kontakt i współpraca
Kto by pomyślał, że to już 10 lat! Jak ten czas leci! „Emi i Tajny Klub Superdziewczyn” to książki, które pokochało całe pokolenie dziewczynek – także nasza Lila. W tym roku z okazji okrągłej rocznicy wydania tej wyjątkowej serii, wydawnictwo Wilga zorganizowało fajny konkurs, ale o tym za chwilę😊
Jak wiecie promowanie czytelnictwa jest jednym z najważniejszych celów nebule.pl, dlatego wyszukuję dla Was najwartościowsze książki dla dzieci. Artykuł powstał dzięki współpracy reklamowej z Wydawnictwem Wilga.
Serię od Emi znamy niemal od jej początków. Lila z nią dorastała, a kolejne tomy z przyjemnością pochłaniała. Choć początkowe części są skierowane do dziewczynek, gdy dołącza jeden superchłopak, także chłopcy mogą cieszyć się tymi opowieściami, ale nadal jest to bardziej „dziewczyńska” książka. Lili podobały się nie tylko części regularne, ale także te z serii „Dookoła Świata”, które przenoszą dzieciaki do Kalifornii, Szwecji, Nowego Jorku czy Hiszpanii. Przy okazji podprogowo dzieci poznają trochę geografii i kultury tych krajów.
No i w każde Boże Narodzenie chętnie wraca do tomów związanych ze świętami, których czytanie przyjemnie wprowadza w świąteczny klimat. Tu opisywałam tomy o Magii Świąt
Dziś nasza Lila jest coraz starsza, ale nadal chętnie sięga po przygody superdziewczyn. Książki skierowane są do dziewczynek od 6 do 12 roku życia, ale z dobrze poinformowanych źródeł wiem, że i starsze dziewczyny chętnie sięgają po kolejne tomy, kojarząc je z przyjemnym czasem dzieciństwa. Wiecie, seria ma już 10 lat! To oznacza, że jej pierwsze wielbicielki są już dorosłe. Szok!
Wiem, że te z Was, które są ze mną od lat, z pewnością znają Emi, ale jeśli dopiero dołączyłyście i Wasze córki mają 6+, koniecznie się poznajcie z tą bestsellerową serię. A jest ku temu świetna okazja!
Oto świetna okazja do powrócenia do ulubionych tomów, a także sięgnięcia po kolejne oraz zapoznania się z Emi pierwszy raz. Maraton czytelniczy i konkurs ruszyły 28 lipca. Wszystko będzie trwało 5 tygodni, a więc do końca wakacji. O co chodzi?
tu macie od organizatora Szczegóły
W każdym tygodniu jedna osoba wygrywa nagrodę! W pierwszym tygodniu do wygrania był świetny kask rowerowy. Co będzie w kolejnych? Obserwujcie IG wydawnictwa Wilga.
Taki konkurs to przy okazji sposób do wprowadzenia dzieci bezpiecznie i stopniowo w świat, którego nie unikną – świat Internetu i mediów społecznościowych. Jeśli pokażecie im, jak mądrze z niego korzystać, nawet jak kiedyś się w nim chwilowo zagubią, fundamenty, które zbudujecie teraz, prawdopodobnie zawrócą je na dobre tory i zamiast oglądać szkodliwe treści, będą umiały mądrze korzystać z social mediów i je wykorzystywać do dobrych rzeczy, jak udział w konkursach organizowanych przez wydawnictwa😊.
Dzieci lubią czytać książki z bohaterami, z którymi mogą się identyfikować. Seria o Emi to książki współczesne, pełne tego, z czym dzieci spotykają się na co dzień. Ich akcja też dzieje się współcześnie, dlatego dzieciaki chętnie się zagłębiają w historie zabawnych dziewczyn, które mają szalone pomysły. Nie ma tu namolnego moralizatorstwa, ale mnóstwo zabawnych sytuacji, a także cichcem przekazywanej wiedzy o świecie. Autorka – Agnieszka Mielech – ma umiejętność przemawiania do dzieci ich językiem. Uzupełnieniem treści są ilustracje Magdaleny Babińskiej, które świetnie oddają ducha opowieści.
Takie książki to sposób na zarażenie dzieci czytelnictwem, co jak wiecie, jest moim celem. I chodzi mi nie tylko o moje dzieci, ale o wszystkie! Niech dzieci czytają fajne książki! Tylko wtedy będą chciały sięgać po więcej. Z doświadczenia swojego, ale nie tylko wiem, że czytelniczki Emi często stają się pasjonatkami czytania w ogóle. Nic dziwnego!
Zaplanujcie reread ulubionego tomu Emi i jej Tajnego Klubu Superdziewczyn, albo odkryjcie tę serię z okazji jej 10-lecia! Może i Wasze córki dołączą do grona miłośniczek Emi i zapalonych czytelniczek?
Niektóre tomy Emi są np. TUTAJ w bardzo korzystnych cenach!
Czy warto obejrzeć „Między nami żywiołami” chociaż ma różne opinie? A jakże! Odkąd wyszłam z kina z dziećmi nie mogę zapomnieć o tej animacji. Uważam, że każdy powinien ją obejrzeć – zarówno 7-latek, jaki i 70-latek.
Nowa produkcja Pixara i Disneya to coś wyjątkowego. Łączy wszystko to, co wartościowa animacja powinna mieć. Pamiętacie „W głowie się nie mieści” – piękny film o emocjach? To „Między nami żywiołami” zrobił na mnie o wiele większe wrażenie!
Rekomendowany wiek to 7 lat. Oczywiście możecie zabrać też młodsze dzieci, ale mogą nie do końca zrozumieć, a co w tej bajce chodzi. A jeżeli sami macie dość kolejnych kolorowych bajek, na których przysypiacie i idziecie tylko żeby towarzyszyć dzieciom, to tutaj bardzo pozytywnie się zaskoczycie.
Myślę nawet, że dorośli więcej skorzystają z obejrzenia tej bajki niż dzieci. A dlaczego? Już tłumaczę.
Zaczynając od tytułu, który wyjątkowo ma bardzo dobre tłumaczenie (a jak wiecie, to się często nie zdarza). Tytuł oryginalny to „Elemental” – może być tłumaczony na 3 sposoby: żywiołowy, pierwiastkowy i podstawowy. I już sama nazwa ma wielowymiarową interpretację. Odnosi się do tematu filmu, ale też tego, co nam oferuje między słowami. A jest tego masa!
Akcja rozgrywa się w kolorowym, nowoczesnym mieście żywiołów, gdzie żyją obok siebie, (ale nie ze sobą) cztery żywioły: Ogień, Woda, Powietrze, Ziemia. Ta z pozoru idylliczna metropolia boryka się ze swoimi problemami, nawiązując do współczesnej sytuacji emigracyjnej. Pokazuje, jak trudne decyzje muszą podjąć Ogniki zostawiając swoją kochaną krainę Palinezję żeby uciec do lepszego świata bez zagrożenia życia.
Mimo strachu i mieszanych emocji decydują się zostawić swoją rodzinę i ruszyć do niezbyt przyjaznej im krainy. Nikt im nie chciał wynająć mieszkania, bo każdy się ich bał. Nikt nie chciał im pomóc, bo byli inni. Widzicie analogię?
Ten film pokazuje, jak trudną drogę przebywają ludzie, którzy decydują się (lub są zmuszeni) zostawić swoją ojczyznę i zaczynać od zera w nowym kraju nie znając języka, ani kultury. W „Między nami żywiołami” znajdziecie wiele takich niuansów, które pokazują jakie trudności mają emigranci w nowym kraju.
Tata Iskierki cały czas mówi niegramatycznie i jego córka, urodzona już w Mieście żywiołów, cały czas go poprawia. Albo w czasie obiadu rodzina Wodka wypytuje Iskierkę, z jakiego kraju pochodzi. A ona pewnie odpowiada: „Ale ja się urodziłam w mieście żywiołów”. Te wszystkie dialogi, rozmowy – oczywiście w lekko stereotypowy, przerysowany sposób pokazują pewne sytuacje, ale dzięki nim zauważamy jak emigranci mogą się czuć.
Jest tam taka scena z płotem, gdzie Wodek i Iskierka przechodzą bez problemu przez siatkę i mówią „Po co w ogóle są płoty?”. Dotknęło mnie to dość szczególnie, chociaż może dzieci bardzo się z niej śmiały.
Ale żeby już nie popadać w smutek – te wątki zobaczą tylko dorośli. Dla dzieci są właściwie niezauważalne. Dopiero po seansie porozmawiajcie na ten temat. To będzie bardzo wartościowa lekcja.
Znajdziecie tam bardzo inteligentny humor słowny. Film jest naszpikowany przysłowiami, związkami frazeologicznymi związanymi z tematyką filmu . Żarty, odniesienia są zawsze w punkt i to sprawia, że dorośli też będą się doskonale bawić.
Muszę to napisać, ta bajka jest też wizualnym majstersztykiem – kiedy są ujęcia panoramy miasta żywiołów to aż mam wrażenie, że jest to VR. Ogląda się ją znakomicie, bo twórcy dopracowali każdy szczegół. Aż mam wrażenie, że niektóre kadry mogłyby być wolniejsze aby widz dłużej mógł nacieszyć oko kolorem i każdym elementem.
Scenariusz i dopieszczone w nim detale sprawiają, że naprawdę możemy poczuć się jakbyśmy byli mieszkańcami miasta żywiołów. Każdy aspekt życia mieszkańców został pokazany w sposób bardzo szczegółowy i interesujący, bo ile można oglądać zwierzęta z ludzkimi cechami. Oczywiście film ma za zadanie pokazać, że z pozoru niemożliwa relacja okaże się naturalna, a wszystkie problemy to tylko uprzedzenia.
Niesamowicie ciekawie są też przedstawione właściwości chemiczne i fizyczne wody, ognia i powietrza. Na naszych oczach mamy powtórkę z przedmiotów szkolnych, a dzieci mogą się czegoś ciekawego dowiedzieć. Zmiany stanu skupienia i zjawiska atmosferyczne – to wszystko znajdziecie w „Między nami żywiołami”.
Iskierka bardzo kocha swoich rodziców, a jednocześnie czuje ogromną wdzięczność za to, że dzięki ucieczce z Palinezji ma szanse na lepsze życie. Pomaga w rodzinnym sklepie i jest przekonana, że to jest jej marzenie – przejąć interes ojca, który niedługo przechodzi na emeryturę. Jednak, kiedy poznaje swoje przeciwieństwo – Wodka – to zaczyna rozumieć, że wcale nie chce tego robić. Jej cel jest zupełnie inny i nie musi spełniać planów swoich rodziców żeby być szczęśliwa.
To piękna historia o poszukiwaniu własnej tożsamości.
Oczywiście możemy też obserwować początki znajomości, przyjaźni i miłości dwóch przeciwnych sobie żywiołów: Ognia i Wody. Czy to się uda? Sprawdźcie w kinach.
Tu macie zwiastun:
To 1h 42 minuty doskonałej rozrywki dla każdego.
A kiedy już trafi do streamingu – na pewno dodamy go na naszej liście Disney plus – najlepsze filmy dla dzieci
„Miedzy nami żywiołami” to doskonała lekcja dla wszystkich widzów, a do tego doskonała rozrywka. Porusza ważne tematy takie jak różnorodność, uprzedzenia, status materialny w tak lekki i przystępny sposób, że wydawałoby się to niemożliwe. A jednak! Idźcie koniecznie do kina!
Campingi w Chorwacji mają wszystko, co potrzebne do udanych wakacji. Baseny, zjeżdżalnie, pyszne jedzenie i piękne widoki – tak właśnie będę wspominać nasz wyjazd kamperem. A dziś przekonam Was, że naprawdę warto wybrać się na camping do Chorwacji.
W ubiegłym roku odwiedziliśmy włoski camping – Marina di Venezia. O naszych wrażeniach możecie przeczytać w tamym wpisie. Byliśmy zachwyceni i nie spodziewałam się, że campingi w Chorwacji mogą być jeszcze lepsze.
Są różne podejścia – znam osoby, które już pod koniec roku mają zarezerwowane najlepsze domki i parcele. My zdecydowaliśmy się na wyjazd spontanicznie i rezerwacje robiliśmy na ok. 1,5 miesiąca przed wyjazdem. Jechaliśmy ze znajomymi i już wtedy mieliśmy trudności z dostępnością parceli. Większość z nich była zajęta. A muszę napisać, że byliśmy przed sezonem (przełom maja i czerwca).
Myślę, że rezerwacje na wakacje trzeba robić znacznie wcześniej. Oczywiście możecie próbować przyjechać i podzwonić po campingach. Może się zdarzyć, że coś akurat się zwolni, ale z tego, co wiem jest to trudne.
Oba campingi rezerwowaliśmy przez ich stronę: Valamar Camping Adriatic | Best Camping in Croatia: Istria, Krk Island & Dubrovnik (o ile ktoś jedzie pierwszy raz – tu można próbować złapać zniżkę 100 EUR na ich stronie – TUTAJ)
Jeżeli nie ograniczają Was wakacje, to oczywiście najlepiej przed sezonem. Nie jest tak gorąco i nie ma dużo ludzi, do tego ceny są niższe. Ale uprzedzam – woda w morzu jest dość … orzeźwiająca.
To może być naprawdę trudne, bo w Chorwacji jest mnóstwo świetnych campingów. Wiele z nich posługuje się systemem gwiazdkowym – im więcej gwiazdek, tym więcej udogodnień i atrakcji. My w tym roku kierowaliśmy się lokalizacją (pierwszy bliżej Polski, a drugi blisko większego miasta i bez przeprawy promowej). Na podstawie naszych preferencji wybraliśmy 2:
Oba campingi są sieci Valamar i rezerwowaliśmy je przez stronę internetową. Wpłaciliśmy zadatek w wysokości 50 euro, a resztę zapłaciliśmy przy wyjeździe.
To podobno najlepszy camping w Chorwacji i kto był tam raz to albo wraca, albo jeździ na inne i marudzi, że nie dorównuje Istrii. No cóż mogę powiedzieć – dla nas to miejsce jest idealne. Jest blisko Polski, ma wszystko to, czego potrzebujemy do świetnych wakacji, a do tego ma mnóstwo udogodnień, o których zaraz napiszę.
Co widzicie, jak patrzycie na mapę? Camping jest ogromny! A jeżeli Wam powiem, że tego się tak nie odczuwa, to uwierzycie? Po pobycie na Marina do Venezia byliśmy przygotowani, że po campingu będziemy jeździć rowerami (w tamtym roku o godzinie 12 mieliśmy już zrobione 10 k kroków).
W tym roku tylko jeden raz odpięliśmy rowery. Według mnie nie są potrzebne żeby poruszać się po campingu. Spokojnie można chodzić pieszo. Na obu chorwackich campingach są spore wzniesienia i jest naprawdę gorąco. Jest dość ciężko, jeżeli dzieci nie są przyzwyczajone jeździć rowerem w takich warunkach.
Camping ma plaże z obu stron półwyspu i ma to plusy. Plaże są kamieniste, mają po bokach skały – myślę, że każdy kto jedzie do Chorwacji właśnie takich widoków się spodziewa. Domki i parcele są położone kaskadowo – ma to ogromne znaczenie, bo dzięki temu nawet dalej położone miejsca mają widok na morze. My mieliśmy parcelę w rejonie MARINA – bardzo blisko, zacienionej plaży dla rodzin.
Cały teren campingu jest bardzo zielony i zadbany – roślinność robi ogromne wrażenie.
Poranna kawa po wyjściu z kampera
Oczywiście jest duży aquapark z basenami i zjeżdżalniami – na maluchy czeka zacieniony brodzik. Jest też plac zabaw, sala zabaw, boiska do gry w piłkę, minigolf, animacje i codzienne występy. Naprawdę brakuje czasu żeby z tego wszystkiego skorzystać. Po drugie stronie jest też wyspa z atrakcjami dla dzieci – akurat była zamknięta w czasie naszego pobytu. Na campingu jest nawet kino dla dzieci.
To jest sanitariat:
Ten camping jest naprawdę genialny pod tym względem – są rodzinne, prywatne łazienki, gdzie możecie trzymać swoje rzeczy. Bardzo czyste i nowoczesne sanitariaty (tak w środku jest nawet zjeżdżalnia). Oczywiście są też piekarnie, lodziarnie, kilka naprawdę pysznych restauracji, dobrze wyposażony market.
Jeżeli ktoś nie ma potrzeby to nie musi wychodzić poza camping. Na basenie są bezpłatne leżaki. Oczywiście są pralki, suszarki, zmywalnie naczyń – wszystko czyściutkie i pachnące.
Zrobiliśmy wcześniej zakupy w supermarkecie, a później jedliśmy jeden posiłek w restauracji dziennie. Resztę serwowaliśmy przy kamperze. Pieczywo i lokalne smakołyki kupowaliśmy w markecie na campingu (koniecznie kupcie pasty truflowe i wino Tomaz Sauvignon Blanc z lokalnej winiarni Motovun).
Wszystko, co zamawialiśmy było absolutnie pyszne – kalmary genialne! W tym regionie są bardzo popularne dania z truflami – to jest taki obłęd – spróbujcie koniecznie.
Według mnie najlepsze jedzenie jest w Konoba Bokoon i w Olivie przy plaży.
A tak wygląda market na campingu
Przyznaję zaskoczył mnie klimat tego campingu, mnóstwo rodzin – każdy do siebie się uśmiecha, jest pomocny. O godzinie 22 była cisza absolutna, wszyscy szanowali swoją przestrzeń.
Na tym campingu byliśmy 4 noce i za parcelę zapłaciliśmy razem 320 euro. (przełom maja i czerwca)
A później przejechaliśmy na drugi camping – droga jest dość kręta, przez tunele i na wysokości. Uprzedzam, bo dla mnie nie była to w pełni komfortowa jazda. A na wyspę Krk wjeżdża się bardzo wysokim mostem.
Ten camping wybraliśmy głównie dlatego, że był położony blisko miasta Krk i nie był zbyt daleko od Istrii. Tym razem mieliśmy mniejszą parcelę niedaleko boisk i sklepu. Na campingu jest inna atmosfera niż na Istrii – jest bardziej luźno, widać, że wiele osób przyjechało tam na dłużej. Jest też sporo nastolatków, którzy hałasują wieczorem i na basenie. Camping jest zdecydowanie mniejszy, a przez to jest mniejsza strefa basenowa i jest mniej sanitariatów. Położony jest przy mocno kamienistych plażach (jedna jest dla rodzin z psami), ale muszę to przyznać – widoki są obłędne! Spędziliśmy tam 4 noce, ale myślę, że max 3 dni będą tam wystarczające. Nie przyjechałbym tu na tydzień.
Nie ma tutaj zacienionej plaży (na Istrii była)
Plaża jest wąska, kamienista i na górze jest ułożony kamień. Nie ukrywam, że lubię się chować przed słońcem, a jednak spędzać czas na plaży. Tutaj na przełomie maja i czerwca było gorąco! Zdecydowanie plaża na Istrii była lepsza pod tym względem.
Basen nie ma podgrzewanej wody, więc nie spędzaliśmy tam w ogóle czasu. Jest basen, brodzik, mała zjeżdżalnia.
Tutaj też macie boiska i strefę gier
Oba campingi, na których byliśmy są z jednej sieci – Valamar – jeżeli nie lubicie być zaskoczeni to polecam, a jeżeli lubicie nowości to po Istrii wybierzcie camping innej sieci.
Na tym campingu były 2 restauracje – podobne do poprzedniego miejsca i bar przy plaży.
To głownie dlatego wybraliśmy ten camping – chcieliśmy mieć w zasięgu spaceru chorwackie miasteczko. I się nie zawiedliśmy! Wyszliśmy bramką przeć camping i szliśmy brzegiem morza – te widoki zapamiętam na zawsze.
Ta trasa jest dość wymagająca – nie przejedziecie rowerem ani wózkiem, ale warto. Wybraliśmy się tam dwa razy i chociaż aplikacja Google maps pokazywała nam 20 minut drogi, to szliśmy około 35, bo na każdym kroku zatrzymywaliśmy się na zdjęcia i podziwianie krajobrazu.
Trasa z campingu do miejscowości Krk – obłędnie niebieska woda, bujna zieleń i skały
Bardzo polecamy wybrać się do Krk na kolację do tej restauracji – Punta di Galetto
A w samym Krk polecamy pospacerować wąskimi uliczkami i poczytać o historii
Polecamy też obiad lub kolację w Zrinski – było pyszne! A do tego na koniec z rachunkiem przynoszą skrzynię słodyczy 🙂
Za 4 noce za parcelę zapłaciliśmy tyle samo co na Istrii 320 euro. Uważam, że Istra jest lepsza, ale jeżeliu wolicie bardziej kameralne campingi blisko miasteczka to też może Wam się tu spodobać.
Linki raz jeszcze:
My już powoli szukamy campingu w Chorwacji na kolejny sezon. Może macie coś do polecenia?
A jeżeli nigdy nie byliście na campingu w Chorwacji to bardzo Wam polecam Istrę na pierwszy raz – mi bardziej się podobał niż włoska Marina di Venezia i z pewnością jeszcze tam wrócimy.
Tu polecam Najlepsze parki rozrywki w Europie – lista TOP 10
Ocet jabłkowy w ostatnich latach stał się hitem w internecie. Niektórzy piją go już długo, a inni są bardzo sceptyczni. W dzisiejszym wpisie przybliżę korzyści ze spożywania octu jabłkowego.
Materiał sponsorowany przez rodzinną olejarnię Olini
Pierwszy raz z dobroczynnymi właściwościami octu jabłkowego spotkałam się kilka lat temu w zagranicznych publikacjach. Pojawiły się doniesienia, że faktycznie picie rozcieńczonego octu z wodą może pomagać w regulacji gospodarki cukrowej, obniżać cholesterol i zmniejszać apetyt.
Piję rozcieńczony ocet jabłkowy od 3 lat – dziś podzielę się moimi doświadczeniami
Najzdrowszy jest ocet żywy, który nie jest filtrowany ani pasteryzowany. Taki ocet owocowy jest pełen żywych bakterii i enzymów, aminokwasów. Taki ocet zawiera pektyny, które wpływają na zmniejszanie apetytu. O wysokiej jakości octu świadczy obecność „matki octowej” – naturalnej substancji złożonej z celulozy i dobrych bakterii octowych.
Kiedy piszę o occie jabłkowym, to mam na myśli wszystkie octy owocowe – każdy z nich ma podobne właściwości i wysoką wartość prozdrowotną.
Takie są właśnie octy owocowe Olini – powstają w procesie naturalnej fermentacji. Nie są pasteryzowane, ani filtrowane – a do tego bardzo smaczne.
Szczególnie jest polecany dla osób z insulinoopornością, otyłością i PCOS. Ale mogą pić go też osoby zdrowe, które dbają o urozmaiconą, zdrową dietę. Po wypiciu octu przed posiłkiem nie jesteśmy ospali i nie mamy obniżonej koncentracji. Są również badania, które dowodzą, że picie octu poprawia wrażliwość tkanek na insulinę.
Dzięki temu lepiej się czujemy i z czasem mogą też się poprawić wyniki badań. A dodatkowo mamy mniejszą ochotę na słodkie produkty.
Przy zastosowaniu zdrowej diety, odpowiedniej dawki ruchu ocet może wspomagać utratę masy ciała. Szczególnie jest polecany dla osób z nadwagą i otyłością.
Pektyny zawarte w occie mają wpływ na odczucie sytości po posiłku. Są to wielocukry, które należą do rozpuszczalnej frakcji błonnika pokarmowego – tworzą żele i dzięki temu zagęszczają treść w żołądku. Dostarczane z octem owocowym będą dawać wrażenie większej sytości, a tym samym opóźniają tempo opróżniania żołądka.
Wyniki badań pokazują też, że osoby, które piją rozcieńczony ocet jabłkowy dziennie zjadają mniej o 200-275 kcal dlatego, że dłużej czują się najedzone.
Dzięki zawartości pektyn i kwasu octowego octy owocowe mają również wpływ na lipidogram. Ograniczają wchłanianie cholesterolu do krwiobiegu i mogą pomóc w regulacji metabolizmu trójglicerydów.
Przeprowadzone badania wykazały, że już 4 tygodniowa kuracja z rozcieńczonym octem jabłkowym może mieć wpływ na zmniejszenie stężenia cholesterolu LDL i znaczne zwiększenie „dobrego cholesterolu” HDL, co ważne poziom trójglicerydów również się zmniejszył.
Żywy ocet jabłkowy powstaje w naturalnej fermentacji i dzięki temu buduje mikrobiotę w jelitach. Zawiera również składniki bioaktywne takie jak witamina C, polifelonole, beta- karoten , które wspierają walkę z infekcją.
Ocet jabłkowy poprawia usuwanie nadmiaru wody z organizmu, u osób które mają do tego tendencje. Zawiera też potas, a dzięki temu wspomaga pracę nerek.
Wysoka zawartość pektyn w occie jabłkowym może mieć pozytywny wpływ na zaparcia. Wystarczy wymieszać łyżkę octu jabłkowego w szklance wody i wypić na czczo.
Ocet jabłkowy zawiera w sobie kwas octowy, który wykazuje właściwości antybakteryjne i przeciwgrzybicze. Zmniejsza namnażanie bakterii E. coli oraz drożdżaków C. albicans. Picie rozcieńczonego octu jabłkowego może chronić od wielu chorób, powodowanych przez te szczepy.
Roztwory octowe można również stosować zewnętrznie na rany lub nadkażenia.
Octy owocowe Olini, oprócz tego, że mają mnóstwo prozdrowotnych właściwości to są naprawdę smaczne. W połączeniu z wodą (ja lubię ze schłodzoną gazowaną) smakują jak drink – są orzeźwiające i gaszą pragnienie – mogą zastąpić słodzone napoje, z których czasami ciężko jest zrezygnować.
Wprowadzenie jednego zdrowego nawyku może pomóc przy kolejnych. Jak zaczniecie pić ocet i zauważycie poprawę w samopoczuciu, to być może nabierzecie chęci do kolejnych np. zrezygnowania z alkoholu lub słodyczy.
TO BARDZO WAŻNE: nie można pić nierozcieńczonego octu jabłkowego. Pamiętajcie o tym! do szklanki wody dodaj 1 łyżkę stołową octu Co prawda nigdzie nie znajdziecie informacji ile szklanek z wodą z octem możecie wypić dziennie, ale ja nie przekraczam 2 szklanek.
TO BARDZO WAŻNE: nie można pić nierozcieńczonego octu jabłkowego. Pamiętajcie o tym!
Co prawda nigdzie nie znajdziecie informacji ile szklanek z wodą z octem możecie wypić dziennie, ale ja nie przekraczam 2 szklanek.
Są różne możliwości:
Ciężko odpowiedzieć na to pytanie, bo każdy z nas jest inny. Dotarłam do badań, w których były opisane przypadki osób, które piły ocet z wodą w pierwszej połowie dnia i dzięki temu miały większe uczucie sytości do wieczora. Jeżeli macie problem z zaparciami to właśnie szklanka wody z octem wypita na czczo pomoże w regulacji.
Ja zazwyczaj piję moją miksturę 15 minut przed śniadaniem i jeżeli wiem, że będę jadła posiłek wysokowęglowodanowy to również wypijam ocet z wodą 15 minut przed. Nie przekraczam 2 szklanek dziennie.
Zapytałam znajomą stomatolog, co sądzi na ten temat i odpowiedziała, że jak zawsze najważniejsza jest dawka. Jeżeli nie będziemy pić NIEROZCIEŃCZONEGO octu jabłkowego i trzymać się zaleceń (1 łyżka stołowa na szklankę wody, nie przekraczać 2 szklanek wody z octem) to nie będzie to miało większego znaczenia dla szkliwa.
Niektórzy są przezorni i piją wodę z octem przez słomkę. Co ciekawe woda z cytryną ma nawet większą kwasowość niż woda z octem, ale nikt nie poświęca temu takiej uwagi. Pamiętajcie też o tym żeby nie myć zębów bezpośrednio po wypiciu wody z octem.
Ja jestem ogromną fanką octu jabłkowego z jabłek Rubin z Olini. Jest pyszny, orzeźwiający i niekwaśny. Możecie na początek spróbować zamówić małe butelki i zobaczyć, który Wam smakuje najlepiej.
Jeśli też uzupełniacie swoje półki w naturalne wspomagacze, to możecie skorzystać z kodu Nebule do Olini.pl – daje on 10% zniżki. Zamawiając tam mam pewność, że produkty są najlepszej jakości i przygotowane w taki sposób aby wspierały nasze zdrowie.
Wcześniej zdarzało mi się przelewać ocet do małej buteleczki – dzięki temu na wyjazdach lub w restauracji mogłam wygodnie z niego korzystać. Teraz pojawiały się miniaturki, które możecie włożyć do torebki lub plecaka i zabrać ze sobą. Dzięki temu picie octu jest jeszcze wygodniejsze i dostosowane do potrzeb.
Tu zobaczcie: Octy do torebki 100 ml
Picie octu jabłkowego ma mnóstwo prozdrowotnych właściwości. Jeżeli znajdziecie swój ulubiony smak, to będzie towarzyszył Wam codziennie.
Źródła:
Pierwsza podróż kamperem to niezłe wyzwanie – przekonaliśmy się o tym na własnej skórze. Są plusy i minusy takiego podróżowania – dziś pokażemy jak wyglądał nasz pierwszy wyjazd i czy jesteśmy zadowoleni.
Od wielu lat mój mąż namawiał mnie na kamperowanie. Szczerze, nie wyobrażałam sobie tego – ja na campingu? Po co? Wolę zdecydowanie urlop w hotelu. Wygodne łóżko, łazienka normalnych rozmiarów i nie trzeba zmywać naczyń – kto normalny woli w tym czasie gnieździć się z dziećmi na 5 metrach kwadratowych?
W końcu, w tamtym roku nasi znajomi namówili nas na wyjazd na kamping we Włoszech. Nie spodziewałam się, że nam się spodoba taka forma wypoczynku. Pojechaliśmy własnym autem osobowym, a na miejscu mieliśmy domek niedaleko plaży. Takie rozwiązanie pozwoliło nam przetestować, czy pobyt na kempingu jest dla nas. A muszę to powiedzieć – przebywanie cały czas na zewnątrz, wspólne zakupy w lokalnym markecie, bliska odległość plaży, baseny, atrakcje – to wszystko spowodowało, że byliśmy zachwyceni!
No i cena – pobyt na campingu jest znacznie tańszy niż w hotelu. A mamy dostęp do plaży, do basenów i wszystkich atrakcji.
Relację z naszego wyjazdu autem osobowym macie we wpisie Marina di Venezia
Kiedy już złapaliśmy kempingowego bakcyla, postanowiliśmy spróbować kamperowania. Akurat nasi znajomi wybierali się na urlop i postanowiliśmy zabrać się razem z nimi. Podjęcie decyzji ułatwiło doświadczenie w kamperowaniu współtowarzyszy podróży. Wiedzieli, jak obsłużyć kampera, gdzie szukać najlepszych campingów i dodali otuchy w podjęciu decyzji.
W kwietniu zarezerwowaliśmy campingi i kampera. Zaczęliśmy odliczać dni do wyjazdu.
Jest coraz więcej takich miejsc – różne kampery z różnymi udogodnieniami. Możecie wypożyczyć auto w swoim mieście, a jeżeli macie daleko, to ciekawą opcją jest wypożyczenie kampera przy granicy. My mamy za mały samochód, więc kampera wypożyczyliśmy w naszym mieście.
Zanim podjęliśmy decyzję – pojechaliśmy go obejrzeć. Jeżeli macie możliwość pojedziecie z dziećmi i sprawdźcie jak wygląda kamper i czy Wasze foteliki pasują.
Mieliśmy kilka wymogów:
Jak widać nie mieliśmy mocno wygórowanych oczekiwań. Nasi znajomy wynajęli dokładnie takiego samego – również po to żebyśmy mogli sobie pomóc w obsłudze.
Niestety przed rezerwacją nie sprawdziliśmy jednej bardzo ważnej rzeczy: jaka jest masa własna kampera
Dlaczego jest to ważne? Bo chociaż w kamperze jest mnóstwo miejsca na różne rzeczy i można ze sobą zabrać pół domu, a kierowca ma prawo jazdy kategorii B, to nie można przekroczyć 3500 kg.
Nasz kamper Ford Kronos 284 TL po zatankowaniu, zalaniu wodą, załadowaniu i zapięciu rowerów ważył 3770 kg – czyli mieliśmy przekroczoną wagę o 270 kilogramów – przy wyjeździe ważyliśmy się na skupie złomu. Dodam, że wcale nie mieliśmy dużo rzeczy, po prostu masa własna tego kampera jest duża.
Nie spodziewałam się, że jest to tak wygodne – dużo miejsca na nogi, siedzi się wysoko i wszystko widać. Kamper jest bardzo miękki i w czasie jazdy ma się wrażenie podróżowania „na chmurce”. Niestety w środku jest hałas. Kiedy rozmawialiśmy musieliśmy mówić dość głośno, prosić dzieci o powtórzenie i po kilku godzinach drogi byliśmy zmęczeni szumem.
Przy wynajmie kampera nie zwróciliśmy uwagi na 2 rzeczy:
Chociaż nasz kamper miał 170 koni mechanicznych – to przy takiej masie i załadowaniu, maksymalną prędkość z jaką dało się komfortowo jechać było ok. 110 km/h. Niestety to powoduje, że podróż się wydłuża i trasę Białystok – Mszana (560 km) jechaliśmy 8,5 h. I mogę powiedzieć, że jadąc camperem musicie dodać 2 godziny.
Oczywiście dzięki temu, że kamper ma toaletę i lodówkę to zaoszczędzicie trochę czasu na postoje.
Obawiałam się spania w kamperze, że będzie niewygodnie, duszno, za mało miejsca. Już po pierwszej nocy przekonałam się, że śpi się znakomicie. A muszę przyznać, że mam problemy ze spaniem na wakacjach. Spaliśmy z tyłu, a dzieci na łóżku opuszczanym.
Wzięliśmy naszą pościel, poduszki i naprawdę spało się bardzo wygodnie. Nasza podróż przypadała na przełom maja i czerwca, nie mieliśmy potrzeby włączania klimatyzacji w nocy. Spaliśmy przy otwartych oknach.
Tuż przed wyjazdem przeszliśmy przeszkolenie i wiedzieliśmy, co trzeba robić żeby najefektywniej z niego korzystać. Samo parkowanie na parceli może być dość kłopotliwe, ale przy pomocy drugiej osoby da się to zrobić sprawnie i bezpiecznie. Rozłożyliśmy nasze rzeczy, wystawiliśmy krzesełka i tak można było odpoczywać. W środku tylko spaliśmy – była świetna pogoda, więc całe dnie spędzaliśmy na plaży i na campingu.
Chociaż nasz kamper miał kuchnię, to latem zdecydowanie lepiej gotuje się na zewnątrz. Wzięliśmy ze sobą multigrilla elektrycznego i kapitalnie nam się sprawdził (taki oto MultiGrill), widzieliśmy, że wszyscy sąsiedzi na kempingu patrzyli na niego łakomym oczkiem kiedy Daniel pichcił na nim swoją szakszukę🙂
Śniadania i kolacje jedliśmy u nas, a na obiady chodziliśmy do restauracji. Wszystkie kwestie techniczne ogarniał mój mąż – i jako amator poradził sobie bardzo dobrze.
W połowie wyjazdu zmieniliśmy kamping. To jest w kamperowaniu najlepsze – możesz zmieniać plany. Zatrzymać się w jednym miejscu na dłużej lub krócej. Jeżeli pogoda się zepsuje możesz totalnie zmienić swoje plany. Widzisz w prognozie pogody deszcz – możesz cały dzień poświęcić na drogę, w kierunku słońca.
To była nasz pierwsza podróż kamperem i mogę wypunktować jakie są plusy i minusy takiej wyprawy.
PLUSY:
MINUSY:
Jak widzicie są plusy i minusy podróżowania kamperem, do tego nie jest dla wszystkich. Ale absolutnie w żadnym hotelu nie masz tego uczucia cudownej wolności. Kiedy wstajesz rano otwierasz drzwi i z kubkiem kawy masz taki widok.
a tu zobaczcie Campingi w Chorwacji jakie odwiedziliśmy
Jeśli natomiast ciągnie was malownicza Toskania, okolice Florrencji czy Pizy – zobaczcie tutaj naszą relację z kepmingu hu Park Albatros.
Czy są w Polsce domki nad morzem położone przy samej plaży? Okazuje się, że tak. Właśnie wróciliśmy z tego magicznego miejsca i dziś pokażę Wam naszą relację.
Wiecie, że wyszukiwanie takich perełek turystycznych jest w naszej misji – by rekomendować miłośnikom podróży miejsca, które polecamy i do których byśmy z chęcią wrócili – nasz pobyt był sponsorowany przez Ustronie Park – beach resort.
Odkąd urodziły się nasze dzieci to przynajmniej raz w roku spędzaliśmy wakacje nad Bałtykiem. Lubiłam piaszczyste plaże, obłędne zachody słońca i szum morza. To była prawdziwa miłość, bo przymykałam oko na dużą odległość z domków do morza, brak toalet, czy też kicz na straganach.
Kiedy dzieci urosły, to stałam się bardziej wymagająca. Już nie chciałam tłuc się na plażę z namiotem plażowym i sprytnie unikać alejek z plastikowym szajsem. Wiem, że są miejsca w Polsce z pustymi plażami, ale też trzeba do nich dojechać lub dojść, a na plaży nie ma toalety ani dobrej kawy. A ja to lubię i jest to dla mnie kwintesencja wakacji.
Rok temu, pierwszy raz od 10 lat postanowiliśmy nie jechać nad Bałtyk i uniknąć rozczarowania. Nawet nie planowałam wyjazdu w te wakacje, ale znalazłam domki nad morzem przy samej plaży i uznałam, że fajnie by było je sprawdzić.
Niedawno wróciliśmy z naszego 4-dniowego pobytu i jesteśmy zachwyceni tym miejscem. Wydaje się być idealne na wypad z dziećmi nad morze. Sami o sobie piszą, że są wakacyjną wioską – a ja się z tym w zupełności zgadzam
Cały ośrodek położony jest w dalszej części Ustronia Morskiego w otulinie drzew i natury. Teren jest ogrodzony i bezpieczny dla dzieci. Domki są w różnych miejscach w zależności od wielkości i widoku na morze, ale cały kompleks znajduje się tuż przy piaszczystej plaży.
Jakie udogodnienia znajdziecie na terenie Ustronie Park Beach Resort?
Przejdźmy do naszej relacji z pobytu – wyjazd rezerwowałam w kwietniu. Zdecydowaliśmy, że czerwiec będzie dobrym terminem na wypad nad morze i tak faktycznie było. Cały wyjazd świeciło słońce, a dwa dni były dość wietrzne (jeżeli lubicie siedzieć na plaży w taką pogodę, to polecam wziąć namiot plażowy lub parawan /nie ma ich na wyposażeniu domków/).
Zatrzymaliśmy się w domku numer 8, który ma obłędny widok na morze. Przyznam, że zawsze mi się marzył domek na plaży i to było właśnie TO.
Wstajesz i budzi Cię szum fal, idziesz w piżamie z kubkiem kawy i czujesz piasek pod stopami. Cały czas Twój wzrok kierujesz w stronę morza, bo podświadomie wiesz, że tam jest. Zachód słońca wzbudzający codzienny zachwyt – zdecydowanie domki nad morzem to idealny pomysł na wakacje. A z przyziemnych tematów – kiedy jesteś na plaży i dzieci potrzebują do toalety, to za 2 minuty już jesteś.
Mieliśmy parterowy domek, który jest przeznaczony dla max 6 osób (2 sypialnie, salon z wyposażonym aneksem kuchennym i łazienka z prysznicem).
Miękki piasek i obłędne zachody słońca. Temperatury wody nie skomentuję;) Można jeszcze morsować.
Ogromnym plusem jest możliwość wykupienia pobytu ze śniadaniami i/lub ze śniadaniami i obiadokolacjami. Korzystaliśmy z tej opcji i byliśmy bardzo zadowoleni – jedzenie było bardzo dobre. Lepsze niż w niejednej hotelowej restauracji.
Posiłki można jeść też z widokiem na morze.
W bufecie codziennie do wyboru dwie zupy, dania na ciepło (pyszna ryba!), sałatki i różne dodatki. Do tego na deser podane były owoce i ciasto – kawa i napoje są w cenie.
Możecie też skorzystać z baru Ale fale – cały dzień jest tam dostępne menu i można zamówić jedzenie. Polecamy burgery i pizzę z pieca. Do tego pyszne wakacyjne napoje.
A jeśli ktoś zapragnie typowo słodkich specjałów, to oczywiście są też gofry i lody
Miejsc do zabawy jest kilka: w otulinie drzew znajdziecie plac zabaw, a przy plaży statek do zabawy i linę dla starszych dzieci. Atrakcje było tyle, że nie siedzieliśmy w domku.
Nie spodziewałam się, że tak dużo będzie się działo na miejscu. Obsługa i Panie animatorki zadbały również o rodziców. Bawiliśmy się świetnie, a dzieci były bardzo zadowolone.
Zerknijcie tylko na ten plan zajęć:
Każdy znalazł coś dla siebie. Takie aktywne wakacje to jest coś, co lubię najbardziej.
A jakby atrakcji było mało wieczorem był koncert, a w drugi dzień impreza kubańska z tematycznymi przekąskami w barze i drinkami.
No i te fantastyczne zachody słońca
Gdyby taki sposób spędzania wakacji nad Bałtykiem w Ustronie Park – beach resort do was przemawiał – to więcej info o hotelu macie TUTAJ
Jeśli wolicie nasze rekomendacje domków ale nad cieplejszymi akwenami – tu relacja z pobytu na Marina di Venezia a tutaj w Toskanii na campingu Park Albatros.
a tu łapcie wpis Hotel dla rodzin z dziećmi
Nawet nie wiecie, jak bardzo mnie to cieszy, że w moim mieście coraz trudniej jest znaleźć równo przystrzyżony trawnik. Kiedyś był to symbol zadbanego krajobrazu miejskiego, a dziś to głupota i prawdziwa zbrodnia na miejskim terenie.
Partnerem postu sponsorowanego jest marka Almette, organizator akcji „Almette chroni łąki”
Sobota, godzina 9 – parzysz kawę, wychodzisz na taras, rozsiadasz się wygodnie w fotelu, wystawiasz twarz na nieśmiałe promienie słońca, bierzesz pierwszy łyk i wtem … sąsiad odpala kosiarkę.
Jeździ nią, a zarazem dojeżdża też Ciebie.
Kosiarze umysłów – tak lubię na nich mówić.
Kiedy w końcu przestaniemy stawiać znak równości pomiędzy: Skoszony trawnik = zadbany
Krajobraz miejski i tak już jest mocno przeciążony. Kosząc trawę tylko pogłębiamy naszą ingerencję w naturę.
Dziś wraz z Almette postaram się Was przekonać żeby przestać kosić trawnik co sobotę, a sypnąć garstkę łąki kwietnej i wesprzeć lokalny ekosystem.
Już po raz trzeci odbyła się akcja „ALMETTE CHRONI ŁĄKI”, a my w tym roku jesteśmy częścią tego projektu. Byliśmy na spotkaniu edukacyjnym z Fundacją Łąka na Uniwersytecie w Białymstoku i wspólnie otworzyliśmy razem ŁĄKOMAT, czyli automat, z którego każdy może BEZPŁATNIE pobrać nasiona łąki kwietnej. Prawda, że to świetny pomysł?
Przez najbliższe 3 miesiące każdy może odwiedzić Wydział Biologii Uniwersytetu w Białymstoku przy ul. Ciołkowskiego 1J i skorzystać z ŁĄKOMATU, w którym można pobrać idealną porcję do wysiania domowej łąki kwietnej. Nie jest ważne, czy masz duży, czy mały ogród, balkon lub działkę za miastem – każdy może wysiać swoją łąkę, która będzie super wyglądać, ale też będzie miała pozytywny wpływ na środowisko.
Łąkę jest znacznie łatwiej wysiać i wyhodować niż drzewo, dlatego takim prostym sposobem możemy to zrobić.
W naszym mieście łąki kwietne zajmą w tym roku ponad 10 ha i jak jadę rowerem obok słoneczników, a nie wystrzyżonej na równo trawki, to jestem szczęśliwa, że tu mieszkam. Włodarze wielu miast i miasteczek podejmują decyzję o zmianach krajobrazowych, aż miło się na to patrzy.
Betonoza i równy trawnik to przeszłość – siejmy gdzie tylko się da łąki kwietne.
Nie potrzebujecie jej podlewać tak często, jak trawnika. Nie musicie nawozić, ani pielić. Wystarczy skosić dwa razy w roku i gotowe. A zaoszczędzony czas możecie poświęcić na czytanie książki i podziwianie kwiatów.
Ludzie chcą mieszkać w zielonej przestrzeni, która wspiera lokalny ekosystem, a nie w betonozie. Mam nadzieję, że wiele osób zmieni swoje podejście i zamiast równo skoszonego trawnika za oknem, będzie miało łąkę kwietną.
A Was zapraszam do ŁĄKOMATU w Białymstoku – załąkujmy całą Polskę z Almette!
Za chwilę czekają nas wakacje i wyjazdy z dziećmi. Co spakować? Co zabrać żeby dzieci się nie nudziły? Poniżej znajdziecie sprawdzone rzeczy, które zabieramy ze sobą na dłuższe i krótsze wypady.
Podczas wyjazdów najważniejsze jest bezpieczeństwo, dlatego staram się tak przygotować żeby nie martwić się o różne rzeczy. Dzięki temu moja głowa jest spokojniejsza, a ja wiem, że w razie czego jestem przygotowana.
Wszyscy dbamy i marzymy o tym aby nasze wakacje były przyjemne ale i bezpieczne. Wpis jest efektem płatnej współpracy z markami Tickless i Sweakers. Wytrwali znajdą na końcu rabat 20%!”
Są różne modele Ticklessów – nam najlepiej się sprawdzał klasyczny, na klips – dostępny TUTAJ. Wystarczy go włączyć i już działa.
My w tym roku będziemy używać Tickless z obudową biodegradowalną (TAKI). W tym urządzeniu za każdym razem kiedy wychodzimy na zewnątrz trzeba wcisnąć przycisk aby je aktywować.
Jeżeli nie macie głowy żeby o tym pamiętać to najlepiej jest kupić model Military (klips TUTAJ) lub Baby/Kid na breloczku – TUTAJ.
Ja sama używam Ticklessa, który można naładować, ale muszę o tym pamiętać. Za to idealnie pasuje do mocowania na bucie. A to najczęściej tą drogą kleszcze przenoszą się na człowieka.
Jeszcze więcej szczegółów znajdziecie we wpisie Jak chronić się przed kleszczami? Jest tam również filmik obrazujący na jakiej zasadzie działa Tickless
Ja traktuję urządzenie ultradźwiękowe na kleszcze WSPOMAGAJĄCO – nie zastępuje ono dokładnego sprawdzania po powrocie i trzeba to zrobić stosując każdy środek przeciw kleszczom, dostępny na rynku.
Na kod WAKACJE20 macie 20% rabatu na cały asortyment Ticklessów – kod ważny do 8 czerwca! – Zniżka dostępna tylko w sklepie Tickless.pl.
My używamy okularów Real Shades i Shadez – sprawdzone od lat, a do tego stylowe. Lili najbardziej przypadły do gustu takie TORTOISE, a Jul jest fanem oprawek zmieniających kolor!!!! – SWITCH. O szczegółowym wyborze okularów i sugestiach pisałam osobny artykuł tutaj:
10 ważnych rzeczy, gdy kupujesz Okulary przeciwsłoneczne dla dziecka – 2023.
Więcej plusów? Nie zdejmujemy ich przed wejściem do basenu i to jest hit: dość szukania klapków i chodzenia bosymi stopami po kafelkach, brr 😊
Sweakersy we wszelkich rozmiarach dostępne TUTAJ
Na kod CHLUP20 macie 20% zniżki na antypoślizgowe Sweakersy – kod ważny do 8 czerwca! – zniżka dostępna tylko w sklepie – Sweakers.pl
Zawsze są potrzebne na wypady dalsze lub bliższe. Do plecaka pakujemy przekąski, wodę i drobne zabawki.
Kiedy wybieram buty na sezon to moim głównym priorytetem jest wygoda i uniwersalność.
Na wyjazdy mam też przygotowane nieduże zabawki lub karciani, które pomagają zająć dzieci w podróży lub w oczekiwaniu. Poniżej nasz przykładowy zestaw:
Najlepsze gry planszowe, które nam się sprawdzają znajdziecie – TUTAJ
Apteczka to dłuższy temat – ale na szczęście już opracowany – tu znajdziecie cały wpis przygotowany z lekarzem pediatrą – tam znajdziecie wszystko co trzeba wiedzieć.
Tu macie to nasze minimum: Apteczka na wyjazd z dzieckiem a dziś wklejam wam samą checklistę do wydruku:
Disney – seriale i filmy dla dzieci? O nie! Na platformie Disneyplus znajdziecie znacznie więcej! Przed Wami lista seriali, które warto zobaczyć. Gwarantuję, że większość wciąga tak, że można się zatracić. Oto moje polecajki serialowe na Disneyplus! Lecimy od góry po ich ocenie w serwisie IMDb:
IMDb 8,8
Tytuł oryginalny: It’s Always Sunny in PhiladelphiaIlość sezonów: 15Długość odcinka ok. 22 min
Niektórzy mówią, że to najzabawniejszy serial wszechczasów. I coś w tym jest! Akcja toczy się pośród przyjaciół, którzy prowadzą irlandzki bar. A że średnio się na tym znają, to i biznes się słabo kręci. Tak to się zaczyna, a jak się skończy, sprawdźcie sami. Serial ma aż 15 sezonów, co dość dobitnie świadczy o jego popularności, choć w Polsce jest mniej znany. Porusza tematy tabu i pokazuje normalne, niepolukrowane życie, z różnymi jego odcieniami.
U nas w Filadelfii: ZWIASTUN
IMDb 8,7
Tytuł oryginalny: This is usIlość sezonów: 6Długość odcinka ok. 44 min
To kojąca opowieść o życiu i jego niespodziankach – dobrych i złych. Poznacie grupę ludzi, którzy urodzili się w tym samym dniu. Ich losy zaczynają się przeplatać ze sobą w niespodziewany sposób, tworząc historię ich życia. To serial obyczajowy pięknie przedstawiający różnych ludzi, rysujący ich obrazy – blaski i cienie ich charakterów. To morze emocji. Serial ma 6 sezonów.
Jeśli chodzi o najlepsze na Disney seriale obyczajowe – to nasz numer 1!
Tacy jesteśmy: ZWIASTUN
IMDb 8,6
Tytuł oryginalny: AtlantaIlość sezonów: 4Długość odcinka ok. 30 min
Earn po niezakończonych studiach wraca do Atlanty, szukając swojego pomysłu na życie. Okazuje się, że jego kuzyn jest całkiem niezłym raperem, budującym swoją popularność w sieci. Postanawia pociągnąć tę nitkę życia i stworzyć z kuzynem duet, wykorzystując jego popularność i swoją wiedzę. Niestety, choć wiążą ich więzy krwi, poza tym są bardzo różni. Mnóstwo humoru, ale także zwykłego życia, rozterek i rozczarowań. Sprawdźcie, jak to się zaczyna i kończy. Serial ma 4 sezony. Wszystkie dostępne na Disneyplus.
Serial może miejscami nierówny ale są odcinki, które są takim majstersztykiem, że warto przymrużyć oko na te 2-3 nie tak doskonałe!
Atlanta: ZWIASTUN
IMDb 8,5
Tytuł oryginalny: Modern FamilyIlość sezonów: 11Długość odcinka ok. 23 min
Jak wygląda współczesna rodzina? Różnie! Jest tu dojrzały mężczyzna z ultrapiękną, młodą żoną i małym dzieckiem oraz bystrym synem kobiety, ale także klasyczna rodzina: mama, tata i dzieci oraz para gejów, wychowujących adoptowaną dziewczynkę. Jeśli spodziewacie się tu moralizatorstwa i wpychania na siłę jakichś ideologii – tu tego nie znajdziecie! Jest za to mnóstwo dobrego humoru. Z pewnością odnajdziecie się w którymś z bohaterów. Serial ma aż 11 sezonów i jest dostępny właśnie na Disney+.
Współczesna rodzina: ZWIASTUN
Tytuł oryginalny: FuturamaIlość sezonów: 10Długość odcinka ok. 23 min
Nieoczywista polecajka jeśli chodzi o seriale na Disney – zabawna, ale także dająca do myślenia kreskówka dla dorosłych. Oto nieprzesadnie inteligentny 25–letni Phillip przypadkowo hibernuje się w 2000 roku, by obudzić się po 1000 lat. Jak można przypuszczać, przyszłość jest zaskakująca, ale jednocześnie ekscytująca. Phillip szybko zdobywa grono znajomych – trzeba przyznać, że nietuzinkowych, a nawet poznaje swojego dalekiego krewnego. Jeśli lubicie Simpsonów, albo filmy o dalekiej przyszłości i wyobrażenia o niej – ta kreskówka z pewnością Wam się spodoba!
Futurama: ZWIASTUN
IMDb 8,4
Tytuł oryginalny: M*A*S*HIlość sezonów: 11Długość odcinka ok. 27 min
W wojnie nie ma nic zabawnego, ale by ją przetrwać, lekarze ze szpitala polowego w czasie wojny wietnamskiej, czasem zachowują się absurdalnie i doprowadzają do zabawnych sytuacji. Pełny niesamowitych, kultowych skeczy i dialogów, które przeszły do języka codziennego. Z pewnością go znacie. Jeśli oglądałyście/liście w dzieciństwie, towarzysząc rodzicom, wróćcie do niego znowu, a dostrzeżecie jego głębię, kunszt i świetny humor. I znowu – przed Wami 11 sezonów!
Nie wiedzieć czemu słuchajcie – nie ma na Disneyplus OSTATNIEGO ODCINKA! Pojęcia nie mam dlaczego – ale jak wpiszecie na youtube „ostatni odcinek mash” to na szczęście tam jest i uwaga…. to pożegnanie trwa prawie 2h:)!
M*A*S*H: ZWIASTUN
Smaczek – a czy słyszeliście kiedyś tę muzyczkę z napisów ze słowami? – MASH THEME SONG
Tytuł oryginalny: The BearIlość sezonów: 1Długość odcinka ok. 30 min
Serial z kuchnią w tle. Młody chłopak wraca do Chicago, gdzie przejmuje bar z kanapkami. Dostaje go wraz z nieokrzesaną ekipą, a rozterki życiowe mieszają się z zawodowymi. Kto by pomyślał, że taka knajpa to nie tylko robienie kanapek, ale rachunki, dostawcy i milion innych drobnych rzeczy do ogarnięcia? 😉 Carmy, bo tak nazywa się główny bohater, postanawia to jakoś okiełznać. Po swojemu. Nie wszystkim się to podoba, ale z czasem wielu członków załogi zmienia zdanie. To serial o uporze, relacjach, ale także kulturze ciężkiej harówki. Sami to zobaczcie. Póki co Disney stworzył jeden sezon serialu, ale już jest potwierdzona premiera drugiego sezonu na czerwiec 2023!!!
The Bear: ZWIASTUN
IMDb 8,3
Tytuł oryginalny: Homeland Ilość sezonów: 8Długość odcinka ok. 50 min
Doskonały serial o silnych kobietach. To thriller szpiegowski z mocną kobiecą główną postacią. Agentka CIA podejrzewa, że sierżant, który wrócił po ośmiu latach niewoli w Iraku do swojej ojczyzny, przeszedł na drugą stronę, szpiegując dla wroga i stanowiąc zagrożenie dla bezpieczeństwa USA. Czy rzeczywiście planuje on zamach? Tu nic nie jest pewne i wszystko relatywne. Nie brakuje sporej dawki mocnych emocji. Na Disneyplus znajdziesz 8 sezonów, więc jest co oglądać.
To serial, który wyjątkowo trzyma w napięciu i ciężko nie odpalić kolejnego odcinka! Uwaga – nas mega wciągnął i 8 sezonów przeleciało szybko bo nie byliśmy w stanie oglądać nic innego!
Homeland: ZWIASTUN
IMDb 8,2
Tytuł oryginalny: White CollarIlość sezonów: 6Długość odcinka ok. 43 min
Najlepszy fałszerz po ucieczce z więzienia zostaje złapany przez agenta FBI, który zamiast odstawić go za kratki, proponuje mu deal. W zamian za wykorzystanie jego umiejętności na rzecz łapania innych przestępców, będzie mógł pozostać na wolności. Neal – bo tak ma na imię fałszerz – przystaje na tę propozycję, rozpoczynając współpracę z FBI po dobrej stronie mocy. Czy pozostanie w niej na stałe? A może przestępcze nawyki są zbyt silne? To inteligentny i wciągający serial, w którym nie wszystko jest takie, jak wygląda na początku. Serial ma 6 sezonów.
Białe kołnierzyki: ZWIASTUN
Tytuł oryginalny: Abbott ElementaryIlość sezonów: 2Długość odcinka ok. 23 min
Oto serial o nauczycielach z powołania, którzy pomimo wszelkich trudności związanych z finansowaniem i innymi ograniczeniami, z pasją i oddaniem uczą dzieciaki w podstawówce. Całość utrzymana w konwencji „The Office” z tym, że tu zamiast biura mamy szkołę. Mnóstwo humoru, który powinien przypaść Wam do gustu. Póki co, ten serial ma na Disneyplus dwa sezony.
Misja: Podstawówka: ZWIASTUN
IMDb 8,1
Tytuł oryginalny: Only Murders in the BuildingIlość sezonów: 2Długość odcinka ok. 33 min
To serial dla miłośników tajemnic, zagadek i niespodziewanych zwrotów akcji. A wszystko zaczyna się, gdy trójka miłośników true crime miesza się w zbrodnię, popełnioną na ich sąsiedzie. Fajnie poprowadzona akcja zyskuje dzięki obecności niebanalnego trio w postaci Seleny Gomez, Martina Shorta i Stevea Martina. Całość ma jak dotąd 2 sezony.
Zbrodnie po sąsiedzku: ZWIASTUN
Tytuł oryginalny: DamagesIlość sezonów: 5Długość odcinka ok. 47 min
Akcja serialu odgrywa się wśród nowojorskich prawników, gdzie nie ma miejsca na słabość, a wygrywa ten, kto jest sprytniejszy i bardziej przebiegły. Popularna prawniczka Patty Hewes staje naprzeciw równego siebie przeciwnika w postaci kolegi po fachu, w procesie, w którym ryzyko i bezkompromisowość idą w parze z walką po trupach do celu. Wraz ze swoim zespołem walczy z biznesmenem, który nie zawaha się przed niczym, by uchronić swoją fortunę.
Układy : ZWIASTUN
IMDb 8,0
Tytuł oryginalny: The Orville Ilość sezonów: 5Długość odcinka ok. 45 min (w 3 sezonie dłuższe!)
Cała akcja dzieje się w przyszłości odległej o 400 lat. Miejscem akcji jest statek kosmiczny USS Orville, który przemierza kosmos. Dowodzi nim Ed Mercer, który musi mierzyć się z różnymi przeciwnościami na innych statkach, planetach, a także wśród własnej załogi, złożonej z ludzi i obcych. Klimat kultowego „Star Treka” jest tu wyraźnie wyczuwalny, więc jeśli jest Wam bliski – z pewnością także „Orville” Wam się spodoba. Serial ma 3 sezony.
Twórcą serialu jest Seth MacFarlane (ten od Family Guy) – to zapewnia podejście bez patosu – wspaniała jest sceny kiedy zamknięci w hangarze statku kosmicznego – omawiają z oficerami w którym rogu sali będą sikać:) Z jednej strony pastisz, ale z drugiej treści i wizje przyszłości ocierające się o Black Mirorr. To mój ulubione serial science-fiction. Perełka!
Orville : ZWIASTUN
Tytuł oryginalny: The Good DoctorIlość sezonów: 4Długość odcinka ok. 44 min
Doskonały dla miłośników seriali z medycyną w tle. Kochaliście „Dr Housa”? I ten serial Wam się spodoba. Oprócz ciekawych przypadków medycznych, które próbują rozwiązać lekarze w kolejnych odcinkach, oba te seriale łączy niebanalna postać genialnego lekarza. Tym razem nie jest on, co prawda, ironiczny, sarkastyczny i gburowaty, ale cierpi na autyzm i zespół Sawanta. I choć początkowo wydaje się, że to uniemożliwi mu zatrudnienie, szybko okazuje się, że główny bohater ma umiejętności niezbędne w swojej pracy. Serial ma już 6 sezonów (choć tylko 4 są obecnie dostępne na Disneyplus)
The Good Doctor: ZWIASTUN
IMDb 7,9
Tytuł oryginalny: Better ThingsIlość sezonów: 5Długość odcinka ok. 25 min
Doskonały serial na rozluźnienie, w którym znajdzie się wiele z Was. Dojrzała aktorka z 3 dzieci – córek oraz z matką, stara się utrzymać na powierzchni życia, próbując swoich sił w tym niełatwym fachu. Mnóstwo humoru, ale także prawdziwego życia, gdzie nie wszystko jest słodkie i cukierkowe. Idealny serial dla kobiet, które chcą poczuć, że nie są same ze swoimi zmaganiami i że innym też nie zawsze wszystko wychodzi, ale i tak idą do przodu. Serial ma 5 sezonów i wszystkie znajdziecie na Disneyplus.
Lepsze życie: ZWIASTUN
IMDb 7,8
Tytuł oryginalny: The ResidentIlość sezonów: 6Długość odcinka ok. 45 min
Serial zaczyna się od rozpoczęcia kariery zawodowej przez młodego lekarza – Devona Pravesha, który rozpoczyna pracę w szpitalu w Atlancie. Trafia pod nadzór nietuzinkowego rezydenta. Szybko okazuje się, jak bardzo różnią się wyobrażenia o pracy lekarza z realiami prawdziwego szpitala i że nie zawsze, pomimo chęci i zaangażowania, można odnieść sukces. A porażką jest czyjaś śmierć. Serial ma 6 sezonów z czego 5 znajdziecie na Disney.
Rezydenci: ZWIASTUN
IMDb 7,6
Tytuł oryginalny: Desperate HousewivesIlość sezonów: 8Długość odcinka ok. 44 min
To klasyka serialowa Disney, ale jeśli jeszcze nie widzieliście „Gotowych na wszystko”, zazdroszczę! Pozornie sielankowe życie żon na przedmieściach Fairview okazuje się pełne trupów w szafie, które wypadają z hukiem po tym, jak jedna z grupy przyjaciółek popełnia samobójstwo. A to dopiero początek serii wydarzeń, które następują po sobie. Jest to jeden z tych seriali, który, jeśli Was wciągnie, pozostanie z Wami na długo! Ma aż 8 sezonów! A w każdym nowe niespodzianki. Tym, co jest charakterystyczne dla serialu, jest połączenie wątków kryminalnych z humorem pełnym sarkazmu i swego rodzaju paszkwilem na amerykańskie „idealne” życie na przedmieściach.
Gotowe na wszystko: ZWIASTUN
Tytuł oryginalny: Alaska DailyIlość sezonów: 1Długość odcinka ok. 41 min
Wiecie, Alaska to takie nasze Bieszczady, tylko bardziej😊. Tym razem nikt nie wyjeżdża na Alaskę, ucieć od życia, ale rozwiązać tajemnicę zaginięcia młodych kobiet. Reporterka podejmuje się niełatwego zadania zgłębienia tajemnicy, jaka wiąże się z zaginięciami. Jest tu mnóstwo emocji i napięcia. W roli nietuzinkowej dziennikarki – Hilary Swank. Jak rozwiąże się sprawa i w jaki sposób ułoży sobie życie główna bohaterka? Sprawdźcie same/i!
Alaska Daily: ZWIASTUN
IMDb 7,2
Tytuł oryginalny: CandyIlość sezonów: 1Długość odcinka ok. 50 min
Wejdźcie w świat amerykańskich lat 70, gdzie żyje kobieta z dobrym życiem. Wszystko robi, jak należy – mąż, dzieci, dom. Życie idealne? Okazuje się, że doskonałe życie to tylko pozory (brak zaskoczenia). W Candy, granej świetnie przez Jessicę Biel, wzrasta coś, co doprowadza do romansu, którego konsekwencje generują ciąg tragicznych zdarzeń. Koniec idealnego życia? To miniserial, który wciąga, jak czarna dziura😊.
Candy: Śmierć w Teksasie: ZWIASTUN
IMDb 7,0
Tytuł oryginalny: Cougar townIlość sezonów: 6Długość odcinka ok. 22 min
To idealny serial na poprawę humoru i odpoczynek po ciężkim dniu. Jeśli lubicie „Przyjaciół” czy „Jak poznałem waszą matkę”, to i ten serial, dostępny na Disneyplus, przypadnie Wam do gustu. Jest tu nawet Courtney Cox😊. Gra kobietę, rozwódkę, która otoczona przyjaciółmi i znajomymi, zaczyna nowe życie, zmagając się z codziennością i szukając własnego szczęścia. Zabawnych sytuacji i dialogów tu nie brakuje. Serial ma 6 sezonów.
Jeśli szukasz wieczorem czegoś lajtowego, aby odpocząć od trosk i po prostu się odmóżdżyć – voila! My jesteśmy załamani bo właśnie skończyliśmy 6 sezon i nie wiemy co dalej oglądać…
Cougar town: ZWIASTUN
A tu łapcie nasze rekomendacje – najlepsze seriale TOP 100
A jak szukacie tysięcy godzin filmów za 49 zł rocznie to może zobaczcie jakie super seriale i filmy można obejrzeć na Amazon Prime Video
Jeśli przypadły ci do gustu nasze serialowe polecajki Disneyplus – tu znajdziecie – nasze najlepsze seriale Netflix a tu zestawienie Najlepsze seriale MAX
Tu znajdziecie wpis z najlepszymi pozycjami Disney plus dla dzieci
Tu łapcie polecajki na najlepsze seriale Apple TV+
a tu Najlepsze bajki na Netflix a tu z kolei wpis w którym znajdziecie najlepsze bajki edukacyjne, dostępne też poza Netflixem
Co byście dopisali do tej listy seriali Disney+, co Waszym zdaniem jest sztosem i warto zobaczyć?
Lapbook to samodzielnie tworzona „książka”, zapewniająca przyjemność podczas tworzenia i przy okazji ułatwiająca zapamiętywanie informacji. To także sposób na uczenie się ich wyszukiwania, gromadzenia i klasyfikowania. Kreatywność podczas tworzenia lapbooków sprawia, że dzieci szybciej się uczą, a sam proces nauki staje się przyjemnością, a nie uciążliwością.
Choć brzmi jak zaawansowane urządzenie, o którym jeszcze nie słyszeliście, lapbook po polsku to po prostu książka, którą tworzy się samodzielnie. Już nasze pokolenie robiło takie rzeczy od przedszkola, spinając zszywkami swoje rysunki, które miały tworzyć opowiadanie obrazkowe.
Dziś wiedza psychologiczna i narzędzia, jakimi dysponujemy, sprawiają, że lapbooki mogą być nie tylko dużo bardziej zaawansowane, ale także wykorzystywane do efektywnej nauki. Włączają one do procesu uczenia się wiele obszarów mózgu, które współpracując ze sobą, ułatwiają skuteczne zapamiętywanie, bez nudnego zakuwania, które nie przynosi żadnych korzyści. Lapbook nie tylko umożliwia gromadzenie informacji, ale ich uzupełnianie i poszerzanie wiedzy.
Lapbooki do mojego wpisu przysłały czytelniczki
Tu mogłabym odpowiedzieć jednym wyrazem: WSZYSTKIEGO. Do widzenia😊. Serio! Z lapbookiem dziecko nauczy się zarówno pierwszych liter, jak i wzorów chemicznych, czy utrwali treść „Pana Tadeusza”! Tworzenie fiszek, notatek czy uwag w swojej własnej książce sprawia, że wiedza sama wchodzi do głowy, bez konieczności smętnego ślęczenia nad materiałami.
Samo poszukiwanie wiedzy staje się pasjonujące i interesujące.
Tak to wygląda w prawdziwym, pozaszkolnym życiu, kiedy się czymś interesujemy lub po prostu chcemy zgłębić temat. Wyszukanie informacji, jej przetworzenie na notatkę czy zgrupowanie w większą całość sprawia, że zostaje ona w głowie.
Nie zapamiętana jak wiersz, ale przez to, że jest zapisywana, przetwarzana, kategoryzowana, staje się wiedzą. Żadne dziecko nie ma w naturze ślęczenia nad książkami, ale ten sposób nauki to zupełny game changer!
Najważniejszym powodem, dlaczego z lapbookiem nauka jest łatwiejsza, jest przyjemność, jaka płynie z jej przyswajania. Niestety polska szkoła nie wzbudza w dzieciach pragnienia pogłębiania wiedzy. Jest opresyjna, pełna testozy i oceniania, co, jak dziś już wiemy, jest zaprzeczeniem efektywnego nauczania.
By nauka była skuteczna, a wiedza zostawała w głowie na długo, musi wiązać się z przyjemnością!
Przyjemność to jednak niejedyny powód, dla którego ten sposób nauki jest efektywny. Tworzenie książek angażuje wiele części mózgu i zmusza je do pracy ze sobą. Można w ogromnym uproszczeniu powiedzieć, że dzięki nim, informacje wkładane są do wielu szuflad naraz, a nie do tej jednej, odpowiedzialnej za pamięć. Dzięki temu znacznie łatwiej je przywołać, gdy są potrzebne! Do tworzenia lapbooka potrzebna jest:
Każda z tych czynności sprawia, że informacja zapisuje się w różny sposób i nagle jest już utrwalona. Staje się prawdziwą WIEDZĄ, a nie zwykłym, krótkotrwałym przyswojeniem na zaliczenie sprawdzianu.
Jak ma wyglądać lapbook? Sky is the limit! Właśnie o to chodzi! Może być to kartka papieru z naklejonymi fiszkami i notatkami, albo prawdziwa książka. Nie tyle forma ma znaczenie, co sam pomysł na nią i na informacje, które mają być tam zawarte! Może być to plakat, teczka czy spięte ze sobą kartki papieru. Gdy wyjaśnicie dzieciom, na czym polega uczenie się z lapbookiem, wyposażcie je w narzędzia, których potrzebują, jak materiały plastyczne i laptop do pozyskiwania informacji i pozwólcie im tworzyć. Gwarantuję, że będziecie zaskoczone/eni ich kreatywnością i zaangażowaniem.
Starsze dzieci, które mają w ten sposób opanować jakiś materiał, często się zniechęcają, sądząc, że to dodatkowa rzecz, którą muszą zrobić oprócz nauki. Trzeba im wyjaśnić, że tak nie jest.
Tworzenie lapbooka jest właśnie nauką!
Niech same sprawdzą. Możecie im podpowiedzieć by, zamiast uczyć się jednego tematu z historii, stworzyły lapbooka dotyczącego jego treści. Będą zaskoczone, że gdy książka będzie gotowa, wiedza będzie już w głowie, a nawet jeśli coś wypadnie, one doskonale będą wiedzieć, gdzie szukać brakujących informacji.
Żeby dzieci zrozumiały ideę lapbooka, warto pierwszy zrobić razem. Nastolatkom – tak, tak, one też mogą się uczyć w ten sposób – można pokazać pomysły w Internecie, by się zainspirowały.
Tu bazą jest „teczka”, którą wykonuje się z kartki A3. Może być ona złożona na pół lub tworzyć zamykaną „książeczkę”. A co w środku? Z papieru można wykonać kieszonki, zakładki, wskaźniki, jak na zegarku czy schowki na notatki. Wszystko z kolorowego papieru, sznurków za pomocą pisaków, kredek i nożyczek.
Jestem zwolenniczką wykorzystywania współczesnych możliwości, dlatego lapbook w formie książki jest świetnym pomysłem! Jak to zrobić? Tworząc własną fotoksiążkę, gdzie dzieci nie muszą się ograniczać do zdjęć, ale mogą tworzyć własne komentarze, notatki czy wstawiać ciekawe grafiki! Kreatory fotoksiążek dają w tym zakresie ogrom możliwości.
Po stworzeniu takiej książki można ją wydrukować i korzystać z wiedzy w niej zawartej. Takie książki świetnie nadają się także do prezentowania własnych pasji i pogłębiania wiedzy na jej temat. Tu macie wpis o lapbooku – fotoksiążce
Nauka poprzez zabawę sprawdza się nie tylko u najmłodszych. Nawet dorośli szybciej przyswajają wiedzę, jeśli przy tym odczuwają przyjemność.
Przykładem są najlepsze szkoły językowe, które tworzą grupy dla dzieci i dorosłych, w których każdy czuje się dobrze, a nauka polega między innymi na grywalizacji, włączeniu do procesu tablic multimedialnych, telefonów, a u maluchów ciekawych gadżetów – naklejek, latarek, piłek i zabaw ruchowych. Lapbooki świetnie wpisują się w ten klimat! Choć do zmian w edukacji na poziomie szkolnym jeszcze długa droga, możemy dzieciom pomóc na każdym etapie!
Czego mogą się maluchy nauczyć z lapbooków? Kolorów, słówek w różnych językach, cyfr i liter, rysowania itp. Oczywiście będą przy tym potrzebowały pomocy, ale przy tworzeniu swoich lapbooków, świetnie wykształcą sobie sprawność motoryki małej i wpoją przyjemność uczenia się oraz metody, które przydadzą się w dalszej edukacji.
Zmorą dla wielu dzieci w tym czasie jest tabliczka mnożenia, która w formie lapbooka z pewnością łatwiej zostanie w głowie! Z lapbookiem w tym czasie dzieci nauczą się czytać, pisać i liczyć, rozwijając swoją kreatywność, pomysłowość i czując satysfakcję z dzieła, które stworzyły.
Szkoła podstawowa w starszych klasach, ale także średnia wymaga, by dzieci były dobre we wszystkim. To niemożliwe i frustruje nastolatki. Bo życie to nie tylko nauka. Oni muszą się w tym czasie uczyć funkcjonować społecznie, przebywać z rówieśnikami. Dlatego lapbooki warto wykorzystywać do szybszego uczenia się, zwłaszcza tam, gdzie nauka nie zawsze wchodzi łatwo. Duże sprawdziany z historii, biologii czy geografii, potrafią przytłoczyć.
Podzielenie tej wiedzy na mniejsze partie i stworzenie z nich pogrupowanych informacji w formie lapbooków nie tylko ułatwi naukę, ale także sprawi, że nie będzie aż tak obciążająca dla dzieciaków.
Lapbooki możecie wykorzystać też sami do samokształcenia. Są świetnym sposobem na naukę języków! Wypróbujcie tę metodę i dajcie znać, jak Wam się podoba!
Słońce w końcu zawitało i świeci zuchwale w nasze twarze. Tak bardzo na to czekaliśmy! Od razu mamy więcej energii i chętniej spędzamy czas na zewnątrz. A jak jest słońce, to jeszcze częściej sięgamy okulary przeciwsłoneczne: niezbędne na majówce, wakacjach i na co dzień.
Zakładając okulary przeciwsłoneczne dzieciom, kształtujemy prawidłowe nawyki – dbania o oczy i wzrok. Wpis jest efektem płatnej współpracy z dystrybutorem marek Real Shades, Shadez i Olivio&Co. Wytrwali znajdą na końcu rabat 20%!”
Model Olivio Creative D z polaryzacją z jedwabną chusteczką i futerałem KLIK – mój ulubiony model – mam sporą głowę, a te okulary pasują na mnie idealnie
Okulary Olivio&Co to designerski majstersztyk – są przepięknie wykonane, doskonale trzymają się na nosie i do tego świetnie wyglądają.
Są dostępne 3 modele, wśród których znajdziecie zarówno te dla dzieci w każdym wieku, jak i dla siebie. Każdy z nich ma opcje szkieł z polaryzacją:
Jak zauważyliście okulary Olivio&Co mają genialne gadżety: każde z nich ma ekologiczne pudełko, wykonane z trzciny cukrowej, ściereczkę do szkieł i bardzo stylowe etui. Najmniejsze modele okularów dla dzieci 0-3 mają też silikonowy pasek, który pomoże utrzymać okulary na głowie. Modele Creative mają dołączoną jedwabną chusteczkę, a wersja dla większych dzieci ma dodatkowe charmsy, które można wpiąć w okulary.
W dzisiejszym wpisie przeczytacie o najważniejszych rzeczach, na które warto zwrócić uwagę kupując okulary przeciwsłoneczne dla dziecka
Jest wiele miejsc, gdzie można kupić dobre okulary, ale z pewnością nie jest to sieciówka, bazar, portal z Chin ani targowisko na wakacjach. Okulary za 5 zł nie pełnią żadnej funkcji ochronnej. Takie okulary zamiast pomóc, mogą wręcz zaszkodzić.
Tutaj naprawdę ważne jest, gdzie kupujecie. Najlepiej korzystać ze sprawdzonych sklepów i marek, które specjalizują się w produkcji okularów dla dzieci mogą posłużyć Wam badaniami, certyfikatami, są dla Waszej rodziny bezpieczne.Jeśli macie myśli typu „po co jej/mu okulary, ma przecież czapkę”, to również nie jest odpowiedź – czapka chroni przed promieniami padającymi z góry, ale to od powierzchni – wody, piasku, deptaka – odbijają się promienie wpadające do naszych oczu. Dlatego czapce mówimy oczywiście tak, bo chroni głowę, ale okulary mają inną rolę ochrony jednego z naszych najważniejszych zmysłów.
Model Chill Tortoise Fashion – rozmiar 7-10 – KLIK
Podczas słonecznego dnia mrużymy oczy na słońcu, źrenice się zwężają i dostaje się do nich mniej szkodliwych promieni UV. Jeżeli założymy sieciówkowe lub bazarowe okulary BEZ FILTRA, które nie mają ochrony przed promieniami UV – tylko szkodzimy oczom. Podczas noszenia takich okularów, oczy są zaciemnione, źrenice są rozszerzone i promienie UV trafiają prosto do nich – jest to niebezpieczne!
Okulary Real Shades, Olivio&Co, Mokki i Shadez przeszły testy laboratoryjne i mają szkła z filtrem, który pochłania 100% promieniowania UVA, UVB i UVC (filtr UV 400).
Model Classic Army Green 7-15 KLIK
Okulary nie powinny zawierać szkodliwych substancji chemicznych (m.in. rtęci, ftalanów czy bisfenolu A – BPA).
Wszystkie oprawki okularów przeciwsłonecznych ze strony realshades.pl są wykonane z nietoksycznych materiałów, nie zawierają szkodliwych substancji chemicznych, np. bisfenolu A – BPA
Okulary Star w kolorze Lilac 4-7 – KLIK
Nie wiem, czy Wasze dzieci mają takie zdolności, że chcą wszystko sprawdzić: wyginając, naciągając lub rzucając przedmiotami. Jest to zupełnie normalne, dlatego okulary powinny być przystosowane do takich trudnych warunków.
Dlatego tak lubimy te okulary, bo przez kilka lat nigdy się nie połamały.
Okulary Olivio Oval Purple z polaryzacją z zamszowym futerałem wraz z paskiem, umożliwiającym przypięcie okularów do torby i ściereczką do szkieł KLIK
Szkła okularów przeciwsłonecznych powinny być wykonane ze specjalnego materiału – np. poliwęglanu. Najważniejsze dla bezpieczeństwa dzieci są dwie rzeczy. Po pierwsze, że szkła się nie potłuką. Po drugie: jeżeli się zarysują, co przy dziecięcych pomysłach może się stać, to nadal macie 100% ochrony UV.
Filtr w tych okularach jest wtopiony w szkła, więc zarysowania im niestraszne: nadal będą chronić dziecięcy wzrok nawet, jeśli na wakacjach okulary zaliczą upadek w piach czy w krzaki. Bez względu na mogące się pojawiać zadrapania, okulary są cały czas tak samo skuteczne w blokowaniu UV.
Okulary wszystkich polecanych marek mają takie właściwości:
Okulary Olivio Creative D Ocean Fantasy z polaryzacją 5-10 lat – w zestawie jest pudełko z trzciny cukrowej, jedwabna chusteczka, ściereczka do szkieł, futerał na okulary, charmsy KLIK
Jak wiemy, wraz z pojawieniem się wiosny zaczyna się intensywny okres pylenia. Warto zainwestować w dobre okulary, które będą idealną ochronną przed alergenami.
Retro Model Vibe – rozmiar 7-10 – KLIK
Warto zwrócić uwagę na dobre dopasowanie okularów do głowy dziecka. Dzięki temu będą wygodne i nie będą przeszkadzać w aktywnym trybie życia. Okulary mają różne rozmiary i warto dobrać je prawidłowo.
W galerii każdego modelu znajdziecie ułatwienie – rysunek z wymiarami – bo każda buzia i głowa jest inna, a każdy rodzic najlepiej zna swoje dziecko.
Poniższy model pasuje też na duże głowy (59-60 cm)
Okulary przeciwsłoneczne dla dzieci mają różny styl: od sportowych po modele retro. Możecie wybrać, co tylko Wam się podoba. Możecie sugerować się również ulubionym kolorem dziecka.
A jeżeli Wasze dziecko nie przepada za noszeniem okularów to warto sięgnąć po model Real Shades SWITCH – zmieniają kolor pod wpływem promieni słonecznych.
Model Switch – ZMIENIAJĄCY KOLOR POD WPŁYWEM PROMIENI SŁONECZNYCH – KLIK
Soczewka z filtrem polaryzacyjnym przepuszcza fale drgające w kierunku pionowym (istotne dla oka informacje), wygaszając fale biegnące w kierunku poziomym (refleksy), dzięki temu obraz, który trafia do oka:
Część modeli ze strony realshades.pl posiada polaryzację:
Każdy obecnie szuka najlepszej jakości w dobrej cenie, dlatego mam też dla Was kod rabatowy.
Na kod ANIA24 macie 20% zniżki na wszystkie dostępne marki i modele – łapcie link do strony i miłego buszowania: REALSHADES.PL. Kod ważny do 15 maja 2024.
Warto zwracać uwagę na rozmiary oprawek podane przy konkretnych rozmiarach i opisy pod modelami.
A tu zobaczcie Jak chronić się przed kleszczami
W końcu przyszła! Wiosna rozgościła się w na zewnątrz i czeka na właściwie przyjęcie. Co roku czekam na ten moment od końcówki marca, a kiedy zobaczę niewielkie przebłyski słońca – mam ochotę na coroczne prace w ogródku. Tym razem mocniej mnie poniosło, bo zima była nadzwyczaj ciemna i długa. Rano wstaję, spoglądam za okno i spostrzegam słońce, to dostaję energetyczne doładowanie. A kiedy widzę nasz wiosenny taras z kwiatkami, to mam ochotę rozsiąść się tam wygodnie i celebrować ten czas.
Płatna współpraca z marką:
Dziś przygotowałam Wam post z efektownymi dodatkami do mojej wiosennej metamorfozy, które znalazłam w sklepie Amazon.pl. Wśród wielu okazji wypatrzyłam kilka świetnych gadżetów idealnie pasujących na nasz taras. Wielkimi krokami zbliża się też wyjątkowe wydarzenie – Wiosenne okazje Amazon. To niespodzianka, która umożliwi dostęp do najlepszych promocji dla klientów.
Wydarzenie Wiosenne okazje Amazon rozpoczyna się 27 marca wyjątkowo o godz. 18, a potrwa do 29 marca do końca dnia. W tym czasie będziecie mogli skorzystać z tysięcy specjalnych okazji na produkty z różnych kategorii, w tym znanych światowych marek, jak i produktów od polskich producentów.
Jeżeli potrzebujecie coś kupić – być może rzecz, której potrzebujecie – będzie z dobrą zniżką.
Decydując się jednorazowo na Amazon Prime za jedyne 49 zł rocznie (albo 10.99 zł miesięcznie) – patrzcie ile macie benefitów:
A teraz przechodzimy do naszego wiosennego tarasu. Jak widać na zdjęciach poniżej – po zimie potrzebowaliśmy kilku dodatków, które odżywiłyby to miejsce i sprawiłyby, że jest bardziej przytulny.
Tak samo Wy – możecie odświeżyć Wasze balkony i ogródki za pomocą kilku drobnych dodatków dokonać spektakularnej metamorfozy
Nic tak nie ożywia tarasu lub balkonu jak zielone rośliny. Soczysty kolor tuż za oknem poprawia humor błyskawicznie! Co roku czekam na 1 dzień wiosny, właśnie wtedy w sklepie ogrodniczym kupuję kwiaty i pierwsze rośliny. Na te, które mam na stałe w ogórku niestety muszę jeszcze poczekać, więc sprawiam, że wiosna przychodzi szybciej.
W tym roku kupiłam piękne niebieskie szafirki, stokrotki i zawciągi. Jeżeli nie macie rabatek z ziemią, wystarczy, że kupicie duże donice lub stojaki ze skrzynkami. Takim niewielkim nakładem będziecie mieli zieloną przestrzeń.
KOTARBAU® Stojak na kwiaty, 3 poziomy, na rośliny, regał na kwiaty
Duża doniczka od KOTARBAU® z materiału kompozytowego pochodzącego z recyklingu
KOTARBAU® Doniczka betonowa na doniczkę, 26 x 14 cm, na rośliny z dekoracyjnego betonu
To hit ostatnich lat, który dodaje przytulności na balkonie lub tarasie. Sama się obawiałam, że warunki zewnętrzne mogą uszkodzić dywan lub zwyczajnie po jednym sezonie nie będzie wyglądał dobrze. Na szczęście moje obawy się nie potwierdziły. Dywan zewnętrzny przykryje nieładną podłogę lub zupełnie zmieni styl przestrzeni.
W tym roku mam aż dwa dywany, które zostawiam na cały sezon na zewnątrz. Wyglądają świetnie i podkreślają nowoczesny styl. Możecie szaleć przy wyborze koloru, wielkości i kształtu.
JEMIDI Zewnętrzny dywan tarasowy
Uwielbiam klimat, jaki tworzą światełka na tarasie. Spokojna muzyka, ciepłe refleksy pobłyskujące na ścianie i wygodne poduchy. Zazwyczaj nie myślimy o oświetleniu na balkonie lub tarasie, bo nie mamy kontaktu z prądem na zewnątrz. Jest na to metoda – oświetlanie solarne. Właśnie takie mamy na tarasie – nie musimy nic włączać, czy wyłączać.
Lampki pobierają energię w ciągu dnia (i wcale nie musi być słońce) i same zapalają się wieczorem. Światło lampek daje niepowtarzalny klimat. Fajnym pomysłem są również solarne lampiony – dają więcej światła, a są również ciekawym elementem dekoracyjnym.
Dla podbicia efektu przytulności zapalam też aromatyczne świece i tealighty.
Gadgy ® Zestaw solarnych latarni ogrodowych rattanowe
Solarna lampa podłogowa do ogrodu, 12 diod LED, 8 sztuk
Wieczorna herbata, w komforcie miłego koca i miękkich poduszek to coś, co sprawia, że się relaksuje. Wystarczy, że macie leżak lub wygodny fotel dołożycie kilka dodatków i już macie przytulną przestrzeń do czytania książki.
Coraz częściej widzę, że ludzie na nawet na małych balkonach mają takie strefy: nieduży fotel, stolik i miękkie poduchy. Jeżeli chcecie stworzyć takie urokliwe otoczenie to poszukajcie takich dodatków.
JOTOM Zestaw 4 wodoodpornych poszewek na poduszki na zewnątrz
Wiecie co jest pierwszą rzeczą, na którą zwracają uwagę nasi goście? Lustro ogrodowe. Przyciąga wzrok, jak nic innego i jest elementem niespotykanym powszechnie w ogródkach lub tarasach. Szkoda, że nie jest takie popularne, bo naprawdę robi świetny efekt. Nie dość, że powiększa niedużą przestrzeń to jeszcze jest genialnym elementem dekoracyjnym.
Lustra zewnętrzne znajdziecie w różnych rozmiarach i kształtach na Amazon.pl – tu podobne do naszego:
Lustro zewnętrzne – Milton dwór czarny – łukowe okno
Piękny dzbanek na wodę ze szklankami, ratanowa taca czy nawet małe wazoniki na roślinki – to wszystko sprawia, że balkon lub taras nabiera nowego wyglądu. Wystarczy, że wychylicie głowę za okno, a zobaczycie jak fajnie to razem wygląda.
Lubię dodawać takie elementy, które sprawiają, że wszystko jest spójne i dopracowane. Możecie też poszaleć w akcesoriach – wszystko zależy od tego jaką macie przestrzeń do zagospodarowania.
Navaris Karafka na wodę o pojemności 1,55 l z czterema szklankami
Stojak do rozmnażania roślin, 3 szt
Taca do serwowania, prostokątna, antypoślizgowa, z uchwytem, rattanowa
Najszybszy, najtańszy i najmniej wymagający pomysł na zazielenie balkonu lub tarasu. Wystarczy kilka doniczek z ziołami na stojaku lub parapecie, a od razu zobaczycie różnicę. A do tego jaki pożyteczny: nic tak nie smakuje jak kanapka z pomidorem i zieleniną z własnej doniczki.
Zioła też nie są specjalnie wymagające – mogą stać w różnych miejscach. Ja kupuję już duże zioła, nie hoduję od nasionka, bo lubię mieć natychmiastowy efekt.
Tu łapcie jeszcze taki lifehack:
PIQIUQIU Rękawice ogrodowe (8 pazurów, 2 pary), rękawice ogrodowe do sadzenia roślin
A tu macie jeden link gdzie znajdziecie wszystkie moje polecajki – KLIK – Wiosenne Porządki
Jak widzicie kilka prostych tricków i macie odświeżony balkon lub taras. Ja też Was zachęcam do przyjrzenia się Waszym przestrzeniom, może się okazać, że wystarczą tylko ciekawe dodatki, a będziecie mieli przytulne miejsce w zasięgu Waszego wzroku. A wieczorem, po pracy cudownie jest usiąść w miękkim fotelu z kubkiem ulubionej herbaty i odpocząć po całym dniu. W końcu jest już wiosna i trzeba z niej skorzystać.
Gdy maluchy, ni stąd, ni z owąd, stają się dorastającymi nastolatkami, podrzucanie im ciekawych książek staje się coraz większym wyzwaniem. Jest tyle ciekawych rzeczy naokoło! I rówieśnicy stają się coraz ważniejsi. Nie ustawajcie jednak w „robieniu swojego” i zachęcajcie dzieciaki do czytania nadal! „Zaklinaczka burz” Sophie Anderson jest jedną z książek, które mogą okazać się dla nich strzałem w dziesiątkę!
Jak wiecie promowanie czytelnictwa jest jednym z najważniejszych celów nebule.pl, dlatego wyszukuję dla Was najwartościowsze książki dla dzieci. Artykuł powstał dzięki płatnej współpracy z nowym wydawnictwem dla dzieci – Świetlik.
Jeśli macie w domu dzieci w wieku 11+, a nawet już 10+, z pewnością powoli odczuwacie pierwsze nastoletnie foszki. Objawiają się one oczywiście w różnych aspektach życia, ale dziś pogadamy o książkach. Choć kanon lektur szkolnych się zmienił, nadal pozostawia wiele do życzenia, a szkolna testoza daleka jest od zachęt do czytania. Zamiast powodować u dzieci chęć do sięgania po książki, działa dokładnie odwrotnie.
Na szczęście jako rodzice nie jesteśmy bezradni! Naszym zadaniem jest podrzucanie dzieciakom książek, które trafią w ich gust i sprawią, że czytanie pochłonie je bez reszty. Ważne jest, żeby się nie poddawać. Wszak nie zawsze wstrzelimy się w ich klimat. Jednak bywa i tak, że się udaje!
Już wiele razy odbijałam się od ściany z różnymi pozycjami. A bywało i tak, że słyszałam „ja nie lubię takich książek”. Po czym włączałam podczas podróży autem w formie audiobooka i wszyscy słuchali z zapartym tchem.
Dzieci w tym wieku jeszcze nie do końca wiedzą, co lubią, bo mają za mało doświadczeń i zbyt mało znają, by definitywnie określać swoje upodobania. Nie oznacza to, że nie mamy ich słuchać!
Przeciwnie – słuchajmy, ale jednocześnie poszerzajmy im horyzonty. Poza tym bywa, że książki, których jeszcze w zeszłym roku by nie tknęli, dziś czytają po kilka razy. Po prostu dorastają i ich gust też się zmienia. Rolą rodziców jest podążanie za tymi zmianami i otwieranie im kolejnych literackich drzwi. Kto wie, czy to, co za nimi czyha, nie okaże się dla nich megafascynujące!
Jak wiecie, lubię podrzucać Wam inspirujące perełki, które mogą kliknąć także u Waszych latorośli. Tym razem chcę Wam polecić baśń dla młodszej młodzieży!
Premiera nowej książki Sophie Anderson od razu zachęciła mnie do sięgnięcia po nią. To autorka świetnych, współczesnych baśni, przesyconych magią, która prowadzi do całkiem innego świata, gdzie dobro, sprawiedliwość i zwykła życzliwość mają znaczenie.
„Zaklinaczka burz” rozpoczyna się od tragedii – jak to czasem w baśniach bywa. Oto na wyspie w kształcie złamanego serca żyją w symbiozie dwa rodzaje stworzeń: ptakopodobne alkonosty oraz rodzaj człowieczy. Mają dwie królowe i cieszą się spokojem do czasu, gdy w wyniku wypadku na morzu obie królowe giną i zaczyna się walka o władzę.
Jak można przypuszczać, przejmuje ją nie ten, który jest dobry i prawy, ale istota o cechach zgoła przeciwnych. Tajna organizacja – Ruch dla Jedności – prowadzi dywersję i inne działania, by przywrócić na wyspie znowu ład. To taki ruch oporu. O wydarzeniach, które zaburzyły spokój na wyspie opowiada 13-letnia dziewczyna z rodzaju człowieczego. To jej matka – królowa – zginęła na morzu. Tak to się zaczyna, a potem jest jeszcze ciekawiej.
Morał – nie używajcie tego słowa przy nastolatkach, jeśli nie chcecie widzieć przewracania oczami😊. Ale jest! Przekazany podprogowo. Oto jest podzielony, skłócony świat, gdzie każda ze stron przekonana jest o swoich racjach. O tym, że tylko oni są dobrzy i mają monopol naprawdę, dobro i bohaterstwo. A po drugiej stronie jest wróg. Coś Wam to przypomina? Tak, niestety prawdziwy świat…
O tym mówi sama autorka. Celem, dla którego napisała tę historię, była chęć wzbudzenia w dzieciakach poczucia jedności – bez podziałów i wzajemnej niechęci, budowanej przez dorosłych, którzy je tworzą.
I to nie tylko w szerokim zakresie dotyczącym całego świata, ale też ich małych światów. Niech szukają tego, co ich łączy, a nie dzieli. Niech wiedzą, że choć są inni, mogą żyć razem w zgodzie i bez nienawiści.
To takie ważne w dzisiejszych czasach, gdy nastolatki często w szkole tworzą wzajemnie zwalczające się grupki, pełne słownej, a czasem nawet fizycznej przemocy. Autorka mówi: STOP! O co Wy walczycie? To książka, która zachęca do przemyśleń i buduje właściwie zdefiniowany „kręgosłup moralny”.
Wiem, że wiele rodziców boryka się z problemami przemocy szkolnej wśród dzieci, dlatego takie książki są cegiełkami, budującymi właściwe spojrzenie na trudne aspekty związane z tolerancją i wzajemnym poszanowaniem.
Bez względu na to, po której stronie tej przemocowej barykady są Wasze dzieci, dajcie im „Zaklinaczkę burz” do przeczytania, a później porozmawiajcie o tym, że można się różnić i wzajemnie szanować, a nawet czerpać inspirację z tych różnic, żyjąc ze sobą w zgodzie, bez wrogości, niechęci i wzajemnego zwalczania. Wierzę, że w głębi duszy pragnie tego chyba każdy człowiek. A czym skorupka za młodu nasiąknie…
Niech więc nasiąkają zgodą, jednością, wyrozumiałością i empatią razem z Zaklinaczką Burz.
Książkę możecie kupić w przedsprzedaży (premiera 22 marca) np. na stronie Taniej Książki – TUTAJ, a kto woli EMPIK link TUTAJ
zobaczcie też „Ulica Radosna 123” – moja nowa polecajka książkowa, czyli jak zachęcić dzieci do czytania
Jestem mamą od 10 lat i w tym czasie nauczyłam się więcej niż w czasie całej mojej edukacji. Jeżeli ktoś powie, że w macierzyństwie się nie rozwijasz i tylko siedzisz bezczynnie w domu – to jest w błędzie. Dziś udowodnię, że bycie rodzicem edukuje lepiej niż studia na prestiżowym kierunku.
Gdyby ktoś kilkanaście lat temu powiedział mi, że macierzyństwo tak mnie rozwinie, to nie uwierzyłabym. Niektórym, zupełnie niesłusznie bycie rodzicem kojarzy się z PZM (Pieluszkowe Zapalenie Mózgu), które oczywiście miałam też na początku. Jednak szybko wyleczyłam się z tej przypadłości.
Błyskawicznie uczę się na błędach, a tych w rodzicielstwie popełniłam sporo i najwięcej wyciągnęłam konstruktywnych wniosków.
Master of negotiation and conflict management – szkoda, że nie przyznają certyfikatów.
Dzieci potrafią pertraktować w taki sposób, że w końcu i tak się zgodzisz, z poczuciem, że jednak masz zdolności negocjacyjne. Nie musisz kupować Sztuki kompromisu w drodze do sukcesu.pdf – wystarczy porozmawiać z dwulatkiem, który zasnął w aucie o osiemnastej…
Strzelasz racjonalnymi argumentami, jakbyś negocjował kontrakt na przyszły rok. Na koniec dziecko ogląda bajkę w wannie, a Ty masz poczucie sukcesu po wygranej werbalnej konfrontacji, bo wcześniejsze pertraktacje zawierały też jedzenie w kąpieli.
Zupełnie inny level tego skilla osiągasz, kiedy masz więcej niż jedno dziecko. Stajesz się mediatorem, prawnikiem, pośrednikiem, jurorem, a nawet sędzią sportowym.
Czytanie o 3 w nocy badań na PubMedzie? Luzik, kiedy jesteś rodzicem.
Potrafię jednym spojrzeniem ocenić, że dziecko jest przeziębione. Szczególnie w przedszkolnej szatni.
Nie wiem jak wy, ale ja osiągnęłam stopień asystentki dr. Google’a. Podaję objawy, „konsultuję” u doktora i już wiem, co mam jutro powiedzieć na wizycie u pediatry. Znam składy leków i jako sukces rodzicielski uważam:
Nigdy nie pomyliłam syropu wykrztuśnego z hamującym kaszel.
Mężowi się zdarzyło i miał nockę z głowy. Od tamtej pory pamięta, że syropu z żółtą etykietką nie daje się na wieczór.
Od kiedy dzieci skończyły 2 lata przy mokrym kaszlu sięgam po syrop wykrztuśny Hederasal – pomaga rozrzedzić zalegającą wydzielinę. Zawiera suchy wyciąg roślinny z liści bluszczu i zmniejsza częstotliwość, a także bolesność ataków kaszlu. Mam go w apteczce w domu i zawsze zabieram na wyjazdy. Ma przyjemny herbaciany smak i dzieci chętnie go piją. Kilka lat temu, w czasie choroby został nam polecony i od tamtej pory mamy Hederasal pod ręką.
Nigdy nie byłam dobra z matmy – obliczenia to nie był mój konik. A teraz? Potrafiłam przeliczyć w pamięci ile pieluch wystarczy do końca weekendu, bez problemu wyliczam dawki leków na kilogram ciała.
Najważniejsza umiejętność to jednak następująca zdolność – z prędkością światła umiem przeliczyć, ile ma lat dziecko, którego matka mówi, że ma 30 miesięcy. Potraficie tak?
Zanim zostaliśmy rodzicami nie mieliśmy nawet w domu śrubokręta (tak, wiem – wszystkie śrubki odkręcaliśmy czubkiem noża). Kiedy pojawiły się dzieci, drastycznie wzrosło zapotrzebowanie na drobne naprawy w gospodarstwie domowym – nie wiem jak to możliwe, ale ciągle coś trzeba było przykręcać, odkręcać.
Bilans użycia śrubokręta stanowczo zawyżają zabawki elektroniczne, w których trzeba wymienić baterie. U Was też?
W czasach panieńskich gotowanie nie było moją mocną stroną – przygotowanie posiłków ograniczałam do zalania wrzątkiem, tudzież podgrzania na patelni. Kiedy zostałam rodzicem, zaczęłam gotować. I to od razu wskoczyłam na poziom restauracji gwiazdkowej: żadne tam papki i gotowce. Chodziłam z wózkiem na organiczny targ, 10 minut wybierałam najbrzydszego pasternaka (bo wiadomo, że taki nieurodziwy znaczy niepryskany) po czym przygotowywałam mojemu dziecku amuse bouche z tegoż, mieszając delikatnie z topinamburem i kleksem z oleju roślinnego tłoczonego na zimno.
Kiedy miałam 20 lat nie wiedziałam nawet, co to jest topinambur.
Rozwinęłam się również jako główny dietetyk rodzinny. I całe menu podzieliłam na to, co jemy do momentu kiedy dzieci pójdą spać, a co później my jemy, jak oni nie widzą.
LIFEHACK: Pamiętajcie żeby w tym przypadku, być ostrożnym i koniecznie torebkę po chipsach włożyć na sam dół śmietnika, a nie na wierzch.
Przez wiele lat nie miałam okazji używać angielskiego, ale przy dzieciach stał się naszym sekretnym językiem. Używamy go wtedy, kiedy nie do końca chcemy żeby zrozumiały treść naszej konwersacji. Problem jest obecnie taki, że znajomość angielskiego u dzieci wzrosła i „nasz” język, już nie jest taki „sekretny”.
Czas chyba odświeżyć niemiecki, bo obydwoje kiedy się go uczyliśmy. Z całym szacunkiem, ale węgierskiego, to ja się nie nauczę.
Co tu dużo mówić, nigdy nie miałam słuchu muzycznego, ani głębokiego, wibrującego głosu. Jednak brak tego talentu nie przeszkodził mi w nauczeniu się piosenek, które potrafię zaśpiewać nawet przez sen. Potrafię je nawet wymruczeć.
Odkryłam u siebie jeszcze jedną zdolność – umiem przekręcać słowa piosenek żeby brzmiały śmieszniej. Chyba minęłam się z powołaniem i była mi pisana kariera piosenkarki kabaretowej.
Chyba każdy rodzic odkrył u sobie zdolności logistyczne. Bo czym innym jest zapakowanie dzieci do auta wraz z ich przybytkiem (nie zapominając o niebieskim króliku) przejechanie z punktu A do B, z B do C, czasem z punktu C do B i z B do A – a i protokół zdawczo-odbiorczy na końcu się będzie zgadzał.
Choć czasem jedno z dzieci zaśnie na ostatnim zakręcie przed domem, to my i tak damy radę przenieść delikwenta bez budzenia, prosto do łóżka (trzymając w zębach niebieskiego królika). No kto tak potrafi? Bo ja tak.
Zawsze mi się wydawało, że jestem dobra w multitaskingu. Na lekcjach potrafiłam słuchać, jednocześnie rysować na końcu zeszytu i rozmawiać z koleżanką. To była wersja dla amatorów. Będąc rodzicem jestem w stanie gotować obiad, słuchać radia, odpowiadać na pytania ciekawskiego 6-latka z dziedziny paleontologii, odpisywać na smsa i wycierać umazany stół.
Mam wrażenie, że każdy mój zmysł potrafi przetwarzać bodźce oddzielnie. Brzmi jak moc superbohatera, prawda?
Wydaje mi się, że zanim miałam dzieci, to wszystko musiałam wpisywać do kalendarza. A teraz? Obudzona w środku nocy wymienię wszystkie pieski z Psiego Patrolu i nie zapomnę o Riderze, pamiętam o wizytach lekarskich, zebraniach w szkole i tym, żeby kupić cyrkiel. Oczywiście wspomagam się kalendarzem w telefonie, ale i tak naprawdę mam wszystko w głowie.
Współpraca reklamowa z firmą Herbapol Wrocław S.A., producentem Hederasalu
SkyShowtime już tu jest! Nie jesteśmy serwisem filmowym, ani nawet doradcą zarządzania domowym budżetem:) Nie będziemy się rozpisywać nad szczegółami oferty i jej trwania, ani ilością klatek na sekundę jaki oferuje subskrybentom platforma.
wpis zawiera linki afiliacyjne
Myśmy zaszaleli i robimy dla was pierwszy przegląd ich oferty. Naturalnie nie wszystkie seriale zdążyliśmy już obejrzeć – ale na kilka pozycji ostrzymy sobie zęby. A jak już je obejrzymy – będziemy ten wpis aktualizować.
IMDb 7,4
Tytuł oryginalny: Funny WomanIlość sezonów: 1Długość odcinka ok. 46 min
Serial powstał w oparciu o bestsellerową powieść Nicka Hornby’ego o tym samym tytule. Poznajcie Barbarę Parker – Miss Blackpool Belle, 1964. kobietę piękną i inteligentną. Kobietę, która przybyła podbić Londyn.
Wielka Brytania, lata 60-te. To wtedy rodzą się kariery Beatlesów, Monty Pythona, Jamesa Bonda. Rodzi się telewizja. Czy Barbara wywalczy sukces w tym zdominowanym przez mężczyzn świecie?
Funny Woman: ZWIASTUN
Tytuł oryginalny: The OfferIlość sezonów: 1Długość odcinka ok. 50 min
„I believe in America”. Tak zaczyna się Ojciec Chrzestny. Klasyk, który razem ze „Skazanymi na Shawshank” dzieli 1 miejsce na liście najlepszych filmów w historii kina (wg. IMDb)
Kto ma ochotę zobaczyć jak powstaje to wielkopomne dzieło Francisa Forda Coppoli – niech wskakuje na pokład. Wspomnieniami dzieli się z nami Albert Ruddy – hollywodzki producent. Pokazuje kulisy powstania filmu oraz jaki wpływ mieli prawdziwi mafiosi na jego powstanie.
The Offer: ZWIASTUN
Tytuł oryginalny: YellowstoneIlość sezonów: 5Długość odcinka ok. 45 min
Nawet jeśli nie jesteś fanem westernu, jeśli serial ma 8,7 na IMDb – musi stać za nim jakiś fenomen. I tak jest właśnie w przypadku Yellowstone. Mimo, że westerny jakoś ostatnio nie są w modzie, to jeśli podobała ci się np. Sukcesja – ten serial będzie dla ciebie.
Rodzina Duttonów posiada rozległe ziemie. Każdy ma na nie chrapkę. Ale dla farmera ziemia jest święta. Wydawałoby się, że taki plot fabularny był już wyeksploatowany a tymczasem okazuje się, że wielowymiarowość postaci, oddanie emocji ale i piękna natury to majstersztyk.
A jeśli się wkręcicie w ten klimat to uwaga – serial doczekał się już dwóch prequeli, które są oceniane jeszcze wyżej! „1883” z Samem Elliotem i „1923” z Harrisonem Fordem i Helen Mirren. Oba są również dostępne na platformie.
Yellowstone: ZWIASTUN
Tytuł oryginalny: Tulsa KingIlość sezonów: 1Długość odcinka ok. 40 min
Choć SkyShowtime klasyfikuje serial jako Dramat – bardziej chyba pasuje do niego słowo Dramedy. Sly Stallone jako wielkomiejski mafioso z Nowego Yorku, któego po 25 latach w więzieniu familia wysyła do prowincjonalnej Tulsy. Ale grany przez Stallone’a bohater Dwight Manfredi nie myśli rozkoszować się emeryturą i wraca do „biznesu”.
Serial twórcy Yellowstone, 1923, 1883… Dlatego na pewno damy mu szansę.
Tytuł oryginalny: ElementaryIlość sezonów: 6Długość odcinka ok. 43 min
Tego serialu pewnie nie muszę wam przedstawiać. Solidne 6 sezonów zagadek kryminalnych. Jeśli ktoś jest fanem Sherlocka Holmes’a, któremu akurat w tym koncepcie pomaga nie John a Joan Watson – znajdzie tu godziny rozrywki na długie zimowe wieczory.
Przemyślane i skomplikowane zagadki, do tego osadzone współcześnie. Gdyby Sherlock żył w naszych czasach – tak właśnie bym go sobie wyobrażał.
Elementary: ZWIASTUN
Tytuł oryginalny: HAPPYishIlość sezonów: 1Długość odcinka ok. 27 min
To serial, który na początku naszej przygody z serialami SkyShowtime będziemy chcieli spróbować. Recenzje są takie, że albo się go kocha albo nienawidzi. Nikt nie przechodzi obojętnie. Jest trochę satyrą na American Dream.
Mamy 44 latka, który od lat pracuje w branży reklamowej, którego nowymi szefami zostają millenialsi, którzy chcą żeby używał Twittera i któremu wcale się to nie podoba.
Ciekawi nas co wyniknie w tego zderzenia pokoleń, ale chyba nie będzie to epopeja na miarą Mad Men’a.
HAPPYish: ZWIASTUN
Tytuł oryginalny: The Good WifeIlość sezonów: 7Długość odcinka ok. 42 min
Żona idealna długo była naszym numerem jeden. Każdy sezon (a jest ich siedem) wciąga niesamowicie. Uwielbiam seriale o mocnych, niezależnych kobietach i ten właśnie taki jest. Wątek prawniczy mocno przewija się przez serial. W każdym odcinku przedstawiona jest zupełnie inna, wciągająca historia, a w tle przewijają się perypetie głównych bohaterów.
Żona idealna: ZWIASTUN
IMDb – 8,3
tytuł oryginalny: The Good Fightilość sezonów: 4długość odcinka: ok. 42 min
Jeśli oglądaliście „Żonę Idealną”, to znacie już Dianę Lockhard, współwłaścicielkę i partnerkę we wziętej kancelarii prawnej. Tym razem zatrudnia ona swoją chrześnicę i w wyniku zbiegu niefortunnych okoliczności traci wszystkie pieniądze. Zmuszona jest szukać alternatywnego zajęcia i zatrudnia się w kancelarii prowadzonej przez afroamerykańskich prawników.
Na SkyShowtime nie ma na razie wszystkich sezonów…
Sprawa idealna: ZWIASTUN
IMDb – 7,9
tytuł oryginalny: The Affairilość sezonów: 2 długość odcinka: ok. 56 min
Historia stara jak świat. Oto przykładny mąż i ojciec nagle zakochuje się do szaleństwa w kelnerce i wdaje się w płomienny romans, w czasie wakacji spędzanych nad morzem z rodziną. To mężatka, która straciła dziecko, daje się ponieść emocjom, mającym kompensować jej stratę. Oto żona, która się o wszystkim dowiaduje. A oto zrozpaczony mąż kelnerki, który ciągle ją kocha.
Serial pokazuje całą historię z perspektywy każdej z tych osób. Jeśli jesteście ciekawi, jak wygląda zdrada od środka i dlaczego to wszystko nie jest takie proste, koniecznie obejrzyjcie ten serial. Dla podkręcenia ciekawości powiem Wam, że życie tych ludzi jest pokazane aż do ich starości lub śmierci.
The Affair: ZWIASTUN
IMDb 8.1
tytuł oryginalny: New Amsterdamilość sezonów: 2długość odcinka: ok. 43 min
Serial o nowojorskim publicznym szpitalu New Amsterdam. Nowo mianowany dyrektor Max Goodwin – i imię i nazwisko znaczące:) – ma bezkompromisowe podejście do zarządzania… To wywołuje szereg perypetii. Bohaterzy są cudowni – są prawie jak lekarze z Leśnej Góry:) Twórcy ukazują idealny, wręcz utopijny świat publicznego szpitala, w którym prawie wszystko jest możliwe.
Nie czepiając się fabuły – to co lubię w tym serialu najbardziej, że inspiruje cię do kwestionowania wszelakich barier. No i oglądając go – automatycznie dostrajasz się do jego pozytywnego nastroju i wszystkich pytasz „How can I help?”
Szpital New Amsterdam: ZWIASTUN
Tytuł oryginalny: Top Gun: MaverickRok produkcji: 2022Długość: 2′ 10″
Choć jak pisałam we wpisie Najlepsze filmy 2022 Top Gun: Maverick to całkiem nie moja bajka, nie sposób go pominąć. Jak spojrzycie na listę najbardziej kasowych filmów wszechczasów – TUTAJ – to Maverick już dotarł na 12 miejsce! (Jest na niej tylko jeszcze jeden tytuł z tego roku – Avatar: Istota wody) – żaden inny tytuł nie dobił nawet to pierwszej 50ki.
Jasne, ten sukces jest mocno oparty na resentymencie do pierwszej części – ale Maverick to też kawał solidnego kina i nie sposób mu odmówić miejsca w tym zestawieniu.
Top Gun: Maverick: ZWIASTUN
No i powiem wam, że jeśli chodzi o filmy – to SkyShowtime ma dość sporą bibliotekę, ale na Mavericku kończy się moja lista polecajek jeśli chodzi o nowości… Za serwisem stoi kilka studiów filmowych i to na pewno się zmieni w przyszłości – ale na tę chwilę to trochę odgrzewane kotlety. Znajdziecie tu dużo klasyków i biblioteka będzie uzupełniana. Jest kilka serii – natomiast nawet one nie są kompletne – żeby wymienić choć kilka:
Zobaczmy więc jeszcze co serwis przygotował dla najmłodszych widzów:
IMDb 6,6
Tytuł oryginalny: Minions: The Rise of GruRok produkcji: 2022Długość: 1′ 27″
Na serwisie są dostępne 4 filmy z serii. Nie to żebym była jakąś fanką – natomiast Minionki wejście Gru było całkiem niedawno w kinach więc na pewno tym tytułem serwis będzie epatował w materiałach reklamowych:)
Minionki 2: Wejście Gru: ZWIASTUN
IMDb 6,8
Tytuł oryginalny: The Bad GuysRok produkcji: 2022Długość: 1′ 40″
Kiedy słyszę, że jest dużo nawiązań do Guy’a Ritchi’ego czy do Tarantino – to może faktycznie będzie idealny film, gdzie dzieci mają swoją rozrywką ale jest i coś dla widza dorosłego?
Film opowiada historię nawróconych notorycznych rozrabiaków – czy spodoba im się być dla odmiany po stronie dobra?
Pan Wilk i spółka. Bad Guys: ZWIASTUN
IMDb 5,6
Tytuł oryginalny: Curious George 2: Follow That Monkey!Rok produkcji: 2009Długość: 1′ 20″
Dla fanów serii Ciekawskiego Georga – 3 pełnometrażowe filmy i jeden świąteczny specjał.
Przygody ciekawskiej małpki zawdzięczamy małżeństwu H.A i Margret Ray’om, którzy tworzyli serię książeczek z jej przygodami jeszcze w latach 40-60 tych XX wieku – a które bawią do dziś. Od kiedy trafiła na duże ekrany – gwarantowała sukces. Pozbawiona przemocy, pogodna – nada się dla najmłodszych widzów.
Ciekawski George 2: ZWIASTUN
Tytuł oryginalny: RangoRok produkcji: 2011Długość: 1′ 47″
Klasyk, ale wciąż przez nas uwielbiany. Perypetie Rango na Dzikim Zachodzie pokazują poszukiwanie dla siebie miejsca na świecie.
Twórcom udaje się znaleźć balans by i dzieci zafascynowały się historią ale i by przemycić sporą dozę humoru, który będzie zrozumiały tylko dla dorosłych:)
Rango: ZWIASTUN
IMDb 7,5
Tytuł oryginalny: Kung Fu PandaRok produkcji: 2008Długość: 1′ 32″
Czytałam gdzieś, że Panda spędza kilkanaście godzin dziennie na jedzeniu – stąd chyba nazwa Pandemia:) Czy zwierzątko, które nie kojarzy nam się z najbardziej usportowionym pokona swojego wewnętrznego lenia i zostanie mistrzem Kung Fu?
Na pewno film, który zdobył miejsce w pierwszej setce najbardziej kasowych filmów w historii kinematografii zasługuje na obejrzenie.
Na platformie dostępne są 3 części!
Kung Fu Panda: ZWIASTUN
IMDb 6,9
Tytuł oryginalny: MadagascarRok produkcji: 2005Długość: 1′ 26″
Wyginam ciało śmiało, wyginam ciało śmiało – kojarzycie tę piosenkę? To właśnie na Madagaskar trafiają miejskie zwierzęta, pozbawione naturalnych instynktów, gdyż wcześniej były mieszkańcami wielkomiejskiego Zoo.
Muszą sobie poradzić w nowych całkowicie nowych okolicznościach, a tymczasem poznają lemura Juliana, samozwańczego króla wyspy. Jest bardzo zabawnie, także dla dorosłych.
Na SkyShowtime macie 3 części!
Madagaskar: ZWIASTUN
IMDb 6,7
Tytuł oryginalny: Over the HedgeRok produkcji: 2006Długość: 1′ 23″
To bajka, która dobrze wyjaśni dzieciom, co się dzieje ze zwierzętami, gdy na ich dotychczasowe siedliska wkraczają ludzie i wywracają do góry nogami cały ekosystem. Oto zwierzątka budzą się po zimie i okazuje się, że nic nie jest takie, jak było, gdy zapadali w sen.
Czy poradzą sobie w nowej rzeczywistości? Fajna opowiastka mogąca być przyczynkiem do rozmów o ekologii.
Skok przez płot: ZWIASTUN
Tytuł oryginalny: Spirit: Stallion of the CimarronRok produkcji: 2002Długość: 1′ 23″
Z jakiegoś powodu małe dziewczynki uwielbiają historie o koniach. Ta historia chwyci za serca wszystkie młode amazonki. Młody, dziki koń, zostaje schwytany. Ludzie próbują go okiełznać, jednak on za wszelką cenę chce wrócić na wolność.
Czy znajdzie się człowiek, któremu zaufa?
Mustang z Dzikiej Doliny: ZWIASTUN
IMDb – 6,5
tytuł oryginalny: Nanny McPheerok produkcji: 2005długość filmu: 1h 37 min
Do ojca z gromadką niesfornych dzieci trafia Niania, która ma zapanować nad chaosem. Początkowo dzieci nic sobie nie robią z kolejnej niani, jednak tym razem trafiła kosa na kamień i Niania McPhee wprowadzi porządek w tej rodzinie, co oczywiście nie spodoba się dzieciom. Do czasu.
Dużo zabawnych perypetii, ale także wzruszeń. Czasem zastanawiam się, czy potrzebuję takiej Niani, czy może sama już nią jestem?
Niania McPhee: ZWIASTUN
Wpis i listę naszych polecajek będziemy uzupełniać – w miarę jak SkyShowtime będzie uzupełniał swoję bibliotekę o nowości.
Jeśli jakieś tytuły przypadły ci do gustu i zdecydujesz się wykupić SkyShowtime będzie nam miło jeśli zrobisz to z tego linku TUTAJ, to parę groszy wpadnie na moje konto:)!
A ty co byś dodał do naszej listy?
Tu znajdziecie coś dla dorosłego widza – nasze najlepsze seriale Netflix, tu seriale Disney a tu Najlepsze seriale MAX
Tu łapcie naszę listę – najlepsze seriale TOP 100
Jaki zamysł towarzyszył producentom w trakcie projektowania takiego obuwia, jak radzi sobie stopa w butach barefoot i czy to dobry wybór dla wszystkich dzieci? Na te pytania postaram się odpowiedzieć w poniższym wpisie.
Od kilku lat na rynku oferującym obuwie dziecięce (i nie tylko dziecięce) pojawia się coraz więcej marek proponujących buty typu „barefoot” – ta zbitka wyrazowa oznacza nic innego jak bose stopy. Stoją one w kontrze do równie dużej ilości butów “profilaktycznych”, ortopedycznych i innych mających uchronić dzieci przed ewentualnymi wadami stóp.
Po sieci krąży zdjęcie, które dokładnie pokazuje, jaka jest różnica
But granatowy – standardowa szerokość pokazuje, jak ściśnięte są paluszki w bucie i but biały: barefoot
(jeżeli znacie autora tego zdjęcia, proszę podeślijcie mi)
Podstawowa idea jaka przyświeca producentom takich butów to jak najmniejsza ingerencja w naturalny cykl chodu dziecka, które chodzi boso. Stopa ma mieć miejsce na swobodne ruchy we wszystkich płaszczyznach. W tym miejscu warto przypomnieć, że ruch stopy odbywa się w trzech płaszczyznach:
Wszystkie ruchy opisane powyżej składają się na trójpłaszczyznowe ruchy supinacji i pronacji stóp, które występują podczas naturalnego cyklu chodu na boso. Policzmy lub wyobraźmy sobie mnogość ruchów, które opisałam w powyższym akapicie, a później spróbujmy tą mnogość zapakować w but narciarski. Tak mniej więcej wygląda stopień swobody ruchu stopy włożonej w klasyczne, z reguły sztywne buty dla dzieci.
Prawidłowy rozwój stopy dziecka opisałam we wpisie “Stopa Dziecka” do którego lektury serdecznie odsyłam, poniżej chciałabym zwrócić uwagę na kilka dodatkowych aspektów, ważnych ze względu na wpływ jaki ma ustawienie stopy na całe ciało.
Podczas prawidłowej, trójpłaszczyznowej pracy stóp w całym cyklu chodu zaangażowane są liczne mięśnie stopy, podudzia, uda, miednicy a także wyżej: brzucha i tułowia. Ciężki, sztywny but będzie powodował zmianę pracy całego łańcucha biokinematycznego kończyny dolnej, a co za tym idzie wyżej – również tułowia.
W ramach eksperymentu proponuje pochodzić chwilę we wspomnianych wcześniej butach narciarskich, lub chociaż cięższych zimowych traperach – da to dobre poczucie tego jak pracuje stopa i ciało w sztywnych butach.
Porównujemy jak dziecko chodzi boso, a jak w wybranych butach – różnica powinna być jak najmniejsza.
Dodatkowym argumentem idącym za wyborem tego typu obuwia jest bodźcowanie sensoryczne stóp. Stopa ma ponad milion receptorów czucia powierzchownego, które odpowiedzialne jest za odbiór wrażeń czuciowych z podeszwy stopy.
W trakcie chodu po różnych podłożach układ nerwowy odbiera sygnały z powierzchni po której stąpa dziecko, ucząc się w ten sposób dostosowania reakcji równoważnych i posturalnych w odpowiedzi na różnorodne bodźce.
Możemy sobie tylko wyobrazić jak ograniczony będzie dopływ tych informacji do mózgu dziecka w sztywnym bucie z grubą podeszwą.
Autorką wpisu jest Karolina Bojdo, fizjoterapeutka neurorozwojową, terapeutka Integracji Sensorycznej, ręki, trójpłaszczyznowej terapii wad stóp.
Prowadzi gabinet fizjoterapii dziecięcej w Katowicach, współpracuje z lokalnymi centrami rehabilitacji oraz przychodniami wielospecjalistycznymi. Zajmuje się diagnozą i terapią dzieci oraz dorosłych. Na swoim profilu na instagramie oraz Facebooku dzieli się z obserwującymi informacjami na temat fizjoterapiiziecięcej oraz stomatologicznej:
https://www.facebook.com/fizjobojdo
We wrześniu kiedy robiłam przegląd Kapcie do szkoły, kupiłam Julkowi właśnie barefoot i jestem z nich bardzo zadowolona. Są bardzo wygodne, jakość jest świetna. Po kilku miesiącach nadal wyglądają jak nowe. Mamy dokładnie ten model:
Buty Barefoot KLIK
A tu zobaczcie najnowszy wpis Kapcie do przedszkola i szkoły – przegląd miękkich modeli
a tu Buty na wiosnę dla dzieci
A jeżeli szukasz inspiracji na wyprawkę szkolną tutaj łap przegląd Plecak do szkoły 2025, tu Wyprawka szkolna 2025 a tu najlepsze Lunchboxy i bidony
Mamy dziś dla ciebie nasze subiektywne podsumowanie – Najlepsze filmy 2022. Co koniecznie trzeba nadrobić – ale też, na co naszym zdaniem… szkoda życia:) Część z tych tytułów – światowe premiery mogła mieć już w 2021 – ale do nas dotarły z opóźnieniem, a z kolei niektóre filmy 2022 docierają już w 2023.
A teraz już bezpośrednio przechodzimy do naszej listy:
klikając w zdjęcie – przeniesiesz się do zwiastuna.
co poniektóre linki w tym poście to linki afiliacyjne
Tytuł oryginalny: Triangle of SadnessRok produkcji: 2022Długość: 2′ 27″
Jeśli zdarzyłoby ci się zostać rozbitkiem i trafić na bezludną wyspę – ale na telefonie zanim padnie bateria masz czas obejrzeć z naszej listy najlepszych filmów 2022 – tylko jeden tytuł – niech to będzie „W trójkącie”!
Jest to Kino przez duże „K”. Czarna komedia. Wspaniała satyra na tak wiele aspektów otaczającego nas świata. Nie dajcie się zwieść tytułowi. Ja wiem, że pewnie nie było łatwo sensownie przetłumaczyć „Triangle od sadness”, natomiast w języku polskim ten „trójkąt” ma podtekst seksualny – a tu chodzi absolutnie coś innego: skłonną do zmarszczek przestrzeń między brwiami. Miejsce, które póki nie wypełnione botoksem, może pokazywać w których momentach twórcy filmu, skłonili nas nie tylko do śmiechu ale i do głębszej refleksji
Do obejrzenia w tej chwili w kinach.
IMDb 7,3
Tytuł oryginalny: Bullet TrainRok produkcji: 2022Długość: 2′ 7″
Przyznam, że nie przepadam za filmami tego typu i przyciągnął mnie do niego tylko Brad Pitt, dla którego mam cieplutkie miejsce w moim serduszku. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że Bullet Train to taka wspaniała rozrywka! Jeśli podobały ci się takie filmy jak „Przekręt” (Snatch) albo „Porachunki” (Lock, Stock and Two Smoking Barrels) – to gwarantuje ci świetną zabawę. Film jest inteligentnie przegadany, naszpikowany żarcikami i smaczkami.
Zdradzę tylko jeszcze, że jest to dla ciebie lektura obowiązkowa jeśli twoje dzieci lubią bajkę „Tomek i przyjaciele”…
Tytuł oryginalny: Film balkonowyRok produkcji: 2021Długość: 1′ 40″
„Paweł Łoziński przygląda się przechodniom ze swojego balkonu.” – tak brzmiał opis na Filmwebie.
Zachęceni pozytywnymi opiniami włączyliśmy Film balkonowy. Na początku forma wydawała nam się niemożliwa do przyjęcia, a po chwili weszliśmy w świat bohaterów. W krótkich wymianach słów jest cała gama emocji i szybko nawiązujemy więź z postaciami, którzy przechodzą pod balkonem Łozińskiego. Aż trudno uwierzyć, że jest to dokument. Na koniec filmu zostaje jedynie refleksja – cytując jedną bohaterkę:
„Jaki jest sens życia? Życie”
Warto zobaczyć
Do obejrzenia TUTAJ
Tytuł oryginalny: C’mon C’monRok produkcji: 2021Długość: 1′ 49″
Kameralny i niezwykle poruszający film o wrażliwości. O tym, jak ważna jest zwykła rozmowa między dorosłymi i dziećmi. Ale wiem, że ogrom uważności skierowanej na dziecko może niektórych przytłoczyć albo… odblokować jakąś blokadę.
Warto zobaczyć!
Tytuł oryginalny: Verdens verste menneskeRok produkcji: 2021Długość: 2′ 8″
Czy ten film jest zwierciadłem obecnego stylu życia wielu ludzi? Tego nie wiem, ale „Najgorszy człowiek na świecie” sprawił, że przez tydzień po obejrzeniu zastanawiałam się nad wyborami bohaterki.
Trier zabierze Was w podróż po ludzkiej bezdecyzyjności i poszukiwaniu szczęścia. W tym filmie nic nie jest czarne, ani białe.
Tytuł oryginalny: The SwimmersRok produkcji: 2022Długość: 2′ 14″
Poruszający film – oparty na prawdziwej historii dwóch syryjskich pływaczek. Jest to opowieść, w której poznajemy dwie siostry Yusry i Sarah, które uciekają z owładniętej wojną Syrii. Podróż jest bardzo ryzykowana, ale niezwykle ważna – to droga do wolności i spełnienia marzeń.
Historia jest bardzo poruszająca i zostaje w głowie na długo. Warto obejrzeć.
Tytuł oryginalny: CODARok produkcji: 2021Długość: 1′ 51″
Sam tytuł to akronim: child od deaf adult (CODA), czyli dziecko osoby głuchej. Główna bohaterka Ruby jest właśnie tytułową CODĄ – od urodzenia porusza się między językiem migowym, a fonicznym żyje pomiędzy ciszą, a dźwiękiem. Jest jedyną słyszącą osobą w rodzinie, a przez to łącznikiem ze światem.
Kiedy rodzinna firma jest zagrożona musi przezwyciężyć swoje lęki i stawić im czoła.
Tytuł oryginalny: The FatherRok produkcji: 2020Długość: 1′ 37″
Jest to absolutnie przejmujący film o miłości i przemijaniu. Doskonała gra aktorska Olivii Coleman i Anthonego Hopkinksa sprawia, że film porusza od pierwszych kadrów.
Śledząc losy głównych bohaterów mamy wrażenie, że uczestniczymy w intymnej drodze starzenia się i przemijania. Warto obejrzeć!
Tytuł oryginalny: ElvisRok produkcji: 2022Długość: 2′ 39″
Na początku trudno było mi się dostosować do formy tego filmu, która przypomina jeden długi, migoczący teledysk. Ale po chwili wciągnął mnie ten świat i mogę po polecić.
Natomiast jeśli oczekujesz od „Elvisa”, wnikliwie opowiedzianej historii – tu jej nie dostaniesz. Wiele aspektów pokazane jest dosłownie symbolicznie bądź bardzo pobieżnie. Ja sama oczekiwałam od tego filmu czegoś więcej.
Jest to bardziej historia granego przez Toma Hanksa – managera Elvisa.
Jeśli chodzi o najlepsze filmy 2022 to mimo, że to całkiem nie moja bajka, nie sposób pominąć Top Guna. Jak spojrzycie na listę najbardziej kasowych filmów wszechczasów – TUTAJ – to Maverick już dotarł na 12 miejsce! (Jest na niej tylko jeszcze jeden tytuł z tego roku – Avatar: Istota wody) – żaden inny tytuł nie dobił nawet to pierwszej 50ki.
Tytuł oryginalny: Everything Everywhere All at OnceRok produkcji: 2022Długość: 2′ 19″
Fabułę tego filmy albo pokochasz albo znienawidzisz. Chyba nie da się przejść obojętnie obok palców parówek… Daniel ostatnio namiętnie ogląda wszelkie filmy na youtubie, w których występuje Andrzej Dragan – i próbuje się wgryzać w choćby próbę zrozumienia co niesie ze sobą teoria kwantowa.
Może się więc kiedyś okazać, że tak naprawdę „Wszystko wszędzie naraz” nie jest do końca dziką fantazją twórców, ale że może mieć dużo więcej zakotwiczenia w nauce niż godzimy się na dziś akceptować.
Może się kiedyś okazać, że będzie to taki nowy „Matrix”
IMDb 7,1
Tytuł oryginalny: Wrath of ManRok produkcji: 2021Długość: 1′ 59″
No a tu dochodzimy do pierwszego filmu, który absolutnie polecam ominąć szerokim łukiem! Guy Ritchi to postać, którą uwielbiamy. Stworzył klasyki – niektóre z udziałem Jasona Stathama – więc może nasze oczekiwania były ustawione 5 poziomów za wysoko.
W tym filmie wiadomo kto zabije, wiadomo kogo zabije, no i właściwie wiadomo kiedy zabije (bo przed końcem filmu musi:)) Fabuła się nie trzyma kupy – nie chcę się pastwić – jak lubisz klimat filmów Guya Ritchi – lepiej obejrzyj Bullet Train:)
Tytuł oryginalny: Dune: Part OneRok produkcji: 2021Długość: 2′ 35″
Wszyscy fani twórczości Franka Herberta zdają sobie sprawę jak bardzo próba ekranizacji Diuny jest porywaniem się z motyką słońce! Natomiast z wszystkich dotychczasowych prób to właśnie ta najbardziej mnie urzeka!
Dzięki temu, że z góry wiemy nie skończy się na 1 filmie – można się było skupić na zbudowaniu całego wiarygodnego świata. Udaje się też opowiadać historię rodu Atrydów. Jasne – fanów książki nie da się do końca zaspokoić, nie da się oddać całej głębi – natomiast tę ekranizację uznaję za udaną i czekam na więcej.
Tytuł oryginalny: King RichardRok produkcji: 2021Długość: 2′ 24″
Na fali mojego zainteresowania tenisem włączyłam film o siostrach Wiliams i ich sławnym ojcu, który stworzył gwiazdy tenisa. Ogląda się go bardzo dobrze, wręcz mamy wrażenie, że jest jak bajka. Czy tak było naprawdę?
No nie, i tu mam zgrzyt. Historia ukazana w filmie jest tylko urywkiem i niejako hołdem dla ojca sławnych tenisistek. A jaka jest prawda – dowiemy się pewnie za kilkadziesiąt lat.
IMDb 5,8
Tytuł oryginalny: Noc w przedszkoluRok produkcji: 2022Długość: 1′ 36″
Nie było jakiegoś wysypu wybitnych polskich filmów w 2022, a i „Noc w przedszkolu” powiedzmy swoją nota na IMDb nie powala. Ja za to wam go polecam!
Rodzice, którzy mają dzieci w różnego rodzaju placówkach edukacyjnych – będą mieli niezły ubaw. Sami wiecie jak abstrakcyjne, odjechane, frustrujące, czasem ocierające się o horrory mogą się zdarzać spotkania z rodzicami innych dzieci z naszej szkoły/przedszkola.
Nigdy nie wiem czy bardziej abstrakcyjne są te spotkania – czy jednak walne zebrania w spółdzielniach mieszkaniowych…
W każdym razie jak macie wolniejszy wieczór – polecam.
Tytuł oryginalny: Glass OnionRok produkcji: 2022Długość: 2′ 19″
Glass Onion z kolei mocno polecam. Nie porównuj go do „Na noże” – po prostu rozsiądź się wygodnie i ogrzej kości w gorącym greckim słońcu w środku tej zimy. Jeśli od początku odpuścisz porównywanie do Agathy Christie – możesz się przyzwoicie bawić. Nie jest też wcale wbrew pozorom sensem filmu – stojąca w jej sercu zagadka kryminalna.
Plejada aktorów, reprezentujących różne środowiska – tuz biznesu, polityk, naukowiec, aktorka, influencer… I wszyscy oni dostarczają tony materiału, który twórcy zamieniają na satyrę.
Jeśli skupisz się na satyrze – gwarantuję, że film ci się spodoba.
Tytuł oryginalny: The MenuRok produkcji: 2022Długość: 1′ 47″
Ten film to uczta dla oczu!
Nie róbcie researchu, nie szukajcie wcześniej opisu fabuły, po prostu włączcie TV i posmakujcie Menu.
Ten film na początku wyda się wam czym innym, a po chwili czymś innym a po chwili jeszcze czymś innym….
I to chyba jest doskonały przepis na wysmakowany filmowy kąsek.
Tylko jak już obejrzycie Menu – bo rozmowa zawiera spoilery – polecam wam super analizę nie ze strony krytyków filmowych ale z punktu widzenia ludzi z branży gastro/sommelier – tu super rozmowa na YouTube ALE WINO!
IMDb 6,1
Tytuł oryginalny: AmsterdamRok produkcji: 2022Długość: 2′ 14″
I na koniec jeszcze jedna pozycja której nie polecam:) Mam problem z tym filmem, bo wydawałoby się, że ma wszystko! Aktorzy naprawdę z górnej półki, cudowna sfera wizualna, kolory, kostiumy etc. Klimat epoki oddany, fajna muzyczka – no po prostu jak analizować każdy jeden z elementów – wszystko jest na miejscu!
Ale nie da się tego oglądać… próbowaliśmy do końca obejrzeć, żeby się upewnić, czy może zaraz coś się stanie i odmieni nasze zdanie – ale się nie zdarzyło:) oszczędźcie sobie.
Po prostu w pewnym momencie jak już narrator ci łopatologicznie tłumaczy to co i tak wszystko właśnie zobaczyłeś to już się robi za dużo…
A twoim zdaniem jakie były najlepsze filmy 2022?
A tu łapcie nasze rekomendacje – Najlepsze seriale 2023
Tu łapcie SkyShowtime TOP 20 z naszymi polecajkami a tu Disney dla dzieci
Tu znajdziecie odpowiedź Jak wprowadzać dzieci w świat bajek
a jak już je wprowadzicie zapraszam po Najlepsze bajki na Netflix a tu wpis w którym znajdziecie najlepsze bajki edukacyjne, dostępne też poza Netflixem
Nudne lekcje historii, akademie, martyrologia, smutek, powaga – tak często wygląda nauka patriotyzmu. Tak wyglądała za naszych czasów i tak to wygląda nadal, chociaż widać pierwsze oznaki zmian. A przecież bycie patriotą to radość i duma ze swojego miejsca na ziemi i ludzi, tworzących naszą wspólnotę! To nie tylko smutne i dramatyczne historie, o których trzeba oczywiście pamiętać, ale to także inspirujące postaci. To one łamiąc tabu, zasady i idąc pod prąd, zmieniały świat, wbrew wszystkiemu. Jakim cudem mogą być one nudne!
Jak wiecie promowanie czytelnictwa jest jednym z najważniejszych celów misji nebule.pl, dlatego wyszukuję dla Was najwartościowsze książki dla dzieci. Post sponsorowany jest przez Fundację State of Poland. To dzięki nim ta perełka trafiła w moje ręce.
Książka, którą chcę Wam dziś polecić, to właśnie wyciągnięcie tych wielkich ludzi z patosu, chwały i ściągnięcie ich z piedestału.
Tu nazywa się ich Genialnymi Hultajami! Bo właśnie tacy byli! Nie bali się płynąć pod prąd. Spojrzenie na ich życie i ich dokonania przebiega tu w mniej pompatyczny sposób. O jakiej książce mówię?
Książkę wydała Fundacja State of Poland, która promuje polskość w nowoczesnej formule. Piękna, innowacyjna, ciekawa, inspirująca – taka jest Polska i taką ją warto pokazywać dzieciom. Będą dumne, że są Polakami! Nie smutne i przygnębione trudną historią, ale jej świadome i jednocześnie dumne z tego, do czego jako naród doszliśmy.
Książka „Jak zostać genialnym hultajem?” opowiada o wielkich postaciach historycznych, ale w niebanalny sposób. Pokazuje, że łamiąc zasady, wierzyli w swoją sprawę. Nie zawsze byli rozumiani, czasem ponosili konsekwencje swojego uporu i przekonań, ale ich osobowość i dokonania odcisnęły piętno na historii Polski, a często także i świata.
To książka dla młodzieży, w której żyłach, jak wiadomo, płynie naturalny opór przed tym, co jest im narzucane i chęć zmian. To właśnie ta siła pcha świat do przodu i myślę, że warto ją budzić i umacniać w młodych ludziach, pokazując im innych wielkich ludzi, którzy podążali za swoimi przekonaniami.
Tym, co przyciąga do lektury, jest bardzo konkretnie napisana historia każdej z przedstawianych postaci. Jak w przypadku Marii Skłodowskiej-Curie, gdzie w zaledwie kilkunastu zdaniach jest zawarta krótka historia żołnierza z frontu I wojny światowej, któremu Maria robi prześwietlenie samochodem-rentgenem. Sama ten samochód prowadziła, zdobywając prawo jazdy, co jak wiadomo, w owych czasach nie było powszechne, a raczej uważane za dziwactwo.
Do tego kilka konkretów o tym, w czym jeszcze Polka była pierwsza na świecie.
Występują tu jednak nie tylko postacie powszechnie znane, ale też te, których same/mi możecie nie znać. Dla mnie odkryciem był Henryk Arctowski, który był jednym z pierwszych, badających wpływ zmiany klimatu na życie ludzi.
A takich postaci, o których warto choćby usłyszeć, jest znacznie więcej!
Są też niespodzianki. Jedną z nich Wam zdradzę. Ciekawa jestem, czy wiecie, że Max Factor to naprawdę Maksymilan Faktorowicz? Tak, Polak! To on na potrzeby filmu stworzył kosmetyki, jaki dziś znamy i stał się ikoną przemysłu kosmetycznego.
Być może zastanawiacie się, czy książka ta przyciągnie dzieciaki. Jej formuła jest taka, że czytając książkę, czujesz się jakbyś przeglądała Internet. Jest bardzo wiele postaci, opisanych bardzo treściwie, a każda historia zawiera elementy anegdotyczne, co sprawia, że te kilkanaście zdań czyta się jednym tchem. I można scrollować dalej. Znaczy, przerzucać kolejne kartki książki😉.
Jest to zaprzeczenie czytania nudnych streszczeń biografii. Tutaj autorzy włączają czytelnika w wydarzenia i pokazują, jakie „maniany” odstawiali wielcy ludzie. No hultaje, choć genialni😊.
Wszystkie postaci zostały uszeregowane chronologicznie, zgodnie z czasami, w jakich żyły. Aż do dnia dzisiejszego. Ostatnią z nich jest, ktoś, kogo dobrze znacie. I kochacie.
Jego/jej historia się dopiero tworzy.
Ta książka jest inspiracją dla dzieci, by wiedziały, że ich geniusz tkwi w nich samych i nie bały się sięgać dalej – tam, gdzie wzrok nie sięga. Historie tych ludzi pokazują, że geniusz idzie w parze z uporem i pracą.
Możecie tą książkę podarować starszym dzieciom i młodzieży. Gwarantuję, że jest świetnym początkiem do fajnych rozmów o życiu i przyszłości, a także o historii i tym, jak kształtował się świat, zanim stał się taki, jak jest obecnie. To idealne narzędzie do inicjowania ciekawych rozmów.
„Jak zostać genialnym hultajem?” możecie kupić: TUTAJ
Listopad już przeleciał, a święta coraz bliżej. Grudniowy, intensywny czas już się zaczął. Lista świątecznych obowiązków i przyjemności czeka spisana, a ja zaczynam czuć ten klimat. Zapach pomarańczy, czerwone dodatki i dużo światełek – tak zapowiada się ten miesiąc.
Żeby zaoszczędzić Wam wielu godzin poświęconych na poszukiwania prezentów przygotowałam Wam ten wpis. W tym materiale sponsorowanym przez Amazon.pl pokażę Wam listę 10 zabawek, które wybrało jury w plebiscycie „Top 10 zabawek 2022”.
W trakcie obrad jury składające się z ekspertów w dziedzinie psychologii dziecięcej, edukacji, rodziców oraz oczywiście dzieci wybrało 10 najlepszych zabawek dostępnych na Amazon.pl.
W jury zasiedli Marcin Paks, nauczyciel i wychowawca, a jednocześnie przewodniczący jury; Joanna Koroniewska, aktorka telewizyjna i teatralna, mama dwóch córek; Tomasz Rożek, popularyzator nauki i dziennikarz popularno-naukowy; Maria Rotkiel, psycholożka i certyfikowana terapeutka CBT oraz Marta Florkiewicz-Borkowska, wychowawczyni wyróżniona tytułem Nauczyciela Roku 2017.
Przyznajcie, że kategorie są bardzo ciekawe, a sam plebiscyt inspiruje rodziców do świadomego wyboru zabawek w sezonie świątecznym. Znajdziecie je na Amazon.pl, gdzie oprócz zabawek z TOP 10 są dostępne ciekawe pomysły na upominki dla dzieci i dorosłych. Jest tam również internetowa wyszukiwarka prezentów:
Świąteczny Niezbędnik pomaga łatwo odnaleźć prezenty dla osób w każdym wieku.
Jeśli macie Amazon Prime, to możecie skorzystać z darmowej i szybkiej dostawy bez minimalnej kwoty zamówienia, nawet na następny dzień, oraz z ciekawych okazji. A do tego macie dostęp do nagradzanych filmów, seriali, programów na Amazon Prime Video oraz do gier.
Przetestowaliśmy większość i wiemy, co warto sprezentować dzieciom pod choinkę.
Puzzle z tej serii to niezła łamigłówka, a do tego świetny trening koncentracji, doskonalenie umiejętności manualnych i percepcji wzrokowej. Kocham układać puzzle i myślę, że to genialny pomysł na spędzenie rodzinnego czasu przy choince.
Puzzle Trefl Eye-Spy skrywają na przedstawionej ilustracji wiele zabawnych historii i elementów. Podczas ich układania czerpiesz przyjemność nie tylko z dokładania każdego puzzla, ale również z odkrywania kolejnych detali ukrytych na obrazku.
Kochamy planszówki i sporo w nie gramy. Jeżeli jakimś cudem nie znacie tej gry, to macie prezent z głowy. Ta gra familijna jest idealna na długie wieczory z dziećmi przy zimowej herbatce.
Zasady są proste, a sama rozgrywka pasjonująca i ciekawa. Dodam jeszcze od siebie, że „Wsiąść do pociągu” to gra, która wciągnie 6-latka, 46- latka i 76- latka, więc jest idealna na prezent świąteczny.
A to jest coś, co bardzo chciał dostać mój 6-latek. Kule rzucone o dywan otwierają się i ujawniają swoją ukrytą moc. Pakiet startowy ma wszystko, co jest potrzebne do gry. Możecie się też zmierzyć z innymi i wykorzystać kartę bramy.
Bakugany to nieduże zabawki, które można schować do kieszeni i zabrać ze sobą.
Mam w domu ogromną fankę Harrego Pottera i przyznam, że interaktywna Hedwiga to prawdziwy HIT. Reaguje na dotyk, na głos i zachowuje się jak humorzasty ptak.
Hedwiga obraca głowę jak prawdziwa sowa, macha skrzydłami i porusza dziobem! Pohukuje, grucha i gryzie cię w palec, kiedy jest szczęśliwa. W zestawie jest też list, który Hedwiga trzyma w dziobie, i grzebyk do czesania.
Hedwiga dostępna TUTAJ
Klocki LEGO to świąteczny pewniak – każdy to przyzna. W tej kategorii jury wybrało ten zestaw z konikami i przyczepą. Zestaw jest bardzo szczegółowy i złożenie zajmuje sporo czasu – akurat na spokojne, zimowe wieczory.
Wszystkie zabawki, które znalazły się w TOP 10 możecie zobaczyć pod tym linkiem KLIK– oczywiście są dostępne na Amazon.pl
Wśród nich jest też Barbie, Kamper 3 W 1 Zestaw Do Zabawy z akcesoriami, który otrzymał specjalne wyróżnienie jury. Przyznam się Wam do czegoś! Marzyłam o takim jak byłam dzieckiem. Wiele razy pisałam w liście do Świętego Mikołaja, że chciałabym taki dostać.
Niestety czasy były inne i się nie doczekałam.
Moje dzieci już wyrosły z Barbie – dlatego mam do Was pytanie: Czy ktoś z Was może robi Szlachetną Paczkę i w liście znaleźliście Auto Barbie? Jeżeli tak – proszę odezwijcie się do mnie na kontakt@nebule.pl – przekażę to auto z wielką radością.
Jak widzicie na Amazon.pl możecie znaleźć mnóstwo pomysłów na prezenty dla dzieci i dorosłych, które są w dobrych cenach i szybko do Was dotrą. To idealne miejsce, gdzie możecie kupić bez wysiłku upominki dla swoich bliskich.
Doprawdy nie wiem, jak doszło do tego, że seria „Magiczne drzewo” jeszcze nie pojawiła się w moich polecajkach! W moje ręce wpadł właśnie 12. tom tej fantastycznej serii Andrzeja Maleszka – „Geniusz” i powiem Wam, że jest to absolutnie niezwykła książka. Dzieciaki już po przeczytaniu pierwszej strony całkowicie zostały przez nią pochłonięte!
Dobrze wiecie, że promowanie czytelnictwa jest w sercu misji nebule.pl – a takie współprace jak ta z Wydawnictwem Znak Emotikon wprost kochamy!
Ta książka to poważna konkurencja dla wszelkich gier, filmów i innych aktywności na urządzeniach, które obecnie tak pochłaniają dzieci.
A gdy dowiedziały się, ile tomów mają do przeczytania, radość była tym większa! Aż 12! Wszystkie się ze sobą łączą ogólną fabułą, ale można czytać każdy osobno, bez konieczności zachowania kolejności, gdyż każda książka to nowa opowieść, choć z tymi samymi bohaterami.
U nas przygoda z „Magicznym drzewem” rozpoczęła się od tomu 12, który właśnie wszedł do sprzedaży!
Jeśli Wasze dzieci jeszcze nie są miłośnikami książek, a chciałybyście/chcielibyście zachęcić je do czytania, „Geniusz” to game changer! Jest tak wciągająca, że to wręcz nie do wiary! I to już od pierwszej strony.
Cała przygoda zaczyna się od potężnej, kilkudniowej burzy, w wyniku której dąb rażony piorunem zyskuje magiczne moce. Drzewo zostaje ścięte i przerobione na różne przedmioty, w tym w Magiczne Krzesło, które gra główne skrzypce w pierwszej części serii.
Ja jednak powiem Wam trochę więcej o 12 tomie, który z przyjemnością przeczytaliśmy wszyscy!
Wszystko zaczyna się od… sprawdzianu z lektur. Tak, tak! Blubek nie przeczytał żadnej z nich i grozi mu przeniesienie do innej szkoły, czemu Kuki – jego przyjaciel – chce zapobiec.
Wracając do fabuły😊. Wszystko zmienia pojawienie się w szkolnej bibliotece magicznej szafy, która zmienia książki w ciasta i ciastka! Pochłanianie książek nabiera nowego znaczenia, gdy stają się one ciachoksiążkami. Chłopcom szybko przychodzi do głowy, że zjadając ciachoksiążki będą geniuszami!
Ostatecznie tylko Blubek staje się geniuszem, bo Kuki ma alergię na niektóre składniki słodyczy. Blubek postanawia zarobić na swoim geniuszu, sprzedając pomysł na swój własny, genialny wynalazek. Jak można się domyśleć, nie wszystko idzie tak, jak trzeba.
Blubek jako geniusz-milioner wcale nie jest szczęśliwy, mieszkając w pięknym apartamencie i tworząc wynalazki, bez kontaktu z Kukim, Gabi i gadającym psem (tak, tak). Ale od czego są przyjaciele? Niestety okazuje się, że sprawy mają się jeszcze gorzej, gdy Blubek wynajduje coś, co może zniszczyć pół świata.
Ogromne źródło energii, które jest większe niż energia atomowa.Plusem jest to, że Blubek nikomu nie zdradził wzoru na nią. Minusem, że teraz wszyscy chcą go porwać i zmusić do jego wyjawienia.
Więcej szczegółów fabuły nie zdradzę😊. Dodam tylko, że zwrotów akcji jest tu tyle, że każda strona obfituje w zaskakujące wydarzenia. Jest też mnóstwo humoru.
Czego tu nie ma! No dobra, zdradzę Wam coś jeszcze😉. Dzieci w pewnym momencie zamieniają się w… dorosłych. Plot twisty to jest coś, co autor serii – Andrzej Maleszka – tworzy z wielką lekkością.
Przy takim tempie wydarzeń nie da się nudzić! I to właśnie powiedziała Lila, że tą książkę czyta się tak, jakby oglądało się film. Podobne do niej zdanie ma wiele dzieci, które wciągnął wir wydarzeń „Magicznego drzewa”. Co więcej, taki klimat wprowadzają ilustracje filmowe, które jeszcze bardziej wciągają w atmosferę wydarzeń.
Jeśli więc jeszcze nie udało Wam się zarazić dzieci czytelnictwem, to „Magiczne drzewo” może okazać się tą książką, która pokaże im, że czytanie to świetna forma rozrywki i może wciągać tak samo, jak filmy czy gry. Idealna na prezent nie tylko pod choinkę😊.
Możecie ją nabyć np. TUTAJ
a tu macie inną ciekawą pozycję z od Znaku – znacie Prequel Kubusia Puchatka?