Pierniczki świąteczne z dziećmi – kreatywne pomysły na ozdabianie

Pierniczki świąteczne to główny punkt naszych przygotowań do świąt. Każdy z nas czeka cały rok żeby znów móc poczuć ten niepowtarzalny zapach w kuchni. W tym roku pierwsze pierniczki świąteczne już zawisły na choince, ale wcale nie jest powiedziane, że nie będziemy ich dorabiać.

My zawsze korzystamy z tego przepisu i wychodzą przepyszne. Najpierw są lekko twarde, a po zamknięciu w pudełku miękną.

Pierniczki świąteczne – przepis

Składniki:

  • 500 g mąki
  • 2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka mielonego cynamonu
  • 1 łyżeczka mielonego imbiru
  • 1-2 łyżeczki  przyprawy korzennej
  • 100-110 g masła
  • 150 g cukru trzcinowego
  • 200 ml syropu z agawy
  • szczypta soli

Wykonanie:

  1. W garnuszku o grubym dnie rozpuść masło, dodaj cukier, syrop z agawy oraz przyprawy: cynamon imbir i przyprawę korzenną. Lekko podgrzej i wymieszaj, by cukier się rozpuścił. Odstaw do ostygnięcia.
  2. W misce wymieszaj mąkę, sól i sodę. Dodaj schłodzone masło z cukrem i przyprawami. Zagnieć ciasto. Owiń je folią i włóż do lodówki na 30 min.
  3. Piekarnik nagrzej do 180 st.
  4. Na stolnicy wysypanej mąką rozwałkuj ciasto na grubość 5 mm i foremką wycinaj ciastka. Ułóż je na blaszce wyłożonej pergaminem.
  5. Piecz ok 10-15 min, aż będą rumiane.

Trochę bałaganu jest nawet wskazane:)

Dziś pokażę Wam nasze ulubione sposoby na dekorowanie.

Pierniczki z szybką

Jeżeli chcecie spróbować czegoś nowego, to może spodoba się Wam ten pomysł. Potrzebujecie do niego cukierków – landrynek. Oddzielamy kolory i wkładamy landrynki do woreczków. Następnie stukamy młotkiem, tak żeby landrynki mocno się pokruszyły. Potrzebujemy też foremkę, która wytnie dziurkę już  w gotowym pierniku.

Ja kupuję takie specjalne, które mają mniejszy środek (w tym roku kupiłam takie KLIK), ale równie dobrze możemy wyciąć otwór np. kieliszkiem. Do środka przed pieczeniem nasypuję landrynki i piekę ok. 10 minut. Czekam aż wystygną i wtedy odrywam od papieru. Takie pierniczki świąteczne świetnie wyglądają na choince (nie zapomnijcie zrobić przed pieczeniem dziurki słomką), bo światło lampek przebija się przez szybkę.

pierniczki świąteczne
pierniczki świąteczne
pierniczki świąteczne
pierniczki świąteczne

Pierniczki świąteczne z piankami

Potrzebujemy małe pianki typu marshmallow (dostępne TUTAJ ) i np. foremkę w kształcie owieczki (TUTAJ). Możemy również dekorować piankami inne kształty. A jak je zrobić? Tuż po wyjęciu gorących pierniczków z piekarnika szybko przyklejamy pianki do ciastka i przyciskamy. Możemy też dosłownie na 30 sekund włożyć pierniczki z piankami do piekarnika. Wtedy one się lekko stopią.

pierniczki świąteczne
pierniczki świąteczne

Pierniczki świąteczne z migdałem

Potrzebujemy foremki z ludzikiem  (TUTAJ) lub innej, która mogłaby fajnie wyglądać. Przed pieczeniem wkładamy ludzikowi w ręce migdał i pieczemy ok. 10 min. Jeżeli chcecie coś słodszego to migdały można wyjąć i włożyć w zapieczoną dziurkę np. cukierka M&M.

pierniczki świąteczne

Pierniczki świąteczne z pysznym owocowym lukrem

W tym roku zamiast sztucznych barwników używamy pysznych różdżek Helpa, które nadają piękny kolor, ale też niesamowicie owocowy smak.

Obawiam się, że moje pierniczki świąteczne nie dotrzymają do świąt 🙂

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Prezenty dla niej – garść sprawdzonych propozycji

Czegóż ja sobie mogę życzyć? Tak naprawdę to wszystko mam, ale zawsze się znajdzie jakaś mała rzecz, która ucieszy oko. A może i Wam coś się tu spodoba dla siebie, siostry lub mamy.

  1. Torebka Laboba Petite Faro wpadła mi w oko już dawno i już ją mam! Uwielbiam, bo jest mniejsza, a pomieści wszystko to czego potrzebuję. Ma fajny elegancki look ze sportowym twistem, a do tego rozpina się tak, że wszystko jest na widoku.
  2. Naszyjnik Mokobelle  lubię taką delikatną biżuterię i ten naszyjnik w 100% jest dla mnie
  3. Kolczyki Minty dot . Bardzo lubię małe, srebrne kolczyki i te w Nebulowy wzór muszą być moje (dziś  -20% na wszystko)
  4. Bransoletka Mokobelle jest taka jak lubię – minimalna, ale trochę błyszczy. Mam już dwie i często je noszę.
  5. Herbaty od Varietea – jesienią i zimą pijemy bardzo dużo herbat. Nie lubię czarnej, więc z dziećmi pijemy aromatyczne Rooibosy z dodatkami oraz moje ulubione świąteczne: Beztroskie święta i Rozgrzewająca. Zobaczcie bombonierkę z kwitnącymi herbatami:)
  6. Zegarek Paperwatch – mój Marc Jacobs trochę mi się opatrzył i chcę coś nowego, czego nie zniszczę z dziećmi na placu zabaw.
  7. Książka Make Photography Easier– zawsze lubię poczytać o tym jak inni postrzegają fotografię i takie książki są dla mnie bardzo inspirujące
  8. Łyżwy hokejowe – Lila zaczęła jeździć w tym roku i na nowo odkryłam w sobie tę pasję. Kiedy byłam dzieckiem rolki i łyżwy to był mój ulubiony sport
  9. Pomadki Lipstick queen – podpatrzyłam je u Kasi i Olgi, no i sama bym chciała spróbować, bo podobno po nałożeniu zmieniają kolor i bardzo dobrze nawilżają usta.
  10. Buty Balagan  – jako, że często sama sobie kupuję prezenty to chętnie bym sobie właśnie je kupiła – jako takie małe szaleństwo (są też inne kolory)

Napiszcie mi koniecznie co Wy macie na liście do Brodatego:)

Po więcej inspiracji na prezenty dla kobiet zajrzyjcie do wpisu Prezenty dla niej

a tu jeszcze więcej inspiracji – Prezenty dla niej na święta

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Jak wychować dziecko ciekawe świata?

Kiedy byłam w ciąży z pierwszym dzieckiem miałam różne myśli i  mnóstwo wątpliwości. Zadawałam sobie wiele razy pytania, czy dam radę być dobrą matką, czy też jak będę je wychowywała. Martwiłam się sporo, a przez bezsenność miałam sporo czasu na rozmyślanie, o tym jaka będę po narodzinach. 

Oprócz kwestii zdrowotnych bałam się też jednego, że nie będę dla mojego dziecka autorytetem. Zastanawiałam się, co będę odpowiadać na skomplikowane pytania kierowane do mnie z prędkością światła.

Pamiętam jak kiedyś opiekowałam się dziećmi mojego wujka i jedno z nich zadało mi skomplikowane pytanie, na które nie znałam odpowiedzi.

Przyznałam się, że niestety nie wiem.

Dziecko od razu zapytało mnie: „A dlaczego nie wiesz?”

Ta sytuacja mocno mi się wryła w pamięć i właśnie teraz do niego wracam.

Dzieci zadają mnóstwo pytań, na które często nie znamy odpowiedzi. Jest to zupełnie normalne zjawisko, które przytrafia się każdemu z nas. Mamy do tego prawo żeby nie znać cyklu rozrodczego chrabąszcza majowego. Nasz mózg wypiera takie informacje na rzecz ważniejszych dla przetrwania np. „Co dziś na kolację?”

W ciągu tych 5 lat mojego macierzyństwa jestem teraz na takim etapie, że prawie nie odpowiadam na pytania mojej pięciolatki. Często nie znam odpowiedzi, albo zwyczajnie nie jestem czegoś pewna. Jestem też takiego zdania, że to co ja o czymś myślę, wcale nie musi prawdą. Dlatego pozwalam na różne interpretacje problemu. Może moje dziecko będzie inaczej uważało i zwyczajnie nie chcę narzucać jej mojej opinii.

Co zrobić jednak żeby pomóc dziecku zaspokoić tą ogromną potrzebę poznawania świata?

Nie odpowiadam na pytania

Często tłumaczę dziecku dane zjawisko w taki sposób, aby miało okazję SAMO dotrzeć do sedna. Oczywiście, łatwiej jest podać gotową odpowiedź słowną, ale szansa na zapamiętanie tego jest niewielka. Staram się tak naprowadzać żeby odpowiedź pojawiła się sama np. gdzie jest wieża Eifffla?

Mogłabym powiedzieć, że w Paryżu we Francji, mieszając łyżką zupę i nawet nie podnosząc głowy znad garnka. Ale czy moje dziecko zapamięta to? Raczej nie. Staram się zadawać różne pytania tak aby sama poznała odpowiedź. Przypominam zdjęcia, książki, które czytałyśmy, czy też motywuję do szukania.

Motywuję do szukania

Pamiętajcie, że im więcej zmysłów jest zaangażowanych w proces uczenia tym więcej jesteśmy w stanie zapamiętać. Otwieramy atlas, szukamy figurek do zabawy z budowlami, drukujemy karty z fotografiami.

Jest wiele metod żeby znaleźć odpowiedź. Jak sama byłam dzieckiem i nastolatką to miałam wielką encyklopedię PWN. Zawsze kiedy czegoś nie wiedziałam, moja mama przynosiła tę czarną księgę i razem szukałyśmy odpowiedzi.

Staram się być cierpliwa

– Czasami ciężko z tym jest, ale się staram. Angażuję się w ten proces i często mówię po raz setny: A co Ty o tym myślisz?

Daję dobry przykład

Dzieci to doskonali obserwatorzy i nawet często nie wiecie jak bardzo. Ja najczęściej czytam książki jak dzieci śpią, ale ostatnio staram się to zmienić. One nie wiedzą, że ja w ogóle czytam! A tym samym nie daję dobrego wzoru.

Czytam często tak żeby właśnie mnie widziały. Mistrzem jest mój mąż, który tygodniowo czyta po 2 książki, najcześciej wtedy kiedy dzieci nie śpią. Pokazuję też, że sama często czegoś nie wiem i szukam wtedy odpowiedzi.

Pokazujemy dzieciom świat

podróże są doskonałą formą nauki i bardzo efektywną. Szczególnie jeżeli chodzi o nowe kultury, nowe smaki i języki. Staramy się je zabierać w ciekawe miejsca i do tego sporo się wtedy razem uczymy.

Otwartość na innych ludzi

Kiedyś myślałam, że ktoś kto ma inne wartości w wychowaniu może zepsuć mi to, co ja budowałam tyle czasu. A teraz myślę inaczej! Każda nowa osoba może ubogacić moje dziecko w nowe cechy i przekazać ciekawą wiedzę.

Daję poznawać świat przez wszystkie zmysły

Nie zwracam za bardzo uwagi na to, że dziecko się pobrudzi, może upaść (ale w tyle asekuruję), czy też powącha coś czego ja nie lubię. Otwartość na otaczający świat pokazujemy my – rodzice

Staram się nie indukować moich lęków

Często gryzę się w język żeby nie powiedzieć „Uważaj!” albo „To brzydko pachnie” „Jakie to obrzydliwe”. Często dzieci po nas przejmują takie zachowania, dlatego jestem oszczędna w słowach kiedy czegoś nie lubię.

Próbowanie nowych rzeczy

– Zawsze zachęcamy dzieci żeby spróbowały czegoś nowego. Jest to znakomite doświadczenie, które zostawi ślad na długo w ich pamięci.

Zadawanie pytań

Sama również zadaję wiele pytań, bo jestem ciekawa jaki jest punkt widzenia mojego dziecka. Często pytam: „A Ty co o tym myślisz?”

Stymuluję do zabaw słownych

Robię to po to żeby dzieci miały otwarty umysł. Na przykład córka szła ostatnio z tatą po krawężniku i wymyśliła, że lepsza nazwa dla niego to „krawężyk niż „krawężnik”, bo idzie się po nim wężykiem.

Książki

Jak wiecie uwielbiamy książki – mamy ich całą masę! Razem z mężem nigdy na nich nie oszczędzaliśmy i wciąż uważamy, że to najlepsza inwestycja. Szukamy w nich odpowiedzi na nurtujące pytania. Pewnie napiszecie, że łatwiej jest znaleźć w Google. Ja tak nie uważam. W internecie jest mnóstwo informacji, które nie są prawdziwe.

Ciężko jest znaleźć coś, co jest na 100%, bo tak naprawdę każdy może w sieci pisać. Dlatego w tej kwestii wolę książki i jak Lilka podrośnie kupimy jej porządne encyklopedie i pozwolę weryfikować informacje z internetu w książkach.

Książki pełnią u nas różne funkcje, ale te które niosą kaganek oświaty są u nas bardzo często w użyciu. Niesamowite jest to, że z książek dla dzieci, my dorośli sami możemy się dowiedzieć wielu pasjonujących rzeczy, o których nic nie wiedzieliśmy. Ostatnio w moje ręce trafiła tak genialna pozycja, że postanowiłam ją pokazać w oddzielnym wpisie.

Jej autorem jest prof. Jerzy Vetulani, który był osobistością wybitną! Ostatnio trafiłam na wykład profesora pt: ”

„Jak żyć długo, mądrze i szczęśliwie? Refleksje neurobiologa” – prof. Jerzy Vetulani

Jeżeli jeszcze go nie oglądaliście, to koniecznie nadróbcie. Wysłałam go wszystkim moim znajomym i każdy z nich był zachwycony! Staram się stosować do wszystkich porad profesora i naprawdę mam takie poczucie, że żyję szczęśliwiej.

Tak jak wspomniałam prof. Vetulani wraz z zespołem napisał jedyną książkę dla dzieci o tym jak działa mózg. „Sen Alicji” jest książką naprawdę wyjątkową. Alicja, główna bohaterka zasypia, a w jej ciele dzieją się niesamowite rzeczy. Ten sen jest bardzo ciekawy, bo w jego trakcie krok po kroku dowiadujemy się niesamowitych informacji wplecionych w opowieść (taki zabieg żeby jeszcze lepiej czytelnik zapamiętał to co czyta tzw. storytelling).

Książka jest naszpikowana wiedzą, ale podana w taki sposób żebyśmy mogli jak najwięcej zapamiętać. Do tego treści są wzbogacone dialogami i interesującymi ilustracjami, aby zaangażować jak najwięcej zmysłów.

Widać, że tę książkę napisali ludzie, którzy wiedzą jak ułatwiać procesy nauki, bo moja 5- latka już operuje słownictwem z książki i na przykładzie młodszego brata tłumaczy nam, że w czasie histerii dominuje u niego mózg gadzi! Ja musiałam przeczytać całą grubą książkę Stuarta Shankera  „Self reg” aby wyciągnąć z niej takie informacje. Znajdziecie tutaj też mnóstwo porad jak się efektywniej uczyć (szkoda, że w szkole tego nie uczą na początku.)

W zupełności zaspokoi ona ciekawość dziecka na temat neurobiologii, a może nawet zainspiruje do poznawania innych dziedzin nauki.

Książkę „Sen Alicji” kupicie TUTAJ, a TU możecie obejrzeć filmik promujący

Jakie to rodzicielstwo jest przewrotne! Jak nie miałam dzieci, to martwiłam się, że nie będę znała odpowiedzi na wszystkie pytania jakie zadają mi dzieci. A teraz kiedy je już mam to się cieszę, że tej odpowiedzi nie znam i możemy razem poszukać informacji na ten temat. Dzięki temu będą wiedziały gdzie znaleźć odpowiedzi na nurtujące ich pytania.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Najlepszy sposób na spędzenie czasu z dziećmi (a do tego bardzo pożyteczny)

Niestety wciąż wielu rodziców nie docenia tej prostej czynności, którą mogą wykonywać razem z dziećmi. Myślą, że to może być nieatrakcyjne, czy też nudne. Nawet nie zdają sobie sprawy, że często z pozoru tak błahy obowiązek  domowy może być dla dzieci bardziej rozwijający niż super ekstra, edukacyjna zabawka.  

Dlaczego rodzice nie zapraszają swoich dzieci do wspólnego gotowania? Dlatego, że nie wiedzą jak jest to ważne za równo pod względem budowania więzi, jak i edukacji kulinarnej.

Dziś chcę Wam opowiedzieć o zaletach wspólnego gotowania z dziećmi, o których (być może) nie wiedzieliście.

Ja to wszystko wiedziałam dawno, bo zalety przygotowywania posiłków przez dzieci opisywała niejednokrotnie Maria Montessori. Filarem tej pedagogiki jest styczność z prawdziwym światem i życiem praktycznym, które otacza każde dziecko. To właśnie tam dzieci bardzo często same przygotowują proste dania np. na podwieczorek. Same sobie nakładają jedzenie, a później po sobie zmywają.

Rodzicom, którzy nie mają styczności z takim podejściem do wychowywania dzieci, często ciężko jest to zrozumieć i wykręcają się różnymi stwierdzeniami:

„Ja sama zrobię to szybciej”

„To może być niebezpieczne”

„Będzie straszny bałagan”

Tymczasem najczęściej chodzi o ich niewłaściwe podejście.

Zalet wspólnego gotowania z dziećmi jest o wiele więcej niż pozornych minusów, bo i na nie znajdzie się sposób.

Do propagowania  wspólnego gotowania z dziećmi zostałam zaproszona w ramach Programu Tefal  Szkoła na Widelcu.  Fundacja Szkoła na Widelcu prowadzi wiele warsztatów kulinarnych, na których dzieci i rodzice mogą się przekonać, dlaczego warto gotować razem. Odwiedzają również szkoły i przedszkola. Prowadzą tam wspaniałe zajęcia dla dzieci, w czasie których uczą jak przygotowywać zdrowe posiłki.

Badania pokazują, że dzieci, które przygotowują wspólnie z rodzicami posiłki w domu, częściej sięgają po owoce i warzywa* Mają styczność z różnymi produktami, uczą się w tym czasie tak wiele, a do tego spędzają naprawdę wartościowy czas z rodzicami.

Do tej listy powodów dlaczego warto gotować z dziećmi dodałabym jeszcze:

  • Wzbogacają swój język – poznają nowe słowa, a do tego zapamiętują je szybko, bo widzą konkret. Zdecydowanie trudniej jest zapamiętać coś, co widzą na obrazku. Używając wszystkich zmysłów mózg uczy się zdecydowanie szybciej.
  • Doskonalą motorykę małą, która jest niezbędna do późniejszej nauki pisania i innych skomplikowanych czynności.  Na przykład obierając jajko ugotowane na twardo, ćwiczą  precyzyjne ruchy palców, a krojąc banana ćwiczą obustronną koordynację, bo jednocześnie muszą trzymać przedmiot i kroić
  • Uczą się samodzielności – w przyszłości będą potrafiły samodzielnie przygotować posiłek i nie będą musiały googlować „jak ugotować makaron”
  • Gotowanie z dziećmi uczy myślenia przyczynowo-skutkowego najprościej jak tylko się da. Widać jak na dłoni przyczynę danego działania, a później skutek (coś jest za gorące, za dużo soli)
  • Uczą się kreatywności – to właśnie wtedy dzieci mogą wymyślać różne rzeczy i kombinować, co do czego pasuje, a co nie.
  • Rozwijają poczucie własnej wartości – dzieci widzą, że są ważne, a ich obecność jest bardzo potrzebna
  • Spędzają wspaniały czas z rodzicami, który zapamiętają na zawsze

A rodzice  czego się uczą? … Cierpliwości 😉

Jak widzicie jak tak wiele plusów gotowania z dziećmi, że naprawdę warto to robić. Szczególnie teraz, kiedy wieczory są długie, a pogoda nie sprzyja przebywaniu na podwórku. Powiem Wam szczerze, że my jak się nudzimy to nawet specjalnie coś wymyślamy, bo wtedy mamy zajęcie np. w sobotę zostałam sama z dwójką dzieci, na podwórku było okropnie, więc zaproponowałam, że razem zrobimy ciastka.

Wyszły pyszne, a do tego spędziliśmy niezapomniane chwile przy kuchennym stole. Przez to, że były zrobione z dobrych składników, to nawet pozwoliłam dzieciom zjeść je na kolację. Już dawno nie widziałam u córki takiego uśmiechu.

W ramach projektu Tefal Szkoła na Widelcu organizowane są różne działania

Oprócz warsztatów w szkołach i przedszkolach Fundacja Szkoła na Widelcu chce docierać również do rodziców. Miałam okazję być gościem rodzinnych warsztatów kulinarnych organizowanych z okazji Dnia Matki i Dnia Dziecka, gdzie mogłam zobaczyć jak to wygląda w praktyce. Grzegorz Łapanowski zrobił razem z dziećmi dania, które były smaczne i szybkie . Lilka mogła sama zrobić pyszny, owocowy koktajl, do którego sama przygotowała składniki.

Byłam też gościem wykładu otwartego dla rodziców, gdzie miałam okazję dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy na temat przygotowywania posiłków. W czasie spotkania dietetyk Urszula Somow opowiadała rodzicom, na temat walorów gotowania z dziećmi.

Podczas pokazu kulinarnego uczestnicy dowiedzieli się, jak zrobić pyszny i zdrowy domowy fast food oraz dlaczego wspólne przygotowywanie takich dań to świetny sposób na spędzenie czasu z dziećmi. Przekonywali, że przyrządzanie np. vege burgerów lub quesadillii daje dzieciom możliwość indywidualnego komponowania dań – wybór składników i dodatków, różne sosy to podróż po nowych smakach.

Do spróbowania były warzywne frytki z ziemniaków i kolorowych marchewek z 3 sosami, domowe quesadille z pomidorami, kukurydzą i cieciorką, pudding chia z jogurtem naturalnym i owocami, dziecinnie proste lody bananowe, vege burgery, chipsy z jarmużu oraz prażona cieciorka.

Dzieci podczas wykładu mogły spędzić czas w kąciku animacji wycinając warzywno-owocowe girlandy lub wziąć udział w warsztacie kulinarnym prowadzonym przez Katarzynę Pieczyńską – dietetyka i edukatora Fundacji Szkoła na Widelcu. Podczas zajęć kulinarnych maluchy przyrządziły krem z awokado, banana i karobu – do złudzenia przypominający krem czekoladowy, który ozdobiły świeżymi ziołami i pestkami granatu.

Same pyszności, które robi się szybko, a do tego są zdrowe

W czasie gotowania prowadzący rozmawiają z dziećmi na temat wybierania wartościowych produktów i sposobów przyrządzania. Dzieci najszybciej się wtedy uczą, bo doświadczają tego w realu. Pamiętam jak po pierwszych warsztatach z Fundacją Szkoła na widelcu Lilka wróciła tak natchniona, że do wszystkiego dodawała zielone listki bazylii lub mięty. Mówiła nam wtedy:

Na talerzu musi być kolorowo!

I to prawda:)

Działalność  Fundacji Szkoła na Widelcu wychodzi również dalej i za to tak bardzo doceniam to, co robią. 

Dlatego Fundacja Szkoła na Widelcu i marka Tefal ruszyła z programem społecznym, który ma zachęcić Polaków do wspólnego gotowania z dziećmi. Partnerski projekt edukacji żywieniowo-kulinarnej dociera m.in. do szkół i przedszkoli. Podczas zajęć dzieci same przygotowują wartościowe posiłki i uczą się o zdrowym odżywaniu.

Miałam przyjemność uczestniczyć również w warsztatach w przedszkolu w Nowej wsi pod Warszawą. Muszę przyznać, że było to niesamowite przeżycie, bo już dawno nie miałam styczności z grupą przedszkolną i pasja do mojej pracy zawodowej obudziła się na nowo. Fundacja Szkoła na Widelcu przeprowadziła świetne warsztaty ze zdrowego gotowania.

W czasie zajęć dzieci poznawały nowe owoce i warzywa, a później same zrobiły owocowy koktajl, który mogły przyozdobić ziołami i nasionami. Dzieci były zaciekawione i słuchały Pani z ogromnym przejęciem. Na warsztatach dzieci korzystały również z urządzeń marki Tefal, które są dziecinnie proste w obsłudze.

To jak? Przekonałam Was, że warto gotować z dziećmi? A może już to robicie?

* Chu YL, Farmer A, Fung C, Kuhle S, Storey KE, Veugelers PJ. (2013) Involvement in home meal preparation is associated with food preference and self-efficacy among Canadian children. Public Health Nutr. 

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Węgry z dziećmi – malownicze okolice Miszkolca

Węgry z dziećmi to znakomity pomysł na rodzinny wyjazd. Jak wiecie to już nasz 3 raz razem w tym kraju i jak zawsze wracamy nienasyceni. Godziny spędzone w ciepłej termalnej wodzie nastrajają nas bardzo pozytywnie, dlatego tak często tam jeździmy.

Dokładny opis dlaczego wybieramy Węgry na wyjazdy znajdziecie 10 powodów dla których warto odwiedzić Węgry

Relację z poprzedniej naszej wyprawy znajdziecie tu – Budapeszt z dzieckiem

W tym roku planowaliśmy wyjazd w listopadzie. Chcieliśmy pojechać na Węgry z dziećmi, nacieszyć ciepłem na nadchodzące zimne i deszczowe dni. W połowie października zaczęliśmy szukać odpowiedniego miejsca na nasz wyjazd. Znaleźliśmy IDEALNY hotel, tylko nie było w nim wolnych terminów na listopad.

Sprawdziłam pogodę i kiedy zobaczyłam, że na przyszły tydzień przewidywana temperatura na Węgrzech to 25 stopni, dosłownie w kilkanaście minut podjęliśmy decyzję, że jedziemy. Był środowy wieczór, a my już w niedzielę mieliśmy się moczyć w termalnych źródłach na zewnątrz.

Pisałam Wam już, że jestem najmniej spontaniczną osobą na świecie. Wszystko planuję z dużym zapasem, a do każdego wyjazdu zaczynam się przygotowywać na 3 tygodnie przed. Tym razem było inaczej, szybko się spakowaliśmy i byliśmy gotowi na wyjazd na Węgry z dziećmi.

Tym razem wybraliśmy malownicze okolice Miskolca, który jest bardzo blisko Polski.

Od polskiej granicy z okolic Rzeszowa to tylko 200 km.

My każdy wyjazd na Węgry wykorzystujemy żeby odwiedzić dziadków w Rzeszowie. Zazwyczaj z Warszawy ruszamy o 19 , dojeżdżamy na północ. Tam śpimy i zazwyczaj na drugi lub trzeci dzień ruszamy dalej.

W wiadomościach prywatnych prosiliście mnie żeby dokładnie opisać jak wygląda droga. Napiszę szczerze, że polska droga z Rzeszowa do Barwinka jest dość specyficzna, bo jednopasmowa i są remonty. Jest też spory ruch. Ale dalej jest tylko lepiej. Na Słowacji drogi są bardzo dobre i w porównaniu z Polską są puste. Pamiętajcie, że możecie winietę na przejazd kupić w sieci. Jeżeli jedziecie do Miskolca to nie musicie kupować węgierskiej winiety, bo nie jedziecie autostradą.

Po drodze są miejsca żeby się zatrzymać tzw. odpocivadlo. Jeżeli będziecie jechać naszym tropem to chcę Wam polecić wyjątkowe miejsce na obiad. Z resztą jedna z Was mi o nim napisała i specjalnie się tam zatrzymaliśmy w drodze powrotnej (tak bardzo żałuję, że nie jedliśmy tam też jak jechaliśmy do Miskolca).

Anyukam mondta, czyli po polsku „Mama mówiła”

KLIK

Restauracja znajduje się po drodze, w miejscowości Encs (40 km od Miskolca). Naprawdę nie pamiętam kiedy tak bardzo byłam zachwycona restauracją. Było pysznie, do tego obsługa była wyjątkowa i wszystko było wspaniałe. Z pewnością jeszcze tam kiedyś wrócimy, bo było to doskonałe doświadczenie kulinarne. Obsługa mówi bez problemu po angielsku i jest nadzwyczaj miła.

Tatar i sałatka z grillowanym kozim serem
Genialny sernik z czerwonym pieprzem

Węgry z dziećmi

Dlaczego akurat wybraliśmy Miskolc? Znaleźliśmy tam niesamowite miejsce. 

Avalon park w Miskolctapolca

Jeżeli będziecie szukać na booking.com to zobaczcie tylko zdjęcia i ofertę. A rezerwację najlepiej jest zrobić na ich stronie (jest też po ang), bo przez booking prawie zawsze nie mają wolnych pokoi.

Avalon to niesamowite miejsce! Nadal jesteśmy nim zachwyceni i z pewnością tam wrócimy. Naprawdę nigdy nie byliśmy jeszcze w hotelu, którego standard był tak wysoki, a do tego przystosowany do potrzeb rodzin. Sam Avalon park położony jest w malowniczym miejscu niedaleko Narodowego Parku Gór Bukowych, więc cały teren jest otoczony przyrodą. My akurat byliśmy jesienią, więc kolory drzew w lesie były niesamowite. Wystarczyło wyjść za bramę hotelu i już byliśmy blisko natury.

Teren hotelu jest ogromny! Pokoje dla gości są w budynku hotelu, ale również i w klimatycznych domkach, które są dwupoziomowe (jeden apartament na piętrze). My spaliśmy w domku. Kiedy tylko weszliśmy do pokoju zauważyłam ekspres do kawy:) i wiedziałam, że będzie tu nam dobrze. Nie myliłam się!

węgry z dziećmi

Hotel wyróżnia kilka rzeczy, które finalnie zadecydowały o naszym przyjeździe tutaj

Ogromny plac zabaw

Właściwie to jest park rozrywki, a nie plac zabaw. Ogromny teren z różnymi atrakcjami. Zjeżdżalnie, armatki na piłeczki, podwieszane mosty, trampoliny, zjazd na oponach i wiele i wiele więcej. RAJ DLA DZIECI! Moje dzieci bawiły się tam godzinami i chociaż dla najmłodszych (poniżej 3 lat) nie było specjalnych atrakcji to i tak było super.

Przy placu zabaw była też restauracja dla dzieci z przekąsami i z toaletą, która zrobiła na mnie świetne wrażenie (niby to taki niuans, ale zwracam na to uwagę). Każda podróż na Węgry z dziećmi zawsze pozytywnie mnie zaskakuje, tak wiele miejsc jest przystosowanych do potrzeb rodzin, że mam ochotę tam często wracać.

węgry z dziećmi
Toaleta przy placu zabaw

Basen termalny na zewnątrz

Na zewnątrz hotelu znajduje się spory basen z ciepłą wodą (36 stopni) i  jacuzzi. Można w nich się kąpać przez cały rok. Obawiałam się, że może być nam zimno, kiedy wieczorem temp. powietrza miała 15 stopni, ale było wspaniale. Dzieciom bardzo się podobało i korzystaliśmy codziennie. W środku hotelu, na dole jest też normalny basen z hydromasażami i jazcuzzi. Są też różne prysznice (np. tropikalny ) i sauny.

Sala zabaw dla dzieci

W środku hotelu jest też fajna sala zabaw dla dzieci i chociaż nie padał deszcz ani razu to przychodziliśmy tam chwilę odpocząć. Obok jest też sala do gier telewizyjnych.

Jedzenie

W cenie noclegu mieliśmy śniadanie i lunch (2 porcje). Śniadanie było w  formie szwedzkiego stołu i każdy mógł tam znaleźć coś dla siebie. Bardzo podobała mi się możliwość samodzielnego robienia soku owocowo-warzywnego.

Na stołach były różności: bardzo duży wybór warzyw i owoców, jedzenie dietetyczne (5 rodzajów mleka roślinnego), jogurty bez laktozy itd. Menu lunchowe było dość specyficzne, ale było smaczne. Na terenie hotelu są 3 restauracje i zawsze można wybrać coś dla siebie.

Tor gokartowy

Ogromny tor, który wcale nie jest dla dzieci, ale jest możliwość przejażdżki z dzieckiem. Lila jechała dwa razy z tatą i była przeszczęśliwa.

Kiedy wykorzystaliśmy dwa pierwsze dni na korzystanie z dobrodziejstw hotelowych, stwierdziliśmy, że musimy wybrać się na wycieczki.

Z tej miejscowości warto wybrać się w te 4 miejsca:

Zamek Diósgyőr

W sumie nie mieliśmy w planach odwiedzenia tego zamku, ale spóźniliśmy się na kolejkę wąskotorową do Lillafüred. Poszliśmy ze stacji na piechotę (około 15 minut na piechotę) i kiedy dotarliśmy na miejsce spędziliśmy tam naprawdę ciekawy czas. Z ruin zamku jest wspaniały widok na okolicę, a w samym zamku jest sporo rzeczy do obejrzenia.

Lillafüred

Węgierski kurort położony za Miszkolcem nad jeziorem Hamori. Kiedy tylko zobaczyłam zdjęcia stamtąd to wiedziałam, że musimy tam pojechać. Do Lillafüred wybraliśmy się kolejką wąskotorową, która odjeżdża z Miskolca (wszelkie info TUTAJ)

Była to niesamowita atrakcja, dzieci były zachwycone samą jazdą. Kolejka przejeżdża przez malowniczy Park Narodowy. A kiedy dojechaliśmy na miejsce było jeszcze lepiej. Warto odwiedzić Lillafüred, bo jest to przepiękne miejsce. Zrobiło na nas ogromne wrażenie i aż żal było wracać. Są tam też dwie jaskinie, ale sobie je darowaliśmy, bo nie mieliśmy co zrobić z wózkiem.

Węgry z dziećmi

Termy w jaskiniach w Miszkolcu

Zaledwie 3 km od hotelu Avalon są termy w jaskiniach tzw. Barlangfürdo. Świetne miejsce na relaks z dziećmi. Kilkanaście grot, w których można się kąpać robi ogromne wrażenie. Najbardziej nam się podobało miejsce, gdzie było ciemno i na chwilę na suficie ukazywały się gwiazdki i księżyc. Za bilet dzienny zapłaciliśmy 60 zł za całą naszą rodzinę. Kompleks jest też położony na zewnątrz, ale jest otwarty tylko latem.

Vadaspark Miskolc

Ostatniego dnia, całkiem spontanicznie pojechaliśmy do Zoo Miskolcu, które nie jest typowe. Znajduje się na ogromnym terenie i jest malowniczo położone. Jest to bardziej „leśny park” niż zoo. Nie ma tam żyraf, słoni itd. Są za to zwierzęta, które raczej żyją w lesie. Bardzo nam się tam podobało! Dzieci mogą karmić zwierzęta karmą, którą kupuje się przy wejściu. Niesamowite uczucie, kiedy wielbłąd je Ci z ręki.

Sklepik z pamiątkami skradł moje serce. Zawsze staram się unikać takich miejsc, bo pełno tam szajsu, który nikomu nie jest potrzebny, a tam były naprawdę ładne rzeczy związane tematycznie z Zoo i do tego bardzo tanie.

Z pewnością w okolicach Miskolca  jest  jeszcze wiele miejsc do odwiedzenia. My byliśmy dość krótko (6 dni) i mieliśmy bardzo dużo atrakcji w hotelu. Myślę, że również można pojechać do samego Miskolctapolca i tam spać, a do Avalon pojechać na plac zabaw (30 zł za cały dzień), na gokarty na obiad i mieć bazę wypadową na wycieczki. Zdaję sobie też sprawę, że byliśmy po sezonie i było pusto. W sezonie na termach na pewno jest tłum i jest drożej. Ale warto się wybrać na Węgry z dziećmi właśnie po sezonie.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Jak ułatwiam sobie życie?

  • AGD
  •  komentarze [54]

Wiesz, że jutro czeka Cię ciężki dzień? Sporo obowiązków i doba, która ma tylko 24 godziny. Aby sprostać dniu jutrzejszemu już na dzień przed układam mój plan „przeżycia”. Bycie mamą, żoną, pracownikiem, a do tego  kobietą stawia wiele wymagań, jednak są proste sposoby, które mi pomagają poradzić sobie ze wszystkim. Ustalam, co jest najważniejsze w dniu jutrzejszym i do tego dostosowuję plan dnia.

SEN

Dbam o dobry sen. Kiedy wiem, że będę miała długi dzień pełen wyzwań staram się położyć spać jak najwcześniej. Najlepiej regeneruję się podczas snu, 7 h to absolutne minimum żebym mogła rano wstać i funkcjonować. Najpóźniej kładę się o 23.30, ale częściej o 23 już śpię. Przed snem czytam parę stron książki i bardzo szybko się wyciszam. Wstaję między 6.30, a 7.30.

PORANNE i WIECZORNE NAWYKI

Kiedy nie zacznę dnia bez mojej pachnącej kawy i nie przemyję twarzy w łazience to do końca dnia już nie można się ze mną dogadać. Kiedy wypiję pierwszy łyk, zaczynam się budzić do życia. Rzadko kiedy mam czas żeby wziąć prysznic zanim Lilka nie pójdzie do przedszkola.

Zazwyczaj robię to dopiero jak zostaję sama z Julem. Maluję się dość często, ale nie zawsze. Zajmuje mi to dosłownie 10 minut. Szybko się ubieram i jestem gotowa na to, co przyniesie dzień.

JEDZENIE

Nie lubię gotować skomplikowanych potraw. Nastoję się przy garnkach nawet godzinę, a póżniej i tak moje dzieci proszą o makaron. Staram się gotować prosto, z sezonowych warzyw i owoców. A najważniejsze jest to, że przygotowuję dania pewniaki – coś co wszyscy lubią i nie będą kręcić nosem. Pamiętam jak niedawno robiłam przez 2 h orkiszowe pierogi z kaszą jaglaną, których nikt poza mną nie chciał jeść.

Takie wynalazki dobrze wyglądają tylko na zdjęciach na Instagramie. Najczęściej gotuję obiady na dwa dni. Jednak kiedy akurat i go nie wystarczy, to mam kilka sposobów: kupuję obiad w barze mlecznym, wyciągam pierogi ruskie od teściowej z zamrażarki lub robię coś bardzo prostego np. risotto lub makaron z pesto. Nie ma po co komplikować sobie życia. Od 1,5 roku mamy też urządzenie, tzw. multicookera, który naprawdę pozwala na bardzo szybkie przygotowanie posiłków. Nasz sprzęt jest podobny do Thermomixa, ale ma większą misę (nazywa się Tefal Cuisine companion).

PORZĄDKI

Kto ma dzieci ten wie, że czyste mieszkanie jest tylko przez chwilę. Po minucie już zaczynam potykać się o zabawki, książki i przedmioty codziennego użytku. Zdążyłam się już do tego przyzwyczaić. Mieszkanie sprzątamy dwa razy dziennie.

Przed wyjściem na spacer odkładamy razem z dziećmi rzeczy na miejsce, a później dopiero wieczorem. Gdybym miała chodzić za dziećmi krok w krok i odkładać każdą rzecz, to bym chyba zwariowała. Długo też broniłam się przed pomocą do sprzątania. Dałam się w końcu przekonać i raz na dwa tygodnie przychodzi Pani, która nam pomaga i bez której już nie wyobrażam sobie życia.

PRANIE

Do niedawna pranie to była moja zmora. Pralkę nastawiałam bardzo często, bo miała bardzo mały wkład (3,5 kg). Pamiętam, jak Wam o tym napisałam na FB, to się za głowę łapałyście, jak daję sobie radę. Dawałam, ale pralka praktycznie cały czas była włączona.

Ciągle też musiałam rozwieszać pranie. Niestety wnękę w naszej łazience projektował chyba „utalentowany” architekt, bo większa pralka nam by się nie zmieściła (brakowało dosłownie 1 cm, a nie chciałam kuć ściany). Któregoś szczęśliwego dnia nasza, codziennie eksploatowana praleczka odmówiła posłuszeństwa i nie było już odwrotu. Szukaliśmy nowej. Nie było możliwości poszerzenia wnęki, wstawienia jej do kuchni… byłam lekko załamana, bo góra prania rosła z godziny na godzinę.

Wpadliśmy na inny pomysł: rozmontowaliśmy szafkę, która była nad pralką i zyskaliśmy przestrzeń nad. Mogliśmy wtedy kupić pralkę ładowaną od góry (kupiliśmy Electrolux EWT1567VIW). Może zabrzmi to banalnie, ale naprawdę moje życie się odmieniło. Pranie wstawiałam już raz na dwa dni! Podzieliłam się z Wami tą radosną informacją na FB, to napisałyście mi, że do pełni szczęścia brakuje mi już tylko suszarki.

Mamy małe mieszkanie i suszarka z praniem zajmowała nam 2 metry kwadratowe niedużego salonu.

Pranie teraz zdecydowanie wolniej schnie (2 dni), więc stoi rozłożona non stop. Tylko zdejmowałam suche i rozwieszałam mokre. Dodatkowo Julek znalazł sobie nowe hobby (ściąganie mokrych rzeczy z suszarki i ciąganie ich po podłodze). Ostatnio tak zrobił z moją białą bluzką:(

Posłuchałam Waszej rady i zaczęłam się zastanawiać gdzie mogę wstawić suszarkę. Biegałam z metrówką jak szalona i NIGDZIE mi ona nie pasowała. Aż któregoś dnia wpadłam na genialny pomysł. Wystarczył telefon do administracji i byłam już o krok od spełnienia mojego planu. Na przeciwko mieszkania mamy komórkę lokatorską, jest tam światło, ale nie ma kontaktu. Zapytałam, czy byłaby możliwość zrobienia tam kontaktu z uziemieniem. Zarząd się zgodził!

Pozostał tylko wybór odpowiedniej suszarki, która w końcu wyzwoliłaby mnie od tej nieszczęsnej suszarki salonowej. Po researchu zdecydowaliśmy się na model Electrolux PerfectCare 800. Szukałam suszarki z pompą ciepła, bez odpływu, bo w komórce nie ma jak podłączyć wody. Dlaczego ten model? Przede wszystkim dlatego, że ma różne programy (w tym do suszenia wełny, a my mamy sporo ubrań z wełny merino).

Ma też system SmartSense, który wykrywa stopień wilgoci, dzięki temu skraca się czas suszenia, a pranie jest wysuszone równomiernie (np. teraz uprałam białe ciuchy, odwirowałam na obrotach 1500 i włożyłam do suszarki. Wybrałam odpowiedni program, a ona pokazała mi czas 1h 54 min, po kilku obrotach bębna automatycznie zmniejszyła czas do 1 h i 5 min. Aaa suche pranie po godzinie, a nie po 2 dniach! Mamy ją ponad dwa tygodnie, a ja kocham prać. Naprawdę! Stosuję się do zasad suszenia i wszystko działa jak należy.

Zapytacie pewnie, czy pranie jest pogniecione?

Jeżeli wszystko się zrobi wg instrukcji: szybko wyjmę  wyprane pranie z pralki, wyłożę do miski, pozapinam guziki i zamki, włożę do suszarki, włączę odpowiedni program  w suszarce  to … wyjmuję pranie PROSTO do szafy. Jest mięciutkie, cieplutkie i do tego wygląda sto razy lepiej niż np. sweter powieszony na suszarce.

Ja od dawna już nie prasuję dziecięcych ubrań, ale nie ukrywam, że były trochę pogniecione. Teraz wyglądają świetnie! Koszule męża typu non iron, wyjęta z suszarki od razu po zakończeniu programu są idealnie wygładzone.

Moja ulubiona bluzka wyjęta prosto z suszarki wygląda tak:

Naprawdę nie wiem dlaczego nie zdecydowaliśmy się na nią wcześniej.


EDIT 27.10.17 r.

Marka Electrolux bardzo fajnie zareagowała na mój post i Wasze komentarze i postanowiła dać zniżkę na wszystkie pralki i suszarki z linii PerfectCare.

-10 % na hasło:   NEBULE-ELXPC  kod działa do końca listopada

EDIT 20.11.17 r.

Kod niestety już nie jest aktywny, bo była pula zniżek dla czytelników i bardzo szybko ją wykorzystaliście. Możliwe, że uda nam się współpracować w nowym roku i jest szansa, że będą nowe zniżki. Dam znać:)

EDIT 12.02.2018 r.

Udało się! Mam dla Was kod rabatowy -10% na pralkę lub suszarkę Electrolux z linii PerfectCare na hasło: NEBULE-PERFECTCARE


ZABAWA Z DZIEĆMI

Kiedy wiem, że mam przed sobą wymagający dzień, staram się oszczędzać siły. Wiem, że fajnie jest pójść na 10-kilometrowy spacer, bawić się do upadłego, zrobić 5 prań, ugotować dwudaniowy obiad. Są osoby, które tak funkcjonują całe życie i im zazdroszczę. Ja tak nie dam rady, a moje dzieci po takim dniu już od godziny 17.30 marudzą ze zmęczenia i są nieprzytomne.

Ja również jestem wtedy mocno rozdrażniona. Wybieram wtedy np. plac zabaw przy bloku, na którym wiem, że będę w stanie sama opanować dwójkę dzieci, a nie jadę na ogromny plac na końcu miasta. Mierzę moje siły na zamiary.

Na szczęście mam pracę, która ma dość elastyczny czas i mogę sobie pozwolić na różne pory.

DBANIE O SIEBIE

W takie dni staram się jeszcze bardziej dbać o siebie żeby moje źródełko szybko się nie wyczerpało. Poranna pielęgnacja, dobra kawa, pół artykułu w gazecie, kilka stron książki działają na mnie odprężająco i ładuję wtedy energię do końca dnia.

Wieczorem, kiedy dzieci już zasną staram się poświęcić ten czas tylko dla siebie lub spędzić go z mężem. Myję twarz, patrzę w lustro i wiem, że to był dobry dzień.  Wklepuję krem, włączam ulubiony serial lub kończę książkę.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Czego nie wiedziałam o higienie jamy ustnej dziecka?

Jak wiecie jestem świadomym rodzicem, który lubi wiedzieć dużo o swoich dzieciach. Cały czas szukam różnych informacji, czytam książki i pytam specjalistów, jeżeli czegoś nie jestem pewna. Tym razem postanowiłam dotrzeć do źródeł wiedzy na temat higieny jamy ustnej dzieci. Wiele odpowiedzi mnie zaskoczyło, więc dzisiaj się z Wami tym dzielę.

Zapytałam specjalistkę, która na co dzień zajmuje się małymi pacjentami: Lekarz stomatolog Anna Kwiecień z Kliniki Dentystycznej Nova Estetica

1. Dlaczego trzeba dbać o zęby od małego?

Zęby pokryte są z zewnątrz szkliwem, które jest najtwardszą tkanką naszego organizmu. Wydają się być twarde i odporne na czynniki zewnętrzne. W rzeczywistości łatwo ulegają uszkodzeniom, a zaniedbane psują się. Są nam dane raz na całe życie – nie odrastają jak włosy czy paznokcie.

Rodzice często błędnie myślą, że z chorego mleczaka wyrośnie zdrowy ząb stały. Próchnica to jednak choroba zakaźna, która z mleczaków może przenieść się na zęby stałe dziecka. Mocno zepsute mleczaki trzeba usuwać, a jeśli dziecku brakuje ząbków, łatwo może dojść do powstania wady zgryzu. Braki w uzębieniu mogą również doprowadzić do nieprawidłowej wymowy, a ta do pomocy logopedy. Zaniedbane, czarne mleczaki to również powód do niskiej samooceny dziecka, które jest narażone na docinki kolegów.

Zdrowie zębów mlecznych przekłada się na stan zdrowia zębów stałych i nawet więcej – ma wpływ na nasze zdrowie ogólne. Choroba próchnicowa może być powiązana z problemami z układem oddechowym, pokarmowym czy sercowo-naczyniowym w późniejszym wieku.

Warto podkreślić, że maksymalny wiek, w którym powinna się odbyć pierwsza wizyta dziecka u stomatologa to okres 2 lat. To pomaga oswoić się dziecku ze stomatologiem, ale również wykryć na wczesnym etapie nieprawidłowości, które łatwo będzie skorygować od razu zamiast leczyć w przyszłości.

2. Co sądzicie o mleku mm czy ma wpływ na rozwój próchnicy?

Na rozwój próchnicy ma przede wszystkim wpływ niewłaściwa higiena lub jej brak. I na tym warto się skupić. Higiena jamy ustnej powinna być wdrożona u Malucha już od momentu narodzin. W tym początkowym okresie karmienia są częste i najbardziej zdradliwe jest zalegające na dziąsłach i zębach mleko podczas nocnych karmień. Czyszczenie szczoteczką z wypustkami czy gazikiem jest punktem obowiązkowym po każdym karmieniu. Nawet jeśli w nocy będzie metodą „na śpiocha”;)

Jak uniknąć próchnicy?

·         myć dziąsła i zęby po każdym karmieniu (szczoteczką silikonową z wypustkami na palec rodzica, gazikiem z przegotowaną wodą/rumiankiem czy specjalnymi gazikami z ksylitolem)

·         nie pozwalać zasypiać dziecku z butelką w buzi

·         jeśli dziecko używa smoczka uspokajającego – dbać o jego bezwzględną czystość, wyparzać lub co najmniej przelewać gorącą wodą

·         nie oblizywać łyżeczki przy  podawaniu np. zupki i pokarmów stałych

·         rozszerzać dietę zgodnie z zaleceniami – to również ma wpływ na stan zębów. Nie unikać odpowiednio do wieku pokarmów twardych (np. warzyw), które naturalnie oczyszczają zęby dziecka, unikać za to produktów oblepiających (popularne chrupki kukurydziane miękkie typu Flips) czy dosładzane cukrem napoje lub słodkie kaszki.

·         starannie myć zęby dziecka również po spożyciu soków czy owoców

·         jeśli dziecko już siedzi można wprowadzić silikonowe gryzaki z wypustkami jako dodatkowe wzmocnienie higieny jamy ustnej Malucha

3. Co z wpływem soków na szkliwo?

Owoce i soki owocowe zawierają naturalne kwasy, które mogą rozpuścić składniki budujące zęby. Zęby mogą stać się nadwrażliwe i bardziej narażone na próchnicę, a nawet nieodwracalne uszkodzenia szkliwa (to tzw. kwasowa erozja szkliwa). Dzieje się tak przy długotrwałym kontakcie szkliwa zęba z owocem/sokiem.

Najwięcej kwasów występuje w cytrusach (pomarańcze, grapefruity, cytryny, limonki), ale również w porzeczkach, wiśniach, malinach, śliwkach, morelach, czereśniach i rabarbarze. Kwasy występują nie tylko w owocach, ale jest ich dużo w warzywach typu szczaw, brukselka, szparagi, a także w herbatach owocowych i wszystkich napojach gazowanych.

Jest kilka sposobów, aby uniknąć negatywnego wpływu kwasów na nasze zęby:

·         popicie lub wypłukanie ust wodą bezpośrednio po spożyciu np. owoców

·         mycie zębów dopiero po upływie 30 minut od  zjedzenia kwaśnego posiłku

·         picie soków czy napojów gazowanych przez słomkę

·         łączenie owoców z neutralizującym działanie kwasów jogurtem naturalnym

·         profilaktyczne stosowanie pasty lub płukanek z fluorem

·         używanie pasty do zębów o niskim współczynniku ścieralności (RDA)

Prawdy i mity na temat higieny jamy ustnej (nie tylko dzieci):

Po myciu zębu trzeba przepłukać usta wodą

Niektórzy dentyści radzą, aby całkowicie zrezygnować z płukania ust wodą w trakcie i po myciu – zwłaszcza, jeśli chcemy wzmocnić działanie fluoru zawartego w paście lub w sytuacji, kiedy borykamy się ze schorzeniem stomatologicznym typu nadwrażliwość zębów czy dziąseł. Wówczas możemy dodatkowo wetrzeć w zęby i dziąsła niewielką porcję leczniczej pasty.

Na pewno nie wolno przepłukiwać ust w trakcie mycia zębów, bo to rozcieńcza pastę, obniżając znacznie jej skuteczność i właściwości. Płukanie ust po szczotkowaniu zębów oczyszcza dodatkowo jamę ustną z resztek jedzenia i bakterii, ale nie powinno być zbyt energiczne.

Holdery i kapturki na szczotki – czy to jest higieniczne, czy powinniśmy używać, czy to siedlisko rozwoju bakterii

Holdery, osłonki, ochraniacze czy kapturki (nazewnictwo jest różne:)) są higieniczne, jeśli dbamy o nie podobnie jak o szczoteczkę. One również wymagają mycia, przepłukania pod bieżącą wodą i usuwania resztek pasty do zębów z powierzchni. Są niezbędne na czas podróży (transportowania szczoteczki), spełniając dodatkowo rolę ochronną nie tylko  przed zabrudzeniem i bakteriami, ale i przed zniekształceniem włosia szczoteczki, co mogłoby skutkować nieprawidłowym szczotkowaniem zębów.

Na co dzień nie powinno się trzymać główki szczoteczki do zębów w osłonce, aby włosie mogło wyschnąć.

Mycie szczotki do zębów

Higiena szczoteczki do zębów jest ważna i ściśle powiązana z samym myciem zębów. Jak zrobić to w sposób właściwy? W pierwszej kolejności płuczemy szczoteczkę, żeby usunąć z niej zeschniętą pastę do zębów, osad i drobnoustroje, które zdążyły się nagromadzić na jej powierzchni. Na mokre włosie nakładamy pastę i jeszcze raz na chwilę wkładamy szczoteczkę pod bieżącą wodę. Dopiero wtedy mamy pewność, że szczotkujemy zęby czystą szczoteczką.

Wyjaśnienie:

Pierwsze płukanie usuwa brud ze szczoteczki. Nieużywana przez kilka godzin i nieosłonięta szczoteczka staje się siedliskiem bakterii, które pochodzą zarówno z naszych ust, jak i z otoczenia, w tym z umywalki, na której trzymamy szczoteczkę, prysznica, kubka do płukania lub nawet toalety, jeśli znajduje się ona w naszej łazience. Do tego na włosiu szczoteczki do zębów osadzają się resztki detergentów i kosmetyków np. perfum czy lakierów do włosów. Jeśli nie wypłuczemy szczoteczki, wkładamy do ust groźne drobnoustroje i substancje.

Natomiast przepłukanie szczoteczki z nałożoną pastą aktywuje składniki myjące. Dzięki temu pasta bardziej równomiernie rozciera się na zębach i lepiej pieni. Jest też łagodniejsza dla szkliwa.

Mitem jest większa skuteczność mycia zębów ciepłą wodą.

Płukanie szczoteczki może się odbywać zarówno w ciepłej jak i zimnej wodzie, usuwa w jednakowy sposób brud i bakterie.

Szczoteczkę po umyciu zębów trzeba bardzo dokładnie opłukać i wyczyścić z resztek pasty do zębów. Wszelkiego rodzaju osłonki i ochraniacze na główkę szczoteczki stosujemy tylko w trakcie podróży, nie jest to wskazane na co dzień. W przypadku krwawiących dziąseł warto dodatkowo po umyciu zębów włożyć główkę szczoteczki na 2 minuty do wody utlenionej, co wzmocni oczyszczenie włosia z bakterii.

Zalecane jest, aby po chorobie wymienić szczoteczkę do zębów na nową. Podobnie jak po zabiegu higienizacji (skaling i piaskowanie zębów) wskazana jest albo wymiana szczoteczki do zębów albo moczenie jej przez 2 minuty w wodzie utlenionej.

Szczoteczki  nie mogą stać w jednym kubku

Bezwzględnie – dziecko w żłobku czy w przedszkolu powinno mieć w swojej wyprawce indywidualny zestaw do mycia zębów w postaci kubka, szczoteczki i pasty. Szczoteczki nie powinny stykać się ze sobą.

W warunkach domowych możemy potraktować temat z przymrużeniem oka i trzymać szczoteczki do zębów całej rodziny w jednym kubku, pilnując, aby ich główki się nie stykały.

Dobrym rozwiązaniem dla dzieci są holdery, które na przyssawkę można przykleić na ścianę lub do każdej gładkiej powierzchni.

ps. włosie szczoteczki powinno być skierowane do góry

Dziękuję za rozwianie wszystkich wątpliwości:)

Pewnie jesteście ciekawi, czego my używamy do higieny jamy ustnej najmłodszych domowników.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Jesteś dziewczynką i nie musisz być grzeczna!

Droga córeczko, piszę do Ciebie ten list – być może przeczytasz go za kilkanaście lat. Akurat dziś jest święto wszystkich dziewczynek na świecie, więc jest to doskonała okazja żeby skreślić dla Ciebie kilka słów – od wiecznej dziewczynki, dziewczyny, nastolatki, kobiety i matki.

Te wszystkie osoby są wciąż we mnie, dlatego tak bardzo chcę Ci dziś to napisać.

Niedawno skończyłaś 5 lat i coraz więcej rozumiesz… Czasami zadajesz takie pytania, że sama nie wiem jak mam Ci odpowiedzieć. Wtedy milczę, bo nie chcę narzucać Ci swojego zdania.

„Zobaczysz, jak urośniesz” – nienawidzisz jak tak do Ciebie mówię, ale naprawdę tak będzie.

Kiedy w 20 tygodniu ciąży dowiedziałam się, że noszę pod sercem malutką córeczkę, cieszyłam się ogromnie! Wiedziałam, że to będzie wyjątkowa osóbka z mocnym charakterem. Już wtedy miałam takie przeczucie, że nasz relacja będzie bardzo niezwykła.

Różowy dla dziewczynki, niebieski dla chłopca

W Twojej wyprawce nie było ani grama różu, chciałam Cię przywitać w neutralnych kolorach, aby nie narzucać Ci za bardzo stereotypów, które już w tym okresie są przyczepiane niczym łatka do małego człowieka. Sama nie lubię tego koloru i nie mam prawie nic różowego. Nie było też słodkich falbanek i spineczek na łysą głowę. Przyszłaś na świat i było Ci obojętne w co jesteś ubrana, byle było wygodnie. Kiedy wychodziłam z Tobą na spacer wszyscy zaglądali do wózka i mówili:

„O jaki śliczny chłopiec”

Bo z daleka nie świecił róż.

Nie przejmowałam się tym kompletnie, a nawet byłam dumna, bo wtedy uważałam, że:

Róż to stan umysłu.

Nie musisz bawić się zabawkami dla dziewczynek

Chociaż biznes zabawkowy mocno napędza ten podział, nigdy nie kupowałam Ci takich zabawek, które kształtowałyby od początku podziały na zabawki: dziewczęce i chłopięce.

Kupowałam auta, bo jako dwulatka umiałaś poznać na parkingu wszystkie marki samochodów.

Miałaś drewnianą ciuchcię, bo uwielbiałaś chodzić ze mną i z Tatą na pobliską stację kolejową żeby pooglądać pociągi.

Nadal uwielbiasz Gwiezdne wojny i mniej się bałaś podczas oglądania niż przy Krainie lodu.

Nie ma czegoś takiego jak zabawki dla dziewczynek, gdybyś teraz powiedziała mi, że chcesz Lego Technics, kupiłabym je bez najmniejszego problemu.

Tak samo traktujemy Twojego brata, może bawić się Twoją Barbie wożąc ją na koparce i biegać ze szczotką do sprzątania.

Teraz przyszedł czas, kiedy ogromny wpływ mają na Ciebie koleżanki, które raczej nie są wychowywane w taki wyzwolony sposób. Pozwalam Ci na brokat, cekiny, róż. „Dziewczyńskie i chłopackie” podziały są dla Ciebie Ważne. Wybierasz częściej zabawki, które stereotypowo są przywiązane do Twojej płci – to Twój wybór, a nie czyjś. Kiedy mówisz o kąciku dla dziewczynek w przedszkolu, podaję Ci przykłady, że np. mężczyźni też chodzą na manikiur, czy do fryzjera. Tak samo kobiety pracują np. jako pilotki, mechanicy, kosmonautki…

Chłopcy łażą po drzewach, a dziewczynki rysują kwiatki

Ostatnio Twój brat ciągle prosi mnie o śrubokręt. Wiesz dlaczego? Bo ostatnio przykręcałam nim kilka rzeczy i mnie naśladuje.

Lubię Wam proponować łażenie po płotach, drzewach. Pozwalam też wchodzić na górę po zjeżdżalni i nie widzę w tym nic złego. Twój brat naśladuje Ciebie i też lubi rysować. Nie dalej jak wczoraj Julek dorwał się do Twojego pudełka ze spinkami i sobie przypinał. Obserwowałam to z dużym zaciekawieniem.

Żeby być spełnioną kobietą musisz mieć męża

Często zadajesz mi pytania, czy też będziesz miała męża i już teraz się przejmujesz, jak go znajdziesz. Nie myśl o tym, sama bądź szczęśliwa ze sobą, a wtedy wszystko będzie dobrze. Nie wmawiam Ci też, że „Jak będziesz miała męża i dzieci to…”

Chociaż nie jestem wojującą feministką denerwują mnie reklamy, które tak bardzo powielają społeczne schematy np. TA Nie pozwolę nigdy żeby też tak myślała i nauczę Ciebie jak je rozpoznawać.

Dom na głowie ma tylko kobieta

Nie muszę Ci tutaj nic tłumaczyć. Rozumiesz to już od samego początku. Twój tata nie pomaga mi w domu. To też jego dom i od początku widzisz jak: sprząta, gotuje, prasuje, wiesza zasłonki, przyszywa guziki, zmienia Twojemu bratu pieluchy i nie ma u nas podziału na zajęcia męskie i damskie. Owszem dzielimy się obowiązkami, ale tylko ze względu na preferencje: ja np. nie znoszę zmywać, a Twój tata majsterkować.

Dziewczynki muszą być miłe i grzeczne, a chłopcy to łobuzy

O nie! Żadne z moich dzieci nic nie musi. W naszym domu są akceptowane wszystkie emocje i nie ma podziału na te „złe i dobre”. Twój brat też nie jest: „beksalalą” i może płakać. Od początku wspieramy w Tobie niezależność, samodzielność i poczucie własnej wartości. Nie karzemy i nie nagradzamy. Sama widzisz, co zrobiłaś źle i to najczęściej poprawiasz. Uwielbiam, kiedy walczysz o własne zdanie i bardzo często przyznaję Ci rację.

Jesteś ładna – to znaczy, że na pewno nie masz nic w głowie

Naprawdę nie wiem skąd się wzięła ta zależność. Ale to nie jest trudne żeby ładnie wyglądać i mieć coś w głowie. Lubisz mnie naśladować, bierzesz swój plastikowy tusz do rzęs i drewnianą pomadkę, siadasz koło mnie i rozmawiamy o Chinach. Dbaj o siebie – dla siebie! Nie dla kogoś. To, że będziesz miała zawsze zrobiony makijaż nie oznacza, że nie miałaś już czasu przeczytać książki.

Wiem, że się złościsz kiedy nie pozwalam Ci malować paznokci, przyjdzie i na to czas. Już teraz pokazuję Ci też, że to co jest piękne, nie zawsze jest wygodne (Pamiętasz te złote wsuwki, które tak bardzo Ci się podobały, a od nich bolała Cię głowa? Tak też jest z wieloma innymi rzeczami.)

Dziewczynki muszą dbać o wygląd i mieć czystą buzię

Co za bzdura. Nie lubię też stwierdzenia o chłopcach: „Boys will be boys”, czyli, że mogą być brudni, z dziurą na kolanie, czy obłoconych butach. Sama często chodzę bez makijażu i chcę Ci pokazać, że to żaden grzech. Jesteś dziewczynką i możesz się brudzić do woli (chociaż Ty akurat tego nie lubisz). Od ponad dwóch lat kochasz sukienki, uwielbiam obserwować Twój błysk w oku kiedy zakładasz na siebie „coś pięknego”. Ja też to mam, do dziś.

Nie możesz być dobrym kierowcą

Jak tylko będziesz pełnoletnia i będziesz chciała, damy Ci pieniądze na kurs prawa jazdy. Tata nawet zapisze Cię na jazdy doszkalające w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych. Nikt nie powie o Tobie, że jeździsz jak baba i Ty sama też nigdy tak nie mów.

Nie możesz mieć zawodu, w którym pracują sami mężczyźni

A dlaczego nie? Mam tylko nadzieję, że będzie traktowana tam tak samo jak oni, a Twoje zarobki nie będą warunkowane chromosomami..

Mam nadzieję, że dożyjesz też czasów, kiedy mężczyźni będą mieli urlopy tacierzyńskie – tak samo długie jak macierzyńskie.

A wiesz skąd to wszystko wiem i dlaczego tak łatwo mi to przyszło? Twoja babcia, a moja mama wychowała mnie samodzielnie. To ona WSZYSTKO robiła sama w domu i zawsze mi powtarzała, że mogę robić co tylko chcę. Nigdy nie krytykowała moich wyborów, choć były bardzo odważne. To od niej mam tę siłę, niezależność i wiarę w siebie, a ja przekażę je Tobie. Wiem, że czasami jestem zbyt surowa, ale chcę żebyś miała w życiu lekko i nigdy nie przejmowała się tym, co mówią lub myślą inni.

.

.

.

Kiedy nauczycielka zapytała dziewczynki w klasie o ich prawa, one napisały:chcę żeby dziewczynki na całym świecie

Niestety nie dotarłam do źródła zdjęcia. Jeżeli ktoś je zna, niech mi wyśle.

A Wam zostawiam jeszcze teledysk, który musicie obejrzeć!

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Moja szafa – gdzie kupuję ubrania i w jaki sposób to robię

  • MODA
  •  komentarze [24]

Własny styl, zdolność dobierania ubrań idealnie pasujących do sylwetki, umiejętność niebanalnego łączenia faktur i wzorów, świetne oko do wybierania perełek ubraniowych… te wszystkie epitety nie są o mnie. Chciałabym napisać, że tak jest, ale niestety… Mam wiele innych plusów, jednak ubrać się nie potrafię. 

Ten wpis powstał po to żeby pokazać Wam jak sobie z tym radzę. Napiszę też gdzie najczęściej kupuję ubrania i gdzie szukam inspiracji.

Zacznę od tego, że nigdy z modą nie było mi po drodze. Nie miałam potrzeby wyszukiwania najnowszych trendów, ciekawych połączeń i noszenia samych najnowszych fasonów. Owszem, lubiłam chodzić na zakupy ubraniowe, ale nigdy nie przykładałam do tego dużej wagi.

O ile uwielbiam ubierać moje dzieci i męża, to ze sobą mam problem. Dzieciom wyszukuję różne perełki i sprawia mi to ogromną frajdę. Lilka też jest teraz na etapie, że zaczyna dostrzegać połączenia kolorów i faktur. Kiedy poznałam Daniela chodził w zielonym swetrze i w pantoflach z czubem. Teraz jego styl, który razem wypracowaliśmy bardzo mi się podoba i pasuje do jego charakteru oraz zawodu. Śledzi blogi modowe z klasyczną modą męską i wciąż śledzi nowe trendy.

A ja? Też się tego uczę.

Dodam też, że moja sylwetka jest bardzo wymagająca. Mam całe 160 cm wzrostu, więc wiele ze stylizacji zwyczajnie odpada już w przedbiegach. Jestem typową klepsydrą z lekkim wcięciem w talii, którego wcale nie lubię podkreślać. Muszę również wspomnieć o tych 10 kilogramach, z którymi walczę po ciążach (IOO). Jak widzicie, modelką niestety nie jestem;)

Zdziwiłam się mocno, kiedy poprosiłyście mnie o to, żebym napisała wpis o moim stylu oraz miejscach gdzie kupuję ubrania, bo wg mnie jestem ostatnią osobą na świecie, od której możecie się inspirować w tym temacie.

Ostatnio trochę też zaczęłam się interesować modą i to zostało zauważone. Dostałam nawet kilka komplementów od Was, że wyglądam całkiem nieźle (zważywszy na moje gabaryty). A to pewnie dlatego, że przez ostatnie 3 lata nauczyłam się maskować różne rzeczy, a inne podkreślać.

Podoba mi się wiele ubrań i fasonów, które wiem, że już na pierwszy rzut oka nie są dla mnie. Bardzo nad tym ubolewam, ale nie chcę sobie dodawać dodatkowych kilogramów, czy też jeszcze bardziej skracać.

Od czego się zaczęło?

Kilka lat temu kupiłam sobie książkę Magdy. Pisałam o niej we wpisie Książki, które zmieniły moje życie

Ta książka nauczyła mnie przede wszystkim tego, jakich ubrań ABSOLUTNIE nie mogę kupować. Chociaż podobałyby mi się na wieszaku, to niestety na mnie wyglądałyby fatalnie. Wszystkie ubrania typu oversize nie są dla mnie.

Dzięki tej lekturze nauczyłam się szukać dobrych krojów dla mnie i posprzątać w szafie.

Uwielbiam też kanał na Youtube Magdy. Jeżeli jeszcze nie znacie to zaglądajcie. Najbardziej lubię te filmy, w których Radzka radzi jak się ubierać. Moim faworytem jest film o tym jak optycznie się zmniejszać (lub poszerzać) za pomocą koloru czarnego i białego:

Uwierzycie, że czasami nawet robię sobie notatki?

Niby są to oczywiste rzeczy, ale nie dla mnie. Tak odkrywcze były dla mnie np. to, że jeżeli dzielę sylwetkę liniami np. dekolt, bluzka, spodnie i te linie są widoczne to optycznie jeszcze bardziej się skracam. Zwracam na to teraz uwagę i wg mnie wyglądam smuklej.

Ukrywam wady, podkreślam zalety

W komponowaniu stroju staram się podkreślać moje atuty, a chowam to co chcę ukryć. Po filmiku Magdy zaczęłam jeszcze bardziej stosować tę metodę, czyli tam, gdzie chcę coś podkreślić zakładam jasny kolor, a tam gdzie chcę ukryć to zakładam ciemny. Czyli prawie zawsze mam na dole ciemny dół. Wyjątkiem są brzoskwiniowe spodnie, które kupiłam jeszcze przed tym, kiedy o tym się dowiedziałam.

Jak robię zakupy?

Przestałam je lubić tuż po pierwszej ciąży i chodzę na zakupy jak muszę już coś sobie kupić (a i tak najczęściej wychodzę z torbą pełną ciuchów dla dzieci). Nie mam za bardzo czasu chodzić po galeriach i szukać ubrań dla siebie, więc najczęściej w wolnej chwili przeglądam sklepy internetowe, ale bardzo rzadko kupuję coś online. Najczęściej sprawdzam, czy dana rzecz jest dostępna w sklepie stacjonarnym i jadę ją przymierzyć.

Czego najwięcej jest w mojej szafie?

  1. Jeansy – uwielbiam je  i chodzę w nich właściwie codziennie. Z uwagi na mój wzrost bardzo się cieszę, że spodnie o długości 7/8 są w modzie od kilku sezonów. Dzięki temu w końcu mam spodnie, których nie muszę skracać lub podwijać. Od dwóch lat kupuję je tylko w Mango – mają wyższy stan i ciemny kolor (w połączeniu z ciemnymi butami wydłużają optycznie nogę)
  2. T-shirty – mam ich sporo, bo jeansy plus T-shirt to mój ulubiony codzienny strój. Tak chodzę na plac zabaw, a dorzucę do tego marynarkę lub kurtę skórzaną i mogę tak iść na spotkanie. Obecnie uwielbiam bluzki w paski czarno-białe.
  3. Bluzki koszulowe – to mój trzeci typ, który zakładam w weekendy na wyjścia z rodziną lub na spotkanie. Mam ich w szafie kilka i bardzo je lubię.
  4. Koszule jeansowe – dobrze, że wciąż są w modzie, bo mam je już 4 lata i nadal w nich chodzę. Zawsze podwijam w nich rękawy.
  5. Marynarki – obecnie mam dwie. Jedna jest granatowa z rękawem 3/4, a druga pudroworóżowa (podwijam rękawy żeby podkreślać talię i wysmuklić sylwetkę)
  6. Swetry – mam ich dosłownie kilka i zakładam tylko zimą. Mam jeden Tommy Hilfiger z romby i to mój ulubiony – świetnie się nosi i pierze. Ostatnio kupiłam sobie dwa w Mohito (ten sam model w dwóch kolorach, bo tak mi się spodobał TUTAJ )
  7. Na wyjazdy weekendowe mam swoją ukochaną, rozpinaną bluzę Gap z kapturem w kolorze brązowym
  8. Kurtki – uwielbiam płaszcze. Mam jasny, cienki, klasyczny trench z paskiem i grupy wełniany na zimę. Oba w kultowym kamelowym kolorze. Na spacery i wyjścia z dziećmi mam kurtkę puchową z kapturem (obecną mam Michael Kors z Tkmaxx, jest fajna bo taliowana)
  9. Kurtka skórzana – w tym roku dołączyła do mojej szafy skórzana kurtka. Co roku chciałam sobie taką kupić, ale nigdy nie spotkałam żadnej, która w pełni odpowiadałaby moim potrzebom. W tym roku udało się i ją uwielbiam! Kupiłam ten model KLIK
  10. Sukienki – mam kilka, ale ostatnio w ogóle w nich nie chodzę, bo nie przepadam za rajstopami.

Tak wygląda moja szafa

Według mnie to nic specjalnego, ale jakoś nie mam czasu ani chęci na bardziej odważne stylizacje i połączenia. Szukam jeszcze długiej ciemnej kamizelki żeby zbudować linię ramion i wysmuklić tułów.

Zapytacie pewnie jakie sklepy odwiedzam.

To moja lista

COS

Zaglądam online, a później jadę do warszawskiego Klifu i mierzę. Uwielbiam stamtąd T-shirty (TUTAJ), bo po kilku miesiącach użytkowania wciąż wyglądają ok. Mam również dwie sukienki, które czasami noszę.

Mango 

Najczęściej przeglądam w aplikacji na telefonie, ale i tak zazwyczaj jadę daną rzecz przymierzyć. Wszystkie jeansy (5 par) mam właśnie z Mango. Mam wrażenie, że jakość ich ubrań mocno się poprawiła (albo Zara tak bardzo się zepsuła). Lubię tam zaglądać i często znajduję tam coś dla siebie.

Spodnie Mango, kurtka Mango, koszula H&M (która ma 5 lat)

Mohito

Zaglądam tam dość często, ale naprawdę fajnych ubrań (które nie są bardzo „dziuniowate” i nie są wykonane ze 100% poliestru jest niewiele), ale czasami trafi się taka perełka jak np. te swetry za 79 zł 100% bawełny. Mam też stamtąd trench i kilka bluzek, ale trzeba zawsze patrzeć na skład.

H&M

Lubię bluzki koszulowe stamtąd i wszystkie, w których obecnie chodzę są właśnie z tego sklepu. Również przeglądam w aplikacji, a później szukam w sklepie.

Zara

Obraziłam się na ten sklep i bardzo rzadko tam zaglądam. Jakość mają taką, że już mnie wkurza chodzenie z reklamacjami. Czy też tak macie?

DANHEN

Polska marka, którą odkryłam dopiero rok temu. Mam jedną kopertową bluzkę z wiskozy, która genialnie się pierze, prasuje i nosi. Cały czas do nich zaglądam żeby wypatrzyć sobie coś nowego.

Miszkomaszko

Uwielbiam wzornictwo, ale ostatnio jakoś nie chodzę w ich sukienkach. Czekam na syreni wzór i może mi się odmieni.

BUTY

Kocham trampki Chipie (właśnie zamówiłam nową parę z Limango w kolorze czarnym)

Uwielbiam mokasyny Minnetonka, które niestety nie są dostępne w PL. Znajoma kupiła mi w USA piękne czarne, ale są za małe 🙁 Może ktoś chce przygarnąć? (rozmiar 38 o TE)

Na teraźniejszą aurę mam kalosze, sztyblety IGOR 

A na zimę UGG

TOREBKI

Obecnie non stop chodzę z torebką Mammania 

Od pół roku mam model Gwen i jestem to jedyna torebka, w którą pakuję rzeczy dzieci i moje. Ma idealne dla mnie gabaryty i sporo kieszonek. Myślę, że jeszcze długo z nią będę chodzić.

To teraz zdradzę Wam jeszcze jeden patent, który stosuję od dłuższego czasu. Mam np. skórzaną kurtkę i nie bardzo wiem do czego ją nosić. Wiecie co robię? Wrzucam w Pinterest frazę: „How to wear  biker jacket” i mam tyle stylizacji do wyboru do koloru, że na bank coś sobie znajdę pasującego do mojej sylwetki z zasobności szafy.

O tym gdzie kupuję ubrania dla dzieci pisałam we wpisie jak Ubrać dzieci modnie i wygodnie

A Wy jak sobie radzicie z zakupami? Zdradźcie też swoje ulubione sklepy 🙂

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Pokój dla rodzeństwa – nasz projekt i metamorfoza

Pokój dla rodzeństwa – jak go zaprojektować żeby był funkcjonalny i rozwijający dla dzieci? Kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, zaczęłam myśleć o tym, jak się pomieścimy w naszym 50 – metrowym mieszkaniu. O ile w pokoju dla jednego dziecka nie mieliśmy problemu z rozmieszczeniem łóżka czy też komody z zabawkami, tak z pokojem dla rodzeństwa mieliśmy sporą zagwozdkę.

Jak urodził się Junior, wiedziałam, że będzie z nami w pokoju. Chciałam mieć go jak najbliżej siebie i kosz Mojżesza postawiliśmy blisko naszego łóżka. Nie miał zbyt wielu swoich rzeczy, więc spokojnie zmieściliśmy je w komodzie.

Później, kiedy przybywało mu zabawek, a nasz salon, w którym śpimy zaczął się kurczyć, zaczęłam myśleć o tym, żeby w Lilki pokoju zorganizować mu kilka półek na zabawki. Cały czas spał z nami, ale coraz więcej czasu przebywał w pokoju siostry.

Znacie to uczucie, które towarzyszy wszystkim krokom milowym dzieci?

Ja zawsze bardzo się cieszę, ale jednocześnie jest mi też trochę smutno, że dzieci tak szybko rosną. Kiedy pomagaliśmy Juniorowi zdmuchnąć pierwszą świeczkę na torcie, to uczucie się we mnie jeszcze mocniej obudziło.

Mój malutki synek już chodzi, gada jak najęty i mówi teraz, że ma „jeden lat”, zjada sam jajecznicę w ekspresowym tempie i prosi o swoją „kawę”. Ściska mnie trochę w dołku, że ten czas tak szybko leci i te etapy przechodzi jak burza. Ja chyba do końca nie jestem na to przygotowana i każdą chwilę, kiedy jest jeszcze malutki, celebruję jeszcze bardziej, bo wiem, że one też niedługo przeminą.

Tak właśnie było też z Julka „wyprowadzką” do pokoju siostry. Lekko odciągałam to w czasie, żeby nie dać mu jeszcze pełnej niezależności. Całe dnie spędzał u niej w pokoju, ale noce wciąż był ze mną. Wspominałam Wam, że nasza mleczna droga niedawno się skończyła i żeby zająć głowę, zaczęliśmy myśleć o pokoju dla rodzeństwa.

Lilki pokój wyglądał tak:

 Pokój przedszkolaka:

Pokój dla rodzeństwa to nie jest wcale taki prosty temat. Zwłaszcza, że między naszymi dziećmi jest spora różnica wieku (3,9) oraz różnią się płcią. Każde jest na totalnie innym etapie rozwoju ruchowego i psychicznego. Mają inne zainteresowania i potrzeby.

Szukałam na własną rękę różnych rozwiązań, przeszukałam cały internet i gazety wnętrzarskie. Żaden pokój dla rodzeństwa nie zrobił na mnie takiego wrażenia, że mogłabym zastosować te rozwiązania u siebie. Stwierdziłam, że poproszę o pomoc fachowca. Jednak uprzedziła mnie moja czytelniczka, Agata, która jest projektantką wnętrz w Pracowni Projektowania Wnętrz A+A Kids (zobaczcie ich genialne realizacje), a prywatnie  jest mamą dwójki dzieci z podobną różnicą wieku jak moje.

Zaproponowała mi swoją pomoc. Nie dość, że „zna” nas z bloga, wie, co lubimy, to jeszcze sama na podstawie doświadczeń ze swoimi dziećmi miała dla nas kilka rozwiązań. Spotkałyśmy się kilka razy i w przerwach w rozmowie o książkach, metodzie Montessori i gadżetach dziecięcych rozmawiałyśmy o naszym pokoiku.

Tak wygląda docelowy projekt pokoju dla rodzeństwa, który będzie pewnie gotowy na początku roku.

Pokój dla rodzeństwa

pokój dla rodzeństwa
pokój dla rodzeństwa
pokój dla rodzeństwa
pokój dla rodzeństwa

Cudowną tapetę w gruszki zaprojektowała Beata Dejnarowicz

Jest to wszystko, na czym mi zależało. Idealny pokój dla rodzeństwa w różnym wieku. Lila marzyła od zawsze o piętrowym łóżku i uznałyśmy, że to jedyna okazja żebyśmy mogły jej marzenie spełnić. Chciałam też, żeby miała swoją kryjówkę przed bratem, czyli do zabawy małymi rzeczami, których nie będzie jej zabierał. Dlatego też zmieniamy biurko na wyższe. Przy niskim stoliku przeszkadza jej przy pracy. Będzie też miała wyżej swoje półki, które będą poza zasięgiem młodszego współlokatora. Postawiłyśmy wykorzystać przestrzeń wkoło okna na półki i półeczki. Zamiast zasłon będzie roleta, która powiększy pokój.

Na górze będzie pawlacz na zabawki, które zmieniam co kilka tygodni. W końcu szafa w salonie opustoszeje.

Strefa Julka będzie na jego łóżku oraz obok. Dzięki mobilności będzie można je ustawiać w dowolny sposób. O tym projekcie będę jeszcze pisać nie raz.

Przejdźmy do pierwszego etapu remontu.

Chciałam podzielić go na dwa razy, żeby nie mieć wyłączonego pokoju przez kilkanaście dni.

Pierwszy etap już za nami i dziś się Wami nim podzielę. Nasz pokój dla rodzeństwa jest gotowy.

Pokój Lilki był pomalowany zwykłą satynową farbą, która niestety nie do końca spełniała swoje funkcje. Wybierała nam ją ekipa remontowa, która nie wzięła pod uwagę tego, że będzie tam mieszkało dziecko. My się kompletnie na tym nie znamy, więc zaufaliśmy im w 100 %. Po 1,5 roku od malowanie ściany wyglądały niezbyt świeżo.

Z Agatą doszłyśmy do wniosku, że zrobimy coś zwariowanego i dodamy dzieciom trochę koloru na ścianie. Długo nie trzeba było mnie namawiać kiedy usłyszałam jedno słowo: „OMBRE”, czyli ściana, która zaczyna się od najciemniejszego koloru, a kończy na najjaśniejszym. Ten pomysł wydał mi się genialny!

Zaczęłam szukać odpowiednich farb oraz fachowca, który taki efekt uzyska na naszych ścianach

Mój wybór padł na markę Beckers, która zgodziła się wziąć udział w tym odważnym malowaniu. Po wielu rozmowach uznaliśmy, że to właśnie te farby najlepiej będą się nadawały do naszego remontu. Dlaczego? Przede wszystkim mają farby, które są antyalergiczne bez zawartości Lotnych Związków Organicznych. Mają też atesty i certyfikaty. Spodobały mi się też sprytne, ekologiczne opakowania brainy pack, które można wykorzystać do ostatniej kropli i są niesamowicie ergonomiczne: łatwo się je nalewa na tackę lub do sprężarki.

Najpierw ściany zagruntowaliśmy Beckers Designer Primer później pomalowaliśmy na biało Beckers Designer White, na koniec Pani Dorota za pomocą sprężarki zrobiła efekt ombre farbą Beckers Väggfärg 7 z mieszalnika, kolor NCS  S 2070Y10R.

Kiedy miałam już wybrane farby, kolor z palety NCS to nie mogłam znaleźć fachowca, który pomaluje w taki sposób ścianę. Przecież ekipa remontowa nie będzie bawić się w takie niuanse. Myślałam, szukałam, pytałam i w końcu znalazłam osobę, która zajmuje się artystycznym malowaniem ścian.

Pani Dorota kiedy tylko usłyszała o moim pomyśle, od razu się zgodziła. Zajęła się również wszystkimi pracami, czyli malowaniem sufitu, dwukrotnym pomalowaniem ścian na biało i na koniec jako wisienkę na torcie wyczarowała nam ombre na ścianach.

Jestem niesamowicie zadowolona z tego efektu! Gradient sięga odrobinę wyżej niż widać na zdjęciu i przechodzi płynnie do białego.

Jeżeli szukacie kogoś, kto artystycznie maluje na ścianach zajrzyjcie do Pani Doroty TUTAJ

Malowanie trwało 3 dni, a my w tym czasie żyliśmy w komunie w naszym salonie. Ciekawe doświadczenie;) Nie musieliśmy się wyprowadzać z mieszkania, bo farby Beckers są praktycznie bezzapachowe i nie było czuć typowego zapachu farby.

Pierwszy etap naszego remontu już za nami, a ja z naszych rzeczy oraz kilku nowych dodatków zrobiłam dzieciom pokój, który będzie im służył do momentu realizacji projektu architekt. Trochę to potrwa, dlatego chciałam żeby ten pokój dla rodzeństwa był już w pełni funkcjonalny. Dzieciom bardzo podoba się kolor na ścianach i to, że Julek śpi razem z Lilą. Oni są tak samo podekscytowani jak my i na razie o dziwo siedzą w swoim pokoju, a nie na nas (jak dotychczas).

Pokój dla rodzeństwa w wieku 5 lat i 1,5 roku

pokój dla rodzeństwa
pokój dla rodzeństwa
pokój dla rodzeństwa
pokój dla rodzeństwa
pokój dla rodzeństwa
pokój dla rodzeństwa
pokój dla rodzeństwa

Po tej przeprowadzce mam wrażenie, że Julek urósł o kilkanaście centymetrów. 

Cieszę się też, że remont rozłożyliśmy na dwa etapy. Dzięki temu możemy spokojnie myśleć o końcowym efekcie. Wcześniej myślałam, że sama ze wszystkim dam radę sama: z projektem, malowaniem itd. Jestem zadowolona, że oddałam te funkcje profesjonalistom. Wszystkie produkty Beckers sprawdziły się znakomicie przy tym niestandardowym malowaniu i jestem przekonana, że dzieci długo będą mogły bawić się w pokoju ze słoneczną łuną na ścianach.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Na co czekam tej jesieni? Książki, seriale, nowy plac zabaw…

Muszę przyznać, że tegoroczna jesień lekko nas zaskoczyła. Ze strojów kąpielowych, które nosiliśmy nad Bałtykiem przeszliśmy od razu do kaloszy i płaszczy. Nie ukrywam, że się na to nie przygotowaliśmy i trochę nam żal. Ciągle mam cichą nadzieję, że jesień się zreflektuje i będzie nam dane cieszyć się słoneczną, jesienną pogodą.

Wrzesień, październik i listopad to miesiące, w których wciąż na coś czekam, więc dziś chciałabym Wam pokazać trochę inspiracji, które napędzają mnie do działani i skreślania dni w kalendarzu.

Najbardziej niecierpliwie czekam na nowy plac zabaw, który powstaje właśnie w stolicy w Parku Ujazdowskim.

Kiedy zobaczyłam pierwsze wizualizacje, aż zaniemówiłam z wrażenia.

Na placu wybudowana zostanie sieć tuneli, górek i mostków. Teren wyposażony zostanie w ścieżkę sensoryczną oraz różne budowle, np. altankę z dachem ze strzechy, tematyczny domek z kuźnią, piecem kaflowym, kowadłem i paleniskiem czy łódkę. Opiekunowie najmłodszych dzieci będą mogli korzystać z huśtawki, na której jednocześnie buja się dorosły i dziecko

Specjalnie zadzwoniłam do Zieleni Warszawskiej, aby zapytać kiedy będzie gotowy. Termin oddania to koniec października, ale ZW przewiduje opóźnienie.

Mam nadzieję, że jeszcze zdążymy przed śniegiem pobawić się na tym placu zabaw.

Seriale

Belfer

Ależ długo kazali na siebie czekać! Zupełnie się nie spodziewaliśmy, że okaże się tak dobry. Trzyma w napięciu, fajnie nakręcony, bez sztywnej gry nastolatków. Wciągnął nas i czekamy na kolejne odcinki.

Nowy sezon już 22 października

This is us

Czekam na kolejny sezon i doczekać się nie mogę. Kto jeszcze go nie oglądał, to polecam.  Serial jest o relacjach rodzinnych. Niesamowita historia trojaczków, która przedstawiona jest dwutorowo – czasami przenosimy się do przeszłości, a czasami jesteśmy w czasie teraźniejszym kiedy mają 36 lat. Genialnie nakręcony serial, który ogląda się jak film. Ten serial obejrzeliśmy jednym tchem – mam nadzieję, że kolejne odcinki również takie będą.

Nowe odcinki już 26.09

Shameless

Oj lubimy ten serial! Już ósmy sezon, a wciąż trzyma poziom. Wiele razy rozbawił mnie do łez, pomógł się oderwać od wielu spraw i sprawił, że trochę inaczej patrzymy na nasze rodzicielstwo. To serial o patologicznej rodzinie, która ma wiele problemów. W niektórych momentach jest dość mocny i przerysowany. Bardzo go polecam, bo naprawdę jest tego wart.

Książki

Jano i Wito w trawie – Wiola Wołoszyn, Przemek Liput wyd. Mamania

Zapowiada się wspaniała książka dla maluchów! Wiola,  z wykształcenia logopeda, a znacie ją pewnie z bloga matkawariatka.pl napisała książkę dla dzieci. Nie mogę się jej doczekać, bo zapowiada się naprawdę ciekawie.

Książka będzie w sprzedaży od 20.09

Idziemy na niedźwiedzia Michael Rosen, Helen Oxenbury, wyd. Dwie siostry

Kartonowa wersja książki, która ma niesamowity rytm i sporo wyrażeń dźwiękonaśladowczych, które są u nas na topie.

Książki dla starszaków

Coco i jej mała czarna – Annemarie Van Haeringen, wyd. Muchomor

Pięknie ilustrowana książka o historii Coco Chanel. Chcę ją podarować Lilce.

Dostępna od połowy września.

Malarze dzieciom: Baletnice – Agnieszka Starok, Vincent van Gogh wyd. Tekturka

„Klara i Emilia, zachęcone przez mamę, zaczynają chodzić na lekcje baletu. Wkładają przepiękne szeleszczące suknie i białe, mięciutkie baletki. Szybko okazuje się jednak, że balet wymaga ciężkiej pracy. Baletnice to opowieść o dziecięcych marzeniach i wytrwałości w dążeniu do wyznaczonych celów. Książka jest ilustrowana oryginalnymi obrazami Edgara Degasa.”

To może być coś pięknego!

Dostępna od 16.10

Książki dla dorosłych

Czekam też (jak na szpilkach) na nową książkę Zygmunta Miłoszewskiego. Poprzednie pochłonęłam dosłownie w kilka dni. Nowa książka o tytule „Jak zawsze” ukaże się w listopadzie. Mam nadzieję, że dzieci będą łaskawe i dadzą mi szybko przeczytać;)

Łuski od Miszkomaszko

Czekam też na kultowy wzór od Miszkomaszko w syreny! Kto wie, może Julowi też coś nabędę i będzie jak tryton:)

Muszę Was zapytać, czy też na coś czekacie? Jeżeli tak, to podzielcie się w komentarzu:)

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Jak (nie) odpoczywa mama?

Jak tam Mamy, odpoczęłyście na wakacjach? Jeżeli i Wam po takim pytaniu rysuje się na zmęczonej twarzy nerwowy uśmiech, to ten wpis jest dla Was. Co to znaczy „odpoczynek” w słowniku kobiety, która ma na głowie dom, dziecko, pracę, męża, czasem nawet jakieś zwierzę domowe? Czy „odpoczynek mamy” jest oksymoronem, w którym jeden wyraz przeczy drugiemu i odwrotnie? 

W ubiegłym tygodniu byłam sama z dziećmi i kiedy wrócił mój mąż, poszłam załatwić kilka spraw. Tak naprawdę chciałam pobyć chwilę sama, a przy okazji odebrać przesyłkę na poczcie.

Przede mną stało 5 osób. Każdy z nich miał swoje sprawy i czekał cierpliwie w kolejce. Pan, który stał na samym początku wyciągnął z przepastnej, niebieskiej torby, którą ostatnio podrobił Balenciaga około 120 listów.

Pani przede mną aż uniosła wzrok ku mrugającym jarzeniówkom i głośno westchnęła. A ja w duchu aż poskoczyłam z radości: „Yeeeessss, dodatkowe 20 minut dla mnie” i wyciągnęłam z torby ulubioną gazetę, do której nie miałam czasu zajrzeć od tygodnia.

Czas niestety leciał za szybko, a Pani w okienku kończyła stemplować przesyłki. Podeszłam do okienka, wyjęłam awizo. Byłam już tak padnięta, że ledwo widziałam na oczy, ale nie pomyliłam tego papierka z receptą. Pani przyniosła moją paczkę i podała mi blankiet do podpisania.

Imię, nazwisko i data.

Z pierwszymi poradziłam sobie bez najmniejszego problemu, bo gdybym tego automatyzmu nie dała rady napisać, to już bym prosiła o telefon na pogotowie z podejrzeniem udaru. Ale kiedy przyszło mi napisać datę, to autentycznie miałam pustkę w głowie. Zaczęłam liczyć, dodawać, odejmować.

Miałam rozładowaną moją pamięć zewnętrzną, mój mózg, który zawsze mam pod ręką (czyt. telefon). Zakłopotana zapytałam Panią w okienku: „Który dziś?”. Pani rzuciła tylko: „Ósmy”. Zaczęłam kreślić ósemkę, miesiąc jakoś ogarnęłam – bez przesady, aż tak źle ze mną nie jest. Następnie napisałam „20..” i tu się zatrzymałam.

Zmarszczyłam brew, spojrzałam do góry, głośno westchnęłam. Nie uwierzycie, poziom mojego zmęczenia sięgnął zenitu, bo do jasnej Anielki nie byłam w stanie, przez dłuższą chwilę przypomnieć sobie, czy jest rok 2007 czy 2017. Aż mi się gorąco zrobiło! W końcu przywołałam rok urodzenia Juniora i wtedy już wiedziałam. Ale to co działo się ze mną przez tamte chwile przeraziło mnie na dobre.

Podobno jest tak, że jeżeli jesteś rodzicem i na koniec dnia nie czujesz zmęczenia to robisz TO źle!

czytaj: jesteś złym, leniwym rodzicem i najpewniej Twoje dzieci od rana do nocy oglądają bajki

Tamten dzień był wyjątkowy, bo dosłownie dałam z siebie WSZYSTKO dzieciom, pracy i mężowi. Nic nie zostawiłam dla siebie.

To błąd, który popełnia wiele mam. Tak bardzo chcemy wszystkich wkoło zadowolić, że nic lub prawie nic nie zostawiamy dla siebie. Dlaczego?

Nie da się dbać o innych, nie dbając o siebie.

Zgadzacie się? Nie mam nawet myśli przesadnego dbania o wygląd. Tylko takiego ogólnego bycia dla siebie dobrą. Macie z tym problem? Ja już nie mam.

Pamiętacie mój wpis o wrażliwych dzieciach? Każda z Was była zdziwiona ostatnim punktem. Przytoczę go:

13. DBANIE O SIEBIE – wiem, że zabrzmi jak banał, ale rodzice małych wrażliwców MUSZĄ  bardziej dbać o siebie. Kiedy to tylko możliwe muszą mieć szansę na odreagowanie, zrelaksowanie, odpoczynek i czas dla siebie. Bez tego nie będą w stanie reagować na taki ładunek emocji od dzieci.

Wiele z Was napisało mi, że są zdziwione, dlaczego to jest tak ważne.

Czy Wy też oddajecie dzieciom ostatni kawałek ciastka, mimo tego, że zjadły przed chwilą swoje?

Czy zostawiacie swoje sprawy żeby pomóc dziecku? Jesteście na każde zawołanie?

Spełniacie potrzeby, prośby, zachcianki?

Jesteście przy dziecku kiedy ma świetny humor i kiedy od samego rana wszystko jest na „NIE”?

Ja też i gdybym nie miała czasu na regenerację nie byłabym w stanie być tą uśmiechniętą Mamą, którą zawsze chciałam być. A nie tą sfrustrowaną, którą denerwuje własne dziecko. 

Jak w takim razie odpoczywa Mama?

Spędza sama weekend w SPA, pije drinki z parasolką i ma więcej niż godzinę dziennie na czytanie książki.

Do spa na weekend wolę pojechać z rodziną i znaleźć tam trochę czasu dla siebie:)

YYY, osobiście nie znam takiej Mamy.

Już dawno doszłam do wniosku, że taki wyjazd nie jest dla mnie, chociaż w sferze marzeń wielu kobiet tak to właśnie wygląda. Tak sobie wyobrażają ODPOCZYNEK.

Myślę, że nie ma co aż tak wyolbrzymiać swoich oczekiwań. Chyba, że naprawdę o czymś takim marzycie to ok. Jednak utożsamianie odpoczynku absolutnego z takim właśnie wyjazdem może być frustrujący, że w swoim matczynym życiu nic „tylko dla Was” nie czeka.

Ja też kiedyś wpadłam w taką pułapkę myślenia pt. „Ja nic nie mam z życia”.

„Shantaram” może przeczytam za dwa lata;)

Tylko się dołowałam. Przeglądałam fotki Mam  w sieci i popadałam w frustrację, że np. ta z Nebule była tam i siam i nawet kawkę w hamaku było dane jej wypić i gazetę poczytać. A moja kawa już lodem się skuła. Albo jak ona te pazury ma zawsze na najmodniejszy kolor zrobiony i nawet nie odpryśnięty? A ja nie mam niani i na 3 h na manikiury i pazikiury pójść nie mogę, a Shantarama czytam już drugi rok.

Wtedy usiadłam i stwierdziłam, że coś jest nie tak. To nie może być, że jestem utyrana, sfrustrowana i wiecznie zmęczona! Nie tak miało wyglądać moje macierzyństwo! Nie chcę żeby taką pamiętały mnie moje dzieci.

Na kartce wypisałam, co w moim życiu jest tylko moje. Co sprawia mi przyjemność i dodaje powera? Jak odpoczywam? Co robię dla siebie?

W poszukiwaniu czasu dla mnie zapisałam się nawet na siłownię. Uznałam, że skoro nie mogę znaleźć czasu dla siebie to go sobie zwyczajnie kupię. Jednak po dwóch wizytach stwierdziłam (po raz kolejny), że to nie jest moja bajka i tylko bym się wpędzała w kolejne poczucie winy, kiedy mam iść na trening, a mój mąż musi zostać w pracy. To nie dla mnie.

Zaczęłam ćwiczyć w domu. Każdą drzemkę Juniora przeznaczam na pracę, więc nie mogę w tym czasie ćwiczyć. Uzgodniłam więc z mężem, że 3 razy w tygodniu będzie zabierał dzieci sam na podwórko. Do tej pory chodziliśmy razem, bo to naprawdę fajny czas kiedy możemy być we czwórkę. Jednak uznałam, że bardziej potrzebuję tego czasu tylko dla siebie. Z resztą to tylko 40 minut.

Wkręciłam się również w samodzielne robienie paznokci hybrydowych. Dzięki temu mam piękne paznokcie przez 10 dni, a sam proces ich robienia relaksuje mnie i pozwala odpocząć od codziennych spraw. W trakcie malowania słucham podcastów, webinarów lub filmików na youtube.

Zauważyłam również, że im bardziej czynność, którą wykonuję jest tematycznie oddalona od dzieci tym lepiej wypoczywam. 

Jak wiecie jestem też kosmetycznym freakiem. Uwielbiam testować nowości, czytać recenzje i szukać kosmetyków idealnych. Każdy dzień rozpoczynam od pielęgnacji. Nie mam dużo czasu, a czasem prawie w ogóle, więc stawiam na moje pewniaki, które nie zabierają dużo czasu. Naprawdę widzę zależność – im bardziej dbam o siebie i więcej czasu poświęcam własnej osobie to jestem bardziej cierpliwa i miła dla innych.

Często rano nie mam nawet jak się wykąpać, bo wolę się porządnie wyspać niż wstawać przed wszystkimi. Dlatego np. po śniadaniu wstawiam krzesło do karmienia z Juniorem w środku do łazienki i on mi towarzyszy podczas kąpieli. Samego nie mogłabym go zostawić, bo ma obecnie fazę „Na Kukuczkę” i w 8 sekund jest w stanie wejść na stół.

Te moje codzienne czynności są formą oczyszczenia.

W tym terminie zawiera się nie tylko OCZYSZCZANIE zewnętrzne, ale również duchowe. To, że sobie przecieram rano i wieczorem twarz płynem micelarnym wpływa na mnie relaksująco. Mam czas dla siebie (chociaż to 2 minuty) i oddam go później innym z uśmiechem. A nie wiecznym grymasem, że: „Nawet nie mam się jak wykąpać”.

Zmywam makijaż jak dzieci siedzą w wannie lub się bawią. Tonizuję skórę twarzy chwilę po tym.  Krem wklepuję jak wsuwają śniadanie. Rozczesuję włosy jak na chwilę przysiądą poczytać książki. Wydaje się, że to są tylko minuty i w tym czasie nie da się odpocząć jak w SPA w weekend, ale kiedy zsumujemy z całego tygodnia te wszystkie czynności tylko dla siebie, to wyjdzie podobnie. Naprawdę!

A przy okazji dbam o swoją skórę, która z wiekiem stała się bardziej wymagająca. Często kobiety (w tym Mamy) o tym zapominają! Dla mnie to było ODKRYCIE: jeżeli nie zmyję dobrze makijażu, nie użyję toniku to ten krem, który tak sumiennie wklepuję pod zmęczone powieki zwyczajnie nie zadziała na 100%!

Dobre oczyszczanie to ponad 50% sukcesu. Tonik pozwala naszej skórze wrócić do prawidłowego funkcjonowania. przywraca jej naturalne pH, które woda kranowa zwyczajnie zaburza. Całkiem nieświadomie utrudniałam sobie kolejne kroki pielęgnacji. Ale teraz już wiem:)

Dlatego od niedawna moja mała wielka pięlęgnacja wygląda tak: 

  1. Mikrozłuszający żel peeling do mycia twarzy tołpa dermo face, sebio. – pierwszy raz mam żel, który dobrze dobrze myje skórę i delikatnie złuszcza naskórek.
  2. Złuszczająca pasta – maska do mycia twarzy tołpa dermo face, sebio – używam jej dwa razy w tygodniu, na wieczór. Nakładam kolistymi ruchami i zostawiam na kilka minut. Jest genialna, bo skóra po niej jest świetnie oczyszczona.
  3. Normalizujący płyn micelarny do mycia twarzy tołpa  dermo face, sebio. – doskonale zmywa makijaż i zanieczyszczenia ze skóry. Zwęża pory i zostawia odświeżoną skórę gotową do następnego kroku.
  4. Tonik- serum 2w1 tołpa dermo face, physio. Lekko nawilża skórę, przywraca jej właściwe ph i świetnie przygotowuje skórę na nałożenie kremu.

Jak widzicie, to tak niewiele, a może pomóc w dbaniu o siebie.

Chwilka na kawę i parę przeczytanych zdań pozwalają mi odpocząć i być myślami gdzieś indziej. Jednocześnie zakładam sobie, że mogę tego nie dokończyć.

Same powtarzanie sobie, że może się uda, nie powoduje takiej złości jak ktoś mi przerwie w połowie. Zdarzyło mi się chodzić np. z pomalowanymi paznokciami na jednej stopie przez dwa dni, bo akurat nie miałam jak dokończyć.

Jeżeli też tak masz, to wiedz, że inne Mamy mają podobne dylematy. Próbują rozciągać dobę, która nie jest z gumy i walczą z czasem. Lubię też mój tryb „oszczędzania energii”. Włączam go, kiedy wiem, że przed mną jest ciężki dzień.

Do napisania tego wpisu zachęciła mnie marka tołpa, która zwraca uwagę na z pozoru tak banalną czynność, jaką jest oczyszczanie skóry twarzy. A to kluczowy krok w codziennej pielęgnacji.

Czasami popełniamy błędy, z których sobie nawet nie zdajemy sprawy. Warto ten temat eksplorować. Razem chcemy Was zachęcić do pogłębienia tego tematu i naprawy codziennych rytuałów oczyszczania. Więcej na ten temat przeczytacie TUTAJ

Mam dla Was również niespodziankę od marki tołpa – wyjątkowy rabat „nebule17”  -20% na zakupy na stronie tolpa.pl

Kod nie łączy się z innymi promocjami i kodami rabatowymi w ramach jednego zamówienia. Kod jest ważny do 23.09.2017 r.

*wpis powstał w ramach współpracy z marką tołpa

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Jak wygląda prawdziwe macierzyństwo?

Chciałabym mieć czysty dom, uśmiechnięte dzieci, dwudaniowy obiad na stole, dużo czasu dla siebie, wymodelowane włosy i wewnętrzny spokój. Tymczasem najczęściej z tych wszystkich rzeczy mam tylko jedną rzecz na raz. Brzmi znajomo?

Albo uśmiechnięte dzieci, które swobodnie rozrzucają zabawki po domu albo podłogę czystą jak łza i dzieci, za którymi chodzę krok w krok. Do znudzenia proszę o zabawę tylko jedną zabawką, a na koniec odłożenie jej na miejsce. To jedyny sposób na porządek mając w domu dzieci. Jest to dla mnie totalna abstrakcja, bo dom to nie muzeum, ani przedszkole. Albo skomplikowany obiad z deserem albo mój wewnętrzny spokój, który znika, kiedy zaczynam gotować.

Może to moja kiepska organizacja?

Może są mamy, które wstają na godzinę przed dziećmi, czyli pewnie około 5. Piją kawę w spokoju, biorą  prysznic bez ciekawskich oczu zza drzwi. Układają włosy, robią pełny makijaż. Przygotowują skomplikowane śniadanie i czekają z uśmiechem na pobudkę swoich dzieci i męża. Pranie robi się u nich samo, jedno na tydzień i do razu po wysuszeniu samo układa się w szafie. Ich dzieci przecież się nie brudzą.

Cały dzień z uśmiechem bawią się ze swoimi dziećmi, a kiedy zasną robią mordercze treningi na fit sylwetkę. W międzyczasie, bez żadnego wysiłku gotują dwudaniowy obiad, oczywiście z deserem. Po obiedzie jest czas na edukację. Chińskie fiszki już od 8 miesiąca, a na koniec czytanie metodą Domana. Ich dzieci oczywiście w tym czasie siedzą i zaciekawione słuchają. W międzyczasie pieką chleb na zakwasie, dla sąsiadki również, bo ona nie ma czasu.

Właściwie nie muszą sprzątać, bo w domu zawsze jest porządek. Kiedy wieczorem już dzieci zasną same w swoich pokojach, to mają czas dla siebie. Ale wolą uszyć dziecku worek na kapcie i wyhaftować jego imię. W nocy świetnie się wysypiają, bo przecież ich dzieci przesypiają całe noce.

„Julianie, proszę powtórz: qi che”

Jak one to robią?

Zastanawiają się te, które zasnęły na podłodze przy dziecięcym łóżeczku, w legginsach ze śladami wczorajszej pomidorowej. Budzą się o 23, idą do łazienki i nie są wstanie przejść przez kupę (prania, na szczęście). Patrzą na swoje poszarzałe i zagniecione lico, na rozmazany tusz pod powieką, którym wczoraj udało się pomalować. Przebierają się, bez wcześniejszego prysznica, w piżamę i kładą się spać. A właściwie padają na twarz.

W nocy parenaście pobudek, bo noga boli, albo dusza. Pobudka dziś później, uff, na szczęście nie o 5.30 jak wczoraj. Kawa, kawa! Królestwo za filiżankę kawy lub nawet wiadro! Dziecięta oczywiście już głodne, chociaż to środek nocy. Zalewają na odczepnego płatki z cukrem i mlekiem, krowim. Mops już jedzie. Czytają książki, bawią się Lego, animują towarzystwo od 3 h, patrzą na zegarek, a okazuje się, że minęło 15 minut.

Godzina 5 minut 30, ile zostało do 20? Wymęczone, zaślinione, zagilone, czasem nawet podrapane. W dresach, getrach i bezkształtnych ciążowych bluzkach siedzą na dywanach z udeptanymi chrupkami i walczą o przetrwanie. O prysznicu przypominają sobie około godziny 12, ale niestety nie mają takiej możliwości.

Czasem myślą, że już nie dadzą rady, że uciekną. Zaciskają zęby i znów zasypiają na podłodze przy dziecięcym łóżeczku. Są takie dni, że gdyby tylko ktoś im zaproponował pracę za biurkiem 12 h dziennie to poszłyby. Poszłyby odpocząć. Jutro będzie lepiej, a może i nie będzie.

Dlaczego jesteś taka zmęczona?

Pytają inne, które budzą się niewyspane od 6 lat. Rozklejają oko i widzą swoje dzieci, które na chwilę zajęły się sobą w pokoju. Idą włączyć magiczny przycisk budzenia do życia z napisem „KAWA”. Mają kilka minut na to, żeby zacząć w miarę funkcjonować, a przy okazji już zdążyć przeczytać jedną „Kicię kocię”. Robią szybkie, ale pożywne śniadanie. W międzyczasie wycierają rozlaną wodę, w której młodsze dziecko zdążyło już zanurzyć pulchną rękę.

Dzieci trochę zjadają, trochę rozrzucają po podłodze. Jedną ręką wycierają stół, a drugą nakładają na łyżkę owsiankę. Biorą szybki prysznic w towarzystwie ciekawskich oczu. Zamiast nucić ulubione melodie śpiewają siedząc w wannie: „Head and shoulders, knees and toes” albo  nawet i „Sto lat”. Wszystko za to żeby nie właziło na sedes i nie bawiło się stojącą obok szczotką. Szybkie czesanie włosów w koczek  na czubku głowy, po którym poznaje się wszystkie matki i można zaczynać dzień.

Pranie x 3 w obowiązkowej asyście. Przy okazji nauka kolorów przez zabawę: czerwona skarpeta w białym praniu. Liczenie również zaliczone: „Ile godzin do 17.30 kiedy wraca mąż?. Damy radę!” Drzemka w dzień to czas na obowiązki, pracę zawodową i domową. Obiad z wczoraj na szczęście czeka w lodówce.

Można ten czas spędzić ze starszym i powyklejać Lapbooki o Chinach. Nawet druga kawka i artykuł w gazecie jest możliwy! Nie jest źle. Później bajka na You Tubie. Chwila dla siebie ładuje akumulator na resztę dnia. Później obowiązkowy punkt dnia, czyli plac zabaw czyt. zmęczę Was dzieciaki i szybko zaśniecie! Później kolacja i usypianie. Zasypiają zmęczone, ale szczęśliwe.

Nie ma jednego, właściwego wzoru na bycie mamą.

W internecie jest mnóstwo przekoloryzowanych sytuacji, które przedstawiają współczesnym mamom nieprawdziwy obraz macierzyństwa. Niektóre mamy stawiają przed sobą niedoścignione wzory, a kiedy im się nie udaje, odczuwają porażkę.

Pamiętajcie, że nie ma idealnych mam. Są tylko PRAWDZIWE.

Chciałabym mieć czysty dom, uśmiechnięte dzieci, dwudaniowy obiad na stole, dużo czasu dla siebie, wymodelowane włosy i wewnętrzny spokój. Tymczasem najczęściej z tych wszystkich rzeczy mam tylko jedną rzecz na raz. Brzmi znajomo?

Albo uśmiechnięte dzieci, które swobodnie rozrzucają zabawki po domu albo podłogę czystą jak łza i dzieci, za którymi chodzę krok w krok. Do znudzenia proszę o zabawę tylko jedną zabawką, a na koniec odłożenie jej na miejsce.

To jedyny sposób na porządek mając w domu dzieci. Jest to dla mnie totalna abstrakcja, bo dom to nie muzeum, ani przedszkole. Albo skomplikowany obiad z deserem albo mój wewnętrzny spokój, który znika, kiedy zaczynam gotować.

Może to moja kiepska organizacja?

Może są mamy, które wstają na godzinę przed dziećmi, czyli pewnie około 5. Piją kawę w spokoju, biorą  prysznic bez ciekawskich oczu zza drzwi. Układają włosy, robią pełny makijaż. Przygotowują skomplikowane śniadanie i czekają z uśmiechem na pobudkę swoich dzieci i męża. Pranie robi się u nich samo, jedno na tydzień i do razu po wysuszeniu samo układa się w szafie. Ich dzieci przecież się nie brudzą.

Cały dzień z uśmiechem bawią się ze swoimi dziećmi, a kiedy zasną robią mordercze treningi na fit sylwetkę. W międzyczasie, bez żadnego wysiłku gotują dwudaniowy obiad, oczywiście z deserem. Po obiedzie jest czas na edukację. Chińskie fiszki już od 8 miesiąca, a na koniec czytanie metodą Domana. Ich dzieci oczywiście w tym czasie siedzą i zaciekawione słuchają. W międzyczasie pieką chleb na zakwasie, dla sąsiadki również, bo ona nie ma czasu.

Właściwie nie muszą sprzątać, bo w domu zawsze jest porządek. Kiedy wieczorem już dzieci zasną same w swoich pokojach, to mają czas dla siebie. Ale wolą uszyć dziecku worek na kapcie i wyhaftować jego imię. W nocy świetnie się wysypiają, bo przecież ich dzieci przesypiają całe noce.

„Julianie, proszę powtórz: qi che”

Jak one to robią?

Zastanawiają się te, które zasnęły na podłodze przy dziecięcym łóżeczku, w legginsach ze śladami wczorajszej pomidorowej. Budzą się o 23, idą do łazienki i nie są wstanie przejść przez kupę (prania, na szczęście). Patrzą na swoje poszarzałe i zagniecione lico, na rozmazany tusz pod powieką, którym wczoraj udało się pomalować.

Przebierają się, bez wcześniejszego prysznica, w piżamę i kładą się spać. A właściwie padają na twarz. W nocy parenaście pobudek, bo noga boli, albo dusza. Pobudka dziś później, uff, na szczęście nie o 5.30 jak wczoraj. Kawa, kawa! Królestwo za filiżankę kawy lub nawet wiadro! Dziecięta oczywiście już głodne, chociaż to środek nocy. Zalewają na odczepnego płatki z cukrem i mlekiem, krowim. Mops już jedzie.

Czytają książki, bawią się Lego, animują towarzystwo od 3 h, patrzą na zegarek, a okazuje się, że minęło 15 minut. Godzina 5 minut 30, ile zostało do 20? Wymęczone, zaślinione, zagilone, czasem nawet podrapane. W dresach, getrach i bezkształtnych ciążowych bluzkach siedzą na dywanach z udeptanymi chrupkami i walczą o przetrwanie. O prysznicu przypominają sobie około godziny 12, ale niestety nie mają takiej możliwości.

Czasem myślą, że już nie dadzą rady, że uciekną. Zaciskają zęby i znów zasypiają na podłodze przy dziecięcym łóżeczku. Są takie dni, że gdyby tylko ktoś im zaproponował pracę za biurkiem 12 h dziennie to poszłyby. Poszłyby odpocząć. Jutro będzie lepiej, a może i nie będzie.

Dlaczego jesteś taka zmęczona?

Pytają inne, które budzą się niewyspane od 6 lat. Rozklejają oko i widzą swoje dzieci, które na chwilę zajęły się sobą w pokoju. Idą włączyć magiczny przycisk budzenia do życia z napisem „KAWA”. Mają kilka minut na to, żeby zacząć w miarę funkcjonować, a przy okazji już zdążyć przeczytać jedną „Kicię kocię”. Robią szybkie, ale pożywne śniadanie. W międzyczasie wycierają rozlaną wodę, w której młodsze dziecko zdążyło już zanurzyć pulchną rękę.

Dzieci trochę zjadają, trochę rozrzucają po podłodze. Jedną ręką wycierają stół, a drugą nakładają na łyżkę owsiankę. Biorą szybki prysznic w towarzystwie ciekawskich oczu. Zamiast nucić ulubione melodie śpiewają siedząc w wannie: „Head and shoulders, knees and toes” albo  nawet i „Sto lat”. Wszystko za to żeby nie właziło na sedes i nie bawiło się stojącą obok szczotką.

Szybkie czesanie włosów w koczek  na czubku głowy, po którym poznaje się wszystkie matki i można zaczynać dzień. Pranie x 3 w obowiązkowej asyście. Przy okazji nauka kolorów przez zabawę: czerwona skarpeta w białym praniu. Liczenie również zaliczone: „Ile godzin do 17.30 kiedy wraca mąż?. Damy radę!” Drzemka w dzień to czas na obowiązki, pracę zawodową i domową. Obiad z wczoraj na szczęście czeka w lodówce.

Można ten czas spędzić ze starszym i powyklejać Lapbooki o Chinach. Nawet druga kawka i artykuł w gazecie jest możliwy! Nie jest źle. Później bajka na You Tubie. Chwila dla siebie ładuje akumulator na resztę dnia. Później obowiązkowy punkt dnia, czyli plac zabaw czyt. zmęczę Was dzieciaki i szybko zaśniecie! Później kolacja i usypianie. Zasypiają zmęczone, ale szczęśliwe.

Nie ma jednego, właściwego wzoru na bycie mamą.

W internecie jest mnóstwo przekoloryzowanych sytuacji, które przedstawiają współczesnym mamom nieprawdziwy obraz macierzyństwa. Niektóre mamy stawiają przed sobą niedoścignione wzory, a kiedy im się nie udaje, odczuwają porażkę.

Pamiętajcie, że nie ma idealnych mam. Są tylko PRAWDZIWE.

Parterem wpisu o prawdziwym macierzyństwie jest marka Baby Dove

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Edukacyjne bajki dla dzieci – ponad 20 wartościowych tytułów

  • BAJKI
  •  komentarze [101]

Edukacyjne bajki dla dzieci – najciekawsze propozycje. W telewizji i internecie jest mnóstwo fajnych bajek i programów, które warto pokazać dzieciom. Jestem za tym żeby nie stosować żadnych radykalnych metod tylko pokazywać dzieciom sprawdzone wcześniej pozycje. Mocno reprezentowany będzie też polski serial animowany!

Oczywiście, rozumiem też rodziców, którzy świadomie nie włączają dzieciom bajek. Ale tak sobie myślę, że to tworzenie trochę sztucznej rzeczywistości, bo kiedyś w końcu się zetkną z bajkami i takie nieprzygotowane mogą odebrać je bardzo źle.

Pamiętam historię jednej z mam, której dziecko nie oglądało NIGDY bajek, chodziło do przedszkola Montessori i na codzień stykało się tylko z realnymi sytuacjami. Jednak, któregoś dnia sąsiad w podobnym wieku  zaprosił chłopca do siebie. Pech chciał, że akurat na film o Spidermanie. Wyobrażacie sobie dziecko, które widzi sceny z tego filmu nigdy wcześniej nie widząc fikcyjnych postaci? Chłopiec był przerażony!

Uważam, że dobrze dobrane bajki do wieku oraz WRAŻLIWOŚCI dziecka są naprawdę ok.

Irytują mnie też bajki dla najmłodszych, w których obrazy atakują feerią kolorów, a akcja jest tak szybka, że można dostać oczopląsu. Nie ma co się dziwić, że po obejrzeniu dziecko jest maksymalnie pobudzone i trudno mu się dostosować do świata realnego.

Nasze ulubione edukacyjne bajki dla dzieci:

edukacyjne bajki dla dzieci - puffin rock
Gdzie obejrzeć?

Puffin Rock

Tytuł oryginalny: Puffin Rock
Długość odcinka: 20 min

Wyjątkowo pozytywna edukacyjna bajka dla dzieci o przygodach małych maskonurów. Przyjemna grafika narysowana piękną kreską i ciekawe dialogi sprawiają, że naprawdę lubię tę bajkę. Ma sporo walorów edukacyjnych. Bohaterami są Oona i Baba – rodzeństwo, które spędza ze sobą sporo czasu na zabawach i poznawaniu świata. Bajka pokazuje dzieciom, że warto opiekować się innymi.

Dostępna na NETFLIX


fajna bajka dla dzieci - Tosia i Tymek

Tosia i Tymek

Tytuł oryginalny: Topsy and Tim
Długość odcinka: 11 min

To chyba jedyna bajka, a właściwie film w duchu Montessori. Powstała na podstawie serii książeczek, których niestety nie można już nigdzie kupić (z genialnym przekładem Wandy Chotomskiej). Wiem, że są dostępne w bibliotekach.

Kim są Tosia i Tymek? To rodzeństwo, które ma takie problemy jak nasze dzieci. Lilka uwielbia oglądać ten serial, bo jest realny. Nie ma tam potwórów, strachów i innych. Jest to bardzo fajna bajka dla wrażliwych dzieci.

Wszystkie odcinki możecie obejrzeć bez problemów na Tosia i Tymek Youtube


polski serial animowany - ekipa chrumasa

Ekipa Chrumasa

Tytuł oryginalny: Ekipa Chrumasa
Długość odcinka: ok 7 min

To nasz ostatni hit! Polski serial animowany na temat warzyw i owoców dla dzieci (myślę, że od lat pięciu). Fajna bajka dla dzieci z edukacyjnym zacięciem. W sumie jest sześć odcinków i każdy porusza tematy związane ze zdrowiem. Lubię takie edukacyjne bajki dla dzieci z przesłaniem.

Wszystkie odcinki możecie obejrzeć TUTAJ


Bing - fajna bajka dla dzieci
Gdzie obejrzeć?

Bing

Tytuł oryginalny: Bing
Długość odcinka: ok 7 min

Bajka o empatycznym króliku i jego przyjaciołach. Za każdym razem kiedy ją oglądamy jestem szczęśliwa, że powstają takie produkcje. A co takiego jest w niej wspaniałego? Bing mówi bardzo dużo o emocjach, w taki sposób jak my to robimy, czyli nazywa je i tłumaczy. Bajka jest genialna! Jeżeli jej nie znacie to sprawdźcie.

Codziennie jest na Mini mini + oraz jest kilka odcinków na You tube.

A na rynku jest też dostępny Magazyn Bing


Mother goose club - plakat bajki dla dzieci
Gdzie obejrzeć?

Mother Goose Club

Tytuł oryginalny: Mother Goose Club
Długość odcinka: ok 25 min

Ulubiony program moich dzieci. To z niego uczą się piosenek po angielsku. Obejrzeliśmy już wszystkie po kilkanaście razy. Wiadomo nie od dziś, że dzieci uczą się przez zabawę, dlatego tak dużo mogą się nauczyć oglądając te piosenki.

Dostępna na NETFLIX


kultowy serial animowany - było sobie życie
Gdzie obejrzeć?

Było sobie życie

Tytuł oryginalny:  Il était une fois… la vie
Długość odcinka: ok 23 min

Kultowy serial animowany, którego chyba nie trzeba wszystkim przedstawiać. A jednak go tutaj przypomnę. Ostatnio nawet włączaliśmy ponownie żeby zobaczyć, co się dzieje z krwinkami podczas upadku. Świetny serial, który tłumaczy jak działa ludzkie ciało. Jeśli chodzi o edukacyjne bajki dla najmłodszych dzieci – klasyk.

DVD do kupienia najtaniej TUTAJ

Dostępna na NETFLIX


charlie i lola
Gdzie obejrzeć?

Charlie i Lola

Tytuł oryginalny: Charlie and Lola
Długość odcinka: ok. 11 min

Jest to jedna z ulubionych bajek Lilki. Bohaterami są Charlie i Lola – rezolutne rodzeństwo, które ma różne ciekawe perypetie. Porusza różne tematy, takie jak np. wizyta u okulisty, strachu przed ciemnością. Do tego bardzo ją lubię za niebanalną kreskę.

Do obejrzenia na Youtube


Nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham

Nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham

Tytuł oryginalny: Guess How Much I Love You
Długość odcinka: 11 min

Przepiękna animacja, która powstała na podstawie książki. Opowiada o miłości rodzica do dziecka. Czasem aż sama uronię łezkę wzruszenia. Wspaniała bajka dla najmłodszych.

Do obejrzenia na Mini mini +


Marta mówi - edukacyjne bajki dla dzieci
Gdzie obejrzeć?

Marta mówi

Tytuł oryginalny: Martha Speaks
Długość odcinka: 11 min

Bajka ta jest tak zabawna, sympatyczna i mądra, że aż czuję ekscytację, mogąc się podzielić z Wami tym tytułem. Marta to pozornie zwykły, fajny pies, jednak dzięki zupie literkowej, która trafia do jej głowy, Marta… nawija jak szalona. A że jest wyjątkowo mądrym, życzliwym i nieco naiwnym psem, przydarzają się jej różne przygody. Jej właścicielką jest Helenka, która ma fajnych, zabawnych przyjaciół. Cała bajka jest pełna humoru i życzliwości, a jej walorem edukacyjnym jest nie tylko nauka zachowań społecznych, ale przede wszystkim słów. Gdy tylko w bajce pojawia się niezrozumiałe słowo, wyjaśniane jest jego znaczenie. Oglądam ją chętnie z dziećmi, bo jest bardzo pozytywna i zabawna, a także pełna ironii z puszczonym okiem w stronę dorosłych.


Nasze ulubione edukacyjne bajki dla dzieci:

Raa Raa, mały, hałaśliwy lew

Raa Raa, mały, hałaśliwy lew

Tytuł oryginalny: Raa Raa the Noisy Lion
Długość odcinka: 10 min

Bardzo prosta w formie bajka, której głównym bohaterem jest hałaśliwy lew oraz jego przyjaciele z dżungli: Krokuś, Zebcia, Rafcia, Trąbuś i Uuu Uuu. Tym, co przyciąga w tej bajce, są dźwięki. Przy jej tworzeniu pracowali między innymi specjaliści od logopedii dziecięcej. Jest tu rytmika i magiczne fascynujące dźwięki. W każdym odcinku Raa Raaa rozwiązuje jakiś nieskomplikowany problem. Szuka przyjaciół, swojego głosu, czy przyczyny pojawienia się jakiegoś tajemniczego dźwięku. W bajce tej nic nie rozprasza dzieci, co sprawia, że dźwięki stają się najważniejsze. Oglądać w ciszy😊.


Tomek i przyjaciele
Gdzie obejrzeć?

Tomek i przyjaciele

Tytuł oryginalny: Thomas the Tank Engine and Friends 
Długość odcinka: ok 10 min

W tym zestawieniu Tomka nie mogło zabraknąć. Na wyspie Sodor pociągi wykonują różnorodne prace, a ich celem jest bycie pożytecznym i życzliwym. Tomek ma mnóstwo przyjaciół – innych pociągów, z którymi współpracuje. Są tu lokomotywy parowe, spalinowe, elektryczne, wąskotorowe, ale także wagony, statki powietrzne, wodne, żurawie i podnośniki oraz inne pojazdy. Występują również ludzie, którzy są jednak tłem dla przygód pociągów. Dzieci dzięki tej bajce poznają świat lokomotyw i przekonają się, że życzliwość i dobre serce oraz upór w dążeniu do celu i pracowitość przynoszą korzyści wszystkim.


Ciekawski George - edukacyjne bajki dla dzieci
Gdzie obejrzeć?

Ciekawski George

Tytuł oryginalny: Curious George
Długość odcinka: 22 min

Przygody przesympatycznej małpki, która zgodnie z tytułem jest bardzo ciekawska. George odkrywa nie tylko to, do czego służą różne przedmioty, ale także poznaje ciekawych ludzi, miejsca, zawody i inne zwierzęta. Jest przy tym dość niefrasobliwy, ale bardzo sympatyczny. Tu małpka nie mówi, więc dzieci muszą uważnie obserwować rozwój wydarzeń i oprócz poznawania świata, uczyć się zależności przyczynowo-skutkowych. Oczywiście nie zdając sobie z tego sprawy.


Klinika dla pluszaków
Gdzie obejrzeć?

Klinika dla pluszaków

Tytuł oryginalny: Doc McStuffins
Długość odcinka: 22 min

Sześcioletnia Dosia z wielkim sercem i troską leczy swoje zabawki, w specjalnie przygotowanej w ogródku klinice. Przyszywa im łapki, ceruje dziury, skleja, dokręca, reperuje. Bajeczka oswaja dzieci z wizytami u lekarza, ale także uczy empatii. W leczeniu Dosi pomagają inne zabawki, które ożywają przy niej. Bardzo sympatyczna i ciepła bajka.


Strażak Sam
Gdzie obejrzeć?

Strażak Sam

Tytuł oryginalny: Fireman Sam
Długość odcinka: 11 min

Strażak Sam musi znaleźć się w tym zestawieniu, nie tylko dlatego, że jest to jedna z ulubionych bajek wielu chłopców, ale też dziewczynek, ale także z tego powodu, że ma mnóstwo walorów edukacyjnych, dotyczących bezpieczeństwa. To od Strażaka Sama dzieci nauczą się, jak postępować bezpiecznie z ogniem, dlaczego nie wolno beztrosko wychodzić w góry bez przygotowania, czy tego, co może prowadzić do pożaru lasu. Pierwsza pomoc i postępowanie w sytuacjach kryzysowych, a także sposoby na ich unikanie – oto przekaz Strażaka Sama.


Dzielny lew Eryk - polski serial animowany

Dzielny lew Eryk

Tytuł oryginalny: Dzielny lew Eryk
Długość odcinka: 4 min

Polski serial animowany z 2015. Eryk to lew, który choć dzielny, czasem się czegoś boi. Taka postawa pokazuje dziecku, że każdy ma prawo obawiać się nowych sytuacji, co nie znaczy, że nie jest dzielny. Eryk boi się burzy, pierwszego dnia w przedszkolu, czy mycia głowy. Bajka dla najmłodszych – oswaja dzieci z sytuacjami, które mogą spotkać na co dzień i uświadamia im, że strach ma wielkie oczy. Jeśli więc macie przed sobą jakieś wydarzenie, wymagające oswojenia, przeglądnijcie odcinki „Dzielnego lwa Eryka”, być może będzie pomocny😊.


Żółw Franklin

Żółw Franklin

Tytuł oryginalny: Franklin
Długość odcinka: 21 min

Żółw Franklin to niezwykle uroczy bohater, który ma swoich równie miłych przyjaciół. Poznaje świat wokół siebie, czasem zachowując się zabawnie, jak wtedy, gdy spotkawszy nietoperza, sam próbuje spać głową w dół, by sprawdzić, jak się czuje to stworzenie. Poznawanie świata – zwierząt, wydarzeń, zwyczajów – oto czego dzieci uczą się wraz z Franklinem. Wszystko w spokojnej, wolno płynącej fabule.


Myszka w paski - edukacyjne bajki dla dzieci

Myszka w paski

Tytuł oryginalny: Myszka w paski
Długość odcinka: 2.5 min

Doskonała bajka dla przedszkolaków, która nie tylko oswaja dzieci z tym miejscem, ale pozwala im się identyfikować z wydarzeniami, które przedstawia Myszka w paski. Większość z nich dzieje się właśnie w przedszkolu. Myszka w paski pokazuje różne sytuacje, jakie mogą się tam wydarzyć i uczy, jak na nie reagować. Od niej dzieci dowiedzą się także, jak bezpiecznie poruszać się po ulicy oraz czym są pieniądze. Jest to polski serial animowany, który porusza wszechstronne dzieciny życia, a wszystko na przykładzie dzieci z przedszkola.


Trojaczki

Trojaczki

Tytuł oryginalny: Les Triplés
Długość odcinka: 7 min

Są takie bajki, które lubię bardziej niż inne. I Trojaczki do nich należą. Być może dlatego, że identyfikuję się z ich mamą😊? Choć ona samodzielnie wychowuje trójkę rozrabiaków, to jednak czasem czuję jej irytację😉. A same trojaczki są niezwykle rezolutne: dziewczynka i dwóch chłopców przeżywają różne przygody i jak to rodzeństwo – kłócą się i jednocześnie kochają nad życie. Bawią się, odkrywają i poznają świat, wyobrażając sobie czasem zupełnie niesamowite rzeczy. Idealna bajka dla rodzeństwa.


Edukacyjne bajki dla najmłodszych dzieci

Baby Einstein - edukacyjne bajki dla dzieci

Baby Einstein

Tytuł oryginalny: Baby Einstein
Długość odcinka: 3,5 min

Słuchajcie, przyznaję się bez bicia. Jak nie mam żadnej alternatywy i opadam z sił puszczam dzieciom odcinek Animal Farm. Junior aż podskakuje z radości. Siedzimy i nazywamy różne rzeczy, które pojawiają się na ekranie. W kategorii bajki dla najmłodszych dzieci – to naprawdę bardzo wartościowa pozycja i w niewielkich ilościach może być pomocna.

Edukacyjne bajki dla najmłodszych dzieci – odcinki tematycznie TUTAJ

a tu łapcie świeżutki największy prezentownik z inspiracjami dla dzieci od 1 roku aż po nastolatków. 10 tablic z podziałem na wiek dzieci, w sumie ponad 100 przemyśłanych propozycji! – Prezenty na święta dla dzieci 2023


Świat małego Ludwika

Świat małego Ludwika

Tytuł oryginalny: Louie’s World
Długość odcinka: 10 min

Edukacyjna bajka dla najmłodszych dzieci, która opiera się na otaczającym świecie. Podoba mi się minimalistyczna grafika i ciekawe wątki edukacyjne. Tę bajkę wyróżnia też bardzo spokojna muzyka o prostej kompozycji. Pamiętam jak Lilka uwielbiała ją oglądać.

Do obejrzenia na Youtube


Pocoyo - edukacyjne bajki dla dzieci

Pocoyo

Tytuł oryginalny: Pocoyo
Długość odcinka: 7min

Bajka o chłopcu w niebieskim ubranku. Fabuła jest bardzo prosta, ale ciekawa. Nie ma tam szybkich zwrotów akcji, a jednak dzieci ją lubią.

Do obejrzenia na Youtube


A tu łapcie świeżutkie inspirację na Prezent dla niej i dla niego pod choinkę 2024!

To były nasze ulubione edukacyjne bajki dla dzieci. A Wy, co lubicie oglądać?

A tu macie nasze ulubione Bajki dla dzieci Netflix

Tu macie fajne, miłe i edukacyjne – Najlepsze bajki MAX

Dla trochę starszych łapcie Seriale dla dzieci na Netflix

Dla całej rodziny natomiast filmy znajdziecie we wpisie: Filmy familijne a tu Filmy dla dzieci

a dla dorosłych Najlepsze seriale Netflix, tu Disney seriale oraz Najlepsze seriale MAX

Tu znajdziecie odpowiedź Jak wprowadzać dzieci w świat bajek

Tu łapcie wpis Nauka angielskiego dla dzieci – nasze rutyny

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Pomysł na weekend – Hotel Skansen

Jak widzicie wakacje spędzamy w Warszawie, a na weekendy ruszamy w ciekawe miejsca. Moje dzieci są jeszcze małe, więc możemy sobie pozwolić na wyjazdy w maju lub we wrześniu i takie najbardziej nam odpowiadają. Nie ma wtedy tłumów, a temperatura jest znośna. Poza tym lubię lato w mieście, bo wtedy jest naprawdę pusto i przyjemnie.

Tym razem z naszymi znajomymi wybraliśmy się do Hotelu Skansen.

Cały kompleks oddalony jest od Warszawy o niecałe 2 h drogi. Nie mieliśmy problemów z wyjazdem z Warszawy i po południu dojechaliśmy do hotelu. Dzieci zasnęły w aucie i przejechaliśmy trasę bez żadnego postoju.

Hotel Skansen

Hotel położony jest w przepięknym miejscu bardzo blisko natury. To nowoczesne miejsce, ale wybudowane w ogromnej harmonii z otaczającą przyrodą. Sam projekt a la „nowoczesna stodoła” urzekł mnie totalnie i całe dnie podziwiałam te drewniane bryły. Całość grała ze sobą znakomicie i każdy detal dopracowany był w 100%.

Co ciekawe w czasie naszego pobytu było pełne obłożenie miejsc, a w żaden sposób nie dało się tego odczuć.

Nawet nie wiedziałam, że cały kompleks położony jest na terenie Muzeum Wsi Mazowieckiej. Kilkadziesiąt metrów od wyjścia z hotelu jest właśnie skansen, gdzie można zwiedzić ponad 80 obiektów małej i dużej architektury wiejskiej  Mazowsza. Całość obiektu rozłożona jest na 54 ha.

Naprawdę robi wrażenie. Nam nawet udało się trafić na Żniwa w skansenie – imprezę plenerową z mnóstwem atrakcji dla dzieci i dorosłych. Moje dzieci wpatrywały się w klepanie kosy i podziwiały wiązanie snopków – niecodzienny widok.

Hotel Skansen jest dostosowany do potrzeb rodzin z dziećmi w różnym week:

  • znajdziecie tam ciekawy plac zabaw na zewnątrz położony przy samym lesie
  • w środku jest sala zabaw, w której są atrakcje nawet dla najmłodszych (ogromny plus za drewniane zabawki)
  • centrum basenowe: brodzik z ciepłą wodą, spore jacuzzi wewnątrz oraz duży basen pływacki, jazcuzzi na zewnątrz. Znajdziecie tam nawet szatnie rodzinne.
  • w toalecie na dole jest przewijak
  • w resturacjach są krzesełka oraz dziecięce menu
  • możliwość wypożyczenia niskich rowerków (jak gokarty) do jazdy po terenie hotelu
  • wypożyczalnia rowerów z siedzonkami, przyczepkami i kaskami
  • przejażdżki w siodle (dla nas to nowy temat i Lilce baaardzo się podobało)
  • dla starszych dzieci jest Play station (przy recepcji)

Jedzenie

Mieliśmy wykupioną opcję śniadania i obiadokolacje – sprawdziło się nam to najlepiej. Na śniadanie jest szwedzki stół z różnymi typowymi potrawami (jajecznica, naleśniki, pasty kanapkowe, kiełbaski). Dostępny jest nawet stół wiejski z wędlinami i domowym ciastem.

Ja się raczyłam pyszną kawą  z ekspresu. Obsługa nie robiła też problemów dwukrotnym wejściem na śniadanie (co się zdarza w innych miejscach). Wiadomo jak dzieci wstaną o 6,  to o 7 są głodne to i do 10 znów by coś zjadły…

Obiadokolacje są od godziny 18 w formie szwedzkiego stołu. Bardzo odpowiadał mi styl potraw, przypominający domowe jedzenie. Zupa i do tego różne potrawy do wyboru: ryba w sosie, kotleciki, ryż, kasza pęczak, ziemniaki, surówki, ciasto i owoce. Moim dzieciom bardzo smakowało.

W sobotę skorzystaliśmy też z restauracji. Są tam dwa miejsca, które różnią się od siebie znacznie. Można wybrać kuchnię polską lub śródziemnomorską. Menu różni się też cenami, więc zajrzyjcie do dwóch i zdecydujcie, która Wam bardziej odpowiada.

Teren wokół hotelu

Wciąż jestem zachwycona otoczeniem hotelu. Aż się chciało wychodzić i od rana do wieczora korzystaliśmy ze spacerów. Cały teren przeszliśmy z wózkiem może 20 razy, bo tak pięknego terenu dawno nie widziałam! Piękne rośliny wijące się po ścianach budynków z czerwonej cegły robią ogromne wrażenie.

Całość jest spójna ze sobą i dlatego tak zachwyca. Otaczająca zieleń sprawia, że naprawdę można odpocząć.

Skansen

Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że Muzeum Wsi Mazowieckiej znajduje się właśnie tam. Dosłownie kilkadziesiąt metrów od wyjścia z hotelu przenosimy się wczasie do XIX- wiecznego Mazowsza. Teren skansenu jest ogromny!

Dlatego fajne jest to, że bilet jest ważny aż 3 dni i można oglądać go kilka razy w ciągu jednego wyjazdu. Dodatkowo goście hotelowi mają zniżkę. My za 4 bilety z dwójką dzieci zapłaciliśmy 20 zł.

W skansenie możecie obejrzeć dawną architekturę, podziwiać zwierzęta i cieszyć się wolnym czasem na łonie natury. Bardzo polecam Wam to miejsce!

Weekend szybko minął i z racji problemów zdrowotnych (uroki podróży z dziećmi) nie mogliśmy skorzystać ze wszystkich atrakcji. Napewno tam jeszcze wrócimy, bo jeszcze nie zdążyłam nasycić się tym miejscem.

Inne miejsca na weekend niedaleko Warszawy, o których pisałam:

Hotel Warszawianka, Borówkowe domki

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

To lubię, czyli małe przyjemności

Ostatni wpis z tej serii spotkał się bardzo dużym zainteresowaniem i prosiliście mnie żebym dodawała takie zestawienia częściej. Cieszę się, bo jak wiecie uwielbiam testować różne rzeczy i polecać dalej.

Dziś wpis bardziej letni, ale większość z tych rzeczy można używać przez cały rok.

Poprzedni wpis znajdziecie Małe przyjemności

Multikrem Hagi do twarzy, rąk i ciała

Jest to moja ulubiona marka polskich kosmetyków naturalnych. Każda z rzeczy, którą miałam jest absolutnie cudowna. A scrub z olejem konopnym to mój absolutny faworyt. Pokusiłam się nawet i zamówiłam klasyk z Ministerstwa dobrego mydła ze śliwką, ale nie równa się do tego z Hagi. Jeżeli jest tu jeszcze ktoś, kto nie probował niech zamówi, a nie będzie żałował. Ten scrub z olejem konopnym dodatkowo ma właściwości chodzące, więc idealanie nadaje się na lato.

Wracam do kremu – kupiłam go ze względu na zapach. Faktycznie pachnie jak wakacje na Bali. Jest bardzo lekki, świetnie się rozprowadza i nie zostawia tłustego filmu. Uwielbiam nakładać go tuż po kąpieli na twarz, szyję i dekolt. Zabieram go na każdy wyjazd zamiast: kremu do twarzy, kremu do rąk, balsamu do ciała. Jest naprawdę świetny. Do tego ma bardzo wygodną pompkę, która pozwala na higieniczne użytkowanie kremu.

Maska do włosów wysokoporowatych ANWEN

Dostępna TUTAJ

Jak wiecie jestem włosomaniaczką. Bloga Anwen zaczęłam czytać dużo wcześniej niż parentingowe. Dlatego musiałam wypróbować jej produkt do wyskoporowatych włosów, które mają tendencję do puszenia się.

Kto obserwuje mnie na Instagramie ten widzi (KLIK), że znów zmierzam ku jaśniejszym włosom. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Tymczasem używam genialnej maski, które świetnie wygładza moje puszące się włosy.

Używam jej na dwa sposoby: na pół godziny przed myciem nakłądam na wilgotne włosy od ucha w dół, zawijam w ręcznik i nakładam czepek lub reklamówkę i po 30 minutach normalnie myję lub nakładam na 15 minut po myciu. Jest rewelacyjna! Są również dostępne maski do innych rodzajów włosów.

Podkład Tein Miracle Lancome

Dostępny najtaniej TUTAJ

Znów wróciłam do mojego ulubionego podkładu. To już 3 buteleczka i chyba nie będę już eksperymentować. Nie mam problemów z cerą i ten podkład jest dla mnie idealny – dobrze kryje, trzyma się cały dzień i ma odcienie, które nie mają różowego pigmentu.

Bioderma Photoderm podkład mineralny z filtrem 5o+

Dostępny TUTAJ

Podkład Lancome ma tylko 15 SPF, więc używam również tego podkładu, który jest bardziej jak krem tonujący. Nadaje skórze tylko delikatny koloryt i chroni przed słońcem. Lubię go, bo dobrze się wchłania i jest niewidoczny na skórze.

Klapki Birkenstock

Dostępne TUTAJ

Ja wiem, że już wszyscy je mają i uwielbiają, ale ja naprawdę się przed nimi broniłam. Wg mnie są takie niekobiece i toporne, ale jak założyłam je pierwszy raz to o tym wszystkim zapomniałam. Są tak wygodne! Mają tylko jeden minus, nie dam rady prowadzić w nich auta.

Czarna pasta do zębów wybielająca Ecodenta

Dostaję od Was mnóstwo wiadomości na temat moich… zębów. Pytacie, czy zęby wybielam, czy nosiłam aparat itd. Otóż natura obdarzyła mnie prostymi zębami o dość białej kości. Wspomagam się tylko pastami wybielającymi i dziś chciałabym Wam pokazać moje hity, które służą mi w codziennej pielęgnacji.

Pierwsza z nich to czarna pasta Ecodenta:

„Pasta Ecodenta Extra Black to bezpieczny zabieg wybielania zamknięty w ekonomicznej tubce. Rozjaśnia zęby o minimum 2 tony. Pastę można stosować codziennie. Ze względu na brak fluoru rekomendujemy używać jej wymiennie z inną pastą do zębów zawierająca fluor lub co najmniej ksylitol.”

Jak tylko ją zobaczyłam, to musiałam ją mieć! Ona jest naprawdę czarna i do tego wybiela zęby. Jeżeli jeszcze jej nie znacie to spróbujcie, działa znakomicie!

Lebon luksusowa bio pasta do zębów

Dostępna w różnych wersjach 

Uwielbiam tę pastę! Zaczynając od pięknej tubki, która dosłownie zdobi półkę w łazience, przez aktywne składniki i kończąc na efekcie, czyli białych zębach bez ścierania szkliwa.  Nie wiem czy wiecie, ale ta marka jest używana przez gwiazdy i wypatrzyłam ją kiedyś w Harper’s Bazaar. W Polsce dopiero jest od niedawna.

Edit: słuchajcie sklep E-sanus postanowił obniżyć ceny tych past: duża  z 55,00 na 45,00, mała z 23,00 na 21,00, a Ci którzy już kupili dostaną dodatkowy upominek do zamówienia.

A wszystko dzięki Wam:)

Szczotki do zębów Curaprox

Dostępne  w różnych kolorach i wersjach 

Kto jeszcze nie zna tych szczotek? To najbardziej miękkie szczotki, jakie kiedykolwiek używałam i mogę nimi doszorować nawet ósemki! Są naprawdę rewelacyjne.

  1. idealne połączenie delikatnego włosia, a zarazem czyszczącego zęby jak twarda szczoteczka idealne oczyszczenie płytki nazębnej – wąska główka szczoteczki dotrze do każdej części jamy ustnej pod różnymi kątami
  2. idealne oczyszczenie linii dziąsło – ząb – ultracienkie, gęsto zbite włosie czyści tę wrażliwą okolicę bez użycia nacisku, łagodnie wymiatając zanieczyszczenia i nie wywołując obrażeń dziąseł czy odsłoniętych szyjek zębowych
  3. dopasowanie do indywidualnych wymagań elastycznej rękojeści szczoteczki, mycie zębów jest zdecydowanie łatwiejsze
  4. przyjemniejsze szczotkowanie włosiem Curen, które nie robi się sztywne pod wpływem wilgoci, dzięki czemu zachowuje swoją naturalną delikatność i miękkość przez cały okres użytkowania
  5. zabezpieczenie przed zabrudzeniem włosia szczoteczki stanowi dołączone praktyczne etui

A do tego świetnie wyglądają!

Czarna guma wybielająca Curaprox

Dorzuciłam ją do mojego zamówienia z ciekawości i jestem zachwycona. Do tego można z niej robić czarne balony. Zawiera węgiel aktywny i ksylitol.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Przepis na pudding chia i przepyszne domowe lody

Przepis na pudding chia, który uwielbiam i robię bardzo często. Pod ostatnim wpisem o  Warzywach prosiliście mnie również o zdradzenie naszych ulubionych przepisów na domowe lody.

Nasionka chia (szałwia hiszpańska) odkryłam rok temu i do tej pory mi się nie znudziły. Jem je bardzo często w różnych formach (nie przekraczając dziennej dawki 15 g).

Pamiętam jak opublikowałam zdjęcie mojego puddingu kilkanaście dni po porodzie Juniora, to wiele osób zapytało, czy nie obawiam się zmniejszenia ilości mleka. Otóż nie, chia nie wpływa na laktację i mogą ją spokojnie jeść mamy karmiące. Wiadomo nie od dziś, że nasz rodzima szałwia wpływa na zmniejszenie ilości mleka, jednak takie właściwości mają liście naszej polskiej szałwii.

Chia to tzw. superfood, czyli są to nasiona, które mają bardzo pozytywny wpływ na zdrowie człowieka. Przede wszystkim zawierają wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, a teraz uwaga:

Porcja 15 g nasion chia zawiera:

  • 8 razy więcej kwasów Omega-3,
  • 15 razy więcej magnezu, niż brokuły,
  • 6 razy więcej wapnia, niż mleko,
  • 3 razy więcej żelaza, niż szpinak,
  • 4 razy więcej selenu, niż len
  • oraz 2 razy więcej błonnika, niż otręby.*

Więcej informacji o dobrodziejstwie nasionek chia przeczytacie TUTAJ 

Przepis na pudding chia może się wydawać skomplikowany, jednak jest naprawdę prosty. Jest kilka składników, które bardzo pasują do puddingu i zaraz Wam o nich napiszę.

Dodam jeszcze, że chia jest polecana przy dietach, bo są niskowęglowodanowe, a wszystkie węglowodany pochodzą z błonnika.

Przepis na pudding chia ogólny

1.Do słoika lub kubka nasyp nasiona chia (2 łyżki dla dorosłego dziennie lub 1 łyżka dla dzieci)

2.Dolej 100 ml mleka (ja używam roślinnego, czasem krowiego, ale najlepszy wychodzi z mlekiem kokosowym lub migdałowym. Możesz też dodać odrobinę słodkiego syropu, ale ja tego nie robię, a i tak jest dobre.

3.Całość wymieszaj lub jeśli używasz słoika zakręć słoik i potrzep nim by wszystko się wymieszało, nasionka muszą być zanurzone. 

4.Zostaw na 15 minut w lodówce. Następnie wymieszaj pudding.

5. Całość zostaw w lodówce na noc lub minimum 3-5h .

6.Wyjmij pudding.

7.Dodaj ulubione dodatki. Smacznego!

Przepis na pudding chia z dodatkami

Do puddingu pasują najbardziej świeże owoce, ale ja mam dwa swoje sprawdzone przepisy, które są obłędne.

  1. Przepis na pudding chia z masłem orzechowym i bananem

Kiedy wyjmę już gotowy pudding to przygotowuję drugą część. W misce duszę widelcem połówkę dojrzałego banana z łyżeczką  dobrego masła orzechowego (najlepsze arachidowe z Rossmanna). Mieszam masę dokładnie i kładę na pudding. Górę posypuję pełnoziarnistymi płatkami i świeżymi owocami. Warstwy możecie układać dowolnie np. chia – masa z masłem orzechowym i bananem – chia – płatki – owoce

Zdradzę Wam jeszcze jeden trik! Jeżeli chcecie jeszcze bardziej pysznie wyglądający pudding to wcześniej ukrojcie bardzo cienkie plasterki owoca (2-3 mm) np. świetnie się sprawdza kiwi, truskawka, banan i przyklejcie go do ścianek. Następnie przełóżcie pudding.

2. Przepis na pudding chia z jabłkiem i płatkami migdałowym

i

Do puddingu dodać jeszcze odrobinę cynamonu, i miodu. Pół jabłka pokroić w kosteczkę i prażyć na patelni z łyżeczką masła, posypać cynamonem. Uprażyć płatki migdałowe. Masę jabłkową lekko przestudzić i położyć na pudding. Całość posypać płatkami migdałowymi.

Smacznego:)

przepis na pudding chia

Nasionkami posypuję również koktajle np. taki z ananasem i mlekiem kokosowym, a czasem dosypuję do szklanki wody.

Czy nasionka chia mogą jeść dzieci?

Tak, oczywiście, tylko nie w dużych ilościach (ma sporo błonnika). Moja córka uwielbia puddingi, ale daję jej deser zrobiony z jednej łyżki chia i 50 ml mleka. Junior czasem wyprosi jedną łyżkę puddingu, albo dosypuję niewielką ilość do owsianki.

Przepisy na domowe lody

Najprostszy przepis na domowe lody

  • woda kokosowa lub woda słodzona cukrem trzcinowym np. Kubuś water
  • owoce

Te lody są dziecinnie proste w wykonaniu i nawet 3-letnie dziecko je samo zrobi.

Do foremek nalewamy do połowy wodę kokosową lub wodę smakową i wrzucamy owoce.

To tyle 🙂 Są naprawdę pyszne i bardzo orzeźwiające

Pyszne lody dwuskładnikowe

Przepis na 4 lody

  • szklanka arbuza bez pestek
  • banan

Banana wcześniej smażymy na odrobinie oleju kokosowego lub pieczemy w piekarniku. Dzięki temu będzie miał naprawdę ciekawy smak.

Wszystko miksujemy i wkładamy do foremek.

Ten z lewej jest arbuzowy

Lody warstwowe z malin i borówek

na 4 lody

Na kilka godzin przed rozpoczęciem zamrozić: borówki, maliny i banana. Banany obieramy ze skóry i kroimy na małe części i wkładamy do zamrażarki

  • 0,5 szklanki mrożonych borówek amerykańskich
  • 0,5  szklanki mrożonych malin
  • 1 mrożony banan
  • 0.5 szklanki jogurtu naturalnego
  • pół łyżeczki miodu

Do miksera wkładamy składniki pierwszej warstwy: borówki, pół mrożonego banana, 1/4 szklanki jogurtu, 1/4 łyżeczki miodu i miskujemy. Przelewamy do kubka lub dzbanka.

Myjemy mikser i wkładamy składniki na drugą warstwę: maliny, pół banana, 1/4 szklanki jogurtu, 1/4 łyżeczki miodu i miskujemy. Przelewamy do kubka lub dzbanka.

Szybko (aby masa się nie rozpuściła) przelewamy je do foremek warstwowo. Całość mrozimy 3-4 godziny.

Jeżeli szukacie fajnych foremek to polecam takie TUTAJ 

lub też takie TUTAJ

Takie TUTAJ

Rice TUTAJ

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Pomysł na weekend – Borówkowe domki

Wyobraź sobie miejsce, gdzie dzieci biegają od rana do wieczora boso po trawie. Słychać ich beztroski śmiech, a pory dnia wyznacza tylko wschodzące i zachodzące słońce. Nie ma pośpiechu, nerwowego zbierania się, a jest czas wolny: drzemka na hamaku, harce w strugach wody i zabawy od rana do wieczora.

Nasz weekend właśnie tak wyglądał, a miejsce, które wprawiało nas w taki wolny rytm nazywa się Borówkowe domki.

Zaledwie 50 minut od Warszawy (jadąc autostradą w kierunku Łodzi) znajduje się idylliczne miejsce, które z pewnością jeszcze nie raz odwiedzimy. Wyjechaliśmy w piątek o 16 i o dziwo nie utknęliśmy na wylotówce.

Godzinę później nasze dzieci już biegały swobodnie po trawie. Jak wiecie mieszkamy w centrum Warszawy i często robimy sobie takie wycieczki na łono natury. W Dmosinie poczułam się trochę jak u mamy na Podlasiu (tylko jest zdecydowanie bliżej).

Pojechali z nami nasi znajomi z dwójką dzieci. Wiem, że  z nimi nie można się nudzić, a nasze starsze dzieci bardzo dobrze się ze sobą dogadują i praktycznie cały czas zajmują się sobą. Było cudownie!

Kilka słów o Borówkowych domkach

Są to 2 duże, drewniane domy, wybudowane w ubiegłym roku. Jak tylko je zobaczyłam u Kasi z travelicious.pl to wiedziałam, że musimy się tam wybrać! Dla gości przeznaczone są 4 apartamenty (po dwa w jednym domu).

My w 8 osób (4 osoby dorosłe, 2 czterolatków, 2 roczniaków) bez problemu zmieściliśmy się w jednym apartamencie i tak w domku jedynie spaliśmy. Cały weekend spędziliśmy na terasie, w ogromnym ogrodzie i na polu z borówkami.

Domki są dwupoziomowe (góra jest dość wysoko) więc wysłałyśmy tam naszych mężów;) Wykończone są w drewnie i mamy tam do dyspozycji: łazienkę z prysznicem (można wziąć z domu wanienkę), kuchnię z aneksem kuchennym, lodówkę, tv, komodę pełną gier i książek dla dzieci oraz taras.

Ale najważniejsze jest na zewnątrz! Nie ma schodów, ani różnych przeszkód, przy których musiałabym cały czas pilnować wszędobylskiego Juniora. Przy tarasie jest ogromy ogród. Naprawdę nie zdawałam sobie sprawy, że moje dzieci tak bardzo będą z tego korzystać. Właściwie cały weekend spędziliśmy na podwórku.

Cała posesja jest niemożliwie zielona, plac zabaw dla dzieci osłaniają od słońca ogromne, piękne dęby.

Do dyspozycji gości jest nawet sauna. Kiedy zrobiło się cieplej nalaliśmy dzieciom wody do baseników, ale był ubaw!

Ale powiem Wam, że największą atrakcją jest niewątpliwie pole pełne borówki. Kiedy rezerwowałam nasz pobyt (a było to w marcu, bo terminy rozchodzą się jak świeże bułeczki) specjalnie sprawdziłam, czy aby napewno owoce będą już się nadawały do zbiorów prosto z krzaka.

Moja starsza córka borówki UWIELBIA, więc była to niesamowita okazja żeby zobaczyć jak wygląda na żywo oraz jeść owoce o zachodzie słońca prosto z krzaka. Wszyscy byliśmy oczarowani! Plantacja, która położona jest na wzgórzach przypomina zielone pola winorośli w Toskanii. Chodziliśmy tam nawet 3 razy dziennie:) Dalej jest jeszcze plantacja porzeczek i piękny staw.

Porzeczki są kwaśne;)

Nie napisałam Wam jeszcze o jedzeniu… Przemiła Gospodyni powitała nas koktajlem z borówki, a później przynosiła  jedzenie do domku i jedliśmy je na tarasie. Proste śniadanie zrobione z regionalnych składników to uczta dla kubków smakowych.

Przepyszne placki z borówkami, domowy twarożek, czy też jajecznica zostaną w mojej pamięci na długo. Śniadanie wliczone jest w cenę pobytu. A na obiad możecie zamówić np. wyśmienite pierogi. Do dyspozycji gości jest również grill (możecie tam upiec różne rzeczy) lub zrobić ognisko.

Co można robić w okolicy:

  • 6 km od Borówkowych domków jest Park Dinozaurów. Jest ok, ale wcale nie musicie go odwiedzać;)
  • 4 km oddalony Skansen z basenami, również nie jest to „must see”
  • nie zdążyliśmy zobaczyć Arboretum SGGW w Rogowie  
  • można również się przejechać kolejką wąskotorową w Rogowie 

My do Borówkowych domków pojechaliśmy wypocząć i to był główny punkt programu. Spędziliśmy tam niesamowity weekend, a nasze dzieci miały okazję biegać boso, huśtać się w hamakach i cieszyć się otaczającą przyrodą. Niesamowite jest to, że wystarczy godzina drogi z Warszawy i już jesteśmy na działce pełnej zieleni.

Jeżeli szukacie ciekawego miejsca na wyjazd z dziećmi niedaleko od Warszawy koniecznie zajrzyjcie do Borówkowych domków  

a na inne podróże może wybierzecie Węgry – 10 powodów by je odwiedzić

a tu polskie Najlepsze Hotele dla rodzin z dziećmi

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Jak ubrać dzieci modnie i wygodnie nie wydając na to mnóstwo pieniędzy?

Prawie pod każdym wpisem dostaję od Was pytania, gdzie kupuję różne ubrania dla dzieci. Pytacie o rozmiarówkę, długości, szerokości i ceny. Jako, że właśnie trwają wyprzedaże chcę Wam pokazać gdzie my kupujemy ubrania i buty dla dzieci.

Mam kilka swoich ulubionych sklepów, które odwiedzam regularnie. Najczęściej robię zakupy online, ale zdarza mi się również pofatygować osobiście.

Ciuchy za grosze

Na wstępie napiszę Wam, że uwielbiam secondhandy, wcale się tego nie wstydzę i nie kupuję tam tylko dlatego żeby zaoszczędzić, bardzo często wynajduję tam takie perełki, że sama jestem w szoku.

Uwielbiam polować na okazje.

Takim cudem kupiłam np. sukienkę Burberry za 12,5 zł i Plecak Kanken za 10 zł.

Uczucie towarzyszące zakupowi tych łupów pamiętam do dziś;)

Niestety nie mam ostatnio za bardzo czasu na chodzenie i szperanie w sh, chociaż bardzo bym chciała. Czasami jednak mi się udaje. Problem z secondhandami jest też taki, że ciężko jest akurat trafić na coś czego aktualnie potrzebuję, dlatego zdarza mi się kupować ubrania na przyszły sezon, czy też (jak bardzo mi się coś podoba) na kilka sezonów do przodu.

Przeróbki

Lubię zrobić coś z niczego, ale niestety nie umiem szyć. Mam jednak cudowną ciocię, która szyje cudownie. Moje ulubiona przeróbka…

Tiulowa spódniczka z podszewką dresową

z…. 🙂

Nic się nie zmarnuje:) taki piękny kawałek tiulu zalegał mi w szafie, że poprosiłam ciocię o przeróbkę na spódnicę. Lilka chodzi w niej do dziś:)

Uszyła również Lilce taką super kieckę, w której chodziła przez dwa lata

Ulubione sklepy z ubraniami dla dzieci

Mam ich dosłownie kilka i kupuję tam rzeczy dość często.

Pierwszy z nich to Kappahl.com

Najbardziej lubię linię Newbie, ze względu na wzornictwo oraz materiały. Ubrania prane, odplamiane, prasowane bardzo długo wyglądają jak nowe. Uwielbiam Newbie za styl – jest  dość klasyczny i dzięki temu ponadczasowy.

Mam kartę klubową tego sklepu i często dostaję powiadomienia sms o promocjach np: 3 za 2, lub 20 % zniżki na jedną rzecz. W tym sklepie są najlepsze body dla dzieci – kupuję je tylko tam. Bardzo mnie cieszy, że Newbie jest do 128 cm, bo i Lilce coś tam upoluję. Lubię również rajstopy Newbie. Rozmiarówka jest nieco zawyżona np. Julian nosi jeszcze sweter i spodnie 74, a z innych marek już dawno wskoczył w 80 (12-18)

Drugi sklep to Lindex.com

Lubię za wzory i jakość. Szczególnie sukienki dla dziewczynek, body, spodnie trafiają w mój gust. Przesyłka nie jest najtańsza (25 zł) dlatego nie zamawiam po jednej rzeczy, tylko zawsze większą ilość.  

Jestem zapisana do newslettera i dostaję powiadomienia np. o darmowej wysyłce lub promocjach. rozmiarówka jest raczej typowa i nie odbiega od wzrostu dziecka.

Trzeci sklep to next.pl

Świetne wzory i fasony, ale ciężko czasem wstrzelić się z rozmiarem. Nie mam pomysłu dlaczego ubrania tak się różnią. Niektóre są ogromne, a inne naprawdę małe. Kupuję tam body, pajace z abs dla Jula, sukienki dla Lilki. Widzę, że jeszcze nie zaczęła się wyprzedaż – warto tam zaglądać.

Czwarty sklep to mango.com

Już jakiś czas temu wprowadzili ubrania dla dzieci i się zakochałam! Kupowałam Julkowi tam kurtkę na zimę, Lilce na wiosnę. Jest dosłownie kilka sklepów stacjonarnych (Galeria Mokotów), ale prawie nigdy nie mam tam tego, co wypatrzyłam sobie online.

Jedyny minus jest taki, że paczka z Mango idzie około tygodnia, a dostawa jest za darmo od 15 zł. Rozmiarówka jest lekko zaniżona. Lilce zamawiam na 5-6, a Julowi na 18-24. Są tam też moje ulubione jeansy – zamówiłam właśnie 5 parę (są po 69 zł teraz)

Piąty sklep to H&M

Odkąd wprowadzili zakupy online to czasem coś zamówię dla Julka. Tego sklepu chyba nie trzeba Wam przedstawiać.

Ostatni z sieciówek to Kiabi.pl

Baaardzo lubię ten sklep stacjonarny. Niestety są tylko dwa w Polsce: Warszawa Blue City, Gdańsk. Najczęściej kupuję tam ubrania dla Lilki: sukienki, spódniczki, bluzki itd. Ceny są naprawdę atrakcyjne, a ubrania mają świetne fasony i wzory.

Rozmiarówka jest zaniżona (Lilce teraz kupuję tam na 6 lat). Sklep jest ogromny i można tam ubrać całą rodzinę. Szczególnie polecam przed nowym rokiem szkolnym: np. getry 3/4, które Lilka nosi już drugi sezon kosztują tam około 10 zł.

Mam jeszcze ulubioną markę piżam. Jest to Carter’s. Najczęściej proszę znajomych z USA o przywiezienie kilku kompletów. Teraz też czekam:) Piżamy są rewelacyjnej jakości i wystarczają na rok. Możecie też je kupić w promo TUTAJ

Zapytacie pewnie o Zarę – przestałam tam kupować. Po pierwsze kilka ubrań dosłownie rozleciało się po pierwszym praniu, a po drugie nic mi się tam ostatnio nie podoba.

Polskie Marki

Wiem, że jest ich wiele, ale ja lubię tylko trzy. Jedną odkryłam stosunkowo niedawno i pomyślałam, że się z Wami podzielę, bo jest naprawdę genialna, a ubrania nie kosztują bardzo dużo.

Mybasic

Szukałam Julkowi miękkich krótkich szortów bez żadnych printów i trafiłam na ten sklepZamówiłam na próbę kilka ubrań i powiem Wam, że jestem zachwycona. Julek non stop biega w tych portkach, spodniach i bluzie. Lilce też wzięłam szorty i t-shirt.

Bardzo fajne ubrania, które są szyte z miękkiej dzianiny w Polsce. Nie zdawałam sobie sprawy, że można kupić takie ubrania za taką cenę. Na pewno będę korzystać regularnie i kupię dzieciom ubrania na przyszły sezon. Sami zobaczcie:

Zobaczcie sami, bo są świetne: Mybasic

No i moje ukochane Miszkomaszko

Jestem dość rozsądna jeżeli chodzi o kupowanie ubrań, ale na Miszkomaszko lubię wydawać pieniądze, bo są genialne. Piękne printy, sukienki, które się kręcą (warunek konieczny) i fasony. Z zapartym tchem czekam na każdą kolekcję:)

Pan Pantaloni

Genialne fasony i cienkie czapy. Do tego ubrania są miękkie i się świetnie piorą.

Gdzie zamawiam buty?

Buty muszą być porządne i spełniać wiele warunków. Mam w sumie 3 ulubione marki i to się raczej długo nie zmieni.

Kiedy zamówiłam pierwszą parę Bobux to już wiedziałam, że zostaną z nami na dłużej. Mamy różne modele i jestem bardzo z nich zadowolona. Julian też w nich chodzi. Przede wszystkim buty są dostosowane do rozwoju stopy i dla maluchów buty będą wyglądały zupełnie inaczej niż dla starszaków. Cenię je ogromnie za najbardziej miękką podeszwę!

Druga marka to Igor – hiszpańskie trampki dla dzieci. Mamy już trzecią parę i na przyszły rok też napewno je zamówię. Tylko muszę Was ostrzec, że trzeba zamawiać o rozmiar większe i nie są to buty dla dzieci z wysokim podbiciem. Mało tego, na Lilkę wiele butów jest za szerokich, a te pasują idealnie. Teraz domówiłam nowy model Irene i jak Lilka z nich nie wyrośnie to będą jako kapcie do przedszkola. Trampki piorę raz na około 10 dni w pralce i noszą się znakomicie.

Lubimy też polskie Mrugały  szczególnie na kauczukowej podeszwie.

W tym roku udało mi się zamówić Lilce kultowe Saltwaters, powiem Wam szczerze, że są genialne (tylko na szczupłą stopę).

A Wy gdzie najczęściej kupujecie?

Tu macie świeższy wpis gdzie opisuje Polskie marki odzieżowe dla dzieci

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Oto najlepsze place zabaw Warszawa – 10 miejsc

Place zabaw Warszawa – dziś pokażemy Wam nasze ulubione miejsca. Nigdy się nie spodziewałam, że kierunek moich wyjazdów będą wyznaczały place zabaw. Odkąd mamy  dzieci, które potrzebują ruchu to właśnie tam spędzamy każde popołudnie. 

Oto nasze ulubione place zabaw Warszawa

1. Plac zabaw  w Parku Wielkopolski

położenie / kameralny / w cieniu drzew

Świetny plac zabaw dla dzieci w przepięknej okolicy, przykryty cieniem drzew. Plac jest ogrodzony i dzieci znajdą tam kilka fajnych atrakcji. Nie jest on duży, ale dzieciom do lat pięciu w zupełności wystarczy. Znajdziecie tam karuzelę (napędzaną pedałami), huśtawki (dla małych i dużych), dwie zjeżdżalnie, domek do zabaw tematycznych i piaskownicę. W tym samym parku jest też plac zabaw dla dużo starszych dzieci.

A na koniec koniecznie wstąpcie na kawę i ciacho do Kolonii Ochota

Te zdjęcie wykorzystałam w moim wpisie o placach zabaw

Place zabaw Warszawa

place zabaw Warszawa

Obecnie nawierzchnia już nie jest tak różowa jak na początku, ale też jest ok.

dzieci na karuzeli

2. Plac zabaw przy placu Wilsona

wiele atrakcji/ miejsce dla małych i dużych dzieci/piękna okolica

Ogromny plac dla dzieci w różnym wieku. Znajdziecie tu atrakcje nawet dla dzieci powyżej 10 r.ż (ogromna zabawka do wspinania się ze zjeżdżalnią). Część dla starszych dzieci wyłożona jest tartanem, a strefa dla młodszych usypana jest miękkim piaskiem. Jedyny minus to tłumy. W weekend jest tam bardzo dużo dzieci i robi się tłoczno.

place zabaw Warszawa
Plac zabaw przy placu Wilsona
place zabaw dla dzieci

3. Służewski Dom Kultury

design/ naturalny plac zabaw/ pyszna kawa

Miejsce bardzo wyjątkowe i nawet jeżeli macie daleko to warto się tam wybrać. Bardzo fajny naturalny plac zabaw dla dzieci, obok park gdzie można rozłożyć koc i zrobić piknik. Jest nawet spora ścianka wspinaczkowa. Uwielbiamy to miejsce, bo nie dość, że dzieci mogą świetnie spędzić tam czas, to i rodzice odpoczną. W SDK jest również kawiarnia, gdzie serwują pyszną kawę, ciasta i kanaki. Do tego cały obiekt jest naprawdę ciekawy architektonicznie.

Plac zabaw Warszawa

place zabaw Warszawa
służewski dom kultury

4. Plac zabaw Olkówek – Park Jurajski

ciekawy pomysł/ powierzchnia/ dużo atrakcji

Niedaleko SDK jest jeszcze drugi plac zabaw, który warto odwiedzić. Jest to chyba jedyny tematyczny plac zabaw w Warszawie. Znajdziecie tam dwie strefy: dla młodszych i starszych dzieci. Całość robi ogromne wrażenie, nie tylko na dzieciach. Są tam huśtawki, kręciołki, wielkie drewniane dinozaury do wspinania się oraz tyrolka.

Jeżeli chcecie coś dobrego później zjeść do polecam Szarą Eminencję

place zabaw Warszawa
Plac zabaw Olkówek - Park Jurajski
Plac zabaw Olkówek - Park Jurajski

5. Warszawska Strefa Rodziny

woda do zabawy/ położenie/ duży teren

Nasze nowe odkrycie! Plac zabaw w Warszawie, na którym można bawić się wodą. Można też budować tamy. Znajdziecie też kilka sporych zjeżdżalni i drabinek do wspinania się. Naprawdę wspaniałe miejsce w świetnej lokalizacji. Jest tam również boisko wyłożone sztuczną trawą. Plac znajduje się tuż za Fonatnnami Multimedialnymi.

Można spędzić tam naprawdę ciekawe popołudnie z dziećmi. Obok jest kilka restauracji, ale jeszcze nie zdążyliśmy ich wypróbować. Podobno w weekendy są tam darmowe zajęcia dla dzieci.

Warszawska Strefa Rodziny
place zabaw Warszawa
Warszawska Strefa Rodziny
place zabaw Warszawa

A na słońcu przydadzą się Okulary przeciwsłoneczne dla dziecka 2023

6. Plac zabaw w Ogrodzie Krasińskich

różnorodność/ piękny park/ fontanny

Dwa place zabaw położone w malowniczym parku. Znajdziecie tu świetne atrakcje dla młodszych dzieci, jak i starszych. Bardzo fajne jest to, że place zabaw się od siebie różnią: zarówno materiałem wykonania, jak i zabawkami.

Na pierwszym zrobionym z drewna i metalu można kopać małymi koparkami, zjeżdżać, huśtać się, a na drugim (położonym nieco dalej koło stawu z kaczkami) bawić się w piasku i kręcić na ogromnej karuzeli.

Plac zabaw w Ogrodzie Krasińskich
Plac zabaw w Ogrodzie Krasińskich

7. Plac zabaw w Ogrodzie Saskim

sensoryczne zabawki/ ogrodzony, niewielki teren/ lokalizacja

Bardzo fajny sensoryczny plac zabaw z dość nietypowymi zabawkami. Położony tuż obok wielkiej fontanny i Grobu nieznanego żołnierza. Zabawki są dość blisko siebie, ale dzięki temu możemy mieć na oku dzieci, nie chodząc za nimi krok w krok. Maluchy i starszaki na pewno znajdą coś tam dla siebie.

Jeżeli szukacie czegoś w okolicy na obiad to polecam  St Antonio (animacje w weekend) lub Momu Gastrobar

Plac zabaw Warszawa

Plac zabaw w Ogrodzie Saskim

8. Plac zabaw na rogu ul. Waliców i Krochmalnej

teren do jeżdżenia na rowerze/ górka/ ogródek

Plac zabaw Warszawa Wola. Fajne miejsce na zabawy oraz jeżdżenie na rowerze. Znajdziecie tam również górkę,  z której uwiebia zbiegać moje dziecko. Na terenie placu zabaw są nawet sprzęty dla dorosłych (siłownia pod chmurką)

Jeżeli po zabawie zgłodniejecie polecam Wam nasz ulubiony bar mleczny – Stołówkę u Chłopaków – mają przepyszne jedzenie w bardzo atrakcyjnej cenie (zupa plus drugie 14 zł)

place zabaw Warszawa
8. Plac zabaw na rogu ul. Waliców i Krochmalnej
8. Plac zabaw na rogu ul. Waliców i Krochmalnej
place zabaw Warszawa
Plac zabaw na rogu ul. Waliców i Krochmalnej

9. Plac zabaw w Soho Factory

woda/design/ klimat

To plac, w którym dzieci mają możliwość swobodnej zabawy z wodą. Świetne miejsce – spędziliśmy tam 3 godziny i nikt nie miał dość. Przed wizytą koniecznie zapakujcie do torby: zabawki do wody, ubrania na zmianę, ręcznik. Moje dzieci (5 lat i rok) bawiły się tam znakomicie i co najważniejsze nie trzeba było ich aż tak bardzo pilnować. Naprawdę to będzie chyba nasze ulubione miejsce na te wakacje w mieście. Po drugiej stronie jest strefa do wspinania się i mała karuzela. A tuż za płotkiem są huśtawki i spory zjazd tyrolski. Pod drzewami są hamaki, można rozłożyć koc i wspaniale spędzić czas.

Jeżeli zgłodniejecie to obok jest Szklarnia  oraz dość elegancka (jak na outfit po placu zabaw) Warszawa wschodnia

place zabaw Warszawa
Plac zabaw w Soho Factory
place zabaw Warszawa
Plac zabaw w Soho Factory
place zabaw Warszawa
place zabaw Warszawa

10. Parka Bajka – Błonie

Co prawda nie w Warszawie, ale w Błoniu 30 km od stolicy jest NAJLEPSZY plac zabaw w całym województwie. Pisałam o nim oddzielny wpis tutaj: Park Bajka

Park Bajka

Jeżeli nie ma tutaj ulubionego placu zabaw Twoich dzieci, napisz go w komentarzu. Będę wdzięczna:) 

a tu inspiracje na Najlepsze restauracje z dziećmi Warszawa

a tu Najlepsze hotele dla rodzin z dziećmi

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej