kontakt i współpraca
Dziadkowie Lilki proszeni są o nie zaglądanie do tego posta:)
Również w tym roku stwierdziłyśmy, że takie prezenty będą najlepsze. Chciałam żeby to były użyteczne rzeczy, a nie zbieracze kurzu.
Dziś pokażemy, co fajnego razem zrobiłyśmy dla Dziadków z południa Polski i ze wschodu. Będą to w sumie dwa różne pomysły.
Potrzebujemy:
Zaczynamy od odmierzenia kawałka chusteczk i- tak aby pasował do świecy. Następnie chusteczkę naklejamy na kartkę papieru (na brzegach) taśmą klejącą- ułatwia to rysowanie po niej. Dziecko wykonuje rysunki, możemy wykropkować litery do połączenia (dla nie piszących). Następnie odklejamy delikatnie chusteczkę i oddzielamy warstwy.
Potrzebna jest nam tylko jedna (górna). Przykładamy chusteczkę do świecy i owijamy papierem woskowanym. Następnie włączamy suszarkę i kierujemy źródło ciepła na świecę. Robimy tak, aż chusteczka wtopi się w świecę. Gotowe!
Na kubku dziecko rysuje dowolne wzory lub pisze litery. Odstawiamy kubek do oschnięcia na 4 h. Następnie wkładamy go do nie nagrzanego piekarnika do utrwalenia na 90 min na 160 stopni. Dzięki temu zabiegowi napisy będą trwałe i nie zejdą nawet w zmywarce.
Wykropkowałam litery:
Dziecinnie proste:)
*A niektóre są nawet za 0 zł
Często chcemy ofiarować naszym dzieciom coś specjalnego. Takiego, żeby zaparło im dech w piersi i zaczęły skakać z radości krzycząc „Wow, wow, wow!”. Staramy się znaleźć coś wyszukanego, niebanalnego i bardzo angażującego. Poświęcamy na to długie godziny tylko po to, żeby sprawić dziecku radość.
A tymczasem im więcej czasu przeznaczymy na poszukiwania tym proporcja do reakcji naszej pociechy jest niewspółmierna. Znacie to? Ja tak! Dlatego dziś przygotowałam listę aktywności lub rzeczy, które uwielbiają dzieci bez względu na wiek. Czysta radość gwarantowana! Takie proste, a sprawia dzieciom najwięcej uśmiechu. Dodatkowo jest bardziej edukacyjne niż niejedna książka, bo doświadczone przez wszystkie zmysły.
widzimy za oknem coś interesującego, szybko zakładamy odpowiednie ubrania i biegniemy na zewnątrz. Takie obserwacje bardzo często wywołują u dzieci uśmiech, a dodatkowo uczą. A samo łażenie po kałużach w deszcz nauczy ich więcej niż niejedna lektura.
no które dziecko tego nie lubi? Uwielbiamy kolorowe banieczki unoszące się w powietrzu. A to jest zabawa za całe 2 zł:) Jeżeli pozwolimy dziecku dmuchać to dodatkowo będzie miało okazję ćwiczyć fazę wydechową.
nieważne czy darmowe, reklamowe czy takie kupione. Dzieci je uwielbiają i potrafią w kreatywny sposób wykorzystać. Można je odbijać lub malować po nich mazakami.
jeżeli codziennie pokonujecie trasy autem warto raz na jakiś czas kupić bilet i przejechać się komunikacją miejską. Jest to niezapomniane przeżycie, a nam się wydaje, że to niewygodne. Dzieci uwielbiają jeździć autobusem, tramwajem lub metrem, a jeżeli jeszcze pozwolimy im skasować bilet to gwarantuję, że będą trzymać go malutkiej rączce jak największy skarb.
kto by pomyślał, że to może być interesujące? A jednak jest i to bardzo! Pociąg odjeżdżający do Sulejówka może dziecko bardziej zauroczyć niż kucyk Pony. A jeżeli do tego umiemy dopowiadać ciekawe historie- dziecko będzie wniebowzięte.
nieważne czy w parku czy w środku miasta. Dzieci uwielbiają wrzucać kamyczki lub patyki. Jeżeli jest możliwość przebiegnięcia na drugą stronę i sprawdzenia czy ich skarb już płynie z pewnością na ich twarzy zagości uśmiech.
z rodzicem lub bez. Ta atrakcja jest bardzo pożądana w naszym domu. Sprawia wiele radości, a nic nie kosztuje, no może po jakimś czasie wymianę materaca. A dlaczego warto? Skakanie po sprężynach doskonale wpływa na układ przedsionkowy i pobudza go do pracy. Jedynie upadki mogą być niebezpieczne dlatego najlepiej upewnić się, że w pobliżu nie ma np. szklanego stolika. A nawet upadki uczą układ nerwowy reakcji obronnych;)
tania, prosta i bardzo edukacyjna czynność. Nieważne czy przy stoliku, w wannie czy na podwórku. Dzieci kochają wodę: przelewać, wylewać, psikać, zamrażać, roztapiać itd. Tyle nauki, a koszt niewielki. Dodatkowo ćwiczą motorykę małą.
mieszanie jajek i dodawanie łyżką mąki jest bardziej rozwijające niż niejedna zabawka. Do tego spędzimy razem naprawdę fajny czas, który nasze dziecko zapamięta na całe życie.
taka atrakcja za 2 zł. Mają wszystko to co dzieci kochają. Kolorowa kulka na wafelku lub patyczku często jest bardziej pożądanym obiektem niż klocki Lego. A do tego nie wiem czy wiecie lizanie lodów ćwiczy język:)
Takie proste, a sprawia tyle radości! Czas poświęcony dziecku jest najcenniejszą rzeczą jaką kiedykolwiek możemy podarować. Dlatego warto korzystać z mojej listy:)
Jeżeli spodobał Ci się ten wpis lub wywołał wspomnienia z dzieciństwa zostaw tu po sobie ślad, kliknij lajka lub udostępnij go na Facebooku
Czyli jak zwykle lekko spóźniona garść inspiracji na styczeń.
W ubiegłym roku wisiał na lodówce kalendarz strażacki, a w tym roku ten pozytywny od Mamarak. Można go wydrukować tutaj:
Gra „Zgadnij co to jest?” do pobrania za free na różne smartfony – dla wszystkich, którzy lubią gimnastykę komórek mózgowych.
Od dawna jestem wielbicielką gier słownych, a ta jest po prostu genialna. Coś jak jednoosobowe kalambury:) – do tego świetne ilustracje i zaskakujące hasła.
Nie mogłam się już doczekać kiedy wprowadzą ten serwis do Polski. Za niewielkie pieniądze 8, 10 lub 12 euro (tyle co jednorazowy bilet do kina) mamy dostęp do nowych seriali zza wielkiej wody. Nie spodziewałam się, że będzie tak duża oferta dla dzieci. Przedwczoraj nadrabialiśmy Madagascar 3 (z dubbingiem). Nie wszystkie filmy i seriale mają dubbing lub napisy, ale widzę, że jest tego coraz więcej. Ściągnęliśmy również Netflix na Playstation i oglądamy bez specjalnego podłączania. J
eżeli nie macie konsoli do komputera możecie podpiąć TV za pomocą kabla HDMI. Z członkostwa można zrezygnować w każdym momencie bez żadnych konsekwencji. Oglądając coś na Netflix ma się wrażenie, że film jest puszczony z płyty. Nic się nie tnie i nie wiesza, jak przy innych serwisach online. Na razie nie widzę żadnych minusów. No i w końcu Lilka może obejrzeć Mother Goose Club- świetny program z piosenkami do nauki angielskiego.
Dostaliśmy na Święta od znajomych taką maszynę do popcornu. Nie dość, że stylowo wygląda to sprawdza się w 100%. Wsypuję zwykłą suchą kukurydzę i wyskakuje pyszny popcorn. Maszyna nie potrzebuje nawet grama tłuszczu, więc można powiedzieć, że jest dietetyczny:)
Moje lektury na najbliższe miesiące
Niestety Planeta organica ostatnio bardzo mi przesuszyła skalp i szukałam czegoś nowego. W ulubionej drogerii w Rzeszowie wpadłam na nowości Insight (można znaleźć online). Skład powalił mnie na kolana i od miesiąca używam tego zestawu. Jest moc!
I moje nowe hobby, o które nigdy bym siebie nie podejrzewała!
Aż śmiać mi się chce jak sobie o tym pomyślę, bo chyba się starzeję. W domu były do tej pory dwa kwiatki: bonsai z 3 listkami i drugi, którego nazwy nie znam. Dba o nie mąż:)
A tu z nowym rokiem ja się za to wzięłam i szukam nowych ciekawych gatunków. Poluję również na doniczki:) Ten piękny sukulent wypatrzyłam u teściowej, która ma niesamowitą rękę do kwiatów. Mam nadzieję, że go nie zepsuję, bo będę próbować go przesadzić. Szukam teraz czegoś do Lilki pokoju żeby sama mogła o niego dbać.
Wybieram się z przyjaciółkami na „Moje córki krowy”– świetna obsada i doskonałe recenzje przekonały mnie już dawno. Teraz tylko musimy zgrać terminy.
Witajcie w Nowym Roku.
Czy też, tak jak ja, żegnacie stary rok z refleksjami? Od pewnego momentu czuję, że czas ucieka mi przez palce, a ja w żaden sposób nie potrafię tego zatrzymać. Końcówka roku (jak zawsze) była szalona. Wiele chwil udało mi się zapamiętać, ale w końcowym rozrachunku wciąż mam wrażenie, że jest tego za mało.
Patrzę na Lilkę i widzę małą dziewczynkę, która wciąż nas bardzo potrzebuje. A kiedy staje obok 6-miesięcznej córeczki mojej przyjaciółki mam wrażenie, że jest dorosła. Wtedy zaczynam myśleć, o tych chwilach, których jej nie poświęciłam i jest mi smutno. Ten czas już nigdy nie wróci, a podobno będzie leciał coraz szybciej.
W ubiegłym roku miałam tylko 2 postanowienia noworoczne. Udało mi się je zrealizować niewielkim wysiłkiem. Ale dopiero wtedy kiedy odpuściłam.
W styczniu dzielnie uczęszczałam na siłownię. O moich zmaganiach możecie przeczytać we wpisie – Jak (nie) schudnąć 10 kg
Nie czułam euforycznego stanu ani napływających endorfin. Kiedy zbliżał się czas wyjścia na zajęcia czułam, że jest to kolejny przykry obowiązek. A tak przecież nie powinno być. W lutym byłam już zaledwie kilka razy. W marcu może raz. Karnet przeleciał na pusto do lipca. Miałam ogromne wyrzuty sumienia. Mąż również miał powód do lekkich drwin;)
Ten rok chcę przeżyć bez konkretnych planów i bez stresu czekać na to co przyniesie mi los. Chcę żyć dniem dzisiejszym, a nie tym co będzie za jakiś czas. Czuję, że będzie mi z tym dobrze, bo wiem, że wykorzystam ten czas teraźniejszy w 100 %.
Jestem typem, który uwielbia mieć WSZYSTKO zaplanowane. Często niemożność spełnienia tego planu wprawia mnie w ogromną frustrację. Ostatnie lata nauczyły mnie tego żeby nic nie planować. A żyć tym co jest teraz. Nie myśleć też za dużo o przeszłości.
Happy Planner to prezent od męża (tfuuuu Mikołaja). Prosiłyście mnie o zdjęcia wewnątrz. Żadne fotki nie oddadzą piękna tego przedmiotu. Pominęłam co prawda część o planowaniu dalekosiężnym, ale będę z niego intensywnie korzystać w organizacji mojej pracy tutaj.
Dziś przedstawię wam nasze najlepsze filmy familijne. Tu jest wpis stricte Filmy dla dzieci. Tymczasem tu, przez filmy familijne – rozumiem takie, które mrugają oczkiem także do dorosłego widza:)
Są takie wieczory, gdy zasiadamy całą rodziną i mamy wieczór filmowy. Lubię te chwile, ale jest coś, co mi przeszkadza się nimi cieszyć – wybór filmu. Przy pierwszym dziecku z chęcią oglądałam wszystkie bajeczki i fascynował mnie ten świat niejako powrotu do własnego dzieciństwa, przy jednoczesnym obserwowaniu tworzenia się filmowych wspomnień mojego dziecka.
Dziś już jestem rodzicem z bagażem doświadczeń i fascynacja oglądaniem bajek jest zamierzchłą przeszłością. W takie filmowe wieczory myśl o kolejnej bajce jest dla mnie męcząca, choć przecież są filmy animowane dla dzieci na poziomie – je uwielbiam, ale generalnie bajki dla dzieci są… dla dzieci.
Szukam więc kompromisu, którym są filmy familijne. To oczywiście nadal nie „Forrest Gump”, ale zwykle wszyscy jesteśmy zadowoleni. Dziś ułatwię Wam sprawę i podzielę się listą najfajniejszych filmów familijnych, które ubarwią Wasze wieczory, ucieszą dzieci, a Was nie znudzą.
klikając w zdjęcie – przeniesiesz się do zwiastuna.
Nie będę tego z tego robić rankingu TOP 10, TOP 20 czy TOP 30. Ba! Nawet nie będę numerować – dzięki czemu jak podeślecie inne sprawdzone produkcje – będę ubogacać wpis! Lista zaczyna się więc od najnowszych produkcji by na koniec przypomnieć klasyki.
IMDb – 7,4
tytuł oryginalny: Onwardrok produkcji: 2020długość filmu: 1h 42 min
Najnowsza produkcja Pixara ma wszystko. Jest filmowa podróż. Jest przygoda życia. Jest przemiana bohaterów. Jest przesłanie, że jest potrzebny nam umiar w używaniu technologii. Historyjka nie jest może super odkrywcza, ale odpowiednio bawi i wzrusza.
IMDb – 8,2
tytuł oryginalny: Klausrok produkcji: 2019długość filmu: 1h 36 min
To będzie obowiązkowa lektura w okolicy świąt. Choć niektórym dzieciom/rodzicom nie przeszkadza tematyka oglądać go po 7 razy i okrągły rok:) Film pełny komizmu sytuacyjnego. Najważniejsze, że i dziecko i dorosły znajdą coś dla siebie. W porównaniu do innych świątecznych produkcji – bardzo odświeżający!
IMDb – 7,2
tytuł oryginalny: A Dog’s Purpose rok produkcji: 2017długość filmu: 1h 40 min
Film reżysera Hachiko. To opowieść o miłości, przyjaźni i przywiązaniu, które pokonuje wszystkie bariery. Chłopiec, który w dzieciństwie dostaje psa, dorasta z nim, jednak kres psich dni jest szybszy niż ludzkich. Okazuje się jednak, że zwierzęca reinkarnacja istnieje – przynajmniej w tym filmie – i Bailey otrzymuje nowe ciało ze starą, psią duszą…
IMDb – 8,4
tytuł oryginalny: Cocorok produkcji: 2017długość filmu: 1h 45 min
Coco to opowieść o meksykańskim chłopcu, który kochał muzykę tak bardzo, że przeniosła go ona do świata umarłych. Świata który miał szansę poznać, by dowiedzieć się, że zmarli to nie tylko zdjęcia, ale prawdziwe historie prawdziwych ludzi. W tej opowieści wszystko jest piękne: pokazanie tradycji meksykańskich, związanych ze śmiercią, muzyka i sama animacja jest tak piękna, że zapiera dech. Wzruszenia i śmiech, plus mnóstwo mądrości.
IMDb – 6,7
tytuł oryginalny: Ferdinandrok produkcji: 2017długość filmu: 1h 48 min
Co się stanie kiedy pacyfista trafi na arenę… Bardzo ciepła opowieść. Sympatyczni bohaterowie. Mądre przesłanie. I co najważniejsze każdy znajdzie coś dla siebie. I dzieci i dorośli będą parskać głośnym śmiechem.
tytuł oryginalny: The Jungle Bookrok produkcji: 2016długość filmu: 1h 46 min
Dzieci klasykę znać muszą. I „Księga Dżungli” właśnie nią jest. Chłopiec wychowywany jest przez zwierzęta – nie będę opisywać fabuły, bo ją znacie. Ta wersja filmu to jednak majstersztyk. Wszystko dopracowane w najmniejszych szczegółach, a zwierzęta w wersji life-action przyprawiają o ciarki.
a tu łapcie świeżutki największy prezentownik z inspiracjami dla dzieci od 1 roku aż po nastolatków. 10 tablic z podziałem na wiek dzieci, w sumie ponad 100 przemyśłanych propozycji! – Prezenty na święta dla dzieci 2023
IMDb – 8,1
tytuł oryginalny: Inside outrok produkcji: 2015długość filmu: 1h 35 min
I kolejna animacja, ale także jest w tym zestawieniu, ze względu na swoją wyjątkowość. To opowieść o emocjach, które mieszkają w każdym z nas. W tej historii mają swoje imiona, twarze i charaktery. Tak, tak. Niczym w „Było sobie życie” emocje są spersonifikowane. Jest Radocha, Smutna, Gniew, Odraza i Strach. Gdy dziewczynka przeżywa trudne chwile związane z przeprowadzką, jej dotąd działająca doskonale konstrukcja psychiczna, zaczyna się chwiać w posadach. Na ratunek ruszają Radocha i Smutna docierając do najdalszych jej zakamarków. Ten film jest tak dobry, że jego rekomendacja zajęłaby mi kolejnych kilka stron tekstu. Musicie to zobaczyć. Czapki z głów dla twórców.
IMDb – 6,9
tytuł oryginalny: Cinderellarok produkcji: 2015długość filmu: 1h 45 min
Klasyczna baśń o dziewczynie, która dzięki udanemu mariażowi, z pomiatanej pasierbicy, staje się żoną księcia. Choć schemat jest już dziś nieco passe, to film jest przepiękny i z pewnością spodoba się dzieciom. Dorośli odnajdą w nim magię, jednak ostrzegam, że opowieść ta, momentami absurdalna, może irytować, dlatego oglądając ją z dziećmi, nastawcie się na dobrą zabawę i przymknijcie swoje feministyczne oko na irytujące wątki.
IMDb – 7,5
tytuł oryginalny: Heidirok produkcji: 2015długość filmu: 1h 51 min
Chyba mało kto zna Heidi. A warto! Oszałamiające alpejskie widoki, wzruszająca historia. Osierocona Heidi, ma ułożone życie ze dziadkiem na łonie natury, kiedy pojawia się ciotka, pragnąca ucywilizować dziewczynkę. Zabiera ją do miasta, gdzie poznaje niepełnosprawną bogatą Klarę. Światy obu dziewczynek nie mogłyby się bardziej różnić…
IMDb – 7,0
tytuł oryginalny: Maleficentrok produkcji: 2015długość filmu: 1h 37 min
Ten film jest pięknie zrobiony – kostiumy, scenografia no i wspaniała kreacja Angeliny Joli w roli Diaboliny z pewnością spodobają się Wam. Dzieci urzeknie fabuła, która zbliżona jest to opowieści o Śpiącej Królewnie, jednak pokazuje tę historię z punktu widzenia Tej Złej?
tytuł oryginalny: Paddingtonrok produkcji: 2014długość filmu: 1h 35 min
Paddingtona chyba nikomu nie muszę przedstawiać. Dzieci tak samo jak kochają książki, z rozdziawionymi buziami pochłaniają też film. Film zrobili producenci Harry’ego Pottera. Niech samo to będzie rekomendacją że wzięli się za to profesjonaliści. Wyszło wspaniałe kino familijne. Film doczekał się już paru części:)
tytuł oryginalny: Belle et Sébastien rok produkcji: 2013długość filmu: 1h 44 min
To kolejna opowieść o przyjaźni człowieka ze zwierzęciem, w tym przypadku psem. Akcja filmu dzieje się w cudownych i malowniczych Alpach w 1943 roku. Mieszkańcy wioski tracą swoje owce. Tymczasem Sebastian spotyka w górach samotnego owczarka, z którym się zaprzyjaźnia. Czy to Bella jest winna porwaniom owiec? Wspaniały klimat i piękne okoliczności przyrody dla dorosłych i oczywiście chłopiec i pies dla dzieci.
IMDb – 6,3
tytuł oryginalny: Karsten og Petra blir bestevenner rok produkcji: 2013długość filmu: 1h 14 min
To jest ostatni hit! Obejrzeliśmy razem i znów pojawiły się prośby o ponowne włączenie. Film powstał na podstawie książki, o której kiedyś pisałam. Bardzo fajny dla dzieci, które zaraz zaczną edukację przedszkolną, bo pokazuje kuluary tej instytucji. Trochę magii i piosenek urozmaica oglądanie. W kinach studyjnych jest teraz wersja świąteczna, ale nie możemy trafić.
IMDb – 5,6
tytuł oryginalny: Mirror Mirrorrok produkcji: 2012długość filmu: 1h 46 min
Julia Roberts jako Zła Królowa, trafia np. do gabinetu odnowy biologicznej…:) Popis autoironii. To taka ocierająca się o parodię formuła komedii, gdzie i dzieci i dorośli będą się śmiać do rozpuku. Osadzona w baśniowym świecie ale pełna odnośników do wspólczeności.
IMDb – 7,7
tytuł oryginalny: Tangled rok produkcji: 2010długość filmu: 1h 40 min
Ona jest uziemiona… na wieki. Ale teraz dostała okazję by poznać świat po raz pierwszy na spółkę z pewnym łotrzykiem. Historii Roszpunki nie muszę wam opowiadać. Wspaniała adaptacja filmowa. Idealna doza humoru.
IMDb – 7,1
tytuł oryginalny: Le petit Nicolas rok produkcji: 2009długość filmu: 1h 31 min
Mikołajek, Rosół, Ananiasz… te postaci przenoszą mnie do mojego dzieciństwa:) A Julek i Lilka chłonąc ich przygody na ekranie, wieczorem podtykają do czytania przed snem moje ulubione książeczki:)
tytuł oryginalny: Uprok produkcji: 2009długość filmu: 1h 36 min
Jeśli jakimś cudem nie widziałaś tego filmu – to od niego zacznij! To też tak uniwersalne i ponadczasowe kino familijne, że i dzieciaki i ty będziecie oglądać przyklejeni do telewizora. Film porusza głębokie nuty. Wartość przyjaźni, pogoń za marzeniami, że nawet nie będąc już najmłodszym wciąż można zmienić swoje nastawienie i wziąć świat za rogi!
tytuł oryginalny: WALL·Erok produkcji: 2008długość filmu: 1h 38 min
Zaczynają się prawdziwe klasyki:) Choć nie myślałem, że tak szybko stanie się nim historia robota sprzątającego. Kiedy Wall·e poznaję EVE – mimo, że film dzieje się za 700 lat – opowiada historię starą jak świat:)
tytuł oryginalny: Enchantedrok produkcji: 2007długość filmu: 1h 47 min
Znacie księżniczki disneyowskie – ptaki nad nimi śpiewają, słońce dla nich wstaje, jak śpiewał Kult: „na głowie kwietny ma wianek, w ręku zielony badylek. A przed nią bieży baranek, a nad nią lata motylek”. Taka właśnie księżniczka, w wyniku czarów-marów trafia nagle do współczesnego Nowego Jorku. Co może pójść źle? Wszystko! Oczekiwania kontra rzeczywistość. Księżniczka z bajki i zwyczajny facet. Zobaczcie sami.
IMDb – 6,4
tytuł oryginalny: Night at the Museumrok produkcji: 2006długość filmu: 1h 48 min
Cudowny film przygodowy, który przybliża dzieciom dawny świat i uzmysławia, że eksponaty to żywa historia. Oto Larry został zatrudniony jako strażnik w Muzeum Historii Naturalnej. Pracując na nocną zmianę, dowiaduje się, że właśnie nocą eksponaty ożywają. Rany, jak ja mu zazdroszczę! A co dopiero dzieci!
IMDb – 6,5
tytuł oryginalny: Nanny McPheerok produkcji: 2005długość filmu: 1h 37 min
Do ojca z gromadką niesfornych dzieci trafia Niania, która ma zapanować nad chaosem. Początkowo dzieci nic sobie nie robią z kolejnej niani, jednak tym razem trafiła kosa na kamień i Niania McPhee wprowadzi porządek w tej rodzinie, co oczywiście nie spodoba się dzieciom. Do czasu. Dużo zabawnych perypetii, ale także wzruszeń. Czasem zastanawiam się, czy potrzebuję takiej Niani, czy może sama już nią jestem?
tytuł oryginalny: The Chronicles of Narnia: The Lion, the Witch and the Wardrobe rok produkcji: 2005długość filmu: 2h 23 min
Kolejna z klasycznych opowieści, które trzeba znać. Rodzeństwo odkrywa magiczną szafę, która przenosi ich do magicznego świata Narni. Dzieci będą oczarowane opowieścią, a rodzice cudownym klimatem i światem, jaki udało się stworzyć twórcom tego filmu.
tytuł oryginalny: The Princess Diaries rok produkcji: 2001długość filmu: 1h 51 min
To opowieść, którą najlepiej ogląda się mamom i córkom. Nastoletnia, zwykła dziewczyna z San Francisco, zostaje odwiedzona przez nieznaną jej dotąd babcię, która oznajmia jej, że jest następczynią tronu niewielkiego, europejskiego państwa. Dziewczynki, już takie od 8 roku życia, będą zachwycone perypetiami dziewczyny, która ma stać się królową.
IMDb – 7,8
tytuł oryginalny: Shrekrok produkcji: 2001długość filmu: 1h 30 min
Bez dwóch zdań klasyk, który po prostu musiał się tu znaleźć. W Polsce zapisał się na kartach historii, dzięki brawurowemu tłumaczeniu i cudownemu dubbingowi. Pewnie nawet nie wiecie, że w oryginale bohaterom głosy dodawały takie tuzy aktorstwa jak Mike Myers, Eddie Murphy czy Cameron Diaz! Ale chyba mimo tego polski dubbing wygrywa:)
tytuł oryginalny: A Little Princessrok produkcji: 1995długość filmu: 1h 37 min
Tę opowieść zna chyba każdy. No może każda?. Mała Sara trafia na pensję do Panny Mincin, gdzie ma pobierać naukę. Gdy jednak nadchodzą wieści o śmierci jej ojca, okrutna właścicielka szkoły zamienia życie Sary w piekło, degradując ją z pozycji bogatej uczennicy do służącej. To klasyka gatunku, pełna wzruszeń i emocji.
tytuł oryginalny: Jumanji rok produkcji: 1995długość filmu: 1h 44 min
Chłopiec, który odnalazł grę, trafia do serca dżungli w niewiadomy sposób. Mija 26 lat, gdy dwójka dzieci, wprowadzając się do jego domu, odnajduje tę grę i zaczyna w nią grać. Oni również zostają wciągnięci do świata Jumanji. Czy im wszystkim uda się wydostać? Świetna rozrywka dla dzieci i rodziców.
tytuł oryginalny: Alla vi barn i Bullerbynrok produkcji: 1986długość filmu: 1h 27 min
Znów – klasyk, którego nikomu nie trzeba przedstawiać – nie udało mi się odkopać żadnego trailera – kliknięcie w plakat przeniesie was wprost do drugiej części filmu z nowymi przygodami!
IMDb – 6,8
tytuł oryginalny: Akademia Pana Kleksarok produkcji: 1983długość filmu: 2h 38 min
Polacy nie gęsi – więc i nasz swojski prekursor Harry’ego Pottera musiał się znaleźć w tym zestawieniu. Absolutny klasyk. Ja sama oglądałam go może z 50 razy na kasecie VHS. A razem z Lilką zdarzyło się to już może z 10 razy. Soundtrack dzieci znały na pamięć zanim w ogóle poznały co to telewizor:)
tytuł oryginalny: E.T. the Extra-Terrestrialrok produkcji: 1982długość filmu: 1h 55 min
To najstarszy film w rankingu. Aż trudno uwierzyć, że ma już 38 lat! Opowieść o kosmicie, który przypadkowo został na ziemi i trafił pod opiekę chłopca, urzeka już kolejne pokolenia. Dzieci muszą zobaczyć E.T., a dorośli… no cóż, rozczuliło mnie oglądanie tego filmu. Uśmiechałam się też z ciekawością, oczekując na scenę odlotu statku kosmicznego. Fajnie sobie kiedyś radzili, gdy nie było takich możliwości technologicznych, jak dziś.
A jak szukacie tysięcy godzin filmów za 49 zł rocznie to może zobaczcie jakie super seriale i filmy można obejrzeć na Amazon Prime Video
Zapraszam też na zestawienie Najlepsze seriale MAX
A tu łapcie świeżutkie inspirację na Prezent dla niej i dla niego pod choinkę 2024!
A tu za to świeżutki największy prezentownik z inspiracjami dla dzieci od 1 roku aż po nastolatków. 10 tablic z podziałem na wiek dzieci, w sumie ponad 100 przemyśłanych propozycji! – Prezenty na święta dla dzieci
Tu znajdziecie coś dla dorosłego widza – nasze Najlepsze filmy 2022
Tu łapcie świeżutki SkyShowtime TOP 20 z naszymi polecajkami a tu Disney dla dzieci.
Tu łapcie polecajki na najlepsze seriale Apple TV+
a tu łapcie inspiracje na Prezenty na Dzień Dziecka 2025
Tu łapcie Seriale dla dzieci na Netlixie
Tu znajdziecie coś dla dorosłego widza – nasze najlepsze seriale Netflix, tu Disney seriale
Tu znajdziecie odpowiedź Jak wprowadzać dzieci w świat bajek
a jak już je wprowadzicie zapraszam po Najlepsze bajki na Netflix a tu wpis w którym znajdziecie najlepsze bajki edukacyjne, dostępne też poza Netflixem
Tu łapcie najświeższy wpis: Okulary przeciwsłoneczne dla dziecka 2024
Tu łapcie naszę listę – najlepsze seriale TOP 100
Koniecznie napisz mi co jeszcze jest „lekturą obowiązkową” w Twoim domu! Jakie są twoje ulubione filmy familijne? Obiecuję zebrać najczęściej powtarzające się sugestie i zaktualizować wpis o tytuły, które przegapiłam!
A jak macie już dość ekranu – zainspiruj dziecko by zrobiło Lapbook na interesujący go temat
tu macie nasz tegoroczny wybór na Lunchbox i bidon 2025 a tu Plecak do szkoły 2025
Dziś chciałam się z Wami podzielić przepisami na moje ulubione sałatki. Są bardzo proste w wykonaniu, a do tego pyszne. Myślę, że każda z nich nadaje się na święta, Sylwestra albo można ją zrobić bez okazji.Wszystkie przepisy mam od moich znajomych i robiłam je już wielokrotnie.
Wybaczcie brak zdjęć, ale jestem już na urlopie:)
pół opakowania makaronu w kształcie ryżu tzw. risi, risoni lub orzorukolaser fetasuszone pomidorypestki dynioliwa z oliweksólpieprz
Makaron gotujemy w osolonej wodzie. W międzyczasie myjemy rukolę i ją suszymy.Ser i suszone pomidory kroimy na niewielkie kawałki. Dodajemy ostudzony makaron, rukolę, sól, pieprz i oliwę.Na koniec na suchej patelni prażmy pestki dyni. Posypujemy nimi sałatkę na górze.
słoik selera konserwowegopół puszki ananasaczerwona fasolapor (zielona część)ser feta (lepsza będzie Delaktis niż z Mlekovity, bo jest bardziej miękka)majonezsólpieprz
Selera, ananasa i fasolę odsączamy z zalewy. Pora myjemy i kroimy w plastry na półksiężyce.Ser feta kroimy na niewielkie kawałki.Wszystkie składniki mieszamy i odstawiamy do lodówki.
mix sałat lub rukolakozi ser w roladceduży burakorzechy laskowe lub pestki dynipomidorki koktajlowe lub suszonesólpieprzoliwaocet balsamiczny lub glazura
Sałaty myjemy i suszymy.Buraka w skórce pieczemy w folii lub gotujemy w garnku do miękkości. Można przekroić go na pół aby ten proces szybciej nastąpił.Ser kozi kroimy w plastry lub kruszymyUgotowane buraki obieramy i kroimy na małe kawałki.Pomidory kroimy.Orzechy lub pestki dyni prażymy na suchej patelni.Wszystkie składniki mieszamy ze sobą. Na koniec polewamy odrobiną oliwy z oliwek i octem balsamicznym.
ser Ricottasałata roszponkapomidorki koktajlowepestki słonecznika/ dyniżurawinaocet balsamicznyząbek czosnkumiód/ syrop z agawysólpieprz
Sałatę myjemy i suszymyPomidorki kroimy na pół.Pestki prażymy na suchej patelni.Wszystkie składniki razem mieszamy.Dressing: łyżka octu balsamicznego, łyżka oliwy z oliwek, ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę, łyżeczka miodu. Wszystko razem mieszamy i polewamy.
śledzie (wg uznania, ja wolę te w occie)ciastka korzenne Tagojabłkożurawina suszonamajonezsólpieprz
Śledzie kroimy na niewielkie kawałkiJabłko obieramy ze skórki, i kroimy na małe kawałkiŻurawinę parzymy wrzątkiem.Ciastka kruszymy (ilość wg uznania), zostawiamy kilka całych do przyozdobieniaŚledzie, pokruszone ciastka, jabłko i żurawinę mieszamy razem z majonezem. Dodajemy przyprawy. Wygładzamy całość łyżka na półmisku i obkładamy dookoła ciastkami. Całość jest najlepsza po 2-3 godzinach w lodówce.
Smacznego:)
Jeżeli macie jakieś ciekawe przepisy, które robicie od lat to również się podzielcie:)
Ale była praca! Gotowanie z dzieckiem to nie lada wyzwanie:)
Pod koniec mam dla Was świetny sposób na nietypowe pierniczki!
Podaję świetny przepis na pierniczki Agnieszki Maciąg, który ukazał się w grudniowym numerze Urody życia. Wyszły w sam raz, nie potrzebują mięknięcia w puszce. Są mocno korzenne i lekko słone. Tak jak lubię.
A to nasze pierniczenie.
A teraz mam dla Was fajny motyw do wykorzystania – niekoniecznie z piernikami.
W środku ciastka wykrajamy dziurkę i tam nasypujemy pokruszonych landrynek. Zobaczycie na końcu co pięknego powstanie.
Tadam! Piernik z prześwitującą szybką:)
Myślałam, że muszą zmięknąć, ale nie ma takiej potrzeby.
Tak się prezentują domki:)
Jakoś przy tym pierniczeniu mi się przypomniało, że była właściwie jedna rzecz, którą Lilka napisała w liście. Chciała stół i krzesła dla myszek żeby mogły siedzieć przy stole na kolacji tak jak my. Wzruszyło mnie mocno te wyznanie i oczywiście będą czekać na nią pod choinką.
Maileg
Na zdjęciach szare krzesełko Tripp Trapp – niezwykły pomocnik podczas gotowania oraz jedzenia.
W Nowym Roku planuję bardzo obszerną recenzję.
Niedługo przywita nas koniec roku. Czas spędzony z rodziną nastraja do przemyśleń, a ta magiczna cezura kiedy o północy niebo rozświetla łuna światła skłania do rachunku sumienia. Są to chwile przepełnione refleksjami o mijającym roku, a nawet latach. Wiele z nas wchodzi w Nowy rok z różnymi postanowieniami oraz marzeniami. Niektórzy nie mają potrzeby zmiany czy wywrócenia życia do góry nogami, a inni duszą się swoim dniem codziennym i mają wszystkiego serdecznie dość.
Bardzo lubię słowa Stanisławy Celińskiej:
Dla mnie najważniejsza jest rodzina. Kiedy urodziłam Lilkę przewartościowałam wiele spraw, które do tej pory były dla mnie bardzo ważne. Zeszły na dalszy plan, a ja mogłam w pełni skupić się na nich. Kiedy Lilka miała 1,5 roku postanowiłam wrócić do pracy. Nie chciałam zapomnieć wszystkiego.
Mój zawód wymaga ode mnie ciągłej praktyki. Kiedy nie pracuję – sporo zapominam. Uznałam, że to dobry moment by wrócić. Jednak firma zdecydowała za mnie i chcę im dziś za to podziękować. Owszem, wtedy byłam pełna żalu i czułam, że świat mi się zawalił. Nie miałam pomysłu na siebie i nie wiedziałam co dalej robić.
Chociaż mój rozsądek już zaczynał mi podpowiadać co powinnam robić w życiu. Jeżeli wróciłabym do pracy – w domu byłabym ok godziny 18. Ta myśl była nie do zniesienia. Mam widzieć moje dziecko ok 3 h dziennie? Na samą myśl łzy napływały mi do oczu. Stwierdziłam, że muszę zrobić wszystko żeby móc pracować z domu. Tak żeby spędzać czas z dzieckiem, a w chwilach kiedy jest zajęta lub śpi- pracować. To było moje marzenie. Myślałam nawet o napisaniu książki. Razem z mężem usiedliśmy przy kuchennym stole z lampką wina i zrobiliśmy biznes plan.
Lubiłam to bardzo, ale traktowałam te zajęcie raczej jako hobby, pasję. Myślałam również, że będzie to fajna pamiątka dla nas. Czytelników było coraz więcej, a ja w wolnej chwilach pisałam coraz bardziej zaangażowane treści. W międzyczasie okazało się, że wpisy związane z moim wykształceniem cieszą się największym powodzeniem, a te „pamiętniczkowe” odwiedza tylko garstka.
Nie spodziewałam się, że inne mamy interesuje mój punkt widzenia. Wiele z Was pisało do mnie później meile, że bardzo im pomogłam. To był największy motywator. Mogłam wykorzystać moją wiedzę teoretyczną i praktyczną, którą nabyłam na wielu kursach oraz studiach. Cieszyło mnie to ogromnie, bo mogłam być na bieżąco z badaniami, nowymi trendami i lekturami. Wtedy zapaliła mi się lampka.
Oczywiście, znalazła się garstka osób, którym nie odpowiadają wpisy sponsorowane. Pomyślałam, że nie będę się tym przejmować, bo korzystacie z mojej wiedzy, którą zdobyłam na płatnych kursach. Jeżeli chcielibyście się dowiedzieć wielu z tych inforamcji, które zamieszczam na blogu musielibyście zapłacić sporo pieniędzy.
Nie raz dostawałam od Was nagarnia Waszych dzieci z zapytaniem czy to jest powód do niepokoju. Oczywiście nie da się zdiagnozować dziecka przez skype czy telefon, ale można napisać wskazówki co dalej robić albo czy się niepokoić. Wielu z Was pisałam nawet zalecenia do domu.
Takie cuda tylko na nebule:) Uważam, że jest to uczciwe. Korzystacie z moich pomysłów codziennie. I bardzo mnie to cieszy! W nowym roku również dam z siebie wszystko. Znów przełożę moje zakurzone książki do przeczytania „na kiedyś”. Teraz jest mój czas i ja o tym wiem. Mam zamiar wykorzystać go w całości.
Bardzo długo o tym myślałam. Odpowiedź brzmiała „nie”. Od kiedy mam dziecko moje podejście zupełnie się zmieniło. Poświęcam tak dużo czasu, energii i cierpliwości Lilce, że nie byłabym w stanie podarować ich w takiej samej ilości innym pacjentom, a lubię dawać z siebie wszystko.
Czułabym się doszczętnie wyeksploatowana. Dlatego wolę działać teraz w trochę innych zakresach, ale wciąż pokrewnych. Do tego w końcu mogę wykorzystać moje pomysły. Uwielbiam tworzyć różne rzeczy tutaj na blogu. Mogę się realizować w różnych dziedzinach i to mi najbardziej odpowiada. Mogę łączyć pracę z życiem rodzinnym, a właściwie blog jest już tak wpleciony w nasz lifestyle, że nie odczuwam, że jest to praca, bo ją bardzo lubię.
Nie było łatwo, bo to co zazwyczaj widzicie na blogu jest efektem wielu godzin pracy. Jak powstają moje wpisy? Najczęściej mam już gotowy pomysł, który później realizuję, ale zdarzają się również sytuacje odwrotne: mam ciekawe zdjęcie i myślę o tekście do niego. Są wpisy, które rosną w mojej głowie nawet przez rok. Spisuję wszystkie pomysły, a później realizuję punkt po punkcie.
Blogowanie to jest praca, która wymaga myślenia około 14 h na dobę. Wydaje się sporo, bo o blogu nie myślę tylko wtedy kiedy śpię. Zmywam naczynia i myślę o zdjęciach. Rozwieszam pranie i układam w głowie zdania do nowego wpisu. Prasuję, oglądam serial i myślę o nowych tematach.
Jestem szczęśliwa z tym co robię i mam nadzieję, że blog będzie szedł w dobrym kierunku.
Dlatego tak ważni jesteście dla mnie. Po każdym wpisie zaglądam, czy temat Wam się podobał. Zawsze na Facebooku rozwijam listę, kto kliknął „Lubię to” są tam Wasze imiona i nazwiska, które działają na mnie motywująco. Na blogu komentuje tylko garstka, której jestem ogromnie wdzięczna:) A reszta to tylko liczby. Na Facebooku jest inaczej, bo tam jesteście zmaterializowani.
Zastanawiam się czasami dlaczego mi się udało? Wiele osób traci chęci do blogowania po jakimś czasie. U mnie pojawił się tylko jeden kryzys, ale przetrwałam go. Pisałam mimo tego, że totalnie mi się nie chciało i miałam nawet myśli żeby blog zamknąć. Przetrwałam to i wena napłynęła ze zdwojoną siłą. Mam kilka swoich zasad, których się trzymam.
Ale zaczęły się od mojego bloga. Na przykład w przyszłym roku zostanie wyprodukowana pomoc edukacyjna, którą stworzyłam.
Ostatnio również wykonywałam zdjęcia do bardzo fajnego sklepu. Jest to dla mnie duża nobilitacja, że komuś podoba się mój styl fotografowania. Tym bardziej, że jest to polska, mała firma, która tworzy piękne i użyteczne produkty. Jesteście ciekawi? To http://fabrykaprzescieradel.pl Kolorowe prześcieradła, szyte w Polsce mogą być bardzo ciekawą dekoracją wnętrza.
Do tej pory mieliśmy tylko białe, zwykłe z Ikei. A teraz przekonałam się, że prześcieradło nie musi być nudne. Fajne, wesołe wzory ożywią każde wnętrze. Wykonane ze 100% bawełny, więc dla mojej alergiczki są idealne. Zobaczcie jakie piękne, a do tego w rozsądnej cenie- świetny pomysł na prezent last minute.
Zdjęcia zrealizowane dzięki http://muppetshop.eu
A tak wygląda backstage
Tak, wiem już prawie połowa grudnia, a ja dopiero znalazłam chwilkę żeby napisać parę słów co w tym miesiącu mnie inspiruje.
Jak się okazało, grudzień jest u mnie miesiącem nowych kosmetyków.
Wzdłuż i wszerz przetrząsnęłam KWC i Makeupalley. W tych obu rankingach pierwsze miejsce miał Kiehl’s z awokado. Przy okazji odkryłam, że jedyny sklep Kiehl’s jest w Arkadii. Pojechałam, kupiłam i się zakochałam. Zdecydowałam się również na żel do mycia twarzy bez mydła. Moja skóra jest dość specyficzna i wymagająca.
Krem pod oczy baaaardzo mocno nawilża, a jednocześnie nie roluje pod korektorem. Zostawia skórę bardzo nawilżoną. Mam wrażenie, że trochę spłyciły się zmarszczki mimiczne.
Żel również skradł moje serce i uważam, że jest stworzony do mojej lekko mieszanej cery.
Podobno od nowego roku ma być sklep online:)
W końcu zdradziłam mojego Revlona. A ta również jest matowa, tylko, że w bardziej różowym odcieniu.
O lakierze Essie Merino cool pisałam chyba w październikowych inspiracjach. Dopiero teraz udało mi się go kupić. Zdecydowanie to mój kolor na zimę. W rzeczywistości bardziej wpada w odcień kawy z mlekiem niż fioletu.
to tomik dla dorosłych. Dawno nie widziałam tak pięknego wydania. Polecam miłośnikom poezji na prezent.
Zobaczcie jakie piękne. Na Aros z przesyłką kosztują niecałe 30 zł.
Z racji tego, że zaraz Święta słuchamy bardzo często Muzalinek. Bardzo przyjemne dla ucha.
Śledzie na Wigilię zrobię z przepisu z grudniowej Urody życia. Pierniczki też:)
Oraz mam kilka inspiracji prezentowych. Ja napisałam list do Mikołaja z prośbą o te kapcie
oraz kosmetyczkę z wyjmowanymi saszetkami
A mąż chciałby piękny personalizowany zestaw Miller
Miłego weekendu:)
Przyszłość to dzień jutrzejszy, a także poniedziałek 12 maja 2017 r. Mało kto z nas wybiega tak daleko w przyszłość. Nie zastanawiamy się zupełnie co będziemy robić, jak wyglądać i gdzie wtedy będziemy.
Teraz myślimy raczej o Świętach, które już niebawem na dobre rozgoszczą się w naszych domach. W rodzinnym gronie będziemy składać sobie życzenia. Takie standardowe: zdrowia, szczęścia, pieniędzy. Niektórzy układają te sentencje w innej kolejności.
Każdy ma inne priorytety i zazwyczaj w ten sposób formułuje swoje życzenia. Ja od bardzo dawna życzę wszystkim przede wszystkim zdrowia. Reszta sama się ułoży jeżeli tylko tego zdrowia nie zabraknie.
W mojej rodzinie jest tak od pokoleń. Bardzo często te sny spełniają się tak jak dokładnie je widzę, a nie jak u wielu ludzi na odwrót. Niestety często i mnie dotyczą. Mojej kondycji fizycznej, psychicznej i ogólnie zdrowia. A wtedy kiedy już to się dzieje mam deja vu i wiem, że jakiś czas temu to mi się śniło.
Chciałabym wiedzieć, a nawet móc się ustrzec przed niebezpieczeństwem. Tylko, że to uczucie niepokoju pojawia się już PO tym incydencie ze snu. Jestem w stanie dokładnie odtworzyć te wydarzenia, a od nich aż włosy jeżą się na przedramionach. Jeżeli tylko mogłabym wcześniej wiedzieć może udałoby mi się wyjść z kilku sytuacji obronną ręką.
Staram się normalnie żyć ze świadomością, że choroba kiedyś może również przyjść i do mnie. Chciałabym o tym wiedzieć wcześniej. Tak żeby móc odpowiednio szybko zadziałać. Wdrożyć leczenie, zdobyć pieniądze na jak najlepszych specjalistów. Wykrywając chorobę we wczesnym stadium można często ją szybko wyleczyć. Ale skąd o tym wiedzieć? Przecież tak często nie badamy się wzdłuż i wszerz żeby mieć pełną informację na temat stanu naszego zdrowia.
Miesiąc temu robiłam profilaktyczne usg piersi. Bałam się cholernie. Już dawno nie czułam tego przerażającego uczucia. Nie lubię strasznie chodzić do lekarzy i czekać. Mam nadciśnienie na biały fartuch, a strzykawka w ręku powoduje u mnie zawroty głowy. Zawsze tyle stresu kosztują mnie te badania, bo jako czarnowidz zawsze mam ten najgorszy scenariusz w przygotowaniu.
Jakieś 15 lat temu myślałam, że w 2015 r. medycyna będzie tak rozwinięta, że będziemy wiedzieć o sobie wszystko. Jak w filmach science-fiction- naciskasz guzik i z maszyny wyskakuje raport. O obecnym stanie zdrowia oraz o tym co mamy zapisane w genach.
W tym roku robiłam już pakiet badań genetycznych i niestety wyszła mi mutacja genu MTHFR. Nie jest to groźne, ale może mieć wpływ na moje zdrowie. Do końca życia mam zażywać metylowaną formę wit. B12, bo istnieje u mnie duże prawdopodobieństwo wystąpienia zakrzepu.
Pewnie pierwszy raz o tym słyszycie, ale ta mutacja bardzo często występuje w populacji tylko mało kto o niej wie. Ale zapamiętacie tę nazwę. Niedługo będzie o niej bardzo głośno. Badania kosztowały mnie wiele zachodu i stresu, ale było warto. Teraz o tym wiem.
Niedawno w wielkim świecie poruszyła wszystkich historia Angeliny Jolie, która po wykonaniu badania genetycznego BRCA zdecydowała się na obustronną mastektomię prewencyjną z jednoczesną rekonstrukcją. Wywołało to wiele kontrowersji.
Zupełnie tego nie rozumiem, postąpiłabym dokładnie tak samo. Chciałabym wiedzieć wcześniej. Jeżeli ryzyko wyszłoby bardzo wysokie również zdecydowałabym się na ten trudny krok.
Dlatego kiedy Platforma Badań Genetycznych zwróciła się do mnie z zapytaniem o współpracę zgodziłam się bez wahania, bo sama wcześniej myślałam już o takich badaniach.
Pakiet badań: rak piersi i jajnika BRCA odpowie na pytanie czy mam mutacje w genie BRCA1, które zwiększają ryzyko zachorować na raka jajnika o 40 % oraz czy istnieje zwiększone ryzyko rozwoju raka piersi (o 70%) i 65% ryzyko powstania niezależnego guza nowotworowego w drugiej piersi. Dzięki wynikom tych badań będę wiedziała, czy nie powinnam częściej poddawać się badaniom kontrolnym niż dotychczas.
Pakiet badań: Nowotwory u mężczyzn również pomoże oszacować ryzyko wystąpienia:
Najbardziej podoba mi się procedura. Nie muszę oddawać krwi, nigdzie jeździć i odbierać wyników. Zamówiłam wybrane pakiety na Platformie Badań Genetycznych. Kurier przywiózł mi małą paczuszkę i dostałam gotowy pakiet do pobrania materiału. Do pojemnika mamy po prostu napluć nie spożywając jedzenia i wody na pół godziny przed pobraniem.
Zamykamy sterylny pojemnik, wypełniamy dołączone dokumenty, logujemy się w systemie i zamawiamy kuriera. Kurier odbiera od nas paczkę i wiezie do jednego z największych laboratoriów genetycznych w Polsce. Po ok 14 dniach wynik jest dostępny po zalogowaniu się na konto pacjenta.
W końcu to XXI wiek!
Bycie blogerem to nie jest łatwy zawód. Może kiedyś napiszę Wam szczery post o blaskach i cieniach. Niewątpliwie do plusów należy to, że często jesteśmy gdzieś zapraszani na premiery lub otwarcia ciekawych miejsc dla dzieci. Tak też był z Muzeum Historii Żydów Polskich, którzy właśnie jutro otwierają bardzo ciekawą strefę edukacyjną dla dzieci i rodzin.
My mogliśmy skorzystać z niej już dziś, a jutro odbędzie się uroczyste otwarcie. Organizatorzy przewidzieli naprawdę ciekawe atrakcje takie jak: koncert, warsztaty kulinarne, zabawy. Na niektóre wydarzenia obowiązuje rezerwacja internetowa.
W następne dni aż do końca grudnia wstęp jest darmowy (szczegóły). A w Pracowni rodzinnej u króla Maciusia raz w miesiącu będą się odbywały spotkania z psychologiem dla rodziców, a dziećmi będzie się zajmował animator. My z pewnością jeszcze nie raz odwiedzimy Polin i Króla Maciusia, a Was zapraszam na zdjęcia.
Samo miejsce absolutnym rajem dla dzieci. Magnetyczne tablice, dziuple w ścianach, duża przestrzeń. Wybierzcie się koniecznie, jeżeli nie chcecie siedzieć w zimne wieczory w domu.
Nawet łazienka jest przyjazna dla dzieci wzrostu 97 cm
View this post on Instagram A post shared by Ania Trawka | Nebule ⭐️ (@nebule_pl)
A post shared by Ania Trawka | Nebule ⭐️ (@nebule_pl)
Brawo!
Po odwiedzinach u Maciusia wstąpiliśmy do restauracji w Muzeum na żydowskie specjały. Polecam kugiel warzywny!
A to jest Król Maciuś Pierwszy – ręcznie robiony prezent od Muzeum
Dziś książki na święta! Moja miłość do książek trwa już wiele, wiele lat. Pamiętam jak z pożółkłą kartą biblioteczną i książkami Musierowicz pod pachą biegłam do osiedlowej biblioteki. Uwielbiałam czytać. Zostało mi to na całe życie.
To w książkach zapominałam o problemach i mogłam na chwilę oderwać się od rzeczywistości. Kiedy przeprowadziłam się 11 lat temu do Warszawy i zaczęłam samodzielne życie było mi momentami trudno. Stypendium naukowe raczej nie wystarczało na takie przyjemności jak książki. Dlatego często można mnie było często znaleźć pomiędzy regałami siedzącą na podłodze w Empiku. Na miękkim dywanie siedziałam na podłodze i czytałam nowości.
Nie byłam w tym sama. Wiele osób znalazło taki sposób na bycie na bieżąco z książkami. Była to jedyna księgarnia w Warszawie, którą odwiedzałam, bo tylko tam pozwalano na takie zachowania.
Dziś chciałabym pokazać jakie książki wybrałam na prezenty dla Lilki i dla dzieci w rodzinie. Powiem Wam szczerze, że pierwszy raz od dawna wybrałam się w tym celu do księgarni. Odkryłam kilka perełek, które dziś Wam zaprezentuję.
Książki to najlepszy prezent nie tylko na Święta. Uwielbiam nimi obdarowywać oraz sama dostawać. W książce jest pewna magia. Dając taki prezent przekazujemy pewną historię, która może nawet zmieni nasze życie. Tak samo jest z książkami dla dzieci.
Pewnie już zauważyliście, że od dłuższego czasu nie kupujemy książek. Najczęściej korzystamy z osiedlowej biblioteki. Książki zamówione hurtowo w kartonie z księgarni internetowej przestały mieć dla mnie tę magię. Postanowiłam razem z mężem, że książki będą kupowane na wyjątkowe okazje, żeby nie stracić tego czaru.
Kiedy wyciągałam 10 książek z kartonu nie traktowałam ich w wyjątkowy sposób. Drugą kwestią był brak miejsca w 50-metrowym mieszkaniu. Dlatego uznaliśmy że najlepszy będzie kupowanie książek na prezenty.
A oto moje wybory:
To chyba najładniejsza kolorowanka jaką widziałam w życiu. Ilustracje Antoine de Saint-Exupéry tym razem do kolorowania
wzięłam ją do ręki, bo myślałam, że będzie to idealna propozycja dla starszych dzieci (ma 320 stron i swoje waży). Otworzyłam, zaczęłam przeglądać i wsiąkłam. Świetna książka dla dzieci 3+. Ilustracje bardzo trafiają w mój gust, a ilość tekstu na stronie jest wystarczająca.
Książka o przygodach rezolutnej Madeline to dobry pomysł na prezent.
Cała seria o uroczych bobrach Kastorze i Maciusiu są obecnie ulubionymi (o majsterkowaniu najmniej ze względu na gender). Kastor spodoba się już młodszym dzieciom (spokojnie 2+) ze względu na niewielką ilość tekstu.
Przepiękne ilustracje i to co maluchy lubią najbardziej, czyli rozkładanie danej czynności na czynniki pierwsze. Fajne, mądre książki!
Dwie świetne książki już dla rocznych dzieci do czytania i powtarzania. Przepiękne ilustracje Ignacego Witza sprawiły, że cofnęłam się do mojego dzieciństwa w latach 80-tych. Całość jest absolutnie przepiękna i doskonale nadaje się na prezent. Żebyście tylko mogli poczuć papier, z którego są wykonane książki…
Tego nie da się zobaczyć w księgarni internetowej. Jest to wydanie naprawdę znakomite i nietuzinkowe. Bardzo polecam na prezent. Poniżej zamieszczam spis treści obu książek, bo w każdej jest po kilka wierszy.
Nad tą pozycją długo się zastanawiałam, ale dopiero kiedy zobaczyłam ją na żywo i wzięłam do ręki wiedziałam, że to będzie idealny prezent dla Lilki na Święta. Przepięknie wydana, w twardym pudełku książka o przygodach Piotrusia Królika i jego przyjaciół. Ilustracje wykonane przez Potter mają w sobie magię i są bardzo dokładne, a to dzieci lubią.
Historie opisane w książce są ponadczasowe i często zawierają morały.
Tylko zobaczyłam okładkę tej książki i wiedziałam, że będzie nasza. Cudowna ciepła opowieść o siostrzanej miłości i przygodach. Nie jest to łatwa historia i nie wszystkim może się spodobać. Lilka podczas czytania była wyraźnie zdenerwowana i bardzo przejęta. Jednak rozwiązanie przyniosło jej ukojenie i całość bardzo się jej podobała.
Rodzice podczas czytania mogą być zaskoczeni małym wątkiem alkoholowym, ale można te 2 zdania pominąć;)
książka w trochę innym klimacie niż pozostałe, ale bardzo mi się spodobała. Pamiętacie fazę Lilki na budowle świata i mapy? Ta książka doskonale uzupełnia tę pasję. Fajne, kolorowe ilustracje i spora dawka wiedzy. Jest jeszcze wersja o „Wielkich cywilzacjach”.
Ciekawa opowieść o chłopcu, który dostaje narty i wyrusza w podróż. Spotyka różne osoby i zwierzęta. Książka idealnie nadaje się na zimę. Przepiękne ilustracje i ciekawy tekst.
W końcu pozycja polskiego autora wydana przez wydawnictwo Warstwy. Bardzo ciekawe rymowane wierszyki w tematyce zimowo-świątecznej. Do tego świetne minimalistyczne ilustracje.
I znów wielkie wow. Tylko zobaczyłam okładkę wiedziałam, że to będzie hit. Po raz pierwszy spotkałam się też z książką litewską dla dzieci. Autor jest zarazem ilustratorem i szczerze powiedziawszy są na bardzo wysokim poziomie.
Zwierzęta – bohaterowie tej książki mają różne przygody. Mam wrażenie, że książka ma charakter baśniowy, bo niektóre elementy przeżywa się jakby na jawie lub śnie. Wyjątkowa pozycja.
Bardzo fajna książka w tematyce świątecznej. Świetne ilustracje Joanny Bartosik. To opowieść o Mikołaju, który przez swoją nieuwagę zgubił prezenty i inni mu pomagają.
Na tę książkę właśnie natknęłam się zupełnie przez przypadek. Przekładając książki w Empiku siedziała głęboko na najniższej półce. Wzięłam do ręki i przepadłam. Taka niepozorna książka za całe 8,99… Lilka ją uwielbia i prosi żeby czytać ją po kilka razy, co jej się raczej nie zdarza.
Opowieść o małej dziewczynce (zwróćcie uwagę na przepiękne ilustracje), która marzy aby mieszkać w dżungli i to się spełnia. Cudowna, chociaż krótka książka o tym, że warto mieć marzenia. Na końcu jest zdjęcie prawdziwej Jane i jej historia. Dla dzieci 2+
Na koniec jak zwykle zostawiłam perełkę.
Pewnie mi nie uwierzycie, ale znalazłam ją również wciśniętą miedzy inne i jak ją tylko zaczęłam czytać to mnie zamurowało. Ta książka jest absolutnie wyjątkowa i powinien powstać o niej osobny post. Nie spodoba się wszystkim, ale tacy wrażliwcy jak ja powinni usiąść z kubkiem herbaty i sami sobie ją przeczytać.
Za każdym następnym razem kiedy czytam ją Lilce mam łzy w oczach, bo większość tekstu tak bardzo trafia w moje matczyne serce. Każda z ilustracji jest tak piękna i magiczna, że mam ochotę gapić się długie minuty. A tekst mimo tego, że jest dla dzieci ma drugie dno. A o czym jest? O niewidomej dziewczynce podróżującej metrem. Wybaczcie, że zamieszczam tak wiele zdjęć, ale chcę Wam pokazać jaka jest piękna. Koniecznie przeczytajcie tekst. Do mnie trafia jak nic.
Czytając te słowa – kieruję je do Lilki:)
No nie ma wspanialszego widoku jak zaczytane dziecko pod choinką.
A jak już kupicie książki na święta i mimo tego coś wam zostanie – tu macie inspiracje prezentowe:
A tu inspiracje na konkretny wiek:
Prezent na roczek 100 inspiracji
Prezenty dla 2 latka
Prezenty dla 3-latka
Prezent dla 4 latka
Prezenty dla 5-latka
Prezenty dla 6 latka
Prezenty dla 8-latka
Prezenty na święta dla dzieci 2021
Na samym początku dla najmłodszych dzieci (0-3 lata) polecę moje książki wspierające rozwój mowy. Idealnie nadają się na prezent na Dzień Dziecka. Ten zestaw książek będzie Wam towarzyszył przez najbliższe lata. Dzięki nim dzieci szybciej zaczną mówić i komunikować się z Wami. Od małego możecie wychowywać dzieci na czytelników.
Kody zniżkowe na lalki hiszpańskie do wykorzystania w sklepie Lalkihiszpańskie.pl – na pierwsze 100 szczęśliwców czeka 10% zniżki przy użyciu kodu Nebule10
A tu łapcie rabat na zakupy do sklepu todler.pl gdzie na kod Nebule – dostajesz 5% rabatu na rowerki Woom, Puky czy na hulajnogi Micro.
We wpisie znajdują się linki afiliacyjne
Jeśli chcielibyście więcej szczegółów o Bruderach albo lalkach hiszpańskich to zajrzyjcie do wpisu Prezenty dla dzieci – pewniaki na każdą okazję. Dużo ciekawych i uniwersalnych inspiracji jest też we wpisie Prezenty na święta dla dzieci.
To nie jest kolejny wpis motywacyjny. Dziś chciałabym się z Wami podzielić przemianą jaka we mnie zaszła i pokazać jak sposób myślenia wpływa na sytuacje z życia codziennego.
Całe życie miałam kompleksy. Wiele z nas je ma. Tylko niektórym zupełnie one nie zaprzątają głowy, a innym przysłaniają cały wizerunek siebie. 160 cm w kapeluszu i waga raczej kogucia niż piórkowa.
Całe 30 lat mojego życia byłam niezadowolona z mojego wyglądu. Nie mogę napisać, że z siebie jako ogółu, bo jednak z wielu kwestii jestem dumna. Z osiągnięć, mojej rodziny i tego punktu w życiu, w którym obecnie się znajduję. Jednak na te kwestie mam duży wpływ i jestem panią swojego losu.
W okolicach 30 urodzin po prostu się poddałam. Wyciągnęłam białą flagę i złożyłam kapitulację. Stwierdziłam, że dość już tego umartwiania i zamiast wiecznego niezadowolenia muszę zmienić coś w głowie. Jestem już za stara na takie głupoty i jedyne co mi pozostaje to zaakceptować siebie taką jaka jestem, z kompleksami. A raczej ich workiem.
Uznałam, że już cudowna przemiana wyglądu we mnie nie zajdzie i nie mam co marzyć o wymiarach 90-60-90. Ok- powiecie. „Schudła 10 kg, to jest jej łatwiej zaakceptować siebie”. I tu Wam coś powiem, mimo tego, że schudłam te wymarzone przez wielu 10 kg – to one wcale nie zamieniły się w +10 do pewności siebie i nadal widziałam te wszystkie niedoskonałości.
Stwierdziłam, że moim największym problemem jest porównywanie siebie do innych.
Tak piękne i prawdziwe jest to powiedzenie szczególnie w świecie blogów.
Tak, przestałam siebie porównywać do innych. Łaskawszym okiem spojrzałam na siebie i stwierdziłam, że wcale nie jest tak źle. Nawet uszy, o których zawsze myślałam, że się nadają tylko do korekty- nie są takie tragiczne.
Pomyślicie pewnie skąd się bierze taki zakrzywiony wizerunek siebie i te wszystkie kompleksy. U mnie odkryłam tylko jedną przyczynę. Nie miałam pozytywnego feedbacku ze strony taty. To jest takie ważne w kształtowaniu się akceptacji własnego wyglądu. Dziewczynkom naprawdę jest potrzebne uznanie ojca co do ich wizerunku.
Dużo na ten temat czytałam i wiem, że jest to niezbędne. Jak widzę Lilkę w nowej sukience, która od razu biegnie do taty żeby otrzymać komplement to tylko utwierdzam się w tym przekonaniu. Wojownikiem z moimi kompleksami od zawsze był mój mąż i to on mi bardzo pomógł.
Nie lubię w ogóle zadawać sobie tego pytania, które jest w dzisiejszych czasach tak modne. Jest jak jest, na pewno pomogłam sama sobie polubić odbicie w lustrze.
To nie był defekt zewnętrzny, tylko wewnętrzny, który rósł w mojej głowie.
Weekend mieliśmy dość intensywny i wykorzystaliśmy ten czas w 100%. W sobotę basen, kawa i szybkie spożywcze zakupy, a dziś kino i wczesny obiad.
Fajne nowe dla nas miejsca na stołecznej mapie.
Rodzinne poranki w Kinie Praha.
Po filmie odbyły się warsztaty plastyczne z rysowania komiksów.
300 metrów od kina znajduje się Boska Praga– restauracja przyjazna dzieciom. Bardzo dobre jedzenie i świetne wnętrze. Plus za kącik zabaw.
sernik z białą czekoladą mmmm
Rodzicielstwo to nie tylko uśmiechy z rana i gilgotanie w stopy. Czasami jako rodzice stajemy w obliczu spraw trudnych, dla nas i dla dziecka. Głowimy się jak to będzie dalej, zastanawiamy się jak dany problem wpłynie na naszą rodzinę. Martwimy się jak sobie z tym poradzić i szukamy pomocy.
Najczęściej po wizytach u specjalistów mamy już wytyczoną konkretną ścieżkę i mamy nią tylko podążać. To „tylko” to w wielu przypadkach jest „aż tyle”, bo dziecko nie współpracuje. I co dalej? Wiemy, że jeżeli nie będziemy stosować się do zaleceń to sytuacja zdrowotna nie ulegnie poprawie. No i jak sobie z tym poradzić?
Staramy się wychowywać córkę poprzez przykłady, tłumaczenie, naturalne konsekwencje, a nie zakazy, nakazy, kary i nagrody. Wymaga to od nas naprawdę wielu wysiłków i często nam ręce opadają od tłumaczenia. Milion razy miałam już chęć odpowiedzieć „bo tak” i uciąć dyskusję, bo już naprawdę brakuje mi argumentów. Jednak wiem, że takie ucięcie i pokazanie swojej wyższości nie pomoże jej zrozumieć danego problemu. Za jakiś czas dana sytuacja powróci ze zdwojoną siłą.
A czym są? Naturalne konsekwencje są rezultatem działania lub braku działania bez interwencji dziecka. Na podstawie własnych doświadczeń uczą się jak zbudowany jest ten świat. „Nie założysz czapki to zmarzną Ci uszy”. Ot i cała filozofia. Widzimy przyczynę i skutek.
Najlepiej jednak działa w sytuacjach obecnych. Dziecku ciężko będzie zrozumieć skutek, który będzie za 2 miesiące. Wraz z wiekiem oczywiście będzie lepiej kojarzyć fakty, ale im mniejsze dziecko tym czas ma być krótszy.
Wracając do tematu. Jak w takim razie 2-3 letniemu dziecku wytłumaczyć, że np. musi nosić okulary? Okulary nie są korekcyjne tylko terapeutyczne. Bez nich jak na złość widzi o wiele lepiej. Ma je nosić od rana do wieczora, a robić tego nie chce.
Nie działa tłumaczenie, bo dziecko nie jest w stanie zrozumieć, że noszenie okularów jest koniecznością, która zaprocentuje w przyszłości. A może nawet uniknie operacji.
Naturalne konsekwencje tutaj zupełnie nie działają, bo dziecko tego nie zrozumie, że bez okularów oczy nie ćwiczą.
Nie działają groźby (TAK. DOBRZE CZYTACIE. Postawiona pod murem muszę stosować takie metody jako wyższe dobro. Nie mogę pozwolić na to żeby tylko i wyłącznie przez bunt i postawienie się nam miała poważne konsekwencje zdrowotne)
Tak, dokładnie. Mam z tego powodu wyrzuty sumienia, ale wciąż jest to dla mnie dobro wyższe i wiem, że jeżeli tylko to działa to muszę to kontynuować. Dla jej dobra.
Jak tylko widzę, że idzie do mnie bez okularów jest postawiona w sytuacji alarmowej. Ciśnienie podnosi się, a już jestem bojowo nastawiona i tylko myślę co tym razem zaproponować.
Czasami są to aktywności. „Załóż okulary i idziemy się bawić”.
Staram się nie formułować negatywnych komunikatów „Jeżeli nie założysz okularów to nie pójdziemy na podwórko”, bo jednak tak brzmi to gorzej.
Czasami jest to słodycz „Załóż okulary i idziemy po lizaka albo tiktaki”, a czasem bajka „Załóż okulary i włączamy bajkę”.
Zazwyczaj to działa, jednak nie czuję się z tym dobrze. Mam poczucie, że wyższe dobro ma tu większe znaczenie.
Ale wiem, że nigdy nie użyję siły.
Już niedługo Mikołajki, więc dziś prezentuję Wam rzeczy, które mi wpadły w oko. Zależało mi na tym żeby to były drobiazgi, które da się włożyć do buta lub wsunąć pod poduszkę.
Jak zwykle przygotowałam Wam moje zestawienie z podziałem wiekowym:
pierwszy 1-3 (linki ukryłam pod cyferkami na dole)
1./2./3./4./5./6./7./8./9.
drugi 3-4
trzeci 5 +
1./2./3./4./5./6.
Jeżeli szukacie drobiazgów dla swoich mężczyzn to zapraszam po Prezenty dla niego
Widzę po wynikach wyszukiwania, że zaczynacie interesować się inspiracjami prezentowymi dla mniejszych i większych. Cieszy mnie to ogromnie, bo przez cały rok zapisywałam sobie w moim folderze na biurku ciekawe pomysły na prezenty. Takich wpisów będzie kilka, postaram się podzielić je tematycznie.
Dziś chciałabym Wam zaprezentować kilkanaście ciekawych pomysłów dla dzieci w różnym wieku (o to prosiliście). Myślę, że moje propozycje doskonale nadadzą się na prezenty Mikołajkowe jak i na Gwiazkę
Zaczynam od pozycji dla najmłodszych. Ta książka jest przeznaczona dla dzieci 3m+. Doskonale się nadaje do oglądania podczas leżenia na brzuszku. Z wiekiem dziecko zacznie wyciągać do niej ręce, a później interesować treścią. Bardzo podobają mi się elementy dotykowe i co jest jeszcze bardziej na plus nie tylko miękkie i puszyste, ale też szorstkie co doskonale ćwiczy różnicowanie dotykowe.
Następna pozycja również dla trochę młodszych dzieci 12m +.
Przepiękna książka typu pop-up, czyli z wyskakującymi elementami o zwierzętach w dżungli. Myślę, że bardzo zainteresują się nią dzieci właśnie ze względu na te ruchome elementy. Do tego piękne ilustracje i wyrażenia dźwiękonaśladowcze wpływające na rozwój mowy.
A tak wygląda na żywo:
Tę książkę do malowania – miałyśmy już kiedyś tylko z innym motywem. Mam wrażenie, że od tego zaczęło się Lilki uwielbienie do kolorowania. Tak ja pewnie pamiętacie- do malowania nie są potrzebne farby.
Używamy tylko załączonego mazaka lub pędzelka i niewielkiej ilości wody. I takie cuda nam wychodzą… Minął tydzień od otworzenia tej książki, a wszystkie obrazki są już pokolorowane…
Walizka, to również 2 wybór z rzędu. Poprzednia została wyeksploatowana do cna. Tym razem w cudownej świątecznej szacie.
A w środku są 4 książeczki
Pierwsza z nich to:
czyli zadaniem dziecka jest wyszukanie przedmiotu w podanej ilości. Nie dość, że ćwiczy spostrzegawczość to jeszcze liczenie na konkretach.
czyli wyklejanka. Mamy piękne tło, które aż prosi się aby je ozdobić naklejkami. Wersja bardziej dla dziewczynek, bo większość to różowo- fioletowe ciuszki.
200 naklejek do tematycznego przyklejania.
mój faworyt z tej teczki. Książeczka do kreatywnego uzupełniania i kolorowania.
czyli ogromna książka z naklejkami, które dzieci niezmiennie kochają. Podzielona na różne tematy.
czyli szablony do odrysowywania. Można korzystać z nich na kartce lub np. mogą posłużyć do stworzenia dekoracji na szybie ze sztucznego śniegu. A ja z pewnością podkradnę Lilce kilka jak będę robić piernik i przez otwór przesypię cukier puder.
ah jak dobrze, że je wyszukałam. Kartki świąteczne mam już z głowy i do tego takie piękne- własnoręczne. Są śliczne, a krzywe kreski postawione przez dziecko tylko dodają im uroku. W pięknym pudełku znajduje się 20 kart do pokolorowania i 20 kopert. Możemy sami pokolorować lub dać dziecku. Uważam, że to świetny pomysł na Mikołajki albo do włożenia poszczególnych kart do kalendarza adwentowego.
A teraz dwie książki dźwiękowe, które najlepiej przedstawię na filmie.
czyli świąteczna wersja pianinka, które już kiedyś Wam pokazywałam. Różni się tym, że ma więcej dźwięków. Ilustracje jak zwykle są przepiękne, dźwięki nie drażnią ucha.
pierwszy raz mam książkę tego typu i bardzo nam się spodobała. Ciekawa świąteczna historia uzupełniona o przyjemne dźwięki. Sami posłuchajcie.
p.s. wybaczcie moje nieudolne granie, ale nie jestem leworęczna;)
Na sam koniec jak zwykle zostawiłam perełkę:) Pozycja może dla odrobinę starszych dzieci, albo dla tych, które nie niszczą zabawek.
czyli domek dla lalek, który robimy sami. Sporo czasu zajmuje złożenie, ale już widzę dzieci siedzące z wypiekami pod choinką składające te domki. Naprawdę jest to coś pięknego i wyjątkowego. Wszystko tworzymy od początku, elementy są wykonane bardzo starannie z pianko-taktury. Każda rzecz jest nadrukowana bardzo szczegółowo, przez co zabawka jest jeszcze piękniejsza. Te wszystkie elementy tworzą niesamowitą całość. Do domku dołączona jest książka o czasach wiktoriańskich aby jeszcze dokładniej poznać epokę. Domek po złożeniu jest dość duży i bardzo stabilny. Będzie służył długie miesiące.
Więcej informacji o Usborne znajduje sie na stronie www.centrumbest.pl znajdziecie tam również odniesienia do katalogu online, formularza zamówień i cennika. Jeśli nie możecie się zdecydować co wybrać, napiszcie na bestsekretariat@gmail.com, chętnie doradzimy!
Obecnie jest rabat -15 % na wszystkie zamówienia złożone do końca dzisiejszego dnia (20.11.2016 r.)
Wpis powstał w ramach współpracy z Centrum Best
Dziś trochę inny format popularnego cyklu Miejsca przyjazne dzieciom.
Pokażemy Wam dwa miejsca, które odwiedziliśmy wczoraj.
To nowe miejsce na gastronomicznej mapie Warszawy. Chociaż nie posiada ani kącika zabaw, ani specjalnego dziecięcego menu uważam, że to świetne miejsce dla dzieci! Pierwsze na co Lilka zwróciła uwagę to pastelowy wystrój. Przepiękne kolory na ciemnym, industrialnym tle. Duża przestrzeń nie ogranicza dziecięcej aktywności.
Do tego cudowna obsługa! Lilka w pewnym momencie poprosiła żeby posadzić ją przy barze, bo miała chęć popatrzeć jak tam się pracuje. Pani od razu do niej podeszła i zapytała czy chce sama wycisnąć sok z pomarańczy. Bardzo miły gest:)
O menu będzie poniżej
Moje smoothie z granatu, borówek i chia – pyyyyszne i nie słodzone (ciężko znaleźć w restauracjach danie dla osób, które są diecie o niskim IG)
Lilki krem marchewkowy z popcornem – powiem szczerze, że chyba jeszcze nic jej tak nie smakowało w restauracji
Przystawki- pyszne leciutki mozzarella sticks z sosami- domowym ketchupem i sosem wasabi. Naj!
Kiełbaski w cieście kukurydzianym z sosem z syropu klonowego i orzeszkami oraz sos barbecue
Moja zupa burgerowa- krem warzywny z serkiem mimolette i w środku kawałki mięsa mielonego z małymi bułeczkami, które z radością pochłonął mąż. Wolałabym żeby zupa była pikantna, ale tu już moje widzimisię:)
Przepyszny deser z orzeszków ziemnych
Całe menu to wariacja na temat kuchni amerykańskiej. Polecam serdecznie!
Ciekawe miejsce również dla dzieci. Na dole jest cała część wydzielona do twórczych zabaw z dziećmi. Można się przebierać w stroje ludowe, wycinać łowickie wycinanki, a nawet postukać w zabytkową maszynę do pisania.
Kolejna porcja inspiracji na listopad
Będą różniły nas tylko kolory (moja bordo z musztardowym pomponem, Lilki musztarda z fuksjowym pomponem. Te są z Pinterest, a podobne robi nam babcia.
a w tym roku spróbuję wersji z Rossmanna
w poście o swetrach poleciłyście mi kaszmir z obietnicą, że nie będzie mnie gryzł. Przetestuję!
cały czas używam kosmetyków do włosów z tej firmy jak pisałam w Sekrety pielęgnacji włosów i jestem bardzo zadowolona. Teraz przyszedł czas na krem.
thriller psychologiczny, który zebrał wiele pochlebnych recenzji. Muszę go przeczytać.
magazyn, który polecałam już dawno temu. Czytam od deski do deski i przekazuję mamie.
zawsze jest tak, że kupię Lilce kilka par, a dopiero wtedy natknę się na te idealne
serial, który nadaje się wyśmienicie na listopadowe wieczory. Uwielbiam Sagę – główną bohaterkę, która ma zespół Aspergera.
nowość od wyd. Dwie siostry. Światowy bestseller w końcu w Polsce.