kontakt i współpraca
Ocet jabłkowy w ostatnich latach stał się hitem w internecie. Niektórzy piją go już długo, a inni są bardzo sceptyczni. W dzisiejszym wpisie przybliżę korzyści ze spożywania octu jabłkowego.
Materiał sponsorowany przez rodzinną olejarnię Olini
Pierwszy raz z dobroczynnymi właściwościami octu jabłkowego spotkałam się kilka lat temu w zagranicznych publikacjach. Pojawiły się doniesienia, że faktycznie picie rozcieńczonego octu z wodą może pomagać w regulacji gospodarki cukrowej, obniżać cholesterol i zmniejszać apetyt.
Piję rozcieńczony ocet jabłkowy od 3 lat – dziś podzielę się moimi doświadczeniami
Najzdrowszy jest ocet żywy, który nie jest filtrowany ani pasteryzowany. Taki ocet owocowy jest pełen żywych bakterii i enzymów, aminokwasów. Taki ocet zawiera pektyny, które wpływają na zmniejszanie apetytu. O wysokiej jakości octu świadczy obecność „matki octowej” – naturalnej substancji złożonej z celulozy i dobrych bakterii octowych.
Kiedy piszę o occie jabłkowym, to mam na myśli wszystkie octy owocowe – każdy z nich ma podobne właściwości i wysoką wartość prozdrowotną.
Takie są właśnie octy owocowe Olini – powstają w procesie naturalnej fermentacji. Nie są pasteryzowane, ani filtrowane – a do tego bardzo smaczne.
Szczególnie jest polecany dla osób z insulinoopornością, otyłością i PCOS. Ale mogą pić go też osoby zdrowe, które dbają o urozmaiconą, zdrową dietę. Po wypiciu octu przed posiłkiem nie jesteśmy ospali i nie mamy obniżonej koncentracji. Są również badania, które dowodzą, że picie octu poprawia wrażliwość tkanek na insulinę.
Dzięki temu lepiej się czujemy i z czasem mogą też się poprawić wyniki badań. A dodatkowo mamy mniejszą ochotę na słodkie produkty.
Przy zastosowaniu zdrowej diety, odpowiedniej dawki ruchu ocet może wspomagać utratę masy ciała. Szczególnie jest polecany dla osób z nadwagą i otyłością.
Pektyny zawarte w occie mają wpływ na odczucie sytości po posiłku. Są to wielocukry, które należą do rozpuszczalnej frakcji błonnika pokarmowego – tworzą żele i dzięki temu zagęszczają treść w żołądku. Dostarczane z octem owocowym będą dawać wrażenie większej sytości, a tym samym opóźniają tempo opróżniania żołądka.
Wyniki badań pokazują też, że osoby, które piją rozcieńczony ocet jabłkowy dziennie zjadają mniej o 200-275 kcal dlatego, że dłużej czują się najedzone.
Dzięki zawartości pektyn i kwasu octowego octy owocowe mają również wpływ na lipidogram. Ograniczają wchłanianie cholesterolu do krwiobiegu i mogą pomóc w regulacji metabolizmu trójglicerydów.
Przeprowadzone badania wykazały, że już 4 tygodniowa kuracja z rozcieńczonym octem jabłkowym może mieć wpływ na zmniejszenie stężenia cholesterolu LDL i znaczne zwiększenie „dobrego cholesterolu” HDL, co ważne poziom trójglicerydów również się zmniejszył.
Żywy ocet jabłkowy powstaje w naturalnej fermentacji i dzięki temu buduje mikrobiotę w jelitach. Zawiera również składniki bioaktywne takie jak witamina C, polifelonole, beta- karoten , które wspierają walkę z infekcją.
Ocet jabłkowy poprawia usuwanie nadmiaru wody z organizmu, u osób które mają do tego tendencje. Zawiera też potas, a dzięki temu wspomaga pracę nerek.
Wysoka zawartość pektyn w occie jabłkowym może mieć pozytywny wpływ na zaparcia. Wystarczy wymieszać łyżkę octu jabłkowego w szklance wody i wypić na czczo.
Ocet jabłkowy zawiera w sobie kwas octowy, który wykazuje właściwości antybakteryjne i przeciwgrzybicze. Zmniejsza namnażanie bakterii E. coli oraz drożdżaków C. albicans. Picie rozcieńczonego octu jabłkowego może chronić od wielu chorób, powodowanych przez te szczepy.
Roztwory octowe można również stosować zewnętrznie na rany lub nadkażenia.
Octy owocowe Olini, oprócz tego, że mają mnóstwo prozdrowotnych właściwości to są naprawdę smaczne. W połączeniu z wodą (ja lubię ze schłodzoną gazowaną) smakują jak drink – są orzeźwiające i gaszą pragnienie – mogą zastąpić słodzone napoje, z których czasami ciężko jest zrezygnować.
Wprowadzenie jednego zdrowego nawyku może pomóc przy kolejnych. Jak zaczniecie pić ocet i zauważycie poprawę w samopoczuciu, to być może nabierzecie chęci do kolejnych np. zrezygnowania z alkoholu lub słodyczy.
TO BARDZO WAŻNE: nie można pić nierozcieńczonego octu jabłkowego. Pamiętajcie o tym! do szklanki wody dodaj 1 łyżkę stołową octu Co prawda nigdzie nie znajdziecie informacji ile szklanek z wodą z octem możecie wypić dziennie, ale ja nie przekraczam 2 szklanek.
TO BARDZO WAŻNE: nie można pić nierozcieńczonego octu jabłkowego. Pamiętajcie o tym!
Co prawda nigdzie nie znajdziecie informacji ile szklanek z wodą z octem możecie wypić dziennie, ale ja nie przekraczam 2 szklanek.
Są różne możliwości:
Ciężko odpowiedzieć na to pytanie, bo każdy z nas jest inny. Dotarłam do badań, w których były opisane przypadki osób, które piły ocet z wodą w pierwszej połowie dnia i dzięki temu miały większe uczucie sytości do wieczora. Jeżeli macie problem z zaparciami to właśnie szklanka wody z octem wypita na czczo pomoże w regulacji.
Ja zazwyczaj piję moją miksturę 15 minut przed śniadaniem i jeżeli wiem, że będę jadła posiłek wysokowęglowodanowy to również wypijam ocet z wodą 15 minut przed. Nie przekraczam 2 szklanek dziennie.
Zapytałam znajomą stomatolog, co sądzi na ten temat i odpowiedziała, że jak zawsze najważniejsza jest dawka. Jeżeli nie będziemy pić NIEROZCIEŃCZONEGO octu jabłkowego i trzymać się zaleceń (1 łyżka stołowa na szklankę wody, nie przekraczać 2 szklanek wody z octem) to nie będzie to miało większego znaczenia dla szkliwa.
Niektórzy są przezorni i piją wodę z octem przez słomkę. Co ciekawe woda z cytryną ma nawet większą kwasowość niż woda z octem, ale nikt nie poświęca temu takiej uwagi. Pamiętajcie też o tym żeby nie myć zębów bezpośrednio po wypiciu wody z octem.
Ja jestem ogromną fanką octu jabłkowego z jabłek Rubin z Olini. Jest pyszny, orzeźwiający i niekwaśny. Możecie na początek spróbować zamówić małe butelki i zobaczyć, który Wam smakuje najlepiej.
Jeśli też uzupełniacie swoje półki w naturalne wspomagacze, to możecie skorzystać z kodu Nebule do Olini.pl – daje on 10% zniżki. Zamawiając tam mam pewność, że produkty są najlepszej jakości i przygotowane w taki sposób aby wspierały nasze zdrowie.
Wcześniej zdarzało mi się przelewać ocet do małej buteleczki – dzięki temu na wyjazdach lub w restauracji mogłam wygodnie z niego korzystać. Teraz pojawiały się miniaturki, które możecie włożyć do torebki lub plecaka i zabrać ze sobą. Dzięki temu picie octu jest jeszcze wygodniejsze i dostosowane do potrzeb.
Tu zobaczcie: Octy do torebki 100 ml
Picie octu jabłkowego ma mnóstwo prozdrowotnych właściwości. Jeżeli znajdziecie swój ulubiony smak, to będzie towarzyszył Wam codziennie.
Źródła:
Pierwsza podróż kamperem to niezłe wyzwanie – przekonaliśmy się o tym na własnej skórze. Są plusy i minusy takiego podróżowania – dziś pokażemy jak wyglądał nasz pierwszy wyjazd i czy jesteśmy zadowoleni.
Od wielu lat mój mąż namawiał mnie na kamperowanie. Szczerze, nie wyobrażałam sobie tego – ja na campingu? Po co? Wolę zdecydowanie urlop w hotelu. Wygodne łóżko, łazienka normalnych rozmiarów i nie trzeba zmywać naczyń – kto normalny woli w tym czasie gnieździć się z dziećmi na 5 metrach kwadratowych?
W końcu, w tamtym roku nasi znajomi namówili nas na wyjazd na kamping we Włoszech. Nie spodziewałam się, że nam się spodoba taka forma wypoczynku. Pojechaliśmy własnym autem osobowym, a na miejscu mieliśmy domek niedaleko plaży. Takie rozwiązanie pozwoliło nam przetestować, czy pobyt na kempingu jest dla nas. A muszę to powiedzieć – przebywanie cały czas na zewnątrz, wspólne zakupy w lokalnym markecie, bliska odległość plaży, baseny, atrakcje – to wszystko spowodowało, że byliśmy zachwyceni!
No i cena – pobyt na campingu jest znacznie tańszy niż w hotelu. A mamy dostęp do plaży, do basenów i wszystkich atrakcji.
Relację z naszego wyjazdu autem osobowym macie we wpisie Marina di Venezia
Kiedy już złapaliśmy kempingowego bakcyla, postanowiliśmy spróbować kamperowania. Akurat nasi znajomi wybierali się na urlop i postanowiliśmy zabrać się razem z nimi. Podjęcie decyzji ułatwiło doświadczenie w kamperowaniu współtowarzyszy podróży. Wiedzieli, jak obsłużyć kampera, gdzie szukać najlepszych campingów i dodali otuchy w podjęciu decyzji.
W kwietniu zarezerwowaliśmy campingi i kampera. Zaczęliśmy odliczać dni do wyjazdu.
Jest coraz więcej takich miejsc – różne kampery z różnymi udogodnieniami. Możecie wypożyczyć auto w swoim mieście, a jeżeli macie daleko, to ciekawą opcją jest wypożyczenie kampera przy granicy. My mamy za mały samochód, więc kampera wypożyczyliśmy w naszym mieście.
Zanim podjęliśmy decyzję – pojechaliśmy go obejrzeć. Jeżeli macie możliwość pojedziecie z dziećmi i sprawdźcie jak wygląda kamper i czy Wasze foteliki pasują.
Mieliśmy kilka wymogów:
Jak widać nie mieliśmy mocno wygórowanych oczekiwań. Nasi znajomy wynajęli dokładnie takiego samego – również po to żebyśmy mogli sobie pomóc w obsłudze.
Niestety przed rezerwacją nie sprawdziliśmy jednej bardzo ważnej rzeczy: jaka jest masa własna kampera
Dlaczego jest to ważne? Bo chociaż w kamperze jest mnóstwo miejsca na różne rzeczy i można ze sobą zabrać pół domu, a kierowca ma prawo jazdy kategorii B, to nie można przekroczyć 3500 kg.
Nasz kamper Ford Kronos 284 TL po zatankowaniu, zalaniu wodą, załadowaniu i zapięciu rowerów ważył 3770 kg – czyli mieliśmy przekroczoną wagę o 270 kilogramów – przy wyjeździe ważyliśmy się na skupie złomu. Dodam, że wcale nie mieliśmy dużo rzeczy, po prostu masa własna tego kampera jest duża.
Nie spodziewałam się, że jest to tak wygodne – dużo miejsca na nogi, siedzi się wysoko i wszystko widać. Kamper jest bardzo miękki i w czasie jazdy ma się wrażenie podróżowania „na chmurce”. Niestety w środku jest hałas. Kiedy rozmawialiśmy musieliśmy mówić dość głośno, prosić dzieci o powtórzenie i po kilku godzinach drogi byliśmy zmęczeni szumem.
Przy wynajmie kampera nie zwróciliśmy uwagi na 2 rzeczy:
Chociaż nasz kamper miał 170 koni mechanicznych – to przy takiej masie i załadowaniu, maksymalną prędkość z jaką dało się komfortowo jechać było ok. 110 km/h. Niestety to powoduje, że podróż się wydłuża i trasę Białystok – Mszana (560 km) jechaliśmy 8,5 h. I mogę powiedzieć, że jadąc camperem musicie dodać 2 godziny.
Oczywiście dzięki temu, że kamper ma toaletę i lodówkę to zaoszczędzicie trochę czasu na postoje.
Obawiałam się spania w kamperze, że będzie niewygodnie, duszno, za mało miejsca. Już po pierwszej nocy przekonałam się, że śpi się znakomicie. A muszę przyznać, że mam problemy ze spaniem na wakacjach. Spaliśmy z tyłu, a dzieci na łóżku opuszczanym.
Wzięliśmy naszą pościel, poduszki i naprawdę spało się bardzo wygodnie. Nasza podróż przypadała na przełom maja i czerwca, nie mieliśmy potrzeby włączania klimatyzacji w nocy. Spaliśmy przy otwartych oknach.
Tuż przed wyjazdem przeszliśmy przeszkolenie i wiedzieliśmy, co trzeba robić żeby najefektywniej z niego korzystać. Samo parkowanie na parceli może być dość kłopotliwe, ale przy pomocy drugiej osoby da się to zrobić sprawnie i bezpiecznie. Rozłożyliśmy nasze rzeczy, wystawiliśmy krzesełka i tak można było odpoczywać. W środku tylko spaliśmy – była świetna pogoda, więc całe dnie spędzaliśmy na plaży i na campingu.
Chociaż nasz kamper miał kuchnię, to latem zdecydowanie lepiej gotuje się na zewnątrz. Wzięliśmy ze sobą multigrilla elektrycznego i kapitalnie nam się sprawdził (taki oto MultiGrill), widzieliśmy, że wszyscy sąsiedzi na kempingu patrzyli na niego łakomym oczkiem kiedy Daniel pichcił na nim swoją szakszukę🙂
Śniadania i kolacje jedliśmy u nas, a na obiady chodziliśmy do restauracji. Wszystkie kwestie techniczne ogarniał mój mąż – i jako amator poradził sobie bardzo dobrze.
W połowie wyjazdu zmieniliśmy kamping. To jest w kamperowaniu najlepsze – możesz zmieniać plany. Zatrzymać się w jednym miejscu na dłużej lub krócej. Jeżeli pogoda się zepsuje możesz totalnie zmienić swoje plany. Widzisz w prognozie pogody deszcz – możesz cały dzień poświęcić na drogę, w kierunku słońca.
To była nasz pierwsza podróż kamperem i mogę wypunktować jakie są plusy i minusy takiej wyprawy.
PLUSY:
MINUSY:
Jak widzicie są plusy i minusy podróżowania kamperem, do tego nie jest dla wszystkich. Ale absolutnie w żadnym hotelu nie masz tego uczucia cudownej wolności. Kiedy wstajesz rano otwierasz drzwi i z kubkiem kawy masz taki widok.
a tu zobaczcie Campingi w Chorwacji jakie odwiedziliśmy
Jeśli natomiast ciągnie was malownicza Toskania, okolice Florrencji czy Pizy – zobaczcie tutaj naszą relację z kepmingu hu Park Albatros.
Tu polecam Najlepsze parki rozrywki w Europie – lista TOP 10
Czy są w Polsce domki nad morzem położone przy samej plaży? Okazuje się, że tak. Właśnie wróciliśmy z tego magicznego miejsca i dziś pokażę Wam naszą relację.
Wiecie, że wyszukiwanie takich perełek turystycznych jest w naszej misji – by rekomendować miłośnikom podróży miejsca, które polecamy i do których byśmy z chęcią wrócili – nasz pobyt był sponsorowany przez Ustronie Park – beach resort.
Odkąd urodziły się nasze dzieci to przynajmniej raz w roku spędzaliśmy wakacje nad Bałtykiem. Lubiłam piaszczyste plaże, obłędne zachody słońca i szum morza. To była prawdziwa miłość, bo przymykałam oko na dużą odległość z domków do morza, brak toalet, czy też kicz na straganach.
Kiedy dzieci urosły, to stałam się bardziej wymagająca. Już nie chciałam tłuc się na plażę z namiotem plażowym i sprytnie unikać alejek z plastikowym szajsem. Wiem, że są miejsca w Polsce z pustymi plażami, ale też trzeba do nich dojechać lub dojść, a na plaży nie ma toalety ani dobrej kawy. A ja to lubię i jest to dla mnie kwintesencja wakacji.
Rok temu, pierwszy raz od 10 lat postanowiliśmy nie jechać nad Bałtyk i uniknąć rozczarowania. Nawet nie planowałam wyjazdu w te wakacje, ale znalazłam domki nad morzem przy samej plaży i uznałam, że fajnie by było je sprawdzić.
Niedawno wróciliśmy z naszego 4-dniowego pobytu i jesteśmy zachwyceni tym miejscem. Wydaje się być idealne na wypad z dziećmi nad morze. Sami o sobie piszą, że są wakacyjną wioską – a ja się z tym w zupełności zgadzam
Cały ośrodek położony jest w dalszej części Ustronia Morskiego w otulinie drzew i natury. Teren jest ogrodzony i bezpieczny dla dzieci. Domki są w różnych miejscach w zależności od wielkości i widoku na morze, ale cały kompleks znajduje się tuż przy piaszczystej plaży.
Jakie udogodnienia znajdziecie na terenie Ustronie Park Beach Resort?
Przejdźmy do naszej relacji z pobytu – wyjazd rezerwowałam w kwietniu. Zdecydowaliśmy, że czerwiec będzie dobrym terminem na wypad nad morze i tak faktycznie było. Cały wyjazd świeciło słońce, a dwa dni były dość wietrzne (jeżeli lubicie siedzieć na plaży w taką pogodę, to polecam wziąć namiot plażowy lub parawan /nie ma ich na wyposażeniu domków/).
Zatrzymaliśmy się w domku numer 8, który ma obłędny widok na morze. Przyznam, że zawsze mi się marzył domek na plaży i to było właśnie TO.
Wstajesz i budzi Cię szum fal, idziesz w piżamie z kubkiem kawy i czujesz piasek pod stopami. Cały czas Twój wzrok kierujesz w stronę morza, bo podświadomie wiesz, że tam jest. Zachód słońca wzbudzający codzienny zachwyt – zdecydowanie domki nad morzem to idealny pomysł na wakacje. A z przyziemnych tematów – kiedy jesteś na plaży i dzieci potrzebują do toalety, to za 2 minuty już jesteś.
Mieliśmy parterowy domek, który jest przeznaczony dla max 6 osób (2 sypialnie, salon z wyposażonym aneksem kuchennym i łazienka z prysznicem).
Miękki piasek i obłędne zachody słońca. Temperatury wody nie skomentuję;) Można jeszcze morsować.
Ogromnym plusem jest możliwość wykupienia pobytu ze śniadaniami i/lub ze śniadaniami i obiadokolacjami. Korzystaliśmy z tej opcji i byliśmy bardzo zadowoleni – jedzenie było bardzo dobre. Lepsze niż w niejednej hotelowej restauracji.
Posiłki można jeść też z widokiem na morze.
W bufecie codziennie do wyboru dwie zupy, dania na ciepło (pyszna ryba!), sałatki i różne dodatki. Do tego na deser podane były owoce i ciasto – kawa i napoje są w cenie.
Możecie też skorzystać z baru Ale fale – cały dzień jest tam dostępne menu i można zamówić jedzenie. Polecamy burgery i pizzę z pieca. Do tego pyszne wakacyjne napoje.
A jeśli ktoś zapragnie typowo słodkich specjałów, to oczywiście są też gofry i lody
Miejsc do zabawy jest kilka: w otulinie drzew znajdziecie plac zabaw, a przy plaży statek do zabawy i linę dla starszych dzieci. Atrakcje było tyle, że nie siedzieliśmy w domku.
Nie spodziewałam się, że tak dużo będzie się działo na miejscu. Obsługa i Panie animatorki zadbały również o rodziców. Bawiliśmy się świetnie, a dzieci były bardzo zadowolone.
Zerknijcie tylko na ten plan zajęć:
Każdy znalazł coś dla siebie. Takie aktywne wakacje to jest coś, co lubię najbardziej.
A jakby atrakcji było mało wieczorem był koncert, a w drugi dzień impreza kubańska z tematycznymi przekąskami w barze i drinkami.
No i te fantastyczne zachody słońca
Gdyby taki sposób spędzania wakacji nad Bałtykiem w Ustronie Park – beach resort do was przemawiał – to więcej info o hotelu macie TUTAJ
Jeśli wolicie nasze rekomendacje domków ale nad cieplejszymi akwenami – tu relacja z pobytu na Marina di Venezia a tutaj w Toskanii na campingu Park Albatros.
a tu łapcie wpis Hotel dla rodzin z dziećmi
Nawet nie wiecie, jak bardzo mnie to cieszy, że w moim mieście coraz trudniej jest znaleźć równo przystrzyżony trawnik. Kiedyś był to symbol zadbanego krajobrazu miejskiego, a dziś to głupota i prawdziwa zbrodnia na miejskim terenie.
Partnerem postu sponsorowanego jest marka Almette, organizator akcji „Almette chroni łąki”
Sobota, godzina 9 – parzysz kawę, wychodzisz na taras, rozsiadasz się wygodnie w fotelu, wystawiasz twarz na nieśmiałe promienie słońca, bierzesz pierwszy łyk i wtem … sąsiad odpala kosiarkę.
Jeździ nią, a zarazem dojeżdża też Ciebie.
Kosiarze umysłów – tak lubię na nich mówić.
Kiedy w końcu przestaniemy stawiać znak równości pomiędzy: Skoszony trawnik = zadbany
Krajobraz miejski i tak już jest mocno przeciążony. Kosząc trawę tylko pogłębiamy naszą ingerencję w naturę.
Dziś wraz z Almette postaram się Was przekonać żeby przestać kosić trawnik co sobotę, a sypnąć garstkę łąki kwietnej i wesprzeć lokalny ekosystem.
Już po raz trzeci odbyła się akcja „ALMETTE CHRONI ŁĄKI”, a my w tym roku jesteśmy częścią tego projektu. Byliśmy na spotkaniu edukacyjnym z Fundacją Łąka na Uniwersytecie w Białymstoku i wspólnie otworzyliśmy razem ŁĄKOMAT, czyli automat, z którego każdy może BEZPŁATNIE pobrać nasiona łąki kwietnej. Prawda, że to świetny pomysł?
Przez najbliższe 3 miesiące każdy może odwiedzić Wydział Biologii Uniwersytetu w Białymstoku przy ul. Ciołkowskiego 1J i skorzystać z ŁĄKOMATU, w którym można pobrać idealną porcję do wysiania domowej łąki kwietnej. Nie jest ważne, czy masz duży, czy mały ogród, balkon lub działkę za miastem – każdy może wysiać swoją łąkę, która będzie super wyglądać, ale też będzie miała pozytywny wpływ na środowisko.
Łąkę jest znacznie łatwiej wysiać i wyhodować niż drzewo, dlatego takim prostym sposobem możemy to zrobić.
W naszym mieście łąki kwietne zajmą w tym roku ponad 10 ha i jak jadę rowerem obok słoneczników, a nie wystrzyżonej na równo trawki, to jestem szczęśliwa, że tu mieszkam. Włodarze wielu miast i miasteczek podejmują decyzję o zmianach krajobrazowych, aż miło się na to patrzy.
Betonoza i równy trawnik to przeszłość – siejmy gdzie tylko się da łąki kwietne.
Nie potrzebujecie jej podlewać tak często, jak trawnika. Nie musicie nawozić, ani pielić. Wystarczy skosić dwa razy w roku i gotowe. A zaoszczędzony czas możecie poświęcić na czytanie książki i podziwianie kwiatów.
Ludzie chcą mieszkać w zielonej przestrzeni, która wspiera lokalny ekosystem, a nie w betonozie. Mam nadzieję, że wiele osób zmieni swoje podejście i zamiast równo skoszonego trawnika za oknem, będzie miało łąkę kwietną.
A Was zapraszam do ŁĄKOMATU w Białymstoku – załąkujmy całą Polskę z Almette!
Za chwilę czekają nas wakacje i wyjazdy z dziećmi. Co spakować? Co zabrać żeby dzieci się nie nudziły? Poniżej znajdziecie sprawdzone rzeczy, które zabieramy ze sobą na dłuższe i krótsze wypady.
Podczas wyjazdów najważniejsze jest bezpieczeństwo, dlatego staram się tak przygotować żeby nie martwić się o różne rzeczy. Dzięki temu moja głowa jest spokojniejsza, a ja wiem, że w razie czego jestem przygotowana.
Wszyscy dbamy i marzymy o tym aby nasze wakacje były przyjemne ale i bezpieczne. Wpis jest efektem płatnej współpracy z markami Tickless i Sweakers. Wytrwali znajdą na końcu rabat 20%!”
Są różne modele Ticklessów – nam najlepiej się sprawdzał klasyczny, na klips – dostępny TUTAJ. Wystarczy go włączyć i już działa.
My w tym roku będziemy używać Tickless z obudową biodegradowalną (TAKI). W tym urządzeniu za każdym razem kiedy wychodzimy na zewnątrz trzeba wcisnąć przycisk aby je aktywować.
Jeżeli nie macie głowy żeby o tym pamiętać to najlepiej jest kupić model Military (klips TUTAJ) lub Baby/Kid na breloczku – TUTAJ.
Ja sama używam Ticklessa, który można naładować, ale muszę o tym pamiętać. Za to idealnie pasuje do mocowania na bucie. A to najczęściej tą drogą kleszcze przenoszą się na człowieka.
Jeszcze więcej szczegółów znajdziecie we wpisie Jak chronić się przed kleszczami? Jest tam również filmik obrazujący na jakiej zasadzie działa Tickless
Ja traktuję urządzenie ultradźwiękowe na kleszcze WSPOMAGAJĄCO – nie zastępuje ono dokładnego sprawdzania po powrocie i trzeba to zrobić stosując każdy środek przeciw kleszczom, dostępny na rynku.
Na kod WAKACJE20 macie 20% rabatu na cały asortyment Ticklessów – kod ważny do 8 czerwca! – Zniżka dostępna tylko w sklepie Tickless.pl.
My używamy okularów Real Shades i Shadez – sprawdzone od lat, a do tego stylowe. Lili najbardziej przypadły do gustu takie TORTOISE, a Jul jest fanem oprawek zmieniających kolor!!!! – SWITCH. O szczegółowym wyborze okularów i sugestiach pisałam osobny artykuł tutaj:
10 ważnych rzeczy, gdy kupujesz Okulary przeciwsłoneczne dla dziecka – 2023.
Więcej plusów? Nie zdejmujemy ich przed wejściem do basenu i to jest hit: dość szukania klapków i chodzenia bosymi stopami po kafelkach, brr 😊
Sweakersy we wszelkich rozmiarach dostępne TUTAJ
Na kod CHLUP20 macie 20% zniżki na antypoślizgowe Sweakersy – kod ważny do 8 czerwca! – zniżka dostępna tylko w sklepie – Sweakers.pl
Zawsze są potrzebne na wypady dalsze lub bliższe. Do plecaka pakujemy przekąski, wodę i drobne zabawki.
Kiedy wybieram buty na sezon to moim głównym priorytetem jest wygoda i uniwersalność.
Na wyjazdy mam też przygotowane nieduże zabawki lub karciani, które pomagają zająć dzieci w podróży lub w oczekiwaniu. Poniżej nasz przykładowy zestaw:
Najlepsze gry planszowe, które nam się sprawdzają znajdziecie – TUTAJ
Apteczka to dłuższy temat – ale na szczęście już opracowany – tu znajdziecie cały wpis przygotowany z lekarzem pediatrą – tam znajdziecie wszystko co trzeba wiedzieć.
Tu macie to nasze minimum: Apteczka na wyjazd z dzieckiem a dziś wklejam wam samą checklistę do wydruku:
Disney – seriale i filmy dla dzieci? O nie! Na platformie Disneyplus znajdziecie znacznie więcej! Przed Wami lista seriali, które warto zobaczyć. Gwarantuję, że większość wciąga tak, że można się zatracić. Oto moje polecajki serialowe na Disneyplus! Lecimy od góry po ich ocenie w serwisie IMDb:
IMDb 8,8
Tytuł oryginalny: It’s Always Sunny in PhiladelphiaIlość sezonów: 15Długość odcinka ok. 22 min
Niektórzy mówią, że to najzabawniejszy serial wszechczasów. I coś w tym jest! Akcja toczy się pośród przyjaciół, którzy prowadzą irlandzki bar. A że średnio się na tym znają, to i biznes się słabo kręci. Tak to się zaczyna, a jak się skończy, sprawdźcie sami. Serial ma aż 15 sezonów, co dość dobitnie świadczy o jego popularności, choć w Polsce jest mniej znany. Porusza tematy tabu i pokazuje normalne, niepolukrowane życie, z różnymi jego odcieniami.
U nas w Filadelfii: ZWIASTUN
IMDb 8,7
Tytuł oryginalny: This is usIlość sezonów: 6Długość odcinka ok. 44 min
To kojąca opowieść o życiu i jego niespodziankach – dobrych i złych. Poznacie grupę ludzi, którzy urodzili się w tym samym dniu. Ich losy zaczynają się przeplatać ze sobą w niespodziewany sposób, tworząc historię ich życia. To serial obyczajowy pięknie przedstawiający różnych ludzi, rysujący ich obrazy – blaski i cienie ich charakterów. To morze emocji. Serial ma 6 sezonów.
Jeśli chodzi o najlepsze na Disney seriale obyczajowe – to nasz numer 1!
Tacy jesteśmy: ZWIASTUN
IMDb 8,6
Tytuł oryginalny: AtlantaIlość sezonów: 4Długość odcinka ok. 30 min
Earn po niezakończonych studiach wraca do Atlanty, szukając swojego pomysłu na życie. Okazuje się, że jego kuzyn jest całkiem niezłym raperem, budującym swoją popularność w sieci. Postanawia pociągnąć tę nitkę życia i stworzyć z kuzynem duet, wykorzystując jego popularność i swoją wiedzę. Niestety, choć wiążą ich więzy krwi, poza tym są bardzo różni. Mnóstwo humoru, ale także zwykłego życia, rozterek i rozczarowań. Sprawdźcie, jak to się zaczyna i kończy. Serial ma 4 sezony. Wszystkie dostępne na Disneyplus.
Serial może miejscami nierówny ale są odcinki, które są takim majstersztykiem, że warto przymrużyć oko na te 2-3 nie tak doskonałe!
Atlanta: ZWIASTUN
IMDb 8,5
Tytuł oryginalny: Modern FamilyIlość sezonów: 11Długość odcinka ok. 23 min
Jak wygląda współczesna rodzina? Różnie! Jest tu dojrzały mężczyzna z ultrapiękną, młodą żoną i małym dzieckiem oraz bystrym synem kobiety, ale także klasyczna rodzina: mama, tata i dzieci oraz para gejów, wychowujących adoptowaną dziewczynkę. Jeśli spodziewacie się tu moralizatorstwa i wpychania na siłę jakichś ideologii – tu tego nie znajdziecie! Jest za to mnóstwo dobrego humoru. Z pewnością odnajdziecie się w którymś z bohaterów. Serial ma aż 11 sezonów i jest dostępny właśnie na Disney+.
Współczesna rodzina: ZWIASTUN
Tytuł oryginalny: FuturamaIlość sezonów: 10Długość odcinka ok. 23 min
Nieoczywista polecajka jeśli chodzi o seriale na Disney – zabawna, ale także dająca do myślenia kreskówka dla dorosłych. Oto nieprzesadnie inteligentny 25–letni Phillip przypadkowo hibernuje się w 2000 roku, by obudzić się po 1000 lat. Jak można przypuszczać, przyszłość jest zaskakująca, ale jednocześnie ekscytująca. Phillip szybko zdobywa grono znajomych – trzeba przyznać, że nietuzinkowych, a nawet poznaje swojego dalekiego krewnego. Jeśli lubicie Simpsonów, albo filmy o dalekiej przyszłości i wyobrażenia o niej – ta kreskówka z pewnością Wam się spodoba!
Futurama: ZWIASTUN
IMDb 8,4
Tytuł oryginalny: M*A*S*HIlość sezonów: 11Długość odcinka ok. 27 min
W wojnie nie ma nic zabawnego, ale by ją przetrwać, lekarze ze szpitala polowego w czasie wojny wietnamskiej, czasem zachowują się absurdalnie i doprowadzają do zabawnych sytuacji. Pełny niesamowitych, kultowych skeczy i dialogów, które przeszły do języka codziennego. Z pewnością go znacie. Jeśli oglądałyście/liście w dzieciństwie, towarzysząc rodzicom, wróćcie do niego znowu, a dostrzeżecie jego głębię, kunszt i świetny humor. I znowu – przed Wami 11 sezonów!
Nie wiedzieć czemu słuchajcie – nie ma na Disneyplus OSTATNIEGO ODCINKA! Pojęcia nie mam dlaczego – ale jak wpiszecie na youtube „ostatni odcinek mash” to na szczęście tam jest i uwaga…. to pożegnanie trwa prawie 2h:)!
M*A*S*H: ZWIASTUN
Smaczek – a czy słyszeliście kiedyś tę muzyczkę z napisów ze słowami? – MASH THEME SONG
Tytuł oryginalny: The BearIlość sezonów: 1Długość odcinka ok. 30 min
Serial z kuchnią w tle. Młody chłopak wraca do Chicago, gdzie przejmuje bar z kanapkami. Dostaje go wraz z nieokrzesaną ekipą, a rozterki życiowe mieszają się z zawodowymi. Kto by pomyślał, że taka knajpa to nie tylko robienie kanapek, ale rachunki, dostawcy i milion innych drobnych rzeczy do ogarnięcia? 😉 Carmy, bo tak nazywa się główny bohater, postanawia to jakoś okiełznać. Po swojemu. Nie wszystkim się to podoba, ale z czasem wielu członków załogi zmienia zdanie. To serial o uporze, relacjach, ale także kulturze ciężkiej harówki. Sami to zobaczcie. Póki co Disney stworzył jeden sezon serialu, ale już jest potwierdzona premiera drugiego sezonu na czerwiec 2023!!!
The Bear: ZWIASTUN
IMDb 8,3
Tytuł oryginalny: Homeland Ilość sezonów: 8Długość odcinka ok. 50 min
Doskonały serial o silnych kobietach. To thriller szpiegowski z mocną kobiecą główną postacią. Agentka CIA podejrzewa, że sierżant, który wrócił po ośmiu latach niewoli w Iraku do swojej ojczyzny, przeszedł na drugą stronę, szpiegując dla wroga i stanowiąc zagrożenie dla bezpieczeństwa USA. Czy rzeczywiście planuje on zamach? Tu nic nie jest pewne i wszystko relatywne. Nie brakuje sporej dawki mocnych emocji. Na Disneyplus znajdziesz 8 sezonów, więc jest co oglądać.
To serial, który wyjątkowo trzyma w napięciu i ciężko nie odpalić kolejnego odcinka! Uwaga – nas mega wciągnął i 8 sezonów przeleciało szybko bo nie byliśmy w stanie oglądać nic innego!
Homeland: ZWIASTUN
IMDb 8,2
Tytuł oryginalny: White CollarIlość sezonów: 6Długość odcinka ok. 43 min
Najlepszy fałszerz po ucieczce z więzienia zostaje złapany przez agenta FBI, który zamiast odstawić go za kratki, proponuje mu deal. W zamian za wykorzystanie jego umiejętności na rzecz łapania innych przestępców, będzie mógł pozostać na wolności. Neal – bo tak ma na imię fałszerz – przystaje na tę propozycję, rozpoczynając współpracę z FBI po dobrej stronie mocy. Czy pozostanie w niej na stałe? A może przestępcze nawyki są zbyt silne? To inteligentny i wciągający serial, w którym nie wszystko jest takie, jak wygląda na początku. Serial ma 6 sezonów.
Białe kołnierzyki: ZWIASTUN
Tytuł oryginalny: Abbott ElementaryIlość sezonów: 2Długość odcinka ok. 23 min
Oto serial o nauczycielach z powołania, którzy pomimo wszelkich trudności związanych z finansowaniem i innymi ograniczeniami, z pasją i oddaniem uczą dzieciaki w podstawówce. Całość utrzymana w konwencji „The Office” z tym, że tu zamiast biura mamy szkołę. Mnóstwo humoru, który powinien przypaść Wam do gustu. Póki co, ten serial ma na Disneyplus dwa sezony.
Misja: Podstawówka: ZWIASTUN
IMDb 8,1
Tytuł oryginalny: Only Murders in the BuildingIlość sezonów: 2Długość odcinka ok. 33 min
To serial dla miłośników tajemnic, zagadek i niespodziewanych zwrotów akcji. A wszystko zaczyna się, gdy trójka miłośników true crime miesza się w zbrodnię, popełnioną na ich sąsiedzie. Fajnie poprowadzona akcja zyskuje dzięki obecności niebanalnego trio w postaci Seleny Gomez, Martina Shorta i Stevea Martina. Całość ma jak dotąd 2 sezony.
Zbrodnie po sąsiedzku: ZWIASTUN
Tytuł oryginalny: DamagesIlość sezonów: 5Długość odcinka ok. 47 min
Akcja serialu odgrywa się wśród nowojorskich prawników, gdzie nie ma miejsca na słabość, a wygrywa ten, kto jest sprytniejszy i bardziej przebiegły. Popularna prawniczka Patty Hewes staje naprzeciw równego siebie przeciwnika w postaci kolegi po fachu, w procesie, w którym ryzyko i bezkompromisowość idą w parze z walką po trupach do celu. Wraz ze swoim zespołem walczy z biznesmenem, który nie zawaha się przed niczym, by uchronić swoją fortunę.
Układy : ZWIASTUN
IMDb 8,0
Tytuł oryginalny: The Orville Ilość sezonów: 5Długość odcinka ok. 45 min (w 3 sezonie dłuższe!)
Cała akcja dzieje się w przyszłości odległej o 400 lat. Miejscem akcji jest statek kosmiczny USS Orville, który przemierza kosmos. Dowodzi nim Ed Mercer, który musi mierzyć się z różnymi przeciwnościami na innych statkach, planetach, a także wśród własnej załogi, złożonej z ludzi i obcych. Klimat kultowego „Star Treka” jest tu wyraźnie wyczuwalny, więc jeśli jest Wam bliski – z pewnością także „Orville” Wam się spodoba. Serial ma 3 sezony.
Twórcą serialu jest Seth MacFarlane (ten od Family Guy) – to zapewnia podejście bez patosu – wspaniała jest sceny kiedy zamknięci w hangarze statku kosmicznego – omawiają z oficerami w którym rogu sali będą sikać:) Z jednej strony pastisz, ale z drugiej treści i wizje przyszłości ocierające się o Black Mirorr. To mój ulubione serial science-fiction. Perełka!
Orville : ZWIASTUN
Tytuł oryginalny: The Good DoctorIlość sezonów: 4Długość odcinka ok. 44 min
Doskonały dla miłośników seriali z medycyną w tle. Kochaliście „Dr Housa”? I ten serial Wam się spodoba. Oprócz ciekawych przypadków medycznych, które próbują rozwiązać lekarze w kolejnych odcinkach, oba te seriale łączy niebanalna postać genialnego lekarza. Tym razem nie jest on, co prawda, ironiczny, sarkastyczny i gburowaty, ale cierpi na autyzm i zespół Sawanta. I choć początkowo wydaje się, że to uniemożliwi mu zatrudnienie, szybko okazuje się, że główny bohater ma umiejętności niezbędne w swojej pracy. Serial ma już 6 sezonów (choć tylko 4 są obecnie dostępne na Disneyplus)
The Good Doctor: ZWIASTUN
IMDb 7,9
Tytuł oryginalny: Better ThingsIlość sezonów: 5Długość odcinka ok. 25 min
Doskonały serial na rozluźnienie, w którym znajdzie się wiele z Was. Dojrzała aktorka z 3 dzieci – córek oraz z matką, stara się utrzymać na powierzchni życia, próbując swoich sił w tym niełatwym fachu. Mnóstwo humoru, ale także prawdziwego życia, gdzie nie wszystko jest słodkie i cukierkowe. Idealny serial dla kobiet, które chcą poczuć, że nie są same ze swoimi zmaganiami i że innym też nie zawsze wszystko wychodzi, ale i tak idą do przodu. Serial ma 5 sezonów i wszystkie znajdziecie na Disneyplus.
Lepsze życie: ZWIASTUN
IMDb 7,8
Tytuł oryginalny: The ResidentIlość sezonów: 6Długość odcinka ok. 45 min
Serial zaczyna się od rozpoczęcia kariery zawodowej przez młodego lekarza – Devona Pravesha, który rozpoczyna pracę w szpitalu w Atlancie. Trafia pod nadzór nietuzinkowego rezydenta. Szybko okazuje się, jak bardzo różnią się wyobrażenia o pracy lekarza z realiami prawdziwego szpitala i że nie zawsze, pomimo chęci i zaangażowania, można odnieść sukces. A porażką jest czyjaś śmierć. Serial ma 6 sezonów z czego 5 znajdziecie na Disney.
Rezydenci: ZWIASTUN
IMDb 7,6
Tytuł oryginalny: Desperate HousewivesIlość sezonów: 8Długość odcinka ok. 44 min
To klasyka serialowa Disney, ale jeśli jeszcze nie widzieliście „Gotowych na wszystko”, zazdroszczę! Pozornie sielankowe życie żon na przedmieściach Fairview okazuje się pełne trupów w szafie, które wypadają z hukiem po tym, jak jedna z grupy przyjaciółek popełnia samobójstwo. A to dopiero początek serii wydarzeń, które następują po sobie. Jest to jeden z tych seriali, który, jeśli Was wciągnie, pozostanie z Wami na długo! Ma aż 8 sezonów! A w każdym nowe niespodzianki. Tym, co jest charakterystyczne dla serialu, jest połączenie wątków kryminalnych z humorem pełnym sarkazmu i swego rodzaju paszkwilem na amerykańskie „idealne” życie na przedmieściach.
Gotowe na wszystko: ZWIASTUN
Tytuł oryginalny: Alaska DailyIlość sezonów: 1Długość odcinka ok. 41 min
Wiecie, Alaska to takie nasze Bieszczady, tylko bardziej😊. Tym razem nikt nie wyjeżdża na Alaskę, ucieć od życia, ale rozwiązać tajemnicę zaginięcia młodych kobiet. Reporterka podejmuje się niełatwego zadania zgłębienia tajemnicy, jaka wiąże się z zaginięciami. Jest tu mnóstwo emocji i napięcia. W roli nietuzinkowej dziennikarki – Hilary Swank. Jak rozwiąże się sprawa i w jaki sposób ułoży sobie życie główna bohaterka? Sprawdźcie same/i!
Alaska Daily: ZWIASTUN
IMDb 7,2
Tytuł oryginalny: CandyIlość sezonów: 1Długość odcinka ok. 50 min
Wejdźcie w świat amerykańskich lat 70, gdzie żyje kobieta z dobrym życiem. Wszystko robi, jak należy – mąż, dzieci, dom. Życie idealne? Okazuje się, że doskonałe życie to tylko pozory (brak zaskoczenia). W Candy, granej świetnie przez Jessicę Biel, wzrasta coś, co doprowadza do romansu, którego konsekwencje generują ciąg tragicznych zdarzeń. Koniec idealnego życia? To miniserial, który wciąga, jak czarna dziura😊.
Candy: Śmierć w Teksasie: ZWIASTUN
IMDb 7,0
Tytuł oryginalny: Cougar townIlość sezonów: 6Długość odcinka ok. 22 min
To idealny serial na poprawę humoru i odpoczynek po ciężkim dniu. Jeśli lubicie „Przyjaciół” czy „Jak poznałem waszą matkę”, to i ten serial, dostępny na Disneyplus, przypadnie Wam do gustu. Jest tu nawet Courtney Cox😊. Gra kobietę, rozwódkę, która otoczona przyjaciółmi i znajomymi, zaczyna nowe życie, zmagając się z codziennością i szukając własnego szczęścia. Zabawnych sytuacji i dialogów tu nie brakuje. Serial ma 6 sezonów.
Jeśli szukasz wieczorem czegoś lajtowego, aby odpocząć od trosk i po prostu się odmóżdżyć – voila! My jesteśmy załamani bo właśnie skończyliśmy 6 sezon i nie wiemy co dalej oglądać…
Cougar town: ZWIASTUN
A tu łapcie nasze rekomendacje – najlepsze seriale TOP 100
A jak szukacie tysięcy godzin filmów za 49 zł rocznie to może zobaczcie jakie super seriale i filmy można obejrzeć na Amazon Prime Video
Jeśli przypadły ci do gustu nasze serialowe polecajki Disneyplus – tu znajdziecie – nasze najlepsze seriale Netflix a tu zestawienie Najlepsze seriale MAX
Tu znajdziecie wpis z najlepszymi pozycjami Disney plus dla dzieci
Tu łapcie polecajki na najlepsze seriale Apple TV+
a tu Najlepsze bajki na Netflix a tu z kolei wpis w którym znajdziecie najlepsze bajki edukacyjne, dostępne też poza Netflixem
Co byście dopisali do tej listy seriali Disney+, co Waszym zdaniem jest sztosem i warto zobaczyć?
Trzeba w końcu głośno to powiedzieć – Polacy masowo przegrzewają dzieci. Ponad 15 stopni, a na placu zabaw królują kurtki zimowe, grube czapy i śniegowce. Skąd to się bierze i dlaczego jest niezdrowe?
Co roku powtarza się ta sama sytuacja: widzę rodzica w wiosennym płaszczu, bez czapki, a obok biegnie dziecko za grubo ubrane. Dlaczego myślimy, że dziecku jest chłodniej niż nam?
W dzisiejszym poście postaram się udowodnić, że ubranie niestosowne do pogody potrafi zrobić więcej szkody niż pożytku.
Można powiedzieć, że w Polsce panuje kult ciepła. Przegrzewamy dzieci, przegrzewamy mieszkania i trudno wyjść nam z tego błędnego koła. Ciepło – kojarzy się z dobrobytem, komfortem i jak się okazuje – starszym osobom kojarzy się ze zdrowiem.
A prawda jest inna:
Dlaczego tak się dzieje?
Kiedy dziecko jest ubrane na podwórku za ciepło w jego ciele dochodzi do powszechnego przegrzania. Zaburzona jest termoregulacja i dziecko zaczyna się pocić.
Tak naprawdę ośrodek termoregulacji jest niedojrzały tylko u noworodka. Po ukończeniu 1 miesiąca życia dziecko jest w stanie samo się ogrzać lub ochłodzić – jeżeli tylko damy mu taką możliwość. Niestety większość opiekunów ma swoje własne teorie i błędnie interpretuje np. zimne dłonie u dziecka.
Chłodne rączki i nóżki są zjawiskiem normalnym – jest to sposób na termoregulację. Efekt chłodnych dłoni i stóp jest spowodowany naturalnym skurczem obwodowych naczyń krwionośnych (kończyn i skóry). Ten spadek przepływu krwi powoduje zmniejszenie oddawania ciepła do otoczenia, stąd biorą się zimne ręce i stopy.
Kiedy dziecku jest za gorąco -> poci się -> zaczyna marznąć (ma mokre plecy, a ciało nie radzi sobie z termoregulacją)->szybciej złapie infekcje
Na karku – pamiętajcie o tym miejscu.
U małych dzieci kark jest jak termometr – sprawdzamy tu, czy dziecku nie jest za zimno lub za ciepło. Może się zdarzyć, że dziecko będzie miało chłodne dłonie, a na karku będzie już czuć kropelki potu.
Można nawet odważyć się i stwierdzić, że jedna warstwa ubrania dodatkowo jest bardziej szkodliwa niż jej brak. Jeżeli pozwolimy aby termoregulacja zadziałała naturalnie, to dziecko znacznie lepiej poradzi sobie z chłodem.
Kiedy dziecku jest chłodniej – organizm dostaje sygnał żeby uruchomić szereg mechanizmów obronnych i uczy się dostosowywania do zmiennych warunków atmosferycznych. Układ odpornościowy prawidłowo odpowiada i się uczy.Kiedy dziecko jest przegrzane – ogranizm nie umie sobie z tym poradzić, powoduje to osłabienie odporności i więcej infekcji.
Pamiętajmy również, o innych kwestiach związanych z przegrzewaniem:
Temperatura w aplikacji pogodowej jest podawana w cieniu, czy na placu zabaw również będziemy siedzieć w cieniu? Raczej nie, jak na zewnątrz jest ok 7-8 stopni to naturalne jest, że będziemy dążyć do tego aby przebywać w słońcu. A tam mamy temperaturę o 10 stopni wyższą. Czy w 17 stopni nosilibyśmy kurtkę puchową i gruby szalik?
Dziecko, które jest w ruchu odczuwa temperaturę nawet o 10 stopni wyższą, czyli kiedy jest 6 stopni to na placu zabaw będzie odczuwało 16 stopni w cieniu, a jak będzie w słońcu w ruchu to może nawet ponad 20!
Trzeba je ubrać tak, aby się nie doprowadzić do przegrzania. Jeżeli my spokojnie idziemy, siedzimy na ławce i nie jest nam zimno, a nasze dziecko jest ubrane tak samo jak my, a jest w ruchu, to na pewno jest mu za gorąco. Nie możecie dopuścić do tego, że dziecko się spoci.
Chyba Was rozczaruję, bo wielu rodziców martwi się o uszy, zawianie itd.
Ucho środkowe jest dobrze chronione – oddzielone jest od ucha zewnętrznego błoną bębenkową. Wszystkie choroby ucha powodują wirusy, bakterie, a wysięk pojawia się najczęściej przy katarze. Brak czapeczki i „zawianie” nie ma tu nic do rzeczy. Czapka jest potrzebna tylko do utrzymania prawidłowej temperatury ciała (wtedy kiedy jest potrzebna).
Niemowlakom (do 12 msc. życia) czapka jest zalecana dopiero przy temperaturze poniżej 10- 12 stopni. A starszym dzieciom kiedy sami czujemy, że jest zimno.
Jest kilka sposobów:
zobaczcie też wpis Jak wzmacniać odporność u małych dzieci.
Polecam też książkę Dagmary Chmurzyńskiej-Rutkowskiej „Jak zadbać o zdrowie swojego dziecka„
Jak widać przegrzewanie w Polsce ma się dobrze, a to powoduje osłabienie odporności. Dzieci częściej chorują, a przez to mniej wychodzą na zewnątrz i z troski znów są przegrzewane żeby nie złapać kolejnej infekcji. Czy widzicie już tą zależność?
W końcu przyszła! Wiosna rozgościła się w na zewnątrz i czeka na właściwie przyjęcie. Co roku czekam na ten moment od końcówki marca, a kiedy zobaczę niewielkie przebłyski słońca – mam ochotę na coroczne prace w ogródku. Tym razem mocniej mnie poniosło, bo zima była nadzwyczaj ciemna i długa. Rano wstaję, spoglądam za okno i spostrzegam słońce, to dostaję energetyczne doładowanie. A kiedy widzę nasz wiosenny taras z kwiatkami, to mam ochotę rozsiąść się tam wygodnie i celebrować ten czas.
Płatna współpraca z marką:
Dziś przygotowałam Wam post z efektownymi dodatkami do mojej wiosennej metamorfozy, które znalazłam w sklepie Amazon.pl. Wśród wielu okazji wypatrzyłam kilka świetnych gadżetów idealnie pasujących na nasz taras. Wielkimi krokami zbliża się też wyjątkowe wydarzenie – Wiosenne okazje Amazon. To niespodzianka, która umożliwi dostęp do najlepszych promocji dla klientów.
Wydarzenie Wiosenne okazje Amazon rozpoczyna się 27 marca wyjątkowo o godz. 18, a potrwa do 29 marca do końca dnia. W tym czasie będziecie mogli skorzystać z tysięcy specjalnych okazji na produkty z różnych kategorii, w tym znanych światowych marek, jak i produktów od polskich producentów.
Jeżeli potrzebujecie coś kupić – być może rzecz, której potrzebujecie – będzie z dobrą zniżką.
Decydując się jednorazowo na Amazon Prime za jedyne 49 zł rocznie (albo 10.99 zł miesięcznie) – patrzcie ile macie benefitów:
A teraz przechodzimy do naszego wiosennego tarasu. Jak widać na zdjęciach poniżej – po zimie potrzebowaliśmy kilku dodatków, które odżywiłyby to miejsce i sprawiłyby, że jest bardziej przytulny.
Tak samo Wy – możecie odświeżyć Wasze balkony i ogródki za pomocą kilku drobnych dodatków dokonać spektakularnej metamorfozy
Nic tak nie ożywia tarasu lub balkonu jak zielone rośliny. Soczysty kolor tuż za oknem poprawia humor błyskawicznie! Co roku czekam na 1 dzień wiosny, właśnie wtedy w sklepie ogrodniczym kupuję kwiaty i pierwsze rośliny. Na te, które mam na stałe w ogórku niestety muszę jeszcze poczekać, więc sprawiam, że wiosna przychodzi szybciej.
W tym roku kupiłam piękne niebieskie szafirki, stokrotki i zawciągi. Jeżeli nie macie rabatek z ziemią, wystarczy, że kupicie duże donice lub stojaki ze skrzynkami. Takim niewielkim nakładem będziecie mieli zieloną przestrzeń.
KOTARBAU® Stojak na kwiaty, 3 poziomy, na rośliny, regał na kwiaty
Duża doniczka od KOTARBAU® z materiału kompozytowego pochodzącego z recyklingu
KOTARBAU® Doniczka betonowa na doniczkę, 26 x 14 cm, na rośliny z dekoracyjnego betonu
To hit ostatnich lat, który dodaje przytulności na balkonie lub tarasie. Sama się obawiałam, że warunki zewnętrzne mogą uszkodzić dywan lub zwyczajnie po jednym sezonie nie będzie wyglądał dobrze. Na szczęście moje obawy się nie potwierdziły. Dywan zewnętrzny przykryje nieładną podłogę lub zupełnie zmieni styl przestrzeni.
W tym roku mam aż dwa dywany, które zostawiam na cały sezon na zewnątrz. Wyglądają świetnie i podkreślają nowoczesny styl. Możecie szaleć przy wyborze koloru, wielkości i kształtu.
JEMIDI Zewnętrzny dywan tarasowy
Uwielbiam klimat, jaki tworzą światełka na tarasie. Spokojna muzyka, ciepłe refleksy pobłyskujące na ścianie i wygodne poduchy. Zazwyczaj nie myślimy o oświetleniu na balkonie lub tarasie, bo nie mamy kontaktu z prądem na zewnątrz. Jest na to metoda – oświetlanie solarne. Właśnie takie mamy na tarasie – nie musimy nic włączać, czy wyłączać.
Lampki pobierają energię w ciągu dnia (i wcale nie musi być słońce) i same zapalają się wieczorem. Światło lampek daje niepowtarzalny klimat. Fajnym pomysłem są również solarne lampiony – dają więcej światła, a są również ciekawym elementem dekoracyjnym.
Dla podbicia efektu przytulności zapalam też aromatyczne świece i tealighty.
Gadgy ® Zestaw solarnych latarni ogrodowych rattanowe
Solarna lampa podłogowa do ogrodu, 12 diod LED, 8 sztuk
Wieczorna herbata, w komforcie miłego koca i miękkich poduszek to coś, co sprawia, że się relaksuje. Wystarczy, że macie leżak lub wygodny fotel dołożycie kilka dodatków i już macie przytulną przestrzeń do czytania książki.
Coraz częściej widzę, że ludzie na nawet na małych balkonach mają takie strefy: nieduży fotel, stolik i miękkie poduchy. Jeżeli chcecie stworzyć takie urokliwe otoczenie to poszukajcie takich dodatków.
JOTOM Zestaw 4 wodoodpornych poszewek na poduszki na zewnątrz
Wiecie co jest pierwszą rzeczą, na którą zwracają uwagę nasi goście? Lustro ogrodowe. Przyciąga wzrok, jak nic innego i jest elementem niespotykanym powszechnie w ogródkach lub tarasach. Szkoda, że nie jest takie popularne, bo naprawdę robi świetny efekt. Nie dość, że powiększa niedużą przestrzeń to jeszcze jest genialnym elementem dekoracyjnym.
Lustra zewnętrzne znajdziecie w różnych rozmiarach i kształtach na Amazon.pl – tu podobne do naszego:
Lustro zewnętrzne – Milton dwór czarny – łukowe okno
Piękny dzbanek na wodę ze szklankami, ratanowa taca czy nawet małe wazoniki na roślinki – to wszystko sprawia, że balkon lub taras nabiera nowego wyglądu. Wystarczy, że wychylicie głowę za okno, a zobaczycie jak fajnie to razem wygląda.
Lubię dodawać takie elementy, które sprawiają, że wszystko jest spójne i dopracowane. Możecie też poszaleć w akcesoriach – wszystko zależy od tego jaką macie przestrzeń do zagospodarowania.
Navaris Karafka na wodę o pojemności 1,55 l z czterema szklankami
Stojak do rozmnażania roślin, 3 szt
Taca do serwowania, prostokątna, antypoślizgowa, z uchwytem, rattanowa
Najszybszy, najtańszy i najmniej wymagający pomysł na zazielenie balkonu lub tarasu. Wystarczy kilka doniczek z ziołami na stojaku lub parapecie, a od razu zobaczycie różnicę. A do tego jaki pożyteczny: nic tak nie smakuje jak kanapka z pomidorem i zieleniną z własnej doniczki.
Zioła też nie są specjalnie wymagające – mogą stać w różnych miejscach. Ja kupuję już duże zioła, nie hoduję od nasionka, bo lubię mieć natychmiastowy efekt.
Tu łapcie jeszcze taki lifehack:
PIQIUQIU Rękawice ogrodowe (8 pazurów, 2 pary), rękawice ogrodowe do sadzenia roślin
A tu macie jeden link gdzie znajdziecie wszystkie moje polecajki – KLIK – Wiosenne Porządki
Jak widzicie kilka prostych tricków i macie odświeżony balkon lub taras. Ja też Was zachęcam do przyjrzenia się Waszym przestrzeniom, może się okazać, że wystarczą tylko ciekawe dodatki, a będziecie mieli przytulne miejsce w zasięgu Waszego wzroku. A wieczorem, po pracy cudownie jest usiąść w miękkim fotelu z kubkiem ulubionej herbaty i odpocząć po całym dniu. W końcu jest już wiosna i trzeba z niej skorzystać.
SkyShowtime już tu jest! Nie jesteśmy serwisem filmowym, ani nawet doradcą zarządzania domowym budżetem:) Nie będziemy się rozpisywać nad szczegółami oferty i jej trwania, ani ilością klatek na sekundę jaki oferuje subskrybentom platforma.
wpis zawiera linki afiliacyjne
Myśmy zaszaleli i robimy dla was pierwszy przegląd ich oferty. Naturalnie nie wszystkie seriale zdążyliśmy już obejrzeć – ale na kilka pozycji ostrzymy sobie zęby. A jak już je obejrzymy – będziemy ten wpis aktualizować.
IMDb 7,4
Tytuł oryginalny: Funny WomanIlość sezonów: 1Długość odcinka ok. 46 min
Serial powstał w oparciu o bestsellerową powieść Nicka Hornby’ego o tym samym tytule. Poznajcie Barbarę Parker – Miss Blackpool Belle, 1964. kobietę piękną i inteligentną. Kobietę, która przybyła podbić Londyn.
Wielka Brytania, lata 60-te. To wtedy rodzą się kariery Beatlesów, Monty Pythona, Jamesa Bonda. Rodzi się telewizja. Czy Barbara wywalczy sukces w tym zdominowanym przez mężczyzn świecie?
Funny Woman: ZWIASTUN
Tytuł oryginalny: The OfferIlość sezonów: 1Długość odcinka ok. 50 min
„I believe in America”. Tak zaczyna się Ojciec Chrzestny. Klasyk, który razem ze „Skazanymi na Shawshank” dzieli 1 miejsce na liście najlepszych filmów w historii kina (wg. IMDb)
Kto ma ochotę zobaczyć jak powstaje to wielkopomne dzieło Francisa Forda Coppoli – niech wskakuje na pokład. Wspomnieniami dzieli się z nami Albert Ruddy – hollywodzki producent. Pokazuje kulisy powstania filmu oraz jaki wpływ mieli prawdziwi mafiosi na jego powstanie.
The Offer: ZWIASTUN
Tytuł oryginalny: YellowstoneIlość sezonów: 5Długość odcinka ok. 45 min
Nawet jeśli nie jesteś fanem westernu, jeśli serial ma 8,7 na IMDb – musi stać za nim jakiś fenomen. I tak jest właśnie w przypadku Yellowstone. Mimo, że westerny jakoś ostatnio nie są w modzie, to jeśli podobała ci się np. Sukcesja – ten serial będzie dla ciebie.
Rodzina Duttonów posiada rozległe ziemie. Każdy ma na nie chrapkę. Ale dla farmera ziemia jest święta. Wydawałoby się, że taki plot fabularny był już wyeksploatowany a tymczasem okazuje się, że wielowymiarowość postaci, oddanie emocji ale i piękna natury to majstersztyk.
A jeśli się wkręcicie w ten klimat to uwaga – serial doczekał się już dwóch prequeli, które są oceniane jeszcze wyżej! „1883” z Samem Elliotem i „1923” z Harrisonem Fordem i Helen Mirren. Oba są również dostępne na platformie.
Yellowstone: ZWIASTUN
Tytuł oryginalny: Tulsa KingIlość sezonów: 1Długość odcinka ok. 40 min
Choć SkyShowtime klasyfikuje serial jako Dramat – bardziej chyba pasuje do niego słowo Dramedy. Sly Stallone jako wielkomiejski mafioso z Nowego Yorku, któego po 25 latach w więzieniu familia wysyła do prowincjonalnej Tulsy. Ale grany przez Stallone’a bohater Dwight Manfredi nie myśli rozkoszować się emeryturą i wraca do „biznesu”.
Serial twórcy Yellowstone, 1923, 1883… Dlatego na pewno damy mu szansę.
Tytuł oryginalny: ElementaryIlość sezonów: 6Długość odcinka ok. 43 min
Tego serialu pewnie nie muszę wam przedstawiać. Solidne 6 sezonów zagadek kryminalnych. Jeśli ktoś jest fanem Sherlocka Holmes’a, któremu akurat w tym koncepcie pomaga nie John a Joan Watson – znajdzie tu godziny rozrywki na długie zimowe wieczory.
Przemyślane i skomplikowane zagadki, do tego osadzone współcześnie. Gdyby Sherlock żył w naszych czasach – tak właśnie bym go sobie wyobrażał.
Elementary: ZWIASTUN
Tytuł oryginalny: HAPPYishIlość sezonów: 1Długość odcinka ok. 27 min
To serial, który na początku naszej przygody z serialami SkyShowtime będziemy chcieli spróbować. Recenzje są takie, że albo się go kocha albo nienawidzi. Nikt nie przechodzi obojętnie. Jest trochę satyrą na American Dream.
Mamy 44 latka, który od lat pracuje w branży reklamowej, którego nowymi szefami zostają millenialsi, którzy chcą żeby używał Twittera i któremu wcale się to nie podoba.
Ciekawi nas co wyniknie w tego zderzenia pokoleń, ale chyba nie będzie to epopeja na miarą Mad Men’a.
HAPPYish: ZWIASTUN
Tytuł oryginalny: The Good WifeIlość sezonów: 7Długość odcinka ok. 42 min
Żona idealna długo była naszym numerem jeden. Każdy sezon (a jest ich siedem) wciąga niesamowicie. Uwielbiam seriale o mocnych, niezależnych kobietach i ten właśnie taki jest. Wątek prawniczy mocno przewija się przez serial. W każdym odcinku przedstawiona jest zupełnie inna, wciągająca historia, a w tle przewijają się perypetie głównych bohaterów.
Żona idealna: ZWIASTUN
IMDb – 8,3
tytuł oryginalny: The Good Fightilość sezonów: 4długość odcinka: ok. 42 min
Jeśli oglądaliście „Żonę Idealną”, to znacie już Dianę Lockhard, współwłaścicielkę i partnerkę we wziętej kancelarii prawnej. Tym razem zatrudnia ona swoją chrześnicę i w wyniku zbiegu niefortunnych okoliczności traci wszystkie pieniądze. Zmuszona jest szukać alternatywnego zajęcia i zatrudnia się w kancelarii prowadzonej przez afroamerykańskich prawników.
Na SkyShowtime nie ma na razie wszystkich sezonów…
Sprawa idealna: ZWIASTUN
IMDb – 7,9
tytuł oryginalny: The Affairilość sezonów: 2 długość odcinka: ok. 56 min
Historia stara jak świat. Oto przykładny mąż i ojciec nagle zakochuje się do szaleństwa w kelnerce i wdaje się w płomienny romans, w czasie wakacji spędzanych nad morzem z rodziną. To mężatka, która straciła dziecko, daje się ponieść emocjom, mającym kompensować jej stratę. Oto żona, która się o wszystkim dowiaduje. A oto zrozpaczony mąż kelnerki, który ciągle ją kocha.
Serial pokazuje całą historię z perspektywy każdej z tych osób. Jeśli jesteście ciekawi, jak wygląda zdrada od środka i dlaczego to wszystko nie jest takie proste, koniecznie obejrzyjcie ten serial. Dla podkręcenia ciekawości powiem Wam, że życie tych ludzi jest pokazane aż do ich starości lub śmierci.
The Affair: ZWIASTUN
IMDb 8.1
tytuł oryginalny: New Amsterdamilość sezonów: 2długość odcinka: ok. 43 min
Serial o nowojorskim publicznym szpitalu New Amsterdam. Nowo mianowany dyrektor Max Goodwin – i imię i nazwisko znaczące:) – ma bezkompromisowe podejście do zarządzania… To wywołuje szereg perypetii. Bohaterzy są cudowni – są prawie jak lekarze z Leśnej Góry:) Twórcy ukazują idealny, wręcz utopijny świat publicznego szpitala, w którym prawie wszystko jest możliwe.
Nie czepiając się fabuły – to co lubię w tym serialu najbardziej, że inspiruje cię do kwestionowania wszelakich barier. No i oglądając go – automatycznie dostrajasz się do jego pozytywnego nastroju i wszystkich pytasz „How can I help?”
Szpital New Amsterdam: ZWIASTUN
Tytuł oryginalny: Top Gun: MaverickRok produkcji: 2022Długość: 2′ 10″
Choć jak pisałam we wpisie Najlepsze filmy 2022 Top Gun: Maverick to całkiem nie moja bajka, nie sposób go pominąć. Jak spojrzycie na listę najbardziej kasowych filmów wszechczasów – TUTAJ – to Maverick już dotarł na 12 miejsce! (Jest na niej tylko jeszcze jeden tytuł z tego roku – Avatar: Istota wody) – żaden inny tytuł nie dobił nawet to pierwszej 50ki.
Jasne, ten sukces jest mocno oparty na resentymencie do pierwszej części – ale Maverick to też kawał solidnego kina i nie sposób mu odmówić miejsca w tym zestawieniu.
Top Gun: Maverick: ZWIASTUN
No i powiem wam, że jeśli chodzi o filmy – to SkyShowtime ma dość sporą bibliotekę, ale na Mavericku kończy się moja lista polecajek jeśli chodzi o nowości… Za serwisem stoi kilka studiów filmowych i to na pewno się zmieni w przyszłości – ale na tę chwilę to trochę odgrzewane kotlety. Znajdziecie tu dużo klasyków i biblioteka będzie uzupełniana. Jest kilka serii – natomiast nawet one nie są kompletne – żeby wymienić choć kilka:
Zobaczmy więc jeszcze co serwis przygotował dla najmłodszych widzów:
IMDb 6,6
Tytuł oryginalny: Minions: The Rise of GruRok produkcji: 2022Długość: 1′ 27″
Na serwisie są dostępne 4 filmy z serii. Nie to żebym była jakąś fanką – natomiast Minionki wejście Gru było całkiem niedawno w kinach więc na pewno tym tytułem serwis będzie epatował w materiałach reklamowych:)
Minionki 2: Wejście Gru: ZWIASTUN
IMDb 6,8
Tytuł oryginalny: The Bad GuysRok produkcji: 2022Długość: 1′ 40″
Kiedy słyszę, że jest dużo nawiązań do Guy’a Ritchi’ego czy do Tarantino – to może faktycznie będzie idealny film, gdzie dzieci mają swoją rozrywką ale jest i coś dla widza dorosłego?
Film opowiada historię nawróconych notorycznych rozrabiaków – czy spodoba im się być dla odmiany po stronie dobra?
Pan Wilk i spółka. Bad Guys: ZWIASTUN
IMDb 5,6
Tytuł oryginalny: Curious George 2: Follow That Monkey!Rok produkcji: 2009Długość: 1′ 20″
Dla fanów serii Ciekawskiego Georga – 3 pełnometrażowe filmy i jeden świąteczny specjał.
Przygody ciekawskiej małpki zawdzięczamy małżeństwu H.A i Margret Ray’om, którzy tworzyli serię książeczek z jej przygodami jeszcze w latach 40-60 tych XX wieku – a które bawią do dziś. Od kiedy trafiła na duże ekrany – gwarantowała sukces. Pozbawiona przemocy, pogodna – nada się dla najmłodszych widzów.
Ciekawski George 2: ZWIASTUN
Tytuł oryginalny: RangoRok produkcji: 2011Długość: 1′ 47″
Klasyk, ale wciąż przez nas uwielbiany. Perypetie Rango na Dzikim Zachodzie pokazują poszukiwanie dla siebie miejsca na świecie.
Twórcom udaje się znaleźć balans by i dzieci zafascynowały się historią ale i by przemycić sporą dozę humoru, który będzie zrozumiały tylko dla dorosłych:)
Rango: ZWIASTUN
IMDb 7,5
Tytuł oryginalny: Kung Fu PandaRok produkcji: 2008Długość: 1′ 32″
Czytałam gdzieś, że Panda spędza kilkanaście godzin dziennie na jedzeniu – stąd chyba nazwa Pandemia:) Czy zwierzątko, które nie kojarzy nam się z najbardziej usportowionym pokona swojego wewnętrznego lenia i zostanie mistrzem Kung Fu?
Na pewno film, który zdobył miejsce w pierwszej setce najbardziej kasowych filmów w historii kinematografii zasługuje na obejrzenie.
Na platformie dostępne są 3 części!
Kung Fu Panda: ZWIASTUN
IMDb 6,9
Tytuł oryginalny: MadagascarRok produkcji: 2005Długość: 1′ 26″
Wyginam ciało śmiało, wyginam ciało śmiało – kojarzycie tę piosenkę? To właśnie na Madagaskar trafiają miejskie zwierzęta, pozbawione naturalnych instynktów, gdyż wcześniej były mieszkańcami wielkomiejskiego Zoo.
Muszą sobie poradzić w nowych całkowicie nowych okolicznościach, a tymczasem poznają lemura Juliana, samozwańczego króla wyspy. Jest bardzo zabawnie, także dla dorosłych.
Na SkyShowtime macie 3 części!
Madagaskar: ZWIASTUN
IMDb 6,7
Tytuł oryginalny: Over the HedgeRok produkcji: 2006Długość: 1′ 23″
To bajka, która dobrze wyjaśni dzieciom, co się dzieje ze zwierzętami, gdy na ich dotychczasowe siedliska wkraczają ludzie i wywracają do góry nogami cały ekosystem. Oto zwierzątka budzą się po zimie i okazuje się, że nic nie jest takie, jak było, gdy zapadali w sen.
Czy poradzą sobie w nowej rzeczywistości? Fajna opowiastka mogąca być przyczynkiem do rozmów o ekologii.
Skok przez płot: ZWIASTUN
Tytuł oryginalny: Spirit: Stallion of the CimarronRok produkcji: 2002Długość: 1′ 23″
Z jakiegoś powodu małe dziewczynki uwielbiają historie o koniach. Ta historia chwyci za serca wszystkie młode amazonki. Młody, dziki koń, zostaje schwytany. Ludzie próbują go okiełznać, jednak on za wszelką cenę chce wrócić na wolność.
Czy znajdzie się człowiek, któremu zaufa?
Mustang z Dzikiej Doliny: ZWIASTUN
IMDb – 6,5
tytuł oryginalny: Nanny McPheerok produkcji: 2005długość filmu: 1h 37 min
Do ojca z gromadką niesfornych dzieci trafia Niania, która ma zapanować nad chaosem. Początkowo dzieci nic sobie nie robią z kolejnej niani, jednak tym razem trafiła kosa na kamień i Niania McPhee wprowadzi porządek w tej rodzinie, co oczywiście nie spodoba się dzieciom. Do czasu.
Dużo zabawnych perypetii, ale także wzruszeń. Czasem zastanawiam się, czy potrzebuję takiej Niani, czy może sama już nią jestem?
Niania McPhee: ZWIASTUN
Wpis i listę naszych polecajek będziemy uzupełniać – w miarę jak SkyShowtime będzie uzupełniał swoję bibliotekę o nowości.
Jeśli jakieś tytuły przypadły ci do gustu i zdecydujesz się wykupić SkyShowtime będzie nam miło jeśli zrobisz to z tego linku TUTAJ, to parę groszy wpadnie na moje konto:)!
A ty co byś dodał do naszej listy?
Tu znajdziecie coś dla dorosłego widza – nasze najlepsze seriale Netflix, tu seriale Disney a tu Najlepsze seriale MAX
Tu łapcie naszę listę – najlepsze seriale TOP 100
Jaki zamysł towarzyszył producentom w trakcie projektowania takiego obuwia, jak radzi sobie stopa w butach barefoot i czy to dobry wybór dla wszystkich dzieci? Na te pytania postaram się odpowiedzieć w poniższym wpisie.
Od kilku lat na rynku oferującym obuwie dziecięce (i nie tylko dziecięce) pojawia się coraz więcej marek proponujących buty typu „barefoot” – ta zbitka wyrazowa oznacza nic innego jak bose stopy. Stoją one w kontrze do równie dużej ilości butów “profilaktycznych”, ortopedycznych i innych mających uchronić dzieci przed ewentualnymi wadami stóp.
Po sieci krąży zdjęcie, które dokładnie pokazuje, jaka jest różnica
But granatowy – standardowa szerokość pokazuje, jak ściśnięte są paluszki w bucie i but biały: barefoot
(jeżeli znacie autora tego zdjęcia, proszę podeślijcie mi)
Podstawowa idea jaka przyświeca producentom takich butów to jak najmniejsza ingerencja w naturalny cykl chodu dziecka, które chodzi boso. Stopa ma mieć miejsce na swobodne ruchy we wszystkich płaszczyznach. W tym miejscu warto przypomnieć, że ruch stopy odbywa się w trzech płaszczyznach:
Wszystkie ruchy opisane powyżej składają się na trójpłaszczyznowe ruchy supinacji i pronacji stóp, które występują podczas naturalnego cyklu chodu na boso. Policzmy lub wyobraźmy sobie mnogość ruchów, które opisałam w powyższym akapicie, a później spróbujmy tą mnogość zapakować w but narciarski. Tak mniej więcej wygląda stopień swobody ruchu stopy włożonej w klasyczne, z reguły sztywne buty dla dzieci.
Prawidłowy rozwój stopy dziecka opisałam we wpisie “Stopa Dziecka” do którego lektury serdecznie odsyłam, poniżej chciałabym zwrócić uwagę na kilka dodatkowych aspektów, ważnych ze względu na wpływ jaki ma ustawienie stopy na całe ciało.
Podczas prawidłowej, trójpłaszczyznowej pracy stóp w całym cyklu chodu zaangażowane są liczne mięśnie stopy, podudzia, uda, miednicy a także wyżej: brzucha i tułowia. Ciężki, sztywny but będzie powodował zmianę pracy całego łańcucha biokinematycznego kończyny dolnej, a co za tym idzie wyżej – również tułowia.
W ramach eksperymentu proponuje pochodzić chwilę we wspomnianych wcześniej butach narciarskich, lub chociaż cięższych zimowych traperach – da to dobre poczucie tego jak pracuje stopa i ciało w sztywnych butach.
Porównujemy jak dziecko chodzi boso, a jak w wybranych butach – różnica powinna być jak najmniejsza.
Dodatkowym argumentem idącym za wyborem tego typu obuwia jest bodźcowanie sensoryczne stóp. Stopa ma ponad milion receptorów czucia powierzchownego, które odpowiedzialne jest za odbiór wrażeń czuciowych z podeszwy stopy.
W trakcie chodu po różnych podłożach układ nerwowy odbiera sygnały z powierzchni po której stąpa dziecko, ucząc się w ten sposób dostosowania reakcji równoważnych i posturalnych w odpowiedzi na różnorodne bodźce.
Możemy sobie tylko wyobrazić jak ograniczony będzie dopływ tych informacji do mózgu dziecka w sztywnym bucie z grubą podeszwą.
Autorką wpisu jest Karolina Bojdo, fizjoterapeutka neurorozwojową, terapeutka Integracji Sensorycznej, ręki, trójpłaszczyznowej terapii wad stóp.
Prowadzi gabinet fizjoterapii dziecięcej w Katowicach, współpracuje z lokalnymi centrami rehabilitacji oraz przychodniami wielospecjalistycznymi. Zajmuje się diagnozą i terapią dzieci oraz dorosłych. Na swoim profilu na instagramie oraz Facebooku dzieli się z obserwującymi informacjami na temat fizjoterapiiziecięcej oraz stomatologicznej:
https://www.facebook.com/fizjobojdo
We wrześniu kiedy robiłam przegląd Kapcie do szkoły, kupiłam Julkowi właśnie barefoot i jestem z nich bardzo zadowolona. Są bardzo wygodne, jakość jest świetna. Po kilku miesiącach nadal wyglądają jak nowe. Mamy dokładnie ten model:
Buty Barefoot KLIK
A tu zobaczcie najnowszy wpis Kapcie do przedszkola i szkoły – przegląd miękkich modeli
a tu Buty na wiosnę dla dzieci
A jeżeli szukasz inspiracji na wyprawkę szkolną tutaj łap przegląd Plecak do szkoły 2025, tu Wyprawka szkolna 2025 a tu najlepsze Lunchboxy i bidony
Mamy dziś dla ciebie nasze subiektywne podsumowanie – Najlepsze filmy 2022. Co koniecznie trzeba nadrobić – ale też, na co naszym zdaniem… szkoda życia:) Część z tych tytułów – światowe premiery mogła mieć już w 2021 – ale do nas dotarły z opóźnieniem, a z kolei niektóre filmy 2022 docierają już w 2023.
A teraz już bezpośrednio przechodzimy do naszej listy:
klikając w zdjęcie – przeniesiesz się do zwiastuna.
co poniektóre linki w tym poście to linki afiliacyjne
Tytuł oryginalny: Triangle of SadnessRok produkcji: 2022Długość: 2′ 27″
Jeśli zdarzyłoby ci się zostać rozbitkiem i trafić na bezludną wyspę – ale na telefonie zanim padnie bateria masz czas obejrzeć z naszej listy najlepszych filmów 2022 – tylko jeden tytuł – niech to będzie „W trójkącie”!
Jest to Kino przez duże „K”. Czarna komedia. Wspaniała satyra na tak wiele aspektów otaczającego nas świata. Nie dajcie się zwieść tytułowi. Ja wiem, że pewnie nie było łatwo sensownie przetłumaczyć „Triangle od sadness”, natomiast w języku polskim ten „trójkąt” ma podtekst seksualny – a tu chodzi absolutnie coś innego: skłonną do zmarszczek przestrzeń między brwiami. Miejsce, które póki nie wypełnione botoksem, może pokazywać w których momentach twórcy filmu, skłonili nas nie tylko do śmiechu ale i do głębszej refleksji
Do obejrzenia w tej chwili w kinach.
IMDb 7,3
Tytuł oryginalny: Bullet TrainRok produkcji: 2022Długość: 2′ 7″
Przyznam, że nie przepadam za filmami tego typu i przyciągnął mnie do niego tylko Brad Pitt, dla którego mam cieplutkie miejsce w moim serduszku. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że Bullet Train to taka wspaniała rozrywka! Jeśli podobały ci się takie filmy jak „Przekręt” (Snatch) albo „Porachunki” (Lock, Stock and Two Smoking Barrels) – to gwarantuje ci świetną zabawę. Film jest inteligentnie przegadany, naszpikowany żarcikami i smaczkami.
Zdradzę tylko jeszcze, że jest to dla ciebie lektura obowiązkowa jeśli twoje dzieci lubią bajkę „Tomek i przyjaciele”…
Tytuł oryginalny: Film balkonowyRok produkcji: 2021Długość: 1′ 40″
„Paweł Łoziński przygląda się przechodniom ze swojego balkonu.” – tak brzmiał opis na Filmwebie.
Zachęceni pozytywnymi opiniami włączyliśmy Film balkonowy. Na początku forma wydawała nam się niemożliwa do przyjęcia, a po chwili weszliśmy w świat bohaterów. W krótkich wymianach słów jest cała gama emocji i szybko nawiązujemy więź z postaciami, którzy przechodzą pod balkonem Łozińskiego. Aż trudno uwierzyć, że jest to dokument. Na koniec filmu zostaje jedynie refleksja – cytując jedną bohaterkę:
„Jaki jest sens życia? Życie”
Warto zobaczyć
Do obejrzenia TUTAJ
Tytuł oryginalny: C’mon C’monRok produkcji: 2021Długość: 1′ 49″
Kameralny i niezwykle poruszający film o wrażliwości. O tym, jak ważna jest zwykła rozmowa między dorosłymi i dziećmi. Ale wiem, że ogrom uważności skierowanej na dziecko może niektórych przytłoczyć albo… odblokować jakąś blokadę.
Warto zobaczyć!
Tytuł oryginalny: Verdens verste menneskeRok produkcji: 2021Długość: 2′ 8″
Czy ten film jest zwierciadłem obecnego stylu życia wielu ludzi? Tego nie wiem, ale „Najgorszy człowiek na świecie” sprawił, że przez tydzień po obejrzeniu zastanawiałam się nad wyborami bohaterki.
Trier zabierze Was w podróż po ludzkiej bezdecyzyjności i poszukiwaniu szczęścia. W tym filmie nic nie jest czarne, ani białe.
Tytuł oryginalny: The SwimmersRok produkcji: 2022Długość: 2′ 14″
Poruszający film – oparty na prawdziwej historii dwóch syryjskich pływaczek. Jest to opowieść, w której poznajemy dwie siostry Yusry i Sarah, które uciekają z owładniętej wojną Syrii. Podróż jest bardzo ryzykowana, ale niezwykle ważna – to droga do wolności i spełnienia marzeń.
Historia jest bardzo poruszająca i zostaje w głowie na długo. Warto obejrzeć.
Tytuł oryginalny: CODARok produkcji: 2021Długość: 1′ 51″
Sam tytuł to akronim: child od deaf adult (CODA), czyli dziecko osoby głuchej. Główna bohaterka Ruby jest właśnie tytułową CODĄ – od urodzenia porusza się między językiem migowym, a fonicznym żyje pomiędzy ciszą, a dźwiękiem. Jest jedyną słyszącą osobą w rodzinie, a przez to łącznikiem ze światem.
Kiedy rodzinna firma jest zagrożona musi przezwyciężyć swoje lęki i stawić im czoła.
Tytuł oryginalny: The FatherRok produkcji: 2020Długość: 1′ 37″
Jest to absolutnie przejmujący film o miłości i przemijaniu. Doskonała gra aktorska Olivii Coleman i Anthonego Hopkinksa sprawia, że film porusza od pierwszych kadrów.
Śledząc losy głównych bohaterów mamy wrażenie, że uczestniczymy w intymnej drodze starzenia się i przemijania. Warto obejrzeć!
Tytuł oryginalny: ElvisRok produkcji: 2022Długość: 2′ 39″
Na początku trudno było mi się dostosować do formy tego filmu, która przypomina jeden długi, migoczący teledysk. Ale po chwili wciągnął mnie ten świat i mogę po polecić.
Natomiast jeśli oczekujesz od „Elvisa”, wnikliwie opowiedzianej historii – tu jej nie dostaniesz. Wiele aspektów pokazane jest dosłownie symbolicznie bądź bardzo pobieżnie. Ja sama oczekiwałam od tego filmu czegoś więcej.
Jest to bardziej historia granego przez Toma Hanksa – managera Elvisa.
Jeśli chodzi o najlepsze filmy 2022 to mimo, że to całkiem nie moja bajka, nie sposób pominąć Top Guna. Jak spojrzycie na listę najbardziej kasowych filmów wszechczasów – TUTAJ – to Maverick już dotarł na 12 miejsce! (Jest na niej tylko jeszcze jeden tytuł z tego roku – Avatar: Istota wody) – żaden inny tytuł nie dobił nawet to pierwszej 50ki.
Tytuł oryginalny: Everything Everywhere All at OnceRok produkcji: 2022Długość: 2′ 19″
Fabułę tego filmy albo pokochasz albo znienawidzisz. Chyba nie da się przejść obojętnie obok palców parówek… Daniel ostatnio namiętnie ogląda wszelkie filmy na youtubie, w których występuje Andrzej Dragan – i próbuje się wgryzać w choćby próbę zrozumienia co niesie ze sobą teoria kwantowa.
Może się więc kiedyś okazać, że tak naprawdę „Wszystko wszędzie naraz” nie jest do końca dziką fantazją twórców, ale że może mieć dużo więcej zakotwiczenia w nauce niż godzimy się na dziś akceptować.
Może się kiedyś okazać, że będzie to taki nowy „Matrix”
IMDb 7,1
Tytuł oryginalny: Wrath of ManRok produkcji: 2021Długość: 1′ 59″
No a tu dochodzimy do pierwszego filmu, który absolutnie polecam ominąć szerokim łukiem! Guy Ritchi to postać, którą uwielbiamy. Stworzył klasyki – niektóre z udziałem Jasona Stathama – więc może nasze oczekiwania były ustawione 5 poziomów za wysoko.
W tym filmie wiadomo kto zabije, wiadomo kogo zabije, no i właściwie wiadomo kiedy zabije (bo przed końcem filmu musi:)) Fabuła się nie trzyma kupy – nie chcę się pastwić – jak lubisz klimat filmów Guya Ritchi – lepiej obejrzyj Bullet Train:)
Tytuł oryginalny: Dune: Part OneRok produkcji: 2021Długość: 2′ 35″
Wszyscy fani twórczości Franka Herberta zdają sobie sprawę jak bardzo próba ekranizacji Diuny jest porywaniem się z motyką słońce! Natomiast z wszystkich dotychczasowych prób to właśnie ta najbardziej mnie urzeka!
Dzięki temu, że z góry wiemy nie skończy się na 1 filmie – można się było skupić na zbudowaniu całego wiarygodnego świata. Udaje się też opowiadać historię rodu Atrydów. Jasne – fanów książki nie da się do końca zaspokoić, nie da się oddać całej głębi – natomiast tę ekranizację uznaję za udaną i czekam na więcej.
Tytuł oryginalny: King RichardRok produkcji: 2021Długość: 2′ 24″
Na fali mojego zainteresowania tenisem włączyłam film o siostrach Wiliams i ich sławnym ojcu, który stworzył gwiazdy tenisa. Ogląda się go bardzo dobrze, wręcz mamy wrażenie, że jest jak bajka. Czy tak było naprawdę?
No nie, i tu mam zgrzyt. Historia ukazana w filmie jest tylko urywkiem i niejako hołdem dla ojca sławnych tenisistek. A jaka jest prawda – dowiemy się pewnie za kilkadziesiąt lat.
IMDb 5,8
Tytuł oryginalny: Noc w przedszkoluRok produkcji: 2022Długość: 1′ 36″
Nie było jakiegoś wysypu wybitnych polskich filmów w 2022, a i „Noc w przedszkolu” powiedzmy swoją nota na IMDb nie powala. Ja za to wam go polecam!
Rodzice, którzy mają dzieci w różnego rodzaju placówkach edukacyjnych – będą mieli niezły ubaw. Sami wiecie jak abstrakcyjne, odjechane, frustrujące, czasem ocierające się o horrory mogą się zdarzać spotkania z rodzicami innych dzieci z naszej szkoły/przedszkola.
Nigdy nie wiem czy bardziej abstrakcyjne są te spotkania – czy jednak walne zebrania w spółdzielniach mieszkaniowych…
W każdym razie jak macie wolniejszy wieczór – polecam.
Tytuł oryginalny: Glass OnionRok produkcji: 2022Długość: 2′ 19″
Glass Onion z kolei mocno polecam. Nie porównuj go do „Na noże” – po prostu rozsiądź się wygodnie i ogrzej kości w gorącym greckim słońcu w środku tej zimy. Jeśli od początku odpuścisz porównywanie do Agathy Christie – możesz się przyzwoicie bawić. Nie jest też wcale wbrew pozorom sensem filmu – stojąca w jej sercu zagadka kryminalna.
Plejada aktorów, reprezentujących różne środowiska – tuz biznesu, polityk, naukowiec, aktorka, influencer… I wszyscy oni dostarczają tony materiału, który twórcy zamieniają na satyrę.
Jeśli skupisz się na satyrze – gwarantuję, że film ci się spodoba.
Tytuł oryginalny: The MenuRok produkcji: 2022Długość: 1′ 47″
Ten film to uczta dla oczu!
Nie róbcie researchu, nie szukajcie wcześniej opisu fabuły, po prostu włączcie TV i posmakujcie Menu.
Ten film na początku wyda się wam czym innym, a po chwili czymś innym a po chwili jeszcze czymś innym….
I to chyba jest doskonały przepis na wysmakowany filmowy kąsek.
Tylko jak już obejrzycie Menu – bo rozmowa zawiera spoilery – polecam wam super analizę nie ze strony krytyków filmowych ale z punktu widzenia ludzi z branży gastro/sommelier – tu super rozmowa na YouTube ALE WINO!
IMDb 6,1
Tytuł oryginalny: AmsterdamRok produkcji: 2022Długość: 2′ 14″
I na koniec jeszcze jedna pozycja której nie polecam:) Mam problem z tym filmem, bo wydawałoby się, że ma wszystko! Aktorzy naprawdę z górnej półki, cudowna sfera wizualna, kolory, kostiumy etc. Klimat epoki oddany, fajna muzyczka – no po prostu jak analizować każdy jeden z elementów – wszystko jest na miejscu!
Ale nie da się tego oglądać… próbowaliśmy do końca obejrzeć, żeby się upewnić, czy może zaraz coś się stanie i odmieni nasze zdanie – ale się nie zdarzyło:) oszczędźcie sobie.
Po prostu w pewnym momencie jak już narrator ci łopatologicznie tłumaczy to co i tak wszystko właśnie zobaczyłeś to już się robi za dużo…
A twoim zdaniem jakie były najlepsze filmy 2022?
A tu łapcie nasze rekomendacje – Najlepsze seriale 2023
Tu łapcie SkyShowtime TOP 20 z naszymi polecajkami a tu Disney dla dzieci
Tu znajdziecie odpowiedź Jak wprowadzać dzieci w świat bajek
a jak już je wprowadzicie zapraszam po Najlepsze bajki na Netflix a tu wpis w którym znajdziecie najlepsze bajki edukacyjne, dostępne też poza Netflixem
Powiedzieć, że seria „Kicia Kocia” to ulubione książeczki dla wielu maluchów, to nie powiedzieć nic. Rodzice małych fanów uroczej kotki z pewnością wiedzą, co mam na myśli. Kicia Kocia zwojowała serca wielu dzieci. Tym razem dostępna jest w formie genialnych audiobooków!
Jak wiecie ułatwianie życia rodzicom jest jednym z najważniejszych celów misji nebule.pl . Post z tymi cudownymi wieściami jest sponsorowany przez Wydawnicwo Media Rodzina. To dzięki nim ta cudowna informacja trafia i do ciebie.
Moje dzieci już wyrosły z tego typu książeczek, ale wiem, że najmłodsze maluchy uwielbiają słodką Kicię Kocię i jej ferajnę. Cała seria jest ogromna, a w każdej książeczce poruszany jest inny aspekt życia. Przeznaczona jest on dla maluszków powyżej 1 roku życia, ale także przedszkolaki są wielkimi fanami Kici Koci.
Cóż, jeśli Wasze dzieci pokochają tą małą Kotkę, jesteście na nią skazani przez kilka lat😊. A wiadomo, że przeczytanie książeczki jeden raz w tym wieku, to jakby nieprzeczytanie jej wcale…
A będąc precyzyjną, uwielbiają, żeby im czytać. I wiecie, jak to jest. „Och jak słodko! Jak on/ona kocha tą Kicię Kocię” – tak powiecie, gdy macie pierwsze dziecko, które polubi TĘ JEDNĄ opowieść i jeszcze nie wiecie, co się święci. Otóż będziecie ją czytać w kółko. Tak, że zapamiętacie ją na zawsze. Zbudzeni w nocy będziecie w stanie ją recytować. I Wasze dziecko także. I nadal się nie znudzi.
Co innego, nam – rodzicom. I zmęczeni po całym dniu nie zawsze będziecie z entuzjazmem czytać znowu ulubioną książeczkę. Być może będziecie licytować się z drugim rodzicem o to, czyja jest dziś kolej😉. A wiadomo, zmęczenie po całym dniu daje się we znaki.
Dlatego czasem warto, zamiast czytać ze zmęczeniem czy nawet irytacją, przekazać pałeczkę i (jak to mawiają psychologowie) napełnić swój kubeczek, czyli po prostu zadbać o siebie, a książeczkę niech dziecku przeczyta ktoś inny.
Wyobraźcie sobie, że Kicię Kocię Wasze dziecko może słuchać dowolną ilość razy, w dowolnym miejscu – bez ograniczeń. I to nie Wy ją będziecie czytać! Audiobooki to złoto! A właśnie teraz „Kicia Kocia” pojawiła się w tej formie!
Otóż dziś mają premierę AUDIOBOOKI tej serii!
Już od dziś można ich słychać na platformie Audioteka, a od 1 lutego będą dostępne także w innych kanałach dystrybuujących audiobooki (m.in. Empik Go, Virtualo, Woblink, Publio, Legimi, Ebookpoint).
To aż 33 książki czytane przez fenomenalnego Macieja Stuhra! Dzieci będą mogły ich słuchać na dobranoc, w czasie jazdy samochodem (polecam!), czy w dowolnej chwili w ciągu dnia. Maluchy będą zachwycone, a i Wy będziecie mieli chwilę dla siebie. Bez wyrzutów sumienia, bo dzieci będą robiły to, co jest dla nich wartościowe, a jednocześnie jest zabawą, przyjemnością i nauką.
Audiobooki o Kicia Koci są idealne na początek przygody z książkami słuchanymi – trwają tylko 9 minut, więc małe dzieci będą w stanie ich wysłuchać. A jak złapią bakcyla audiobookowego, to macie do dyspozycji mnóstwo książek.
Jeśli znacie Kicię Kocię, zapewne już odpaliliście Audiotekę lub inne platformy z audiobookami😉. A jeśli jeszcze nie słyszeliście o niej, to pokrótce powiem Wam, na czym polega jej fenomen. Otóż są to proste opowieści przybliżające dzieciom świat i ich codzienność. Pozwalają im zrozumieć to, co je otacza, ale także własne emocje i uczucia. Cała seria to kilka formatów:
Jak widzicie, są to świetne książeczki, idealne na początek przygody z czytaniem. Doskonałe także jako pierwsze audiobooki! Wydawnictwo Media Rodzina wypuściło też przytulanki – ulubionych bohaterów serii!
O tym, że dzieci chcą, by ciągle czytać im te same książeczki, z pewnością wiecie, albo się wkrótce dowiecie😉. Dlaczego tak się dzieje? Dzieci potrzebują takich powtórzeń. Pozwalają im one lepiej rozumieć czytaną opowieść, przeżywać te emocje i je oswajać.
To także ich sposób (oczywiście nieuświadomiony) na utrwalanie słownictwa. Uczą się nowych słów, ich znaczenia i rozumienia całego przekazu. Te historie zdecydowanie nie są dla nich nudna ani za pierwszym, ani za dziesiątym razem! Warto zatem czytać dziecku w kółko to samo, jeśli tego chce. To sposób na jego rozwój i wzbogacanie słownictwa.
Oczywiście dla rodziców to męczące, bo życie to nie wieczny zachwyt, ale także zmęczenie, stres po pracy czy irytacja spowodowana różnymi czynnikami, dlatego audiobooki są świetnym rozwiązaniem, zaspokajającym potrzeby dzieci i dorosłych. Nie musicie mieć żadnych wyrzutów sumienia!
Pisma zawierają miejsca, zaznaczone na żółto, które można przekreślić (niepotrzebne skreślić) lub wybrać pomiędzy dwiema opcjami:
Może jest to Twoja historia, a może Twojej przyjaciółki? Hektolitry wylanych łez w poduszkę, mnóstwo pieniędzy wydanych na wizyty lekarskie i to uczucie pustki, które najbardziej dopada wieczorem.
Do podzielenia się moją historią zaprosił mnie Inofem, który codziennie wspiera kobiety w walce o zdrowie i marzenia
Zawsze chciałam mieć dwoje dzieci. To był mój plan na przyszłość: skończyć studia, znaleźć ciekawą pracę, spotkać kogoś wyjątkowego i zostać mamą. Mamą dwójki.
Po kilku latach można powiedzieć, że wszystko w moim życiowym excelu się układało, bo już miałam męża, 1 dziecko i pracę, która dawała mi mnóstwo satysfakcji.
Zostało tylko jedno do spełnienia i wydawało mi się to tak OCZYWISTE – moje dziecko będzie miało rodzeństwo. Jestem jedynaczką i to marzenie było jednym z głównych w moim życiu.
Pewnego dnia rano mocno mnie zemdliło i od razu poczułam ten przyjemny ucisk w żołądku, że to NA PEWNO to. Wszystko układa się po mojej myśli, a ja jestem w drugiej ciąży. Pobiegłam podekscytowana do apteki po test i oczywiście wymalowały się piękne dwie kreski. Czułam ogromną radość, a jednocześnie wiedziałam, że tak właśnie miało być.
Mój plan idzie znakomicie. Oczywiście, szybko na kalkulatorze ciążowym szybko wyliczyłam datę porodu, różnicę wieku między dziećmi i wszystko układało się tak idealnie.
Jeden dzień przed usg genetycznym poczułam lekki ból brzucha, poszłam do toalety i zobaczyłam lekkie różowe plamienie. Zrobiło mi się gorąco, słabo, a kropelki zimnego potu spłynęły po mojej skroni. Szybko pojechałam do szpitala, siedziałam kilka godzin wśród ciężarnych kobiet głaszczących swoje brzuchy, a dźwięk KTG dudnił mi w głowie.
W końcu weszłam do gabinetu. Położyłam się i usłyszałam słowa, które przez kolejne 2 lata śniły mi się po nocach:
Jak to??? Przecież wszystkie badania były idealne, dbałam o siebie, nie piłam nawet kawy i masakrycznie bolała mnie głowa. Nie brałam leków przeciwbólowych, bo przecież to może zaszkodzić! A może to przeziębienie, które miałam? TO JEST NIEMOŻLIWE!
Cały czas zadawałam sobie pytanie: dlaczego ja? Co się stało, przecież wszystko było w porządku.
Smutek został ze mną i dopadał w dziwnych sytuacjach. Patrzyłam z nienawiścią na kobiety w ciąży. Czułam się odarta z marzenia, które żyło w mojej głowie.
Kilka miesięcy później poczułam, że jestem gotowa znów spróbować. Lekarze mi powtarzali, że to się zdarza 1 raz na 6 ciąż. „Proszę się nie przyjmować, brać kwas foliowy i tyle”.
Z ogromną ostrożnością i z tłumionym entuzjazmem podeszłam do pozytywnego testu zrobionego tuż przed Wigilią. Nie było tej radości, ekscytacji, tylko strach. Już wtedy czułam, że coś jest nie tak, bo nie miałam żadnych typowych objawów ciążowych, a betaHCG rosła bardzo powoli. Moje obawy potwierdziły się na chwilę przed wyjazdem na święta.
Wtedy już nie płakałam, patrzyłam pustym wzrokiem w ścianę.
I chociaż lekarz mówił „To się zdarza”. To ja wiedziałam, że dwie straty z rzędu nie mogą być przypadkowe. Całe święta leżałam w łóżku i czytałam fora internetowe. Szukałam kobiet takich jak ja, które chcą spełnić swoje marzenie, a coś stoi na przeszkodzie. Dość szybko trafiłam na termin „poronienia nawykowe” (czyli powtarzające się) i „niepłodność wtórna” (czyli niemożność powtórnego zajścia w ciążę).
Oba terminy mnie dotyczyły, bo pierwszą ciążę miałam totalnie bezproblemową, a później wystąpiły komplikacje. Musiałam tylko znaleźć przyczynę, co się zmieniło i uniemożliwia donoszenie ciąży.
Znalazłam lekarza, który powiedział żeby nie czekać do 3 poronienia tylko już zacząć działać. Dostałam długą listę badań do wykonania. Zrobiłam je bardzo szybko, bo czułam, że zadaniowe podejście służy mojemu zdrowi psychicznemu i co najważniejsze – DAJE NADZIEJĘ.
Z plikiem wyników stawiłam się u lekarza – diagnoza była bardzo prosta: Insulinooporność i PCOS, czyli zespół policystycznych jajników. Jak się okazuje, w moim przypadku spowodowały one obniżenie jakości komórek jajowych i dlatego tak trudno było mi utrzymać ciąże.
Wszystko złożyło się całość – po pierwszej ciąży zostało mi 10 dodatkowych kilogramów, których w żaden sposób nie mogłam zrzucić. Ciągle chciało mi się spać, miałam otyłość brzuszną i trudności z koncentracją. Wydawało mi się, że tak się czują wszystkie mamy, a nie, że jest to insulinooporność.
Z gabinetu wyszłam z całą listą zaleceń i receptą na leki.
Tak jak dwie pierwsze punkty wydawały mi się dość jasne, to po wyjściu z gabinetu szukałam więcej informacji o inozytolu. Jak się okazało inozytol jest ważnym składnikiem środowiska pęcherzykowego i badania naukowe potwierdzają, że jego wyższy poziom w płynie pęcherzykowym poprawia jakość komórek jajowych.
Dotarłam też do badań naukowych, które jasno pokazują, jak inozytol wpływa na poprawę wyników u osób z PCOS i insulinoopornością. Dodatkowo ten składnik pomaga uwrażliwić tkanki na działanie insuliny, a co za tym idzie pomaga walczyć z nadwagą. Oprócz tego obniża cholesterol i reguluje ciśnienie krwi.
Wszystkie badania były tak obiecujące, że od razu wprowadziłam zmiany. Zaczęłam się więcej ruszać, uczyłam się zasad diety z niskim indeksem glikemicznym, brałam metforminę i piłam sumiennie Inofem z mio-inozytolem.
Po 3 miesiącach schudłam 10 kilogramów, powtórzyłam badania i poszłam do mojego lekarza. Naprawdę nie spodziewałam się, że dokładnie 12 tygodni wystarczyło aby tak mocno poprawiły się wyniki, a ja czułam się o wiele lepiej. Pilnowałam diety i dużo się ruszałam – miałam cel i to on dodawał mi siłę w chwilach zwątpienia.
Po miesiącu od wizyty trzymałam w ręku pozytywny test ciążowy. Pamiętam to uczucie do dziś: pomieszanie ogromnej radości ze strachem, ale i nadzieją.
Mówią, że do trzech razy sztuka. W moim przypadku, gdybym sama sobie nie pomogła to wcale nie byłoby szczęśliwego zakończenia za 3 razem. A dzięki temu się udało!
Wiele kobiet nawet nie wie, że mają insulinooporność i PCOS. Dlatego tak ważne jest mówienie i pisanie na ten temat. Warto mieć tego świadomość i badać się. Bo jedno i drugie utrudnia zajście i donoszenie ciąży. A można odpowiednią dietą, aktywnością i suplementacją sobie pomóc.
Czy próbowaliście już zrobić magiczną lemoniadę zmieniającą kolor? Jeżeli nie – to zapraszam Was na dzisiejszy post z przepisem na ten naturalny napój bez barwników.
Post zawiera linki afiliacyjne
Dzień wcześniej zróbcie lód w kostkach. Oczywiście, można go pominąć – magiczna lemoniada wyjdzie też bez niego.
Zaparzcie herbatę w dzbanku – im więcej dodacie herbaty tym bardziej intensywny będzie kolor waszej magicznej lemoniady:)
Zalałam herbatę wrzątkiem, dodałam 2 łyżki cukru i odstawiłam do całkowitego ostygnięcia.
W międzyczasie wyciśnijcie sok z cytryn. Ja użyłam cytruskarki, która jest teraz dołączona do wyciskarki Kuvings, (Całość wyciskarka i cytruskarka dostępna są teraz w pakiecie z rabatem 240 zł). Promocja z wyciskarką cytrusów działa tylko do końca lipca – link TUTAJ.
Kiedy macie już wszystko gotowe, przechodzimy do robienia magicznej lemoniady:
Wsypcie lód, nalejcie niebieską herbatę, a później powoli nalewajcie sok z cytryny.
Kolory delikatnie się mieszają. Jeżeli będziecie chcieli przyspieszyć proces łączenia, to wystarczy wymieszać ją łyżeczką, stanie się różowa.
Lemoniada w smaku jest cytrynowa, jeżeli dodacie cukier lub ksylitol to będzie słodka. Można ją trzymać w dzbanku, ale najlepszy efekt jest wtedy, kiedy robiona jest na bieżąco w szklankach.
I tylko nie pytajcie proszę o wyciskarkę – wszystko o tym sprzęcie pisałam wam wcześniej w poście Wyciskarka wolnoobrotowa
W tamtym poście znajdziecie też przepisy do wyciskarki np. na:
Dziś polecę Wam 5 moich hitów kosmetycznych, za które nie zapłacicie więcej niż 10 zł. Myślę, że każdy ma takie tanie perełki w swojej łazience i warto się nimi podzielić. Zebrałam dziś moich ulubieńców – dostępne cenowo i dobre kosmetyki, które mogę Wam polecić.
Dostępne w najniższej cenie TUTAJ <- to mój ulubiony odcień – mam go od kilku miesięcy na stopach
A to mój drugi ulubieniec – mam go na dłoniach TUTAJ – jest idealny do french manicure
Tę linię lakierów odkryłam przypadkowo, chwilę po tym jak zrezygnowałam z robienia manicure hybrydowego. Szukałam trwałych lakierów, które nie odpryskują, dobrze się rozprowadzają i mają ładne kolory.
Dostępny od 6 zł TUTAJ
Aż trudno uwierzyć, że taki peeling kosztuje tak mało. Dobrze złuszcza naskórek, zostawia skórę gładką i lekko nawilżoną. Do tego ma bardzo poręczna tubkę i zajmuje niedużo miejsca w kosmetyczce. Używam go też na dłonie.
Dostępny TUTAJ
Idealny krem z mocznikiem, który złuszcza i nawilża naskórek. Jest wydajny i dobrze skoncentrowany. Można go stosować na noc – wtedy działa najlepiej.
Ten żel to ideał! Kupiłam go na zapas i aż trudno uwierzyć, że kosztuje 8 zł. Obłędnie pachnie, ma dobry skład i do tego bardzo dobrze myje. Jest wegański i ma poręczną butelkę. W tej serii są jeszcze inne zapachy, ale ten przypadł mi do gustu, bo pachnie orzeźwiającym mojito.
Dostępna najtaniej TUTAJ
Co roku w wakacje wracam do tej odżywki: kosztuje niewiele, a jest idealna. Latem mam przesuszone włosy, które potrzebują nawilżenia i dociążenia. Nakładam ją po myciu na 5 minut (ZAWSZE WCZESUJE SZCZOTKĄ) i spłukuję. Na moich wysoko porowatych włosach sprawdza się idealnie. Do tego ma poręczną tubę i zajmuje mało miejsca w kosmetyczce.
Mam też świetny żel do mycia twarzy, który co prawda kosztuje trochę więcej niż 10 zł, ale jest wart polecenia
Świetny żel do mycia twarzy, który dobrze oczyszcza, a do tego nie zostawia uczucia ściągnięcia. Wielki plus za szklaną butelkę. Ma zapach gumy balonowej (chociaż wiem, że to pomieszanie soku z brzozy i sorbitolu). Dobrze sobie radzi z niedoskonałościami, a do tego jest delikatny. Jest też polecany dla nastolatków.
Zimą używałam emulsji z tej serii i byłam bardzo zadowolona (ma właściwości myjące i nawilżające – raczej do skór suchych KLIK)
Tu macie wpis Pielęgnacja skóry dojrzałej a tu 7 sposobów na piękną i zdrową cerę i Efekt glow
A tu zobaczcie przejrzałam bibliotekę SkyShowtime – zobaczcie co można obejrzeć za 12,49:)
Dziś mam dla was przepis na chleb. Chleb, chlebuś, chlebunio tak smakowity, że palce lizać! Pyszny, zdrowy, orkiszowy, z ziarnami – a do tego do zrobienia w 5 minut.
Ten przepis jest z nami od około 6 miesięcy. Od jego odkrycia, nasze dzieci zaczęły jeść kanapki! No ale nie zagalopowujcie się – najczęściej są to kanapki z masłem:). Zresztą wcale im się nie dziwię. Chleb jest tak powalająco pyszny, że sam majstrując sobie kanapkę, kończę właściwie na maśle i odrobinie soli truflowej.
Droga do znalezieniu tego przepisu na chleb była dość wyboista. Kiedy się wyprowadziliśmy z Warszawy, Ania bardzo szybko odkryła cudowne źródełka świeżych warzyw, czy soczystych owoców na lokalnych ryneczkach. Ba – pierwszy raz w życiu dorobiliśmy się naszego własnego ulubionego rzeźnika (to jednak brzmi dużo raźniej niż „sklep mięsny”:))
Natomiast z pieczywem była lipa. Miesiącami szukaliśmy naszych smaków i nic. Z tej desperacji zainwestowaliśmy nawet w maszynę do pieczenia chleba. Ta zresztą mocno mnie rozbestwiła. Łatwość z jaką wrzuca się wszystkie składniki i tylko naciska przycisk. Brak potrzeby wyrabiania ciasta własnymi rękami i ugniatania tej lepkiej mazi – miodzio! Smakowity aromat unoszący się po domu i czule głaszczący duszę – no cud.
I kiedy już się wydawało, że „mamy to” – jak grom z jasnego nieba trafiła nas wiadomość, że nasz rzeźnik otwiera kolejną odnogę biznesu:
No i trafili jackpot. Doszedł nam codzienny rytuał po rozwiezieniu naszych pociech po placówkach – kolejeczka po przepyszny okrągły chleb. Maszyna do pieczenia zaczęła zbierać kurz i poszła w odstawkę. Smak chleba z piekarni jednak bił nasze wypieki na głowę! Czemu więc, zapytacie – znowu zaczęliśmy szukać alternatywy?
Niestety w piekarni, oprócz pysznego pieczywa, na półkach piętrzyły się i kusiły: bagietki, paluchy, drożdżówki, cynamonki, jagodzianki, gotowe kanapki i wszelkie możliwe oblane glancem i lukrowane pokusy świata.
Biorąc pod uwagę, że oprócz bochenka za kilkanaście złotych – nie dało się przejść obojętnie obok tej kuszącej słodkim zapachem rozpusty – codzienny rachunek tylko z piekarni zaczął się ocierać o 50 zł. A ubrania z kolei, krasnoludki mieszkające w naszych szafach, zaczęły zwężać jak nakręcone.
Jak więc pogodzić kubki smakowe i podniebienie rozbisurmanione smakiem chleba – jaki przenigdy nie chce wyjść z maszyny do pieczenia? Z wrodzoną awersją do żmudnego, własnoręcznego i codziennego zagniatania ciasta.
Będą przeświadczonym, że te obwarowania to twardy orzech do zgryzienia, ale z otwartą głową – pomaszerowałem na warsztaty z pieczenia chleba prowadzone przez Top Chef Ewelinę Łapińską do studia Atuty. Nauczyłem się tam piec przepyszny chleb na zakwasie – taki jak z naszej ulubionej piekarni! Schodzi by go zrobić 24h. Trzeba codziennie dbać o zakwas. Trzeba się niemiłosiernie naugniatać i kilkukrotnie ufajdać ciastem.
Efekt był oczywisty – zrozumiałem, że te kilkanaście złotych za bochenek chleba – to bardzo rozsądna cena. I jestem ją gotów płacić co dzień – byle tylko nie musieć ruszać palcem (całkiem oblepionym ciastem:)).
Poznałem też jednak na warsztatach przepis, który mnie absolutnie opętał – Przepis na chleb orkiszowy z ziarnami! Chef Ewelina pokazywała jak go zrobić tak naprawdę w przerwach technologicznych jakie mieliśmy walcząc z innymi przepisami.
Tu macie składniki. To trzeba tylko zasypać i wymieszać. Tu czekacie 20 min aż wyrośnie. Nie trzeba nic ugniatać ani wyrabiać! Brak potrzeby wyposażania się w żeliwne garnki do pieczenia chleba. Nie trzeba żadnej maszyny… Potrzebujesz tylko miskę, łyżkę, blaszkę i piekarnik – i już!
To co? Gotowi do upieczenia chleba i nie ubrudzenia sobie rąk?
A dla tych, którzy lubią kolejność w punktach:
Smacznego!
A jakbyś chciała ubogacić się nie tylko o przepis na chleb orkiszowy z ziarnami ale też na coś do niego – tu czeka na ciebie pachnąca Szakszuka
W tym roku, pierwszy raz zdecydowaliśmy się na wakacje na campingu. Czy jesteśmy zadowoleni, jak udał nam się wyjazd i czy pojedziemy kolejny raz? Dziś napiszę Wam moją opinię o wyjątkowym campingu Marina di Venezia we Włoszech.
Przyznam, że do tej pory campingi kojarzyły mi się tylko z namiotami, camperami i wspólnymi sanitariatami w wątpliwych warunkach higienicznych. Dlatego, od wielu lat wybieraliśmy sprawdzone opcje hotelu lub apartamentów. W tym roku nasi znajomi namówili nas na wyjazd do Włoch – właśnie na camping. Na początku nie byłam przekonana do tego pomysłu, ale kiedy zaczęłam przeglądać zdjęcia, patrzeć na lokalizację i cenę takiego pobytu – to zaczęło nam się podobać.
Camping jest 5-gwiazdkowy i to naprawdę czuć. Jest pięknie, zielono, teren jest przepięknie zagospodarowany.
Opcji jest kilka i my skorzystaliśmy z najmniej problematycznej, która może nie okazała się najkorzystniejsza, ale za to można było w razie draki łatwo odwołać. Jechaliśmy przed sezonem (3 tydzień maja) i ten termin okazał się świetnym wyborem. Ceny domku na campingu były bardzo korzystne, nie było dużo ludzi, a pogoda była idealna (do 30 stopni).
Gdzie można zabookować domek/miejsce na kampera lub przyczepę?
Camping jest naprawdę duży – przejście z jednego krańca na drugi zajmuje szybkim tempem 20 minut. Kiedy idziecie z dziećmi, które co chwilę znajdują ogromne szyszki lub przyglądają się jaszczurkom – to może nawet zająć godzinę. Codziennie nasze aplikacje wskazywały 15 tys. kroków. Jeżeli macie możliwość to weźcie rowery lub chociaż hulajnogi. Znacznie ułatwiają przemieszczanie się.
Warto wziąć też z domu parasol plażowy KLIK, wózek, który zamienia się w leżak KLIK lub namiocik KLIK jeżeli Wasze dzieci śpią w dzień. Plaża jest bezpłatna dla gości campingu, ale jeżeli lubicie plażowanie w cieniu MUSICIE mieć parasol – my kupiliśmy na miejscu.
Domki są w pełni wyposażone i możecie w nich przyrządzać posiłki. Na campingu i tuż za jego bramą są świetne włoskie markety, gdzie kupicie świeżą foccacie, pyszne sery (gorgonzola na wagę obłęd!), ryby. Przyznam, że pierwszy raz na wakacjach miałam chęć gotować.
Na campingu są też restauracje, bary, kawiarnie, lodziarnie. Są otwarte w różnych godzinach.
Strefa basenów jest duża i różnorodna. Kiedy byliśmy w maju woda była ciepła (ok 29 stopni). Aquapark jest bezpłatny dla gości campingu, ale jeżeli macie chęć leżeć w cieniu to musicie zapłacić za leżak z parasolem. Na basenie nie można korzystać z dmuchanych materacy, kółek – mają takie zasady bezpieczeństwa. Jedynie rękawki dla dzieci i kamizelki są dopuszczalne. Basen działa do godziny 18.
Na campingu jest też pralnia – nie musicie brać dużo ubrań, bo za opłatą możecie skorzystać z pralki.
WAŻNA RZECZ – Jeżeli zarezerwujecie domek przez Booking lub przez operatora, to weźcie z domu swoje ręczniki i poszewki na pościel. My nie wzięliśmy i musieliśmy zapłacić ok 60 euro!
Kiedy jedziemy do hotelu lub apartamentów to spędzamy w środku sporo czasu. Kiedy jesteście na campingu, to większość czasu jesteście na zewnątrz. To jest duża różnica – mam takie poczucie, że dzieci mogły w pełni wykorzystać te dni.
Mi najbardziej podobał się teren campingu – piękny, zielony i bardzo zadbany. Do tego wszystkie domki spowija cień wiekowych drzew.
Camping jest położony przy plaży i nawet z najbardziej odległego terenu dojdziecie w 10 minut. Jest kilka wejść i przy każdym znajdziecie coś innego: restaurację, beach bar lub plac zabaw. Możecie codziennie chodzić w inne miejsce. Plaża jest bardzo szeroka, piaszczysta i do tego pełna muszelek. Dzieci będą zachwycone! Wszędzie są toalety i prysznice. Na plaży można tez kupić lody, a w wodzie są meduzy i kraby. Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie.
Wieczorem centrum campingu tętni życiem, na scenie są animacje dla dzieci, koncerty, quizy. Restauracje są pełne ludzi i dzieci biegają wokół. Możecie udać się na spacer na zakończenie dnia.
Na campingu jest kilka restauracji, gdzie możecie skosztować pysznej, włoskiej kuchni. Co ciekawe ceny wcale nie są wygórowane – ceny pizzy zaczynają się od 7-8 EUR! A tuż za ogrodzeniem campingu jest też fajna i jeszcze trochę tańsza pizzeria. Myślę, że jest to powodowane faktem, że w przeciwieństwie do wakacji w hotelu – tutaj każdy ma kuchnię w camperze czy w domku – a taka „konkurencja” wymusza na restauratorach rozsądne marże.
W kawiarniach jest rewelacyjna kawa i lody – och będę je wspominać długo! Tuż za bramą campingu jest supermarket – polecam się wybrać już pierwszego dnia. Kupicie tam wszystko, co potrzebne do idealnych włoskich wakacji. Weźcie gorgonzolę na wagę, nadziewane kremem pistacjowym croissanty, a do tego owoce morza. Obłęd!
Duży kompleks, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Są zjeżdżalnie, basen z falą, brodziki dla maluchów. Moje dzieci były zadowolone, ale brakowało mi toalety na terenie basenów (trzeba wyjść poza) i basen był zamykany o godzinie 18.
Z campingu można popłynąć do Wenecji i wiele osób decyduję się na taką wyprawę. Jednak my byliśmy na miejscu tylko 6 dni i stwierdziliśmy, że wolimy skorzystać w pełni z atrakcji na campingu, a do Wenecji wybierzemy się jak dzieci będą starsze. Można również wypożyczyć rowery i pojechać na wycieczkę na bagna i zabaczyć flamingi.
Tak jak wspomniałam – nasz domek był dość daleko, ale i tak udało nam się skorzystać w pełni z atrakcji. Obok nas mieszkały rodziny z Niemiec, Danii i nasze dzieci miały okazję razem się pobawić. Nasz domek był 5 osobowy i czuliśmy się w nim naprawdę komfortowo. Jeżeli bym rezerwowała wakacje na przyszły rok to celowałabym w zabookowanie Garden Villa, Marina Lodge, Aqua Lodge.
Nasz domek nazywał się Deluxe, były w nim 2 sypialnie, 2 łazienki i kuchnia z salonem, a do tego duży taras.
Na terenie campingu są też animacje dla dzieci (2 razy dziennie) na placu zabaw. Dzieci mogą też pomalować na pamiątkę rzeźbę (za dodatkową opłatą). Jest też mini wesołe miasteczko i mini golf (dodatkowo płatny) – byliśmy dwa razy, bo naprawdę warto.
Dla dorosłych codziennie są ćwiczenia i lekcje włoskiego. (dla gości campingu bez opłat).
Tydzień w Marina di Venezia minął nam szybko i zadowoleni wróciliśmy do domu. Przyznam, że ten wyjazd odczarował nam campingi. Nie spodziewałam się, że mogą być lepszą alternatywą na wyjazd niż pobyt w hotelu. Myślę, że za rok również wybierzemy się na camping i już zaczynam się rozglądać za czymś interesującym.
Byliście kiedyś na campingu?
Tu macie jeszcze raz linki do operatorów:
A jeśli wolicie lokalnie tu macie Hotele dla rodzin z dziećmi – nasze TOP 10 w Polsce
Specjaliści mówią, że mamy do czynienia z nową epidemią. Niestety niewiele mediów porusza ten temat, a szkoda, bo dzięki temu więcej rodziców by się o tym dowiedziało i poszłoby z dzieckiem na badania. Analizy jasno wskazują, że pandemia przyczyniła się do ogromnego wzrostu i lekarze prawie dwa razy częściej stawiają tę diagnozę. I to u coraz młodszych dzieci
Drodzy rodzice, nauczyciele, terapeuci, opiekunowie – mamy przed nami epidemię krótkowzroczności wśród dzieci spowodowaną zmianami stylu życia wywołanymi przez pandemię: wydłużeniem czasu pracy wzrokowej w bliży, czy to poprzez naukę online, częstsze korzystanie z urządzeń cyfrowych, czy też ograniczenie czasu aktywności dzieci na zewnątrz.
Specjaliści biją na alarm, że w 2050 roku, co druga osoba na świecie będzie miała krótkowzroczność [1].
Do napisania tego artykułu, uświadomienia wszystkim rodzicom skali problemu i zachęcenia was do zabrania dzieci na badania wzroku zaprosiła mnie HOYA Lens Poland
Prostymi słowami: krótkowzroczność (miopia) utrudnia ostre widzenie obiektów znajdujących się w oddali. Dziecko, które ma krótkowzroczność dobrze widzi litery w książce, ale nie jest w stanie przeczytać, co Pani napisała na tablicy. A potocznie mówimy na tę wadę wzroku „minusy”.
Ja też mam krótkowzroczność popandemiczną i od lutego noszę okulary. Całe życie miałam sokoli wzrok, a jednak nadmiar pracy online i brak odpowiedniej aktywności na zewnątrz spowodował u mnie rozwinięcie się wady wzroku.
Dlaczego u dzieci ta wada wzroku tak szybko postępuje?
Dzieci szybko rosną, rośnie też gałka oczna i niestety rośnie krótkowzroczność.
Jakie metody spowolniania postępu krótkowzroczności są stosowane u dzieci:
INWAZYJNE:
NIEINWAZYJNE:
Przyznam, że sama wcześniej nie słyszałam o takiej możliwości aby spowalniać progresję krótkowzroczności specjalnymi szkłami, które dziecko nosi codziennie w okularach. Wydawało mi się, że nie ma w tej kwestii wyboru, a okulary mogą jedynie korygować wzrok. Wielu rodziców dzieci z krótkowzrocznością nadal nie wie o takiej możliwości, a wyniki badań klinicznych mówią same za siebie.
Dwuletnie badania kliniczne dowiodły, że używanie soczewek okularowych MiYOSMART może spowalniać postęp krótkowzroczności średnio o 60% w porównaniu do standardowych soczewek jednoogniskowych [3].
Z kolei wyniki sześcioletniego badania klinicznego dowiodły, że kontrola krótkowzroczności za pomocą soczewek MiYOSMART utrzymuje się w czasie, a u pacjentów, którzy przestali nosić te soczewki, nie występuje tzw. efekt odbicia, czyli tempo postępu wady po zaprzestaniu ich stosowania nie przyspiesza [4]!
Jeżeli samo noszenie okularów ze specjalnymi soczewkami może spowolnić rozwój wady, czy nie warto rozważyć tej opcji?
Zwróćcie też uwagę na takie zachowania dziecka:
Oczywiście warto też odwiedzać okulistę profilaktycznie. Poniżej macie rozpisane, kiedy najlepiej wykonać badanie wzroku:
Zadbajmy o dobre nawyki! Bardzo ważna jest higiena pracy i nauki z wykorzystaniem urządzeń elektronicznych. Najlepiej jest nauczyć dzieci (i sami też powinniśmy stosować) metodę 20-20-20:
Do tego zalecane jest minimalizowanie spędzania czasu pracy wzrokowej w bliży, a wydłużanie czasu przebywania na zewnątrz (specjaliści wskazują, że w przypadku dzieci najlepiej kiedy będzie to 2-3 h dziennie).
Przyznam, że lekko zszokowała mnie ta tabelka i w czasie lekcji online te wytyczne są niemożliwe do wykonania.
Wydaje mi się, że niedługo krótkowzroczność będzie kolejną chorobą cywilizacyjną tylko dlatego, że zapominamy o profilaktyce. Narząd wzroku jest najważniejszym zmysłem, dlatego zwracajcie uwagę na to jak funkcjonują Wasze dzieci i regularnie chodźcie na badania wzroku.
Sama wybrałam się z córką do okulisty, bo zauważyłam, że przysuwa się bliżej telewizora i mruży oczy. Badanie okulistyczne wykazało, że na razie nie ma krótkowzroczności, ale niestety jeżeli nie będzie przestrzegać zasad higieny pracy przy komputerze i telefonie, do tego będzie spędzać mało czasu na podwórku, to niestety ryzyko rozwoju wady jest duże.
Sama skorzystałam z listy gabinetów na stronie www.mamwzrokok.pl, które specjalizują się w badaniu i spowalnianiu krótkowzroczności z użyciem szkieł MiYOSMART.
W Białymstoku mogę polecić Elite Optyk na ul. Sienkiewicza 22 i badanie u dr. Andrzeja Malinowskiego.
Więcej o krótkowzroczności u dzieci, o tym co powinno nas – rodziców zaniepokoić i co możemy zrobić by chronić wzrok naszych dzieci znajdziecie też w animacji:
[1] Holden B.A., et al., Global Prevalence of Myopia and High Myopia and Temporal Trends from 2000 through 2050. American Academy of Ophthalmology. 05/2016, vol.123, no. 5, p.1036–1042. https://doi.org/10.1016/j.ophtha.2016.01.006
[2] Wong HB, Machin D, Tan SB, Wong TY, Saw SM. Visual impairment and its impact on health-related quality of life in adolescents. Am J Ophthalmol. 2009;147:505–11
[3] Lam CSY, Tang WC, Tse DY, Lee RPK, Chun RKM, Hasegawa K, Qi H,Hatanaka T, To CH. Defocus Incorporated Multiple Segments (DIMS) spectacle lenses slow myopia progression: a 2-year randomized clinical trial. British Journal of Ophthalmology. Pierwsza publikacja online: 29 May 2019. doi: 10.1136/bjophthalmol-2018-313739
[4] Lam CS, et al. Myopia control in chiIdren wearing DIMS spectacle lens: 6 years results. Invest Ophthalmol Vis Sci. 2022;63:ARVO E-Abstract 4247
A tu macie wpis Kiedy zbadać dziecku słuch?
Okulary Tom Ford za 1,2 zł? Jedwabna apaszka 50 groszy? A może kaszmirowy sweter za 5 zł? To wszystko znalazłam w second handach.
Nie pamiętam kiedy pierwszy raz byłam w second handzie, ale nie mam miłych wspomnień z tego miejsca. Sklepy z odzieżą używaną kiedyś kojarzyły mi się z brzydkim zapachem, stosem niepotrzebnych ubrań i kłócącymi się kobietami.
A teraz? Jest to miejsce, które odwiedzam i wyszukuję tam perełki modowe za niewielkie pieniądze.
Dziś zdradzę Wam moje sposoby, których nauczyłam się przez kilkanaście lat chodzenia do sklepów z używaną odzieżą.
Jaki jest dobry? Ten co ma dobry towar.
A jak go znaleźć? Można oczywiście spróbować odwiedzić kilka przypadkowych sklepów, ale jeżeli jesteś nowicjuszem to szybko się zrazisz. Najlepiej jest znaleźć jeden świetny i tam się przejść.
Jak ja znalazłam dobre second handy?
Dobry sklep z używaną odzieżą poznasz po kolejce, która stoi do niego rano. Nie zrażaj się tym widokiem – zainteresowanie innych zazwyczaj pokrywa się z asortymentem sklepu. Jeżeli widzisz, że przed second handem stoi kilkanaście, kilkadziesiąt osób to jestem pewna, że mają tam dobry towar (i wcale nie musisz stać w tej kolejce). Wystarczy, że wejdziesz później, albo wstąpisz po pracy.
Możesz też zapytać swoje znajome, czy mają do polecenia jakieś miejsca.
Wiem, że są osoby, które chodzą na wyprzedaże kiedy ceny są bardzo niskie, ale też asortyment jest przebrany. Ja preferuję zakupy w dzień dostawy i chodzę TYLKO w te dni. Możesz je sprawdzić na facebooku second handu lub poznać po kolejce, która stoi do wejścia.
Nie zrażaj się kolejką – to naprawdę dobry znak – napisze później dlaczego (to jeden z moich tricków). Ja nigdy w niej nie stoję, tylko czekam aż wszyscy wejdą i wtedy spokojnie wchodzę.
Chyba nigdy nie zdążyła mi się sytuacja, że weszłam do sklepu i od razu zobaczyłam świetny ciuch za kilka złotych. Aby znaleźć coś ekstra trzeba mieć więcej czasu, ale ja to uwielbiam, więc traktuję jak rozrywkę z naprawdę dobrymi nagrodami. Mam taki jeden duży second hand, który odwiedzam co 2-3 tygodnie i wizyta w nim zajmuje mi ok 1 – 1, 5 h razem z mierzeniem.
Do second handów nie chodzę też z dziećmi, bo nie jestem w stanie wtedy się skupić i wychodzę z pustymi rękami.
Kiedy cały tłum już wejdzie, to weź koszyk i udaj się tam gdzie nie ma zbyt dużo ludzi. Ja tak robię i jest naprawdę dobry sposób. Zazwyczaj idę do działy ze sportowymi ciuchami lub do koszy z szalikami i czapkami. Inni ludzie zazwyczaj najpierw przeglądają ubrania, dlatego jest szansa, że uda Ci się upolować coś ekstra już na wstępie.
To właśnie dlatego wszyscy odwiedzający mają tak wypchane kosze. Najpierw wrzucają jak leci, a później dopiero przeglądają i mierzą. Ja też tak robię i jest to super sposób, nie stoję z jednym swetrem i nie sprawdzam składu, rozmiaru itd. Nie ma na to czasu. Jest coś, co może będzie ok – to wrzucam do kosza. I też mam tak mocno wypełniony koszyk, a z tego później robię ostrą selekcję.
Ja to uwielbiam i przeglądam wieszak po wieszaku najszybciej jak mogę – naprawdę. Rzucam okiem i oceniam, jeżeli ma jakiś potencjał to wrzucam do koszyka. Jeżeli chcesz znaleźć prawdziwe perełki to przejrzyj wszystko – tam są takie rzeczy, ale jeżeli tylko przelecisz wzrokiem to nic nie znajdziesz. Dlatego wizyta w secondhandzie zajmuje mi tyle czasu, ale zawsze co się trafi.
Chyba jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, że poszłam do second handu kupić sweter i z nim wyszłam. Zakupy w sklepach z używaną odzieżą wyglądają trochę inaczej – kupuje się to, co akurat się trafi. Jeżeli dziś nie znajdziesz, tego co szukasz, to może uda się za tydzień lub miesiąc.
Chodzę od jednych wieszaków do drugich i cały czas zahaczam o dwa miejsca. Na przykład idę do bluzek damskich i jak skończę, to przechodzę przez przebieralnie i przeglądam rzeczy, które ludzie odwiesili po przymierzeniu – często są to świetne rzeczy, tylko nie pasujące rozmiarem.
A drugie miejsce, o które zahaczam kilka razy w czasie wizyty w sklepie to wieszaki na końcach skrajnych sklepu. Dlaczego? Tam zazwyczaj gromadzą się osoby, które kupują dużo ciuchów (pewnie większość na handel) i odwieszają, co zgarnęły do koszyka i nie do końca im pasuje. Dlatego lubię jak jest dużo ludzi, bo oni robią wstępną selekcję towaru za mnie.
Kiedyś nie mierzyłam, bo szkoda mi było czasu i przez to kupiłam kilka bubli. Naprawdę warto mierzyć wszystko. Dzięki temu możecie też dostrzec ewentualne wady w ubraniu: brak guzika, dziurkę, plamę. A jak coś na mnie pasuje i mi się podoba, to kupuję tylko wtedy jeżeli mogę wymyślić 3 stylizacje z tym ubraniem. Spróbujcie tego!
Mam na to radę. Często ubrania kosztują kilka złotych i może nam się wydawać, że to super okazja. Kupujemy tylko dlatego, że jest tanie. Przyjęłam taką metodę: że zanim kupić dane ubranie to zadaję sobie pytanie, czy byłabym w stanie zapłacić za nie pełną kwotę w sklepie (czyli: bardzo mi się podoba ubranie, a niska cena to dodatek). Dzięki temu mam same takie ubrania z sh, które noszę. Nic nie zalega w szafie.
Po co komu sweter akrylowy, jak w tej samej cenie za kg można znaleźć kaszmirowy?
Zakupy z drugiej ręki są wciągające, a nawet można robić to nałogowo. Tylko nie zapominajmy o jednej rzeczy: second handy są eko tylko wtedy kiedy nie wychodzimy z ogromnymi siatami co tydzień, nasza szafa nie pęka w szwach, a my używamy wszystkich ubrań.
A Wy lubicie second handy? Może macie swoje metody – podzielcie się w komentarzach.
a tu łapcie moją strategię Jak (nie) kupować na wyprzedażach