Warszawa dzieciom

Pogoda w weekend ma być piękna i tym, którzy zostają w Warszawie mam do polecenia kilka fajnych miejsc. A jeżeli wyjeżdżacie to i tak sprawdźcie te miejscówki innym razem.

IMG_3432-1024x1024

Teatr niewielki

przedstawienie „Kółko i krzyżyk” w sobotę o 10 w Soho Factory w Warszawie. Co prawda nie byliśmy na tym spektaklu, ale mogę  polecić w ciemno. Dlaczego? Trochę takich wydarzeń dla dzieci w Warszawie już udało nam się zobaczyć. A największym krytykiem jest mój mąż.

Po niektórych przedstawienia widzę jego skwaszoną minę i niesmak. Jak sam mówi, w niektórych teatrach widać, że występują osoby, którym nie udało się zostać aktorem w teatrze dla dorosłych.

Uważają, że dzieci są mniej wymagającymi widzami i wg ich wszystko „kupią”. Tak nie jest! Dzieci są o wiele bardziej wymagające niż dorośli i trzeba mieć ogromną charyzmę, podejście do nich i ogromny talent aby przedstawienie było udane.

Pierwszy taki komentarz mąż wygłosił po przedstawieniu „Dobranoc Jaśku” w Teatrze niewielkim. Byli tam beze mnie. Wyszli oczarowani i stwierdzili, że było to niesamowite przeżycie.

bez nazwy
IMG_3431-1-1024x1024

Nowo otwarta Szara eminencja na Ursynowie.

Cudowne miejsce! Duża przestrzeń, ciekawy design i pyszne jedzenie. Co prawda nie ma tam kącika zabaw, ale Lilka była tak pochłonięta zjadaniem obiadu i rozmową z nami, że zupełnie nie odczuliśmy jego braku. Krótkie, ale treściwe menu (również dziecięce) i miła obsługa są bardzo dużym atutem tego miejsca.

Bez problemu można tam wjechać wózkiem i skorzystać z przewijaka. Polecam menu lunchowe: wczoraj była zupa Minestrone, polędwiczki wieprzowe z kaszą gryczaną i deser kawowy. Całość kosztowała 19 zł.

Jedna rzecz jeszcze bardziej umiliłaby to miejsce dla dzieci to kolorowanki i kredki na czas czekania na danie.

FullSizeRender
FullSizeRender-2
FullSizeRender-4
ruch-1024x1024

Miejsca do ruchu nie trzeba szukać daleko. Tuż obok Szarej eminencji jest świetny plac zabaw.

FullSizeRender-3

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Jak dbać o suchą skórę dziecka?

*Ten wpis powstał na bazie moich osobistych doświadczeń oraz konsultacji u specjalistów.

Pamiętam jak dziś kiedy kompletowałam wyprawkę zastanawiałam się jakie kosmetyki są potrzebne dla takiego małego dziecka. Wszędzie odradzano emolienty jak pierwsze produkty do pielęgnacji skóry.

Uznałam, że również na nich oszczędzę i kupiłam zwykły płyn Babydream.

Lilka urodziła się już z bardzo suchą skórą. Pielęgniarki nacierały ją w szpitalu parafiną ciekłą (!). A po wyjściu ze szpitala miała skórę jak mały krokodylek. Niewątpliwie jej bardzo delikatna skóra wymagała odpowiedniej pielęgnacji.

Metodą prób i błędów kupowałam różne specyfiki do skóry. Niektóre po jednym użyciu przejmowałam ja. Nie nadawały się do niczego.

Jakieś półtora roku temu trafiłam na bardzo dobrego lekarza, który powiedział, że płyny, balsamy i emolienty to stanowczo za mało. Radził żeby całkowicie zmienić pielęgnację. Byliśmy tak zdesperowani, że całkowicie poddałam się jego radom.

Dziś jest już lepiej i dlatego postanowiłam napisać ten post. Najgorszy stan skóry pojawia się zimą. Kiedy odkręcone kaloryfery i grube warstwy ubrań nie sprzyjają naszej skórze.

Jak zmieniliśmy pielęgnacje?

  1. Unikamy przegrzewania: lekka, luźna nie obciskająca odzież z naturalnych tkanin aby skóra mogła oddychać. Lilka ma często gorsze zmiany na nadgarstkach dlatego staram się nie zakładać bluz i swetrów ze ściągaczami.
  2. W jej pokoju nie włączamy kaloryfera, nakrywam ją w nocy 2 kołderkami. W pokoju jest dość chłodno ok 20-21 stopni.
  3. Wilgotność powietrza nie mniejsza niż 40 %
  4. Czas kąpieli –  5 (niemowlęta) – 20 minut max, woda maksymalnie ma mieć 30 stopni, nie może być gorąca, bo wysusza skórę. Nie dodajemy żadnych płynów do kąpieli. Kiedy skóra była bardzo sucha używaliśmy Emolium olejku (bardzo pomagał nawet do co drugiej kąpieli). Ważne aby emolient dodawać na ostatnie 2 minuty kąpieli, a nie od samego początku. Tak działa najefektywniej.
  5. Maści, kremy, balsamy stosujemy w ciągu 3 minut po kąpieli (nie można dopuścić do tego żeby skóra wyschłą przed nasmarowaniem).
  6. Basen- przed wejściem do wody można posmarować dziecko emolientem (tak żeby obsługa nie widziała;) Po wyjściu chłodny prysznic z łagodnym płynem i na koniec posmarować balsamem.
  7. Pranie – najlepiej sprawdzają się płyny do prania, bo lepiej wypłukują się z włókien. Można stosować programy z dodatkowym płukaniem.
  8. Każde nowe ubranie trzeba prać przed założeniem
  9. Picie dużej ilości wody
  10. Przy nasilonym swędzeniu sprawdza się poklepywanie
  11. W razie nasilonych wysuszeń miejscowych można stosować opatrunki: smarujemy grubą warstwę kremu lub maści i owijamy folią spożywczą na pół godziny. Po 2-3 dniach jest ogromna poprawa.

Teraz o kosmetykach… temat rzeka.  Wypróbowałam już chyba wszystko co jest na rynku.

DSC_9054

Najlepiej się sprawdzają:

  • płyn Babydream do mycia
  • żel do mycia ciała i włosów Hipp
  • do smarowania po kąpieli Bioderma Atoderem Intensive (sprawdza się lepiej niż maści ze sterydami)
  • Emolium krem specjalny
  • Emolium olejek do kąpieli
  • Emolium Krem ochronny na wiatr i mróz

Neutralne

nie zauważyłam znaczącej poprawy, ale taka skóra jest bardziej wymagająca:

  • żel do mycia Mustela
  • polskie produkty MomMe: łagodny żel do mycia 2w1

Ostatnie niewypały:

  • kuracja dermatologiczna AZS Ziaja (po 3 godzinach skóra znów jest sucha)
  • Bobini (mąż kupił- ma SLS)

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

„Moje dziecko nie skupi się na niczym, nawet na 2 minuty”. O koncentracji uwagi.

Często piszecie w prywatnych wiadomościach, że Wasze dzieci nie mogą się na niczym skupić. Pobawią się 3 minuty jedną zabawką, rzucą w kąt i biorą następną. Nie interesuje ich również to co proponujecie, a wszelkie próby kończą się fiaskiem.

Dziś chciałabym poruszyć temat dziecięcej koncentracji uwagi.

Co to jest koncentracja uwagi?

Jest to umiejętność skupienia się na ściśle określonych, często bardzo dokładnie opisanych zagadnieniach.

Koncentracja uwagi ewoluuje z wiekiem. U bardzo małego dziecka zazwyczaj jest to koncentracja mimowolna, czyli taka, która akurat w danym momencie  zwróciła uwagę dziecka: głośny dźwięk, ostre światło, kolorowy przedmiot.

Wraz z nabywaniem nowych umiejętności dziecko ćwiczy koncentracje dowolną, która wymaga wysiłku i skupienia się na danej czynności.

Ostatnio bardzo modnym zjawiskiem jest FLOW – zjawisko bardzo głębokiego skupienia, w czasie którego człowiek angażuje zmysły i umysł podczas wykonywania danej czynności. FLOW jest stanem pomiędzy ogromną satysfakcją, a euforią, którą wywołuje całkowite oddanie się jakiejś czynności.

Jednak na to zjawisko wpadła dawno temu Maria Montessori i nazywała je polaryzacją uwagi. Jest to umiejętność całkowitego oddania się danej czynności.

Wyróżnia się 3 fazy:

  • faza aktywności – dziecko wybiera przedmiot, z którym będzie pracować. Ta faza charakteryzuje się właśnie brakiem koncentracji. Dziecko chodzi po pokoju, ogląda różne rzeczy, często jest niespokojne.
  • faza wielkiej pracy – dziecko znajduje pomoc, z którą będzie pracować. Oddaje się pracy w ogromnym skupieniu.
  • faza refleksji – czas po zakończonej pracy, kiedy dziecko ogląda swoje „dzieło” i oddaje się refleksji na temat pracy, jaką w nią włożyło.

Efektem polaryzacji uwagi jest cierpliwość, pewność siebie i radość. Dzieci widzą swoją pracę i są z siebie dumne. Są szcześliwe.

Ten stan Montessori nazwała normalizacją

Montessori w swoich Domach dziecięcych obserwowała dzieci podczas pracy. W pewnym momencie zauważyła dziewczynkę pracującą z cylindrami do osadzania: „Wyraz twarzy dziecka świadczył o tak intensywnej koncentracji uwagi, że doznałam objawienia”. Dziewczynka zupełnie nie zwracała uwagi na otaczające ją dzieci. Zawzięcie pracowała mimo hałasu. Maria Montessori naliczyła aż 44 powtórzenia tej czynności. Na koniec dziewczynka odetchnęła. Na jej twarzy malowało się zadowolenie i satysfakcja.

Jak w takim razie jakie warunki trzeba zapewnić aby to umożliwić ? 

Poczucie bezpieczeństwa

środowisko, które jest kochające i wspierające.

Przystosowane otoczenie.

Pisałam na ten temat więcej we wpisie Przystosowane otoczenie ( dla mniejszego dziecka) oraz Pokój chłopca. Myślę jeszcze o aktualizacji dla dziecka w wieku przedszkolnym.

Brak rozpraszających bodźców:

dźwiękowych, wzrokowych. Nie znam dziecka, które skupi uwagę na 20 minut przy włączonym telewizorze, a nawet radio.

Porządek i ilość zabawek.

Im mniej tym lepiej.

W ciągu dnia ograniczenie mocno angażujących zabaw

gier na tabletach, telefonach, maratonów bajek, bo czym przy takiej aktywności będzie manualna praca bez efektów dźwiękowych i świetlnych.

Odpowiednia pora.

Dzieci najlepiej koncentrują się po śniadaniu ok godz 8-9. Jeżeli Wasze dzieci chodzą do przedszkola, to po powrocie do domu często nie będą chciały długo koncentrować się na czynnościach, bo ten czas w ciągu dnia już minął.

Faza wrażliwa

czyli wystąpienie okresu wzmożonego zainteresowania daną czynności. Jeżeli obserwujemy u dziecka np. fazę na kształty. Warto ustawić na półce zabawki, które ćwiczą właśnie te umiejętności.

Zapewnienie stymulujących zabawek i pomocy

odpowiednich do wieku i zainteresowania dziecka. Jeżeli widzimy, że dana zabawka kurzy się od miesiąca, warto ją schować i wyjąć za jakiś czas.

Zasada wolnego wyboru

Dzieci lepiej się koncentrują na czynnościach, które wybrały same niż na tych, które podsunęliśmy im pod nos. Wspomniana wyżej polaryzacja uwagi nie nastąpi w sytuacji kiedy my wybierzemy aktywność dla dziecka. Pozostawmy dzieciom wolny wybór.

Długość pracy

To dziecko decyduje jak długo będzie pracować. Nie można dzieciom przerywać. Najlepiej w sytuacji kiedy dziecko z zaangażowaniem pracuje udawać, że  nie ma nas w pokoju.

Nie podchodźcie, nie wyrażajcie zachwytu, ani nie mówcie, że praca została wykonana niepoprawnie lub niezgodnie z instrukcją. Dopiero kiedy dziecko zadecyduje o końcu możemy zwrócić uwagę na wykonaną pracę.

Brak nagród

(tych słownych również). Temat rzeka. Więcej na ten temat we wpisach Kocham nie chwalę i Wychowanie bez kar i nagród

Cierpliwość

nam też przyda się nauka cierpliwości kiedy dziecko po raz 10-ty ćwiczy daną czynność.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Zaklinając zimno

Nie lubię upału. Nienawidzę jak jest gorąco, jak nie można złapać tchu- kiedy powietrze się nie rusza. Zdecydowanie lepiej się czuję podczas takiej pogody jak teraz. Jeżeli chodzi o moje preferencje pogodowe to mogłabym mieszkać w Szwecji.

Lubię długie wieczory w domu. Nie wychodzimy wtedy nigdzie i w spokoju cieszymy się sobą. Mam kilka swoich niezbędnych rzeczy na jesień i dziś Wam je pokażę.

Herbata zimowa

W taką aurę piję ją litrami. Wczoraj odkryłam przepyszną w Marks&Spencer z odrobiną syropu z agawy i plastrem aromatycznej pomarańczy smakuje wybornie.

IMG_8783
DSC_8693
DSC_8698

Kolejną niezbędną rzeczą jest ciepły sweter.

Pełno jest teraz swetrów w sklepach, jednak ja jestem bardzo wybredna i wybrany model nie może mieć nawet 1% wełny, moheru. Moja skóra ich nie znosi i w końcu postanowiłam, że się nie poddam i nie będę musiała zakładać bluzki  z długim rękawem pod spód. Udało się! Dopadłam kilka pięknych modeli, a wybrałam ten jedyny. Miękki i cudowny.

IMG_8781
DSC_8705
DSC_8701

A tak wygląda mój czas. Jesienne długie wieczory.

DSC_8714
DSC_8717
DSC_8725

A tu inne propozycje:

Processed with Moldiv
IMG_8795

Wszystkie swetry są właśnie z Oysho. Te modele nie mają gryzących włókien w składzie.

A na ciepły wieczór pod kocykiem polecam genialny serial „Most nad Sundem” oryg. Bron/Broen

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Brać?

Za oknem szaro, buro i ponuro. Niektórzy wychodzą z domu jak jest jeszcze ciemno i w takiej samej aurze wracają. Nie ma co ukrywać, pogoda nie nastraja nas pozytywnie. Widmo pluchy, mrozów i wszechogarniającej wilgoci często powoduje spadek formy. Zarówno fizycznie czujemy się osłabieni, jak i podupadamy psychicznie. Nic nam się nie chce i nie mamy siły na najbardziej prozaiczne czynności. Jak się wspomagać? Odpowiedź jest prosta. Pomogą nam suplementy diety, a właściwie tylko jeden. 

Teraz pewnie myślicie, że oszalałam. Nie, chcę Was dziś przekonać do tego, że warto.

Naprawdę warto suplementować witaminę D3. 

Zacznijmy może od początku. Prawie każda z nas dostała wytyczne od lekarza pediatry o podawaniu witaminy D3 swoim nowonarodzonym dzieciom.  Podawaliście? Jestem pewna, że tak. A teraz zapytam Was, odpowiedzcie mi szczerze.

W jakim wieku przestałyście podawać dzieciom witaminę D3? Ja około roku. Ostatnio dowiedziałam się, że to ogromny błąd. Nie powinno się przestawać. Należy kontynuować podawanie witaminy D3 aż do 18 r.ż w dawce zależnej od masy ciała 600-1000 IU/ dobę w miesiącach od września do kwietnia.

Dlaczego akurat wtedy?

W tych miesiącach z powodu braku odpowiedniego nasłonecznienia witamina D3 nie jest syntetyzowana pod wpływem promieni słonecznych. Oczywiście z bardzo błahej przyczyny, bo tego słońca jest jak na lekarstwo. W okresie letnim od kwietnia do września słońce ma okazje nam pomóc, jednak częsty my, nadgorliwi rodzice smarujemy dziecko od stóp do głów kremami z filtrem.

Oczywiście nie zachęcam do całkowitego zaprzestania używania tego kremu. Ale jednak trzeba zwrócić uwagę na to, żeby słońce „miało okazję” przekazać nam trochę tego dobrodziejstwa. Wystarczy odsłonięte 18 % ciała (np. łydki i przedramiona) przez 15 min dziennie, a witamina D3 ma okazję się wchłonąć. Tylko kto tego pilnuje? My w tym roku filtrów używaliśmy jedynie w Turcji. W Polsce stosujemy zasadę bezpiecznego przebywania na słońcu i kremów nie używamy.

No dobrze, a co z dorosłymi?

I tu właśnie chcę szybko opisać swoją chorobę. Właśnie w okolicach  kwietnia wykryto u mnie niegroźną chorobę immonologiczną. Zlecono mi najróżniejsze badania. Dostałam również skierowanie na oznaczenie D3 -25- OH. Wyszedł mi skrajnie niski poziom tej witaminy.

Profesor, z którą konsultowałam wynik, mówiła, że niestety 90% Polaków ma niedobory witaminy D3. Mało tego, mówiła, że badała kobiety, które właśnie wróciły z wakacji, a mimo to niedobór  wciąż się utrzymywał. Ze względu na moje schorzenie zaleciła mi suplementację przez cały rok. Zalecana dawka dla osób dorosłych to 800-2000 IU/dobę w miesiącach wrzesień kwiecień.

Co w dalszej kolejności mogą powodować niedobory witaminy D3?

  • choroby układu sercowo-naczyniowego
  • cukrzyca
  • nadciśnienie tętnicze
  • nowotwory
  • choroby autoimmunologiczne
  • infekcje z obniżeniem odporności
  • depresja
  • poronienia

Według wytycznych Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego zalecane jest stosowanie suplementacji wit. D3 w ciąży. Jest ona tak samo ważna jak kwas foliowy. Zalecana dawka ciężarnych oraz karmiących piersią to 1500 – 2000 IU/dobę.

A jakie mogą być objawy niedoboru:

  • zmniejszona odporność
  • nadmierna potliwość
  • ciągłe podenerwowanie
  • przetłuszczające się włosy
  • brak sił
  • senność

Naprawdę warto oznaczyć sobie z krwi D2-25-OH. Badanie kosztuje ok 100 zł.

Nie ukrywam, że po kilku miesiącach suplementacji moje samopoczucie znacznie się poprawiło.

A teraz kilka słów o preparatach dostępnych na rynku, bo jest ich całe mnóstwo.

Uprzedzę pytania:

  • w tranie jest witamina D1- to nie to samo
  • to nie jest reklama, ale ja używam Vitrum D3 forte 2000 IU (jedna z największych dawek na rynku).
  • Lilce daję zwykłe twist-off, ale muszę podawać 2, bo dawka jest za mała. Myślę o kupieniu wit. D3 w sprayu. Może ktoś używał?

Zadbajcie też o swoich rodziców, z wiekiem wchłanianie wit. D3 się zmniejsza i osobom po 65 r.ż. zalecana jest suplementacja 800-2000 IU/dobę przez cały rok.

*wpis powstał na podstawie konsultacji medycznych

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Hello październik!

Ok, wiem, że październik trwa już od ponad tygodnia. Postanowiłam, że na blogu będzie nowy cykl. Wpisy będą pojawiać się raz na miesiąc (zazwyczaj na początku). Będzie to garść inspiracji na nadchodzące 30 dni. Mam nadzieję, że moje propozycje przypadną Wam do gustu.

IMG_8570

Serial „Younger”

mam teraz trochę więcej czasu, więc zaczęłam nowy serial. Bardzo przypadł mi do gustu, więc postanowiłam, że muszę go polecić. Bohaterką jest 40- letnia Liza, mama dorosłej już córki. Tuż po rozwodzie zaczyna nowe życie.

Wraca po wielu latach na rynek pracy i spotyka ją ogromne rozczarowanie. Dzięki pomocy przyjaciółki przechodzi małą metamorfozę i wygląda na 26-lat. Od razu dostaje pracę w wielkim wydawnictwie i zaczyna od asystowania szefowej.

Bardzo fajny, lekki serial osadzony na nowojorskim Brooklynie. Oglądam go online w pewnym darmowym serwisie na literę c:)

Lakier Essie Merino cool

mój ulubiony na jesień-zimę. Jak pracowałam jako nauczyciel Montessori w pracy nie mogłam mieć pomalowanych paznokci, teraz nadrabiam z nawiązką.

Książka „Dziecko a integracja sensoryczna” A. Jean Ayers

co prawda jeszcze jej nie kupiłam, ale zamierzam. Jest to pierwsza w Polsce książka napisana przez twórczynię teorii integracji sensorycznej A. Jean Ayers. Polecam ją nie tylko terapeutom, ale też rodzicom dzieci z zaburzeniami SI.

IMG_8571

Ruszyła przedsprzedaż świetnego kalendarza Happy planner. Nie jest to zwykły kalendarz i w roku 2016 zamieniam mojego Moleskine na niego.

Porwała mnie jego szata graficzna i funkcjonalność. Pozwala nie tylko pilnować ważnych terminów, ale również zwrócić uwagę na te mniejsze rzeczy. Rubryka „za co jesteś wdzięczna” albo ” mała przyjemność”. Tak, zaplanować małe przyjemności to jest to!

Herbata Sour Sop

moje ostatnie odkrycie z Piotra i Pawła – przepyszna czarna herbata o cudownym aromacie. A tak nie lubiłam czarnej herbaty! Do tego ciepły koc i książka- jesień mi nie straszna.

Rok w lesie – Emila Dziubak wyd. Nasza księgarnia

premiera już za tydzień! Absolutnie cudowne ilustracje Emilii Dziubak. Do tego dużo polskich zwierząt! Must have!

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

„Mamo to jest okropne”- o tym jak macierzyństwo zweryfikowało teorię

Macierzyństwo zadziałało na moją dotychczasową wiedzę jak papierek lakmusowy. Zweryfikowało wiele teorii, które do tej pory wydawały mi się słuszne. Dopiero teraz wiem, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi na wiele pytań.

Im jestem starsza i im dłużej jestem mamą tym moja optyka się zmienia. Na wiele rzeczy mam teraz inne spojrzenie i myślę o tym bardzo rozwojowo. Podczas pierwszych lat studiów nabyłam tylko i wyłącznie wiedzę teoretyczną. Później doszły praktyki, na których można było w niewielkim stopniu zweryfikować treści wyuczone z książek. Jednak jako praktykantka nadal miałam niewielkie pole do popisu, bo jednak profesorowie czuwali gorliwie nad nami.

Po zakończeniu studiów, kiedy podjęłam pierwszą pracę w końcu mogłam się wykazać. Wydawało mi się, że JA- świeżo upieczona Pani magister pozjadałam wszystkie rozumy i wiem prawie wszystko. Często w konfrontacji z rodzicem byłam oceniająca i nie potrafiłam zrozumieć pewnych zachowań.

Jak można nie ćwiczyć w domu?

Skoro wdrożyliśmy plan terapii, rozpisany punkt po punkcie. Dlaczego rodzice nie stosują się do końca do moich zaleceń? Byłam tym sfrustrowana.

Dopiero jak sama urodziłam dziecko to z czasem zrozumiałam co to znaczy nie mieć czasu. Ba! Nawet zrozumiałam i to bardzo dobrze, że nie ma się siły, że ręce opadają i że ma się ochotę cisnąć tym zeszytem logopedycznym w kąt i poleżeć bezczynnie na kanapie. Najlepiej żeby nikt chociaż przez 10 minut nic od nas nie chciał.  

Tak, dopiero wtedy kiedy zostałam matką zrozumiałam rodziców małych pacjentów.

Mniej radykalnie również podchodzę do wszystkich stereotypów. O wiele mniej mnie interesuje co ktoś robi i z jakiego powodu. Skoro u innych to działa to dlaczego nie?

Tak sobie teraz myślę jaka ja byłam głupia… W wielu kwestiach, które tak dzielą poglądy na te czarne i te białe. Teraz u mnie wszystko jest szare. Może być tak albo inaczej. Wiecie co? Przez to odpuszczenie jestem szczęśliwsza.

A to kilka przykładów moich „mądrości”.

Dzieci karmione piersią mniej chorują

czy ja wiem. To zależy od układu odpornościowego, środowiska w jakim żyje, co je i miliona innych czynników. Znam dzieci karmione mlekiem modyfikowanym, które są okazami zdrowia. Jednak wciąż uważam, że pokarm mamy jest najlepszy dla dziecka.

Ssanie smoczka zaburzy laktację

u jednego dziecka może zaburzyć a u innego nie. Moja przyjaciółka podała smoczek córce w wieku 3 tygodni. Nic się nie stało. Podaje jej również w razie wyjścia butelkę ze swoim mlekiem. Również nie miało to wpływu na laktację.

Wyłączne karmienie piersią nie spowoduje wad wymowy

taaaa, moja Lilka praktycznie bezsmoczkowa ma seplenienie międzyzębowe. Na wady wymowy wpływa wiele czynników i nie można w tej kwestii generalizować. Oczywiście może się zdarzyć, że przy pewnych dysfunkcjach aparatu artykulacyjnego smoczek może przysporzyć wiele kłopotów.

Dzięki BLW Twoje dziecko będzie wszystko jadło

o ja naiwna! Skoro dajemy mu możliwość spróbowania wszystkiego to będzie chciało jeść różnorodnie i wszystko. Tak, jasne. Zdarzały się u nas posiłki, których Lilka nie tknęła (risotto z kalafiora poniżej). Gotowałam długo wymyślne danie i jedyne o co ją poprosiłam to spróbowanie. Po jednym kęsie nie było mowy o dalszym jedzeniu.

Dopiero lektura „Moje dziecko nie chce jeść” pozwoliła mi wyluzować. Obecnie Lilka je dość wybiórczo, ma swoje ulubione smaki i potrafi jeść coś non stop. Ale ja też tak mam, więc w tym temacie zupełnie wyluzowałam. Potrafię przez 2 miesiące jeść kanapki z kozim serem na kolację. Nie dziwi mnie to, że moje dziecko też tak ma.

Nie można przyzwyczaić dziecka do noszenia na rękach

ten akapit jest dość kontrowersyjny i wiele mam, wychowujących w duchu RB może się ze mną nie zgodzić. O ile twierdzę, że noszenie małego dziecka potrzebującego bliskości jest normą i nie jest przyzwyczajaniem. To przy noszeniu dziecka 2,5- letniego np. na spacerach mam pewne wątpliwości.

Nasze dziecko nie znosi drogi jednostajnie prostej. Po minucie się nudzi i bez krępowania prosi, płacze o to żeby nieść je na rękach. Kilka razy udzieliłam jej odpowiedzi odmownej, bo nie jestem w stanie jej nosić (ze względu na kręgosłup).

Oczywiście odmowa spowodowała wielką frustrację. Wymyśliłam za to kilka zabaw, które umilają takie jednostajne chodzenie i od tamtej pory nie zdarzyło się żeby córka mnie o to poprosiła. Jednak mój mąż nie jest tak twardy jak ja i za każdym razem brał ją na ręce. Doszło do tego, że idąc we 3 Lilka prosiła tylko tatę żeby ją niósł. A ze mną chodziła już normalnie.

Jak jeden raz dasz coś słodkiego to nie wpłynie na nawyki żywieniowe

hahaha! Jeden raz tata posłodził Lilce rooibosa. Było to 2 tygodnie temu. Do tej pory upomina się o dosłodzenie jej herbaty. Wystarczyło też jeden raz dodać śmietany do pierogów.

Takich „kwiatków” jest o wiele, wiele więcej. Pozostaje się tylko nie przejmować. Teoria jest tylko teorią – to co się sprawdzi u jednej osoby zupełnie może nie zadziałać.

g
h

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Ja śpię, a on pracuje

…na moje zdrowie i dobre samopoczucie. Dba o to, żebyśmy rano byli wypoczęci i gotowi na dzień pełen wyzwań. Jest naszym dobrym duchem, który stoi w kąciku i czuwa. Opiekun zawsze zdrowego powietrza w naszym mieszkaniu- oczyszczasz Philips combi 2w1 AC4080/10.

Przez pierwszych 20 lat mojego życia mieszkałam w tzw. Zielonych Płucach Polski. Podczas wielogodzinnych zabaw na powietrzu chłonęłam całe dobrodziejstwo natury.

Powietrze w moich rodzinnych stronach jest tak nieskazitelne, że wiele osób z tego właśnie powodu zostawiło miejskie aglomeracje i przeprowadziło się tu, na Podlasie, aby żyć zdrowiej. W czasie kiedy tam mieszkałam nie doceniałam tego dobrodziejstwa Matki Natury, a nawet głębiej nie zastanawiałam się na ten temat.

Dopiero gdy z wielką walizką wysiadłam na stacji Dworzec Centralny poczułam jak inne jest powietrze w stolicy. Nie ma zapachu lasu i łąki po wiosennym deszczu. Są za to spaliny samochodów, zanieczyszczenia przemysłowe i hałas. Jeszcze wtedy tym się nie martwiłam.

Dopiero kiedy na świat przyszła nasza córka Lilka, zaczęliśmy się tym przejmować. Nie od dziś wiadomo, że zanieczyszczone powietrze wpływa na nasze zdrowie.

infografika-cos-wisi-w-powietrzu-2

Wiecie, że powietrze wewnątrz mieszkania jest od 10 do 30 razy bardziej zanieczyszczone  niż na zewnątrz? Przeraziła mnie ta informacja…

Jednym z gadżetów, który uznaliśmy, że będzie nam niezbędny w wyprawce jest nawilżacz powietrza. Kupiliśmy go zupełnie bez zastanowienia. Biała para wydobywająca się z nawilżacza zrujnowała nam podłogę (biały nalot) i ściany (odeszła farba). Niestety remont kosztował dość dużo.

Teraz jak o tym myślę to nie wiem, dlaczego tak pochopnie zdecydowałam się na ten zakup. Przecież samo nawilżanie nie poprawi jakości powietrza. Mało tego spowoduje, że wraz z parą będziemy wdychać to samo zanieczyszczone powietrze. Bez sensu. Wyrzuciliśmy go bez skrupułów.

Przez kilka zimowych miesięcy nie używaliśmy żadnego urządzenia do poprawy jakości powietrza.

I właśnie wtedy w marcu Lilki zdrowie zaczęło szwankować. W ciągu 2 miesięcy 3 razy zachorowała na zapalenie oskrzeli. Jeden raz choroba niestety zeszła na płuca. Kiedy siedziałam z nią na izbie przyjęć w szpitalu byłam przerażona. Na szczęście lekarz stwierdził, że zapalenie płuc nie jest tak rozległe i zalecił leczenie w domu.

Po zakończonej chorobie  poradził odwiedzenie alergologa. Alergia??? Jak to?- pomyślałam. Profesor podczas wizyty zwrócił nam właśnie uwagę na zanieczyszczenia powietrza, które mogą potęgować częste infekcje i poważniejsze choroby. Zalecił aby bezwzględnie pilnować poziomu wilgotności powietrza (nie mniej niż 40 %) i polecił zakupienie oczyszczacza. 

Zwrócił również uwagę na to, że podczas choroby często nie wychodzimy z domu, nie wietrzymy pomieszczeń i przez to infekcje trwają dłużej. Jednak samo uchylenie okna nie wystarczy.

Nie pozbędziemy się zanieczyszczeń powietrza w mieszkaniu przez takie zabiegi, tylko je trochę odświeżymy.  Jego wskazania potraktowałam  poważnie, bo jednak alergia to poważna choroba. Stosowałam wszystkie rady i problemy z górnymi drogami oddechowymi ustąpiły. Jednak wciąż borykamy się atopią. Minęło trochę czasu, zaczął się sezon przedszkolny i witamy na nowo choroby.

Na szczęście teraz już mamy rozwiązanie. Od jakiegoś czasu mam pomocnika, który czuwa nad naszym zdrowiem. Dzięki niemu mamy w mieszkaniu zawsze zdrowe powietrze.

Co to za cudo?

Oczyszczacz Philips Combi 2w1 AC 4080/10, który dostaliśmy do półrocznych testów nieźle radził sobie w naszym mieszkaniu.

 Stoi taki niepozorny w kącie i nam oczyszcza i nawilża powietrze- 2w1.

DSC_8491
DSC_8493
DSC_8483
DSC_8441

Jak to działa?

Urządzenie dzięki bardzo zaawansowanej technologii VitaShield IPS usuwa aż 99,9 % pyłków, kurzu, roztoczy, bakterii, wirusów oraz sierści zwierząt. Innowacyjny filtr węglowy HEPA zatrzymuje wszystkich intruzów w urządzeniu.

A unikalna technologia NanoCloud zapewnia bardzo wydajne i higieniczne nawilżanie powietrza. Najważniejsze jest to, że urządzenie nie pozostawia po sobie żadnych mokrych plam i osadu.Co innego jeżeli nie trafi się do zbiornika;)

DSC_8467


Urządzenie jest bajecznie proste w obsłudze i to jest jego dodatkowy atut. Jeżeli zapomnimy dolać wody do pojemnika blokada Healthy air protect poinformuje nas o tej konieczności. Jednak wyleci nam to z głowy to i tak nic się nie stanie. Oczyszczacz Philips Combi 2w1 sam się wyłączy. Nie będzie pracował z pustym zbiornikiem.

DSC_8469

Oczyszczacz jest na tyle inteligentnym sprzętem, że ma różnego rodzaju czujniki.

3 – stopniowy wskaźnik LED w kształcie koła informuje nas o jakości powietrza w naszym mieszkaniu:

  • niebieski – dobra
  • fioletowa – wystarczająca
  • czerwona – zła
DSC_8454-side

Urządzenie automatycznie dobierze odpowiednie ustawienia abyśmy mieli zawsze zdrowe powietrze.

Co możemy ustawić sami?

  • wilgotność powietrza– 40%, 50 %, 60 %- ta regulacja będzie bardzo pomocna w okresie grzewczym
  • tryb snu (mój ulubiony)- urządzenie przełączone na ten tryb nie świeci w nocy i bardzo cicho pracuje (potwierdza to mój mąż z nadwrażliwością słuchową).
  • tryby czasowe- 1/4/8 godzin pracy
  • trzystopniowa prędkość wentylatora- umożliwia dostosowanie przepływu powietrza do własnych upodobań
DSC_8450

Do tego ma fajny design i pasuje do nowoczesnych pomieszczeń.

Ja już mogę odetchnąć z ulgą i spać spokojnie.

DSC_8507
DSC_8496
DSC_8403

Oczyszczacz combi 2w1 Philips AC4080 będzie dostępny w sklepach RTV Euro AGD 
od października 2015. 
Jeżeli jesteście zainteresowani to polecam jeszcze obejrzenie filmu.

Wpis powstał we współpracy z marką Philips

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Prezenty dla niego

Tak, wiem, Dzień chłopaka był wczoraj a ja tu wymyślam prezenty dla niego…

Ale nic straconego!

Przed nami urodziny, imieniny, Mikołajki, święta, a prezentów dla mężczyzn jak na lekarstwo.

Dziś moje propozycje na prezenty dla niego:

zdjęcie z inspiracjami na prezenty dla niego
zdjęcie
  1. Bo kto nie chciałby znów spać na sianie? tu
  2. Drewniany wizytownik. Eko i z klasą. 
  3. Spinki do mankietów z mechanizmem  zegarka dla eleganckich panów 
  4. Spersonalizowany brelok do kluczy 
  5. Pendrive Yoda – dla wielbicieli Star wars tu
  6. Miś, brelok z przekazem „Chrzanić zakola”. Pewnie, że tak!  tu
  7. Mapa zdrapka, do powieszenia w gabinecie 
  8. Słuchawki do pływania tu
zdjęcie z inspiracjami na prezenty dla niego

8. T-shirt z najmądrzejszym tekstem jaki widziałam;) tu

9. Pudełko do przewożenia koszul – idealne na delegacje tu

10. Kubek Kalva

11. Escape plan – to nie jest plan ucieczki z domu. To bardzo fajny prezent np. urodzinowy dla mężczyzny i znajomych. Zostajecie zamknięci w klimatycznym pomieszczeniu (np. starym pokoju stylizowanym na szpital psychiatryczny) i dostajecie zagadki do rozwiązania. Macie na to 60 minut. Mnie ten pomysł bardzo intryguje i pewnie niedługo skorzystam. tu

12. Designerska myszka Microsoft, która składa się na płasko. tu

13. Pióro kulkowe Andy Warhol

14. Czapka z wbudowanym Bluetooth do słuchania muzyki podczas ruchu lub rozmawiania przez telefon. tu

15. Gry retro – 200 gier 8-bitowych przypomną każdemu lata 80-te i 90-te. tu

16. Mani mornigs socks – dla wielbicieli skarpetkowej nonszalancji tu

A po jeszcze wiecej inspiracji na prezenty dla niego możecie zajrzeć jeszcze do świątecznego wpisu – one są uniwersalne – Prezenty dla niej i dla niego.

i jeszcze jednym linkiem szybko służę dla zapominalskich na Dzień Ojca – Co jest 23 czerwca?

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

3 książki, które zmieniły moje życie

Dziś będzie o książkach, które w niedalekiej przeszłości zostawiły swój  ślad. Nie są to typowe poradniki „Zrób tak, a tak absolutnie nie rób”. Są to pozycje, o których często rozmawiam ze znajomymi lub polecam je koleżankom.  

Czytając te 3 książki wyłuskałam dla siebie kilka wspaniałych rad lub zainspirowały mnie  do zmiany. Minęło kilka miesięcy, a ja wciąż odczuwam ich wpływ na mnie. W końcu udało mi się je wszystkie sprowadzić na moją półkę i dziś mogę Wam o nich napisać.

Sztuka prostoty – Dominique Loreau

DSC_8419

Inspirację do napisania tej książki autorka czerpała z kultury i tradycji Japonii. Jeden z podrozdziałów jest poświęcony sztuce feng shui – zgrabnie go ominęłam.

Jest to pierwsza książka w minimalistycznym duchu, po którą sięgnęłam. Kupiłam ją raczej z ciekawości niż wielkiej potrzeby zmiany. Autorka nazwała pewne rzeczy po imieniu i ułatwiło mi to identyfikację niektórych moich problemów.

Po tej lekturze przestałam się skupiać na rzeczach i ich kupowaniu. Zaczęłam zwracać większą uwagę na jakość rzeczy, które mnie otaczają. Wolę teraz kupić jedną, ale  porządną rzecz niż kilka gorszej jakości.

Sztuka prostoty nie tylko odnosi się do konsumpcyjnego trybu życia, ale również traktowania siebie. Nasz umysł i ciało również potrzebują „mniej”. Mniej kosmetyków, więcej naturalnych zabiegów i kontaktu ze świeżym powietrzem.

Niesamowite wrażenie zrobił na mnie rozdział o jedzeniu. O jedzeniu mniejszej ilości, ale lepszej jakości. Prostota posiłków i miejsce ich spożywania mają na nas ogromny wpływ.

Ogólnie, czytając tę książkę miałam wrażenie, że działa jak balsam na moją duszę. To był dobry krok w stronę spojrzenia w głąb siebie.

Jest tylko jeden zarzut, który chciałabym tutaj zaznaczyć. W niektórych podrozdziałach autorka stylizuje się na osobę bardzo sztywno trzymającą się swoich zasad. Przez to książka momentami jest za bardzo przerysowana.

Poniżej kilka cytatów, które zaznaczyłam sobie podczas czytania:

Prostota uwalnia od uprzedzeń, ograniczeń oraz obciążeń, które nas rozpraszają i stresują. Przynosi rozwiązanie wielu problemów.

Ludzie konsumują, nabywają, gromadzą, kolekcjonują – innych ludzi, kontakty, dyplomy, tytuły, odznaczenia. Uginają się pod ciężarem swoich dóbr i zapominają, że pożądanie zmienia ich w istoty podporządkowane coraz liczniejszym pragnieniom.

Do kupienia TUTAJ

Mniej – Marta Sapała

DSC_8420

Wyobrażacie sobie żeby przez rok kupować tylko najpotrzebniejsze produkty? Jednorazowa golarka i fryzjer to niepotrzebny zbytek (a raczej nie jest niezbędny do życia). Jak żyć nie kupując? Sama nie wiedziałam, że to jest możliwe.

Autorka – Marta Sapała przeprowadziła świetny eksperyment społeczny. Kilkanaście rodzin uwolniło się od władzy portfela i przez 12 miesięcy kombinowali jaki można inaczej. Myślicie, że się nie da? Pewnie, że się da.

Losy bohaterów są tak ciekawie przedstawione, że ma się ochotę wziąć miskę popcornu, usiąść pod kocem i czytać. Akcja jest tak porywająca jak niejeden serial. Czytając ma się wrażenie, że jesteśmy obserwatorem z bardzo bliskiego otoczenia. Mało tego, razem z nimi martwimy się o te same sprawy.

Bardzo ciekawa pozycja, może nie tyle o minimaliźmie, ale o konsumpcji, a raczej antykonsumpcji.

Po książkę sięgnęłam w okolicach Świąt Bożegonarodzenia tym bardziej refleksyjnie do niej podeszłam. Autorka podpowiada kilka ciekawych rozwiązań i podaje również adresy miejsc gdzie bezgotówkowo można się wymienić na różne rzeczy lub usługi.

Po tej lekturze dopiero sobie uświadomiłam jak dużo pieniędzy wydajemy (czasami na zupełnie niepotrzebne rzeczy) i skłoniłam się ku refleksji.

Do kupienia TUTAJ

Radzka radzi: Tobie dobrze w tym!- Magdalena Kanoniak

DSC_8421

znana jako Radzka

Nie noszę rozmiaru 36, mam 160 cm wzrostu i niedoskonałości, które już teraz umiem dobrze ukryć. Na moje wcześniejsze eksperymenty z modą patrzę teraz z uśmiechem. Jak były modne rurki – nosiłam rurki, na salony weszły szerokie boyfriendy – nosiłam boyfriendy, jeszcze tylko golfu do mojej krótkiej szyi by brakowało.

Moda modą, a ja nie umiałam sobie wybrać ubrań, w których byłoby mi dobrze. Dany trend traktowałam bardzo dosłownie i często kończyło się to tragicznie.

Z pomocą przyszła mi książka Magdy. W bardzo przystępny sposób radzi co komu pasuje. Po wnikliwiej analizie doszłam do wniosku, że jestem jednak klepsydrą (zawsze miałam w tym temacie wątpliwości).

W bardzo obrazowy sposób Radzka przedstawiła wszystkie typy sylwetek, najczęstsze błędy popełniane przy doborze ubrań oraz zaproponowała fasony idealne. Ja już „moje” kroje rozpoznaje z daleka i to mi bardzo ułatwia zakupy. Wiem już czego muszę się wystrzegać, a co działa na moją korzyść.

Jeżeli również macie z tym problem polecam tę pozycję. Rozwieje wiele wątpliwości i sprawi, że znienawidzone zakupy ubraniowe będą przyjemnością.

Do kupienia TUTAJ

DSC_8422
DSC_8426
DSC_8427
DSC_8428
DSC_8429
DSC_8433
DSC_8434

W wielu prywatnych wiadomościach pytacie mnie o efekty po porządkach z Magią sprzątania.

O ile z ubraniami uporaliśmy się dość solidnie i udaje nam się trzymać porządek (do tej pory). A nawet trzymanie rzeczy pionowo w szufladach ma sens i się sprawdza.

To z innymi sferami klops. Nadal potykam się o różne rzeczy i czuję ich nadmiar. Nie wiem czy za mało rzeczy  się pozbyliśmy czy zrobiliśmy to niewłaściwie.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Warszawa dzieciom

Na Waszą prośbę wracam z cyklem Warszawa dzieciom.

W ten weekend niestety wiele nas ominie, ale zamierzamy spędzić miły czas na Podlasiu i świętować trzecie urodziny Lilki.

Jednak tym, którzy zostają w Warszawie  przygotowałam przegląd ciekawych wydarzeń dla dzieci.

IMG_3432

W ten weekend w wielu polskich miastach startuje festiwal filmowy Kino dzieci.

Festiwal będzie trwał do 4.10, więc będzie można wybrać odpowiednie wydarzenia dla Was. My Na pewno wybierzemy się na:

  • Kacper i Emma – najlepsi przyjaciele
  • Hokus pokus Albercie Albertsonie
  • Gruffalo

Gorąco Was zachęcam do udziału.

projekcja-2015-1100x477

Drugim bardzo ciekawym wydarzeniem jest festiwal Take part in art – Międzynarodowy festiwal teatru dla najmłodszych (od pierwszego roku życia).

Grupy teatralne z całej Europy przybędą właśnie do Warszawy i zaprezentują sztuki dla najmłodszych dzieci.

Jeżeli obawiacie się, że Wasze dziecko może nie wysiedzieć lub się znudzić i zacząć chodzić- zupełnie się tym nie przyjmujcie ta sala jest przystosowana do małych dzieci. Wszyscy siedzą na podłodze na poduszkach, można chodzić, przytulać się, a nawet leżeć:)

teatr
ruch

W najbliższą niedzielę na warszawskim torze Służewiec odbędzie się Wielka Warszawska gonitwa pod honorowym patronatem Hanny Gronkiewicz-Waltz. 

Przygotowano wiele ciekawych atrakcji dla dzieci na świeżym powietrzu.

A do tego całe wydarzenie będzie w klimacie starej Warszawy. Odbędzie się również konkurs na najciekawszy strój z okresu międzywojnia.

Dzieci do 13 r.ż. wchodzą za darmo, a dorośli 12 zł.

AI1166_banery-wielka_warszawska-FB-300x111
IMG_3431-1

A dla tych, którzy lubią poznawać nowe smaki polecam restaurację tajską Why thai. Znajdziecie tam pyszne menu dziecięce i spotkacie się z bardzo miłą obsługą.

Restauracja znajduje się przy ul. Wiejskiej.

Minutę po naszym przybyciu Lilka już miała na stole kolorowanki i kredki, a Pan sam zaproponował, że jak tylko jej jedzenie będzie gotowe to od razu przyniesie. Cudowne miejsce z przepysznym jedzeniem.

Tak dobrej tajskiej zupy nie jadłam od mojego pobytu w Nowym Yorku.

Polecam, na pewno tam wrócimy.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Weekendowe retrospekcje

Pamiętacie jak na weekend czekało się jak na zbawienie? Piątek wieczór, jedyny dylemat: „Co ja mam na siebie włożyć”? A później już tylko wieczorne spotkania, kolacje, imprezy. Azymut na dom obieraliśmy kiedy już wschód słońca na dobre zagościł na ziemskim padole.

Później spanie do południa. Śniadanie? Jakie śniadanie? Pizza na telefon to i obiad już był zrobiony. Całe 2 dni w łóżku z maratonem serialowym lub nową grą na Playstation. Wyjątkową atrakcją były również całodniowe wypady do galerii handlowych na zakupy. To było życie…

Kiedyś kładliśmy się o 7, a teraz o tej porze budzi nas tupot małych stóp, które zmierzają do naszego łóżka. Te włosy pachnące jeszcze snem i oczy zaspane patrzące na mnie błagalnie żeby już wstawać. Na autopilocie robię owsiankę i siadam z nią. Gapię się. Nie mam jeszcze siły na nic innego.

Rozmawiamy o BARDZO WAŻNYCH SPRAWACH.

Jak już sen lekko odejdzie zaczynam planować co ciekawego możemy zrobić. Szkoda marnować cały dzień na siedzenie w domu, spanie lub oglądanie TV. Weekendy spędzamy poza domem. Uwielbiam ten czas mimo tego, że wracam potwornie zmęczona. Zmęczona, ale bardzo szczęśliwa.

Czy chciałabym cofnąć czas i wrócić do tego co było? Oczywiście, że nie! Nie tęsknię za tym co było. To był pewien etap w życiu, który się skończył. Fakt, czasami wspominamy te czasy z nostalgią. A później patrzymy na naszego małego rozczochrańca rano i śmiejemy się do siebie.

Tydzień temu byliśmy na weselu bez Lilki. Już po godzinie oglądaliśmy jej zdjęcia w telefonie i stęskniliśmy się szalenie:)

Nasz wczorajszy dzień wyglądał właśnie tak:

Farma dyń (czynna do końca października )- Powsin

DSC_8157
DSC_8124
DSC_8127
DSC_8128
DSC_8136
DSC_8142
DSC_8151
DSC_8152
DSC_8162
DSC_8174
DSC_8166
DSC_8202
DSC_8216

4 km za Farmą dyń Park zdrojowy w Konstancinie

DSC_8218

Park Cafe & Rest- polecam krem z białych warzyw z oliwą truflową- mniam!

DSC_8229
DSC_8250
DSC_8254

Tężnie

DSC_8266
DSC_8281

Kawiarnia Hugonówka

DSC_8297
DSC_8300
DSC_8301
DSC_8307

Powrót do domu

DSC_8308

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Audio bibLILOteczka

Od dłuższego czasu umilamy sobie podróże autem ciekawymi audiobookami, słuchowiskami i muzyką.

Dziś przedstawię nasz ranking płyt.

1. Melorymki

czyli muzyczne, krótkie rymowanki. Poleciła mi je Anita z Być bliżej. Zaczęliśmy od tej płyty przygodę z audiobookami. Myślę, że już 12 miesięczne dziecko z zaciekawieniem posłucha rytmicznych rymowanek.

melorymki_okladka_M-2

2. Najlepsze piosenki Pana Kleksa

ta płyta była następna. Lilka zna już wszystkie piosenki na pamięć i śpiewa razem z włączoną płytą. Ostatnio nawet razem oglądaliśmy fragmenty tego kultowego filmu i była zachwycona.

images-3

3. Dzieci z Bullerbyn czyt. Edyta Jungowska

pierwszy audiobook w całości przesłuchany  w podróży. Absolutny hit! Sama słuchałam z zaciekawieniem. A elektryzujący głos Edyty Jungowskiej wciąga w opowieść o przygodach dzieci.

dzieci-z-bullerbyn-b-iext3519566

4. Wasowski dzieciom

genialne dwupłytowe słuchowisko dla dzieci (do tego piękna grafika Magdy Pilaczyńskiej na okładce i w środku).

7a050d049238a23c00e3ce49cededd6d

5. Gdzie to jest? Wasowski

dwupłytowe słuchowisko zaciekawi nie tylko dzieci, ale również dorosłych. Klimat obu tych płyt jest naprawdę nie do opisania. W tle słychać prawdziwe instrumenty i świetną dykcję czytających.

d60e9265c804e78cc47e684627355551

6. Groszka. Piesek, który chciał mieć dziewczynkę czyt. Artur Barciś.

Bardzo ciekawa historia opowiedziana przez na odwrót. To pies chce mieć swoją dziewczynkę i prosi rodziców o sprezentowanie mu człowieka. Bardzo ciekawa opowieść o perypetiach psów z ludźmi widzianymi oczami zwierząt. Myślę, że każdy kto ma psa powinien mieć tego audiobooka.

f-groszka-piesek-ktory-chcial-miec-dziewczynke-audiobook

7. Wesoły ryjek czyt. Anna Seniuk

pełna uroku i humoru opowieść o przygodach prosiaczka. Bardzo fajna propozycja na długie podróże.

Wesoly-Ryjek_Wojciech-Widlak,images_product,22,978-83-7278-871-9_MP3

8. Mały książę z audiobooki.com

do słuchana na urządzeniach mobilnych – tutaj

images-2

9. Opowieści z Piaskowego Boru

to historia króliczycy Miszki, która opuściła miejsce urodzenia i wybrała się na poszukiwanie przygód. Bardzo ciepła i delikatna opowieść.  Do kupienia Tutaj

a1

10. Ja, Klara i dzieciaki

przyznam szczerze, że ta płyta jest dopiero na mojej liście, ale sam opis już mnie zachwycił:


Klara i jej brat kochają zwierzęta. Ich ulubieńcy: papuga Pippo, kot Kazimierz i jamnik Wąchacz wiedzą o tym doskonale.

Dzieciaki dbają o swych podopiecznych najlepiej, jak potrafią – karmią, kąpią, czeszą, strzygą, mierzą temperaturę, wyprowadzają na spacery, uczą języków obcych i kindersztuby.

Rodzeństwo jest gotowe również wysiedzieć papuzie jajo, o ile tylko papuga Pippo je zniesie. Tylko nie wiadomo, czy Pippo to dziewczyna?

f01fc8a0aa03f8e9863c7aed5f16ec25

a tu łapcie Storytel dla dzieci

tu ranking gdzie wrzuciłam najlepsze Audiobooki dla dzieci

ale też i Książki do słuchania dla dorosłych

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Co będzie z nebule.pl?

Pisać czy nie pisać? Zmienić styl i tematykę? Na te pytania pomogłyście mi znaleźć odpowiedź. Bardzo dziękuję Wam za poświęcony czas. Wiele z Was  rozpisało się do tego stopnia, że mam chęć Wam odpisać. Ankieta była anonimowa, więc odpowiedzi i moje wnioski napiszę tutaj. 

Kilka faktów o Was:

STAT1

Są tu same babki i mój mąż, który z braku obiektywizmu ankiety nie wypełnił. Bardzo mi miło:) Stawiam dziś Wam wirtualną kawę i zabieramy się do opracowania wyników.

Czyli mogę wnioskować, że statystyczna czytelniczka bloga nebule.pl ma od 18 do 44 lat.

Przeważają jednak czytelniczki w wieku 25-34, czyli w moim. Ponad połowa z Was mieszka w dużym mieście. Ciekawa jestem ile z Was mieszka w Warszawie?

Aż 93 % z Was ma wyższe wykształcenie. Z chęcią bym się też dowiedziała po jakich kierunkach jesteście? Czy jesteście humanistkami jak ja, czy może umysłami ścisłymi?

STAT2

Najczęściej czytacie nebule na smartfonach. Nawet Steve Jobs by tego nie przewidział, że tak to będzie wyglądało!

50% z Was trafiło na mnie na innym blogu. Ciekawa jestem na jakim? (mogłam dodać takie pytanie).

STAT4

92% z Was ma dzieci. Cieszę się, że zaglądają do mnie też osoby bezdzietne:)

Sporo z Was czyta mnie rok lub krócej. Uprzejmie donoszę, że nebule istnieje od roku. Wcześniej mój blog nazywał się Lili i ja- był bardziej mamuśkowy i pamiętnikowy. Stare wpisy oczywiście możecie znaleźć w archiwum.

Cieszę się, że tak licznie zaglądacie na nasz profil na Instagramie. Jest to mój ulubiony portal społecznościowy i bardzo często dodaję nowe zdjęcia. Staram się nie zamieszczać tych samych zdjęć na Facebooku i Instagramie, bo uważam to za zbyteczne. Jeżeli ktoś ma jeszcze chęć nas obserwować to zapraszam tutaj:  Instagram Nebule

Konto na Snapchacie dopiero raczkuje, ale wrzucam tam różne ciekawostki, których nie ma na innych platformach. Ostatnio mogliście zobaczyć tam nasz nowy fotelik samochodowy lub moją minę kiedy idę po Lilkę do przedszkola. nick: nebule_blog

STAT3

Ten slajd zaskoczył mnie najbardziej!

Po pierwsze pora, o jakiej wchodzicie na blog! Myślałam, że mój prime time jest jednak do godziny 11 ( tak pokazywały dane z Facebooka). Po wynikach ankiety tak sobie wyobrażam Wasze wieczorne czytanie:

a). dziecko siedzi w wychłodzonej wodzie w wannie z odmoczkami na opuszkach, a Wy na smartfonie gorączkowo czytacie nowy wpis siedząc na podłodze

b). wieczorne rytuały to przecież przyjemności Taty, a Wy w tym czasie macie  w końcu chwilę na otworzenie komputera, bo w końcu nikt nie włazi na kolana

c). cały dom już dawno śpi, a czytanie nebule jest tak „wciągające”, że po minucie usypiacie z  tabletem w ręku

Sporo z Was wchodzi na blog bezpośrednio z Facebooka. Jest to dla mnie bardzo ważna wiadomość:)

STAT)(

Największe zdziwienie podczas opracowywania wyników. Już pod koniec sierpnia miałam plan, że będę od września pisać codziennie. Jednak wyniki ankiety pokazały, że wolicie  3 wpisy w tygodniu. Tak też zostanie! Za to mogę Wam zagwarantować, że będą dopracowane w 100 % i będą tylko ważne tematy.

Drugi graf również mnie zaskoczył. Ponad 75% z Was kupiło coś z mojego polecenia. Dziękuję za zaufanie. Obiecuję, że Was nie zawiodę przy kolejnych wyborach.

To samo dotyczy ostatniego grafu. „Kupujecie” również moje poglądy i Wam za to dziękuję:)

STAT40

Odpowiedzi na to pytanie lekko mnie zdziwiły.

  1. Rozwój dziecka – ok tego się spodziewałam
  2. BibLILOteczka – czyli nasz przegląd książkowy. Nie spodziewałam się, że będzie tak wysoko! Dzięki:)
  3. Montessori – prawie wypadło z pierwszej 3 na rzecz „Wychowania”
STAT6

Ok! Widzę, że Montessori jednak Was interesuje:) Będzie jeszcze na ten temat sporo.

Wychowanie – postaram się w miarę możliwości napisać kilka postów również na ten temat.

Cieszę się bardzo, że jednak nie macie ochoty czytać tak wiele o nas. Staram się chronić naszą prywatność i tak będzie dalej.

Pytanie o post specjalnie dla Ciebie było strzałem w dziesiątkę. Przez najbliższe 455 dni mam pomysły na posty dla Was:)

STAT*

Myślałam, że wpisy poradnikowe są jednak nudne:) A tu taka niespodzianka!

Real life – ok, postaram się pisać o codziennym, nudnym życiu matki w dużym mieście.

STAT)

Dziękuję za wszystkie miłe słowa. Bardzo mnie podbudowały i wiem, że doceniacie moją pracę. Kopniak na rozpęd, jak nic:)

Ok, trochę konstruktywnej krytyki również jestem w stanie przyjąć.

Mało tego uważam, że te komentarze dały mi najwięcej. Darzycie mnie ogromnym zaufaniem i wiem, że nie mogę Was zawieźć.

Jedna z Was napisała, że nie do końca wykorzystuję swój potencjał i żebym się wzięła w garść to blog będzienajlepszy w Polsce. Dziękuję Ci bardzo za te słowa. Zadziałały na mnie bardzo motywująco i mam nadzieję, że efekty już niedługo zobaczycie.

STATR

Kilka pytań o posty sponsorowane.

Cieszę się, że zdajecie sobie sprawę, że blog to moja praca i akceptujecie te wybory, które prezentuję na blogu. Uwierzcie mi, że oferty bardzo selekcjonuję i nie polecam rzeczy, produktów, usług, które nie są zgodne z moimi przekonaniami. Nie reklamuję również rzeczy, których nigdy nie wypróbowałam.

Dzięki temu, że zarabiam na blogu nie muszę wracać pracy. A na tym korzystacie Wy, bo gdybym wróciła na etat blog przestałby istnieć.

STATKK

Będę negocjować rabaty dla Was!:)

STAT)I

Inne blogi, które również odwiedzacie wcale mnie nie zdziwiły:) też je odwiedzam

Wnioski na koniec również dały mi niezłego kopa motywacyjnego.

Dziękuję Wam, że ze mną jesteście

Zmian wielkich nie będzie. Jednak wiem, że muszę jeszcze bardziej się przyłożyć. W końcu to dla Was jest ten blog.

Ania

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Gadżety dziecięce drzewiej + ROZDANIE

Podgrzewacz na mokre chusteczki? Alarm na pieluchę? Tłumacz płaczu dziecka? Gadżetów dziecięcych jest już od groma i trochę. Ciągle również powstają nowe. Jedne są bardziej przydatne, inne zdecydowanie mniej. Jednak jest już kilka takich, bez których nie wyobrażamy sobie życia.

Zapytałam znane blogerki bez czego już nie wyobrażają sobie życia?

Justyna Basińska z bloga Flowmummy:

  • chusteczki nawilżane
  • buggy board- dostawka do wózka
  • nosidło Tula

Marlena Wróblewska z bloga Makóweczki:

  • pieluszki jednorazowe
  • chusteczki nawilżane
  • monitor oddechu

Wioleta Wołoszyn z bloga Matkawariatka

  • butelka Safe Sippy
  • niania elektroniczna z monitorem oddechu
  • wanienka Flexi bath

Paulina Herman z bloga Księżniczka w kaloszach

  • butelka Sigg
  • śliniak Babybjorn

Anita Romanowska z bloga Być bliżej

  • nosidło Tula
  • inhalator
  • fotelik samochodowy i rowerowy

A jak to było drzewiej? Przepytałam moją teściową jak to kiedyś bywało. Czego się używało i o czym się marzyło?

Temat pierwszy to wózek, bez którego ja nie wyobrażam sobie życie. Otóż z wózkami był duży problem, bo trzeba go było wystać w kolejce. Często były to długie godziny, ale gra była warta świeczki. Kiedy wielką landarę na kołach toczyło się do domu – radość nie znała granic. Wózki były wtedy ogromne. Często dwójka dzieci miała w nich sporo miejsca. Metalowy stelaż na skórzanych paskach bujał do snu niejednego malucha.

Wózka nie dało się złożyć. Bo i po co? Niewiele osób miało samochody, więc i nie było takiej potrzeby Skoro było mało aut to i podróż nim była o wiele bezpieczniejsza niż jest teraz. Małe dziecko trzymało się na rękach, często i siedząc z przodu. Trochę starsze siedziały z tyłu niczym nie przypięte. Teraz takie historie mrożą krew w żyłach, ale kiedyś było naprawdę nie wiele aut i jeździło się wolno. Nie było spacerówek.

Czy ludzie odczuwali jakieś braki z powodu braku tych udogodnień? Otóż nie!

Ten fakt na pewno Was zdziwi. Miejscem dziecka był dom. Nie zabierano dzieci w miejsca publiczne. Nawet kiedy w niedzielę się szło do kościoła to dziecko zostawało w domu- najczęściej pod opieką starszego rodzeństwa (już 6-7 letnie dzieci same opiekowały się dużo młodszym rodzeństwem).

Na wsiach używano wózków żeby zabrać dziecko na pole i żeby je tam w spokoju zostawić. Na ten czas dawało się zamiast smoczka zawinięty w kawałek materiału cukier. Ta namiastka smoczka miała dwie funkcje- uspokajającą- przez odruch ssania i dodatkowo odżywczą.

Piersią karmiło się do około roku. Dopiero wtedy wprowadzano pokarmy stałe. Pierwszym produktem, który dostawało dziecko był chleb. Nie przecierano zupek na papki i podawano jedzenie w całości do ręki ( jak początki BLW). Później podawano kawałki ugotowanych warzyw- ziemniak, marchew. Jednym z najbardziej popularnych produktów było mleko krowie. Na zwykłą szklaną butelkę naciągano gumowy smoczek i taki o to posiłek podawano dzieciom.

Ten czas oczywiście najbardziej kojarzy się z tetrą.

Z wielkimi garami ustawionymi na piecu i gotującymi się tam pieluchami. Pieluchy tetrowe nie były wcale tak powszechnie dostępne. Nie było można kupić dowolnej ilości. Dlatego najczęściej pieluchy prało się w płatkach mydlanych dwa razy dziennie.

Nie wiem jakie było zużycie, ale na pewno było ich sporo. Sytuacja była mocno ułatwiona kiedy było ciepło i było można je wywiesić na podwórku. Jednak kiedy przychodziła zima cały dom był obwieszony na biało.

Kiedy kilkadziesiąt lat później weszły pieluchy jednorazowe niewielu rodziców było na nie stać. Używano ich tylko na specjalne  okazje (dłuższe wyjścia lub tylko do spania).

A co z wychwalanymi na potęgę chusteczkami nawilżanymi? Jak sobie kiedyś radzono?

Przez to, że dzieci najczęściej były w domu lub w okolicach domu to używano wody do mycia i kawałka materiału. Na wyjścia zabierano ze sobą materiałowe szmatki lub papier toaletowy.

Niemowlaki do 6 miesiąca życia najczęściej były zawinięte w beciki. Uszyte z pierzyny przez krawcową służyły przez długi lata dla całego rodzeństwa.

Tak to kiedyś wyglądało. Ludzie nie wiedzieli jak to będzie za kilkadziesiąt lat i ile tego asortymentu się pojawi. Myślę, że mamy o lepiej z tymi udogodnieniami dlatego zabieramy dzieci wszędzie ze sobą.

Ja też mam kilkanaście takich rzeczy, bez których nie wyobrażam sobie życia. Jednym z nich była wózkowa torba, którą za szybko przekazałam w drugie ręce. Tej używam od dłuższego czasu, bo zauroczył mnie jej wzór. Wózka używamy już rzadko – wtedy odpinam zaczepy i mam zwykłą torbę.

DSC_6574
DSC_6578
DSC_6597

Razem ze sklepem Cały dla mamy przygotowałam dla Was niespodziankę. Wybierzcie wzór Feeria ze sklepu Cały dla mamy i napiszcie jego nazwę na dole w komentarzu. Wśród osób, które zgłoszą chęć udziału wylosuję jednego szczęśliwca, który otrzyma organizer na wózek Feeria by La millou. Powodzenia!

Rozdanie trwa  do 21.09.2015 r.

WYNIKI ROZDANIA:

Organizer leci do K.K. – odezwę się do Ciebie na e- mail, który został podany w formularzu.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Misja „ja”

Często mam ten sen… Jestem w szkole, siedzę w ławce. Za chwilę ma być sprawdzian. Ja jestem totalnie nieprzygotowana. Dostaję kartkę i już czuję ogromne podenerwowanie. Oddaję ją pustą, bo w głowie mam totalną dziurę.

Ten sen pojawia się u mnie jak coś zaniedbuję.

Śni mi się ostatnio często, bo mam wrażenie, że ignoruję siebie.

Pogubiłam się lekko. A na pewno zapomniałam o sobie. Od dłuższego czasu mam wrażenie, że dni uciekają mi przez palce, a ja nic ważnego nie robię. Wstaję rano, czasami dostaję kawę do łóżka i wdrażam się w dzień dzisiejszy. Staram się planować, ale to wychodzi mi niezbyt dobrze.

Prowadzę kalendarz, z którym sama nie mogę dojść do ładu. Jednak, często udaje mi się odhaczać wszystkie zadania, które mam w głowie. Niektóre punkty dnia robię dosłownie na autopilocie. Prace w domu, blog, zabawa, zakupy, obiad, chwila we troje, kolacja, film lub serial z mężem i już mówię dobranoc. Brakuje mi tego czasu dla siebie. Ostatnią książkę przeczytałam w maju.

Na blogu piszę na tematy związane ze światem dzieci i pewnie dlatego gdzieś zagubiłam siebie. Ktoś kiedyś napisał mi w komentarzu, że mój blog jest za bardzo ześrodkowany na dziecku. Najpierw lekko się oburzałam, a teraz przyznaję Ci rację. Dziękuję. Będzie tu więcej rodzica, kobiety, żony, matki.

Wiem, że poczułabym się lepiej gdybym zadbała o siebie. Czuję, że jestem dobra dla wszystkich tylko nie dla siebie.

Dlatego stwierdziłam, że nie ma co tylko narzekać, tylko coś trzeba z tym zrobić.

Mateusz Grzesiak uświadomił mi ile czasu marnuję w sieci. Nie mówię tu o pracy, czyli blogu. Tylko o takim bezsensownym siedzeniu np. na Facebooku. Jedna godzina w internecie przez miesiąc to więcej niż jeden dzień (zmarnowany). A rocznie wychodzi to 15 dni! Szkoda mi jest tego czasu.

Wykasowałam aplikację facebookową z telefonu. Raz dziennie przeglądam cały newsfeed na komputerze. Często stwierdzam, że nic takiego by mnie nie ominęło jeżeli bym tego nie zrobiła. Sporo rzeczy ukryłam, które uznałam, że są dla mnie bez znaczenia.

Mniej zakupów, mniej rzeczy

Coraz rzadziej chodzę na zakupy. Nie śledzę najnowszych trendów we wszystkich dziedzinach. Pomogła mi też „Magia sprzątania”. 15 razy się zastanawiam czy kupić daną rzecz, bo wiem, że nie chcę na nowo zagracić naszej przestrzeni. Kupuję mniej, ale lepszej jakości.

Wiem co jem

Dzięki diecie mam nowe nawyki żywieniowe, które pomagają mi dbać o zdrowie.

Zrezygnowałam z siłowni, bo nie dawała mi radości.

Mam mniej sprzątania, bo pozbyliśmy się wielu rzeczy.

Nie potrzebuję wielkiej rewolucji i wyjazdu na 10 dni w góry aby odnaleźć siebie.

Wystarczą mi pomalowane paznokcie, przeczytana gazeta od deski do deski, ciekawa książka czytana w ciągu dnia. Potrzebuję tych chwil dla siebie i często je sobie planuję. Z wykonaniem jest różnie, ale jestem na dobrej drodze.

Często zaglądam do dziewczyn ze zrobto.no. Dają mi niezłego kopa.

DSC_6651
DSC_6650
DSC_6765

Jeżeli chcecie być na bieżąco z wpisami, a nie zaglądacie na facebooka proponuję zapisanie się do newslettera. Jak tylko pojawi się nowy post dostaniecie e-maila:)

email

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Czy nad Bałtykiem w sezonie da się odpocząć?

Po naszym zeszłorocznym wyjeździe miałam wielkie wątpliwości czy jest to możliwe we wpisie Morskie opowieści. Do dziś wspominam ten wyjazd z wielkim niesmakiem.

Oczywiście, zdaję sobie  z tego sprawę, że źle wybraliśmy miejsce, bo Mielno  w sezonie nie rozpieszcza szeroko pojętą kulturą. Ale z tego co się orientuję to w innych nadmorskich kurortach jest wtedy podobnie. Tylko nie ma imprezujących do białego rana małolatów. Jednak wciąż nie wyobrażam sobie wyboru hotelu/apartamentu/domków w środku lasu.

W razie niepogody nad kapryśnym Bałtykiem chyba oszalałabym z 3-letnim dzieckiem. Asekuracyjnie wybieramy jednak większe miejscowości z infrastrukturą rozrywkową. No, ale niestety jesteśmy wtedy skazani na kicz i tłumy. Jak z tego wybrnąć?

W tym roku zaplanowaliśmy wyjazd na ostatni tydzień sierpnia.

I był to strzał w 10. A nawet w 11.

Już pierwszego dnia zaskoczyła mnie prawie pusta plaża, a był to weekend. Raz na 1,5 godziny przechodzili mobilni sprzedawcy, wymęczeni pracą przez cały sezon. Ledwo udawało im się wydusić z gardła: „Kukurydzaaaa, kradzione radia samochodowe, kolorowe digidongi…”. Zupełnie nie zwracaliśmy na nich uwagi. Parawaning był również w fazie agonalnej.

Miejsce w pierwsze linii od morza było dostępne  przez 24 h na dobę, a nie tylko o 5 rano. Mniej, wszystkiego mniej. Straganów kilka i to w wybranych miejscach. W restauracjach prawie pustki (poza absolutnie genialną Werandą w Jastarni).

Lilce również się odmieniło. Tak jak w ubiegłym roku największą atrakcją na plaży były schody i akrobacje na poręczach to teraz bawiła się kamieniami i patykami wymyślając przy tym historię rodzinnej sagi jak z Dynastii. 4 zabawki do piasku miała do dyspozycji, a kulała kamienie i układała je w drzewa genealogiczne.

W tym roku nastąpił również historyczny przełom. Lilka zanurzyła duży palec u lewej stopy w Bałtyku. Miał 6 stopni, więc ten heroiczny czyn w pełni zaspokoił jej ego.

Pogoda dopisała, jeden dzień do południa było chłodniej. A pozostałe dni wykorzystaliśmy w pełni aby uzupełnić rezerwy wit D3.

No cóż. Za rok wrócimy w tym terminie. To już pewne.

A jak Wasze nadmorskie wojaże? Udały się?

DSC_7488
DSC_7476
DSC_7548
DSC_7577
DSC_7585
DSC_7604
DSC_7608
DSC_7623

 kiecka TU

Sztyblety Mrugała TU

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Nadchodzi nowe

Jak wiecie, jutro jest ten dzień. Moje dziecko idzie do przedszkola, a ja będę pracować w domu. Przez 4 h dziennie zamierzam pracować właśnie tutaj na Nebule.

Chcę udoskonalić to miejsce dla Was – moich wspaniałych czytelników.

Dlatego bardzo Was proszę o wypełnienie anonimowej ankiety, która mi pomoże w zmianie na lepsze.

Anonimowa ankieta do wypełnienia TUTAJ

Dziękuję za poświęcony czas:)

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Jesteśmy w Bajce


Takie miejsca widziałam jedynie w USA i Wielkiej Brytanii. A moja przyjaciółka mówi, że w podobnym była w Dubaju. Powiedziała wtedy: „Pojedzcie, na pewno Wam się spodoba, a L. będzie zachwycona”

Nie myliła się.

W podwarszawskich Błoniu (zjazd z autostrady WAW_PZN) jest plac zabaw z prawdziwego zdarzenia. Nazywa się „Park Bajka”. Niedaleko kina na ul. Jana Pawła II znajduje się park o powierzchni ponad 20000 metrów kwadratowych. A w nim wspaniale zaprojektowany plac zabaw spełniający najwyższe standardy.

Plac zabaw oczywiście jest bezpłatny.

DSC_7908

Ogrodzony teren zachęca do spacerów i jeżdżenia na rowerach

DSC_7682
DSC_7693

Teren jest wykorzystany w 100% Dużo  atrakcji wykonanych z naturalnych materiałów.

DSC_7720

Na każdym kroku czekają na nas tunele

DSC_7728
DSC_7733

Ogrodzony plac zabaw dla mniejszych dzieci wyłożony tartanem.

DSC_7736
DSC_7742

Wiklinowe atrakcje: tunele i domki

DSC_7755
DSC_7760
DSC_7796

Muzyczny plac zabaw

DSC_7763-2
DSC_7768
DSC_7771
DSC_7774

Krzywe zwierciadła

DSC_7800
DSC_7785
DSC_7804
DSC_7806

Nawet murki ogradzające są przystosowane do chodzenia po nich

DSC_7837
DSC_7832
DSC_7843

I największe wodne atrakcje! Koniecznie weźcie stroje, ręczniki i crocsy.

DSC_7868
DSC_7871

Ten budynek to toalety… Bardzo przestronne, można do nich wjechać wózkiem.

Jeżeli będziecie wracać do Warszawy koniecznie wstąpcie do oddalonej o 12 km Werandy w Podkowie Leśnej (ul Jana Pawła). Cudowne miejsce z pysznym jedzeniem.

IMG_8011
FullSizeRender-4
IMG_8022

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Chwile ulotne

2 razy w roku przemierzamy 600 km, aby pobyć kilka dni razem. Te chwile wiele dla nas znaczą i tylko umacniają naszą więź. Nasze dzieci dogadują się ze sobą, a po powrocie do domu tęsknią.

Nie trzeba wielu słów aby opisać nasze relacje. Niech mówią zdjęcia…

DSC_6442

DSC_6460

DSC_6462

DSC_6464

DSC_6492

DSC_6821

DSC_6831

DSC_6838

DSC_6872

DSC_6876

DSC_6917

DSC_6920

DSC_6921

DSC_6922

DSC_6930

DSC_6947

DSC_6978

DSC_6991

DSC_6997

DSC_7043

DSC_7175

DSC_7179

DSC_7235

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej