Najlepsze gry na lato – inspiracje dla dzieci i dorosłych – 10 TOP propozycji

Gry to latem ogromna frajda w czasie długich, ciepłych wieczorów. Przed Wami lista inspiracji na to, w co grać z dziećmi, ale także propozycje gier dla dorosłych.

W co grać? – gry do grania z dziećmi:

Lato z komarami - w co grać z dziećmi

Lato z komaramiEgmont

Dzieci są zachwycone pozbywaniem się komarów. To szybka (jak to z komarami) gra karciana o bardzo prostych zasadach, w którą mogą grać dzieci same, w oczekiwaniu na wakacyjną kolację czy zakończenie makijażu mamy😉. Wystarczy wykładać ze swojej puli kart na wspólny stos, kartę o jeden wyższą, niższą lub tej samej wartości. Chodzi o to, by pozbyć się wszystkich kart-komarów jak najszybciej. Prosto, szybko i zabawnie.

Gra dostępna TUTAJ


Kajko i kokosz: Szkoła latania

Kajko i kokosz: Szkoła lataniaEgmont

Oto gra dla miłośników legendarnego komiksu pod tym samym tytułem. To kolejna karcianka, która musiała znaleźć się w zestawieniu. Gdy karciane są idealne na wakacje, bo można je zabrać ze sobą wszędzie – zajmują mało miejsca. Ta gra jest tak zaprojektowana, by kształtować kompetencje matematyczne dzieci, oczywiście w formie zabawy. To proste dodawanie i zabawa liczbami. Gra przeznaczona jest dla dzieci powyżej 7 roku życia, ale jeśli młodsze potrafią liczyć, także będą się przy niej świetnie bawić.

Gra dostępna TUTAJ


Kto to zrobił? - w co grać z dziećmi

Kto to zrobił? – Rebel

Wakacyjna gra karciana, którą dzieci pokochają, bo chodzi w niej o… kupę. No tak, niech ktoś zatrzyma tę karuzelę śmiechu 😉. Jednak bez względu na to, co my, dorośli, o tym sądzimy, kupa jest najśmieszniejszą rzeczą świata dla dzieci w wieku przedszkolno-wczesnoszkolnym. A tu chodzi o to, by zrzucić winę za jej obecność na innych graczy. Widzicie już dobrze bawiące się przy tym dzieci? W tej grze kształtuje się przede wszystkim refleks.

Gra dostępna TUTAJ


Paszczaki

Paszczaki – Nasza Księgarnia

Urocze potworki – Paszczaki są bohaterami tej gry. Kto zbierze komplet Paszczaków? To gra karciana rozwijająca umiejętności strategiczne, poprzez odpowiednie układanie kart i zdobywanie potworków. Przyda się tu także dobra pamięć i kojarzenie, by zdobywać właściwe potworki. Zwycięża posiadacz największej ilości Paszczaków.

Gra dostępna TUTAJ


Serpentyna. Kolorowe węże - w co grać z dziećmi

Serpentyna. Kolorowe wężeG3

Gra karciana (a jakże!) przeznaczona także dla młodszych dzieci powyżej 3. roku życia. Tu nie ma liczenia, ale jest zabawa kolorami. Chodzi o to, by ułożyć jak najdłuższego, kolorowego węża. Jest to gra losowa, więc także maluchy mogą wygrywać ze starszakami, które tym razem nie będą miały przewagi związanej z większymi umiejętnościami.

Gra dostępna TUTAJ


Avocado smash

Avocado smash – Wild and Wolf

Zgniatamy awokado! Gra karciana, ukryta w plastikowym awokado. Jej zasady są banalnie proste i skupiają się na spostrzegawczości i refleksie. Każdy gracz kolejno wykłada karty i gdy kolejne numery kart się powtórzą, trzeba szybko zgnieść awokado, a więc przykryć karty ręką. Ten, kto zrobi to jako ostatni, zabiera wszystkie karty. Proste, zabawne i pełne emocji. Tu trzeba być czujnym.

Gra dostępna TUTAJ


Śpiące królewny

Śpiące królewny – Rebel

Jeśli myślicie, że to gra dla dziewczynek, bardzo się mylicie. Są tu królewny, smoki, rycerze, eliksiry – cały magiczny bajkowy świat, zamknięty w kartach. Z pewnością zabawne są dla dzieci nazwy królewien i książąt. Gra ta rozwija spostrzegawczość oraz pamięć. Niewątpliwą jej zaletą są stosunkowo proste zasady oraz pięknie ilustrowane karty, które dzieci uwielbiają.

Gra dostępna TUTAJ


wirus gra - w co grać z dziećmi

Wirus – Muduko

Dzięki tej grze dzieci dowiedzą się, że szczepionka chroni przed chorobą, leki leczą, a wirusy są niebezpieczne dla organów. To pomysłowa gra karciana, której celem jest zdobycie czterech zdrowych organów. Niestety przeciwnicy mogą je zarażać, by zmniejszyć szanse wygrania. Przed zarażeniem chronią szczepionki, a już zarażone organy są leczone przez leki. To gra dla dzieci, które już się nie denerwują, gdy ktoś im szkodzi w grze (zarażając organy) lub uczą się tego. Proponuję od razu wyjaśnić dzieciom, że to nie złośliwość, a zasady gry, by uniknąć kłótni w początkowych rozgrywkach😊.

Gra dostępna TUTAJ

kupcie też od razu 2 część TUTAJ


W co grać – gry dla dorosłych i starszych dzieci:

Faza 10 – Mattel

To popularna karcianka liczbowa, w którą mogą grać także starsze dzieci. Oparta jest na znanym remiku. Opiera się na 10 fazach, które trzeba przejść. Wygrywa ta z osób, która przejdzie je jako pierwsza. Każda runda gry to próba ukończenia jednej z faz. Szczegóły gry zawarte są oczywiście w instrukcji. Choć może się wydawać skomplikowana, wystarczy zagrać kilka razy, by poznać wszystkie jej tajniki – jak to w grach karcianych bywa😊.

Gra dostępna TUTAJ


6 bierze – G3

Przyznam, że zaintrygowała mnie nazwa tej gry. Szósta bierze? O co chodzi? Jest do wyboru kilka wariantów zaawansowania tej gry, jednak zawsze chodzi o to, że osoba, która wyłoży szóstą kartę w rzędzie, zabiera pozostałe pięć. Oczywiście wygrywa ten, kto ma najmniejszą, ze względu na wartość, ilość kart.

Gra dostępna TUTAJ


Więcej inspiracji dla młodszych macie tu – Najlepsze gry planszowe dla dzieci

A tu macie link Gra planszowa dla dzieci do 50 zł

a tu macie TOP 20 – gry planszowe dla dorosłych

Oto moje karciane propozycje na wakacje. A jakie są Wasze ulubione gry w czasie letnich wieczorów i wyjazdów?

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Dlaczego dzieci więcej marudzą na wakacjach?

Czekacie na urlop z wytęsknieniem, pakujecie rzeczy i cieszycie się na wspólny wyjazd z dziećmi. A tymczasem na miejscu albo już w trasie okazuje się, że entuzjazm dzieci przeplata się z marudzeniem.

To prawda, że dzieci więcej marudzą na wakacjach, a ja dziś napiszę Wam dlaczego.

Podzielę się z Wami moją wiedzą i doświadczeniami – a dzięki nim łatwiej będzie Wam zrozumieć zachowania dzieci.

Oczywiście są takie osobniki, które na wakacjach czują się świetnie i od rana mają dobre humory. Ale ja takich nie znam.

Dlaczego dzieci na wakacjach marudzą bardziej?

1. Zmiana rutyny

Kiedy nie miałam dzieci, to nie spodziewałam się, że zamiana kolacji z kąpielą może spowodować taką histerię. Na wakacjach częściej niż w domu omijamy różne czynności, które budują rutynę. Co to powoduje? Dzieci, które w domu wiedziały, że po kolacji jest zawsze kąpiel mogą czuć się zaniepokojone i nie będą umiały powiedzieć, o co tak naprawdę chodzi. Mogą płakać, marudzić albo zrobić aferę z powodu nie takiej pasty do zębów.

  • TIP: Jeżeli w domu stosujecie rutynę i ona ułatwia Wam trudne wieczory, to też stosujcie ją na wakacjach. Nie musicie patrzeć na zegarek, bo przecież dzieci nie wiedzą, która jest godzina. Wystarczy tylko stosować taką samą kolejność jak w domu. Dzięki temu dzieci wiedzą, jakie czynności po sobie następują i to buduje ich poczucie bezpieczeństwa. To normalne, że na wyjeździe robicie co innego niż w domu, ale pozostawcie stałe elementy w takiej samej kolejności. Dzięki temu dzieci poczują się lepiej.

2. Przestymulowanie

Na wakacjach łatwo jest o za dużą ilość bodźców. Wystarczy wycieczka rowerowa, która pobudza układ przedsionkowy, do tego głośniejsza muzyka i światła, a dzieci mogą poczuć, że to dla nich za dużo. My umiemy powiedzieć, że taka ilość bodźców nas męczy i mamy ochotę uciekać, a dziecko tego nie wie. Czasami jedna atrakcja jest tą, która przeładowuje i później ciężko jest wrócić do stanu przed.

  • TIP: Jeżeli widzicie, że dzieci są rozdrażnione, płaczą to zabierzcie je do pokoju na wyciszenie. Naprawdę nie musicie korzystać z tych wszystkich dostępnych atrakcji. A jeżeli dzieciom bardzo na nich zależy to najlepiej skorzystać z nich rano, kiedy układ nerwowy jest wypoczęty i lepiej sobie poradzi z przetwarzaniem.

3. Za dużo cukru

Czy na wakacjach dzieci jedzą więcej cukru? Moje tak! I naprawdę jest mi trudniej to kontrolować niż w domu. I chociaż nadal nie ma wyników badań naukowych, że sam cukier pobudza. To jednak jest wiele doniesień, że uzależnia i kiedy dzieci widzą słodycze to bardzo chcą je zjeść. Czasem żeby to uzyskać płaczą i marudzą. Natomiast kiedy cukier spada we krwi (około 3 h po spożyciu) to dzieci (dorośli również) mogą czuć się rozdrażnione, ospałe – trzeba o tym wiedzieć.

  • TIP: Ja nie umiem nie dawać zupełnie cukru na wakacjach, więc luzuję w tym temacie i się nie przejmuję. Staram się jednak aby słodycz (lody) były bezpośrednio po posiłku – wtedy poziom cukru nie idzie tak mocno do góry.

4. Za dużo bajek

Bajka z rana, bajka po południu, bajka wieczorem – często na wakacjach odpuszczamy, bo też chcemy mieć trochę czasu dla siebie i to jest ok. Ale jeżeli widzicie, że bajki z rana kompletnie rozregulowują zachowanie dziecka to warto je pominąć. Ja też często na wyjazdach włączam rano bajki, bo chcę dłużej pospać. Niestety później widzę większe rozdrażnienie przez cały dzień.

  • TIP: Możecie spróbować audiobooków, które trochę mniej angażują zmysły albo włączać bardzo spokojne bajki.

5. Jesteśmy zestresowani, a dzieci odczuwają nasze emocje

Wakacje i podróże nie wszystkim kojarzą się z totalnym relaksem. Kiedy my odczuwamy niepokój, złość, rozczarowanie to dzieci doskonale to czują. To normalne zjawisko.

  • TIP: zamiast tłumić te emocje, powiedzcie jasno, co Was stresuje, denerwuje. Takie wypowiedzenie na głos często sprawia, że jest nam lepiej. A dodatkowo nasi bliscy będą wiedzieli o co chodzi.

6. Mamy zbyt duże wymagania wobec dzieci

Bardzo ważne jest to, co tutaj napiszę. Pamiętajcie proszę, że 3-latek na wakacjach to wciąż 3-latek. Nie będzie siedział w restauracji bezczynnie i czekał na swój obiad.

  • TIP: Najlepiej nie miejcie żadnych oczekiwań – możecie się wtedy miło zaskoczyć. Przed wyjazdem kupcie jakieś drobiazgi dla dzieci (naklejki, małe książeczki, pisaki i notes) i wrzućcie do plecaka lub torby. Naprawdę przydają się w najmniej spodziewanych momentach.

7. Przebywanie ze sobą 24h na dobę

Super jest to, że w czasie wakacji możemy ze sobą spędzić tyle czasu. Ale kurczę, to nie wszystkim służy. Kiedy jesteśmy w domu to jednak są momenty, kiedy mamy czas tylko dla siebie. W wakacje wszyscy cisną maksymalnie wspólny czas ze sobą, a czasami wystarczy troszkę odpuścić.

  • TIP: Nic się nie dzieje kiedy rano pójdziemy na samotny spacer albo wieczorem na rower. Nikt nigdzie nie napisał, że wakacje to czas 100 % dla rodziny. Wam też należy się odpoczynek.

8. Komentarze dzieci „to jest głupie”, „nie znoszę tego”, „nienawidzę tego”

Słysząc takie komentarze często odbieramy je personalnie. Ja się staram wymyślić coś ciekawego, a dzieci nie podzielają tego entuzjazmu. Wkurzamy się, bo chcielibyśmy żeby na wakacjach było fajnie i miło, a nie zawsze tak jest.

TO JEST GŁUPIE
NIE ZNOSZĘ TEGO
NIENAWIDZĘ TEGO

Te komunikaty są mniej wstydliwym sposobem na powiedzenie „boję się” albo ” nie wiem jak będę z tym się czuł”.

Wakacyjny czas to też emocjonalna karuzela. Myślę, że jedną z trudniejszych emocji jest rozczarowanie i wiele dzieci (dorosłych również) nie umie jej wyrazić. A tak często towarzyszy nam na wakacjach. Zawiera w sobie: lęk, złość, smutek, wstyd. Warto rozmawiać z dziećmi o tym jak się czują, bo my często oczekujemy od nich, że na wyjeździe będą zawsze szczęśliwe, a tak wcale nie jest. Mogą być rozczarowane zakupem zabawki na starganie, która się popsuła albo atrakcją, która wcale nie była taka fajna.

  • TIP: Wszystko, co wydaje się nam, że jest wymierzone przeciwko nam – tak naprawdę takie nie jest. Dzieci nie potrafią wyrażać swoich emocji na takim poziomie jakbyśmy chcieli. Nie potrafią powiedzieć: „Obawiam się jechać do lasu, bo nie wiem jak się tam będę czuł ” – wolą powiedzieć „to jest głupie i nudne”.

9. Atrakcje ociągają uwagę od potrzeb fizjologicznych

Są dorośli i dzieci, którzy w czasie pracy lub zabawy są tak pochłonięci samą czynnością, że nie odczuwają ani pragnienia, ani głodu, ani potrzeb fizjologicznych. Dopiero kiedy emocje odpuszczą – robią się nagle bardzo głodni, bardzo spragnieni lub bardzo mocno chce się im do toalety. Nie złośćmy się o to, że dziecko nie zdążyło do łazienki, bo naprawdę mogło wcześniej wstrzymywać się – po to tylko żeby skorzystać z atrakcji.

  • TIP: Warto robić przerwy w zabawie, po to żeby posłuchać swojego ciała.

10. Dzieci żyją tu i teraz

Często o tym zapominamy. My umiemy przewidzieć, że jeżeli nie skorzystamy z toalety przed wyjściem to może Wam się chcieć za godzinę. Dzieci tego nie potrafią. Nie umieją też najeść się na zapas, bo później nie będzie. Zwróćcie na to uwagę i nie złośćcie się kiedy godzinę po śniadaniu dzieci są głodne. Albo chwilę po wyjściu z domu chcą do toalety – pamiętajcie, że mają małe pęcherze, które bardzo szybko się zapełniają.

TIP: Noście ze sobą małe przekąski, butelkę wody i bieliznę na zmianę. Mam zawsze taki pakiecik w torbie i się przydaje.

Dlaczego napisałam ten wpis?

Bo często widzę piękne zdjęcia z wakacji, a nigdy nie wiemy co tak naprawdę się za tym kryje. Myślimy sobie, że inni mają takie świetne wyjazdy, zadowolone z wszystkiego dzieci – TAK NIE JEST. Każdy ma swoje problemy, a kiedy na to nałożą się marudzące dzieci, to jest nam zdecydowanie trudniej.

Mam nadzieję, że dzięki tym wskazówkom będzie Wam łatwiej zrozumieć zachowanie Waszych dzieci.

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis – udostępnij go – niech pomoże innym rodzicom!

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Kinowe hity na lato dla dzieci w Multikinie

Pandemia odcięła nas od jednej z naszych ulubionych rozrywek – wyjść do kina. Początkowo bardzo za tym tęskniliśmy, a potem, przyzwyczailiśmy się chyba do braku przyjemności z różnorodnych aktywności, ale teraz wracamy.

Także do kina!

Zwłaszcza że lato 2021 obfituje w bardzo ciekawie zapowiadające się premiery kinowe filmów dla dzieci. I choć każde z nas preferuje nieco inne filmy, okazuje się, że tego lata wszyscy znajdziemy coś dla siebie i będziemy się świetnie bawić w czasie tych wytęsknionych już seansów.

Jak pisałam dla was ranking Filmy dla dzieci, wciąż byliśmy przywiązani do naszych domowych telewizorów. Ale teraz można w końcu wrócić do tego jakże bajkowego doświadczenia – pójść na SEANS, do prawdziwego KINA😊

Ważne dla mnie jest to, że Multikino dba o komfort i bezpieczeństwo sanitarne. System rezerwacyjny jest tak zaprojektowany, by zachować odległość od innych, a odpowiednia wentylacja, zapewnia stałą wymianę powietrza.

Przy każdym opisie zaznaczyłam informację o tym, dla dzieci w jakim wieku jest przeznaczony film, jednak uważam, że ta granica jest bardzo płynna i sami najlepiej wiemy, kiedy i na jakie filmy są gotowe nasze dzieci. Najlepiej obejrzeć zwiastuny, by przekonać się, jaki klimat ma dany film i samodzielnie zdecydować, czy dziecko jest gotowe na niego. Sama zawsze tak robię, natomiast sugestie dystrybutorów traktuję jako ogólną rekomendację.

Wpis powstał dzięki uprzejmości www.multikino.pl

A oto najciekawsze premiery kinowe 2021 dla dzieci:

RAYA I OSTATNI SMOK

Data premiery: 2 lipca 2021  
Czas trwania: 94 min.
Gatunek: animowany/familijny
Od lat: bez ograniczeń wiekowych

Zabawna opowieść o wojowniczce – strażniczce smoczego klejnotu, która musi odnaleźć ostatniego smoka. Rzecz dzieje się w starożytności, w królestwie Kumandura, a odnalezienie smoka jest kluczowe dla pokoju. To film twórców „Viany” i „Krainy Lodu”, więc silna kobieca postać jest jak zawsze wyrazista, waleczna i zdeterminowana.

Zwiastun do obejrzenia TUTAJ


plakat filmu - mustang z dzikiej doliny

MUSTANG Z DZIKIEJ DOLINY: DROGA DO WOLNOSCI

Data premiery: 2 lipca 2021
Czas trwania: 88 min.
Gatunek: animowany/familijny
Od lat: bez ograniczeń wiekowych

Ten film muszą zobaczyć wszystkie miłośniczki koni. Mała Lucky w wyniku życiowych okoliczności trafia do małej mieścinki, gdzie poznaje Mustanga – dzikiego i nieokiełznanego. Jej wrodzona wrażliwość i podejście do koni sprawia, że Mustang i Lucky się zaprzyjaźniają. Tylko że Mustangi żyją na wolności… No cóż, my mamy miłośniczkę koni, więc musimy to zobaczyć!

Zwiastun do obejrzenia TUTAJ


plakat filmu - elfinki

ELFINKI

Data premiery: 9 lipca 2021
Czas trwania: 78 min.
Gatunek: animowany/familijny
Od lat: bez ograniczeń wiekowych

Jakże ja się cieszę, że czasy, gdy najmłodsze dzieci nie były mile widziane w kinie, minęły. Dziś nie tylko można je bez obaw zabrać, ale powstają nawet filmy dla najmłodszych. I to jest właśnie taki film. Mieszkające pod ziemią Elfinki, wychodzą na powierzchnię, by nauczyć się jakiegoś fachu. Trafiają pod skrzydła cukiernika. Ten podejmie się próby nauczenia ich pieczenia, ale czy pomocnym Elfinkom uda się odwdzięczyć i uratować cukiernię?

Zwiastun do obejrzenia TUTAJ


plakat filmu -  piotruś pan i alicja w krainie czarów

PIOTRUŚ PAN I ALICJA W KRAINIE CZARÓW

Data premiery: 9 lipca 2021
Czas trwania: 95 min.
Gatunek: fantasy/familijny/przygodowy
Od lat: 6

Pomieszanie klimatu Piotrusia Pana i Alicji w Krainie Czarów? Dlaczego nie! Alicja i Piotruś to rodzeństwo, zamieszkujące angielską wieś. Ich sielskie życie, pełne fantazji zostaje przerwane przez poważne rodzinne problemy. Dzieci postanawiają pomóc rodzicom i wyruszają do stolicy, by sprzedać cenną pamiątkę. Tam spotyka ich to, co niespotykane. Czy uda im się osiągnąć zamierzony cel? Warto wspomnieć o Angelinie Joli, która świetnie odnajduje się w takich konwencjach. W „Czarownicy” była świetna i wydaje mi się, że tu także będzie widać jej aktorski kunszt.

Zwiastun do obejrzenia TUTAJ


premiery kinowe 2021 - plakat filmu - kosmiczny mecz 2

KOSMICZNY MECZ 2: NOWA ERA

Data premiery: 16 lipca
Czas trwania: 115 min.
Gatunek: animowany/akcja/familijny
Od lat: 6

Tu zapowiada się prawdziwy hit. Pamiętacie film z 1996 roku, gdzie bohaterowie Looney Tunes porywają Michaela Jordana? Tu jest nieco inaczej, bo LeBron James wraz z synem zostają uwięzieni przez sztuczną inteligencję w wirtualnej rzeczywistości. Genialny koszykarz musi rozegrać mecz życia z drużyną, która kierowana jest przez sztuczną inteligencję, by odzyskać syna. Sprawy nie ułatwia mu obecność kreskówkowych postaci. Jest śmiesznie i bardzo emocjonująco. Zobaczcie zresztą zwiastun. Szał😊.

Zwiastun do obejrzenia TUTAJ


plakat filmu - wojna z dziadkiem

WOJNA Z DZIADKIEM

Data premiery: 23 lipca 2021
Czas trwania: 98 min.
Gatunek: komedia/familijny

Obecność Roberta De Niro gwarantuje dobrą rozrywkę dla młodszych i starszych. Lubię takie filmy familijne, gdzie mogę się dobrze bawić także ja, a nie tylko dzieci. „Wojna z dziadkiem” to historia o dziadku, który wprowadza się do domu Petera. Ten początkowo jest szczęśliwy. Jednak okazuje się, że dziadek zajmuje jego pokój. To oznacza wojnę! Tylko że Peter jeszcze nie wie, że i dziadek ma swoją tajną broń.

Zwiastun do obejrzenia TUTAJ


plakat filmu - kraina smoków

KRAINA SMOKÓW

Data premiery: 23 lipca 2021
Czas trwania: 91 min.
Gatunek: animowany/familijny/komedia

Okazuje się, że smoki żyją! Mieszkają sobie w spokojnej przystani, gdzie ludzie ich nie nachodzą. Aż do teraz. Gdy kraina jest zagrożona ich najazdem, smoki zaczynają myśleć o przeniesieniu się w jakieś spokojne miejsce. Legenda głosi, że ono istnieje i że właśnie tam wszystkie smoki będą mogły w końcu spokojnie żyć. W podróż w poszukiwaniu Skraju Nieba wyrusza jeden ze smoków, przeżywając po drodze mnóstwo przygód. Ciekawe, czy mu się uda? I co na to wszystko Daenerys? 😉.

Zwiastun do obejrzenia TUTAJ


premiery kinowe 2021 - plakat filmu - wyprawa do dżungli

WYPRAWA DO DŻUNGLI

Data premiery: 30 lipca 2021
Czas trwania: 158 min.
Gatunek: przygodowy

Jeśli Wasze dzieci lub Wy sami lubicie klimat „Jumanji” to chyba możecie iść w ciemno na ten film. Para – naukowiec oraz kapitan łodzi – wyrusza na niezwykłą wyprawę w poszukiwaniu drzewa życia, które ma zmienić oblicze medycyny. Problem w tym, że znajduje się ono podobno w niebezpiecznej dżungli. Wszystko tam chce i może ich zabić. Jednak zabawna para nie poddaje się. W tym filmie nie mogło zabraknąć Dwayne’a Johnsona, który świetnie odnajduje się w takiej konwencji.

Zwiastun do obejrzenia TUTAJ


plakat filmu -  wyrolowani

WYROLOWANI

Data premiery: 13 sierpnia 2021
Czas trwania: 84 min.
Gatunek: animowany/familijny/komedia

Gdy słodkie Flomaki dowiadują się, że grozi im wyginięcie, a właściwie już zostały uznane za wymarłe, postanawiają wyruszyć w przedziwną podróż do przeszłości, by zapobiec tej tragedii. Podróż jest pełna przygód, śmiesznych gagów i energicznej akcji, a same Flomaki tak słodkie, że chce się je zjeść. No cóż, trudno się dziwić, skoro wyglądają jak donaty 😊.


premiery kinowe 2021 - lassie wróć

LASSIE, WRÓĆ!

Data premiery: 20 sierpnia 2021
Czas trwania:
Gatunek: familijny

Tę historię dobrze znacie. Czas, by poznały ją dzieciaki. To opowieść o miłości zwierząt do ludzi i ludzi do zwierząt. Gdy Flo, 12-letni właściciel Lassie, z powodu kłopotów finansowych rodziny musi przenieść się do ciasnego mieszkania, Lassie trafia pod opiekę Priscilli. Lassie jednak nie poddaje się losowi i ucieka od dziewczynki, w poszukiwaniu drogi do Flo. Gdy dzieci dowiadują się o ucieczce Lassi, także wyruszają w drogę. Czy uda im się wzajemnie odnaleźć?

Zwiastun do obejrzenia TUTAJ



A jeśli chodzi o premiery kinowe 2021 – warto też wspomnieć o filmach dla dzieci, które miały premierę w maju i czerwcu i nadal można je oglądać na ekranach Multikina. Są to:

plakat filmu - cruella

CRUELLA

Data premiery: 28 maja 2021
Czas trwania: 134 minuty
Gatunek: komedia
Od lat: 13

To historia jednej z najbardziej demonicznych postaci bajek dla dzieci. Zastanawialiście się, co sprawiło, że stała się postrachem dla uroczych dalmatyńczyków? Ten film to jej historia. Kobiety przerażającej, żądnej poklasku, pławiącej się byciem w centrum uwagi. Genialnej, paskudnej i szalonej – jak mówi sama o sobie. Jesteście gotowi zobaczyć, kim jest Cruella de Mon?

Zwiastun do obejrzenia TUTAJ


premiery kinowe 2021 - plakat filmu - luca

LUCA

Data premiery: 18 czerwca 2021
Czas trwania: 95 min.
Gatunek: animowany/przygodowy
Od lat: bez ograniczeń wiekowych

To film twórców genialnych produkcji takich jak „Coco” i „W głowie się nie mieści”. W nadmorskim, włoskim miasteczku (już brzmi cudownie) wakacje spędza para przyjaciół. Bawią się, szaleją i spędzają cudowne dni. Sielanka? No nie do końca, bo okazuje się, że obaj są morskimi stworami! Brzmi to bardzo obiecująco, zwłaszcza że fajny klimat widać już w zwiastunie.

Zwiastun do obejrzenia TUTAJ


PS. Nie do wszystkich premier dystrybutorzy podali jeszcze wiek od jakiego rekomendują filmy – jak tylko te informację się pojawią – uzupełnimy w opisie:)

Czy wiecie, że w Multikinie jest dostępna karta RODZINA DO KINA, z którą macie 20% zniżki na zakupu w barze kinowych oraz na zabawki w Multishopie!

Szczegółowy repertuar jeśli chodzi o premiery kinowe 2021 jest dostępny na stronie www.multikino.pl oraz w aplikacji mobilnej Multikina.

Fajne filmy się zapowiadają latem w Multikinie, prawda? A wy na co macie ochotę pójść z dziećmi?

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Ta jedna rzecz, której brakowało nam w salonie

  • DOM
  •  komentarze [3]

Chociaż wydawać by się mogło, że mamy już wykończony dom i tak naprawdę nic już nam nie trzeba… Ale kto niedawno skończył się urządzać ten wie, że zawsze jest coś, co można ulepszyć lub wymienić. Prawda jest też taka – często wydaje się nam, że dane rozwiązanie jest dla nas najlepsze, a po czasie widzimy, że jednak nie do końca.

Wpis powstał w ramach współpracy z marką WiZ

Tak też było i u nas

We wrześniu się wprowadziliśmy do naszego nowego domu i przez ten czas spędziliśmy w nim naprawdę dużo czasu. Szybko zorientowaliśmy się, że jest coś w salonie, co można by było ulepszyć i jest przysłowiową „kropką nad i”.

Każdy kto wykańczał dom lub mieszkanie wie, że na samej końcówce remontu nie zawsze ma się taką świeżość umysłu i entuzjazm, jak na początku i często wybiera się rozwiązania najprostsze.

Również u nas ta teoria się sprawdziła

Jak już byliśmy na ostatniej prostej, to nawet nie do końca mieliśmy chęć wyszukiwać ciekawostek i nowinek technologicznych, bo zwyczajnie byliśmy zmęczeni. Uznaliśmy, że ewentualnie coś ulepszymy lub wymienimy, kiedy tu pomieszkamy i zobaczymy, co nam się sprawdza, a co nie do końca.

Kiedy nadeszły długie listopadowe wieczory, to dość szybko zauważyliśmy, że czegoś nam brakuje w salonie. Wszystkie meble były, układ funkcjonalny się zgadzał, a jednak można by było coś dodać.

Jak wiecie świadomie ze względów ekologicznych zrezygnowaliśmy z kominka w salonie. Wiem, że miło jest posiedzieć przy ciepłym świetle wieczorem z herbatą i książką w ręku. Jednak uznaliśmy, że mając inne źródło ogrzewania domu nie byłby to dobry wybór dla nas. Co prawda, klimat kominka jest niepowtarzalny – daje miłe i przyjemne dla oczu światło i stwarza ciepłą atmosferę. Jednak uznaliśmy, że jest nam zbędny i nie będziemy go mieli tylko po to tylko żeby mieć fajny nastrój w salonie.

A czego tak naprawdę nam brakowało?

Klimatu – nastroju, który wieczorem po całym dniu utuli nas do snu. Zrelaksuje i pomoże się wyciszyć.

Na początku myślałam o jeszcze dwóch dodatkowych lampkach – przy fotelu i nad kanapą. Ale znaleźliśmy lepsze rozwiązanie, do tego znacznie tańsze i nie zabierające miejsca. Ideał? Zaraz się przekonamy.

W poprzednim mieszkaniu mieliśmy tylko dwa źródła światła w salonie: lampa górna i lampka. Dlatego nowym domu postanowiliśmy, że chcemy mieć: kinkiety, spoty i lampy górne. Właśnie po to żeby mieć wiele opcji i móc z nich korzystać. A kiedy na końcowym etapie wybierałam już żarówki: ich moc, natężenie i barwę to wybrałam najbardziej uniwersalną opcję.

Teraz już wiem, że zupełnie niepotrzebnie poszłam na kompromis, bo jak wiadomo nie są one do końca dobre.

Ale wtedy jeszcze nie znałam żarówek WiZ. Testujemy je od kilku tygodni i muszę przyznać – żałuję, że nie znałam ich wcześniej.

Na czym polega ich fenomen?

Nie musicie wybierać: barwy i natężenia światła żarówek, bo możecie je dostosować jednym kliknięciem na darmowej aplikacji nie wstając z kanapy lub zmienić sterowaniem głosowym.

Mi brakowało takiej funkcji, bo innego światła potrzebuję jak czytam książkę, a zupełnie innego jak oglądamy TV

Jak wygląda montaż i łączenie?

Na początku wybieracie, na czym najbardziej Wam zależy: czy chcecie kolorowe żarówki, które mogą świecić na milion sposobów, czy wolicie raczej żarówki ze światłem standardowym (ale też możecie zmieniać barwę i natężenie światła). Do wyboru jest kilka ciekawych opcji i możecie wybrać, to co najbardziej Wam pasuje.

My mamy:

  • taśmę LED przyklejoną na lamelach (jest zupełnie niewidoczna za dnia)
  • żarówki filament nad wyspą i nad kanapą do czytania
  • żarówki kolorowe w spotach nad TV

I już te trzy różne źródła oświetlania potrafią zrobić nam bardzo fajną atmosferę w salonie.

Montaż był prosty – wystarczyło wkręcić żarówki, zainstalować darmową aplikację i połączyć z siecią WiFi. Od tej pory możemy sterować oświetleniem za pomocą aplikacji lub głosowo. Obie opcje są fajnym rozwiązaniem, a dla gadżetomaniaków będą idealne.

Co najbardziej zwróciło moją uwagę?

Kiedy wieczorem jestem zmęczona, to drażni mnie ostre światło. Nie lubię kiedy świeci zbyt mocno i przeszkadza w oglądaniu filmu lub czytaniu książki. Teraz ustawiam na aplikacji tzw. sceny świetlne, które zmniejszają automatycznie swoją intensywność żeby jak najmniej ingerować w nasz zegar biologiczny i przygotować do snu. Wieczorem mam już wszędzie ciepłe, wygaszone światło przypominające świece. Uwielbiam ten klimat.

Inteligentne oświetlenie jest proste w obsłudze

Jestem gadżeciara – to fakt, ale ciężko mi się połapać w ustawieniach, konfiguracjach itd. Tutaj poszło szybko, a sama obsługa jest dziecinnie prosta. Wystarczy zainstalować aplikację i już możemy dostosować oświetlenie do naszych potrzeb. Przed instalacją obejrzałam też kilka filmików na YouTube i one mnie przekonały.

Możecie też sterować światłem w domu, kiedy jesteście na wyjeździe – jest to bardzo fajna opcja, z której na pewno skorzystamy.

Ale i tak najbardziej lubię ten wieczorny klimat, który robią żarówki WiZ.

Najlepsze jest to, że gdybym zobaczyła je na półce w markecie, to nie byłabym do końca przekonana, czy to jest fajna opcja dla nas. Teraz, po kilku tygodniach testowania już wiem, że jest to idealny wybór dla nas.

Jeżeli też macie chęć zobaczyć, jak działają inteligentne żarówki to sprawdźcie je TUTAJ.

A jak u Was? Co byście zmienili w swoim domu, co Wam wcześniej nie przyszło do głowy?

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Nie ma medalu za bycie najlepszą Mamą – o tym jak nauczyłam się odpuszczać

Moje macierzyństwo zaczęło się na długo przed porodem. Chciałam być jak najlepszą mamą. Taką, która wszystko wie jak Wikipedia, jest kreatywna jak Pinterest, wyrzuca najnowsze wyniki badań dotyczące rozwoju dzieci jak Pubmed. To była moja wizja macierzyństwa – potęgowana dodatkowo przez presję środowiska.

Każdą wolną chwilę, którą teoretycznie mogłam wykorzystać dla siebie – spędzałam na szukaniu, czytaniu, porównywaniu różnych kwestii związanych z dziećmi. Mój świat się wokół tego kręcił, a jak jak chomik w kołowrotku napędzałam ten mechanizm. Wycinałam jak głupia montessoriańskie pomoce i krzywiłam się, kiedy moje dziecko wolało stary telefon.

Aż któregoś dnia dostrzegłam, że się wypalam. Byłam nerwowa, mój lont zapalał się w 3 sekundy i przestałam odczuwać przyjemność z bycia mamą.

Wstawałam rano i myślałam, że dziś już nie dam rady.

Na szczęście dosyć szybko połączyłam kropki i doszłam do szalenie istotnych wniosków.

Wyjście po zakupy do Biedry nie jest dbaniem o siebie. Nie jest napełnianiem swojego kubeczka, z którego muszę później wszystkim rozlać. Mój kubeczek był pusty, a ja lałam z niego dalej. Jechałam na rezerwie. A droga przede mną była długa.

Miałam nawet takie myśli, że chciałbym trafić do szpitala ( na coś niegroźnego) – to bym sobie odpoczęła! (jak to teraz czytam, to jest to przerażające).

Gdyby macierzyństwo było pracą, to musiałoby być dobrze opłacane żeby ktoś chciał w tym zdobywać kolejne szczeble kariery.

Umówmy się, to byłaby ciężka praca:

  • Nie ma urlopu
  • Szef jest bardzo wymagający, czasem nawet w nocy
  • Szef często zmienia zdanie i potrafi zrobić awanturę o kolor kubka albo pietruszkę w zupie
  • Nie ma premii
  • Nie ma prestiżu, ani fejmu – a do tego wiecznie Cię krytykują, że robisz coś źle
  • Nie pracujesz z domu, tylko mieszkasz w pracy

Serio – nie jest to praca marzeń. I żeby nie była płatna w uśmiechach „bombelka” to nikt by się na nią nie decydował.

I kiedy tak spojrzałam na macierzyństwo jakby to był etat, to zobaczyłam, że ja po tej pracy w ogóle nie odpoczywam. W każdej wolnej chwili czytałam poradniki o rozwoju dzieci, wieczorem szukałam edukacyjnych pomocy i przygotowywałam różnorodne dania, bo przecież makaron to nie jest wartościowy posiłek.

Jak patrzę na dawną siebie, to ja się wcale nie dziwie, że byłam wypalona.

Tyle czasu i zaangażowania, a rzadko kiedy ktoś to doceniał.

Nikt nie daje medali za bycie super matką

Za poświęcenie swojego wolnego czasu, za lody z kalafiora, za gacie wyprasowane na kant. NIKT.

A to jest taka niewidzialna praca, której dzieci nie widzą.

Ale za to widzą Mamę, która jest smutna, przepracowana i wypalona.

Jak poluzowałam?

Powoli, ale skutecznie i w jednej dziedzinie na raz.

  • Zaczęłam odpuszczać sprzątnie, odgarniałam klocki nogą i zbieraliśmy je dopiero na koniec dnia.
  • Zaczęłam odpuszczać wymyślne ekodania i robiłam dziecięcy comfort food, który nie spotykał się z wyraźnym „ble”. Nowe składniki wprowadzałam oddzielnie, tak aby można było je szybko zdjąć z talerza
  • Przestałam się biczować za płatki na śniadanie, wybieram te bez tony cukru i dzieci żyją
  • Kupuję ubrania, które same są w stanie założyć i zdjąć – a do tego (to ważne) nie przejmuje się, że mogą je zniszczyć. Zawsze po zakupach pytam, czy jest coś co nie do końca się podoba. Jeżeli tak – to oddaję. Nie będę później się stresować, że czegoś nie chcą włożyć. Chodzą jak chcą, może ich outfit nie wyglądają jak z katalogu, ale mam to w nosie.
  • Mniej gotuję, więcej kombinuję. Kupuję pierogi od Leniwej Grażyny. Sporo rzeczy mrożę i wyciągam, jak jest potrzeba. Nauczyłam dzieci jeść paluszki rybne i jestem dumna, bo to jedyna ryba, jaką jedzą. Parówek tylko nie lubią;)
  • Mam w nosie różne teorie, nie jestem do końca konsekwentna i łatwo mnie przekonać.
  • Stosuję metodę Pareto – gdzie 80% wyników wypływa tylko z 20% przyczyn. Te założenie pokazuje, że mniejszymi środkami oraz wysiłkiem można osiągnąć dużo większe korzyści czy efekty. Na przykład robię tylko 1 spoko rzecz z dziećmi dziennie – wyjście na plac zabaw lub robię gofry lub robię bransoletki. Po takiej 1 aktywności moje dzieci są bardzo szczęśliwe i zawsze mówią, że jestem super mamą. A ja nie czuję się zmęczona byciem mamą na FULL TIME.
  • Przejmuję się tylko opiniami innych, na których mi zależy – i opinia sąsiadki o tym, że moje dzieci jedzą popcorn na kolację jest dla mnie nieważna.

Oczywiście, to wszystko jest możliwe, bo zmieniłam myślenie, ale też wiek dzieci ma znaczenie. Jednak trochę żałuję, że te kilka lat starałam się być idealną matką. Dojechałam się, ale odbiłam. Inaczej teraz na to wszystko patrzę i dopiero takie macierzyństwo na 60 % sprawia mi przyjemność. Mam wielkie chęci żeby spędzać czas z dziećmi i nie przewracam już oczami, kiedy proszą mnie o zabawę.

Napełniam ten swój kubeczek wieczorami, w weekendy i później mam z czego nalać.

I wtedy nawet rozlane mleko na drewnianej podłodze mnie nie rusza.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Mały ogród w mieście – w końcu gotowy

W końcu jest! Nasz taras jest gotowy, a my możemy delektować się odpoczynkiem na zewnątrz. Nieduży, ale własny, a do tego mało wymagający – na tym najbardziej nam zależało.

Kiedy zaczynaliśmy projektować nasz 40-metrowy taras to miałam sporo watpliwości, a teraz kiedy jest już gotowy wiem, że jest dla nas idealny. Przestrzeń, która zachęca do spędzania czasu na zewnątrz.

Dziś pokażę Wam, jak zaaranżowaliśmy nasz mały ogród w mieście.

Tu możecie na jednym zdjęciu zobaczyć tę metamorfozę

PRZED

PO

Jestem bardzo zadowolona z efektu i właściwie każdą wolną chwilę spędzamy teraz na tarasie.

Za projekt i wykonanie bardzo chcę podziękować naszym architektkom – Ani i Magdzie z Nasz Zespół Projektowy. Dziewczyny zrobiły świetną przestrzeń, a było to niezłe wyzwanie!

Poniżej opiszę Wam wszystkie strefy w naszym ogródku

STÓŁ I KRZESŁA – STREFA POSIŁKÓW I PRACY

Zależało mi na takim miejscu, w którym będzie można zjeść posiłki niezależnie od pogody lub pracować od rana przy komputerze.

Duży stół CALAIS KLIK

Krzesła VABY KLIK – niestety już niedostępne, ale są też inne KLIK

Poduszki na krzesła KLIK

Dywan zewnętrzny ARRE KLIK

Pergola

Drewnianą pergolę zaprojektowały Ania i Magda z Nasz Zespół Projektowy, a wykonał ją świetny stolarz Piotr Gajewski KLIK – wykonuje głównie projekty w okolicach Warszawy. Bardzo Wam polecam usługi Pana Piotra, bo dawno nie spotkałam się z takim profesjonalizmem i talentem. Pergola jest dokładnie tak jak chcieliśmy, a do tego wygląda rewelacyjnie. Zadaszenie KLIK

Zgodnie z projektem wybudowaliśmy murek obłożony cegiełką. Na środku jest lustro ogrodowe, które optycznie powiększa przestrzeń. Jak tylko rośliny urosną, to efekt będzie jeszcze ciekawszy.

Lustro TUTAJ

ZIELNIK

W ogródku zależało mi też na zielniku. Mamy swoje ulubione zioła, które można hodować w doniczkach. Popularne są teraz ogródki wertykalne na balkonach, podobny efekt udało nam się uzyskać na tarasie. Mamy kolendrę, bazylię, curry, tymianek, oregano, a nawet poziomki i pomidorki koktajlowe. Zasadziłam je w doniczkach i pięknie rosną. Stojak TUTAJ

HAMAK

Zdecydowaliśmy się na miękki hamak. Jest bardzo wygodny i nie ukrywam, że zawsze są o niego kłótnie. Mamy TEN

Strefa odpoczynku

Zależało mi żeby połączyć zestaw wypoczynkowy z leżakiem (na który już nie było miejsca) i mamy 2 w 1. Jest idealne rozwiązanie, bo kiedy przychodzą goście, to jest sporo miejsca do siedzenia. A później mogę unieść zagłówek i mogę czytać gazetę na leżąco.

Leżak ALASSIO KLIK

Stolik Kawowy ALSSIO KLIK

OŚWIETLENIE

Z oświetleniem mieliśmy mały problem, bo nie chcieliśmy przeciągać prądu na drugą stronę ogrodu. Wybraliśmy za to najbardziej eko opcję, czyli lampki solarne i girlandę z żarówek.

Bardzo pomocny jest rozgałęziacz PLUGGE – mamy ukryte kontakty w kamieniu

Tak wygląda w świetle dziennym

A tak wieczorem

Girlanda RAGGELITO TUTAJ – świetne też na balkon

Przy murku mamy małe spoty solarne – robią ciekawy klimat

Spot ICECUBE (mamy w sumie 6) – KLIK

Dobrym rozwiązaniem są też świeczki na baterie – można je bez obaw zostawić na tarasie.

Świeca bryłowa PETE KLIK – mamy 3 w różnych rozmiarach

2 z nich stoją w lampionie RELAXA KLIK

DEKORACJE I DONICZKI

Mamy kilka doniczek z roślinami, niektóre z nich wiszą na pergoli.

Duża donica na trawę KLIK, a małe obecnie wyprzedane KLIK

Duża prostokątna donica KLIK

Wazon BULAN KLIK

Świeca twarz KLIK

Tak wygląda nasz taras i muszę przyznać, że uwielbiam tu przebywać. Trudno było znaleźć nowoczesne meble i dodatki ogrodowe, bo większość jest w stylu boho lub romantycznym, ale udało się. Więcej rzeczy w tym stylu możecie znaleźć w Jotex.

Tu mam dla Was kod rabatowy NEBULEJUNE30 – który daje aż 30% rabatu* na całe zamówienie + 5% dodatkowego rabatu* dla cen na czerwono.

* Warunki: Promocja nie łączy się z innymi ofertami i rabatami. Nie dotyczy produktów przecenionych lub oznaczonych „Deal!”. Jednorazowa promocja dla każdego klienta. Do 15.07.2021.

Jak Wam się podoba nasza przestrzeń?

Tu był post w kótrym opisywalam Projekt tarasu – wcześniej było tak:

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Cukrownia Żnin – najbardziej designerski hotel dla rodzin w Polsce

Cukrownia Żnin była na mojej top liście do odwiedzenia od dłuższego czasu. Zobaczyłam zdjęcia, opis atrakcji, historię i totalnie przepadłam. Wiedziałam, że jak tylko będziemy mogli to pojedziemy tam z rodziną i znajomymi.

Dla kogo jest hotel Cukrownia Żnin?

  • dla rodzin z dziećmi
  • dla znajomych na wypad
  • dla osób, które chcą odpocząć w pięknych wnętrzach, ale w aktywny sposób
  • dla osób, które lubią historię
  • dla architektów – bo wystrój jest genialny

Wyjazd zarezerwowaliśmy około miesiąc temu TUTAJ – oczywiście z opcją odwołania rezerwacji, bo z dziećmi różnie bywa i zawsze zostawiam sobie opcję rezygnacji.

Wybraliśmy pokój dwupoziomowy, bo tak bardzo mnie zauroczył jego wystrój. Nasi znajomi (pojechaliśmy w 4 rodziny) również zdecydowali się na te pokoje i jak się okazało były obok siebie, a każdy z nich miał wyjście prosto na patio przed hotelem, więc po uśpieniu dzieci mogliśmy razem spędzić czas przed budynkiem. Polecam Wam tę opcję! Bo dzięki temu mogliśmy spokojnie siedzieć i rozmawiać po uśpieniu dzieci.

Pokoje dwupoziomowe są naprawdę duże i mają 2 łazienki. Natomiast w pokojach mogłoby być więcej miejsca na przechowywanie ubrań. Jeżeli lubicie na basen przechodzić w szlafrokach to weźcie swoje, nie ma ich w pokojach.

Położenie

Cały hotel, a właściwie kompleks hotelowy jest położony nad jeziorem. Około 300 metrów jest na plażę – spędziliśmy tam super czas i czułam się jak na prawdziwych wakacjach. Na plaży jest plac zabaw i bar, gdzie można kupić lody i napoje. Trochę szkoda, że nie ma nic do jedzenia – mogłyby być drobne przekąski.

Atrakcje w Cukrowni Żnin

Sam hotel oferuje tak dużo atrakcji, że na wyjeździe 3-dniowym zupełnie nie odczuwaliśmy potrzeby wychodzenia poza teren hotelu. Więcej szczegółów macie TUTAJ

Co oferują?

  • Ogromna zjeżdżalnia z 4 piętra dla dzieci i dorosłych
  • Basen ( 3 baseny: brodzik ze zjeżdżalniami, pływacki, rekreacyjny z wirami, 2 jacuzzi, duża zjeżdżalnia, sauny)
  • Duża sala zabaw – bardzo fajna przestrzeń z ogromnym małpim gajem
  • Kręgielnia – bardzo Wam polecam, bo są tory przystosowane do dzieci – 5- łatki dadzą sobie radę
  • Kino
  • Ognisko
  • Dla starszych – możliwe zwiedzanie terenu Cukrowni Żnin
  • Wypożyczalnia sprzętu wodnego

Poza hotelem możecie się wybrać na ciekawe wycieczki np. do Biskupina

Jedzenie i restauracja

W hotelu są 2 czynne restauracje, ale obsługiwane przez jedną kuchnię. Jedzenie jest smaczne i różnorodne, ale podczas naszego wyjazdu w weekend czerwcowy było sporo ludzi. Czas oczekiwania na jedzenie był mocno wydłużony (ok 1 h) – nie wiem jak jest teraz, możliwe, że jest krócej.

Śniadania za to były różnorodne, w formie bufetu. Dzieci mogły znaleźć swoje ulubione dania.

A tu łapcie wpis gdzie rekomenduje inne Hotele dla rodzin z dziećmi

Czy polecam wyjazd do Cukrowni Żnin?

Tak, jak najbardziej! Bardzo nam się podobało i z pewnością tam kiedyś wrócimy.

Możecie też wykorzystać bon turystyczny.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Jak nie zgubić dziecka w sieci – genialna książka, która wprowadza dzieci i rodziców w świat Internetu

Pozwalać czy nie pozwalać korzystać z nowoczesnych technologii, jak tablety, telefony i laptopy z dostępem do sieci? A jeśli pozwalać, to jak? Na czas? Pod nadzorem? Kontrolując? Ile czasu to dobrze? A ile już źle?

To pytania, które współcześni rodzice zadają sobie nieustannie, miotając się wśród informacji o szkodliwym wpływie urządzeń, a ciekawością dzieci. No i jeszcze wiedza, którą daje internet. Wszystkie możliwości edukacyjne – czy one przewyższają negatywny wpływ urządzeń? Nie, chyba nie – wiadomo, urządzenia i dostęp do sieci dla dzieci to zło. Tak mówią.

Polecałam wam już kilka książek tego autora – Jak zapewnić swojemu dziecku najlepszy start czy Jak nie zwariować ze swoim dzieckiem. Dziś książka, w której autorzy odczarowują czas ekranowy!

DOŚĆ!

Oto książka, która sprawi, że dając dziecku tablet, pozbędziecie się wyrzutów sumienia. Zrozumiecie, podobnie jak ja zrozumiałam, że jest to narzędzie. A jak nauczycie dziecko z niego korzystać, zależy od Was samych.

 Nie musicie odmierzać czasu przed tabletem. Nie musicie być kontrolerami. Musicie wychować dzieci, uzbrajając je w wiedzę o świecie wirtualnym, podobnie, jak robicie to ze światem prawdziwym, uprzedzając o tym, co może je tam spotkać i jak reagować na zagrożenia.

Ucząc czego unikać i jakie konsekwencje niosą konkretne ruchy, jak na przykład wstawianie niektórych zdjęć na profile społecznościowe. To zupełnie nowe spojrzenie na obecność dzieci w internecie. Ściągające poczucie winy z rodziców. Internet jest dobry – jeżeli dziecko umie z niego dobrze korzystać. Jak długopis. Można sobie go wbić w rękę, albo napisać wspaniałą powieść. Książka „Jak nie zgubić dziecka w sieci?”, Zyty Czechowskiej (Nauczycielka Roku 2019) i Mikołaja Marcela (wykładowca, nauczyciel, pisarz) jest właśnie o tym.

Dla kogo jest ta książka?

To poradnik dla KAŻDEGO RODZICA. Można powiedzieć, że powinien być to podręcznik do wychowania dla współczesnych rodziców, którzy wyrośli bez dostępu do internetu, w czasie ich własnego dzieciństwa. To również pozycja dla nauczycieli, dziadków i wszystkich, którzy pracują z dziećmi.

Czego dowiecie się z „Jak nie zgubić dziecka w sieci”?

Ta książka przebuduje Wasze podejście do dzieci w sieci. Przestaniecie się obwiniać, że dziecko „znowu siedzi przy tablecie”. Jeśli tylko wyposażycie je w odpowiednią wiedzę, a z kontrolerów, zamienicie się w przewodników, sieć stanie się kopalnią wiedzy, pomysłów, kreatywności.

  • Przestaniecie uważać, że internet to zło! To, co nowe nie musi być złe. Trzeba umieć tylko z tego mądrze korzystać. I to jest rola rodziców, by nauczyć tego dzieci;
  • Odczarujecie mity dotyczące dzieci w sieci. Dowiecie się, dlaczego wielozadaniowość i krótkie skupienie uwagi nie są złe;
  • Przestaniecie uważać, że coś jest dobre tylko dlatego, że tak robiono od zawsze.

Spojrzycie krytycznie na to, co tradycyjne, rozumiejąc, że każda tradycja kiedyś była nowinką;

  • Spojrzycie z dystansem na swoje lęki związane z dziećmi w sieci. Zmierzycie się z demonizowanym, negatywnym wpływem technologii na maluchy. Czy rzeczywiście to technologia jest decydującym czynnikiem w procesie wychowania?;
  • Dostaniecie konkretne narzędzia do postępowania. Dowiecie się, jak uczyć dzieci życia w internecie. Co im mówić? Przed czym przestrzegać i dlaczego jednak nie warto z tabletu robić niańki własnych dzieci;
  • Zrozumiecie, że długie siedzenie przed komputerem nie zawsze oznacza uzależnienie. Takie diagnozowanie byłoby zbyt trywialne. Dowiecie się, że nie każde dziecko i dorosły, które spędza całe dnie w internecie, jest uzależnione od niego;
  • Dostaniecie konkretne informacje o tym, jak nowe technologie wpływają na mózg. I czy rzeczywiście negatywnie, jak ciągle się powtarza? Zrozumiecie, jaka jest korelacja pomiędzy lajkami na FB a ocenami w szkole;
  • Przypomnicie sobie, że nie gderanie, a własny przykład przynosi rezultaty wychowawcze. Także w świecie technologii. Dzieci obserwują i naśladują;
  • Stanie się dla Was oczywiste, że nie powinniście dzieciom zabraniać korzystania z sieci. Bo dziś także tam buduje się relacje. I wcale nie zastępują one tych prawdziwych;
  • Zrozumiecie, że to relacje mają największy wpływ na sposób korzystania dzieci z sieci. Wasze relacje z dziećmi;
  • Dowiecie się, ile czasu powinno spędzać dziecko w sieci. Będziecie zaskoczeni, gdy dowiecie się o równowadze on i offline i że ustalanie „czasu ekranowego” to ślepy zaułek;
  • Zastanowicie się, zanim sami wrzucicie do sieci zdjęcie swojego dziecka. Czy przyszło Wam do głowy, że powinniście je zapytać o zdanie?;
  • Przestaniecie uważać granie za stratę czasu. Granie to nowe czytanie – zgodnie z teorią autorów;
  • Zrozumiecie, że nowe technologie to okno na świat i edukacja, być może nawet cenniejsza niż ta szkolna. Biorąc pod uwagę archaiczność szkolnych metod nauczania i nowoczesne podejście do nauki w sieci.

Nie bądź strażnikiem – bądź przewodnikiem!

Jeśli Wasze dzieci jeszcze nie zaczęły korzystać z nowych technologii, odrzućcie wszystko, co złego o niej słyszeliście, otwórzcie umysł i sięgnijcie po książkę „Jak nie zgubić dziecka w sieci”. To zupełne odwrócenie demonizowanego wpływu internetu na dzieci i młodzież. Jeśli Wasze dzieci już korzystają z internetu, też ją przeczytajcie i dowiedzcie się, czy są tam bezpieczne. Jeśli tak, przestańcie mieć wyrzuty sumienia. Być może to tam znajdą wiedzę, która poprowadzi ich przez życie, pozwoli odnaleźć pasje, a nawet przyjaciół.

Najważniejszym przesłaniem książki jest to, by dając dziecku narzędzie, jakim są nowe technologie, dać mu także instrukcję obsługi.

A wszystko będzie dobrze. A nawet lepiej. Mając w kieszeni całą wiedzę świata, dzieci i młodzież będą wiedziały, jak ją wykorzystać. Z mądrym wsparciem dorosłych. Bez zakazów. Witajcie w XXI wieku!

Jak już przeczytacie „Jak nie zgubić dziecka w sieci?”, dajcie znać, co sądzicie o książce i takim spojrzeniu na nowe technologie w życiu dzieci i młodzieży.

Książka do kupienia TUTAJ

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

6 rzeczy, których najbardziej nie lubię w rodzicielstwie

Też często czujecie, że jesteście złymi rodzicami? Wszędzie na zdjęciach widać uśmiechniętych rodziców, a wszyscy wiemy, że to nie jest możliwe żeby uśmiechać się zapinając dziecku pasy w foteliku. Prawda?

Życie rodzica nie zawsze jest tak idylliczne jak na zdjęciach z Instagrama. Oczywiście są wspaniałe momenty, które zazwyczaj uwieczniamy żeby o nich pamiętać w trudnych chwilach. Ale są też takie chwile, kiedy przewracamy oczami, zaciskamy zęby lub podnosimy wysoko brew. Ja też mam takie sytuacje, których nie lubię w rodzicielstwie i uważam, że to jest ok aby się nimi dzielić.

Mogę się założyć, że nie ma na świecie rodzica, który nie ma takich momentów. To jest zupełnie normalne.

A partnerem dzisiejszego wpisu jest marka MomMe, która wspiera rodziców w codziennych wyzwaniach i jestem z tym OK, żeby pokazywać, rodzicielstwo bez filtra.

Zacznę od moich najbardziej nielubianych sytuacji w kolejności najbardziej wytrącających mnie z równowagi

1. Choroby dzieci

Wystarczy, że usłyszę kaszlnięcie, prychnięcie lub lekko zaróżowione policzki i jestem już w trybie gotowości. Nic mnie tak nie wybija z rytmu, jak choroby. Na szczęście jest ich już coraz mniej i znacznie lepiej sobie z nimi radzimy. W top of the top moich stresów są choroby z wymiotami. Trochę ich przeżyłam i sporo pralek nastawiłam (ściany też kiedyś myłam).

2. Mycie głowy

Kiedy pytałam innych rodziców, czy ich dzieci lubią myć głowę i czy robią to bez żadnych problemów. Zgadnijcie jaka była odpowiedź? Tak, macie rację – ogólnie dzieci nie przepadają za tą czynnością, a większość jej nie znosi. Ja nadal mam coś takiego, że jak przychodzi dzień mycia głowy, to biorę głęboki wdech, staję na kolanach przy wannie (jak za karę), przygotowuje: ręczniczki, myjeczki i inne niezbędne akcesoria. Włączam wodę, daję wybór: sam moczysz, czy prysznic, a czy normalny strumień czy mgiełka. I naprawdę już mi się język plącze od ilości opcji – żeby tylko nikt NIE KRZYCZAŁ. Przerabiałam szampony, które szczypią w oczy (szybko to zauważycie, a nawet sąsiedzi usłyszą). Miałam też takie, których trzeba było wylać pół butelki żeby umyć włosy do pasa. Ale i tak najgorsze były te, które powodowały, że włosy były tępe w dotyku i o późniejszym rozczesaniu ich mogłabym napisać dramat. I trafiłam ostatnio na ideał – Wygładzający Szampon do włosów MomMe KLIK. Jak widzicie moje dzieci mają sporo włosów i ujarzmienie ich grzywy to zawsze było wyzwanie. A ten szampon jest idealny i odpowiada moim wymaganiom, czyli:

  • bardzo dobrze się pieni i łatwo rozprowadza na włosach
  • jest wydajny
  • delikatnie pachnie
  • nawilża włosy i ułatwia rozczesywanie

Z resztą sami zobaczcie, jak ładnie nawilża włosy:)

3. Smarowanie kremem z filtrem

Wdech – wydech. Stój spokojnie. Buzia do góry. I lecimy z kremowaniem. Nie zliczę ile razy przewróciłam oczami, ile razy przez zęby powiedziałam „Jeszcze chwilkaaa”. Nie wspominając o tym, że problemem dla dzieci jest samo ustanie w jednym miejscu przez minutę. A już nie odwracanie się, nie wystawianie języka to wyższa szkoła jazdy. Miałam tez różne kremy z filtrem, niektóre takie, że musiałabym użyć wałka malarskiego żeby równomiernie go rozprowadzić. Albo takie, że dzieci wyglądały jak mumie. W tym roku testowałam Ochronny Parasol do Słonka MomMe KLIK i uważam, że jest naprawdę fajny. Dobrze się rozsmarowuje, szybko wchłania i co najważniejsze nie zostawia białej powłoki, do której wszystko się lepi. Wypróbowałam go nawet na sobie i jest ok. Skład ma bardzo przyjemny i jest polecany od 1 dnia życia. Nic tylko kremować.

A tu łapcie kod rabatowy NEBULE na 15% rabatu ważny do 31.05.2021 – na cały asortyment produktów sklepu MomMe! (nie dotyczy zestawów)

4. Zapinanie pasów w foteliku

Wyobraźcie sobie sytuacje: ciemno, 3 siaty w ręku, deszcz pada, kurtki, zabłocone buty, jeszcze ktoś się uderzy przy wchodzeniu i jest dramat. Wciskam te pasy, luzuje, „szczypię” żeby sprawdzić naprężenie. Zapinam jakby miały w kosmos lecieć (czasem żałuję, że nie lecę). Idę na swoje miejsce, zapinam się i słyszę: Mamo, rozpiąłem się.

.

.

.

Ale i tak nic nie przebije przepinanie fotelików RWF z auta do auta. Ale o tym to Daniel mógłby napisać nawet na przykład elegię

5. Zakładanie czepka na basen

Kiedy piszę już sam nagłówek, to już mam ogrom emocji w sobie. I gdyby ktoś chciałby wymyślić mi najgorszą karę, to byłoby to zakładanie czepków dzieciom. Ja nie wiem, kto to wymyślił. O ile sobie w miarę łatwo jest go naciągnąć, to mam wrażenie, że dzieciom jest 10 razy trudniej. Zawsze, ale to zawsze jestem zgotowana po nakładaniu czepka

6. Czesanie włosów

To jest też moja trauma z dzieciństwa, bo sama tego nie znosiłam i było to dla mnie bardzo bolesne. Na szczęście nasza 8-latka już sama czesze długie włosy, a loczki młodszego rozczesuję tylko palcami po umyciu. Chociaż jeden stresujący moment za mną.

Jak widzicie, to jest zupełnie normalne, że nie lubicie czegoś i absolutnie nie świadczy to o tym, jakim rodzicem jesteście. Każdy z nas ma różne preferencje sensoryczne i naprawdę to nic złego. Jestem bardzo ciekawa, jakie TOP3 rzeczy są na Waszej liście. Napiszcie je w komentarzach żeby inni rodzice poczuli się lepiej, że nie są w tym sami.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Moją największą inspiracją w życiu są inne kobiety

Zawsze podziwiałam silne kobiety. Moja mama – pewna i samodzielna – wychowała mnie tak, że wierzę w siebie. Wiem, że w życiu dużo zawdzięczam kobietom i właśnie dlatego tak mocno mnie inspirują.

Sama wychowałam się na gospodarstwie moich dziadków. Wiem, ile pracy trzeba włożyć, jak wcześnie się wstaje i jak bardzo jest się zmęczonym wieczorem. Ale też doskonale wiem, jak duża jest satysfakcja z pracy, której widać efekt.

Kiedy Almette zaprosiło mnie do akcji Kobiety Almette, to zgodziłam się bez wahania. Dzięki temu poznałam kolejną inspirującą osobę – Dorotę Radzikowską – rolniczkę, która wraz ze swoją rodziną prowadzi duże gospodarstwo na pograniczu Podlasia i Mazowsza, i już jako drugie pokolenie dostarcza mleko do serka Almette.

Dorota, to prawdziwa kobieta-rakieta

Żadnej pracy się nie boi: jeździ traktorem, opiekuje się stadem krów, uprawia ogród i kiedy zapytam ją, czy wyobraża siebie w innej roli, to stanowczo odpowiedziała, że nie! Dorota kocha to, co robi i wkłada w swoją pracę mnóstwo energii i serca. A do wczesnych pobudek już dawno się przyzwyczaiła. Dorota bardzo ceni sobie rodzinność i stara się bardzo aktywnie spędzać czas ze swoją rodziną. Podziwiam jej miłość do swojej pasji i życiową werwę.

Kiedy rano, w deszczową pogodę nie chce mi się wstać, to myślę o Dorocie i jej pracy, kiedy ja wstaję z łóżka – ona kończy już swój poranny obchód. A do tego z uśmiechem na ustach.

Z Dorotą i jej rodziną udało mi się spotkać na Podlasiu – w miejscu, które znam bardzo dobrze – Majątku Howieny. Jest to gospodarstwo prowadzone z ogromną pasją. Znajdziecie tam przepyszne jedzenie, piękne widoki i spotkacie ludzi z pasją, którzy od kilkunastu lat tworzą to miejsce. Zdecydowanie jest tu sielski klimat. Stare domy przeniesione z pobliskich wsi, wielki młyn, a nawet żuraw przy studni – to wszystko sprawia, że czujemy się tutaj jak w bajce. Jeszcze więcej info znajdziecie we wpisie o Atrakcje dla dzieci – Białystok i okolice.

Powitał nas przesympatyczny David Gaboriaud, który spędził z nami bardzo aktywny czas. Na miejscu poznałam również Ewę z bloga Moje Dzieci Kreatywnie. Razem z Dorotą i jej rodziną spędziliśmy świetny dzień.

Dorota zorganizowała nam różne atrakcje – dzieci były wniebowzięte, a ja z Ewą musiałam tylko za nimi nadążyć 😉

Na szczęście nie zabrakło nam czasu na gotowanie z Davidem – pyszne i proste przepisy z serkiem Almette znajdziecie na końcu wpisu.

Razem z dziećmi przyrządziłam pyszne i proste bataty z dodatkami. Będziemy ten przepis powtarzać w domu, bo wyszły znakomite. To danie idealnie nadaje się na podwieczorek lub kolację.

Pieczone bataty nadziewane cieciorką, awokado i serkiem Almette z rzodkiewkami

AUTOR: David Gaboriaud, szef kuchni, ambasador marki Almette

SKŁADNIKI:

  • 4 bataty
  • 1 serek Almette z rzodkiewkami
  • 1 awokado
  • 8 łyżek cieciorki z puszki
  • 4 łyżki oliwy
  • pół łyżeczki wędzonej papryki
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 mały ogórek
  • świeża kolendra lub natka pietruszki
  • 1 limonka lub cytryna
  • sól, pieprz

PRZYGOTOWANIE:

Ponakłuwaj bataty widelcem i piecz je w piekarniku rozgrzanym do 200°C przez ok. 30 minut. 

W międzyczasie obrane awokado rozgnieć widelcem na pastę, skrop sokiem z limonki
i dopraw do smaku solą i pieprzem. Cieciorkę duś ok.10 min w oliwie razem z ząbkami czosnku w koszulce i wędzoną papryką. Dopraw do smaku solą. Ogórka pokrój na podłużne cienkie plastry i zwiń je w ruloniki. Bataty wyciągnij z piekarnika i delikatnie nożem porozkrawaj na pół, ale nie nacinając do samego końca. Bataty nadziej łyżką cieciorki i dodaj zwinięty plaster ogórka, łyżkę pasty z awokado, łyżeczkę serka Almette z rzodkiewkami. Całość skrop sokiem z limonki i udekoruj listkami kolendry lub natki pietruszki. 

SMACZNEGO!

TIPY OD DAVIDA:

  • Wybieraj awokado odmiany Hass, mają grubą ciemną porowatą skórę oraz delikatny kremowy miąższ. 
  • Wybierz małe bataty o podobnej wielkości. Równomiernie się upieką i stanowią świetną i zdrową opcję na przystawkę.
  • Jeśli Ci zostanie cieciorki, zrób humus. 

Dorota wraz córką Lenką i mężem Grzegorzem przyrządzili inne danie – świetnie nadające się na obiad. Poniżej mam dla Was przepis

Wrapy z kurczakiem w panierce i serkiem Almette z rzodkiewkami

 

SKŁADNIKI:

  • 4 tortille
  • 1 serek Almette z rzodkiewkami
  • 2 piersi z kurczaka
  • 2 jajka
  • 4 łyżki mąki pszennej
  • kilka łyżek panierki
  • olej do smażenia
  • 1 ogórek
  • kilka liści ulubionej sałaty (rzymska, liście szpinaku, itp)
  • kilka łyżek domowego lub kupnego majonezu
  • sól, pieprz

PRZYGOTOWANIE:

Liście sałaty umyj i osusz. Ogórka pokrój w podłużne zapałki o grubości palca. Pierś z kurczaka również pokrój w paski o grubości palca. Obtocz je w mące, następnie w ubitym jajku i powtórz to.  Na koniec obtoczysz je w bułce tartej. Smaż kilka minut w głębokim tłuszczu na złoty kolor, odsącz i od razu dopraw solą i pieprzem. Tortille podgrzej na gorącej patelni bez tłuszczu, po 10 – 20 sekund z obu stron. Zdejmij tortille z patelni. Posmaruj każdą z nich majonezem, następnie układaj na nich warstwowo: 1-2 liście sałaty, kawałki ogórka oraz smażonego kurczaka. Dodaj łyżeczkę serka Almette. Pozwijaj tortille
i przekrój je na pół. Połówki posmaruj serkiem Almette i zajadaj od razu. 

TIPY OD DAVIDA:

  • Tortille krótko podgrzej na patelni bez tłuszczu lub w piekarniku, będą jeszcze lepsze. Możesz je też grillować po tym, jak już będą zwinięte.
  • Do wrapów możesz użyć dowolnych warzyw, past, humusów, kawałków mięsa i różnych serków Almette. 
  • Nie dodawaj zbyt dużo warzyw, ponieważ trudno będzie je zwijać. 
  • Alternatywą do klasycznej bułki tartej może być panko, japońska bułka tarta. Jest grubsza, co powoduje, że panierka będzie chrupka. Panko łatwo można kupić w Polsce.

A Ewa z synami przyrządziła smaczne i proste danie:

Kremowe spaghetti z serkiem Almette z rzodkiewkami, smażonymi rzodkiewkami i orzechami 

SKŁADNIKI:

  • 300 g spaghetti 
  • 1 serek Almette z rzodkiewkami 
  • garść rzodkiewek 
  • 3 łyżki prażonych i posiekanych orzechów włoskich
  • 2 łyżki oliwy 
  • natka pietruszki i szczypiorek do ozdoby
  • sól, pieprz

PRZYGOTOWANIE:

Rzodkiewki przekrój na pół i przez ok. 3-4 minuty podsmaż je na łyżce oliwy na złoty kolor. Dopraw solą i pieprzem do smaku. Odstaw. Natkę pietruszki i szczypiorek drobno posiekaj. Spaghetti ugotuj al dente w osolonej wodzie. Zachowaj 1-2 szklanki wody z gotowania makaronu. Wymieszaj tę wodę z serkiem Almette tak, aby powstał aksamitny sos. Sos wymieszaj z ugotowanym spaghetti. Serwuj spaghetti ze smażonymi rzodkiewkami, posyp orzechami i ziołami. 

SMACZNEGO!

TIPY OD DAVIDA:

  • Woda, w której gotowany był makaron ma w sobie skrobię i świetnie się nadaje do zagęszczania sosów. Dlatego warto zachować 1-2 chochle tej wody.
  • Zachowaj liście z rzodkiewek, możesz ich użyć do zrobienie pesto, do tart, quiche’a, do sałat, są delikatne pikantne i zdrowe. Warto je przemycać w swojej diecie!
  • Zamiast orzechów włoskich możesz użyć orzeszków pinii. Są delikatne, słodkie i świetnie pasują do dań z makaronu.
  • Jako alternatywę do natki pietruszki i szczypiorku, wypróbuj kiełki lub mikrolistki rzodkiewki. Są w kolorze fioletowym, mają delikatny pikantny smak i są super zdrowe. 

Wszystkie dania wyszły pyszne i są dokładnie takie jak lubię: proste i szybkie. Wcześniej nie wpadło mi do głowy, że serka Almette można używać do gotowania, a nie tylko do kanapek.

Cieszę się, że mogłam wziąć udział w tym projekcie, który pokazuje nam coś ważnego, a mianowicie: SIŁĘ KOBIET. Dzięki akcji Kobiety Almette poznałam Dorotę, która udowodniła mi, że ograniczenia nie istnieją. To znaczy, są jak najbardziej, ale tylko w naszej głowie.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Nasze ulubione gry zręcznościowe dla dzieci (i nie tylko)

Sprawność dłoni i precyzję jej ruchów dzieci zdobywają z wiekiem. Oprócz ćwiczenia mięśni, istotne są także połączenia synaptyczne, czyli to, co potocznie nazywamy połączeniami w mózgu, czy po prostu jego rozwojem😊.Wszystko to jest bardzo skomplikowanym procesem, którego celem jest zdobycie sprawności (w tym przypadku) manualnej. O tym, jak jest ona ważna, nikogo przekonywać nie trzeba. To umiejętności, które przydają się na całe życie. Wszak nie tylko o sprawność dłoni chodzi, ale i rozwój logicznego myślenia, orientację przestrzenną, czy konsekwencje własnych poczynań. To wszystko kształtują gry zręcznościowe dla dzieci. Tylko nie mówcie im o tym, bo jak się dowiedzą, że się uczą, stracą zapał do zabawy😉. Dziś więc przed Wami lista

Gry zręcznościowe dla dzieci w różnym wieku:

gry zręcznościowe dla dzieci - JENGA

Jenga

Początki Jengi sięgają lat 70 ubiegłego stulecia. To gra prosta i wymagająca jednocześnie. Składa się ona z drewnianych płytek, które układa się w wielopiętrową wieżę. Zadaniem graczy jest wyciąganie kolejnych klocków, bez naruszenia jej. Kto przewróci wieżę, przegrywa, a wygranym jest osoba, która jako ostatnia usunęła klocek, pozostawiając wieżę nietkniętą. Banalne, ale jak wciąga! Tu trzeba się wykazać zręcznością i wyczuciem, a także logicznym myśleniem. Idealna gra dla aspirujących do zawodu architekta😊.

Gra dostępna TUTAJ


drewniane bierki

Bierki

Zapewne znacie tę grę, gdzie rozsypuje się kolorowe patyczki o różnych zakończeniach, a zadanie polega na wyciąganiu poszczególnych z nich, bez poruszenia innych. Koncentracja, skupienie i zręczność level hard😊. Dostępna jest wersja plastikowa i drewniana. Te drugie są moim zdaniem estetyczniejsze, ale wiecie, niektóre są zakończone szpikulcem, więc nie jestem pewna, czy w wersji drewnianej nadają się dla dzieci. Pewnie zależy to od dzieci😉. Zaletą bierek jest to, że możecie grać całą rodziną, ale bawić się nimi można też samodzielnie.

Gra dostępna TUTAJ


Spadające krzesła

Co za napięcie jest w czasie tej zabawy! Każdy z graczy otrzymuje plastikowe krzesełka w swoim kolorze. Mają one różnorodne kształty, wyżłobienia i taką budowę, która pozwala na uruchomienie wyobraźni przestrzennej, by zaczepić jeszcze jedno krzesełko na powstającej wielkiej górze krzeseł. Zwycięzcą zostaje ten, kto pozbędzie się pierwszy swoich krzesełek. W wersji dla zaawansowanych jest gra „Wyższy szczebel”, gdzie zamiast krzeseł ustawia się drabiny.

Gra dostępna TUTAJ


gry zręcznościowe dla dzieci - skoczki

Skoczki

Każdy graczy dostaje skoczki w swoim kolorze. Nie ma tu skomplikowanych zasad – wystarczy strzelić skoczkami do specjalnej tarczy za pomocą wyrzutni. Proste? No, nie! To nie takie łatwe! Trzeba wycelować, dobrać siłę wystrzału i wykazać się cierpliwością. Tę grę możecie znaleźć też pod nazwą „Skaczące czapeczki” – w zależności od wersji, jaką wybierzecie. Można w nią grać nawet z małymi dziećmi.

Gra dostępna TUTAJ


gry zręcznościowe dla dzieci - balansujący delfin

Balansujący delfin

Uroczy, niebieski, drewniany delfin leży sobie na grzbiecie, a na jego brzuchu trzeba układać kolorowe walce różnej wielkości. O tym, jaki walec układa gracz, decyduje ślepy los w postaci kostki do gry. W grze chodzi o to, by przy dokładaniu kolejnych elementów, konstrukcja się nie przewróciła. Gra przeznaczona jest już dla 3-letnich dzieci, ale także starszaki będą chętnie w nią grać.

Gra dostępna TUTAJ


Spadające małpki

Rośnie sobie palma, a na niej skaczą małpy, trzymają się lian. No dobrze, może niekoniecznie lian, ale kolorowych, plastikowych patyczków. Każdy z graczy rzuca specjalną kostką, która wskazuje, jaki kolor patyczka trzeba wyciągnąć. Ostrożnie! Im mniej małpek spadnie, tym lepiej. Wygrywa ten, kto zrzuci ich najmniej. Ja tę grę wykorzystałam przy okazji do nauki kolorów zarówno po polsku, jak i po angielsku. Wystarczy nazywać wylosowane przez kostkę kolory, a dzieci same je powtarzają. Urocze, gdy maluch na pytanie: jaki patyczek musisz wyciągnąć? Odpowiada naturalnie: the pink one!

Gra dostępna TUTAJ


Łowienie rybek

Istnieje wiele wersji tej gry. W każdej z nich chodzi o to, by złapać na wędkę jak najwięcej rybek. A wiadomo, że to nie jest łatwa sprawa. Wędka jest niestabilna, a rybki małe. Oczywiście wygrywa ten, kto złowi ich najwięcej. Szukając swojego zestawu, warto kierować się wiekiem dziecka i dla młodszych wybierać takie, gdzie rybki są większe i łatwiejsze do uchwycenia. Zbyt małe rybki będzie trudno uchwycić 3-4-latkom, a wiadomo, że poczucie sukcesu dla dziecka jest ważne.

Gra dostępna TUTAJ


gry zręcznościowe - pchełki

Pchełki

To klasyczna gra, w którą sami zapewne graliście w dzieciństwie. W zestawie są małe oraz większe płaskie krążki. W grze chodzi o to, by wszystkie wskoczyły z powrotem do pudełka. Skok inicjuje się poprzez naciśnięcie brzegu mniejszego krążka większym. Najprostsze są plastikowe zestawy, jednak jeśli lubicie drewniane zabawki, możecie wybrać pchełki w takiej wersji.

Gra dostępna TUTAJ


Wyciągnij robaka

Uprawa ogródka to przyjemna rzecz, pod warunkiem, że nie zalęgną się w nim robaki! A w tym ogródku tak właśnie się stało. Na planszy – ogródku – umieszczone są robaczki. Choć wyglądają uroczo, lepiej ich nie dotykać palcami. Do tego służą specjalne szczypce, załączone do gry. Cała gra może polegać na naprzemiennym wyciąganiu robaków szczypcami, ale w ciekawszej wersji dla starszych dzieci, używa się spinera i kart do gry. Dzięki nim kształtowane są także wczesne umiejętności matematyczne, ale także nauka kolorów, chwytania i zręczności.

Gra dostępna TUTAJ


Kule Spryciule

Na specjalnym stelażu zawieszone są ciasno kolorowe kulki. Zadaniem graczy jest umieszczenie za pomocą patyczka białych kulek ze swojej puli, na tej kolorowej konstrukcji. A nie jest to łatwe, gdyż cała instalacja się kołysze, a kolorowe kulki w miarę dokładania białych kulek graczy, rozchodzą się, co może spowodować rozsypanie się całości. W grze chodzi oczywiście o to, by pozbyć się swoich kulek. Potrzebna jest zręczność i logiczne myślenie. To fajna gra, w którą można grać razem z dziećmi i się przy tym nie nudzić😉.

Gra dostępna TUTAJ

A jak wam się znudzą już stricte gry zręcznościowe – tu macie wpis – Najlepsze gry planszowe dla dzieci a tu Gry planszowe dla dorosłych

A Wy, w jakie gry zręcznościowe gracie ze swoimi latoroślami?:)

Podzielcie się swoimi pomysłami!

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Wiatrołap w domu – jak urządzić?

  • DOM
  •  komentarze [6]

Mały wiatrołap też może być funkcjonalny – dziś pokażemy jak wygląda nasz i jakie ma funkcje.

Jak urządzić wiatrołap?

Kiedy zaczynaliśmy projektować to pomieszczenie to przede wszystkim zwracaliśmy uwagę na to, jak będziemy go używać. Robiłam symulacje jak wchodzę do domu i jak z niego wychodzę. Dzięki temu łatwiej było mi podjąć decyzje co do wystroju i mebli.

Co ciekawe w wiatrołapie jest razem 4 drzwi. Kiedy zobaczyłam to na projekcie, to wiedziałam, że musimy coś ciekawego wymyślić. Pasowały nam tutaj 4 różne rodzaje drzwi:

  • przesuwne z lustrem
  • loftowe z przeszkleniem
  • zwykłe, białe do garażu
  • wejściowe

Razem wygląda to naprawdę świetnie i polecam Wam takie rozwiązanie.

Główną częścią wiatrołapu jest zabudowa z siedziskiem

Całość zaprojektowała nam nasza architekt Kasia ( http://www.amicusdesign.pl), a zabudowę wykonał stolarz. Jestem bardzo zadowolona z tego projektu, bo jest bardzo funkcjonalny, a do tego wygląda ciekawie.

Zależało nam żeby były górne zamykane półki na tip on. Poniżej są mocne haczyki na kurtki i torebki. A niżej jest siedzisko z ukrytymi 4 szufladami.

Te schowki to świetny pomysł żeby móc schować buty, czapki, małe torebki – wszystko to, czego używamy na bieżąco. Pewnie pomyślicie, że to mało miejsca, ale tuż obok w kotłowni jest bardzo duża szafa, która mieści wszystkie buty, kurtki, czapki, parasole, akcesoria do czyszczenia obuwia.

Nam takie rozwiązanie sprawdza się idealnie, bo nie lubimy za każdym razem wieszać kurtek na wieszakach. Zdecydowanie wolimy mieć haczyki.

Co mamy na ścianach w wiatrołapie?

Ściany i sufit pomalowane są ceramiczną farbą Magnat Ceramic Care – kolor Szlachetna Biel. Jest to farba plamoodporna i łatwozmywalna. Jak wiecie wiatrołap jest takim miejscem, gdzie ściany się mocno brudzą, dlatego najlepszym wyborem była farba z powłoką ceramiczną. Dzięki temu bez problemu zmywam ją zwykłą gąbką i nie muszę zwracać uwagi żeby dzieci nie dotykały brudnymi rękoma białych ścian.

Co mamy na podłodze?

W wiatrołapie i kotłowni mamy ogrzewanie podłogowe, więc zdecydowaliśmy się na płytki. Nasze to VIVES Brenta Humo – pasują tutaj idealnie i nie widać na nich zabrudzeń.

Tak wygląda nasz wiatrołap – jestem zadowolona ze wszystkich rozwiązań, które zastosowaliśmy i gdybym urządzała to pomieszczenie jeszcze raz, to wyglądałby podobnie.

Więcej inspiracji znajdziecie we wpisie Wykończenie domu

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Jak przestałam jeść, a zaczęłam się odżywiać?

Kiedy nabawiłam się insulinooporności to bardzo mocno zmieniłam swoje nawyki żywieniowe. Na efekty długo nie trzeba było czekać i szybko udało mi się zrzucić dodatkowe kilogramy, a moje wyniki oraz samopoczucie się poprawiły. Z jednej strony świetnie, a z drugiej – zauważyłam, że ta dieta mnie męczy i pozwalam sobie coraz częściej na odstępstwa.

Znów waga poszła w górę, a za tym moje samopoczucie było gorsze. Jadłam super zdrowo i raz w tyg pozwalałam sobie na jakiś przysmak. A waga dalej szła w górę.

Próbowałam różności:

  • rozpisana dieta od dietetyka to był niewypał: nie mam tyle czasu żeby gotować 4-5 posiłków dziennie i mieć zawsze zrobione zakupy
  • jadłam 3 posiłki dziennie ( głównie białkowo-tłuszczowe) i źle się po nich czułam
  • wracałam do diety o niskim IG

Teraz tak wyraźnie widzę, jakie błędy popełniałam i już wiem, jak się prawidłowo odżywiać.

W końcu w listopadzie podjęłam decyzję, że spróbuję pierwszy raz w życiu diety pudełkowej. I to chyba była najlepsza decyzja w moim życiu. (I to nie jest żadna pochwała dla pudełek, ale o tym zaraz przeczytacie).

Czego nauczyłam się na diecie pudełkowej?

  • bilansowania posiłków – właśnie tak – na każdym opakowaniu miałam wypisane makroskładniki, a że miałam dietę o niskim IG to dokładnie widziałam ile gramów białka, ile węgli, ile tłuszczy, a ile błonnika zjadam.
  • umiem się najeść małym posiłkiem – kiedy zaczęły przychodzić do mnie pudełka to byłam lekko przerażona, że to niemożliwe aby najeść się tak małym posiłkiem
  • liczenie kaloryczności – na każdym pudełku miałam też napisaną kaloryczność – każdy posiłek miał ok 300-350 kcal – zauważyłam, że doskonale się po nich czuje, a uczucie sytości zaraz po posiłku określiłabym na 70% – w ciągu dnia jem od 1500 do 1700 kcal ( to jest redukcja)
  • 5 posiłków – jak jem 3 posiłki dziennie, to moja waga stoi w miejscu, a ja się fatalnie czuje. A kiedy weszło 5 posiłków to nagle odżyłam, bo nie musiałam bardzo się ograniczać, a jedzenie, co 3 h jest naprawdę łatwe
  • nie zapominałam o jedzeniu – zauważyłam u siebie takie zależność – jeżeli nie zjem, co 3 h zbilansowanego posiłku, to kolejny jem o wiele większy oraz niekoniecznie zbilansowany. Co teraz robię? Nie dopuszczam do tego i jem mały posiłek. Nie zdarzyło mi się jeszcze NIGDY żeby pomiędzy posiłkami co 3 h była głodna.

Czy ta dieta u mnie zadziałała?

Na maxa! Czułam się po niej świetnie – żadnych spadków energii, waga powolutku leciała. Dieta była bardzo różnorodna i to mi się najbardziej podobało. Łatwe zasady, proste składniki, a ja coraz więcej czytałam o różnych dietach. Korzystałam z pudełek przez 1,5 i powiedziałam: wystarczy! Przerażała mnie ilość plastiku, a ja już umiałam sama ocenić: porcję, makro, kaloryczność. Stwierdziłam, że sama spróbuję układać mój jadłospis i od kilku miesięcy jem wg zasad, które wypisałam wyżej.

Do tego dołożyłam jeszcze:

  • śniadania zawsze wytrawne, bo nawet osłodzone erytrolem lub ksylitolem powodowały większe ssanie w ciągu dnia
  • jem tylko chleb żytni
  • minimum 500 g warzyw dziennie
  • piję też soki warzywne z wyciskarki tuż po posiłku białkowo-tłuszczowym
  • kupuję produkty, które bardzo lubię (wrzucę je Wam poniżej) i nie czuję, że jestem na diecie – po prostu racjonalnie się odżywiam
  • ostatni posiłek jem o 19

Niby to wszystko jest takie proste, ale wg mnie sukcesem diety jest wytrwałość i wprowadzenie nawyku. Ja tak się odżywiam od listopada i w sumie spadło mi 5 kg. To nie jest szybki spadek, ale ja chciałam to zrobić powoli i z głową.

Co zrobiłam żeby się zmotywować?

Mam swoją wagę do której dążę i obliczyłam z moim powolnym tempem spadania kilogramów kiedy to się może stać. I oczywiście fajnie jest powiedzieć: „Do maja schudnę 10 kg”, ale osoby takie jak ja, które mają słomiany zapał temu nie podołają, bo to jest za DUŻY CEL.

Rozpisałam więc na tygodnie w kalendarzu, ile gramów może być mniej (żeby spadało 1 kg na miesiąc). I powiem Wam, że to działa: rozbiłam duży cel na kilkadziesiąt mniejszych i je realizuje skreślając kolejne. Jestem na dobrej drodze.

Jak w takim razie komponuję swoje posiłki?

  • 1. Skupiam się na białkach, tłuszczach i błonniku w KAŻDYM POSIŁKU z 5 posiłków

Kiedy mam produkt w opakowaniu, to patrzę na makroskładniki i liczę: suma białka, tłuszczy i błonnika musi być conajmniej 2 razy większa niż węglowodanów. Dzięki temu najadam się malutką porcją, nie jestem senna i nie myślę wcale o jedzeniu.

Kiedy chcę zjeść jabłko, które ma głownie węgle i cukier to robię z niego posiłek. Czyli np. jem wcześniej 10 migdałów, albo 2 łyżki masła orzechowego (białko,tłuszcze i błonnik) i do tego jeszcze trochę białka np. pół szklanki pitnego Skyra. Teraz może się Wam to wydawać skomplikowane, ale jak się zacznie o tym myśleć to wchodzi automatycznie.

  • 2. Liczę kalorie

Wcześniej też jadłam zdrowo, ale jak teraz patrzę na porcje jakie jadłam to wydaje mi się, że nawet po 500-600 kcal. Powszechnie zdrowe produkty takie jak orzechy, awokado, 2 ogromne kawałki łososia, 4 łyżki oliwy to wszystko wychodziło tak, że razem jadłam 2500-3000 kcal dziennie. Nie ma cudów – przy takiej podaży kalorii się nie schudnie, a mi na tym zależało.

  • 3. Jem 5 posiłków dziennie

Czasem jak chcę sobie na coś bardziej kalorycznego pozwolić, to łączę 2 posiłki w 1.

  • 4. Piję dużo więcej wody

W mojej diecie jest teraz bardzo dużo błonnika pokarmowego i trzeba dużo pić. A do tego o wiele mocniej odczuwam pragnienie, więc to nie jest problem

  • 5. Zachcianki

Jak na przykład jesteśmy w gościach lub mam w domu ciasto, to jem je od razu po posiłku. Dzięki temu krzywa cukrowa robi się znacznie niższa i nie ma wyrzutu cukru. Czyli tuż po obiedzie jem mały kawałek ciasta i wliczam go w bilans kalorii, który odejmuje z kolejnego posiłku.

  • 6. Mam listę swoich ulubionych produktów

Przez ten czas udało mi znaleźć na półkach sklepowych dużo produktów, które mi odpowiadają i mam je zawsze w domu. Kiedy nie wiem co zjeść, a zbliża się pora posiłku to po prostu biorę i robię. Nie umiem planować posiłków z wyprzedzeniem, bo zajmuje mi to za dużo czasu. Staram się mieć moich ulubieńców w domu i z nich korzystać.

  • 7. Jem to co rodzina na obiad

Według mnie dużym minusem diety pudełkowej jest to, że jeden rodzic lub oboje jedzą coś innego. Mojemu mężowi albo dzieciom było przykro z tego powodu, dlatego teraz jem to co oni. Tylko z zachowaniem zasad, czyli więcej białka, tłuszczy i błonnika niż węglowodanów. A same węgle powinny być złożone: makaron żytni, kasza gryczana.

  • 8. Zabieram ze sobą jedzenie

Kiedy wychodzę na dłużej niż 3 h zabieram ze sobą np. koktajl białkowy (kupuję ostatnio Piątnica) i wsypuję tam 2 łyżki Dobrej Kalorii

Mój przykładowy dzienny jadłospis:

  • rano kawa ze spienionym mlekiem 0,5%
  • ok 8 śniadanie – 2 kanapki na żytnim chlebie, smaruję pastą warzywną a na to np. 2 plastry sera Piórko (ma bardzo dużo białka) albo same warzywa np. kiszony ogórek na to kolendra.
  • ok 11 przekąska – Skyr z 2 łyżkami Dobrej kalorii i 1 kiwi, po tym kawa
  • ok 14 obiad – zazwyczaj pieczony drób lub ryba, a do tego kasza lub makaron żytni i warzywa
  • ok 17 przekąska – shake warzywny z dodatkiem np. płatków owsianych, łyżką masła orzechowego
  • ok 19.30 Kolacja – np. sałatka z hallumi lub sałatka z jajka gotowanego, tuńczyka, korniszona i łyżki jogurtu greckiego

A to moje ulubione produkty, które mam zawsze w szafce i lodówce:

Ser PiórkoKLIK – odkąd go odkryłam nie jam żółtego sera – ma bardzo dużo białka, a mało tłuszczu

Pasta RudolfsKLIK – uwielbiam wszystkie wersje do kanapek, makaronu żytniego, do sałatki. Są różne smaki, ale ta na zdjęciu jest nas. Używam jej zamiast masła na kanapki.

Moi ulubieńcy na wynos lub kiedy nie mam czasu nic przygotowywać

Koktajle z białkiem Piątnica, a do tego dodaję 2 łyżki Dobrej kalorii (moja ulubiona to zielona i czerwona) – KLIK

To moje dodatki to jogurtów, sałatek i koktajli: źródło zdrowych tłuszczy, witamin i błonnika

To jest moja ukochana Granola z super składem KLIK i tu KLIK

A tu reszta pyszności: ulubiony makaron żytni, olej lniany i najlepsza pasta Krukers lajt z erytrolem.

To już chyba wszystko. Mi wprowadzenie tych zasad bardzo ułatwiło życie. Nie mam dużej presji na chudnięcie, ale kontroluję wagę i zapisuję sukcesy. Do tego ćwiczę 2-3 razy w tyg po około 30-40 min. Mi taki zdrowy styl bardzo odpowiada, bo właściwie odbywa się bez wyrzeczeń i presji.

Co zmieniłam oprócz nawyków żywieniowych opisywałam już w poście W końcu wzięłam się za siebie🙂

Jeżeli macie swoje sposoby to wrzućcie w komentarzach. Ja trochę żałuję, że dietetycy zamiast nauczyć swoich podopiecznych, jak komponować zbilansowane posiłki dają tylko gotowe jadłospisy.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Zabawy, których zazdroszczę sama sobie

Bez względu na to, czy wychodziliście na dwór, na pole, czy po prostu na zewnątrz, z pewnością łączy nas wszystkich to, że całe wiosenno-letnie dni spędzaliśmy na świeżym powietrzu. I choć dziś wielu narzeka, że „teraz to nie ma czasów”, to widuję wiele dzieci, które świetnie się bawią, w zabawy, znane mi z dzieciństwa.

Zainspirowana tą obserwacją, postanowiłam stworzyć listę zabaw i gier na świeżym powietrzu, w które bawiło się i grało nasze pokolenie, a które nadal są lub mogą być na topie, jeśli tylko przypomnicie je sobie i pokażecie własnym dzieciom.

Oto top lista zabaw dzieci PRL-u i lat 90 ubiegłego wieku! (czy dla Was też brzmi to wciąż dziwnie? UBIEGŁEGO wieku – SERIO?)

1.     Podchody

W podstawowej wersji, w jaką grała pewnie większość z nas, trzeba się było podzielić na dwie grupy (nigdy nie brakowało dzieci). Jedna z grup się chowała, zostawiając wskazówki, pomocne w odnalezieniu, w postaci strzałek. Oczywiście rzadko mieliśmy kredę, więc układało się je z patyków i kamieni. W bardziej rozbudowanych wersjach (jeśli komuś chciało się iść po kartkę i ołówek), pisało się tajemnicze wskazówki, dotyczące kryjówki. Świetna gra terenowa, w której emocji nie brakowało!

2.     Granie w gumę

Wystarczyła zwykła guma ze spodni czy majtek. Pamiętacie? Taka biała, którą mamy zawsze miały pod ręką. Teraz dzieci mogą mieć piękne, kolorowe wersje. W co się grało? Dziesiątki to absolutna klasyka gatunku. Każda liczba to określone kroki, które wykonywało się z użyciem gumy. Do zabawy potrzebne są minimum trzy osoby, ale nie raz grałam sama w domu, zaczepiając gumę o krzesła. Zaczyna się od najniższego poziomu – kostek, potem kolanka, biodra, pas, pachy i szyjki – pamiętacie wszystkie dziesięć kroków?

3.     Zabawa w chowanego

Wszyscy się chowają, jeden szuka – proste, ale ile to było emocji. Ile marudzenia😊. Pobite gary! A co potrzeba do zabawy? Absolutnie nic, poza innymi dziećmi i własnym podwórkiem. Tu potrzebna jest też kreatywność i spryt, bo wiadomo – nikt nie chce szukać, a niestety taki los czeka przegranych.

4.     Gra w klasy

Był taki czas, gdy gra w klasy straciła sens. Wszak klas powinno być 8! Tak to rysowaliśmy, ale jak wprowadzono gimnazja, klasy trąciły myszką. Dziś powrót do ośmiu klas przywrócił grze dawny sens. Wystarczy kredą na ulicy narysować wzór – pamiętacie go? Następnie po kolei celować kamieniem do „klas” i przeskakiwać z miejsca, na miejsce. Kto skończył osiem klas jako pierwszy – wygrywał.

5.     Berek (kibelek, samolot, cukierek, banan)

Ileż było wersji berka, nie zliczę! Od podstawowej, gdzie wystarczyło złapać osobnika, by odpadł z zabawy, poprzez zamrażanego – na różne sposoby. Berek kibelek – po złapaniu klęka się na kolanko i wystawia rękę. Wyratować takiego jegomościa można, spuszczając wodę, a więc, opuszczając jego rękę. Berek samolot – złapana osoba staje w rozkroku z rozłożonym rękami. Uratować ją można, czołgając się pomiędzy nogami delikwenta. Berek cukierek – złapany zawodnik kładzie się na ziemi i trzeba go przeturlać z brzucha na plecy, by mógł dalej uciekać. Berek banan – dziecko podnosi dwie ręce do góry i łączy je (jak w pajacyku). Uratować je można, obierając banana, a więc opuszczając jego ręce. Wersji jest mnóstwo. Nie ma nudy!

6.     Gąski, gąski do domu!

Najpierw przypomnienie rymowanki:

– Gąski, gąski do domu!

– Boimy się!

– Czego?

– Wilka złego!

– GĄSKI, GĄSKI DO DOMU!!!

I wtedy wszystkie „gąski” biegną do swojej mamy. Która wpadnie w sidła wilka, odpada z zabawy. Do tej gry potrzebna jest mama-gąska, wilk i oczywiście gąski. Im więcej dzieci, tym lepsza i bardziej emocjonująca zabawa wśród pisków i śmiechów.

7.     Dwa ognie

Choć nie byłam wielką fanką tej gry, wiele dzieci ją uwielbiało. Rysowało się kredą boisko na ziemi. Trzeba się było podzielić na drużyny. Każda z nich miała swoją „matkę”. Jej zadaniem było zbijanie zawodników drużyny przeciwnej. Który zespół zostanie szybciej zbity w całości – przegrywa. Proponuję do tej zabawy używać lekkich piłek halowych lub gumowych, żeby wrażliwsze dzieci – jak ja – nie miały traumy 😊.

8.     Zabawa w diabła

Jak tak teraz myślę, to trochę dziwne z tym diabłem, ale sama zabawa jest świetna. Im więcej dzieci, tym lepiej. Oczywiście najpierw wybiera się diabła. Reszta dzieci siada na ławce lub na zabawkach na placu zabaw, ostatecznie nawet na ziemi. I znowu rymowanka:

– Puk, puk!

– Kto tam?

– Diabeł?

– Co chciał?

– Farbę?

– Jaką?

– Niebieską! (zieloną, czerwoną, jakąkolwiek).

W tym momencie wszystkie dzieci, które mają na sobie cokolwiek niebieskiego (zielonego, czerwonego, jakiegokolwiek😉) uciekają, a diabeł je goni. Które zdoła wrócić na swoje miejsce, ma szczęście. Przegrany zostaje diabłem. Ileż emocji!

9.     Gra w kapsle

Najpierw rysowało się kredą tor. W uboższej wersji patykiem na piasku. Potrzebne były kapsle, które wtedy miał każdy pod ręką. Dziś trzeba je wcześniej zorganizować o mogą to być nakrętki od butelek. I pstrykając palcami, należy przemieszczać swój kapsel po torze. Jak wypadnie poza niego, zawodnik wraca na start. Kto pierwszy na mecie – wygrywa! Patrzcie, jakie to ćwiczenie motoryki małej!

10. Skakanie przez linę luz związaną skakankę

I znowu zabawa, gdzie im więcej osób, tym lepiej. Dwie z nich kręcą długą liną, a reszta skacze. Można grać w ilość skoków, albo robić rekordy ilości osób, jednocześnie skaczących. Widzieliście ostatnio dzieci skaczące w linę? Ja nie. A szkoda! Czas przywrócić tę super grę. Umawiamy się na pokazanie jej dzieciom?

Wiecie, co mi się bardzo podoba w tych wszystkich zabawach? To, że nie trzeba mieć do nich nic lub prawie nic.

Jeżeli pamiętacie swoje zabawy z dzieciństwa – dopiszcie je w komentarzach.

A na brzydką pogodę tu łapcie pomysły na Zabawy dla dzieci w domu.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Mały ogród w mieście – nasz projekt tarasu

Kiedy równo rok temu decydowaliśmy się na zakup tego domu, wiele osób pytało nas, czy ogród nie jest dla nas za mały. A my wiedzieliśmy, że 40 metrów w zupełności nam wystarczy. Dziś pokażemy Wam projekt tarasu – jaki mamy pomysł na aranżację naszego ogródka.

Od początku wiedzieliśmy, że nie zależy nam na dużym ogrodzie. Nie przepadamy za pracami ogrodowymi i dlatego nie był to dla nas priorytet. Dzieci i tak większość czasu spędzają przed domem z sąsiadami, więc taki mały ogródek wydawał nam się idealny.

Jak widzicie poniżej – tak się prezentuje. Wydawać by się mogło, że to nic specjalnego, ale ja mam zmysł, który mi mówił, że wyczarujemy tu piękną przestrzeń.

Do czego ma służyć nam ogród?

  • do wypoczynku
  • do czytania książek
  • do jedzenia posiłków latem
  • do hodowania ziół
  • do pracy

Taki mały azyl w centrum miasta musi być porządnie zaprojektowany, tak aby każdy centymetr był wykorzystany. Dlatego zwróciłam się o pomoc do specjalistek z NASZ Zespół Projektowy. Dziewczyny już na pierwszym spotkaniu miały wizję naszego tarasu, a w połączeniu z naszymi oczekiwaniami powstał projekt tarasu.

Kiedy go zobaczyłam na wizualizacji, to aż zaniemówiłam i przyznam, że nie mogę się doczekać efektów.

Dziś Wam je pokażę.

Podlinkuję Wam również wszystkie meble, mamy je już na tarasie – jestem zachwycona jakością i funkcjonalnością. Trudno jest znaleźć ładne meble tarasowe, które przetrwają różne warunki pogodowe. Dlatego postawiłam na trwałe materiały niewymagające konserwacji co sezon. Zamówiłam je w Jotex i już Wam je pokazuję

Skandynawski design i funkcjonalność bardzo pasują do nowoczesnej koncepcji naszego tarasu.

Na początek zaproszę Was do obejrzenia klipu, który stworzył NASZ Zespół Projektowy

Projekt tarasu – wizualizacja:

PROJEKT OGRODU W MIEŚCIE

Zacznę od tego, że nie zmieniamy nawierzchni na deski, bo mamy na działce studnię, która jest zacementowana. Do tego ta nawierzchnia już tutaj była, jest w super stanie, a zmiana to był dodatkowy koszt. Użytkuje nam się świetnie, po zimie umyłam ją myjką i wygląda jak nowa. Postanowiliśmy urozmaicić ją rabatami i dywanem zewnętrznym.

Dywan zewnętrzny Jotex – KLIK

Dobrze widzicie – nie mamy też trawy. Uznaliśmy, że bez sensu mieć kilkadziesiąt cm trawnika i musieć mieć kosiarkę (której nie mamy gdzie trzymać). Plusem braku trawnika jest też to, że na butach nie przynosimy do domu brudu (u nas jest jedyne wejście do domu prosto do salonu z drewnianym parkietem).

Zależało nam żeby móc spożywać posiłki latem w ogrodzie, dlatego chciałam normalny stół, przy którym można też pracować.

Nasz stół CALAIS KLIK

Jest duży, porządny, a do tego w miarę lekki – będzie nam służył przez lata.

Mamy tez krzesła VABY KLIK

Są odporne na działanie promieni słonecznych i inne warunki pogodowe. Możne je też ustawiać w piramidę – dzięki temu zajmą mniej miejsca w czasie przechowywania.

Po drugiej stronie tarasu przewodziliśmy strefę relaksu.

Stoi tam ławka, która ma podnoszone oparcie i jest też leżakiem. Bardzo sprytne rozwiązanie i do tego wygodne.

Leżak/sofa ALASSIO KLIK

Stolik kawowy ALASSIO – KLIK

ROŚLINNOŚĆ

Bardzo nam zależało na niezbyt wymagającej roślinności, bo nie przepadamy za ciągłą pielęgnacją. NASZ Zespół Projektowy wybrał nam wszystko według tych wskazówek. Dzięki temu będziemy mogli się skupić na takim odpoczynku w ogrodzie, jak lubimy.

PERGOLA

Pergola jest nam potrzebna, bo cały taras jest położony na południe – zachód i jest na nim naprawdę słonecznie. Chcieliśmy też mieć zawieszany hamak w ogrodzie.

Jak wam się podoba projekt naszego tarasu? My już przystępujemy do prac i mam nadzieję, że do końca maja będzie gotowy. Oczywiście podzielę się z Wami efektem końcowym.

A jeżeli Wy właśnie szukacie ciekawych mebli tarasowych, dodatków w postaci donic i oświetlenia, to zerknijcie do Jotex – mają dużą ofertę solidnych produktów ze świetnym designem KLIK

EDIT: a tu macie wpis gdzie nasz Taras jest już gotowy

A tu macie całą kategorię – nasze pomysły na Wykończenie domu

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Najlepsze gry planszowe dla dzieci – TOP 20

  • Materiał zawiera linki afiliacyjne - reklama dla Tania Książka, Ceneo, Amazon

W ubiegłym roku spędziliśmy wiele czasu na graniu z dziećmi. Odkryliśmy wiele nowych i bardzo ciekawych planszówek. A dziś przygotowałam Wam zestawienie najlepszych gier planszowych dla dzieci. Choć planszówki i gry karciane dla dzieci wypełniają już nam wszystkie szafki nad telewizorem – poniższy wybór to same hity. To gry, przy których najchętniej spędzamy wspólnie czas:

Najlepsze gry planszowe dla dzieci:

karcianki dla dzieci - gra Punto - REBEL

Punto – REBEL

od 2 do 4 osób – wiek 6 – 99

czas rozgrywki do 15 minut

Ta gra jest prawdziwym hitem jeśli chodzi o gry karciane dla dzieci. Malutkie pudełeczko, a w środku karty towarzyszą nam wszędzie. Jak gdzieś wychodzimy, to wrzucam do torebki PUNTO i wiem, że się przyda. Jest idealna na wyjazdy, na wyjścia do restauracji lub szybką rozgrywkę przed kolacją. A co najważniejsze – nigdy się nie znudzi!

Zasady są proste i szybko załapiecie o co chodzi. PUNTO to bardziej rozbudowana wersja gry Kółko i Krzyżyk – ale gwarantuję Wam, że jest 100 razy fajniejsza. Co ciekawe: nadaje się też dla dorosłych i nastolatków.

Gra dostępna AMAZON TUTAJ ||| CENEO TUTAJ ||| Tania Książka TUTAJ


Najlepsze gry planszowe dla dzieci: - Gnaj robaczku - REBEL

Gnaj robaczkuREBEL

od 2 do 4 osób – dla dzieci od 3 lat!

Czas rozgrywki max 15 minut

To gra dla najmłodszych! I w końcu wróciła! Długo nie była dostępna, ale już jest. Gra, od której zaczęła się nasza przygoda z planszówkami. Mamy ją już 8 lat i nadal się zdarza, że dzieci chcą w nią zagrać (ale to już bardziej sentyment) – raczej jest do gra dla 3 latka:)

Piękna gra z ciekawym elementem ( pod spodem jest druga plansza i robaczki znikają w ziemi). Na sam początek jest to jedna z lepszych gier – nie trzeba nawet umieć liczyć kropek na kostce. Jeżeli nie macie – to bardzo polecamy

planszówkę kupisz na AMAZON TUTAJ ||| CENEO TUTAJ ||| Tania Książka TUTAJ


Zero - muduko - karcianka dla dzieci

ZeroMUDUKO

od 3 do 5 osób – dla dzieci od 8 lat

Czas rozgrywki ok. 25 minut

Tę mamy od niedawna – ale jest hit. Natomiast ważna rzecz – nie da się grać w 2 osoby – 3 to minimum. Zero to takie fajne preludium do powoli prawdziwych gier w karty. Uczy taktyki, obserwacji, blefu. Ma proste zasady, które opanował nawet nasz 6 latek, za to emocje gwarantuje i dla dzieci ale i w takim samym stopniu dla dorosłych graczy.

planszówkę kupisz na CENEO TUTAJ ||| Tania Książka TUTAJ


Wsiąść do Pociągu. Europa - REBEL - gra planszowa dla dzieci

Wsiąść do Pociągu. EuropaREBEL

od 2 do 5 graczy – od 6 do 106 lat

Czas rozgrywki 60-90 minut

Ta gra familijna jest idealna na długie wieczory z dziećmi przy zimowej herbatce. Czas rozgrywki jest dość długi, ale za to bardzo ciekawy. Zasady są dość proste, a sama rozgrywka daje dużo satysfakcji. Co ciekawe jest to gra, która będzie idealna dla 6-latka, 46-latka i dla 76- latka. Więc jest to gra rodzinna, która spodoba się wszystkim domownikom. Dlaczego pokochacie te grę? Liczba zasad, które należy poznać na początku jest niewielka, a z każdą kolejną partią rozgrywki stają się ciekawsze. Na rynku są dostępne też inne wersje tej gry. My graliśmy jeszcze w wersję: Polska, ale zdecydowanie na początek fajniejsza jest Europa.

Gra dostępna AMAZON TUTAJ ||| CENEO TUTAJ ||| Tania Książka TUTAJ


Najlepsze gry planszowe dla dzieci: - Kto da więcej? - TREFL

Kto da więcej?TREFL

od 2 do 8 osób ( jak jest więcej to łączymy się w drużyny) – Dla dzieci 10+ (ale niektóre pytania również dla dzieci młodszych) – czas rozgrywki ok 30 minut

Obecnie jest to nasza ulubiona gra imprezowa. Gramy nawet dużą ekipą i dzielimy się wtedy na drużyny. Jest to gra, która łączy pokolenia i tak naprawdę można się dowiedzieć sporo nowych informacji. Gra jest trochę niebezpieczna;) Powoduje ból brzucha ze śmiechu. A na czym polega? Gracze losują pytania i licytują, kto wymieni więcej rzeczy lub faktów. Przykładowe pytania: 

  • wymień dwa jadowite zwierzęta (i każdy garcz licytuje, czy wymieni więcej, czy mówi pas)
  • wymień jeden talentshow
  • wymień 3 miasta na literę A

Pytań jest mnóstwo!

Gra dostępna CENEO TUTAJ ||| Tania Książka TUTAJ


Kto to był? - RAVENSBURGER - planszówki dla dzieci

Kto to był?RAVENSBURGER

od 2 do 4 graczy – od 7 lat

Czas rozgrywki 45-60 minut

Do rozwiązanie jest zagadka kryminalna! Gra uczy kooperacji wszystkich graczy. Działania pod presją czasu. Zapamiętywania wskazówek.

Dzieciom się podoba bo jest interaktywna. Zawiera elektroniczną skrzyneczkę, która podpowiada, wskazuje kierunek poszukiwań, ale też odmierza czas do końca rozgrywki.

Gra dostępna CENEO TUTAJ ||| Tania Książka TUTAJ


gra planszowa do gry z dziećmi - Magajaja - TREFL

Magajaja (są 2 wersje Jednorożce albo Dinozaury) – TREFL

od 2 do 4 osob – wiek 6 – 99

czas rozgrywki ok 30 minut

Jeżeli szukacie planszówki z efektem WOW, to z pewnością będą to MAGA JAJA. Możecie wybrać jedną z dwóch wersji: Jednorożce lub Dinozaury. Na samym początku gra może wydawać się trudna, ale już po pierwszej rozgrywce będziecie wiedzieć o co chodzi. Ale nie myślcie, że jest to gra, w której macie szansę na wygraną tylko dlatego, że jesteście starsi. Przyznam się Wam do czegoś – jeszcze nigdy nie wygrałam z dziećmi w MAGA JAJA, bo nie jestem w stanie zapamiętać kolorów jajek. Właśnie tak – ta gra to doskonały trening pamięci. Nie możecie myśleć o tym, co zrobicie na obiad lub co było w pracy, bo zwyczajnie nie będziecie mieli szans w tej grze! A co jest w tej grze najlepszego i ma ten efekt WOW? Świecące jajka. Tylko tyle i aż tyle! Polecam!

Dinozaury AMAZON TUTAJ ||| CENEO TUTAJ ||| Tania Książka TUTAJ

Jednorożce AMAZON TUTAJ ||| CENEO TUTAJ ||| Tania Książka TUTAJ

Najlepsze gry planszowe dla dzieci:


Labyrinth - RAVENSBURGER, planszówka dla dzieci

Labyrinth – RAVENSBURGER

od 2 do 4 graczy – od 6 do 99 lat

Czas rozgrywki 30 minut

Dostępne są przeróżne wersje tej gry planszowej dla dzieci, np. z Pokemonami, Super Mario, Harry Potter i inne. To świetna planszówka, o prostych zasadach. Potrzeba trochę myślenia strategicznego i trochę szczęścia. Na początku rozgrywki budujemy labirynt, a później zaczynamy się poruszać po zakamarkach. Gracze przesuwają płytki i tak docierają do swoich skarbów. Niestety! Jeden ruch przed nami może nam zepsuć cały plan. Ale tak czy inaczej gra daje dużo zabawy i zachęca do myślenia.

Pokemon AMAZON TUTAJ ||| CENEO TUTAJ

Mario Bros AMAZON TUTAJ ||| CENEO TUTAJ


karcianka dla dzieci Śpiące Królewny – REBEL

Śpiące Królewny – REBEL

od 2 do 5 osób – wiek 8- 99 (już 6 latek sobie poradzi)

czas rozgrywki ok 15 minut

To pozycja z kategorii gry karciane dla dzieci. Są śpiące królewny i są szlachetni rycerze. Buchające ogniem smoki i są szlachetni i dzielni rycerze – są. Eliksiry i odrobina magii też obecne. Do tego szczypta matematyki i dodawanie w obrębie do 10-ciu. Gra jest bardzo dynamiczna i przynosi dużo zabawy przemycając też te początki arytmetyki. Są też elementy zapamiętywania. A wszystko to dziecko chłonie przy okazji doskonałej rozrywki. Nauka przez zabawę.

Gra dla dziecka AMAZON TUTAJ ||| CENEO TUTAJ ||| Tania Książka TUTAJ


Śpiące królewny 2: Na ratunek! - REBEL - gra karciana dla dzieci

Śpiące królewny 2: Na ratunek! – REBEL

od 2 do 5 osób – wiek 8- 99 (już 6 latek sobie poradzi)

czas rozgrywki ok 15 minut

W 2021 roku naszym rodzinnym hitem była pierwsza część tej gry: Śpiące królewny. Niedawno wyszła nowa część, która jest mocniej rozbudowana i również ją polecam. W pierwszej części ratowaliśmy księżniczki, a w drugiej role się odwróciły i ratujemy książęta. Tutaj też musimy użyć matematyki (dodawania i odejmowania w zakresie 10). A w czasie rozgrywki musicie stawić też czoła różnym postaciom: skrzatom, wiedźmom i usypiającym wierzbom. Gra jest dynamiczna i bardzo ciekawa.

Gra dla dziecka AMAZON TUTAJ ||| CENEO TUTAJ ||| Tania Książka TUTAJ


GOLD - GAME FACTORY karcianka dla dzieci

GOLD – GAME FACTORY

od 2 do 5 osób – od 6 lat

czas rozgrywki ok 15 minut

Jest to kolejna gra kieszonkowa, która zapewni Wam niezła rozgrywkę. W czterocentymetrowym pudełeczku macie niezbędne elementy aby rozegrać prawdziwą gorączkę złota. Kto wykaże się prawdziwym sprytem i dobrą pamięcią ten wygra grę . Polecamy!

Gra dla dziecka AMAZON TUTAJ ||| CENEO TUTAJ


Monopoly: Podróż dookoła świata - HASBRO - Najlepsze gry planszowe dla dzieci:

Monopoly: Podróż dookoła świataHASBRO

od 2 do 4 osób – wiek od 8 do 99 (6-latek sobie poradzi)

Czas rozgrywki ok 20 minut – znacznie krócej niż standardowe Monopoly

Odkryj najbardziej urokliwe zakątki świata z Monopoly. Pewnie każdy z nas kojarzy zasady tej gry. To Was zaskoczę – w tej wersji mamy kilka zmian, które powodują, że gra jest ciekawsza od standardowej. Po pierwsze: pionki są jednocześnie pieczątkami, które stawiamy na suchościeralnej planszy, po drugie rozgrywka jest znacznie szybsza i bardziej dynamiczna, a po trzecie w czasie gry nie skupiamy się na gromadzeniu pieniędzy tylko zwiedzaniu. Każda karta własności ma też opisane ciekawostki o danym miejscu, więc dodatkowo można się też czegoś ciekawego dowiedzieć. Świetnie się w nią gra i mam wrażenie, że jest fajniejsza od standardowej wersji.

Gra dla dziecka AMAZON TUTAJ ||| CENEO TUTAJ ||| Tania Książka TUTAJ

Najlepsze gry planszowe dla dzieci:


Superfarmer - GRANNA - planszówki dla dzieci

SuperfarmerGRANNA

od 2 do 4 osób – od 5 lat

czas rozgrywki ok 30 minut

Jeju! Nie wiem dlaczego dopiero w ubiegłym roku poznaliśmy tę grę. Jest to kultowa gra z przepiękną historią (jest opis w środku gry). A naszym zadaniem jest budowanie farmy. Ta gra jest naprawdę kultowa i uważam, że każde dziecko powinno ją znać. Oczywiście, możemy mieć już ładne stadko, a wtedy przyjdzie wilk i nam je zje – ale ta gra uczy tego, że nie warto się poddawać! Więcej Wam nie zdradzę, ale bardzo polecam. (Mamy też wersję karcianą, ale klasyczna jest znacznie lepsza)

Gra dla dziecka AMAZON TUTAJ ||| CENEO TUTAJ ||| Tania Książka TUTAJ


Kolorowy kod– IUVI GAMES - Gry planszowe dla dzieci

Kolorowy Kod – IUVI GAMES

od 1 gracza – od 5 lat

Julek potrafił siedzieć i układać godzinę!

To gra logiczna, ucząca myślenia przestrzennego, rozwiązywania problemów i wymagająca sporej koncentracji. Polega na ułożeniu wzoru z czterech płytek, wybranego wcześniej z dołączonej książeczki. Wydaje się proste? Nic z tego. Istnieje tylko jeden właściwy sposób na ich ułożenie, tak by powstał oczekiwany symbol. Dzieciaki uczą się tu elastycznego myślenia i zmian koncepcji, a także cierpliwości. Zwycięstwo ma za to słodki smak i podnosi poczucie własnej wartości.

Gra dostępna AMAZON TUTAJ ||| CENEO TUTAJ ||| Tania Książka TUTAJ


Domek – REBEL = gra planszowa dla dzieci

Domek – REBEL

od 2 do 4 osób – od 7 lat

czas rozgrywki ok 20 minut

Budujemy dom! Wybieramy pokoje, dodatki, wystrój, dach. Wszystko ma swoją funkcjonalność i wartość. Cała gra to 12 rund, w czasie których dobiera się pomieszczenia i dodatki. Ten z graczy, który stworzy najładniejszy domek, to znaczy zbierze najwięcej punktów z kart, wygrywa. Zaletą tej gry planszowej dla dzieci jest możliwość jednoczesnej zabawy dla 4 osób, z których każda otrzymuje swój własny domek do wyposażenia.

Gra dostępna AMAZON TUTAJ ||| CENEO TUTAJ ||| Tania Książka TUTAJ


Wirus – gra karciana, MUDUKO - gry karciane dla dzieci

Wirus! i Wirus! 2 – Ewolucja – gry karciane dla dzieci – MUDUKO

od 2 do 6 osób – od 8 lat (nasz gra od kiedy był 5-cio latkiem…)

czas rozgrywki ok 15 minut

Gra (niestety) na czasie😉. Jej twórcy reklamują ją jako najbardziej zaraźliwą grę na świecie. I mają rację! Chce się w nią grać na okrągło. A wszystko zaczyna się od tajemniczego uwolnienia groźnych wirusów z laboratorium. Zadaniem uczestników jest zapobieżenie rozprzestrzenianiu się wirusa na cały świat (szkoda, że w rzeczywistości się nie udało). Jest to gra karciana nie tylko dla dzieci. Zwycięzcą można zostać, poprzez skompletowanie ciała człowieka, składającego się z 4 kart. Przy okazji dzieci uczą się, o co chodzi z tymi wirusami i jak działają szczepionki. No, na czasie, jak wspomniałam😊. A jak już będzie wam mało – kupcie WIRUS 2 – to dodatek, który rozbudowuje i ubogaca grę (nie da się w niego grać bez jedynki!)

Obie gry w pakiecie na AMAZON TUTAJ

Gra WIRUS! CENEO TUTAJ ||| Tania Książka TUTAJ

Gra WIRUS! 2 Ewolucja CENEO TUTAJ ||| Tania Książka TUTAJ


Najlepsze gry planszowe dla dzieci – lecimy dalej:

Pełny kurnik - Kukuryku - planszówki dla dzieci

Pełny kurnik KUKURYKU

od 2 do 4 osób – dla dzieci 5+

czas rozgrywki ok 20 minut

Co to jest za gra! Emocje, strategia i odrobina losowości. Jeżeli lubicie gry, w których dużo się dzieje, to polecam Wam Pełny kurnik. Waszym zadaniem jest zapełnienie wszystkich grzęd – są różne sposoby i metody. Żetony można wymieniać od razu lub na sam koniec – najważniejsze żeby uchronić stadko przed ptasią grypą i lisem. Świetna gra za niewielkie pieniądze. ( Mechanika bardzo podobna do Superfarmera, ale ma mniejsze pudełko i niższą cenę)

CENEO AMAZON TUTAJ ||| TUTAJ ||| Tania Książka TUTAJ


Najlepsze gry planszowe dla dzieci: - Moja! – REBEL

Moja! – Zu&Berry

od 1 do 6 osób – dla dzieci 6+

czas rozgrywki ok 15 minut

Jeśli masz dziecko, które jest dobre z matmy – emocje gwarantowane! Jeśli tak jak my – twoje dziecko za matmą nie przepada – Moja! pozwala właśnie sprawić by to była zabawa a nie nauka! Odrobina zacięcia, chęć rywalizacji i nie wiedzieć kiedy, to co zwykle mozolnie trzeba wkuwać – samo wejdzie do głowy:) Zdrawdzę wam sekret – Lila czasem sobie grała solo – żeby potem móc mnie pokonać. Co najważniejsze – śmiechu jest przy tej grze co nie miara.

Gra dostępna CENEO TUTAJ ||| Tania Książka TUTAJ


Mastermind, Łamacz kodów, Łamacz szyfrów, Mistrz logiki - gra

Mastermind

gra dla 2 osób – od 6 do 99

Czas rozgrywki ok. 10 minut

Jeśli chodzi o najlepsze gry planszowe dla dzieci to w 2022 odkryliśmy na nowo taką grę z głębokiego dzieciństwa – ma różne nazwy – Mastermind, Łamacz kodów, Łamacz szyfrów, Mistrz logiki… Na pewno ją kojarzycie, układacie kolorowe elementy, a wasz przeciwnik musi zgadną kolejność kolorów. Proste i genialne zarazem!

Gra dostępna AMAZON TUTAJ ||| CENEO TUTAJ |||


Loteryjka zapachowa - SENTOSPHERE

Loteryjka zapachowa – SENTOSPHERE

Pierwszą dziecięcą grę pobudzająca zmysł węchu Lila dostała od cioci. Od tamtej pory bardzo chętnie w nią gramy i dzieci sporo się nauczyły.

Gra polega na dopasowaniu odpowiednich zapachów do planszy na zasadzie loteryjki.

Gra dostępna na AMAZON TUTAJ albo ||| TUTAJ

Po cały wybór podobnych gier odsyłam was zresztą do wpisu Sensoryczne gry dla dzieci


Kto kupuje na Amazon.pl – tu macie wszystko pod jednym linkiem – KLIK

Jak już się wyposażycie – to pomocny może być wpis Jak nauczyć dziecko przegrywać.…..:)

A tu macie link Gra planszowa dla dzieci do 50 zł

Jakby ktoś potrzebował to tu znajdzie Gry wspomagające rozwój mowy

A jeśli chcecie zobaczyć w co grają rodzice kiedy dzieci już śpią – tu macie TOP 20 – Gry planszowe dla dorosłych

Karcianki i najlepsze gry planszowe dla dzieci:

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Seriale dla dzieci na NETFLIX

  • FILMY
  •  komentarze [18]

Nie sztuką jest zakazać całkowicie telewizji. Sztuką jest znaleźć umiar. Jako, że łatwo zginąć w natłoku tytułów – dziś dla was mała ściąga. Selekcja tytułów z kategorii seriale dla dzieci z oferty Netflix, które my z czystym sumieniem włączamy naszym dzieciom. Potraktujcie ten wpis jako szkielet – koniecznie dajcie znać w komentarzach co Wy uważacie za ciekawy tytuły – a wtedy rozbudujemy wpis o najwartościowsze produkcje! Stwórzmy to razem.

Seriale dla dzieci na Netflix

Izzy w świecie koali - netflix seriale dla dzieci

IMDb – 8.1

Izzy w świecie koali, 2020

Tytuł oryginalny: Izzy’s Koala World
Długość odcinka: 15 min

Izzy to dziewczynka mieszkająca na wyspie Magnetic, w Australii. Jej rodzice pracują w lecznicy dla koali, a sama dziewczynka pomaga im w opiece nad nimi. Gdy miśki są gotowe, wypuszczane są na wolność. Serial przenosi dzieci w świat Izzy i uczy empatii wobec zwierząt, a także poszerza horyzonty. Czy my sami w wieku kilku lat mogliśmy oglądać dzieci pracujące z koalami? A szkoda! Rewelacyjny, wciągający i ciepły serial dla dzieci w każdym wieku.

Julek już nie może się doczekać bo za parę dni premiera 2 sezonu!

Zwiastun do zobaczenia TUTAJ


Spytaj Mądroboty

IMDb – 8.4

Spytaj Mądroboty, 2016

Tytuł oryginalny: Ask the Storybots
Długość odcinka: 28 min

To takie „Dzieciaki móżdżaki” dla młodszych dzieci😊. Mądroboty odpowiadają na ciekawe pytania, jak na przykład: co się dzieje, gdy naciska się przycisk klawiatury? Wszystko podane jest w bardzo zabawny i przystępny sposób. Dzieciaki uczą się, nie będąc nawet tego świadome. Siedzą z zapartym tchem, poznając tajemnica świata.

Zwiastun do zobaczenia TUTAJ


Nasza planeta

IMDb – 9.3

Nasza planeta, 2019

Tytuł oryginalny: Our Planet
Długość odcinka: 50 min

To jeden z najwyżej ocenianych seriali na NETFLIX. Nie jest dedykowany stricte dzieciom, ale jest zrobiony w taki sposób, że musicie pokazać go swoim latoroślom. Jest to uczta dla oczu i ogromna dawka wiedzy dotyczącej natury i środowisk oraz zwierząt. W tym miniserialu dzieci poznają lodowe światy, dżungle, morza, pustynie, stepy, głębiny, a także jeziora, wodospady i lasy. Wszystko, czym jest nasza planeta, a o czym nie muszą się uczyć na nie zawsze ciekawych lekcjach. Mogą zobaczyć to na własne oczy! A czyta – a jakże – Krystyna Czubówna😊. (Co gorsza w oryginale czyta sir David Attenborough. Chyba trzeba będzie oglądać 2 razy)

Zwiastun do zobaczenia TUTAJ


Garderoba Julie - netflix seriale dla dzieci

IMDb – 8.5

Garderoba Julie, 2017

Tytuł oryginalny: Julie’s Greenroom 
Długość odcinka: 50 min

Serial edukacyjny dla dzieci, które interesują się sztuką, tańcem, teatrem. Moja córka kocha odcinek o balecie i zna go na pamięć. Jest to bajka twórców Muppetów i rzeczywiście kukiełki wyglądem przypominają znane wszystkim postaci. Serial jest wyjątkowy, bo wplata różne historie i ważne społecznie problemy, takie jak np. niepełnosprawność. Według mnie jest genialny – po cichu liczę, że może będą nowe odcinki.

Zwiastun do zobaczenia TUTAJ


Gofcia i Mochi

IMDb – 7.6

Gofcia i Mochi, 2021

Tytuł oryginalny: Waffles + Mochi 
Długość odcinka: 27 min

Ostatnio Lila uświadamiała mnie, że pomidor to owoc… bo zawiera w sobie nasiona! A skąd taka wiedza – właśnie z serialu, w który zaangażował się nie kto inny a sama Michelle Obama, która razem z dwiema pacynkami Gofcią i Mochi zwiedzają kulinarnie różne zakątki świata. Zachęcają do wspólnego gotowania! Może kiedyś doczekamy się analogicznej rodzimej produkcji… z kremówkami:)?

Zwiastun do zobaczenia TUTAJ


Klub mamy gąski - seriale dla dzieci netflix

IMDb – 7.5

Klub mamy gąski, 2009

Tytuł oryginalny: Mother Goose Club
Długość odcinka: 23 min

Ulubiony program moich dzieci w obcym języku. To z niego uczą się piosenek po angielsku. Obejrzeliśmy już wszystkie po kilkanaście razy. Wiadomo nie od dziś, że dzieci uczą się przez zabawę, dlatego tak dużo mogą się nauczyć oglądając te piosenki.

Kanał mamy gąski TUTAJ


IMDb – 8.4

Ready, Steady, Wiggle! 2013

Tytuł oryginalny: Ready, Steady, Wiggle!
Długość odcinka: 20 min

No Sztos. Jeszcze w opisie Mother Goose Club pisałem, że szkoda że usnęli The Wiggles ale czujni czytelnicy wyprowadzili z błędu! Są dostępne 2 sezony! Wspaniałe piosenki – wesołe choreografie – wszystko to sprawia, że dzieci tańczą i śpiewają! (rodzice zresztą też….)

Zwiastun do zobaczenia TUTAJ


Dzieciaki móżdżaki - seriale dla dzieci netflix

IMDb – 8.1

Dzieciaki móżdżaki, 2018

Tytuł oryginalny: Brainchild
Długość odcinka: 23 min

Odkąd dzieci zaczynają mówić, rozpoczyna się lawina niekończących się pytań, na które nie zawsze my – dorośli – znamy odpowiedź. Czy ryba sika? Czym są sny? Ile jest gwiazd na niebie? Czy istnieje życie w kosmosie? To tylko początek z listy pytań, na które odpowiedź dzieci znajdą w tym serialu. Ma on fajną konwencję, wpisującą się w język dzisiejszych dzieciaków 7+, która do nich przemawia. Okazuje się po raz kolejny, że nauka nie jest nudna, a bardzo ciekawa. Oglądamy chętnie razem z dziećmi😊.

Zwiastun do zobaczenia TUTAJ


Życie w cuglach

IMDb – 7.4

Życie w cuglach, 2019

Tytuł oryginalny: Free Rein
Długość odcinka: 28 min

Jeśli macie w domu miłośników koni, ten serial stanie się absolutnym hitem. Urocza historia Zoe, która trafia na wieś i zaprzyjaźnia się z koniem – Revenem. Jest tu dużo nastoletniej naiwności i prostoty, jednak cała historia jest bardzo przyjemna i z pewnością spodoba się dziewczynkom 8+. To również historia o dorastaniu i poznawaniu życia, a także przyjaźni pomiędzy ludźmi i zwierzętami.

Zwiastun do zobaczenia TUTAJ


Seriale dla dzieci na Netflix

Mali Detektywi

IMDb – 8.1

Mali Detektywi, 2019

Tytuł oryginalny: The InBESTigators 
Długość odcinka: 29 min

Dzieciaki prowadzą wideobloga i rozwiązują zagadki, a przy okazji sporo się uczą. Na przykład tego, czym różni się astronomia od astrologii, ale także myślenia przyczynowo-skutkowego. W końcu do zagadki detektywistyczne😊. A te, jak wiadomo, są bardzo wciągające także dla dzieci. I choć Mali Detektywi mają po 10-11 lat, serial mogą oglądać także młodsze dzieci.

Zwiastun do zobaczenia TUTAJ


Klub opiekunek - seriale dla dzieci netflix

IMDb – 7.4

Klub opiekunek, 2020

Tytuł oryginalny: The Baby-Sitters Club
Długość odcinka: 26 min

Dziewczynki z różnych środowisk postanawiają zrobić wspólnie coś pożytecznego i otwierają swój własny „biznes” – Klub Opiekunek. Chcą zajmować się małymi dziećmi i dorobić sobie. Oczywiście nie wszystko idzie po ich myśli. Na kanwie tej historii zawierane są przyjaźnie, rozwiązywane małe-poważne problemy i dylematy. To serial, który spodoba się szczególnie dziewczynkom. Wszak dzieci lubią oglądać seriale o swoich rówieśnikach, z którymi mogą się identyfikować.

Zwiastun do zobaczenia TUTAJ


Park Jurajski – Obóz kredowy

IMDb – 7.4

Park Jurajski – Obóz kredowy, 2021

Tytuł oryginalny: Jurassic World: Camp Cretaceous 
Długość odcinka: 24 min

W tym samym czasie, gdy mają miejsce wydarzenia znane z „Parku Jurajskiego”, po drugiej stronie wyspy odbywa się obóz, w którym biorą udział główni bohaterowie serialu. Stają się oni uczestnikami wydarzeń, w których nieujarzmione dinozaury zagrażają wszystkim na wyspie. Serial wciągający, ale zdecydowanie przeznaczony dla starszych dzieci, ze względu na dreszczyk emocji związany z niebezpieczeństwem ze strony dinozaurów. Wrrr!

Zwiastun do zobaczenia TUTAJ


Ania, nie Anna

IMDb – 8.7

Ania, nie Anna, 2019

Tytuł oryginalny: Anne with an „E”
Długość odcinka: 44 min

Serial inspirowany powieścią, którą dobrze znacie. To absolutny majstersztyk. Ania z Zielonego Wzgórza jest książką, która ma niezwykły klimat, przenoszący w czasie do przepięknych okoliczności przyrody, którymi Ania chętnie się dzieli, opisując je. Jeśli się obawiacie, że ta wersja „Ani” zmieni Wasze wyobrażenie o Zielonym Wzgórzu, to nie martwcie się, ten serial jest tak piękny, że pokochacie również go. To jeden z tych seriali, które ogląda się przyjemnie zarówno dzieciom, jak i rodzicom. Wspaniały!

Zwiastun do zobaczenia TUTAJ


Jeśli znasz jakieś seriale dla dzieci na Netflix, które nie znalazły się na naszej liście – koniecznie napisz w komentarzu. Będziemy rozwijać ten wpis o TWOJE rekomendacje.

Tu łapcie świeżutki SkyShowtime TOP 20 z naszymi polecajkami a tu Disney dla dzieci

Tu znajdziecie coś dla dorosłego widza – nasze Najlepsze filmy 2022, tu seriale Disney a tu Najlepsze seriale MAX

Tu macie wpis gdzie zebraliśmy fajne Filmy dla dzieci, które mogą oglądać same. A tu z kolei coś dla całej rodziny – najlepsze Filmy familijne.

Seriale dla dzieci z oferty NETFLIX:

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Gazowana woda z kranu i ekologia, czyli nasza opinia o systemie GROHE Blue Home

Gazowana woda prosto z kranu – brzmi jak spełnienie marzeń! A wiecie, że to możliwe? Dlaczego już ponad 10 lat temy przestaliśmy kupować wodę butelkowaną? Wtedy jeszcze niewiele się mówiło o tym, że zalewa nas fala plastiku. Zrobiliśmy to z wygody, a kiedy na świecie coraz więcej było doniesień, że musimy razem dbać o planetę, tym bardziej cieszyliśmy się z naszego wyboru.

Ten post powstał we współpracy komercyjnej z GROHE – na końcu wpisu znajdziecie też kod na 5% zniżki na wszystkie systemy GROHE Blue Pure i GROHE Blue Home!

Kiedy wykańczaliśmy nasz nowy dom, to też zależało mi na tym żeby mieć taką możliwość. W poprzednim mieszkaniu mieliśmy dużą lodówkę z dyspenserem wody filtrowanej, ale w nowej kuchni zabrakło na nią miejsca. Zaczęłam szukać różnych rozwiązań, które by się u nas sprawdziły. Wtedy w jednym z lokalnych sklepów z armaturą zobaczyliśmy system GROHE Blue Home.

Już wtedy brałam go pod uwagę, bo dzięki niemu nie musiałabym kupować wody… A do tego miałabym pyszną wodę z kranu. A kiedy zobaczyłam, że jest możliwość aby z prosto do szklanki leciała woda gazowana (której jestem ogromną fanką) to byłam już przekonana. Kiedy we wpisie Wykończenie domu – dosłownie wspomniałam o tym systemie – zarzuciliście mnie pytaniami. Teraz skoro używam tego rozwiązania już od ponad pół roku – jestem gotowa napisać o naszych wrażeniach.

Korzystając z okazji że GROHE rusza z akcją #DbajmyoPolskebezplastiku uznałam, że chętnie podzielę się z Wami naszymi doświadczeniami z użytkowania systemu GROHE Blue Home

kobieta w kuchni ze szklanką napoju gazowaneg

Co zwróciło moją uwagę przy GROHE Blue Home?

Zależało mi na tym aby funkcjonalność i design połączyć w wygodą. Chciałam mieć prostą baterię w kuchni, która razem z system filtrowania spełni moje oczekiwania. W poprzednim mieszkaniu mieliśmy armaturę z tej firmy i sprawdzała się znakomicie przez 10 lat. Miałam, więc na wstępie zaufanie do tej firmy.

zdjęcie kranu systemu GROHE Blue Home

Jak zamontować system?

Jeżeli zgłosicie zakup GROHE Blue Home na stronie, to gratis zamontuje go firmowy monter, który specjalizuje się właśnie w tych systemach. Sam montaż jest prosty i ma dokładną instrukcję krok po kroku. Nasz system bez problemów zamontował nasz majster. Od tej pory gazowana woda z kranu płynie strumieniami.

Ile miejsca zajmuje ten system i czy potrzebuje odpowiedniej przestrzeni?

Zależało mi żeby system nie zajmował całej szafki. Choć my celowo kosz na odpadki umieściliśmy pod blatem roboczym a nie pod zlewem – i co nam się bardzo dobrze sprawdza! Natomiast jeśli tam tradycyjnie chcecie mieć kosze – możecie GROHE Blue Home zainstalować nie bezpośrednio pod zlewem. Wystarczy, że zamówicie system przedłużający i może stać w szafce obok lub nawet spiżarni. Co ważne – potrzebna jest wentylacja i otwór wentylacyjny – dzięki temu system pracuje prawidłowo.

Jak smakuje woda?

Ja czuję różnicę w smaku wody u nas z kranu bez filtra i z filtrem. Ta z systemu Blue Home jest pyszna, bez charakterystycznego posmaku – idealnie schłodzona i orzeźwiająca.

Co najważniejsze 5-stopniowa filtracja nie pozbawia wody składników mineralnych

Macie trzy opcje wody – dzięki temu każdy z domowników – mały czy duży – może dostać taką wodę jaką preferuje:

  • niegazowana schłodzona (od 5 do 10 stopni – można ustawić optymalną temperaturę)
  • schłodzona lekko gazowana
  • schłodzona gazowana

Muszę powiedzieć, że gazowana woda z kranu smakuje dokładnie tak jak z butelki, którą trzymacie w lodówce. Ale bez niepotrzebnego plastiku i bez zabierania miejsca w lodówce.

Jakie jest zużycie filtrów i butli?

Są różne rozmiary filtrów i jest różne ich zużycie. Sporo zależy od twardości wody. Ale jeden filtr o rozmiarze S nam wystarczył na prawie rok. Są też większe filtry, ale i tak zaleca się coroczną wymianę. Można je zamawiać na stronie lub w dedykowanej aplikacji – jest to bardzo łatwe. Zużycie butli z C02 zależne jest od ilości wypijanej wody gazowanej. Nam 1 butla wystarczyła na 4 miesiące. Kolejne butle można zamówić na stronie albo je uzupełniać.

Muszę wspomnieć o jednej rzeczy, bo wiele osób uważa, że filtrowana woda z kranu nie ma pierwiastków mineralnych, takich jak np. magnez i cynk. A tutaj możemy kupić filtr magnezowo-cynkowy, który wzbogaca wodę i jeszcze bardziej poprawia jej smak.

A dla osób, które mieszkają w mocno zanieczyszczonych terenach jest filtr Ultrasafe, który filtruje 99, 9999 bakterii i mikroplastik.

Jaki jest koszt systemu GROHE Blue Home?

Nie jest to najtańsze rozwiązanie ale już wam tłumaczę dlaczego wart jest polecenia. Są różne opcje i można wybrać, taki, który najbardziej będzie Wam odpowiadał. Jest na przykład GROHE Pure, który ma tylko filtr, ale dzięki temu nie będziemy musieli kupować wody butelkowanej. Są też różne rodzaje baterii – nawet z wyciąganą wylewką. My mamy kran Hard Graphite, ten kolor jest na zamówienie i czekaliśmy około 5 tygodni. Inne kolory są szybciej dostępne. Do tego mamy podwieszany zlew GROHE.

Wygoda, oszczędność czasu i energii na targanie ciężkich siat z butelkami, no i przestrzeń w lodówce, której jaka by nie była – zawsze jest za mało! No i co najważniejsze – oszczędzamy zasoby naszej planety. Tak producent sam opisuje zalety GROHE Blue Home

Jak obsługuje się system?

Do GROHE Blue Home jest dołączona bardzo prosta instrukcja oraz aplikacja – wszystkie powiadomienia np. o tym, że kończy się butla z CO2 lub filtr zobaczycie właśnie tam. Do tego czasu system jest właściwie bezobsługowy. Nic nie trzeba przy nim robić, sam się napełnia, a my możemy się cieszyć czystą i pyszną wodą do picia. W razie pytań jest dostępna infonlinia oraz serwisanci. Gwarancja jest na 24 m, ale można ją przedłużyć na stronie o dodatkowy rok.

A za co najbardziej lubimy ten system?

Przede wszystkim za to, że nie musimy kupować wody. W naszym domu dziennie wypijamy około 9 litrów wody to są 4 butelki po 1,5 l, czyli na tydzień potrzebujemy około 4 zgrzewek wody. Jest to bardzo dużo, bo my pijemy głównie wodę i dzieci również.

Nie muszę wody kupować, nosić i przechowywać – jest to bardzo wygodne. Do tego nalewanie jest bardzo proste, więc dzieci same obsługują ten system i nalewają sobie wody. A świadomość, że nie produkujemy kolejnych śmieci i nie marnujemy wody (bo na produkcję litra wody butelkowanej zużywa się 7 litrów wody) jest dla nas bardzo ważna.

Czy po pół roku testów mogę polecić ten system? Tak, uważam, że jest świetna opcja dla osób, które cenią sobie wygodę i ekologię. Łatwość obsługi systemu i elementów eksploatacyjnych sprawia, że GROHE Blue Home jest wart swojej ceny i go polecam.

Do końca wrześnie 2022 na kod: filtrowanawoda5 macie –5% zniżki na wszystkie systemy Grohe Blue Pure i Grohe Blue Home w lazienkaplus.pl

kobieta nalewa wodę a w tle kuchnia

GROHE Blue Home w pigułce:

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Idealny płaszcz – stylizacje na wiosnę

  • MODA
  •  komentarze [4]

W końcu jest! Myślę, że nie tylko ja tak bardzo czekałam w tym roku na wiosnę. Nie mogłam już patrzeć na brudny śnieg za oknem i kiedy temperatura podskoczyła do aż 8 stopni to schowałam zimowe kurtki na strych.

Dziś pokażę Wam moje stylówki z płaszczami polskiej marki Talia, a na końcu czeka na Was kod rabatowy

Sama trafiłam na tę poznańską markę, kiedy szukałam idealnego płaszcza na wiosnę. Kupiłam wtedy Oktawię w kolorze jasny kamel i mam go do tej pory. Pamiętam, jak pierwszy raz Wam je pokazałam i też Wam się spodobały.

Jest dla mnie ważne, że płaszcze są szyte w Polsce (od 1988 roku), są super jakości, a do tego mają bardzo uniwersalne kroje, które pasują do wielu stylizacji. Można je nosić do adidasów, ale też do szpilek.

Dziś pokaże Wam kilka bardzo prostych stylizacji z płaszczami

Prosty trench oversize Stella – kolor chłodny krem

  • KLIK
  • mam na sobie rozmiar S

Taki klasyk każdy powinien mieć w szafie – pasuje do każdej stylizacji. Ja uwielbiam do spodni do kostki i bluzki w paski. Trochę przypomina paryski look. Płaszcz ma krój oversize i jest bardzo wygodny. Można go nosić na różne sposoby, ja lubię z podciągniętymi rękawami i paskiem lekko związanym z tyłu

Pasuje też do sportowych stylizacji – tu z dresem Momonde i trampkami Veja, okulary Le Specs Halfmoon Magic

Płaszcz w kratę Ida – niebieski

Nigdy bym nie powiedziała, że polubię niebieski. Jednak odkąd mam tę bluzę to inaczej spojrzałam na ten kolor i noszę ją bardzo często. Inaczej tez patrzę na niebieskie ubrania, które wcześniej omijałam szerokim łukiem. Teraz w Talii są nowe bawełniane płaszcze w kratę i są genialne. Ja mam niewiele ubrań w printy, a taka krata wygląda świetnie na bazowych zestawach.

Płaszcz w kratę Ida – beż

Dostępny jest też taki sam model w beżową kratę – pasuje właściwie do wszystkiego i wygląda świetnie.

W zestawie z białymi jeansami KLIK i zwykłą jeansową koszulą

Płaszcz z mieszanki wełny Anna

Piękny błękitny płaszcz z paskiem – po bokach ma ukryte kieszenie.

Długi płaszcz koszulowy w kratę Caro

W tym roku są modne takie długie koszule flanelowe – są w wielu sieciówkach. W Talii jest ten wełniany model w kratę, ale też bardzo podobne gładkie KLIK. Na pewno bedą dobrze wyglądać do ciężkich butów i plecaka.

Dwurzędowy płaszcz z szerokimi klapami Blanka

  • KLIK
  • ja mam M w kolorze jasny kamel, ale jest mnóstwo innych kolorów

Taki klasyczny płaszcz warto mieć w szafie, bo pasuje na różne okazje – elegancki i bardzo dobrze skrojony. U mnie z białymi jeansami, czarnym golfem i mokasynami Loft 37.

Malinowy płaszcz Oktawia

Jeżeli lubicie odważne kolory, to bardzo polecam ten. Wygląda pięknie i pasuje do wielu stylizacji – kolor jest jeszcze bardziej żywy niż na zdjęciach.

Płaszcz z dużymi klapami Nicola w kolorze cyrankowym

Płaszcz o ciekawym kroju i pięknym kolorze. Jest zapinany w pasie i do tego ma też pasek.

To już wszystko – mam nadzieję, że po tym poście też schowacie zimowe kurtki do szafy i zapragniecie mieć coś kolorowego.

Tak jak obiecałam, mam dla Was kod na płaszcze Talia 15% (działa też na outlet, więc można kupić płaszcz już za 200 zł!) – kod ważny do końca marca – nebule15

A jeśli szukacie ubrań dla dzieci to tu macie Polskie marki odzieżowe dla dzieci

Idealny płaszcz:

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Święta z jajem – nasz pomysł na wielkanocny stół

  • DOM
  •  komentarze [13]

Odkąd mieszkamy w nowym domu mam ogromną chęć na dekorowanie i ozdabianie naszej przestrzeni. Ciężko się do tego przyznać, ale trochę brakuje mi wybierania materiałów do domu, dlatego teraz wyżywam się w dodatkach. Już się cieszę na nasz pierwszy, wspaniały, specjalny stół wielkanocny w nowym domu.

Właśnie zawitała do nas wiosna, więc przyszedł czas na zmianę dekoracji na bardziej energetyczne i wesołe. A już niedługo Wielkanoc, dlatego chciałabym Was zaprosić do zainspirowania się naszymi wesołymi akcentami.

Partnerem dzisiejszego wpisu jest szwedzka marka Jotex, która niedawno wkroczyła też na polski rynek. Ich produkty przeglądałam już wcześniej na zagranicznych blogach. Wzornictwo jest nietypowe, często z przymrużeniem oka, a jakość wykonania doskonała. Mam wrażenie, że zdjęcia aż tak nie oddają wykończenia i detalu, ale są to produkty na wiele lat. Oprócz dodatków jest też stylowe oświetlenie, dywany, meble, pościel – a wszystko w ciekawym designie i niebanalnej formie. Ja już wypatrzyłam sobie meble i dodatki do ogrodu 🙂

Jeszcze 2 lata temu każde święta spędzaliśmy u rodziny, więc nawet nie potrzebowaliśmy żadnych świątecznych dodatków. Teraz jest zupełnie inaczej, bo w końcu mamy miejsce żeby do nas zaprosić bliskich. Do tego mam też znacznie więcej miejsca w szafkach i mam gdzie trzymać wszystkie dekoracje.

Dziś pokażę Wam nasz pomysł na wielkanocny stół i dekoracje wiosenne domu

Linki do wszystkich produktów będą przy zdjęciach, a na końcu będzie czekał na Was rabat na wszystkie produkty Jotex

wielkanocny stół

Nasz stół wielkanocny jest inspirowany naszym wnętrzem (w stylu mid-century modern). Lastryko i nakrapiane powierzchnie bardzo przypominają mi przepiórcze jaja. Nieregularne ciapki idealnie tutaj pasują, a przy okazji podkładki będę mogła też wykorzystać na inne okazje.

Drobiazgi na stół wielkanocny:

  • bawełniane podkładki THILDA w lastryko: KLIK
stół wielkanocny - bawełniane podkładki THILDA w lastryko jotex

Zawsze miałam też na liście marzeń złote sztućce – nasze są wykonane ze stali nierdzewnej, są lekko matowe i mają idealny odcień

  • Złote sztućce SIMPLICITY KLIK

Całość prezentuje się naprawdę ciekawie i będzie nam służyć też na co dzień

Złote sztućce SIMPLICIT - jotex -wielkanocny stół

Mamy też duże kamionkowe talerze, które bardzo ciekawie prezentują się w nowoczesnym wnętrzu i z dodatkami z lastryko

  • Zestaw talerzy z kamionki AVIANA KLIK

Na pewno też zwróciliście uwagę na urocze zające przeznaczone do jajek na miękko

  • 2 kieliszki na jajka WYNNE KLIK

Muszę się też przyznać, że polowałam na TE kieliszki na jajka, ale tak szybko się wyprzedały, że nie miałam szans

kieliszki na jajka na stół wielkanocny- jotex

Od dłuższego czasu szukałam też większego talerza na różne przekąski – taki który można postawić na stole, jak przyjdą goście i do każdej przegródki włożyć coś innego

Znalazłam taki w Jotex

  • Półmisek z porcelany dolomitowej z przegródkami w kształcie muszli ostryg MILENA KLIK
stół wielkanocny - Półmisek z porcelany dolomitowej z przegródkami w kształcie muszli ostryg MILENA jotex

Pokażę Wam też świetne szklanki, które od razu mi wpadły w oko, bo mają to „coś” – unikalny design, a dzięki niedużym wypustkom dobrze trzymają się w ręku i nie wyślizgują dzieciom

  • Komplet 8 szklanek, wykonanych ze szkła bez kadmu OTTIE KLIK
stół wielkanocny - szklanka OTTIE  firmy jotex

Fajnym akcentem wiosennym jest też maselniczka w kształcie kury

  • Maselniczka EVIE z porcelany dolomitowej KLIK
Maselniczka EVIE z porcelany dolomitow - stół wielkanocny

Na stole leżą też dwa duże nakrapiane jaja, które później mogą służyć do różnych celów np. przechowywania lub na sosy

  • miska z pokrywką z porcelany dolomitowej ZARIA KLIK

Mamy też miseczki na sałatki z ozdobnym frezem w stylu vintage

Muszę Wam jeszcze pokazać świetną dużą misę, która idealnie nadaje się na ciasta, owoce, na sałatę – wygląda obłędnie

Misa AMABELLA jotex - na stół wielkanocny

Lubię mieć w domu cięte kwiaty lub gałązki z pączkami i w Jotex znalazłam 2 idealnie wazony

  • Duży wazon ceramiczny RUBY KLIK

I drugi – niższy z delikatnym frezem

  • wazon MARY KATE KLIK

Energetyczna poszewka na poduszkę dodaje ciekawego charakteru wnętrzom (w Jotex jest mnóstwo pięknych i do tego mają zestawy po 3 pasujące do siebie)

  • Poszewka z bawełny z haftowanym wzorem KLIK
Poszewka z bawełny z haftowanym wzorem jotex
zdjęcie salonu

A na koniec pokażę Wam jeszcze moje ulubione filiżanki na kawę

  • 4 filiżanki z porcelany dolomitowej DITZA KLIK

To już wszystko – mam nadzieję, że wpis Wam się spodobał i wpadło Wam coś w oko.

stół wielkanocny  i naczynia od jotex

PS. Zanim zaczniecie pytać jak zrobiłam te niebieskie jajka – wróćcie do wpisu – Jak zrobić pisanki

Jeżeli podobają się Wam takie wnętrzarskie wpisy kliknijcie „Lubię to” na Facebooku

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej