kontakt i współpraca
Kamperami jeździmy na wakacje już od kilku sezonów. Bogatsi o nabyte na tych kilkunastu wyprawach doświadczenia – zdecydowaliśmy się kupić kampera alkowę! I w tym wpisie opiszemy dlaczego akurat nasz wybór padł na dokładnie ten model – Benimar Sport 344 T26 Northautokapp.
Naszą przygodę z kamperami rozpoczęliśmy kilka sezonów temu. Najpierw wypożyczaliśmy, i wam też to proponujemy! Sprawdźcie się wpierw – czy ten model podróżowania wam w ogóle odpowiada! Jak to kiedyś ktoś satyrycznie ujął – kamperowanie to „podróżowanie jak biedak za ogromne pieniądze”:). My uważamy, że żadna forma podróżowania, nie dała nam takiej bliskości z naturą i takiej frajdy! Natomiast absolutnie rozumiemy, że są ludzie, którzy będą przedkładali formułę all-inclusive!
Od 3 lat posiadamy campervana Ford Nugget Plus z zabudową Westfalia. Poznaliśmy już od podszewki plusy i minusy podróżowania campervanem i cóż… W zeszłym sezonie miarka się przebrała:) Rozpoczęliśmy poszukiwania czegoś większego! Rozwinę więc temat – campervan vs. alkowa:
Punkt 1 – w porównaniu campervan vs. alkowa – campervan ma mniejszą masę i opory powietrza, można mieć w nim cięższą nogę, natomiast wtedy oczywiście robi się wir w baku i koszty paliwa szybują. Alkową pojedziesz wolniej, ale ze względu na opory powietrze w przypadku obu moich Fordów, średnie zużycie jest… identyczne!
Łatwiejsze parkowanie – zdecydowanie tak, zwłaszcza dla początkujących jak my kilka lat temu – to było jedno z kryteriów dla których zdecydowaliśmy się właśnie na coś mniejszego.
Fakt, że auto wygląda jak typowy busik, sprawia że mniej rzuca się w oczy. Natomiast wprawne oczy „profesjonalisty” i tak od razu dostrzegą gniazda prądu czy wlew wody i kogo ma skusić do złego – skusi.
Jako, że campervan nie ma w pełni funkcjonalnej łazienki/toalety/prysznica – tak naprawdę ciężko o częste kuszenie się na „stealth camping”. Więc ta możliwość też raczej pozostaje w sferze bardziej teoretycznych niż praktycznych zalet.
Ostatni z wymienionych plusów – tak – jako, że campervan (nawet tak długi jak Nugget Plus – 5,4m) nie jest wcale dłuższy niż wiele osobówek czy vanów. Mieści się więc w miarę wygodnie na dowolne miejsca parkingowe. Jedyne ograniczenie to może wysokość, przez którą nie da się wjechać do wszystkich parkingów podziemnych. Ale nam służy wiernie jako drugie auto. Bardzo go doceniam kiedy wiozę dzieci na jakieś zajęcia pozalekcyjne, inni rodzice często po prostu siedzą za kółkiem w swoich osobówkach czekając na swoje pociechy. Ja tymczasem mogę się wygodnie w tym czasie położyć z książką albo nawet… udać na drzemkę:)
No więc nasze doświadczenie jest takie – campervan będzie doskonałym wyborem jeśli podróżujcie we dwoje! Ewentualnie póki dzieci są jeszcze małe i nie przeszkadza im spanie razem. Nie odczujesz tak bardzo minusów jeśli twój model podróży to szybki transfer na 5 gwiazdkowy camping i przebywanie tam non stop 2 tygodnie!
Wtedy campervan skutecznie zamaskuje swoje minusy. Rozstawisz go raz a dobrze, podłączysz na stałe do prądu by chodziła wentylacja i zapewniała przyjemną temperaturę. Rozstawisz majdan zewnętrzny, kuchnię, szafki, stolik i krzesła czyli zewnętrzny salon – wtedy będzie super.
Nasza historia była po prostu taka, że wybraliśmy się campervanem na 6 tygodniową objazdówkę… właściwie codziennie nocleg gdzie indziej. I o ile, tak, Nugget sprawdził się jako wygodny w prowadzeniu, ale za to przyprawił mnie o garba już po 2,3 dniach w podróży. Rano trzeba było wszystko składać i konfigurować w pozycji do jazdy. Potem kilka godzin na drodze. A wieczorem rekonfigurowanie przestrzeni do spania.
To co rano przekładałeś rano z siedzeń kierowcy i pasażera żeby złożyć łóżka, przekładasz tam teraz z powrotem. Wiedząc doskonale, że za kilka godzin znów przydzie ci powtórzyć to ćwiczenie. I tak w kółko Macieju i znikąd pomocy:) Ta męcząca logistyka, sprawiła że desperacko uchwyciłem się pomysłu, że nasz kolejny camper będzie przeciwieństwem Nuggeta!
Nasza rodzina to 2 dorosłych i powoli 2 nastolatków (14 i 10 lat). Dojrzała w nas decyzja, że tym razem będzie to pełnowymiarowy kamper. Ale co wybrać – integra. półintegra, alkowa?
Z każdym z rodzajów mieliśmy już do czynienia. Każdy ma trochę inny charakter i swoje zalety. Nie mogliśmy się zdecydować bez poważnego rozejrzenia się po rynku. Dlatego pojechaliśmy po prostu na targi camperowe. Zarezerwowaliśmy sobie 2 dni, na to żeby w spokoju wejść, dotknąć, poczuć – posłuchać o wszystkich istniejących na rynku rozwiązaniach.
No i to było najlepsze co mogliśmy zrobić. Zanim obejrzeliśmy wszystkie opcje, alkowa nie ukrywam nie była na czele naszej listy. Ten charakterystyczny garb nad szoferką, może wizualnie nie porywać. Niewątpliwie wymaga dodania w swojej mapie mentalnej samochodu kolejnego wymiaru. Już nie tylko trzeba mieć na uwadze szerokość samochodu wjeżdżając w bramki – ale również wysokość! Do tego aerodynamicznie na pewno nie pomaga – to bez dwóch zdań nie są zalety tego rozwiązania.
Natychmiast po wejściu do jakiejkolwiek alkowy, po prostu czuję się ta przestrzeń! Jest wielki pełnoprawny salon, jest duuuużo miejsca nad głową. Nawet w integrach nie czuliśmy, że jest aż tak przestronnie.
pierwsza to alkowa, na której można się położyć, odciąć od reszty towarzystwa zasłonką i otulić się ciepłą kołderką i swoją prywatnością:) Druga podobna strefa jest na tyle auta – czy to łóżko king- czy queensbed – również możemy zasłonić zasłonką. Ułożyć tam i odciąć od reszty kolejnego podróżnika. W końcu 3 strefa – „salon”.
Nawet jak dwoje dzieci śpi już na alkowie i na tyle – wy wciąż możecie trochę „pourzędować” z książką czy filmem w swoim salonie.
Czy to w półintegrach czy nawet w integrach – czyli autach, które nie mają łóżka w alkowie – drugim miejscem do spania jest właśnie salon. Aby zmieścić w nim drugie czy nawet czasem drugi i trzecie łóżko – potrzebna jest konstrukcja z reguły z jakimś opuszczanym z góry łożem. Jeśli ma być ono duże i wygodne = zajmuje dużo przestrzeni. Często, gęsto jego rozłożenie utrudnia, rób wręcz czasem uniemożliwia wchodzenie czy wychodzenie z campera!
Z tego właśnie względu, uznaliśmy, że to właśnie alkowa zapewnia największą wygodę i niezależność od „stanu skupienia” reszty współpodróżników! Nawet kiedy oni już pójdą spać, w kamperze typu alkowa, wciąż masz strefę gdzie możesz żyć/pracować.
Czyli wygrywasz wolny wieczór ale i co równie ważne PORANKI. Przy systemie który blokuje ci łóżkiem wyjście – pośpisz tyle ile pierwsza osoba, która wstanie! A w alkowie, każdy z wszyskich łóżek, może po cichutku wyjść nie naruszając cennych minut snu reszty współlokatorów!
Reasumując konfigurację miejsc do spania w naszej alkowie są to:
Jest to więc owszem, 6 miejsc do spania – natomiast w tym scenariuszu każde z łóżek jest po prostu dwuosobowe. Jeśli macie potrzeby na pojedyncze łóżka, szukajcie aut z konfiguracją łóżek piętrowych.
Jest też słuchajcie opcja, dla tych z was, których alkowa nie pociąga – zobaczcie szczegóły właściwie bliźniaczego modelu – tylko bez alkowy a z opuszczanym w salonie 2 osobowym łóżkiem – TUTAJ
Jeszcze słowo komentarza – tylne łóżko w Benimar Sport 344 jest ruchome! Chodzi o to, że łóżko które jest w tylnej części kampera – jest jednocześnie dachem garażu (tak się nazywa w kamperze bagażnik:)). To oznacza, że jeśli potrzebujecie więcej miejsca na bagaże, rower, skuter – unosicie łóżko. A po wyjęciu tych wyższych bagaży, możecie to łóżko obniżyć by zyskać więcej przestrzeni nad głową. Jest to super elastyczne, genialne w swej prostocie rozwiązanie!
Pewnie nie każdy porwałby się na wyjazd kamperem w 6 osób. Pewnie nie każdy uznałby jechanie tyłem do kierunku jazdy za komfortowe (2 siedzienia jadą tyłem). Natomiast zdradzę wam pewną tajemnicę… NIKT TEGO NIE SPRAWDZA!
Naprawdę!
Możecie mieć nominalnie 6 osobowego campera – a ruszyć nim w trasę np. w 4 osoby! Cieszyć się tą dodatkową przestrzenią. Czuć się przez nią wręcz rozpuszczony:)! Mając auto zarejestrowane na 6 osób – możecie przewozić nim mniej. Za to w drugą stronę to nie działa. Jeśli kupicie kampera 4 osobowego – to 4 osoby to już wasz max.
A tutaj proszę – jeśli macie ochotę, porwać za wycieczkę babcię i dziadka – voila! Ten model wam to umożliwia.
Dodatkowo – choć nasza rodzina jest mniejsza, to wybierając właśnie ten model, braliśmy pod uwagę, że będziemy go również wypożyczać! I dlatego pożądana była przez nas jak największa elastyczność – otwarcie się również na klientów, którymi mogą być rodziny 5-cio czy nawet 6-cio osobowe!
Słowo wyjaśnienia co się kryje pod kryptonimem Northautokapp. Zamysł pierwotnie ponoć był taki, że tak zmodyfikowane pod zimowe warunki kampery, miały być sprzedawane do krajów skandynawskich. Obecnie są jednak dostępne dla klientów z całej europy. A to są doskonałe wieści dla amatorów białego szaleństwa! My zdecydowaliśmy się na Northautokapp ponieważ on zapewnia w sobie pakiet zimowy czyli:
i powyższe rzeczy to tzw. Winter Pack, a oprócz tegoż zimowego pakietu Northautokapp ma dodatkowo:
Wszystko powyższe oznacza, że jak najbardziej można wybrać się na camping na narty! Rury z ogrzewaniem są podciągnięte również do garażu – można więc w nim spokojnie wysuszyć przez noc buty/sprzęt.
Ogrzewanie – webasto działa na ropę, którą po prostu ciągnie sobie z baku. Trzeba pamiętać, żeby przed zadomowieniem się na campingu zatankować – ale potem już ustawiasz sobie pożądaną temperaturę i nie musisz się przejmować gazem/butlami itd. itp. Nam ostatnio po prawie tygodniu stania w Alpach na mrozie pożarło nawet niecałą 1/3 baku.
Kryje się w takim zimowym camperowaniu prawdziwa magia. Możesz codziennie parkować pod innym stokiem, i prosto po śniadaniu wskakiwać w sprzęt narciarski i ruszać przed siebie nartostradą.
I znów – wracając do konceptu wypożyczania komercyjnego – dzięki wyposażeniu Northautokapp – podwajasz sezon! Nie musisz się ograniczać do udostępniania kampera tylko na majówkę i wakacje! Możesz zarabiać na wynajmie przez okrągły rok!
Wysokość: 308 cm / Szerokość: 230 cm / Długość: 748 cm
Tak, auto jest pakowne i dość spore! Natomiast cały czas mówimy o kategorii samochodów do 3,5t – czyli – co ważne jak będziemy je wypożyczać – wystarczy na nie prawo jazdy kategorii B.
Jak wiecie my mieszkamy na co dzień w Białymstoku… Co nas skłoniło do sięgnięcia po dealera, który jednak nie jest najbliższy nam geograficznie?
Kiedy na targach natrafiliśmy na ich stoisko, byliśmy już po obejrzeniu chyba setki kamperów, wciąż jendak jak te goryle we mgle. Koncepty czy brać integrę, półintegrę czy alkowę zmieniały się wraz z kolejnym modelem jaki akurat wpadał nam w oko. Nie wiedzieliśmy nawet za bardzo na co zwracać uwagę przy wyborze…
To profesjonalny zespół z Gorzowa, że tak powiem zbadał nasze potrzeby (zidentyfikowali nawet takie, o których nie wiedzieliśmy, że istniały:)) I kiedy już udało nam się wszystko zdefiniować – okazało się, że wybór jest właściwie tylko jeden! Okazało się, że Benimar SPORT 344 T26 NORTHAUTOKAPP był po prostu stworzony właśnie pod nas!
Naturalnie, aby zbadać rynek – obeszliśmy przed podjęciem decyzji wszystkich innych dealerów, którzy mieli ten model w ofercie… po czym wróciliśmy do Kampery Gorzów – gdyż to tylko u nich odnaleźliśmy odpowiadającą nam konfigurację!
Okazało się, że to właśnie oni są matką/ojcem konfiguracji – gdzie to auto jest wyposażone w automatyczną skrzynię biegów (wszyscy inni mieli tylko opcje z ręczną przekłanią!). Do tego światła halogenowe, reflektory biksenonowe ze światłami do jazdy dziennej LED, reflektory z doświetleniem kąta skrętu, silnik FORD 165HP, kabiną nie białą a w kolorze Magnetic Grey, 16″ alufelgi – żeby wymienić tylko tych kilka „drobiazgów”.
Wszystkie szczegóły konfiguracji znajdziecie na ich stronie – TUTAJ – natomiast to oni właśnie są autorami tej konfiguracji, które zdobyła w naszych oczach największe uznanie. Warto pytać o dostępność, bo wygląda na to, że super się sprzedaje.
Nasze pierwsze wrażenia relacjonowaliśmy wam na bieżąco – myśmy bezpośrednio po odebraniu, od razu pojechali na camping na narty! Pomógł więc też fakt – że modele Sport, są właściwie od razu gotowe do campingowania. Dostajecie w zestawie takie rzeczy jak chemia do toalety, kabel zasilający 230V, gaśnica, trójkąt ostrzegawczy, kamizelki odblaskowe… drobna rzecz a cieszy!
Zresztą jeśli czegokolwiek z akcesoriów wam jeszcze zabraknie – możecie też je na miejscu nabyć w sklepie turystycznym w salonie!
Tu też w dobraniu dodatkowego osprzętu wsparli nas swoim doświadczeniem specjaliści z Kampery Gorzów. Choć np. sami nie jesteśmy fanami Telewizji w podróży, zwrócili naszą uwagę, że często jest to dość istotny aspekt kiedy ktoś wypożycza. Zdecydowaliśmy się więc dobrać odbiornik TV. Do tego obowiązkowo klimatyzacja – to też jest często deal-braker przy komercyjnym wypożyczaniu. Oto zresztą cała lista:
I cóż, na zimowym, narciarskim wyjeździe wszystko nam się bardzo dobrze sprawdziło. A za podsumowanie niech posłuży jeden wniosek po tych paru dniach w naszym nowym camperze. Na wyjazd naszym dotychczasowym campervanem NIKOGO z naszej rodziny już nie przekonam!
Solennie mi to zastrzegli:)
Miejsca na najlepszych campingach wyprzedają się bardzo szybko i to jest właśnie ten czas, kiedy warto zrobić rezerwację. Jeśli szukasz miejsca na wakacje w domku, kamperem lub pod namiotem i zależy Ci na sprawdzonych rekomendacjach, ten ranking najlepszych kempingów powstał właśnie dla Ciebie.
Muszę przyznać, że na wakacje na kempingi jeździmy od niedawna. Przez lata wybieraliśmy hotele lub apartamenty, bo wydawały się prostszym i bardziej oczywistym rozwiązaniem. Ale odkąd pojechaliśmy pierwszy raz na camping, coś się zmieniło. Dziś trochę dziwnie czujemy się w hotelu. Brakuje nam tej swobody, przestrzeni, porannej kawy przed kamperem i pięknych widoków od razu po wstaniu.
Co wyróżnia ten kemping?
Camping jest bardzo duży i oferuje wiele atrakcji – można tu spędzić cały tydzień bez nudy, nie wychodząc za mury.
Więcej info TUTAJ
tu macie cały wpis z naszego pobyty w Marina di Venezia
Z całego serca polecamy ten kemping na pierwszy wyjazd – to miejsce, które w najpiękniejszy sposób pokazuje, jak mogą smakować wakacje w rytmie slow. Jestem pewna, że kiedy poczujecie tę wolność, poranną kawę na świeżym powietrzu i wieczory pełne spokojnej, rodzinnej atmosfery, trudno będzie wrócić do innego stylu odpoczywania. To właśnie tutaj można naprawdę zakochać się w kempingu – i już zawsze chcieć podróżować w ten sposób.
więcej szczegółów TUTAJ
a tu nasz wpis z pobytu na Camping Istra Premium Resort
Co wyróżnia ten camping?
hu Park Albatros village w Toskanii to miejsce, które od pierwszej chwili daje prawdziwy wakacyjny klimat – dużo zieleni, sosnowy las i spokojna okolica blisko morza (do morza jest 800 metrów).
Niesamowite są baseny tzw. lagunowe. To oznacza, że nie są wyłożone płytkami, ale taką miękką okładziną. Naprawdę jako rodzic możesz się całkowicie wyluzować i nie martwić o chlapiące się w nim dzieciaki.
więcej info TUTAJ i TUTAJ
a tu nasza relacja z pobytu na kempingu hu Park Albatros Village
Ten kemping jest naprawdę wyjątkowy – byliśmy tu kilka dni i naprawdę odpoczęliśmy. Niestety nie można tu wjechać kamperem lub autem z przyczepką. Dla gości dostępne są tylko domki w różnych standardach.
Wyobraź sobie, że codziennie budzi Cię szum fal, bo stoisz kamperem w pierwszej linii brzegowej – nie musisz nawet chodzić na plażę – po prostu na niej mieszkasz. Niesamowite uczucie 🙂
więcej info TUTAJ oraz TUTAJ
tu macie wpis z naszego pobytu na Mon Perin
Ten camping jest naprawdę wyjątkowy i jeżeli szukacie klimatycznych miejsc to bardzo go polecamy – szczególnie jeżeli lubicie jeździć na rowerach.
strona kempingu TUTAJ
tu nasza relacja z pobytu na campingu Maroadi
Co wyróżnia ten camping:
Camping Porto Sole to świetny wybór dla tych, którzy marzą o wakacjach tuż przy Adriatyku, z widokiem na turkusową wodę i klimatyczne miasteczko Vrsar w tle. Kemping łączy bezpośredni dostęp do morza z dobrą infrastrukturą – są baseny, restauracje i sporo aktywności, ale bez przytłaczającego resortowego klimatu. To miejsce, w którym naprawdę czuć śródziemnomorski luz i można odpocząć w swoim tempie.
a tutaj nasz wpis o pobycie na campingu Porto Sole
Jeżeli szukacie miejsca na odpoczynek to Camping gorący potok będzie idealny. Choć większość miejsc to pitche na kampery i przyczepy macie też możliwość spania w domkach.
więcej informacji TUTAJ
Caravan Park Sexten to camping, który pokazuje, że caravaning może mieć naprawdę luksusowe oblicze. Położony w sercu Dolomitów, zachwyca widokami, świetną infrastrukturą i strefą wellness, która pozwala odpocząć po dniu w górach. To miejsce dla tych, którzy chcą połączyć bliskość natury z wysokim komfortem i wyjątkowym klimatem alpejskiego resortu.
Tutaj nasz wpis z pobytu na Caravan Park Sexten
Camping Union Lido Mare to jedno z najbardziej znanych i rozbudowanych miejsc kempingowych w Europie – nad Adriatykiem, który oferuje coś znacznie więcej niż standardowy pobyt pod namiotem czy w kamperze. Jest naprawdę duży i nie da się tu nudzić.
Więcej szczegółów TUTAJ i TUTAJ
Najlepsze kempingi to nie tylko piękne miejsca na mapie Europy, ale przede wszystkim przestrzeń do odpoczynku – bez pośpiechu, bez hotelowych schematów i bez kompromisów. To wakacje, w których liczy się swoboda, bliskość natury i czas spędzony razem.
Jeśli zastanawiasz się, które najlepsze campingi wybrać na rodzinny wyjazd, mam nadzieję, że to zestawienie pomoże Ci podjąć decyzję z większą pewnością. Każde z tych miejsc zostało sprawdzone w praktyce – z dziećmi, z kamperem, z realnymi oczekiwaniami wobec jakości i komfortu.
Bo najlepsze campingi to nie te z największą liczbą gwiazdek, ale te, do których chce się wracać. A kiedy raz poczujesz ten styl podróżowania, bardzo możliwe, że stanie się on Twoim ulubionym sposobem na wakacyjny reset.
Tu łapcie relację z naszej wizyty w LEGOLAND Billund a tu oddzielnie z LEGOHOUSE
A tu polecam Najlepsze parki rozrywki w Europie – lista TOP 10
Przyznaję, nigdy by nie wpadło mi do głowy żeby pojechać na camping na narty. Owszem: hotele, apartamenty lub pensjonaty, ale camping? No w życiu! To była spontaniczna decyzja i mieliśmy mnóstwo obaw. A czy wyjazd się udał i czy polecamy taki sposób na wyjazd na narty? O tym właśnie jest ten post.
Miałam zapisanych kilka miejsc, ale wybraliśmy właśnie TEN, bo spełniał wszystkie nasze kryteria na wyjazd zimowy! I to była bardzo dobra decyzja. Spaliśmy w naszym, nowym kamperze, który odebraliśmy tego same dnia z salonu. Nasz kamper ma pakiet zimowy Northautokapp. Jest to parę udogodnień, które sprawiają, że nawet na największym mrozie w naszym domku na kołach jest cieplutko i przytulnie.
Co miało wpływ na wybór tego campingu na narty:
Jako, że to miał być nasz pierwszy wyjazd na camping na narty wybraliśmy miejsce, które spełnia te wszystkie warunki! Wybraliśmy się do Caravan Park w Sexten we włoskich Dolomitach i też was tam zapraszamy!
Tak, jest potrzebna. W takich miejscach sezon jest cały rok i warto zrobić rezerwację. Natomiast jako, że nie znaliśmy dokładnej daty kiedy uda się nam zarejestrować campera – robiliśmy naszą rezerwację na raptem 5 dni przed przyjazdem.
Za 5 dni na parceli comfort za naszą czwórkę podstawowy pakiet kosztował 275 euro – skibusy dla całej rodziny na cały pobyt są już w cenie!
O tym będzie dalej więcej w szczegółach, ale my wybraliśmy droższy pakiet – z basenem i saunami. Caravan Park Sexten ma niesamowite wręcz SPA a dbając o to, aby nie było w nim tłumów, limitują ilość gości przez ograniczenie wizyty do 2,5h dziennie – i wymuszają rezerwację o której godzinie chce się przyjść.
My wybierając wolność wyboru – wzięliśmy pakiet od razu z opłaconymi basenami/saunami. Wtedy można przychodzić na basen bez umawiania się! Zapłaciliśmy za ten wygodny pakiet 400 EUR w przypadku naszej rodziny (2 dorosłych i 2 dzieci). To cena sumaryczna i za pobyt i za baseny naturalnie!
Kiedy przyjechaliśmy na miejsce przywitała nas piękna, zimowa aura. Wlaliśmy wodę do campera (robimy to po przyjeździe na miejsce 100l wody to dodatkowe 100kg wagi) i pojechaliśmy na naszą parcelę (nasz numer to 58). Była przepiękna! Chyba nigdy nie staliśmy w tak uroczym miejscu. Z tyłu szumiał malutki górski strumyk, a my byliśmy otoczeni z każdej strony górami. Pitche na campingu Caravan Park Sexten mimo sporego obłożenia – zapewniają spora dozę intymności.
Odwiedziłam jeszcze campingowy sklep i zobaczyłam, że jest tam naprawdę szeroki asortyment. Zaczynając od lokalnych produktów spożywczych przez akcesoria campingowe, po ubrania outdoorowe.
Rozłożyliśmy się i utrudzeni po podróży popędziliśmy regenerować się na basen. Strefa basenowa znajduje się w centralnej części campingu i muszę to przyznać: TO NAJLEPSZY BASEN NA JAKIM BYLIŚMY W ŻYCIU.
Absolutnie fenomenalne miejsce pod każdym względem. Zaczynając od designu, który łączy w sobie surowy kamień, drewno i ogień. Tak, zarówno w strefie basenowej, jak i w saunach są paleniska opalane drewnem – robią niesamowitą atmosferę.
TIP: jeżeli chcecie uniknąć dużej ilości osób, to pójdźcie na 2,5 h przed zamknięciem
Na środku znajduje się duży basen gdzie chodząc po jego dnie – nie idziemy po płytkach – tylko po DROBNIUTKICH CIEPŁYCH KAMIENIACH, które masują zdrożone nartami stopy! To prosty a wręcz genialny patent, z którym do tej pory nie spotkaliśmy się nigdy i nigdzie…
Przez rozsuwane drzwi możecie wypłynąć na zewnątrz i wyobraźnie sobie ten widok: śnieg, góry i surowy klimat Tyrolu. MAGIA!
Wokół basenu są również: kamienne jacuzzi, lagunowy brodzik dla dzieci z piaskiem i zabawkami, zimna studnia z wodą, mniejszy basen. Ale to nie wszystko: w tej strefie są zawieszone leżaki nad wodą – cudownie jest się tam zrelaksować po całym dniu.
Ale to nie wszystko: jeżeli pójdziecie na górę to znajdzie tam 2 duże jacuzzi zewnętrzne z hydromasażami.
Saunarium: ważna rzecz – ta strefa jest beztekstylna – do saunarium wchodzi się w ręczniku, a poźniej wchodzi do konkretnej sauny siada się na nim. To miejsce wpuszcza gości od 14 roku życia, ale 2 razy w tygodniu jest Family Day i można wejść z dziećmi (wciąż beztekstylnie).
Znajduje się tam aż 9 różnego rodzaju saun. Najwięcej jest saun fińskich, ale każda z nich jest na swój sposób wyjątkowa – są więc sauny klasyczne, ziołowe, ziemne, z sianem oraz biosauny. Mój mąż powiedział, że są to bezapelacyjnie najlepsze sauny w jakich był w życiu…
Wyobraź sobie, że jesteś w typowym parterowym domu z czasów Imperium Rzymskiego… otwarty dach, otaczają cię ceglane mury, jest wieczór. Siedzisz pod gwiazdami w ciepłej parującej wodzie, masującej twoje utrudzone (beztekstylne) lędźwia. W środku basenu ktoś ustawił palenisko. Ogień wesoło skacząc emituje obezwładniający zapach palonych szczap drewna. Para wodna z ciepłego basenu miesza się aromatami z paleniska. Powietrze wokół, orzeźwiające, górskie, mroźne – ale ty siedzisz cieplutko otulony przyjemnie ciepłą wodą i owiany balsamicznym, upajającym bukietem…
NIGDY w życiu nie byłem w tak magicznym miejscu – zamykasz oczy i przenosisz się w czasie. Nie wolno tam nigdzie robić zdjęć w tej części naturalnie ze względu na prywatność – tu więc tylko jedno, jakie udało mi się znaleźć na bookingu Caravan Park Sexten:
więcej zdjęć z tej części Wellness znajdziecie TUTAJ
Na terenie campingu są dwie restauracje: my korzystaliśmy z tawerny. Sprawdźcie godziny otwarcia, bo mogą być różne w zależności od terminu. Znajdziecie tam dania kuchni południowego Tyrolu, a także dania kuchni międzynarodowej (jest też menu dziecięce). Można również zamówić pizzę na wynos.
Camping jest bardzo dobrze przystosowany: są nawet łazienki dla psów.
Możecie wypożyczyć tam narty, narty biegowe, a od maja do października rowery górskie i elektryczne.
Jedna z kluczowych kwestii przy wyborze campingu na narty musi być dostępność stoków! Na Carvan Park Sexten – przez małą kładkę nad strumykiem wyjdziecie na uroczą ścieżkę w lesie. Tak naprawdę więc, ubieracie się w sprzęt w camperze – wyżej wspomnianą ścieżką w jakieś 15 min dojeżdżacie sobie na stok! A tam macie już 2 wyciągi na 2 strony gór i niniejszym połączenie do kilkunastu tras!
Po całym dniu jazdy wracacie sobie busikiem ten 1 przystanek na camping. Autobusy jeżdżą co pół godziny. Na koniec mój mąż zjechał z 2000m na zupełnie inny przystanek – ale i tak wygodnie i za darmo wrócił na camping. Te najbliższe stoki są otwarte do zmroku – teraz było to do około 16tej.
Jeśli nie jeździsz na nartach – możesz przejść się na spacer w kierunku stoków narciarskich (to około 40 min spacer). Polecam restaurację Zin Foux przy stoku albo możesz spróbować sił na nartach biegowych.
Na campingu Caravan Park Sexten znajdziecie 3 bardzo duże sanitariaty. Są bardzo ciepłe i komfortowe – w tym który był najbliżej nas pali się również kominek. To oddaje starania Caravan Park `Sexten o przytulność!
Możecie też zarezerwować prywatne łazienki – jest ich dużo. Jest bardzo czysto i przyjemnie. Jest też pralnia i miejsce do mycia naczyń. W sanitariacie znajduje się też maszyna do opróżniania chemicznej toalety (koszt to 2 euro i sam proces trwa 2 minuty).
Jeżeli zdecyduje się na ten camping na narty, to macie tu mnóstwo miejsc do jazdy. Spod campingu odjeżdża co pół godziny skibus (bilety są w cenie campingu). Przy meldunku dostajecie rozkład jazdy i przystanki.
Zaledwie dwa kilometry od Caravan Park Sexten mieści się dolna stacja wyciągu narciarskiego Signaue (1440 m n.p.m.). Należy ona do rozległego ośrodka Tre Cime / Drei Zinnen Dolomites. Stąd nowoczesna, ośmioosobowa gondola wwozi narciarzy na szczyt Stiergarten / Orto del Toro, położony na wysokości 2100 m n.p.m., gdzie czekają na Was trasy dopasowane do różnych poziomów zaawansowania. Cały kompleks Tre Cime/Drei Zinnen Dolomites oferuje aż 115 km tras rozmieszczonych na pięciu szczytach. Korzystanie z nich wszystkich umożliwia jeden wspólny skipass.
Jeżeli dopiero zaczynacie przygodę z narciarstwem i szukacie rodzinnego stoku to polecamy wysiąść na przedostatnim przystanku Baranci / Haunold. Stok jest położony przy miasteczku Innichen/San Candido. My również skorzystaliśmy z wypożyczalni nart na dole stacji. Jest tam kilka tras niebieskich, ale także czerwone i czarne. Są tam też restauracje, a wjedziecie wyciągiem krzesełkowym i orczykami. W okresie letnim jest tam dużo atrakcji dla dzieci. Polecam ścignięcie aplikacji 3 Zinnen Dolomites.
tu macie link do aplikacji Drei Zinnen – Apple, Android
Jednego dnia wybraliśmy się na wycieczkę do miasteczka, przespacerować się między klimatyczną zabudową południowego Tyrolu. Miejscowość słynie z urokliwego centrum z kameralnymi uliczkami, kawiarniami i sklepikami, w których łatwo poczuć lokalny, południowotyrolski klimat.
Jeżeli chcecie kupić pamiątki z wyjazdu lub kupić lokalne przysmaki, to polecam odwiedzić piętrowy sklep Schäfer (Eurospar) – każdy znajdzie coś dla siebie. Jeżeli Wasze dzieci są fanami włoskiej marki akcesoriów papierniczych Legami Milano, to właśnie tam je znajdziecie.
A po spacerze wstąpiliśmy do bardzo dobrej restauracji Haunold. Położona przy stoku Baranci / Haunold (po drugiej stronie ulicy – narciarze też z niej korzystają). Pyszne Tiramisu! A jeżeli będziecie z dziećmi, to zejdźcie na dół i po lewej stornie znajdziecie drewnianą salkę zabaw – Haunold Warrior.
W Caravan Park Sexten – link TUTAJ – spędziliśmy 5 dni i uważam, że jest to idealny camping na narty. Samo miejsce, jak i okoliczne atrakcje tak nas zauroczyły, że z pewnością tam wrócimy i to nie tylko w sezonie zimowym.
Jeżeli zastanawiacie się czy wyjazd na narty na camping to dobry pomysł – odpowiadamy bez wahania: to pomysł doskonały.
Jeśli jesteście jednak zwolennikami luksusu w tradycyjnym hotelowym wydaniu – rzućcie okiem na najlepszy hotel w górach dla rodzin z dziećmi w jakim byliśmy w Polsce!
A tu z kolei ukryta perełka niespełna 45 min od granicy Polski gdzie na nartach można jeździć CAŁY ROK – Druskienniki
Et voila – nadszedł czas na Prezentownik świąteczny nebule 2025! Zapnijcie pasy – to będzie odlot:):
Ten czytnik jest o tyle wyjątkowy, że obsługuje nie tylko e-booki, ale też… audiobooki! Tu więc łapcie link na 50 dni GRATIS w Storytel – TUTAJ
A kto lubi prezenty książkowe niech łapie najciekawsze książki świąteczne dla dzieci
Oto absolutnie subiektywy przegląd naszym zdaniem najlepszych seriali:
Czego twoim zdaniem brakuje na naszej liście – Najlepsze seriale TOP 100?
Jeśli przypadły ci do gustu nasze polecajki to tu łapcie najlepsze seriale Apple TV+, a tu – nasze najlepsze seriale Netflix a tu Najlepsze seriale MAX
Tu znajdziecie wpis z najlepszymi serialami Disney plus, tutaj TOP 20 SkyShowtime Polska
a tu Najlepsze bajki na Netflix a tu z kolei wpis w którym znajdziecie najlepsze bajki edukacyjne, dostępne też poza Netflixem
Jesień zawsze przychodzi po cichu. Najpierw są chłodniejsze poranki, potem zapach wilgotnych liści, aż w końcu przychodzi ten moment, kiedy zakładasz gruby sweter, parzysz herbatę z miodem i czujesz, że czegoś Ci brakuje. Czegoś spokojnego: prostego, bez ekranów, powiadomień i pośpiechu. Weekendowe wieczory aż proszą się o to, żeby wysypać 1000 elementów i się wyciszyć.
I właśnie w takie dni przypominam sobie, że jako dziecko uwielbiałam układać puzzle. Później w dorosłym życiu nigdy nie miałam na to czasu ani cierpliwości: praca, małe dzieci, wyjazdy. A teraz w końcu mogę spokojnie usiąść i oderwać się na chwilę od rzeczywistości.
Pewnego deszczowego wieczoru stwierdziłam, że zamiast oglądać kolejny serial, spróbuję czegoś, co pozwoli mi się naprawdę wyciszyć. I nie sądziłam, że taka „dziecinna” rozrywka okaże się moim nowym jesiennym rytuałem. Mam teraz kilka nowych pudełek puzzli i nie mogę się doczekać aż ułożę je wszystkie. Moje dzieci najpierw dziwnie na mnie patrzyły, a później same się przyłączyły.
Siedzisz, słuchasz, jak za oknem kapie deszcz i powoli zaczynasz widzieć sens w tym całym rozgardiaszu.Chaos też ma sens – tylko trzeba dać mu czas i trochę spokoju.
W pewnej chwili pojawia się ten moment, kiedy widzisz, że wszystko zaczyna się układać.
Kawałek po kawałku, z każdym kliknięciem czujesz satysfakcję, jakbyś odkładała na miejsce nie tylko element puzzli, ale też swoje myśli, emocje, wspomnienia.
Plansze Interdruk mnie zaskoczyły – solidne, trwałe, a jednocześnie delikatne w dotyku. Taka baza sprawia, że każdy element wpasowuje się idealnie, bez luzów, bez frustracji, z tym satysfakcjonującym „kliknięciem”, które daje poczucie porządku i spokoju.
Nadruk na papierze o strukturze lnu, kolory miękkie, nasycone, subtelne – takie, że można na nie patrzeć bez końca. Czuć, że każdy detal został dopieszczony. Puzzle Interdruk mają w sobie coś z eleganckiego i ozdobią każde wnętrze.
Każdy motyw to małe dzieło sztuki. I to wcale nie jest przesada – po ułożeniu naprawdę trudno je schować do pudełka. Chce się je oprawić, powiesić na ścianie, zostawić na pamiątkę.
Puzzle Interdruk są w 100% przyjazne dla środowiska i nadają się do recyklingu. Zostały zaprojektowane i wyprodukowane w Polsce – z ogromną dbałością o każdy detal – od jakości tektury, przez precyzję cięcia, aż po estetykę pudełka.
To czuć. W dotyku, w wyglądzie, w tym, że naprawdę chce się wyciągnąć kolejne pudełko i zacząć układać.
Puzzle panoramiczne dostępne np. TUTAJ
Więc siedzę sobie wieczorem: z kocem, herbatą `i myślę:
Nie wiedziałam, że tego potrzebuję. Ale puzzle Interdruk przypomniały mi, że spokój nie przychodzi znikąd – czasem trzeba zwolnić i zrobić coś dla siebie.
Puzzle dostępne np. TUTAJ
I właśnie za to je uwielbiam – za ten moment, gdy wszystko inne przestaje być ważne. Za to, że pozwalają odpocząć, odetchnąć i przypomnieć sobie, że nie wszystko musi być gotowe od razu.
Kiedy wkładam ostatni kawałek, zapada chwila ciszy – jakby świat na moment się zatrzymał.
Patrzę na obraz, czuję spokój i ból kręgosłupa;)
Niedługo zaczyna się ten wyjątkowy, gorący okres prezentowy – czas, kiedy z kubkiem herbaty w dłoni przeglądamy pomysły na podarunki dla najbliższych. I powiem Wam jedno: puzzle to zdecydowanie prezent, o którym warto pomyśleć. Nie tylko dla dzieci!
Bo puzzle mają w sobie coś uniwersalnego. Łączą pokolenia, pozwalają spędzić razem czas, ale też dają przestrzeń na chwilę dla siebie. To podarunek, który nie tylko bawi, ale też uspokaja i uczy cierpliwości. Każdy może podejść do nich po swojemu – jedni z zapałem układają w rodzinnym gronie, inni wolą sami.
te puzzle z pieskami dostępne np. TUTAJ, układ słoneczny TUTAJ
A poniżej na tych zdjęciach – sami zobaczcie jakie wyjątkowe i kosmiczne – puzzle z metalicznym efektem:
Sama, jeśli mam być szczera, chciałabym dostać kolejne pudełko z pięknym obrazkiem.
To też piękny gest – dać komuś coś, co nie jest kolejnym gadżetem, ale doświadczeniem. Puzzle to prezent z przesłaniem:
dużo wzorów znajdziesz np. TUTAJ, a już wkrótce te i wiele innych nowości będą dostępne w sklepach i w sieciach m.in Kaufland oraz Carrefour
Oto nasze subiektywne zestawienie – najlepsze seriale Apple TV+:
IMDb 8,1
Tytuł oryginalny: ShrinkingLiczba sezonów: 2Długość odcinka ok. 35 min
Jeśli chodzi o najlepsze seriale Apple TV+ to ten jest bezapelacyjnie nasz numer 1! W serialu tym maczali palce twórcy Teda Lasso. Jeśli to ci jeszcze nie wystarcza na rekomendację – w jednej z ról – Harrison Ford, który choć zarzekał się kiedyś, że nie będzie kręcił do telewizji… szalenie się cieszę, że nie dotrzymał słowa.
Dawno nie oglądaliśmy tak ciepłego serialu. Losy psychoterapeuty, który doświadczony życiem, zaczyna stosować niekonwencjonalną terapię dla swoich pacjentów. Wyniki jego podejścia rodzą niespodziewane perturbacje. Oglądając Terapię bez trzymanki – naładujecie swoje akumulatory tonami pozytywnej energii.
Terapia bez trzymanki: ZWIASTUN
Tytuł oryginalny: The StudioLiczba sezonów: 1Długość odcinka ok. 28 min
Niektóre odcinki Studia, są wybitne! A nawet te, które tak wybitne nie są – wybijają się ponad przeciętność. Seth Rogen wciela się w świeżo mianowanego szefa dużego studia filmowego. Spełniając marzenie swojego życia, staje przed niemożliwymi wyborami – jak połączyć sztukę z sukcesem komercyjnym? Jak managować oczekiwania Artystów przez duże „A”?
Pełnokrwista satyra na realia dzisiejszego Hollywood, upstrzona smaczkami jak udział Martina Scorsese czy Charlize Theron. Pełna dystansu, zakulisowych dram ale też bardzo inteligentnych puent.
Studio: ZWIASTUN
IMDb 8,3
Tytuł oryginalny: Slow HorsesLiczba sezonów: 4Długość odcinka ok. 42 min
W przeciwieństwie do seriali, w których czasem kolejne sezony nie trzymają poziomu – „Kulawe konie” – jakoś tak w człowieku rosną! A potem z sezonu na sezon robią się coraz smaczniejszym daniem. Jest to inteligentny thriller szpiegowski. Gary Oldman (który swoją drogą kradnie każdą scenę) – stoi na czele wydziału… nieudaczników. Agentów skompromitowanych, nieudolnych, zdegradowanych, odesłanych w niebyt.
Wiem, właśnie tym się różni od innych seriali szpiegowskich, że ci agenci – mimo, że też są z MI5 – są przeciwieństwem 007. Nie znajdziesz tu wartkiej akcji do jakiej przywyczaiły nas filmy o szpiegach! Przerost biurokracji, frustracja agentów… ale mimo tego, to właśnie oni, mierzą się na co dzień, z prawdziwymi zagrożeniami bezpieczeństwa kraju. Do tego inteligentny brytyjski humor i recepta na sukces murowana.
Kulawe konie: ZWIASTUN
IMDb 8,8
tytuł oryginalny: Ted LassoLiczba sezonów: 3długość odcinka: ok. 30 min
Kto by pomyślał, że serial w którym główną rolę grają optymizm, empatia, wiara w innych ludzi czy życzliwość będzie tym fenomenem, który ściągnie najwięcej nowych abonentów do Apple TV+!
Wracasz i wracasz do kolejnych odcinków, po kolejny zastrzyk ciepłej, szczerej, pozytywnej narracji! Majsterszykiem jest to, że serial nie ucieka od tak mrocznych tematów, jak depresja, toksyczna męskość, żałoba – ale w inteligentny sposób przekonuje nas do siły pozytywnego myślenia. Niezliczone nagrody a i spójrzcie na ocenę na IMDb… ta mówi sama za siebie!
Ted Lasso: ZWIASTUN
IMDb 7,7
Tytuł oryginalny: Presumed InnocentLiczba sezonów: 1Długość odcinka ok. 42 min
Za scenariuszem stoi twórca „WIelkich kłamstewek”. W roli głównej Jake Gyllenhaal. Galopujące tempo – każdy odcinek kończy się cliffhangarem. Ciężko jest oderwać się od ciągłych zwrotów akcji i nie włączyć kolejnego…
Pod płaszczykiem typowego thrillera prawniczego/sądowego – dostajemy inteligentną rozrywkę. Czasami zastanawiałam się czy naprawdę ważne jest kto zabił – tylko czy można to udowodnić i jak system prawny sobie z tym radzi? Dla fanów takich prawniczych batalii – bardzo solidna rozrywka.
Remake filmu z 1990 r. gdzie w główną postać wcielał się Harrison Ford.
Tytuł oryginalny: Your Friends & NeighborsLiczba sezonów: 1Długość odcinka ok. 50 min
Po trosze kryminał/thriller, ale też zarazem dramat obyczajowy i czarna komedia. Bohater odgrywany przez Jona Hamma, pewnego dnia budzi się cały zakrwawiony, w obcym domu, obok zwłok. Cofamy się w czasie i śledzimy jego perypetie. Klasyczna opowieść o upadku opowiedziana kto w jendej chwili traci wszystko. Pracę, rodzinę, majątek. Jest to sprawna satyra na klasy wyższe, a nasz bohater balansuje raz będąc sprawcą a innym razem ofiarą.
Bardzo mocną stroną serialu są bohaterowie drugoplanowi, ex-żona, przyjaciele, ex-partnerzy biznesowi, siostra. Każdy wnosi jak puzzel, obraz skomplikowanej bańki w jakiej żyją.
Serial od razu został zamówiony w 2 sezonach. Już nie mogę się doczekać jego drugiej odsłony
Znajomi i sąsiedzi: ZWIASTUN
IMDb 7,4
Tytuł oryginalny: Bad MonkeyLiczba sezonów: 1Długość odcinka ok. 50 min
Jak już wokół zrobi się całkiem szaro, buro i ponuro – jesiennie i zimowo – wtedy odpal „Małpi biznes”:) Nie jest to może jakieś arcydzieło, które odmieni twoje życie – ale na pewno pozwoli otulić ciepłem jesienne i zimowe wieczory, ciepłą bryzą prościutko z Florydy.
Vince Vaughn aktorsko cudowny! Doskonale odnajduje się w postaci cynicznego gliny, zawieszonego i degradowanego, bo nigdy nie zrobi tego o co się go prosi.
Tropikalny absurd i krocie czarnego humoru mogą wam pomóc rozświetlić nadchodzące długie zimowe wieczory.
Małpi biznes: ZWIASTUN
Tytuł oryginalny: ShantaramLiczba sezonów: 1Długość odcinka ok. 50 min
Pamiętam jak czytałam książkę Gregory’ego Davida Robertsa – byłam w czytelniczym niebie. To jedna z tych książek, kiedy wręcz nie wierzyłam, że coś może być tak dobre:) Kiedy dowiedziałam się, że Apple wziął się za nakręcenie serialu – nie mogłam być szczęśliwsza!
Tym większy mój niedosyt:( Owszem serial jest sprawnie nakręcony. Aktorzy wydają się jak najbardziej na miejscu. Apple dołożył starań by oddać klimat Bombaju – fabuła jest poprowadzona sprawnie. To co zaginęło to niuans, głębia, przemiany duchowe bohatera. Ot wyszła sprawna tak naprawdę przygodówka.
Mam więc dylemat komu go polecać… kto obejrzy serial, nie zrozumie fenomenu książki, a ten kto czytał książkę obawiam się może nie dotrwać do końca serialu…
Shantaram: ZWIASTUN
IMDb 7,8
Tytuł oryginalny: AcapulcoLiczba sezonów: 4Długość odcinka ok. 33 min
Z zupełnie niezrozumiałych dla mnie powodów – Acapulco stał się moim guilty pleasure. Jest w nim jakieś takie ciepło, bijące i z otoczenia w jakim jest osadzony geograficznie, ale i od każdego z bohaterów. Pewnie wszechobejmujący klimat hiszpańskojęzycznej telenoweli cofa mnie do oper mydlanych z dzieciństwa.
Naprawdę Apple TV stali się prekursorem i mistrzem kręcenia pozytywnych, ciepłych, optymistycznych klimatów.
Uważaj bo jeśli dasz szansę 1, 2 odcinkom perypetii Maximo Gallardo i jego wymarzonej pracy w jednym z resortów Acapulco lat 80-tych – możesz mieć kłopot się oderwać:)
Acapulco: ZWIASTUN
IMDb 7,6
Tytuł oryginalny: TehranLiczba sezonów: 2Długość odcinka ok. 45 min.
Choć 2 sezon Teheranu jest z 2022 roku – to ktoś komu tak jak jak nam przypadł do gustu Homeland – proponujemy taką właśnie inspirację. Za tą izraelską serią nabytą przez AppleTV stoi m.in. scenarzysta Faudy. Nie zdziwi cię więc, że to pełnokrwisty szpiegowski thriller.
Agentka Mosadu zostaje wysłana do stolicy Iranu z misją, w której nic nie idzie jak zaplanowane. Serial nakręcony z dużym rozmachem, w 3 językach (hebrajski, perski, angielski) – i dzięki temu zabiegowi nabiera dużo większej autentyczności niż hollywoodzkie produkcje.
Teheran: ZWIASTUN
IMDb 7,2
Tytuł oryginalny: PlatonicLiczba sezonów: 2Długość odcinka ok. 30 min
Próbując zaszufladkować sobie w głowie jak wam nazwać ten rodzaj komedii, napatoczyłam się na określenie cringe comedy. Nie da się tego krindżu przetłumaczyć na polski – a to właśnie jest słowo, które oddaje klimat serialu. Główne role grają Seth Rogen i Rose Byrne. Ona poświęciła kilkanaście lat na wychowanie 3 dzieci, on właśnie rozwodzi się z żoną. Nie widzieli się 5 lat…
ale zanim przeskoczycie do zbyt pospiesznych wniosków – wpierw spójrzcie na tytuł tego serialu. Owszem, próbują wystartować swoje życie na nowo, natomiast zakotwiczeni w tym jak się żyło przed dziećmi/ślubem – wpadają właśnie w krindżowe sytuacje.
Nie jest to serial, który wciągnie cię w binge watching – ale lekka, łatwo i bezpieczna rozrywka na wieczór (no może za wyjątkiem inspiracji do rzucania hulajnogami!)
Platoniczna przyjaźń: ZWIASTUN
Tytuł oryginalny: For All MankindLiczba sezonów: 4Długość odcinka ok. 1h
Czy istnieje takie określenie jak Vintage Sci-Fi? albo Sci-Fi Retro:)? Lądowanie na Księżycu – a po nim alternatywna wersja historii – tak naprawdę polecam wam nie oglądać zwiastuna, nie czytać nic o filmie – obejrzeć pierwszych parę minut i wtedy podjąć decyzję. Fenomenalne zdjęcia. Choć nie wszystkie odcinki są równe –nie potrafię przestać śledzić losów bohaterów i tak już od 4 sezonów…
Aaa – zapomniałem dodać – jeśli nie włączycie trailera to zacytuję tylko jedną z niego planszę: “From the creator of Battlestar Galactica and the producer of Star Trek…”
For All Mankind: ZWIASTUN
Tytuł oryginalny: FoundationLiczba sezonów: 3Długość odcinka ok. 53 min
Powiedzieć, że ruch aby porwać się na ekranizację kultowej serii Asimova był odważny to nic nie powiedzieć. Cieszę się jednak, że to właśnie Apple porwał się na takie niemożliwe przedsięwzięcie – bo tylko oni mają środki i czas. Jeśli chodzi o wynik – nie ma tu pośrednich opinii. Połowa widzów gani ich i krytykuje dając 1 gwiazdkę, a druga połowa daje maksymalne oceny.
Nie można powiedzieć, żeby serial trzymał się kurczowo oryginału. Właściwie używa go jako inspiracji, ale odważnie unowocześnia i jest reinterpretacją klasyki.
Na pewno trzeba przyznać, że jest bajecznie widowiskowy, nakręcony z rozmachem i bardzo w stylu Apple dba o estetykę. Dla fanów ambitnego Sci-Fi – lektura obowiązkowa.
Fundacja: ZWIASTUN
Tytuł oryginalny: MurderbotLiczba sezonów: 1Długość odcinka ok. 23 min
Jeśli jesteś fanem Sci-Fi i tak obejrzysz:) Robot ochroniarz, który zhackował swój moduł sterujący, zyskując wolną wolę. Mimo, że jest wyszkoloną zabójczą bronią, najchętniej spędzałby czas na oglądaniu kiczowatych seriali. Alexander Skarsgård, wspaniale ucieleśnia postać Mordbota.
Kogo będzie razić różnorodność rasowa drugoplanowych postaci, nie wiem czy zdzierży fakt iż Muderbot nie posiada pierwszorzędnych cech męskich oraz, że mówi o sobie używając rodzaju neutralnego. A dla kogo jest to w pełni uzasadniony zabieg autorki/tłumaczy – ma zapewnioną rozrywkę na kilka wieczorów.
Pamiętniki Mordbota: ZWIASTUN
IMDb 8,0
Tytuł oryginalny: Les Gouttes de DieuLiczba sezonów: 1Długość odcinka ok. 23 min
„Krople Boga” to kultowy japoński komiks! Wydawany przez 10 lat (2004-2014), to właśnie on enologicznie edukował mieszkańców kraju kwitnącej wiśni. To twórcy komiksu rozpropagowali wiele winnych etykiet, które potem osiągały niebotyczne ceny – ku zresztą często najwyższemu zaskoczeniu produkujących ich winiarzy:)
Mieszkająca w Paryżu Camille, ruszy do Japonii, gdzie po śmierci ojca – wybitnego znawcy win – ma szansę przejąć w spadku, prawdopodobnie najwspanialszą kolekcję win na świecie… Wpierw musi jednak udowodnić, w pojedynku z protegowanym ojca, że zasługuje na to dziedzictwo.
PS. Jeśli niuanse świata sfermentowanego soku z winogron nie są ci bliskie – odpuść tę pozycję:)
Krople Boga: ZWIASTUN
Jeśli przypadły ci do gustu nasze polecajki to najlepsze seriale Apple TV+, to tu znajdziecie – nasze najlepsze seriale Netflix a tu Najlepsze seriale MAX
Tu łapcie naszę listę – najlepsze seriale TOP 100
Masz ochotę pozwiedzać Podlasie, ale nie chcesz bawić się w planowanie trasy, przesiadki i mapy? Mamy coś dla Ciebie! „Turystyczna Ósemka” to specjalna, wakacyjna linia autobusowa, która od 19 czerwca do 31 sierpnia 2025 będzie śmigać po najciekawszych miejscówkach w okolicach Białegostoku – codziennie, 3 razy dziennie!
Białystok – Tykocin – Kurowo – Choroszcz – znowu Białystok – Wasilków – Supraśl – Kopna Góra – i z powrotem do Białegostoku
Tak, dobrze widzicie – trasa ma kształt poziomej ósemki lub znaku nieskończoności.
Gdzie przystanek w Białymstoku?
A żeby było jeszcze fajniej – na trasie kursują 2 rodzaje autobusów, w tym jeden niskopodłogowy (dla osób z niepełnosprawnościami i z opcją przewozu rowerów)
Gdzie kupić bilet i ile kosztuje?
Na niedzielne kursy o 11:00 jest coś ekstra – pojedzie z Wami licencjonowany przewodnik z PTTK, który opowie Wam o tym, co widzicie za oknem. To nie będzie nudna lekcja historii, tylko żywa opowieść o Podlasiu – idealna na rodzinne wycieczki i podróże z przyjaciółmi.
Przykładowo: Ania przyjechała pociągiem na Podlasie na wakacje. Nocleg ma w Supraślu. Od razu po przyjeździe do Białegostoku postanowiła, że odwiedzi Ośrodek Edukacji Przyrodniczej „Młynarzówka”. W Białymstoku była już o 8.00 i o 8.30 ma autobus z dworca PKS do „Młynarzówki”. O 9.24 jest na miejscu – zwiedza Ośrodek, odpoczywa, idzie do dworku w Kurowie i 11.59 ma autobus powrotny. Jedzie przez Białystok, ale nie wysiada, bo nocleg ma w Supraślu. O 13.23 wysiada przy Muzeum Ikon w Supraślu, je obiad w Duchowych Łąkach i idzie do swojej agroturystyki. Nazajutrz chce jechać do Arboretum i Zagrody Pokazowej Żubrów w Kopnej Górze, więc wsiada w Supraślu w autobus o 10.58 i o 11.13 jest na miejscu – zwiedza i póżniej jedzie do Białegostoku autobusem o 13.48. Idzie na spacer, na obiad i 17.48 ma autobus powrotny do Supraśla.
Podsumowując: Jadąc 1 Kursem, możecie wrócić 2 lub 3 kursem.
3 kurs jest powrotny – raczej już nic nie zwiedzicie o tej porze. Koniecznie sprawdzajcie godziny i dni otwarcia atrakcji turystycznych
Więcej informacji znajdziecie na stronie https://turystyczna8.podlaskie.travel
A teraz sama zbieram Was na wycieczkę i pokażę, co można zrobić we wszystkich miejscach, które spotkacie na trasie Turystycznej Ósemki
Jedziemy najpierw na zachód
Tykocin to małe miasteczko na Podlasiu z wielkim klimatem – brukowane uliczki, barokowy rynek i synagoga robią wrażenie. Można tu zwolnić tempo i poczuć się jak w bajce. Idealne miejsce na spokojny weekend z historią w tle. Spacerując brukowanymi uliczkami, można poczuć się jak w bajce — nie bez powodu Agnieszka Osiecka nazwała je „miasteczkiem bajeczką”
Warto zwiedzić Muzeum i Synagogę, a następnie wybrać się na spacer klimatycznymi uliczkami Tykocina. Możecie przespacerować się do Zamku. Polecam też wybrać się do Flisak Parku i przepłynąć Malinką po Narwi.
DNI TYKOCINA 20-22.06.2025 – program TUTAJ
Zajrzyjcie też do Delikatesów Smak na Rynku – możecie tam kupić podlaskie specjały
Jeśli chcecie złapać chwilę oddechu od miasta i przy okazji dowiedzieć się czegoś ciekawego o przyrodzie – wpadnijcie do „Młynarzówki” w Kurowie. To klimatyczne miejsce nad Narwią, gdzie natura gra pierwsze skrzypce. Znajdziesz tu wystawy, które w przystępny sposób pokazują, co w trawie piszczy (dosłownie!) i jak działa unikalny ekosystem nadnarwiański. Idealne miejsce na chill, rodzinny spacer albo lekcję przyrody bez szkolnej ławki.
Bardzo polecamy na wycieczkę z dziećmi – świetnie przygotowane interaktywne wystawy. Z tyłu jest plac zabaw dla dzieci i wiaty, w których możecie odpocząć i zjeść kanapki.
A póżniej wybierzcie się na szybki spacer do Dworku w Kurowie: można tam wypożyczyć kajaki, pospacerować, a nawet zostać na noc na campingu, jeżeli weźmiecie ze sobą namiot.
Ważne: przy Młynarzówce i Dworku w Kurowie nie ma żadnej restauracji. Weźcie ze sobą jedzenie i napoje – możecie zrobić sobie piknik w wiatach za Młynarzówką.
2 km od Młynarzówki jest Gościeniec Pajewo – jest tam restauracja i fajne noclegi
Jeśli będziecie wybierać się tutaj, to możecie zabrać rowery – wtedy bez problemu podjedziecie na obiad, a może też zdążycie na kładkę Śliwno – Waniewo (7 km od Młynarzówki).
Choroszcz to spokojne miasteczko niedaleko Białegostoku, idealne na krótki wypad. Jest tu pałacyk Branickich w otoczeniu pięknego parku – aż chce się spacerować. Klimat leniwy, trochę sielski, idealny żeby złapać oddech
Możecie się wybrać nad Kominowe Bajoro – można się tu kąpać i pobawić na placu zabaw.
Na obiad koniecznie wybierzcie się do Talerzu Smaku.
Niedaleko Choroszczy jest świetny Park Linowy w Jeronikach, ale tu już będzie potrzebny Wam rower.
Miejsce na skraju Białegostoku – skansen pełen prawdziwych, zabytkowych drewnianych chałup, dworów, wiatraków, kuźni i całych przysiółków z różnych stron Podlasia, Łomży i Suwalszczyzny – w sumie około 40 obiektów rozstawionych na 30 ha.
Polecamy obejrzeć skansen z Przewodnikiem
Na miejscu jest tez nowy, fajny plac zabaw.
Przy Skansenie nie ma restauracji z jedzeniem, ale jest automat z napojami i przekąskami.
1,2 km od Skansenu jest Jurajski Park Dinozaurów – możecie tam podejść z dziećmi, a na obiad tuż obok jest Folwark Nadawki. Możecie też sobie zrobić piknik na trawie przy rzece.
A tuż obok jest
Co jeszcze robić w Supraślu?
Monaster w Supraślu – Monaster Zwiastowania Przenajświętszej Bogurodzicy w Supraślu to prawdziwa duchowa i architektoniczna perełka Podlasia. Zwiedzając jego monumentalne cerkwie i zabytkowe zabudowania, można poczuć atmosferę wieków historii i modlitwy. Więcej informacji dla zwiedzających TUTAJ
Spacer wzdłuż rzeki Supraśl to relaks w najlepszym wydaniu – szumiąca woda, zieleń dookoła i szeroka ścieżka idealna na spokojny marsz albo przejażdżkę rowerem. Miasteczko Supraśl ma swój niespieszny rytm – drewniane domki, urocze kawiarenki i klimaty klasztorne sprawiają, że można się tu naprawdę wyciszyć.
Można tu też wypożyczyć kajaki – najkrótsza trasa trwa 1 h – kiedy skończycie spływ to możecie wrócić powrotem do Supraśla (firmy wypożyczające kajaki oferują podwiezienie)
Moim ukochanym miejscem są Duchowe Łąki – to wyjątkowe miejsce, do którego jeździmy specjalnie z Białegostoku. Bardzo polecam śniadania (są serwowane do godziny 11), jeżeli chcecie mieć pewność, że tam zjecie, to warto zrobić rezerwację. Uwielbiam klimat tego miejsca i smak potraw, który przypomina mi moje wakacje u babci na wsi. Weźcie koniecznie ziołowy napar, a na śniadanie polecam omlet wytrawny i racuchy z jabłkami i kwaśną śmietana – zapamiętacie ja na całe życie!
A jeśli lubicie placki ziemniaczane, babkę ziemniaczaną to wybierzcie się do kultowego baru Jarzębinka.
Arboretum im. Powstańców 1863 to leśny ogród botaniczny na około 26 ha w sercu Puszczy Knyszyńskiej, założony w 1988 r.Spacerując po około 4 km ścieżce edukacyjnej, możecie podziwiać różnorodne drzewostany – od jałowców przez jodły, magnolie po tulipanowiec. To kapitalne miejsce na relaks i lekcję biologii jednocześnie.
Zagroda pokazowa żubrów w Kopnej Górze to około 20 ha leśnego terenu z paśnikami, ścieżkami i dwiema wieżami widokowymi (jedna z windą), gdzie od stycznia 2024 roku można obserwować żubry. Nie trzeba jechać aż do Białowieży – wystarczyć odwiedzić Kopną Górę.
Na terenie arboretum i zagrody nie ma żadnych punktów gastronomicznych – weźcie ze sobą wodę i przekąski.
Podsumowując: Turystyczna Ósemka to wygodny, tani i klimatyczny sposób na odkrycie perełek Podlasia. Wsiadasz i jedziesz – prosto w przygodę!
a po więcej inspiracji zerknijcie do wpisu Dla mnie się tu podoba – Podlasie atrakcje
To co? Widzimy się na Podlasiu?
Kapibara – to zdecydowanie ulubione zwierzę naszej rodziny (i podejrzewam, że nie tylko naszej). Mamy w domu książki, gry, pluszaki, a nawet bidon z tym uroczym gryzoniem – kapibarowy klimat w pełnej krasie. Więc kiedy zupełnym przypadkiem trafiłam na informację, że można te cudowne stworzenia zobaczyć z bliska, a nawet pogłaskać – decyzja była natychmiastowa. Spakowałam rodzinę i ruszyliśmy na spotkanie z kapibarami. I wiecie co? Było wspaniale – jeszcze lepiej, niż się spodziewaliśmy!
Kapibary to największe gryzonie świata i prawdziwe mistrzynie relaksu – spokojne, towarzyskie i niezwykle łagodne. Uwielbiają kąpiele w wodzie, głaskanie i marchewki, które chrupią z rozbrajającym spokojem. Ich łagodne usposobienie sprawia, że łatwo się w nich zakochać – i trudno się z nimi rozstać.
Mieliśmy okazję poznać je na żywo! I zaraz zdradzę Wam miejsce, gdzie można je pogłaskać i nakarmić.
W tej zagrodzie spotkacie nie tylko kapibary, ale są też przeurocze alpaki, owce, króliki, pieski preriowe, papugi i jeżyki. Kiedy wychodziliśmy po 1,5 h głaskania i karmienia zwierząt to aż policzki bolały mnie do uśmiechu – takie działanie mają te zwierzaki.
Przy samym wejściu czeka na Was urocze stadko alpak, niektóre mają naprawdę oryginalne fryzury. Spokojnie spacerują, podchodzą, można z nimi robić zdjęcia. Właściciele znają wiele ciekawostek o wszystkich zwierzętach – koniecznie z nimi porozmawiajcie.
Trochę dalej jest zagroda kapibar: mieszkają w niej Wanda i Jurek – przeurocze gryzonie, znane z tego, że jedzenie i relaks to ich życiowe motto. Nic dziwnego – w końcu kapibary uchodzą za najbardziej wyluzowane zwierzęta na świecie!
Przy wejściu czuwa opiekun, który pilnuje, by w środku nie było zbyt tłoczno. Dostajecie również pudełeczko z mleczem i zaczyna się zabawa. Kapibary bardzo chętnie podchodzą żeby je głaskać i pokarmić. Można im robić zdjęcia – dzieci będą zachwycone!
Koniecznie zagadajcie do opiekuna – potrafi opowiadać o kapibarach z prawdziwą pasją i zdradzi Wam niejedną ciekawostkę o tych wyjątkowych zwierzętach. Dla nas była to niezapomniana wizyta, do której wracamy z uśmiechem do dziś!
W dalszej części zagrody spotkacie stadko przecudownych królików, które beztrosko hasają po trawie. Można je głaskać i karmić!
W budynku spotkacie też jeżyki i papużki, które bardzo chętnie usiądą Wam na głowie. Możecie też tam kupić „pamiątki” z motywem kapibary. Oczywiście, że jedna wróciła z nami do domu.
A teraz najważniejsza informacja:
Jeśli więc szukacie miejsca, gdzie można na chwilę zwolnić tempo, przytulić się do najspokojniejszego gryzonia świata i naładować baterie w towarzystwie zwierząt – Zagroda Alpaki Dugi Ług będzie strzałem w dziesiątkę. To nie tylko atrakcja dla dzieci, ale i dla dorosłych, którzy chcą poczuć trochę dziecięcej radości.
A jeżeli będziecie już w okolicy to koniecznie odwiedźcie Park Kulturowy Milewszczyzna – to miejsce, które przenosi nas prosto w czasy sprzed tysiąca lat! Otwarty w 2018 roku, został zbudowany jako rekonstrukcja dawnego grodziska z czasów wczesnego średniowiecza (czyli okolice X–XII wieku). Znajdziecie tu m.in. drewniane chaty, wały obronne, folwark z dawnych lat i prawdziwą perełkę – holenderski wiatrak, który przyjechał tu aż z Jatwiezi Dużej. Całość robi niesamowite wrażenie i pozwala poczuć klimat dawnych czasów – bez podróży w czasie!
A tu macie w poście zebrane całe stado atrakcji jakie oferuje Podlasie
Jeśli marzysz o miejscu, gdzie czas płynie wolniej, a natura i kultura przenikają się na każdym kroku, Podlasie będzie idealnym kierunkiem. To region pełen kontrastów: z jednej strony dzikie puszcze i malownicze rzeki, z drugiej – urokliwe miasteczka, zabytkowe cerkwie i wyjątkowa kuchnia.
W tym wpisie zabieram Cię w podróż po Podlasiu – pokażę Ci najciekawsze atrakcje, sprawdzone miejsca noclegowe, klimatyczne restauracje i zakątki, które warto odwiedzić choć raz w życiu.
Gotowy na podlaską przygodę? Zaczynamy!
Podlasie to prawdziwy tygiel kulturowy, w którym od wieków przenikają się wpływy polskie, białoruskie, litewskie, tatarskie i żydowskie. Ta różnorodność widoczna jest nie tylko w architekturze – od drewnianych cerkwi po meczety i synagogi – ale także w tradycjach, języku i kuchni.
To właśnie ta harmonijna mozaika kultur sprawia, że Podlasie ma tak niepowtarzalny klimat.
Zapraszam Was na wpis o moim Podlasiu – miejscu, w którym się urodziłam, później wyjechałam, aby po 15 latach wrócić i odnaleźć spokój.
(Nie współpracuję z Podlaską Regionalną Organizacją Turystyczną – treści o Podlaskim Bonie Turystycznym mają jedynie charakter informacyjny. Wiem też, że były duże trudności ze strony informatycznej przy pierwszej turze i mam nadzieję, że to naprawili.)
Podlaski Bon Turystyczny – już 1.06 od ok godz 11 do 13 startuje druga tura bonów turystycznych, która ma na celu wsparcie turystyki w tym regionie. Mogą brać w niej udział osoby dorosłe, mieszkające w Polsce (również z Podlasia!). Uzyskanie bonu uprawnia do otrzymania dofinansowania do minimum 2 noclegów w obiektach, które są zarejestrowane w tym programie. Tym razem mogą brać też udział mieszkańcy Podlasia. Więcej informacji znajdziecie TUTAJ. Trzecia tura bonów będzie od 1.09.
Na Podlasie najłatwiej dotrzeć samochodem – z Warszawy do Białegostoku jedzie się około 2 godzin – trasą ekspresową S8.
Cały region jest bardzo dobrze skomunikowany pociągami – z Warszawy droga zajmie Wam niecałe 2 godziny, a 2 razy dziennie kursują pociągi, które dowiozą Was tutaj w ciągu 1h i 30 minut.
Chciałabym polecić Wam kilka miejsc, które znamy i lubimy. Biorą też udział w Podlaskim Bonie Turystycznym
Wyjątkowe miejsce w Puszczy Białowieskiej, oddalone od Hajnówki o kilka kilometrów. Znajdziecie tam przestronne apartamenty, pyszne dania w restauracji i moc atrakcji dla dzieci. Jeżeli wybierzecie na pobyt na Podlasiu rejony Białowieży to warto się tu zatrzymać. Szczegółowo wszystkie atrakcje w okolicy Puszczy opisałam w tych wpisach – tutaj: Puszcza Białowieska a tutaj: Białowieża i okolice.
Hotel położony jest w samym centrum Białowieży – świetnie nadaje się na miejsce wypadowe na wycieczki. To idealne miejsce dla rodzin szukających komfortowego wypoczynku w sercu Puszczy Białowieskiej. Hotel Żubrówka może pochwalić się nowoczesnym centrum SPA & Wellness, które jest prawdziwą perełką obiektu. Goście mają do dyspozycji basen z wodą o przyjemnej temperaturze, strefę jacuzzi, sauny (suchą i parową), a także gabinety oferujące szeroką gamę zabiegów relaksacyjnych i pielęgnacyjnych.
To doskonałe miejsce zarówno na rodzinne chwile odprężenia, jak i na momenty tylko dla siebie. Kilka minut od obiektu znajduje się strefa aktywnego wypoczynku: mini golf, tenis i duży plac zabaw.
Hotel Białowieski w Białowieży to komfortowy obiekt położony tuż przy granicy Białowieskiego Parku Narodowego, idealny dla rodzin oraz miłośników natury. Na gości czeka rozbudowana strefa wellness z basenem, jacuzzi i saunami, a także regionalna restauracja serwująca dania inspirowane kuchnią podlaską. Dzieci mogą korzystać z sali zabaw, a cała rodzina z łatwością wyruszy stąd na rowerowe i piesze wycieczki po Puszczy.
Bojarski Gościniec w Narewce to klimatyczne miejsce z duszą, położone w otulinie Puszczy Białowieskiej. Słynie przede wszystkim z absolutnie pysznej, domowej kuchni podlaskiej – serwowane tu dania to prawdziwa uczta dla podniebienia, pełna lokalnych smaków i tradycji. To idealna baza wypadowa dla tych, którzy chcą połączyć bliskość natury z autentycznym, regionalnym klimatem.
W Narewce jest też baza kajakowa.
Hotel Warszawa w Augustowie to miejsce, gdzie można naprawdę odetchnąć – tuż nad jeziorem, wśród pachnących lasów. Rano kawa z widokiem na wodę, potem relaks w spa albo wypad kajakiem na jezioro Necko. Wieczorem pyszna kolacja w hotelowej restauracji i totalny chill. Idealne miejsce na reset – czy to z rodziną, czy we dwoje.
Camping Narva w Puchłach to totalna perełka dla tych, którzy szukają spokoju, natury i podlaskiego klimatu z dala od zgiełku. Klimatyczne parcele na namiot lub campera, chata solna i ruska bania – wszystko, czego trzeba, żeby się zatrzymać i złapać oddech. Rano śniadanie na trawie, wieczorem zachód słońca nad Narwią. Idealne miejsce na slow life w najczystszym wydaniu. Możecie też tam wynająć kajaki na spływ.
Majątek Howieny to miejsce, gdzie czas się zatrzymuje, a natura i tradycja grają pierwsze skrzypce. Drewniane chaty, zwierzęta gospodarskie, regionalna kuchnia i sielski klimat sprawiają, że czujesz się jak na wakacjach u babci – tylko lepiej. Dzieciaki mają gdzie się wybiegać, dorośli gdzie się wyciszyć. Muszę dodać, że jest tutaj restauracja, która bez dwóch zdań trafia do mojego top 10 najlepszych restauracji na Podlasiu – za smak, klimat i gościnność. Po prostu Podlasie w pełnej krasie.
Hotel Traugutta 3 w Białymstoku to miejsce, które od razu robi wrażenie – elegancki, dopracowany w każdym detalu, a jednocześnie bardzo przytulny. Idealny na weekendowy wypad albo kolację w wyjątkowym klimacie. No i restauracja Regiment… sztos! Jedna z najlepszych w mieście, zdecydowanie warta odwiedzenia!
Hotel Royal w Białymstoku to świetna baza wypadowa – znajduje się dosłownie w samym sercu miasta, tuż przy Rynku Kościuszki, więc wszystko masz na wyciągnięcie ręki. Stylowy, komfortowy i z fajnym klimatem – idealny na city break albo wieczór z kolacją i winem. Lokalizacja robi robotę, a widok z okien na tętniące życiem centrum to dodatkowy plus
Przystanek Tykocin to przytulne miejsce w samym sercu Podlasia, gdzie można złapać oddech od codziennego zgiełku. Nowoczesne domki i apartamenty są w pełni wyposażone, a dodatkowe udogodnienia, takie jak sauna fińska czy grill, umilą każdy pobyt. To świetna baza wypadowa do zwiedzania urokliwego Tykocina i okolicznych atrakcji.
Przed przyjazdem warto sprawdzić dostępność biletów na różne wydarzenia. Gdzie warto zajrzeć?
Jeżeli już jesteście w Białymstoku to zaczynamy zwiedzanie. Zabiorę Was we wszystkie moje ulubione miejsca.
Jeżeli będziecie zwiedzać Białystok z dziećmi albo sami i lubicie takie klimaty, to polecam spacer po Białymstoku śladami figurek Misiów. Tak, pewnie już widzieliście podobny pomysł we Wrocławiu:) W Białymstoku też się przyjął. A dlaczego jest to Miś polarny, a nie np. żubr?
Otóż w Polsce żartobliwe mawia się, że w Białymstoku jest tak zimno, że misie polarne chodzą po ulicach – oczywiście nie jest to prawda;)
Na miejski szlak turystyczny Widzimisie składa się aż 16 brązowych rzeźb – każda jest związana z danym miejscem lub wydarzeniem. Możecie je zobaczyć na mapce i później szukać – mapkę dostaniecie w Centrum Informacji Turystycznej ul. Legionowa 2 (na przeciwko katedry)
W Białymstoku znajduje się jeszcze kilka innych szlaków, którymi można podążać zwiedzając miasto. Możecie je zobaczyć TUTAJ.
Polecam Wam też sprawdzić Szlak Murali KLIK ze znanym na całym świecie muralem „Dziewczynka z konewką”
Jeżeli jesteście miłośnikami jednośladów to bardzo polecam Wam zabrać je ze sobą. Mamy tu piękne ścieżki rowerowe i całą trasę Green Velo. W Białymstoku jeździ się bardzo przyjemnie i bezpiecznie. Moja ulubiona ścieżka rowerowa prowadzi przy rzece Białej. Bardzo lubię też ścieżki w Lesie Zwierzynieckim i wokół niego. Jeżeli nie macie możliwości zabrania ze sobą rowerów możecie skorzystać z rowerów miejskich.
Jeżeli będziecie w Białymstoku to musicie koniecznie odwiedzić ogród wokół pałacu, który otacza Pałac Branickich. W budynku jest obecnie Uniwersytet Medyczny i Muzeum Historii Medycyny i Farmacji, a Wam polecam spacer po pięknym ogrodzie francuskim z rzeźbami. A później wybierzcie się do dalszej części Parku Planty do różanki i pomniku Praczek. Jeżeli będzie spacerować wieczorem warto poczekać na multimedialny pokaz fontann – są w godzinach 20-23 (teraz są w remoncie).
W samym środku Parku Planty czeka na Wasze dzieci odnowiony plac zabaw, a tuż obok siłownia pod chmurką.
Rynek Kościuszki to takie serce Białegostoku – pełne życia, kolorów i dobrej energii. Otoczony urokliwymi kamienicami i zabytkami, idealny na spacer, lody albo wieczorne spotkanie ze znajomymi. Latem roi się tu od ogródków i wydarzeń, a zimą robi klimat z jarmarkami i światełkami – zawsze coś się dzieje!
Teraz mamy koło widokowe – warto zobaczyć miasto z wysokości.
Plaża Dojlidy w Białymstoku to jedno z tych miejsc, gdzie bardzo lubimy przyjeżdżać, szczególnie jeżeli pogoda nie sprzyja kąpielom. W upalną pogodę jest tu naprawdę tłoczno, a w inne dni bardzo przyjemnie i spokojnie. Wstęp jest płatny, ale jest tam, co robić, więc warto skorzystać. Przy plaży jest sporo atrakcji i warto odwiedzić to miejsce, szczególnie z dziećmi:
Przy budynku jest też 14 parceli na kampery, przyczepy i namioty – są sanitariaty, więcej informacji TUTAJ
Epi-Centrum Nauki w Białymstoku to miejsce, gdzie nauka spotyka się z zabawą. Położone na terenie Chorten Areny, centrum oferuje dwie główne strefy: Strefę Małego Odkrywcy dla dzieci w wieku 3–10 lat oraz Wystawę Główną z interaktywnymi stanowiskami z dziedzin takich jak optyka, robotyka czy medycyna.
A tutaj cały artykuł o Epi-Centrum Nauki
Oprócz dwóch stałych wystaw są również dostępne zajęcia laboratoryjne, sprawdźcie ich dostępność TUTAJ przed przyjazdem (szczególnie polecamy LABBAR).
W tym samym budynku od strony ul. Ciołkowskiego znajduje się retro muzeum Gier i Technologii – to wyjątkowe miejsce, które przeniesie Was do dzieciństwa.
Muzeum jest czynne tylko w weekendy: w sobotę i niedzielę w godzinach 12-17
Jeżeli podczas wizyty w Białymstoku traficie na brzydką pogodą i nie będziecie wiedzieli, co zrobić z dziećmi – wybierzcie się do Strefy Wysokich Lotów. To wielki park trampolin, gdzie możecie skakać, bawić się i spędzić fantastyczny czas. Ważne: wejścia do SWL są o pełnych godzinach!
Muzeum Pamięci Sybiru w Białymstoku to nowoczesne miejsce, które wciąga w poruszającą opowieść o losach Polaków zesłanych na Syberię. Wystawa pełna jest autentycznych przedmiotów, dźwięków i multimediów, które pozwalają poczuć klimat tamtych trudnych czasów. To nie tylko muzeum, ale emocjonalna podróż przez historię, która zostaje w pamięci na długo.
Tu macie jeszcze dedykowany wpis Białystok – atrakcje dla dzieci
Ważne: w weekendy jest dużo ludzi, jeżeli macie możliwość wybierzcie się w inny dzień
Ta kładka to prawdziwa perełka – prowadzi przez bagnistą dolinę rzeki Krzemianka i jest częścią ponad 2-kilometrowej ścieżki, która łączy piękne źródliska z historią sprzed tysięcy lat. Po drodze można zobaczyć pozostałości po prehistorycznych kopalniach krzemienia sprzed 3000 lat temu! Świetne miejsce na spacer z klimatem. Idealna na spacer z dziećmi! Sprawdźcie gdzie zaparkować TUTAJ
Jurajski Park Dinozaurów w Jurowcach to świetne miejsce na rodzinną przygodę – dinozaury w naturalnej scenerii, które robią wrażenie nawet na dorosłych. Do tego plac zabaw, małe wesołe miasteczko i sporo zieleni, więc dzieciaki nie będą się nudzić. Idealna opcja na weekendowy wypad z nutką prehistorii!
Jeżeli zacznie Wam burczeć w brzuchach to polecam na obiad tuż obok regionalną restaurację z placem zabaw – Folwark Nadawki
Przy okazji jednej wizyty obok jest kolejne miejsce do odwiedzenia
Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej to prawdziwa podróż w czasie — drewniane chaty, wiatraki i wiejskie zagrody tworzą klimat dawnych podlaskich wsi. Można tu zajrzeć do leśnej bimbrowni, zobaczyć pokaz sokolnictwa czy po prostu pospacerować wśród pachnących bzów i starych chałup. Idealne miejsce na spokojny spacer i chwilę oderwania od codzienności.
Od 1.06 nowość – Plac zabaw dla dzieci
Bardzo polecam odwiedzić muzeum przy okazji festynów – macie wtedy możliwość uczestniczenia w warsztatach, pokazach i posłuchania ludowej muzyki
Daty festynów:
Z Białegostoku możecie tam dojechać na 3 sposoby: autem, autobusem lub rowerem – do Supraśla prowadzi świetna ścieżka rowerowa
Supraśl to prawdziwa perełka Podlasia – spokojne uzdrowisko otoczone Puszczą Knyszyńską, gdzie historia i natura idą ramię w ramię. Można tu zanurzyć się w klimacie prawosławnego monasteru, podziwiać ikony w nowoczesnym muzeum czy po prostu pospacerować nad rzeką i złapać oddech od codziennego zgiełku. Idealne miejsce na weekendowy reset z dala od hałasu.
Muzeum Sztuki Drukarskiej i Papiernictwa – to miejsce, gdzie historia druku i papieru ożywa na Twoich oczach. Możesz tu własnoręcznie wyczerpać kartkę papieru i odbić tekst na replice prasy Gutenberga – świetna zabawa nie tylko dla dzieci!
Godziny otwarcia wtorek-sobota: 10:30-17:30, niedziela: 11:30-17:30
Muzeum ikon – to prawdziwa perełka Podlasia, gdzie w klimatycznych wnętrzach można zanurzyć się w świecie prawosławnej sztuki sakralnej. Zbiory muzeum obejmują ponad 1500 ikon, w tym unikatowe XVI-wieczne freski, które ocalały ze zniszczonej cerkwi Zwiastowania NMP. Wystawa, wzbogacona o efekty świetlne i dźwiękowe, przenosi zwiedzających w mistyczną podróż przez historię i duchowość Wschodu
wtorek – niedziela – 10.00–17.00
Przy rzece znajdziecie też place zabaw i budkę z lodami.
Szwędaczki Supraskie – jeżeli lubicie przygody i chcecie przeżyć coś niezapomnianego to polecam spacer ze Szwędaczkami. Nie chcę Wam za dużo zdradzać, ale to nie jest zwykły spacer – to NIEZWYKŁE przeżycie z ciekawie opowiedzianymi legendami, wróżbami i spotkaniami.
Więcej informacji tutaj – kontakt do umówienia się
Możecie też zerknąć do repertuaru Teatru Wierszalin
A jeśli lubicie placki ziemniaczane, babkę ziemniaczaną to wybierzcie się do kultowego baru Jarzębinka
Wracając z Supraśla możecie też zahaczyć o miejsce znane tylko miejscowym. Bardzo lubimy tu przyjeżdżać o każdej porze roku. Nie dostaniecie się tam z wózkiem i osoby z niepełnosprawnością ruchową będą miały problemy z dotarciem.
Parkujecie na leśnym parkingu TUTAJ i idziecie w głąb lasu – jeżeli potrzebujecie nawigacji, wpiszcie „Urokliwe jeziorko” – ktoś tak je nazwał w Google maps i w pełni na tę nazwę zasługuje – piękne widoki i kontakt z naturą.
Gdzie zjeść w Tykocinie? Polecamy restaurację na Zamku lub Alumnat
Warto skorzystać z Flisak Parku – przepłynąć się Malinką po Narwi, posłuchać ciekawych opowieści
Warto też zajechać do Kiermus – zjeść obiad i pospacerować. Od 20 lat odbywa się tutaj największy targ staroci na Podlasiu (w sezonie pierwsza sobota i niedziela miesiąca, poza sezonem tylko niedziela)
Kładka Śliwno-Waniewo to drewniana ścieżka przez bagna Narwi, gdzie zamiast mostu… przeciągasz się sam na pływającej platformie! To mega fajna przygoda – trochę spacer, trochę zabawa. Po drodze piękne widoki, śpiew ptaków i pełen relaks na łonie natury.
Jeżeli przyjedziecie na Podlasie z dziećmi to warto wybrać się do parku linowego w Jeronikach koło Choroszczy – kilka tras zawieszonych w drzewach o różnym stopniu trudności.
Gdzie na obiad? Talerz smaku!
A na deser – warto podjechać do nowej kawiarni w Porosłach Pane Vino Caffe – pyszne ciasta i lody ze Starej szkoły w Sokółce
Tuż obok macie Delikatesy Śniadaniowe – znajdziecie tam mnóstwo regionalnych produktów.
Majątek Howieny (KLIK) to takie wiejskie „wow” niedaleko Białegostoku – są tu alpaki, kangury, stodoła na imprezy i pyszne jedzenie. Miejsce idealne na wesele, rodzinny wypad albo po prostu chill w fajnym klimacie. Trochę sielsko, trochę z klasą – no i dzieciaki też będą zachwycone! Wejście do minizoo jest płatne.
Koniecznie zjedzcie tam obiad! Wszystko jest absolutnie przepyszne! Przy restauracji jest też plac zabaw dla dzieci.
Będąc na Podlasiu musicie odwiedzić Białowieżę i Hajnówkę. Białowieża to puszcza pełna magii – można spotkać żubra, pochodzić po lesie i wskoczyć na drezynę. Hajnówka to klimatyczne miasteczko – warto zobaczyć Sobór Św. Trójcy i zjeść pyszny Marcinek. Idealna baza, żeby ruszyć w dzikie rejony Podlasia. Jeżeli trafi się Wam brzydka pogoda to warto wybrać się na basen do Hajnówki
Gdzie zjeść obiad w Hajnówce? Bardzo polecam restaurację Niezapominajka, a jeżeli chcecie kupić do domu regionalne wypieki: sękacz, mrowisko, Marcinek to wstąpcie do cukierni na ul. 3 maja 44
Cały wpis o atrakcjach w Hajnówce i Białowieży znajdziecie we wpisie Puszcza Białowieska – atrakcje
Augustów to idealne miejsce, żeby złapać wakacyjny klimat – są jeziora, plaże, knajpki i mnóstwo zieleni dookoła. Możesz tu wyskoczyć na rower, kajak, rejs statkiem albo po prostu poleżeć na pomoście i nic nie robić.
Przy kanale augustowskim i Tawernie Fisza znajdziecie nowiutki plac zabaw dla dzieci
Polecamy też park linowy Lemur przy jeziorze.
Sokółka to spokojne miasteczko na Podlasiu, gdzie historia i kultura spotykają się w wyjątkowy sposób. Możecie odpocząć nad wodą nad zalewem lub spędzić aktywnie czas. Sokółka jest znana na Podlasiu z doskonałego zaplecza gastronomicznego.
Karczma pod Sokołem – legendarne miejsce (warto zrobić rezerwację), gdzie tradycyjna kuchnia podlaska spotyka się z nowoczesnym podejściem do gotowania. W menu znajdziesz regionalne specjały z twistem.
Stara Szkoła w Sokółce – to prawdziwy raj dla łasuchów i kawoszy. Znajdziesz tu ponad 80 smaków lodów rzemieślniczych – od klasyków po takie perełki jak lawenda, Guinness czy czekolada z chili. Miejsce absolutnie wyjątkowe i warto pojechać tam specjalnie. Obłędne desery, lody o takich smakach, jakie Wam się nawet nie śniły – tę wizytę będzie długo wspominać i wypatrywać na Podlasiu logo tej kawiarni (mają swoje punkty w kilku miejscach).
Kruszyniany i Bohoniki to dwie urocze wsie na Podlasiu, gdzie od wieków mieszkają polscy Tatarzy. W obu miejscach znajdziesz drewniane meczety i stare mizary (cmenatrze), które robią klimat i przenoszą w czasie. Koniecznie kupcie bilet z przewodnikiem! W Kruszynianach koniecznie zajrzyj do Tatarskiej Jurty na czebureki i pierekaczewnik – pyszne, domowe jedzenie i super gościnność.
Tu macie cały wpis gdzie można pojechać na Podlasiu pogłaskać alpaki i… Kapibary!
Ziołowy Zakątek w Korycinach to prawdziwa perełka Podlasia – miejsce, gdzie natura, tradycja i relaks łączą się w jedno.Można tu spacerować po pachnącym ogrodzie botanicznym z ponad 1500 gatunkami ziół, wziąć udział w warsztatach zielarskich czy ceramicznych, a potem odpocząć w ziołowym SPA z sauną i kąpielami w płatkach róż czy piwie.
Jeżeli będziecie chcieli przywieźć do domu kilka pamiątek z Podlasia to mam dla Was kilka pomysłów:
Mam nadzieję, że zachęciłam Cię do wizyty na Podlasiu♥️ Materiał do tego wpisu powstawał przez 6 lat – wiele miejsc sprawdziłam kilka razy żeby mieć pewność, że Wasz pobyt na Podlasiu będzie niezapomniany. Będzie mi bardzo miło jeżeli polubisz mój post na Facebooku i udostępnisz go dalej.
Prezenty na Dzień Dziecka 2025 – co wybrać, by sprawić radość i trafić w gusta najmłodszych? Dzień Dziecka zbliża się wielkimi krokami, a Ty nadal zastanawiasz się, co kupić swojemu dziecku? Niezależnie od tego, czy szukasz inspiracji dla przedszkolaka, ucznia podstawówki czy nastolatka – dobrze trafiłeś! W tym wpisie znajdziesz pomysły na prezenty, które nie tylko ucieszą, ale i zapadną w pamięć. Przygotowałam listę upominków, które łączą zabawę z rozwojem i wspólnym czasem.
Sprawdź, jakie prezenty na Dzień Dziecka 2025 będą hitem i dlaczego warto postawić na coś więcej niż tylko kolejną zabawkę.
Post zawiera linki afiliacyjne do naszych partnerów
A jeżeli szukacie większego prezentu, jak rower czy hulajnoga – radziłabym się spieszyć…. Ja absolutnie nie rozumiem jak to jest możliwe – ale poczytajcie TUTAJ – polska firma, podwykonawca, który montował rowerki dla WOOM jest w upadłości…
Więc jeśli potrzebujesz zaopatrzyć się w WOOMa, kupić większy rozmiar itd. – łap kod i cóż… kto pierwszy ten lepszy:)
Tu łapcie rabat na zakupy do sklepu todler.pl gdzie na kod Nebule – dostajesz 5% rabatu na rowerki Woom, Puky czy na hulajnogi Micro.
Jeżeli szukacie pomysłu na prezent na Dzień Dziecka dla dzieci od 0 do 3 lat to bardzo polecam Wam moje książki wspierające rozwój mowy. Książeczki są w całości produkowane w Polsce i są napisane przez logopedę. Wykonane z wysokiej jakości kartonu i drukowane ekologicznymi farbami.
Dzięki tym książeczkom będziecie wspierać rozwój mowy dzieci i zaszczepicie w nich miłość do książek.
W skład zestawu wchodzą 3 książki:
tu macie szczegółowy wpis z ich recenzją – Książki wspierające rozwój mowy
a tu łapcie Prezenty na Dzień Dziecka – 100 inspiracji dla dzieci 0-10 lat
a tu 12 pomysłów na najlepsze Książki na zakończenie roku szkolnego!
Czy istnieją sposoby na komary i kleszcze, które naprawdę działają? Według mnie tak – a przetestowałam już masę różnych specyfików i mam pojęcie, czy warto ich używać.
Chyba każdy z nas ma ich serdecznie dość – ja też! W tym roku, po łagodnej zimie, mamy wysyp kleszczy, jest ich mnóstwo w parkach, ogródkach czy placach zabaw.
My sami się o tym przekonaliśmy podczas ostatnich wakacji – wieczorem przy domu chcieliśmy posiedzieć na tarasie – jednak komary tak bardzo nam uprzykrzały rozmowy, że uciekaliśmy do domu.
Tak samo z kleszczami – jest ich masa!
Tak – są ubrania, które mocniej przyciągają komary i kleszcze. Są to ciemne kolory, bo się mocniej nagrzewają, a przez to bardziej się pocimy. Komary i kleszcze wyczuwają to i bardziej do nas lgną. Dlatego lepiej wybierać jasne, przewiewne tkaniny, niż sztuczne i ciemne. Do tego kiedy mamy długie rękawy, to powierzchnia do ugryzienia jest mniejsza. Kleszcze nie widzą kolorów i jest to obojętne jakie ubarwienie ma nasze ubranie, ale – pamiętajcie – na białym i jasnym kleszcza będzie lepiej widać.
podsumowując: żeby uniknąć pogryzień lepiej mieć jasne, przewiewne ubranie
🔹 warto unikać spróchniałych korzeni drzew, nie pozwalajcie dzieciom na nie wchodzić – w takich miejscach samice składają jaja i jest ich tam najwięcej, „złapanie” kleszcza w takim miejscu wzrasta o 800%
🔹 najwięcej kleszczy jest na granicy 2 biotopów – czyli np. gdzie się kończy trawa, a zaczynają drzewa lub krzaki
🔹 larwy i nimfy znajdują się najniżej ściółki i przechodzą na nas po butach (ja zawsze mocniej pryskam sprayem na buty). Dorosłe osobniki znajdują się na wysokości do 150 cm. Pamiętajcie kleszcze nie skaczą z drzew, ale wyczuwają nas z odległości 30 m(!!!).
🔹 dużo kleszczy znajduje się w niepozornych miejscach takich jak np. leśny parking. Bądźcie czujni, bo według nas nie jest to miejsce potencjalnie zagrożone, a tam jest ich ogrom, a my niczego nieświadomi nie zabezpieczamy się i nawet później nie sprawdzamy. Zjadamy kanapki, rozprostowujemy kości, wsiadamy do auta i jedziemy dalej. Ilość kleszczy jest uzależniona od zwierząt, a te bardzo często przychodzą na leśne parkingi wyjadać jedzenie z koszy na śmieci.
Produktów biobójczych należy używać z zachowaniem środków ostrożności. Przed każdym użyciem należy przeczytać etykietę i informacje dotyczące produktu.
Pewnie Cię zdziwi ten punkt, ale tak – tylko spokój może nas uratować. Sama w swoim życiu miałam około 20 kleszczy i wiem, jak ważne jest żeby NIE PANIKOWAĆ. Lepiej dobrze się zabezpieczyć w spraye i wiedzieć, co robić w razie znalezienia kleszcza, niż żyć w niewiedzy.
Ja działam odruchowo i traktuję wyjmowanie kleszcza jako normalny zabieg ( na przykład zdarzyło mi się wyjmować kleszcza z nogi u ciężarnej Pani) – ja mam ze sobą zawsze zestaw dlatego jest mi łatwiej.
Nie boję się kleszczy, ale boreliozy już tak. Niestety teraz jest zakażonych już ok. 30% i jedynie profilaktyka jest w stanie pomóc. Bardzo ważne jest jak najszybsze wyjęcie kleszcza ze skóry i nie możemy z tym zwlekać. Szybkie usunięcie zmniejsza ryzyko zarażenia boreliozą, więc warto to zrobić od razu i na nic nie czekać.
Noszę w torebce przyrząd do usuwania kleszczy – KLIK, dzięki któremu bardzo łatwo wyjmuje się kleszcze i spray zamrażający. Spray powoduje zahamowanie wydzielania zakaźnej śliny, a dodatkowo kleszcz zostaje pokryty powłoką, która zapobiega jego uszkodzeniu podczas usuwania. Polecam ten zestaw!
Naprawdę nie ma sensu jechać z kleszczem na SOR. Działacie tylko na szkodę osoby, która ma kleszcza. Im dłużej jest wbity kleszcz, tym ryzyko zarażenia boreliozą jest wyższe.
Pamiętajcie też, że poradzicie sobie z nim bez problemu sami. Mając zestaw zestaw Kick the Tick expert do bezpiecznego usuwania kleszczy zrobicie to sami w minutę.
Obejrzyjcie koniecznie film, jak to zrobić:
https://youtube.com/watch?v=Ryfzb4N5f0k%3Ffeature%3Doembed%26enablejsapi%3D1%26origin%3Dhttps%3A%252F%252F
Zestaw Kick the Tick expert do usuwania kleszczy możecie też używać na swoich zwierzętach.
Co ważne – jest to wyrób medyczny.
Przyrząd, który jest w tym zestawie ma 2 końcówki – jedną do większych kleszczy, a drugą do nimf.
Warto mieć go zawsze przy sobie. Jak go kupicie to zróbcie pierwszy raz na sucho – to pomaga później, kiedy naprawdę złapiecie kleszcza – KLIK
Przetestowałam ich masę i wiem, co działa, a co nie. Do tej pory używałam preparatów z ikarydyną, a od kilku tygodni mam jeszcze jeden spray, który dodatkowo ma IR3535 i citriodiol. Podpatrzyłam go u Pana Tabletki i muszę powiedzieć, że sprawdza się bardzo dobrze.
Znacie repelent Kick the Tick?
Dostępny jest w aptekach, drogeriach i TUTAJ
To repelent Kick the Tick – ma kombinację tych trzech substancji i działa na komary (przez 4 h) i kleszcze (przez 2 h). Ja używam tego preparatu na skórę (tych z ikarydyną używałam tylko na ubranie i buty).
Spraye Kick the Tick z Ikarydyną mogą być stosowane u dzieci od 3-go roku życia.
Moją uwagę zwróciła też ostatnio nowość – Kick the Tick spray na komary z DEET stopniowo uwalnianym na powierzchni skóry. Sporo się mówi o działaniu DEET i jak trzeba być ostrożnym ze środkami, które go zawierają – jednak faktem jest, że to substancja skutecznie odstraszająca komary.
Spray Kick the Tick z DEET działa do 8 godzin, dodatkowo tolerancja stosowania została potwierdzona na skórze wrażliwej i atopowej. Moim zdaniem ciekawy produkt dla dorosłych i dzieci powyżej 12 roku życia – TUTAJ
Jest to bardzo bezpieczny sposób, który zabezpiecza mechanicznie. Możecie zamontować je w oknach i drzwiach. Dla małych dzieci jest to też najbezpieczniejszy sposób – ja miałam moskitierę na wózek i na łóżeczko dziecięce – sprawdzało się świetnie.
Ten sposób ostatnio wypróbowałam na tarasie i muszę przyznać, że naprawdę działa. Wiatrak rozprasza zapach i dzięki temu nie czują tak mocno Twojej woni.
Wśród sposobów wymienianych w sieci są rośliny, które odstraszają komary i kleszcze, ale ja ich jeszcze nie przetestowałam, ale mam już listę do posadzenia na naszym tarasie:
Pewnie Cię zaskoczę, ale przetestujcie sami. Kiedy wieczorem się wykąpiesz i nie wydzielasz tak dużo zapachu (jak przed prysznicem) to komary znacznie mniej Cię czują. To działa – sprawdźcie!
Przy kleszczach prysznic też działa – my mamy taką metodę, że jak wracamy z działki, lasu – terenu potencjalnie zagrożonego kleszczami to się kąpiemy i zmieniamy ubranie – dzięki temu możemy spłukać nie wbitego jeszcze kleszcza
Najbardziej znana metoda, którą stosowały nasze mamy. Ja mam tak, że od marca do listopada codziennie wieczorem sprawdzam dzieci przed kąpielą. Każde miejsce, które ma cienką skórę jest mocniej narażone i już mechanicznie oglądam: za uszami, pod pachami, w zgięciach kolan, w pachwinach.
Moje dzieci niestety z każdym razem mają odczyny po ugryzieniach – robią im się dosłownie guzy i są mocno zaczerwienione, a do tego długo swędzą.
Ja używam żelu Recotin – KLIK – a czasem jak mam pod ręką to też przykładam plastry zimnego ogórka.
Żel chłodzi i pielęgnuje skórę, szybko łagodzi dyskomfort spowodowany ukąszeniem owadów.
Zawiera m.in. menthol, olej andiroba, alantoinę, panthenol i ekstrakt z aloesu, czyli składniki łagodzące, nawilżające i przyjemnie chłodzące podrażnioną skórę.
Mam go w torbie lub plecaku i szybko działa, a kosztuje niedużo (około 12 zł). Dostępny jest w aptekach i TUTAJ
NOWOŚĆ – plasterki łagodzące miejsca po ugryzieniach Recotin
To musiał wymyślić, jakiś rodzic, bo tylko on wie, że plasterki mają magiczną moc. Plasterki Recotin przeznaczone są do pielęgnacji skóry i szybkiego łagodzenia uczucia swędzenia występującego po ukąszeniu owadów. Dodatkowo redukują zaczerwienienie i działają ściągająco. A dzięki temu, że na każdym jest zwierzątko, to dzieci nie będą rozdrapywać miejsca po ugryzieniu! No idealne! Zresztą zobaczcie sami TUTAJ.
Jeśli na stronie ICB Pharma użyjesz kodu rabatowego nebule20 – dostaniesz 20% zniżki na produkty z kategorii kategorii – kleszcze, alergia, komary, ukąszenia! Kod rabatowy nie dotyczy pakietów!
Szukasz miejsca, gdzie odpoczniesz, ale też zapewnisz rozrywkę całej rodzinie? Druskienniki, malownicze uzdrowisko na południu Litwy, to doskonały kierunek zarówno na krótki wypad, jak i dłuższy urlop. Łączy w sobie wyjątkowy klimat, atrakcje dla dzieci i dorosłych oraz coś, czego coraz częściej szukamy – prawdziwy relaks z dala od zgiełku.
Tylko 4 h z Warszawy i niecałe 3 z Białegostoku – tyle dzieli Was od miejsca, które oferuje mnóstwo atrakcji, a jednocześnie jest bardzo spokojne.
Druskieniki to klimatyczne miasteczko na Litwie, położone tuż nad Niemnem, które zamieszkuje nieco ponad 12 tysięcy osób. To nie tylko największe i najnowocześniejsze uzdrowisko w kraju, ale też jedno z topowych miejsc w Europie dla fanów relaksu w stylu spa.
Pierwszy raz byliśmy tutaj 5 lat temu zimą i bardzo dobrze wspominamy ten wyjazd. Co ciekawe atrakcje są tu całoroczne i możecie przyjechać o każdej porze roku i nie będziecie się nudzić.
Znajdziecie tu różne hotele i apartamenty – możemy Wam polecić jeden z nich (do tego jest w dobrej cenie). Nasz apartament znajdował się w samym centrum przy Cerkwi pw. Ikony Matki Bożej i tuż obok dobrze wyposażonego marketu. A do Aquaparku macie niecałe 500 metrów na piechotę.
Apartment Hotel Laisve – TUTAJ
Apartament, w którym byliśmy jest spory, ma dwa duże łóżka, a w szafie znajdziesz schowane dodatkowe łóżeczko turystyczne. Jest w pełni wyposażony, macie nawet ekspres do kawy i herbatę. W łazience jest pralka i płyn do prania – możecie uprać swoje rzeczy po pobycie w aquaparku, do tego jest bardzo czysty i wygodny.
Nie da się mówić o Druskiennikach bez wspomnienia o ich największej atrakcji – Druskininkai Aqua Park. To jeden z największych aquaparków w Europie Środkowo-Wschodniej. Znajdziesz tu baseny z falami, zjeżdżalnie, sauny, strefę SPA oraz wodne atrakcje dla najmłodszych. Całość została zaprojektowana tak, by każdy – bez względu na wiek – znalazł coś dla siebie.
Są tu dostępne strefy rodzinne i tylko dla dorosłych. Przy zakupie biletu podejmujecie decyzję, z których części Aquaparku będziecie korzystać. (Jeżeli macie taką możliwość to oczywiście polecamy obie). Bilety kupowaliśmy na miejscu, a powyżej 5 h jest już bilet całodniowy. Z Aquaparku korzystaliśmy 2 razy, w dzień przyjazdu na 2 h i w drugi dzień na ok 6 h. Ceny za wejścia nie są wygórowane – za cały dzień za naszą czwórkę i dwie strefy zapłaciliśmy niecałe 100 euro.
Z racji terminu (byliśmy w Majówkę) było sporo ludzi, ale można było tego się spodziewać. Po godzinie 18 zdecydowanie się przerzedziło.
Dzieci były zachwycone! A nam też się podobało, na miejscu zjedliśmy też obiad – polecam chłodnik z opiekanymi ziemniaczkami.
Snow Arena w Druskiennikach to wyjątkowe miejsce, gdzie zima trwa cały rok. To jeden z największych krytych ośrodków narciarskich na świecie, oferujący trzy trasy zjazdowe: główną o długości 460 metrów, trasę dla początkujących o długości 150 metrów oraz sezonową trasę zewnętrzną o długości 640 metrów, dostępną przy temperaturach poniżej +5°C.
Korzystaliśmy z tego stoku w 2020 roku. Na miejscu możecie wypożyczyć sprzęt, a także ubrania narciarskie i nawet w lipcu pojeździć na nartach.
Kolejka linowa nad Niemnem w Druskiennikach to jedna z najciekawszych atrakcji miasta – nie tylko zapewnia szybkie połączenie między centrum (startuje spod Aquaparku), a Snow Areną, ale też serwuje niesamowite widoki.
W przeszklonych gondolach unosisz się ponad koronami drzew i majestatyczną rzeką, podziwiając panoramę uzdrowiska z zupełnie innej perspektywy. Przejazd trwa tylko kilka minut, ale robi wrażenie – szczególnie o zachodzie słońca.
W centrum miasta znajdziecie, a właściwie usłyszycie fontannę, która pięknie gra i zmienia kolory. Na środku znajduje się wielka kamienna kula, która się obraca. Fontanna robi wrażenie i warto ją zobaczyć szczególnie wieczorem.
UNO Park w Druskiennikach to prawdziwa gratka dla tych, którzy lubią aktywnie spędzać czas i nie boją się lekkiego skoku adrenaliny. Ukryty wśród drzew, tuż nad rzeką Niemen, park oferuje 15 tras o różnym poziomie trudności – od rekreacyjnych po takie, które solidnie rozgrzeją mięśnie i serce. Najwyższe platformy zawieszone są aż 20 metrów nad ziemią, a łączna długość tras to ponad 3,5 kilometra zabawy i wyzwań.
Na szczególną uwagę zasługuje „Lot Tarzana” – 400-metrowa tyrolka nad rzeką, która daje nie tylko zastrzyk emocji, ale i niesamowite widoki. A jeśli to dla Ciebie za mało, czeka jeszcze „Słoniolot” – gigantyczna huśtawka, która buja wysoko, naprawdę wysoko, bo z 20 metrów.
Więcej informacji TUTAJ
W Druskiennikach jest kilka ciekawych ciekawych miejsc, które warto zobaczyć. Jeden z nich znajduje się nad Niemnem przy „Źródle piękności”.
Drugi za restauracją Etno Dvaras.
A trzeci w Dineika Wellness Parki – bardzo polecamy spacer w tym miejscu.
KLIK
To ponad 1000 m² przestrzeni pełnej atrakcji dla dzieci, w tym plaże, kryjówki, konstrukcje do wspinaczki oraz specjalne strefy dla najmłodszych.
Rodzice mogą odpocząć w kawiarni, podczas gdy dzieci bawią się w bezpiecznym i kreatywnym środowisku. Sala jest czynna od czwartku do niedzieli.
Druskienniki są nieduże i bardzo zielone – zachęcają do spacerów. Polecam ścieżkę nad Niemnem w kierunku restauracji Etno Dvaras i powrót główną uliczką. Nam bardzo przypadła do gustu architektura drewniana z misternymi zdobieniami.
Muszę też przyznać, że przyjazd na Majówkę był bardzo dobry pomysłem. Całe miasteczko zdobiły przepiękne kwiaty na wielkich i zadbanych rabatach. Zrobiły na nas ogromne wrażenie.
Kiedy byliśmy tu pierwszy raz bardzo mile mnie zaskoczyły tutejsze restauracjami. Mamy kilka naprawdę smacznych miejsc do polecenia. I tak jak w 2020 roku ceny dań wydawały mi dość wysokie, to teraz uważam, że naprawdę są przystępne i niższe niż w restauracjach w Białymstoku.
🔻Toli Toli – genialna restauracja z bliskowschodnią kuchnią. Pyszna shakshuka, obłędny labneh z bakłażanem, a dla dzieci gofry lub pączuszki serowe. Koniecznie zostawcie miejsce na deser – ser w cieście kataifi z pistacjami – obłęd!
🔻LABAI – byliśmy tam aż dwa razy, bo bardzo nam smakowało. LABAI oferuje zróżnicowane menu (jest też menu dziecięce), łączące nowoczesne podejście z tradycyjnymi litewskimi smakami. Wśród dań znajdziesz klasyki takie jak cepeliny, chłodnik litewski czy placki ziemniaczane, a także domowe desery, w tym polecane lody twarogowe i wypiekany na miejscu chleb.
Mają plac zabaw na zewnątrz 🙂
🔻Etno Dvaras – to klimatyczne miejsce, które przenosi gości w świat tradycyjnej litewskiej kuchni i gościnności. Urządzona jest w rustykalnym stylu, z elementami folkloru. Oferuje autentyczne dania regionalne, takie jak cepeliny, kugelis czy chłodnik litewski, przygotowywane według domowych receptur. To idealne miejsce, by poczuć lokalny klimat i spróbować klasycznych smaków Litwy w przytulnej atmosferze.
🔻Restauracja Sicilia w Druskiennikach to jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc kulinarnych w mieście. Znajdziesz ją w centrum kurortu. Mają tam nie tylko smaczne jedzenie, ale i przytulną atmosferę z przestronnymi, zielonymi tarasami.
Sicilia łączy tradycje włoskiej i litewskiej kuchni z nowoczesnym podejściem do gotowania. W menu znajdziecie szeroki wybór dań: od klasycznych pizz wypiekanych w specjalnych piecach, przez świeże makarony, aż po dania mięsne i rybne. Wszystkie potrawy przygotowywane są na miejscu z wysokiej jakości składników, w tym warzyw od lokalnych dostawców. Bardzo nam smakowała pizza na ekstremalnie cienkim, ale chrupiącym cieście.
Pobyt w Druskiennikach minął nam bardzo szybko, pożegnaliśmy naszych znajomych i ruszyliśmy dalej. Julek ma teraz fazę na rycerzy więc uznaliśmy, że warto pojechać do oddalonych o raptem 100 km Trok.
u tu jeszcze świeży wpis na naszej kolejnej wizycie:) Druskienniki: idealne miejsce na rodzinny wyjazd i regenerację
Troki to już właściwie przedmieście Wilna (niecałe 30km). Znajduję się w nich jezioro Galwe (to od głowy) a na wyspie na tymże jeziorze znajdziecie Zamek w Trokach. Połączony jest z lądem długaśnym drewnianym mostem – wyglądy niczym jak z bajek Disney’a:)
W XIV i XV wieku, kiedy to Kiejstut i Witold wznieśli zamek – Troki były ważnym ośrodkiem Wielkiego Księstwa Litewskiego. Kiejstut to właśnie tam przeniósł swoją stolicę, zamieszkał tam i tam umieścił swój książęcy skarbiec.
Po Kiejstucie to wielki książę Witold postanowił wybudować murowany zamek na największej z trzech wysp jeziora. Zamek był wiele razy atakowany przez Krzyżaków.
Choć zamek od XVII wieku podupadał – to w drugiej połowie XX wieku został zrekonstruowany i dziś możemy go podziwiać w całej okazałości!
Zamek w Trokach to jedno z najbardziej malowniczych na Litwie miejsc – idealne na wypad z dziećmi.
Można wejść na wyspę i obejść zamek dookoła. Jeśli zdecydujecie się również kupić bilety (zapłaciliśmy 36 EUR za 4 osobową rodzinę) – możecie zwiedzić także dziedziniec i wystawy we wnętrzach zamku.
Wszelkiego rodzaju REJSY. Możecie wypożyczyć kajaki, rowerki wodne, łodzie wiosłowe. Albo wybrać się na wycieczkę łodzią w przewodnikiem i podziwiać zamek z wody!
Ulica Karaimska (to przy niej zaparkujecie samochód) – to żywe centrum kultury karaimskiej na Litwie! Znajdziecie na niej Kienesę (to jedna z 3 czynnych karaimskich świątyń na świecie!). Pod numerem 22 jest też Muzeum Narodu Karaimskiego dla zainteresowanych.
Drewniane domy są jak na Podlasiu – charakterystycznie ustawione szczytem do ulicy i mają zawsze 3 okna od frontu! To tradycja, gdzie jedno okno jest dla Boga, drugie dla księcia Witolda i dopiero trzecie dla gospodarza.
A dla spragnionych kulinarnych przeżyć – znajdziecie tam restauracje, które serwują tradycyjną kuchnię karaimską! Koniecznie spróbujcie kibinów!
A my postawiliśmy na restaurację z widokiem na zamek – Bona Pizza
W Trokach jest też restauracja rekomendowana przez przewodnik Michelin – skorzystamy z niej innym razem. Nazywa się Apvalaus Stalo Klubas i też ma widok na zamek.
A jak już zwiedzicie Troki – tu macie calutki wpis na temat: Wilno – atrakcje dla dzieci
A jadąc w stronę Litwy – łapcie inspiracje – tu omawiam Podlasie i wszystkie jego atrakcje!
A tu zobaczcie naszą rekomendację – czy to dobry pomysł żeby pojechać na Camping na narty?
Prezenty od zajączka, czyli drobne upominki, które można podarować dzieciom w Wielkanoc. W różnych regionach panują inne zwyczaje, ale często bliscy kupują najmłodszym niewielkie prezenty. Zamiast czekoladowych zająców, czy jajek można podarować coś ciekawego, związanego mniej lub bardziej z symbolami nawiązującymi do świąt.
A tu zobaczcie 6 sposobów Jak zrobić pisanki z dziećmi?
A tu macie ściągi na poszczególny wiek:
Prezent na roczek 100 inspiracji
Prezenty dla 2 latka
Prezenty dla 3-latka
Prezent dla 4 latka
Prezenty dla 5-latka
Prezenty dla 6 latka
Prezenty dla 8-latka
Kolejna dieta, nowy karnet na siłownię, ekscytacja na starcie… a potem rzeczywistość. Po dwóch miesiącach motywacja spada, obowiązki przejmują kontrolę i wracasz do starych nawyków. Brzmi znajomo?
Do podzielenia się moimi doświadczeniami w tym materiale sponsorowanym zaprosiła mnie marka One Day More, która udowadnia, że zdrowe odżywianie może być proste, smaczne i pełne naturalnych składników. Ich musli, granole i owsianki to idealne rozwiązanie dla tych, którzy cenią sobie jakość i wygodę. A na końcu wpisu znajdziecie bogaty kod rabatowy na ich produkty 🙂
I jest tu też przepis na obiecany obłędny zdrowy OMLET!
Mam za sobą wiele diet, niewykorzystanych karnetów i masę wyrzutów sumienia, że znowu się nie udało.
Mogłabym napisać książkę pt. „Ćwiczenia? Nie dziś! 100 wymówek, które uspokoją na chwilę Twoje sumienie”
Uwierzcie mi, że zawsze byłam typem kanapowca, który nie znosił się pocić, a do tego kochałam jedzenie.
Któregoś dnia, a było to dokładnie 9.02.2022 roku miałam DOŚĆ odkładania i mówienia sobie, że KIEDYŚ przyjdzie dobry czas, aby w końcu wziąć się za siebie. Byłam już zmęczona tymi wszystkimi wymówkami, szukaniem winy wszędzie (tylko nie w sobie), wkurzyłam się na siebie.
Tak po prostu! No i zaczęłam działać. Ale nie tak samo, jak zawsze. Tym razem inaczej do tego podeszłam.
Mnie przerażało, że mam tak długo wytrzymać na diecie, ruszać się, pić wodę itd. Perspektywa kilku miesięcy życia pod rygorem była dla mnie nie do wytrzymania. To właśnie dlatego wpadałam na pomysł, że w moim przypadku celem będzie 1 dzień.
Tak, dokładnie 1 dzień do wytrzymania w zdrowych nawykach był możliwy do spełnienia. Wydrukowałam sobie kalendarz, napisałam: dieta, ruch (trening 30 min i/lub 10k kroków), 2 l wody, suplementy. I skreślałam 1 dzień – CODZIENNIE. Przecież TO TYLKO JEDEN DZIEŃ.
Oczywiście zdarzały mi się odstępstwa: choroby moje i dzieci, więcej obowiązków w pracy lub w domu, imprezy rodzinne, wyjazdy. Ale JUTRO znów celem jest jeden dzień. Nie przeciągam tego w 2-3 tygodniowe przerwy, podczas których wracam do wszystkich starych nawyków. Tylko nowy dzień i zaczynam znów.
Muszę powiedzieć, że takie podejście bardzo mi służy, bo zbudowałam masę zdrowych nawyków i nawet już się nie zastanawiam nad tym, czy mi się chce, czy nie. Uważam też, że MOTYWACJA nie jest dobrym motorem do działania, bo jest bardzo ulotna.
O wiele ważniejsza jest DYSCYPLINA i to właśnie dzięki niej od 3 lat jestem w stanie utrzymać moje zdrowe nawyki, a bez nich czuję się po prostu źle. Motywacja, to zapał, a on szybko mija. Dlatego to dyscyplina powinna być naszym celem.
Jednej rzeczy o mnie nie wiecie – jestem leniwa i szukam różnych smart rozwiązań, aby móc robić coś wkładając jak najmniej wysiłku.
Niby nic takiego, ale kiedy mam w szafce, coś co bardzo lubię, to nie mogę przestać o tym myśleć. Oczywiście, że największa ochota przychodzi około 22 i wtedy nie ma już możliwości żebym się opanowała.
Na szczęście mam też daleko do sklepu, więc żadna siła mnie nie zmusi do tego żeby iść po słodycze do sklepu. W domu mam same niesmaczne słodycze i nie mam pokusy żeby zjeść Merci marcepanowe;) Już wolę nic nie jeść.
Jest to totalny gamechanger – bo nie mam poczucia, że jestem na diecie. Dzięki temu jem to co lubię i mogę dłużej żyć ze zdrowymi nawykami. Wiele osób śmieszą desery ze skyra, które nazywają się „Rafaello”, a ja powiem szczerze, że to właśnie dzięki nim jestem w stanie tak długo wytrwać.
Kupuję rzeczy, które są zdrowe, mają dużo białka, nie mają dodatku cukru i mam je zawsze pod ręką.
Tak właśnie jest z produktami One Day More: jeżeli ich nie znacie – musicie koniecznie wypróbować. A co najważniejsze: przygotowanie posiłku zajmuje dosłownie chwilę i jest dziecinnie proste.
Granole i musli zagościły nas w domu na dobre – przestałam nawet kupować dzieciom płatki.
🔹 Tuby bez dodatku cukru KLIK i KLIK – gotowe mieszanki ziaren, orzechów, płatków owsianych, suszonych owoców i superfoods – bogactwo witamin i błonnika.
🔹 KETO mix – jest to absolutny ulubieniec w naszej rodzinie – mix bez dodatku zbóż jest idealny dla osób, które ograniczają spożycie węglowodanów. Są przepyszne, zdrowe, a do tego bardzo sycące. Używamy ich jako dodatek do serków, jogurtów, smoothie, pankejków, gofrów.
🔹 Smarowidła: kremy orzechowe: słony karmel i orzech laskowy – jakie to jest pyszne! Nie mają cukru, a już odrobina kremu dodaje pysznego smaku do dania. Uwielbiam oba – czuję, że wcale nie jestem na diecie.
🔹 Pasta z orzeszków ziemnych Crunchy – idealnie kremowa i pyszna – a w składzie ma SAME ORZECHY!
I jak mam w domu, to co lubię – to naprawdę jest prościej. Jak mam tylko chwilkę żeby coś zjeść i być syta na kilka godzin to biorę z lodówki skyr wsypuję z tuby KETO mix, wrzucam owoc i mam gotowe danie. A jeżeli mam więcej czasu to robię smoothie bowl albo mojego ukochanego puszystego omleta.
Opracowałam też przepis na idealny białkowy omlet, który daje mi sytość na kilka godzin i nie mam potrzeby podjadania.
Najlepszy Mix KETO MATCHA
Przepis na omlet znajdziecie na końcu postu
Niby taka mała rzecz, ale naprawdę działa. Z racji tego, że ograniczam się i nie liczę specjalnie kalorii to używam małych talerzy. Kiedy sobie nakładam np. obiad i mam cały talerz to myślę: Ile tego jest, nie zjem wszystkiego.
A taka sama porcja na dużym talerzu powoduje u mnie myślenie: Tak mało? Będę głodna! I zaraz po jedzeniu szukam czegoś w szafkach.
Ciągle coś popijam. W sezonie zimowym w ogóle nie che mi się pić wody, ale się zmuszam. Noszę ze sobą butelkę lub kubek z herbatą. Nie mogłam znaleźć odpowiedniej herbaty, które by mi smakowała, a zieloną piję tylko raz dziennie.
Przerzuciłam się na zioła i napary – kocham pokrzywę z mango! Piję też wodę z octem jabłkowym, bo oprócz smaku reguluje cukry.
Jeszcze rok temu bym nie przypuszczała, że dam radę pić kawę bez mleka. Cappucino zaraz po wstaniu z łóżka to mój nawyk od wielu lat.
Zawsze się z tego śmiałam, że wstaję z łóżka tylko dlatego, że za chwilę zrobię sobie pyszną mleczną kawkę. Jednak to się zmieniło. Znalazłam kawę, która mi smakuje bez mleka i pozwala trzymać post przerywany.
Opierałam się wiele lat. Mówiłam, że to nie dla mnie. Nie znoszę chodzić na siłownię. Ale tylko trening siłowy dał takie efekty, o jakich marzyłam – czyli szczupła i silna sylwetka.
Już pół roku cotygodniowych treningów z trenerem dało mi to, co chciałam. Czy pokochałam treningi i chodzenie na siłownie? Pewnie Was zaskoczy ta odpowiedź – ale nie. Ale uwielbiam uczucie po treningu! Jest niepowtarzalne! I żaden tenis, czy rolki nie dają tego genialnego samopoczucia.
Jestem leniuchem i gdym miała szukać getrów, pakować torbę to pewnie by mi się już odechciało. Staram się ułatwiać sobie życie jak tylko mogę.
Pewnie słyszeliście już o tym nie raz. Ja nigdy wcześniej nie próbowałam, ale od kilku miesięcy stosuję też IF. Bardzo pasuje do naszego stylu życia i w sumie widzę lepsze efekty. Na czym polega? Robię, a właściwie robimy (bo mój mąż też do mnie dołączył) post w jedzeniu. Nam najlepiej pasuje opcja: 16:8. Czyli przez 16 godzin nie jemy, a w czasie okna 8- godzinnego okna żywieniowego spożywamy 3 -4 posiłki.
Pierwszy posiłek jemy o 11.30, a ostatni o 19.30. I to się dobrze pokrywa z rodzinnym systemem, bo przegapiamy śniadanie z dziećmi. A później już jemy w podobnym rytmie.
Jak zawsze dbam o swój sen, bo znam siebie. Jedna nieprzespana noc powoduje, że mam ochotę na słodkie i ostatnie o czym myślę to trening.
To była moja zmora! Ale znalazłam na to sposób. Jem sycącą kolację z dużą ilością białka o 19.30. Do serialu robię napar ziołowy i kiedy o 22 już bym coś zjadła, to… idę umyć zęby.
Jest to tak proste i skuteczne – naprawdę nic nie smakuje po umyciu zębów;)
🔹 20 g odżywki białkowej (u mnie słony karmel marki Whey)
🔹 20 g mąki (u mnie orkiszowa typ 700) – możecie też użyć zwykłej pszennej mąki, im więcej mąki tym będzie bardziej puszysty – maksymalnie 40 g
🔹 110 ml maślanki
🔹 1 łyżeczka proszku do pieczenia
🔹 1 jajko
Wszystko miksuję i odstawiam na 10 min. Nagrzewam małą patelnię i pryskam oliwą w sprayu. Wylewam ciasto na patelnię (nie rozsmarowuję). Nakrywam pokrywką i zmniejszam płytę na 5. Jak zaczną pojawiać się bąble na powierzchni to ostrożnie obracam i smażę jeszcze kilka minut. Zdejmuję z patelni.
Wykładam na talerz: smaruję Słonym karmelem z One day more i posypuję KETO MIX – jak mam, dodaję owoce.
A teraz najlepsza część – mam dla Was kod rabatowy NEBULE30, dzięki któremu możecie spróbować produktów One Day More w niższej cenie. Daje 30% rabatu na wszystkie tuby z wyłączeniem nowości, zestawów, outletu. Kod nie łączy się z innymi promocjami i jest ważny do 18.03. Sprawdźcie koniecznie i przekonajcie się sami. Smacznego!
Jeśli szukacie pysznych i zdrowych opcji One Day More to strzał w dziesiątkę! Ich produkty są pełne naturalnych składników, bez zbędnych dodatków, a do tego smakują rewelacyjnie. Do tego nawet samą nazwą idealnie oddają ducha mojego zawołania – Przecież to TYLKO JEDEN DZIEŃ… WIĘCEJ:)
♥️Korzystasz z moich treści? Kliknij „Lubię to” na Facebooku TUTAJ – to dużo dla mnie znaczy ♥️
Chcesz zobaczyć moje początki – poczytaj jak zaczynałam Tylko Jeden Dzień
Planujesz rodzinny wyjazd w góry i szukasz najlepszego hotelu w górach dla rodzin z dziećmi? Idealnie trafiłeś! Jeśli zależy Ci na wygodzie i atrakcjach dla najmłodszych to ten hotel jest świetnym wyborem.
wpis nie powstał ze współpracy z hotelem, za to zawiera linki afiliacyjne
Dopiero wróciliśmy z tygodniowego pobytu i jesteśmy zachwyceni! Ten wyjątkowy obiekt łączy w sobie góralski klimat z nowoczesnym komfortem, oferując wszystko, czego potrzeba, by spędzić niezapomniany czas z rodziną.
Nasz wyjazd zarezerwowaliśmy przy okazji Black Friday i była to dobra oferta. Wybraliśmy pakiet „Ferie zimowe” – ze śniadaniami i tematycznymi obiadokolacjami, bogatym programem animacji i zniżkami na karnety na stok.
Link do hotelu TUTAJ
Hotel położony jest w malowniczej okolicy Zakopanego, tuż obok stoku narciarskiego i tras turystycznych. Odpowiadała nam też odległość od centrum miasta (ok 15 min spacerem). Oprócz nart chcieliśmy skorzystać z oferty kulturalnej. W tym roku musiałam odpuścić zjazdy, a dnie spędzaliśmy na zwiedzaniu zakopiańskich muzeów i galerii oraz korzystaliśmy z tras widokowych.
1/2 naszej rodziny jeździła na nartach, więc zależało nam na stoku przy samym hotelu. Tak właśnie było – możesz wyjść z pokoju w butach narciarskich, zabrać narty z narciarni i iść od razu na stok. Jest to bardzo wygodne szczególnie dla rodzin z dziećmi. W recepcji można kupić dzienne karnety ze zniżką. A przy samym hotelu jest bardzo fajna wypożyczalnia sprzętu.
Oczywiście na dole jest tez Szkółka Narciarska i można wykupić lekcje.
Jedna z kluczowych zalet Bachleda Hotel Kasprowy to aż 400 metrów nowoczesnej przestrzeni sprawia, że jest to najlepszy hotel w górach dla rodzin z dziećmi. Znajdziecie tam aż 6 tematycznych sal zabaw:
🔹 małpi gaj z siatkami do wspinania, zjeżdżalniami, tunelami i przeszkodami
🔹 pokój z klockami Lego
🔹 strefa dla najmłodszych z basenem z kulkami
🔹 pokój kinowy z wygodnymi siedziskami do wspólnego oglądania bajek
🔹 pokój multimedialny z różnorodnymi atrakcjami dla starszych dzieci
🔹 przestrzeń do animacji, w której odbywają się zajęcia manualne i edukacyjne
W większości hoteli, w których byliśmy niestety animacje są skierowane raczej do młodszych dzieci. A w tym hotelu były przeróżne atrakcje i moje starsze dzieci również były zainteresowane. Najbardziej podobały nam się warsztaty z ratownikiem TOPR i zajęcia z robotyki z klockami STEM.
Codziennie na dzieci czekały różne animacje i wszystkie były prowadzone z pomysłem.
Muszę również pochwalić zaangażowane Panie animatorki z Kids Clubu Bachleda Hotel Kasprowy, zawsze były pomocne i uśmiechnięte – dzieci nie chciały stamtąd wychodzić. Co ciekawe, jeżeli macie taką potrzebę, a Wasze dzieci oswoją się już z tym miejscem – to możecie je tam zostawić i skorzystać ze SPA lub pójść na narty.
To właśnie tak znalazłam ten hotel – genialny widok na góry od razu po wstaniu z łóżku. Taki sam macie zjeżdżając ze stoku na nartach.
Chyba jeszcze nie byłam w tak przemyślanej strefie basenowej z widokiem na Tatry jak w Bachleda Hotel Kasprowy. Całość dzieli się na dwie cześci:
🔹 Strefa Aqua – strefa basenowa z wodą termalną, zjeżdżalniami dla dzieci, sauną, jacuzzi, sezonowym basenem zewnętrznym, z przepięknym widokiem na panoramę Tatr
🔹 Strefa Relaksu – strefa idealna do odpoczynku po nartach, a tam: sauny suche i mokre, tężnia solna, tepidarium, caldarium i całoroczną strefę zewnętrzną z trzema jacuzzi – podczas naszego pobytu dzieci mogły przebywać w tej części do godziny 17.00
Bardzo lubię, kiedy w hotelu serwowane jest codziennie inne jedzenie podczas obiadokolacji, bo podczas tygodniowego pobytu może się już to znudzić. W tym hotelu codziennie jest inny motyw przewodni i dzięki temu macie różnorodność, która sprawia, że nie możecie się doczekać kolacji;) Jednego dnia była kolacja z motywem góralskim i kapelą, drugiego były to włoskie smaki, trzeciego – kuchnia polska, czwartego podróż dookoła świata.
Codziennie były też inne dania w kąciku dla dzieci, a wszystko było przepyszne! Muszę też wspomnieć o genialnych deserach – przyznaję, że nawet we Włoszech nie jadłam tak dobrego cannoli. No i te bogate śniadania z widokiem na Tatry – idealny początek dnia.
Wybraliśmy też ten hotel ze względu na przestronne pokoje. Nasz pokój to Junior Apartament z widokiem na Tatry. Cała przestrzeń miała ok 40 metrów, kominek elektryczny, dużą garderobę, łazienkę z prysznicem i wannę. Przez ten tydzień w 4 osoby było tam nam komfortowo.
Przyjechaliśmy tam też z jednego powodu, to właśnie w tym hotelu spędzałam ze znajomymi moje 40 urodziny, więc zależało mi żeby restauracja hotelowa była elegancka, a zarazem przyjazna dzieciom. Impreza udała się znakomicie, a wszystko było przepyszne.
Bachleda Hotel Kasprowy sukcesywnie jest remontowany i muszę powiedzieć, że wnętrza naprawdę robią wrażenie. Zachwyca wnętrzami inspirowanymi stylem zakopiańskim oraz twórczością Stanisława Witkiewicza.
Drewniane elementy, rzeźbione detale i tradycyjne tatrzańskie wzory łączą się tu z nowoczesnymi akcentami, tworząc elegancką i przytulną atmosferę. Każdy detal nawiązuje do bogatej historii regionu, a jednocześnie zapewnia współczesny komfort. Z biegiem, czasu pewnie też korytarze i klatki schodowe doczekają odświeżenia.
Jeśli szukasz najlepszego hotelu w górach dla rodzin z dziećmi to Bachleda Hotel Kasprowy jest strzałem w dziesiątkę. Doskonała lokalizacja, komfortowe warunki, basen, SPA i atrakcje dla dzieci sprawiają, że to idealne miejsce na rodzinny wypoczynek w Tatrach.
p.s. Spod samych drzwi hotelu odjeżdża autobus (6 zł za osobę) – bardzo polecamy wybrać się do Kuźnic na spacer, obiad w Leśniczówce i na szlak na Kalatówki
A tu łapcie inne inspiracje gdzie jeszcze znaleźć Hotel na narty z dziećmi
Tu znajdziecie Najlepsze parki rozrywki w Europie – lista TOP 10
Plan na wyjazd na sylwestra do Chorwacji kiełkował nam w głowie od roku. Kiedy zobaczyliśmy, że po świętach temperatura ma podskoczyć do 13-14 stopni uznaliśmy, że warto pojechać w kierunku słońca – nasz wybór musiał paść na Porto Sole!
🔹 wyjazd 27.12 – powrót 5.01
🔹 na święta byliśmy w Rzeszowie, więc do Chorwacji nie mieliśmy tak daleko, jak z naszego domu
🔹 pierwszy przystanek na noc: Budapeszt
🔹 pobyt na campingu Porto Sole
🔹 przystanek na noc w drodze powrotnej: Lenti Thermal Spa
Pierwszy raz pojechaliśmy bez planu i rezerwacji – uznaliśmy, że tym razem będzie to naprawdę spontaniczny wyjazd. Dzień wcześniej kupiliśmy tylko winiety na Słowację i Węgry
Z samego rana zrobiliśmy zakupy spożywcze, zapakowaliśmy naszego campervana i ruszyliśmy w kierunku Budapesztu. Planowaliśmy zatrzymać się na obiad w świetnej restauracji (Anyuka Mondta w miejscowości Encs), ale niestety nie było wolnych miejsc – warto zrobić rezerwację. Około 17 dojechaliśmy do Budapesztu na camping Arena. Podpięliśmy się do prądu, zawołaliśmy taksówkę i pojechaliśmy do centrum na jarmark świąteczny.
W okresie świąt jest kilka jarmarków i robią wrażenie – my wybraliśmy się pod Bazylikę św. Stefana. O pełnych godzinach jest tam imponujący pokaz świateł. Warto kupić kurtoszkolacs i wybrać się na lody w kształcie róży (Gelarto Rosa) – są tuż obok. Przespacerowaliśmy się wzdłuż Dunaju i poszliśmy na sushi.
Kilka słów o tym campingu – Arena Camping położony dość daleko od centrum – za to do najbliższej stacji metra można dojść pieszo (jest do niej dokładnie 1,8km – Ors Vezer Tere). Jako, że było zimno – zdecydowaliśmy się na Bolta (podjechała Tesla:)) i zapłaciliśmy ok. 65 zł za dojazd do centrum.
Camping Arena jest całoroczny – nie trzeba robić rezerwacji i można wjechać o każdej porze dnia i nocy. Ma ciepłe sanitariaty i spore parcele. Niestety ruch uliczny, pociągi i latające nad głową samoloty sprawił, że jest to dobre miejsce tak max na 1-2 noce.
Rano ruszyliśmy w kierunku Chorwacji. Droga przez Węgry jest bardzo przyjemna – cały czas autostrada – i jedzie się wspaniale. W Chorwacji przywitał nas śnieg, w górach było go naprawdę sporo. Nie wierzyłam do końca, że na wybrzeżu będzie ciepło. Oczywiście tuż za tunelami przywitało nas słońce.
Zatrzymaliśmy się jeszcze na zakupy w markecie Plodine i dojechaliśmy na camping. Przyznaję się – nie spodziewałam się, że na tym campingu będzie takie obłożenie. Wjechaliśmy 28.12, a było dostępnych już tylko kilka parceli. Kiedy rano wstaliśmy byłam przeszczęśliwa, że nie musimy nosić kurtek i możemy zjeść śniadanie na świeżym powietrzu.
Są tam dostępne:
🔹 parcele
🔹 domki
🔹 namioty Safari Comfort
Tu macie linki do przykładowych operatorów: Booking TUTAJ, Suncamp TUTAJ
W okresie Świąt i Sylwestra tylko kilkanaście Chorwackich campingów jest otwartych. My wybraliśmy Porto Sole z sieci Maistra, bo odpowiadał nam z kilku względów:
🔹 jest na Istrii, więc nie musieliśmy daleko jechać
🔹 jest położony tuż przy malowniczym miasteczku
🔹 ma wypasione łazienki z jacuzzi i sauną (wskazana wcześniejsza rezerwacja)
🔹 miał być dostępny basen w hotelu obok, ale obłożenie było tak duże, że nie było tej możliwości
🔹 był otwarty bar na plaży i piekarnia
🔹 panował tam świetny, świąteczny klimat
Czy Camping Porto Sole jest dobry wyborem na zimowy wyjazd? Uważam, że tak! Bardzo nam się tam podobało i zamierzamy tam kiedyś wrócić w lecie.
Sam camping jest naprawdę duży, a parcele są spore. Kolejnym razem będziemy celować w miejsce w pierwszej linii żeby móc mieć spektakularny widok na morze. W czasie naszego pobytu były otwarte dwa duże sanitariaty, nie było kolejek pod prysznic. Fajniejszy sanitariat jest w centralnej części (tam gdzie są łazienki z jacuzzi). W okresie świątecznym były też animacje dla dzieci i otwarta sala do gier wideo.
Na campingu są dwie plaże, raczej oceniłabym je na 3+/5. Ale camping ma wiele innych plusów, które z pewnością zasługują na uwagę. Jeżeli gracie w tenisa lub padla to miejsce idealne dla Was. Jest jest 8 kortów – przyznaję, że graliśmy w tenisa w Sylwestra w krótkim rękawku i było wspaniale!
Vrsar to malownicze miasteczko na zachodnim wybrzeżu Istrii w Chorwacji, znane ze swojego uroku i bogatej historii. Położone na wzgórzu nad Adriatykiem, oferuje przepiękne widoki na archipelag kilkunastu wysepek. Wąskie, kamienne uliczki, port pełen jachtów oraz liczne restauracje serwujące świeże owoce morza tworzą niepowtarzalną atmosferę. Camping Porto sole jest położony tuż obok – można do niego dojść wybrzeżem w ciągu 15 min lub z drugiej strony 5 min.
Przepiękne zachody słońca w Marinie, pyszne restauracje i … urocze lodowisko ukryte wśród klimatycznych kamienniczek. Przyznaję – to właśnie to lodowisko zobaczyłam na Instagramie i mnie zainspirowało to przyjazdu tutaj. Lodowisko i wypożyczenie łyżew było darmowe.
W czasie naszego pobytu odwiedziliśmy 2 restauracje, w tym okresie większość restauracji jest nieczynna, ale udało nam się zjeść w:
🔹 Marinero by Mimi – absolutnie pyszne jedzenie z widokiem na marinę. Obsługa troszkę nie ogarniała, ale zjedliśmy tam naprawdę dobrze
🔹 Trost – położona tuż przy marinie typowo chorwacka restauracja – przepyszne owoce morza i makaron z truflami
Polecaliście mi też Konobę „Kod Luce” – niestety w tym okresie była nieczynna.
Jak wyjdziecie z pełnymi brzuchami to od razu przy tych dwóch miejscach skręćcie w lewo i idźcie do góry – jest tam obłędny punkt widokowy.
Sylwestra spędziliśmy na plaży – to było niesamowite uczucie.
W drodze powrotnej planowaliśmy się zatrzymać na campingu prze Termach Tuhelj (Booking KLIK, Suncamp KLIK), ale byłą nieczynna jedna strefa basenów bo właśnie ją ulepszają, więc pojechaliśmy dalej.
Na noc zatrzymaliśmy się na campingu przy Lenti Thermal spa – bardzo fajne termy – polecamy. Na jedną nockę by wymoczyć kości po długiej podróży w sam raz:)
Tak wyglądał nasz wyjazd: odpoczęliśmy, nacieszyliśmy się słońcem i wróciliśmy do domu. Jak widać do Chorwacji można również pojechać zimą i skorzystać z tego, że jest cieplej.
Jeśli interesuje was Chorwacje to łap też wpisy o campingach Istra Premium i Krk Premium a tutaj Camping Mon Perin.
Tu polecam Najlepsze parki rozrywki w Europie – lista TOP 10
A na pierwszy raz na camping od zawsze polecam Marina di Venezia!
Nowy rok przynosi nowe odkrycia, a ja już teraz z przyjemnością dzielę się z Wami swoimi ulubieńcami kosmetycznymi w kategorii pielęgnacji. Wybierając produkty, zawsze kieruję się skutecznością, składem oraz tym, jak wpływają na moje samopoczucie i cerę. W 2024 roku rynek kosmetyczny zaskoczył nas wieloma innowacjami, ale tylko te perełki skradły moje serce i znalazły stałe miejsce w mojej rutynie pielęgnacyjnej. Gotowi na odkrycie produktów, które mogą zrewolucjonizować Waszą pielęgnację? Zaczynamy!
Wpis zawiera linki afiliacyjne, a cierpliwi na końcu wpisu znajdę KODY zniżkowe!
Rodzaj skóry: dojrzała, normalna, pod oczami sucha, zmarszczki, utrata jędrności
Mam 40 lat
Kiedyś miałam cerę mieszaną i zostały mi rozszerzone pory w strefie T. Zimą, jesienią i wiosną muszę dbać o utrzymanie bariery hydro-lipidowej. Latem, kiedy jest gorąco zmieniam pielęgnację na lżejszą. W tym roku nie byłam na żadnym zabiegu u kosmetyczki.
– Balance On z Healthlabs – KLIK – aż trudno mi uwierzyć, że cały rok używałam tylko jednego szamponu i jednej odżywki. Ten zestaw sprawdza mi się rewelacyjnie i nie mam potrzeby zmieniać. Szampon bardzo dobrze myje skalp i łodygę włosa. Zostawia je naprawdę miękkie i wygładzone.
– Olejek wygładzający Kérastase Nutritive – KLIK – świetnie nawilża i zapobiega rozdwajaniu, a jednocześnie nie obciąża. Włosy są błyszczące i odżywione.
– Garnier Vitamin C – LINK – mój letni ulubieniec. Doskonale sprawdził mi się w czasie upałów, daje piękny glow (ma delikatny tint rozświetlający), ale się nie świeci. Wrócę do niego latem.
– But First Sunscreen 50+ Veoli Botanica – KLIK – świetnie się rozprowadza i zastyga. Ma satynowe wykończenie, idealnie nadaje się pod makijaż. Uwielbiam opakowania airless.
Nawilżająco-rozświetlający żelowy peeling GLASS SKIN POWER PEEL Veoli Botanica – KLIK – genialny peeling z kwasem mlekowym. Używam 1-2 razy w tygodniu. Nakładam na 20 min. i zmywam.
Skóra po tym peelingu jest nawilżona, rozświetlona, a zmarszczki spłycone. Ten kosmetyk u mnie mocno działa i na drugi dzień delikatnie się łuszczy naskórek. Pamiętajcie o używaniu SPF 50!
– Serum Smart Clinical Repair Clinique – LINK – bardzo dobre serum z retinolem i peptydami. Fajnie rozjaśnia, nie podrażnia i ma świetną konsystencję.
– Retinal 0,1% Allies of Skin – KLIK – ten retinal jest absolutnie cudowny. Widzę, jak bardzo zmienia strukturę mojej skóry. Jest to produkt dla zaawansowanych. Mnie nie wysusza (a mam tendencję pod oczami). Jest drogi, ale wydajny i naprawdę skuteczny.
– Żelowe, peptydowe płatki pod oczy Purles – KLIK – –nigdy nie miałam lepszych płatków pod oczy! Nawilżają, napinają i sprawiają, że zmarszczki są wygładzone. Nakładam je nie tylko pod oczy, ale też na bruzdy nosowo-wargowe i na lwią zmarszczkę.
– Krem-maska pod oczy SMOOTH AS SILK Veoli Botanica z trehalozą i cermidami – KLIK– genialny, bardzo bogaty krem, który mocno napina i wygładza zmarszczki.
– Płyn micelarny Bioderma Sensibio – KLIK – ulubieniec od wielu lat. Świetnie zmywa makijaż i łagodzi podrażnienia
– Masełko do zmywania makijażu MELT WITH PASSION Veoli Botanica – KLIK– kocham ten produkt, a przyznaję, że do tej pory nie lubiłam masełek. Pięknie pachnie marakują, ma świetne opakowanie i dobrze zmywa make-up.
– Żel do mycia twarzy CLEANING ME SOFTLY – KLIK – jedyny żel, który nie zostawia ściągniętej skóry
– Maska w płachcie Garnier z Retinolem – KLIK – maseczka na mojej skórze daje efekt zabiegowy, bardzo ją lubię
– Maska oczyszczająca pory z węglem i miodem ORIGINS – używam jej od wielu lat, świetnie czyści zanieczyszczone pory
– Liftingująca maska z peptydem miedziowym SAPPHIRE AGE-DEFINER Veoli Botanica – KLIK – napina i podnosi owal – używam też na szyję i dekolt
Balsam do ust z aminokwasami i skwalanem The Ordinary – KLIK – nawilżający i regenerujący balsam do ust. Bardzo odpowiada mi formuła tego balsamu: świetnie nawilża, długo się trzyma i pozostawia usta nawilżone na długo.
Fajne opakowanie, które pozwala nałożyć produkt bez dotykania. Nie ma smaku, ani zapachu.
– Wypełniająco-ujędrniające serum z czystym peptydem miedziowym BLUE AGELESS ESSENCE – KLIK – daje efekt liftingu, także redukuje zmarszczki i drobne linie, poprawia jędrność, elastyczność.
– Rozjaśniająco-wyciszające serum wodno-żelowe z witaminą C C THE GLOW Veoli Botanica –KLIK – nakładam codziennie przed SPF. Ładnie rozświetla i rozjaśnia przebarwienia.
W tamtym roku kupiłam sobie na święta Foreo Bear – KLIK – używam go już długo i mogę w końcu napisać, czy działa. Faktycznie widzę poprawę w ujędrnieniu skóry i poprawy owalu. Jako część mojej pielęgnacji sprawdza się dobrze.
Natomiast nie mogę używać go na noc, bo czuję większe napięcie w mięśniach żuchwy (nie jest wskazany dla osób z bruksizmem). Razem z serum z kwasem hialuronowym działa naprawdę dobrze.
Świadomą pielęgnacją interesuję się od kilku lat. Dużo czytam, śledzę nowości i lubię testować kosmetyki. Wiem, czego nie łączyć ze sobą, a które kosmetyki działają lepiej w towarzystwie. Udało mi się ułożyć pielęgnację, która u mnie bardzo dobrze działa.
Wiem, że może się wydawać, że jest tek dużo, ale już mam to wszystko w głowie i robię intuicyjnie.
Mam pielęgnację tygodniową, która sprawdza się u mnie doskonale. Poniżej rozpisałam, jak to mniej więcej wygląda. Oczywiście, nie stosuję tego restrykcyjnie – zdarzają się odchylenia. Nie zawsze się też maluję – jeżeli tak, to używam masełka Veoli przed myciem żelem.
O ile przypadnie Ci do gustu coś z oferty Healthlabs – z kodem Nebule10 obowiązuje zniżka -10% na wszystkie suplementy diety i kosmetyki bez minimalnej kwoty zakupu.
A jeśli skusisz się na kosmetyki VEOLI z kodem Nebule masz aż 20% zniżki, która obowiązuje na cały asortyment!
RANO: Mycie żelem, serum z Wit.C, krem pod oczy, Krem SPF 50
WIECZÓR: Mycie żelem, Retinal na noc: pod oczy, na szyję i dekolt też (mam zbudowaną tolerancję)
RANO: Mycie żelem, serum z Wit. C, krem pod oczy, Krem SPF 50
WIECZÓR: Mycie żelem, serum z peptydem miedziowym Veoli, maska z peptydem miedziowym Veoli
POD WIECZÓR: peeling z kwasem mlekowym, na 20 minut, zmywam żelem, łagodny krem na noc
WIECZOREM: pod oczy i na bruzdy nosowo-wargowe maska krem Smooth as silk, na resztę maska z peptydem miedziowym
WIECZOREM: Mycie żelem, Retinal na noc: pod oczy, na szyję i dekolt też (mam zbudowaną tolerancję)
WIECZÓR: pod oczy i na bruzdy nosowo-wargowe maska krem Smooth as silk, na resztę maska z peptydem miedziowym
POD WIECZÓR: peeling z kwasem mlekowym, na 20 minut, zmywam żelem, nakładam łagodny krem
MASKI Z RETINOLEM i PŁATKÓW POD OCZY używam przed wieczornymi wyjściami 🙂
Podsumowując, świadoma pielęgnacja to nie tylko wybór najlepszych kosmetyków, ale także uważność na potrzeby naszej skóry i ciała. Moje ulubione produkty towarzyszą mi każdego dnia, pomagając zadbać o zdrowy wygląd i dobre samopoczucie.
Mam nadzieję, że moje rekomendacje zainspirują Cię do odkrywania kosmetyków, które najlepiej odpowiadają Twoim potrzebom. A może masz już swoich pielęgnacyjnych ulubieńców? Podziel się nimi w komentarzach!
Znowu minął rok, niedługo święta i każdy rozgląda się za prezentami. Dziś przygotowałam wpis z najciekawszymi inspiracjami na prezenty dla kobiet i mężczyzn. Znajdziecie tutaj różne propozycje – zaczynają się już od 30 zł.
Czasami trudno jest wybrać coś fajnego w prezencie – dlatego przygotowałam to zestawienie. Może i Was zainspiruje:)
1. Naszyjnik – KLIK – piękny naszyjnik z zawieszką z pozłacanego mosiądzu.
2. Rękawiczki – KLIK – wełniano-kszmirowe rękawiczki w bardzo dobrej cenie.
3. Kolczyki – KLIK – klasyczne kolczyki, pasujące do wielu stylizacji.
4. Lokówka – KLIK – od lat używam lokówek do włosów w takim kształcie – robią piękne loki.
5. Torba sportowa – KLIK – idealna na prezent dla osoby, która żyje aktywnie.
6. Kosmetyczka – KLIK – ciekawa propozycja na wyjazdy – można spakować kolorówkę i kosmetyki.
7. Radio – KLIK – wodoodporne radio w ciekawym kształcie i kolorze.
8. Szczotka do włosów – KLIK albo KLIK – tych szczotek używam niezmiennie od 13 lat i kiedy nie mam pomysłu na drobny prezent, to zawsze ją kupuję.
9. Brazilian Bum Bum Jet Set – KLIK – fajny prezent z miniaturkami znanej marki Sol de Janeiro.
10. Najlepszy kubek na kawę i herbatę – KLIK – mam go już 2 lata i nadal jest moim ulubieńcem – dobrze trzyma ciepło, wygodnie się z niego pije, jest bardzo szczelny i najważniejsze napój nie zmienia smaku pod wpływem kubka.
11. Butelka – KLIK – uwielbiamy butelki z tej marki, są lekkie, szczelne i dobrze trzymają temperaturę.
12. Zestaw kosmetyków – KLIK – świetny zestaw kosmetyków.
13. Mata do jogi – KLIK – moja ulubiona kauczukowa mata.
14. Kindle – KLIK – czytnik książek to zawsze dobry pomysł na prezent.
15. Kolczyki – KLIK – piękne, minimalistyczne kolczyki.
16. Poduszka do akupresury – KLIK – mam go od miesiąca i używam codziennie. Jest porządnie wykonany, w środku ma grykę i cudownie usuwa napięcia z karku.
17. Filiżanka z podstawką – KLIK – świetny zestaw dla miłośnika kawy lub herbaty.
1. Szalik KLIK – wełniany szalik w piękną kratę.
2. Torba KLIK – idealny pomysł na prezent dla aktywnej osoby – na wyjazdy, na siłownię lub na co dzień.
3. Głośnik KLIK – nietuzinkowy głośnik z budzikiem w kształcie gramofonu.
4. Nexus. Krótka historia informacji od epoki kamienia do sztucznej inteligencji – KLIK – Jeśli podobał mu się „Sapiens” to łap tu pewniaka! Świeżutka, jeszcze ciepła nowa książka Yuvala Harariego i za jedyne 51,99 masz prezent gotowy.
5. Kubek, butelka, termos w jednym KLIK – świetnie trzyma temperaturę i jest szczelny.
6. Kosmetyczka KLIK – idealna na wyjazdy.
7. Dalmierz KLIK – fajny pomysł na prezent dla miłośnika majsterkowania.
8. LEGO KLIK – LEGO to zawsze jest dobry pomysł na prezent.
9. Mysz wertykalna HP 920 Ergo Vertical KLIK – kto raz spróbuje tej ergonomicznej myszy, ten wie, że już nie ma powrotu:) a do tego ręka obradowanego bardzo ci podziękuje!
10. Rummikub KLIK – klasyczna gra w wersji podróżnej.
11. Pistolet do masażu KLIK – dobry pomysł na prezent dla aktywnej osoby.
12. Kindle KLIK – nowy czytnik książek – waży tylko 158 gramów.
13. Gramofon z głośnikiem KLIK – fajna propozycja na prezent dla melomana ( mamy go od roku i świetnie nam się sprawdza.
a tu łapcie jeszcze cieplutki Prezentownik świąteczny nebule 2025
Tu łapcie Prezentownik dla niej i dla niego z zeszłego roku
a tutaj 110 pomysłów na Prezenty dla dzieci – od noworodków po nastolatki
Są takie prezenty, które zostają z nami na całe życie – nie nudzą się po miesiącu, nie zużywają, ani nie wychodzą z mody. Sprawiają codziennie taką samą przyjemność, jakby były nowe. Te prezenty budzą ogromne emocje, wyzwalają wspomnienia i pomagają w trudnych momentach.
Ja tak – co roku je zamawiam dla nas i naszych bliskich.
Od lat – najlepsze prezenty, to fotoprezenty
Partnerem postu sponsorowanego jest marka Colorland, która przenosi najpiękniejsze wspomnienia na zdjęcia i daje im drugie życie. Na końcu wpisu znajdziecie też sowity kod rabatowy.
Koniec roku sprzyja podsumowaniom – ja też porządkuję różne sprawy. Zawsze w grudniu przeglądam zdjęcia na telefonie i wracam myślami do tych chwil z kubkiem zimowej herbaty w ręku. Uwielbiam ten moment, kiedy siedzę w wygodnym fotelu, w tle gra Michael Bublé, a ja w spokoju wybieram TE idealne zdjęcia, które zrobiłam w ciągu roku.
Nasze najfajniejsze zdjęcia wrzucam do jednego albumu w telefonie – to tutaj przekładam ulubione momenty z całego roku, które chcę wywołać w formie: fotoksiążek, kalandarzy, starbooków i harmonijek.
Nasi bliscy już się przyzwyczaili do tego, że pod choinką zawsze znajdą piękny fotoprezent. Dziadkowie czekają na fotokalendarze, dzieci na swoje harmonijki, a ja na fotoksiążki.
Kolejne świeczki? Świąteczne skarpety? Są ok, ale je lubię podarować komuś coś takiego, co na dłużej zostanie w jego sercu. Prezent, który sprawi, że ktoś pomyśli o nas ciepło, wróci do wspomnień i dzięki niemu się uśmiechnie.
Muszę Wam też coś zdradzić – sam proces tworzenia fotoprezentów jest absolutnie banalny. Wracamy myślami do tych chwil, które są utrwalone na zdjęciach i przypominamy sobie piękne momenty. I naprawdę to są jedyne prezenty, które tak cieszą również osobę obdarowująca, jak i obdarowaną.
Nie lubię iść na łatwiznę, dlatego najczęściej wybieram personalizowane prezenty – chcę żeby obdarowany widział, że włożyłam serce w zrobienie prezentu.
Nasi bliscy co roku dostają od nas fotoprezenty i zawsze reakcja jest taka sama – uśmiech.
aby ułatwić szukanie – tu link – Fotoksiążka
Nasi bliscy już się przyzwyczaili, że co roku dostają od nas fotokalendrze. Przyznaję, że jest to genialny pomysł na prezent dla rodziców, dziadków! Za chwilę nowy rok, więc pora jest idealna. A każdy takiego kalendarza potrzebuje.
To świetne połączenie funkcjonalnego prezentu naładowanego emocjami. Wystarczy rano wstać, zerknąć na uśmiechniętych wnuków i poziom słodyczy we krwi bezpiecznie się podniesie.
Możecie wybierać wśród różnych szablonów. Macie do wyboru kalendarze:
♥️ fotokalendarz biurkowy
♥️ fotokalendarz ścienny (12 zdjęć + okładkowe) – NAJLEPSZY WYBÓR NA PREZENT
♥️ fotokalendarz trójdzielny (1 zdjęcie)
♥️ fotokalendarz jednodzielny
♥️ planer rodzinny
Do fotokalendarza możecie też dokupić specjalne pudełko na prezent. A jeżeli mieszkacie za granicą i chcecie wysłać bliskim prezent – to jest to doskonały pomysł!
Muszę też podkreślić, że jakość wydruku jest genialna – co roku drukuję różne zdjęcia robione telefonem i nawet te wykonane przy słabszym oświetleniu wyglądają bardzo dobrze na papierze Colorland.
W tym roku zrobiłam też Planer rodzinny – który ułatwi nam codziennie planowanie – ten szablon jest dostępny w fotokalendarnzach.
aby ułatwić szukanie – tu link – Fotokalendarz
Mam tysiące zdjęć w telefonie, na komputerze – już dawno przestałam je wywoływać – zdecydowanie wolę fotoksiążki. Jest to znacznie szybsze, można umieścić je w pięknym szablonie, dopisać swoje notatki, daty. W takiej formie jest mi łatwiej posegregować zdjęcia i je skatalogować.
Na koniec roku robię też nasze fotoksiążki – uwielbiam przeglądać zdjęcia z naszych wyjazdów i układać je we wspomnienia. Jak projektujecie książkę na komputerze, to są tam najróżniejsze szablony, w tym dedykowane różnym krajom: mamy już Włochy, Chorwację i Hiszpanię, czas na kolejne.
Jeżeli wydaje się Wam, że zajmie to mnóstwo czasu – to jesteście w błędzie!
Colorland ma świetną aplikację na telefon i wszystko możecie zrobić sprawnie i bez problemów. Nie wiem czy już poznaliście opcję SMART w fotoksiążkach, ale ta funkcja ułoży zdjęcia i je dopasuje. I jeżeli myślicie, że robienie fotoksiążki zajmuje długie godziny, to wypróbujcie tę opcję – w 2 minuty macie wszystko gotowe!
A jeżeli wolicie na komputerze i na samą myśl, że musicie przesłać 300 zdjęć na komputer robi Wam się słabo, to Colorland zadbał też o to! Kiedy projektujecie na komputerze i chcecie wysłać zdjęcia z telefonu, to wystarczy, że zeskanujecie QR kod i fotki z telefonu automatycznie wgrają się na komputer.
Prawda, że genialne?
A zobaczcie jakie ładne pudełko jest dodawane gratis do każdej fotoksiążki – wystarczy zapakować w piękny papier świąteczny, zawiązać czerwoną wstążkę i prezent gotowy.
Harmonijka ze zdjęciami do postawienia na półce lub zabrania ze sobą. Zamykana na niewidoczny magnes. Absolutnie pięknie wykonana, z dbałością o detal – a jakość zdjęć jest powalająca. Wydruk jest po dwóch stronach, więc możecie zmieniać ekspozycję co jakiś czas.
W tamtym roku zebrałam wszystkie śmieszne zdjęcia moich dzieci, gdzie są razem i podarowałam im na Święta. Teraz zrobiłam tak samo – świetny prezent wywołujący emocje i umacniający więź.
aby ułatwić szukanie – tu link – Harmonijka ze zdjęciami
Aby uniknąć pośpiechu warto usiąść do projektowania już teraz. Zróbcie sobie zimową herbatę, włączcie przyjemną muzykę i wybierzcie się w podróż po wspomnieniach z tego roku. Gwarantuję, że sprawi Wam to ogromną przyjemność, a fotoprezenty z Colorland przejdą Wasze oczekiwania. Kiedy wręczycie je na prezenty, to zobaczycie, jakie cudowne emocje wywołują.
A tu łapcie kod rabatowy: NEBULEX35, który obniży cenę Waszych fotokalendarzy i fotoksiążek o 35% – Kod działa na wszystkie fotokalendarze, wszystkie fotoksiążki klasyczne, starbooki harmonijki i magnesy! Działa do końca 30 grudnia 20245 Nie łączy się z innymi kodami dostępnymi na stronie colorland.pl
A jeśli chcecie podarować inny fotoprezent z oferty Colorland – wpiszcie kod Nebuleall – wpadnie wam rabat 25%
A tu łapcie świeżutkie inspirację na Prezent dla niej i dla niego pod choinkę!