kontakt i współpraca
Urlop już za nami, więc chętnie podzielę się naszymi wakacyjnymi wyborami. Jak zwykle postawiłam na funkcjonalność, design i wielkość danej rzeczy, gdyż ograniczały nas walizki.
uznałam, że już czas na przejście na wyższy level. Pływanie w rękawkach opanowane jest u nas już dawna, więc płetwa doskonale by się nadawała do prawdziwej nauki pływania. Dzięki temu, że jest przyczepiona do grzbietu nie krępuje ruchów rąk i dziecko może w niej doskonalić technikę pływania (płynne ruch rąk i nóg).
Tak to wyglądało w teorii. A w praktyce Lila nie chciała się puścić moich rąk. Wyporność płetwy jest w porządku jednak inny punkt zawieszenia wprawiał ją w lekką panikę. Podczas pływania z płetwą woda wlewała się jej do buzi, a że jest małą gadułą to nie mogła trzymać jej zamkniętej;) Myślę, że za pół roku, rok będzie idealna i będziemy chodzić z nią na basen.
zakup z ostatniego roku idealny na wyjazdy. Całe wiaderko jest wykonane z miękkiego silikonu- przez to zajmuje bardzo mało miejsca. Świetna zabawka zarówno do piasku jak i wody.
wiedziałam, że w hotelu dostępne będą ręczniki jednak na wyjazdy zawsze zabieramy coś z kapturem. Ten ręcznik jeździ już z nami od roku, bo świetnie wchłania wodę, a do tego jest malutki po złożeniu. Przez to, że ma dziury na ręce zastępuje, zajmujący dużo miejsca szlafroczek lub poncho zakładane przez głowę.
mieliśmy go w tamtym roku i byłam bardzo z niego zadowolona. Zawiera filtry mineralne, łatwo się rozprowadza i nie brudzi ubrań. W tamtym roku najpierw skusiłam się na ekobadziew, którego nie dało się rozsmarować i brudził białe ubrania na żółto.
jeden z ulubionych gadżetów wakacyjnych Lilki. Dobrze chronią oczy przed słońcem i nie spadają z małej głowy.
zamieniłam na niego bidon Skip hop. Miałam dość ciągle zalanej torebki i ścierającego się obrazka. Ten mamy od 3 miesięcy i wygląda jak nowy
długo się nad nimi zastanawiałam, bo nie do końca mi się podobały. Jednak mogę teraz śmiało stwierdzić, że to najlepsze buty, które ze sobą zabraliśmy i tak naprawdę cały wyjazd mogłaby w nich przechodzić. Bardzo dobrze trzymają stopę, mają zakryte paluszki, nadają się i na plażę i na basen. Nasze mają dodatkowy bajer, bo zmieniają kolor na słońcu.
łopatko-grabio-sitko-lejek to jego zastosowanie. Zamiast kilku rzeczy- jedna fajna.
ogromny, cienki kocyk. Używany na wakacjach w różnych sytuacjach, do przykrycia, otulenia lub wycierania. Bardzo miękki i lekki.
bardzo ciekaw zabawka do wody oraz piasku. Składa się z 4 części, których można używać oddzielnie. Po zakończeniu sezonu letniego trafi na naszą półkę razem z mąką lub drobnym piaskiem.
Za nami 2-tygodniowe wakacje w Turcji. Bardzo spontaniczne, bo w we wtorek zdecydowaliśmy się na urlop, a już w następnym tygodniu witało nas gorące słońce i plaża. Mało czasu na przygotowania i domknięcie bieżących spraw, ale się udało.
Z ogromną ulgą zamykaliśmy w piątek nasze komputery i naprędce robiliśmy listę zakupów na wyjazd.
Chyba się starzeję, bo marzył mi się urlop we Włoszech najlepiej samochodem. Zwiedzanie i odpoczywanie. Jednak takie wyjazdy musimy odłożyć na dłuższy czas. Podczas naszych ostatnich wojaży ujawniła się chorobą lokomocyjna u Lilki.
Podróże autem są dla niej lekko mówiąc nieprzyjemne. Zdecydowaliśmy się nawet obrócić fotelik przodem do kierunku jazdy. Liczę, że to coś pomoże.
Tak więc, w niedzielę o północy domykaliśmy już nasze walizki i o 10 rano byliśmy nad Morzem Śródziemnym. Przywitała nas piękna pogoda i cudowne krajobrazy.
Nic więcej nie trzeba było nam do szczęścia. Lilka była oczywiście wniebowzięta. Nowe miejsce i mnóstwo atrakcji tak ją pochłonęły, że tylko kilka razy skusiła się na późną drzemkę. Całe dnie byliśmy na pełnych obrotach.
Na Lilkę ta zmiana i totalna samowolka zadziałały wprost proporcjonalnie do naszego luzu. Mąż się śmiał, że w pracy ma urlop od rozwiązywania konfliktów i sporów, a na wakacjach prowadzi rozmowy pokojowe na jeszcze wyższym szczeblu z córką.
Pojawiały się dość absurdalne sytuacje, z których dziś się śmiejemy jednak wtedy chcieliśmy żeby po prostu dziecko wysłuchało naszych próśb. Pewnie również dieta wysokowęglowodanowa plus codziennie lody miały wpływ na zaostrzenie naszych stosunków.
No cóż, nikt nie mówił, że będzie to sielanka:) Przynajmniej mogliśmy odpocząć od naszych problemów i spraw codziennych. Brak sprzątania, gotowania, a nawet blogowania wprawiły nas w bardzo przyjemny nastrój.
Lilce dobry humor również się udzielał i mówiła „znakomicie tu jest” lub „fajnie nam jest” po czym za chwilę zmieniała zdanie i chciała iść do pokoju. Nawet ja nie mogłam czasami zrozumieć jej logiki.
Nasze 14 dni wyglądały jak dzień świstaka: pobudka, śniadanie, basen, obiad, plaża, zajęcia w klubie dla dzieci, minidisco i spanie. Jeden dzień poświęciliśmy na wycieczkę łódką. Lilka była oczarowana, do tego stopnia, że nie miała gdzie dać upustu swoim emocjom i biegała po łódce przez cały rejs, a ja walczyłam z moim słabościami…
Ale na świeżo mogę śmiało powiedzieć, że będzie to miejsce gdzie jest piach, woda, plac zabaw, budka z lodami oraz rodzice i czy to będzie 50 km od domu czy 5000 to dla dziecka nie ma żadnego znaczenia.
W moich uszach wciąż brzmi rozdzierający płacz 2-letniej dziewczynki w samolocie, która nie chciała się zapiąć pasami i rodziców, którzy straszyli ją panem Zdzisiem. Miał ją zabrać. A ona stała i wniebogłosy krzyczała 40 minut.
p.s
pomiędzy minidisco, a zabawami na placu zabaw połknęłam w całości trylogię Miłoszewskiego i naładowałam akumulatory:)
Wakacje ultra all inclusive łącznie z całodziennym noszeniem na rękach na hasło: „tato, hoplaaa”.
Sztorm
Kilka słów o hotelu, który był bardzo dobrze przygotowany na najmniejszych gości. Na terenie hotelu było nawet mini zoo:)
Dziś już ostatnia porcja inspiracji na Dzień Dziecka. Tym razem podzieliłam moje pomysły na grupy wiekowe. Nie wiedziałam, że przez ostatnie 2 lata pokazało się tyle ciekawych rzeczy dla najmłodszych.
1. Puzzle jednoelementowe Janod – to świetny pomysł na prezent już dla rocznego dziecka
2. Gryzak auto Lullalove – drewniany pojazd w pięknych kolorach dla małego miłośnika motoryzacji
3. Skip hop gryzak Oball – do zabawy dla niewielkich rączek
4. Skip hop pudełko na przekąski – właśnie czegoś takiego mi brakuje- małego na rodzynki lub pestki dyni na spacer
5. Drewniane domino Janod – czyli pierwsza gra dla dzieci. Łatwo jest pojąć zasady, a zabawy jest z nim wiele
6. Klocki Janod – magnetyczne zwierzątka, które mogą się zamieniać różnym częściami ciała
7. Sorter Janod z żyrafą Sophie – o sorterze mogłabym napisać oddzielny post, bo uważam, że jest to zabawka rozwijająca wiele umiejętności u dziecka
8. Bączek Janod- zabawka ponadczasowa, a ta jest wyjątkowo piękna
9. Puzzle Djeco – jednoelementowe puzzle z uchwytem ułatwiają naukę chwytu pęsetkowego, a w czasie zabawy dzieci ćwiczą koordynację ręka-oko
1. Scootandride – tego pojazdu nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Więcej o nim we wpisie Scootandride
2. i 3. Janod rakieta i samolot magnetyczny- jak mówią moje koleżanki- mamy chłopców to hit nad hity
4.Grabie Janod – dla małych ogrodników- pomocników
5. Ekspress do kawy Djeco – coś dla małych naśladowców do zabaw tematycznych
6. Drewniane klocki Janod – piękny, a do tego edukacyjny zestaw 40 klocków z literami i cyframi
7. Puzzle Janod – puzzle z konikami zamknięte w eleganckiej walizce
8. Chmurka Plui – deszczowa chmurka to ciekawa zabawka do kąpieli lub zabawy w basenie
9. Stemple Djeco – zestaw pieczątek farma
10. Plecak Little life dla małego podróżnika
11. Zestaw konstruktorski Janod- czyli budowanie za pomocą śrubek i odpowiednich narzędzi
1. Mapa Janod – magnetyczna mapa z 90 magnesami. Nadaje się na ciekawą ozdobę dziecięcego pokoju, a do tego ma ogromne walory edukacyjne
2.Guma Djeco do skakania- ah jak bym chciała żeby wróciła moda na granie w gumę
3.Puzzle Djeco – dla miłośników układania
4.Puzzle Janod – nauka przez zabawę w poznawanie świata
5. Przybijanka Djeco – dla małych budowniczych- rozwija obustronną koordynację i ćwiczy precyzję ruchów
6. Układanka magnetyczna Janod z 76 magnesami oraz tablicami do układania
7. Puzzle obserwacyjne Janod do układania i wyszukiwania szczegółów
8. Parasol Janod ze wzorem tygrysa – na deszcz i niepogodę
Mam dla Was niespodziankę dziś i jutro (24-25.05) na hasło „nebule” w sklepie www.bubulinka.pl będzie obowiązywała darmowa dostawa. Kod rabatowy wpisujemy na końcu i zamówienie zostanie pomniejszone o 10 zł, czyli koszt wysyłki.
Podczas urządzania pokoju dziecięcego zależało mi na tym, aby był w miarę spójny i ciekawy dla Lilki. Myślałam o kilku rozwiązaniach jednak już na samym końcu z nich zrezygnowałam.
Pewnie jesteście ciekawi co to było… W ostatnie chwili nie zdecydowałam się powiesić półeczek ozdobnych i obrazków na ścianę. Szkoda mi było niszczyć dopiero co pomalowaną powierzchnię.
Lubię częste zmiany i obawiałam się, że po jakimś czasie znudzi mi się to ustawienie mebli i za chwilę będę je przesuwać. Półki na ścianach by tę aranżację mogły popsuć.
Gołe, białe ściany wyglądy jednak zbyt surowo i szukałam ciekawych dodatków, które łatwo można by było usunąć w razie potrzeby. Wybór padł na naklejki Chispum – kolorowe i niebanalne ozdoby do ścian, mebli, szyb…
Jednak po przeczytaniu opinii dowiedziałam się, że farba się ściera z każdym wytarciem i nie jest to do końca idealne rozwiązanie. Przypomniały mi się wtedy naklejki tablicowe. Tak zamieszkał z nami tablicowy słoń.
Można po nim mazać kredą i mazakiem przeznaczonym do tablic. Bardzo dobrze trzyma się drzwi i się nie odkleja. Fajny pomysł dla osób które mają niewielkie pomieszczenia i nie mają za bardzo pomysłu jak zaaranżować przestrzeń. Dodam jeszcze dlaczego nie odważyłam się nakleić słonia na ścianę. Bałam się artystycznego wyjeżdżania za linię;)
Kolejnym moim odkryciem była taśma washi tape. Na niej zawieszamy wszystko: plakaty, obrazki, a nawet zdjęcia. Po odklejeniu nie zostawiają żadnych śladów na ścianie. Znacie ten świetny wynalazek?
A druga naklejka Chispum u nas to krople- już Wam znane
Po ostatnim poście z propozycjami na Dzień Dziecka mieliście niedosyt. Więc dziś leci kolejna porcja inspiracji. Kilka z nich już mamy i mogę szczerze polecić.
1. Kultowa już hulajnoga Mini micro – u nas dopiero teraz przyszło na nią zainteresowanie i na nowo się z nią lubimy
2. Klocki Tobe do nauki czytania- to właśnie na nich moje dziecko przeczytało pierwszy wyraz. Bardzo ładne, drewniane i polskie!
3. Foremki do lodów Rice – na naturalne domowe lody, truskawkowe oczywiście
4. Kosz na zabawki domek Rice – wyplatany z rafii na Madagaskarze
5. Korale B toys- dla małych miłośniczek biżuterii
6. Tablica Kid O – ciekawy pomysł na naukę pisania cyfr. Za pomocą magicznego długopisu utrwalamy kształt cyfr.
7. Kamyczki kredki Crayon Rocks
8. Maileg – opanowała nas nowa pasja kolekcjonowania tych pięknych zabawek. Kilka z nich już mamy i niedługo pokażemy na blogu.
9. Naklejka Chispum – świetna tablica do pisania kredą przyklejana na ścianę
10. Mapa Warszawy Crumpled City – w końcu jest! Mapa wykonana z materiału, który można gnieść i prasować:)
A tu inspiracje na konkretny wiek:
Prezent na roczek 100 inspiracji
Prezenty dla 2 latka
Prezenty dla 3-latka
Prezent dla 4 latka
Prezenty dla 5-latka
Prezenty dla 6 latka
Prezenty dla 8-latka
Prezenty na święta dla dzieci 2021
Jesteś już na samej końcówce ciąży. Wypadł nam niespodziewany wyjazd, a ja jak zwykle mam kilka „mądrości” dla Ciebie. Takich, o których nie przeczytasz w poradnikach i gazetach dedykowanych dla mam.
To już ostatnie chwile, które macie tylko dla siebie. Wybierzcie się na romantyczną kolację i długi spacer. Celebrujcie każdą chwilę, którą razem ze sobą spędzicie. Dajcie sobie słowo, że w tej nowej sytuacji nie zapomnicie o sobie. Rodzicielstwo będzie dla Was sprawdzianem.
Egzamin siły Waszej relacji i więzi, którą budowaliście tych kilka ładnych lat. Będzie wiele trudnych sytuacji- to normalne.
Celebruj teraz każdy komplement na temat Twojego wyglądu w tym stanie. Tobie wydaje się pewnie, że ludzie Cię otaczający tak, mówią, żeby podnieść Cię na duchu. To nieprawda, wyglądasz cudownie! Skup się na tych słowach i zapamiętaj je na długo.
Po przyjściu na świat Twojego dziecka będzie Ci ich brakowało. Każdy będzie tylko patrzył na Twoją córkę i mówił jaka jest piękna, a jakie ma cudowne usta.
Przez pierwsze tygodnie pewnie będzie Ci ciężko zaakceptować Twój wygląd. Pamiętaj to wszystko hormony. Nie jest tak źle jak Tobie się wydaje. Z czasem wszystko wróci do normy. Nawet po karmieniu naturalnym piersi wracają do takiego samego wyglądu.
Zupełnie się tym nie przejmuj, a bądź z tego dumna. Wiele matek mówi, że chociaż miałyby mieć rozstępy na czole to i tak by zdecydowały się na dziecko. Coś w tym jest.
Teraz pewnie jeszcze jesteś pełna obaw, ale gwarantuję Ci, że im bliżej do tej daty tym będziesz spokojniejsza. Twój organizm sam tak się dostosuje, że nawet jak się już zacznie nie będziesz przerażona. To również hormony. Wiem, że masz plan porodowy. Traktuj go bardzo lekko.
Jeżeli uda się naturalnie, wspaniale! Jeżeli nie, nie miej z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia. Tylko dziękuj, że jest na tyle zaawansowana medycyna, że mogli pomóc Tobie i Twojemu dziecku. W czasie porodu myśl tylko o tym, że za chwilę Ją zobaczysz.
Ta myśl doda Ci ogromnej siły. Będziesz we wspaniałych rękach, do których wiele matek nie ma dostępu, więc wszystko musi być dobrze. W chwilach strachu przed porodem myśl o tych miliardach kobiet, które rodziły przed Tobą, często w trudnych warunkach. To pomaga:)
Zróbcie tylko jedno zdjęcie. Po latach będzie to Twoje ulubione i ze szklanymi oczami będziesz na nie patrzeć.
Jeżeli nie uda Ci się pierwsze karmienie, nie stresuj się tym zupełnie. Mi nikt nie powiedział, że przez pierwszą dobę życia dziecko nic nie musi jeść, bo ma zasoby pożywienia z łożyska.
Po porodzie Twoja córka najpewniej 12 h będzie spała. A Ty nie będziesz mogła zasnąć. Każdy będzie Ci mówił żebyś odpoczywała, ale to będzie silniejsze od Ciebie. Będziesz patrzeć na nią w tej mydelniczce nawet w nocy. Kiedy w końcu się obudzi Ciebie dopadnie totalne zmęczenie.
W szpitalu nie bój się prosić o pomoc doradcy laktacyjnego czy położnej. Ta wiedza będzie Ci potrzebna przez najbliższe tygodnie. Chcę Ci jeszcze powiedzieć żebyś za wszelką cenę ufała swojemu instynktowi. On się pojawi tuż po porodzie i zobaczysz jak będzie Tobą rządził (już do końca życia).
Wiedza teoretyczna z poradników, rady innych są mniej ważne niż Twoje przeczucie. Ufaj sobie i temu, co Ci podpowiada Twój organizm. Od pierwszego dnia ufaj również Jej. Z dnia na dzień będziesz ją znała coraz lepiej i poznasz jej potrzeby szybko. Pamiętaj też, że przez pierwsze godziny wystarczy jej tylko kropel Twojej siary. Nie zagłodzisz Jej jeżeli tylko chwilkę będzie ssała.
Jeżeli pojawiają się trudności i będziesz chciała podać mleko modyfikowane to wiedz, że karmienie butelką na początku wydaje się łatwe, a później jest o wiele trudniejsze niż karmienie naturalne. Warto walczyć o karmienie, ale o tym już wiesz.
Ah! Zapomniałam Ci napisać o tej kapuście, z której śmiał się mój mąż. Uratuje Cię pewnie w 3 dobie. Proś M., żeby Ci kupił i zostawił w lodówce na oddziale, bo musi być zimna. Od samego początku smaruj również brodawki- ten krem pomaga!
Będzie Ci się wydawało, że tylko Ty dobrze się Nią zajmujesz, że mąż krzywo założy pampersa, a zakładając body złamie je rękę. To również hormony będą o sobie dawać znać.
Pozwól mu już od początku założyć pajac na lewą stronę i założyć czapkę tyłem do przodu. Serio, Jej się nic nie stanie, ale jemu tak. Doceniaj każdy gest i mów, że świetnie mu idzie. To ważne.
Sen… jest przereklamowany. Tego się trzymaj, a tak serio już w szpitalu staraj się spać w dzień. Daj Mu czas na bycie 1 na 1, a Ty śpij. Tak samo w domu. Nie staraj się pokazać najbliższym, że ze wszystkim świetnie sobie radzisz. Ogarnij najpierw dziecko, później siebie a na końcu, obiad, gary, pranie itp. albo zostaw to i idź spać.
To nic złego, zrozumieją.
Łzy… będą Ci teraz leciały z wielu powodów. Ze szczęścia, smutku, bezradności i zmęczenia. Nie walcz z nimi. Wypłacz się i będzie Ci lepiej. Tuż po porodzie będą Tobą władały dziwne uczucia trochę jak w chorobie dwubiegunowej.
Najpierw ogromna radość i całowanie każdego paluszka osobno, a za chwilę myśl „Czy ja wystarczająco kocham swoje dziecko?” „A może nie wystarczająco?” Staraj się o tym nie myśleć- to jest trochę inna miłość niż do mężczyzny i może nie przyjść od razu.
Żałuję bardzo, że pewnie nie będę na bieżąco z wszystkimi newsami. Ale wiedz, że myślami jestem z Tobą i jestem pewna, że świetnie sobie dacie radę.
XOXO
A.
p.s. Zostało jeszcze trochę czasu, więc zrób kilka porządnych porcji obiadowych i włóż je do zamrażarki. Zobaczysz jak Ci się przydadzą w pierwszych tygodniach.
Jedną z najbardziej popularnych wiadomości prywatnych jaką od Was dostaję jest zapytanie: „Czym obecnie bawi się L. Z czym pracuje?”
Dlatego raz w miesiącu będę publikowała post z trzema (lub więcej) zabawkami, zabawami, po które najchętniej sięgamy.
Pierwszą z nich są duńskie klocki Plus plus. Mamy 3 wersje i wszystkich używamy. Nie byłam pewna, czy Lilka poradzi sobie z małymi elementami, więc najpierw poszedł w ruch zestaw z większymi klockami Midi. Poradziła sobie bez najmniejszego problemu i już po 2 dniach wyciągnęłam zestaw Mini.
Co mi się podoba w nich najbardziej? Że można z nich budować wszystko: meble dla lalek, biżuterię, zwierzęta, pojazdy i wszystko to co podpowie nam wyobraźnia. Nie znałam do tej pory klocków, które miałyby tyle możliwości.
Lego mają wiele ograniczeń jeżeli chodzi o tworzenie i są bardzo „dosłowne”. Mam wrażenie, że właśnie większość dzieci buduje z Lego tylko wg instrukcji. Dany zestaw jest tak skonstruowany, że jego przeznaczenie jest wiadome.
Zestaw z pociągiem jest do budowania pociągów, zestaw z Zoo jest do budowania Zoo. U moich znajomych klocki Lego (te mniejsze) są używane tylko wg instrukcji.
Tutaj wszystkie klocki są w identycznym kształcie- różnią się jedynie kolorami. To pozwala na ich wielofunkcyjność i pobudzanie wyobraźni. Ostatnio Lilka wymyśliła, że jeden mały klocek Plus Plus wygląda jak gofr i serwuje go małym ludzikom.
Do tego są tanie:)
A tak wyglądają nasze zabawy:
Piękny, pastelowy zestaw Mini- nasz ulubiony
Zestaw MIDI
Mini w kolorze BASIC
Nie wiem jak u Was, ale dla nas zwykła plastelina jest za twarda. Klasyczne ciastoliny wysychają i trudno się wałkują…
Znalazłam świetną alternatywę dla tych niedogodności – pucholina Bubber. Czyli masa plastyczna, która jest aksamitna w dotyku, nigdy nie wysycha i łatwo się wałkuje. Jego konsystencja przypomina lekką chmurkę, a podczas pracy z nim ma się wrażenie, że jest zrobiony z piasku.
Pucholina – to dobre określenie na ten wynalazek. Pierwszą zasadniczą zaletą Bubbera jest jego aksamitna powierzchnia. Jest niesamowicie miła w dotyku. Łatwo się wyrabia i wałkuje. Praca z nią to sama przyjemność. Nie klei się do rąk, ani podłogi.
Do Bubbera można dokupić różnego rodzaje gadżety. Ze względu na fazę wrażliwą na litery zdecydowałyśmy się na alfabet do odciskania. Wg mnie jest to fantastyczna pomoc edukacyjna.
Dziecko może uczyć się liter wielozmysłowo, przez to proces ich przyswajania przebiega szybciej i ciekawiej. Litery w Bubberze odbijają się łatwo i są dobrze czytelne. Możemy również wykonywać działania matematyczne z pomocą cyfr. Mamy te zestawy: kształty i litery, cyfry.
Gelli Baff – czyli magiczny proszek, który zmienia wodę w żel. Do wykorzystywania na różne sposoby. Można się w nim kąpać lub rozrobić małej misce i bawić się przy stole. Zapewnia ciekawe doznania sensoryczne. Ja go rozrabiam w lekko ciepłej wodzie i jest przyjemny w dotyku.
W każdym opakowaniu są dwa woreczki z proszkiem- jeden zamienia wodę w żel, drugi rozrabia go w bardziej płynną postać, aby nie zatkać kanalizacji:) Mamy jeden taki zestaw, gdzie drugi proszek dodatkowo zmienia kolor o ten.
Jedna paczka za 20 zł wystarcza na 2 kąpiele lub 4-5 zabaw w misce. Naprawdę cudowny wynalazek na deszczowe dni do zabawy w domu, a na lato do basenu ogrodowego:)
Tzw Magic light box – w ciemnym pokoju stawiam na lampki transparentne pudełko wypełnione Gelli baff z rożnymi gadżetami. Zabawa na 102:)
Jesteście ciekawi co tam jest?Po zapaleniu światła „Sekrety morza: wg nebule:)
Po zabawie wzięłam trochę Gelli Baff, włożyłam do woreczka strunowego z kulkami i muszlami. Zostawiłam na noc w lodówce.
A rano, zabawa od nowa tylko z mocnymi doznaniami sensorycznymi i termicznymi.
Przy zabawie z Gelli Baff używałyśmy silikonowego wiadra Scrunch Bucket i ręcznika Lodger z Muppetshop
Raz na jakiś czas Ładnebebe oraz Mamissima zapraszają blogerów do akcji promocyjnych. W tym gronie znalazłam się również ja. Wspólnie z nimi wybrałam najciekawsze prezenty na Dzień Dziecka.
Moje wybory prezentujemy tutaj i dajemy Wam w prezencie zniżkę na wymienione niżej produkty w dniach 13-14 maja, a na hasło NEBULE jest również na nie darmowa dostawa.
ciekawa alternatywa dla typowych klocków układanych w pozycjach wertykalnych. Ten zestaw umożliwia układanie przestrzennych budowli w różnych płaszczyznach.
w końcu i u nas przyszedł czas na przytulanki. Mamy już Annę, Dawidka i Ariusza. Ciekawe jak nazwałaby tego misia?
czuję, że ten zestaw byłby strzałem w dziesiątkę. Połączenie fajnego designu z kreatywnością, ćwiczeniami manualnymi oraz ćwiczeniami logicznego myślenia.
4. Vilac zestaw gier
w małym pudełku mieszczą się 4 gry idealne dla 3-latka. Taki zestaw umiliłby nam wiele podróży.
ciekawa i niedroga zabawka do wanny i do basenu z wodą. Myślę, że sypki piach lub ryż również idealnie by się do niej nadawał.
czyli, łopatka, sitko i piłka. Gdzie jej użyjemy i w jaki sposób zależy tylko od nas. Piach, woda czy inny materiał nie mają znaczenia, liczy się tylko dobra zabawa.
ciekawa nowość – klocki, które łączą się ze sobą za pomocą kliknięcia. Dla małych i dużych dzieci do wykorzystania na różne sposoby.
i 1o. i spinki Kollale to dobry prezent dla każdej dziewczynki. U nas czas na spinki i gumki do włosów właśnie przyszedł, więc z tego korzystamy.
tablica w kształcie domku Muminków oraz kolorowe magnesy do układania wg wzoru.
Niewielu z Was pewnie o tym wie, że jestem kosmetykomaniaczką. Gdyby nebule.pl mnie nie wciągnęło bez reszty prawdopodobnie pisałabym bloga urodowego. Tego pewnie nie mogliście się po mnie spodziewać;)
Już od wczesnych lat uwielbiałam wszystkie mazidła, a moim ulubionym sklepem była drogeria. Z wypiekami na policzkach przemierzałam półki sklepowe z kolorowymi i pielęgnacyjnymi kosmetykami.
Pamiętam moje początki kiedy zupełnie nie zwracałam uwagi na skład kosmetyków. Najważniejsza była dla mnie cena i efekty. Moją ulubioną stroną był wizaż.pl i ich KWC (Kosmetyk Wszech Czasów). Godzinami potrafiłam przeczesywać ich rankingi i opinie użytkowniczek.
Jednak po porodzie nie miałam już tak wiele czasu, aby poświęcać każdą wolną chwilę na te hobby. „Tak wiele czasu”- to lekka kokieteria. Bo pamiętam te 5-minutowe kąpiele z Lilką siedzącą przy wannie i wtykającą patyczki do uszu w dziurki w podeście. Zajęłam się ważniejszymi w moim odczuciu sprawami.
Sentyment jednak pozostał i chociaż często moje zakupy w drogerii polegają na tym, że wbiegam, pędzę jak poparzona do półki gdzie jeszcze miesiąc temu stał ulubiony kosmetyk, biorę i kupuję. Nie mam czasu na kontemplację przy drogeryjnej półce. A bardzo bym chciała, bo lubię porównywać, czytać i później polecać coś innym osobom.
Zauważyłam, że totalnie mi nie służą drogie kosmetyki wypełnione silikonami. Moja cera polubiła się z wolnymi od sls-ów i parabenów produktami, a takich wciąż jest mało. Jak już trafiłam na coś wyjątkowego to odrzucał mnie zapach (Alterra). Bardzo długo używałam kosmetyków z Biochemii Urody i bardzo je chwaliłam.
Jednak po jakimś czasie i one mi się znudziły, a moja cera przestała reagować na 10 z rzędu olejek do twarzy. Jakiś czas temu na Instagramie trafiłam na coś nowego.
Jak prawdziwa kobieta zwróciłam najpierw uwagę na wygląd opakowania. Szybki research w sieci i czytanie opinii o nich u znanych mi blogerek urodowych. Zdecydowałam, że muszę ich wypróbować.
Kiedy przyszła paczka z ogromnym entuzjazmem rozrywałam kartonowe pudełko. Kosmetyki kupuję raczej stacjonarnie, bo lubię sprawdzić zapach czy konsystencję.
Z lekką dozą sceptycyzmu otworzyłam dwa beżowe kartoniki i się zakochałam. Już od pierwszego użycia czułam, że się polubimy na dłużej. I tak poznałam Resibo.
Do przesyłki była dołączona świetna gazeta o powstaniu tej marki z wieloma ciekawymi artykułami. Bardzo popieram polskie, kobiece biznesy i im kibicuję. Tym bardziej jestem zadowolona z mojego wyboru.
Kilka słów o kosmetykach.
Zamówiłam na próbę dwa:
Krem, o mlecznej barwie i delikatnym zapachu doskonale nawilża moją dość problematyczną skórą. Stosuję go dwa razy dziennie- rano pod makijaż i wieczorem na noc. Moja skóra ewidentnie go polubiła, bo się odwdzięcza pięknym kolorytem i lepszym napięciem. Grubszą warstwę smaruję również pod oczy. W ciągu dnia czuję, że jest dobrze nawilżona i zadbana. Nawet ostatnio Matka córek podczas malowania mnie do sesji stwierdziła, że mam zadbaną cerę;) A ja tylko staram się nie zapominać o smarowaniu kremem.
Płynu micelarnego używam nie tylko do zmywania makijażu. Po porannym prysznicu spryskuję obficie nim twarz i wycieram delikatnie wacikiem. Fajnie się stapia ze skórą i pozostawia delikatną mgiełkę na twarzy. Do tego ten delikatny zapach. Ze zmywaniem makijażu również radzi sobie bardzo dobrze i co bardzo ważne dla mnie nie podrażnia oczu. Często mam z tym problem, więc tym bardziej jestem zadowolona z tego produktu.
Jeżeli nie znacie jeszcze Resibo to gwarantuję, że szybko o nich usłyszycie- to świetna polska marka, która produkuje wegańskie, nie stosowane na zwierzętach kosmetyki bez parbenów, silikonów i sls-ów. Z nadzieją czekam na nowe produkty. Może powstanie linia dla dzieci?
Resibo – tutaj
Dziecka zbliża się wielkimi krokami i na blogach pojawia się wysyp inspiracji prezentowych. Przeglądam je dość rzadko, bo mało jest rzeczy, które mogą mnie zaskoczyć lub zainspirować. Na szczęście mam swój zmysł tropiciela świetnych pomysłów i dziś również nim się posłużę. Znów to zrobię, pokażę Wam niesamowite książki, których nie widzieliście nigdzie i zapragniecie je mieć (dla siebie lub swoich dzieci;).
Przedstawię dziś książki, przy których nikt nie zaśnie, a Wy obserwując swoje pociechy w akcji będziecie marzyli o tym, żeby dali się Wam pobawić.
Zaczynamy!
Absolutnie genialna książka z tęczowym pudełkiem z tuszem. Odbijając opuszki palców w farbie tworzymy wspaniałe opowieści. Palec wskazujący może odbić żabę lub pająka, a najmniejszy palec stworzy płatki kwiatów. Od nas zależy kolor i intensywność barwy. Po wyschnięciu tuszu możemy dorysować brakujące członki. Świetna w swojej prostocie, a zarazem bardzo atrakcyjna dla dzieci. Książka ma aż 64 strony, więc wystarczy na bardzo długo. Podczas zabawy ćwiczymy koordynację ręka-oko oraz przełamujemy nadwrażliwość dotykową.
Wg mnie świetna już dla 1,5-roczniaków do 99 lat.
ogromna kolorowanka ze świetnymi ilustracjami do wypełnienia. Niektóre przed użyciem skseruję żeby mieć je w zapasie na dłużej. Papier kredowy- daje więcej możliwości i można ją kolorować np. farbami.
w eleganckiej teczuszce umieszczone są 4 wspaniałe książeczki z naklejkami dla młodych dam. Pewnie już zauważyliście, że jest oporna tematom księżniczkowym u mojej córki.
Staram się jej w inny (bardziej realny sposób) dostarczać to czego tak chce, czyli brokat+róż+bajkowe stroje. Ten zestaw spełnia moje i jej oczekiwania, więc obie jesteśmy szczęśliwe.
A teraz coś dla starszych dzieci, bo często narzekacie, że są rzeczy tylko dla młodszych.
ogromna księga łamigłówek. Mamy do wypełnienia labirynty, wykreślanki, rebusy, a do tego 200 pięknych naklejek. Wszystko w pięknej grafice i formie. Genialna dla dzieci, które już od jakiegoś czasu uczą się języka angielskiego do dalszej pracy i motywacji (w końcu do czegoś się przyda ten angielski;). A dla młodszych fajna jest ta książka
czyli encyklopedia odpowiedzi na najbardziej kłopotliwe i czasami męczące pytania.
Skąd się biorą dzieci?
Jak słyszą moje uszy?
Do kogo idzie lekarz jak jest chory?
Te oraz odpowiedzi na inne pytanie znajdziecie w tej książce. Autor bardzo przystępnym językiem odpowiada na te najbardziej nurtujące pytania. Piękne wydanie- grube kartonowe strony i cudowne ilustracje.
I na koniec jak zwykle zostawiłam perełkę:)
wydawać by się mogło, że to tylko zwykła kolorowanka do malowania farbami dla starszych dzieci. A tu taka niespodzianka. Do uzupełniania jej nie potrzebujemy w ogóle farb. Magia? Tak! I to jaka! Żebyście widzieli moją minę kiedy zanurzyłam pędzelek w zwykłej wodzie, a cała kartka pokryła się feerią barw. Podejrzewam, że pigment jest zawarty w liniach i po zmoczeniu ich wypuszcza kolor. Malowanie nigdy nie było tak proste i fascynujące! Każdą stronę można delikatnie wyrwać, pomalować i powiesić na ścianie.
Wszystkie książki oraz wiele innych z wyd. Usborne możecie zamówić –> tutaj <– Jeżeli chcecie żeby książki dotarły do Was do 1 czerwca to zamówienie trzeba złożyć do 18 maja.
Inne wpisy o książkach Usborne:
Usbornemania – czyli wielka BibLILOteczka
bibliloteczka-ksiazka-pianino
Mam też dla Was rabat do 18 maja
Dziś zaprezentuję nasze wybory w trochę inny sposób niż dotychczasowe. W ten weekend oraz w najbliższym tygodniu odbędą się naprawdę ekscytujące wydarzenia.
w parku na Starej Ochocie znajdują się dwa świetne place zabaw. Jeden jest dedykowany dzieciom młodszym, a drugi jest dla starszaków. Można często nas tam spotkać, bo mamy niedaleko.
Obok parku jest umiejscowiona urocza kawiarnia – Kolonia Ochota, która otwarta jest tylko od wiosny do jesieni. Świetnym rozwiązaniem jest plac zabaw przy tarasie. Można napić się kawy i mieć oko na dzieci.
Szykuje się kilka ciekawych wydarzeń – nie tylko w Warszawie
z okazji 250 – lecia teatru publicznego w Polsce będzie można kupić (osobiście w kasach od 11 maja) bilety na sztuki teatralne, które odbędą się 23 maja. Uważam, że jest to świetny pomysł na promocję kultury. Obawiam się tylko kolejek przy kasach:)
wydarzenie będzie trwało od 8 do 17 maja w 3 miastach:Warszawa, Wrocław, Bydgoszcz. My się wybieramy na niedzielny plac zabaw. Warsztaty dla dzieci są bezpłatne, ale trzeba się zapisać tutaj
świetne wydarzenie dla miłośników książek. Jak zwykle wszystkie polskie wydawnictwa dedykowane dzieciom przygotowały coś extra! Wydawnictwo Dwie siostry zaprosiło autorkę kultowej już Ulicy Czereśniowej. Przewidziane są warsztaty, spotkania autorskie. W
dla trochę starszych dzieci niesamowite wydarzenie. Już jutro wszyscy miłośnicy nauki i eksperymentów zbiorą się na dorocznym pikniku. Serdecznie polecam.
No i jak? Wybieracie się gdzieś?
Nie noszę okularów, ale dobrze wyglądają na zdjęciu,
Taką lemoniadę robiłam ostatnio pół roku temu.
Nie zapisuję pomysłów na posty na kartkach, bo je gubię.
Notorycznie rozlewam kawę i zostawiam wszędzie kubki.
Jabłko też dorobiłam:)
Jak widzicie zdjęcie podzieliłam na pół. Linia, która jest na środku to prawda, półśrodek, średnia krajowa. Tak jest u mnie i u Ciebie. U innego blogera ta linia może być grubsza lub cieńsza.
Lewa strona jest wystylizowana i ułożona co do milimetra. Te rzeczy normalnie nie znajdują się przy moim komputerze. Wszystko zostało tu umieszczone na potrzebę zdjęcia. Ładnego zdjęcia, na które chce się patrzeć.
Nikt nie chciałby patrzeć na rozlaną kawę i okruchy na stole. Taka jest prawda, że prawie każdy bloger ustawia zdjęcia. Jest niewiele blogów, które pokazują autentyczny świat ich otaczający. Pamiętam jak kiedyś wrzuciłam zdjęcia, na których były widoczne smugi na drzwiach wejściowych.
Zobaczyłam je dopiero je dopiero kiedy ktoś „życzliwy” zwrócił mi na to uwagę, że jak ja mogę mieć takie drzwi. W popłochu weszłam na zdjęcia, powiększyłam 5 razy i rzeczywiście dostrzegłam szare smugi, które powstały od kół wózka.
Uważam, że jest wiele przyjemniejszych rzeczy w życiu niż sprzątanie i dbanie o porządek. Jednak po tych uwagach zaczęłam oglądać prawie każde moje zdjęcie pod kątem takich „smaczków” aby nikt nie mógł mi niczego zarzucić. Tak, przyznaję się do tego, że stylizuję zdjęcia.
Tuż przed robieniem fotek do wpisu sprzątam, ustawiam, odkładam klocki na miejsce i wycieram drzwi. Bo kto by chciał oglądać byle jakie zdjęcia z bałaganem? Myślę, że nie ma takiej osoby.
Teraz każdy chce mieć zdjęcia jak z Pinteresta i prawie każdy je ustawia. Kiedyś moja znajoma Paulina wysyłała mi już zrobione zdjęcia żeby rzuciła okiem czy pod łóżkiem nie widać kotów. Pewnie domyślacie się jakich.. tych puszystych, mięciutkich, szarych kłębków kurzu. A inna wynajmowała wnętrze do zdjęć, bo jej dom się nie nadawał.
Jeżeli robię zdjęcia w jednym pomieszczeniu to zbędne przedmioty przenoszę do drugiego i perfekcyjnie ustawiam. Dlatego ten projekt, który dziś Wam zaprezentuję jest to żebyście zobaczyli tę prawdę. Prowadzę takie same życie jak prawie każda mama na urlopie wychowawczym. Pranie kisi się w pralce, na suszarce wisi jeszcze porcja sprzed tygodnia. A ja piszę wpis.
Na zdjęciach nie zobaczycie brudu, czy innych „kwiatków”, ale chcę pokazać jak wygląda nasza codzienność. Normalne życie.
Zachęcam też inne blogi do pokazywania ich „Między blogiem a prawdą”. Możecie pobrać moje zdjęcie tytułowe i oznaczyć hasztagiem #miedzyblogiemaprawda
p.s. znam chyba tylko jeden blog, który zdjęć nie stylizuje Olga i ferajna i za to ich kocham
Wrocław to miasto gdzie różne kultury mieszają się i są już nierozdzielne. Miasto niezwykle tajemnicze, wręcz bajkowe. Przepiękna architektura jest niesamowitym tłem do historii. Wąskie uliczki zapraszają wszystkich zwiedzających.
Magia tego miasta udzieliła nam się już tuż po przyjeździe. Hotel, w którym się zatrzymaliśmy jest stylizowany na bajkę „Alicja z krainy czarów”. Ja byłam zachwycona, a co dopiero dziecko.
Kolorowe ściany i pstrokate dywany od początku wprowadziły nas w klimat tego miejsca jak z filmu Burtona. Detale takie jak: fotele w kształcie filiżanek, malutkie tajemnicze drzwiczki w pokoju czy jadalnia jak z bajki wprowadziły nas magiczny charakter tego miasta.
Przepiękny! Idąc ulicą i spotykając mosiężne krasnale ma się wrażenie, że nadal ma się 10 lat. Wąskie, kolorowe uliczki prowadzą przez rynek. Wrocław to przede wszystkim miasto tajemniczych drzwi. Przechodząc obok tak pięknych bram, chce się tam zajrzeć i odkryć ich sekret. Bajka. Polecam wszystkim na weekendowy wypad.
Zapraszam na naszą relację.
Hotel Ibis
A Wam jak minęła majówka?
Jako, że długi weekend zaczyna się już jutro to dziś na blogu post o tym co robić w weekend w stolicy i okolicach.
Wspaniałe miejsce w centrum Warszawy. Nie wiem czy wiecie, ale w większości dużych miast nie ma parków w centrum miasta. Warszawa pod tym względem jest wyjątkowa.
Miejsce, które dziś polecam ma niepowtarzalny klimat. Tuż za grobem Nieznanego Żołnierza znajduje się piękny park. Na samym początku nie da się nie zauważyć wielkiej i pięknej fontanny. A skręcając za nią w lewo dojdziemy do placu zabaw.
Ma bardzo ciekawe huśtawki (nie widziałam jeszcze takich nigdzie) oraz ogromne koło-karuzelę. Warto to przyjść z dzieckiem dla tych wszystkich zachwytów.
Z pozoru może się wydawać, że to nie jest miejsce dla dzieci, bo nie ma ani kącika zabaw ani przewijaka. Ale Momu ma przede wszystkim genialne jedzenie, a o to dość trudno w typowych restauracjach dla dzieci. Obsługa jest bardzo kids friendly i na zamówienie drukują kolorowanki z księżniczkami.
W niedzielę jest Pani animatorka, która dzielnie zabawia maluchy. Co ciekawe menu w Momu zmienia się co kilka miesięcy. Teraz przyszedł czas na włoskie (krewetki!). Muszę wspomnieć, że wielki obiad dla dziecka kosztuje 9 zł!
P.s. Spróbujcie genialnej lemoniady pietruszkowej.
Czyli wszystko w jednym: ruch+kultura+jedzenie u Pani Gessler.
Jak tylko będzie ładna pogoda to koniecznie się tam wybierzcie. Nigdy nie widziałam tak przepięknie zaprojektowanego ogrodu. Nawet Central Park w Nowym Yorku nie zrobił na mnie takiego wrażenia.
W krzakach pochowane są głośniki, z których płynie muzyka Chopina. Cudowne miejsce na długi spacer i dużą dawkę kultury. Byliśmy tam jak Lilka była jeszcze skrzatem Żelazowa Wola.
Jednym z fajniejszych zwyczajów, który przybył do Polski zza wielkiej wody jest baby shower czyli tzw. przyjęcie brzuszkowe. W Polsce nie jest aż tak popularne jak w USA, ale powoli zaczyna nabierać na znaczeniu i u nas. Pokaże wam też niżej inspiracje jaki prezent na baby shower i jakie dekoracje.
Przyjęcie organizuje się na cześć przyszłej mamy i jej nienarodzonego jeszcze dziecka. Zazwyczaj takie wydarzenie odbywa się pod koniec ciąży.
Całym przedsięwzięciem zajmują się najbliższe koleżanki przyszłej mamy. Najczęściej takie przyjęcia są dużą niespodzianką, bo główna bohaterka nie bierze udziału w przygotowaniach.
W Polsce bardziej popularne są tzw. odwiedki czyli odwiedziny tuż po porodzie. A wtedy często młoda mama i jej dziecko nie mają siły ani chęci na przyjmowanie gości. Zazwyczaj dopiero wtedy kupuje się coś dla dziecka, kiedy już wszystko jest kupione… Więc na odczepnego mamy proszą „pampersy”, bo nie mają chęci ani siły wyszukiwania potrzebnych rzeczy i robienia listy.
Myślę, że brak popularności baby shower w Polsce jest wciąż związany z zabobonami, które wciąż w naszym kraju wiodą prym.
Kiedy moje znajome chciały mi zorganizować takie przyjęcie w 9 m. ciąży podchodziłam do tego z dużym dystansem. Nie wiedziałam za bardzo o co chodzi, ale to ja w naszym towarzystwie przecierałam te szlaki.
Na moim przyjęciu była deska serów oraz surowy łosoś- z tego menu „dla ciężarnej” śmiejemy się do dziś. W prezencie dostałam bardzo praktyczną wanienkę Flexi bath, która bardzo nam się później przydała.
Bardzo miło wspominam te wydarzenie, chociaż byłam do niego dość sceptycznie nastawiona i uważałam, że nie jest konieczne. Dopiero po porodzie zrozumiałam jak ciężko jest nam się spotkać w większym gronie i porozmawiać przez kilka godzin bez martwienia się, czy dziecko śpi czy też nie.
Na moim przyjęciu nie było tortów z pieluch czy konkursów. Spotkałyśmy się, dużo rozmawiałyśmy i spędziłyśmy naprawdę miły czas.
Obecnie jedna z moich przyjaciółek jest w 9m. ciąży. Także dla niej zorganizowałyśmy takie przyjęcie. Zachwyciła się:)
Już mamy wprawę w dobieraniu menu i nie pojawiła się tam żadna surowizna czy produkty niedozwolone w ciąży. Było za to mnóstwo śmiechu i dobrej zabawy. Przyszła mama dostała oczywiście kilka prezentów.
Długo myślałyśmy o prezencie idealnym, aż w końcu sama mama nam podsunęła świetny pomysł. Asia zażyczyła sobie szumiącego misia Whisbear. Przyznałam jej szczerze, że nie widziałam o istnieniu takiego wynalazku.
Jak Lilka była noworodkiem to puszczałam jej dźwięk suszarki z youtube:). Zatulona mocno w kocyk przy takich szumach uspokajała się momentalnie.
Uznałyśmy, że to będzie genialny prezent. Dołożyłyśmy jeszcze pasujący kolorystycznie otulacz. Przyjaciółka była wniebowzięta. Pierwszy miś dla jej córeczki okazał się strzałem w dziesiątkę. Taki zestaw to fajny pomysł na prezent dla przyszłej mamy.
Poniżej zdjęcia z baby shower organizowanego ponad rok temu dla przyszłej mamy chłopca. A potem reportaż z tego weekendu (przyjęcie drugiej przyjaciółki). A tak btw widzę porażającą różnicę w jakości zdjęć:)
A Wy miałyście baby shower?
Nie mam ostatnio pomysłów na śniadanie, a klasyczna owsianka już dawno nam się znudziła.
Moja przyjaciółka – Kasia z amicusdesign przekazała mi bardzo nowatorski przepis. Musiałyśmy go wypróbować! Wyszła przepyszna…
Egzotyczne smaki pobudzają zmysły od rana.
Składniki:
Do rondelka wsypujemy płatki i zalewamy je sokiem ananasowym. Mieszamy i odstawiamy na 15 minut. Jak płatki zmiękną, dodajemy pozostałe składniki i gotujemy. Co jakiś czas mieszamy. Po 10 minutach serwujemy.
Jeżeli macie jakieś ciekawe i szybkie przepisy na zdrowe śniadania napiszcie je w komentarzu:)
Dziś również prezentuję Wam 3 miejsca w stolicy, które warto odwiedzić w ten weekend:
Al. 3 Maja 2/153, 00-391 Warszawa
Podczas zajęć z muzykiem Jakubem Buchnerem dzieci będą miały okazję bawić się dźwiękami. Przewidziane jest również własnoręczne robienie instrumentów. Dla dzieci w wieku 2-4 lata.
Przepyszne włoskie jedzenie w fajnym klimacie. Na samym środku restauracji znajduje się ogromny pokój zabaw. W niedzielę jest również animatorka, która bawi się z dziećmi.p.s. Nie zamawiajcie na przystawkę foccaci- jest tak pyszna, że Lilka nie tknęła później zamówionego dania.
Jest to ostatnio moje ulubione miejsce. Można tam spędzić kilka godzin i nie zauważyć kiedy ten czas minął. Ogromny plus za naturalny plac zabaw, zero plastiku i pstrokacizny. Nie ma tam typowych huśtawek i karuzeli, ale jest mnóstwo fajnych atrakcji takich jak np. hamak lub koń parciany. Cały budynek domu kultury jest świetnie zaprojektowany.
Jak tam jestem to mam wrażenie, że jest np. w Holandii- tak modernistyczna jest ta architektura. Dla starszych dzieci jest również duża ścianka wspinaczkowa. W budynku często odbywają się ciekawe wystawy i koncerty. Warto śledzić ich kalendarz.
Na dole znajduje się kawiarnia z pyszną kawą i małymi przekąskami, które można zjeść na zewnątrz na leżakach lub wielkich schodach.
Dodatkową atrakcją są kozy… Tak, na Służewiu można pokarmić jabłkami kozy i zobaczyć ule.
Gorąco polecam!
Święta i Mikołajki coraz bliżej, a ja chciałabym Wam pokazać inspiracje na prezenty dla kobiet. Znajdziecie tutaj pomysły na sprawdzone upominki dla mamy, siostry, żony, czy partnerki.
W tym roku wspieram małe polskie firmy, którym w tym roku jest znacznie trudniej.
Pokochałam biżuterię z małych kamiennych koralików – jest niezobowiązująca i pasuje do wszystkiego.
Takie piękności możecie zamówić TUTAJ
KLIK
Jeżeli macie w swoich kręgach osoby, które mają poczucie humoru, a jednocześnie wyczucie smaku – to zabaczcie Révolte
Świece, które wspaniale pachną, a do tego mają działanie prozdrowotne.
KLIK – macie rabat na całą markę Hydro Flask
To pierwszy kubek termiczny na kawę, z którego jestem w 100 % zadowolona. Trzyma temp. nawet do 12 h i co najważniejsze nie przecieka.
KLIK – mam dla Wasz rabat na EMU
Polecam je od 3 lat – ulubione kapcie, które noszę codziennie. Ciepłe, a do tego stylowe – każdy byłby zadowolony z takiego prezentu.
KLIK – Rabat na wrotki, rolki i ochraniacze
Moje małe marzenie się spełni na Święta, bo w moim liście do Mikołaja są właśnie rolki Impala. To jeden z niewielu sportów, które uwielbiam!
Dla wszystkich miłośników układania puzzli mam takie cudo. Zajrzyjcie do tego linku KLIK i zobaczcie te cudowne ilustracje.
Jeżeli wiecie, że ktoś uwielbia pić herbatę – to zerknijcie na ten pięknye zestawy KLIK
Piękny i porządny kubek na pyszną herbatę. KLIK
Dla wszystkich miłośników pięknych rzeczy – taki piękny pokrowiec na laptop. Mieści się do plecaka lub torby typu shopper.
Dostępny TUTAJ
Dostępny w dobrej cenie TUTAJ
Mam go od roku i uważam, że tu jeden z lepszych gadżetów, jaki mam. Naprawdę mnie motywuje do ćwiczeń i pokazuje postępy. Ja mam najtańszy model i dla mnie jest wystarczający. Może bateria mogłaby dłużej trzymać (teraz jest to max 2 dni).
Świetne czapki (robione w Polsce) z bawełny organicznej lub wełny z pomponem. Idealne prezenty dla kobiet. Każda czapka ma dwie opcje noszenia: pompon jest odpinany i można go zmieniać na inne lub nosić bez.
Nigdy nie byłam przekonana do poduszek z wypełnieniem z ziaren – dopóki ich nie spróbowałam. Od miesiąca śpię na poduszce z gryką i mam wrażenie, że poprawił mi się sen – do tego budzę się bez odciśniętej poduszki na twarzy. Mam też opaskę, której używam do odpoczynku.
W nowym domu częściej palę świecę, bo lubię ten relaksujący zapach. Bardzo lubię te świeczki, bo są nienachalne i mają piekne kompozycje zapachowe.
W tamtym roku kupiłam pierwszy kalendarz z tej polskiej marki i sprawdził mi się znakomicie. W tym roku w ofercie są też minimalistyczne kalendarze ścienne i biurkowe – idealnie nadają się na prezenty.
Marka w tym roku wprowadziła nowe produkty i muszę przyznać, że to pierwsze dresy, w których wyglądam dobrze. Mam 2 bluzy i spodnie – jak to mówią: Jeżeli kupisz pasujący do Ciebie dres to chodzisz w nim non stop. Tak właśnie jest u mnie – to pierwszy zestaw, w którym mogłabym chodzić non stop. Polecam szczególnie jeżeli obdarowana osoba nie jest wysoka (spodnie leżą idealnie). Bawełna jest mięciutka i bardzo ciepła.
Coś pięknego – bielizna z wełny merino w tak kobiecym wydaniu! Ja mam bluzkę Jolene i ona naprawdę grzeje, a do tego pięknie wygląda.
Skarpetki tak energetyzujące, że nie nie trzeba kawy – kolorowe i wesołe, a do tego z dobrym składem. Są też skarpetki dla zmarźluchów – z wełny merino.
Dla wszystkich miłośników pięknych zapachów
Jeżeli znudziły się Wam zapachy typowych choinek do samochodu – mam dla Was coś ekstra! Stylowy produkt do samochodu, który dostarcza trwały i nieprzerwany zapach, niczym prawdziwe perfumy.
Od dwóch lat mam szlafrok tej marki i nadal jest w świetnym stanie. Piękny wzór i uniwersalny fason doskonale się sprawdzi na prezent.
Mam też koszulę nocną bambusową i czarny T-shirt, który jest idealny (ma spory dekolt i ścięty rękaw. Jeżeli szukacie takiego – zajrzyjcie do Yellow Meadow.
Piękna szczotka do rytuału szczotkowania – dobrze trzyma się w ręce i pięknie wygląda na półce.
Jeżeli nie wiecie, co ktoś lubi to dobrym pomysłem jest karta podarunkowa no. do Riska
To już wszystkie prezenty dla kobiet – mam nadzieję, że coś Wam wpadło w oko.
Jeśli chcecie zainspirować partnera – to inne podpowiedzi są jeszcze we wpisie: Prezenty dla niej i dla niego
A jeśli to wy chcecie coś kupić dla partnera to zobaczcie wpis z Dnia Ojca – Co jest 23 czerwca albo do wpisu Prezenty dla niego
a dla dzieci wpis już pewnie znacie? Prezenty na święta dla dzieci – hity 2020
Myślę, że i tak nie przeczytacie tego co tu napisałam tylko od razu przejdziecie do zdjęć:)
Jestem zadowolona z efektu końcowego, Lilka bardzo lubi przebywać w swoim pokoju, a to jest najważniejsze.
Łóżko – Ikea
Komoda – Ikea
Półki na książki – Ikea
Półka na pomoce i zabawki – Ikea
Zabudowa na kaloryfer z półkami – na zamówienie
Pościel – Mumla
Stolik i krzesła – Les Gambettes
Lampka chmurka – Ferm living
Naklejka krople deszczu – Chispum
Dywan – Emila
Konik – Dziadek Lilki (niedługo otwiera sklep!)
Kosz na zabawki – Ferm living
Koc na łóżko – Ikea
Poduszki – Ferm living
Abażur – Mykenes
Układanka tęcza – Pilch
Dziś zaprezentuję Wam 3 nowości, które zagościły w naszej BibLILOteczce
Jak tylko otworzyłam pierwszą stronę to wybuchnęłam głośnym śmiechem. Niesamowity pomysł, jak za pomocą szczotek do zębów przedstawić różne cechy ludzkie oraz zawody. Tak się zastanawiam jak mogłaby wyglądać moja zęboszczotka?
Mam tyle pasji i zawodów, że każdy włos musiałby dotyczyć czegoś innego. Polecam wszystkim, którzy nie boją się rozmawiać z dziećmi o różnych sprawach. W książce pojawia się wypukła i śliska zęboszczotka dla niewidomego, którą zawsze dotykamy zamykając oczy. Książka niesamowicie pobudza wyobraźnię i uczy abstrakcyjnego myślenia.
Dostępna tutaj
Absolutnie świetny pomysł na książkę! Otwierając ją i zamykając książkę wprawiamy w ruch kolorowe postaci. Przy każdej aktywności jest również podana liczba, możemy w ten sposób kontrolować ilość wykonywanych ruchów. Śmiechu co nie miara jak Pan całuje Panią (albo odwrotnie).
Fajna jest przede wszystkim dlatego, że przy każdym obrazku podane jest wyrażenie dźwiękonaśladowcze. Niektórym dzieciom może urozmaicić terapię logopedyczną.
Czegoś takiego bym się nie spodziewała. Chłopiec w piżamie w paski podróżuje w śnie po Nowym Jorku. Nie byłoby w tym nic niezwykłego gdyby nie to, że ilustracje w książce są ruchome! Tak, właśnie tak! Za pomocą specjalnej płytki wprawiamy w ruch samochody, schody ruchome, a nawet gwiazdy.
Rewelacyjny pomysł! Przewiduję tej książce ogromny sukces. Must have!
Wygląda normalnie, prawda?
To kliknijcie w film…