Nie róbcie tego swoim dzieciom!

Wakacje na wsi, ponad 20 lat temu. Puszczone w  samopas dzieci biegają po podwórku od rana do nocy. Jest koniec lipca, zaczęły się żniwa, a trawa jest już wypalona słońcem. Gorąco robi się już o godz. 10, a można złapać oddech dopiero wieczorem.

To jest tło do mojego osobistego koszmaru. Niby sielanka, a jednak pamiętam ten dzień do dziś i na zawsze pozostanie w mojej głowie. Nic nie zapowiadało, że ta historia ze słońcem w tle będzie miała taki koniec.

Beztroska o zapachu papierówek

Wychodzimy rano na podwórko, ubrani w krótkie spodenki i bluzki na ramiączkach. Od rana wspinamy się po drzewach po małe jeszcze papierówki. Później wpadamy na pomysł żeby iść nad staw i tam kontynuować nasze szalone zabawy. Bierzemy koce, zerwane wcześniej małe zielone jabłuszka. Po drodze zatrzymujemy się jeszcze po czarne porzeczki.

Nie mamy żadnych koszyczków, więc podwijamy bluzki i tam je układamy. Docieramy nad staw. Rozkładamy koce, szybko zjadamy zebrane owoce. Moje rodzeństwo bawi się w wodzie, a ja leżę na kocu. Na samym środku pola, nie osłania mnie żadne drzewo, ani nie pada żaden cień. Jestem tylko ja i słońce. W tym momencie zasypiam.

Senny koszmar

Budzę się po 2, może 3 godzinach. Rodzeństwo bawi się dalej, a ja spragniona mówię, że idę do domu, bo strasznie chce mi się pić, a nic ze sobą nie wzięliśmy. Kiedy wchodzę do domu jest mi słabo i mam mroczki przed oczami.

Wypijam 3 kubki zimnej wody, wyciągniętej prosto ze studni. Jem zupę i czuję, że znów chce mi się spać. Wchodzę pod koc i czuję, że jest mi raz zimno, raz gorąco. Mam dreszcze. Wstaję i idę do babci. Mówię jej, że źle się czuję, a ona czule dotyka mojego czoła. Jest rozpalone. Moja skóra (tylko z przodu ciała) robi się czerwona.

To udar słoneczny

Kilka godzin później zaczynam wymiotować. Nie mam siły podnieść ani ręki ani nogi. Leżę i czekam aż przyjedzie mama. Kiedy już w końcu jest, po jej minie widzę, że nie jest dobrze. Zabiera mnie do lekarza. Tam szybko diagnozują udar słoneczny i poparzenia na brzuchu drugiego stopnia. Kilka dni leżę w łóżku i nie jestem w stanie wstać.

Piję tylko herbatę, bo wszystko inne odrzuca mój odwodniony organizm. Skóra na brzuchu bardzo boli. Musimy robić zimne okłady kilka razy dziennie. Po 2 dniach robią mi się nieprzyjemne pęcherze, a później  schodzi skóra.

20160605-DSC_7694

Od tamtej pory słońce to mój wróg.

Nie wygram z nim, ale umiem się chronić przed jego szkodliwą mocą.

Każdy sezon zaczynam od kupienia porządnego kremu z filtrem i używam go intensywnie. Kiedy jestem cały dzień na słońcu pokrywam kremem wszystkie odsłonięte części ciała. Nie chce żeby sytuacja jeszcze kiedyś się powtórzyła.

Od małego uczę również moje dzieci, że słońce nie jest naszym przyjacielem i trzeba przed nim się chronić.

20160605-DSC_7632
20160605-DSC_7627

Podstawą są z kremy z filtrem oraz nakrycie głowy. Mam również kilka zasad, do których już przyzwyczaiłam naszą rodzinę:

  • szukamy cienia – kiedy tylko przybywamy na plażę, szukamy miejsca najbardziej zacienionego. Zazwyczaj jest z tym problem, więc mamy ze sobą parasol. W tym roku kupimy również namiot plażowy, aby najmłodszy członek rodziny był chroniony przed promieniami z każdej strony.
  • 12-16 – to godziny kiedy słońce grzeje najmocniej. Wtedy unikamy ekspozycji.
  • 20-30 minut przed – smarowanie kremem z filtrem powinny być aplikowane przed wyjściem na słońce aby produkt mógł stworzyć barierę ochronną. Powtarzanie aplikacji po 2-3 godz. oraz po kąpieli.
  • odpowiednia odzież – w tym roku pierwszy raz testujemy strój kąpielowy z ochroną UV 50+
  • lekkie nakrycie głowy, najlepiej z rondem żeby chronić skórę na karku oraz twarz
  • okulary przeciwsłoneczne z filtrem UV
  • woda – nawilżanie od wewnątrz jest bardzo ważne podczas upału. Podsuwam ją nawet wtedy kiedy dziecko o nią nie prosi. A niemowlakowi karmionym piersią częściej proponuje przystawienie
  • nawilżenie skóry na koniec dnia – wieczorem po kąpieli zawsze używam preparatu nawilżającego, aby nawodnić naskórek

W tym roku w walce ze szkodliwym działaniem słońca pomaga nam Mustela, która doskonale chroni skórę dzieci i dorosłych. Oprócz działania ochronnego ma  również właściwości wzmacniające barierę ochronną skóry i chroni zasoby komórkowe przed uszkodzeniami, spowodowanymi przez UV. Kremy przeciwsłoneczne wzbogacono również o odżywczy olejek z awokado.

20160605-DSC_7631

Spray przeciwsłoneczny SPF 50+ <—klik

Dzięki temu sucha skóra ze skłonnością do atopii mojej córki jest naprawdę dobrze nawilżona, a do tego jest chroniona przed szkodliwym działaniem słońca.

Nasz opinia: Mleczko bardzo łatwo się aplikuje. Wielokierunkowy spray ułatwia aplikację i nie musimy się przy tym gimnastykować. Bardzo dobrze się rozsmarowuje, nie ma efektu białej maski oraz nie zostawia śladów na ubraniach.  Skóra po aplikacji się nie klei.

Spray po opalaniu<—klik

Spray po opalaniu błyskawicznie nawilża, łagodzi i odświeża skórę. Pozostawia delikatny zapach. Zawiera składniki nawilżające: olejek jojoba i masło Cupuacu oraz Avocado Perseose – opatentowany składnik aktywny, który wzmacnia barierę ochronną skóry.

Nasza opinia: osobiście jest to mój ulubiony kosmetyk na lato. Bardzo dobrze nawilża i nie klei się. Kiedy pakujemy się na wyjazd z dziećmi stawiam na rzeczy wielofunkcyjne żeby mieć jak najmniej bagażu. W tym roku zamiast balsamu do ciała używam tego sprayu.

20160605-DSC_7688

Bransoletka z czujnikiem UV

W tym roku Mustela do zestawów „Plażowa ochrona” dołącza świetny gadżet- bransoletkę z czujnikiem UV. (możecie tutaj  sprawdzić gdzie są dostępne). Po wewnętrznej stronie możemy wpisać imię i nazwisko dziecka oraz nr telefonu, a od strony wewnętrznej mamy tarczę, która informuje nas czy już czas ograniczyć ekspozycję na słońce.

20160605-DSC_7600
20160605-DSC_7609

Na plaży czas szybko płynie, nie kontrolujemy jak długo już jesteśmy wystawieni na szkodliwe promieniowanie. Wiadomo, że dzieci uwielbiają spędzać czas nad wodą i często protestują kiedy je prosimy żeby schowały się w cień. Ta opaska ułatwi nam wyjaśnienie dziecku, że już czas uciekać przed słońcem. Wystarczy pokazać, że buźka na bransoletce zrobiła się smutna. Genialny gadżet!

20160605-DSC_7669

Więcej o ochronie przeciwsłonecznej  i groźnych oparzeniach możecie przeczytać TUTAJ

Jutro rano zajrzyjcie koniecznie na mój fanpage na FB TUTAJ – będę miała dla Was niespodzianki.

20160605-DSC_7698

Wpis powstał w ramach współpracy z marką Mustela

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

10 zabawek, które każdy ma w domu, a nawet o tym nie wie

Spinacze, koc i mamy domek. Parasol plus miska i powstaje żaglówka. Latarka i nasze dłonie – bawimy się w teatr.

W dzisiejszym poście chcę Wam pokazać, że najlepsza zabawa jest bez zabawek. A my mamy w domu mnóstwo przedmiotów, które zapewnią Waszym dzieciom zajęcia na długie godziny.

Te zabawy są bardzo rozwijające, bo w każdej z nich trzeba użyć wyobraźni, a każdy przedmiot może być czymkolwiek.

1. Koc

Najlepiej stary. Takiego nie szkoda ciągać po podwórku i zaczepiać o gałęzie. Może być domem, statkiem lub hamakiem do bujania przez obojga rodziców.

2. Latarka

Do zabawy w teatr cieni lub czytania książek pod kołdrą. Po naciągnięciu kolorowych tkanin może służyć jako wyświetlacz kolorów.

3. Klamerki do bielizny

Genialna zabawka za parę złotych, a do tego ćwiczy chwyt i mięśnie dłoni. Polecam wszystkim dzieciom, które nieprawidłowo trzymają narzędzie pisarskie. A jak się z nimi bawić? Wystarczy się chwilę zastanowić.

Można przyczepiać nimi koce, apaszki i inne składowe namiotów, domków i innych twierdzy. Można ćwiczyć schemat ciała i przekraczanie linii środka poprzez zabawę: prawą ręką przyczep spinacz do lewej skarpety albo lewą ręką przypnij do prawego rękawa.

4. Lejek

Najlepiej silikonowy. Nie znam lepszej zabawki do zabawy w wannie. Po wciśnięciu wystającej części powstaje wodny wulkan na górze z pianką. Może służyć do przelewania wody, ale kto by chciał w taki prosty sposób nim się bawić?

A w suchych warunkach może służyć do przesypywania produktów sypkich takich jak kasze, drobne makarony, mąka.

5. Butelki

Z różnych tworzyw. Do mieszania i podglądania jak opada brokat z kaszą lub jak oliwa oddziela się od wody. Ile pomysłów tyle różnych zabaw. Plastikowe świetnie sprawdzają się do zabawy w wannie.

6. Dziadek do orzechów.

Do rozgniatania różnych rzeczy np. kulek z folii aluminiowej lub zgniatania wacików. Obracając ruchomą część dzieci mogą ćwiczyć małe dłonie

7. Parasol.

Oczywiście w domu. Jest najszybszym sposobem na zbudowanie domku. Może być również bazą lub zjeżdżalnią dla małych ludzików.

8. Miska, wiadro, duży koszyk.

Hulaj dusza! Daj taki przedmiot dziecku, a zobaczysz na ile sposobów może go użyć. Będziesz zdziwiony, że to łódka, skrzynia skarbów, domek…

9. Gumki recepturki.

Każda ilość. Mogą służyć do nakładania na butelki, a również do naciągania i strzelania. Możliwości jest wiele.

10. Wałek do ciasta.

Wiesz, że jest świetnym masażerem i dostarcza bodźców do receptorów czucia głębokiego? A jak owiniesz go folią bąbelkową i dasz dziecku farby oraz brystol to stworzy niesamowite dzieło?

Mogą Ci się spodobać również inne moje posty o podobnej tematyce:

10 zabaw bez zabawek

Oraz zabawki z recyclingu:

10 zabaw ze śmieci

Chcesz być na bieżąco z wszystkimi wpisami? Zapisz się do newslettera:

[wysija_form id=”1″]

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Szczoteczka soniczna dla dzieci wspiera samodzielność (WYNIKI KONKURSU)

Twoje dziecko nie przepada za myciem zębów? A może zależy Ci na tym żeby dziecko samo myło zęby, ale obawiasz się, że nie będzie robiło tego dokładnie? Znalazłam odpowiedzi na te dwa pytania, które i nas nurtowały. Szczoteczka soniczna dla dzieci Philips Sonicare For Kids rozwiązała u nas te problemy.

Wpis powstał w ramach współpracy z marką Philips

Profilaktyka i zdrowe nawyki

Higiena jamy ustnej u dzieci to bardzo ważny temat. Nawyki, których ich nauczymy zostaną im do końca życia. Będą miały wpływ na zdrowie oraz codzienną pielęgnację. Dlatego tak ważna jest edukacja i profilaktyka w tym temacie.

Kiedy Lilce wyrosły pierwsze zęby zabraliśmy się za odpowiednią higienę, te czynności kontynuujemy już ponad 3 lata. Na rodzicielskiej drodze pojawiły się różne sytuacje. Były dni kiedy Lilka sama wyrywała nam szczotkę z ręki i wyssała tylko pastę, pojawiały się również ostre sprzeciwy przeciwko jakiejkolwiek ingerencji w obrębie jamy ustnej.

Była to sytuacja dla nas trudna, bo mycie zębów traktujemy jako dobro wyższe i nie odpuszczamy w tym temacie, ale nie robimy niczego na siłę. Tłumaczyliśmy, przekonywaliśmy, śpiewaliśmy „Szczotka, pasta, kubek,  ciepła woda…” Czasami pomagało, a czasami nie. Jak to z dziećmi – złotego środka nie ma.

Około 2 roku życia córka wyraźnie zasygnalizowała, że będzie myła zęby SAMA, bo jest już dorosła;). Nie ukrywam, że kamień spadł nam z serca. Ta ulga trwała do pierwszego mycia. Pewnie wiecie jak 2-latek sam myje zęby? Hmm dwie jedynki na górze wyszorowane w 30%, a pasta ląduje na piżamie lub jest zjedzona, a ona zadowolona krzyczy „Mama, jussss”.

Samodzielne mycie zębów

„Pomóż mi to zrobić samemu” – to moje motto od samego początku wychowywania córki. W wielu kwestiach mocno odpuszczam tylko dlatego, żeby córka miała poczucie sprawczości i jej poczucie własnej wartości rosło w siłę. Jestem w stanie zaakceptować różne kwestie, ale nie te związane ze zdrowiem. Jest ono dobrem wyższym. Tak je tratujemy i na wszelkie sposoby próbujemy osiągnąć cel.

Tak też było z myciem zębów. Po skończonym szorowaniu tych dwóch górnych jedynek zawsze po niej poprawialiśmy. Wiedzieliśmy, że to nie jest do końca przyjemne, ale uznaliśmy, że nie możemy odpuścić w tym temacie.

Kiedy skończyła 3 lata, uznaliśmy, że to dobry moment na szczoteczkę elektryczną i dokupiliśmy końcówkę dla dzieci do naszych modeli. Ta metoda bardzo spodobała się Lilce. Myła o wiele chętniej, bo miała dodatkową motywację, bo na zegarku po 2 minutach szczotkowania malował się uśmiech. Jednak nie byłam pewna czy wibracje  w  szczoteczce dla dorosłych nie są za mocne.

szczoteczka soniczna dla dzieci

Szczoteczka soniczna dla dzieci Philips Sonicare For Kids

20160426-DSC_6698

W końcu uznaliśmy, że to dobry czas aby miała swoją  i tak od jakiegoś czasu używamy szczoteczki sonicznej dla dzieci Philips Sonicare For Kids. Co ją wyróżnia? Innowacyjna technologia soniczna to aż 500 ruchów szczotkujących na sekundę. Dzięki temu ta szczoteczka jest skuteczniejsza aż 75% od szczoteczek manualnych.

Ten model  w połączeniu z aplikacją dedykowaną do tej szczoteczki zamienić obowiązek w zabawę.

Szczoteczka soniczna dla dzieci  ma dwa programy pracy: delikatny dla młodszych dzieci, już od 3 lat i regularny dla starszych – od 7 lat.  Wbudowany zegar KidTimer wskazuje prawidłowy 2-minutowy czas mycia zalecany przez stomatologów i sygnalizuje krótką melodyjką KidPacer zmianie miejsca do szczotkowania.

Do zestawu dołączona jest ładowarka, końcówka dla starszych dzieci oraz naklejki na przedni panel, którą dzieci mogą ozdobić swoją szczotkę.

Szczoteczka soniczna dla dzieci

20160503-DSC_6795
szczoteczka soniczna dla dzieci

A teraz najlepsze.

Możemy zainstalować bardzo fajną, bezpłatną aplikację, która za pomocą Bluetooth łączy się ze szczoteczką. Poznajemy puszystego Sparklego, który razem z nami myje zęby. Dzięki odpowiedniemu czasowi szczotkowania aplikacja odblokowuje różne akcesoria dla naszego podopiecznego (mogą to być nowe kolory futerka, akcesoria zmieniające wygląd oraz przekąski). Kiedy dostaje coś słodkiego informuje nas, że po zjedzeniu trzeba umyć zęby.

Bardzo mi się podoba, że aplikacja ma tak dużo walorów edukacyjnych, które w prosty sposób tłumaczą dzieciom jak dbać o zęby. Dzięki aplikacji rodzice mogą również śledzić postępy jakie poczyniło dziecko i kształtować dobre nawyki.

Cieszy mnie też, że w aplikacji nie ma bezpośrednich nagród dla dzieci, ani zwrotów typu: „Brawo”, „Super”. Sparkly mówi, że to była dobra robota, bo jego zęby teraz błyszczą. Albo mówi, że jest dumny, bo jego zęby na linii dziąseł są teraz czyste. Wielki plus za to!

Aplikacja dodatkowo przysyła powiadomienia, że nadchodzi czas na szczotkowanie. W ogóle nawet nie muszę Lilce o tym przypominać tylko wystarczy powiedzieć, że Sparkly wysłał sms-a. Takie proste, a tak ułatwia poranną i wieczorną toaletę.

Podejście do szczotkowania zmieniło się o 180 stopni.

szczoteczka soniczna dla dzieci
20160426-DSC_6671-side

Szczoteczka soniczna pomaga dzieciom z zaburzeniami SI

Chciałam Wam jeszcze napisać, że pod względem sensorycznym taka szczotką jest świetnym narzędziem. Często dzieciom z nadwrażliwością dotykową w obrębie jamy ustnej zaleca się szczoteczki elektryczne, gdyż za pomocą ruchów szczotkujących naturalnie odwrażliwiamy buzię.

A szczoteczka soniczna dla dzieci Philips Sonicare For Kids jest bardzo cicha, więc nawet dzieci z nadwrażliwością słuchową mogą jej używać i nie będzie powodowała dyskomfortu podczas użytkowania.

20160426-DSC_6676

Szczoteczka soniczna  jest przeznaczona dla dzieci od 3 do 10 roku życia. Jeżeli Wasze dzieci mają mnóstwo zabawek i lubicie praktyczne prezenty myślę, że to fajny pomysł na prezent na Dzień Dziecka

Więcej o szczoteczce sonicznej dla dzieci Philips Sonicare for Kids możecie przeczytać tutaj

Niespodzianka

Mam dla Was konkurs, w którym do wygrania szczoteczka soniczna Philips Sonicare For Kids oraz  wyjątkowa maskotka Sparkly – niedostępna  w regularnej sprzedaży.

20160516-DSC_6961

Zadanie konkursowe:

  • Kliknij „Lubię to” pod postem na moim Facebooku, możesz również go udostępnić https://www.facebook.com/nebuleblog/
  • napisz w komentarzu na blogu (pod tym postem) jak zachęcasz swoje dziecko do mycia zębów

Konkurs będzie trwał do 17.06 do północy. Wśród zgłoszeń wybiorę najciekawszą i nagrodzę ją szczoteczką soniczną Philips Sonicare

Wyniki konkursu:

Szczoteczkę do zębów Philips Sonicare i maskotkę Sparkly wygrywa Karolina Kowal. Gratuluję!

Wyślij swoje dane teleadresowe na kontakt@nebule.pl

Dziękujemy za liczny udział

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Pierwszy piknik (WYNIKI ROZDANIA)

Przekwitły mi dziś piwonie. Bez już dawno zrobił się brązowy. Matury  się skończyły. A w parku nie spotkam ani jednego mlecza. Majowy czas przeleciał niepostrzeżenie, a ja ledwo to zauważyłam. Skupiona na innych sprawach nie skorzystałam z tej cudownej aury na zewnątrz. Na szczęście mamy w domu małego przypominacza, który ponad tydzień temu wstał i powiedział: „Mamo, tato jedźmy na piknik!”

Najpierw uznałam, że to fatalny pomysł. Z noworodkiem? Próbowaliśmy przekonać córkę, że to nie jest najlepszy pomysł. Jednak po chwili ugryzłam się w język.

Sama kiedyś głosiłam teorię, że dziecko, które przychodzi na świat ma się dostosować do naszego stylu życia. Jest jak ostatni lokator wprowadzający się do piątki w akademiku i chcąc nie chcąc musi wszystkie zasady panujące w tej wspólnocie zaakceptować. Lubimy spać przy otwartym oknie, niech to okno będzie otwarte. Słuchamy głośno radia, a niech gra w tle.

Nie ma potrzeby zmieniać dotychczasowych nawyków. To dziecko ma się dostosować. Zmieniając diametralnie nasze życie po urodzeniu dziecka nie będziemy szczęśliwi. Mało tego, uznamy, że to przez dziecko jesteśmy ograniczeni. A tak naprawdę te bariery rodzą się tylko w naszej głowie albo są odgórnie narzucane przez społeczeństwo. Inni tak robią – to my też. A gdzie jest nasze życie i nasze potrzeby? Przypominamy sobie o nich za późno.

Dlatego wtedy spakowaliśmy cały mandżur i wybraliśmy się na ten piknik.

Pierwszy piknik

Już zapomnieliśmy ile to rzeczy trzeba zabrać ze sobą mając małe dziecko. A i starsze ma również swoje potrzeby: rowerek, kask, zabawki, przekąski. Aż rąk nam zabrakło i obwieszeni jak woły dotarliśmy na piknik.

Ileż było szczęścia w jej oczach! Jadła te chrupki i jabłka na kocu jakby to był największy przysmak świata. Zbierała kwiatki, hasając po łące. Dlaczego miałam jej tego odmówić? Zaczął nawet padać deszcz, a ona od razu miała pomysł żeby skryć się pod drzewem. Ten piknik wspominała przez następne dni, a my wiedzieliśmy, że dobrze zrobiliśmy.

Fakt, byłoby mi łatwiej siedzieć na ławce pod blokiem.

To nic, że młodszy ten czas był cały czas na rękach. To nic, że odezwało się zwyrodnienie kręgosłupa. To nic, że karmiłam stojąc oparta o drzewo chroniąc go otulaczem przed kroplami deszczu. To nic, że ludzie ze zdziwieniem na nas patrzyli jak ustawiliśmy się, w wielkiej kolejce po gofry. „Taki mały?” – mówili.

My ten piknik zapamiętamy na zawsze i chociaż wymęczeni ledwo ciągnęliśmy noga za nogą – było warto. A ona nie dostrzegła wielkiej zmiany przez to, że mamy w domu noworodka.

Przeczytajcie post do końca, bo czeka tam na Was niespodzianka.

20160521-DSC_7077-2
20160521-DSC_7113-2
20160521-DSC_7146-2
20160521-DSC_7151-2
20160521-DSC_7172-2
20160521-DSC_7178-2
20160521-DSC_7193-2
20160521-DSC_7154-2
20160521-DSC_7254-2

A ja mam dla Was niespodziankę. Do zgarnięcia 3 świetne koce piknikowe Skip hop

Co trzeba zrobić żeby wziąć udział:

  • Kliknąć „Lubię to” na profilach Skip hop i Nebule
  • Ze strony Skip hop wybrać koc piknikowy, który chcielibyście wygrać i napisać jego nazwę w komentarzu pod tym postem

Bawimy się do 13.06 do północy. A my opublikujemy wyniki w tym poście 14.06.

Dziękujemy za tak liczny udział

koce wylosowali:

maddie

śpiąca królewna

Ann85

Wyślijcie mi swoje dane teleadresowe na nebule.pl@gmail.com

Gratulujemy:)

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Restaurant Week Kids – Stalowa 52

Mogę już Wam oficjalnie potwierdzić, że Nebule zostało ambasadorem bardzo ciekawego wydarzenia dla dzieci – Restaurant Week Kids. W trakcie trwania festiwalu uczestnicy będą mogli spróbować wielu pysznych dań w restauracjach przystosowanych do najbardziej wymagających, małych klientów. To pierwsza edycja skierowana właśnie do najmłodszych, dlatego nie może Was zabraknąć!

Restaurant Week Kids

Jest to trzydaniowe doświadczenie restauracyjne dla całej rodziny stworzone na pohybel wszystkim restauracjom, które serwują dzieciom tylko frytki i nugetsy z kurczaka.

Jak wiecie, lubimy odwiedzać różne miejsca przystosowane do potrzeb najmłodszych na stołecznej mapie.  Powoli moglibyśmy stworzyć mapę polecanych przez nas miejsc.

Na pewno na jej legendzie znalazłaby się restauracja Stalowa 52, którą odwiedziłyśmy wczoraj żeby przetestować specjalnie dla Was menu festiwalu Restaurant Kids Week. Jeszcze nas tam nie było!

Wybierając miejsce na obiad sugerujemy się zazwyczaj różnymi przesłankami.

Najczęściej sprawdzamy, czy jest tam dostępny kącik dla dzieci oraz czy przestrzeń jest wystarczająca aby 3- latka mogła bez ograniczeń spędzić wartościowy czas.

Najczęściej nie korzystamy z menu dziecięcego właśnie ze względu na monotonię i powtarzalność potraw (pomidorowa, frytki, makaron z sosem).

A dla nas wyjście do restauracji jest przygodą i ma spełniać pewne zadania. Jako rodzice, chcielibyśmy żeby nasze dzieci próbowały nowych smaków oraz miały możliwość doświadczania różnych struktur i kolorów.

Czy Stalowa 52 to miejsce idealne dla dzieci?

Tak, jesteśmy tego pewne pod każdym względem. Próbowałyśmy wczoraj razem z Lilką menu, które będzie dostępne na Restaurant Week Kids  od 1 do 8 czerwca i jesteśmy zachwycone.

Restaurant Week Kids

W ramach festiwalu będą tam dostępne 2 Menu:

Przystawka
Rosół z perliczki z domowymi kluseczkami
Danie główne
Kotleciki cielęce z młodymi ziemniakami i marchewką baby
Deser
Czekoladowa panna cota

oraz

Przystawka
Biała zupa krem z domowymi ptysiami
Danie główne
Makaron z wołowiną w sosie limonkowym z groszkiem cukrowym, cukinią i marchwią
Deser
Czekoladowa panna cotta

20160530-DSC_7419
20160530-DSC_7423
20160530-DSC_7427
20160530-DSC_7522
20160530-DSC_7432
Restaurant Week Kids

Wszystko było absolutnie przepyszne – podane w taki sposób, że chciałoby się jeść oczami. Lilce oczywiście najbardziej smakował deser, a zarzekała się, że nie lubi czekolady.

Rosół z perliczki i kluseczkami wg Lilki był znakomity, a takie miano ma tylko wersja jej babci. Kotleciki cielęce były kruche i rozpływały się w ustach. A marcheweczki podane z ogonkami zrobiły na nas ogromne wrażenie. Porcja była naprawdę spora – nawet dorosły by się najadł.

Jeszcze kilka słów o samym lokalu, którego zostanę fanką na długo. Spora przestrzeń w loftowym designie oraz otoczenie restauracji sprawia, że ma się wrażenie siedzenia na zewnątrz.

Restauracja z jednej strony jest ogroczony sporym kącikiem zabaw, a drugiej zieloną trawą otoczoną industrialną cegłą. Są tam leżaki i krowa, na którą moje dziecko próbowało się wdrapać.

20160530-DSC_7458
20160530-DSC_7513
20160530-DSC_7490
20160530-DSC_7541
20160530-DSC_7496
20160530-DSC_7499
20160530-DSC_7521

Feeria smaków i zapachów z pewnością jeszcze nieraz nas zwabi na Stalową 52 żebyśmy mogli spróbować całego menu.

A Was już dziś zapraszam do odwiedzenia strony Restaurant Week Kids  i wybrania restauracji na trzydaniowe doświadczenie restauracyjne. Przystawka, danie główne i deser dla dzieci będą kosztowały 19 zł, a dla dorosłych 39 zł. W tym wydarzeniu bierze udział aż 31 warszawskich restauracji, na pewno znajdziecie coś dla siebie. A może nawet w którejś się spotkamy?

20160530-DSC_7553

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Spełnić dziecięce marzenia

Z wiadomych względów w tym roku nie miałam za dużo czasu żeby przygotować Wam post z inspiracjami. Na szczęście zapisywałam sobie w moim folderze na Biurku, prezenty, które wpadły mi w oko. Lila i tak miała bardzo sprecyzowane marzenia i postanowiliśmy je spełnić. 

Od dawna marzyła o tym żeby zapisać ją na balet. Na szczęście znalazłam bardzo blisko nas zajęcia z elementami tego tańca. Są prowadzone raczej w formie zabawy  i to nam odpowiada. Dziewczynki  pląsają w rytm  (lub poza nim) muzyki w swoich różowych spódniczkach. Pewnie bardziej chodzi im o całą oprawę i wyobrażenia z filmów czy książek – niż o samą chęć bycia baletnicą. Lilka marzyła o prawdziwych baletkach i stroju, więc na Dzień Dziecka postanowiliśmy to życzenie spełnić.

Wybrałam francuskie Repetto, ze względu na wygląd i jakość. Jak już wyrośnie z tego zestawu to schowam go do jej pudełka z pamiątkami z dzieciństwa.

20160524-DSC_7373

Jak już pewnie zauważyliście mniej u nas zabawek edukacyjnych, a więcej „różu” i typowo dziewczęcych zabawek.

Taki mamy etap i nie staram się go hamować czy powstrzymywać.

Oczywiście wciąż trwa u nas faza na litery oraz język angielski (może niedługo na ten temat napiszę). Podobają jej się wszystkie rzeczy różowe, brokatowe i mocno związane z  jej płcią. Przestała nawet bawić się kolejką. Zaczynam wątpić w gender;)

Więc do prezentu na Dzień Dziecka dołożyliśmy jeszcze taki zestaw: Janod. Jego nazwa i ilość różu zwala mnie z nóg, ale to JEJ ma się podobać. A ja się cieszę, że udało mi się znaleźć taką zabawkę w drewnie, a nie szajsowatym plastiku.

20160524-DSC_7326
20160524-DSC_7320

No i nie byłabym sobą gdybym nie dorzuciła jakiejś zabawki edukacyjnej.

Jest to Tablet sensoryczny, który wypatrzyłam już dawno, ale postanowiłam go pokazać dopiero teraz.

Jest to dwustronna tablica, na której z jednej strony jest rzep, a na drugiej tablica suchościeralna.

Lepsza zabawa jest oczywiście po czarnej stronie;) Do plastikowego „długopisu” wkłada się sznurek (sznurówkę) i przeciąga się po powierzchni. Sznurek zostaje na rzepie i w ten sposób powstają kolorowe wzory.

Niby takie proste, ale robi ogromne wrażenie. Na koniec można przeciągnąć  palcem po powstałym rysunku- fajne wrażenie sensoryczne i pomocne przy nauce pisania liter.

20160524-DSC_7382
20160524-DSC_7386
20160524-DSC_7384
20160525-DSC_7402

a tu możecie zobaczyć jak to działa

Znalazłam jeszcze dwie fajne rzeczy z tej firmy przeznaczone dla innych grup wiekowych:

Zestaw konstrukcyjny dla dzieci 2+

pol_pl_Zestaw-konstrukcyjny-Georello-Junior-Quercetti-10299_1

Magnetyczna mozaika dla dzieci 5/6+

pol_pl_Tablica-magnetyczna-Mozaika-Quercetti-10300_1

Te 3 zabawki wydają się być idealne na wyjazdy, a wakacje tuż tuż:)

A dla naszego najmłodszego członka rodziny, który potrafi patrzeć tylko na czarno-białe wzory na mojej bluzce lub czapce wybraliśmy praktyczne prezenty, z których przynajmniej skorzysta.

Muślinowe body Lodger – idealne na upały

20160525-DSC_7409

Otulacz – kocyk muślinowy, który miała też Lilka i używa do dziś

20160525-DSC_7415

oraz  cieniutki otulacz zapinany na rzepy, bo synek lubi być mocno otulony

20160525-DSC_7417

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Dziecięce piosenki z imieniem Twojego dziecka

Wyobraź sobie zdziwienie i radość Twojego dziecka kiedy włączasz „play”, a wokalistka śpiewa piosenki dla dzieci, w których bohaterem jest Twoja pociecha. Muzyka jest przyjemna dla ucha, a  do tego tekst jest ciekawy i edukacyjny. 

Spersonalizowane dziecięce piosenki Dubi poleciła mi moja czytelniczka. Szybko zamówiłam dwie płyty żeby móc je Wam zaprezentować przed Dniem Dziecka, bo uważam, że to świetny pomysł na prezent dla dzieci od ok 1 roku do 6 lat.

Naprawdę na rynku jest niewiele ciekawych płyt z piosenkami dla dzieci. Jestem audiofilem i zwracam uwagę na to  czego słucha moje dziecko. Zdarzyło mi się wyrzucić płytę do kosza po tym jak usłyszałam pierwsze dźwięki lub wymowę wokalistki. Więc kiedy usłyszałam o Dubi z ogromną ciekawością weszłam na ich stronę i odsłuchałam każdą piosenkę.

I było wow!

Dziecięce piosenki, które bawią i uczą

Nie dość, że w każdej piosence wokaliści zwracają się personalnie do dziecka to muzyka jest przyjemna dla ucha. Muszę dodać, że  każda piosenka ma walory edukacyjne i uczy dzieci lub utrwala nabyte umiejętności.

I tak np. w piosence o kolorach (Lilki ulubiona) zadaniem dziecka jest szukanie rzeczy w określonych kolorach, a w piosence „Podnieś ręce” utrwalamy schemat ciała. Ostatnia piosenka jest naprawdę piękną kołysanką, przy której zdarzyło się nawet Lilce zasnąć. Płyta świetnie nadaje się do auta, bo umila każdą podróż.

piosenki dla dzieci
piosenki dla dzieci

Jestem oczarowana  pomysłem, bo kto by nie chciał żeby o nim śpiewać piosenki. Wykonanie jest naprawdę świetne i nie mam żadnych uwag, a wiecie, że potrafię czepiać się szczegółów.

Spersonalizowane piosenki dla dzieci  Dubi zachwycą Was i Wasze dzieci- gwarantuję to Wam!

Jak tylko przesłuchałyśmy całą płytę od razu napisałam do Dubi z gratulacjami tak świetnego projektu. Mam nadzieję, że niedługo ukażą się kolejne płyty z piosenkami dla dzieci.

Możecie zamówić różne wersje: samo CD, samo mp3 lub obie wersje. My mamy obie, bo odtwarzacz CD jest tylko w moim  aucie.

piosenki dla dzieci

Realizacja zamówienia przebiega bardzo szybko i sprawnie.

Po chwili miałam już płyty mp3 na dysku, a płyta CD przyszła na drugi dzień.

Update: w tzw. międzyczasie powstała 2 płyta! Do tego muszę się przyznać i ja odrobinę maczałam w tym palce… a szczegóły co fantastycznego znalazało się w kontynuacji Piosenki dla dzieci

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Kwiaty na Dzień Matki – inspiracje prezentowe

Za chwilę wyjątkowe święto – Dzień Matki. Kto jak kto, ale chyba wszystkie mamy kochają kwiaty. Zarówno te młode jak i w kwiecie wieku. 

W dzisiejszym poście przygotowałam dla Was moje prezentowe zestawienie z okazji Dnia Matki. A motywem przewodnim są oczywiście kwiaty w różnej postaci.

Kwiaty na Dzień Matki

Wyjątkowa książka O KWIATACH Łukasz Marcinkowski, Radosław Berent / Kwiaty&Miut

Przepięknie wydana książka z cudownymi zdjęciami i inspiracjami. Zawiera również opisy kwiatów oraz instrukcje układania bukietów i sposoby na pielęgnację.

Każda mama będzie zadowolona kiedy takie Kwiaty staną na jej półce i nigdy nie zwiędną.

20160406-DSC_6212
Dzień Matki
Dzień Matki
Dzień Matki
Dzień Matki

Nowe serum od Resibo

Testuję je od 10 dni i jestem zachwycona. Na moją mocno zmęczoną, niewyspaną twarz działa i to w widoczny sposób. Nie zapycha porów, a pozostawia skórę bardzo dobrze nawilżoną na długie godziny. Buteleczka wystarczy na długi czas, bo zaledwie 3 krople rozsmarowują się po skórze twarzy.

Do tego pięknie opakowane o delikatnym zapachu.

Dostępne od niedawna tutaj

Dzień Matki

A tu inne kwiatowe inspiracje na Dzień Matki

Processed with MOLDIV

Bluza w mniszka lekarskiego PTNS/Przepisownik Rzeczownik/Kubki Kalva/ Torba boho.lu

Dzień Matki
  1. Dzbanek na herbatę do podanie przepysznej herbaty
  2. 6. 7. Aromatyczne herbaty kwiatowo- owocowe w pięknych puszkach – mam dwa rodzaje i delektuję się każdym łykiem
  3. Piękna kwiatowa filiżanka z kwiatowym talerzykiem
  4. Koszyk torba TineK gdybym nie chodziła teraz tylko z torbą wózkową to byłby mój typ na lato
  5. Zaparzaczka TineK

8. Duża szklanka na herbatę lub smoothie 

Do tego na Dzień Matki zawsze sprawdzą się prawdziwe kwiaty.

Ja najbardziej kocham piwonie, na które w końcu przyszedł czas

Dzień Matki

Jeżeli szukacie jeszcze innych inspiracji prezentowych to polecam moje 2 wpisy, w którym prezentuję świetne pomysły na upominek dla kobiet.

Prezenty dla kobiet na różne okazje

Prezenty dla niej

Jeżeli spodobał się Wam ten wpis dajcie mi znać tutaj lub kliknijcie „Lubię to” na profilu Nebule tutaj

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Mała motoryka. Dlaczego jest ważna?

Często w moich wpisach możecie spotkać określenie „mała motoryka”. Za każdym razem podkreślam jej ważność w rozwoju dziecka. W dzisiejszym wpisie przybliżę Wam ten temat i pokażę jak można nad nią pracować.

Co to jest motoryka?

Motoryka określa stopień rozwoju ruchowego dziecka. Możemy wyodrębnić dwa podstawowe typy:

  • motoryka duża
  • motoryka mała

Duża motoryka

Podczas rozwoju dziecka duża motoryka rozwija się najpierw. Są to wszystkie „duże” ruchy, które wykonuje dziecko angażując całe swoje ciało lub jego większą część. Zaliczamy do nich chodzenie, czworakowanie, turlanie, skakanie, jazdę na rowerze, pływanie itd. Te aktywności najefektywniej rozwijają cały układ nerwowy

Kiedy motoryka duża nie rozwija się harmonijnie i dziecko pomija różne etapy – mogą pojawić się problemy w dalszym rozwoju.

Mała motoryka rozwija się na podwalinach tego co dziecko wypracowało wcześniej. Czyli np. pominięcie etapu czworakowania może mieć wpływ na późniejsze trudności z motoryką małą.

mała motoryka

Mała motoryka

Odnosi się do czynności wykonywanych dłońmi lub samymi palcami. Są to ruchy o znacznie mniejszym zakresie. Wymaga o wiele więcej skupienia oraz koncentracji uwagi. Przykłady: rysowanie, malowanie, zapinanie guzików, rzeźbienie, pisanie, jedzenie palcami (BLW), wycinanie, wspólne gotowanie itd.

mała motoryka

Aby mała motoryka prawidłowo się rozwijała duża motoryka musi być rozwinięta w odpowiednim stopniu.

Jeżeli dzieci nie radzą sobie np. z wycinaniem lub nieprawidłowo trzymają kredkę warto popracować najpierw nad dużą motoryką.

Mała motoryka a wakacje

>Ciekawostka 

Świetnym okresem do ćwiczeń dużej motoryki są wiosna i lato. Pracując od kilku lat z dziećmi widzę OGROMNY wpływ tych aktywności na rozwój dzieci. Czerwiec koniec roku szkolnego, przedszkolnego i dwa miesiące wakacji potrafią zdziałać cuda. To właśnie w tym czasie dzieci  najintensywniej się rozwijają. Zdarzyło się tak, że po 2 miesiącach miałam przed sobą zupełnie inne dziecko, które poczyniło ogromne postępy. Dlatego warto wykorzystać odpowiednią pogodę na różne aktywności związane z ruchem.

A jak już nie raz Wam wspominałam. Motoryka mała ma wpływ na rozwój mowy, ponieważ oba obszary są położone  w mózgu obok siebie.

Przykłady ciekawych zabawek rozwijających małą motorykę dla dzieci

Miś do ubierania

mała motoryka
mała motoryka
mała motoryka

Tęcza motoryczna

mała motoryka
mała motoryka
mała motoryka
mała motoryka
mała motoryka

Domek manualny

oraz mniejsza wersja tablicowa 

mała motoryka

Przykłady zabaw rozwijających małą motorykę w zależności od wieku:

Mała motoryka zabawy w domu

3-6 miesięcy:

Kosze sensoryczne

6-12 miesięcy

Farby bez brudzenia

12-18 miesięcy

Wrzucanie

Wkładanie patyczków

Kolory

Zabawa na godziny

Nawlekanie 

Pakowanie

2-3 lata

Przewlekanie guzików

Kolorowe spinacze

Własnoręczny prezent z masy plastycznej

Zabawy z wodą

10 zabaw z wykorzystaniem rzeczy domowego użytku

Zabawy z kredkami Crayon Rocks

Pomysł na spacer

Zabawy na upał

Liczenie

Wycinanie nożyczkami

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Najpiękniejsza książka na prezent dla dziecka

Dawno żadna książka nie wzbudziła we mnie takich emocji. Jest wspaniała pod każdym względem i myślę, że każdy rodzic powinien ją podarować swojemu dziecku. Obojętnie ile ma lat.

Najpiękniejszy prezent

„MIŁOŚĆ” Astrid Desbordes wyd. Entliczek

O czym jest? Mama opowiada swojemu synkowi Archibaldowi czym jest miłość rodzicielska. Z wszystkimi blaskami i cieniami.

Po przeczytaniu tej książki autentycznie oczy mi się spociły;) A Lilka siedziała z uśmiechem od ucha do ucha. Autorka za pomocą prostych słów tłumaczy czym jest miłość do dziecka. Niby każdy o tym wie, ale tak naprawdę mało komu udaje się te uczucia ubrać w słowa. Książka dodatkowo jest przepięknie zilustrowana. Bardzo lubię takie realne obrazki, które przedstawiają codzienne życie. Pięknie napisane ze sporą dawką humoru. Mały Archibald jest taką charakterną postacią, że dzieci od razu go polubią i jednocześnie będą mogły poznać uczucia rodzica.

Ta książka będzie cudownym prezentem na Dzień Dziecka.

Z resztą moje słowa są tu zbędne. Obejrzyjcie zdjęcia i zobaczcie jakie to cudo.

Przepięknie wydana książka dla dzieci w różnym wieku.

prezent na Dzień Dziecka
prezent na Dzień Dziecka
prezent na Dzień Dziecka
prezent na Dzień Dziecka
prezent na Dzień Dziecka
prezent na Dzień Dziecka
prezent na Dzień Dziecka
prezent na Dzień Dziecka
prezent na Dzień Dziecka
prezent na Dzień Dziecka
prezent na Dzień Dziecka
prezent na Dzień Dziecka
prezent na Dzień Dziecka

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Warszawa dzieciom. Gdzie zjeść i gdzie się bawić?

Warszawa dzieciom to nasz cykl na temat atrakcji, które odkrywamy w stołecznych arkanach. Ostatnio było ich trochę mniej, bo najwięcej czasu spędzamy na podwórku na rowerze. Zebrałam kilka ciekawych miejsc w dzisiejszym poście.

Warszawa dzieciom

Restauracja Benihana

Dla miłośników orientalnego jedzenia. Wybraliśmy się tam ze znajomymi na niedzielny obiad. Dla dzieci przewidziane są wysokie krzesełka, animatorka (w weekend), dziecięce menu, z którego można zrobić czapkę;) Jednym słowem restauracja przyjazna dzieciom.

Co jest wyjątkowego w tym miejscu? Otóż, kucharz przygotowuje danie na żywo – przy naszym stoliku , tzw. Teppanyaki. Jest to niesamowita atrakcja dla dzieci, bo mają okazję obserwować jak powstaje danie. A kucharze w Benihana potrafią zrobić prawdziwe show. Podrzucają jajka i łapią je  w kieszeń lub robią pociąg z cebuli, który dymi. Lilka do tej pory wspomina wizytę w tej restauracji.

Bardzo polecam!

Warszawa dzieciom
Warszawa dzieciom
Warszawa dzieciom
Warszawa dzieciom
Warszawa dzieciom
Warszawa dzieciom

Kolejną restauracją na naszej mapie Warszawa dzieciom jest:

St.Antonio

Włoska restauracja – położona na samym początku Ogrodu Saskiego. Polecam przede wszystkim ze względu na animacje. Pani potrafi tak zainteresować dzieci, że nawet nie chcą przyjść na obiad. Dodatkowo w weekendy dzieci jedzą za darmo. Jedzenie jest naprawdę pyszne. Wystrój może nie jest do końca w moim guście, ale przy tak wielu atutach jest to sprawa drugorzędna.

Warszawa dzieciom
Warszawa dzieciom
Warszawa dzieciom

to są dzieła Lilki wykonane podczas 2 h spędzonych w restauracji

Nie jedzcie tylko tam deserów, a zachowajcie miejsce na gofry !

Na przeciwko San Antonio są najlepsze gofry belgijskie w mieście – cynamonowe z domową konfiturą!

Waff’love

Warszawa dzieciom
Warszawa dzieciom
Warszawa dzieciom

A po gofrach obowiązkowy spacer po Ogrodzie Saskim.

Warszawa dzieciom

Obok fontanny jest genialny plac zabaw. A nam się trafiły w ubiegły weekend bańki.

Warszawa dzieciom
Warszawa dzieciom

Jak widzicie Warszawa dzieciom oferuje naprawdę wiele atrakcji

Jeżeli macie do polecenia inne ciekawe miejsca przyjazne dzieciom na mapie Warszawy możecie napisać je  w komentarzach. Myślę, że wiele osób z chęcią skorzysta również z Waszych rekomendacji i będą mieli możliwość zaplanowania interesującego weekendu w stolicy.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Zabawki edukacyjne – ciało człowieka

Zabawki edukacyjne to mój konik. Wspominałam Wam wielokrotnie, że w rozwoju dziecka występują okresy sensytywne, czyli wzmożone zainteresowanie jednym tematem. U nas były już litery, mapy, Gwiezdne Wojny… Od dłuższego czasu trwa faza wrażliwa na zagadnienia związane z ciałem człowieka.

Zabawki edukacyjne

Zaczęło się od zwykłej książeczki, którą kupiłam dawno temu i leżała przez długi czas w szafce. Któregoś dnia przeczytaliśmy ją razem i od tamtej pory ta tematyka jest ulubiona. Dlatego staram się jej zapewniać sporo zabaw i zabawek związanych z  tymi zagadnieniami.

To była pierwsza książka. Ilustracje są dziecięce, a język odpowiedni do rozwoju 3-latki. Dostępna tutaj

20160420-DSC_6478
20160420-DSC_6479
20160420-DSC_6480

Później przyszedł czas na oglądanie z tatą kultowego serialu

Było sobie życie

Polecam wszystkim, bo w bardzo obrazowy sposób edukuje dzieci. Po obejrzeniu całej serii nie mamy żadnych kłopotów z myciem zębów, myciem rąk, ranami, pobieraniem krwi i innymi sytuacjami związanymi z fizjologią ciała. 6 DVD do kupienia tutaj

bylo-sobie-zycie-b-iext6116233

Jako zwolenniczka realnych zdjęć i pokazywania ilustracji jak najbardziej zbliżonych do oryginału – kupiłam Lilce książkę z lupą „Nasze ciało”. Ja byłam nią zachwycona, a ona mniej. Wydaje mi się, że to pozycja dla trochę starszych dzieci. Dostępna w bardzo atrakcyjnej cenie tutaj

20160420-DSC_6461
20160420-DSC_6462
20160420-DSC_6463
20160420-DSC_6464
20160420-DSC_6465

Kiedy przyswoiła już prawie całą teorię zaczęłam szukać układanek, które mogłyby usystematyzować jej wiedzę (a była niemała!)

Zabawki edukacyjne

Absolutnie cudowna, magnetyczna układanka Janod Ciało człowieka. Na dużej magnetycznej planszy dziecko ma możliwość ułożenia różnych układów. Puzzle przyczepiają się na magnesy i nie odpadają nawet w pionowej pozycji.

Planszę można powiesić i drewnianą wskazówką pokazywać poszczególne elementy. Do niedawna były dostępne tylko wersje obcojęzyczne, a od teraz jest też polska. Układanka jest ogromna i może być fajnym pomysłem na prezent, a ułożone może być ozdobą na ścianie.

20160420-DSC_6466
20160420-DSC_6467
20160420-DSC_6470
20160420-DSC_6471
20160420-DSC_6472

Następną zabawką edukacyjną związaną z ludzkim ciałem, ale już dość luźno – jest gra Operacja. Dzieci podczas gry z dorosłymi raczej nie poszerzą słownictwa, bo to nie jest gra edukacyjna. To typowa zręcznościówka (ale za to podczas trzymania pęsety dzieci ćwiczą chwyt), która zapewni dużo śmiechu i zabawy. Dostępna tutaj

20160420-DSC_6475
20160420-DSC_6476
20160420-DSC_6477

Oraz nasze ostatnie odkrycie drewniana układanka ciało z Lidla. Ta zabawka edukacyjna rozeszła się pierwszego dnia, ale są dostępne inne wersje. Bardzo ciekawa pomoc edukacyjna. Zajmuje niewiele miejsca, a dzieci mogą układać wszystkie warstwy na sobie. Ma też kontrolę błędu – dzieci będą wiedziały gdzie popełniły błąd.

20160420-DSC_6482
zabawki edukacyjne

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Inhalator dla dziecka. Jak wybrać?

Inhalator dla dziecka jest niezbędnym gadżetem podczas chorowania.Pod wpisem Domowe sposoby na katar i przeziębienia pojawiło się wiele komentarzy na temat samego inhalatora dla dzieci. Obiecałam, że napiszę  kilka słów o naszym.

Inhalator dla dziecka

Poprzedni model, który kupiłam na cito, bez czytania żadnych opinii, w aptece osiedlowej doprowadzał mnie już do szału. Dlatego zrobiłam bardzo dokładny research przed wyborem nowego. A Wam dziś na ten temat napiszę, bo jak się okazało to nie jest taki prosty zakup. Nie spodziewałam się również, że tak często będziemy go używać.

Prawie każdy pediatra po diagnozie: infekcja górnych lub dolnych dróg oddechowych zaleca robienie inhalacji. Tak naprawdę są to nebulizacje, ale już tak się przyjęło, że wszyscy mówią na te zabiegi inhalacje.

Inhalacje – w czym nam pomagają?

Ogromną zaletą nebulizacji jest przyspieszenie działania leków oraz zmniejszenie dawki podawanego leku. Te zabiegi może wykonywać każdy w domu (najlepiej po konsultacji lekarskiej). Nebulizatory rozpylają lek pod wpływem sprężonego powietrza

Najczęściej używa się jednak roztworu soli fizjologicznej nazywanej potocznie solą fizjologiczną (NaCl). Sól fizjologiczna jest całkowicie obojętna dla tkanek i nie powoduje podrażnień. Jest bardzo pomocna podczas przeziębień bo rozrzedza wydzielinę oraz ma właściwości antybakteryjne. W Polsce jest to bardzo popularna metoda walki z infekcjami szczególnie u dzieci.

Inhalator dla dziecka. Jak wybrać?

Tak jak pisałam wcześniej. Poprzedni inhalator dla dziecka kupiłam na szybko, bo był mi potrzebny do wykonania nebulizacji w tym samym dniu. Okazał się bublem – ryczał jak traktor, wyskakiwała rurka oraz ważył prawie 3 kg. Więc kiedy powoli dogorywał – stwierdziłam, że to dobra okazja żeby poszukać czegoś nowego i funkcjonalnego. Przekopałam cały internet i znalazłam inhalator, który spełnił moje oczekiwania.

Inhalator dla dziecka

Na co warto zwrócić uwagę podczas wyboru inhalatora dla dziecka?

  • wielkość cząsteczek na jakie rozbijany jest lek i do jakich okolic układu oddechowego dociera. I tak: -powyżej 8 µm- górne drogi oddechowe, od 5 do 8 µm tchawica i duże oskrzela, od 2 do 5 µm w oskrzelach i oskrzelikach, od 0,3 do 3 µm w pęcherzykach płucnych. (nasz ma 3,8)
  • głośność – to parametr, który był dla mnie ważny, im bardziej cichy tym lepiej, bo nie będzie słychać bajki;) (nasz ma 54 dB, a popularny Pingwinek Pic 61 dB, a nasz poprzedni aż 67 dB)
  • czas nebulizacji wyrażona w ml/min (nasz ma 0,25- 0,32 ml/min)
  • czas pracy – zwróćcie na to uwagę! Niektóre inhalatory trzeba wyłączać po jakimś czasie żeby kompresor odpoczął (nasz ma tryb pracy ciągłej, czyli nie trzeba go wyłączać).
  • wielkość – jeżeli często podróżujecie to najlepiej żeby inhalator nie był duży i ciężki (nasz ma 13,5×15,5×11,5) i jest lekki 1,1 kg
  • akcesoria – koniecznie zwróćcie uwagę na ich dostępność  wymiennych takich jak maski (każdy domownik powinien mieć swoją i wymieniać ją raz w roku). My również z mężem używamy inhalatora przy infekcjach i bardzo nam pomaga.

Inhalator dla dziecka

Nie wiem co mam napisać na temat wyglądu. Wielu rodziców boi się, że inhalator dla dziecka o klasycznym (medycznym) wyglądzie bez zwierzaczków i innych bajerów wystraszy dziecko i nie będzie chciało poddać się zabiegowi. Uwierzcie mi, lepiej brać pod uwagę inne parametry niż tylko wygląd.

Nasz pierwszy inhalator nie miał żadnych takich udogodnień, a mimo tego – sprzeciwu nie było. Ale wiadomo- dzieci są różne. Ten, który teraz mamy ma nakładkę z kotkiem, która odrobinę uprzyjemnia ten czas. Zwróćcie uwagę też na wielkość maski. Maska dla dzieci ma być malutka, a nie zasłaniać pół twarzy.

Nasz inhalator dla dziecka to Flaem Nuova GHIBLI PLUS, albo z maską Mr. Cat

Inhalator dla dziecka
inhalator dla dziecka

Apteczka Lassig

Zestaw podróżniczy z kuferkiem kuferkiem Beaba, który mieści wszystkie niezbędne rzeczy

inhalator dla dziecka
inhalator dla dziecka
inhalator dla dziecka

A co zrobić jeżeli dziecko nie lubi inhalacji?

Zebrałam moje sposoby oraz Wasze (dziękuję za komentarze na ten temat na Facebooku) na to, żeby jednak przekonać dziecko:

  • oglądanie bajek lub piosenek w trakcie
  • jeżeli dziecko jest małe to potrzebujemy 2 osób. Jedno trzyma maskę blisko twarzy, a drugie robi występy: piosenki z pokazywaniem, teatrzyki, „nie ma, nie ma jest”- chowamy się za kocem
  • sami sobie najpierw robimy inhalacje
  • robimy inhalacje wszystkim zabawkom (ktoś nawet próbował inhalować psa;)
  • jeżeli dziecko boi się samego dźwięku to możemy najpierw położyć na inhalator poduszkę i założyć dziecku duże słuchawki na uszy np. z włączoną muzyką lub z bajką. Poduchę później trzeba zdjąć, bo nie ma dobrego przepływu powietrza.
  • puszczenie najpierw filmiku na You tube dzieci inhalujących się (Wasz sposób – podobno bardzo skuteczny)
  • namiot do inhalacji. Wg mnie genialny sposób! Możemy użyć gotowego tipi lub samemu zrobić: narzucić duży koc na stół i się pod nim schować. Zdjąć maskę i trzymać niedaleko twarzy dziecka. Możemy zabrać lampkę, książki i spędzić fajnie czas, a przy okazji się inhalować.
  • a to sposób, który zrobił na mnie ogromne wrażenie: „Nasz młody od małego jest nauczony, że leci w kosmos jak astronauci… Jak był mały to nawet zrobiliśmy mu z kartonu rakietę… A ponieważ od urodzenia inhalator jest z nami nieustannie to poprzez zabawę i pokazanie filmików o astronautach szybko zakumał… Teraz to już bez problemu ale to weteran 5 letni

A tu koniecznie zobaczcie wpis Nebulizacja – gdzie pokazuję też na filmiku jak poprawnie zrobić nebulizację i jakich błędów się wystrzegać!

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Każdy ma prawo do szczęścia?

W dzisiejszych czasach tak dużo się mówi na temat szczęścia. Od wielu lat filozofowie dywagują na ten temat, pisarze próbują zamknąć je w ciągu liter, artyści próbują nakreślić za pomocą pędzla, a zwyczajni ludzie po prostu dążą do szczęścia. Czasami są nawet oślepieni łuną połyskującego szczęścia gdzieś daleko. Każdy ma swoją teorię tego nie dającego się zmierzyć „szkiełkiem i okiem” uczucia. Ale czy warto walczyć za wszelką cenę i burzyć szczęście innych osób?

Dziś o książce, którą pochłonęła mnie na długie godziny, a ja wciąż nie mogę przestać o niej myśleć. 

„Nie oddam szczęścia walkowerem” najnowsza powieść Agnieszki Jeż i Pauliny Płatkowskiej

To powieść dla kobiet takich jak my. Po trzydziestce zaczynamy się głębiej zastanawiać nad sensem naszego życia, przewartościowujemy pewne sprawy i rzadziej myślimy o przeszłości. To jest też ten czas kiedy dzieci są już trochę odchowane, my wracamy na rynek pracy i zastanawiamy się co dalej.

Czy jestem szczęśliwa? – to pytanie zadaje sobie wiele kobiet, ale mało która potrafi odpowiedzieć na nie ze 100% pewnością.

20160416-DSC_6436

Przede wszystkim to piękna powieść o relacji dwóch kobiet, których losy splotło życie po raz pierwszy w szkolnej ławie. Później jak to w życiu bywa – ich losy rozeszły się w różne strony. Każdą z nich pochłonęło życie rodzinne i zawodowe. Zabrakło czasu (pewnie trochę też chęci) aby przyjaźń pielęgnować.

„… przyjaźń to relacja najwyższej próby. Nie łączy Cię z drugą osobą kod genetyczny, wspólny kredyt, powołane na świat potomstwo, poczucie obowiązku lub winy. To uczucie i cnoty z nim związane  w najczystszej postaci.” (str. 113)

Magda i Jagoda przypadkowo spotykają się podczas łowów w warszawskim second handzie. Wspomnienia i przygody jakie przeżyły kilkanaście lat temu powracają. Każda z nich ma już bagaż doświadczeń, a życie łączy ich losy na nowo. Niby takie same jak dawniej – jednak stoją na życiowym zakręcie i nie wiedzą, w którą stronę pójść. Wieloletnia przyjaźń tak łatwo na nowo odżywa, że nie pamiętają kilkuletniej przerwy.

Jak pogodzić swoje potrzeby z tym czego oczekują od nich inni?

Rodzina, praca zawodowa ustępują lekko uczuciom tak mocnym, że są gotowe na życiową rewolucję.

Powieść napisana jest dość nietypowo – to zapis e-mailowych rozterek przyjaciółek. Dzięki takiej formie, jako czytelnicy, możemy poznać lepiej bohaterki. W końcu łatwiej jest napisać co nam leży na sercu niż o tym powiedzieć. Bardzo żywa wymiana zdań (i myśli) wprowadza nas w umysły Magdy i Jagody. Obie dziewczyny są zawodowo związane ze słowem pisanym, więc ich wyznania czyta się z fascynacją. Trafne pointy i zabawne bon moty sprawiają, że książkę dosłownie pochłania się w całości.

Magda, mama 3-letniej Irenki, rozwódka i redaktor w czasopiśmie poznaje czarującego mężczyznę, który kradnie jej serce. Oczywiście nic nie jest proste ponieważ jej wybranek jest żonaty. Łamie własne przekonania i brnie w obietnicę szczęścia. Czy ona się spełni?

Jagoda, również mama chłopca i dziewczynki jest nieszczęśliwa w swoim małżeństwie. Mimo prób ratowania związku nie udaje jej się utrzymać przysięgi danej mężowi. Los ją łączy z dużo starszym mężczyzną, z którym będzie próbować odnaleźć pasję i miłość.

Obie bohaterki nie mają łatwo.

Z jednej strony życzymy im powodzenia i trzymamy za nie kciuki, a jednocześnie potępiamy. Podobno nie da się budować szczęścia na czyimś nieszczęściu… Czy jest to prawda? Obie mają dzieci, które jak papierek lakmusowy chłoną ich emocje i problemy.

„Dzieci to taki czuły barometr. Pokaż mi dziecko, a powiem ci jak wygląda jego dom rodzinny. Mój musi wyglądać źle…” (str. 84)

20160418-DSC_6454

Powieść Agnieszki Jeż i Pauliny Płatkowskiej nie jest łatwa i przyjemna – jakby się mogło wydawać. To historia słodko-gorzka, która wzbudza wiele emocji u czytelnika. Każda  z nas może w pewnym stopniu odnaleźć w ich kreacjach siebie. Bardzo podoba mi się forma – zapisy korespondencji sprawiają, że dosłownie siedzimy w głowach bohaterek i znamy ich prawie każdą myśl. To nowoczesna epistolografia, która w dzisiejszych czasach pomaga utrzymać przyjaźń na odległość lub kiedy nikt nie ma czasu na spotkania. Ja po lekturze wzięłam telefon i od razu zadzwoniłam do przyjaciółki. „Nie oddam szczęścia walkowerem” to powieść przede wszystkim o pięknej przyjaźni, która nie osądza, nie radzi i nie szufladkuje.

 „Nie oddam szczęścia walkowerem” Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska wyd. Czarna Owca, 2016 r. do kupienia tutaj

Wpis powstał w ramach współpracy z wydawnictwem Czarna Owca

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Klocki Incastro, które rozwijają myślenie

Dawno nie pokazywałam żadnych ciekawych i edukacyjnych zabawek. Mam wrażenie, że rynek już jest tak nasycony różnymi produktami dla dzieci, że ciężko jest znaleźć coś interesującego, rozwijającego, a i nie zrujnuje naszej kieszeni. Wszędzie to samo i wieje nudą. Aż odkryliśmy klocki Incastro.

Klocki Incastro

 Na szczęście macie mnie – uwielbiam wyszukiwać takie perełki, później testować i Wam na Nebule opisywać. Klocki Incastro – to nowość na polskim rynku,  ale widzę w nich ogromny potencjał i wiem, że niedługo będzie o nich głośno.

klocki incastro
klocki incastro

Kiedy pierwszy  zobaczyłam te włoskie klocki pomyślałam, że to bardzo innowacyjna zabawka. Byłam ciekawa ich możliwości. Od razu skojarzyłam je z Plus plus – jednak to zupełnie inna bajka. Incastro dają tak wiele możliwości połączeń, że sama byłam zdziwiona. Kształtem przypominają klocki z mojego dzieciństwa – kratki. Mają gładką powierzchnię i żywe kolory. Wielkość każdego klocka to 3,5 cmx 3,5 cmx 0,5 cm.

Rozwijanie wyobraźni

Podczas pierwszej zabawy nie wiedziałam nawet jak je ze sobą łączyć. Mam duże problemy z myśleniem abstrakcyjnym i początki były naprawdę trudne. Lilka chwyciła dwa klocki – połączyła je ze sobą, a ja nie wiedziałam jak ona to zrobiła i nie potrafiłam tego odtworzyć. Dzięki tej technologii można tworzyć w przestrzeni 2D, jak i 3D, co daje ogrom konstrukcyjnych możliwości.

klocki incastro

2 D

klocki incastro
klocki incastro

3D

Helikopter:

klocki incastro

Walory edukacyjne

Jak wiecie mam hopla na punkcie takich zabawek, które nie dość, że bawią to i uczą. To jest w nich najciekawsze. Każda konstrukcja może być stworzona z dowolnej ilości klocków i w różnej wielkości. Dzieci mają możliwość kreatywnej zabawy i takim zestawem 4 latek będzie się bawił w zupełnie inny sposób niż 10 latek. Jest to zabawka na lata.

Z klocków Incastro można tworzyć nie tylko budowle, pojazdy itd, ale również przedmioty codziennego użytku takie jak: ramka na zdjęcia, pudełko na drobiazgi i inne.

klocki incastro

4 klocki to aż 16 możliwości połączeń! – takie rozwiązanie daje wiele metod budowania i przez to nie ogranicza wyobraźni konstruktora

Dodatkowo zabawa nimi rozwija w znacznym stopniu wyobraźnię przestrzenną. Dziecko podczas łączenia elementów może przenosić swoje pomysły na real – dodam, że nie jest to prosta umiejętność.

klocki incastro
klocki incastro

Pełna współpraca

Dostępność i zestawy

Producent sugeruje, że klocki Incastro są od 3 lat. Myślę, że dzieci bliżej 4 roku, a nawet 5 roku  życia będą nimi bardziej zainteresowane i będą je układać bez pomocy dorosłych. Górnej granicy nie ma – mój mąż również się nimi świetnie bawił.

Dostępne są różnych ilościach i cenach (od 43 zł do 172 zł). Są również gigantyczne  zestawy dla szkół i przedszkoli.

My mamy dwa zestawy klocków XL, ale spokojnie jeden bym nam wystarczył, bo jest ich naprawdę sporo i dają wiele możliwości do zabawy. Do opakowania dołączony jest materiałowy woreczek, który ułatwia przechowywanie, a nawet umożliwia nam zabranie klocków w podróż.

klocki incastro
klocki incastro

Do każdego zestawu jest dołączona instrukcja i propozycje układania, co mi bardzo ułatwiło pierwszy kontakt  z klockami. Lilka od razu tworzyła krzesełka i łóżeczka dla swoich laleczek, a ja nieudolnie próbowałam zbudować domek.

klocki incastro

Klocki Incastro stworzył włoski architekt, który jest zafascynowany modułowością i symetrią.

Przez 3 lata klocki Inacastro zdobyły wiele nagród, a za chwilę podbiją również polski rynek.

Myślę, że to ciekawy pomysł na prezent na Dzień Dziecka.

Klocki są dostępne w wybranych sklepach http://incastro.pl/gdzie-kupic/

A tu moja propozycja do odtwarzania ciągów:

klocki incastro

Klocki do testów dostarczyła firma http://www.play2discover.pl

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Najciekawsze książki dla dzieci

Dziś – najlepsze książki dla dzieci z pierwszego kwartału roku. Tak, wiem, że czekacie na nowości. Sporo ich przybyło w naszej BibLILOteczce, a mamy również kilka egzemplarzy recenzenckich dla młodszych dzieci.

 

„Dzieci korzeni” Sibylle von Olfers

 

wyd. Przygotowalnia

Dla dzieci 2+

Książka wyjątkowa, czyli taka jak lubię najbardziej. Biorąc tę pozycję do ręki ma się wrażenie, że to coś unikatowego i specjalnego. Sama oprawa sprawia, że traktujemy ją jak mały skarb. Urzekł mnie materiały grzbiet książki ze srebrnymi napisami. A o czym jest? W książce pokazany jest związek człowieka z naturą. Pory roku przemijają a wraz z nimi przechodzą inne obowiązki. „Dzieci korzeni” mają swoją magię – zarówno w treści jak i w ilustracjach. Wierszowany tekst szybko wpada w ucho. Książka należy do klasyki niemieckiej literatury.

dziecki korzeni
dziecki korzeni
dziecki korzeni
dziecki korzeni
dziecki korzeni
dziecki korzeni
dziecki korzeni

 „Dobranoc, Gąsko!”  „123 z Gąską” „Kolory z Gąską” „Wstawaj, Gąsko!”

Laura Wall

wyd. Egmont

12 m +

dostępne tutaj tutaj

Kartonowa seria dla młodszych dzieci. Spodobały mi się proste ilustracje oraz tekst. „Dobranoc, Gąsko!” i „Wstawaj, Gąsko!” przedstawiają poranne i wieczorne rytuały. Dzieci bardzo lubią takie książki, bo same znają wszystkie czynności z dnia codziennego. W „123 z Gąską” i „Kolory z Gąską” dzieci mają możliwość nauki nowego słownictwa.

Całą seria jest naprawdę ciekawa i myślę, że seria o Zosi i Gąsce spodoba się wielu dzieciom. Mam tylko jedno „ale”. Jestem uczulona na słowo „głupie”, „głupiutka”. W „Dobranoc, Gąsko” i „Wstawaj Gąsko” pojawia się w jednym miejscu. Przy wszystkich atutach, które wymieniłabym wyżej po prostu omijałabym to słowo lub nawet bym je zakleiła.

książki dla dzieci
książki dla dzieci
książki dla dzieci
książki dla dzieci
książki dla dzieci
książki dla dzieci
książki dla dzieci

„Masza i Niedźwiedź” Pokoloruj mój świat 

wyd. Egmont

wiek 2, 5 +

Dla wszystkich miłośników Maszy – kolorowanka z naklejkami. Po pokolorowaniu obrazków możemy czytać opowieść. Książki dla dzieci

książki dla dzieci
książki dla dzieci
książki dla dzieci

„Złota księga bajek. Masza i Niedźwiedź”

wyd. Egmont

wiek 2+

Na tę książkę czekaliśmy z wielką niecierpliwością. Poprzednia książka o przygodach rezolutnej Maszy i Niedźwiedzi była u nas hitem. „Złotą księgę bajek” mamy od 10 dni i już została przeczytana kilkanaście razy, a ma ponad 300 stron. Ta wersja jest mniejsza, więc doskonale sprawdzi się podczas  wakacyjnych wyjazdów.

książki dla dzieci
książki dla dzieci
książki dla dzieci
książki dla dzieci

„Dzieci z Bullerbyn”

Astrid Lindgren

wyd. Nasza Księgarnia

wiek 3+

dostępna tutaj

Czekałam na tę książkę od  kilku miesięcy. Jest to najpiękniejsza książka dla dzieci jaką widziałam od dawna. Nie żartuję. Kupiłam ją bardziej z myślą o sobie, ale Lilka również ją pokochała. Lasse, Bosse i inne dzieci towarzyszą nam prawie codziennie przy zasypianiu.

Książka jest przepięknie wydana- to doskonały pomysł na prezent! Ilustracje bardzo cieszą oko i uzupełniają tekst, którego chyba nikomu nie muszę streszczać. Zobaczcie sami:

książki dla dzieci dzieci z bullerbyn
książki dla dzieci dzieci z bullerbyn
książki dla dzieci dzieci z bullerbyn
książki dla dzieci dzieci z bullerbyn
książki dla dzieci dzieci z bullerbyn
książki dla dzieci dzieci z bullerbyn

„Z przygód Krasnala Hałabały”

Lucyna Krzemieniecka

wyd. Nasza Księgarnia

wiek 3+

dostępna tutaj

Bardzo oldschoolowa książeczka, która przywołała moje wspomnienia z dzieciństwa. Lilce również przypadła do gustu mimo dawnego słownictwa i niewielu ilustracji. Tekst jest rymowany – a to dzieci bardzo lubią. Cieszę się bardzo, że Nasza Księgarnia wypuściła taką perełkę i czekam na więcej.

książki dla dzieci z przygód krasnala hałabały
książki dla dzieci z przygód krasnala hałabały
książki dla dzieci z przygód krasnala hałabały

„Kłopot”

Iwona Chmielewska

wyd. Wytwórnia 

wiek 2+

dostępna tutaj

Dziewczynka prasuje obrus po babci i przez przypadek wypala dziurę żelazkiem. Przez wszystkie strony wymyśla co można by było z niej zrobić. Bardzo prosta, a niesamowicie pobudzająca wyobraźnię książka dla dzieci. Powoduje uśmiech na twarzy i skłania do myślenia. Polecam wszystkim, którzy jeszcze jej nie znają.

książki dla dzieci kłopot
książki dla dzieci kłopot
książki dla dzieci kłopot
książki dla dzieci kłopot
książki dla dzieci kłopot
książki dla dzieci kłopot
książki dla dzieci kłopot
książki dla dzieci kłopot

„Mały Książę. Dziewczynka i Pilot”

Praca zbiorowa

wyd. Znak

wiek 3+

dostępna tutaj

Książka powstała na podstawie filmie o Małym Księciu (świetny). Zawiera zdjęcia  i tekst z tej animacji. Nam film bardzo przypadł do gustu i książka również. Ładnie zilustrowana z niewielką ilością tekstu.

książki dla dzieci mały książę
książki dla dzieci mały książę
książki dla dzieci mały książę

„Sto nóg Stonogi Fruzi”

Agnieszka Horubała

wyd. Dwie siostry

wiek 3+

dostępna tutaj

Nowość z wyd. Dwie siostry. Okazało się, że napisała ją mama mojego, małego pacjenta, która sama ma ośmioro dzieci i ma problem z dostaniem podobnych butów dla nich. Dokładnie tak, jak stonoga Fruzia. Bardzo spodobała nam się ta opowieść, bo jest mądra i ciepła.  Ilustracje również cieszą oko:)

książki dla dzieci sto nóg stonogi fruzi
książki dla dzieci sto nóg stonogi fruzi
książki dla dzieci sto nóg stonogi fruzi
książki dla dzieci sto nóg stonogi fruzi

„Księżniczki”

Agnieszka Antoniewicz

wyd. Nasza Księgarnia 

wiek 3+

dostępna tutaj

książki dla dzieci księżniczki

Co prawda faza na księżniczki u nas minęła, ale kolorowanki wciąż są na topie. Jeżeli lubicie takie subtelne książki dla dzieci- to ta Wam przypadnie do gustu. Księżniczki są tu przedstawione  w trochę inny – bardziej ludzki sposób.

książki dla dzieci księżniczki
książki dla dzieci księżniczki
książki dla dzieci księżniczki
książki dla dzieci księżniczki
książki dla dzieci księżniczki

„Absolutnie fantastyczne labirynty”

wyd. Nasza Księgarnia

wiek 4+

dostępne tutaj

Zbiór kolorowych labiryntów o różnym stopniu trudności. Ta książka to idealny pomysł na wakacyjne  wyprawy – dużo rozrywki w jednym miejscu.

książki dla dzieci absolutnie fantastyczne labirynty
książki dla dzieci absolutnie fantastyczne labirynty
książki dla dzieci absolutnie fantastyczne labirynty
książki dla dzieci absolutnie fantastyczne labirynty

„Co kryje las?”

Aina Bestard

wyd. Tatarak

wiek 2+

Magiczna książka  z przecudownymi ilustracjami. Podczas zabawy dziecko ma okazję znaleźć różne elementy, które kryje las. Do książki dołączone są 3 kolorowe lupy (jedna plansza), które po przyłożeniu odkrywają różne sekrety lasu.

Książka zrobiła na nas ogromne wrażenie. Można z nią pracować na wiele sposobów. Obrazki zmieniają się pod wpływem patrzenia na nie przez kolorowe przeźrocza. Świetny pomysł na prezent.

książki dla dzieci co kryje las
książki dla dzieci co kryje las
książki dla dzieci co kryje las
książki dla dzieci co kryje las
książki dla dzieci co kryje las
książki dla dzieci co kryje las

„Masza i Niedźwiedź. Wodne kolorowanie”

wyd. Egmont

wiek 2+

dostępne tutaj

Po wielkim sukcesie książki z wyd. Usborne do malowania wodą- skusiłam się na Maszę. Ze względu na miłość Lilki do takich książek oraz bardzo atrakcyjną cenę kupiłam aż trzy. Jednak to nie to samo… Napigmentowanie farbą jest dość słabe, ale tak czy inaczej jej się podoba.

książki dla dzieci masza i niedźwiedź
książki dla dzieci masza i niedźwiedź
książki dla dzieci masza i niedźwiedź
książki dla dzieci masza i niedźwiedź

„Mapy do kolorowania”

wyd. Olesiejuk

Wiek 3+

dostępna tutaj

Książkę poleciła mi Anita i był to strzał w 10. Za taką cenę (8-9 zł) mamy ogromną, edukacyjną kolorowankę. Polecam wszystkim, bo ta naprawdę ciekawa pozycja w kategorii książki dla dzieci.

książki dla dzieci mapy do kolorowania
książki dla dzieci mapy do kolorowania
książki dla dzieci mapy do kolorowania
książki dla dzieci mapy do kolorowania
książki dla dzieci mapy do kolorowania

„Basia i wolność”

Z. Stanecka i M. Oklejak

wyd. Egmont

wiek 3+

dostępna tutaj

Nowa Basia zawsze wzbudza  emocje. Jak zwykle ciekawa treść, z którą może identyfikować się rodzic i dziecko. Tym razem o wolności. O wolności wyboru. Tylko znów muszę omijać „ulubione” słowo 😉 A tu najnowszy wpis o Basi

książki dla dzieci basia i wolność
książki dla dzieci basia i wolność
książki dla dzieci basia i wolność
książki dla dzieci basia i wolność
książki dla dzieci basia i wolność

„Samo dzielny. Wstaje sam”

Z. Stanecka, ilustracje T. Samojlik

wyd. Egmont

wiek 2,5- 3+

dostępna tutaj

Nowa seria na rynku o 3-letnim Samo genialnie zilustrowana przez T. Samojlika. Jest to książka skierowana przede wszystkim do rodziców trzylatków. Przedstawia problemy dnia codziennego  rezolutnego Samo. Podoba mi się prosta forma. Na początku miałam wątpliwości, czy oryginalny dialog prowadzony przez trzylatka jest dobrym pomysłem. Chłopiec mówi dokładnie tak na ile pozwala mu na to aparat artykulacyjny (dzień dobly). Jako logopeda nie popieram takich zabiegów w książkach, a z drugiej strony widziałam minę Lilki jak wysłuchała po raz pierwszy, że ktoś w  książce mówi tak jak ona.  Była dumna:) Z racji tego, że cała seria jest przeznaczona dla 3-latków i taka wymowa jest ok w tym wieku jest to akceptowalne. Na końcu książki znajdują się bardzo ciekawe porady od psychologa dla rodziców trzylatków oraz kolorowanka dla dziecka. Polubiłyśmy Samo, mimo, że używa mojego „ulubionego” słowa na „g”.

książki dla dzieci samo dzielny wstaje sam
książki dla dzieci samo dzielny wstaje sam
książki dla dzieci samo dzielny wstaje sam
książki dla dzieci samo dzielny wstaje sam
książki dla dzieci samo dzielny wstaje sam
książki dla dzieci samo dzielny wstaje sam

„Samo dzielny. Lepiej wie”

Z. Stanecka, ilustracje T. Samojlik

wyd. Egmont

wiek 2,5- 3+

dostępna tutaj

Druga część  z serii o Samo. Tym razem chłopiec wszystko najlepiej wie.

książki dla dzieci samo dzielny lepiej wie
książki dla dzieci samo dzielny lepiej wie
książki dla dzieci samo dzielny lepiej wie
książki dla dzieci samo dzielny lepiej wie

Jeżeli spodobał Wam się wpis książki dla dzieci dajce znać tutaj lub kliknijcie „Lubię to” na https://www.facebook.com/nebuleblog/

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Okulary przeciwsłoneczne dla małych dzieci

Okulary przeciwsłoneczne dla małych dzieci – zbędny gadżet czy potrzebna ochrona?

Słońce w końcu zawitało i świeci zuchwale w nasze twarze. Tak bardzo na to czekaliśmy! Od razu ma się więcej energii na prozaiczne czynności, a czas spędzany na zewnątrz z dnia na dzień się wydłuża.

Tu łapcie najświeższy wpis: Okulary przeciwsłoneczne dla dziecka 2024

Zakładając okulary przeciwsłoneczne dzieciom, kształtujemy prawidłowe nawyki – dbania o oczy i wzrok. Wpis jest efektem płatnej współpracy z dystrybutorem marek Real Shades i Shadez. Wytrwali znajdą na końcu rabat 20%!”

W poprzednich latach okulary przeciwsłoneczne były niezbędną rzeczą podczas przebywania na podwórku. Wcale nie przesadzam – Lilka ma tak wrażliwe oczy, że sama się o nie upomina. Nasz poprzedni model był tak eksploatowany (przez 2 lata), że pojawiły się na szkłach rysy, które niestety są bardzo szkodliwe dla oczu i nie można do nich dopuścić, bo zniekształcają obraz. Nadszedł czas na zmianę i tak trafiłam na okulary przeciwsłoneczne Real Kids Shades (zajrzyjcie koniecznie na koniec wpisu, bo mam dla Was niespodziankę).

Okulary  przeciwsłoneczne dla małych dzieci z sieciówki? Nie, dziękuję!

Mogłam pójść na łatwiznę i kupić ładne, tanie okulary w sieciówce. Dlaczego tego nie zrobiłam, chociaż Lilka próbowała mnie przekonać? Naprawdę lepiej jest założyć dziecku czapkę z daszkiem lub kapelusz niż dać mu takie okulary, które poza wyglądem nie mają nic wspólnego z okularami przeciwsłonecznymi.

Dlaczego? Podczas słonecznego dnia mrużymy oczy na słońcu, źrenice się zwężają i dostaje się do nich mniej szkodliwych promieni UV. Sieciówkowe lub bazarowe okulary nie zawierają ochrony przed promieniami UV. Podczas noszenia takich okularów, oczy są zaciemnione, źrenice są rozszerzone i promienie UV trafiają prosto do nich. Lepiej już nic nie zakładać i mrużyć oczy…

Pisałam już Wam, że Lilka ma problemy z oczami i tym tematem interesuję się od dawna. Nie dość, że o nie bardzo dbamy to i chronimy przed słońcem. Każdy podmuch wiatru czy ostre słońce powoduje u niej łzawienie, więc staramy się unikać takich skrajnych warunków pogodowych.

Podczas poszukiwań okularów przeciwsłonecznych idealnych trafiłam właśnie na Real Kids, które bardzo dobrze chronią oczy dzieci przed promieniami słonecznymi, a niektóre modele są dostosowane dla alergików, bo nie przepuszczają również z boku promieni słońca i pyłków. Czyli coś idealnego dla mojego dziecka.

No i prawie każdy model można przekształcić w okulary korekcyjne dla dzieci – uważam to za ogromny plus.

Przetestowałyśmy 4 modele i dziś je Wam pokażemy.

Oto wybrane okulary przeciwsłoneczne dla małych dzieci

Model EXPLORER

Model Explorer – dostępne w rozmiarach 0+, 2+, 4+. Bardzo dobrze przylegają do głowy i uniemożliwiają dostanie się promieni słonecznych i zanieczyszczeń do oka (nawet z boku). Są bardzo giętkie i wyginają się na wszystkie strony, ale nie tracą formy i są ściśle dopasowane do oczu. W zestawie jest elastyczny pasek, który można odpiąć. Przydaje się np. podczas aktywnego wypoczynku. Jak wszystkie okulary Real Kids mają bardzo wytrzymałe, nietłukące się szkła o wysokiej odporności na zarysowania. Dostępne są również z filtrem polaryzacyjnym.

Okulary przeciwsłoneczne dla dzieci

Explorer

real shades explorer

Model SURF

Model Surf – dostępne w rozmiarach 2+, 4+, 7+. Klasyczny model, który wyglądem przypomina pewnie kultowe okulary. W nich Lilka mi się najbardziej podoba:) Mają lustrzane szkła, które są odporne na zarysowania. Dobrze trzymają się na nosku, tylko dobrze trzeba wybrać rozmiar (my mamy 2+, bo 4+ były za szerokie).  Całe oprawki są wykonane z wysokiej jakości materiały i są odporne na zgniatanie i wyginane, co jest nieuniknione podczas użytkowania przez dzieci.

real shades surf

okulary przeciwsłoneczne dla małych dzieci

model surf Okulary przeciwsłoneczne dla dzieci

Model SKY

Model Sky – dostępny w rozmiarach 2+, 4+, 7+. Bardzo stylowe – ulubione Lilki. Dobrze trzymają się głowy i pasują do różnych ubrań. Lustrzane szkła odbijają obraz. Mają dobrze wyprofilowane zauszniki i nie spadają. Są najlżejsze ze wszystkich modeli, które posiadamy. Mamy również rozmiar 2 +, bo 4+ okazały się za duże. Jak wszystkie okulary Real Kids nie zawierają szkodliwych substancji chemicznych.

real shades sky

okulary przeciwsłoneczne dla małych dzieci

Okulary przeciwsłoneczne dla  dzieci

okulary przeciwsłoneczne dla małych dzieci

Okulary przeciwsłoneczne dla małych dzieci

Model BREEZE

Model Breeze – dostępny w rozmiarach 4+, 7+. Klasyczny model dla starszych dziewczynek. Zabudowanie po bokach chroni oczy przed bocznymi promieniami. Jak we wszystkich okularach Real Kids oprawki wyginają się i nie odkształcają. Dobrze trzymają się głowy i zapewniają optymalną ochronę przed szkodliwymi promieniami UV. Dostępne są również z filtrem polaryzacyjnym.

Okulary przeciwsłoneczne dla  dzieci
Okulary przeciwsłoneczne dla małych dzieci
Okulary przeciwsłoneczne dla małych dzieci

okulary przeciwsłoneczne dla małych dzieci

Okulary przeciwsłoneczne dla małych dzieci

Wpis powstał w ramach współpracy z Real Kids

Na zdjęciu tytułowym są sandałki Bobux, strój i kapelusz Next.

Na kod ANIA24 macie 20% zniżki na wszystkie dostępne marki i modele – łapcie link do strony i miłego buszowania: REALSHADES.PL. Kod ważny do 15 maja 2024.

Jeszcze więcej okularowych inspiracji a do tego kod na rabat 20% we wpisie Okulary przeciwsłoneczne dla dzieci

Gdybyście szukali oprócz okularów innego prezentu – tu lista inspiracji Prezent dla 4 latka

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Metamorfoza salonu

  • DOM
  •  komentarze [27]

Dokładnie rok temu pisałam, że planujemy zmianę aranżacji salonu (Salonowe rewolucje). Miałam sporo wątpliwości na temat pozbycia się dużego, wygodnego łóżka z materacem i zamianą na kanapę. Jednak sytuacja lokalowa nas do tego zmusiła i od dłuższego czasu salon jest również naszą sypialnią. 

Czy żałuję tej decyzji? Absolutnie nie! Tak dostosowaliśmy przestrzeń pod nasze potrzeby, że zrobiłabym tak jeszcze raz. Lilka ma swój pokój i to było priorytetem, a reszta była kwestią dogadania się.

Pierwsze co zmieniliśmy to było łóżko. Wywieźliśmy je do babci i tam na nim śpimy jak tylko przyjeżdżamy. Oj, bardzo jest wygodne:)

Kanapa z materacem do spania

Kanapę mieliśmy już wcześniej upatrzoną i w sumie długo nie zastanawialiśmy się nad jej kupnem. Tak bardzo nam się podobała wizualnie oraz była bardzo ergonomiczna. Jedynie nad ceną zastanawialiśmy się dłuższy czas. Jednak jej funkcjonalność i pewne cechy zaważyły o decyzji kupna.

Bardzo często pytacie o nią w prywatnych wiadomościach, więc stwierdziłam, że to dobra okazja żeby skreślić parę słów na jej temat. Pierwszym i głównym atutem jest materac: kieszeniowy, sprężynowy, czyli dokładnie taki jaki można spotkać na zwykłych łóżkach.

Jest bardzo wygodny, lekko twardy. Druga kwestia to unoszone wezgłowie, czyli rozłożona kanapa z uniesionym zagłówkiem jest jak zwykłe łóżko. Trzeci atut: mały schowek na pościel pod spodem.

Jedynym minusem jest nie zdejmowane pokrycie, ale z tym akurat nie ma problemu, bo ani nie jemy w salonie, ani nie rysujemy, więc ryzyko plam jest skutecznie zmniejszone. W komentarzach pod wpisem Salonowe rewolucje pisaliście, że nie chciałoby się Wam ścielić codziennie łóżka. No i tu jest właśnie fajna funkcja.

Jak nie chce mi się chować pościeli to układam równo pościel, rozkładam kołdrę, całość przykrywam kapą lub kocem i unoszę wezgłowie. Dokładnie tak jakby to było zwykłe łóżko. Kanapa tutaj

20160314-DSC_5545
20160314-DSC_5547
20160314-DSC_5549

No i tyle. Do tego stylowy wygląd, ale to już kwestia gustu;)

Co jeszcze zmieniliśmy? Niedawno dokupiliśmy regalik na książki, bo w zabudowanej szafie już się nie mieściły. Sporo mamy książek, do których lubimy wracać i takie rozwiązanie idealnie nam się sprawdza, a do tego stanowi funkcje ozdobne. Regalik IKEA

20160314-DSC_5555

Pisałam już Wam o mojej nowej pasji: kwiatach, trochę nam się zazielenił salon i nabrał charakteru (a w tym roku to jeden z trendów).

Plakat-kalendarz z paprociami tutaj Poduszki, zasłony H&M home

20160314-DSC_5533

 kosz Tine K 

Zmieniłam również abażur, bo fioletowy gryzł się z całością. Jestem bardzo zadowolona z efektu i z funkcjonalności naszego salonu. Marzę jeszcze o małym biurku do pracy, bo teraz pracuję w kuchni, ale już nie znajdę na nie miejsca. Upolowałam go na Westwing.

20160314-DSC_5538

W ubiegłym tygodniu dotarła jeszcze upragniona komoda.

Od dawna szukałam czegoś lekkiego, co pomieściłoby nasze szpargały. Komoda uzupełniła nasz salon, a my mamy trochę więcej miejsca na rzeczy. Komoda Quax.

komoda quax
20160401-DSC_5981-2

Genialna ledowa, bezprzewodowa lampka Fat boy w różnych kolorach dostępna tutaj

Całość prezentuje się teraz tak:

20160403-DSC_6027
20160403-DSC_6028

Żeby nie było 😛 nieodłącznym elementem o wątpliwych walorach wizualnych jest suszarka z praniem. A dziś nadszedł ten dzień, że wystawiam ją na balkon. Jej!

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Objawy autyzmu

Objawy autyzmu to temat niezwykle złożony. W związku z obchodzonym corocznie od 2008 roku Światowym Miesiącem Wiedzy o Autyzmie i Światowym Dniem Świadomości Autyzmu. Postanowiłyśmy z Anią podzielić się z Wami garścią informacji na temat tego zaburzenia.

Zaburzenia ze spektrum autyzmu będą stanowić jedną z najczęściej spotykanych niepełnosprawności u dzieci i dorosłych na świecie. Szacuje się, że w Europie autyzmem dotknięta jest jedna na 150 osób. Dane na ten temat dynamicznie zmieniają się w związku z coraz szerszym dostępem do diagnozy dziecka i zwiększającą świadomością społeczeństwa. Warto podkreślić, że jak najwcześniejsza diagnoza i podjęcie odpowiednio dobranej, wieloaspektowej terapii z dużym prawdopodobieństwem pomoże zwiększyć komfort życia osób dotkniętym autyzmem i zminimalizować objawy tego zaburzenia.

Autyzm jest zaburzeniem funkcjonowania w trzech sferach: zachowania, komunikowania się i relacji społecznych. To znaczy, że trudności w wymienionych obszarach muszą być w mniejszym, lub większym stopniu zaobserwowane, aby stwierdzić u dziecka nieprawidłowości rozwojowe ze spektrum autyzmu.

Osoby z autyzmem to grupa bardzo zróżnicowana pod względem objawów. Obejmuje zarówno jednostki niesamodzielne, niemówiące, jak i te, które wykazują wysoko rozwinięte umiejętności poznawcze. Często objawy są tak dyskretnie wyrażone lub przypisywane tzw. „szerokiej normie rozwojowej”, że proces diagnozy rozpoczyna się zdecydowanie zbyt późno. Niejednokrotnie pierwszymi osobami, które zauważają nieprawidłowości są nauczyciele przedszkolni i logopedzi, którzy mają możliwość zaobserwowania dziecka w relacji z nieprzewidywalną grupą rówieśniczą.

OBJAWY AUTYZMU ZWIĄZANE Z KOMUNIKOWANIEM SIĘ:

– niewerbalnym:


trudność w nawiązywaniu i podtrzymywaniu kontaktu wzrokowego
mało zróżnicowana lub nieadekwatna mimika, intonacja, gestykulacja
trudności w odbieraniu pozawerbalnego aspektu komunikacji (dziecko nie rozumie zamiarów i emocji wyrażanych mimiką, intonacją i gestami)

– werbalnym:


opóźnienie rozwoju mowy lub mutyzm wybiórczy (porozumiewanie się tylko z konkretnymi osobami lub tylko w określonych środowiskach/kontekstach sytuacyjnych) jako symptomy nieprawidłowości rozwojowych- nie osobne zaburzenia, z którymi różnicuje się spektrum autyzmu w procesie diagnozy

  • mowa ograniczająca się do schematu bodziec – reakcja (nieumiejętność zdawania pytań, brak nawiązywania relacji za pomocą mowy, echolalie bezpośrednie, odroczone- powtarzanie usłyszanych wcześniej słów lub całych fraz)
  • mowa schematyczna: obsesyjne przywiązanie do określonych tematów lub echolalie zawsze używane w konkretnych sytuacjach/w odniesieniu do konkretnych osób
  • zaburzenia rozumienia mowy: na poziomie poleceń prostych, złożonych, relacji czasowo – przestrzennych, dosłowne rozumienie języka: dzieci z autyzmem nie potrafią odczytywać ukrytych znaczeń, nie rozumieją ironii, przenośni, żartów, przysłów
  • kłopoty z tworzeniem wypowiedzi zgodnie z zasadami gramatyki
  • nieprawidłowe użycie zaimków: np. zamiast „ja chcę ciastko” dziecko mówi“on chce ciastko”, “chcesz ciastko”
  • mało zróżnicowana lub nietypowa prozodia wypowiedzi (np.monotonna intonacja mowy)

    To, co odróżnia dzieci z autyzmem od innych, które także przejawiają kłopoty z mową to zaburzenia funkcjonalnego komunikowania się: realizowania potrzeb i nawiązywania relacji społecznych za pomocą mowy. Wiele osób z autyzmem mówi, ale nie komunikuje się skutecznie!

OBJAWY AUTYZMU ZWIĄZANE Z INTERAKCJAMI SPOŁECZNYMI

  • są ściśle powiązane ze sferą komunikacji

  • trudności w nawiązywaniu i podtrzymywaniu relacji z otoczeniem (np. podczas wspólnej zabawy, rozmowy)

  • trudności z wchodzeniem w role, naprzemiennością działania, naśladownictwem i kreatywnością w zabawie

  • trudności z akceptowaniem kontaktu fizycznego

  • trudności w rozumieniu i wyrażaniu uczuć, brak/zaburzenia empatii

OBJAWY AUTYZMU ZWIĄZANIE Z ZACHOWANIEM

– mała elastyczność, słabe tolerowanie zmian w otoczeniu (np. przemeblowania pokoju, nowej trasy do przedszkola), przywiązanie do rytuałów, talizmanów
– nietypowe i niefunkcjonalne użycie przedmiotów (np. układanie zabawek w szeregu, nadmierne koncentrowanie się na poruszających się elementach- kołach auta, pralce)
– obsesyjne zainteresowanie nietypowymi dla dziecka dziedzinami wiedzy
– stereotypowe ruchy ciała, najczęściej służące autostymulacji lub rozładowaniu napięcia- machanie rączkami, stymulowanie wzroku (np. przybliżanie i oddalanie przedmiotów od oczu), słuchu (nadmierne generowanie dźwięków), czucia ciała (szczypanie, a nawet autoagresja), zmysłu równowagi (kręcenie się wokół własnej osi), smaku (jedzenie niejadalnych rzeczy), węchu (obwąchiwanie); nadmierna wrażliwość wymienionych zmysłów wyrażona reakcjami obronnymi (np.wybiórczość pokarmowa, lękowa reakcja na dźwięki)

Należy pamiętać, że wymienione objawy autyzmu nie muszą występować w komplecie i mogą mieć różne nasilenie.

Część z nich może pojawić się również jako przejściowy etap rozwoju, ale dzieci „neurotypowe” porzucają niepokojące zachowania, np. echolalie na rzecz kreatywnego tworzenia. Także zdrowo rozwijające się dziecko, tak jak my, ma swoje schematy i rytuały budujące poczucie bezpieczeństwa- od autystów różni je stopień nasilenia i niekiedy specyfika, co powinno być przedmiotem obserwacji specjalistów.

Dziś wiemy, że pierwsze niepokojące objawy autymu, świadczące o byciu w grupie ryzyka spektrum autyzmu możemy zaobserwować już w wieku niemowlęcym.

Diagnoza autyzmu

Co dalej, jeśli okaże się, że Wasze dziecko przejawia niepokojące objawy? Autyzm to zaburzenie neurorozwojowe. W związku z czym każde dziecko z takim podejrzeniem powinno trafić do odpowiednich lekarzy – neurologa i psychiatry. Niezbędne jest także wykonanie badań słuchu, badań w kierunku nietolerancji i alergii oraz oceniających rozwój ruchowy dziecka. Swoją opinię na temat rozwoju powinien wydać psycholog, logopeda oraz pedagog. Taki zespół, składający się z psychiatry, psychologa, logopedy i pedagoga, jest w każdej rejonowej poradni psychologiczno-pedagogicznej i zajmuje się diagnozowaniem, orzecznictwem i terapią.

2 kwietnia wiele budynków na całym świecie zaświeci się na niebiesko w geście solidarności i popularyzowania wiedzy o autyzmie (dlatego na zdjęciu Lilka ubrana jest na niebiesko). Zachęcamy do przyłączenia się do akcji-możecie tego dnia ubrać się na niebiesko, 3 kwietnia pobiec charytatywnie w półmaratonie „Biegnij! Wyprzedź autyzm” lub wypić na warszawskiej Ochocie kawę w klubokawiarni obsługiwanej przez osoby z autyzmem:) Możecie również udostępnić ten wpis innym rodzicom, tak aby wiedza o autyźmie docierała do szerszego grona ludzi. 

Autorką tekstu jest mgr Marta Byszko – pedagog specjalny, neurologopeda, która na co dzień pracuje z dziećmi autystycznymi.

Zainteresowanych odsyłam do wpisu Rozwój mowy dziecka do 2 roku życia.

więcej na temat książek we wpisie – Książki dla najmłodszych wspierające rozwój mowy

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

„Montessori? Jestem na NIE”

Pojawiło się kilka ciekawych pytań na temat Montessori, na które udzieliłam  odpowiedzi.

„Jak to jest z dziećmi, które spędziły lata przedszkolne w filozofii Montessori, a potem idą do zwykłej szkoły. A nawet takie, które całą podstawówkę zrobiły w Montessori, a potem muszą zmierzyć się z normalnym liceum. Są jakieś badania, statystyki na ten temat?”

oraz bardzo podobne:

„Moje pytanie: jak dziecko nie chwalone, nie karane, pracujące samo przy stoliku poradzi sobie w życiu? Czy nie będzie zbyt odizolowane od reszty dzieci gdy zetknie się z „normalną” szkołą?”

Pedagogika Marii Montessori jest dostosowana do każdego dziecka. Została stworzona na potrzeby pracy z dziećmi upośledzonymi. Maria Montessori bardzo szybko zauważyła, że ta metoda sprawdza się również u dzieci w normie intelektualnej. Dzieci doskonale potrafiły dostosować się do zasad, które panowały w Casa dei Bambini. Wolność oraz brak kar i nagród spowodowały rozwój motywacji wewnętrznej wśród wychowanków.   W dzisiejszych czasach coraz częściej się na ten temat mówi i rodzice, którzy nawet nie ukończyli żadnych kursów bardzo intuicyjnie nie używają kar i nagród, czyli w przypadku szkoły ocen.

Z ogromnym zainteresowaniem obserwuję reformy edukacji. Pamiętam jeszcze jak w klasach 1-3 były oceny (bez niedostatecznej). Od dłuższego czasu są to oceny opisowe. Bardzo podobnie jest w systemie nauczania wg pedagogiki Montessori. Panuje błędny obraz tej metody. Dzieci same opracowują materiał wg programu i zgłaszają się na „zaliczenie” tego zakresu wiedzy. Są również karty pracy, które dzieci uzupełniają w czasie pracy własnej, więc przygotowywane są również pod tym kątem. Liczę na to, że w szkołach tradycyjnych w ciągu najbliższych lat zostaną zniesione prace domowe- tak jest w systemie Montessori. To czy sobie dziecko „poradzi” jest wypadkową wielu cech i umiejętności. Myślę, że rodzaj placówki przedszkolnej nie ma tu najmniejszego wpływu. A to rodzice najczęściej tym się przejmują. Dzieci mają niesamowitą zdolność do adaptacji. Zwrócę jeszcze uwagę na fakt, że naprawdę niewielu rodziców, którzy zapisują dzieci do placówek Montessori stosują tę metodę w domu. A i tak dzieci świetnie sobie radzą.

„Po czym poznać prawdziwe przedszkole/żłobek montressori od takiego, które nazwę metody stosuje głównie jako chwyt reklamowy?”

Polecam bardzo obszerny wpis na ten temat: Czy to prawdziwe Montessori

„Dzwoneczek zwiastujący ciszę, i same drewniane zabawki, układanki, zamki, guziki ect. Jestem jak najbardziej na NIE, nie podoba mi się ta metoda nauczania, wychowywania dzieci”

Metoda M.Montessori od wielu lat ma swoich zwolenników, jak i przeciwników. Wiele wątpliwości na temat tej pedagogiki pojawia się przede wszystkim z niewiedzy. Wszystkie elementy doskonale się uzupełniają i razem współgrają. Co z tym dzwoneczkiem? W przedszkolach tradycyjnych Panie mają również swoje sposoby aby odgraniczyć następne aktywności: klaszczą w dłonie, puszczają muzykę lub nawet używają gongu. Jest to niewerbalny sposób aby zwrócić uwagę na nauczyciela oraz oddzielić jedną aktywność od drugiej. Tak samo jest z dzwonkiem w szkole.

„Same drewniane zabawki, układanki, zamki, guziki etc. „- zabawki (zwane w Montessori pomocami edukacyjnymi) na półkach różnią się znacznie od tych, które możemy znaleźć w przedszkolach tradycyjnych. Rodzice mogą mieć pewność, że są to pomoce przemyślane i służą rozwojowi jakiejś funkcji.  Jednak w placówkach Montessori znajdziecie również bardziej standardowe zabawki takie jak: kuchnia do gotowania, klocki, lalki bobasy, książeczki.

Tutaj chciałabym również zwrócić uwagę na to, że metoda Marii Montessori nie jest metodą wychowywania dzieci. Wg mnie jest to dość ryzykowne- całościowe stosowanie tej metody w domu, a ostatnio jest dość modne. Nie ma żadnych badań na ten temat. Warunki panujące w placówce są zdecydowanie inne. Owszem, można kilka elementów z powodzeniem stosować, ale cała metoda jest bez wątpienia do wykorzystania w przedszkolach i szkołach.

Moje pytanie do konsultacji:-) Mam 7 letnią Córeczkę. Pedagogikę Montessori niestety odkryłam dosłownie kilka miesięcy temu- żałuję ogromnie. Zagłębiając się w jej założenia tym bardziej doświadczam żalu i wyrzutów sumienia, że nie miałam okazji więcej wcielać jej w codzienność przy dotychczasowym wychowywaniu Córci, choć intuicyjnie niektóre jej przesłanki również udawało mi się realizować, jednak zupełnie nieświadomie i nie aż w takim zakresie jak zrobiłabym to dziś. Mieszkam w niewielkim mieście i nie ma tu niestety ani jednego przedszkola Montessori. Doświadczenia z przedszkola publicznego mamy baaardzo dalekie od ideału, niestety. Czy mam więc jakąkolwiek szansę nadrobić jeszcze te zaległe lata przedszkolne w dalszej pracy rodzicielskiej z Córcią zgodnie z pedagogiką Montessori? Czy mam szansę choć trochę zniwelować skutki nieodpowiednio prowadzonej pracy z dziećmi w przedszkolu, której doświadczyła moja Córcia? Pocieszam się, że choć te pierwsze lata życia są bardzo istotne i niezwykle ważne, to jednak nasza pamięć w późniejszym życiu nie sięga aż tak daleko. Często zaczyna się ona właśnie od początków lat szkolnych, dlatego teraz chciałabym już bardziej świadomie nadrobić to co było. I w sumie ogromnie liczę tu na pocieszenie od Pani Ani i otrzymanie nadziei co mogę robić dalej od dziś…”

Droga Mamo, pamiętaj proszę, że Montessori nie jest metodą wychowywania dzieci. Skup się na przyszłości i budowaniu bliskiej relacji z Córką. Obojętnie jak. Najważniejsze żeby to było zgodne z Twoim sercem i potrzebami dziecka. Jeżeli masz chęć zgłębić metodę Montessori to polecam książkę: Odkrycie dziecka

„Mnie bardzo interesuje temat pochwał, a raczej ich braku w duchu Montessori, i jak się powstrzymać przed ciągłym „super, świetne” gdy samo ciśnie się na usta.”

Myślę, że najłatwiej jest się postawić w roli dziecka i pomyśleć czy samo „super, świetnie, cudownie” by zadowoliło mnie jeżeli napracowałbym się po uszy. Co by mi to dało? A co jeżeli zrobiłbym rysunek byle jak, a mama lub tata użyłaby uniwersalnego i pasującego do wszystkiego „super, świetnie, cudownie”?

Na początku mojej ścieżki zawodowej również miałam z tym problemy. Pomogło mi opisywanie danej czynności. Jeżeli np. dziecku po długich próbach w końcu udało się założyć but i przyszło do mnie pokazać swoją nową umiejętność, najczęściej używałam opisu: „Sam założyłeś but” lub „O, narysowałaś czerwony domek z kominem”. Czasami kiedy dziecko pomaga mi w domu i zrobi coś o co poproszę  zamiast „super, brawo, świetnie” mówię zwyczajne „dziękuję”. Myślę, że to wystarczy.

„A ja właśnie chciałabym zapytać o przedszkole Montessori. Chciałabym do takiego posłać córkę, ale nie jestem pewna czy zróżnicowanie wiekowe dzieci w przedszkolu to na pewno dobry pomysł już dla 2,5-latki. Kiedy byłyśmy na dniach otwartych czterolatek ofuknął moją córkę, że akwarium nie wolno dotykać i ona (jak rzadko) stanęła jak wryta i nie widziała co zrobić. Czy taki maluch poradzi sobie ze starszymi dziećmi, czy nie stanie się „najsłabszym ogniwem” grupy, tym który się podporządkowuje starszym dzieciom? Córka jest bardzo rezolutna, otwarta, chętnie wchodzi w relacje z innymi, ale nie wiem czy to nie za wcześnie na takie połączenie ze starszakami… byłabym bardzo wdzięczna za odpowiedź.”

Jest to jedno z najbardziej popularnych pytań odnośnie pedagogiki Montessori. Maria Montessori dążyła do naturalności w każdym aspekcie. Tak jak w społeczeństwie – rzadko kiedy będziemy pracować tylko z rówieśnikami – stworzyła model grupy mieszanej wiekowo. Zadbała również o to żeby w grupie znalazły się również osoby niepełnosprawne, które żyją w każdym społeczeństwie.

Grupa mieszana wiekowo ma być jak rodzina. Najpierw dziecko wchodzi do grupy jako najmłodsze. Ma możliwość uważnego obserwowania starszych dzieci i nauki od nich. Dzieci starsze pomagają tym najmłodszym. Za rok to ono będzie starsze i odnajdzie się w innej roli. Będzie miało okazję przebywać z dziećmi najstarszymi i najmłodszymi. Tylko w grupach montessoriańskich mają taką możliwość.

Zróżnicowanie wiekowe w grupie wg mnie jest bardzo korzystne. Przede wszystkim dla dzieci, które idą pierwszy rok do przedszkola. Wchodzą do grupy, która funkcjonuje już kolejny rok. Adaptacja przebiega wtedy łagodniej ponieważ przykładowa 30 trzylatków nie płacze z tęsknoty za mamą. Uważam również, że przebywanie ze starszymi dziećmi ma bardzo pozytywny wpływ na rozwój mowy. Dzieci obserwują uczą się słownictwa, którego prawdopodobnie nigdy nie usłyszałyby od rówieśnika.

Dziękuję bardzo za wszystkie pytania i zainteresowanie

Zapraszam też do wpisu „Metoda Montessori w domu – co nam się sprawdziło a co nie”

Anna Trawka – pedagog specjalny, nauczyciel Montessori z  kilkuletnim doświadczeniem w pracy w przedszkolach prowadzonych Metodą Marii Montessori, Logopeda, Terapeuta Integracji Sensorycznej, Autorka książek dla dzieci

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej