O moim niegrzecznym dziecku

Kiedyś moja koleżanka powiedziała mi wprost „Anka, na blogu Twoja córka jest idealnym dzieckiem. Zmień trochę jej wizerunek, bo to trochę wkurzające jest”. Długo nad tym się zastanawiałam, co to znaczy, że moje dziecko jest idealne? W sumie nie uważam, żebym Was z premedytacją okłamywała.

To, że moje dziecko siedzi na dywaniku i coś układa, rozkłada to nie znaczy, że ona tak robi cały czas. Chyba to jest oczywiste, że skoro siedzi tam teraz to zaraz wstanie poskłada zabawkę lub też nie poskłada i pójdzie robić coś innego. Czasami nawet jak ma zły humor to porozrzuca tylko zabawki dookoła.

Lilka jest dzieckiem o typie High need baby (do poczytania tu).

Od urodzenia przejawiała właśnie takie objawy. Ogromna potrzeba „bycia blisko” wygrywała z najbardziej dizajnerskimi zabawkami. Owszem, pojawiały się przebłyski samodzielnej zabawy, ale trwały niezwykle krótko. Nie jestem w stanie nawet przypomnieć sobie, żeby leżała w łóżeczku i patrzyła na kręcącą się karuzelę.

Z perspektywy czasu widzę to coraz wyraźniej. Jedyną zabawkę jaką akceptowała był rodzic. Tak jest też teraz. Oczywiście czasami jak ma   okres sensytywny na daną czynność to nawet mnie nie zauważa, ale z reguły bawimy się z nią. Jest to całkowicie normalne.

Od małego potrafiła wyznaczać swoje granice oraz pokazywać potrzeby.

Jako, że jesteśmy rodzicami w pełni słuchającymi próśb swojego dziecko (często absurdalnych) jej osobowość może się swobodnie rozwijać. Pamiętam jak tydzień temu wracałyśmy z zajęć adaptacyjnych, na których Lilka stworzyła obrazek z bałwanem i brokatowymi gwiazdkami. Niosła dumnie swoje dzieło, stałyśmy przy przejściu dla pieszych (ogromnym-przez dwie ulice), zapaliło się zielone światło, więc ruszyłyśmy. Ja jedną ręką pcham wózek, za drugą prowadzę dziecko.

Jesteśmy już w połowie zebry, kiedy moje dziecko zauważyło, że odkleiła się jedna brokatowa gwiazdka. I krzyczy „gwiazda, gwiazda”. Bez mrugnięcia okiem zawracam na chodnik i szukamy zguby. Jest, znalazła się:) Ktoś  z boku mógłby powiedzieć, że jestem nienormalna. Może i jestem. Ale ta gwiazda była dla niej tak ważna jak dla mnie np. mój ajfon.

Nie ukrywam czasem jest mi trudno i ze sobą walczę, przesuwam lekko granice.

Często też zadaję sobie pytanie „Czy naprawdę ona nie może tego robić”? i „Czy to naprawdę tak mi przeszkadza?” Na pewno nigdy nie powiem, że moje dziecko robi mi na złość lub robi coś specjalnie, żeby tylko mnie wkurzyć. Dzieci z natury są dobre, to my mamy jakieś dziwne wyobrażenia o nich.

Często dostaję też od Was maile w stylu: „A Lila to takie grzeczne dziecko”. Czy Lila jest grzeczna? Nie! Powiem Wam, że jest niegrzeczna. I ja się z tego bardzo cieszę. Grzeczny wg mnie jest ten kto bezmyślnie podporządkowuje się drugiej osobie, która nią rządzi.

Ile razy w dzieciństwie słyszeliśmy „bądź grzeczny/-a”? A co to tak właściwie znaczy? Spełniaj moje żądania, bądź mi podległy, ja tu rządzę. Tak naprawdę dzieci nie rozumieją znaczenia słów „Bądź grzeczny”. Jeżeli mamy jakieś konkretne oczekiwania to warto je wyrazić, a nie wrzucać do jednego „grzecznego” wora.

Jestem bardzo negatywnie nastawiona do tych dwóch słów.

Te słowa to są właściwie etykiety, które bardzo szybko przylegają do dzieci w placówkach opiekuńczych. Ciężko później tę łatkę odkleić.

Lilka ma 2-lata, czyli „przepisowy bunt dwulatka”. Nie uznaję tego określenia. To prawda częściej nie chce robić tego o co ją proszę, ok jej wola. Tłumaczę, podaję przykłady, nie zbywam „bo tak”.

Czy mamy w domu trudne sytuacje? Oczywiście, są ich tysiące, jesteśmy tylko ludźmi. Sytuacji ekstremalnych jest stosunkowo niewiele, bo udaje nam się zazwyczaj dogadać. Spazmy po wyjściu ze Smyka również były:)

Akceptuję złość, nie mówię „nie płacz” „nic takiego się nie stało” itp.Tylko jeden mam sposób na takie problemy. Nie wysyłam do kąta, nie zamykam w pokoju i nie każę. Podchodzę, kucam i cichutko pytam: „Czy Cię przytulić?”. Zazwyczaj to pomaga.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Symfonia B.toys – czy warto ją kupić?

Jak już pewnie wiecie nie przepadam za interaktywnymi zabawkami. Tu się naciśnie, tam zagra i zaświeci. Czasami nawet niespodziewanie o północy potrafi takie ustrojstwo zagrać „Dla Elizy” włączone przez kręgiel w koszu zabawkami. Przyznam Wam szczerze, że jeszcze nigdy nie trafiłam na fajną, ładną, a do tego ciekawą plastikową zabawkę interaktywną.

Staram się ograniczać plastik do minimum. Inwestuję w zabawki drewniane lub wykonane z dobrej jakości tkanin. Zależy mi żeby moja córka miała styczność z różnorodnymi fakturami i materiałami. Dodatkowo strasznie mnie drażnią dźwięki takich zabawek i mam ochotę zatykać uszy podczas takiego koncertu.

Wyjmowanie baterii, wkładanie + do – lub udawanie, że zabawka się zepsuła też nie wchodzi w grę, bo nie oszukuję swojego dziecka. Poszłam po najmniejszej linii oporu. Moje dziecko nie ma ani jednej takiej zabawki… Trochę to też egoistyczne zachowanie. Dla mojej higieny psychicznej nie kupuję zabawek grających.

Ale, że tylko krowa nie zmienia poglądu…

U znajomej miałyśmy okazję pobawić się zabawką, która była interaktywna. Świeciła, grała i zachęcała do interakcji z zabawką jak i drugą osobą. Czyli wszystko to, czego nie lubię w zabawkach. „Wow!”- pomyślałam po 15 min zabawy nie miałam ochoty walić głową w ścianę. Te melodie wpadły mi w ucho. Mało tego, podobały mi się szalenie.

Ok, zdecydowałam się na niąSymfonia od B.Toys jest z nami od 2 tygodni, a ja ją uwielbiam. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta! Bo jest to mądra zabawka!

DSC_3955
DSC_3956

Całą zestaw  składa się z konsoli oraz 12 instrumentów podzielonych na grupy (przy naciśnięciu przycisku podświetlają się wszystkie z danej grupy):

  • dęte drewniane: klarnet, flet
  • dęte blaszane: tuba, trąbka
  • perkusyjne: bęben, talerze, ksylofon
  • klawiszowe: fortepian, akordeon
  • strunowe: sitara, gitara, koto, skrzypce
DSC_3963

Instrumenty są ruchome, lekko gumowe. U podstawy mają kształt, który również trzeba dopasować do odpowiedniego miejsca (trudniejszy sorter). Można regulować głośność oraz tempo.

Uważam, że jest to zabawka doskonała. A jak wiecie, nieczęsto zdarza mi się używać takich określeń.

Kształtuje słuch muzyczny, uczy rozpoznawania dźwięków tylko na drodze słuchowej oraz stymuluje wzrokowo. Lilka bawi się nią sama, ale często też zaprasza nas na quiz muzyczny. 

Pulpit dyrygenta uczy jak powstaje muzyka. Pomagają to zrozumieć dwa przyciski „melodia” i „akompaniament”

Ustawiamy do 6 instrumentów na pulpicie, naciskamy „play” i mamy koncert. Podczas trwania utworu możemy instrumenty ustawiać lub zdejmować. Różnica w dźwięku następuje natychmiastowo. Symfonia uczy słuchania muzyki.

Do tego dźwięki są realne, przyjemne dla ucha. Czuję się jak w filharmonii!

A tu nasze zabawy. Uznałam, że same zdjęcia to za mało żeby zaprezentować „moc” tej zabawki.

DSC_4063

Solo

W duecie

Symfonia B.toys

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Jak mama…

Kiedy nie miałam jeszcze dziecka, do głowy by mi nie przyszło, że ktoś będzie chciał być mną. Od jakiegoś czasu obserwuję u mojej córki bardzo silną wolę bycia jak najbardziej podobną do mnie. W tej chwili Lila naśladuje mnie jak cień i kiedy już robi dokładnie to co ja z uśmiechem na twarzy rzecze:

„Jak mama”.

Jak mama robi zdjęcia.

Jak mama chce nosić stanik.

Jak mama chce się malować pędzlem.

Jak mama ma brązowe buty.

Jak mama pcha wózek.

Jak mama maluje się pomadką.

Jak mama ma jeansy.

Jak mama nosić bluzkę w paski (ulubione).

DSC_3858
DSC_3861

Jak mama opiekuje się dzieckiem.

Ta sfera w obecnej chwili  jest  najbardziej rozwinięta. Ma ogromną chęć opiekowania się kimś. Karmienia, kąpania, ubierania i noszenia…

Wręcz z perfekcją kopiuje czynności, które ja do tej pory wykonywałam przy niej. Jest to dla niej bardzo ważne. W ogóle zabawa w naśladowanie dorosłych ma ogromny wpływ na harmonijny rozwój dziecka. Takie kopiowanie dorosłych, ich czynności to atawistyczne zachowania.

Dziecko myśli sobie:” Skoro ona/on tak robi ja też muszę postępować tak samo, bo on już urósł i w międzyczasie nie zjadł go dziki zwierz. Muszę postępować tak samo, żeby przeżyć.”. Czyi takie zabawy budzą w dzieciach ogromne poczucie bezpieczeństwa oraz uczą funkcjonowania w świecie.

Zabawy lalką pojawiły się u nas niedawno. Zdecydowałam się na Rubens Barn, dlatego, że  podobał mi się ich wygląd. Cała filozofia powstawania tych lalek zrobiła na mnie ogromne wrażenie.

Kiedyś byłam na wymianie polsko-niemieckiej w Bawarii w szkole specjalnej. Tam właśnie dzieci bawiły się tym szwedzkimi, ręcznie robionymi lalkami. Lalki empatyczne- taka metka do nich przywarła. I bardzo słusznie, bo rzeczywiście te lalki powodują uśmiech na twarzy dziecka oraz wzbudzają opiekuńcze zachowania.

Nasza Lala, a właściwie moja wnuczka ma na imię Amelia. Jest mięciutka, ma zdejmowane ubranka i jest towarzyszką zabaw od dłuższego czasu.

Processed with VSCOcam with p5 preset

Wnuczka Amelia                                           Lilia                                                                  Anna

Mamy oczywiście cały arsenał do zabawy „W mamę’.

DSC_3980
DSC_4003
DSC_4006
DSC_4012
DSC_4029
DSC_4015
DSC_4035
DSC_3891
DSC_4043
DSC_4047
DSC_4059
DSC_4061

Lalka Rubens Barn

Pościel – Ciocia made it

Wanienka – Ikea

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Łupy z biblioteki

Dziś pokażę Wam nasze ostatnie biblioteczne zdobycze. Te 3 książki od miesiąca są w ciągłej eksploatacji. Chyba przedłużę je na następny miesiąc.

1. „Płaszcz Józefa”- Simms Taback

Absolutny nr 1. Po jej przeczytaniu, przed snem Lilka prosi mnie aby śpiewać o Józefie;)

O czym jest ta żydowska pieśń (na podstawie książki)?

Miał raz Józef płaszcz. Płaszcz mu się zniszczył, więc zrobił z niego kurtkę. I teraz na oczach dziecka dzieje się magia. W prawej części książki są wycięte dziurki. Po przełożeniu strony płaszcz zmienia się w kurtkę, kurtka w kamizelkę, kamizelka w szalik, szalik w chustkę, chustka w guzik.

Świetny pomysł. Treść jest ciekawa, powtarzająca się i z morałem. Zamiast wyrzucać można zrobić coś z niczego.

DSC_3742
DSC_3743
DSC_3744
DSC_3745
DSC_3748
DSC_3750
DSC_3752

2. „Gdzie jest moja czapeczka?”- Klassen Jon

Czyli opowieść o poszukiwaniach czerwonej czapeczki. Budzi emocje, muszę przyznać! Reakcja na czerwoną stronę jest zawsze taka sama. Przepiękne ilustracje!

O czapeczce też czasami śpiewam;)

DSC_3756
DSC_3757
DSC_3758
DSC_3760
DSC_3761
DSC_3762
DSC_3763
DSC_3764
DSC_3765

 3. „Cyrk”- Maciej Byliniak

Nietypowa książka o cyrkowych atrakcjach. Niebanalne rymy i zbiór plakatów stworzonych przez polskich mistrzów powodują, że moje dziecko ciągle do tej pozycji  chce wracać. Mało tego, Lilka cytuje wiersze z tej książki. Niektórych zadziwia „lew salonowy” i „klaun Brrrown” z ust 2 -latki.

W takiej wersji akceptuję cyrk z całym jego inwentarzem

DSC_3766
DSC_3767
DSC_3768
DSC_3769
DSC_3770
DSC_3771
DSC_3772

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Recycle or diy – czyli 10 zabaw ze śmieci

Jestem chomikiem śmieciowym. Zanim coś wyrzucę 10 razy się zastanowię czy aby na pewno nie jestem w stanie wykorzystać tego szarego kartonu do stworzenia ciekawej zabawki.

Chowam różne surowce na później… a nuż mi się do czegoś przydadzą. I tak mam szafki pełne ciekawych słoików, pojemników, gąbek, folii bąbelkowej i innych „śmieci”. Dla mnie to nie są śmieci. To materiał do świetnej zabawy!

Sami zobaczcie.

1. Sorter w wytłaczance po jajkach. Wersja utrudniona – kulki wkładamy szczypcami

DSC_3186

2. Flipper manualny – z opakowania po pizzy

DSC_3192
DSC_3193
DSC_3196

3. Skarbonka na pieniążki, żetony

DSC_3448

4. Gąbka do zabezpieczania przesyłek jako foremka

DSC_3450
DSC_3453

5. Choinka ze styropionowego pojemnika z przezroczystą pokrywką.

Bombki to maleńkie pomponiki przyklejone do wykałaczek.

DSC_3501
DSC_3503

6. Zakręcanie słoików

DSC_3508

7. Dopasowywanie wielkości pokrywek do szablonu

DSC_3506

8. Kulodrom z rolek po papierze

DSC_3878

9. Jak kulodrom się znudzi można z niego zrobić zegarek

DSC_3879

10. I lornetkę:)

DSC_3884
DSC_3886

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Są takie dni…

Są takie dni kiedy czas płynie wolniej, a kawa stygnie szybciej. Nie zwracam na nic uwagi, tylko na nią. Outfit of the day to piżama lub w porywach dresy.

Wszystkie zasady wychowawcze legną w gruzach. Mogłabym wtedy pisać kryptobloga o nośnym tytule „Parents in crime” i dokonywać tam zapisków moich małych zbrodni.

Właśnie te gorsze dni zwiastują tony chusteczek higienicznych, zapach syropu z cebuli oraz ciastka (z najprawdziwszym cukrem!). Nie zasnęła nawet w wózku podczas oglądania bajki, nie chciała nawet do tego kombo ciastka. Tak wiem, bardzo pedagogiczne;) Drzemka- game over?

Od wczoraj koczujemy w domu i ratujemy się jak możemy. W akcie desperacji wyciągnęłam nawet jeden prezent mikołajkowy. Jak tak dalej pójdzie to trzeba będzie napisać nową wishlistę.

O żabkach Kid o słówko.

Dla takich niecierpliwych osób jak L. i ja to świetny trener wytrwałości. A ile radości jak ropucha wyląduje w lilii wodnej. To nasza pierwsza gra rodzinna i już jest hitem. Nie spodziewałam się, że L. potrafi czekać na swoją kolej;)

DSC_3775
DSC_3784
DSC_3793
DSC_3808
DSC_3815
DSC_3786
DSC_3812
DSC_3822
DSC_3824
DSC_3829

Żabki Kid o- tu

Kosz na zabawki Elodie Details-tu

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Mikołajkowe wybory

Nie wiem jak u Was, ale jak ja ja byłam dzieckiem to prezenty mikołajkowe znajdywało się pod poduszką lub w bucie.

Pamiętam jak dziś. Budziłam się bardzo wcześnie i szukałam prezentów. Przez następny tydzień robiłam dokładnie tak samo tylko z innym skutkiem:)

Dlatego moje wybory mikołajkowe to drobiazgi. Takie cieszą najbardziej. Skarby, które później moja córka nosi, gubi, szuka. Coś ważnego dla niej znaczą.

Zaprezentuję Wam dziś naszą listę mikołajkową, może kogoś zainspiruje, bo wiem, że pędzicie i nie macie za bardzo na to czasu.

Postawiłam sobie poprzeczkę wysoko, bo stwierdziłam, że to mają być prezenty do 60 zł (najpierw było 50 zł, ale znalazłam kilka odrobinę droższych perełek).

Oto one:

IMG_1429

Zaczynając od lewego, górnego rogu

1. Drewniany Iphone z kredą i tabliczką. Zauroczył mnie kompletnie!

2. Żabki Kid O– gra zręcznościowa- coś dla mnie i L. w trenowaniu wytrwałości – tu

3. „Anatomia farmy” – świetne ilustracje + ciekawe informacje – tu

4. Lornetka Rex – dla tropicieli i odkrywców – tu

5. Loteryjka obrazkowa The Purple cow – w małym pudełku świetna gra rozwijająca słownictwo – tu

6. W naszym domu Scotchi – układanka w duchu Montessori – tu

7. Drewniane klocki

8. Kolorowanka i fartuszek Bardzo głodna gąsienica i przyjaciele

Pamiętajcie, że 2.12 to w większości sklepów internetowych dzień darmowej dostawy:)

A tu inspiracje na konkretny wiek:

Prezent na roczek 100 inspiracji

Prezenty dla 2 latka

Prezenty dla 3-latka

Prezent dla 4 latka

Prezenty dla 5-latka

Prezenty dla 6 latka

Prezenty dla 8-latka

Prezenty na święta dla dzieci 2021

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Mamy gadżety

Jestem gadżeciarą – to wiadomo nie od dziś. „Make life easier”- to moja maksyma. Nie poddaję się modzie na minimalizm, dlatego, że  każdy mój wybór jest przemyślany i nie kupuję pod wpływem impulsu.

Dziś zaprezentuję Wam 10 rzeczy, które bardzo ułatwiają mi życie.

1. Organizer na wózek J.L. Childress

Używam go odkąd L. się odpieluchowała i wszystkie torby wózkowe wrzuciłam do szafy. Nie muszę już nosić, ani pieluch ani chusteczek, więc ten organizer mieści nasze rzeczy. Portfel, uchwyt na bidon, zamykana kieszonka na klucze – jest wszystko czego potrzebuję.

Pasuje na każdy pojedynczy wózek, bardzo szybko go przekładam z Bugaboo na Babyhome. Niepotrzebne też są uchwyty na kubek. Zmieści bidon L. i moją wodę.

DSC_3728
DSC_3731
DSC_3734

2. Jedwabna poszewka/poduszka

Dawno temu, kiedy miałam czas zaglądałam do blogerek kosmetycznych i one polecały jedwabne poszewki na poduszki.

Uważam, że to był świetny zakup i widzę jej pozytywny wpływ na cerę i włosy. I chociaż nie mam czasu na smarowanie się kremem i maseczki upiększające to ta poduszka daje mi poczucie, że coś jednak dla siebie robię;)

DSC_3716

3. Korektor Collection 2000

Jak już poduszka zawiedzie, a właściwie niemożność przytulenia się do niej ratuje mnie korektor Collection 2000. Dawno temu poleciła mi go koleżanka i przy okazji wyjazdu kupiłam go. Kosztuje niewiele (szukajcie na All), a działa cuda. Givenchy, Estee Lauder mogą się schować.

Na największe wory pod oczami po zarwanej nocce działa lepiej niż 2 godziny dodatkowego snu w dzień. Ten produkt powinni dawać w pudełkach w szpitalu. Serio!

DSC_3721

4. Power bank

Czyli zapasowa bateria do smartfona. Ładuję to cudeńko w domu do komputera i jak ajpon padnie podłączam ten zielony akumulatorek. Na 100% ładuje go w godzinkę. Kupiłam w TKmaxx.

DSC_3723

5 i 6. Iphone + wstrząsoodporna obudowa

Lubię ten telefon, ale też mnie wkurza. Tak czy inaczej bardzo mi ułatwia życie. A życie blogerskie to już w ogóle. Wszystko co mogę robię w telefonie. Jedynie piszę posty i obrabiam zdjęcia na kompie.

Sprawiłam sobie porządną obudowę, bo wizja 1000 zł za nowy wyświetlacz mi się nie podoba. Mam Spigen Linear i wiem, że dzięki niej zaoszczędziłam sporo pieniędzy. L. nie bawi się moim telefonem, ale ja mam za to dziurawe ręce i upadł mi może ze 100 razy. Nie ma na nim nawet ryski.

DSC_3717
DSC_3719

7. Torba na aparat

Wybrałam Olympus, bo… nie wygląda jak torba na aparat:) Pakuję do niej lustrzankę, obiektyw, portfel, ciuchy na zmianę dla L. i miasto jest nasze.

DSC_3559
DSC_3561
DSC_3563

8. Mufka

Mufka na wózek. Produkt idealny na teraz. My często używamy jej w sposób odmienny. Zapinam ją na pałąku i L. grzeje sobie rączki.

DSC_2893

9. Ocieplacz na bidon

Trzyma trochę temperaturę i do tego fajnie wygląda.

DSC_3736

10. Lusterko samochodowe

Przy foteliku tyłem do kierunku jazdy wg mnie jest niezbędne! Ułatwia nam podróże niesamowicie. Mamy z firmy Besafe.

DSC_3534

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Basiowy konkurs

To nie tajemnica, że Basia i Franek mieszkają u nas od dawna (tu np ostatni wpis o Basi).

Teraz i u Was może zamieszkać to sympatyczne rodzeństwo.

Razem z wydawnictwem Egmont ruszamy dziś z „Basiowym konkursem” abyście i Wy mieli szansę ich bliżej poznać.

Do zgarnięcia 3 egzemplarze „Wielkiej księgi Basi i Franka”. Czyli zbioru wszystkich do tej pory wydanych przygód Basi i Franka plus kilku nowych.

A warto!

Zapraszamy!

Wystarczy zostawić komentarz pod tym postem wraz z adresem e-mailowym. Konkurs trwa od dziś do 1.12.2014 r. do godz 23.59. Maszyna losująca już nie może się doczekać:) Wyniki konkursu zamieszczę w tym poście w ciągu tygodnia.

DSC_3242

Powodzenia!

AKTUALIZACJA!

Wyniki:

Gratulujemy!

Z wygranymi skontaktuję się niebawem:)

OK, dostałam info, że nie wszystkim otwiera się film.

Poniżej print screen:

FullSizeRender

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Z wizytą u Księżniczki…

Jednym z ogromnych plusów blogowania jest możliwość poznawania nowych ludzi. I nie mam na myśli kontaktów wirtualnych, a twarzą w twarz. Na Księżniczkę w kaloszach trafiłam stosunkowo niedawno, a na jej blogu poczułam się bardzo dobrze. Trochę nawet jak w domu.

Założyłam ciepłe kapcie, okryłam się kocem i z herbatą zimową  jednym kliknięciem wprosiłam się w jej blogowe progi. Post za postem, a ja już od razu wiedziałam, że się dogadamy.

Jej punkt widzenia często pokrywa się z moim, mimo tego, że styl życia jest kompletnie inny. Ja wychowana praktycznie na wsi mam wciąż ciągoty do sielskiego życia. I ona na końcu świata, tam gdzie sygnał gps to bardzo pożądana rzecz.

Mieszkają nad stajnią, w samym środku… niczego. Porzucili miejskie życie żeby spełniać swoje marzenia. To widać, słychać i czuć. Dom z duszą, a nie z pinterestu z oknem  z kuchni do stajni. Niesamowite.

Przeszłam przez bramę i nie odróżniłam owcy od kozy (!), kaczkę z gęsią też pomyliłam. Brakuje mi tego. Z ogromnym uśmiechem patrzę na nich, na ich syna, który ma możliwość bycia tak blisko natury. Tam gdzie rytm roczny wyznaczają pory roku, a nie wyprzedaże w Zarze. 

Ich Stajnię Zamczysk mam zamiar odwiedzić jeszcze nie raz, bo tam znów mam wrażenie, że mam 5 lat.

DSC_3568
DSC_3577
DSC_3581
DSC_3578
DSC_3587
DSC_3582
DSC_3588
DSC_3595
DSC_3591
DSC_3594
DSC_3598
DSC_3603
DSC_3608
DSC_3611
DSC_3615
DSC_3619
DSC_3630
DSC_3633
DSC_3628
DSC_3634
DSC_3651
DSC_3660
DSC_3662

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Fisher price na nebule.pl?

Pierwsza myśl jaka Wam pewnie przyszła do głowy to pewnie, że już do końca oszalałam…

Nie, nie oszalałam i mam się dobrze.

Kilka słów o zabawkach Fisher price… Nie są w moim guście i myślałam, że to się raczej nigdy nie zmieni. Nigdy nie kupiłam L. żadnej zabawki Fp, ani nie podarowałam nikomu w prezencie. Miałam styczność z kilkoma produktami tej firmy i niestety muszę stwierdzić, że nie są to ciekawe zabawki. Mam nawet wrażenie, że są lekko ogłupiające. Jestem purystą językowym i nie mogę pozwolić na to, żeby moje dziecko bawiło się zabawką z błędami. Tyle na temat.

Ale kiedy trafiłam w sieci na linię Fisher price classics to moje serce zabiło mocniej.

Retro design oraz bardzo prosta forma spowodowała, że byłam bardziej ciekawa tych produktów.

Będę Wam dawkować wrażenia i dziś pokażę tylko jedną. Fisher price wydał w USA edycję classics. Jak dla mnie mogliby zabrać wszystkie zwykłe i zastąpić je kilkoma modelami z linii classics…

Retro camera Fisher price classics

– to nic innego jak prosty projektor bajek. Nie ma baterii, nie ma światełek, nie ma żadnej interaktywności.

Dziecko ma do dyspozycji 3 filmy z bajkami, które wkłada w odpowiednie miejsce. Przez wizjer „ogląda” bajkę. Naciskając na przycisk wprawia w ruch film. Odgłos jaki wydaje przypomina dźwięk migawki. Niesamowity sprzęt. Bardzo prosty i właśnie dlatego taki fajny. W korpusie aparatu jest skrytka na filmy. Animacje są vintage.

Jest to jedna z ulubionych zabawek mojej córki. Moja też…

DSC_3542
DSC_3544
DSC_3546
DSC_3548
DSC_3551
DSC_3554
DSC_3558
DSC_3565
DSC_3567

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Najfajniejsza książka do kolorowania na świecie

Przyszła wczoraj. Cały czas przy niej siedzimy, mażemy, marzymy i śmiejemy się na głos. Tulletomania trwa u nas cały czas, więc ta kolorowanka to prawdziwy rarytas dla wielbicieli autora.

Niesztampowe podejście i dawka humoru sprawiają, że książka będzie u nas dłuuuugo eksploatowana. Duży format, ilość i forma aktywności zachęcą nawet dzieci, które nie przepadają za rysowaniem. Genialna!

Po pokolorowaniu obrazków można zostawić ją do przeglądania. Myślę, że ucieszy się z niej i 2-latek i 6-latek. Ja mam trochę więcej i też mi się podoba.

Świetny pomysł na ciekawy prezent mikołajkowy!

W gabinecie terapeutycznym jest ciekawą alternatywą dla nudnych ćwiczeń grafomotorycznych.

DSC_3456
DSC_3458
DSC_3460
DSC_3470
DSC_3461
DSC_3462
DSC_3464
DSC_3463
DSC_3467
DSC_3468
DSC_3465
DSC_3469
DSC_3471
DSC_3472
DSC_3473
DSC_3475
DSC_3476
DSC_3477
DSC_3479
DSC_3482
DSC_3483
DSC_3484
DSC_3485

Książka do kolorowania” – Herve Tullet

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Czy metoda M. Montessori jest dla Ciebie?

Znawcy tematu twierdzą, że metoda stworzona przez M. Montessori jest dla wszystkich dzieci.

Jednak nie jest dla wszystkich rodziców… Dlaczego?  

W tym „psychoteście” spróbuję z lekkim przymrużeniem oka przedstawić główne założenia, z którymi rodzice mogą mieć problem.

1. Zapisałaś/eś dziecko do placówki montessoriańskiej. Jednym z założeń jest stopniowa  adaptacja. Wchodzisz do sali, nauczyciel prosi żebyście nie dotykali niczego z czym pracuje dziecko. Widzisz jednak, że Twoje  dziecko nie radzi sobie z daną rzeczą. Jak się zachowujesz?

a) Odkładasz książkę, gazetę i lecisz na pomoc depcząc po drodze dywaniki innych dzieci, które pracują sumiennie na podłodze i robisz to za niego.

b) Przez całą salę krzyczysz: „Kazik, nie tam to wkładasz. Spróbuj to przełożyć. O tak, tam! Brawo!”

c) Nie robisz nic. Obserwujesz dalszy rozwój sytuacji.

2. Przekraczasz próg przedszkola. Spieszysz się do domu, bo padasz na twarz. Twoje dziecko biegnie do Ciebie po czy mówi, że właśnie rozłożyło złote koraliki (tak na pół godziny roboty). Co robisz?

a) Nie zgadasz się, prosisz o złożenie i szybko wychodzisz.

b) Próbujesz negocjować, wytaczasz nawet bardziej przekonujące argumenty (np. słodycze w domu).

c) Siedzisz i cierpliwie czekasz.

3. Twoje dziecko pracuje  z brązowymi schodami.  W pewnym momencie bierze jeden kawałek drewna, podnosi do góry i biega jak oszalałe krzycząc „To jest samolot myśliwski. Wrrrrrrrrrr.” Nauczycielka podchodzi, prosi żeby dziecko układało brązowe schody według instrukcji. Dokonuje ponownej prezentacji. Twoje dziecko nadal twierdzi, że kawałek drewna to myśliwiec. Pani prosi o odłożenie pomocy na miejsce. Obserwujesz tę sytuację zza drzwi. Co robisz?

a) Podchodzisz do nauczycielki i pytasz dlaczego zabija dziecięcą wyobraźnię

b) Nie robisz nic, po powrocie do domu szukasz w sieci odpowiedzi na to pytanie, bądź wyżalasz się na forum i pytasz co robić.

c) W pełni akceptujesz założenia pedagogiki i jej ufasz

4. Przychodzisz po dziecko i widzisz… Biegnie Kazik… Wygląda jak by grał w paintball’a. Rękawy w czerwonej farbie, na brzuchu plamy po barszczu, rajstopy mokre i tyłem na przód. Co mówisz?

a) „Matko jedyna, stówę kosztowała ta bluzka, do kosza się tylko nadaje”

b) „Dziecko jak Ty wyglądasz. Nie mogłaby Pani Cię pokarmić następnym razem?”

c) „O, widzę, że miałeś dziś ciekawy dzień. Pracowałeś w kąciku wodnym i sam nalewałeś barszcz?”

5. Jak reagujesz na informację o tym, że Twój maleńki 3-latek z grudnia będzie w grupie z 5-latkiem ze stycznia?

a) Bardzo się tym martwisz. Masz wizję, że starsze dzieci w grupie to nic dobrego.

b) Prosisz nauczycielkę żeby miała oko na Twojego malca.

c) Jesteś zadowolona/-y, że Twoje dziecko będzie miało możliwość przebywania ze starszymi dziećmi w końcu grupa rówieśnicza to sztuczne środowisko.

6. Odbierasz dziecko, wchodzisz do sali, nauczycielka siedzi i pije herbatę. Pytasz swoje dziecko czego dziś się nauczyło. Ono odpowiada, że cały dzień (od 9-17) układało czerwone belki. Co sobie myślisz?

a) „I za to płacę 1500 zł miesięcznie?”

b) „Ok, pewnie nie pamięta”. Podchodzisz do nauczycielki i pytasz z czym Kazik dziś pracował. Ona potwierdza, że cały dzień spędził na dywaniku pracując z czerwonymi belkami. Myślisz sobie, że jeżeli czegoś porządnego go w końcu nie nauczą to zmieniasz placówkę.

c) „Ok, widocznie ma teraz na to fazę”

7. Wchodzisz pierwszy raz do przedszkola Montessori. Obserwujesz półki, pomoce, zabawki. Nie ma tu designerskich zabawek (prosto z blogów;). Co myślisz?

a) „Ehhh, wprowadziliby tablicę multimedialną, a nie tylko to drewno i drewno”

b) „Ale jak to  nie ma Świnki Peppy?”

c) „Ufam, że jest miejsce naturalnie wspomagające rozwój dziecka’.

8. W sali na półce są szklane przedmioty, małe kulki, świeczka i zapałki. Już masz przed oczami swojego Kazika, który bierze te rzeczy. Co myślisz?

a) „Chyba Pani się pomyliła i postawiła te niebezpieczne rzeczy za nisko”

b) „Sprawdzę, czy nauczycielki mają kurs pierwszej pomocy”

c) „Cieszę się, że moje dziecko będzie miało możliwość pracowania z każdym materiałem”

9. Jest ziąb okrutny. Idziesz po dziecko i myślisz, że w taką pogodę to nawet psa z kulawą nogą nikt by na podwórku nie wypuścił. Przekraczasz bramę przedszkola, a dzieci bawią się na podwórku. Niektóre robią błotne kotlety, a niektóre skaczą do kałuży, a Kazik jak to Kazik zjeżdża na brzuchu po błocie z górki. Co sobie myślisz?

a) @#$&^**($$ (cenzura)

b) Liczysz do 10, wdech wydech i prosisz nauczycielkę na słówko

c) Myślisz sobie, że Kazik ma naprawdę świetną zabawę.

10. Odbierasz Kazika i nauczycielka mówi, że Kazik nie chciał dziś jeść obiadu. Był tak zajęty innymi rzeczami, że nawet nie usiadł do stołu.Co robisz?

a) Jesteś przerażona. NALEGASZ, aby Kazik teraz usiadł i zjadł swój obiad. On nie chce. Ty nadal nalegasz. W końcu mówisz, że jak nie zje to nie będzie bajki.

b) Prosisz nauczycielkę żeby następnym razem przekonała go do jedzenia. Najlepiej żeby go nakarmiła.

c) Pytasz Kazika dlaczego nie zjadł obiadu. On mówi ” Mama nie miałem casu”. Myślisz ok, w końcu nie umrze  z głodu.

No i jak wypadacie?

a tu macie wpis z perspektywy czasu i doświadczeń – Metoda Montessori – co nam się sprawdziło a co nie.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Palcem po mapie

Zainteresowanie geografią pojawiło się u nas już jakiś czas temu. Na początku roku odwiedziliśmy Centrum Nauki Kopernik, przy wyjściu wstąpiliśmy do sklepiku z pamiątkami. Lila poprosiła, żeby kupić jej globus. I od tego właściwie się zaczęło…

Później trafiłam na promocję i kupiłam globus zoologiczny. Często rozmawiając o zwierzętach pokazujemy je również na globusie.

I kiedy zobaczyłam puzzle podłogowe „Mapa świata” uznałam, że są idealne da nas bo:

a) są to puzzle

b) mają nadrukowaną mapę, na której zaznaczone są charakterystyczne dla danego regionu budowle oraz zwierzęta.

Puzzle układamy razem, a później L. sama ustawia figurki. Wymyśliła żeby dodać do tej zabawy globus zoologiczny.

Mam również pomysł jak później wykorzystać mapę.

Wiecie, że uwielbiam takie zabawki, które wiem, że będą nam również służyć za kilka lat, ale w innej formie.

Figurki Schleich

DSC_3338
DSC_3341
DSC_3342
DSC_3349
DSC_3355
DSC_3358
DSC_3359
DSC_3362
DSC_3365
DSC_3366
DSC_3361

Puzzle Jumbo „Mapa świata„- Mudpuppy

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

BibLILOteczka – Wielka księga Basi i Franka

Pamiętacie mój wpis o Basi i Franku? Miłość do tych książeczek trwa u nas nieprzerwanie. Niestety nie mogłam znaleźć brakujących nam do kolekcji „Basia, Franek i liczenie” i „Basia Franek i pojazdy”. Kiedy odkryłam, że wydawnictwo Egmont wydało właśnie „Wielką księgę Basi i Franka” ucieszyłam się ogromnie.

W jednej książce mamy zbiór wszystkich przygód Basi i Franka + kilka nowych. Bardzo fajnym pomysłem było dodanie kilku zgadywanek w tematyce opowiadań. No i cóż mogę jeszcze napisać? Książka ma 158 (!) stron. Czytamy ją na raz. Inne opcje nie wchodzą w rachubę tak Lilka polubiła się z tym sympatycznym rodzeństwem.

Księga jest idealną propozycją na podróże (przynajmniej dla nas).

Dodatkowo piękne ilustracje i ciekawe teksty zachęcają do kolejnego czytania. Mam nadzieję, że powstaną kolejne części przygód Basi i Franka.

Polecam ją wszystkim. Wg mnie idealna dla dzieci 18m +

DSC_3242
DSC_3252
DSC_3244
DSC_3245
DSC_3247
DSC_3248

A to mój ulubiony fragment:

DSC_3249
DSC_3250

Mamy również Wielką Księgę Basi – jest to zbiór opowiadań, które ukazywały się cyklicznie w  magazynie Dziecko. Jest to pozycja dla troszkę starszych dzieci. L. jeszcze nie jest w stanie skupić wzroku na kartkach gdzie nie ma obrazków. Ale czeka na nią już na półce:)

DSC_3254
DSC_3255
DSC_3256
DSC_3257
DSC_3258
DSC_3259

Wielka księga Basi i Franka – wydawnictwo Egmont tu

A tu najnowszy wpis o Basi a w nim rabaty!!!

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Samodzielne ubieranie się

Zacznę od cytatu:

„Matka, która daje jeść dziecku, a nie uczy go, jak trzymać łyżkę i trafiać z nią do ust, albo też matka, która, jedząc sama, nie wskazuje dziecku, jak to czyni, jest złą matką. Obraża ona godność ludzką swego dziecka, (…). Nauczyć dziecko, aby się samo myło, samo jadło, jest pracą dłuższą, dziełem cierpliwości bardziej uciążliwej, aniżeli wykonywać wszystkie te czynności dla niego.”

M. M. Domy Dziecięce, s. 62

Ja, aż takim konserwatystą nie jestem i wcale nie uważam, że matki karmiące, myjące, ubierające są złe. Ale warto chwilkę nad tym się zastanowić.

DSC_3135
DSC_3141
DSC_3142
DSC_3154
DSC_3159
DSC_3151

Samodzielne ubieranie/ rozbieranie się

Jest to temat obecny u nas od dłuższego czasu. Zaczęło się oczywiście od ściągania skarpet. Tę umiejętność moje dziecko opanowało do perfekcji. Następnie dołączyła kolejna część garderoby – czapka, na szczęście było lato, więc nie nalegałam.

Przy każdym taki manewrze uśmiech na buzi mojego dziecka był nie do opisania. Zawsze łatwiej jest się rozebrać niż ubrać, dlatego jest to normalny etap w rozwoju samodzielności.

Teraz idziemy już w drugą stronę. Lilka zaczyna się sama ubierać. Zaczęło się również od skarpet, kapci oraz czapki. Powoli dołączają kolejne części garderoby. Właśnie około 18 m.ż prawie każda mama ma przed sobą uciekające w jednej skarpecie dziecko, które nie chce się UBIERAĆ.

Takie dziecko nie UBIERA SIĘ, a jest UBIERANE.

To jest duża różnica i najczęściej takie właśnie przedmiotowe traktowanie dziecka może powodować opór i niechęć. Nie mówię o sytuacjach kiedy jesteśmy spóźnione do pracy/bardzo nam zależy na szybkim i sprawnym założeniu ubrania.

Ok, rozumiem to w 100%, bo sama mam takie sytuacje. Jednak w momentach, które nie wymagają od nas pośpiechu pozwólmy dzieciom zrobić to samodzielnie. Nieopisaną radość sprawi im ta czynność kiedy będą mogły zrobić to samodzielnie.

Dodatkowo dzieci podczas samodzielnego ubierania ćwiczą schemat ciała, pobudzają układ proprioceptywny oraz wzmacniają poczucie własnej wartości.

Od dłuższego czasu zwracam uwagę na funkcjonalność butów i ubrań.

Czy moje dziecko będzie w stanie założyć je samo? – to najczęstsze pytanie jakie zadaję sobie podczas zakupów Dlatego bardzo często wybieram ubrania luźniejsze, większe o rozmiar, aby łatwiej jej było samodzielnie się ubrać lub rozebrać.

Tak samo jest również z kapciami. Jest to część garderoby, która jest wkładana i zdejmowana kilkanaście razy dziennie dlatego zdecydowałam się na kapcie z miękką i oddychającą podeszwą, a nie popularne skórzane mokasyny.

Dodam też, że często Lilce zdarza się założyć je odwrotnie (prawy na lewą nogę) i pozwalam jej tak chodzić, bo w końcu zauważa, że coś jest nie tak i SAMA je zamienia.

DSC_3171
DSC_3164
DSC_3177
DSC_3174
DSC_3180
DSC_3183

Kapcie Collegien – tu

Misiek Trave Buddy z magnesami w łapkach – tu

Pościel  i wieszaczek H&M home

Plakat miasteczko – tu

Łóżeczko – Ikea

Piżama – Carter’s

Bluza Emile et ida

Getry Kappahl Newbie

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Gotowe na zimę!

My już jesteśmy gotowe na zimę! A Wy?

Kombinezon z ubiegłego roku pasuje jak ulał, ciepła kurtka z futrem na kapturze wisi już w szafie, buty zimowe już od 2 tygodni w użyciu, a nowa czapka i szalik grzeją Lilkową głowę.

W tym roku stawiam na uniwersalność i wygodę. Co sezon przygotowuję Wam zestawienie naszych typów obuwia. Teraz takiego nie będzie!

Dlaczego? Bo w tym roku poszukiwania trwały niezwykle krótko. Zobaczyłam Pandy z Nowego Targu i przepadłam. Już nie musiałam niczego innego szukać. Idealne do naszego kraciastego kombinezonu jak i granatowej parki. O kałuże i błoto pośniegowe też już nie muszę się martwić.

Mamy jedne buty, a porządne i jak Lilce stopa gwałtownie nie urośnie to do wiosny będzie w nich biegać. A może nawet jeździć… tak jak wczoraj na hulajnodze. Są miękkie i dobrze dopasowują się do stopy. Pasują do spodni i sukienki.

Także zimo, czekamy na Ciebie! Przybywaj:)

DSC_2915
DSC_2918
DSC_2927
DSC_2920
DSC_2943
DSC_2924
DSC_2935
DSC_2931
DSC_2983

Buty Pandy- Mrugała

Czapka i szalik z niegryzącej wełny Merino- @werkat- szukać na Instagramie

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Nowa pasja

Niedawno u Lili zaobserwowałam niebywałe zainteresowanie puzzlami. Często pierwszą rzeczą jaką robi tuż po przebudzeniu jest układanie. Chętnie zajmuje się nimi również po kąpieli przed wieczornym czytaniem.

Chyba ma to po mnie, bo ja również jestem puzzlomaniaczką. Jak byłam z L. w ciąży układałam namiętnie Wasgij (znacie?)

Teraz idziemy już w kierunku coraz większej liczby elementów.

Bardzo lubię obserwować u niej skupienie na twarzy. Myśli wtedy mocno i często mówi „Hmmmm”…

To będzie również nasz sposób na długie, zimne wieczory.

Od czego zaczynałyśmy przy pierwszych układankach? Miałyśmy wersję podpowiedzią, czyli pod spodem był rysunek. To bardzo jej pomogło zrozumieć o co chodzi. Poniżej przykład takiego zestawu. Do puzzli dołączony jest plakat, na którym można je układać. W wersji trudniejszej można obrazek schować.

DSC_1757 (1)
DSC_1759 (1)
DSC_1761 (1)
DSC_1765
DSC_1766
DSC_1769 (1)

Puzzle Moulin Roty La grande familie tu

A tu inspiracje na konkretny wiek:

Prezent na roczek 100 inspiracji

Prezenty dla 2 latka

Prezenty dla 3-latka

Prezent dla 4 latka

Prezenty dla 5-latka

Prezenty dla 6 latka

Prezenty dla 8-latka

Prezenty na święta dla dzieci 2021

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Bomba witaminowa

Od dwóch tygodni pijemy bombowe koktajle.

Koktajle z bombową dawką wit. C.

Składniki:

  • banan
  • sok z połówki cytryny
  • nać pietruszki
DSC_2994
DSC_2997
DSC_3001
DSC_3007
DSC_3010

Dziewczyny!

Pod jednym z wpisów pisałyście, że podajecie dzieciom aloes. Napiszcie coś więcej!

A tu wpis w którym opisuję dlaczego potrzebna ci jest Wyciskarka wolnoobrotowa

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Bugaboo Cameleon – wózek idealny?

Poszukiwania wózka idealnego trwały u nas baaardzo długo. Po dogłębnym researchu, który przeprowadziłam w sieci i wśród znajomych zdecydowaliśmy się na Bugaboo Cameleon.

Przed zakupem założyliśmy, że będziemy używać wózka długo. Najpierw skorzysta z niego L., a później pewnie przyszłe rodzeństwo. W związku z tym nie wahaliśmy się wydać sporej sumy pieniędzy na wózek.

Dziś po 2 latach użytkowania mogę Wam w końcu zrecenzować nasz wózek i napisać rzetelną opinię. Zapraszam!

anigif

Cameleon zmienia się jak… kameleon.

Bugaboo Cameleon

Model, którym posiadamy jest z drugiej generacji. O szczegółowych różnicach możecie przeczytać tu

Tak, jak się pewnie domyślacie nie ma wózka idealnego. I taki też jesz nasz  Bugaboo Cameleon. Pierwszym, podstawowym atutem są gabaryty po złożeniu. Tylko ten wózek zmieścił się do mojego mikroskopijnego bagażnika. W pół minuty mamy zdjęte kołka i odmontowaną górną część.

Drugą kwestią jest jego funkcjonalność. Jest to wózek od urodzenia (ma najdłuższą gondolę dostępną na rynku- idealny dla dzieci urodzonych jesienią, które w gondoli będą jeździły przez pół roku) do ok 3 lat. L. urodzona we wrześniu rzeczywiście jeździła nim do końca marca.

Mamy możliwość dokupienia adapterów do fotelika samochodowego i zamontowaniu na stelażu wózka.

Czyli można powiedzieć, że jest o tzw. wózek 3w1.

Za co jeszcze uwielbiam holenderską markę Bugaboo? Design! Mamy wersję limitowaną Missoni, która jeszcze mi się nie znudziła. Dodatkowo do Bugaboo można dokupować różne elementy zmieniające wygląd lub poprawiające funkcjonalność.

W ofercie są budki, nakładki na siedziska, parasolki, uchwytu do kubków torby… Jest w czym wybierać! Mamy uchwyt na kubek. Już go nie używam, bo ciągle spadał i obdzierał aplikację z bidonu. Teraz używamy super funkcjonalnego organizera na wózek J.L. Childress

Kolejną kwestią jest łatwość jego użytkowania. Składanie, rozkładanie jest płynne i lekkie. Ten wózek nie jedzie lekko. On jedzie SAM. Nie trzeba go pchać, tylko pilnować żeby nie odjechał.

Tylne koła są pompowane i bardzo duże.

Można obrócić je przodem do kierunku jazdy i sunąć przez błoto. Przednie, obrotowe  kółka mają możliwość blokady (na wertepy). Dodatkowo mają amortyzacje. Dlatego jazda po warszawskich dziurawych chodnikach to bajka zarówno dla dziecka jak i mamy.

Rączka ma możliwość regulacji co niesamowicie ułatwia użytkowanie. Hamulec ręczny lekko się zaciąga, a i może służyć jako hak na torbę z zakupami;) Oooogrmony kosz na zakupy. To jest wg mnie największy atut tego wózka. Zmieści tygodniowe zakupy dla 3 osobowej rodziny i wózeczek spacerówkę dla Lali:)

Siedzisko można ustawiać w różnych konfiguracjach: przodem lub tyłem do kierunku jazdy  oraz w pionie, półpionie i poziomie. Można również wózek ustawić jak przyczepkę. Używaliśmy go w taki sposób na plaży na Krecie.

Buda Bugaboo jest spora, ale nie do końca chroni przed słońcem kiedy siedzisko jest w pozycji poziomej. W 3 generacji budki są inne (!).

Rączka jest całkowicie odpinana.

Dwa razy odjechałam z nią na dachu auta, bo zapomniałam schować. Również w 3 generacji jest to poprawione.

Kolejną sprawą są 5-cio punktowe pasy bezpieczeństwa. Niestety klamerki zjeżdżają i po chwili pasy są luźne. W 3 generacji jest już ok.

Jak widzicie Bugaboo dąży do perfekcji i każdy kolejny model jest coraz lepszy i bardziej funkcjonalny.

Dużym minusem wg mnie jest bardzo utrudniona dostępność do kosza na zakupy kiedy jest przypięta gondola. Dosłownie trzeba klękać:) Mam nadzieję, że i to w kolejnej generacji będzie poprawione.

Wg mnie Bugaboo Cameleon to wózek uniwersalny.

Świetnie się sprawdza w mieście jak i na wsi. Na bardziej hardcorowe tracki wybrałabym Bugaboo Buffalo (nowy model z ogromnymi pompowanymi kołami).

Ten wózek służy przez lata, a i później zawsze chętni się na niego znajdą!

Bugaboo Cameleon
Bugaboo Cameleon
Bugaboo Cameleon
Bugaboo Cameleon
DSC_2862
DSC_2901
DSC_2971
DSC_2974
DSC_2956
DSC_2987

a tu pisalam wam jak się spisuje nasza Lekka spacerówka.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej