Pan Rzeżucha – prosta ozdoba, która zachwyci każde dziecko

  • DIY
  •  komentarze [5]

Z czym Wam się kojarzy wiosna? Budząca się przyroda, jaskrawa zieleń i zapachy, które zwiastują mój ulubiony czas w roku. Nie wiem czy Wam też, ale rzeżucha przypomina mi wiosnę. Dlatego zrobiłam z dziećmi świetną pracę, która nie tylko fajnie wygląda, ale też ma walory edukacyjne. Dzieci uwielbiają podlewać, sadzić, a później podglądać efekty.

Dziś Was zainspiruję do wykonania z dziećmi Pana Rzeżuchy

Nasze ludziki są na razie łyse, ale już nie długo zamieszkają u nas Panowie Rzeżucha:)

image1-3

Czego potrzebujemy:

  • skorupki po jajkach (starać się rozbijać je mniej więcej w 3/4)
  • waciki kosmetyczne
  • miseczka z wodą
  • rzeżucha
  • oczka przyklejane
  • mazaki

W skorupkach dzieci układają namoczone i złożone na 4 waciki (po 2 lub nawet 3, aby zapełnić całą skorupkę). Później wysypują rzeżuchę i spryskują spryskiwaczem. Na koniec robimy twarze, które można narysować mazakami, kredkami lub pastelami żelowymi.

20160319-DSC_5751
20160319-DSC_5755
20160319-DSC_5765

Stawiamy na parapet  i czekamy aż czupryny wyrosną. Codziennie nawilżamy im skalpy:)

A tak po kilku dniach wyglądają Panowie. Rzeżuchę obcinamy nożyczkami i dodajemy do kanapek:)

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Prezenty od zajączka – inspiracje na drobne upominki

Prezenty od zajączka, czyli drobne upominki, które można podarować dzieciom w Wielkanoc. W różnych regionach panują inne zwyczaje, ale często bliscy kupują najmłodszym niewielkie prezenty. Zamiast czekoladowych zająców, czy jajek można podarować coś ciekawego, związanego mniej lub bardziej z symbolami nawiązującymi do świąt.

tu łapcie najświeższy wpis – Prezenty od zajączka 2025!

post zawiera linki afiliacyjne

W moich inspiracjach uwzględniłam właśnie: jajka, zajączki i wodę. Jest też kilka propozycji, które są ciekawe, ale nie mają nic wspólnego ze świętami.

Prezenty od zajączka

Prezenty od zajączka dla maluchów

prezenty od zajączka

1. Kultowe jajka Tomy, świetna zabawka za 25 zł TUTAJ

2. Miękki zając Jellycat, ulubiona przytulanka Jula TUTAJ

3. Gryzak marchewka z kauczuku Oli&Carol 

4. Układanka edukacyjna Kura TUTAJ

5. Kura Schleich (figurki zwierząt są zawsze mile widziane) TUTAJ

6. Układanka piramida Janod z jajkiem TUTAJ

7. Królik sensoryczny Skip hop TUTAJ

8. Przygody króliczka Miffy TUTAJ

9. Nino Percussion- marakasy w kształcie jajek TUTAJ lub w całym zestawie z instrumentami dla dzieci TUTAJ

10. Rurki kąpielowe Boon (są genialne!) mały zestaw TUTAJ, duży zestaw TUTAJ

11. Jajka magnetyczne Eichhorn TUTAJ

12. Króliki Schleich TUTAJTUTAJ

13. Gryzak Ringball dla maluchów Little leaf TUTAJ

Prezenty od zajączka dla starszaków

prezenty od zajączka

1. Zestaw Lego „Szukanie jajek” TUTAJ

2. Króliki Maileg TUTAJ

3. Książka „Jajo – jajka w gnieździe i kosmosie, czyli kogel-mogel dla dociekliwych” Eliza Piotrowska, wydawnictwo Nasza księgarnia TUTAJ

4. Projektor kosmiczny B.toys TUTAJ

5. Aparat do robienia… baniek TUTAJ

6. Nowość – świetne puzzle obserwacyjne (70 elementów) Trefl po 13 zł! (zamawiam je Lilce): Odwiedzamy operę TUTAJ, Odwiedzamy remizę strażacką TUTAJ, Odwiedzamy port TUTAJ, Odwiedzamy miasteczko TUTAJ, Odwiedzamy stadninę TUTAJ, Odwiedzamy budowę TUTAJ

7. „Zwierzokracja” Ola Woldańska-Płocińska TUTAJ

8. Mazaki z królikami Miffy 

9. Gra „Tańczące jajka” Haba, TUTAJ

10. Audiobook „Teoś i Wielkanoc” TUTAJ

11. Bubabloon- piłka balonowa do pokolorowania TUTAJ

12. „Słoneczne jajo” Elsa Beskow (mam na liście dla Jula) TUTAJ

13. Zestaw: pipeta i zbiorniczki do zabaw z wodą TUTAJ

Tu łap nasze poprzednie inspiracje na Drobne Wielkanocne upominki

Tu macie 70 inspiracji na Prezent dla 4 latka

Mam też do Was prośbę, jeżeli macie zamiar skorzystać z moich pomysłów teraz lub w przyszłości albo podoba Wam się ten post, to kliknijcie „Lubię to” na moim fanpage’u. Facebook wprowadził nowy algorytm i bardzo mocno ogranicza zasięgi postów autorów blogów. Działa to w ten sposób, że nie ma moich postów na Waszych tablicach, jeżeli nie klikacie ? lub ❤. Dzięki

A tu inspiracje na konkretny wiek:

Prezent na roczek 100 inspiracji

Prezenty dla 2 latka

Prezenty dla 3-latka

Prezent dla 4 latka

Prezenty dla 5-latka

Prezenty dla 6 latka

Prezenty dla 8-latka

Prezenty na święta dla dzieci 2021

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie

Nigdy nie byłam Perfekcyjną Panią Domu i test białej rękawiczki oblałabym na wstępie. Ale nie sądziłam, że aż tak zaniedbuję moich pomocników, którzy wspierają mnie w domowych obowiązkach. 

Są w domu takie sprzęty, bez których nie wyobrażam sobie życia. Z automatu wkładam, wciskam przycisk i się dzieje „Czystość”. Kiedy skończy – wyjmuję i rozkładam na swoje miejsca. Ot i filozofia! Codziennie ich używam, nie zastanawiając się co by było gdyby nagle odmówiły współpracy.

Nie zgłębiam tajników pracy, czy też innych programów. Mam swoje ulubione i z nich najczęściej korzystam. Nie wczytuję się w instrukcje, bo nawet nie wiem gdzie one są. Jak coś przestaje działać to radzę się dr. Google. Ostatnio zapytałam go:

„Umyte naczynia są mokre”

I znowu moja wina.

A naprawdę każda Pani Domu wie, że rzeczy zrobionych nie widać. Domownicy zauważają je dopiero, jak nie są zrobione. I tak się stało u nas.

Oczekuję od moich  domowych pomocników pełnej gotowości i świetnej pracy, a sama o nich nie dbam. Nie dziwię się w sumie, że przestają ze mną współpracować.

Ciężko mi to wyznać nawet przed sobą, bo to tylko potwierdza fakt, jak beznadziejną Panią domu jestem. Przyznam szczerze, że lista moich przewinień jest znacznie dłuższa. Przez moje „grzeszki” związane z brakiem dbania o ukochaną zmywarkę, przestała pracować, tak jak powinna.

Jednak w ostatnim czasie dowiedziałam się jakie były moje przewinienia i dziś się nimi z Wami podzielę. Może same również popełniacie te błędy, które prowadzą do powolnej śmierci Waszej zmywarki.

Co ja robiłam źle? (A właściwie, czego nie robiłam żeby zmywarka dobrze nam służyła).

To moja wina i mój obowiązek, który zaniedbałam. Zmywarka raz dziennie zmywa nasze rodzinne brudy, a ja powinnam o nią dbać.

Lista moich przewinień jest dość długa (niestety!). Właściwie moje „dbanie” o zmywarkę ograniczało się do włożenia tabletki myjącej. Nic poza tym.

1Sól dosypywałam jak mi się przypomniało (raz na pół roku).

2. Nabłyszczacz – a po co mi on?

3. Płyn do mycia zmywarki – to zmywarka nie myje się podczas zwykłego cyklu?

4. Odświeżacz – jak się szybko wstawia zmywarkę to nie ma nieprzyjemnego zapachu, więc nie widziałam potrzeby.

Do tego mogłabym wypisać całą listę skandalicznych czynności takich jak: ustawianie naczyń jedno na drugim, blokowanie dużym talerzem dyszy myjącej (dopiero gość z serwisu zwrócił mi na to uwagę), ładowanie zmywarki na full itp. itd.

Dowody są oczywiste:

Niedomyte talerze, głęboko osadzone zabrudzenia, tłuszcz i kamień, czyli efekty mycia w brudnej zmywarce.

Jak ma ona myć naczynia, skoro sama jest brudna?

Raz na jakiś czas warto użyć płynu do czyszczenia zmywarek Finish, który dogłębnie czyści głęboko osadzony (np. na filtrze) brud jak tłuszcz czy kamień. Wystarczy uruchomić pustą zmywarkę z płynem (na 65 stopni) i po jednym cyklu mamy czystą i pachnącą zmywarkę.

Ale jeżeli nie chcemy marnować jednego cyklu „na pusto” to możemy również wypróbować nowości – kapsułek Finish, które umieszcza się na dnie załadowanej zmywarki. Dzięki niej szybko pozbędziecie się tłuszczu i brudu, a zmywarka i naczynia będą czyste.

ROZWIĄZANIE

Regularne czyszczenie

Smugi i zacieki na naczyniach, mokre naczynia z melaminy po zakończeniu cyklu – brak nabłyszczacza.

Niewiele osób wie, że dzięki stosowaniu nabłyszczacza mamy:

  • błyszczące naczynia bez zacieków (nawet kieliszki wyglądają jak nowe)
  • suche i czyste naczynia, których nie trzeba wycierać. Nawet plastikowe kubki, czy talerzyki są idealnie wysuszone.
  • dodatkowe wsparcie dla zmywarki, której łatwiej jest osuszyć naczynia z nabłyszczaczem, bo tworzy warstwę ochronną na powierzchni

ROZWIĄZANIE

Nabłyszczacz Finish

Osad z kamienia na naczyniach – brak regularnie dosypywanej soli

Z solą mam taki problem, że niby wiem o konieczności jej dosypywania, ale nigdy nie pamiętam żeby to zrobić, bo nawet nie wiem po co mam to robić.

Dowiedziałam się, że dzięki regularnie dosypywanej soli:

  • zmywarka pracuje dużo lepiej i wydajniej
  • zapobiegamy powstawaniu osadu z kamienia na zmywarce (dla jej ochrony) i naczyniach

ROZWIĄZANIE

Dosypywanie soli

Nieprzyjemny zapach ze zmywarki – brak odświeżacza

Zawsze myślałam, że pojawia się dlatego, bo zbieram naczynia w zmywarce przez cały dzień i nawet się z nim oswoiłam. Jednak zawsze można użyć odświeżacza, którego woń zupełnie nie przenosi się na naczynia, a przy każdym otworzeniu zmywarki unosi się świeży zapach.

ROZWIĄZANIE

Odświeżacz Finish

Jak widzicie – dowody są oczywiste. Popełniłam chyba wszystkie możliwe zbrodnie wobec zmywarki, która ratuje moje dłonie przed codziennym zmywaniem. Nie dbałam o ten wspaniały wynalazek, a oczekiwałam od niej wielkiej efektywności.

Za karę: zmywanie ręczne! Oj szybko sobie zapamiętam wszystkie zasady dbania o zmywarkę.

Podczas mycia wbijam sobie do głowy, jak dbać o zmywarkę i obiecuję:

  • traktować ją z należytym szacunkiem i stosować się do zaleceń producentów
  • regularnie dosypywać sól i dodawać regularnie nabłyszczacz
  • co jakiś czas myć zmywarkę i czyścić regularnie filtr
  • dbać o woń za pomocą odświeżacza
  • układać talerze tak żeby każdy miał szansę zostać umyty
  • ładować ją w taki sposób, żeby nie trzeba było dopychać kolanem
  • przed każdym włączeniem sprawdzać czy żaden talerz nie blokuje dyszy myjącej
  • nie sprzeczać się z mężem o to, czyja kolej na rozładowanie czystych naczyń

A wtedy cała mokra robota przejdzie z moich rąk na zmywarkę, a my nie będziemy musieli się martwić praniem naszych brudów.

Winnym współudziału w tej zBRÓDni doskonałej jest marka Finish, która nie umywa rąk od brudnej roboty.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Dlaczego smog jest niebezpieczny dla dzieci i jak się przed nim chronić – rozmowa z pediatrą

Taka piękna pogoda, a powietrze jest fatalne. Chciałoby się w odetchnąć, nie sprawdzać codziennie aplikacji z pomiarami, ale niestety nie da się. Nadal ten problem jest aktualny, dlatego poprosiłam naszą, zaufaną pediatrę żeby odpowiedziała na kilka pytań o tym, jak smog wpływa na zdrowie dzieci.

Dziś rozmawiam z pediatrą dr Ewą Miśko-Wąsowską, autorką bloga ewamisko.pl

Dlaczego smog jest groźny szczególnie dla kobiet w ciąży i małych dzieci?

Małe dzieci są bardziej podatne na negatywne skutki działania smogu, ponieważ mają niedojrzały zarówno układ oddechowy jak i immunologiczny. Niedojrzałe śluzówki i ich mechanizmy obronne, częste oddychanie przez usta i fakt, że większe stężenie zanieczyszczeń obserwujemy przy gruncie same chyba nasuwają nam odpowiedź.

Dzieci oddychają z większą częstotliwością (więcej oddechów na minutę niż dorośli), przez co więcej substancji toksycznych dostaje się do dróg oddechowych i więcej może się kumulować w organizmie.

Rozwój płuc u dzieci trwa do 6-8 r.ż. Narażenie w tym okresie na zanieczyszczenia powietrza może ten rozwój upośledzać i wiązać się z gorszym funkcjonowaniem dróg oddechowych nawet w wieku dorosłym. Wiele obserwacji i badań wykazuje, że w rejonach o znacznym zanieczyszczeniu powietrza więcej dzieci i dorosłych ma stwierdzoną astmę oskrzelową i częściej u nich występują zaostrzenia tej choroby.

Upośledzenie czynności dróg oddechowych i układu odpornościowego może się wiązać z częstszym występowaniem chorób zakaźnych płuc (np. zapalenia płuc). U dorosłych częściej również obserwuje się nowotwory płuc, rozedmę czy przewlekłą obturacyjną chorobę płuc. Badania pokazują też zanieczyszczone powietrze może wywoływać też choroby układu krwionośnego czy nerwowego.

Są również doniesienia, wykazujące negatywny wpływ zanieczyszczenia powietrza na rozwój płuc dzieci jeszcze w brzuchu mamy. Substancje toksyczne wdychane przez ciężarną przedostają się przez łożysko do organizmu rozwijającego się maluszka. Mogą też wiązać się ze zwiększonym ryzykiem porodu przedwczesnego i niskiej urodzeniowej masy noworodka.

Jak możemy je chronić?

Dobrze jest codziennie sprawdzać tzw. alerty smogowe i unikać spacerów, kiedy powietrze jest złej jakości. Dane dostępne są na stronie Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska oraz na stronach inspektoratów wojewódzkich. Można też się posłużyć aplikacją na telefon. Mieszkania też wietrzymy, kiedy jakość powietrza jest dopuszczalna.

Warto zadbać o to, aby pokój dziecka nie znajdował się od strony ulicy.

Unikajmy spacerów przy ruchliwych ulicach – wybierajmy te mniej uczęszczane i jak mamy możliwość to spacerujmy po parku.

Wyjeżdżajmy z dziećmi w miarę możliwości poza miasto – każdy pobyt w lokalizacji o czystszym powietrzu może być na wagę złota. Jeżeli musimy podróżować z dzieckiem autem to najlepiej robić to poza godzinami szczytu, okna w samochodzie powinny być pozamykane i wentylacje ustawione na obieg zamknięty.

Starszym dzieciom można rozważyć zakupienie maski antysmogowej, aczkolwiek ich skuteczność w ochronie przed tzw. pyłem zawieszonym jest trudna do oceny, trudno też dopasować wielkość maski do twarzy dziecka.

Nie zapominajmy też, że antyoksydanty w diecie pomagają w walce z wolnymi rodnikami, które powstają, gdy oddychamy zanieczyszczonym powietrzem. Dbajmy o urozmaicenie diety, o warzywa i owoce na talerzu.

Rośliny w pomieszczeniu również mogą pomóc w oczyszczaniu powietrza – efektywność ta ma znaczenie, gdy na każde 10 m2 przypada przynajmniej jedna roślina. Zanim jednak zakupimy konkretne gatunki należy się upewnić, czy nie będą one toksyczne dla dzieci i zwierząt (jak z nami mieszkają).

Warto rozważyć zakupienie urządzenia oczyszczającego powietrze z filtrem HEPA – dobre filtry oczyszczają powietrze nawet z najdrobniejszych cząsteczek zanieczyszczeń ale też z części alergenów, wirusów, bakterii czy grzybów. Taki oczyszczacz powinien być umieszczony w tym pomieszczeniu, w którym najczęściej przebywają dzieci – zwykle pokój dziecięcy lub salon.

Kiedy spacer możemy sobie darować?

Tu z pomocą przychodzą nam strony m.in. wspomnianych wyżej wojewódzkich inspektoratów ochrony środowiska, które podają z jakimi rodzajami zanieczyszczeń mamy do czynienia i czy wychodzenie na dwór jest wskazane. To samo dotyczy wietrzenia pomieszczeń.

Oddychanie przez nos oczyszcza trochę powietrze. Czy dawać mniejszym dzieciom smoczek na zewnątrz?

Tak, to dobry pomysł. Warto też podawać coś do picia – nawilżone śluzówki gardła będą w stanie zatrzymać część zanieczyszczeń.

Czy coś jeszcze możemy zrobić?

Jeszcze jedna bardzo ważna rzecz – należy bezwzględnie unikać palenia papierosów przy dzieciach – dotyczy to także osób, które wychodzą np. na balkon, żeby zapalić i zaraz wracają do pomieszczenia.

Okazuje się, że ilość zanieczyszczeń, na które są wówczas narażone dzieci jest porównywalna do tych, gdy dorosły pali bezpośrednio w pomieszczeniu, w którym przebywa dziecko! Bierne palenie jest również związane z rozwojem astmy oskrzelowej i innych chorób układu oddechowego i nie tylko.

Dziękuję za rozmowę.

O smogu trzeba mówić głośno przez cały rok, a nie tylko wtedy kiedy normy są przekroczone parokrotnie. Jest to problem, który narasta z roku na rok i budzi dużo emocji. Ważna jest edukacja, ale też działanie na rzecz poprawy jakości powietrza. 

Puść dalej ten wpis, niech szersze grono dowie się, jak smog szkodzi najmłodszym.

a tu rozmowa z Panią doktor Katar u dzieci – 10 pytań do zaufanego pediatry

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Wszystko widzę jako sztukę – genialna wystawa dla dzieci

Wszystko widzę jako sztukę w Zachęcie to wystawa, na którą czekałam bardzo długo. Kiedy tylko zobaczyłam już zapowiedź, wiedziałam, że warto odwiedzimy ją z dziećmi. Dziś tam byliśmy i przygotowałam dla Was krótką relację.

O tym, dlaczego lubimy zabierać dzieci w takie miejsca pisałam we wpisie Dlaczego

Sztuka współczesna wychodzi do dzieci w taki sposób, który są w stanie poznać. Czyli jak? Za pomocą wszystkich zmysłów. Dzieci nie potrafią się opanować przed dotykaniem eksponatów w muzeum, czy też poznaniem innymi zmysłami. Lubią się poruszać, być głośno, zadawać mnóstwo pytań…

Nie sztuką jest przygotować wystawę, która pokazuje dzieło. Sztuką według mnie jest taka prezentacja, która pozwoli ją zrozumieć. Dzieci mają niesamowite wyobraźnię i dzięki niej tworzą niesamowite rzeczy. Tak właśnie zaplanowana jest wystawa dla dzieci „Wszystko widzę jako sztukę”.

„Każde dziecko jest artystą. Jedyny problem to pozostać artystą, kiedy się już dorośnie”,

Pablo Picasso

Sam zamysł interaktywnej wystawy jest wspaniały:

„Dzieci przekonają się, że mogą robić najróżniejsze rzeczy: obierać w galerii ziemniaki jak Julita Wójcik, wyszywać makatki jak Monika Drożyńska, naklejać na ścianach kolorowe taśmy jak Edward Krasiński, poświęcić życie malowaniu liczb jak Roman Opałka, rzucać kostkami do gry jak Ryszard Winiarski, malować swoje ciało na czarno jak Aneta Grzeszykowska. Traktujemy najmłodszych widzów poważnie — nie tłumaczymy, nie podpowiadamy, nie narzucamy, jak dzieła sztuki należy rozumieć, za to zachęcamy do myślenia i wyrażania własnych opinii.”

Naprawdę Wam polecam odwiedzić warszawską Zachętę z dziećmi.

Wystawa „Wszystko widzę jako sztukę” będzie otwarta do 03.06.2018 r. Więcej informacji znajdziecie TUTAJ

p.s. Wystawa w Zachęcie jest od wczoraj, dlatego są tam prawdziwe tłumy. Myślę, że za kilka tygodniu będzie luźniej. Jeżeli planujecie wizytę, to spróbujcie wybrać inny dzień niż weekend, bo spora ilość zwiedzających utrudnia swobodne korzystanie z wystawy.

My napewno wybierzemy się tam jeszcze raz, na spokojnie w dzień powszedni (galeria czynna jest do 20). Możecie też przekazać nauczycielkom swoich dzieci, że możliwe jest wejście grupowe.

A sama wystawa jest rewelacyjna! Moje dzieci nie chciały stamtąd wyjść.

Wszystko widzę jako sztukę

wszystko widzę jako sztukę
wszystko widzę jako sztukę
wszystko widzę jako sztukę
wszystko widzę jako sztukę
wszystko widzę jako sztukę
wszystko widzę jako sztukę
wszystko widzę jako sztukę
wszystko widzę jako sztukę
wszystko widzę jako sztukę
wszystko widzę jako sztukę
wszystko widzę jako sztukę

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Mój szybki sposób na piękne włosy

  • URODA
  •  komentarze [22]

Czy Wasze włosy po zimie też wysyłają sygnał SOS? Moje potrzebowały ratunku, bo tak fatalnego stanu czupryny już dawno nie miałam. Ale znalazłam szybki ratunek na to, jak odżywić włosy na wiosnę.

Co to za sposób? To demakijaż włosów.

Chyba każde włosy nie lubią się z czapkami, kapturami, mrozem, suchym powietrzem i gorącymi podmuchami suszarki. Moja czupryna mocno się zmieniła, bo warunki pogodowe jej nie sprzyjają. A ja dodatkowo nie mam czasu specjalnie o nią zadbać. Krótko mówiąc – moje włosy są w kiepskim stanie – przyklepnięte na górze i suche na końcach.

Do tego je zaniedbałam. Czas w łazience mam ograniczony do minimum, więc przyznaję się, że moje wcześniejsze zabiegi (olejowanie, mycie metodą OMO, wcierki) zastąpiło szybkie mycie głowy, nałożenie maski lub odżywki.

Moje włosy nie zostały mi dłużne i po prostu się zbuntowały. Do tego swędziała mnie skóra głowy, a czasem nawet bolała. W styczniu miałam badanie skóry głowy, które potwierdziło, że mam zanieczyszczone cebulki włosów. Zdziwił mnie ten wynik, bo zawsze dokładnie myłam skalp, ale jak się okazało, to nie wystarczy.

Wszystkie zanieczyszczenia, które osadzają się na skórze głowy źle wpływają na pracę gruczołów łojowych, często powodując łupież i niedotlenienie cebulek, a przez to włosy rosną słabe i matowe. Skóra głowy, która jest zanieczyszczona często swędzi, pojawiają się wypryski lub mocno się przetłuszcza. Warto zadbać o odpowiednią pielęgnację, a przede wszystkim o oczyszczanie.

Już wtedy specjalistka poradziła mi, żebym raz w tygodniu robiła peeling skóry głowy i myła włosy oczyszczającym szamponem. Wzięłam sobie to do serca i jak zobaczyłam, że na rynek wchodzi nowa linia kosmetyków do demakijażu włosów – postanowiłam ją przetestować.

Obiecałam też, że się podzielę moimi wrażeniami z testów linii BIOVAX BOTANIC, która zaprosiła mnie współpracy.

Produkty L’biotica znam i lubię od dawna, więc byłam pewna, że nowe kosmetyki z tej linii będą dobre dla mojej skóry i włosów, ale nie spodziewałam się takiego efektu. Żałuję, że nie zrobiłam sobie zdjęcia „przed” i „po”, bo już po jednym zabiegu, moje włosy odzyskały dawną świetność.

Co wchodzi w skład linii oczyszczającej?

  • peeling trychologiczny do skóry głowy
  • oczyszczający szampon micelarny
  • ekspresowa, nawilżająca odżywka 7w1

Wszystkie produkty z linii BIOVAX BOTANIC zawierają organiczne ekstrakty z czystka i nasion czarnuszki. Są to rośliny, które mają pozytywny wpływ na stan skóry i włosów.

Czystek 

działa antyoksydacyjnie, antybakteryjnie i przeciwgrzybiczo. Intensywnie oczyszcza skórę głowy i reguluje wydzielanie sebum.

Czarnuszka 

bardzo dobrze wpływa na stan skóry głowy i łagodzi podrażnienia. Poprawia też wygląd włosów i wzmacnia blask.

Każdy z kosmetyków z tej linii zawiera 90% substancji pochodzenia naturalnego. Do tego mają certyfikaty ECOCERT i COSMOS.

Nie mają też SLS, SLES, parabenów, silikonów.

Tyle o kosmetykach, czas przejść do moich wrażeń po testowaniu.

Peeling trychologiczny do skóry głowy 

TUTAJ

Z nadzieją użyłam go pierwszy raz. Na mokrą skórę głowy nałożyłam peeling i delikatnie masowałam. Już sam masaż mnie odprężył. Bez problemu spłukałam kosmetyk z drobinkami i na tak przygotowany do dalszej pielęgnacji skalp, nałożyłam niewielką ilość szamponu.

Micelarny szampon oczyszczający 

TUTAJ

Niewielka ilość szampony wystarczyła, że umyć bujną czuprynę. Zaskoczyło mnie to, że kosmetyk bardzo dobrze się pieni, co jest niespotykane w szamponach bez SLS i SLES. Dzięki temu rozprowadziłam szampon na całej długości włosów i delikatnie umyłam. Nie spodziewałam się, że tak dobrze będzie się spłukiwał. Na koniec nałożyłam ekspresową odżywkę 7w1.

Nawilżająca odżywka ekspresowa 7w1 

TUTAJ

Nałożyłam niewielką ilość odżywki na włosy (od okolic ucha do dołu). Ma przyjemny, świeży zapacg i dobrze się rozprowada. Poczekałam minutę i zmyłam.

Cały zabieg trwał może 7 minut.

Wypiłam czystek, zdjęłam ręcznik z włosów i zostawiłam włosy do wyschnięcia. Zapomniałam nawet, że użyłam czegoś nowego, bo wciągnęły mnie domowe obowiązki. Kiedy po 2 h poszłam do łazienki, to nie mogłam nie zauważyć efektów oczyszczania włosów i skalpu.

Moje oklapnięte wcześniej włosy były uniesione u nasady, błyszczące (a mam farbowane) i do tego tak miękkie i lekkie, że byłam zaskoczona. Po kilku dniach zauważyłam też, że przestała mnie swędzieć skóra głowy.

Wystarczył jeden zabieg (mechaniczny peeling) plus odpowiednie kosmetyki do włosów, a ja czułam działanie.

Peeling trychologiczny 

usunął zanieczyszczenia z mojej skóry i poprawił krążenie. Dodatkowo pozbyłam się pozostałości po kosmetykach  do stylizacji. Ten zabieg oczyścił cebulki i przygotował je do dalszych etapów pielęgnacji. Efekt był widoczny już po tym jednym razie. Peeling wystarczy robić raz w tygodniu.

Szampon micelarny 

bardzo dokładnie oczyścił moje włosy, bo na całej długości zrobiły się lekkie. Wcześniej miałam niektóre miejsca bardziej przyklapnięte i jakby nie do końca umyte. Teraz już wiem, że ten szampon będzie mi towarzyszył co drugie mycie, żeby nadać włosom tę lekkość i uniesienie u nasady.

Odżywka 

na końcu nawilżyła moje końce i przywróciła blask. Włosy są miękkie i nawilżone. Wystarczy ją zostawić na jedną minutę. W składzie jest wyciąg z bursztynu, który jest naturalnym filtrem słonecznym. Teraz stosuję ją po każdym myciu, bo jest bardzo skuteczna i szybko działa.

Nie wiedziałam, że demakijaż włosów może być ważnym elementem pięlęgnacji. Dlatego moje włosy wcześniej były matowe i pozbawione blasku. Nie sądziłam też, że regularny peeling skóry głowy działa w taki sposób, że unosi je u nasady i dodaje włosom lekkości. Polecam Wam linię BIOVAX BOTANIC, szczególnie przed wiosną, kiedy wszystko budzi się do życia, a my mamy chęć wyjątkowego zadbania o siebie.

Żeby i Wam umożliwić przetestowanie tych produktów, to mam dla Was kod na 15 % rabatu na cały asortyment sklepu www.biutiq.pl od 6-11 marca, kod: nebule.

Zdjęcia Justyna Duszak

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

10 ciekawostek o rozwoju dzieci, o których nie przeczytasz w żadnym poradniku dla rodziców

Gdyby do każdego dziecka była dołączona instrukcja obsługi, to nasze rodzicielstwo byłoby zdecydowanie prostsze. Jednak wydaje mi się, że wtedy mogłoby być też naprawdę nudne, bo byłoby bardzo przewidywalne. A tak rodzicielstwo jest niekończącą się wędrówką, czasem po zielonym, pachnącym lesie, a czasem po dżungli amazońskiej w czasie pory deszczowej.

Jest wiele poradników dla rodziców, które zawierają informacje o rozwoju dzieci. Jednak nikt nie odważył się jeszcze spisać TYCH najciekawszych, które my, rodzice pamiętamy do końca życia.

1. Twoje dziecko ma trzecie oko

Jeżeli masz dziecko między pierwszym, a drugim rokiem życia (a niektóre egzemplarze nawet i później) to poproś je żeby spojrzało na Ciebie przez rolkę po papierze toaletowym/lunetę/kalejdoskop. Jaka będzie Twoja mina, kiedy przyłoży ów rekwizyt pomiędzy dwoma gałkami ocznymi? Ja się uśmiałam! Trzecie oko, jak nic!

A tak naprawdę jest to objaw jeszcze nieustalonej lateralizacji oraz ćwiczeniu czynności symetrycznych takich jak chodzenie. Każdy z nas ma dominujące oko i dopiero po 2 roku życia dzieci będą częściej wybierać jedno oko. Ten proces trwa aż do 6 roku życia (a niektóre źródła mówią, że nawet dłużej).

2. Dzieci mają 6 zmysł kiedy chwalimy się innym

Wystarczy napomknąć znajomym, czy też rodzinie, że nasze dziecko (niepotrzebne skreślić):

– śpi w swoim łóżeczku

– zasypia samo na noc

– nie wstaje o 5 rano

– nie chorowało od pół roku

– jest wesołe i uśmiechnięte

To możecie być PEWNI, że ono to słyszy, bo na 100% już dzisiejszej nocy będzie: płaczliwe, zaśnie na nas i nie będzie można go przenieść do swojego łóżka, o 2 w nocy okaże się, że ma 39 stopni gorączki i wstanie o 5 rano. A wszystko w piątek wieczorem, bo dzieci najczęściej chorują na weekend, kiedy nie ma dostępu do lekarza i umówiłaś się z przyjaciółką. (Amerykańscy naukowcy powinni przeprowadzić badania na ten temat).

3. Nie budzi ich sąsiad z wiertarką udarową za ścianą, a jak tylko usiądziesz na kanapie i ona lekko zaskrzypi…

Nie wiem co to za zmysł, ale jest szczególnie wyczulony u tych najmniejszych. Kiedy rodzic w końcu wszystko ogarnie i chce posadzić swoje umęczone członki na wygodnej kanapie to prawdopodobieństwo pobudki wzrasta o 80%, a jeżeli dzierży w dłoni z filiżankę aromatycznej kawy to wzrasta już do 100%. Co to za instynkt?

Czyżby atawizm, kiedy nasze dziecko interpretuje nasze kocie, pozbawione gwałtowności ruchy jako skradającą się zwierzynę do jaskini? Że za 3,2,1 sekund otwiera oczy?

4. Zabawką za milion monet pobawi się najwyżej 10 minut, a wacikowi kosmetycznemu wyzna miłość i będzie chciało z nim spać.

Im bardziej rodzic się stara wywołać radość na dziecięcej twarzy drogą zabawką, tym efekt będzie bardziej mizerny. Tyle wysiłku, a pieseczek na baterie leży w kącie z łapami do góry. A wystarczy powiedzieć: „To moje płatki! Są mi potrzebne” i zostawić na chwilę dziecko w łazience. Nie minie 10 sekund, a już pulchna łapka sięgnie po okrągłe cudeńko.

Tak samo jest z różnymi drobiazgami, które z pozoru mogę nam się wydawać nieciekawe. Jednak dzieci odnajdą ich drugie dno.

5. Kiedy krzątasz się po domu i w końcu usiądziesz żeby złapać oddech – to po ilu sekundach będziesz miał dziecko na głowie/przy nodze/na kolanach?

Obstawiam, że po 10 i to szybko liczonych. Dzieci mają ten dar, że potrafią wyczuć kiedy nasze ciało dotyka fotela, kanapy, a nawet podłogi. Nie będę wymieniać toalety, bo to przecież oczywiste. Nie ma czytania, nie ma herbaty picia jest zabawa i wygłupy z lekko ociężałym rodzicem.

6. Kolor kubka lub talerza może zrujnować dzień

Żaden mądry poradnik nie uczy rodziców, jak przewidywać gusta ich pociech, szczególnie z rana, kiedy jeszcze niezbyt w dobrych humorach siedzą przy stole. Wydawać by się mogło, że maleńkie auto na talerzu nie zostanie zauważone przez rozespane oko 5-latki, dla której jedyny właściwy kolor to „elzowy”. Nic z tych rzeczy, nie ten talerz, nie ten dzień, nie ta mama i idzie kula śnieżna, która nabiera na prędkości i na koniec uderza biednego rodzica prosto w twarz.

7. Potrzeby fizjologiczne ZAWSZE są komunikowane w najmniej pożądanych sytuacjach

Wielu rodziców już się w tym temacie wyedukowało, zapominają o tym tylko nowicjusze. Każdy rodzic przed wyjściem z domu (szczególnie zimą) pyta dziecię: „Chcesz siku?”. Odpowiedź pada „tak” lub „nie”, ale z doświadczenia wiem, że i tak nie ma to wpływu na dalszy rozwój wydarzeń. No więc mimo tego, że dziecię już w toalecie nawet było, to jak mu założysz niekończący się ciąg:

rajstopyspodniekurtkirekawiczkiczapkiszalikibuty. To i tak albo tuż po wyjściu lub chwilę po tym usłyszysz: „Mamo, chce mi się…” I już nawet nie musi kończyć, bo ja już to WIEM i krew mnie zalewa. Już nie wspomnę o sytuacjach kiedy jesteśmy np. w restauracji i dzieci się bawią 40 minut w oczekiwaniu na jedzenie i kiedy ono wreszcie przychodzi to co słyszę: „Mamo, chce mi się…” A sytuacje najbardziej hardcorowe, o których nie przeczytasz w żadnym poradniku to wyjście samemu z dwójką dzieci, kiedy jedno patrzy Ci głęboko w oczy i mówi: „Mamo, chcę mi się…” A mi właśnie wtedy chce się… wyć!

8. Najlepszy czas na rozmowy egzystencjalne jest wtedy…

kiedy jest 5 rano albo jesteś pod prysznicem albo jesteś w toalecie albo suszysz włosy (?!?!). A kiedy siedzimy wieczorem przy kolacji to jakby amnezja je dopadła i wszystkie te SUPER WAŻNE SPRAWY, które NAPRAWDĘ nie mogą poczekać aż wyjdę z łazienki, odchodzą w zapomnienie.

9. Kiedy dziecko w końcu zasypia, to stoisz i myślisz sobie, że jesteś najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi

Ale tylko do pierwszej pobudki. Przy drugiej już tak nie myślisz. A przy trzeciej to…

A jak już  w końcu zaśnie to jeszcze przeglądasz jego zdjęcia na telefonie. Dlaczego nie piszą o tym w poradniku dla rodziców?

10. W żadnym poradniku nie przeczytasz też o syndromie pieluszkowym

Po pierwsze, kiedy tylko zmienisz dziecku mokrą pieluchę, to jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że za dosłownie chwilkę będziesz zmieniać drugi raz, tylko z o wiele cięższym ładunkiem.

A Wy co byście dodali?

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Świetna książka o dzieciach dla dzieci

Najsłynniejsze holenderskie 5-latki znów zawitały na dziecięce półki! Dziś chciałabym Wam pokazać książkę ściśle związaną z Holandią, z której właśnie wróciliśmy.

Właśnie wróciliśmy z naszego wyjazdu do Eindhoven i na fali zauroczenia tym krajem napiszę dziś o książce, po którą specjalnie pojechałam na dzień przed wylotem. Chciałam żeby dzieci mogły czytać ją w czasie pobytu i jednocześnie chłonąć atmosferę Holandii.

Jeżeli z literaturą dziecięcą jesteście za pan brat, to pewnie kojarzycie Julka i Julkę wyd. Hokus pokus. Niestety nakłady dawno się wyczerpały, książki na aukcjach internetowych wzbiły się do nieba, a czytać coś trzeba. Kiedyś wypożyczyłam jedną Lilce z biblioteki, ale to jest taka książka, którą warto mieć w domu.

Niedawno Wydawnictwo Dwie siostry odkupiło prawa do tej książki i tak mamy: Jasia i Janeczkę

Cieszę się z tego powodu bardzo, bo w końcu jest dostępna dla szerszego grona. Z niderlandzkiego przełożyła je Maja Porczyńska-Szarapa, która dorastała w Holandii i zna ich kulturę od podszewki. Byłam bardzo ciekawa tego tłumaczenia i się nie zawiodłam.

Autorką jest Annie M.G. Schmidt, która została nawet nagrodzona ze tę serię nagrodą Hansa Christiana Andersena i otrzymała ją z rąk samej Astrid Lindgren. Całość dopełniają świetne ilustracje Fiep Westendorp, której kreska jest doskonale znana wszystkim Holendrom.

Co takiego mają w sobie te książeczki, że wszyscy je tak kochają? 

To szereg zabawnych, krótkich historyjek o dwójce dzieci, mieszkających w sąsiedztwie. Czytając je, ma się wrażenie, że cała akcja dzieje się tuż obok. Autorka pozostawia czytającemu do własnej interpretacji wiele sytuacji i właśnie dlatego dzieci tak je lubią. Nie komentuje swoim dorosłym głosem i dzięki temu książki mają tyle uroku.

Bohaterowie posługują się językiem 5-latków – prostym i zrozumiałym, a jednocześnie pełnym wielu zabawnych point. Wiele razy podczas czytania dosłownie wybuchaliśmy śmiechem.

Jaś i Janeczka są podobni do wszystkich dzieci na świecie – lubią się bawić i psocić. Czasami się pokłócą, a później godzą. Mają szalone pomysły i ciekawe spostrzeżenia. Nie mają większych problemów i ich beztroskie dzieciństwo tak bardzo przypomina moje.

Uwielbiam taki rodzaj opowiadań dla dzieci, bo pozbawione są fikcji literackiej. Dzięki temu dzieci tak bardzo je lubią.

Książki według mnie nadają się już dla 3-latków, ale z racji tego, że nie ma kolorowych ilustracji to rodzic za pierwszym razem powinien się do niej przekonać, a później odpowiednio dziecku przeczytać. Ta seria jest również idealna do samodzielnego czytania dla starszych dzieci.

Pierwszy tom jest już dostępny w sprzedaży i jeżeli nie macie poprzedniego wydania, to zachęcam Was gorąco, bo warto!

Dostępna TUTAJ

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Zabawki w podróży – małe i niedrogie skarby, które zajmą dzieci na długo

Zabawki w podróży mam w każdej kieszeni – w plecaku w wersji, a w torebce są schowane małe przekąski. Wychodzę z założenia, że zabierając je ze sobą, kupuję święty spokój, który potrzebny jest każdemu. Dziś pokażę Wam rzeczy, które zabraliśmy w podróż samolotem do Holandii.

We wcześniejszym wpisie pokazywałam Wam nasze ulubione rzeczy, które najczęściej zabieramy do samochodu lub na wyjście do restauracji, a dziś zdradzę kilka fajnych trików, które mogą przydać się w podróży samolotem lub pociągiem.

Dużo moich propozycji znajdziecie tu: Czym zająć dzieci w restauracji

Nie ukrywam, że kupiłam je też trochę dla siebie, bo dawno nie leciałam samolotem i chciałam zająć czymś głowę i ręce, a do tego wiedziałam, że bez tych rzeczy byłoby ciężko.

Mam też kilka zasad, którymi się kieruję wybierając dane rzeczy:

  • żadnych zabawek dźwiękowych – w samolocie, czy pociągu nie jesteśmy sami, więc myślę również o komforcie jazdy innych podróżujących. (np. wczoraj w samolocie leciała dziewczynka z dzwonkiem w ręku i powiem Wam, że do tej pory mi dzwoni w uszach)
  • żadnych brudzących zabawek – nie chcę mieć nic co pobrudzi mnie, dzieci i jeszcze siedzenia
  • wybieram rzeczy małe i najlepiej płaskie żeby nie zajmowały dużo miejsca  w bagażu
  • kupuję rzeczy niedrogie, których nie byłoby szkoda po zgubieniu lub zniszczeniu
  • ustalam w głowie przybliżoną kolejność dawania zabawek lub przekąsek. Na koniec zostawiam NAJWIĘKSZE rarytasy, które mogą uratować od wybuchu wielkiego płaczu (u nas to lizak i tablet, a nawet wzięłam awaryjny smoczek, którego od dawna już nie używamy)
  • rzeczy daję pojedynczo – nie pokazuję wszystkiego na raz

Zabawki w podróży, które zajmą małych i dużych

zabawki w podróży

Znikopis Goki

Duży kosztuje 5 zł! TUTAJ Mały kosztuje 2,50 zł TUTAJ

Kartonowa tabliczka z pisakiem jest świetnym pomysłem na podróże! Sprawdziły się genialnie w samolocie, bo bawiliśmy się w rysowanie, kalambur  i pisanie liter. Znikopisy są płaskie, więc zajmują bardzo mało miejsca. To idealna zabawka w podróży.

Playmobil Figures do składania

Figurka do składania dla chłopca kosztuje 7 zł TUTAJ, a dla dziewczynki TUTAJ

Kupiłam je już trochę wcześniej i wrzuciłam w otchłań szafki. Figurki świetnie się sprawdziły, bo nie dość, że są małe i tanie – to zajęły dzieci na długo. Samo złożenie zajęło prawie pół godziny. Julowi oczywiście musiałam pomóc, ale później już sam ją rozkładał i składał.

Spirograf Gollnest & Kiesel

Genialna zabawka za 5 zł TUTAJ. Świetne narzędzie do tworzenia kształtów. Wystarczy, że mamy długopis i kartkę. Po powrocie do domu Lilka cały czas z nim pracuje, więc tym bardziej mnie to cieszy, że mój pomysł się sprawdził.

Naklejki

Naklejki zawsze zajmują dzieci! Kupuję je najczęściej w Biedronce (pisałam Wam o dostępności w mojej grupie na Facebooku ) Tnę ja na mniejsze kawałki i zabieram w prawie każdą podróż. Dzieci naklejają je na siebie, na fotel, na kartki. Dużo jest możliwości, a praktycznie nie zajmują miejsca.

Zabawki Melissa&doug

Uwielbiam tę serię i tym razem zamówiłam takie kreatywne propozycje.

Wielorazowe kolorowanki wodne to nasz hit! Dostępne w różnych wersjach TUTAJ

zabawki w podrozy

Melissa&doug zdrapywanka

Mamy też zdrapywankę, dzięki której dziecko może uczyć się rysować.

Wielorazowe naklejki Aladine

Super pomysł, bo naklejki są wielorazowego użytku i dzięki temu wystarczą na bardzo długo!

Djeco Eduludo z naklejkami

Różne wersje dostępne TUTAJ

Uwielbiam tę serię z Djeco, bo oprócz fajnej zabawy zapewnia sporo wiedzy w praktyce. Tu wersja dla najmłodszych z kształtami.

Welwetowe kolorowanki Djeco

Dostępne w różnych wzorach TUTAJ

Fajny pomysł na kolorowankę, bo po jej uzupełnieniu mamy obrazek dotykowy. Jest ciekawą propozycją również dla mniejszych dzieci, bo nie da się w niej wyjść za linię (kolor czarny jest wypukły).

Cienkie książki do czytania i książki z zadaniami

Przed wyjazdem często zamawiam jeszcze takie książki, które nie będą zajmowały dużo miejsca w bagażu, a zajmą dzieci chociaż na trochę.

Charlie i Lola wyklejanka: TUTAJ

Różne rzeczy np. z Tigera

Dzieci uwielbiają takie rzeczy np. latarka reklamowa, czy też breloczek z wyjmowanymi elementami. Poniżej składana słomka do picia za 8 zł, która świetnie radzi sobie jako klocki.

Klocki, które zajmują mało miejsca

Zawsze się przyda torebka z klockami. Nasze kupiłam na Węgrzech, ale równie fajne są te z Marionexu TUTAJ lub Korbo TUTAJ

Przekąski

Mam też pod ręką przekąski, których zjedzenie trochę zajmuje. Moje dzieci ze słodyczy lubią najbardziej płatki śniadaniowe, które nie są mocno słodkie i mają dobry skład. Lubią płatki Milzu i kupuję je prawie kartonami;) Jeżeli ich nie znacie to są TUTAJ i TUTAJ

Wsypuję je w domu każdemu do woreczka (oddzielnego).

a tu macie całą listę: Zdrowe przekąski dla dzieci

Lubią też rodzynki lub żurawiny w małych opakowaniach

Wszystkie te rzeczy spakowałam do plecaka, który świetnie nam później służył przez cały wyjazd. Ma bardzo dużo kieszonek, gdzie poukrywałam wszystkie skarby dla dzieci. Ma też pasek i może służyć jako torba. Posiada zaczepy na wózek, więc można go bez problemu przyczepić. Czuję, że będzie z nami przez kilkanaście następnych wyjazdów, bo sprawdził się znakomicie.

Plecak z akcesoriami (przewijak, opakowanie termoizolacyjne na butelkę, dodatkowe kieszonki, zaczepy na wózek) Lassig Goldie Glam Label TUTAJ

Na wyjeździe testowaliśmy też nową malutką spacerówkę Easywalker Buggy XS. Bardzo mnie zaskoczył a tu już jego recenzja – Lekka spacerówka rozkładana na płasko

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Żadnego smogu nie było i nie ma! To zwykła ściema

„- Wyjąć Julka! Wyspałaś!”

„- Wyjąć z łóżećka, juś”

Unosisz ciężkie od snu powieki. Patrzysz na wyświetlacz – wciąż łudząc zmysły, iż wszechobecna szarość oznacza środek nocy i pobudzony synek da się spacyfikować zapachem rodzicielki. Jest 7.07. Podejmujesz próbę mobilizacji wciąż śpiących partii mięśni, jeszcze nie do końca wiesz na jakim jesteś świecie, a już coś Ci nie pasuje. Tego burego dnia też tak miałam. Naprawdę rzadko kłócę się z moim mężem, ale tym razem atmosfera jest gęsta od samego rana. Nie pomaga nawet aromatyczna kawa, której rano potrzebuję bardziej niż podmuchu powietrza.

post sponsorowany przez Electrolux

Trzymam w ręku parujący kubek z pobudzającym płynem. Wyglądam przez usmolone okno i widzę, że dziś jest znów ten dzień. Można siekiery wieszać. Ot i moje spacerowo-dzieciowe plany odlatują niniejszym z głośnym sykiem w siną dal.

Mówią: „Nie ma złej pogody, jest tylko nieodpowiednia odzież”.

Niestety, to powiedzenie się w Polsce zdezaktualizowało.

Co ja mam odpowiedzieć dziecku, które stoi pod drzwiami i prosi: „Spacel, Mamo, juś! MAMO! Tejaz!”

„Przepraszam synku, ale mamy tak trujące powietrze, że niestety musimy zostać dziś w domu.”

Nie tak sobie wyobrażałam moje wyśnione macierzyństwo! Każdy rodzic ma wiele problemów, ale żeby jeszcze musiał się dodatkowo zamartwiać o „morowe powietrze”, które duszącym smrodem wypełnia cały świat się za oknem?

To mnie martwi, wkurza, doprowadza do szału! To mi się nawet śni!

Tego dnia, jak zwykle zostaję z dziećmi w domu i próbuję animować towarzystwo różnymi propozycjami edukacyjno-rozwijającymi w duchu Montessori. 10.45. Koniec pomysłów. Mieszkanie wygląda jakby przeszło przez nie stado małp, a nie dwójka przeciętnie, z siatkę centylową rozwiniętych i wcale nie hiperaktywnych dzieci w wieku 2 i 5.

Jak dotrwać do 20.30 nie wychodząc z domu? Są właśnie takie dni, kiedy naprawdę odliczam nie godziny i nie minuty, a sekundy do przyjścia męża z pracy. Zamknięta w czterech pomazanych kredkami ścianach bez możliwości wyjścia na zewnątrz, z telefonem w ręku nerwowo sprawdzam na aplikacjach, czy może łaskawie PM2.5 i PM10 straciły na mocy.

Mąż wraca z pracy. Po całym dniu „siedzenia w domu” (bo siedzeniem tego bym nie nazwała) jestem tak wściekła na to, że nie mogę wyjść z dziećmi chociaż przed blok na godzinę, że wystarcza naprawdę niewiele.

To typowa środa – mąż zabiera wtedy dzieci na 2 h i jadą dla przygody, celowo metrem do centrum na angielski. Tego dnia, mimo że wszem i wobec  – wszelkie media trąbią „Ogłaszamy warszawski alarm smogowy!” – mój mąż wcale nie zamierza porzucić swego rutynowego planu i sam się o to prosi, uruchamiając mnie prowokacyjnym:„ – Przesadzasz!”

Odbiera moje wmurowanie jako brak rzeczowych argumentów, pogrąża się z prędkością ponaddźwiękową:

„- I do tego dramatyzujesz jak rozhisteryzowana nastolatka”

„Całe życie, jak żyję, był smog, a nagle teraz się o nim niby zrobiło głośno, to zwykła ściema” – próbuje argumentować mój nieświadomy zbierającej się nad nim gęstej chmury burzowej małżonek. Oczywiście, że był, ale nigdy nie było tak źle. A właściwie to jest coraz gorzej. Bardzo dobrze, że jest głośno o smogu i powinno być jeszcze głośniej. Może w końcu po rozdmuchaniu tematu, osiągniemy masę krytyczną i przyjazny klimat by zadziałać.

„Smog nie jest tak szkodliwy żeby AŻ nie wychodzić z domu” – tym argumentem próbuje mnie przekonać – mój wykształcony w kierunkach humanistycznym mąż. Ja tę dawkę chemii „łyknęłam” już jakiś czas temu. Niestety, jego wiedza na ten ten temat jest znikoma, bo kiedy go pytam o pyły zawieszone, benzo(a)piren i ich wpływ na zdrowie, to nie ma bladego pojęcia o co kaman. Ale na szczęście jest osobą, która nie opiera się wiedzy i nie sprzecza z faktami.  Posyłam mu kilka linków do poczytania. W końcu dziś będzie samotnie i bez mojego słodkiego towarzystwa spędzał szare, długie i nudne wieczorne godziny. Foch!

„Bez przesady, nie musimy specjalnie się bronić przed smogiem”– nadal nie jest do końca przekonany, że maski i oczyszczacze faktycznie działają. Oczywiście, że aktywnie pomagają – filtry węglowe bardzo dobrze oczyszczają powietrze i pozwalają nam oddychać pełną piersią. Ech, żeby tak mogły w tym samym czasie równie skutecznie oczyszczać duszną od kłótni małżeńskiej atmosferę! No cóż, na to się ma szczęście ma inne sprawdzone sposoby i sposobiki….

Wiem, że on naprawdę ma w nosie ten temat.

Na szczęście jest osobą, która lubi czytać i wiem, że jak już opadną emocje, przestudiuje skrupulatnie artykuły i badania, które mu wysyłam. Znam go na tyle że na początek podeśle mi link do swojego ulubieńca Korwina, który powie: „ Żadnego smogu nie było i nie ma! Jest to zwykły spisek wszelkiej maści lobbystów!”. Ale jestem pewna, że po rzetelnym obadaniu tematu, kiedy już nie będzie tylko szukał kontrargumentów, byleby nie wyszło że się myli… cicho i pod nosem przyzna mi rację.

Zasypiam wieczorem niespokojna – całym dniem na chacie zmordowana. Prześladowana przez uporczywą myśl, że nie wyobrażam sobie naszej przyszłości w kraju, gdzie czyste powietrze to luksus, którego nawet nie można sobie kupić.

W końcu zmęczona pojedynkiem z myślami odlatuję w szaro-burą przestrzeń.

Sen jest przedziwny. Tak realny! Jednocześnie przerażający…

Budzę się w super nowoczesnym mieszkaniu, całym z błyszczącego szkła i lśniących luster. Wyglądam za okno i zupełnie mnie nie dziwi wszechobecny smog. Interaktywny wyświetlacz pomiaru smogu, radośnie na jaskrawo-czerwono pokazuje stan alarmowy. Sprawdzam kontrolki na oczyszczaczu powietrza. Upewniają mnie, że w mieszkaniu powietrze jest krystalicznie czyste.  Podlewam przestarzałym zwyczajem antysmogowe rośliny na parapecie i pędzę sobie zaparzyć poranną kawuchę.

W domu otaczają mnie dziwne przedmioty, które przypominają gadżety z filmu science-fiction. Pralka, która sama selekcjonuje pranie wg koloru i sposobu odświeżania. Komoda, która po wrzuceniu do dolnej szuflady sterty wysuszonego prania – sama selekcjonuje, składa, prasuje i przesuwa wszelkie części garderoby do odpowiednich szuflad. Sama jestem zdziwiona moim nowym apartamentem i wiem, że to nie są moje czasy. Sprawdzam Aj-fona XXS i okazuje się, że jest rok 2030, a ja nadal mam tyle lat co teraz, a moje dzieci 2 i 5, czyli nadal siedzę w pieluchach.

Najbardziej zastanawia mnie fakt, że zupełnie nie przejęłam się, tym że powietrze na zewnątrz jest tak beznadziejnie zanieczyszczone

Do tego da się przyzwyczaić? Możliwe, skoro ludzie od 20 lat nic z tym nie zrobili…. Sprawdzam na aplikacji, że dziś, czyli 31.01 w Warszawie jest dzień bez samochodu, czyli po mieście mogą się poruszać tylko pojazdy Solarnej Komunikacji Metropolitalnej im. ministra Szyszko. Jak zwykle wybieram mój preferowany środek transportu, czyli własne nogi. Właśnie kończą nam się filtry do masek, więc do Stacji Antybenzo(a)pirenowej naginam na moim składaku.

Później wybieram się z dzieckiem na spacer, oczywiście odpowiednio przygotowana. Przed samym wyjściem szukam, jak zwykle, po wszelkich zakamarkach naszego przenośnego oczyszczacza do wózka, który pozwala małym dzieciom, w swoich bezpiecznych pokrywach oddychać świeżym powietrzem. Huncwoty są za małe by chodzić w maskach, a to one właśnie potrzebują spacerów najbardziej. Biorę też dla niego smoczek (ja zdeklarowana logopedka…). Wiem, że kiedy dziecko trzyma go w buzi to oddycha przez nos – a wtedy powietrze też jest trochę czystsze.

Do swojego nosa wsuwam moje nieodłączne filtry, z którymi się nie rozstaję oraz designerską maskę z filtrem HEPA

Zabezpieczeni przez te we wszystkie gadżety wychodzimy z domu na spacer. Moim telefonem z nadgryzioną gruszką mierzę laserowo poziom pyłów w powietrzu i jest porównywalny do 30 piętra, na którym mieszkamy. Na ulicach od dawna nikogo nie dziwi fakt, że ludzie chodzą w maskach i w założonych filtrach w nosach. Niektórzy mają nawet fikuśne biżuteryjne filtry, które stały się hitem na ulicach. Dziewczyny noszą takie nawet z diamentami. Dzieci, które są za małe na maski jeżdżą w wózkach z pokrywami, a w środku mają małe przenośne oczyszczacze powietrza.

Chociaż tego dnia normy są przekroczone parokrotnie, nikt się tym absoutnie nie przejmuje. Ludzie starają się przejść z punktu A do punktu B w możliwie jak najszybszym czasie żeby nie przebywać długo na zewnątrz. Naprawdę nikogo nie dziwi smutny portret Warszawy w masce antysmogowej. Każdy ma ją, jak przyszytą na twarzy. Tak jak kiedyś kochałam to miasto, to teraz naprawdę ciężko żywić do niego ciepłe uczucia.

Nie kocham Cię już.

Większość klimatycznych kamienic zastąpiły bardziej efektowne wysokie wieżowce, które skutecznie uniemożliwiają przepływ powietrza w mieście. Wszędzie szaro i ponuro od osadzającego się pyłu.

Nagłówki gazet: Polska najbardziej zanieczyszczonym krajem świata.

Wieczorem jest coraz gorzej. Wtedy nigdy nie zabieram ze sobą dzieci.

smog zdjęcia
smog warszawa

„- Wyjąć Julka! Wyspałaś!”

„- Wyjąć z łóżećka, juś”

Unoszę ciężkie od snu powieki. Mój łapiący ostrość wzrok pada na męża. Siedzi z nosem w telefonie i acz niechętnie ale jednak sprawiedliwie przyznaje, że niestety miałam rację. Przeczytał w nocy raporty i wyniki badań. Oddycham z ulgą, że stoimy po jednej stronie wobec wspólnego wroga. Podnoszę się z łóżka, sprawdzam kontrolki na oczyszczaczu powietrza, nawadniam rośliny antysmogowe i pędzę sobie parzyć kawę. Mam nieodparte poczucie deja vu…

Wpis powstał z premedytacją i rozmysłem

a współudział należy do marki Electrolux – producenta oczyszczaczy. Nasz model oczyszczacza to EAP450 – pogromca pyłów zawieszonych i innych świństw, które wiszą w powietrzu. Ma filtr HEPA, który skutecznie zatrzymuje tablicę Mendelejewa w środku. Nie trzeba go nosić po mieszkaniu, bo bez problemów ogarnia 103 m2. Właściwie jest bezobsługowy, bo na trybie automatycznym sam wykrywa zwiększone zanieczyszczenie i wtedy zaczyna mocniej pracować. Z nim możemy spać spokojnie, bo nawet nie słychać go w trybie nocnym.

Naprawdę niesamowite jest tych kilkadziesiąt sekund tuż po wejściu do domu, kiedy powietrze na zewnątrz śmierdzi spalenizną, a w domu czuć świeżą bryzę. Powinno być odwrotnie, ale cóż żyjemy takich czasach, że oczyszczacz powietrza stał się podstawowym produktem AGD w mieszkaniu.

Ma tylko jeden minus – nie oczyszcza atmosfery po małżeńskiej kłótni;)

Pomysł i realizacja własna

Zdjęcia Justyna Duszak

Makeup Kasia Opolska

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Dziecko nie powie Ci, że gorzej słyszy. Kiedy powinieneś zbadać dziecku słuch?

Dziecko nie powie Ci: „Mamo, wiesz chyba gorzej słyszę.” Nieważne, czy będzie miało 5, czy 15 lat. Nawet dorośli często nie zauważają, że gorzej słyszą. Dzieje się tak dlatego, że najczęściej słuch traci się  stopniowo, bardzo powoli. W dzisiejszym wpisie przeczytacie o wszystkich sygnałach (często niepozornych), dzięki którym powinna nam się zapalić lampka alarmowa i powinniśmy odwiedzić specjalistę oraz wykonać badania słuchu.

Zmysł słuchu zaczyna się kształtować już w życiu płodowym. Co słyszy dziecko w brzuchu mamy? Okazuje się, że całkiem sporo. Bicie serca mamy, jej głos, przepływającą krew, pracę narządów wewnętrznych,  ale także dźwięki spoza maminego ciała np. muzykę, głos taty. Przeprowadzono wiele badań, które potwierdzają, że po urodzeniu dzieci preferują te dźwięki, które pamiętają z okresu płodowego. Szybciej się przy nich uspokajają lub zaczynają intensywniej ssać smoczek.

Zdarza się jednak tak, że ten proces nie przebiega prawidłowo. Około 2-4 dzieci na 1000 noworodków rodzi się z wrodzonymi wadami słuchu [1]. Od 2002 roku w Polsce działa Program Powszechnych Przesiewowych Badań Słuchu u Noworodków, co w praktyce oznacza, że każde dziecko po urodzeniu ma przeprowadzone badanie słuchu.

Jeżeli wynik badania jest wątpliwy, bądź występują inne czynniki ryzyka (np. konieczność zastosowania po urodzeniu leków potencjalnie mogących uszkadzać słuch) do książeczki dziecka zostaje wklejona żółta naklejka i jest to sygnał, że badania należy powtórzyć, a stan słuchu bacznie obserwować.

Mimo badania słuchu

Natomiast jeżeli podczas badania przesiewowego wynik jest prawidłowy to do książeczki zdrowia jest wklejona naklejka w kolorze niebieskim, ale…. to nie zwalnia rodziców z obowiązku obserwowania słuchu u swoich dzieci!

Należy bowiem pamiętać, że uszkodzenia słuchu mogą się rozwijać stopniowo i mogą pojawić się w każdym wieku – dlatego niezmiernie ważne jest zachowanie czujności przez rodziców.

Lekarze biją na alarm. Przesiewowe badania słuchu prowadzone na terenie Warszawy, którymi objęto ponad 20 tys. dzieci z klas I i VI  wykazały, że aż 10 % dzieci ma różnego rodzaju problemy ze słuchem, a 33 % skarży się na stałe lub okresowe szumy uszne.

Jest to bardzo wysoki odsetek. Dodatkowe, zatrważające informacje przyniosła analiza ankiet wypełnianych przez rodziców uczniów –  ponad 60% rodziców dzieci, u których wynik badania przesiewowego słuchu był nieprawidłowy, nie zauważyło problemów ze słuchem u dziecka [2]. 

Dlaczego obserwowanie tego, jak słyszy dziecko jest ważne?

Przede wszystkim sprawnie działający słuch umożliwia dzieciom rozwinięcie mowy. Wszelkie uszkodzenia słuchu, każde stałe lub okresowe pogorszenie słyszenia może ten proces opóźniać, utrudniać, a w skrajnych przypadkach go całkowicie uniemożliwiać.

Krytyczny okres dla rozwoju mowy, czyli czas kiedy ta umiejętność rozwija się najintensywniej to czas do 2-3 roku życia. Dlatego też tak ważna jest wczesna diagnoza i wdrożenie odpowiedniego leczenia, które może zapobiec trwałemu uszkodzeniu słuchu, a jeśli jest ono nieodwracalne zaopatrzenie dziecka w odpowiednie urządzenia wspomagające słyszenie np. aparaty słuchowe lub implanty ślimakowe i zapewnienie intensywnej rehabilitacji może umożliwić normalny rozwój i równy start w życiu.

Temat jest bardzo ważny, bardzo aktualny i jak pokazują różne badania powszechny. Dlatego też dla czytelników Nebule przygotowałam w ramach przypomnienia i edukacji małą ściągę. Kiedy powinna Wam się zapalić „czerwona lampka” i kiedy warto wybrać się z dzieckiem do audiologa lub laryngologa oraz wykonać badanie słuchu.

Reakcje na dźwięki

Możliwe sytuacje:

  • dziecko nie reaguje na dźwięki
  • dziecko nie reaguje na własne imię
  • dziecko nie rozumie kierowanych do niego poleceń
  • dziecko podgłaśnia telewizor, radio
  • dziecko często dopytuje
  • dziecko nasłuchuje jednym uchem

To są sytuacje, które powinny zaniepokoić rodzica i skłonić go do postawienia sobie pytania „czy moje dziecko dobrze słyszy?”. Oczywiście głębokie uszkodzenie słuchu jest łatwiejsze do zauważenia, natomiast przy mniejszych niedosłuchach, kiedy dziecko część dźwięków słyszy ta ocena jest zdecydowanie trudniejsza.

Czasami zdarza się też tak, że rodzice zaprzeczają własnym podejrzeniom, negują sugestie ze strony innych osób. Posługując się zestawem prostych pytań, możemy sprawdzić czy nasze dziecko osiąga umiejętności w zakresie słyszenia, które są charakterystyczne dla danego wieku. W tym przypadku również pamiętamy o tym, że każde dziecko rozwija się w swoi tempie. Jeśli jednak na przynajmniej dwa pytania odpowiedź jest negatywna bądź wątpliwa powinniśmy się skontaktować z lekarzem i udać na badania słuchu.

Do 3 miesiąca życia

Około 3 miesiąca życia dzieci zaczynają głużyć (gruchać). Jest to czynność odruchowa, nie związana ze słyszeniem – głużą również dzieci z głębokim niedosłuchem. Najczęściej dzieci głużą w sytuacji gdy są zadowolone i mają zaspokojone wszystkie potrzeby, a produkowane dźwięki przypominają głoski: k, g, ch. W tym okresie dziecko zaczyna reagować uśmiechem na Twój widok. Swoje emocje wyraża płaczem i gruchaniem.

Sprawdź, czy Twoje dziecko:
– budzi się przy głośnych dźwiękach?
– reaguje przestrachem lub mruży oczy słysząc głośne dźwięki?
– od ok. 2 miesiąca reaguje na Twój głos, uspokaja się, uśmiecha się, gdy Cię słyszy?

4-6 miesiąc życia

Około 6 miesiąca życia niemowlę zaczyna gaworzyć – świadomie, pod kontrolą słuchu, naśladuje dźwięki przypominające mowę: samogłoski, spółgłoski, sylaby. Barwą głosu potrafi wyrażać swoje emocje, np. zadowolenie, niezadowolenie. Dzieci z głębokim uszkodzeniem słuchu nie gaworzą!

Sprawdź, czy Twoje dziecko:
–  zwraca głowę w kierunku źródła dźwięku – np. głosu, zabawek dźwiękowych, szczekającego psa?
–  reaguje na zmiany Twego głosu?
–  budzi się z lekkiego snu, gdy ktoś mówi?
–  gaworzy?

7-12 miesiąc życia

Dziecko zaczyna łączyć sylaby w większe grupy. Używa dźwięków naśladujących mowę do wyrażania emocji czy potrzeb. Zaczyna różnicować usłyszane słowa, dostosowując do nich swoje reakcje – zaczyna reagować na swoje imię, rozumie proste polecenia i zakazy. Pod koniec pierwszego roku życia może wypowiadać słowa ze zrozumieniem.

 Sprawdź, czy Twoje dziecko:
–  zwraca się w kierunku źródła dźwięku – głosu, grającej zabawki, itp.?
–  słucha, gdy się do niego mówi?
–  reaguje na swoje imię?
–  rozumie proste słowa, np. „mama”, „oko”, itp.- zwraca się w kierunku nazywanych osób, przedmiotów     lub pokazuje je palcem?
–  rozumie proste polecenia i zakazy – „nie wolno!”, „chodź tutaj” itp.?
–  powtarza sylaby (gaworzy)?
–  używa dźwięków naśladujących mowę, by zwrócić na siebie uwagę?
–  próbuje naśladować głosy zwierząt?
–  próbuje naśladować głośność i rytm Twojego głosu?

13-24 miesiąc życia

To czas w którym następuje intensywny rozwój mowy, zarówno pod kątem jej rozumienia, jak i tworzenia wypowiedzi. Dziecko opanowuje podstawowy zasób słów określających osoby i przedmioty ze swego otoczenia. Stopniowo poszerza zasób słownictwa, zaczyna spontanicznie łączyć elementy swego słownika w kombinacje dwuwyrazowe.

Sprawdź, czy Twoje dziecko:
– rozumie proste polecenia i pytania, np.: „gdzie jest twój but”, „chodź”, „podaj piłkę”?
– umie pokazywać części ciała?
– naśladuje głosy zwierząt?
– kołysze się w rytm muzyki?
– lubi zabawy-rymowanki, np. „idzie rak…”, „tu sroczka kaszkę warzyła”?
– wypowiada kilka do kilkudziesięciu słów?
– próbuje składać po dwa słowa, np.: „chodź pa-pa”, „am nie”?

źródło: www.wosp.org.pl

Dzieci starsze

– Często proszą o powtórzenie, co się do nich mówi

– Przekręcają słowa, które do nich mówimy

– Kiedy są tyłem nie słyszą cicho mówionych wyrazów

– Używają tylko jednego ucha (należy rozróżnić, czy nie z powodu silnej lateralizacji)

– Nie widać przyrostu ilościowego słownictwa

– Długo przekręcają wyrazy, bo mogą je niewyraźnie słyszeć

– Przynoszą gorsze stopnie

– Nauczyciele skarżą się, że nie uważają na lekcjach

– Nie wiedzą, co jest zadane, nie słuchają poleceń

– Mają trudności ze zrozumieniem rozmowy przez telefon kiedy nie widzą osoby mówiącej

– Skarży się na brzęczenie, szumy i świsty – niestety jest to rzadkie, bo dziecku ciężko wyodrębnić, czy dźwięk nie pochodzi z zewnątrz.

Mowa

Możliwe sytuacje:

  • dziecko nie mówi wcale
  • dziecko mówi bardzo mało
  • dziecko mówi niewyraźnie
  • dziecko krzyczy

No właśnie – dziecko nie mówi i kiedy powinniśmy się tym faktem zaniepokoić? W logopedii posługujemy się pewnymi normami rozwojowymi i od dziecka w konkretnym wieku oczekujemy konkretnych umiejętności w tym zakresie. We wpisie Kiedy do logopedy znajdziecie normy dla danego wieku.

Pamiętajmy jednak o tym, że każde dziecko rozwija się indywidualnie i być może potrzebuje trochę więcej czasu na opanowanie danej umiejętności niż jego rówieśnicy. Jeżeli jednak jest cokolwiek, co wzbudza obawy jeśli chodzi o rozwój mowy Waszego dziecka – nie mówi wcale, mówi mało, mówi niewyraźnie, krzyczy – to najlepszym rozwiązaniem jest wybrać się na wizytę do logopedy. On oceni czy w przypadku danego dziecka możemy jeszcze poczekać, czy są pewne przesłanki do podjęcia dalszego postępowania.

Taka wizyta powinna odbywać się w przyjemnej i miłej atmosferze.

Ocena różnych umiejętności (reakcji na dźwięki, rozumienia i produkcji mowy) powinna mieć formę zabawy. W sytuacji kiedy mowa nie rozwija się prawidłowo skierowanie dziecka na badania słuchu powinno być jednym z pierwszych zaleceń, ponieważ w bardzo prosty i szybki sposób możemy znaleźć źródło problemów albo je wykluczyć i szukać innej przyczyny tego stanu.

Czasami konieczne jest również odbycie dodatkowych badań i konsultacji np. z psychologiem, neurologiem, terapeutą SI, ale będziecie mieć pewność, że zrobiliście wszystko, żeby pomóc Waszemu dziecku.

Podsumowując – nie dajcie sobie wmówić „ to chłopiec, a wiadomo chłopcy zaczynają mówić później” (patrzcie na Julka :)), „jeszcze się rozgada”, „Ty, wujek, dziadek też długo nie mówiliście”, „dajmy mu czas do 4 r.ż.”, „krzyczy, bo wszystkie dzieci w tym wieku krzyczą” – to są mity, które mogą uśpić czujność rodzica i doprowadzić do zbagatelizowania pierwszych objawów gorszego słyszenia, bądź też innych zaburzeń rozwoju. Także, jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości wybierz się do logopedy i zrób dziecku badanie słuchu.

Problemy zdrowotne

Możliwe sytuacje:

  • ma częste katary i infekcje górnych dróg oddechowych
  • zdarzają się infekcje uszu
  • podejrzenie alergii
  • przerośnięte migdałki podniebienne / przerośnięty migdałek gardłowy

Jedną z najczęstszych przyczyn gorszego słyszenia u małych dzieci są często nawracające infekcje górnych dróg oddechowych, a w ich konsekwencji wysiękowe zapalenie ucha. Nawet podczas zwykłego kataru wydzielina może pojawiać się nie tylko w nosie, ale również w gardle i uchu środkowym.

W tej sytuacji w przestrzeniach, które powinny być wypełnione powietrzem, pojawia się płyn, który utrudnia przewodzenie dźwięków, a w konsekwencji dziecko gorzej słyszy. Rodzice często nawet nie podejrzewają, że maluch ma wysiękowe zapalenie ucha, bo choroba przebiega bez gorączki i bez bólu.

Ważne jest zatem, aby pediatra obejrzał uszy dziecka, nawet podczas „zwykłej” infekcji i wydawać by się mogło – banalnego kataru. Podczas takiego badania lekarz może wykryć początki choroby i skierować dziecko do specjalisty (audiologa, laryngologa), który dobierze odpowiednie leczenie (farmakologiczne, operacyjne). Dzieci mające tendencję do nawracającego wysiękowego zapalenia uszu powinny pozostawać pod stałą opieką specjalisty.

Prawidłowa pielęgnacja

Zapobieganie chorobom uszu to również prawidłowa pielęgnacja. Pogorszenie słyszenia może być spowodowane zatkaniem przewodu słuchowego przez woskowinę. Do czyszczenia uszu absolutnie nie wolno stosować patyczków, które tylko upychają woskowinę, a dodatkowo bardzo łatwo doprowadzić do podrażnienia przewodu słuchowego.

Mycie uszu należy ograniczyć do przemywania małżowiny za pomocą wody i palca. W przypadku dzieci, które mają tendencję do nadmiernego produkowania woskowiny trzeba się skonsultować z lekarzem, który pomoże dobrać odpowiedni preparat do czyszczenia uszu. Podczas kąpieli czy zabaw w basenie nie musimy specjalnie chronić małych uszu – ważne, aby potem dokładnie osuszyć je ręcznikiem, wcześniej delikatnie przechylając głowę dziecka na bok.

Każda mama pewnie nie raz usłyszała radę „załóż mu czapeczkę, bo zawieje uszy” – można ją włożyć między bajki.

Oczywiście należy zakładać dzieciom czapki dla ochrony przed zimnem, ale zapalenia uszu wynikają najczęściej z niedoleczonych katarów i innych infekcji, a nie z powodu wiatru.

To co wpisuje się w działanie profilaktyczne to również ochrona przed hałasem.

Dla uszu niemowlaka najlepsze są ciche, spokojne dźwięki. Unikajmy zatem bardzo głośno grających zabawek, a w zamian zaproponujmy spokojne śpiewanie albo cichą pozytywkę. Jest wiele sytuacji podczas których dzieci narażone są na hałas – podczas przebywania w żłobku, przedszkolu, szkole. Negatywnie na stan słyszenia wpływa również głośne słuchanie muzyki (zwłaszcza za pomocą słuchawek, które wkłada się do ucha).

W takich sytuacjach może dochodzić do przewlekłego urazu akustycznego, podrażnienia lub uszkodzenia komórek słuchowych i o ile na początku są one w stanie się regenerować to jeśli ta sytuacja pojawia się często może prowadzić do trwałego uszkodzenia słuchu. Dlatego też, kiedy możemy zadbajmy o stonowane otoczenie akustyczne. Unikajmy hałasu, a w ekstremalnych sytuacjach (np. głośny koncert) rozważmy zastosowanie słuchawek ochronnych.

Podsumowując chciałabym jeszcze raz zaznaczyć, że najważniejsza jest profilaktyka – obserwuj swoje dziecko, dbaj o całkowite wyleczenie chorób, także tych z pozoru błahych infekcji i prawidłowo pielęgnuj uszy dziecka. Jeżeli zauważysz jakiekolwiek niepokojące objawy powiedz o nich pediatrze – niech skieruje Was na badania słuchu. Warto wspomnieć, że badania słuchu są całkowicie bezpieczne i bezbolesne, mogą być przeprowadzone w każdym wieku. Wczesne wykrycie pogorszenia słyszenia i wdrożenie odpowiedniego leczenia, może uchronić Twoje dziecko przed trwałym uszkodzeniem słuchu oraz umożliwić mu prawidłowy rozwój. 

Autorką wpisu jest Joanna Ćwiklińska – surdologopeda, terapeuta miofunkcjonalny, pedagog specjalny. Pracuje w Klinice Rehabilitacji w Instytucie Fizjologii i Patologii Słuchu, Międzynarodowej Szkole Europejskiej oraz Centrum Diagnozy i Terapii Supramedica. Zajmuje się diagnozą i terapią logopedyczną dzieci, młodzieży oraz osób dorosłych. Autorka i współautorka publikacji z dziedziny szeroko pojętej surdologopedii.  Autorka kursu on line „Przesiewowe badania logopedyczne”.

A tu artykuł autorki na temat Wędzidełko – wszystko co musisz wiedzieć.

Zapraszam też na wpis Rozwój mowy dziecka oraz po Książki wspierające rozwój mowy

[1] „Audiologia kliniczna” M. Śliwińska-Kowalska, Łódź 2005

[2] „Hearing Screening Program in Scholl- Age Children in Western Poland” Skarżyński P.H. i in., The Journal of International Advanced Otology 7(2) 194-200

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Hotel dla rodzin z dziećmi – 10 sprawdzonych propozycji w Polsce

Hotel dla rodzin z dziećmi to miejsce, które powinno być przystosowane do potrzeb małych gości. W dzisiejszym wpisie zaprezentuję Wam 10 miejsc, które właśnie takie są. W każdym z nich byliśmy i uważamy, że są naprawdę ciekawe i godne polecenia. (Po zimowe rekomendacje kliknij tutaj: Hotele na narty z dziećmi – ranking TOP 20

wpis zawiera linki afiliacyjne

EDIT tu łapcie świeżo po naszej wizycie – Czy to najlepszy hotel w górach dla rodzin z dziećmi?

Hotel dla rodzin z dziećmi – nasze polecenia

1. Natura Mazur (KLIK), MAZURY

piękne, czyste jezioro idealne dla dzieci; ogromny teren zielony; pyszne jedzenie

Natura Mazur to hotel skierowany do rodzin z dziećmi, którzy chcą wypocząć w przepięknych oklicznościach przyrody. Na miejscu czeka nas mnóstwo atrakcji: basen w środku i jacuzzi z niesamowitym widokiem na zewnątrz, sala zabaw, plac zabaw, kręgle. Do tego w weekendy są ciekawe animacje dla dzieci i atrakcje (u nas było ognisko ze śpiewami). Jedzenie jest przepyszne i bardzo urozmaicone.

Największą atrakcją jest jezioro Narty, które jest najpiękniejszym jeziorem, jakie widziałam w Polsce: na dnie jest miękki piasek i zero mułu, jest to jedno z najczystszych jezior (można w nim nawet nurkować), a do tego jest płytkie (około 10 metrów od brzegu jest woda po kolana). Jeżeli szukacie miejsca na wypad z rodziną, to bardzo Wam polecam Naturę Mazur. My z pewnością wrócimy tam jesienią, bo nie mieliśmy czasu nawet skorzystać ze wszystkich atrakcji w środku.

natura mazur - zdjęcie jaccuzi
widok z basenu natura mazur
okolice hotelu natura mazur

2. Hotel Aubrecht (KLIK) , KASZUBY

przyroda, piękna okolica z bajeczną drogą do jeziora, przepyszne śniadania

Jest to hotel dla rodzin z dziećmi, którzy cenią sobie bliskość natury. Nie jest to duży hotel, ale spełnia wszystkie warunki. Jest basen, sala zabaw z animacjami, menu dziecięce, a do tego wspaniały drewniany plac zabaw. Do tej pory wspominamy nasz pobyt w tym hotelu i z pewnością tam wrócimy.

Nakręciliśmy również film z naszego wyjazdu, który w pełni oddaje klimat tego miejsca: KLIK

Obszerny wpis z recenzją pisałam tutaj: Hotel Aubrecht

Hotel Aubrecht
hotel dla rodzin z dziećmi

3. Hotel Warszawianka (KLIK), MAZOWSZE

basen z atrakcjami (brodzik), sala zabaw Kiddos, plaża

Hotel znajduje się około 40 km od Warszawy, więc spokojnie w godzinę w piątek tam dojedziecie. Cały kompleks jest położony nad samym jeziorem, do tego jest naprawdę ogromny. Jeżeli Wasze dzieci jeżdżą na rowerkach, hulajnogach to możecie je ze sobą zabrać. Jest świetny basen ze zjeżdżalniami i brodzikiem, na który chodziliśmy dwa razy dziennie.

Na uwagę zasługuję niespotykana sala zabaw Kiddo’s, które robi ogromne wrażenie. Wstęp mają do niej dzieci w wieku 4-12 lat i zostają tam same z Paniami. Jest to hotel dla rodzin z dziećmi, którzy cenią sobie wygodę. Do hotelu przynależy plaża, więc latem można spędzić tam naprawdę fajny czas.

hotel dla rodzin z dziećmi

4. Hotel Aquarius (KLIK), Kołobrzeg

genialne animacje, bliskość plaży, atrakcje dla dzieci

Hotel Aquarius jest położony bardzo blisko morza. Dosłownie w 7 minut jesteśmy w stanie tam dotrzeć nawet z dwójką dzieci. Wzdłuż plaży jest deptak, więc możecie wziąć dzieciom hulajnogi i rowerki. Jedną z najmocniejszych stron hotelu są animacje dla dzieci. Chyba nigdzie nie spotkałam jeszcze tak szerokiej i ciekawej oferty.

W czasie wakacji, ferii, długich weekendów jest bardzo rozbudowana. W inne dni animacje również są, bo Pani Agnieszka pracuje tam na stałe. Podczas naszego pobytu była cała rozpiska z planem animacji.

Hotel Aquarius Kołobrzeg
Hotel Aquarius sala zabaw dla dzieci
Hotel Aquarius basen

5. Hotel Przystań (KLIK), Olsztyn

piękne otoczenie, sala zabaw, smaczne jedzenie

Nad samym jeziorem znajduje się hotel, który jest w pełni przystosowany do potrzeb dzieci. Macie tam wszystko, co jest potrzebne: basen z brodzikami, świetną salę zabaw z animacjami w weekend, smaczne jedzenie. Okolica skłania do spacerów – jezioro, ścieżki rowerowe, place zabaw i dużo atrakcji latem (wodny plac zabaw).

hotel dla rodzin z dziećmi
hotel przystań - sala zabaw
zdjęcie ze strony hotelu

6. Nosalowy dwór Rezydencja (KLIK), Zakopane

świetny design, sala zabaw, ogromny plac zabaw na zewnątrz

Piękny hotel z góralskimi motywami, ale w stylowym wydaniu. Byliśmy w nim zimą rok temu i było wspaniale. Mnóstwo śniegu na pobliskiej górce i herbata zimowa sprawiły, że bardzo dobrze wspominam te wyjazd. Dla dzieci jest fajna sala zabaw, basen i animacje.

Z racji tego, że byliśmy zimą to nie mogliśmy skorzystać z placu zabaw, który jest na zewnątrz. Zrobił na nas ogromne wrażenie i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będziemy mogli z niego skorzystać. Świetny hotel dla rodzin z dziećmi.

Nosalowy dwór
plac zabaw przed hotelem nosalowy dwór

7. Ibis styles (KLIK), Wrocław

bajkowy wystrój, lokalizacja, restauracja hotelowa

Bajkowy hotel w stylu „Alicja z krainy czarów” położony bardzo blisko Dworca głównego. Niesamowite wrażenie na dzieciach zrobią dekoracje nawiązujące do magii (stoły i krzesła na suficie, fotele w kształcie filiżanek, drzwiczki skrzatów w pokojach). Co prawda nie ma basenu, ani specjalnej sali zabaw, ale i tak jest to ciekawy wybór. W hotelowym lobby jest duża przestrzeń z zabawkami dla dzieci, a tuż obok jest restauracja z przepysznym jedzeniem.

Jeżeli wybieracie się do Wrocławia to przeczytajcie nasz wpisy z atrakcjami tego miasta: Atrakcje Wrocłąwia i Pomysł na weekend – Wrocław

ibis style wrocłąw
sala stołówki ibis styles

8. Hotel Żubrówka (KLIK), Białowieża

świetny basen o niezwykłym designie, położenie, baza wypadowa na wycieczki

Mamy do Białowieży niezwykły sentyment, bo sama w dzieciństwie sporo tam przebywałam. Białowieża jest cudownym miejscem na wyjazd o każdej porze roku, tam zawsze jest sezon, a nie ma tłumów. Sam hotel położony jest w centrum Białowieży. Niewątpliwie wyróżnia go strefa spa, która przypomina las. Dla dzieci są brodziki. W hotelu jest sala zabaw dla dzieci i duży plac zabaw na zewnątrz. Jeżeli jeszcze nigdy nie byliście w Białowieży to koniecznie się tam wybierzcie.

Tutaj macie spis miejsc, które warto odwiedzić i restauracje godne polecenia Atrakcje Białowieży

Hotel żubrówka białowieża
zdjęcie ze strony hotelu

9. Hotel Warszawa (KLIK), Augustów

lokalizacja, wyposażenie pokoi, menu

W tym hotelu byliśmy około 4 lata temu, ale do tej pory bardzo dobrze go wspominamy. Niesamowicie wyposażone pokoje – można nawet zamówić nawilżacz powietrza, podgrzewacz do butelek, wanienkę itd. W hotelu jest sala zabaw i są organizowane różne atrakcje. Cały kompleks położony jest trochę na uboczu nad jeziorem. W okolicy jest mnóstwo atrakcji. Jeżeli nie byliście w Augustowie, to serdecznie Wam polecam.

Hotel Warszawa - Augustów
zdjęcie ze strony hotelu

10. Hotel Kocierz (KLIK), małopolskie

lokalizacja, dużo atrakcji dla starszych dzieci, baza wypadowa na wycieczki

Na granicy województwa małopolskiego i śląskiego znajduje się kompleks hotelowy Kocierz. Świetne miejsce, bardzo urokliwe. Jest basen, przy restauracji oddzielna sala zabaw i wiele atrakcji na zewnątrz dla starszych dzieci. Park linowy rozciągnięty wśród drzew skłania do poznawania okolicy z wysokości, a zjeżdżalnie na zewnątrz zapewnią super zabawę. Co prawda byliśmy tam już dawno, ale pamiętam, że zrobił na mnie spore wrażenie – właśnie pod względem atrakcji dla dzieci.

Hotel Kocierz
Hotel Kocierz
zdjęcie ze strony hotelu

A tu łapcie wpis, w którym omawiam Podlasie i wszystkie jego atrakcje!

Hotel dla rodzin z dziećmi to miejsce przyjazne małym gościom i im rodzicom. Znacie takie miejsca, których jeszcze nie odwiedziliśmy? Dajcie znać w komentarzu.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Sprawdź, czy Twoje dziecko siedzi prawidłowo przy biurku

Siedzi prawidłowo przy biurku, czy też nie? Czy rodzice uczniów wiedzą ile czasu dzieciaki spędzają w tej pozycji? Najpierw lekcje w szkole, potem lekcje w domu, zajęcia dodatkowe. Gdyby to podliczyć, to średnio uczeń spędza przy biurku około 6, a nawet do 8 godzin dziennie! Wystarczy sobie uzmysłowić jak my, dorośli czujemy się po całym dniu pracy przy komputerze… 

Konieczność o zadbanie o prawidłową postawę wydaje się więc oczywista. W praktyce jednak ogranicza się do zakupu dostoswanego do wysokości dziecka biurka i regulowanego krzesełka. A krzesło, nawet to najlepsze nie spowoduje, że dziecko siedzi prawidłowo przy biurku.

Siedzi prawidłowo przy biurku, czy też nie?

Czy to wystarczy?

Na pytania odpowie Rafał Raczewski, magister fizjoterapii, obecnie w trakcie studiów podyplomowych, 5-letnich na kierunku osteopatia z For-Clinic z Poznania. 

Uczeń siada przy biurku. Jakie ma to znaczenie z punktu widzenia jego rozwoju?

Moment, kiedy dziecko idzie do szkoły jest przełomowy dla rozwoju jego ciała. Niestety, mówimy tutaj raczej o negatywnych konsekwencjach, które płyną ze zmiany stylu życia dziecka. Zamiast godzin swobodnych zabaw na podłodze i biegania nagle większość czasu dziecko zaczyna spędzać w niefizjologicznej, siedzącej pozycji. Nie zrekompensują tego niestety sportowe zajęcia pozalekcyjne.

Trzeba nauczyć dziecko „BHP” pracy przy biurku.

W przeciwnym razie mogą pojawić się problemy z napięciami, skrzywieniami kręgosłupa, asymetrią. Dla rodziców takie zmiany mogą być niewidoczne, ale rzutują one między innymi na możliwość koncentracji.

Ile razy widzimy dziecko, które odrabiając lekcje „kręci się” przy biurku?

Rodzic uważa, że to oznaka zniecierpliwienia dziecka, a tymczasem to naturalny sposób rozładowania napięcia i potrzeba ruchu. Widząc taki sygnał, zamiast uspokajać dziecko należy przerwać odrabianie lekcji, zaproponować kilka ćwiczeń rozciągających, pozwolić odetchnąć świeżym powietrzem. Zmęczenie też powoduje, że dziecko nie siedzi prawidłowo przy biurku.

Czy można mówić o jednej, prawidłowej pozycji przy biurku? Takiej, która zapobiegnie rozwojowi wad postawy?

Nie, ponieważ nie jesteśmy stworzeni do siedzenia. Dlatego rodzic powinien skupić się na kilku aspektach.

Prawidłowe siedzenie to jedno.

Ważne jest, żeby zachować trzy punkty podparcia dla pośladków: na kości ogonowej i kościach kulszowych.

Innymi słowy: całe pośladki dziecka powinny znaleźć się na krześle.

Po drugie: całe stopy powinny znajdować się na ziemi, a całe łokcie na stole (a nie tylko przedramiona).

Po trzecie: proste plecy i szyja. Im szybciej wyrobimy u dziecka nawyk takiego siadania, tym lepiej. Ale to tylko część sukcesu.

Jak już powiedziałem: długotrwałe siedzenie po prostu z zasady nie jest zdrowe, a nie ma jednej, idealnej pozycji. Każda, nawet ta najlepsza, po dłuższym czasie będzie powodowała napięcia i problemy.

siedzi prawidłowo przy biurku

W takim razie jakie jeszcze działania powinien podjąć rodzic, żeby zniwelować negatywne skutki długiego siedzenia przy biurku?

Generalnie idealnie by było, żeby po powrocie ze szkoły dziecko jak najmniej siedziało przy biurku.

A już zupełnie fantastycznie byłoby, gdyby w szkole była możliwość krótkich przerw na ruch w czasie lekcji. Niestety, w naszej rzeczywistości najczęściej dzieci siedzą w ławce 45 minut, a prace domowe zajmują czasami nawet kilka godzin. Zajęcia pozalekcyjne typu lekcje muzyki czy języki obce też odbywają się na siedząco. Biurka rzadko są do tego dostosowane. Zwykle są zdecydowanie za niskie.

Optymalnie byłoby, gdyby biurko było wysokie, a dziecko przyjmowało pozycję, gdzie cały ciężar oparty jest na stopach, a krzesło służy do podparcia. To jednak nieczęsta sytuacja (da się taką pozycję ustawić w krześle Nomi).  Dlatego to, co rodzic powinien robić w domu to motywować dziecko do częstych zmian pozycji w czasie odrabiania lekcji, regularnych, np. co 20 minut, krótkich ćwiczeń rozciągających.

Można kupić specjalną poduszkę sensoryczną. Wygląda jak połówka kolczastej piłki. Dziecko siedząc na niej cały czas musi lekko balansować ciałem. Taki sam efekt daje siedzenie na piłce. Dobrą pozycją jest też praca na pół-stojąco z podparciem pośladków. Ważne jest jednak, aby te działania wykorzystywać zmiennie. Istotą jest tutaj częsta zmiana pozycji, wymuszenie ruchu. Wtedy łatwiej spowodować, że dziecko siedzi prawidłowo przy biurku.

Co jeśli dziecko cały czas przyjmuje złą postawę przy biurku, trudno mu wytrzymać w pozycji siedzącej, ma problemy ze skupieniem?

Ostatnio słyszałem reklamę żelków dla dzieci z magnezem, które w cudowny sposób rozwiązały ten problem… Oczywiście żartuję? Fakt, że niedobory witamin i składników mineralnych mogą mieć na to wpływ, ale przede wszystkim należy skupić się na tym dlaczego dziecko ma problem z przyjęciem prawidłowej postawy ciała. Najczęściej to skutek napięć, które mogły pojawić się np. już podczas porodu. 

Asymetrie, złe schematy, które ciało cały czas pamięta i pogłębia

Polecam wówczas wizytę u osteopaty i fizjoterapeuty. W moim gabinecie spotykam się w wieloma pacjentami w wieku szkolnym. Praca z nimi polega na wychwyceniu różnych napięć w ciele, oraz zlikwidowaniu nieprawidłowych nawyków, które ciało „zapamiętało” z wcześniejszych etapów życia.

Jeśli dołączymy do tego pracę z dzieckiem w domu i ćwiczenia z fizjoterapeutą podczas odrabiania lekcji to w krótki czasie możemy uzyskać zadziwiające efekty. Rodziców z Poznania i okolic serdecznie zapraszam do odwiedzenia naszej strony www.for-clinic.pl i w razie wątpliwości można umówić się na wizytę kontrolną z dzieckiem. Warto pamiętać, że doświadczone oko specjalisty zobaczy znacznie więcej niż oko rodzica.

siedzi prawidłowo przy biurku

Lilki krzesło Nomi 

Zapytacie pewnie, dlaczego nie jest to Stokke. Niestety sama zainteresowana nie zgodziła się siedzieć w kuchni przy posiłkach już na zwykłym krześle. Próbowaliśmy i było jej niewygodnie bez podpory na stopy i dopasowanego siedziska, więc zdecydowaliśmy, że do biurka musi mieć oddzielne. Byłam bardzo ciekawa tego krzesła, więc od kilku miesięcy używamy właśnie jego.

Może za jakiś czas porównam wszystkie krzesła, które mamy i będziecie mieli pogląd. A teraz jestem z niego zadowolona, bo krzesło można dostosować do wzrostu dziecka bez rozkręcania go, a nawet jest wskazane żeby dziecko na nim siedziało podczas regulacji, bo dzięki temu można to zrobić dokładnie.

Biurko – stolik to Flexa

siedzi prawidłowo przy biurku

Właśnie czegoś takiego prostego szukałam. Stolik ma regulowane nóżki i można go bez problemu dostosować do wzrostu dziecka i wysokości, jaka nam odpowiada. My mamy ustawione na najwyższy, bo chciałam żeby młodszy brat miał ograniczony dostęp do biurka. Jak na razie, to rozwiązanie sprawdza nam się idealnie.

Blat jest duży i szeroki – myślę, że na kilka lat spokojnie nam wystarczy. Kiedyś już Wam pisałam (Dlaczego dziecko potrzebuje rytuałów), że mamy łóżko z Flexy i nie zmieniam o nim zdania – jest świetne! Jakość i wykończenie na bardzo wysokim poziomie.

To samo dotyczy siedzenia dorosłych

Do zdjęcia pozowała Joanna z bloga Dieta eliminacyjna

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Hity kosmetyczne roku 2017 – 10 ciekawych propozycji na każdą kieszeń

Hity kosmetyczne roku 2017 to zbiór moich ulubionych rzeczy, których używałam w tym roku. Uwielbiam testować różne nowości i odkrywać kosmetyczne perełki, dlatego zebrałam je w dzisiejszym wpisie.

W tym roku moja kosmetyczka wzbogaciła się o sporo ciekawych produktów, które polecam moim przyjaciółkom i czytelniczkom w prywatnych wiadomościach. Uznałam, że początek roku sprzyja takim podsumowaniom, więc opisałam  je specjalnie dla Was, bo może również i Wam się spodobają.

Hity kosmetyczne roku 2017

Krem pod oczy Better than botox, 

Alkemie

Krem, który naprawdę działa jak botoks! Już po miesiącu użytkowania widziałam efekty, które przerosły moje oczekiwania. Mam sporo zmarszczek mimicznych w okolicach oczu i kiedy się śmieję – widać je dość mocno. Nawet makijaż w tych okolicach nie do końca pomaga, jak skóra nie jest odpowiednio przygotowana.

Better than botox bardzo wygładził okolice moich oczu. Moim problemem są również odpadające powieki i po kilku miesiącach używania widzę, że ta powieka jest delikatnie uniesiona, a skóra ujędrniona. Nie spodziewałam się takich efektów po kremie z naturalnym składem. Lekko rozjaśnił również cienie pod oczami, ale jego działanie jest zdecydowanie inne. Kupiłam go również mojej mamie i ona również potwierdza działanie tego kremu.

Wcześniej lubiłam krem z awokado z Kiehl’s, ale ten bije go na głowę.

Miejski krem ochronny 

Resibo

Odkrycie końcówki roku. Krem, którego używam  zawsze po myciu twarzy. Jest bardzo lekki, a jednocześnie mocno nawilża. W sezonie jesienno-zimowym mam problem z suchą skórą w kilku miejscach na twarzy, a ten krem niweluje ten efekt przesuszenia.

Świetnie się rozsmarowuje, szybko wchłania i daje satynowe wykończenie. Praktycznie po kilku minutach nakładam na niego podkład i nic się nie roluje.  Krem chroni przed promieniowaniem UV i zanieczyszczaniami powietrza.

hity kosmetyczne roku

Hity kosmetyczne roku 2017

Rozświetlający krem do twarzy Resibo

Krem, który nie tylko fajnie wygląda na skórze, dając efekt rozświetlacza, ale również lekko nawilża. Stosuję go przed nałożeniem makijażu na kości policzkowe, a czasem na dekolt. Krem zawiera drobno zmieloną mikę, która odbija światło i daje efekt opalizującej tafli. Lubię go używać nawet kiedy nie nakładam dużo makijażu. Wystarczy, że umaluję rzęsy i już jestem gotowa.

Tusz do rzęs Dior Iconic curl 

TUTAJ

Tusz, którego używałam cały rok. Jest duży (10 ml) i bardzo wydajny. Świetnie wydłuża i podkręca moje liche rzęsy. Jedna warstwa w zupełności wystarczy do makijażu dziennego, a dwie dają efekt WOW.

Nie kruszy się, nie zostawia „pieczątek” na łukach i świetnie się nosi. Nie wiem co mnie podkusiło, że kiedy mi się skończył to kupiłam zupełnie inny tusz, który w porównaniu do tego jest naprawdę słaby (Lancome Hypnose Volume a porter)

Cienie do powiek Urban Decay Naked 2 

TUTAJ

Według mnie są to najlepsze i najładniejsze cienie do powiek. Długo używałam ich małej paletki z matowymi cieniami TUTAJ i ją naprawdę uwielbiam. Są pięknie napigmentowane, długo się trzymają na bazie UD, nawet na mojej opadającej powiece się nie rolują.

Czarnym cieniem często robię sobie kreski i wygląda świetnie. Do tego cała paletka jest przystosowana do przewożenia w kosmetyczce, a cienie są mocno zapieczone, więc nawet jak Jul niepostrzeżenie rzucił ją o podłogę to nic im się nie stało (uuuuf!)

Pomadki i błyszczyki Kat von D

Uwielbiam matowe pomadki, które długo się utrzymują na ustach. Do tej pory najbardziej lubiłam Bourjous Velvet i Revlon w kredce, ale jak tylko pojawiły się Kat von D to musiałam je wypróbować! Naprawdę tak długo się utrzymują na ustach, że aż trudno w to uwierzyć. Są bardzo mocno napigmentowane. Mam tylko problem z kolorówką i chyba nie do końca trafiłam z kolorem moich (Mother), ale następnym razem  wybiorę coś odrobinę jaśniejszego. (Widzę, że teraz mój zestaw jest w promo za 39 zł KLIK)

hity kosmetyczne roku

Pomadki zmieniające kolor Lipstick queen 

TUTAJ

Pod koniec roku kupiłam sobie zestaw 3 miniaturek i od pierwszego wejrzenia pokochałam je całym sercem. Są idealne! Pod wpływem ciepła i innego ph zmieniają kolor na ustach od razu po nałożeniu. Uwielbiam za doskonałe nawilżenie, brak wysuszenia i trwałość.

Można się nimi malować  bez większych umiejętności i nawet bez lusterka. Jedną mam w torebce, drugą w kieszeni, a trzecią już zdążyłam zgubić 🙁 Najładniejsza jest wg mnie różowa, która nadaje piękny kolor ustom.

Mydła do rąk Yope

Jestem uzależniona od tych mydeł! To już nasza 3 lub czwarta butelka, zostanę im wierna  przez długi czas. Mydło, które dobrze myje, a nie wysusza rąk, na czym najbardziej mi zależy zwłaszcza zimą. Dobrze się zmywa z rąk i pozostawia piękny zapach.

Spray przeciw puszeniu się i elektryzowaniu Batiste

Moje odkrycie tego roku! Przywiózł mi go mąż z targów kosmetycznych i bez żadnego entuzjazmu użyłam go na swoich włosach (po wysuszeniu). Póżniej wyszłam na podwórko, było mokro i strasznie wilgotno. Moje włosy w takich warunkach atmosferycznych zazwyczaj wyglądają jak mop, to z tym sprayem pozostały idealnie gładkie i proste.

Używam go teraz po każdym myciu. Spray jest lekki i efekt można stopniować. Dzięki niemu nie wstydzę się też zdjąć czapki w miejscu publicznym, bo wiem, że włosy nie będą się elektryzować. Spryskuje nim też sukienki od spodu żeby nie przyciągały się do rajstop. Są dostępne w sieci drogerii Rossmann.

hity kosmetyczne roku

Odżywka do włosów 7w1 Dr Paw

Odżywka w sprayu, która jest lekka i ułatwia rozczesywanie. Używam go na spółkę z Lilką i uwielbiam. Jest lekki, fajnie pachnie i dobrze nawilża włosy. Dostępny w Hebe.

Odżywki do włosów

Moje włosy lubią odżywki z silikonami i to tylko one trzymają je w ryzach. To są moje ulubione odżywki drogeryjne, które kupuję na zmianę. Kosztują około 8 zł, a sprawdzają się idealnie do włosów wysokoporowatych.

Zestaw do manicuru hybrydowego Semilac

Ten zestaw startowy (do kupienia TUTAJ) dostałam w tym roku od męża na urodziny i od tamtej pory nie byłam ani razu u manikiurzystki. Nie wiem dlaczego dopiero teraz odkryłam zalety tego rodzaju manikiuru. Cały czas mam piękne paznokcie i już opanowałam technikę jego robienia. Cały czas dokupuję nowe lakiery i już sobie nie wyobrażam mieć standardowy lakier na paznokciach.

Płyn do skórek Sally hansen

Jedynym minusem samodzielnego robienia manikiuru w domu były skórki, z którymi nie potrafiłam sobie poradzić. Aż przyjaciółka poleciła mi ten płyn. Jest genialny! w 20 sekund rozmiękcza skórki, które odsuwam później patyczkiem i nic więcej nie musze z nimi robić.

Dostępny jest w drogeriach.

To były moje hity kosmetyczne 2017 roku.

A tu możecie zobaczyć Hity roku 2016 nebule

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Najlepsze książki dla dzieci 2017 r. – 10 najciekawszych tytułów

Najlepsze książki dla dzieci 2017 roku, które skradną Wam serca. Najpiękniejsze, najciekawsze i to w jednym miejscu.

Uwielbiam podsumowania, bo dzięki nim widzę, co udało się w danym czasie zrobić, a nie ma nic lepszego jak realne wyniki pracy. Dlatego również i w tym roku zdecydowałam się na kilka wpisów, które pomogą Wam poznać kilka lub kilkanaście prawdziwych perełek!

To już tradycja tu były Najlepsze książki dla dzieci 2016, a teraz czas na: 

Najlepsze książki dla dzieci 2017 roku

„Lotte piratka” Sandrine Bonini wyd. Polarny lis

Dostępna TUTAJ

Dla dzieci 4+

Przepięknie zilustrowana książka o małej dziewczynce, która ma niesamowitą wyobraźnię! Przeżywa coraz to nowe przygody i potrafi radzić sobie z przeciwnościami losu. Przypomina mi trochę rezolutną Pippi. Jeżeli nie znacie tej książki, to koniecznie ją sprawdźcie.

Najlepsze książki dla dzieci 2017

„Przygody dzieci z ulicy Awanturników” Astrid Lindgren wyd. Nasza Księgarnia

dostępna TUTAJ

Dla dzieci 5+

Książka, którą czytałyśmy kilka razy na wakacjach na wsi. Bardzo przypomina mi moje dzieciństwo i mam do niej ogromny sentyment. Przepięknie wydana  książka przez wydawnictwo Nasza Księgarnia sprawia, że mam ochotę ciągle do niej wracać. Świetnie nadaje się do czytania przed snem.

Najlepsze książki dla dzieci 2017

„Historie zamiecione pod dywan” Agnieszka Zimnowodzka wyd. Kocur bury

dostępna TUTAJ

Dla dzieci 5+

Długo czekałam na tę książkę, ale było warto. Jest przepięknie wydana, a od ilustracji nie można odciągnąć wzroku. W każdej historii, Lilka podróżuje w czasie i przestrzeni. Jej przygody są niezwykle ciekawe i inspirujące. Po każdej przygodzie wraca do świata realnego i dzięki temu książka jest naprawdę wciągająca.

Najlepsze książki dla dzieci 2017

„Pięknie dziękuję”, Ellen Surrey, wyd. Babaryba

dostępna TUTAJ

dla dzieci 3+

Książka, która nie dość, że jest pięknie zilustrowana i ciekawie napisana to ma ogromną moc. Według mnie jest to MUST HAVE na dziecięcej półce. Można ją też podarować osobie, której jesteśmy wdzięczni. Sytuacje opisane w książce uczą dzieci wdzięczności za to co mamy i mówienia dziękuję.

Najlepsze książki dla dzieci 2017

Sen Alicji, czyli jak działa mózg, praca zbiorowa pod kierunkiem prof. Jerzego Vetulaniego, wyd. WAM

dla dzieci 6+

dostępna TUTAJ

Genialna książka pod względem merytorycznym, jak i wizualnym. „Sen Alicji” jest naszpikowany ciekawymi wiadomościami z zakresu neurobiologii, a dzięki jej formule możemy w łatwy sposób przyswoić tę wiedzę. Bardzo nas zaciekawił podrozdział na temat efektywnego uczenia się. Zawarte informacje można w ciekawy sposób wykorzystywać w życiu codziennym.

Najlepsze książki dla dzieci 2017

„Idziemy na niedźwiedzia” Michael Rosen, Helen Oxenbury, wyd. Dwie siostry

dostępna TUTAJ

dla dzieci 18m+

Ta książka jest pod każdym względem idealna i wg mnie to must have na półce malucha. Przepiękne ilustracje, wartka akcja, mnóstwo powtórzeń, wyrażenia dźwiękonaśladowcze, dużo wyrażeń przyimkowych … mogłabym wymieniać w nieskonczoność!

A do tego historia jest tak napisana, że czytający ma możliwość zmiany prozodii. Raz jest wolne i wesołe tempo, a raz szybkie i podszyte strachem. GENIALNA!

Najlepsze książki dla dzieci 2017

„Prosiaczek i zjednoczone królestwo”, Ola Woldańska-Płocińska, wyd. Czerwony konik

dostępna TUTAJ

Dla dzieci 18 m+ (do oglądania) aż do 6 roku życia do nauki angielskiego

Jak ja czekałam na tę książkę, bo uwielbiamy wszystkie pozycje tej autorki. Tym razem prosiaczek wyrusza w podróż liniami lotniczymi „Chrum chrum airlines” na Wyspy Brytyjskie. Każdego dnia ma inne przygody, a całość jest zapisana i genialnie zilustrowana.

Książka wg mnie nadaje się do oglądania już dla 18- miesięcznego dziecka, do czytania dla starszego, a do nauki angielskiego nawet dla 5-latka. Lilka jest nią bardzo zainteresowana, bo w tym roku zaczęła chodzić na dodatkowe zajęcia. Książka nie dość, że jest piękna to do tego ma ogromną wartość edukacyjną – a takie kocham najbardziej.

„Opowiem Ci mamo, co robią dinozaury” Emilia Dziubak, wyd. Nasza księgarnia

Dostępna TUTAJ

Dla dzieci 3 +

Kolejna genialna książka z serii „Opowiem Ci mamo”, tylko narysowana przez jedną z moich ulubionych ilustratorek dla dzieci. Tym razem poznajemy dinozaury. Z książki dowiecie się MNÓSTWA informacji, a do tego będziecie się świetnie bawić. Julian, na razie tylko ją przegląda, za to Lilka naprawdę lubi ją czytać. Myślę, że to dobry pomysł na prezent, który będzie służył kilka lat.

Seria „Paluszkiem przesuń”, Gabriele Clima, wyd. Wilga

Dostępna TUTAJ

Dla dzieci 12 m+

Piękna seria dla młodszych dzieci z ruchomymi ilustracjami. Do tej pory mój syn je uwielbia.

Seria „Co wokoło” Lotta Olsson i Charlotte Ramel, wyd. Zakamarki

dostępna TUTAJ

Dla dzieci 12 m+

Rymowane książki z prostym tekstem dla najmłodszych. Fajne, proste ilustracje i zaskakujące skojarzenia.

To były nasze najlepsze książki dla dzieci 2017 roku

A teraz mam pytanie do Was: Jakie były Wasze najlepsze książki dla dzieci 2017 roku?

Jeżeli macie bloga to bardzo Was zachęcam do udziału w akcji: „Książkowy rok u Nebule”. Dodajcie wpis u siebie z 10 najlepszymi książkami i zalinkujcie do mnie. A być może z Waszych propozycji zrobię kolejny wpis, bo fajnych książek nigdy za wiele:)

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Mamusiu, dlaczego płaczesz?

Wisi na naszej choince figurka misia, która nie ma nóżki. Ma smutną minę i wzrok tępo wlepiony w ścianę. Chciałby się uśmiechnąć, ale nie ma ku temu powodu. Wszyscy wkoło kupują prezenty, planują rozkład talerzy na wigilijnym stole, liczą gości, którzy do nich przybędą i myślą o radosnym czasie z rodziną. A miś tylko patrzy z nadzieją na lepsze jutro.

Nasz miś bardzo dobrze pamięta święta z 2014 roku, które były wyjątkowo trudne. Niby przygotowywaliśmy święta, kupowaliśmy prezenty i cicho śpiewaliśmy kolędy. Ale tylko dlatego, że tak trzeba było zrobić. Gdyby nie było z nami dziecka, z pewnością nie mielibyśmy siły na udawanie, że to radosny czas.

Na tydzień przed wigilią okazało się, że nasza rodzina nie powiększy się latem o nowego członka rodzina. I chociaż wszystko było pewne, to ja i tak liczyłam na cud. Zamiast lepić pierogi, robić pierniczki i włożyć świąteczne skarpety – siedziałam pod kocem i płakałam. Nie mogłam patrzeć na innych, którzy spędzają ze sobą wspaniały czas.

To wtedy, pierwszy raz od 30 lat poczułam to coś.

Kiedy jesteś nieszczęśliwy, to święta nie tyle nie cieszą, co wręcz wprowadzają w jeszcze bardziej beznadziejny stan. Stan, w którym czujesz się jeszcze gorzej, jeszcze częściej zadajesz sobie pytanie: „Dlaczego ja?” i naprawdę nic nie jest w stanie Ci pomóc.

Dobija to, że inni mają cudowny czas z rodziną, denerwują rzucone od niechcenia życzenia: „Wesołych świąt”, które przecież się nie spełnią. Święta, kiedy jesteś w dołku to czas, kiedy naprawdę chcesz, żeby minął jak najszybciej.

Właśnie wtedy pod tym kocem doszłam do tych wniosków, że dla osób, które mają smutny czas, święta są jeszcze trudniejsze niż zwykły dzień.

Mimo, że nie miałam wówczas na nic ochoty to pojechałam do sklepu z ozdobami świątecznymi żeby kupić kilka bombek na choinkę. Na wystawie sklepowej było ich mnóstwo, ale moją uwagę przykuł ten miś. Lilce kupiłam bombkę w kształcie ptaszka z prawdziwym piórkiem, a misia wzięłam dla tego milimetrowego życia, które jeszcze wtedy biło pod moim sercem.

Pomyślałam, że może tak się uda. Powiesiliśmy wszystko na choince i czekaliśmy na cud, który się nie wydarzył. A w dzień kiedy wróciłam od lekarza, który rozłożył tylko ręce, Lilka przez przypadek strąciła misia z choinki, a on stracił wtedy nogę. Byłam strasznie zła i jeszcze bardziej płakałam.

Święta w końcu minęły, a my udawaliśmy przed rodziną, że nic się nie stało.

Po co mieliśmy wszystkim psuć święta? To nic by już nie zmieniło.

Jednak we mnie się wtedy zmieniło wiele. Zaczęłam dostrzegać tych, którym jest trudno. Zaczęłam nawet szukać sensu, w tym co się stało. Obiecywałam sobie, że jeżeli nam się uda, to będę miała ogromny dług do spłacenia. Tak się teraz właśnie czuję, że mamy taki dar, który trzeba doceniać codziennie i się nim dzielić.

Szczególnie w tym czasie świątecznym, który jest cholernie trudny dla osób, które są smutne, chore, samotne… Dla nich święta są właśnie bardzo, ale to bardzo ciężkie. Inni w tym czasie płaczą ze szczęścia lub z rozpaczy nad nie udanym prezentem. A oni chcą żeby ten czas jak najszybciej się skończył.

Jest jednak coś, co może dać iskierkę nadziei. To pomoc od drugiego człowieka.

Najchętniej pomagam innym bez rozgłosu. Nie potrzebuję wdzięczności, ani nie poszukuję poklasku. Jednak moja czytelniczka Zosia, namówiła mnie do napisania tego wpisu. Bycie anonimowym pomagaczem jest fajne i taki typ pomagania preferuję, ale napisanie o tym może zainspirować innych również do tego, a to może spowodować kolejną, jeszcze większą falę dobra.

Długo się zastanawiałam, kto może potrzebować takiego wsparcia najmocniej. Z doświadczenia wiem, że to inne Mamy właśnie go potrzebują najbardziej. Mamy, które zostały same z dziećmi i do tego są samotne. Jak wiecie moja mama wychowała mnie samodzielnie, ale miała wsparcie w całej rodzinie i bliskich znajomych. Jestem jej za to ogromnie wdzięczna i nadal nie wiem jak to zrobiła, ale jest moją bohaterką. Niestety są na świecie Mamy, które są samotne. Same wychowują swoje dzieci i dodatkowo nie mają jeszcze żadnego wsparcia.

Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, jak to może być trudne! Być z tym wszystkim samemu.

Dlatego od dawna wspomagam Mamom, które są samotne, bo to ogromny trud wychować samemu dziecko, nie mając praktycznie żadnego wsparcia.

Mamy w Domu Samotnej Matki w Chyliczkach  są w takiej sytuacji. Bardzo, ale to bardzo chciałam im pomóc i zrobić dla nich coś większego niż oddać ubranka, zabawki po nas. Długo też myślałam, jak zrobić coś, co chociaż w niewielkim stopniu podniesie je na duchu, że są na świecie ludzie, którzy o nich myślą. A ja nawet sądzę, że to są bohaterki, które mają bardzo trudne zadanie przed sobą.

Wiecie, że współpracuję z różnymi markami. Wy, często postrzegacie je jako reklamę, logo i nic poza tym. A ja wiem, że z nimi stoją wspaniali ludzie, którzy jak tylko usłyszeli o moim pomyśle to wysłali 100 kilogramową paletę kosmetyków dla mam i dzieci, pieluchy najlepsze na rynku i zabawki, które fajnie stymulują rozwój.

A wiecie co jest najlepsze? Oni chcieli pozostać anonimowi i nie afiszować się z tą pomocą. Jestem im tak ogromnie wdzięczna, bo zapewnili Mamom z Domu w Chyliczkach zapas na cały rok. Dlatego chociaż w ramach podziękowania podlinkuję wpisy, które dla nich pisałam Bycie mamą jest wspaniałeDziecko przesypia całe noceKsiążeczka sensoryczna.A ja od siebie dorzuciłam jeszcze karty prezentowe do drogerii żeby w końcu Mamy kupiły coś dla siebie.

Właśnie od nich wróciłam i prawie przez łzy piszę dla Was ten wpis. Dom Samotnej Matki w Chyliczkach jest jedną z pierwszych tego typu placówek w Polsce. Pomaga samotnym Mamom, które znalazły się w trudnej sytuacji życiowej, a jednocześnie wspiera żeby były samodzielne.

Obecnie w Domu znajdują się Mamy z dziećmi, które mają mniej niż rok. Dobrze myślicie, to będą ich pierwsze w życiu święta i do tego spędzone właśnie w Domu Samotnej Matki.

Dlatego tak bardzo chcę im pomóc! Żeby Mamy czuły, że ktoś inny o nich myśli i wspiera.

W dzisiejszych czasach tak łatwo można pomóc, nie wychodząc z domu. Proszę, Wy też pomyślcie o tych Mamach, które wieczorem będą tulić swoje malutkie dzieci i będą myśleć o tym jak zbudować swoim dzieciom przyszłość. Prowadzące przeznaczają  również pieniądze z darowizn na konto mam żeby mogły w niedalekiej przyszłości stanąć na nogi.

Tutaj znajdziecie wszystkie informacje. Możecie zrobić przelew, wesprzeć poradą prawną lub zapewnić pomoc materialną.

Strona internetowa: Dom Samotnej Matki w Chyliczkach

Z góry Wam dziękuję i czuję, że razem zrobimy coś JESZCZE BARDZIEJ DOBREGO, a prowadzące DOM się zdziwią, co się dzieje na ich koncie! Oczywiście nie wiadomo skąd, bo one nie wiedzą, że za mną stoi 100 000 tysięcy wspaniałych mam, które zaglądają na mojego bloga.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Pierniczki świąteczne z dziećmi – kreatywne pomysły na ozdabianie

Pierniczki świąteczne to główny punkt naszych przygotowań do świąt. Każdy z nas czeka cały rok żeby znów móc poczuć ten niepowtarzalny zapach w kuchni. W tym roku pierwsze pierniczki świąteczne już zawisły na choince, ale wcale nie jest powiedziane, że nie będziemy ich dorabiać.

My zawsze korzystamy z tego przepisu i wychodzą przepyszne. Najpierw są lekko twarde, a po zamknięciu w pudełku miękną.

Pierniczki świąteczne – przepis

Składniki:

  • 500 g mąki
  • 2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka mielonego cynamonu
  • 1 łyżeczka mielonego imbiru
  • 1-2 łyżeczki  przyprawy korzennej
  • 100-110 g masła
  • 150 g cukru trzcinowego
  • 200 ml syropu z agawy
  • szczypta soli

Wykonanie:

  1. W garnuszku o grubym dnie rozpuść masło, dodaj cukier, syrop z agawy oraz przyprawy: cynamon imbir i przyprawę korzenną. Lekko podgrzej i wymieszaj, by cukier się rozpuścił. Odstaw do ostygnięcia.
  2. W misce wymieszaj mąkę, sól i sodę. Dodaj schłodzone masło z cukrem i przyprawami. Zagnieć ciasto. Owiń je folią i włóż do lodówki na 30 min.
  3. Piekarnik nagrzej do 180 st.
  4. Na stolnicy wysypanej mąką rozwałkuj ciasto na grubość 5 mm i foremką wycinaj ciastka. Ułóż je na blaszce wyłożonej pergaminem.
  5. Piecz ok 10-15 min, aż będą rumiane.

Trochę bałaganu jest nawet wskazane:)

Dziś pokażę Wam nasze ulubione sposoby na dekorowanie.

Pierniczki z szybką

Jeżeli chcecie spróbować czegoś nowego, to może spodoba się Wam ten pomysł. Potrzebujecie do niego cukierków – landrynek. Oddzielamy kolory i wkładamy landrynki do woreczków. Następnie stukamy młotkiem, tak żeby landrynki mocno się pokruszyły. Potrzebujemy też foremkę, która wytnie dziurkę już  w gotowym pierniku.

Ja kupuję takie specjalne, które mają mniejszy środek (w tym roku kupiłam takie KLIK), ale równie dobrze możemy wyciąć otwór np. kieliszkiem. Do środka przed pieczeniem nasypuję landrynki i piekę ok. 10 minut. Czekam aż wystygną i wtedy odrywam od papieru. Takie pierniczki świąteczne świetnie wyglądają na choince (nie zapomnijcie zrobić przed pieczeniem dziurki słomką), bo światło lampek przebija się przez szybkę.

pierniczki świąteczne
pierniczki świąteczne
pierniczki świąteczne
pierniczki świąteczne

Pierniczki świąteczne z piankami

Potrzebujemy małe pianki typu marshmallow (dostępne TUTAJ ) i np. foremkę w kształcie owieczki (TUTAJ). Możemy również dekorować piankami inne kształty. A jak je zrobić? Tuż po wyjęciu gorących pierniczków z piekarnika szybko przyklejamy pianki do ciastka i przyciskamy. Możemy też dosłownie na 30 sekund włożyć pierniczki z piankami do piekarnika. Wtedy one się lekko stopią.

pierniczki świąteczne
pierniczki świąteczne

Pierniczki świąteczne z migdałem

Potrzebujemy foremki z ludzikiem  (TUTAJ) lub innej, która mogłaby fajnie wyglądać. Przed pieczeniem wkładamy ludzikowi w ręce migdał i pieczemy ok. 10 min. Jeżeli chcecie coś słodszego to migdały można wyjąć i włożyć w zapieczoną dziurkę np. cukierka M&M.

pierniczki świąteczne

Pierniczki świąteczne z pysznym owocowym lukrem

W tym roku zamiast sztucznych barwników używamy pysznych różdżek Helpa, które nadają piękny kolor, ale też niesamowicie owocowy smak.

Obawiam się, że moje pierniczki świąteczne nie dotrzymają do świąt 🙂

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Prezenty dla niej – garść sprawdzonych propozycji

Czegóż ja sobie mogę życzyć? Tak naprawdę to wszystko mam, ale zawsze się znajdzie jakaś mała rzecz, która ucieszy oko. A może i Wam coś się tu spodoba dla siebie, siostry lub mamy.

  1. Torebka Laboba Petite Faro wpadła mi w oko już dawno i już ją mam! Uwielbiam, bo jest mniejsza, a pomieści wszystko to czego potrzebuję. Ma fajny elegancki look ze sportowym twistem, a do tego rozpina się tak, że wszystko jest na widoku.
  2. Naszyjnik Mokobelle  lubię taką delikatną biżuterię i ten naszyjnik w 100% jest dla mnie
  3. Kolczyki Minty dot . Bardzo lubię małe, srebrne kolczyki i te w Nebulowy wzór muszą być moje (dziś  -20% na wszystko)
  4. Bransoletka Mokobelle jest taka jak lubię – minimalna, ale trochę błyszczy. Mam już dwie i często je noszę.
  5. Herbaty od Varietea – jesienią i zimą pijemy bardzo dużo herbat. Nie lubię czarnej, więc z dziećmi pijemy aromatyczne Rooibosy z dodatkami oraz moje ulubione świąteczne: Beztroskie święta i Rozgrzewająca. Zobaczcie bombonierkę z kwitnącymi herbatami:)
  6. Zegarek Paperwatch – mój Marc Jacobs trochę mi się opatrzył i chcę coś nowego, czego nie zniszczę z dziećmi na placu zabaw.
  7. Książka Make Photography Easier– zawsze lubię poczytać o tym jak inni postrzegają fotografię i takie książki są dla mnie bardzo inspirujące
  8. Łyżwy hokejowe – Lila zaczęła jeździć w tym roku i na nowo odkryłam w sobie tę pasję. Kiedy byłam dzieckiem rolki i łyżwy to był mój ulubiony sport
  9. Pomadki Lipstick queen – podpatrzyłam je u Kasi i Olgi, no i sama bym chciała spróbować, bo podobno po nałożeniu zmieniają kolor i bardzo dobrze nawilżają usta.
  10. Buty Balagan  – jako, że często sama sobie kupuję prezenty to chętnie bym sobie właśnie je kupiła – jako takie małe szaleństwo (są też inne kolory)

Napiszcie mi koniecznie co Wy macie na liście do Brodatego:)

Po więcej inspiracji na prezenty dla kobiet zajrzyjcie do wpisu Prezenty dla niej

a tu jeszcze więcej inspiracji – Prezenty dla niej na święta

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Jak wychować dziecko ciekawe świata?

Kiedy byłam w ciąży z pierwszym dzieckiem miałam różne myśli i  mnóstwo wątpliwości. Zadawałam sobie wiele razy pytania, czy dam radę być dobrą matką, czy też jak będę je wychowywała. Martwiłam się sporo, a przez bezsenność miałam sporo czasu na rozmyślanie, o tym jaka będę po narodzinach. 

Oprócz kwestii zdrowotnych bałam się też jednego, że nie będę dla mojego dziecka autorytetem. Zastanawiałam się, co będę odpowiadać na skomplikowane pytania kierowane do mnie z prędkością światła.

Pamiętam jak kiedyś opiekowałam się dziećmi mojego wujka i jedno z nich zadało mi skomplikowane pytanie, na które nie znałam odpowiedzi.

Przyznałam się, że niestety nie wiem.

Dziecko od razu zapytało mnie: „A dlaczego nie wiesz?”

Ta sytuacja mocno mi się wryła w pamięć i właśnie teraz do niego wracam.

Dzieci zadają mnóstwo pytań, na które często nie znamy odpowiedzi. Jest to zupełnie normalne zjawisko, które przytrafia się każdemu z nas. Mamy do tego prawo żeby nie znać cyklu rozrodczego chrabąszcza majowego. Nasz mózg wypiera takie informacje na rzecz ważniejszych dla przetrwania np. „Co dziś na kolację?”

W ciągu tych 5 lat mojego macierzyństwa jestem teraz na takim etapie, że prawie nie odpowiadam na pytania mojej pięciolatki. Często nie znam odpowiedzi, albo zwyczajnie nie jestem czegoś pewna. Jestem też takiego zdania, że to co ja o czymś myślę, wcale nie musi prawdą. Dlatego pozwalam na różne interpretacje problemu. Może moje dziecko będzie inaczej uważało i zwyczajnie nie chcę narzucać jej mojej opinii.

Co zrobić jednak żeby pomóc dziecku zaspokoić tą ogromną potrzebę poznawania świata?

Nie odpowiadam na pytania

Często tłumaczę dziecku dane zjawisko w taki sposób, aby miało okazję SAMO dotrzeć do sedna. Oczywiście, łatwiej jest podać gotową odpowiedź słowną, ale szansa na zapamiętanie tego jest niewielka. Staram się tak naprowadzać żeby odpowiedź pojawiła się sama np. gdzie jest wieża Eifffla?

Mogłabym powiedzieć, że w Paryżu we Francji, mieszając łyżką zupę i nawet nie podnosząc głowy znad garnka. Ale czy moje dziecko zapamięta to? Raczej nie. Staram się zadawać różne pytania tak aby sama poznała odpowiedź. Przypominam zdjęcia, książki, które czytałyśmy, czy też motywuję do szukania.

Motywuję do szukania

Pamiętajcie, że im więcej zmysłów jest zaangażowanych w proces uczenia tym więcej jesteśmy w stanie zapamiętać. Otwieramy atlas, szukamy figurek do zabawy z budowlami, drukujemy karty z fotografiami.

Jest wiele metod żeby znaleźć odpowiedź. Jak sama byłam dzieckiem i nastolatką to miałam wielką encyklopedię PWN. Zawsze kiedy czegoś nie wiedziałam, moja mama przynosiła tę czarną księgę i razem szukałyśmy odpowiedzi.

Staram się być cierpliwa

– Czasami ciężko z tym jest, ale się staram. Angażuję się w ten proces i często mówię po raz setny: A co Ty o tym myślisz?

Daję dobry przykład

Dzieci to doskonali obserwatorzy i nawet często nie wiecie jak bardzo. Ja najczęściej czytam książki jak dzieci śpią, ale ostatnio staram się to zmienić. One nie wiedzą, że ja w ogóle czytam! A tym samym nie daję dobrego wzoru.

Czytam często tak żeby właśnie mnie widziały. Mistrzem jest mój mąż, który tygodniowo czyta po 2 książki, najcześciej wtedy kiedy dzieci nie śpią. Pokazuję też, że sama często czegoś nie wiem i szukam wtedy odpowiedzi.

Pokazujemy dzieciom świat

podróże są doskonałą formą nauki i bardzo efektywną. Szczególnie jeżeli chodzi o nowe kultury, nowe smaki i języki. Staramy się je zabierać w ciekawe miejsca i do tego sporo się wtedy razem uczymy.

Otwartość na innych ludzi

Kiedyś myślałam, że ktoś kto ma inne wartości w wychowaniu może zepsuć mi to, co ja budowałam tyle czasu. A teraz myślę inaczej! Każda nowa osoba może ubogacić moje dziecko w nowe cechy i przekazać ciekawą wiedzę.

Daję poznawać świat przez wszystkie zmysły

Nie zwracam za bardzo uwagi na to, że dziecko się pobrudzi, może upaść (ale w tyle asekuruję), czy też powącha coś czego ja nie lubię. Otwartość na otaczający świat pokazujemy my – rodzice

Staram się nie indukować moich lęków

Często gryzę się w język żeby nie powiedzieć „Uważaj!” albo „To brzydko pachnie” „Jakie to obrzydliwe”. Często dzieci po nas przejmują takie zachowania, dlatego jestem oszczędna w słowach kiedy czegoś nie lubię.

Próbowanie nowych rzeczy

– Zawsze zachęcamy dzieci żeby spróbowały czegoś nowego. Jest to znakomite doświadczenie, które zostawi ślad na długo w ich pamięci.

Zadawanie pytań

Sama również zadaję wiele pytań, bo jestem ciekawa jaki jest punkt widzenia mojego dziecka. Często pytam: „A Ty co o tym myślisz?”

Stymuluję do zabaw słownych

Robię to po to żeby dzieci miały otwarty umysł. Na przykład córka szła ostatnio z tatą po krawężniku i wymyśliła, że lepsza nazwa dla niego to „krawężyk niż „krawężnik”, bo idzie się po nim wężykiem.

Książki

Jak wiecie uwielbiamy książki – mamy ich całą masę! Razem z mężem nigdy na nich nie oszczędzaliśmy i wciąż uważamy, że to najlepsza inwestycja. Szukamy w nich odpowiedzi na nurtujące pytania. Pewnie napiszecie, że łatwiej jest znaleźć w Google. Ja tak nie uważam. W internecie jest mnóstwo informacji, które nie są prawdziwe.

Ciężko jest znaleźć coś, co jest na 100%, bo tak naprawdę każdy może w sieci pisać. Dlatego w tej kwestii wolę książki i jak Lilka podrośnie kupimy jej porządne encyklopedie i pozwolę weryfikować informacje z internetu w książkach.

Książki pełnią u nas różne funkcje, ale te które niosą kaganek oświaty są u nas bardzo często w użyciu. Niesamowite jest to, że z książek dla dzieci, my dorośli sami możemy się dowiedzieć wielu pasjonujących rzeczy, o których nic nie wiedzieliśmy. Ostatnio w moje ręce trafiła tak genialna pozycja, że postanowiłam ją pokazać w oddzielnym wpisie.

Jej autorem jest prof. Jerzy Vetulani, który był osobistością wybitną! Ostatnio trafiłam na wykład profesora pt: ”

„Jak żyć długo, mądrze i szczęśliwie? Refleksje neurobiologa” – prof. Jerzy Vetulani

Jeżeli jeszcze go nie oglądaliście, to koniecznie nadróbcie. Wysłałam go wszystkim moim znajomym i każdy z nich był zachwycony! Staram się stosować do wszystkich porad profesora i naprawdę mam takie poczucie, że żyję szczęśliwiej.

Tak jak wspomniałam prof. Vetulani wraz z zespołem napisał jedyną książkę dla dzieci o tym jak działa mózg. „Sen Alicji” jest książką naprawdę wyjątkową. Alicja, główna bohaterka zasypia, a w jej ciele dzieją się niesamowite rzeczy. Ten sen jest bardzo ciekawy, bo w jego trakcie krok po kroku dowiadujemy się niesamowitych informacji wplecionych w opowieść (taki zabieg żeby jeszcze lepiej czytelnik zapamiętał to co czyta tzw. storytelling).

Książka jest naszpikowana wiedzą, ale podana w taki sposób żebyśmy mogli jak najwięcej zapamiętać. Do tego treści są wzbogacone dialogami i interesującymi ilustracjami, aby zaangażować jak najwięcej zmysłów.

Widać, że tę książkę napisali ludzie, którzy wiedzą jak ułatwiać procesy nauki, bo moja 5- latka już operuje słownictwem z książki i na przykładzie młodszego brata tłumaczy nam, że w czasie histerii dominuje u niego mózg gadzi! Ja musiałam przeczytać całą grubą książkę Stuarta Shankera  „Self reg” aby wyciągnąć z niej takie informacje. Znajdziecie tutaj też mnóstwo porad jak się efektywniej uczyć (szkoda, że w szkole tego nie uczą na początku.)

W zupełności zaspokoi ona ciekawość dziecka na temat neurobiologii, a może nawet zainspiruje do poznawania innych dziedzin nauki.

Książkę „Sen Alicji” kupicie TUTAJ, a TU możecie obejrzeć filmik promujący

Jakie to rodzicielstwo jest przewrotne! Jak nie miałam dzieci, to martwiłam się, że nie będę znała odpowiedzi na wszystkie pytania jakie zadają mi dzieci. A teraz kiedy je już mam to się cieszę, że tej odpowiedzi nie znam i możemy razem poszukać informacji na ten temat. Dzięki temu będą wiedziały gdzie znaleźć odpowiedzi na nurtujące ich pytania.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Książki o świętach dla dzieci – 15 magicznych propozycji

Książki o świętach dla dzieci to nie tylko fajny pomysł na prezent, ale też ciekawy sposób na spędzenie wartościowego czasu z dziećmi. Dziś chciałabym zaprezentować Wam najciekawsze pozycje w tej tematyce, które przygotują dzieci do świąt i pomogą wprawić się w świąteczny nastrój.

Książki o świętach dla dzieci

edit: tu świeży wpis Książki na święta 2023

Wielka księga świąt Bożego Narodzenia, praca zbiorowa, wyd. MAC

Dostępna TUTAJ

Książka, która wprawi Waszą rodzinę w świąteczny nastrój. Do tego ma mnóstwo walorów edukacyjnych. Znajdziecie w niej mnóstwo zadań do wykonania (labirynty, łączenie par, kolorowanie, wycinanie), a także przepisy na pierniczki i ozdoby. Pomiędzy zadaniami są ciekawe opowieści i wiersze. Takie książki o świętach dla dzieci to przyjemne z pożytecznym.

Naprawdę warto ją kupić, bo do tego jest pięknie wydana. Naszą podaruję Lilce 1 grudnia.

książki o świętach dla dzieci

Święty Mikołaj. I Ty możesz mu pomóc, opracowanie zbiorowe, wyd. Wilga

Dostępna TUTAJ

Absolutnie genialna książka o Świętym Mikołaju. Niestety już jest niedostępna, a pojedyncze egzemplarze na portalach aukcyjnych kosztują bardzo dużo. Naszą znalazłam w bibliotece, więc też w swoich sprawdźcie! Książka jest trochę magiczna, bo znajdziemy tam dzwonek Mikołaja, gwiezdny pył, a do tego mnóstwo informacji o Świętym Mikołaju i reniferach. Nie jest przesadzona, dlatego tak bardzo mi się podoba. Odkąd ją wypożyczyliśmy jest non stop w użyciu.

Książki o świętach dla dzieci

Opowieść pod choinkę, tłumaczenie Wanda Chotomska, wyd. Egmont

Dostępna TUTAJ

Książki o świętach dla dzieci są wszędzie. Ale ta jest wyjątkowa! Kiedy szukałam książek do mojej listy świątecznej, ta książka była jeszcze w kilku miejscach dostępna. Niestety, teraz już jej nie ma. Ale wiem, że korzystacie z bibliotek i tam ją na pewno znajdziecie.

Jest o zwierzętach, które przygotowują się do ubierania choinki. Tekstu jest niewiele, więc będzie idealna dla dzieci 3-letnich. Spójrzcie tylko na te piękne ilustracje, perforowane wzory i jak zwykle trafne tłumaczenie Chotomskiej.

Wigilia Małgorzaty, India Desjardins, wyd. Dwie siostry

Dostępna TUTAJ

Są wyjątkowe książki o świętach dla dzieci i ta jest jedną z nich. Poruszająca opowieść o tym, że w Wigilię zdarzają się cuda. Autorka nas wzrusza i składnia do przemyśleń, że święta nie u wszystkich są radosnym czasem. Małgorzata spędza święta samotnie, bo tak jej wygodnie, ale nagle zdarza się coś, co odmieni nadchodzące dni…

Całość ozdabiają przepiękne ilustracje.

Prezent dla Cebulki, Frida Nilsson, wyd. Zakamarki

Dostępna TUTAJ

Wzruszająca opowieść napisana w 25 rozdziałach, którą można czytać od 1 grudnia, aż do świąt. Zbliża się Boże Narodzenie, a główny bohater – Cebulka ma tylko dwa marzenia: chciałby dostać rower i spotkać się ze swoim Tatą. Niestety jego mama mówi, że rower jest za drogim prezentem. Nie chce również odszukać Taty. Cebulka postanawia sam się tym zająć… co z tego wyniknie?

Księga Bożego Narodzenia, Émilie Beaumont, wyd. Skokowski

Świetna książka dla najmłodszych, która zawiera mnóstwo informacji związanych ze świętami. Poznamy zwyczaje i historie związane z tym czasem. Znajdziecie tam również sporo przepisów świątecznych i pomysłów na własnoręczne dekoracje.

Niestety nie dostępna, ale na pewno znajdziecie ją w bibliotekach.

Święta dzieci z dachów, Marten Sander, Lina Boden, wyd. Zakamarki

Dostępna TUTAJ

Opowieść dla dzieci rozpisana w 24 rozdziałach do czytania codziennie aż do świąt. Troje dzieci ucieka z domu dziecka żeby odszukać tatę jednego z dziewczynek. Na dworcu spotykają bezdomnego, który stracił pamięć, ale dzięki nim może ją odzyskać. W ciągu 24 dni mogą pomóc potrzebującemu.

Książki o świętach dla dzieci

Basia i zwierzaki, Zofia Stanecka, wyd. Egmont

dostępna TUTAJ

Basia w zupełnie nowej formie – książka jest w twardej teczce, a obok załączone mamy papierowe zwierzaki do wycięcia i ozdobienia naklejkami. Wszystkim fanom Basi na pewno przypadnie do gustu.

A sama książka jest o przygotowaniach do świąt. Przeczytajcie poniżej moje ulubione zdania. Myślę, że jest doskonała na nadchodzący czas.

Bombka z gwiazdką, Malina Prześluga, wyd. Tashka

Dostępna TUTAJ

Książka wyjątkowa, bo dodaje zwykłym czynnościom bardziej wymowny wyraz. Dzięki niej przygotowania do świąt będą radosne i przepełnione miłymi czynnościami. Krok po kroku przygotujemy różne rzeczy, które nabiorą głębszego sensu. Do tego jest pięknie wydana.

Tajemnica Bożego Narodzenia, Gaarder Jostein, wyd. Czarna Owca

Dostępna TUTAJ

Książka zdecydowanie dla starszych dzieci (wg mnie 7+) lub samodzielnego czytania dla starszych.

„Jesteśmy na tropie zagadki, gdzie współczesność przeplata się z przeszłością i towarzyszy rodzicom, takim jak my, którzy wciągają się powoli w bajkowy świat odkrywany przez ich synka.  Tak jak w „Świecie Zofii”, zanurzamy się w klimacie naturalnej bliskości w rodzinie, do którego w głębi serc tęsknimy, spotkania z Tajemnicą i… z sobą samym.
Książka Josteina Gaardera uczy, wzrusza i przerzuca pomost między światem dorosłych i dzieci. Obyśmy nigdy nie stracili go z oczu.” z www.lubimyczytać.pl

Ja mam inne wydanie, ale wyżej znajdziecie ciekawsze.

Jezus Malusieńki, praca zbiorowa, wyd. Jedność

Kosztuje 7 zł! TUTAJ

Pięknie wydana książeczka o Bożym Narodzeniu. Historia opisana jest prostymi słowami i dzięki temu każde dziecko może ją zrozumieć. Całość dopełniają ładne ilustracje.

Dodam od siebie, że książka nasuwa dzieciom miliony pytań;)

Magiczne święta, opracowanie zbiorowe, wyd. Wilga

Dostępna od 9 zł! TUTAJ

Zbiór 24 opowiadań, wierszyków lub zadań do wykonania na grudniowe wieczory. Fajna, prosta książeczka, która przygotuje całą rodzinę do świąt.

Kolędy i pastorałki, opracowanie zbiorowe, wyd. Wilga

Dostępna TUTAJ

Pięknie wydane teksty kolęd i pastorałek ozdobione świątecznymi ilustracjami. Do książki dołączona jest płyta CD z kolędami w wykonaniu Zespołu Pieśni i Tańca Uniwersytetu Warszawskiego Warszawianka.

Jeszcze edycja na szybko – na podstawie komentarzy kochanych czytelników na FB:

Święta na świecie, Sofie Maria Brand, wyd. ZNAK

Dostępna TUTAJ

Gwiazdkowy Prosiaczek, J.K. Rowling, wyd. Media Rodzina

Dostępna TUTAJ

Śnieżna Siostra, Maja Lunde, wyd. Literackie

Dostępna TUTAJ

A jeżeli szukacie płyty z kolędami dla dzieci w wykonaniu dzieci to polecam Wam „Święta z Muzalinkami”

Dostępne są TUTAJ

Grają u nas Święta z Muzalinkami w aucie od grudnia do czerwca 😉

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej