Wyprawka dla noworodka

Wyprawka dla noworodka  w stylu smart? W dzisiejszym wpisie pokażę nasze wybory oraz podzielę się swoimi doświadczeniami, które ułatwią Wam wybór potrzebnych rzeczy na przyjęcie nowego członka rodziny.

Kiedy dowiadujesz się, że jesteś w ciąży zaczynasz myśleć jak zmieni się Wasze życie. Nieważne czy jest to pierwsze dziecko czy kolejne zastanawiasz się jak to będzie kiedy w Waszym domu pojawi się dziecko. Brzuch się zaokrągla, tygodnie ciąży lecą, a Ty powoli analizujesz co będzie Wam potrzebne i co trzeba będzie kupić. Wyprawka dla noworodka to nie lada wyzwania, bo mnóstwo rzeczy jest teraz na rynku.

Wyprawka dla noworodka – kiedy zacząć kompletować?

Mówi się, że pod koniec ciąży od 36 t.c. jest już ciężko na bieganie po sklepach i kupowanie niezbędnych rzeczy. Na podstawie swoich doświadczeń mogę śmiało powiedzieć, że jest to prawda. Ciężko jest później to wszystko wyprać i wyprasować. Czasami dzieci spieszą się na świat i zwyczajnie możemy nie zdążyć.

Kiedy jest najlepszy czas na kompletowanie wyprawki dla noworodka? 

Wg mnie po usg w 20 tygodniu ciąży. Najczęściej wtedy znamy już płeć (lub nie chcemy znać do końca) i jest nam zdecydowanie łatwiej.

Wyprawka dla noworodka – od czego najlepiej zacząć?

Od przeczytania mojego wpisu;) A tak serio – najlepiej właśnie poczytać o tym co jest niezbędne, co potrzebne i o tym co może nam pomóc. Można też zapytać swoje znajome co im się sprawdziło i pomyśleć czy Wam również będzie odpowiadało. Każdy z nas ma inne potrzeby oraz fundusze, więc zastanówcie się pod swoim kątem co u Was może zdać egzamin.

Kiedy zrobicie już  ogólne rozeznanie warto zrobić sobie listę. Niektórzy robią ją w Excelu i wpisują dodatkowo kwotę jaką mogą przeznaczyć na daną rzecz. Jest to dość orientacyjne, bo i tak na końcu zawsze wychodzi o wiele więcej.

Dużym ułatwieniem jest ustalenie koloru wiodącego wyprawki – wtedy łatwiej jest nam wybierać rzeczy tak żeby na koniec do siebie pasowały. U mnie są to szarości, beże oraz żółty.

Kolejny etap to kupowanie. Warto jest zaopatrywać się w sklepach, które w tych tematach się specjalizują, bo wtedy mniej zapłacimy za wysyłkę. Można również wybrać się do sklepu stacjonarnego i na żywo zobaczyć wszystkie rzeczy, które wybraliśmy i wpisaliśmy na listę pt. Wyprawka dla noworodka.

Warto zaangażować również przyszłego tatę w te przygotowania. Kupowanie małych ubranek czy kocyków pomoże mu przygotować się do roli ojca. Wyprawka dla noworodka jest również dla taty, więc warto zabierać przyszłego tatę na zakupy.

A teraz o mojej wyprawce nr 1<—-https://www.nebule.pl/wyprawki-ciag-dalszy/ Kompletowałam ją w 2012 roku, wiele rzeczy sprawdziło się znakomicie, a inne no cóż… Na początku trzymałam wszystko dla drugiego dziecka, jednak po długim czasie pozbyłam się wszystkiego i musiałam skompletować nową wyprawkę.

Wyprawka dla noworodka (wszystkie rzeczy są podlinkowane na różowo)

Nie chcę żeby wpis był bardzo długi dlatego opinie o różnych rzeczach z wyprawki będą pojawiać się w oddzielnych wpisach.

Wózek

Warto wybrać wózek tzw. 3w1 czyli, wózek który ma gondolę (od urodzenia do momentu aż dziecko samodzielnie usiądzie), spacerówkę oraz ma możliwość wpięcia fotelika.

My zdecydowaliśmy się na Bugaboo Bee 3 z podstawką dla starszaka. Z pewnością napiszę jego pełną recenzję, bo bardzo często dostaję od Was zapytania na ten temat.

20160622-DSC_8328
20160622-DSC_8330
20160521-DSC_7077-2

Torba do wózka

Bardzo przydatny gadżet ułatwiający szybki zabranie się z domu. Takie torby mają ogrom kieszonek, ułatwiających użytkowanie, często mają też przewijak. Wg mnie torba do wózka pomaga w organizacji.

Tym razem zdecydowałam się na Torbę Lassig. Więcej o niej napiszę już niedługo. Mamy również sprawdzoną w poprzedniej wyprawce Skip hop żeby również mąż mógł z nią chodzić.

wyprawka dla noworodka

Fotelik samochodowy

Bez niego podobno nawet nie wypisują ze szpitala. Nie wiem czy jest to anegdota czy prawda. Żeby zwiększyć bezpieczeństwo i ułatwić montaż można zdecydować się na fotelik  z bazą.

My tym razem postawiliśmy na bardzo lekki i bezpieczny fotelik Concord Air, który waży zaledwie 2,9 kg.

wyprawka dla noworodka

Łóżeczko/ kosz mojżesza/ kołyska z dobrym materacem

Chyba, że od początku wiemy, że dziecko będzie  z nami spało.

Z wielu względów (napiszę o nich niedługo) zdecydowaliśmy się na kosz mojżesza Shnuggle i jak na razie uważam, że to był genialny pomysł.

wyprawka dla noworodka
wyprawka dla noworodka

Komoda lub szafa na ubrania i rzeczy dziecka

Z doświadczenia mogę Wam doradzić komodę. Ubranka dziecięce są małe i ciężko będzie je układać w szafie. Szuflady pomogą nam trzymać w porządku rzeczy dziecka. Komoda zajmuje również mniej miejsca niż szafa i może dodatkowo służyć jako podstawa pod przewijak.

Warto wybrać taką komodę, która będzie służyła nam przez lata, czyli taką, która nie jest kolorowa i nie ma typowych dziecięcych motywów. Nasza komoda to Quax

Służyła nam przed urodzeniem Julka

wyprawka dla noworodka

i teraz:

wyprawka dla noworodka
wyprawka dla noworodka

Przewijak 

Przewijak bardzo ułatwia toaletę oraz pielęgnację dziecka i odciąża kręgosłup, który mamy tylko jeden. Znam mamy, które od początku przewijały dzieci na łóżku, jednak u mnie ten patent nie zdaje egzaminu. Poprzedmi razem miałam przewijak nakładany na łóżeczko, ale nie do końca zdał egzamin, bo ciągle go trzeba było zakładać lub zdejmować.

Z racji tego, że mamy bardzo małe mieszkanie i niewiele przestrzeni zdecydowaliśmy się na przewijak na komodzie. Bardzo polecam ten sposób. Kiedy syn będzie już za duży na przewijak odmontujemy go i zostanie nam zwykła komoda. Jak widzicie ta miękka mata się zdejmuje- używamy jej w łazience po kąpieli.

Przewijak Quax

20160621-DSC_8212
wyprawka dla noworodka

Wanienka

Do kąpieli maluszka najlepsza jest wanienka. Dostępnych jest wiele modeli, ale my zdecydowaliśmy się na niewielką wannę Shnuggle ze stojakiem, która trochę przypomina wiaderko do kąpania. Więcej o niej napiszę za jakiś czas. Przy córce wanienkę stawialiśmy w wannie i nachylaliśmy się nad nią (ałaaa mój kręgosłup).

wyprawka dla noworodka

Fotel do karmienia

Jest to bardzo przydatny mebel. Przydał nam się zarówno przy pierwszym dziecku jak i teraz. Fotel Ikea

wyprawka dla noworodka

Lampka nocna z regulacją 

Lampka, która lekko świeci potrzebna jest przy nocnych karmieniach lub przy zmianie pieluchy (tak żeby nie obudzić domowników, no i również dziecka). Bezprzewodowa lampka Fatboy

wyprawka dla noworodka

Poduszka do karmienia

Bardzo przydatny gadżet, szczególnie jeżeli jest to nasze pierwsze dziecko i nie do końca jeszcze się zgraliśmy z dzieckiem. My naszą poduszkę użytkujemy na różne sposoby i zdaje egzamin znakomicie. Poduszka Effii

20160621-DSC_8236

Laktator plus butelka i woreczki, pojemniki do zamrażania pokarmu

Jeżeli planujecie karmienie piersią to jest to bardzo przydatny przedmiot.  Dzięki niemu mogę raz na jakiś czas urwać się z domu na spotkanie lub krótki wyjazd.

Tym razem zdecydowałam się na Medelę Swing i jestem z niej o wiele bardziej zadowolona niż z mniejszej wersji Medela Mini.

wyprawka dla noworodka

TEKSTYLIA

Koce, kocyki

Przydają się zawsze i ma je każda wyprawka dla noworodka. Mam kilka różnych, z których korzystam codziennie. Warto kupić kocyki o różnej grubości i wielkości. Zwracajcie uwagę z czego wykonany jest koc i wybierajcie oddychające tkaniny. Ja postawiłam na marki, które już znam i lubię.

Na górze: koc Mamas&papas, rożek Lodger, Kocyk Lodger

wyprawka dla noworodka

Rożek

W poprzedniej wyprawce nie miałam rożka i mi go brakowało- szczególnie w szpitalu i przez pierwsze 3 miesiące. Tym razem zdecydowałam się na niego i nie żałuję. Wybrałam 2 różne, ale jeden nie sprawdził się do końca (napiszę o nim niedługo). Żółty Lodger – cieńszy, szary Lodger – grubszy, szary w kropki Effii

wyprawka dla noworodka
wyprawka dla noworodka

Pieluchy tetrowe, flanelowe i otulacze

Każda lista wyprawkowa ma je na swojej liście w ogromnej ilości (nawet 20). W pierwszej wyprawce rzeczywiście miałam ich sporo, a w drugiej dosłownie 2 i w zupełności wystarczyły.

Zdecydowanie lepiej kupić duże otulacze i wykorzystywać je do różnych funkcji. Taki otulacz przydaje się do wycierania buzi, chronienia ubrań przed ulewaniem, rozkładaniem na łóżku, zasłanianiem fotelika  lub budy wózka przed rażącym słońcem w oczy, nakrywaniem dziecka, przytulania do buzi (mój syn uwielbia), zasłanianiem się podczas karmienia.

Otulacz ma tyle funkcji, że będziecie z nich korzystać do min. 3 roku życia. A pielucha będzie potrzebna dość krótko.

W środku bambusowe Aden&Anais przewiewne jak mgiełka, otulacze Lodger troszkę grubsze

wyprawka dla noworodka
wyprawka dla noworodka
wyprawka dla noworodka

W użyciu

wyprawka dla noworodka

Klipsy do przypinania otulaczy

Ręczniki

Skoro moja wyprawka jest „smart” to pokażę Wam świetny produkt. Ręcznik, który jest świetny dla noworodka „rośnie” z dzieckiem i może służyć nawet do 7-8 roku życia jako szlafroczek na plażę.

Wybierajcie miękkie ręczniki, bo skóra dziecka jest bardzo wrażliwa na różne otarcia. Zielony Imps&Elfs i żółty Lodger  Poniżej możecie zobaczyć jak ten sam ręcznik wygląda na 3-latce

wyprawka dla noworodka
wyprawka dla noworodka
DSC_1928-horz

Śpiworki do spania

W pierwszej wyprawce bardzo nam się sprawdziły, więc i tym razem postanowiliśmy takie sprawić. Przede wszystkim są bardzo bezpieczne, bo dziecko nie jest w stanie naciągnąć ich sobie na twarz. Nie mogą się również rozkryć, więc nie zmarzną w nocy. Śpiworków do spania używaliśmy do 1 roku życia. Śpiworek 

wyprawka dla noworodka

Mata na przewijak

Przewijak jest dość zimny w dotyku dlatego warto zaopatrzyć się w naciągane prześcieradło, które w razie pobrudzenia szybko się zdejmuje i można je wyprać. Mata na przewijak  Quax i prześcieradło Lodger

wyprawka dla noworodka

Kosmetyki i arykuły higieniczne:

  • łagodny płyn do kąpieli (polecam Babydream i Hipp)
  • olejek, oliwka do natłuszczania skóry w razie nadmiernego przesuszenia (polecam Momme, Mustela lub zwykły olejek ze słodkich migdałów).
  • krem do pupy (polecam Linomag)
  • sól fizjologiczna w ampułkach do przemywania oczu (20 ampułek)
  • gaziki jałowe do pielęgnacji kikuta pępowinowego  i przemywania oczu
  • Octenispet lub spirytus rozcieńczony (70%)
  • patyczki dla dzieci
  • chusteczki nawilżane lub duże waciki jeżeli zamierzamy myć pupę wodą
  • pieluchy jednorazowe w najmniejszym rozmiarze
  • szczotka do włosów (najlepiej naturalna- my mamy z sierści kozy- cudownie miękka)
  • nożyczki do paznokci (polecam złote  z Canpolu)
  • aspirator do nosa (wcześniej mieliśmy Nose Frida i wyrzuciłam ją do kosza po tygodniu, teraz mamy Beaba i jest świetny)
  • płyn do prania dziecięcych ubranek
wyprawka dla noworodka

Ubranka:

dzieci urodzone wiosna/lato (rozmiar 56)

  • pajace 6 sztuk
  • body z długim rękawem 6 sztuk
  • body z krótkim rękawem 6 sztuk
  • spodenki, getry, półśpiochy z szeroką gumą 6 sztuk
  • rampersy 3 (niekoniecznie)
  • bluza z kapturem
  • cienki dresowy kombinezon z kapturem
  • 3 czapki
  • skarpetki 6 par

dzieci urodzone jesień/zima

  • pajace 7 -8 sztuk
  • body z długim rękawem 6 sztuk
  • body z krótkim rękawem 6 sztuk
  • spodenki, getry, półśpiochy z szeroką gumą 6 sztuk
  • skarpety 6 sztuk
  • czapki 2 cienkie, 3 grubsze
  • kombinezon
  • 2-3 ciepłe bluzy

Dodatkowo, w miarę potrzeb można zaopatrzyć się w:

Chustę tkaną – w wielu sytuacjach pomagała nam odciążyć kręgosłup. Zarówno pierwsze dziecko jak i drugie zasypia w chuście bez problemów. Widzę, że przy drugim dziecku jest wręcz niezbędna kiedy potrzebne są nam ręce do pomocy np. starszakowi

Nasza chusta to Hoppediz

Organizer na komodę

w poprzedniej wyprawce miałam taki nakładany na łóżeczko. Bardzo się przydaje, bo wszystkie potrzebne rzeczy do pielęgnacji mamy pod ręką i wystarczy po nie sięgnąć. Beaba

wyprawka dla noworodka

Kosz na pieluchy

może być zbędnym gadżetem, jednak my sobie bardzo chwalimy. Nie musimy biegać z każdą pieluszką do kuchni na drugi koniec mieszkania. Miałam go też w pierwsze wyprawce, później służył mojej przyjaciółce, a teraz znów jest u nas.

Worki na pieluchy są dość drogie, dlatego kupiłam 3 zestawy, a po skończeniu ich zakładam zwykłe worki na śmieci i też zdają egzamin.

Tak wygląda nasza wyprawka dla noworodka.

Poniżej przygotowałam gotową listę do wydruku

kliknij, ściągnij i wydrukuj—>wyprawka dla noworodka<—

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

I jak tu nie podróżować (z dzieckiem)

Arbuzy kupione przy drodze do węgierskiego Egeru, świeża grecka feta z oliwkami prosto od rolnika i turecka baklava – to są smaki i zapachy naszych podróży z Lilką. Kojarzą mi się z umorusaną w tych specjałach buzią i plamą na białej bluzce. 

Nie pamiętam aż tak dokładnie naszych podróży kiedy nie było z nami dziecka. Czy to zapachu kubańskich cygar czy też chłodu jaki nas zastał w Estonii. Wtedy liczyły się zupełnie inne rzeczy i inne rozrywki. Spanie do południa, imprezowanie do białego rana czy też zwyczajne nic nie robienie.

Egészségedre

Jesteśmy z mężem powsinogami. Ja mieszkałam kiedyś w Londynie i Nowym Jorku, on w Estonii i na Węgrzech. Mamy znajomych na całym świecie. Lubimy poczuć klimat danego kraju: zjeść miejscowe specjały, nauczyć się kilku słów w lokalnym języku, posłuchać ludzi, którzy tam mieszkają. Nawet nie zastanawialiśmy się jak zmieni się nasze życie  kiedy będziemy mieli dzieci. Przyjęliśmy to z całym dobrodziejstwem inwentarza.

Dziecko – koniec wolności?

Kiedy rodzi się dziecko już nic nigdy nie będzie takie same. Nawet podróżowanie nabierze zupełnie innego wymiaru. Nie należy z tym walczyć tylko poddać się zupełnie. Trzeba przestawić sobie w głowie pewne rzeczy i nie nastawiać się na podobne doznania. Dzieci pomogą nam zobaczyć rzeczy, których bez nich nigdy byśmy nie zauważyli i na zawsze zostaną w naszej głowie.

I jak tu nie podróżować (z dzieckiem) Beaty Sadowskiej i Pawła Kunachowicza to książka po którą musiałam sięgnąć.

flatlay Ania

Autorzy już od pierwszych stron przekonują, że ich  życie pełne adrenaliny, sportów ekstremalnych i wyjazdów nabrało jeszcze większego sensu po urodzeniu dziecka. Nie zmienili swoich dotychczasowych pasji, a wręcz przeciwnie – jeszcze bardziej je rozwinęli. Chciałoby się rzecz: „Da się?” No pewnie, że się da – jeżeli tylko się chce!

Niektórym rodzicom wydaje się, że samo wyjechanie z dzieckiem, zbieranie patyków na plaży i podróże po lokalnych miejscowościach to już duże wyzwanie. A co dopiero gdy ciągnie się dziecko w małej przyczepce w -15 stopni nad Morskie Oko albo czeka  nas 26 – godzinny lot do Brazylii? Można? Można! Ograniczenia są tylko w naszych dorosłych głowach, a dzieci przeżyją przygodę.

Autorzy opisując swoje wyprawy z synkiem Tysiem obalają po kolei wszystkie stereotypy dotyczące podróży z dziećmi. „Liczy się przygoda!”- to ich dewiza. Zawsze jednak stawiają na zdrowy rozsądek z małą nutką szaleństwa. Książka to nie tylko pamiętnik z podróży, ale również zbiór  porad ekspertów, którzy w bardzo przekonujący sposób  rozwiewają wiele wątpliwości wystraszonych rodziców.

Pediatra doradza co jeść z dzieckiem na wakacjach lub gdzie szukać pomocy w razie choroby. Psycholog zachęca do pokazaniu dziecku świata w dobie elektroniki: „Jeżeli chcemy dbać o prawidłowy rozwój naszego dziecka, laptop, telewizor i inne „cuda techniki” muszą mieć konkurencję.”

Wbrew pozorom my też wiele się uczymy od dzieci podczas wspólnych podróży:

IMG_5307

 „I jak tu nie podróżować (z dzieckiem)”

przede wszystkim pozwala oswoić swoje lęki, które my – jako troskliwi (czasami aż za bardzo) rodzice mamy w głowach. To jest najważniejszy przekaz tej książki.

20160620-DSC_8198
20160620-DSC_8197

Chciałabym, ale się boję

Czytając ją zastanawiałam się cały czas co nas tak naprawdę hamuje przed tym  żeby spakować walizy, wziąć dzieci i pojechać tu albo tam. Wtedy pojawia się milion pytań: „A jak dziecko zniesie podróż?”, „Co będzie tam jadło?”, „Czy odnajdzie się w innych realiach?” „A co będzie jak zachoruje?”. To są właśnie moje obawy, które dość skutecznie stopują moje zapędy globtroterskie. Ostatni rozdział „Strachy na Lachy” powinnam sobie zeskanować i wydrukować. Paweł Kunachowicz rozprawia się z lękami z mojej głowy: „Nie wiem kiedy dobrze jest pobudzać wyobraźnię, a kiedy nadmiar ogranicza doświadczenia i przeżycia. Gdyby moi rodzice nie pozwalali mi uczestniczyć w różnych przygodach, nie byłbym tym, kim jestem”.

Liczy się przygoda

Tak więc podróżowanie z dzieckiem jest cudowną przygodą, a to od Was zależy jak ją razem przeżyjecie. Nie ma co rozważać co takie podróże z naszymi pociechami im dają – widzę same plusy.

Nie jestem tylko rodzicem

Ta książka jest nie tylko o podróżach. Jest również o wspaniałej relacji miedzy rodzicami, pełnej szacunku do drugiego człowieka, jego pasji oraz jego wyborów. Ogromnie podziwiam takie pary, które potrafią zostawić margines bycia nie tylko rodzicem, ale również człowiekiem ukierunkowanym na realizację swoich planów.

Tak jak niedawno pisałam, że do wychowania dziecka potrzebna jest cała wioska – w tej książce możemy poznać ją dokładnie. W tej wspólnocie jest nie tylko rodzina, ale również przyjaciele, zwierzęta oraz  ludzie spotkani podczas podróży (szczerze rozczulił mnie Szwajcar napotkany przypadkiem podczas bardzo długiego lotu do Brazylii, który pomagał Pawłowi opiekować się Tyśkiem).

Rodzicielstwo oparte na szacunku i wolności

Niesamowite jest to, że mamy bardzo podobne poglądy na temat rodzicielstwa, które w książce jest przedstawione jako szczęśliwe, pełne zrozumienia, szacunku i wolności w stosunku do dziecka. I chociaż rozdziały pisane przez Pawła i Beatę nie mają wydźwięku edukacyjnego czy moralizatorskiego to z ich opowieści można wiele się nauczyć jak budować zdrową więź z dzieckiem.

Uwaga! Po przeczytaniu „I jak tu nie podróżować (z dzieckiem)” istnieje pewne zagrożenie. Miałam ochotę odwołać „bezpieczne” wakacje z dziećmi w hotelu nad Bałtykiem na rzecz Szwecji lub Włoch (samochodem).

Ale za rok już nic nas nie powstrzyma! A już na pewno nie moje obawy.

20160620-DSC_8203

Książka dostępna TUTAJ

Bo dzieci nie zapamiętają na zawsze swojego najlepszego dnia przed telewizorem:

Kreta, Lilka 8 miesięcy
Kreta, Lilka 8 miesięcy
Węgry, Lilka 10 miesięcy
Węgry, Lilka 10 miesięcy
Mielno, Lilka niecałe 2 lata
Mielno, Lilka niecałe 2 lata
Karnawał w Holandii, Lilka 2,5 roku
Karnawał w Holandii, Lilka 2,5 roku
Sztorm w Turcji, Lilka 2,8 roku
Sztorm w Turcji, Lilka 2,8 roku

Gdybym tylko mogła podróżowałabym z dziećmi o wiele częściej i dalej, bo chociaż wracam zmęczona jak nigdy –  to za to bardzo szczęśliwa.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Potrzebna cała wioska

Przez 9 miesięcy byłaś w centrum zainteresowania. To Tobie od progu podstawiano krzesło i pytano jaką chcesz herbatę. Nie, nie taką? To zaraz znajdziemy inną, lepszą. Musisz mieć najlepszą, bo nosisz w sobie życie.

Komplementów nie umiałaś przyjmować, bo te 20 kg wg Ciebie pojawiły się z tyłu, a nie z przodu – jak wszyscy uważali. Drzemka o 17, tak! Cichutko, bo mama śpi.

I  w ten jeden dzień wszystko się zmienia.

Urodziłaś – i te kilka dni po porodzie jesteś bohaterką. Wszyscy (jeszcze) pytają jak się czujesz. Leżysz w szpitalu lub w domu i dostajesz obiad pod nos i deser nawet. Chwała Władzy za te 2 tyg tacierzyńskiego, bo wioska, która była kiedyś znacznie większa zawęziła się do małej 2- osobowej komórki społecznej.

Mąż poda, przyniesie, przewinie. Ten czas mija jak 2 dni i zostajesz SAMA. A gdzie moja pomoc na te 4 tygodnie do końca połogu?

Po pierwszym porodzie byłam bohaterką! „Super się czuję”, „Taaak, dam sobie sama radę”, „No pewnie, że ugotowałam zupę”. Posprzątane, dziecko nakarmione, a ja nawet umalowana i nie w dresie. Każdy przychodził i pędził do małego, białego łóżeczka zobaczyć ten cud. A ja dawałam radę. Dlaczego miałabym nie dać.

Gdybym powiedziała: „Wiesz, nie daję rady ugotować obiadu, sprzątnąć i dzieckiem się zająć” to by mnie do psychologa wysłali, że przecież krów nie muszę rano doić i do lekarza iść z dzieckiem 5 km na piechotę. Niby teraz łatwiej. Fizycznie pewnie łatwiej. Nie dziwne, że jak tylko mąż przekraczał próg to po 2 min miał wręczone dziecko.

Polskie społeczeństwo stawia bardzo wysokie wymagania wobec młodych matek. Zarówno w sferach związanych z macierzyństwem jak i byciem Perfekcyjną Panią Domu. Mając w domu nawet tylko jedno małe dziecko jest to zwyczajnie trudne.

A jeżeli trafi nam się wyjątkowo wymagający egzemplarz często niewykonalne. „Ja sama”- to nasze drugie imię. Boimy się prosić o pomoc. Publiczne przyznanie się, że ma się pomoc np. do sprzątania często jest potępiane. Dlaczego? W innych krajach jest to zupełnie normalne. Tylko w Polsce MUSISZ wszystko robić sama, choćby z dzieckiem na rękach.

Wiecie jaki był najlepszy prezent jaki dostałam od pewnej marki na Dzień Matki?

Nie kolejne kocyki czy kosmetyki do pielęgnacji niemowląt. Przysłali mi zapas obiadów na tydzień. Takich, które tylko się podgrzewa i gotowe. A do tego zdrowe, bo bez sztucznych składników. Wymarzony prezent.

Moje drugie macierzyństwo jest zupełnie inne. Nie boję się prosić o pomoc. Raz na dwa tygodnie przychodzi Pani posprzątać nam mieszkanie. Broniłam się przed tym dwa lata, bo to tak jakbym przyznała się do porażki. A ja się tego nie wstydzę. Wolę zatrudnić kogoś do pomocy przy domu, niż kogoś do opieki nad dziećmi. Do tego też pewnie niedługo dojrzeję, bo chciałabym raz na jakiś czas wyjść z mężem bez dzieci.

I co z tą wioską?

„To naprawdę wyjątkowa sytuacja w historii ludzkości, by noworodkiem  opiekowała się stale jedna osoba”- J. Dąbrowska

Dlatego kiedy w perspektywie miałam bycie słomianą wdową przez tydzień wybrałam podróż do mojej wioski. Właśnie po pomoc. Potrzebowałam tego bardzo – zająć się tylko dziećmi (a i nimi zajmował się czasami ktoś inny). Niczym innym. Odpoczęłam, spędziłam czas tylko ze starszym dzieckiem i naładowałam akumulatory na dalsze życie z daleka od mojej wioski, czyli ludzi, którzy chętnie nam pomagają.

Poniżej nasze migawki z tego wyjazdu, gdzie w spokoju mogłam znów wziąć aparat do ręki i uwiecznić te chwile.

20160606-DSC_7712
20160606-DSC_7723
20160607-DSC_7737
20160606-DSC_7714
20160607-DSC_7738
20160606-DSC_7727
20160607-DSC_7747
20160606-DSC_7736
20160607-DSC_7764
20160607-DSC_7766
20160607-DSC_7781
20160607-DSC_7784
20160607-DSC_7791
20160607-DSC_7799
20160607-DSC_7805
20160607-DSC_7803
20160607-DSC_7810
20160607-DSC_7815-2
20160608-DSC_7823
20160608-DSC_7830
20160608-DSC_7851
20160608-DSC_7855
20160608-DSC_7872
20160608-DSC_7895
20160608-DSC_7912
20160608-DSC_7926
20160608-DSC_7869
20160609-DSC_7949
20160609-DSC_7959
20160610-DSC_7961
20160610-DSC_7987
20160610-DSC_7993
20160610-DSC_8008
20160611-DSC_8026
20160611-DSC_8025
20160610-DSC_7966
20160610-DSC_7976

Lilki sukienki  i rampers w kaktusy Lindex

Moje sandały Next

Lilki trampki żółte Igor

Jula śpiwór w traktory Gro

Otulacz z ostatnich zdjęć Pink no more

Wózek Bugaboo Bee 3

Chusta Hoppediz 

Pomadka Bourjois (moje odkrycie!)

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Ćwiczenia logopedyczne dla dzieci w różnym wieku

Widzę po wynikach wyszukiwania oraz Waszych wiadomościach, że interesują Was ćwiczenia logopedyczne dla dzieci.

Poprzedni wpis pod tytułem – logopedia w domu – cieszył się ogromnym zainteresowaniem. Tak jak obiecałam – dziś post na temat ćwiczeń aparatu artykulacyjnego dla dzieci w różnym wieku.

Przygotowałam dla Was zbiór gotowych ćwiczeń w zależności od wieku dziecka.

Pamiętajcie! Te ćwiczenia nie zastąpią terapii logopedycznej i każde dziecko z wadą wymowy powinno mieć dopasowane konkretne ćwiczenia  w gabinecie u logopedy oraz powinno dostać wskazówki do pracy w domu. 

Ćwiczenia logopedyczne –  2

Każde ćwiczenie artykulacyjne najlepiej wykonywać przed lustrem. To, że dziecko widzi swoją buzię pomaga mu poczuć ułożenie narządów aparatu artykulacyjnego.

Podczas pracy nad usprawnianiem narządów mowy wykorzystujemy umiejętności nabyte podczas ćwiczeń oddechowych, fonacyjnych i słuchowych (z poprzedniego posta). Dlatego warto w czasie jednej sesji ćwiczeń mieszać aktywności.

Głównym celem ćwiczeń aparatu artykulacyjnego jest uzyskanie takiej sprawności całego narządu mownego, aby bez problemu poradził sobie z głoską, którą będziemy mieli zamiar wywoływać. Dlatego pracę nad każdą głoską rozpoczyna się od odpowiedniych ćwiczeń układu artykulacyjnego. Dzieci, które uczęszczają na terapię logopedyczną mają takie ćwiczenia zadane do domu.

Pod poprzednim logopedycznym wpisem pojawiły się komentarze z zapytaniem: „Ile czasu na to poświęcić, bo dziecko nie za bardzo to lubi?”

Mam dla Was wskazówki ile mogą trwać ćwiczenia logopedyczna:

– dzieci od 1 do 3 lat – 1 do 3 minut, można dłużej jeżeli zmienimy pozycję ciała np. wstaniemy
– 4-latki – od 3 do 5 minut lub dłużej
– 5-latki- od 5 do 10 minut lub dłużej

Zabawy i ćwiczenia logopedyczne dla najmłodszych (0-2 lata)

Od małego poprzez odpowiednią pielęgnację oraz zapewnienie bodźców do rozwoju wspomagamy nasze dzieci. Pisałam na ten temat tutaj – Jak wspomagać rozwój mowy?

Co możemy jeszcze robić?

– wprowadzać różnorodne pokarmy- podczas jedzenia twardych rzeczy mięśnie aparatu artykulacyjnego wykonują ciężką pracę i dzięki temu sprawniej będą później działać
– pić w domu z kubka, a na podwórku z bidonu z cienką rurką
– wykonywać proste ćwiczenia
Dzieci w wieku 0-12 miesięcy cały czas nas obserwują i w taki sposób się uczą. Niektórym może się wydawać, że małe dzieci nie za wiele rozumieją. Ciągłe rozmowy, śpiewanie i stymulowanie w końcu nie pozostanie bez odpowiedzi. Nasze dziecko najpierw musi przyswoić słownik bierny (czyli usłyszeć od nas słowo) aby móc to później wypowiedzieć (słownik czynny).

Od około 6 miesiąca dzieci zaczynają tworzyć swoje komunikaty, które z czasem nabierają na znaczeniu. Hau, miau, papa, mama, baba to najczęściej pojawiające się wyrazy. Często dzieci podpierają słowo gestem – czyli robiąc „papa” machają rączką na do widzenia. Samo wymawianie sylab jest ćwiczeniem aparatu artykulacyjnego, dlatego warto przeglądać razem książeczki i naśladować zwierzęta, pojazdy i inne wyrażenia dźwiękonaśladowcze.

Ćwiczenia logopedyczne dla dzieci w wieku 1-2 lata

Warto podeprzeć polecenie obrazkiem lub zabawką w kształcie zwierzątka:

– Jak kotek pije mleko? Z rąk układamy miseczkę i pokazujemy w jaki sposób kot językiem pije mleko.
– Mlaskanie językiem. Przyklejamy język do podniebienia i głośno odklejamy
– Jak parska koń? Luźne wargi wprawiamy w drgania
– Jaki ryjek ma świnia? Wysuwamy rozchylone wargi do przodu
– Jak ziewa hipopotam? Otwieramy buzię i ziewamy
– Jak dźwięk wydaje sowa? Zaokrąglamy wargi i mówimy: Hu hu hu

Jak narzędzia – tu znajdziecie – książki dla najmłodszych dzieci wspierające rozwój mowy:

Ćwiczenia logopedyczne dla dzieci w wieku 3-4 lata

Ćwiczenia żuchwy

Należą do najłatwiejszych, ponieważ wynikają z elementarnych umiejętności dziecka związanych np. z jedzeniem, ziewaniem czy nawet głośnym płaczem

Przykłady:

– Jest noc. Powoli układamy się do snu. Bardzo chce nam się spać. Ziewamy z otwartą buzią
– Udajemy rekiny. Szeroko otwieramy buzię i szybko zamykamy
– Zagrabiamy trawnik i wyobrażamy sobie, że zęby to grabie. Wysuwamy żuchwę i przesuwamy nimi po górnej wardze.
– Żujemy trawę jak kozy. Naśladujemy żucie.
– Ćwiczenia warg (mięsień okrężny warg)

Wargi biorą aktywny udział przy wymowie wielu głosek dlatego tak ważna jest ich sprawność. Przy wymowie szeregu syczącego („s”, „z”, „c” „dz), który powinien w wieku 4 lat być artykułowany poprawnie, wargi są szeroko rozciągnięte w uśmiechu. Jednocześnie ćwiczymy również zaokrąglenie warg, które jest niezbędne przy wymowie głosek szeregu szumiącego („sz”, „rz”, „cz”, „dż”). Ten szereg pojawia się najcześciej w wieku 5 lat.

Tak jak powyżej – najlepiej jest przygotować rysunki lub figurki zwierząt lub przedmiotów, które będziemy naśladować.

Przykłady:

– Wysyłamy buziaczki do mamy. Ściągamy wargi w dzióbek (ważne żeby był symetryczny) i cmokamy
– Uśmiechamy się przy mocno zaciśniętych wargach
– Uśmiechamy się tak, żeby było widać zęby
– Rybka. Wargi ściągamy w dzióbek i rozchylamy leciutko pyszczek
– Na płaski talerzyk wysypujemy ryż preparowany i prosimy dziecko żeby za pomocą samych warg próbowało jeść
– Osiołek, który robi i-o-i-o
– Karetka, która jedzie na sygnale e-o-e-o
– Policja, która jedzie na sygnale i-u-i-u
– Wąsy. Między wargami i nosem układamy słomkę do picia tak żeby dziecko ją utrzymało.

Ćwiczenia języka:

– język chowamy do buzi i myjemy wewnętrzną powierzchnię zębów
– liczymy językiem zęby na dole
– czubkiem języka dotykamy kącików warg
– z języka robimy koci grzbiet – zaczepiamy język za dolne zęby i wypychamy
– na końcu nici dentystycznej związujemy mały supełek i zaczepiamy go od wewnętrznej strony zębów. Dziecko ma wypchnąć nitkę do góry samym językiem

 Ćwiczenia pionizacji języka (niezbędne do wymowy głoski „l” i później „sz”, „rz” „cz”, „dż” i „r”)

– kląskamy jak koniki przy jednoczesnych ruchach warg (uśmiech- kółko)
– mlaskamy językiem
– oblizujemy wargi (można je posmarować czymś słodkim)
– udajemy, że liżemy lody

Ćwiczenia logopedyczne dla dzieci w wieku 5-6 lat

Są ukierunkowane przede wszystkim na ćwiczenia warg i języka, których aktywny udział jest niezbędny w trakcie artykulacji głosek „sz”, „rz”, „cz”, „dż” i „r”.

Ćwiczenia warg (takie jak dla 3-4 latków) oraz:

– układamy wargi w dzióbek i kręcimy w kółko, na boki, do dołu do góry
– robimy okienko z warg (szeroki dzióbek)
– robimy rybkę z warg, ale z wciągniętymi policzkami
– próbujemy gwizdać
– parskamy mocno wargami

Ćwiczenia języka

Dążymy do pionizacji języka, czyli nawet w trakcie kiedy dziecko milczy- język powinien znajdować się za górnymi zębami na wałku dziąsłowym.

Ćwiczenia logopedyczne:

– przy otwartej buzi liczymy górne zęby językiem (żuchwa nieruchomo)
– udajemy, że język to pędzel, a buzia to mieszkanie do pomalowania. Malujemy najpierw kropeczki na podniebieniu, policzkach, a na koniec musimy wszystko dokładnie zamalować. (żuchwa nieruchomo)
– próbujemy dotknąć językiem do nosa
– do podniebienia twardego możemy przykleić opłatek i poprosić dziecko o oderwanie go samym językiem
– strzelanie z języka: przyklejamy mocno język do podniebienia i mocno odklejamy
– karuzela: przy zamkniętej buzi dziecko wkłada język między wargi, a zęby i kręci w kółko

BARDZO POLECAM WSZYSTKIM KSIĄŻKĘ „CMOKAJ, DMUCHAJ, PARSKAJ, CHUCHAJ„. KOSZTUJE GROSZE, A JEST NAPRAWDĘ ŚWIETNA. (dołączone jest do niej logopedyczne memo oraz gra planszowa, a kosztuje 10 zł)

Jeżeli macie wątpliwości czy udać się do logopedy to przeczytajcie ten wpis: Kiedy do logopedy

ćwiczenia logopedyczne-2

Drewniany zestaw do robienia baniek Kikot

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Nie róbcie tego swoim dzieciom!

Wakacje na wsi, ponad 20 lat temu. Puszczone w  samopas dzieci biegają po podwórku od rana do nocy. Jest koniec lipca, zaczęły się żniwa, a trawa jest już wypalona słońcem. Gorąco robi się już o godz. 10, a można złapać oddech dopiero wieczorem.

To jest tło do mojego osobistego koszmaru. Niby sielanka, a jednak pamiętam ten dzień do dziś i na zawsze pozostanie w mojej głowie. Nic nie zapowiadało, że ta historia ze słońcem w tle będzie miała taki koniec.

Beztroska o zapachu papierówek

Wychodzimy rano na podwórko, ubrani w krótkie spodenki i bluzki na ramiączkach. Od rana wspinamy się po drzewach po małe jeszcze papierówki. Później wpadamy na pomysł żeby iść nad staw i tam kontynuować nasze szalone zabawy. Bierzemy koce, zerwane wcześniej małe zielone jabłuszka. Po drodze zatrzymujemy się jeszcze po czarne porzeczki.

Nie mamy żadnych koszyczków, więc podwijamy bluzki i tam je układamy. Docieramy nad staw. Rozkładamy koce, szybko zjadamy zebrane owoce. Moje rodzeństwo bawi się w wodzie, a ja leżę na kocu. Na samym środku pola, nie osłania mnie żadne drzewo, ani nie pada żaden cień. Jestem tylko ja i słońce. W tym momencie zasypiam.

Senny koszmar

Budzę się po 2, może 3 godzinach. Rodzeństwo bawi się dalej, a ja spragniona mówię, że idę do domu, bo strasznie chce mi się pić, a nic ze sobą nie wzięliśmy. Kiedy wchodzę do domu jest mi słabo i mam mroczki przed oczami.

Wypijam 3 kubki zimnej wody, wyciągniętej prosto ze studni. Jem zupę i czuję, że znów chce mi się spać. Wchodzę pod koc i czuję, że jest mi raz zimno, raz gorąco. Mam dreszcze. Wstaję i idę do babci. Mówię jej, że źle się czuję, a ona czule dotyka mojego czoła. Jest rozpalone. Moja skóra (tylko z przodu ciała) robi się czerwona.

To udar słoneczny

Kilka godzin później zaczynam wymiotować. Nie mam siły podnieść ani ręki ani nogi. Leżę i czekam aż przyjedzie mama. Kiedy już w końcu jest, po jej minie widzę, że nie jest dobrze. Zabiera mnie do lekarza. Tam szybko diagnozują udar słoneczny i poparzenia na brzuchu drugiego stopnia. Kilka dni leżę w łóżku i nie jestem w stanie wstać.

Piję tylko herbatę, bo wszystko inne odrzuca mój odwodniony organizm. Skóra na brzuchu bardzo boli. Musimy robić zimne okłady kilka razy dziennie. Po 2 dniach robią mi się nieprzyjemne pęcherze, a później  schodzi skóra.

20160605-DSC_7694

Od tamtej pory słońce to mój wróg.

Nie wygram z nim, ale umiem się chronić przed jego szkodliwą mocą.

Każdy sezon zaczynam od kupienia porządnego kremu z filtrem i używam go intensywnie. Kiedy jestem cały dzień na słońcu pokrywam kremem wszystkie odsłonięte części ciała. Nie chce żeby sytuacja jeszcze kiedyś się powtórzyła.

Od małego uczę również moje dzieci, że słońce nie jest naszym przyjacielem i trzeba przed nim się chronić.

20160605-DSC_7632
20160605-DSC_7627

Podstawą są z kremy z filtrem oraz nakrycie głowy. Mam również kilka zasad, do których już przyzwyczaiłam naszą rodzinę:

  • szukamy cienia – kiedy tylko przybywamy na plażę, szukamy miejsca najbardziej zacienionego. Zazwyczaj jest z tym problem, więc mamy ze sobą parasol. W tym roku kupimy również namiot plażowy, aby najmłodszy członek rodziny był chroniony przed promieniami z każdej strony.
  • 12-16 – to godziny kiedy słońce grzeje najmocniej. Wtedy unikamy ekspozycji.
  • 20-30 minut przed – smarowanie kremem z filtrem powinny być aplikowane przed wyjściem na słońce aby produkt mógł stworzyć barierę ochronną. Powtarzanie aplikacji po 2-3 godz. oraz po kąpieli.
  • odpowiednia odzież – w tym roku pierwszy raz testujemy strój kąpielowy z ochroną UV 50+
  • lekkie nakrycie głowy, najlepiej z rondem żeby chronić skórę na karku oraz twarz
  • okulary przeciwsłoneczne z filtrem UV
  • woda – nawilżanie od wewnątrz jest bardzo ważne podczas upału. Podsuwam ją nawet wtedy kiedy dziecko o nią nie prosi. A niemowlakowi karmionym piersią częściej proponuje przystawienie
  • nawilżenie skóry na koniec dnia – wieczorem po kąpieli zawsze używam preparatu nawilżającego, aby nawodnić naskórek

W tym roku w walce ze szkodliwym działaniem słońca pomaga nam Mustela, która doskonale chroni skórę dzieci i dorosłych. Oprócz działania ochronnego ma  również właściwości wzmacniające barierę ochronną skóry i chroni zasoby komórkowe przed uszkodzeniami, spowodowanymi przez UV. Kremy przeciwsłoneczne wzbogacono również o odżywczy olejek z awokado.

20160605-DSC_7631

Spray przeciwsłoneczny SPF 50+ <—klik

Dzięki temu sucha skóra ze skłonnością do atopii mojej córki jest naprawdę dobrze nawilżona, a do tego jest chroniona przed szkodliwym działaniem słońca.

Nasz opinia: Mleczko bardzo łatwo się aplikuje. Wielokierunkowy spray ułatwia aplikację i nie musimy się przy tym gimnastykować. Bardzo dobrze się rozsmarowuje, nie ma efektu białej maski oraz nie zostawia śladów na ubraniach.  Skóra po aplikacji się nie klei.

Spray po opalaniu<—klik

Spray po opalaniu błyskawicznie nawilża, łagodzi i odświeża skórę. Pozostawia delikatny zapach. Zawiera składniki nawilżające: olejek jojoba i masło Cupuacu oraz Avocado Perseose – opatentowany składnik aktywny, który wzmacnia barierę ochronną skóry.

Nasza opinia: osobiście jest to mój ulubiony kosmetyk na lato. Bardzo dobrze nawilża i nie klei się. Kiedy pakujemy się na wyjazd z dziećmi stawiam na rzeczy wielofunkcyjne żeby mieć jak najmniej bagażu. W tym roku zamiast balsamu do ciała używam tego sprayu.

20160605-DSC_7688

Bransoletka z czujnikiem UV

W tym roku Mustela do zestawów „Plażowa ochrona” dołącza świetny gadżet- bransoletkę z czujnikiem UV. (możecie tutaj  sprawdzić gdzie są dostępne). Po wewnętrznej stronie możemy wpisać imię i nazwisko dziecka oraz nr telefonu, a od strony wewnętrznej mamy tarczę, która informuje nas czy już czas ograniczyć ekspozycję na słońce.

20160605-DSC_7600
20160605-DSC_7609

Na plaży czas szybko płynie, nie kontrolujemy jak długo już jesteśmy wystawieni na szkodliwe promieniowanie. Wiadomo, że dzieci uwielbiają spędzać czas nad wodą i często protestują kiedy je prosimy żeby schowały się w cień. Ta opaska ułatwi nam wyjaśnienie dziecku, że już czas uciekać przed słońcem. Wystarczy pokazać, że buźka na bransoletce zrobiła się smutna. Genialny gadżet!

20160605-DSC_7669

Więcej o ochronie przeciwsłonecznej  i groźnych oparzeniach możecie przeczytać TUTAJ

Jutro rano zajrzyjcie koniecznie na mój fanpage na FB TUTAJ – będę miała dla Was niespodzianki.

20160605-DSC_7698

Wpis powstał w ramach współpracy z marką Mustela

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

10 zabawek, które każdy ma w domu, a nawet o tym nie wie

Spinacze, koc i mamy domek. Parasol plus miska i powstaje żaglówka. Latarka i nasze dłonie – bawimy się w teatr.

W dzisiejszym poście chcę Wam pokazać, że najlepsza zabawa jest bez zabawek. A my mamy w domu mnóstwo przedmiotów, które zapewnią Waszym dzieciom zajęcia na długie godziny.

Te zabawy są bardzo rozwijające, bo w każdej z nich trzeba użyć wyobraźni, a każdy przedmiot może być czymkolwiek.

1. Koc

Najlepiej stary. Takiego nie szkoda ciągać po podwórku i zaczepiać o gałęzie. Może być domem, statkiem lub hamakiem do bujania przez obojga rodziców.

2. Latarka

Do zabawy w teatr cieni lub czytania książek pod kołdrą. Po naciągnięciu kolorowych tkanin może służyć jako wyświetlacz kolorów.

3. Klamerki do bielizny

Genialna zabawka za parę złotych, a do tego ćwiczy chwyt i mięśnie dłoni. Polecam wszystkim dzieciom, które nieprawidłowo trzymają narzędzie pisarskie. A jak się z nimi bawić? Wystarczy się chwilę zastanowić.

Można przyczepiać nimi koce, apaszki i inne składowe namiotów, domków i innych twierdzy. Można ćwiczyć schemat ciała i przekraczanie linii środka poprzez zabawę: prawą ręką przyczep spinacz do lewej skarpety albo lewą ręką przypnij do prawego rękawa.

4. Lejek

Najlepiej silikonowy. Nie znam lepszej zabawki do zabawy w wannie. Po wciśnięciu wystającej części powstaje wodny wulkan na górze z pianką. Może służyć do przelewania wody, ale kto by chciał w taki prosty sposób nim się bawić?

A w suchych warunkach może służyć do przesypywania produktów sypkich takich jak kasze, drobne makarony, mąka.

5. Butelki

Z różnych tworzyw. Do mieszania i podglądania jak opada brokat z kaszą lub jak oliwa oddziela się od wody. Ile pomysłów tyle różnych zabaw. Plastikowe świetnie sprawdzają się do zabawy w wannie.

6. Dziadek do orzechów.

Do rozgniatania różnych rzeczy np. kulek z folii aluminiowej lub zgniatania wacików. Obracając ruchomą część dzieci mogą ćwiczyć małe dłonie

7. Parasol.

Oczywiście w domu. Jest najszybszym sposobem na zbudowanie domku. Może być również bazą lub zjeżdżalnią dla małych ludzików.

8. Miska, wiadro, duży koszyk.

Hulaj dusza! Daj taki przedmiot dziecku, a zobaczysz na ile sposobów może go użyć. Będziesz zdziwiony, że to łódka, skrzynia skarbów, domek…

9. Gumki recepturki.

Każda ilość. Mogą służyć do nakładania na butelki, a również do naciągania i strzelania. Możliwości jest wiele.

10. Wałek do ciasta.

Wiesz, że jest świetnym masażerem i dostarcza bodźców do receptorów czucia głębokiego? A jak owiniesz go folią bąbelkową i dasz dziecku farby oraz brystol to stworzy niesamowite dzieło?

Mogą Ci się spodobać również inne moje posty o podobnej tematyce:

10 zabaw bez zabawek

Oraz zabawki z recyclingu:

10 zabaw ze śmieci

Chcesz być na bieżąco z wszystkimi wpisami? Zapisz się do newslettera:

[wysija_form id=”1″]

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Przygotowania do ciąży – na co warto zwrócić uwagę?

Świadome przygotowania do ciąży? Czy może postawić na przypadek? Teraz jestem w stanie odpowiedzieć na te pytania. Zdecydowanie przygotowania do ciąży mogą nam pomóc. 

Przygotowania do ciąży

Każdy ma inne podejście, a ja w dzisiejszym poście opiszę jak to wyglądało u mnie i czy się sprawdziło.

Kiedy planowaliśmy pierwszą ciążę nic specjalnego nie robiłam żeby się do niej przygotować. Jedynie- na 6 miesiący wcześniej zaczęłam brać kwas foliowy w dawce 0, 4 mg. Nie dbałam specjalnie o zdrową dietę, nie rezygnowałam z kawy ani nie zmieniałam trybu życiu. Każda ciąża jest inna. Teraz to wiem.

Jak było tym razem?

Ze względu na różne dolegliwości, które aktywowały się u mnie po pierwszej ciąży przygotowania trwały o wiele dłużej.

1. Kwas foliowy.

Jak już wcześniej pisałam w międzyczasie wykryto u mnie mutację genu MTHFR, która jest dość niebezpieczna w ciąży. Dowiedziałam się, że mój organizm nie wchłania zupełnie kwasu foliowego – niezbędnego do prawidłowego rozwoju cewy nerwowej u płodu. Jedyna forma, którą jest w stanie przyswoić to foliany w formie matafolina – dostępna tylko w jednym preparacie dla ciężarnych dostępnych na rynku. Jednak dawka była za mała – dodatkowo zamawiałam Folian 1000 mg z apteki w USA. Przy tej mutacji konieczna jest również suplementacja metylowaną formą witaminy B12 i B6- są one również potrzebne do prawidłowego rozwoju dziecka – niestety nie są dostępne  w Polsce.

2. Witamina D3

Pisałam o niej we wpisie Brać. Jej prawidłowy poziom jest niezbędny do prawidłowego rozwoju ciąży, a jej duży deficyt może skutecznie ją uniemożliwiać. Warto przed ciążą oznaczyć D3(25 OH) i sprawdzić czy nie mamy niedoboru. Większość społeczeństwa go ma, więc i Wy pewnie powinnyście suplementować.

3. Zdrowa dieta

w moim przypadku musiałam przejść na bardzo rygorystyczną dietę o niskim indeksie glikemicznym i w ciągu 4 miesięcy schudłam 10 kg. To było wskazanie lekarskie, więc nie u wszystkich jest to konieczne. Ale udowodniono, że kobietom z nadwagą jest trudniej zajść w ciążę. W

Warto postawić na dietę bogatą w foliany – mają go zielone warzywa.

4. Ruch

Bardzo sprzyja zdrowiu, a razem z dietą wpływają dobrze na organizm przyszłej mamy. Podczas ciąży mocno siada kondycja i wejście na pierwsze piętro może powodować zadyszkę. Żeby temu zapobiec warto dbać o ruch- najlepiej na świeżym powietrzu.

5. Wizyta u ginekologa

Zleci odpowiednia badania. Standardowo są to: cytologia, usg piersi (raz na 2 lata), badania hormonalne.

6. Badania, które naprawdę warto zrobić przed ciążą, a nie już w jej trakcie.

Większość lekarzy zleca je dopiero w ciąży, co wg mnie jest lekko nie odpowiedzialne. Moja przyjaciółka zaszła w ciążę w trakcje aktywnej toksoplazmozy (o czym nie wiedziała). Mogłaby tego uniknąć gdyby wykonała ten wynik przed ciążą.

Przed ciążą warto oznaczyć:

– cytomegalię

– toksoplazmozę

– różyczkę

7. Wizyta u stomatologa

warto się zająć ubytkami na długo przed planowaną ciążą. Leczenie         kanałowe w ciąży jest raczej niemożliwe, z powodu niemożności wykonania prześwietlenia RTG. Badania pokazują, że  stan zapalny  w jamie ustnej lub nieleczone zęby mogą doprowadzić w najgorszym wypadku do porodu przedwczesnego.

 8. Pożegnanie z używkami i tutaj zarówno u przyszłej mamy jak i taty

Udowodniono naukowo, że spożywanie więcej niż 200 mg kofeiny (jedna filiżanka kawy z ekspresu ma 80 mg) niekorzystnie wpływa na ciążę, a może nawet powodować poronienia, bo zagęszcza krew (The American Journal of Obstetrics and Gynecology, 2008). Kofeinę zawiera również czekolada, cola, herbata czarna i Apap.

A Wy w jaki sposób przygotowywałyście się do ciąży?

Polecam również bloga mojej koleżanki na temat niepłodności i PCO ->To w środku

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Pierwszy piknik (WYNIKI ROZDANIA)

Przekwitły mi dziś piwonie. Bez już dawno zrobił się brązowy. Matury  się skończyły. A w parku nie spotkam ani jednego mlecza. Majowy czas przeleciał niepostrzeżenie, a ja ledwo to zauważyłam. Skupiona na innych sprawach nie skorzystałam z tej cudownej aury na zewnątrz. Na szczęście mamy w domu małego przypominacza, który ponad tydzień temu wstał i powiedział: „Mamo, tato jedźmy na piknik!”

Najpierw uznałam, że to fatalny pomysł. Z noworodkiem? Próbowaliśmy przekonać córkę, że to nie jest najlepszy pomysł. Jednak po chwili ugryzłam się w język.

Sama kiedyś głosiłam teorię, że dziecko, które przychodzi na świat ma się dostosować do naszego stylu życia. Jest jak ostatni lokator wprowadzający się do piątki w akademiku i chcąc nie chcąc musi wszystkie zasady panujące w tej wspólnocie zaakceptować. Lubimy spać przy otwartym oknie, niech to okno będzie otwarte. Słuchamy głośno radia, a niech gra w tle.

Nie ma potrzeby zmieniać dotychczasowych nawyków. To dziecko ma się dostosować. Zmieniając diametralnie nasze życie po urodzeniu dziecka nie będziemy szczęśliwi. Mało tego, uznamy, że to przez dziecko jesteśmy ograniczeni. A tak naprawdę te bariery rodzą się tylko w naszej głowie albo są odgórnie narzucane przez społeczeństwo. Inni tak robią – to my też. A gdzie jest nasze życie i nasze potrzeby? Przypominamy sobie o nich za późno.

Dlatego wtedy spakowaliśmy cały mandżur i wybraliśmy się na ten piknik.

Pierwszy piknik

Już zapomnieliśmy ile to rzeczy trzeba zabrać ze sobą mając małe dziecko. A i starsze ma również swoje potrzeby: rowerek, kask, zabawki, przekąski. Aż rąk nam zabrakło i obwieszeni jak woły dotarliśmy na piknik.

Ileż było szczęścia w jej oczach! Jadła te chrupki i jabłka na kocu jakby to był największy przysmak świata. Zbierała kwiatki, hasając po łące. Dlaczego miałam jej tego odmówić? Zaczął nawet padać deszcz, a ona od razu miała pomysł żeby skryć się pod drzewem. Ten piknik wspominała przez następne dni, a my wiedzieliśmy, że dobrze zrobiliśmy.

Fakt, byłoby mi łatwiej siedzieć na ławce pod blokiem.

To nic, że młodszy ten czas był cały czas na rękach. To nic, że odezwało się zwyrodnienie kręgosłupa. To nic, że karmiłam stojąc oparta o drzewo chroniąc go otulaczem przed kroplami deszczu. To nic, że ludzie ze zdziwieniem na nas patrzyli jak ustawiliśmy się, w wielkiej kolejce po gofry. „Taki mały?” – mówili.

My ten piknik zapamiętamy na zawsze i chociaż wymęczeni ledwo ciągnęliśmy noga za nogą – było warto. A ona nie dostrzegła wielkiej zmiany przez to, że mamy w domu noworodka.

Przeczytajcie post do końca, bo czeka tam na Was niespodzianka.

20160521-DSC_7077-2
20160521-DSC_7113-2
20160521-DSC_7146-2
20160521-DSC_7151-2
20160521-DSC_7172-2
20160521-DSC_7178-2
20160521-DSC_7193-2
20160521-DSC_7154-2
20160521-DSC_7254-2

A ja mam dla Was niespodziankę. Do zgarnięcia 3 świetne koce piknikowe Skip hop

Co trzeba zrobić żeby wziąć udział:

  • Kliknąć „Lubię to” na profilach Skip hop i Nebule
  • Ze strony Skip hop wybrać koc piknikowy, który chcielibyście wygrać i napisać jego nazwę w komentarzu pod tym postem

Bawimy się do 13.06 do północy. A my opublikujemy wyniki w tym poście 14.06.

Dziękujemy za tak liczny udział

koce wylosowali:

maddie

śpiąca królewna

Ann85

Wyślijcie mi swoje dane teleadresowe na nebule.pl@gmail.com

Gratulujemy:)

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Restaurant Week Kids – Stalowa 52

Mogę już Wam oficjalnie potwierdzić, że Nebule zostało ambasadorem bardzo ciekawego wydarzenia dla dzieci – Restaurant Week Kids. W trakcie trwania festiwalu uczestnicy będą mogli spróbować wielu pysznych dań w restauracjach przystosowanych do najbardziej wymagających, małych klientów. To pierwsza edycja skierowana właśnie do najmłodszych, dlatego nie może Was zabraknąć!

Restaurant Week Kids

Jest to trzydaniowe doświadczenie restauracyjne dla całej rodziny stworzone na pohybel wszystkim restauracjom, które serwują dzieciom tylko frytki i nugetsy z kurczaka.

Jak wiecie, lubimy odwiedzać różne miejsca przystosowane do potrzeb najmłodszych na stołecznej mapie.  Powoli moglibyśmy stworzyć mapę polecanych przez nas miejsc.

Na pewno na jej legendzie znalazłaby się restauracja Stalowa 52, którą odwiedziłyśmy wczoraj żeby przetestować specjalnie dla Was menu festiwalu Restaurant Kids Week. Jeszcze nas tam nie było!

Wybierając miejsce na obiad sugerujemy się zazwyczaj różnymi przesłankami.

Najczęściej sprawdzamy, czy jest tam dostępny kącik dla dzieci oraz czy przestrzeń jest wystarczająca aby 3- latka mogła bez ograniczeń spędzić wartościowy czas.

Najczęściej nie korzystamy z menu dziecięcego właśnie ze względu na monotonię i powtarzalność potraw (pomidorowa, frytki, makaron z sosem).

A dla nas wyjście do restauracji jest przygodą i ma spełniać pewne zadania. Jako rodzice, chcielibyśmy żeby nasze dzieci próbowały nowych smaków oraz miały możliwość doświadczania różnych struktur i kolorów.

Czy Stalowa 52 to miejsce idealne dla dzieci?

Tak, jesteśmy tego pewne pod każdym względem. Próbowałyśmy wczoraj razem z Lilką menu, które będzie dostępne na Restaurant Week Kids  od 1 do 8 czerwca i jesteśmy zachwycone.

Restaurant Week Kids

W ramach festiwalu będą tam dostępne 2 Menu:

Przystawka
Rosół z perliczki z domowymi kluseczkami
Danie główne
Kotleciki cielęce z młodymi ziemniakami i marchewką baby
Deser
Czekoladowa panna cota

oraz

Przystawka
Biała zupa krem z domowymi ptysiami
Danie główne
Makaron z wołowiną w sosie limonkowym z groszkiem cukrowym, cukinią i marchwią
Deser
Czekoladowa panna cotta

20160530-DSC_7419
20160530-DSC_7423
20160530-DSC_7427
20160530-DSC_7522
20160530-DSC_7432
Restaurant Week Kids

Wszystko było absolutnie przepyszne – podane w taki sposób, że chciałoby się jeść oczami. Lilce oczywiście najbardziej smakował deser, a zarzekała się, że nie lubi czekolady.

Rosół z perliczki i kluseczkami wg Lilki był znakomity, a takie miano ma tylko wersja jej babci. Kotleciki cielęce były kruche i rozpływały się w ustach. A marcheweczki podane z ogonkami zrobiły na nas ogromne wrażenie. Porcja była naprawdę spora – nawet dorosły by się najadł.

Jeszcze kilka słów o samym lokalu, którego zostanę fanką na długo. Spora przestrzeń w loftowym designie oraz otoczenie restauracji sprawia, że ma się wrażenie siedzenia na zewnątrz.

Restauracja z jednej strony jest ogroczony sporym kącikiem zabaw, a drugiej zieloną trawą otoczoną industrialną cegłą. Są tam leżaki i krowa, na którą moje dziecko próbowało się wdrapać.

20160530-DSC_7458
20160530-DSC_7513
20160530-DSC_7490
20160530-DSC_7541
20160530-DSC_7496
20160530-DSC_7499
20160530-DSC_7521

Feeria smaków i zapachów z pewnością jeszcze nieraz nas zwabi na Stalową 52 żebyśmy mogli spróbować całego menu.

A Was już dziś zapraszam do odwiedzenia strony Restaurant Week Kids  i wybrania restauracji na trzydaniowe doświadczenie restauracyjne. Przystawka, danie główne i deser dla dzieci będą kosztowały 19 zł, a dla dorosłych 39 zł. W tym wydarzeniu bierze udział aż 31 warszawskich restauracji, na pewno znajdziecie coś dla siebie. A może nawet w którejś się spotkamy?

20160530-DSC_7553

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Spełnić dziecięce marzenia

Z wiadomych względów w tym roku nie miałam za dużo czasu żeby przygotować Wam post z inspiracjami. Na szczęście zapisywałam sobie w moim folderze na Biurku, prezenty, które wpadły mi w oko. Lila i tak miała bardzo sprecyzowane marzenia i postanowiliśmy je spełnić. 

Od dawna marzyła o tym żeby zapisać ją na balet. Na szczęście znalazłam bardzo blisko nas zajęcia z elementami tego tańca. Są prowadzone raczej w formie zabawy  i to nam odpowiada. Dziewczynki  pląsają w rytm  (lub poza nim) muzyki w swoich różowych spódniczkach. Pewnie bardziej chodzi im o całą oprawę i wyobrażenia z filmów czy książek – niż o samą chęć bycia baletnicą. Lilka marzyła o prawdziwych baletkach i stroju, więc na Dzień Dziecka postanowiliśmy to życzenie spełnić.

Wybrałam francuskie Repetto, ze względu na wygląd i jakość. Jak już wyrośnie z tego zestawu to schowam go do jej pudełka z pamiątkami z dzieciństwa.

20160524-DSC_7373

Jak już pewnie zauważyliście mniej u nas zabawek edukacyjnych, a więcej „różu” i typowo dziewczęcych zabawek.

Taki mamy etap i nie staram się go hamować czy powstrzymywać.

Oczywiście wciąż trwa u nas faza na litery oraz język angielski (może niedługo na ten temat napiszę). Podobają jej się wszystkie rzeczy różowe, brokatowe i mocno związane z  jej płcią. Przestała nawet bawić się kolejką. Zaczynam wątpić w gender;)

Więc do prezentu na Dzień Dziecka dołożyliśmy jeszcze taki zestaw: Janod. Jego nazwa i ilość różu zwala mnie z nóg, ale to JEJ ma się podobać. A ja się cieszę, że udało mi się znaleźć taką zabawkę w drewnie, a nie szajsowatym plastiku.

20160524-DSC_7326
20160524-DSC_7320

No i nie byłabym sobą gdybym nie dorzuciła jakiejś zabawki edukacyjnej.

Jest to Tablet sensoryczny, który wypatrzyłam już dawno, ale postanowiłam go pokazać dopiero teraz.

Jest to dwustronna tablica, na której z jednej strony jest rzep, a na drugiej tablica suchościeralna.

Lepsza zabawa jest oczywiście po czarnej stronie;) Do plastikowego „długopisu” wkłada się sznurek (sznurówkę) i przeciąga się po powierzchni. Sznurek zostaje na rzepie i w ten sposób powstają kolorowe wzory.

Niby takie proste, ale robi ogromne wrażenie. Na koniec można przeciągnąć  palcem po powstałym rysunku- fajne wrażenie sensoryczne i pomocne przy nauce pisania liter.

20160524-DSC_7382
20160524-DSC_7386
20160524-DSC_7384
20160525-DSC_7402

a tu możecie zobaczyć jak to działa

Znalazłam jeszcze dwie fajne rzeczy z tej firmy przeznaczone dla innych grup wiekowych:

Zestaw konstrukcyjny dla dzieci 2+

pol_pl_Zestaw-konstrukcyjny-Georello-Junior-Quercetti-10299_1

Magnetyczna mozaika dla dzieci 5/6+

pol_pl_Tablica-magnetyczna-Mozaika-Quercetti-10300_1

Te 3 zabawki wydają się być idealne na wyjazdy, a wakacje tuż tuż:)

A dla naszego najmłodszego członka rodziny, który potrafi patrzeć tylko na czarno-białe wzory na mojej bluzce lub czapce wybraliśmy praktyczne prezenty, z których przynajmniej skorzysta.

Muślinowe body Lodger – idealne na upały

20160525-DSC_7409

Otulacz – kocyk muślinowy, który miała też Lilka i używa do dziś

20160525-DSC_7415

oraz  cieniutki otulacz zapinany na rzepy, bo synek lubi być mocno otulony

20160525-DSC_7417

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Dziecięce piosenki z imieniem Twojego dziecka

Wyobraź sobie zdziwienie i radość Twojego dziecka kiedy włączasz „play”, a wokalistka śpiewa piosenki dla dzieci, w których bohaterem jest Twoja pociecha. Muzyka jest przyjemna dla ucha, a  do tego tekst jest ciekawy i edukacyjny. 

Spersonalizowane dziecięce piosenki Dubi poleciła mi moja czytelniczka. Szybko zamówiłam dwie płyty żeby móc je Wam zaprezentować przed Dniem Dziecka, bo uważam, że to świetny pomysł na prezent dla dzieci od ok 1 roku do 6 lat.

Naprawdę na rynku jest niewiele ciekawych płyt z piosenkami dla dzieci. Jestem audiofilem i zwracam uwagę na to  czego słucha moje dziecko. Zdarzyło mi się wyrzucić płytę do kosza po tym jak usłyszałam pierwsze dźwięki lub wymowę wokalistki. Więc kiedy usłyszałam o Dubi z ogromną ciekawością weszłam na ich stronę i odsłuchałam każdą piosenkę.

I było wow!

Dziecięce piosenki, które bawią i uczą

Nie dość, że w każdej piosence wokaliści zwracają się personalnie do dziecka to muzyka jest przyjemna dla ucha. Muszę dodać, że  każda piosenka ma walory edukacyjne i uczy dzieci lub utrwala nabyte umiejętności.

I tak np. w piosence o kolorach (Lilki ulubiona) zadaniem dziecka jest szukanie rzeczy w określonych kolorach, a w piosence „Podnieś ręce” utrwalamy schemat ciała. Ostatnia piosenka jest naprawdę piękną kołysanką, przy której zdarzyło się nawet Lilce zasnąć. Płyta świetnie nadaje się do auta, bo umila każdą podróż.

piosenki dla dzieci
piosenki dla dzieci

Jestem oczarowana  pomysłem, bo kto by nie chciał żeby o nim śpiewać piosenki. Wykonanie jest naprawdę świetne i nie mam żadnych uwag, a wiecie, że potrafię czepiać się szczegółów.

Spersonalizowane piosenki dla dzieci  Dubi zachwycą Was i Wasze dzieci- gwarantuję to Wam!

Jak tylko przesłuchałyśmy całą płytę od razu napisałam do Dubi z gratulacjami tak świetnego projektu. Mam nadzieję, że niedługo ukażą się kolejne płyty z piosenkami dla dzieci.

Możecie zamówić różne wersje: samo CD, samo mp3 lub obie wersje. My mamy obie, bo odtwarzacz CD jest tylko w moim  aucie.

piosenki dla dzieci

Realizacja zamówienia przebiega bardzo szybko i sprawnie.

Po chwili miałam już płyty mp3 na dysku, a płyta CD przyszła na drugi dzień.

Update: w tzw. międzyczasie powstała 2 płyta! Do tego muszę się przyznać i ja odrobinę maczałam w tym palce… a szczegóły co fantastycznego znalazało się w kontynuacji Piosenki dla dzieci

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Kwiaty na Dzień Matki – inspiracje prezentowe

Za chwilę wyjątkowe święto – Dzień Matki. Kto jak kto, ale chyba wszystkie mamy kochają kwiaty. Zarówno te młode jak i w kwiecie wieku. 

W dzisiejszym poście przygotowałam dla Was moje prezentowe zestawienie z okazji Dnia Matki. A motywem przewodnim są oczywiście kwiaty w różnej postaci.

Kwiaty na Dzień Matki

Wyjątkowa książka O KWIATACH Łukasz Marcinkowski, Radosław Berent / Kwiaty&Miut

Przepięknie wydana książka z cudownymi zdjęciami i inspiracjami. Zawiera również opisy kwiatów oraz instrukcje układania bukietów i sposoby na pielęgnację.

Każda mama będzie zadowolona kiedy takie Kwiaty staną na jej półce i nigdy nie zwiędną.

20160406-DSC_6212
Dzień Matki
Dzień Matki
Dzień Matki
Dzień Matki

Nowe serum od Resibo

Testuję je od 10 dni i jestem zachwycona. Na moją mocno zmęczoną, niewyspaną twarz działa i to w widoczny sposób. Nie zapycha porów, a pozostawia skórę bardzo dobrze nawilżoną na długie godziny. Buteleczka wystarczy na długi czas, bo zaledwie 3 krople rozsmarowują się po skórze twarzy.

Do tego pięknie opakowane o delikatnym zapachu.

Dostępne od niedawna tutaj

Dzień Matki

A tu inne kwiatowe inspiracje na Dzień Matki

Processed with MOLDIV

Bluza w mniszka lekarskiego PTNS/Przepisownik Rzeczownik/Kubki Kalva/ Torba boho.lu

Dzień Matki
  1. Dzbanek na herbatę do podanie przepysznej herbaty
  2. 6. 7. Aromatyczne herbaty kwiatowo- owocowe w pięknych puszkach – mam dwa rodzaje i delektuję się każdym łykiem
  3. Piękna kwiatowa filiżanka z kwiatowym talerzykiem
  4. Koszyk torba TineK gdybym nie chodziła teraz tylko z torbą wózkową to byłby mój typ na lato
  5. Zaparzaczka TineK

8. Duża szklanka na herbatę lub smoothie 

Do tego na Dzień Matki zawsze sprawdzą się prawdziwe kwiaty.

Ja najbardziej kocham piwonie, na które w końcu przyszedł czas

Dzień Matki

Jeżeli szukacie jeszcze innych inspiracji prezentowych to polecam moje 2 wpisy, w którym prezentuję świetne pomysły na upominek dla kobiet.

Prezenty dla kobiet na różne okazje

Prezenty dla niej

Jeżeli spodobał się Wam ten wpis dajcie mi znać tutaj lub kliknijcie „Lubię to” na profilu Nebule tutaj

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Mała motoryka. Dlaczego jest ważna?

Często w moich wpisach możecie spotkać określenie „mała motoryka”. Za każdym razem podkreślam jej ważność w rozwoju dziecka. W dzisiejszym wpisie przybliżę Wam ten temat i pokażę jak można nad nią pracować.

Co to jest motoryka?

Motoryka określa stopień rozwoju ruchowego dziecka. Możemy wyodrębnić dwa podstawowe typy:

  • motoryka duża
  • motoryka mała

Duża motoryka

Podczas rozwoju dziecka duża motoryka rozwija się najpierw. Są to wszystkie „duże” ruchy, które wykonuje dziecko angażując całe swoje ciało lub jego większą część. Zaliczamy do nich chodzenie, czworakowanie, turlanie, skakanie, jazdę na rowerze, pływanie itd. Te aktywności najefektywniej rozwijają cały układ nerwowy

Kiedy motoryka duża nie rozwija się harmonijnie i dziecko pomija różne etapy – mogą pojawić się problemy w dalszym rozwoju.

Mała motoryka rozwija się na podwalinach tego co dziecko wypracowało wcześniej. Czyli np. pominięcie etapu czworakowania może mieć wpływ na późniejsze trudności z motoryką małą.

mała motoryka

Mała motoryka

Odnosi się do czynności wykonywanych dłońmi lub samymi palcami. Są to ruchy o znacznie mniejszym zakresie. Wymaga o wiele więcej skupienia oraz koncentracji uwagi. Przykłady: rysowanie, malowanie, zapinanie guzików, rzeźbienie, pisanie, jedzenie palcami (BLW), wycinanie, wspólne gotowanie itd.

mała motoryka

Aby mała motoryka prawidłowo się rozwijała duża motoryka musi być rozwinięta w odpowiednim stopniu.

Jeżeli dzieci nie radzą sobie np. z wycinaniem lub nieprawidłowo trzymają kredkę warto popracować najpierw nad dużą motoryką.

Mała motoryka a wakacje

>Ciekawostka 

Świetnym okresem do ćwiczeń dużej motoryki są wiosna i lato. Pracując od kilku lat z dziećmi widzę OGROMNY wpływ tych aktywności na rozwój dzieci. Czerwiec koniec roku szkolnego, przedszkolnego i dwa miesiące wakacji potrafią zdziałać cuda. To właśnie w tym czasie dzieci  najintensywniej się rozwijają. Zdarzyło się tak, że po 2 miesiącach miałam przed sobą zupełnie inne dziecko, które poczyniło ogromne postępy. Dlatego warto wykorzystać odpowiednią pogodę na różne aktywności związane z ruchem.

A jak już nie raz Wam wspominałam. Motoryka mała ma wpływ na rozwój mowy, ponieważ oba obszary są położone  w mózgu obok siebie.

Przykłady ciekawych zabawek rozwijających małą motorykę dla dzieci

Miś do ubierania

mała motoryka
mała motoryka
mała motoryka

Tęcza motoryczna

mała motoryka
mała motoryka
mała motoryka
mała motoryka
mała motoryka

Domek manualny

oraz mniejsza wersja tablicowa 

mała motoryka

Przykłady zabaw rozwijających małą motorykę w zależności od wieku:

Mała motoryka zabawy w domu

3-6 miesięcy:

Kosze sensoryczne

6-12 miesięcy

Farby bez brudzenia

12-18 miesięcy

Wrzucanie

Wkładanie patyczków

Kolory

Zabawa na godziny

Nawlekanie 

Pakowanie

2-3 lata

Przewlekanie guzików

Kolorowe spinacze

Własnoręczny prezent z masy plastycznej

Zabawy z wodą

10 zabaw z wykorzystaniem rzeczy domowego użytku

Zabawy z kredkami Crayon Rocks

Pomysł na spacer

Zabawy na upał

Liczenie

Wycinanie nożyczkami

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Ciąża oczami trzylatki

Dzieci są niesamowite. Od dawna mnie zadziwiają. Widzą świat takim jakim jest. 

Tak też było z moją ciążą. Starsza siostra przyjęła ją bardzo radośnie i na swój sposób tłumaczyła sobie wszystkie sprawy. Zadawała wiele, nurtujących ją pytań. Cierpliwie na nie odpowiadałam i później skrupulatnie zapisałam, tak żeby mieć pamiątkę.

Niech Was nie rozbolą brzuchy ze śmiechu;)

20160312-DSC_5278

Pierwszym pytaniem jakie się pojawiło oraz było zadawane mniej więcej 50 razy dziennie było:

„Mamo, tato kiedy Julek już się urodzi?”  lub w tej wersji:

„Mamo, tato, a kiedy Julek wyskoczy już z brzucha?”- dzięki temu, że bardzo cierpliwie staraliśmy się odpowiadać na te pytanie Lilka poznała:

najpierw pory roku:

„Urodzi się wiosną”, „A kiedy będzie wiosna?”- pytała, „Teraz jest jesień, później będzie, zima, a po zimie będzie wiosna i wtedy się urodzi”. Szybko to przyjęła do wiadomości i potrafiła sama sobie odpowiadać na to pytanie.

Jednak kiedy w marcu spadł śnieg, była lekko skonsternowana i załamana, bo stwierdziła, że teraz znów jest zima i Julek nigdy się nie urodzi. Pomogło tłumaczenie, że nawet jakby w maju byłaby śnieżyca to i tak by już „wyskoczył z brzucha”.

miesiące: 

po pewnym czasie pory roku rozbiła na miesiące i zadawała bardziej konkretne pytania:

„Mamo, tato, a w jakim miesiącu urodzi się Julek” lub „Mamo, tato, a w jakim miesiącu Julek wyskoczy z brzucha?”, więc aby zaspokoić jej niecierpliwość wspólnie recytowaliśmy: „Jeszcze tylko wrzesień, październik (… ) i będzie maj.” Nauczyła się również tego i po kolei sobie wymieniała. Każdego dnia z rana pytała „Mamo, tato, a jaki jest teraz miesiąc?

Cierpliwie odpowiadaliśmy. Najfajniejsze były poranki kiedy nastawał nowy dzień miesiąca, bo w końcu było dalej i bardzo ją to cieszyło, a później sobie dopowiadała kolejne brakujące miesiące.

dni tygodnia:

ostatnio zaczęła pytać jaki dziś dzień i tu powoli pojawiały się schody…, bo ciężko jest odliczyć brakujące dni tygodnia do porodu

A już szczytem było kiedy zaczęła ostatnio pytać „A która jest godzina?”

Doskonale widać tutaj dziecięcą niecierpliwość:)

Pojawiło się również wiele pytań odnośnie karmienia:

Obserwując moją przyjaciółkę, która karmi swoją córeczkę piersią było dla niej zupełnie naturalne, że Julek tak również będzie karmiony i nie pytała o inne sposoby (więc mam nadzieję, że jej nie zawiodę w tym temacie). Komiczne były pytania na temat mleka.

„Mamo, ale jak Ty nalejesz mleka do cycusiów?”- pytała bardzo zmartwiona.

Kiedy udzieliłam jej odpowiedzi na to pytanie – bardzo często  (nawet w najmniej odpowiedniej sytuacji takiej jak np. w sklepie czy restauracji) podchodziła i klepała mnie po piersiach i pytała z troską: „Robi Ci się już mleczko?” Odpowiadałam, że tak, właśnie teraz się robi. Była wyraźnie zadowolona, że jej brat będzie miał co jeść.

Wysnuła nawet swoje teorie na ten temat: „Ja mam małe cycusie i dlatego będę miała małego dzidziusia, a Ty masz duże i będziesz miała dużego Julka”– proste prawda?

Obserwowała moje zmieniające się ciało z wielką dokładnością (niestety) i nic nie mogło jej umknąć:

Któregoś, pamiętnego dnia podbiegła poklepała mnie w tyłek i rozczarowana rzekła: „A z tyłu nie masz żadnego dzidziusia?”  Tak dla równowagi  obciążenia z przodu powinnam mieć też coś z tyłu, prawda?

O dziwo sama nie była w ciąży, nie wkładała miśków pod bluzkę, ale czyniła plany:

„Ja też niedługo będę w ciąży i będę tak sobie leżeć”– „do góry brzuchem”- chciałoby się dodać 🙂

Bardzo nurtował ją sposób odżywiania Julka, więc na podstawie serialu „Było sobie życie” udało nam się to wyjaśnić. 

„On teraz je przez pępowinkę i jak się urodzi to tata ją ciachnie i zostanie mu taki pępek na pamiątkę (zadziera bluzkę i pokazuje swój)”– rozczuliło mnie to do łez – to jej rozumowanie „pępek na pamiątkę jak się było u mamy w brzuchu”.

Jem popcorn, a ona  podchodzi przytula się do brzucha i mówi: „Mamo, ale Julek też dostanie popcorn przez pępowinkę?„- troskliwa starsza siostra – jak nic.

Oraz pytania odnośnie samego brzucha:

„Mamo, a gdzie on ma głowę teraz?”

„O tu, na dole”- pokazuję i dodaję: „A tu wysoko ma pupę i nogi. Dlatego po tej stronie czujesz jak mocno kopie”.

Chwilę myśli…

„To on stoi na głowie???”

„No tak”- odpowiadam

„To Julek jest Bboyem i tańczy na głowie”

Przez łzy i śmiech mówię: „Tak, Ty też tak stałaś”

„To ja byłam Bboyką”– odpowiada zadowolona.

Kocham ją nad życie. Ciekawe jaką starszą siostrą będzie

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Dlaczego ukrywałam ciążę?

9 miesięcy układałam sobie w głowie słowa mojego dzisiejszego wpisu. Jest dla mnie bardzo ważny i  do tego osobisty. Piszę go po nieprzespanej nocy – z kubkiem słabej i zimnej kawy w dłoni, a nogą bujam lekko wózek.

Ciąża to dla mnie bardzo sensualny stan. Muszę mieć przede wszystkim święty spokój. 

Pozytywny test ciążowy zawsze budzi wiele emocji. Różnych emocji. Jest szczęście, euforia, a czasami strach i niedowierzanie, że pod naszym sercem będzie rosło życie. Są łzy wzruszenia, szczęścia, a czasem nawet smutku. Każdy ma do nich prawo. Ja też bardzo się cieszyłam, a jednocześnie się bałam. Tak samo było w pierwszej ciąży. Targały mną emocje tak skrajne, że nie wiedziałam nawet jak je nazwać.

Cichuteńko powtarzałam sobie, że wszystko będzie dobrze, a jednocześnie prawie mdlałam przed wizytą u lekarza.

Trudne początki zostawiły swój ślad w mojej głowie. A ja cieszyłam się z każdego dnia jak głupia. Starałam się nie myśleć o tym co będzie za miesiąc, za 3, a już na pewno nie za 8. Żyłam dniem codziennym.

No i po co ten cyrk?

Wiem, że możecie być lekko rozczarowani tą całą maskaradą i licznymi komentarzami pozostawionymi bez odpowiedzi. Wam się może wydawać, że mnie dobrze znacie, bo w końcu zapraszam Was w moje progi kilka razy w tygodniu. Blog to tylko mała namiastka nas i naszego życia, a Wam się może wydawać, że wiecie o nas wiele. A ja nie wiem o Was prawie nic – to tylko kilka wymienionych wiadomości, komentarzy lub uśmiechów na Smykofonii.

Okres ciąży jest właśnie dla mnie takim intymnym czasem. Kiedy mogę skupić się na sobie, na moich potrzebach. Dzielenie tej informacji z innymi również jest dla mnie bardzo ważne. Nie lubię jak ktoś obcy mnie wypytuje nachalnie o różne kwestie, głaszcze po brzuchu i pyta „Czy to już zaraz? albo „Czy to chłopiec czy dziewczynka”?

Możecie mnie uznać za wariatkę. Ale nawet przed sprzedawczynią w naszym sklepie osiedlowym gdzie robię codziennie zakupy ukrywałam długo ciążę. Gdybym mogła – zaszyłabym się na te 9 miesięcy w chacie na drugim końcu wioski i czekałabym na rozwiązanie.

Już teraz rozumiecie?

To już odkrywam tajemnicę do końca. W Dzień Gwiezdnych Wojen urodził się nasz synek – Julek. A Lilka została starszą siostrą.

20160508-DSC_6850

Poznajemy się i uczymy się siebie.

P.s. Dajcie nam trochę czasu:) Na blogu będą pojawiały się teraz różne wpisy, które pisałam dla Was będąc w  ciąży.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Historia lubi się powtarzać

Jako jedynaczka zawsze marzyłam o rodzeństwie. Na szczęście z moim kuzynostwem utrzymywaliśmy bardzo częste kontakty i dzięki temu aż tak bardzo nie odczuwałam braku siostry lub brata. W życiu dorosłym nasze drogi rozeszły się po całej Polsce i trudniej jest nam się spotkać. Cudownie by było mieć taką duszę, która byłaby z tej samej krwi.

Rodzeństwo

Od zawsze wiedziałam, że będę miała dwójkę dzieci. Dla nas i dla tego pierwszego dziecka, żeby oprócz starych rodziców miało tę jedną osobę, z którą łatwiej jej będzie iść przez dorosłe życie. Egoistyczne – wiem, bo dzieci rodzi się w innych celach. Jednak to było moje marzenie, które właśnie się spełnia.

Pierwsza ciąża

Kiedy tylko dowiedziałam się o pierwszej ciąży byliśmy wniebowzięci. Mimo wielu obaw oraz różnych dolegliwości czułam, że pod moim sercem rośnie cud. Nie miałam żadnych oczekiwań co do płci, wyglądu czy charakteru. Czekaliśmy na to, co nam przygotowało życie. I tak mamy cudowną córkę, która jest całym naszym światem.

Początki nie były łatwe. Pamiętam jak dziś: usypianie do pierwszej w nocy, pierwszą gorączkę, zmęczenie… Jednak te mniej pozytywne obrazy przysłaniają nam pierwsze kroki, uśmiechy i zabawne słowa. Teraz kiedy córka sama o sobie mówi, że jest „dorosła”, ten niesamowity czas znów się powtarza.

Tak samo przeżywam każde kopnięcie, centymetry w brzuchu oraz inne dolegliwości ciążowe. Chociaż inne mamy mówią, że jednak drugą ciążę przeżywa się inaczej – bez tylu emocji, to u nas jest tak samo. W pierwszej ciąży bardzo o siebie dbałam: jadłam zdrowe rzeczy, chodziłam na ćwiczenia oraz na codzienne spacery. Moja mama mówiła mi, że muszę wychodzić dzień w dzień tak jakbym już urodziła i miała dziecko w wózku.

Starałam się zapewniać sobie dużą dawkę odpoczynku oraz ruchu

Od początku dbałam również o moje ciało, które odwdzięczyło mi się już 8 miesięcy po porodzie i wróciłam do formy i wagi sprzed ciąży (z małym wysiłkiem, ale się udało). W trakcie ciąży miałam obawy czy na rosnącym brzuchu nie pojawią się rozstępy, do których niestety mam skłonność. Od momentu kiedy zrobiłam test ciążowy używałam kremu dla kobiet w ciąży i na 110-centymtrowym obwodzie brzucha nie pojawił się żaden rozstęp.

Ciąża była dla mnie bardzo łaskawa mimo tego, że ostatnie tygodnie spędziłam w domu z nogami w misce z zimną wodą (z powodu upałów).

598775_10151241974738255_2011828616_n
pierwsza ciąża

Druga ciąża

Kiedy znów okazało się, że jestem w ciąży wiedziałam, że będę postępować podobnie.  Już jeden dzień po zrobieniu testu poszłam do apteki po ten sam preparat na brzuch, bo wiedziałam, że trzeba go używać od samego początku aby zaczął odpowiednio działać. Otworzyłam pierwszą tubkę i moje wspomnienia sprzed 4 lat wróciły.

Mam doskonałą pamięć sensoryczną, która właśnie dała o sobie znać. Identyczny zapach przywołał moje wspomnienia. Te codzienne rytuały… Ja i mój brzuch z życiem w środku, tak nierealne, ale prawdziwe. Chociaż nie potrafię mówić do brzucha to z każdym muśnięciem dłoni po skórze mówię więcej niż tysiąc słów.*

*Wg Shantala kiedy mama w ciąży przykłada dłoń do brzucha to dziecko podpływa i układa się jak największą powierzchnią swojego malutkiego ciałka aby czuć ciepło i dotyk. Niesamowite, prawda?

Muszę się jednak przyznać, że z tą regularnością zabiegów pielęgnacyjnych, spacerów oraz ćwiczeń (a właściwie braku jakichkolwiek) w tej ciąży było gorzej – to wiem, że było warto skupić się troszkę na sobie. Ale Lilka mi bardzo pomagała:)

20160205-DSC_4113
20160205-DSC_4122

Mama w centrum uwagi

Okres ciąży jest takim czasem kiedy jesteś w centrum uwagi. A jeżeli to Twoje pierwsze dziecko jeszcze bardziej jesteś skupiona na sobie. Dogadzasz sobie różnymi smakołykami, dbasz o zdrowie i ruch. W pierwszej ciąży wklepałam w siebie tyle kremów, co przez całe życie nie było mi dane;) Wysypiałam się, odpoczywałam, a nawet inwestowałam w siebie i chodziłam na kurs angielskiego.

Poród i pojawienie się małego człowieka wywróciło moje życie do góry nogami. W ciągu sekundy kiedy pojawił się na świecie to nie ja już byłam najważniejsza. Owszem mąż i inni dbali o mnie i mi pomagali. Jednak wtedy już wszyscy mieli skierowany swój wzrok na nią, a nie na mnie. Dlatego myślę, że te 9 miesięcy jest właśnie po to żeby zadbać o siebie (dla siebie) i tego małego człowieka, który rośnie pod moim sercem.

Zarówno w pierwszej jak i drugiej ciąży towarzyszyła mi Mustela, której zapach zawsze już będzie przypominał ten niesamowity czas.

20160207-DSC_4306
20160207-DSC_4301
IMG_3144
IMG_3145
IMG_3146
IMG_3147

Wiecie, że rozstępy występują aż u 70% ciężarnych?

Mogą się pojawić już w pierwszym trymestrze na brzuchu, udach, biodrach, piersiach i pośladkach. Czynniki genetyczne jak i hormonalne mogą wpłynąć na to, że pierwszy rozstęp ujrzymy już w 2 miesiącu ciąży, a nie tak jak wszyscy myślą dopiero pod koniec kiedy napięta skóra nie wytrzymuje.

Dlatego tak ważne jest stosowanie kremów od samego początku aż do miesiąca po porodzie – jeżeli chcemy uniknąć rozstępów.

A co to w ogóle są rozstępy?

Są to blizny, na których nie ma gruczołów potowych i włosków.

Oprócz flagowego Kremu  przeciw rozstępom (który ma również wersję bezzapachową) Mustela ma jeszcze kilka preparatów, które są warte uwagi i są bezpieczne dla kobiet w ciąży.

20160422-DSC_6488
  • Mój ulubiony Olejek przeciw  rozstępom o świetnym składzie, którego używam też do olejowania włosów, a do tego ma przepiękny zapach
  • Serum korygujące rozstępy, nie przydał się (na szczęście) przy takiej obstawie. Ale jest to bardzo dobry produkt do używania miejscowego na rozstępy. Przyznam szczerze, że używałam go na stare rozstępy, które pojawiły się u mnie w okresie dojrzewania. Przez 2 miesiące smarowania 2 razy dziennie rozstępy stały się wyraźnie  gładsze. Przy świeżych rozstępach podobno działa cuda.
  • Balsam łagodząco-nawilżający na całe ciało. Bardzo dobrze nawilża i koi uczucie świądu. Wiecie dlaczego brzuch w ciąży swędzi? Możecie o tym zagadnieniu przeczytać tutaj
  • A teraz hit! Żel lekkie nogi, który działa cuda. Gdybym miała go 4 lata temu to nie musiałabym siedzieć z nogami w zimnej wodzie. Teraz pogoda jest inna, a mi i tak spuchły nogi (co prawda trochę mniej). Ten żel jest genialny, trzymam go w lodówce i wyjmuję wtedy kiedy potrzebuję. Uczucie chłodu pojawia się natychmiast i trwa długo. Podobno można go stosować nawet na cienkie rajstopy (np. w biurze) i nie zostawia śladów.

Po porodzie zamierzam stosować:

20160422-DSC_6489

Używam również bezpłatnej aplikacji w telefonie Mustela & Ja, która pokazuje co się dzieje z moim ciałem podczas tych 9 miesięcy.

20160422-DSC_6493

*Wpis powstał w ramach współpracy z  marką Mustela

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Tajemnica

Już  dłużej nie możemy trzymać tej tajemnicy tylko dla siebie:)

20160417-DSC_6444-Edit

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Warszawa dzieciom. Gdzie zjeść i gdzie się bawić?

Warszawa dzieciom to nasz cykl na temat atrakcji, które odkrywamy w stołecznych arkanach. Ostatnio było ich trochę mniej, bo najwięcej czasu spędzamy na podwórku na rowerze. Zebrałam kilka ciekawych miejsc w dzisiejszym poście.

Warszawa dzieciom

Restauracja Benihana

Dla miłośników orientalnego jedzenia. Wybraliśmy się tam ze znajomymi na niedzielny obiad. Dla dzieci przewidziane są wysokie krzesełka, animatorka (w weekend), dziecięce menu, z którego można zrobić czapkę;) Jednym słowem restauracja przyjazna dzieciom.

Co jest wyjątkowego w tym miejscu? Otóż, kucharz przygotowuje danie na żywo – przy naszym stoliku , tzw. Teppanyaki. Jest to niesamowita atrakcja dla dzieci, bo mają okazję obserwować jak powstaje danie. A kucharze w Benihana potrafią zrobić prawdziwe show. Podrzucają jajka i łapią je  w kieszeń lub robią pociąg z cebuli, który dymi. Lilka do tej pory wspomina wizytę w tej restauracji.

Bardzo polecam!

Warszawa dzieciom
Warszawa dzieciom
Warszawa dzieciom
Warszawa dzieciom
Warszawa dzieciom
Warszawa dzieciom

Kolejną restauracją na naszej mapie Warszawa dzieciom jest:

St.Antonio

Włoska restauracja – położona na samym początku Ogrodu Saskiego. Polecam przede wszystkim ze względu na animacje. Pani potrafi tak zainteresować dzieci, że nawet nie chcą przyjść na obiad. Dodatkowo w weekendy dzieci jedzą za darmo. Jedzenie jest naprawdę pyszne. Wystrój może nie jest do końca w moim guście, ale przy tak wielu atutach jest to sprawa drugorzędna.

Warszawa dzieciom
Warszawa dzieciom
Warszawa dzieciom

to są dzieła Lilki wykonane podczas 2 h spędzonych w restauracji

Nie jedzcie tylko tam deserów, a zachowajcie miejsce na gofry !

Na przeciwko San Antonio są najlepsze gofry belgijskie w mieście – cynamonowe z domową konfiturą!

Waff’love

Warszawa dzieciom
Warszawa dzieciom
Warszawa dzieciom

A po gofrach obowiązkowy spacer po Ogrodzie Saskim.

Warszawa dzieciom

Obok fontanny jest genialny plac zabaw. A nam się trafiły w ubiegły weekend bańki.

Warszawa dzieciom
Warszawa dzieciom

Jak widzicie Warszawa dzieciom oferuje naprawdę wiele atrakcji

Jeżeli macie do polecenia inne ciekawe miejsca przyjazne dzieciom na mapie Warszawy możecie napisać je  w komentarzach. Myślę, że wiele osób z chęcią skorzysta również z Waszych rekomendacji i będą mieli możliwość zaplanowania interesującego weekendu w stolicy.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Inhalator dla dziecka. Jak wybrać?

Inhalator dla dziecka jest niezbędnym gadżetem podczas chorowania.Pod wpisem Domowe sposoby na katar i przeziębienia pojawiło się wiele komentarzy na temat samego inhalatora dla dzieci. Obiecałam, że napiszę  kilka słów o naszym.

Inhalator dla dziecka

Poprzedni model, który kupiłam na cito, bez czytania żadnych opinii, w aptece osiedlowej doprowadzał mnie już do szału. Dlatego zrobiłam bardzo dokładny research przed wyborem nowego. A Wam dziś na ten temat napiszę, bo jak się okazało to nie jest taki prosty zakup. Nie spodziewałam się również, że tak często będziemy go używać.

Prawie każdy pediatra po diagnozie: infekcja górnych lub dolnych dróg oddechowych zaleca robienie inhalacji. Tak naprawdę są to nebulizacje, ale już tak się przyjęło, że wszyscy mówią na te zabiegi inhalacje.

Inhalacje – w czym nam pomagają?

Ogromną zaletą nebulizacji jest przyspieszenie działania leków oraz zmniejszenie dawki podawanego leku. Te zabiegi może wykonywać każdy w domu (najlepiej po konsultacji lekarskiej). Nebulizatory rozpylają lek pod wpływem sprężonego powietrza

Najczęściej używa się jednak roztworu soli fizjologicznej nazywanej potocznie solą fizjologiczną (NaCl). Sól fizjologiczna jest całkowicie obojętna dla tkanek i nie powoduje podrażnień. Jest bardzo pomocna podczas przeziębień bo rozrzedza wydzielinę oraz ma właściwości antybakteryjne. W Polsce jest to bardzo popularna metoda walki z infekcjami szczególnie u dzieci.

Inhalator dla dziecka. Jak wybrać?

Tak jak pisałam wcześniej. Poprzedni inhalator dla dziecka kupiłam na szybko, bo był mi potrzebny do wykonania nebulizacji w tym samym dniu. Okazał się bublem – ryczał jak traktor, wyskakiwała rurka oraz ważył prawie 3 kg. Więc kiedy powoli dogorywał – stwierdziłam, że to dobra okazja żeby poszukać czegoś nowego i funkcjonalnego. Przekopałam cały internet i znalazłam inhalator, który spełnił moje oczekiwania.

Inhalator dla dziecka

Na co warto zwrócić uwagę podczas wyboru inhalatora dla dziecka?

  • wielkość cząsteczek na jakie rozbijany jest lek i do jakich okolic układu oddechowego dociera. I tak: -powyżej 8 µm- górne drogi oddechowe, od 5 do 8 µm tchawica i duże oskrzela, od 2 do 5 µm w oskrzelach i oskrzelikach, od 0,3 do 3 µm w pęcherzykach płucnych. (nasz ma 3,8)
  • głośność – to parametr, który był dla mnie ważny, im bardziej cichy tym lepiej, bo nie będzie słychać bajki;) (nasz ma 54 dB, a popularny Pingwinek Pic 61 dB, a nasz poprzedni aż 67 dB)
  • czas nebulizacji wyrażona w ml/min (nasz ma 0,25- 0,32 ml/min)
  • czas pracy – zwróćcie na to uwagę! Niektóre inhalatory trzeba wyłączać po jakimś czasie żeby kompresor odpoczął (nasz ma tryb pracy ciągłej, czyli nie trzeba go wyłączać).
  • wielkość – jeżeli często podróżujecie to najlepiej żeby inhalator nie był duży i ciężki (nasz ma 13,5×15,5×11,5) i jest lekki 1,1 kg
  • akcesoria – koniecznie zwróćcie uwagę na ich dostępność  wymiennych takich jak maski (każdy domownik powinien mieć swoją i wymieniać ją raz w roku). My również z mężem używamy inhalatora przy infekcjach i bardzo nam pomaga.

Inhalator dla dziecka

Nie wiem co mam napisać na temat wyglądu. Wielu rodziców boi się, że inhalator dla dziecka o klasycznym (medycznym) wyglądzie bez zwierzaczków i innych bajerów wystraszy dziecko i nie będzie chciało poddać się zabiegowi. Uwierzcie mi, lepiej brać pod uwagę inne parametry niż tylko wygląd.

Nasz pierwszy inhalator nie miał żadnych takich udogodnień, a mimo tego – sprzeciwu nie było. Ale wiadomo- dzieci są różne. Ten, który teraz mamy ma nakładkę z kotkiem, która odrobinę uprzyjemnia ten czas. Zwróćcie uwagę też na wielkość maski. Maska dla dzieci ma być malutka, a nie zasłaniać pół twarzy.

Nasz inhalator dla dziecka to Flaem Nuova GHIBLI PLUS, albo z maską Mr. Cat

Inhalator dla dziecka
inhalator dla dziecka

Apteczka Lassig

Zestaw podróżniczy z kuferkiem kuferkiem Beaba, który mieści wszystkie niezbędne rzeczy

inhalator dla dziecka
inhalator dla dziecka
inhalator dla dziecka

A co zrobić jeżeli dziecko nie lubi inhalacji?

Zebrałam moje sposoby oraz Wasze (dziękuję za komentarze na ten temat na Facebooku) na to, żeby jednak przekonać dziecko:

  • oglądanie bajek lub piosenek w trakcie
  • jeżeli dziecko jest małe to potrzebujemy 2 osób. Jedno trzyma maskę blisko twarzy, a drugie robi występy: piosenki z pokazywaniem, teatrzyki, „nie ma, nie ma jest”- chowamy się za kocem
  • sami sobie najpierw robimy inhalacje
  • robimy inhalacje wszystkim zabawkom (ktoś nawet próbował inhalować psa;)
  • jeżeli dziecko boi się samego dźwięku to możemy najpierw położyć na inhalator poduszkę i założyć dziecku duże słuchawki na uszy np. z włączoną muzyką lub z bajką. Poduchę później trzeba zdjąć, bo nie ma dobrego przepływu powietrza.
  • puszczenie najpierw filmiku na You tube dzieci inhalujących się (Wasz sposób – podobno bardzo skuteczny)
  • namiot do inhalacji. Wg mnie genialny sposób! Możemy użyć gotowego tipi lub samemu zrobić: narzucić duży koc na stół i się pod nim schować. Zdjąć maskę i trzymać niedaleko twarzy dziecka. Możemy zabrać lampkę, książki i spędzić fajnie czas, a przy okazji się inhalować.
  • a to sposób, który zrobił na mnie ogromne wrażenie: „Nasz młody od małego jest nauczony, że leci w kosmos jak astronauci… Jak był mały to nawet zrobiliśmy mu z kartonu rakietę… A ponieważ od urodzenia inhalator jest z nami nieustannie to poprzez zabawę i pokazanie filmików o astronautach szybko zakumał… Teraz to już bez problemu ale to weteran 5 letni

A tu koniecznie zobaczcie wpis Nebulizacja – gdzie pokazuję też na filmiku jak poprawnie zrobić nebulizację i jakich błędów się wystrzegać!

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Każdy ma prawo do szczęścia?

W dzisiejszych czasach tak dużo się mówi na temat szczęścia. Od wielu lat filozofowie dywagują na ten temat, pisarze próbują zamknąć je w ciągu liter, artyści próbują nakreślić za pomocą pędzla, a zwyczajni ludzie po prostu dążą do szczęścia. Czasami są nawet oślepieni łuną połyskującego szczęścia gdzieś daleko. Każdy ma swoją teorię tego nie dającego się zmierzyć „szkiełkiem i okiem” uczucia. Ale czy warto walczyć za wszelką cenę i burzyć szczęście innych osób?

Dziś o książce, którą pochłonęła mnie na długie godziny, a ja wciąż nie mogę przestać o niej myśleć. 

„Nie oddam szczęścia walkowerem” najnowsza powieść Agnieszki Jeż i Pauliny Płatkowskiej

To powieść dla kobiet takich jak my. Po trzydziestce zaczynamy się głębiej zastanawiać nad sensem naszego życia, przewartościowujemy pewne sprawy i rzadziej myślimy o przeszłości. To jest też ten czas kiedy dzieci są już trochę odchowane, my wracamy na rynek pracy i zastanawiamy się co dalej.

Czy jestem szczęśliwa? – to pytanie zadaje sobie wiele kobiet, ale mało która potrafi odpowiedzieć na nie ze 100% pewnością.

20160416-DSC_6436

Przede wszystkim to piękna powieść o relacji dwóch kobiet, których losy splotło życie po raz pierwszy w szkolnej ławie. Później jak to w życiu bywa – ich losy rozeszły się w różne strony. Każdą z nich pochłonęło życie rodzinne i zawodowe. Zabrakło czasu (pewnie trochę też chęci) aby przyjaźń pielęgnować.

„… przyjaźń to relacja najwyższej próby. Nie łączy Cię z drugą osobą kod genetyczny, wspólny kredyt, powołane na świat potomstwo, poczucie obowiązku lub winy. To uczucie i cnoty z nim związane  w najczystszej postaci.” (str. 113)

Magda i Jagoda przypadkowo spotykają się podczas łowów w warszawskim second handzie. Wspomnienia i przygody jakie przeżyły kilkanaście lat temu powracają. Każda z nich ma już bagaż doświadczeń, a życie łączy ich losy na nowo. Niby takie same jak dawniej – jednak stoją na życiowym zakręcie i nie wiedzą, w którą stronę pójść. Wieloletnia przyjaźń tak łatwo na nowo odżywa, że nie pamiętają kilkuletniej przerwy.

Jak pogodzić swoje potrzeby z tym czego oczekują od nich inni?

Rodzina, praca zawodowa ustępują lekko uczuciom tak mocnym, że są gotowe na życiową rewolucję.

Powieść napisana jest dość nietypowo – to zapis e-mailowych rozterek przyjaciółek. Dzięki takiej formie, jako czytelnicy, możemy poznać lepiej bohaterki. W końcu łatwiej jest napisać co nam leży na sercu niż o tym powiedzieć. Bardzo żywa wymiana zdań (i myśli) wprowadza nas w umysły Magdy i Jagody. Obie dziewczyny są zawodowo związane ze słowem pisanym, więc ich wyznania czyta się z fascynacją. Trafne pointy i zabawne bon moty sprawiają, że książkę dosłownie pochłania się w całości.

Magda, mama 3-letniej Irenki, rozwódka i redaktor w czasopiśmie poznaje czarującego mężczyznę, który kradnie jej serce. Oczywiście nic nie jest proste ponieważ jej wybranek jest żonaty. Łamie własne przekonania i brnie w obietnicę szczęścia. Czy ona się spełni?

Jagoda, również mama chłopca i dziewczynki jest nieszczęśliwa w swoim małżeństwie. Mimo prób ratowania związku nie udaje jej się utrzymać przysięgi danej mężowi. Los ją łączy z dużo starszym mężczyzną, z którym będzie próbować odnaleźć pasję i miłość.

Obie bohaterki nie mają łatwo.

Z jednej strony życzymy im powodzenia i trzymamy za nie kciuki, a jednocześnie potępiamy. Podobno nie da się budować szczęścia na czyimś nieszczęściu… Czy jest to prawda? Obie mają dzieci, które jak papierek lakmusowy chłoną ich emocje i problemy.

„Dzieci to taki czuły barometr. Pokaż mi dziecko, a powiem ci jak wygląda jego dom rodzinny. Mój musi wyglądać źle…” (str. 84)

20160418-DSC_6454

Powieść Agnieszki Jeż i Pauliny Płatkowskiej nie jest łatwa i przyjemna – jakby się mogło wydawać. To historia słodko-gorzka, która wzbudza wiele emocji u czytelnika. Każda  z nas może w pewnym stopniu odnaleźć w ich kreacjach siebie. Bardzo podoba mi się forma – zapisy korespondencji sprawiają, że dosłownie siedzimy w głowach bohaterek i znamy ich prawie każdą myśl. To nowoczesna epistolografia, która w dzisiejszych czasach pomaga utrzymać przyjaźń na odległość lub kiedy nikt nie ma czasu na spotkania. Ja po lekturze wzięłam telefon i od razu zadzwoniłam do przyjaciółki. „Nie oddam szczęścia walkowerem” to powieść przede wszystkim o pięknej przyjaźni, która nie osądza, nie radzi i nie szufladkuje.

 „Nie oddam szczęścia walkowerem” Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska wyd. Czarna Owca, 2016 r. do kupienia tutaj

Wpis powstał w ramach współpracy z wydawnictwem Czarna Owca

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej