSC_7511
DSC_7515
DSC_7547
DSC_7551
DSC_7568
DSC_7582
DSC_7585
DSC_7590
DSC_7595-horz
DSC_7599
DSC_7601
DSC_7610
DSC_7611-horz
DSC_7612
DSC_7616
DSC_7621
DSC_7625
DSC_7630
DSC_7633
DSC_7644
DSC_7649
DSC_7660
DSC_7665-horz
DSC_7667
DSC_7670-horz
DSC_7675
DSC_7681
DSC_7688
DSC_7693
DSC_7698
DSC_7710
DSC_7722-horz
DSC_7726
DSC_7728
DSC_7738
DSC_7743
DSC_7757
DSC_7766
DSC_7771
DSC_7780
DSC_7783-horz
DSC_7791
DSC_7793
DSC_7797
DSC_7808
DSC_7826
DSC_7828

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej