Hity kosmetyczne roku 2017 – 10 ciekawych propozycji na każdą kieszeń

Hity kosmetyczne roku 2017 to zbiór moich ulubionych rzeczy, których używałam w tym roku. Uwielbiam testować różne nowości i odkrywać kosmetyczne perełki, dlatego zebrałam je w dzisiejszym wpisie.

W tym roku moja kosmetyczka wzbogaciła się o sporo ciekawych produktów, które polecam moim przyjaciółkom i czytelniczkom w prywatnych wiadomościach. Uznałam, że początek roku sprzyja takim podsumowaniom, więc opisałam  je specjalnie dla Was, bo może również i Wam się spodobają.

Hity kosmetyczne roku 2017

Krem pod oczy Better than botox, 

Alkemie

Krem, który naprawdę działa jak botoks! Już po miesiącu użytkowania widziałam efekty, które przerosły moje oczekiwania. Mam sporo zmarszczek mimicznych w okolicach oczu i kiedy się śmieję – widać je dość mocno. Nawet makijaż w tych okolicach nie do końca pomaga, jak skóra nie jest odpowiednio przygotowana.

Better than botox bardzo wygładził okolice moich oczu. Moim problemem są również odpadające powieki i po kilku miesiącach używania widzę, że ta powieka jest delikatnie uniesiona, a skóra ujędrniona. Nie spodziewałam się takich efektów po kremie z naturalnym składem. Lekko rozjaśnił również cienie pod oczami, ale jego działanie jest zdecydowanie inne. Kupiłam go również mojej mamie i ona również potwierdza działanie tego kremu.

Wcześniej lubiłam krem z awokado z Kiehl’s, ale ten bije go na głowę.

Miejski krem ochronny 

Resibo

Odkrycie końcówki roku. Krem, którego używam  zawsze po myciu twarzy. Jest bardzo lekki, a jednocześnie mocno nawilża. W sezonie jesienno-zimowym mam problem z suchą skórą w kilku miejscach na twarzy, a ten krem niweluje ten efekt przesuszenia.

Świetnie się rozsmarowuje, szybko wchłania i daje satynowe wykończenie. Praktycznie po kilku minutach nakładam na niego podkład i nic się nie roluje.  Krem chroni przed promieniowaniem UV i zanieczyszczaniami powietrza.

hity kosmetyczne roku

Hity kosmetyczne roku 2017

Rozświetlający krem do twarzy Resibo

Krem, który nie tylko fajnie wygląda na skórze, dając efekt rozświetlacza, ale również lekko nawilża. Stosuję go przed nałożeniem makijażu na kości policzkowe, a czasem na dekolt. Krem zawiera drobno zmieloną mikę, która odbija światło i daje efekt opalizującej tafli. Lubię go używać nawet kiedy nie nakładam dużo makijażu. Wystarczy, że umaluję rzęsy i już jestem gotowa.

Tusz do rzęs Dior Iconic curl 

TUTAJ

Tusz, którego używałam cały rok. Jest duży (10 ml) i bardzo wydajny. Świetnie wydłuża i podkręca moje liche rzęsy. Jedna warstwa w zupełności wystarczy do makijażu dziennego, a dwie dają efekt WOW.

Nie kruszy się, nie zostawia „pieczątek” na łukach i świetnie się nosi. Nie wiem co mnie podkusiło, że kiedy mi się skończył to kupiłam zupełnie inny tusz, który w porównaniu do tego jest naprawdę słaby (Lancome Hypnose Volume a porter)

Cienie do powiek Urban Decay Naked 2 

TUTAJ

Według mnie są to najlepsze i najładniejsze cienie do powiek. Długo używałam ich małej paletki z matowymi cieniami TUTAJ i ją naprawdę uwielbiam. Są pięknie napigmentowane, długo się trzymają na bazie UD, nawet na mojej opadającej powiece się nie rolują.

Czarnym cieniem często robię sobie kreski i wygląda świetnie. Do tego cała paletka jest przystosowana do przewożenia w kosmetyczce, a cienie są mocno zapieczone, więc nawet jak Jul niepostrzeżenie rzucił ją o podłogę to nic im się nie stało (uuuuf!)

Pomadki i błyszczyki Kat von D

Uwielbiam matowe pomadki, które długo się utrzymują na ustach. Do tej pory najbardziej lubiłam Bourjous Velvet i Revlon w kredce, ale jak tylko pojawiły się Kat von D to musiałam je wypróbować! Naprawdę tak długo się utrzymują na ustach, że aż trudno w to uwierzyć. Są bardzo mocno napigmentowane. Mam tylko problem z kolorówką i chyba nie do końca trafiłam z kolorem moich (Mother), ale następnym razem  wybiorę coś odrobinę jaśniejszego. (Widzę, że teraz mój zestaw jest w promo za 39 zł KLIK)

hity kosmetyczne roku

Pomadki zmieniające kolor Lipstick queen 

TUTAJ

Pod koniec roku kupiłam sobie zestaw 3 miniaturek i od pierwszego wejrzenia pokochałam je całym sercem. Są idealne! Pod wpływem ciepła i innego ph zmieniają kolor na ustach od razu po nałożeniu. Uwielbiam za doskonałe nawilżenie, brak wysuszenia i trwałość.

Można się nimi malować  bez większych umiejętności i nawet bez lusterka. Jedną mam w torebce, drugą w kieszeni, a trzecią już zdążyłam zgubić 🙁 Najładniejsza jest wg mnie różowa, która nadaje piękny kolor ustom.

Mydła do rąk Yope

Jestem uzależniona od tych mydeł! To już nasza 3 lub czwarta butelka, zostanę im wierna  przez długi czas. Mydło, które dobrze myje, a nie wysusza rąk, na czym najbardziej mi zależy zwłaszcza zimą. Dobrze się zmywa z rąk i pozostawia piękny zapach.

Spray przeciw puszeniu się i elektryzowaniu Batiste

Moje odkrycie tego roku! Przywiózł mi go mąż z targów kosmetycznych i bez żadnego entuzjazmu użyłam go na swoich włosach (po wysuszeniu). Póżniej wyszłam na podwórko, było mokro i strasznie wilgotno. Moje włosy w takich warunkach atmosferycznych zazwyczaj wyglądają jak mop, to z tym sprayem pozostały idealnie gładkie i proste.

Używam go teraz po każdym myciu. Spray jest lekki i efekt można stopniować. Dzięki niemu nie wstydzę się też zdjąć czapki w miejscu publicznym, bo wiem, że włosy nie będą się elektryzować. Spryskuje nim też sukienki od spodu żeby nie przyciągały się do rajstop. Są dostępne w sieci drogerii Rossmann.

hity kosmetyczne roku

Odżywka do włosów 7w1 Dr Paw

Odżywka w sprayu, która jest lekka i ułatwia rozczesywanie. Używam go na spółkę z Lilką i uwielbiam. Jest lekki, fajnie pachnie i dobrze nawilża włosy. Dostępny w Hebe.

Odżywki do włosów

Moje włosy lubią odżywki z silikonami i to tylko one trzymają je w ryzach. To są moje ulubione odżywki drogeryjne, które kupuję na zmianę. Kosztują około 8 zł, a sprawdzają się idealnie do włosów wysokoporowatych.

Zestaw do manicuru hybrydowego Semilac

Ten zestaw startowy (do kupienia TUTAJ) dostałam w tym roku od męża na urodziny i od tamtej pory nie byłam ani razu u manikiurzystki. Nie wiem dlaczego dopiero teraz odkryłam zalety tego rodzaju manikiuru. Cały czas mam piękne paznokcie i już opanowałam technikę jego robienia. Cały czas dokupuję nowe lakiery i już sobie nie wyobrażam mieć standardowy lakier na paznokciach.

Płyn do skórek Sally hansen

Jedynym minusem samodzielnego robienia manikiuru w domu były skórki, z którymi nie potrafiłam sobie poradzić. Aż przyjaciółka poleciła mi ten płyn. Jest genialny! w 20 sekund rozmiękcza skórki, które odsuwam później patyczkiem i nic więcej nie musze z nimi robić.

Dostępny jest w drogeriach.

To były moje hity kosmetyczne 2017 roku.

A tu możecie zobaczyć Hity roku 2016 nebule

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Elektryczny aspirator do nosa Beaba – test i opinia

Elektryczny aspirator do nosa to ciekawy gadżet, który został stworzony po to, aby ulżyć małym dzieciom. Kiedy  dzieci są jeszcze na tyle małe, że nie potrafią wydmuchać nosa, a katar utrudnia im swobodne oddychanie, to warto użyć aspiratora.

W tym artykule zamieściłam kompendium wiedzy o samym katarze. Dowiecie się o jego przyczynach, przebiegu i o tym jak ulżyć dziecku. Jeżeli jeszcze go nie czytaliście, to koniecznie nadróbcie.

Wszystko, co musisz wiedzieć o katarze. 10 pytań do zaufanej pediatry

Przy katarze pediatrzy bardzo często zalecają kompleksową TOALETĘ NOSA. Taki zabieg pomaga w pozbyciu się wydzieliny, która utrudnia oddychanie. My najczęściej stosujemy taki rytuał:

  • woda morska do obu dziurek – moje dzieci nie lubią tej hipertonicznej, bo za mocno pryska
  • czyszczenie nosa za pomocą aspiratora
  • przy mocnym katarze używam kropelek do nosa, które na trochę podnoszą  komfort oddychania

Aspirator to taki must have w mojej wyprawce, bez którego trudno by było nam przejść przez infekcje.

Przy starszej córce używałam zachwalanego wszędzie Katarka (TUTAJ) i byłam zadowolona z jego działania, jednak miał kilka minusów, które lekko utrudniały użycie. 

  • do użycia aspiratora jest potrzebny odkurzacz, który często stoi na środku pokoju przez 10 dni (a nawet dłużej)
  • na wyjazdach (np. w hotelu) ten sprzęt jest już wykluczony, bo w pokojach nie ma odkurzacza
  • ryk odkurzacza budzi w nocy cały dom, więc nigdy go nie używałam  w tym czasie
  • miałam wrażenie, że wydzielina z nosa przedostaje się do rury odkurzacza i tam zaczyna żyć własnym życiem (zapach z rury;)
  • plastikowa, twarda końcówka, która przy poruszeniu się dziecka drażni już podrażnioną błonę śluzową w nosie
  • niektóre dzieci (jak Julek) mogą nie lubić huku odkurzacza i wszystkich czynności z nim związanych

Dlatego zaczęłam poszukiwać czegoś innego i był to elektryczny aspirator do nosa.

Muszę Wam też koniecznie polecić manualny aspirator Beaba, który jest moim hitem od dawna i uważam, że nie ma lepszego na rynku. Napiszę Wam o nim dokładniej w zestawieniu hitów z 2017 roku. Jest idealny szczególnie dla małych dzieci i bije np. Fridę na głowę. Mowa o tym urządzeniu KLIK

I kiedy zobaczyłam, że jest na rynku nowość: elektryczny aspirator do nosa Beaba, to postanowiłam go przetestować, bo miałam dość wygibasów z Julkiem na kolanach używając Katarka. Stwierdziłam też, że Wam się może przydać ta recenzja, bo Wasze dzieci nie znoszą aspiratora podłączanego do odkurzacza.

Elektryczny aspirator do nosa Beaba

Niewielkich rozmiarów gadżet naprawdę działa! Mamy go od 4 miesięcy i używamy dość często (niestety). Na wstępie uprzedzę pytania o porównanie do Katarka.

Elektryczny aspirator do nosa nie ma tak mocnej siły ssącej, jak Katarek, ale jeżeli używa się go prawidłowo to bez problemu pomoże Wam usunąć wydzielinę. Ja i tak zawsze ustawiałam odkurzacz na najmniejszą moc, bo bałam się, że zbyt mocny strumień powietrza może podrażnić mocno przekrwioną błonę śluzową.

elektryczny aspirator do nosa

Elektryczny aspirator do nosa Beaba ma mnóstwo zalet, które sprawiły, że bardzo polubiłam ten gadżet:

  • jest niewielkich rozmiarów i można go zabrać ze sobą w podróż
  • dołączona jest do niego mała kosmetyczna, 2 nowe uszczelki i 3 końcówki
  • końcówki są silikonowe, więc nawet jak dziecko się poruszy w trakcie odciągania to miękka nasadka nie spowoduje zranienia
  • każda z nich inaczej ciągnie powietrze (biała z szeroką końcówką ciągnie najmocniej)
  • w porównaniu do Katarka jest naprawdę cichy i nie budzi innych domowników
  • jest zasilany na baterie, więc można go używać w każdym miejscu i bez konieczności używania prądu
  • jest poręczny i wygodny w użyciu
  • u nas sprawdza się znakomicie, bo Julek sam przykłada go sobie do nosa i przez to nie protestuje ( jak z Katarkiem)
  • łatwo się go rozkręca i czyści (o wiele dokładniej niż Katarek)
  • przygotowanie do pracy zajmuje dosłownie minutę

Czy ma jakieś minusy?

  • jeżeli do tej pory używałyście Katarka, to zauważycie różnicę w sile ssania. Ja przed każdą toaletą nosa zawsze używam soli morskiej, która lekko rozrzedza wydzielinę. Jak używałam Katarka to nigdy nie ustawiałam odkurzacza na maksymalną moc. Dla mnie jest o wiele lepszy, bo do Jula z Katarkiem nawet nie da się podejść, więc wybieram tę opcję.
  • aby jeszcze zwiększyć siłę ssania trzeba zatkać drugą dziurkę nosa dziecka, może to być dość nieprzyjemne, ale jest skuteczne
elektryczny aspirator do nosa

Elektryczny aspirator do nosa Beaba jest ciekawą alternatywą do powszechnie używanego Katarka i myślę, że sporo rodziców mogłoby odetchnąć z ulgą kiedy mogliby schować odkurzacz do szafy. Dla nas najważniejsze jest to, że dziecko nie boi się tego sprzętu i samo chętnie używa, a więc cel jest osiągnięty.

Aspirator dostępny jest najtaniej TUTAJ

elektryczny aspirator do nosa

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Najlepsze książki dla dzieci 2017 r. – 10 najciekawszych tytułów

Najlepsze książki dla dzieci 2017 roku, które skradną Wam serca. Najpiękniejsze, najciekawsze i to w jednym miejscu.

Uwielbiam podsumowania, bo dzięki nim widzę, co udało się w danym czasie zrobić, a nie ma nic lepszego jak realne wyniki pracy. Dlatego również i w tym roku zdecydowałam się na kilka wpisów, które pomogą Wam poznać kilka lub kilkanaście prawdziwych perełek!

To już tradycja tu były Najlepsze książki dla dzieci 2016, a teraz czas na: 

Najlepsze książki dla dzieci 2017 roku

„Lotte piratka” Sandrine Bonini wyd. Polarny lis

Dostępna TUTAJ

Dla dzieci 4+

Przepięknie zilustrowana książka o małej dziewczynce, która ma niesamowitą wyobraźnię! Przeżywa coraz to nowe przygody i potrafi radzić sobie z przeciwnościami losu. Przypomina mi trochę rezolutną Pippi. Jeżeli nie znacie tej książki, to koniecznie ją sprawdźcie.

Najlepsze książki dla dzieci 2017

„Przygody dzieci z ulicy Awanturników” Astrid Lindgren wyd. Nasza Księgarnia

dostępna TUTAJ

Dla dzieci 5+

Książka, którą czytałyśmy kilka razy na wakacjach na wsi. Bardzo przypomina mi moje dzieciństwo i mam do niej ogromny sentyment. Przepięknie wydana  książka przez wydawnictwo Nasza Księgarnia sprawia, że mam ochotę ciągle do niej wracać. Świetnie nadaje się do czytania przed snem.

Najlepsze książki dla dzieci 2017

„Historie zamiecione pod dywan” Agnieszka Zimnowodzka wyd. Kocur bury

dostępna TUTAJ

Dla dzieci 5+

Długo czekałam na tę książkę, ale było warto. Jest przepięknie wydana, a od ilustracji nie można odciągnąć wzroku. W każdej historii, Lilka podróżuje w czasie i przestrzeni. Jej przygody są niezwykle ciekawe i inspirujące. Po każdej przygodzie wraca do świata realnego i dzięki temu książka jest naprawdę wciągająca.

Najlepsze książki dla dzieci 2017

„Pięknie dziękuję”, Ellen Surrey, wyd. Babaryba

dostępna TUTAJ

dla dzieci 3+

Książka, która nie dość, że jest pięknie zilustrowana i ciekawie napisana to ma ogromną moc. Według mnie jest to MUST HAVE na dziecięcej półce. Można ją też podarować osobie, której jesteśmy wdzięczni. Sytuacje opisane w książce uczą dzieci wdzięczności za to co mamy i mówienia dziękuję.

Najlepsze książki dla dzieci 2017

Sen Alicji, czyli jak działa mózg, praca zbiorowa pod kierunkiem prof. Jerzego Vetulaniego, wyd. WAM

dla dzieci 6+

dostępna TUTAJ

Genialna książka pod względem merytorycznym, jak i wizualnym. „Sen Alicji” jest naszpikowany ciekawymi wiadomościami z zakresu neurobiologii, a dzięki jej formule możemy w łatwy sposób przyswoić tę wiedzę. Bardzo nas zaciekawił podrozdział na temat efektywnego uczenia się. Zawarte informacje można w ciekawy sposób wykorzystywać w życiu codziennym.

Najlepsze książki dla dzieci 2017

„Idziemy na niedźwiedzia” Michael Rosen, Helen Oxenbury, wyd. Dwie siostry

dostępna TUTAJ

dla dzieci 18m+

Ta książka jest pod każdym względem idealna i wg mnie to must have na półce malucha. Przepiękne ilustracje, wartka akcja, mnóstwo powtórzeń, wyrażenia dźwiękonaśladowcze, dużo wyrażeń przyimkowych … mogłabym wymieniać w nieskonczoność!

A do tego historia jest tak napisana, że czytający ma możliwość zmiany prozodii. Raz jest wolne i wesołe tempo, a raz szybkie i podszyte strachem. GENIALNA!

Najlepsze książki dla dzieci 2017

„Prosiaczek i zjednoczone królestwo”, Ola Woldańska-Płocińska, wyd. Czerwony konik

dostępna TUTAJ

Dla dzieci 18 m+ (do oglądania) aż do 6 roku życia do nauki angielskiego

Jak ja czekałam na tę książkę, bo uwielbiamy wszystkie pozycje tej autorki. Tym razem prosiaczek wyrusza w podróż liniami lotniczymi „Chrum chrum airlines” na Wyspy Brytyjskie. Każdego dnia ma inne przygody, a całość jest zapisana i genialnie zilustrowana.

Książka wg mnie nadaje się do oglądania już dla 18- miesięcznego dziecka, do czytania dla starszego, a do nauki angielskiego nawet dla 5-latka. Lilka jest nią bardzo zainteresowana, bo w tym roku zaczęła chodzić na dodatkowe zajęcia. Książka nie dość, że jest piękna to do tego ma ogromną wartość edukacyjną – a takie kocham najbardziej.

„Opowiem Ci mamo, co robią dinozaury” Emilia Dziubak, wyd. Nasza księgarnia

Dostępna TUTAJ

Dla dzieci 3 +

Kolejna genialna książka z serii „Opowiem Ci mamo”, tylko narysowana przez jedną z moich ulubionych ilustratorek dla dzieci. Tym razem poznajemy dinozaury. Z książki dowiecie się MNÓSTWA informacji, a do tego będziecie się świetnie bawić. Julian, na razie tylko ją przegląda, za to Lilka naprawdę lubi ją czytać. Myślę, że to dobry pomysł na prezent, który będzie służył kilka lat.

Seria „Paluszkiem przesuń”, Gabriele Clima, wyd. Wilga

Dostępna TUTAJ

Dla dzieci 12 m+

Piękna seria dla młodszych dzieci z ruchomymi ilustracjami. Do tej pory mój syn je uwielbia.

Seria „Co wokoło” Lotta Olsson i Charlotte Ramel, wyd. Zakamarki

dostępna TUTAJ

Dla dzieci 12 m+

Rymowane książki z prostym tekstem dla najmłodszych. Fajne, proste ilustracje i zaskakujące skojarzenia.

To były nasze najlepsze książki dla dzieci 2017 roku

A teraz mam pytanie do Was: Jakie były Wasze najlepsze książki dla dzieci 2017 roku?

Jeżeli macie bloga to bardzo Was zachęcam do udziału w akcji: „Książkowy rok u Nebule”. Dodajcie wpis u siebie z 10 najlepszymi książkami i zalinkujcie do mnie. A być może z Waszych propozycji zrobię kolejny wpis, bo fajnych książek nigdy za wiele:)

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Mamusiu, dlaczego płaczesz?

Wisi na naszej choince figurka misia, która nie ma nóżki. Ma smutną minę i wzrok tępo wlepiony w ścianę. Chciałby się uśmiechnąć, ale nie ma ku temu powodu. Wszyscy wkoło kupują prezenty, planują rozkład talerzy na wigilijnym stole, liczą gości, którzy do nich przybędą i myślą o radosnym czasie z rodziną. A miś tylko patrzy z nadzieją na lepsze jutro.

Nasz miś bardzo dobrze pamięta święta z 2014 roku, które były wyjątkowo trudne. Niby przygotowywaliśmy święta, kupowaliśmy prezenty i cicho śpiewaliśmy kolędy. Ale tylko dlatego, że tak trzeba było zrobić. Gdyby nie było z nami dziecka, z pewnością nie mielibyśmy siły na udawanie, że to radosny czas.

Na tydzień przed wigilią okazało się, że nasza rodzina nie powiększy się latem o nowego członka rodzina. I chociaż wszystko było pewne, to ja i tak liczyłam na cud. Zamiast lepić pierogi, robić pierniczki i włożyć świąteczne skarpety – siedziałam pod kocem i płakałam. Nie mogłam patrzeć na innych, którzy spędzają ze sobą wspaniały czas.

To wtedy, pierwszy raz od 30 lat poczułam to coś.

Kiedy jesteś nieszczęśliwy, to święta nie tyle nie cieszą, co wręcz wprowadzają w jeszcze bardziej beznadziejny stan. Stan, w którym czujesz się jeszcze gorzej, jeszcze częściej zadajesz sobie pytanie: „Dlaczego ja?” i naprawdę nic nie jest w stanie Ci pomóc.

Dobija to, że inni mają cudowny czas z rodziną, denerwują rzucone od niechcenia życzenia: „Wesołych świąt”, które przecież się nie spełnią. Święta, kiedy jesteś w dołku to czas, kiedy naprawdę chcesz, żeby minął jak najszybciej.

Właśnie wtedy pod tym kocem doszłam do tych wniosków, że dla osób, które mają smutny czas, święta są jeszcze trudniejsze niż zwykły dzień.

Mimo, że nie miałam wówczas na nic ochoty to pojechałam do sklepu z ozdobami świątecznymi żeby kupić kilka bombek na choinkę. Na wystawie sklepowej było ich mnóstwo, ale moją uwagę przykuł ten miś. Lilce kupiłam bombkę w kształcie ptaszka z prawdziwym piórkiem, a misia wzięłam dla tego milimetrowego życia, które jeszcze wtedy biło pod moim sercem.

Pomyślałam, że może tak się uda. Powiesiliśmy wszystko na choince i czekaliśmy na cud, który się nie wydarzył. A w dzień kiedy wróciłam od lekarza, który rozłożył tylko ręce, Lilka przez przypadek strąciła misia z choinki, a on stracił wtedy nogę. Byłam strasznie zła i jeszcze bardziej płakałam.

Święta w końcu minęły, a my udawaliśmy przed rodziną, że nic się nie stało.

Po co mieliśmy wszystkim psuć święta? To nic by już nie zmieniło.

Jednak we mnie się wtedy zmieniło wiele. Zaczęłam dostrzegać tych, którym jest trudno. Zaczęłam nawet szukać sensu, w tym co się stało. Obiecywałam sobie, że jeżeli nam się uda, to będę miała ogromny dług do spłacenia. Tak się teraz właśnie czuję, że mamy taki dar, który trzeba doceniać codziennie i się nim dzielić.

Szczególnie w tym czasie świątecznym, który jest cholernie trudny dla osób, które są smutne, chore, samotne… Dla nich święta są właśnie bardzo, ale to bardzo ciężkie. Inni w tym czasie płaczą ze szczęścia lub z rozpaczy nad nie udanym prezentem. A oni chcą żeby ten czas jak najszybciej się skończył.

Jest jednak coś, co może dać iskierkę nadziei. To pomoc od drugiego człowieka.

Najchętniej pomagam innym bez rozgłosu. Nie potrzebuję wdzięczności, ani nie poszukuję poklasku. Jednak moja czytelniczka Zosia, namówiła mnie do napisania tego wpisu. Bycie anonimowym pomagaczem jest fajne i taki typ pomagania preferuję, ale napisanie o tym może zainspirować innych również do tego, a to może spowodować kolejną, jeszcze większą falę dobra.

Długo się zastanawiałam, kto może potrzebować takiego wsparcia najmocniej. Z doświadczenia wiem, że to inne Mamy właśnie go potrzebują najbardziej. Mamy, które zostały same z dziećmi i do tego są samotne. Jak wiecie moja mama wychowała mnie samodzielnie, ale miała wsparcie w całej rodzinie i bliskich znajomych. Jestem jej za to ogromnie wdzięczna i nadal nie wiem jak to zrobiła, ale jest moją bohaterką. Niestety są na świecie Mamy, które są samotne. Same wychowują swoje dzieci i dodatkowo nie mają jeszcze żadnego wsparcia.

Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, jak to może być trudne! Być z tym wszystkim samemu.

Dlatego od dawna wspomagam Mamom, które są samotne, bo to ogromny trud wychować samemu dziecko, nie mając praktycznie żadnego wsparcia.

Mamy w Domu Samotnej Matki w Chyliczkach  są w takiej sytuacji. Bardzo, ale to bardzo chciałam im pomóc i zrobić dla nich coś większego niż oddać ubranka, zabawki po nas. Długo też myślałam, jak zrobić coś, co chociaż w niewielkim stopniu podniesie je na duchu, że są na świecie ludzie, którzy o nich myślą. A ja nawet sądzę, że to są bohaterki, które mają bardzo trudne zadanie przed sobą.

Wiecie, że współpracuję z różnymi markami. Wy, często postrzegacie je jako reklamę, logo i nic poza tym. A ja wiem, że z nimi stoją wspaniali ludzie, którzy jak tylko usłyszeli o moim pomyśle to wysłali 100 kilogramową paletę kosmetyków dla mam i dzieci, pieluchy najlepsze na rynku i zabawki, które fajnie stymulują rozwój.

A wiecie co jest najlepsze? Oni chcieli pozostać anonimowi i nie afiszować się z tą pomocą. Jestem im tak ogromnie wdzięczna, bo zapewnili Mamom z Domu w Chyliczkach zapas na cały rok. Dlatego chociaż w ramach podziękowania podlinkuję wpisy, które dla nich pisałam Bycie mamą jest wspaniałeDziecko przesypia całe noceKsiążeczka sensoryczna.A ja od siebie dorzuciłam jeszcze karty prezentowe do drogerii żeby w końcu Mamy kupiły coś dla siebie.

Właśnie od nich wróciłam i prawie przez łzy piszę dla Was ten wpis. Dom Samotnej Matki w Chyliczkach jest jedną z pierwszych tego typu placówek w Polsce. Pomaga samotnym Mamom, które znalazły się w trudnej sytuacji życiowej, a jednocześnie wspiera żeby były samodzielne.

Obecnie w Domu znajdują się Mamy z dziećmi, które mają mniej niż rok. Dobrze myślicie, to będą ich pierwsze w życiu święta i do tego spędzone właśnie w Domu Samotnej Matki.

Dlatego tak bardzo chcę im pomóc! Żeby Mamy czuły, że ktoś inny o nich myśli i wspiera.

W dzisiejszych czasach tak łatwo można pomóc, nie wychodząc z domu. Proszę, Wy też pomyślcie o tych Mamach, które wieczorem będą tulić swoje malutkie dzieci i będą myśleć o tym jak zbudować swoim dzieciom przyszłość. Prowadzące przeznaczają  również pieniądze z darowizn na konto mam żeby mogły w niedalekiej przyszłości stanąć na nogi.

Tutaj znajdziecie wszystkie informacje. Możecie zrobić przelew, wesprzeć poradą prawną lub zapewnić pomoc materialną.

Strona internetowa: Dom Samotnej Matki w Chyliczkach

Z góry Wam dziękuję i czuję, że razem zrobimy coś JESZCZE BARDZIEJ DOBREGO, a prowadzące DOM się zdziwią, co się dzieje na ich koncie! Oczywiście nie wiadomo skąd, bo one nie wiedzą, że za mną stoi 100 000 tysięcy wspaniałych mam, które zaglądają na mojego bloga.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Droga mamo, przed Tobą piękny, ale wymagający czas…

Powiedzcie mi jak to się stało, że najpiękniejszy czas w roku stał się tym najbardziej wymagającym?

Widzę tylko jedną zmianę – zostałam Mamą i to już na mnie spadł obowiązek przygotowywania wszystkiego, co tylko ze świętami może być związane. Kiedyś wydawało mi się, że to wszystko robi się „samo”, a teraz wiem, że moja Mama wieczorami sama wszystko przygotowywała, bo tylko naprawdę niewielka część jest do zrobienia z dziećmi.

Jako dziecko kochałam ten beztroski czas, a teraz jako Mama skłamałabym że ten czas to sama zabawa. Nie zrozumcie mnie źle, ja to naprawdę kocham, ale jest to dla mnie taki okres, który również wiąże się z wieloma obowiązkami, stresującymi sytuacjami, ale także z wielką radością.

Nawet jak piszę teraz ten list to zerkam na moją lodówkę, na której wisi przyczepiona magnesem z choinką kartka, a na niej cała lista z wypisanymi rzeczami do zrobienia w okresie okołoświątecznym. A uwierzcie mi, że normalnie nie używam takich rzeczy – wszystko mam w głowie, ale w tym roku zaczynając od stroju Anioła na jasełka (przecież go nie kupię, muszę sama zrobić) i kończąc na stroikach DIY na stół.

Choinka już kupiona, oczywiście żywa, bo bez tego zapachu nie ma świąt. Świąteczny wianek wisi na drzwiach, a z głośników płynną spokojne melodie, na które alergię ma mój mąż.

Kocham ten czas, ale czuję, że za bardzo się staram.

Gdzieś usłyszałam, że rodzice MUSZĄ już dziś pracować na wspaniałe wspomnienia swoich dzieci i robić wszystko, żeby szczególnie ten czas był dla nich cudowny.

Święta jak z obrazka – ustawione pod linijkę, a każdy członek rodziny z niewymuszonym uśmiechem patrzy w obiektyw. Nawet dzieci wszystkie na raz (co przecież nie jest możliwe). Dążymy do tej idylli, którą serwują nam reklamy.

Mama uśmiechnięta, w pięknej sukni z diamentami w uszach i na dłoniach. W koło wesoła gromadka jak z katalogu, mieszkanie wysprzątane na błysk, a na talerzach wykwintne i wystylizowane dania.

Jak to widzę, to mam poczucie, że chyba jestem za mało zorganizowana i powinnam do tej listy na lodówce dopisać jeszcze conajmniej 20 rzeczy do zrobienia. Albo myślę, że to wszystko przygotował ktoś inny, dziećmi zajął się tata, a mama miała 3 h, żeby się przygotować.

Znów patrzę na moją listę (średnio 20 razy dziennie) i widzę tam ogrom zadań, bez których chyba ŚWIĄT NIE BĘDZIE!

Uszyj wyżej wspomniany strój na przedstawienie, odbierz i własnoręcznie zapakuj prezenty (torebki są passe), przemyśl menu, ugotuj je, kup białe rajstopy dla Lili, wyprawa po choinkę, szopka DIY, pierniczki z dziećmi (2 h roboty – 1 dzień sprzątania), zrób i wyślij kartki świąteczne, wymyśl nowy przepis na ciasto z niskim IG, a przy tym zachowaj spokój ducha, uśmiech na twarzy i miej morze cierpliwości do dzieci.

Ah i najważniejsze! Niech wszystko będzie magiczne!

Też to czujecie?

A co z dziećmi? Ciągłe:

„Zaraz”

„Za chwilkę”

„Tata się Wami zajmie”

„Nie ruszaj! To na święta”

„Jeszcze muszę to, tamto i owamto”

We mnie coś pękło, kiedy sama pojechałam z Lilką po choinkę i próbowałam ją sama wyciągnąć z bagażnika (ważyła chyba więcej niż ja). Pomyślałam wtedy, że to chyba coś jest nie tak. Po co aż tyle rzeczy biorę na siebie? Dlaczego chcę szyć strój na jasełka, a nie kupić? Czy to dlatego, że ja tak chcę, czy może dlatego, że inne mamy szyją swoim dzieciom stroje? Czy ja umiem zrobić wianek? Raczej nie.

Podeszłam do mojej lodówki z kubkiem herbaty zimowej w ręku. Zaczęłam się przyglądać tym wszystkim rzeczom, które mam liście i z radością w sercu zaczęłam je wykreślać. Gruba kreska na szopce – ciach! Wieniec kupię! Menu sprawdzone, bez nowości. Kolędy te same co rok temu. Nie będę po rajstopy specjalnie jechać do galerii, bo utknę w korku na 2 h.

Po wszystkich cięciach zostało mi dosłownie kilka rzeczy, które jestem w stanie ogarnąć. Prezenty lubię pakować, więc zajmę się tym z przyjemnością.

I nagle zrobiło się więcej czasu dla siebie, dla rodziny i dla tych, którzy nas w tym czasie potrzebują.

W ubiegłą niedzielę robiłam z dziećmi pierniczki. Było wesoło, świątecznie i każdy miał dobrą zabawę. Nawet się nie przejęłam rozsypaną mąką na podłodze i śladach małych stóp w niej. Zamiast pucować do błysku kuchnię, poszliśmy wszyscy na lodowisko. Lila pierwszy raz jeździła na łyżwach, a ja ściskając jej małą dłoń, miałam łzy w oczach. To będzie jej wspomnienie, a nie ja, która się wkurza, że nie zdąży, że klej na ciepło nie chce brać szyszki do wieńca.

A ona zeszła z tafli, przejechała się jeszcze na wiedeńskiej karuzeli i powiedziała, że to był jej najlepszy dzień w życiu. Jak to usłyszałam, to przełknęłam głośno ślinę i nie mogłam się powstrzymać przed wzruszeniem.

Tak sobie pomyślałam, że nie warto! To wszystko jest tak naprawdę zbędne, a to co zapamiętają nasze dzieci może nas samych zaskoczyć. To, że zjadały pierniczki prosto z choinki, czy też wyjadały masę do ciasta pachnącą przyprawami, a może zapamiętają szopkę, którą same wycinają.

Dzieciom naprawdę niewiele potrzeba, ale w tym czasie najbardziej potrzebują… CZASU, którego my często dla ich nie mamy, bo staramy się im zapewnić wspaniałe przeżycia. Dostrzegacie ten paradoks? Ja tak!

Dlatego w tym roku moje święta będą totalnie nieidealne, ale za to bardzo prawdziwe – z kupionymi dekoracjami, z daniami takimi jak co roku, z krzywymi piernikami, które może nawet nie dotrwają do świąt, z umazaną buzią od lukru i pewnie z brakiem zdjęć, bo chcę to wszystko zapamiętać tak jak jest, a nie tak jak ja sobie to wyobrażam.

I tego Wam również życzę razem z marką Baby Dove, która towarzyszyła nam przez cały rok. We wpisach pokazywałam Wam uroki prawdziwego macierzyństwa i dzieliłam się swoją wiedzą odnośnie rozwoju dzieci.

A to nasze i tylko nasze przygotowania do świąt – prawdziwe i bez filtra.

Chciałabym też przypomnieć Wam moje wpisy, które powstały pod patronatem Baby Dove. 

Jest w nich dużo wartościowej treści:

Bycie mamą jest wspaniałe, ale bywa też trudne…

Czy nasze mamy miały lepiej?

Dzieci, które czują bardziej. O małych wrażliwcach.

Jak wygląda prawdziwe macierzyństwo?

Jak odstawić dziecko od piersi w łagodny sposób i bez utraty bliskości?

Jak wspomagać rozwój dzieci w codziennych sytuacjach?

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Czy święta bez okłamywania dzieci nie mają magii?

Mikołaj nie istnieje, a wszystko to wymyślają dorośli po to żeby dzieciom sprawić magiczne dzieciństwo! Sama wierzyłam w Mikołaja dość krótko i czułam ogromne rozczarowanie, mimo tego, że w mojej rodzinie specjalnie tego tematu się nie ogrywało. Pamiętam, że moja Mama wcale nie podsycała we mnie wiary w Mikołaja jakoś specjalnie, bo chyba również czuła się z tym niekomfortowo.

Tak samo mam ja.

A kiedy jeszcze zostałam miłośniczką pedagogiki M.Montessori, to całkiem utwierdziłam się w przekonaniu, że dzieciom wcale nie jest potrzebny fikcyjny i magiczny świat. Doskonale poruszają się w świecie rzeczywistym i tak się uczą. Aby dzieci mogły odnaleźć się w świecie wyobraźni muszą najpierw poznać jak najwięcej rzeczywistych informacji.

To co jest znane i empirycznie poznane nie budzi w dzieciach strachu, ani lęku. Dlatego świat wyobraźni często może przerażać.

Zdecydowanie lepiej jest dziecku czytać książki niż puszczać ich ekranizacje, bo umysł dziecka tylko podczas słuchania nie wyobrazi sobie niczego, co by przerosło jego wiedzę o świecie. Podczas oglądania filmów nie jesteśmy w stanie przewidzieć czy pokazany fantastyczny stwór nie przerośnie jego wyobrażeń, co później może powodować lęki.

Takie jest moje podejście do dzieci: najpierw rzeczywistość, a póżniej fikcja.

Co w takim razie ze świętami, kiedy jest mnóstwo powielanych z pokolenia na pokolenie elementów, które nie są do końca znane dzieciom?

„Mamo, czy św. Mikołaj istnieje?” – zapytała mnie w tym roku moja 5-latka.

Do tej rozmowy przygotowywałam się kilka lat, odkąd się urodziła i byłam na nią gotowa. Więc kiedy pojawiło się TO pytanie to wzięłam ją na kolana i powiedziałam prawdę…

„Tak, św. Mikołaj jest postacią prawdziwą.”

Na podstawie moich doświadczeń wiedziałam, że taki obraz chcę jej przekazać i po krótce opowiedziałam historię Mikołaja z Mirry. O tym, że podrzucał podarki przez okno potrzebującym. Ona słuchała z wielkim przejęciem. Czekałam na dalsze pytania o to, dlaczego inni się przebierają za Mikołaja, o prezenty pod choinką i inne. Ale one się nie pojawiły, więc pomyślałam, że sama nie będę jej o tym mówić – widocznie to nie jest ten czas.

Pisałam Wam pewnie nie raz, że nie okłamuję moich dzieci. Nigdy nie obiecuję czegoś, co wiem, że nie spełnię. Brzydzę się kłamstwem, do tego stopnia, że bardzo uważam na słowa. Kiedy nie jestem czegoś pewna to zazwyczaj mówię: „Ok, zobaczymy”, „Może tak zrobimy” albo „Nie mówię nie” – ulubione mojego męża. Tak samo jest z Mikołajem i całą „magią”. Nie chcę jej okłamywać, ale też nie chcę odbierać tej małej radości.

Według mnie to nie chodzi o to, czy on istnieje, czy też nie. Tylko o to, co my z tym zrobimy.

Nigdy nie powiedziałam do dzieci, że mają być grzeczne, bo Mikołaj patrzy, albo, że jak będą płakać to nie będzie prezentów. Instytucja Mikołaja nie powinna tak działać. To nie jest narzędzie do wychowywania dzieci i rodzice, które ją stosują chyba nie mają innego pomysłu jak rozmawiać z dziećmi i uczyć je. Dzieci przez to się boją, a nie o to chodzi w budowaniu relacji. Według mnie te dwie sprawy się tutaj wykluczają.

Tak sobie myślę, dlaczego wprowadzono postać św. Mikołaja do domów i dochodzę tylko do jednej historii. Kiedyś były inne czasy – dzieci miały mało zabawek, albo w ogóle. Rodzice nie poświęcali im czasu, bo mieli mnóstwo zajęć związanych z utrzymaniem domu i gospodarstwa. Często dzieci były też od małego bardzo zaangażowane w pomaganie rodzicom i ich dzieciństwo w żadnym stopniu nie przypominało tego z dzisiejszych czasów. Myślę, że to dlatego rodzice zaczęli tworzyć historię, która chociaż trochę mogłaby im uprzyjemnić ten wieczór.

Dziś jest inaczej, mamy czas dla dzieci, a i one wiodą beztroskie i pełne radości dzieciństwo.

Dla mnie takie właśnie ono powinno być – beztroskie, pełne doświadczeń, miłości, fajnych przeżyć. To jest dla mnie właśnie MAGIA dzieciństwa. Nie potrzebuję wymyślać historii żeby moje dziecko miało gwiazdki w oczach. Nie zamawiam też listów od Mikołaja, czy też nie robię ze sztucznego śniegu śladów na podłodze. Czuję, że i tak daję im tę MAGIĘ, bo może ona dla mnie znaczy coś innego, a nie wymyślanie niestworzonych historii o św. Mikołaju. Obserwuję, że niektórzy rodzice naprawdę robią WSZYSTKO, co tylko możliwe żeby dzieci wierzyły.

Ja ten temat obchodzę delikatnie i raczej słucham, niż mówię. Też nie chodzi o to żeby powiedzieć wprost, że Mikołaj nie istnieje. Najlepszym pomysłem wg mnie jest czekanie, aż dziecko samo się domyśli.

A czy przez to, że ich nie okłamuję to zabieram magię świąt? Myślę, że nie, bo dla mnie magia znaczy coś zupełnie innego. Coś co mamy w sercach i chcemy się tym podzielić. 


W tym roku tak bardzo chciałam mieć z dziećmi takie świąteczne zdjęcia, ale nie wyobrażałam sobie nas w studio fotograficznym. Dlatego zabrałam dzieci do miejsca, w którym tło było znakomite! Napisała mi o nim moja czytelniczka i bardzo jej za to dziękuję.

 Flora point to miejsce wyjątkowe. Zachęcam Was do wizyty w tej nietypowej kwiaciarni:)

Dzieci są w ubrankach Kappahl Newbie

A moja sukienka Lindex

Zdjęcia Kliszografia

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Pierniczki świąteczne z dziećmi – kreatywne pomysły na ozdabianie

Pierniczki świąteczne to główny punkt naszych przygotowań do świąt. Każdy z nas czeka cały rok żeby znów móc poczuć ten niepowtarzalny zapach w kuchni. W tym roku pierwsze pierniczki świąteczne już zawisły na choince, ale wcale nie jest powiedziane, że nie będziemy ich dorabiać.

My zawsze korzystamy z tego przepisu i wychodzą przepyszne. Najpierw są lekko twarde, a po zamknięciu w pudełku miękną.

Pierniczki świąteczne – przepis

Składniki:

  • 500 g mąki
  • 2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka mielonego cynamonu
  • 1 łyżeczka mielonego imbiru
  • 1-2 łyżeczki  przyprawy korzennej
  • 100-110 g masła
  • 150 g cukru trzcinowego
  • 200 ml syropu z agawy
  • szczypta soli

Wykonanie:

  1. W garnuszku o grubym dnie rozpuść masło, dodaj cukier, syrop z agawy oraz przyprawy: cynamon imbir i przyprawę korzenną. Lekko podgrzej i wymieszaj, by cukier się rozpuścił. Odstaw do ostygnięcia.
  2. W misce wymieszaj mąkę, sól i sodę. Dodaj schłodzone masło z cukrem i przyprawami. Zagnieć ciasto. Owiń je folią i włóż do lodówki na 30 min.
  3. Piekarnik nagrzej do 180 st.
  4. Na stolnicy wysypanej mąką rozwałkuj ciasto na grubość 5 mm i foremką wycinaj ciastka. Ułóż je na blaszce wyłożonej pergaminem.
  5. Piecz ok 10-15 min, aż będą rumiane.

Trochę bałaganu jest nawet wskazane:)

Dziś pokażę Wam nasze ulubione sposoby na dekorowanie.

Pierniczki z szybką

Jeżeli chcecie spróbować czegoś nowego, to może spodoba się Wam ten pomysł. Potrzebujecie do niego cukierków – landrynek. Oddzielamy kolory i wkładamy landrynki do woreczków. Następnie stukamy młotkiem, tak żeby landrynki mocno się pokruszyły. Potrzebujemy też foremkę, która wytnie dziurkę już  w gotowym pierniku.

Ja kupuję takie specjalne, które mają mniejszy środek (w tym roku kupiłam takie KLIK), ale równie dobrze możemy wyciąć otwór np. kieliszkiem. Do środka przed pieczeniem nasypuję landrynki i piekę ok. 10 minut. Czekam aż wystygną i wtedy odrywam od papieru. Takie pierniczki świąteczne świetnie wyglądają na choince (nie zapomnijcie zrobić przed pieczeniem dziurki słomką), bo światło lampek przebija się przez szybkę.

pierniczki świąteczne
pierniczki świąteczne
pierniczki świąteczne
pierniczki świąteczne

Pierniczki świąteczne z piankami

Potrzebujemy małe pianki typu marshmallow (dostępne TUTAJ ) i np. foremkę w kształcie owieczki (TUTAJ). Możemy również dekorować piankami inne kształty. A jak je zrobić? Tuż po wyjęciu gorących pierniczków z piekarnika szybko przyklejamy pianki do ciastka i przyciskamy. Możemy też dosłownie na 30 sekund włożyć pierniczki z piankami do piekarnika. Wtedy one się lekko stopią.

pierniczki świąteczne
pierniczki świąteczne

Pierniczki świąteczne z migdałem

Potrzebujemy foremki z ludzikiem  (TUTAJ) lub innej, która mogłaby fajnie wyglądać. Przed pieczeniem wkładamy ludzikowi w ręce migdał i pieczemy ok. 10 min. Jeżeli chcecie coś słodszego to migdały można wyjąć i włożyć w zapieczoną dziurkę np. cukierka M&M.

pierniczki świąteczne

Pierniczki świąteczne z pysznym owocowym lukrem

W tym roku zamiast sztucznych barwników używamy pysznych różdżek Helpa, które nadają piękny kolor, ale też niesamowicie owocowy smak.

Obawiam się, że moje pierniczki świąteczne nie dotrzymają do świąt 🙂

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Prezenty dla niej – garść sprawdzonych propozycji

Czegóż ja sobie mogę życzyć? Tak naprawdę to wszystko mam, ale zawsze się znajdzie jakaś mała rzecz, która ucieszy oko. A może i Wam coś się tu spodoba dla siebie, siostry lub mamy.

  1. Torebka Laboba Petite Faro wpadła mi w oko już dawno i już ją mam! Uwielbiam, bo jest mniejsza, a pomieści wszystko to czego potrzebuję. Ma fajny elegancki look ze sportowym twistem, a do tego rozpina się tak, że wszystko jest na widoku.
  2. Naszyjnik Mokobelle  lubię taką delikatną biżuterię i ten naszyjnik w 100% jest dla mnie
  3. Kolczyki Minty dot . Bardzo lubię małe, srebrne kolczyki i te w Nebulowy wzór muszą być moje (dziś  -20% na wszystko)
  4. Bransoletka Mokobelle jest taka jak lubię – minimalna, ale trochę błyszczy. Mam już dwie i często je noszę.
  5. Herbaty od Varietea – jesienią i zimą pijemy bardzo dużo herbat. Nie lubię czarnej, więc z dziećmi pijemy aromatyczne Rooibosy z dodatkami oraz moje ulubione świąteczne: Beztroskie święta i Rozgrzewająca. Zobaczcie bombonierkę z kwitnącymi herbatami:)
  6. Zegarek Paperwatch – mój Marc Jacobs trochę mi się opatrzył i chcę coś nowego, czego nie zniszczę z dziećmi na placu zabaw.
  7. Książka Make Photography Easier– zawsze lubię poczytać o tym jak inni postrzegają fotografię i takie książki są dla mnie bardzo inspirujące
  8. Łyżwy hokejowe – Lila zaczęła jeździć w tym roku i na nowo odkryłam w sobie tę pasję. Kiedy byłam dzieckiem rolki i łyżwy to był mój ulubiony sport
  9. Pomadki Lipstick queen – podpatrzyłam je u Kasi i Olgi, no i sama bym chciała spróbować, bo podobno po nałożeniu zmieniają kolor i bardzo dobrze nawilżają usta.
  10. Buty Balagan  – jako, że często sama sobie kupuję prezenty to chętnie bym sobie właśnie je kupiła – jako takie małe szaleństwo (są też inne kolory)

Napiszcie mi koniecznie co Wy macie na liście do Brodatego:)

Po więcej inspiracji na prezenty dla kobiet zajrzyjcie do wpisu Prezenty dla niej

a tu jeszcze więcej inspiracji – Prezenty dla niej na święta

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Jak wychować dziecko ciekawe świata?

Kiedy byłam w ciąży z pierwszym dzieckiem miałam różne myśli i  mnóstwo wątpliwości. Zadawałam sobie wiele razy pytania, czy dam radę być dobrą matką, czy też jak będę je wychowywała. Martwiłam się sporo, a przez bezsenność miałam sporo czasu na rozmyślanie, o tym jaka będę po narodzinach. 

Oprócz kwestii zdrowotnych bałam się też jednego, że nie będę dla mojego dziecka autorytetem. Zastanawiałam się, co będę odpowiadać na skomplikowane pytania kierowane do mnie z prędkością światła.

Pamiętam jak kiedyś opiekowałam się dziećmi mojego wujka i jedno z nich zadało mi skomplikowane pytanie, na które nie znałam odpowiedzi.

Przyznałam się, że niestety nie wiem.

Dziecko od razu zapytało mnie: „A dlaczego nie wiesz?”

Ta sytuacja mocno mi się wryła w pamięć i właśnie teraz do niego wracam.

Dzieci zadają mnóstwo pytań, na które często nie znamy odpowiedzi. Jest to zupełnie normalne zjawisko, które przytrafia się każdemu z nas. Mamy do tego prawo żeby nie znać cyklu rozrodczego chrabąszcza majowego. Nasz mózg wypiera takie informacje na rzecz ważniejszych dla przetrwania np. „Co dziś na kolację?”

W ciągu tych 5 lat mojego macierzyństwa jestem teraz na takim etapie, że prawie nie odpowiadam na pytania mojej pięciolatki. Często nie znam odpowiedzi, albo zwyczajnie nie jestem czegoś pewna. Jestem też takiego zdania, że to co ja o czymś myślę, wcale nie musi prawdą. Dlatego pozwalam na różne interpretacje problemu. Może moje dziecko będzie inaczej uważało i zwyczajnie nie chcę narzucać jej mojej opinii.

Co zrobić jednak żeby pomóc dziecku zaspokoić tą ogromną potrzebę poznawania świata?

Nie odpowiadam na pytania

Często tłumaczę dziecku dane zjawisko w taki sposób, aby miało okazję SAMO dotrzeć do sedna. Oczywiście, łatwiej jest podać gotową odpowiedź słowną, ale szansa na zapamiętanie tego jest niewielka. Staram się tak naprowadzać żeby odpowiedź pojawiła się sama np. gdzie jest wieża Eifffla?

Mogłabym powiedzieć, że w Paryżu we Francji, mieszając łyżką zupę i nawet nie podnosząc głowy znad garnka. Ale czy moje dziecko zapamięta to? Raczej nie. Staram się zadawać różne pytania tak aby sama poznała odpowiedź. Przypominam zdjęcia, książki, które czytałyśmy, czy też motywuję do szukania.

Motywuję do szukania

Pamiętajcie, że im więcej zmysłów jest zaangażowanych w proces uczenia tym więcej jesteśmy w stanie zapamiętać. Otwieramy atlas, szukamy figurek do zabawy z budowlami, drukujemy karty z fotografiami.

Jest wiele metod żeby znaleźć odpowiedź. Jak sama byłam dzieckiem i nastolatką to miałam wielką encyklopedię PWN. Zawsze kiedy czegoś nie wiedziałam, moja mama przynosiła tę czarną księgę i razem szukałyśmy odpowiedzi.

Staram się być cierpliwa

– Czasami ciężko z tym jest, ale się staram. Angażuję się w ten proces i często mówię po raz setny: A co Ty o tym myślisz?

Daję dobry przykład

Dzieci to doskonali obserwatorzy i nawet często nie wiecie jak bardzo. Ja najczęściej czytam książki jak dzieci śpią, ale ostatnio staram się to zmienić. One nie wiedzą, że ja w ogóle czytam! A tym samym nie daję dobrego wzoru.

Czytam często tak żeby właśnie mnie widziały. Mistrzem jest mój mąż, który tygodniowo czyta po 2 książki, najcześciej wtedy kiedy dzieci nie śpią. Pokazuję też, że sama często czegoś nie wiem i szukam wtedy odpowiedzi.

Pokazujemy dzieciom świat

podróże są doskonałą formą nauki i bardzo efektywną. Szczególnie jeżeli chodzi o nowe kultury, nowe smaki i języki. Staramy się je zabierać w ciekawe miejsca i do tego sporo się wtedy razem uczymy.

Otwartość na innych ludzi

Kiedyś myślałam, że ktoś kto ma inne wartości w wychowaniu może zepsuć mi to, co ja budowałam tyle czasu. A teraz myślę inaczej! Każda nowa osoba może ubogacić moje dziecko w nowe cechy i przekazać ciekawą wiedzę.

Daję poznawać świat przez wszystkie zmysły

Nie zwracam za bardzo uwagi na to, że dziecko się pobrudzi, może upaść (ale w tyle asekuruję), czy też powącha coś czego ja nie lubię. Otwartość na otaczający świat pokazujemy my – rodzice

Staram się nie indukować moich lęków

Często gryzę się w język żeby nie powiedzieć „Uważaj!” albo „To brzydko pachnie” „Jakie to obrzydliwe”. Często dzieci po nas przejmują takie zachowania, dlatego jestem oszczędna w słowach kiedy czegoś nie lubię.

Próbowanie nowych rzeczy

– Zawsze zachęcamy dzieci żeby spróbowały czegoś nowego. Jest to znakomite doświadczenie, które zostawi ślad na długo w ich pamięci.

Zadawanie pytań

Sama również zadaję wiele pytań, bo jestem ciekawa jaki jest punkt widzenia mojego dziecka. Często pytam: „A Ty co o tym myślisz?”

Stymuluję do zabaw słownych

Robię to po to żeby dzieci miały otwarty umysł. Na przykład córka szła ostatnio z tatą po krawężniku i wymyśliła, że lepsza nazwa dla niego to „krawężyk niż „krawężnik”, bo idzie się po nim wężykiem.

Książki

Jak wiecie uwielbiamy książki – mamy ich całą masę! Razem z mężem nigdy na nich nie oszczędzaliśmy i wciąż uważamy, że to najlepsza inwestycja. Szukamy w nich odpowiedzi na nurtujące pytania. Pewnie napiszecie, że łatwiej jest znaleźć w Google. Ja tak nie uważam. W internecie jest mnóstwo informacji, które nie są prawdziwe.

Ciężko jest znaleźć coś, co jest na 100%, bo tak naprawdę każdy może w sieci pisać. Dlatego w tej kwestii wolę książki i jak Lilka podrośnie kupimy jej porządne encyklopedie i pozwolę weryfikować informacje z internetu w książkach.

Książki pełnią u nas różne funkcje, ale te które niosą kaganek oświaty są u nas bardzo często w użyciu. Niesamowite jest to, że z książek dla dzieci, my dorośli sami możemy się dowiedzieć wielu pasjonujących rzeczy, o których nic nie wiedzieliśmy. Ostatnio w moje ręce trafiła tak genialna pozycja, że postanowiłam ją pokazać w oddzielnym wpisie.

Jej autorem jest prof. Jerzy Vetulani, który był osobistością wybitną! Ostatnio trafiłam na wykład profesora pt: ”

„Jak żyć długo, mądrze i szczęśliwie? Refleksje neurobiologa” – prof. Jerzy Vetulani

Jeżeli jeszcze go nie oglądaliście, to koniecznie nadróbcie. Wysłałam go wszystkim moim znajomym i każdy z nich był zachwycony! Staram się stosować do wszystkich porad profesora i naprawdę mam takie poczucie, że żyję szczęśliwiej.

Tak jak wspomniałam prof. Vetulani wraz z zespołem napisał jedyną książkę dla dzieci o tym jak działa mózg. „Sen Alicji” jest książką naprawdę wyjątkową. Alicja, główna bohaterka zasypia, a w jej ciele dzieją się niesamowite rzeczy. Ten sen jest bardzo ciekawy, bo w jego trakcie krok po kroku dowiadujemy się niesamowitych informacji wplecionych w opowieść (taki zabieg żeby jeszcze lepiej czytelnik zapamiętał to co czyta tzw. storytelling).

Książka jest naszpikowana wiedzą, ale podana w taki sposób żebyśmy mogli jak najwięcej zapamiętać. Do tego treści są wzbogacone dialogami i interesującymi ilustracjami, aby zaangażować jak najwięcej zmysłów.

Widać, że tę książkę napisali ludzie, którzy wiedzą jak ułatwiać procesy nauki, bo moja 5- latka już operuje słownictwem z książki i na przykładzie młodszego brata tłumaczy nam, że w czasie histerii dominuje u niego mózg gadzi! Ja musiałam przeczytać całą grubą książkę Stuarta Shankera  „Self reg” aby wyciągnąć z niej takie informacje. Znajdziecie tutaj też mnóstwo porad jak się efektywniej uczyć (szkoda, że w szkole tego nie uczą na początku.)

W zupełności zaspokoi ona ciekawość dziecka na temat neurobiologii, a może nawet zainspiruje do poznawania innych dziedzin nauki.

Książkę „Sen Alicji” kupicie TUTAJ, a TU możecie obejrzeć filmik promujący

Jakie to rodzicielstwo jest przewrotne! Jak nie miałam dzieci, to martwiłam się, że nie będę znała odpowiedzi na wszystkie pytania jakie zadają mi dzieci. A teraz kiedy je już mam to się cieszę, że tej odpowiedzi nie znam i możemy razem poszukać informacji na ten temat. Dzięki temu będą wiedziały gdzie znaleźć odpowiedzi na nurtujące ich pytania.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Książki o świętach dla dzieci – 15 magicznych propozycji

Książki o świętach dla dzieci to nie tylko fajny pomysł na prezent, ale też ciekawy sposób na spędzenie wartościowego czasu z dziećmi. Dziś chciałabym zaprezentować Wam najciekawsze pozycje w tej tematyce, które przygotują dzieci do świąt i pomogą wprawić się w świąteczny nastrój.

Książki o świętach dla dzieci

edit: tu świeży wpis Książki na święta 2023

Wielka księga świąt Bożego Narodzenia, praca zbiorowa, wyd. MAC

Dostępna TUTAJ

Książka, która wprawi Waszą rodzinę w świąteczny nastrój. Do tego ma mnóstwo walorów edukacyjnych. Znajdziecie w niej mnóstwo zadań do wykonania (labirynty, łączenie par, kolorowanie, wycinanie), a także przepisy na pierniczki i ozdoby. Pomiędzy zadaniami są ciekawe opowieści i wiersze. Takie książki o świętach dla dzieci to przyjemne z pożytecznym.

Naprawdę warto ją kupić, bo do tego jest pięknie wydana. Naszą podaruję Lilce 1 grudnia.

książki o świętach dla dzieci

Święty Mikołaj. I Ty możesz mu pomóc, opracowanie zbiorowe, wyd. Wilga

Dostępna TUTAJ

Absolutnie genialna książka o Świętym Mikołaju. Niestety już jest niedostępna, a pojedyncze egzemplarze na portalach aukcyjnych kosztują bardzo dużo. Naszą znalazłam w bibliotece, więc też w swoich sprawdźcie! Książka jest trochę magiczna, bo znajdziemy tam dzwonek Mikołaja, gwiezdny pył, a do tego mnóstwo informacji o Świętym Mikołaju i reniferach. Nie jest przesadzona, dlatego tak bardzo mi się podoba. Odkąd ją wypożyczyliśmy jest non stop w użyciu.

Książki o świętach dla dzieci

Opowieść pod choinkę, tłumaczenie Wanda Chotomska, wyd. Egmont

Dostępna TUTAJ

Książki o świętach dla dzieci są wszędzie. Ale ta jest wyjątkowa! Kiedy szukałam książek do mojej listy świątecznej, ta książka była jeszcze w kilku miejscach dostępna. Niestety, teraz już jej nie ma. Ale wiem, że korzystacie z bibliotek i tam ją na pewno znajdziecie.

Jest o zwierzętach, które przygotowują się do ubierania choinki. Tekstu jest niewiele, więc będzie idealna dla dzieci 3-letnich. Spójrzcie tylko na te piękne ilustracje, perforowane wzory i jak zwykle trafne tłumaczenie Chotomskiej.

Wigilia Małgorzaty, India Desjardins, wyd. Dwie siostry

Dostępna TUTAJ

Są wyjątkowe książki o świętach dla dzieci i ta jest jedną z nich. Poruszająca opowieść o tym, że w Wigilię zdarzają się cuda. Autorka nas wzrusza i składnia do przemyśleń, że święta nie u wszystkich są radosnym czasem. Małgorzata spędza święta samotnie, bo tak jej wygodnie, ale nagle zdarza się coś, co odmieni nadchodzące dni…

Całość ozdabiają przepiękne ilustracje.

Prezent dla Cebulki, Frida Nilsson, wyd. Zakamarki

Dostępna TUTAJ

Wzruszająca opowieść napisana w 25 rozdziałach, którą można czytać od 1 grudnia, aż do świąt. Zbliża się Boże Narodzenie, a główny bohater – Cebulka ma tylko dwa marzenia: chciałby dostać rower i spotkać się ze swoim Tatą. Niestety jego mama mówi, że rower jest za drogim prezentem. Nie chce również odszukać Taty. Cebulka postanawia sam się tym zająć… co z tego wyniknie?

Księga Bożego Narodzenia, Émilie Beaumont, wyd. Skokowski

Świetna książka dla najmłodszych, która zawiera mnóstwo informacji związanych ze świętami. Poznamy zwyczaje i historie związane z tym czasem. Znajdziecie tam również sporo przepisów świątecznych i pomysłów na własnoręczne dekoracje.

Niestety nie dostępna, ale na pewno znajdziecie ją w bibliotekach.

Święta dzieci z dachów, Marten Sander, Lina Boden, wyd. Zakamarki

Dostępna TUTAJ

Opowieść dla dzieci rozpisana w 24 rozdziałach do czytania codziennie aż do świąt. Troje dzieci ucieka z domu dziecka żeby odszukać tatę jednego z dziewczynek. Na dworcu spotykają bezdomnego, który stracił pamięć, ale dzięki nim może ją odzyskać. W ciągu 24 dni mogą pomóc potrzebującemu.

Książki o świętach dla dzieci

Basia i zwierzaki, Zofia Stanecka, wyd. Egmont

dostępna TUTAJ

Basia w zupełnie nowej formie – książka jest w twardej teczce, a obok załączone mamy papierowe zwierzaki do wycięcia i ozdobienia naklejkami. Wszystkim fanom Basi na pewno przypadnie do gustu.

A sama książka jest o przygotowaniach do świąt. Przeczytajcie poniżej moje ulubione zdania. Myślę, że jest doskonała na nadchodzący czas.

Bombka z gwiazdką, Malina Prześluga, wyd. Tashka

Dostępna TUTAJ

Książka wyjątkowa, bo dodaje zwykłym czynnościom bardziej wymowny wyraz. Dzięki niej przygotowania do świąt będą radosne i przepełnione miłymi czynnościami. Krok po kroku przygotujemy różne rzeczy, które nabiorą głębszego sensu. Do tego jest pięknie wydana.

Tajemnica Bożego Narodzenia, Gaarder Jostein, wyd. Czarna Owca

Dostępna TUTAJ

Książka zdecydowanie dla starszych dzieci (wg mnie 7+) lub samodzielnego czytania dla starszych.

„Jesteśmy na tropie zagadki, gdzie współczesność przeplata się z przeszłością i towarzyszy rodzicom, takim jak my, którzy wciągają się powoli w bajkowy świat odkrywany przez ich synka.  Tak jak w „Świecie Zofii”, zanurzamy się w klimacie naturalnej bliskości w rodzinie, do którego w głębi serc tęsknimy, spotkania z Tajemnicą i… z sobą samym.
Książka Josteina Gaardera uczy, wzrusza i przerzuca pomost między światem dorosłych i dzieci. Obyśmy nigdy nie stracili go z oczu.” z www.lubimyczytać.pl

Ja mam inne wydanie, ale wyżej znajdziecie ciekawsze.

Jezus Malusieńki, praca zbiorowa, wyd. Jedność

Kosztuje 7 zł! TUTAJ

Pięknie wydana książeczka o Bożym Narodzeniu. Historia opisana jest prostymi słowami i dzięki temu każde dziecko może ją zrozumieć. Całość dopełniają ładne ilustracje.

Dodam od siebie, że książka nasuwa dzieciom miliony pytań;)

Magiczne święta, opracowanie zbiorowe, wyd. Wilga

Dostępna od 9 zł! TUTAJ

Zbiór 24 opowiadań, wierszyków lub zadań do wykonania na grudniowe wieczory. Fajna, prosta książeczka, która przygotuje całą rodzinę do świąt.

Kolędy i pastorałki, opracowanie zbiorowe, wyd. Wilga

Dostępna TUTAJ

Pięknie wydane teksty kolęd i pastorałek ozdobione świątecznymi ilustracjami. Do książki dołączona jest płyta CD z kolędami w wykonaniu Zespołu Pieśni i Tańca Uniwersytetu Warszawskiego Warszawianka.

Jeszcze edycja na szybko – na podstawie komentarzy kochanych czytelników na FB:

Święta na świecie, Sofie Maria Brand, wyd. ZNAK

Dostępna TUTAJ

Gwiazdkowy Prosiaczek, J.K. Rowling, wyd. Media Rodzina

Dostępna TUTAJ

Śnieżna Siostra, Maja Lunde, wyd. Literackie

Dostępna TUTAJ

A jeżeli szukacie płyty z kolędami dla dzieci w wykonaniu dzieci to polecam Wam „Święta z Muzalinkami”

Dostępne są TUTAJ

Grają u nas Święta z Muzalinkami w aucie od grudnia do czerwca 😉

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Książki do zabawy, które uczą i bawią

Książki do zabawy są świetnym pomysłem na rozwijające aktywności. Zajmują mało miejsca na półce, wykorzystują wyobraźnię i zajmują dzieci na długo. Dziś chciałabym Wam pokazać nowości na naszej półce, które bawią dzieci i dorosłych, a przy okazji uczą.

Mistrzem tej dziedziny, czyli książek przy których żadne dziecko się nie nudzi jest Herve Tullet. Autor bestsellerowej książki „Naciśnij mnie” i wielu innych.

Niejednokrotnie pokazywałam Wam książki tego autora, które w moim domu są od 4 lat (Książki na Dzień Dziecka, Tulletomania, Książka do kolorowania) i są czytane bardzo często. To właśnie w trakcie ich lektury moje dzieci najczęściej się śmieją. Widzę, że się świetnie bawią, bo książka przenosi ich w inny świat – Świat Wyobraźni.

Właśnie ukazały się nowości z serii „Gry i zabawy” i chciałabym je dziś Wam pokazać, bo jak zwykle są genialne!

Książki do zabawy

Gra Luster, Herve Tullet, wyd. Insignis

Dostępna TUTAJ

Książka, która przypomina taflę lustra. W jej odbiciu możemy zobaczyć swoje twarze lub przedmioty. Jest niesamowita, bo można ją wykorzystywać do różnych zabaw. Dziecko może zaglądać przez dziurki, przekładać coś przez nie lub wymyślać różne historie.

Niestety przez ostatnie dni nie było słońca, ale jak tylko się pojawi sprawdzimy, czy odbija światło słoneczne. Myślę, że można ją nawet pokazywać niemowlętom, które leżą na brzuchu.

książki do zabawy

Paluszkowa wyprawa, Herve Tullet, wyd. Insignis

Dostępna TUTAJ

Mazakiem rysujemy na palcach buzie i zabieramy je w podróż samolotem. Zwiedzamy rozmaite kraje, przemierzając je różnymi środkami lokomocji. Przy okazji możemy poznać różne kultury.  Świetna zabawa, która angażuje wszystkich domowników.

książki do zabawy

Gra w kolory, Herve Tullet, wyd. Insignis

Dostępna TUTAJ

Książka doskonale pokazuje, jak z kolorów podstawowych tworzyć inne. Aż kusi żeby położyć przed sobą paletę z farbami i wypróbować połączenia barw. Prosty pomysł, który pobudza wyobraźnię i zachęca do eksperymentowania.

Zabawa liniami, Herve Tullet, wyd. Insignis

Dostępna TUTAJ

Chcecie się pobawić w artystów i zmienić coś przełożeniem jednego elementu? Dzięki tej książce tak się właśnie stanie. Świetny pomysł na to żeby strony książki przekładały się w niestandardowy sposób. Powstałą konfiguracje możemy dokończyć swoim pomysłem na kartce lub przerysować.

Świetny pomysł na rozwijanie dziecięcej wyobraźni.

Graj w piłkę, Herve Tullet, wyd. Insignis

Dostępna TUTAJ

Książka, w którą można grać – kto by się tego spodziewał? Wystarczy, że z gazety lub z folii aluminiowej zrobimy kulkę i już możemy urządzić sobie mecz (koszykówki, piłki nożnej, tenisa albo partyjkę golfa). A gdy przełożymy książkę na drugą stronę możemy zagrać na punkty i przy okazji poćwiczyć matmę.

książki do zabawy

Książki do zabawy to naprawdę świetny pomysł na prezent. Zajmą dzieci na długo, a my spędzimy razem  fajny czas.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Domowe przedszkole – 10 rozwijających zabaw z drucikami kreatywnymi

Zabawy z drucikami kreatywnymi pochłonęły nas dzisiaj. Wracam do mojego cyklu „Prace domowe”, które tym razem nazwę „Domowe przedszkole”. Są to przykłady rozwijających zabaw z dziećmi z wykorzystaniem przedmiotów domowego użytku albo takie, które są ogólnie dostępne i nie kosztują dużo. A ich przygotowanie zajmie dosłownie kilka minut. Za każdym razem będę pokazywać kilka wariantów zabaw, które można już pokazywać dzieciom od 12 m.

Zabawy z drucikami kreatywnymi

Dziś chciałabym Wam zaprezentować kilka zabaw z wykorzystaniem drucików kreatywnych, czyli takich miękkich drutów, które wyginają się na wszystkie strony, a do tego mają sensoryczny element, czyli miękki materiał. Kosztują naprawdę niewiele, a można z nich robić prawdziwe cuda.

Doskonale nadają się do ćwiczeń motoryki małej, koordynacji ręka-oko i obustronnej koordynacji. Zajmują niewiele miejsca w szafce i są bezproblemowe w użytkowaniu. Dlatego tak je lubię!

Kosztują od 3 do 8 zł (w zależności od ilości oraz wielkości).

Można je kupić np. TUTAJ wersja kolorystyczna świąteczna

Albo zwykłe TUTAJ

Są również bardziej puszyste (muszę je zamówić) TUTAJ 

Wtykanie drucików w durszlak

dla dzieci 18 m+

Najczęściej prezentuję ją Julkowi, kiedy robię coś w kuchni. A on obok siedzi na podłodze i pracuje. Taka zabawa rozwija koordynację ręka-oko i ćwiczy koncentrację.

P.s. Sprawdźcie, czy Wasze druciki nie mają na końcu grubszej końcówki, która może ciężko przechodzić przez dziurkę. Jeżeli tak, to je utnijcie nożyczkami. A jeżeli Wasze druciki są bardzo miękkie i się zginają przy wkładaniu, to je przetnijcie na pół.

Nakładanie kółek

Dla dzieci 12 m+

Z drucików zróbcie kółka i włóżcie do małej miseczki. Pokażcie dziecku jak się to robi. Kółka można nakładać np. na stojak na ręczniki kuchenne lub na cokolwiek innego. Już 12-miesięczne dzieci mogą się zainteresować taką zabawą.

Nawlekanie słomek lub guzików

Dla dzieci 18m +

Potrzebujemy grube słomki (moje są z Ikei) i nożyczki. Tniemy słomki na kawałki. Byłoby znakomicie  jakbyście mieli słomki w kolorze drucików, to przy okazji dzieci będą identyfikować kolory. Pokazujemy dzieciom jak nakładać słomki na drucik.

Wersja trudniejsza dla starszych dzieci: nawlekanie guzików z dużą dziurką.

Wkładanie drucików do różnych pojemników

Dla dzieci 18m+

Jeżeli macie w domu różne pojemniki, do których można wkładać druciki to je dajcie dzieciom do zabawy. Ciekawe mogą być takie, które mają pokrywkę i dziecko będzie mogło później je otworzyć. Jeżeli pojemnik jest mały to przetnijcie nożyczkami druciki na pół – żeby się zmieściły.

My wykorzystaliśmy do tej zabawy puszkę po herbacie, która pełni funkcje skarbonki.

Wkładanie drucików w bardzo małe dziurki

dla dzieci 2,5 +

Fajnym pomysłem jest wkładanie drucików w bardzo małe otworki. Taka praca wymaga bardzo dużej koncentracji i skupienia, ale doskonale ćwiczy motorykę małą. My kiedyś z Lilką wykorzystywałyśmy do tego małą solniczkę.

Zawieszanie drucików na otworach

Dla dzieci 18m +

Potnijcie druciki na mniejsze kawałki, zegnijcie je pod kątem i dajcie dziecku pojemnik (nasz jest z Ikei), który ma otwory. Pokażcie jak to robić i obserwujcie pracę dziecka.

zabawy z drucikami kreatywnymi

Jeżyki z drucikami

Dla dzieci 18m+

Małym dzieciom możecie dać ciastolinę Play dooh, lub zrobić razem masę solną. Potnijcie druciki na małe kawałki i pokażcie dzieciom jak je wtykać w masę.

Ciastolinę kupuję TUTAJ

a trochę dostarcza mi regularnia Magazyn Play-doh

zabawy z drucikami kreatywnymi

Kształty z drucików

Dla dzieci 18m+

Z drucików kreatywnych zróbcie kształty i takie same narysujcie na kartce lub na oddzielnych kartonikach. Pokażcie dziecku jak je dopasować i w czasie pracy nazywajcie. Na koniec pomieszajcie kształty i poproście dziecko żeby samo ułożyło.

Przenoszenie szczypcami

To zadanie jest trochę trudniejsze i wymaga więcej wprawy, ale doskonale ćwiczy koordynację ręka-oko. Dzieci uwielbiają pracować ze szczypcami.

Wersja trudniejsza dla dzieci 2 lata+

Potnij nożyczkami druciki i wyłóż na tacę. Daj dziecku np. formę na muffinki, do której będzie mogło transferować druciki. Pokaż najpierw jak działają szczypce. Julek dziś używał ich pierwszy raz i się nauczył, kiedy powtarzałam: „ściśnij” podczas brania drucika, „puść” podczas odkładania. Szczypce muszą też lekko się zaciskać. Możecie też wypróbować spinaczy do bielizny.

zabawy z drucikami kreatywnymi

Wersja łatwiejsza

Dla dzieci 18m+

Zamiast drucików użyjcie pomponików, przez to, że są większe i grubsze łatwiej jest je złapać szczypcami. Na początek będzie to łatwiejsze zadanie.

Pomponiki są dostępne np. TUTAJ

Szczypce dostępne np. TUTAJ ale nie wiem czy się łatwo zginają.

Inne plastikowe dla dzieci dostępne TUTAJ

Ludziki i kształty z drucików

Dla dzieci 2,5+

Z drucików starsze dzieci mogą robić różne ciekawe kształty np. ozdoby na choinkę lub zwierzątka.

Dajcie mi koniecznie znać, czy taki cykl by Was interesował:)

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Książki dla dzieci od 18m do 5 lat – same hity

Mam nową porcję książek dla Was. Jak zwykle są to same hity, które u nas są czytane nawet po 10 razy dziennie. Dodam jeszcze, że kilka z nich zaciekawi również starsze dzieci. Myślę, że znajdziecie coś dla Was.

Jeżeli szukacie książek dla małych dzieci:

Książki dla najmłodszych dzieci 0-12m 

Książki dla małych dzieci 6-18m

Książki dla dzieci 12-24 m

„W aeroplanie”, Julian Tuwim, wyd. Bona

Dostępna w niewielkiej ilości TUTAJ

Dla dzieci 18 m +

Jest to książka, której szukałam, bardzo długo, bo praktycznie jest niedostępna. Dla małego fana samolotów ta książka to nie lada gratka! Udało mi się ją nabyć w księgarni w muzeum Polin i od razu zaczęliśmy czytać.

Ta mała książeczka to prawdziwe dzieło sztuki. Znany wiersz Tuwima zinterpretowany tak, że jest to prawdziwa uczta dla zmysłów. Czarna kreska Ady Bystrzyckiej nakreśla tło wydarzeń, a zdjęcia lalek teatralnych tworzą fabułę. Majstersztyk! Jest to jedna z ukochanych książek moich dzieci, którą znają już  na pamięć.

Książki dla dzieci od 18m do 5 lat

„Ale kupa! Co masz w pieluszce?” Guido van Genechten, wyd. Nasza księgarnia

Dla dzieci 18m+

Dostępna TUTAJ

Nie jest to nowość, ale pamiętam jaki szał panował na nią ponad 3 lata temu. W ramach pierwszych kroków ku odpieluchowaniu znów ją czytamy. Dzieci naprawdę są ciekawe co każdy ma w pieluszce i z pomocą myszki mogą się tego dowiedzieć. Książka ma otwierane okienka w miejscu pieluszek. Bardzo fajny pomysł na książkę w tej tematyce.

Książki dla dzieci od 18m do 5 lat

„Idziemy na niedźwiedzia” Michael Rosen, Helen Oxenbury, wyd. Dwie siostry

Dostępna TUTAJ

Dla dzieci 18 m+

Ta książka jest pod każdym względem idealna i wg mnie to must have na półce malucha. Przepiękne ilustracje, wartka akcja, mnóstwo powtórzeń, wyrażenia dźwiękonaśladowcze, dużo wyrażeń przyimkowych … mogłabym wymieniać w nieskonczoność! A do tego historia jest tak napisana, że czytający ma możliwość zmiany prozodii. Raz jest wolne i wesołe tempo, a raz szybkie i podszyte strachem. GENIALNA!

Książki dla dzieci od 18m do 5 lat

„Wszyscy ziewają”, Anita Bijsterbosch, wyd. Adamada

dla dzieci 12m +

Dostępna TUTAJ

Świetna książka do czytania o każdej porze. U nas się sprawdza nawet wieczorem, mimo tego, że jest dość aktywizująca. W środku są otwierane okienka, a właściwie to są „ziewające paszcze” zwierząt. Julek uwielbia ją czytać, naśladuje, nazywa zwierzęta i naprawdę ziewa:) a my razem z nim!

Książki dla dzieci od 18m do 5 lat

„Gałgankowy skarb”, Zbigniew Lengren, wyd. Babaryba

Dla dzieci 18m+

Dostępna TUTAJ

Klasyk jednego z najwybitniejszych polskich ilustratorów i rysowników o Kasi jej zgubie. Tę książkę Zbigniew Lengren napisał dla swojej córki… z lenistwa:) Przeczytajcie, co mówi o niej jego córka:

„K. L.: Mój ojciec napisał Gałgankowy skarb dla mnie. Nie umiałam jeszcze czytać więc uznał, że wiersz będzie w sam raz – nauczę się go na pamięć i nie będzie musiał w kółko zajmować się czytaniem, bo sama sobie wyrecytuję, oglądając ilustracje na których narysował mamę, mojego brata, babcię, kota, psa i w dodatku mnie samą w takiej zabawnej fryzurze, fartuszku i skarpetkach, jakie wówczas nosiłam. Jak zwykle ta praca w założeniu podjęta z lenistwa (przypominam – nie chciał mi czytać!) przyniosła jak najlepsze rezultaty.”

Opowieść jest bardzo prosta, rymowana i do tego ciekawa. Wszyscy szukają zagubionej lalki – małego murzynka, który w końcu się odnajduje.

W tekście przewija się powtarzany automatycznie tekst: „Nie płacz Kasiu, nie płacz”, który totalnie nie działa, bo jeszcze nikt nie przestał płakać od tego zwrotu;) Julek ją uwielbia i naśladuje płaczącą Kasię.

Książki dla dzieci od 18m do 5 lat

Miffy w zoo, Dick Bruna, wyd. Format

Dla dzieci 18m+

Dostępna TUTAJ

Przyszedł już czas na Miffy z miękkimi stronami. Bardzo lubimy całą serię, a część o zoo mamy jeszcze po Lilce. Krótkie, wierszowane opowieści zaciekawiają miłośników małej Miffy.

„Snów kolorowych placu budowy” Sherri Duskey Rinker, wyd. Nasz księgarnia

Dla dzieci 2 lata+ lub wcześniej do oglądania

Dostępna TUTAJ

Jest to książka, którą kupiłam jak Jul miał około 12 miesięcy (chociaż jest przeznaczona dla trochę starszych dzieci). Uwielbiał przeglądać ilustracje i nazywać wszystkie pojazdy. Teraz w końcu daje ją sobie przeczytać (najczęściej przed snem) i bardzo ją lubi. A o czym jest? Wszystkie pojazdy na placu budowy kończą pracę i idą spać. Czuje, że ta książka będzie z nami bardzo długo (z resztą widać na zdjęciach jak mocno jest eksploatowana).

Książki dla dzieci od 18m do 5 lat

„Prosiaczek i zjednoczone królestwo”, Ola Woldańska-Płocińska, wyd. Czerwony konik

Dla dzieci 18m+ do nawet 6 lat

Dostępna TUTAJ

Jak ja czekałam na tę książkę, bo uwielbiamy wszystkie pozycje tej autorki. Tym razem prosiaczek wyrusza w podróż liniami lotniczymi „Chrum chrum airlines” na Wyspy Brytyjskie. Każdego dnia ma inne przygody, a całość jest zapisana i genialnie zilustrowana.

Książka wg mnie nadaje się do oglądania już dla 18- miesięcznego dziecka, do czytania dla starszego, a do nauki angielskiego nawet dla 5-latka. Lilka jest nią bardzo zainteresowana, bo w tym roku zaczęła chodzić na dodatkowe zajęcia. Książka nie dość, że jest piękna to do tego ma ogromną wartość edukacyjną – a takie kocham najbardziej.

Opowiem Ci mamo, co robią pociągi? Artur Nowicki, Marcin Brykczyński, wyd. Nasza księgarnia

Dla dzieci 3+

Dostępna TUTAJ

Chociaż już teraz Julek ją sobie przegląda, to widzę, że jest na nią jeszcze za mały. Ogląda ilustracje, mówi, że są „pociągi” i tyle. Myślę, że większa zainteresowanie przyjdzie z wiekiem. Spora dawka wiedzy na temat kolejnictwa i ciekawe zadania dla dzieci.

Książki dla dzieci od 18m do 5 lat

Lotnisko bez tajemnic, ponad 50 okienek, wyd. Olesiejuk

Dla dzieci od 2 do nawet 6 lat.

Dostępna TUTAJ 

W jednym z poprzednich wpisów pokazywałam Wam książkę z tej serii: Auta bez tajemnic. Książka jest genialna! 50 otwieranych okienek, gdzie czeka mnóstwo ciekawych informacji. Mniejsze dzieci zainteresują się obrazkami i otwieraniem, a starsze będą mogły się czegoś nauczyć.

Książki dla dzieci od 18m do 5 lat

„Opowiem Ci mamo, co robią dinozaury” Emilia Dziubak, wyd. Nasza księgarnia

Dla dzieci od 3 lat

Dostępna TUTAJ

Kolejna genialna książka z serii „Opowiem Ci mamo”, tylko narysowana przez jedną z moich ulubionych ilustratorek dla dzieci. Tym razem poznajemy dinozaury. Z książki dowiecie się MNÓSTWA informacji, a do tego będziecie się świetnie bawić. Julian, na razie tylko ją przegląda, za to Lilka naprawdę lubi ją czytać. Myślę, że to dobry pomysł na prezent, który będzie służył kilka lat.

Książki dla dzieci od 18m do 5 lat

Kurczątka-Gapiszątka, Bohdan Butenko, Zielona Sowa

Dla dzieci 18m+

Dostępna TUTAJ

Dla wszystkich fanów autora:) Jul bardzo lubi jajka, kury i tematy kurnikowe, dlatego ta książka bardzo przypadła mu do gustu. Jej konstrukcja jest prosta i przewidywalna. Całość ozdabiają charakterystyczne dla Butenki ilustracje.

Książki dla dzieci od 18m do 5 lat

Mój najlepszy elementarz, Richard Scarry, wyd. Babaryba

Dla dzieci 18m +

Dostępna TUTAJ

To jest chyba naprawdę najlepszy elementarz jaki miałam w ręku! Znajdziecie tam wszystko. Bardzo lubię książki tego, znanego na całym świecie autora. Są proste i wymowne,a dzieci je uwielbiają. Książki tego typu wzbogacają słownik dzieci, a do tego uczą się wielu rzeczy.

Książki dla dzieci od 18m do 5 lat

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Co robić z dziećmi w Warszawie, kiedy pada deszcz? Najlepsze miejsca dla dzieci.

Co robić  z dziećmi w Warszawie, kiedy pada deszcz lub pogoda nie sprzyja spacerom? Myślę, że każdy, kto mieszka w tym mieście albo tu przyjeżdża szuka takich miejsc, gdzie można by było spędzić ciekawy czas z dziećmi. Dziś zaprezentuję Wam nasze ulubione miejsca, do których zaglądamy często i z chęcią polecamy innym.

Co robić z dziećmi w Warszawie, kiedy pada deszcz?

Pierwszym miejscem, które wpadłoby wielu osobom do głowy jest Centrum Nauki Kopernik. Mimo tego, że byliśmy tam wiele razy, postanowiliśmy sprawdzić jak tam jest kiedy pada deszcz. Pojechaliśmy w pewną deszczową sobotę i zostaliśmy zaskoczeni w taki sposób:

W środku była ogromna kolejka do kasy, a i tak już nie mogliśmy nawet w niej stanąć. Widocznie wiele innych osób zadało sobie rano to pytanie: „Co robić z dziećmi w Warszawie, kiedy pada deszcz?” i stwiedzili, że to jest dobry pomysł. Jak widać CNK to nie jest najlepsze miejsce na wycieczkę w taką pogodę.

Nawet jakbyśmy zarezerwowali bilety online to nie ukrywam, że nie miałabym przyjemność korzystania z atrakcji Centrum w takim tłoku. Na wizytę tam wybierzcie inny dzień (najlepiej mało popularny np. któryś dzień długiego weekendu kiedy CNK jest otwarte).

Muzeum Polin – U króla Maciusia

Muzeum Historii Żydów Polskich
ul. Mordechaja Anielewicza 6

wstęp do Króla Maciusia jest bezpłatny – bilety trzeba pobrać w kasie

Samo miejsce jest absolutnym rajem dla dzieci. Magnetyczne tablice, dziuple w ścianach, duża przestrzeń, ciekawe zabawki i instrumenty. Wybierzcie się koniecznie, jeżeli nie chcecie siedzieć w zimne wieczory w domu. Uwielbiam tam przychodzić, bo zawsze znajdujemy tam coś dla siebie. Zapiszcie się na newsletter i będzie dostawać informacje o warsztatach.

Co robić z dziećmi w Warszawie?

Co robić w Warszawie z dziećmi, kiedy pada deszcz
co robić z dziećmi w Warszawie kiedy pada deszcz
co robić z dziećmi w Warszawie kiedy pada deszcz

Nawet łazienka jest przystosowana do wzrostu dzieci.

Obszerny wpis o tym miejscu znajdziecie Muzeum Polin

Klockownia

Galeria Renova
ul. Rembielińska 20

Jeżeli nie przepadacie za typowymi salami zabaw to zajrzyjcie koniecznie do Klockowni. To wielki edukacyjny plac zabaw z ogromną ilością klocków. Każde dziecko znajdzie tam coś dla siebie, a rodzic może się w tym czasie napić kawy. Jak nie będziecie mieli pomysłu co robić z dziećmi w Warszawie, to zajrzyjcie do Klockowni.

Obszerny wpis o Klockowni znajdziecie Klockownia

co robić z dziećmi w Warszawie kiedy pada deszcz
co robić z dziećmi w Warszawie kiedy pada deszcz
co robić z dziećmi w Warszawie kiedy pada deszcz
Co robić z dziećmi w Warszawie

Teatr Guliwer

ul. Różana 16

Strona internetowa TUTAJ

Teatr Lalek Guliwer to miejsce wyjątkowe! Jeżeli Wasze dzieci mają około 4 lat, to warto wybrać się na pierwsze, takie przedstawienie. Repertuar jest bardzo ciekawy i w każdym miesiącu jest wiele przedstawień, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Bilet kosztuje tyle, co w kinie w weekend, więc naprawdę warto się wybrać, bo przeżycia są niezapomniane.

Od niedawna w Teatrze jest też Kawiarnia Fika, gdzie możecie po spektaklu kupić ciekawe książeczki z wyd. Tashka i małe upominki. W grudniu wybieramy się tam na przedstawienie świąteczne i już rezerwuję bilety, bo rozchodzą się jak świeże bułeczki.

Co robić z dziećmi w Warszawie
co robić z dziećmi w Warszawie kiedy pada deszcz

Teatr Małego Widza

ul. Jezuicka 4
(wejście od ul. Brzozowej)

Strona internetowa TUTAJ

Jeżeli macie mniejsze dzieci i chcecie przeżyć niezapomnianą przygodę w teatrze to zajrzyjcie do Teatru Małego Widza. Przedstawienia są dla wszystkich: dzieci zazwyczaj siedzą na poduszkach na podłodze i mogą chodzić, rozmawiać i chłonąć całym sobą, to co się dzieje.

O naszej wizycie w pisałam tu: Teatr Małego Widza

A ostatnio byliśmy na niesamowitym przedstawieniu, które się nazywa „Sensoryczny labirynt muzyczny” – nie ukrywam, że zrobiło na nas niesamowite wrażenie. Niestety nie można było robić zdjęć, ale było bardzo ciekawie.

W podziemiach teatru stworzono ogromną sensoryczny labirynt, gdzie dzieci uczestniczą w różnych aktywnościach. Naprawdę WOW! Jeżeli uda się Wam zdobyć bilety (a jest z tym naprawdę trudno) to będziecie bardzo zadowoleni.

Co robić z dziećmi w Warszawie

Hala Gwardii – sala zabaw inspirowana sztuką współczesną

plac Mirowski 1

wstęp 15 zł/h

Miejsce, gdzie możecie zjeść (trochę ciężko jest zjeść tam z małym dzieckiem, bo nie ma krzesełek i są duże stoły), zrobić zakupy, a później pobawić się w bardzo fajnej salce zabaw. Ta sala jest dość niedużych rozmiarów, ale moje dzieci bawiły się tam świetnie! Jeżeli Wasze dziecko jest już starsze to możecie w weekend je tam zostawić, a Panie animatorki zapewnią im tam świetną zabawę .

Muzeum geologiczne

ul. Rakowiecka 4 (wejście od ul. Wiśniowej)

Strona internetowa TUTAJ

wejście jest bezpłatne

Długo nie wiedziałam o  istnieniu tego muzeum, aż pewnego niedzielnego poranka trafiłam na ich stronę. Samo muzeum nie jest duże, ale zapewni sporą dawkę wiedzy i zabawy. Spokojnie w 1,5 h można obejrzeć wszystko. Bardzo interesujące okazały się eksponaty zwierząt oraz ewolucja człowieka. /Jesteśmy teraz na etapie oglądania „Był sobie człowiek”, więc wizyta w tym muzeum była ciekawym doświadczeniem.

Muzeum Etnograficzne

Strona internetowa TUTAJ

Ciekawe miejsce również dla dzieci. Na dole jest cała część wydzielona do twórczych zabaw z dziećmi. Można się przebierać w stroje ludowe, wycinać łowickie wycinanki, a nawet postukać w zabytkową maszynę do pisania.

Biblioteka

Kiedy pada lub jest kiepska pogoda często wybieramy się do biblioteki. Zabieramy książki i idziemy je wymienić na inne. W ramach budżetu Partycypacyjnego i różnych dofinansować warszawskie biblioteki mają naprawdę ciekawą ofertę dla dzieci. W naszych okolicznych bibliotekach są np. zajęcia cotygodniowe wdrażające do przedszkola. Jest też spory kącik dla dzieci. Cyklicznie są też organizowane warsztaty plastyczne  i kulinarne. Sprawdźcie koniecznie, czy w Waszej bibliotece nie dzieje się nic ciekawego.

Oprócz naszej zaglądamy również do biblioteki multimedialnej na Tynieckiej

Muzeum kolejnictwa

ul. Towarowa 3

W poniedziałki wstęp jest wolny

Strona internetowa TUTAJ

Dla wszystkich miłośników pociągów, tych dużych i tych małych. Warto się tam wybrać żeby pooglądać eksponaty związane z historią kolejnictwa. Znajdziecie tam też makiety, która można uruchomić po wrzuceniu monety (miejcie ich zapas, bo dzieci nie mają dość). Możecie też wyjść na zewnątrz i pooglądać pociągi.

Stadion Narodowy

Aleja Poniatowskiego 1

Strona internetowa TUTAJ

Jeżeli jeszcze nie widzieliście, jak wygląda w wewnątrz to możecie wybrać się na wycieczkę. My byliśmy latem i dzieciom bardzo się podobało. Zwiedzanie jest z przewodnikiem, który ze szczegółami opowiada o Stadionie.

A już 2 grudnia rusza Zimowy Narodowy, gdzie będzie mnóstwo atrakcji zimowych:

  • lodowiska
  • górka lodowa do zjeżdżania
  • curling
  • bumper cars

Park Trampolin

W Warszawie jest kilka miejsc, gdzie można wysoko poskakać. My jeszcze nie byliśmy w żadnym, ale się wybieramy. Na tej liście mamy:

Hangar 646 TUTAJ

Stacja grawitacja TUTAJ

i niedługo będzie otwarta Jump Arena

Papugarnia

Aleje Jerozolimskie 200

Na naszej liście do zobaczenia jest też Papugarnia – strona TUTAJ

A jeżeli zgłodniejecie możecie się wybrać do restauracji na obiad. Tu macie 10 najlepszych restauracji w Warszawie z dziećmi

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Dlaczego dzieci biją innych? Zrozum swoje dziecko.

Dlaczego dzieci biją dzieci, dorosłych, siebie? Chyba nie znam dziecka, które nigdy w życiu nie podniosło na nikogo ręki. Nie dalej jak w ubiegłym tygodniu spotkałam się z koleżanką i jej dziećmi w kawiarni z salą zabaw. W rogu sali siedziała dziewczynka, około 2,5- letnia i bawiła się klockami. Była zajęta swoją pracą i nie zwracała uwagi na innych. Po chwili podeszła do niej 18-miesięczna córeczka mojej znajomej. Niewiadomo po co przyszła, ale ni z tego ni z owego zarobiła od starszej dziewczynki ogromnym klockiem w głowę. Trwało to dosłownie sekundę, a ja widziałam to kątem oka. Moja znajoma była przerażona, bo guz na głowie rósł bardzo szybko, a jej córka strasznie płakała. Widziałam w oczach jej mamy ogromną złość i współczucie dla swojego dziecka, a jednocześnie ogromne zdenerwowanie na zaistniałą sytuację.

Dlaczego dzieci biją?

Chyba każdy z nas doświadczył lub jeszcze doświadczy takiego uczucia, kiedy ktoś bije nasze dziecko lub to nasze dziecko krzywdzi inne.

W dzisiejszym wpisie  chciałabym spróbować wyjaśnić mechanizmy jakie władają dziećmi podczas takich sytuacji, aby w przyszłości móc im zapobiegać.

„Zawsze pierwszy podnosi rękę ten, który się boi”

Pamiętajcie, to jest bardzo ważne stwierdzenie. Boi się, że druga osoba może coś nieprzyjemnego, niemiłego zrobić. W sytuacjach zagrożenia aktywuje się odruch walki lub ucieczki. Dzieci, które jeszcze nie nauczyły się innych sposobów „walki” w postaci słów, czyli np. powiedzenia do innego dziecka:

„Ja się teraz tym bawię.”

„To moje”

„Poczekaj na swoją kolej”

Często używają swojego ciała żeby się obronić. Nawet dziecko, które potencjalnie im nie przeszkadza, nie wykonało jeszcze żadnego ruchu, ale możliwe, że to zrobi. Małe dzieci nie potrafią jeszcze przewidywać, że ktoś nie ma złych zamiarów. W obronie własnej potrafią ugryźć, uderzyć lub rzucić przedmiotem. Przecież to bardzo skutecznie odstraszy zagrożenie. Tylko konsekwencje tego czynu nie będą miłe, ale małe dziecko tego nie przewidzi. Nie zdaje sobie również sprawy, że zadają ból i nie wiedzą dlaczego biją dzieci.

Dzieci biciem mogą reagować na te wszystkie emocje

  • złość, bo ktoś dotknął ich zabawki
  • ból, bo ktoś lekko je potrącił
  • skrępowanie, szczególnie w nowym miejscu poziom stresu może się podnieść
  • zlekceważenie i próba zwrócenia uwagi na siebie
  • irytacja, bo klocek nie przyczepił się w dobrym miejscu
  • obawa, bo on może mi coś zabrać
  • lęk i poczucie zagrożenie, bo nie potrafi przewidzieć zachowania drugiego dziecka

Dzieci naprawdę nie są świadome, że wszystkie te zachowania sprawiają ból fizyczny. Dlatego, ja zawsze powtarzam, że „TO BOLI!”

Takie reakcje ze strony dzieci najczęściej występują kiedy obciążony jest ich układ nerwowy np. kiedy są już zmęczone, chore lub będą zaraz chore, przestymulowane. O pretekst jest wtedy o wiele łatwiej.

Dlaczego dzieci biją? Żeby rozładować emocje.

Jak widzicie nie użyłam nawet tego słowa na „a”.

Według mnie takie zachowania nie są agresją. To my, dorośli patrzymy na to z tej perspektywy: oprawcy i ofiary i dlatego aż tak bardzo przejmujemy się takimi sytuacjami. Nakładamy na takie zachowania swoje filtry i dorabiamy ideologie. Dzieci nie postrzegają tego w ten sposób. Według ich toku rozumowania jest to normalne. Bronią się jak potrafią. Kiedy są starsze i nabywają innych umiejętności komunikowania to np. z języka ciała potrafią wyczytać, że drugie dziecko im nie zagraża. A kiedy już potrafią werbalizować swoje obawy, to jest o wiele łatwiej, już z daleka mogą powiedzieć, że:

„Jak skończę to Ci dam”

„Poczekaj na swoją kolej”,

„Zabolało mnie, jak stanąłeś na mój palec”.

Kora przedczołowa u 4-latka nie pozwoli mu zwerbalizować komunikatu: Mamo, kocham Cię, ale chciałbym Cię uderzyć, bo zabrałaś mi zabawkę.

Warto też wspomnieć, że dzieci, które same doświadczają w domu przemocy, będą tak samo postępować na zewnątrz

Nie ma absolutnie niczego złego we wściekaniu się i byciu sfrustrowanym. Potrzeba jedynie odpowiedniego języka, który to wyrazi bez obrażania innych osób wokół. Chodzi mi o bardzo osobisty język, który opisuje sytuację z naszego punktu widzenia i wyraża wprost to, co nam się podoba, a co nie, czego chcemy, a czego nie.

Jesper Juul
  • bycie blisko – jeżeli Wasze dzieci już wcześniej wykazywały takie skłonności i możecie się po nich takich zachowań spodziewać – nie zostawiajcie ich w niepewnych sytuacjach np. w kawiarni w sali. Ja zawsze czuwam i obserwuję. Ewentualnie staram się zapobiec (np. kiedy widzę, że Lila pracuje przy stoliku, a Jul pakuje się żeby jej „pomóc” to go zabieram, bo wiem, że z tego może coś wyniknąć nieprzyjemnego dla obu stron. Przy okazji tłumaczę, żeby nie przeszkadzać jak ktoś pracuje)
  •  jeżeli już tak się zdarzy, że Wasze dziecko kogoś uderzyło lub ktoś je uderzył – ZACHOWAJCIE SPOKÓJ i mówię to poważnie. Dzieci bardzo szybko przejmują nasze nastroje i jeżeli będziemy przeżywać to bardziej niż one, to nie pomożemy.
  • nazywać EMOCJE – obszerny wpis pisałam o tym we wpisie Pozwólcie dzieciom płakać, a książka która szczegółowo tego dotyczy jest TUTAJ
  • krótko po wydarzeniu (dziecko w stresie nic i tak nie zrozumie) pogadać o tym co się stało, czy kogoś bolało i ktoś płakał. Samo „NIE WOLNO BIĆ” nie wystarczy.
  • mocne przytulanie – taki uścisk uspokaja układ nerwowy i pomaga się uspokoić (chyba, że ktoś za tym nie przepada)
  • KARA czy BRAK NAGRODY- nie jest rozwiązaniem, bo możliwe, że i tak dziecko nie będzie wiedziało, że zrobiło coś źle. Tak jakbyśmy je karali za swoje emocje. Czy nas ktoś karze, że krzyknęliśmy na dziecko? To jest bardzo podobna sytuacja, bo my też podnosimy głos kiedy się denerwujemy.

Rodzice często nie zwracają uwagi, co mogło być przyczyną. Tylko wałkują sam skutek (czyli uderzenie). Warto pytać, co się stało jak do tego doszło. Czasami pomagam moim dzieciom zrozumieć intencje drugiego dziecka i mówię np. „Chodź weźmiemy inną zabawkę, bo chłopiec nie chce żebyś brał jego traktor”.

A co jeżeli dziecko jest starsze i wciąż bije dzieci, rodziców, przedmioty?

W tej sytuacji trzeba poszukać przyczyny gdzieś głębiej np. w integracji sensorycznej lub szukać pomocy u psychologa. Dzieci, które potrzebują takiej stymulacji, aby rozładować napięcie trzeba obserwować:

  • w jakich sytuacjach zdarza się to najczęściej?
  • czy bije innych bez wyraźnej przyczyny?
  • czy bicie innych sprawia mu przyjemność? bo tak też może być
  • co się dzieje z dzieckiem po takim wydarzeniu?
  • czy bije również siebie? uderza głową, ciałem np. o ścianę lub podłogę?

Dlaczego dzieci biją?

Dzieci, które tak postępują, mogą potrzebować różnych bodźców, których codzienne sytuacje nie są w stanie im dostarczyć. Z bardzo dużym prawdopodobieństwem dziecko  w ten sposób dokonuje samoregulacji, a co za tym idzie organizuje układ nerwowy. Dzieci dostarczają sobie bodźców, których tak bardzo potrzebują.

Może to być lekko przerażające, ale tak właśnie jest. Uderzenie dostarcza bodźców z układu czucia głębokiego, którego receptory są umieszczone w mięśniach i ścięgnach. Silny ucisk, zderzenie pobudza ten układ i dlatego dzieci w ten sposób szukają stymulacji. To uczucie można porównać do pragnienia: musimy się napić i zaspokoić naszą potrzebę. Dzieci mają tak samo, tylko nie potrafią powiedzieć: „Muszę poczuć swoje mięśnie i ścięgna” tylko walą prosto w głowę młodszego brata lub siostrę.

Nasilone zachowania są najczęściej spowodowane ogromnym zapotrzebowaniem na bodźce. Niektóre  dzieci w tak mocny sposób mogą okazywać swoją czułość i miłość. Nie potrafią wyregulować napięcia i np. podczas bardzo przyjemnej zabawy kogoś ugryźć. Takie doznanie sensoryczne znacząco poprawia ich samopoczucie.

Jeżeli macie podejrzenia, że to jest  ten powód dlaczego dzieci biją, to warto je obserwować pod tym kątem. Nie muszą to być od razu zaburzenia integracji sensorycznej. Pamiętajcie, że wszyscy ludzie mają preferencje sensoryczne i u wszystkich występują objawy sensoryczne. Jest to zupełnie normalnie.

a tu ważny wpis – Jak oswajać dziecięce lęki

W jednym z kolejnych wpisów zapropnuję Wam ciekawe zabawy, które pomogą dostarczyć takich bodźców w warunkach domowych.

A na koniec Julek, który jest zły 🙂

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Takata Maxi – najnowocześniejszy fotelik w grupie 15-36 kg – moja opinia

Fotelik Takata Maxi mamy już ponad pół roku, zjeździł z nami całą Polskę i Węgry, więc dziś przyszedł czas na naszą recenzję. Jak wiecie jestem świadomym rodzicem i wiem, że bezpieczeństwo dzieci w samochodzie jest bardzo ważne. Wcześniej, ile tylko mogliśmy, woziliśmy córkę tyłem do kierunku jazdy i tak też teraz jeździ jej brat. Jest to najbezpieczniejszy sposób przewożenia dzieci i kiedy ktoś mnie pyta, o to jaki fotelik wybrać to zawsze odpowiadam, że RWF.

Niestety nasza córka ma chorobę lokomocyjną, która się ujawniła niedługo przed trzecimi urodzinami i byliśmy zmuszeni do przełożenia fotelika przodem do kierunku jazdy. Na szczęście kupiliśmy taki, który ma taką opcję (Besafe Combi isofix). Jeździła w nim bardzo długo, bo dopiero na wiosnę (jak miała 4,5 roku) zaczęliśmy się rozglądać za nowym fotelikiem.

Dlaczego nie podkładka vel „poddupnik”

Nie, nie i jeszcze raz nie! przeczytajcie dlaczego: http://blog.tylem.pl/podstawka-fotelik-samochodowy/

Takata Maxi nasze opinie i recenzja

Takata Maxi jest fotelikiem przeznaczonym dla dzieci od około 4 roku życia (od 15 kg). My zawsze korzystamy z fotelików samochodowych do końca, bo każdy kolejny model jest mniej zabudowany. Nawet niedawno 18 – miesięczny Julek, który waży ponad 12 kg jeździł jeszcze w pierwszym foteliku, bo się bez problemu do niego mieścił. Lilka też jeździła w Besafe do końca. Dopiero wiosną zaczęliśmy szukać następnego fotelika.

Dlaczego akurat Takata maxi?

Ten niemiecki fotelik kiedyś mignął mi na Facebooku. Zapisałam jego nazwę i kiedy przyszedł czas wymiany fotelika przyjrzałam mu się dokładniej.

Takata Maxi to jeden z najbardziej zaawansowanych fotelików w swojej grupie wiekowej. Tych fotelików używają m.in.  BMW, Audi, Lexus do swoich crashtestów. Więc można żartobliwie powiedzieć, że Takata maxi to taki Mercedes S klasy wśród fotelików.

Tak wygląda po zdjęciu pokrowca:

Wygląd to nie wszystko, ale trzeba przyznać, że Takata Maxi jest naprawdę stylowym fotelikiem.

W tym foteliku dziecko może nawet jeździć przez 8 lat, a później przejść na brata lub siostrę, bo ta marka gwarantuje dożywotnią gwarancję.

Takata Maxi w testach zderzeniowych wypada bardzo dobrze (4 gwiazdki ADAC). Za bezpieczeństwo dostała 2.1 i taką oceną trafiła do grona najlepszych fotelików dla tej grupy wiekowej (15-36).

Testujący zwrócili uwagę na to, że siedzisko jest dość niskie i dziecko nie będzie widziało, co jest za oknem. Również tego się obawiałam, bo aby zapobiegać chorobie lokomocyjnej najlepiej jest patrzeć na krajobraz za oknem. Jednak moje zmartwienie zostało szybko rozwiane, bo Lilka, która ma 107 cm wszystko widzi. A to wszystko po to żeby fotelik przy największym rozmiarze nie sięgał wyżej niż zagłówek samochodowy żeby nie utrudniać widoczności.

Czy jest wygodny?

Lilka mówi, że tak. Niewątpliwym atutem jest bardzo płynna regulacja wielkości fotelika. Za pomocą jednego przycisku możemy zmienić rozmiar (zarówno wysokość, jak i szerokość w ramionach).  Każdy z nich jest oznaczony literą (od A do K, ale nie wiem dlaczego pominęli J;) i dzięki temu, możemy bez problemu zapamiętać, na którym rozmiarze jeździ teraz dziecko. Może w nim jeździć nawet dziecko, które ma 150 cm wzrostu.

Moja córka  w długich podróżach wciąż śpi w samochodzie, więc możliwość regulacji nawet o te 15 stopni jest pomocne. Nie wiem czy to nachylenie naszej kanapy, czy też może fotelika, ale jak śpi w nim to nie opada jej głowa. Śpi z głową opartą o zagłówek.

Takata Maxi

Montaż i zapinanie

Takata Maxi ma zaczepy na isofix, które znacząco podnoszą bezpieczeństwo przy zderzeniu bocznym i nawet u dzieci ważących ponad 18 kg warto ich używać.

Wkładamy fotelik do auta, zaczepiamy na isofixie i gotowe. Prowadzimy pas przez zagłówek, sprawdzamy czy jest też pod podłokietnikami i zapinamy. Ja wciąż robię to sama, ale rozpinanie już  zostawiam córce  i robi to bez problemu.

Odpinanie również jest proste, bo wystarczy przesunąć przyciski przy zaczepach i gotowe.

Niewątpliwym atutem jest możliwość złożenia fotelika na pół i np. włożenie do bagażnika.

Takata Maxi jest dość wąska na zewnątrz i może się sprawdzić w autach gdzie są 3 foteliki na tylnej kanapie (nie testowałam, ale tak wygląda)

Co wyróżnia Takatę Maxi?

Takata Maxi

Takatę Maxi możecie też zabrać na pokład samolotu i korzystać w trakcie wakacji. Bardzo odpowiada mi tapicerka – wystarczy ją przetrzeć nawilżaną chusteczką i już jest czysta. Nawet nie musiałam zdejmować pokrowca żeby go wyprać (ale jest też taka opcja w 30 stopniach). Podoba mi się to, że można go złożyć i bez problemu przenieść. W całości produkowany jest w Niemczech, więc widać dokładnie dbałość o każdy detal.

Podsumowując Takata Maxi to naprawdę bezpieczny fotelik, który rośnie razem z dzieckiem.

Jedynym minusem jaki dostrzegam jest cena (1399 zł), ale kiedy myślę, że będzie nam służył przez 8 lat, a później przejmie go młodszy brat to wiem, że to dobrze wydane pieniądze.

Pamiętajcie, że foteliki kupuje się do auta i do dziecka, więc najlepiej podjechać i przymierzyć. My jak zawsze skorzystaliśmy z usług niezawodnych Osiem gwiazdek.  Sklep znajduje się przy ul. Połczyńskiej 75 w Warszawie.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Nowości książkowe w bibLILOteczce

Jestem uzależniona od książek dziecięcych, bo to przy nich spędzamy najwięcej czasu. Lubię takie pozycje, z których sama również czerpię. Dlatego w tym cyklu znajdziecie same najfajniejsze książki dla dzieci.

Zaczynamy od książek dla trochę młodszych czytelników

„Pisklak”, Dorota Gellner, wyd. Bajka

Ciepła i pełna humoru rymowana książeczka o małym pisklaku. Wszyscy się nim zachwycają, a jest goły i dość paskudny. Bardzo wątpliwa prezencja nie przeszkadza w tym żeby jego rodzina straciła dla niego głowę.

Ciekawe i nieoczywiste rymy, jak na Panią Dorotę przystało.  A cała opowieść jest o rodzicielstwie – my też kochamy te nasze pomarszczone i łyse maluchy od samego początku.

Książka ma kartonowe strony.

Dla dzieci w wieku 2+

Dostępna TUTAJ

„Mydło” Dorota Strzałkowska, wyd. Bajka

Zabawna książka o higienie dla dzieci. Król żali się na swoich podwładnych, że nie używają mydła. A ono, długo nie czekając, daje dyla z królewskiej łazienki i zabiera się za porządki. Fajna pozycja z morałem dla najmłodszych czytelników.

Książka ma też ciekawy element, który bardzo lubią dzieci. W treści pojawiają się przedmioty, które można odnaleźć na ilustracjach, a później w trudniejszej wersji spróbować je odnaleźć, kiedy przykryte są pianą. Fajny trening pamięci.

Dla dzieci 2+

Dostępna TUTAJ

SERIA MALARZE DZIECIOM

Genialny pomysł! Autorka zebrała dzieła znanych malarzy i utworzyła z nich opowieści. Dzieciom o wiele łatwiej będzie zapamiętać klasykę malarstwa.

„W sekretnym ogrodzie”, Agnieszka Starok, wyd. Tekturka 

W sekretnym ogrodzie ilustruje Monet. Impresjonistyczne obrazy wplecione w opowieść o małym chłopcu Kosmie, który przeżywa przygody w tajemniczym ogrodzie.

Dla dzieci 3+

Dostępna TUTAJ

„Baletnice”, Agnieszka Starok, wyd. Tekturka

Najsłynniejsze dzieła Edgara Degasa z motywem baletnic. Obrazy wplecione w opowieść o ambicjach matki odnośnie swoich córek, które pomimo wcześniejszego zapału nie chcą być baletnicami. Ciekawa i pouczająca opowieść.

Dostępna TUTAJ

„Czyj to domek?”, Agnieszka Starok, wyd. Tekturka

W tej książce tematem przewodnim jest twórczość Vincenta van Gogha. Pewien chłopiec po długiej podróży znalazł się przed drzwiami żółtego domku. Zajrzał tam, ale nie wiedział czyj może to być dom? Czy może mieszka tu pianistka, a może rybak? Przekonajcie się sami.

Dla dzieci 3+

Dostępna TUTAJ

„Czas czarodziej”, Madalena Matoso & Isabel Minhos Martins, wyd. Babaryba

Mamy w domu małą niecierpliwą osóbkę, która jeszcze nie może pojąć upływającego czasu. Dlatego dla nas jest idealna i do tego skłania do rozmów (tych egzystencjonalnych także). W prosty sposób i za pomocą pięknych ilustracji autorzy starają się pokazać upływający czas.

Dla dzieci 3+

Dostępna TUTAJ

„Pięknie dziękuję”, Ellen Surrey, wyd. Babaryba

Jak ja uwielbiam tę książkę! Uwielbiam w niej wszystko i to naprawdę MUST HAVE na półce dzieci. Książka uczy wdzięczności, za to co mamy. Pokazuje jak możemy komuś sprawić przyjemność i być miłym. Do tego całość okraszona cudownymi ilustracjami. Według mnie nadaję się na prezent dla osoby, której chcemy za coś podziękować.

Dla dzieci 3+

Dostępna TUTAJ

„Opowiedz mnie”, Magdalena Matoso, wyd. Babaryba

Treść tej opowieści zależy tylko od Ciebie i Twojego dziecka. Przechodząc przez magiczny labirynt napotykacie różne postaci i konstruujecie własną bajkę. Książka wg mnie ma niesamowity potencjał, który można wykorzystać u dzieci, które mają trudności z konstruowaniem dłuższych wypowiedzi. Z powodzeniem może być również wykorzystywana  w gabinecie logopedycznym

Dla dzieci 3+

Dostępna TUTAJ

„Mały atlas ptaków”, Ewa i Paweł Pawlak, wyd. Nasza księgarnia

Jak piękna i wartościowa jest ta książka! Na twardych stronicach zamieszczone są informacje na temat polskich ptaków. Przy każdym gatunku znajdziecie najważniejsze informacje, ilustrację, a także prawdziwe zdjęcia ptaka. Dzięki tej pozycji nauczycie się rozpoznawać ptaki, które codziennie widzicie na spacerach. Wyszczególnione są również ich pióra żeby było Wam łatwiej zidentyfikować jego właściciela.

Dla dzieci 3+

Dostępna TUTAJ

„Przygoda Marlenki”, Sybille von Olfers, wyd. Przygotowalnia

Kolejna książka znanej niemieckiej pisarki, która przenosi nas w świat magiczny. Za każdym razem jak czytam Lilce książki tej autorki, to przypomina mi się moje dzieciństwo. Jest w nich coś takiego nostalgicznego.

„Odważna i ciekawa świata bohaterka przenosi się do cudownej krainy Królowej Zimy. Marlenka, królewna i śnieżynki oddają się beztroskiej zabawie wśród śniegu i lodu: ucztują w świetlistych komnatach, przechadzają się po błyszczącym i czarownym ogrodzie pełnym iskrzących krzewów i przezroczystych kwiatów, oraz tańczą w wesołym korowodzie. ”

Dla dzieci 3+

Dostępna TUTAJ

„Co widzisz”, Klaudyna Sulek

Wyjątkowa książka, która pobudzi Waszą wyobraźnię. Autorka za pomocą krótkich wierszyków uzupełnia ilustracje. Skłania dzieci do kreatywnego i pokazuje jak można postrzegać świat. Świetny i niebanalny pomysł na książkę.

„Książka „Co widzisz” to zbiór 12 wierszyków, które są dopełnieniem ilustracji.
Ilustracje natomiast zostały tak stworzone by rozwijać kreatywność a także inspirować wyobraźnię dziecka.

Na czym dokładnie polega wyjątkowość tej książki?


Przede wszystkim nie jest to książka jednorazowa i nie ma w niej określonych odpowiedzi. Tak naprawdę wszystko to co widzisz,
zależy od wyobraźni a wierszyki i ilustracje mają ją tylko pobudzać do działania.

Każdy z wierszyków jest w innej tematyce, tak by na różnych przykładach pokazać jak szerokie jest spektrum wyobraźni. 
Coś z pozoru straszne już po chwili straszne nie jest, stare może stać się nowym a zwykłe niezwykłym.
W opisywanych rzeczach, pojawiają się inne, a zabawa ta ze stron książki szybko przenosi się również w realny świat, który nas otacza.

Książka ta powstała po to by pokazać dzieciom, że nie tylko zabawki są sposobem na nudę, ale również ich własna wyobraźnia. „

Dla dzieci 3+

Tuli-pucho-kłaczek, Beatrice Alemagna, wyd. Wytwórnia

Mała Edzia musi znaleźć prezent dla swojej mamy na nadchodzące urodziny. Ona wie, że to musi być tutułowy Tuli-pucho-kłaczek. A czymże on jest i gdzie można go znaleźć? Może w antykwariacie? Razem z małą dziewczynką ruszamy na poszukiwania po mieście.

Urzekły mnie genialne ilustracje!

Dla dzieci 3 +

Dostępna TUTAJ

„Mamo, nie mogę zasnąć” Castel-Branco Ines, wyd. Nasza Księgarnia

Tak bardzo się cieszę, że na polskim rynku ukazała się ta książka. Autorka w bardzo prosty, obrazowy sposób uczy dzieci przez zabawę jak powinniśmy oddychać. wiele osób dorosłych nie zdaje sobie sprawy, że oddycha nieprawidłwo (dotyczy to szczególnie kobiet, które oddychają szczytami płuc). W tej książce autorka pokazuje jak oddychać przeponą, panować na oddechem, wyciszać się przy równomiernym oddychaniu itd. Dzięki tym wszystkim zabawom dzieci nauczą się bardzo potrzebnej umiejętności.

Logopedzi tez sporo z niej skorzystają, bo może się przydać przy niepłynności mówienia.

Dla dzieci 4 +

Dostępna TUTAJ

Wanda Chotomska dzieciom, wyd. Nasza Księgarnia

„W wierszach, ale i prozie Wandy Chotomskiej ciągle ktoś fruwa. Ptaki, motyle, czarownice na miotłach – to jasne. Ale też klienci Wypożyczalni Skrzydeł. (…) Zaproście do lektury tej antologii Waszych rodziców, babcie i dziadków — i wszystkich dorosłych. Niech i oni, na skrzydłach pożyczonych od poetki, znów przeniosą się do Krainy Dzieciństwa – Krainy Wyobraźni.”
ze wstępu Zofii Beszczyńskiej

Zbiór najlepszych utworów autorki – chyba każde dziecko powinno mieć na półce.

Dla dzieci 3+

Dostępna TUTAJ

Z muchą świat zwiedzamy i opowiadamy, Marta Galewska-Kustra, wyd. Nasza księgarnia

Znacie muchę Fefe? Jeżeli nie to zajrzyjcie do mojego wpisu tutaj: Biblioteczka logopedyczna. Mała mucha Fefe zabiera Was tym razem w podróż po świecie! Dzięki niej możecie odwiedzać różne kraje i przy tym uczyć się wypowiadać. Świetna książka do nauki budowania dłuższych wypowiedzi.

Dla dzieci 4+

Dostępna TUTAJ

„B jak bies” ABC mitologii słowiańskiej, Natalia Hluzow , Martyna Pawlak, wyd. Merlin 

Pisałam Wam nie raz, że uwielbiam się uczyć z książek dla dzieci. Czasami jestem już zmęczona czytaniem książek, z których nic nie czerpię. A z tej nauczyłam się bardzo dużo i przy okazji przeczytałam ją dziecku. W książce znajdziecie rymowane wierszyki o postaciach z mitologii słowiańskiej, która jest nieodłącznym elementem naszej kultury.

Wg mnie świetnie nadaje się też do czytania przez tatusiów, bo te tematy mogą być również dla nich interesujące.

Dla dzieci 4+

Dostępna TUTAJ

„A jak Asgard”, Abecadło mitologii nordyckiej , wyd. Merlin

Oglądaliście Wikingów? To z pewnością spodoba się Wam ta książka! Znajdziecie tu mnóstwo ciekawych postaci z mitologii nordyckiej. Poznacie bóstwa i stwory z pradawnych nordyckich wierzeń. A przy okazji spędzicie ciekawy czas z dziećmi.

Dla dzieci 4+

Dostępna TUTAJ

Ten i tamten las, Magdalena Tulli, Wilk&Król Oficyna Wydawnicza

Gdzieś jest tamten las, w którym zwierzęta żyją tak jak ludzie. Każdy ma swoje sprawy i obowiązki. Mają takie same problemy odnośnie podejmowanych decyzji i kompromisów. Czasem są weseli, a czasem smutni. Jest to piękna opowieść o zwykłym życiu i o świecie. Całość dopełniają magiczne ilustracje Alcji Rose.

dla dzieci 5+

Dostępna TUTAJ

„Rok w krainie czarów”, Maciej Szymanowicz, wyd. Nasza księgarnia

Kolejna już książka z cyklu: „Rok w…” Ta jest ciekawa, bo zawiera elementy magiczne, które są u nas wciąż na topie. Dla bardzo spostrzegawczych podglądaczy są ukryte humorystyczne smaczki.

A do tego przepiękne ilustracje. Sprawdźcie koniecznie

Dla dzieci 5+

Dostępna TUTAJ

„Pora na pomidora”, Justyna Bednarek, wyd. Egmont

Książka pyszna jak pomidorowa mojej mamy. Przepis jako opowieść szybciej wchodzi do głowy. A Lila powoli zaczyna czytać wyrazy, więc seria Czytam sobie jest dla nas akurat.

Muszę też zwrócić uwagę na ilustracje wykonane przez Darię Solak, jestem jej ogromną fanką i podziwiam każdą pracę. Tutaj też zupa pomidorowa jest jeszcze lepsza właśnie dzięki jej kresce.

Dla dzieci 3+ do czytania przez rodzica, a dla starszych do samodzielnego czytania

Dostępna TUTAJ

Kto pocieszy Maciupka?, Tove Jansson, wyd. Nasza księgarnia

Maciupek jest nieśmiały i wszystkiego się boi Jest też bardzo samotny. Ale pewnego dnia opuszcza dom i wyrusza w podróż. Podczas wędrówki mija rozmaite stworzonka, ale nie jest na tyle odważny żeby ich poznać.

Za każdym razem jak ją czytam to chce mi się płakać, ale na szczęście ma dobre zakończenie.

Jedyne do czego mogę się przyczepić to mała czcionka, którą niezbyt widzę w półmroku.

Dla dzieci 5+

Dostępna TUTAJ

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Najlepszy sposób na spędzenie czasu z dziećmi (a do tego bardzo pożyteczny)

Niestety wciąż wielu rodziców nie docenia tej prostej czynności, którą mogą wykonywać razem z dziećmi. Myślą, że to może być nieatrakcyjne, czy też nudne. Nawet nie zdają sobie sprawy, że często z pozoru tak błahy obowiązek  domowy może być dla dzieci bardziej rozwijający niż super ekstra, edukacyjna zabawka.  

Dlaczego rodzice nie zapraszają swoich dzieci do wspólnego gotowania? Dlatego, że nie wiedzą jak jest to ważne za równo pod względem budowania więzi, jak i edukacji kulinarnej.

Dziś chcę Wam opowiedzieć o zaletach wspólnego gotowania z dziećmi, o których (być może) nie wiedzieliście.

Ja to wszystko wiedziałam dawno, bo zalety przygotowywania posiłków przez dzieci opisywała niejednokrotnie Maria Montessori. Filarem tej pedagogiki jest styczność z prawdziwym światem i życiem praktycznym, które otacza każde dziecko. To właśnie tam dzieci bardzo często same przygotowują proste dania np. na podwieczorek. Same sobie nakładają jedzenie, a później po sobie zmywają.

Rodzicom, którzy nie mają styczności z takim podejściem do wychowywania dzieci, często ciężko jest to zrozumieć i wykręcają się różnymi stwierdzeniami:

„Ja sama zrobię to szybciej”

„To może być niebezpieczne”

„Będzie straszny bałagan”

Tymczasem najczęściej chodzi o ich niewłaściwe podejście.

Zalet wspólnego gotowania z dziećmi jest o wiele więcej niż pozornych minusów, bo i na nie znajdzie się sposób.

Do propagowania  wspólnego gotowania z dziećmi zostałam zaproszona w ramach Programu Tefal  Szkoła na Widelcu.  Fundacja Szkoła na Widelcu prowadzi wiele warsztatów kulinarnych, na których dzieci i rodzice mogą się przekonać, dlaczego warto gotować razem. Odwiedzają również szkoły i przedszkola. Prowadzą tam wspaniałe zajęcia dla dzieci, w czasie których uczą jak przygotowywać zdrowe posiłki.

Badania pokazują, że dzieci, które przygotowują wspólnie z rodzicami posiłki w domu, częściej sięgają po owoce i warzywa* Mają styczność z różnymi produktami, uczą się w tym czasie tak wiele, a do tego spędzają naprawdę wartościowy czas z rodzicami.

Do tej listy powodów dlaczego warto gotować z dziećmi dodałabym jeszcze:

  • Wzbogacają swój język – poznają nowe słowa, a do tego zapamiętują je szybko, bo widzą konkret. Zdecydowanie trudniej jest zapamiętać coś, co widzą na obrazku. Używając wszystkich zmysłów mózg uczy się zdecydowanie szybciej.
  • Doskonalą motorykę małą, która jest niezbędna do późniejszej nauki pisania i innych skomplikowanych czynności.  Na przykład obierając jajko ugotowane na twardo, ćwiczą  precyzyjne ruchy palców, a krojąc banana ćwiczą obustronną koordynację, bo jednocześnie muszą trzymać przedmiot i kroić
  • Uczą się samodzielności – w przyszłości będą potrafiły samodzielnie przygotować posiłek i nie będą musiały googlować „jak ugotować makaron”
  • Gotowanie z dziećmi uczy myślenia przyczynowo-skutkowego najprościej jak tylko się da. Widać jak na dłoni przyczynę danego działania, a później skutek (coś jest za gorące, za dużo soli)
  • Uczą się kreatywności – to właśnie wtedy dzieci mogą wymyślać różne rzeczy i kombinować, co do czego pasuje, a co nie.
  • Rozwijają poczucie własnej wartości – dzieci widzą, że są ważne, a ich obecność jest bardzo potrzebna
  • Spędzają wspaniały czas z rodzicami, który zapamiętają na zawsze

A rodzice  czego się uczą? … Cierpliwości 😉

Jak widzicie jak tak wiele plusów gotowania z dziećmi, że naprawdę warto to robić. Szczególnie teraz, kiedy wieczory są długie, a pogoda nie sprzyja przebywaniu na podwórku. Powiem Wam szczerze, że my jak się nudzimy to nawet specjalnie coś wymyślamy, bo wtedy mamy zajęcie np. w sobotę zostałam sama z dwójką dzieci, na podwórku było okropnie, więc zaproponowałam, że razem zrobimy ciastka.

Wyszły pyszne, a do tego spędziliśmy niezapomniane chwile przy kuchennym stole. Przez to, że były zrobione z dobrych składników, to nawet pozwoliłam dzieciom zjeść je na kolację. Już dawno nie widziałam u córki takiego uśmiechu.

W ramach projektu Tefal Szkoła na Widelcu organizowane są różne działania

Oprócz warsztatów w szkołach i przedszkolach Fundacja Szkoła na Widelcu chce docierać również do rodziców. Miałam okazję być gościem rodzinnych warsztatów kulinarnych organizowanych z okazji Dnia Matki i Dnia Dziecka, gdzie mogłam zobaczyć jak to wygląda w praktyce. Grzegorz Łapanowski zrobił razem z dziećmi dania, które były smaczne i szybkie . Lilka mogła sama zrobić pyszny, owocowy koktajl, do którego sama przygotowała składniki.

Byłam też gościem wykładu otwartego dla rodziców, gdzie miałam okazję dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy na temat przygotowywania posiłków. W czasie spotkania dietetyk Urszula Somow opowiadała rodzicom, na temat walorów gotowania z dziećmi.

Podczas pokazu kulinarnego uczestnicy dowiedzieli się, jak zrobić pyszny i zdrowy domowy fast food oraz dlaczego wspólne przygotowywanie takich dań to świetny sposób na spędzenie czasu z dziećmi. Przekonywali, że przyrządzanie np. vege burgerów lub quesadillii daje dzieciom możliwość indywidualnego komponowania dań – wybór składników i dodatków, różne sosy to podróż po nowych smakach.

Do spróbowania były warzywne frytki z ziemniaków i kolorowych marchewek z 3 sosami, domowe quesadille z pomidorami, kukurydzą i cieciorką, pudding chia z jogurtem naturalnym i owocami, dziecinnie proste lody bananowe, vege burgery, chipsy z jarmużu oraz prażona cieciorka.

Dzieci podczas wykładu mogły spędzić czas w kąciku animacji wycinając warzywno-owocowe girlandy lub wziąć udział w warsztacie kulinarnym prowadzonym przez Katarzynę Pieczyńską – dietetyka i edukatora Fundacji Szkoła na Widelcu. Podczas zajęć kulinarnych maluchy przyrządziły krem z awokado, banana i karobu – do złudzenia przypominający krem czekoladowy, który ozdobiły świeżymi ziołami i pestkami granatu.

Same pyszności, które robi się szybko, a do tego są zdrowe

W czasie gotowania prowadzący rozmawiają z dziećmi na temat wybierania wartościowych produktów i sposobów przyrządzania. Dzieci najszybciej się wtedy uczą, bo doświadczają tego w realu. Pamiętam jak po pierwszych warsztatach z Fundacją Szkoła na widelcu Lilka wróciła tak natchniona, że do wszystkiego dodawała zielone listki bazylii lub mięty. Mówiła nam wtedy:

Na talerzu musi być kolorowo!

I to prawda:)

Działalność  Fundacji Szkoła na Widelcu wychodzi również dalej i za to tak bardzo doceniam to, co robią. 

Dlatego Fundacja Szkoła na Widelcu i marka Tefal ruszyła z programem społecznym, który ma zachęcić Polaków do wspólnego gotowania z dziećmi. Partnerski projekt edukacji żywieniowo-kulinarnej dociera m.in. do szkół i przedszkoli. Podczas zajęć dzieci same przygotowują wartościowe posiłki i uczą się o zdrowym odżywaniu.

Miałam przyjemność uczestniczyć również w warsztatach w przedszkolu w Nowej wsi pod Warszawą. Muszę przyznać, że było to niesamowite przeżycie, bo już dawno nie miałam styczności z grupą przedszkolną i pasja do mojej pracy zawodowej obudziła się na nowo. Fundacja Szkoła na Widelcu przeprowadziła świetne warsztaty ze zdrowego gotowania.

W czasie zajęć dzieci poznawały nowe owoce i warzywa, a później same zrobiły owocowy koktajl, który mogły przyozdobić ziołami i nasionami. Dzieci były zaciekawione i słuchały Pani z ogromnym przejęciem. Na warsztatach dzieci korzystały również z urządzeń marki Tefal, które są dziecinnie proste w obsłudze.

To jak? Przekonałam Was, że warto gotować z dziećmi? A może już to robicie?

* Chu YL, Farmer A, Fung C, Kuhle S, Storey KE, Veugelers PJ. (2013) Involvement in home meal preparation is associated with food preference and self-efficacy among Canadian children. Public Health Nutr. 

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Węgry z dziećmi – malownicze okolice Miszkolca

Węgry z dziećmi to znakomity pomysł na rodzinny wyjazd. Jak wiecie to już nasz 3 raz razem w tym kraju i jak zawsze wracamy nienasyceni. Godziny spędzone w ciepłej termalnej wodzie nastrajają nas bardzo pozytywnie, dlatego tak często tam jeździmy.

Dokładny opis dlaczego wybieramy Węgry na wyjazdy znajdziecie 10 powodów dla których warto odwiedzić Węgry

Relację z poprzedniej naszej wyprawy znajdziecie tu – Budapeszt z dzieckiem

W tym roku planowaliśmy wyjazd w listopadzie. Chcieliśmy pojechać na Węgry z dziećmi, nacieszyć ciepłem na nadchodzące zimne i deszczowe dni. W połowie października zaczęliśmy szukać odpowiedniego miejsca na nasz wyjazd. Znaleźliśmy IDEALNY hotel, tylko nie było w nim wolnych terminów na listopad.

Sprawdziłam pogodę i kiedy zobaczyłam, że na przyszły tydzień przewidywana temperatura na Węgrzech to 25 stopni, dosłownie w kilkanaście minut podjęliśmy decyzję, że jedziemy. Był środowy wieczór, a my już w niedzielę mieliśmy się moczyć w termalnych źródłach na zewnątrz.

Pisałam Wam już, że jestem najmniej spontaniczną osobą na świecie. Wszystko planuję z dużym zapasem, a do każdego wyjazdu zaczynam się przygotowywać na 3 tygodnie przed. Tym razem było inaczej, szybko się spakowaliśmy i byliśmy gotowi na wyjazd na Węgry z dziećmi.

Tym razem wybraliśmy malownicze okolice Miskolca, który jest bardzo blisko Polski.

Od polskiej granicy z okolic Rzeszowa to tylko 200 km.

My każdy wyjazd na Węgry wykorzystujemy żeby odwiedzić dziadków w Rzeszowie. Zazwyczaj z Warszawy ruszamy o 19 , dojeżdżamy na północ. Tam śpimy i zazwyczaj na drugi lub trzeci dzień ruszamy dalej.

W wiadomościach prywatnych prosiliście mnie żeby dokładnie opisać jak wygląda droga. Napiszę szczerze, że polska droga z Rzeszowa do Barwinka jest dość specyficzna, bo jednopasmowa i są remonty. Jest też spory ruch. Ale dalej jest tylko lepiej. Na Słowacji drogi są bardzo dobre i w porównaniu z Polską są puste. Pamiętajcie, że możecie winietę na przejazd kupić w sieci. Jeżeli jedziecie do Miskolca to nie musicie kupować węgierskiej winiety, bo nie jedziecie autostradą.

Po drodze są miejsca żeby się zatrzymać tzw. odpocivadlo. Jeżeli będziecie jechać naszym tropem to chcę Wam polecić wyjątkowe miejsce na obiad. Z resztą jedna z Was mi o nim napisała i specjalnie się tam zatrzymaliśmy w drodze powrotnej (tak bardzo żałuję, że nie jedliśmy tam też jak jechaliśmy do Miskolca).

Anyukam mondta, czyli po polsku „Mama mówiła”

KLIK

Restauracja znajduje się po drodze, w miejscowości Encs (40 km od Miskolca). Naprawdę nie pamiętam kiedy tak bardzo byłam zachwycona restauracją. Było pysznie, do tego obsługa była wyjątkowa i wszystko było wspaniałe. Z pewnością jeszcze tam kiedyś wrócimy, bo było to doskonałe doświadczenie kulinarne. Obsługa mówi bez problemu po angielsku i jest nadzwyczaj miła.

Tatar i sałatka z grillowanym kozim serem
Genialny sernik z czerwonym pieprzem

Węgry z dziećmi

Dlaczego akurat wybraliśmy Miskolc? Znaleźliśmy tam niesamowite miejsce. 

Avalon park w Miskolctapolca

Jeżeli będziecie szukać na booking.com to zobaczcie tylko zdjęcia i ofertę. A rezerwację najlepiej jest zrobić na ich stronie (jest też po ang), bo przez booking prawie zawsze nie mają wolnych pokoi.

Avalon to niesamowite miejsce! Nadal jesteśmy nim zachwyceni i z pewnością tam wrócimy. Naprawdę nigdy nie byliśmy jeszcze w hotelu, którego standard był tak wysoki, a do tego przystosowany do potrzeb rodzin. Sam Avalon park położony jest w malowniczym miejscu niedaleko Narodowego Parku Gór Bukowych, więc cały teren jest otoczony przyrodą. My akurat byliśmy jesienią, więc kolory drzew w lesie były niesamowite. Wystarczyło wyjść za bramę hotelu i już byliśmy blisko natury.

Teren hotelu jest ogromny! Pokoje dla gości są w budynku hotelu, ale również i w klimatycznych domkach, które są dwupoziomowe (jeden apartament na piętrze). My spaliśmy w domku. Kiedy tylko weszliśmy do pokoju zauważyłam ekspres do kawy:) i wiedziałam, że będzie tu nam dobrze. Nie myliłam się!

węgry z dziećmi

Hotel wyróżnia kilka rzeczy, które finalnie zadecydowały o naszym przyjeździe tutaj

Ogromny plac zabaw

Właściwie to jest park rozrywki, a nie plac zabaw. Ogromny teren z różnymi atrakcjami. Zjeżdżalnie, armatki na piłeczki, podwieszane mosty, trampoliny, zjazd na oponach i wiele i wiele więcej. RAJ DLA DZIECI! Moje dzieci bawiły się tam godzinami i chociaż dla najmłodszych (poniżej 3 lat) nie było specjalnych atrakcji to i tak było super.

Przy placu zabaw była też restauracja dla dzieci z przekąsami i z toaletą, która zrobiła na mnie świetne wrażenie (niby to taki niuans, ale zwracam na to uwagę). Każda podróż na Węgry z dziećmi zawsze pozytywnie mnie zaskakuje, tak wiele miejsc jest przystosowanych do potrzeb rodzin, że mam ochotę tam często wracać.

węgry z dziećmi
Toaleta przy placu zabaw

Basen termalny na zewnątrz

Na zewnątrz hotelu znajduje się spory basen z ciepłą wodą (36 stopni) i  jacuzzi. Można w nich się kąpać przez cały rok. Obawiałam się, że może być nam zimno, kiedy wieczorem temp. powietrza miała 15 stopni, ale było wspaniale. Dzieciom bardzo się podobało i korzystaliśmy codziennie. W środku hotelu, na dole jest też normalny basen z hydromasażami i jazcuzzi. Są też różne prysznice (np. tropikalny ) i sauny.

Sala zabaw dla dzieci

W środku hotelu jest też fajna sala zabaw dla dzieci i chociaż nie padał deszcz ani razu to przychodziliśmy tam chwilę odpocząć. Obok jest też sala do gier telewizyjnych.

Jedzenie

W cenie noclegu mieliśmy śniadanie i lunch (2 porcje). Śniadanie było w  formie szwedzkiego stołu i każdy mógł tam znaleźć coś dla siebie. Bardzo podobała mi się możliwość samodzielnego robienia soku owocowo-warzywnego.

Na stołach były różności: bardzo duży wybór warzyw i owoców, jedzenie dietetyczne (5 rodzajów mleka roślinnego), jogurty bez laktozy itd. Menu lunchowe było dość specyficzne, ale było smaczne. Na terenie hotelu są 3 restauracje i zawsze można wybrać coś dla siebie.

Tor gokartowy

Ogromny tor, który wcale nie jest dla dzieci, ale jest możliwość przejażdżki z dzieckiem. Lila jechała dwa razy z tatą i była przeszczęśliwa.

Kiedy wykorzystaliśmy dwa pierwsze dni na korzystanie z dobrodziejstw hotelowych, stwierdziliśmy, że musimy wybrać się na wycieczki.

Z tej miejscowości warto wybrać się w te 4 miejsca:

Zamek Diósgyőr

W sumie nie mieliśmy w planach odwiedzenia tego zamku, ale spóźniliśmy się na kolejkę wąskotorową do Lillafüred. Poszliśmy ze stacji na piechotę (około 15 minut na piechotę) i kiedy dotarliśmy na miejsce spędziliśmy tam naprawdę ciekawy czas. Z ruin zamku jest wspaniały widok na okolicę, a w samym zamku jest sporo rzeczy do obejrzenia.

Lillafüred

Węgierski kurort położony za Miszkolcem nad jeziorem Hamori. Kiedy tylko zobaczyłam zdjęcia stamtąd to wiedziałam, że musimy tam pojechać. Do Lillafüred wybraliśmy się kolejką wąskotorową, która odjeżdża z Miskolca (wszelkie info TUTAJ)

Była to niesamowita atrakcja, dzieci były zachwycone samą jazdą. Kolejka przejeżdża przez malowniczy Park Narodowy. A kiedy dojechaliśmy na miejsce było jeszcze lepiej. Warto odwiedzić Lillafüred, bo jest to przepiękne miejsce. Zrobiło na nas ogromne wrażenie i aż żal było wracać. Są tam też dwie jaskinie, ale sobie je darowaliśmy, bo nie mieliśmy co zrobić z wózkiem.

Węgry z dziećmi

Termy w jaskiniach w Miszkolcu

Zaledwie 3 km od hotelu Avalon są termy w jaskiniach tzw. Barlangfürdo. Świetne miejsce na relaks z dziećmi. Kilkanaście grot, w których można się kąpać robi ogromne wrażenie. Najbardziej nam się podobało miejsce, gdzie było ciemno i na chwilę na suficie ukazywały się gwiazdki i księżyc. Za bilet dzienny zapłaciliśmy 60 zł za całą naszą rodzinę. Kompleks jest też położony na zewnątrz, ale jest otwarty tylko latem.

Vadaspark Miskolc

Ostatniego dnia, całkiem spontanicznie pojechaliśmy do Zoo Miskolcu, które nie jest typowe. Znajduje się na ogromnym terenie i jest malowniczo położone. Jest to bardziej „leśny park” niż zoo. Nie ma tam żyraf, słoni itd. Są za to zwierzęta, które raczej żyją w lesie. Bardzo nam się tam podobało! Dzieci mogą karmić zwierzęta karmą, którą kupuje się przy wejściu. Niesamowite uczucie, kiedy wielbłąd je Ci z ręki.

Sklepik z pamiątkami skradł moje serce. Zawsze staram się unikać takich miejsc, bo pełno tam szajsu, który nikomu nie jest potrzebny, a tam były naprawdę ładne rzeczy związane tematycznie z Zoo i do tego bardzo tanie.

Z pewnością w okolicach Miskolca  jest  jeszcze wiele miejsc do odwiedzenia. My byliśmy dość krótko (6 dni) i mieliśmy bardzo dużo atrakcji w hotelu. Myślę, że również można pojechać do samego Miskolctapolca i tam spać, a do Avalon pojechać na plac zabaw (30 zł za cały dzień), na gokarty na obiad i mieć bazę wypadową na wycieczki. Zdaję sobie też sprawę, że byliśmy po sezonie i było pusto. W sezonie na termach na pewno jest tłum i jest drożej. Ale warto się wybrać na Węgry z dziećmi właśnie po sezonie.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Prezenty dla 5-latka – całe mnóstwo sprawdzonych pomysłów

Prezenty dla 5-latka na urodziny mogą sprawiać niemały kłopot, dlatego, że dzieci w tym wieku moją już określone zainteresowania. Jeżeli bardzo dobrze nie znamy dziecka, a wybieramy się na urodziny to warto zapytać rodziców, czym aktualnie się bawi i jakie ma marzenia.

Część linków we wpisie to linki afiliacyjne

Mam wrażenie, że i tak łatwiej jest kupić coś dla mniejszego dziecka. Prezenty dla pięciolatka są czasem problematyczne. Dlatego dziś pokażę Wam nasze ulubione zabawki/rzeczy/prezenty, które sprawdzają się u naszej pięciolatki.

*nie wszystko dostała na 5 urodziny, ale są rzeczy, którymi bawi się/ korzysta z nich często

a tu macie najnowszy wpis Prezenty na Dzień Dziecka

Tu macie też doroczny wpis – Prezenty na Święta dla dzieci

Prezenty dla 5-latka

Hulajnoga Maxi micro

Mniejszy model Mini micro, o którym pisałam Mini-micro, przejął młodszy brat, więc Maxi micro zawitała w naszym domu. Hulajnogi tej marki są tak solidne, że nasza po 3 latach użytkowania wygląda jak nowa. Chociaż dopiero przez ostatni rok była używana bardzo intensywnie.

Ja również ją bardzo lubię, bo jest ergonomiczna w użyciu (składa się i rozkłada) i mieści  pod wózek. Zabieraliśmy ją też na wakacje i wyjazdy. Sprawdzała nam się znakomicie. Sprzęty sportowe to doskonałe prezenty dla pięciolatków, bo mają ogromną potrzebę ruchu.

Większy model ma regulowaną wysokość rączki i jest aż do 50 kg. Myślę, że bardzo długo nam posłuży.

Dostępna TUTAJ

prezent dla 5 latki
Prezenty dla 5-latka

Mamy też do niej dzwonek przełożony z poprzedniego modelu

A tu łapcie rabat na zakupy do sklepu todler.pl gdzie na kod Nebule – dostajesz 5% rabatu na rowerki Woom, Puky czy na hulajnogi Micro.

Dzwonek TUTAJ

Prezenty dla 5-latka

Laleczki Lori

Mimo wielkiego entuzjazmu (na początku) lalki Barbie leżą na samym dole kosza na zabawki, ale od kiedy zawitały u nas Lori – zabawa lalkami nie ma końca.

Są to nieduże laleczki, które wyglądają jak małe dziewczynki. Mają ładne rysy twarzy i włosy – są proporcjonalne i bardzo solidnie wykonane. Lilka najbardziej lubi je przebierać i odgrywać różne scenki. Fajne jest to, że można dokupywać nowe ubrania, czy też gadżety. Wszystkie rzeczy są bardzo dobrej jakości i dopracowane  w najmniejszych szczegółach.

Pamiętam jak sama byłam w jej wieku i moją ukochaną zabawą było szycie ubranek ze skarpet dla mojej lalki (w stylu Barbie). To samo widzę, że interesuje Lilkę. Fajna, rozwijająca zabawa, a do tego jak ćwiczy małą motorykę, bo to wcale nie jest łatwe rozebrać laleczkę i ją ubrać.

Lalki Lori, ubranka, dodatki są dostępne TUTAJ

prezent dla 5 latki
Prezenty dla 5-latka
prezent dla 5 latka
Prezenty dla 5-latka

Prezenty dla 5-latka

Poczta – zestaw do zabawy

Niezwykłą radość sprawiła nam ciocia, kiedy podarowała tę grę. Pamiętam, że sama miałam taką i uwielbiałam bawić się nią z moją mamą. Rozkładałam przed nią okienko, a ona w tym czasie leżała;) Tak samo robię również z moją córką. Zestaw jest genialny – znajdziecie tam wszystko, co jest na poczcie. Druczki do złudzenia przypominają prawdziwe: są też znaczki, stempel, pocztówki, koperty i pieniądze. Świetny zestaw za niewielką cenę!

Dostępna TUTAJ

prezenty dla pięciolatka
Prezenty dla 5-latka

Domek Playmobil

Marzyła o nim od dawna, więc kupiliśmy go właśnie na urodziny. Nie ma dnia żeby się nim nie bawiła. Układa, ustawia i odgrywa różne scenki.

Jakość tych zabawek powala, a każda rzecz jest bardzo szczegółowa. Na koniec można zamknąć domek i zanieść na półkę (czyt. schować przed młodszym bratem). W tym zestawie jest aż 129 elementów, a cena wg mnie jest przystępna. Pewnie na Gwiazdkę coś jej dokupimy.

Domek najtaniej znajdziecie TUTAJ

Prezenty dla 5-latka

Kuferek z zestawem papierniczym Tinou Lovely Paper Djeco

Przepiękny zestaw artykułów papierniczych. Lilka uwielbia takie zabawy, rysuje, tworzy i najczęściej komuś sprezentuje. Całość jest przepiękna! Są tam pocztówki, koperty, notesiki, taśma ozdobna, ołówek, naklejki. Wszystkie elementy zamknięte są w uroczym pudełku, które później może służyć na inne skarby.

Dostępny TUTAJ

Prezenty dla 5-latka

Kredki Aquacolor Stabilo

Długo trzeba było czekać na to żeby kredki były w ciągłym użyciu. Pisałam Wam o tym we wpisie Nie lubię rysować.

Jednak ostatnio faza na rysowanie zaczęła się na dobre, więc były potrzebne porządne kredki. Te są genialne, dobrze napigmentowane, a kiedy pociągnie się je mokrym pędzelkiem – zmieniają się w akwarelę.

Taki duży zestaw to świetny pomysł na prezenty dla 5-latka

Dostępne TUTAJ

Gra logiczna Coggy Fat brain toys

To świetna niewielka układanka logiczna, z której trzeba ułożyć wzór z książeczki. Nie jest to wcale takie proste, ale satysfakcja po ułożeniu jest ogromna. Sama lubię podbierać dziecku takie rzeczy. Fajnie sprawdzi się w podróży, bo nie zajmuje dużo miejsca. Wyklejanki matematyczne to ciekawe i rozwijające pomysłu na prezenty dla pięciolatka.

TUTAJ

Prezenty dla 5-latka

Hiszpańskie lalki Nines

Chociaż mamy je już bardzo długo i bawi się nimi nawet 1,5 roczny Julek. Wciąż są w użyciu i nadal wyglądają jak nowe! Miałam Wam dać znać kiedy znów będą dostępne:) Pisałam o nich Czas na bobasa

Jest ich nie dużo, więc kto pierwszy ten lepszy.

Dostępne są TUTAJ

Prezenty dla 5-latka

Farbki do malowania twarzy Djeco

Moje dziecko kocha malowanie twarzy i zawsze kiedy widzi animatorkę to ustawia się szybko w kolejkę. Stwierdziłam, że spróbujemy sami malować się w domu. A już na początku roku wybieramy się karnawał, więc będą jak znalazł.

Dostępne TUTAJ

Maski Djeco

Moje dziecko uwielbia przebierać się za różne postaci. Wybiera sobie różne rzeczy i wymyśla historie. Takie maski doskonale będą grały z jej pomysłami. Można je też wykorzystać na przyjęciu dla dzieci.

Dostępne TUTAJ

Prezenty dla 5-latka

Karty do nauki liczenia Djeco

Od dłuższego czasu trwa u nas faza na liczenie. LIczymy na palcach, kamieniach, patyczkach. Te karty to doskonały pomysł, bo dzieci lubią liczyć na konkretach. Dzięki temu, że są nieduże można zabrać je  w podróż.

Dostępne TUTAJ

Ubranie

Pokazałam już tutaj różne prezenty dla pięciolatków, które są zabawkami. A chcę też zaprezentować coś innego. W tym wieku niektóre dzieci lubią też fajne ubrania. Moja córka uwielbia dostać piękną sukienkę, czy też spódniczkę. Ostatnio dostała taką piękną z Mayoral.

Głośniczek Sony

Długo szukałam jakiegoś niewielkiego sprzętu grającego dla dzieci do pokoju. Przez przypadek trafiłam na ten głośnik i jestem z niego bardzo zadowolona. Łączy się z telefonem na Bluetooth, można go podłączyć też do mp3 za pomocą kabelka. Dźwięk jest naprawdę głęboki, bez żadnych trzasków. Ładuje się szybko, a bateria trzyma długo. można go zabrać w podróż. Spełnia wszystkie nasze wymagania.

Dostępny jest w wielu kolorach TUTAJ

prezent dla 5 latka

To już wszystkie moje propozycje na prezenty dla pięciolatka. Interesujące książki, które są fajnym pomysłem na prezent, pokażę w następnym wpisie.

A tu inspiracje na konkretny wiek:

Prezent na roczek 100 inspiracji

Prezenty dla 2 latka

Prezenty dla 3-latka

Prezent dla 4 latka

Prezenty dla 5-latka

Prezenty dla 6 latka

Prezenty dla 8-latka

Prezenty na święta dla dzieci 2021

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej