kontakt i współpraca
Tak, tak – wiem, że na tradycyjne już zestawienie perełek – „Najlepsze książki dla dzieci” zawsze jest oczekiwane. Jestem pewna że pomoże Wam uzupełnić biblioteczki. Jak zwykle wybrałam same najfajniejsze książki, które czytaliśmy w ostatnim czasie.
Dla dzieci 4+
Dostępna TUTAJ
Kiedyś tę książkę miałam okazję przeglądać u stomatologa i tak mnie zainteresowała, że chciałam ją kupić. Niestety nakład był już wyczerpany. Ostatnio zobaczyłam, że planowane jest wznowienie i jak tylko się pojawiła, to od razu ją kupiłam. Do książki dołączony jest uroczy pojemnik na mleczne zęby. Znajdziecie w niej mnóstwo ciekawych informacji. W książce są też ruchome elementy, które sprawiają, że łatwiej jest namówić dzieci do mycia zębów i do wizyty u stomatologa.
dla dzieci 4+
Jeżeli lubicie Gruffalo, to bardzo Wam polecam „Miejsce na miotle”. Jest to historia czarownicy lecącej na miotle, do której dołączają po kolei różne zwierzęta. Książka ma niesamowity rytm i wpada w ucho.
Dla dzieci 3+
To od niej zaczęła się u nas fascynacja literami. Bardzo polecam ją na początek, bo materiał w niej zawarty nie jest trudny. Dzieci szybko nauczą się liter i będą chciały ich używać w życiu codziennym. Ma twarde strony, więc bardzo ją polecam też mniejszym dzieciom do samodzielnego przeglądania.
Obok siebie żyją czerwone Ćmony i niebieskie Smeśki – wszystko by było wspaniale gdyby jedni i drudzy nie byli wrogo nastawieni do siebie. Te sympatycznie wyglądające stworki z pokolenia na pokolenia przekazują sobie uprzedzenia i zakazują kontaktów z sąsiadami. Aż któregoś dnia miłość jednego Smeśka do Ćmonówny sprawia, że wszystko się zmienia.
Książka napisana jest doskonałym językiem i z wieloma smaczkami, więc czytający rodzic nie nudzi się podczas czytania i doskonale bawi.
Bardzo ją Wam polecam, bo pokazuje dlaczego nie warto szukać różnic między sobą, a skupiać się na tym co nas łączy.
Ta książka w końcu została wznowiona i naprawdę warto ją kupić.
Wilczek jest inny niż reszta stada – nie jest groźny i nie umie zachowywać się jak typowy wilk. Jego rodzice są zmartwieni, co z niego wyrośnie, a Wilczek za wszelką cenę próbuje sprostać oczekiwaniom stada… Co z tego wyjdzie? Przekonajcie się sami. Ale mogę Wam zdradzić, że jest to przepiękna książka o akceptacji.
Do tego absolutnie piękne ilustracje Józefa Wilkonia.
„Przyjazny Olbrzym” to prosta, ale bardzo piękna historia. Poznajemy w niej tytułowego Olbrzyma, który pomaga mieszkańcom małego miasteczka. Niestety przez to, że jest inny ludzie się go boją. Jednak pewnego dnia to się zmieni i Olbrzym już na zawsze będzie postrzegany jako pomocny.
Bardzo polecam tę książkę, jako wstęp do rozmowy o różnorodności i przyjaźni.
Pięknie ilustrowana historia Jacques’a Cousteau – wybitnego podróżnika, badacza mórz i reżysera. Dzięki niej odbędziemy podróż w głębiny oceanów, a przy okazji nauczymy się wartościowych rzeczy. „Podwodny świat” to historia, która niesie przesłanie. Jest to książka o spełnianiu marzeń, a do tego ma również niezwykle ważny wątek edukacyjny.
Zabawna historia opowiadająca o miłości ojca do syna. Król wysyła synkowi całusa na dobranoc, ale niestety nie trafia. Zanim dotrze do swojego synka, to przeżyje wiele przygód.
Wesoła i przyjemna książka do czytania przed snem.
Dostępne TUTAJ
Przyjaciel Pirat to książka z serii „Przygody Rysia i Krzysia”. Z całego serca polecam wam całą tę serię książek wydaną przez Fundację Podróże Bez Granic. Ryś i Krzyś w ciepły, cudowny sposób przybliżają codzienne życie dzieci z niepełnosprawnościami. Przygody Rysia i Krzysia to bardzo ważne książki – pokazują dzieciom jak swobodnie spędzać czas ale też jak nie zwracać się do dzieci poruszających się na wózku.
Oprócz przygód dzieci znajdziecie tam zgadywanki i quizy.
Nie wiem dlaczego wcześniej książki z serii o Tacie Oli nie wpadły nam w ręce. Na szczęście mój znajomy – Tata dwójki dzieci – nam ją podsunął. Oczywiście książka okazała się hitem i czytamy ją bardzo często. A o czym jest? O przygodach i perypetiach Taty z dziećmi. W książce jest mnóstwo humoru i zabawnych sytuacji, a to powoduje, że chętnie do niej wracamy.
Polecam Wam ją bardzo, bo w literaturze dziecięcej rzadko jest tak mocno eksponowana rola ojca w wychowaniu dzieci.
Dalsze przygody rodzeństwa Jana i Wito – tym razem z utrwalaniem głoski „r”. Ciekawa historia zakończona morałem z pewnością spodoba się rodzicom i dzieciom.
Dla dzieci 5+
Kolejna seria, dzięki której dzieci szybciej nauczą się czytać. W tych książeczkach zawarty jest materiał językowy do czytania sylabami. W każdej części jest poruszona inna tematyka. Akurat w tej opisana jest historia związana z agresją wśród rówieśników. Polecam, bo bardzo ciekawie tłumaczy te zagadnienie.
Dla dzieci 6+
Rzadko udaje mi się znaleźć pięknie zilustrowane książki dla starszych dzieci, które mają też wciągającą treść. A w „Chłopcu z wyspy” zarówno przedstawiona historia, jak i obrazki są prawdziwą czytelniczą ucztą. Język jest bardzo bogaty i naprawdę robi wrażenie. Polecamy!
Seria dla dzieci do samodzielnego czytania o Pate’em – wesołym chłopcu, który ma głowę pełną pomysłów. Autorem jest znany fiński pisarz Timo Parvela. W każdej książce znajdziecie absurdalny humor i czytając ją dzieci będą się świetnie bawić.
Dla dzieci 8+
To pierwsza detektywistyczna powieść, którą przeczytała nasza ośmiolatka i przepadła. Daphne wyjeżdża do szkoły z internatem, a tam czeka na nią zagadka do rozwikłania.
Powieść graficzna (komiks)
Lila uwielbia rolki – Roller Girl, to więc lektura obowiązkowa. Jest to wspaniała powieść graficzna dla dzieci – wielokrotnie nagradzany bestseller. Jej bohaterką jest 12-letnia Astrid, która łapie bakcyla po obejrzeniu zawodów wrotkarskich Roller Derby. Zapisuje się na letni obóz i tu zaczyna się jej przygoda z tym sportem. Książka w przezabawny ale i mądry sposób pokazuje przyjaźń, relacje i dojrzewanie.
dla dzieci 6+
Mieczysław Sędzimir Antoni Halik – którego wszyscy znamy jako Toni Halik – to chłopiec z Płocka, który od dziecka marzył o jednym… by zostać Indianinem. W dobie wakacji All inclusive – ta cudowna książka pokazuje dzieciom niesamowite przygody chyba największego polskiego wagabundy i podróżnika. Nie wiem jak dziękować autorowi za przybliżenie tej postaci kolejnemu pokoleniu, które będzie mogło czerpać garściami i zatopić się w jego podróżniczych perypetiach
Dla dzieci 7+
Klara ma 9 lat i problemy typowe dla swojego wieku. Prowadzi też pamiętnik, w którym zapisuje swoje perypetie i przemyślenia
Książka jest napisana genialnym językiem. Pierwszy raz słyszałam rechoczącą Lilkę podczas czytania książki. Przeczytała ją 4 razy, a to świadczy o tym, że jest naprawdę dobra!
Ta książka to był u nas musthave:) Daniel zresztą chyba przeczytał wszystkie pozycje Michała Rusinka. Sam jako filolog uwielbia bawić się słowami – i dochodzić ich etymologii. Zaśmiewają się przy tych kombinacjach do łez. Tu Michał Rusinek opowiada historię słówek zapożyczonych – czyli jeszcze dochodzą do tego języki obce… combo!
Wielka, pięknie wydana książka, która pochłonie małych czytelników na długie godziny. Jeżeli Wasze dzieci interesują się zwierzętami i naturą, to będzie idealna! Książkę można podzielić na 2 rodzaje treści, które płynnie się przeplatają: informacje o gatunkach i ciekawostki oraz komiks.
Jeżeli Wasze dzieci lubią Emi i jeszcze nie mają tej książki, to warto ją kupić. W tym zbiorze znajdziecie kilkanaście opowiadań, opisanych aż na 432 stronach. Jak zwykle na czytelników czeka mnóstwo ciekawych przygód.
Pamiętacie Klub opiekunek? Ja tak! Wypożyczałam te książki z biblioteki i z wypiekami na twarzy czytałam. Polecamy całą serię, bo problemy w niej poruszone są wciąż aktualne i ciekawe dla dzieci. Idealne do samodzielnego czytania.
Gdybym miała wybrać tylko 1 najlepszą książkę dla starszaków z tego zestawienia, to byłaby zdecydowanie TA! Nie wiem dlaczego nie jest tak popularna jak Dzieci z Bullerbyn, a wg nas w pełni jej dorównuje. Porywająca, niezwykle ciekawa i zabawna książka, w której pokazane są zaskakujące różnice kulturowe. Naprawdę warto ją mieć na swojej półce lub kupić komuś na prezent.
3 książki są w serii i od razu kupcie wszystkie
Jeżeli Wasze dzieci lubią książki, których bohaterami są dzieci i realne historie, to ta seria będzie dla nich idealna. Alinka – główna bohaterka to 8-latka, którą starsi bracia nazywają Pralinką codziennie zmaga się z różnymi przygodami. W książkach jest mnóstwo śmiesznych, ale też pouczających historii – moja 8-latka przeczytała je kilka razy.
dla dzieci 7+
Pewnie już rozpoznajecie, że autorką tej serii jest Anne Goscinny, córka Rene Goscinny’ego, twórcy postaci Mikołajka. Tym razem bohaterką jest 12-letnia Lulu – rezolutna dziewczynka, mająca głowę pełną pomysłów.
Akcja książek toczy się wczasach współczesnych i czytelnikowi jest łatwiej się w nich odnaleźć. Autorka oswaja też temat patchowrokowych rodzin.
Bardzo polecamy!
Fisiowanie to inaczej wygłupianie się, pozytywne wariowanie, a jak wiadomo ekspertami w tej dziedzinie są dzieci. Bohaterką tej książki jest Marylka – sześcioletnia dziewczynka, która ma głowę pełną pomysłów, a jej szalone przygody na pewno Was porwą.
A tu macie zestawienia z perełkami czytelniczymi z poprzednich lat:
Gdybym miała wskazać jedno moje ulubione pomieszczenie w naszym domu, to byłaby to sypialnia na poddaszu. To tutaj najlepiej wypoczywam i zbieram siły. Dziś pokażę Wam, jak udało nam się ją zaaranżować i co sprawia, że lubię tu przebywać.
Zacznę od metrażu:
Nasza mała sypialnia na poddaszu, to jedyne pomieszczenie w domu, w którym wprowadziliśmy zmiany w układzie funkcjonalnym. Przesunęliśmy o kilkadziesiąt centymetrów drzwi wejściowe żeby móc zmieścić dużą szafę. Dzięki temu mam naprawdę dużo miejsca na przechowywanie i nawet niektóre półki są puste.
Na czym nam najbardziej zależało:
Na ścianie znajdują się panele dekoracyjne Orac decor Zig Zag – są to elementy, które przykuwają uwagę, a jednocześnie wprowadzają harmonię do wnętrza. Przykleja się je do ściany na specjalny klej. Po przyklejeniu trzeba je pomalować.
W całej sypialni mamy pomalowane ściany i sufit farbą Magnat Ceramic Care – kolor Szlachetna Biel. Kolor jest idealny i daję bazę do wielu możliwości aranżacyjnych. Jednocześnie sama farba jest zmywalna i odporna na plamy – na tym najbardziej mi zależało.
Często przy urządzaniu sypialni skupiamy się na wielu rzeczach, a łóżko i materac kupujemy przypadkowy. Mi bardzo zależało na tym, żeby mieć łóżko 180 x 200 cm z tapicerowanym zagłówkiem, a do tego najwygodniejszy materac, jak to jest tylko możliwe.
Wcześniej mieliśmy model wykonany z metalu i naprawdę jest wielka różnica w użytkowaniu.
W poszukiwaniu łóżka idealnego obejrzałam mnóstwo różnych modeli, niektóre wyglądały ciężko i topornie. Do naszej małej sypialni na poddaszu, w ogóle by nie pasowały. Aż w końcu znalazłam ideał!
Ma wszystko, czego szukaliśmy:
Jak się nam nim śpi?
WSPANIALE – materac nie jest twardy, ani miękki. Pianka dopasowuje się do kształtu ciała i zapobiega przenoszeniu drgań – co to znaczy? Kiedy dzieci przychodzą do nas spać w nocy i wchodzą na materac, to ja leżąc w drugim końcu w ogólnie nie odczuwam drgań. Naprawdę dobrze się na nam na nim śpi i uważam, że to najlepszy materac jaki mieliśmy.
Do tego materac ma zdejmowaną górę, więc bez najmniejszego problemu możemy ją wyprać.
Pod oknem był bardzo mały parapet na kwiaty (na szerokość okna), więc razem z naszą architekt zaprojektowaliśmy zabudowę kaloryfera, która jednocześnie będzie parapetem na kwiaty, a do tego pomieścić aktualnie czytane książki.
Wszystko się udało.
To od początku był mój projekt – rozpisałam sobie, co będę trzymać w szafie i jak chcę z tego korzystać. Zależało mi na dużej ilości szuflad i miejsc na wieszaki. Do tego mamy światło zamontowane w drążku reagujące na ruch.
Obok wisi lustro, bo chciałam go uniknąć na drzwiach szafy.
Jeśli będziecie mieć pytania o lampy to wszystkie szczegóły znajdziecie we wpisie Oświetlenie domu a tu z kolei inspiracje dotyczące kolorów Magnat w całym naszym domu – Biały czy kolor?
Tak wygląda nasza funkcjonalna i nowoczesna mała sypialnia na poddaszu. Jak Wam się podoba?
Pojawienie się głoski [r] w wymowie dziecka budzi wielkie emocje rodziców. Nie bez powodu jest ona przysłowiową wisienką na torcie artykulacji, najbardziej wyrazistą głoską w języku polskim.
Rozwojowo „ma najwięcej czasu” i często, choć nie zawsze, pojawia się jako ostatnia. Ma też wiele wariantów deformacji, które usłyszy (i zobaczy!) nawet niewprawione, nielogopedyczne ucho.
Rotacyzm/reranie, bo tak nazywa się nieprawidłowa wymowa głoski [r] to temat dzisiejszego wpisu, w którym postaram się odpowiedzieć na najczęściej zadawane w gabinecie logopedycznym pytania dotyczące tego zaburzenia artykulacji.
Głoska [r] jest głoską przedniojęzykowo – dziąsłową drżącą, co oznacza, że wymawiamy ją wprawiając w wibrację przednią część języka (apeks), w miejscu zwanym wałkiem dziąsłowym – tuż za górnymi siekaczami. Według norm głoska ta, jako wymagająca największej sprawności języka, powinna pojawić się w artykulacji dziecka w 6 roku życia.
Do tego czasu rozwojowo jest zastępowana głoską [l] – dziecko zamiast „ryba” wymawia „lyba”, zamiast „rower” – „lowel” i jest to prawidłowe zjawisko.
Ankyloglosja jest najczęstszą przyczyną rotacyzmu i wiele sygnałów świadczących o ryzyku pojawienia się wady wymowy jest jej pochodną:
Jest to przykładowy scenariusz powstania wady artykulacyjnej, spowodowanej nieprawidłową budową narządów mowy- takich scenariuszy jest tyle, ilu pacjentów w gabinecie!
Terapia każdej wady wymowy powinna być poprzedzona wnikliwą diagnozą, stawianą niekiedy przy pomocy całego zespołu specjalistów: laryngologa, audiologa, ortodonty, fizjoterapeuty i rozpocząć się od usunięcia przyczyny, np:
Najogólniej rzecz biorąc, praca nad głoską [r] polega na intensywnym ćwiczeniu języka, niekiedy z pomocą wibratora logopedycznego, który pozwala pacjentowi poczuć, czym jest drganie. W trakcie utrwalania głoski [r] podczas terapii, a także u dzieci, u których głoska ta pojawia się samoistnie i rozwojowo, często mamy do czynienia ze zjawiskiem hiperpoprawności, czyli nadużywaniem fonemu w wymowie. Wówczas, zamiast „cioci Marylki” mamy „Maryrkę”, a zamiast „korali” – „korare”. Stan ten powinien być przejściowy, a hiperpoprawność ustąpić prawidłowemu różnicowaniu głosek drogą słuchową i w wymowie.
Terapię głoski [r] można z sukcesem przeprowadzić także u osoby dorosłej! „Duzi pacjenci” wykazują się większym rozumieniem procesu diagnostyczno- terapeutycznego i motywacją do pracy.
Neurologopeda, pedagog specjalny, absolwentka Akademii Pedagogiki Specjalnej i Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Od ponad 10 lat pracuje w przedszkolu integracyjnym. Zajmuje się kompleksową diagnozą i indywidualną terapią logopedyczną dzieci przedszkolnych oraz wspieraniem edukacji i komunikacji dzieci ze spektrum autyzmu. Autorka wpisów na blogu:
Objawy autyzmu
Rozszerzanie diety niemowlaka – papki czy BLW?
Jak wiecie miałam wiele podejść „do bycia fit” – jednak za każdym razem był to kilkunastodniowy zryw. Co w takim razie zrobiłam, że w końcu mi się udało i mam formę życia?
Dziś zdradzę Wam moje sposoby, dzięki którym od 2 lat ćwiczę regularnie, jem w miarę zdrowo, nie zapominam o suplementach i jestem na dobrej drodze do wypijania odpowiedniej ilości wody.
Próbowałam o siebie zawalczyć już znacznie wcześniej, jednak za każdym razem ponosiłam porażkę i nie udało mi się wypracować nawyku.
Myślę, że po prostu przyszedł czas, kiedy bardziej mi zależy oraz mam więcej motywacji. Z czego ona wynika?
No dobrze, jak kiedyś zaczynałam treningi z Ewką, to też miałam taki cel – chcę dbać o siebie i swoje zdrowie.
Dopiero teraz widzę, że popełniłam wtedy kilka błędów i dziś je Wam opiszę:
No dobrze to od dziś 4 treningi w tygodniu, piję 3 litry wody dziennie, jem zdrowo i nie zapominam o suplementach.
Według mnie jest to bardzo często popełniany błąd. ZA DUŻO NA RAZ. Narzucamy sobie zbyt wiele nowych rzeczy i bardzo szybko kończy nam się energia. I co? Znów mamy poczucie porażki.
CO ZAMIAST?
Powolne wdrażanie nowych nawyków i mogę nawet powiedzieć, że u mnie zadziałało pojedyncze ich wprowadzanie:
Odkryłam, że te 4-5 aktywności jestem w stanie znieść:) Teraz dołączyła jeszcze bieżnia i rowerek stacjonarny. Te wszystkie sporty są dla mnie ok – specjalnie nie piszę, że je uwielbiam, bo tak wcale nie jest. Jestem w stanie pooglądać serial i pobiec pół godziny na bieżni z tętnem max do 145 ud/m.
Tak samo z rowerem stacjonarnym. Razem z mężem zajeździłam nasz orbitrek i niestety musieliśmy się zdecydować na coś innego. Wybór padł na rowerek stacjonarny Flow Fitness (<—KLIK). W czasie jazdy oglądam coś na tablecie, rozmawiam przez tel lub odpisuję na komentarze – tak, oszukuję się swój mózg, że wcale nie nie ćwiczę 🙂
Rowerek jest cichy i można na nim jechać nawet jak już dzieci śpią, a serial mam włączony na tablecie z podłączonymi słuchawkami. Da się pół godzinki wytrzymać;) Do tego ma 24 programy treningowe, łączy się z aplikacją i zegarkiem iWatch. Rowerek ma też płynną i łatwą regulację siodełka, więc mogę szybko go wyregulować tuż po moim mężu.
Jak widzicie, ja nie zaczęłam nagle ćwiczyć – tylko bardzo powoli szukałam swoich aktywności i po kolei je wprowadzałam.
Wierzę, że każdy z nas ma taki sport, który byłby w stanie uprawiać – tylko trzeba poszukać.
Miałam takie zrywy i nigdy nie były one długotrwałe, aż w końcu się udało.
Zaczęło się od wyników badań, które miałam lekko odbiegające od normy. Zachęcam Was żebyście od tego zaczęli. Wyszła mi lekka insuliooporność, lekko podwyższony lipidogram i niedobory głównie (wit D3, witaminy z grupy B).
Dietę też wprowadzałam stopniowo, ale zauważyłam, że bardzo łatwo jest mi zejść z tej dobrej ścieżki. Dlatego ja muszę trzymać dietę całe życie. Każdorazowy „wyskok” i grzeszek u mnie widać na wadze bardzo szybko. Staram się trzymać dietę z niskim IG (od 5 lat). A ostatnio zaczęłam stosować deficyt kaloryczny i dopiero teraz waga zaczęła spadać. Z dietą nie ma cudów, ale naprawdę bez niej niewiele da się zrobić.
Do tego wprowadziłam wiele drobnych nawyków, o których też Wam pisałam:
Wielką rewolucją była też wyciskarka wolnoobrotowa (mamy już ją prawie rok – my wybraliśmy Kuvings), dzięki niej mam w domu zawsze mnóstwo warzyw i owoców. Kupuję skrzynkami różności i używam w kuchni.
Mogę powiedzieć, że to dzięki niej też moje dzieci trochę przychylniej patrzą w stronę niektórych warzyw i owoców, których wcześniej nie jadły.
Ja piję głównie soki warzywne, z niedużym dodatkiem owoców. Polubiłam też bardzo shoty, czyli mocno skoncentrowane soki z bombą witamin np. taki:
Rozlewam to do 2 małych kieliszków (dla siebie i męża) i dolewam kroplę oleju lnianego oraz posypuję świeżo mielonym pieprzem.
Kubeczek z miarką Olini KLIK
Pyszne i naprawdę zdrowe 🙂
Z racji tego, że marka KUVINGS obserwuje nas na Instagramie, więc udało mi się załatwić rabat – tu łapcie LINK z którego jak klikniecie wyciskarka wolnoobrotowa Kuvings Evo 820 Plus – będzie 240 zł tańsza!
Jeżeli jeszcze się nad nią zastanawiacie, to bardzo Wam polecam – u nas jest włączona codziennie i robi dobry, klarowny sok.
Jestem fanką zdrowej, zbilansowanej diety, a resztę uzupełniam suplementami. Jednak nawet to ciężko mi było wdrożyć. Ale odkąd jest epidemia nie zapominam o suplementach. Jak to zrobiłam?
Jestem wzrokowcem, jak coś widzę to sobie przypominam, dlatego odkąd moje suple stoją na widoku to jeszcze nigdy ich nie zapomniałam wziąć. Jak stały w szafce to sięgałam po nie bardzo sporadycznie.
Co teraz biorę?
To wszystko stoi na blacie w kuchni i dzięki temu o tym pamiętam. Jak macie mniejsze dzieci to też postawcie na widoku, tylko na wyższej półce.
To jest ostatnie rzecz na mojej liście do tego, żebym się dobrze czuła. Ten nawyk jest dopiero w trakcje utrwalania, ale udaje mi się w nim wytrwać od 2 miesięcy. Pewnie też tak macie, że zimą i jesienią mniej chce się Wam pić. Ja latem wypijam nawet 4 litry wody bez żadnego przypominania – po prostu odczuwam pragnienie. A jak jest zimno to zdecydowanie wolę herbatę i kawę, a pić mi się nie chce.
Wiem, że woda jest bardzo ważna, ale nie odczuwam pragnienia, więc nie pije.
Po pierwsze widzę bardzo pozytywne efekty działania. Jak po południu mam zjazd energetyczny, chce mi się spać, często zaczyna boleć głowa, to najczęściej pomaga mi woda. Wypijam wtedy 2 duże szklanki wody i nie muszę już pić kawy.
Od ponad 9 lat nie kupujemy wody butelkowanej i korzystamy z wody filtrowanej. Jedynie, raz na jakiś czas, kupowałam wodę gazowaną. W nowym domu zdecydowaliśmy się nawet na specjalny system Grohe Blue Home żeby mieć dobrą wodę z kranu. A dzięki temu, że ma również opcję wody gazowanej to od września nie kupiłam ani jednej butelki wody.
EDIT: tu macie wpis ze szczegółami po tym jak już czas jakiś poużywaliśmy GROHE Blue Home – Gazowana woda z kranu
Do końca wrześnie 2022 na kod: filtrowanawoda5 macie –5% zniżki na wszystkie systemy Grohe Blue Pure i Grohe Blue Home w lazienkaplus.pl
Woda z systemu Grohe smakuje wybornie, jest lekko schłodzona i różni się smakiem od zwykłej kranówki. Wodę gazowana mogę pić w 2 wariantach: lekko gazowaną i mocno gazowaną.
Bardzo chcieliśmy mieć ten system w domu i już na etapie projektowania szafek był wzięty pod uwagę. Zamawialiśmy go odpowiednio wcześniej. Myślę, że niedługo zrobię obszerną recenzję – abyście mogli poznać wszystkie jego zalety – bo jesteśmy z niego bardzo zadowoleni.
Ja mam swoje 2 sprawdzone sposoby:
Lubię też wsypać na noc do butelki pyłek pszczeli, a rano to wypijam. Czasem też wrzucam kilka ziarenek soli himalajskiej. Zawsze wtedy pamiętam o wypiciu.
Jak widzicie, wszystkie zmiany wprowadzałam malutkimi kroczkami i bez żadnych zrywów w stylu: od jutra ćwiczę i jem zdrowo. Wydaje mi się, że takie powolne zmiany nawyków są najbardziej trwałe i mają na nas najlepszy wpływ.
Wyznaczam też sobie małe cele, które podsumowuje w kalendarzu – każdy tydzień ma do odznaczenia: ćwiczenia, dieta, woda, suple i prawie za każdym razem mi się to udaje – małymi krokami do przodu. A dodatkowo odznaczanie wykonanych zadań funduje nam dopaminę – czyli przekaźnik przyjemności. Polecam też ten sposób 🙂
Dopadły Was nudy popołudniowe? Wszystkie gry planszowe już znacie na pamięć? To polecam wziąć kartkę, długopis i spędzić ciekawie czas.
Gry, do których potrzebna jest tylko kartka i długopis pamiętam z dzieciństwa. Nie miałam wiele planszówek (poza chińczykiem), więc często z mamą grałyśmy w takie gry.
Och, to była jedna z moich ulubionych gier. Dość szybko zaczęłam grać w nią z Lilą i jeszcze nam się nie znudziła. Pewnie też ją znacie, ale może akurat zapomnieliście, więc podsuwam Wam pomysł.
Oczywiście sami możecie rozrysować swoje kartki, a do tego dowolnie nazwać kategorie. Kiedy Lila była młodsza i nie miała tak dużej wiedzy świecie, to mieliśmy dosłownie kilka kategorii: zwierzę, postać z bajki, rzecz itp.
Jeżeli macie młodsze dzieci, które jeszcze nie potrafią pisać to możecie zagrać bez kartek. To będzie też świetne ćwiczenie na wymyślanie słów na daną literę. My w taki sposób często gramy w aucie albo na spacerze.
A jeżeli Wasze dzieci już są tak duże, że na Państwa – miasta mówią „Nuuuda” to zagrajcie po angielsku.
Poniżej dla Was Państwa Miasta do druku stworzone przez Olgę ze Stylove abecadło:
Niedawno przypomniałam sobie, że też w nią grałam będąc dzieckiem. Dla kogo jest ta gra? Dla dzieci, które znają już litery i cyfry. Grałam z nią w weekend z Lilą pierwszy raz i naprawdę szło nam nieźle. Do tego uważam, że ta gra doskonali koncentrację.
Znacie zasady? Drukujemy lub sami rysujemy planszę i wybieramy jedno dla siebie, a drugie dla przeciwnika. Kiedy jesteście już gotowi, zaczynamy umieszczać swoje statki (macie listę na planszy).
A później zaczynamy strzelać w statki naszego przeciwnika.
A3 i na zmianę.
jest to zabawa, której nauczyłam się na półkoloniach – jest to naprawdę fajna i rozluźniająca zabawa
Przebieg gry: W zależności ilu jest graczy tyle potrzebujemy kartek (w 2 osoby też się da grać). Każdy dzieli kartkę wzdłuż (na 4 paski). Na przygotowanych kartkach każdy odpowiada na zadawane kolejno pytania:
1. Kiedy? – zaginamy i przekazujemy kartkę do kolejnej osoby2. Gdzie?– zaginamy i przekazujemy kartkę do kolejnej osoby itd.3. Kto?4. Komu?5. Co zrobił?6. Czym?7. Jak to się skończyło?
Przekazujemy sobie kartki do ostatniego pytania. A później głośno czytamy. Dzieci mają takie pomysły, że naprawdę wychodzą z tego zabawne historie np: ” W Dzień Dziecka w wesołym miasteczku klown tacie narysował serce na twarzy burakiem i skończyło się dmuchaniem balonów:P
Pewnie kojarzycie tę drugą nazwę z dzieciństwa 🙂 Gra jest fajna, tylko ja zmieniłam nazwę i zasady – nie chciałam żeby dzieci rysowały szubienicę, więc rysujemy domek. Nie wiem jak wyrosłam na porządnego człowieka rysując tyle lat szubienice;)
Jeden gracz wymyśla kategorię i hasło, a drugi zgaduje po 1 literze. Jak trafi akurat w taką, której nie ma to – 2 gracz zaczyna rysować domek. Jak powstanie cały rysunek, a gracz nie zgadnie hasła, to przegrywa.
Prosta gra, w którą wiele razy graliśmy w restauracjach czekając na obiad lub jadąc autem (bez kartek).
Pierwszy gracz wymyśla wyraz, a drugi dopowiada kolejny na ostatnią literę poprzedniego. Jak dzieci szybko się znudzą to wprowadźcie utrudnienie, czyli zaczynamy wyraz na ostatnią sylabę – jest wtedy ciekawiej.
Jeżeli znacie inne gry z użyciem kartki i długopis, to konieczni napiszcie je w komentarzu.
tu macie wpis najlepsze Gry planszowe dla dzieci
A tu słuchajcie – ostatnio poprawiony i mocno rozbudowany post Gry planszowe dla dorosłych. Po jego publikacji dostałam dużo komentarzy w co jeszcze gracie i dodałam 10 gier które polecacie! To wy tworzycie nebule.pl:)
Tu łapcie wpis Nauka angielskiego dla dzieci – nasze rutyny
Szczerze podziwiam rodziców, którzy wstają przed dziećmi żeby mieć czas na jogę, kawę albo samotną wizytę w łazience. Ale żeby nie było – próbowałam! Jeden raz, ale się liczy!
Ustawiłam budzik o godzinę wcześniej niż normalnie. I na wszelki wypadek drugi na godzinę później – to był mój błąd amatora, bo kiedy rano (a właściwie w środku nocy zadzwonił pierwszy budzik), to przez 3 sekundy mojego przebudzenia doszłam do wniosku, że jednak to nie dla mnie i poszłam w kimę, dalej, bez stresu (bo przecież mam drugi budzik).
Miałam też drugie podejście do poranków uważności. Tym razem nie popełniłam błędu amatora – 1 budzik na godzinę wcześniej. Zadzwonił, a ja nie otwierając oczu wyszłam z sypialni. Zeszłam cichutko na dół i nawet mnie ten poranny stan ucieszył. Włożyłam ciepły szlafrok, kapciuszki z futerkiem, po omacku dotarłam do źródła kawy. Pstryknęłam ekspres i już po kuchni rozniósł się mój ulubiony zapach. Usiadłam w fotelu z filiżanką w ręku, zamknęłam oczy na chwilkę i pomyślałam, że to jednak miłe te wcześniejsze wstawanie. Dokładnie w tym momencie usłyszałam tupot małych stóp na schodach i ton, który wcale nie zwiastuje dobrego dnia:
„Mamooo, ekspres mnie obudził”
To w tym momencie uznałam, że nie ma sensu wstawać godzinę wcześniej.
Jednak wolę się wyspać, a później robić wszystko na wariata, bo tak wyglądają u nas poranki. Ale już i tak uważam, że jesteśmy na dobrej drodze.
Piękny tytuł – prawda? Jednak jest w nim ziarenko prawdy (Pozdrawiam wszystkie perfekcyjne Panie Domu)
U nas po jednej takiej akcji kiedy wymieniałam śniadaniowe dania i reakcji pełnej entuzjazmu: „tego nie lubię, tego nie chcę, a na to nie mam ochoty” poprosiłam moje piśmiennie dziecko żeby usiadło i wypisało mi 3 śniadania, które lubi. Łatwo jest mówić czego nie chce, ale znacznie lepiej co chce. I tak powstała nasza długa i skomplikowana lista śniadaniowa, którą mogłyby się poszczycić wykwintne restauracje:
Bo najlepiej jak są z zimnym, bo wtedy dziecko samo może je zrobić i wtedy ma większą satysfakcję i plus 100 do swojego bycia super.
Płatki z ciepłym mlekiem są zdrowe, bo to prawie jak zupa (w mojej opinii;P), ale mają jeden niewybaczalny minus: W CIEPŁYM MLEKU SZYBCIEJ ROZMIĘKAJĄ PŁATKI, a to wiadomo jest FUJ.
kiedy proponuję owsiankę i widzę lekkie zwątpienie na twarzach, to wtedy szybko proponuję, że posypię czymś ekstra ( mam jakieś różne zdrowe poppingi i ekspandowane ziarna, które nazywam głosem pełnym entuzjazmu popcornem) – to zawsze przechodzi! Mam też starą posypkę do pierników, którą trzymam na czarną godzinę i czasem odpalam kilka kolorowych ziaren
Tutaj potrzebuję trochę więcej czasu, więc jest rzadko.
ALE 3 pozycje do wyboru to już jest coś i mogę powiedzieć, że moje dzieci jedzą różnorodnie:P
Żeby uniknąć rozczarowania miską lub talerzem kieruję dzieci do swojej szuflady żeby same wybrały – to jest gamę changer! Kiedy kilka razy musiałam przelewać płatki do innej miski (bo w tamtej dno chrobocze o łyżkę albo już nie lubi Bardzo Głodnej Gąsienicy) to uznałam, że kiedy ktoś sam wybiera to najlepiej jak potrafi.
Starsza zawsze czyta przy śniadaniu i tutaj też muszę kontrolować czas żeby się nie zagapić.
Tutaj też doszłam do większej wprawy i mogę sprzedać Wam moje protipy:
Przed nami mycie zębów i czesanie włosów: sami to ogarniają, co czasem się kończy nie do końca tak, jak bym chciała, bo wieczorem nie mogę znaleźć szczotek do zębów.
No i na koniec, coś czego nie lubię – nerwówka przed drzwiami. Tak jak zazwyczaj staram się być zen, to nad tym momentem porannej logistyki muszę popracować i idzie mi coraz lepiej.
Dużym stresem było szukanie spodni zimowych, rękawiczek itd. więc odkryłam lifehack – zostawiam je w przedszkolu i szkole. Dzięki temu nie muszę szukać rano, bo wiem, że tam są! No to jeszcze tylko się ubrać i lecimy.
Wtedy się okazuje, że jeszcze coś do zabrania 😛 więc biegamy i szukamy.
Ach, zapomniałam – w tym czasie używam wyrażeń zaklinających rzeczywistość, ale muszę Wam powiedzieć, że naprawdę działają. Moja lista TOP:
A kiedyś w mojej głowie jak mantrę powtarzałam i zobaczyłam, że bardzo źle mnie to nastraja:
Wiecie, że kiedyś nie lubiłam gotować? I teraz już wiem skąd była moja niechęć do tej czynności. Dopiero teraz widzę to wyraźnie – nie przepadałam za przygotowywaniem posiłków dlatego, że … miałam kiepską organizację w kuchni.
Jak teraz przygotowuję posiłki to sprawia mi to przyjemność, bo:
Uważam, że dobrej organizacji w kuchni można się nauczyć – ja się tego nauczyłam, więc i Wy możecie!
Do podzielenia się moimi doświadczeniami i sposobami na dobrą organizację w kuchni zaprosiło mnie Auchan
Dobra organizacja w kuchni, to naprawdę około 70% sukcesu. Dzięki temu nie wkurzam się, że mi się mąka rozsypuje podczas nasypywania. Szukanie produktów po szafkach nie zajmuje mi czasu, bo ja w ciągu kilku sekund jestem w stanie znaleźć skrobię ziemniaczaną czy ksylitol.
Teraz to widzę, że moich poprzednich kuchnia panował Wielki Chaos i bałagan. A to mnie zniechęcało do gotowania.
Kiedyś robiłam zakupy bez list zakupowych i wkładałam w sklepie do koszyka produkty, które wydawały się przydatne. Często wychodziłam z pełnym koszykiem, a okazywało się, że nie mam nic na obiad. Też tak miewacie? Zmieniło się to, kiedy zaczęłam robić listy zakupów i dzięki temu to się poprawiło, bo miałam gotowy plan na posiłki.
Mam teraz taki sposób, że raz w miesiącu jadę na duże zakupy i uzupełniam zapasy podstawowych produktów takich jak: makaron, ryż, kasza, dżemy, sery, wafle ryżowe, mleko owsiane, kawę, herbatę itd. Często jadę po nie do Auchan, bo nie lubię przepłacać.
Nie wiem czy znacie marki własne oznaczone logo z ptaszkiem? Ja bardzo często je kupuje, bo są świetnej jakości i w minicenach. Lubię produkty bio, bo mają dobre składy, a cena jest przystępna. Przykładowo mleko owsiane, które u nas używałam właściwie do wszystkiego kosztuje 5,9 zł! Tak samo jest z innymi produktami.
Do tego podstawowe zakupy robię w większej ilości żeby nie musieć jechać znów za tydzień. Takim sposobem mam zrobione zakupy na dłuższy czas i mogę już z nich swobodnie gotować.
Później raz w tyg kupuję świeże warzywa i owoce, raz na dwa dni chleb – mam zrobione zapasy i dzięki temu zdecydowanie łatwiej jest nam przyrządzać.
Mądre przechowywanie to podstawa organizacji w mojej kuchni. Wszystkie sypkie produkty przesypuję do pojemników. Dlaczego?
Trzymam je w jednej szafce w pojemniku z możliwością przechowywania w pionie. Dlaczego tak, a nie w pojemnikach? Mam bardzo dużo różnych przypraw i musiałabym mieć około 50 pojemników, a już brakuje mi na nie szuflady. Lepiej mi się sprawdzają takie pojemniki jak na zdjęciach. W jednym mam przyprawy wytrawne, a w drugim do ciast.
Pamiętam jak projektowaliśmy kuchnię, to wiedziałam, że chcę mieć jak najwięcej szuflad (zrezygnowałam, że nie będziemy mieli szafek typu cargo kosztem dużych szuflad). Ten układ sprawdza nam się znakomicie – szuflady to jest to! Pełen dostęp i widoczność. Właściwie przez przypadek odkryłam funkcję wkładu na sztućce w szufladzie – kupiłam 2 takie pojemniki, a naprawdę potrzebowałam tylko jednego. Drugi wykorzystałam do organizacji słoików i puszek. Bardzo mi się to sprawdza i od razu widzę, co gdzie jest. A w jednej przegródce trzymam papier do pieczenia i folie.
Pewnie już słyszeliście o tym sposobie, ale pozwolę sobie o nim napisać. Dzięki temu mamy więcej miejsca, a przestrzeń jest świetnie wykorzystana. Spróbujcie kiedyś a się przekonacie.
Tak trzymam kilka przypraw, z których najczęściej korzystamy albo pokrywki – jak mało miejsca zajmują, kiedy stoją pionowo w pojemniku. Dzięki temu mam też porządek w szafce i łatwy dostęp.
Projektując kuchnię zależało mi żeby dzieci miały łatwy dostęp do wielu rzeczy i nie wołały nas za każdym razem kiedy chcą się np. napić. Z resztą to jest też ich dom więc, powinien być przystosowany do ich potrzeb i możliwości. Kubki i talerze trzymamy w wyższych szafkach, a dzieciom przełożyłam ich naczynia do szuflady. Są też w niej ich małe deski do krojenia. Dzięki temu mam w domu małych pomocników, którzy chętnie uczestniczą w przygotowywaniu posiłków.
Staram się wykorzystywać powtórnie wiele opakowań i odkładam je np. dla mojej mamy, która robi przetwory lub używa plastikowych pojemników do rozsądzania kwiatów. A chcę pokazać Wam jeszcze jedną rzecz: używam powtórnie worków strunowych od produktów. Przykładowo orzechy przesypuję do pojemników, a opakowanie odkładam do szuflady. Wykorzystuje je ponownie aż się zużyje. Nie ma potrzeby go wyrzucać.
Jeżeli jesteście na etapie projektowania swojej kuchni to polecam Wam też taką magiczną szufladkę, z której bardzo często korzystamy. Jest ukryta w szafce, gdzie kosze. Trzymam tam worki na śmieci, woreczki do ponownego wykorzystania, notes i długopis do robienia list zakupowych itd. Jak nam się coś kończy to od razu zapisuję.
Tej części w gotowaniu nie lubię najbardziej, ale radzę sobie coraz lepiej. Mimo tego, że mamy dużą zmywarkę to często coś przemywamy ręcznie. Zrobiliśmy w szafce ociekacz na mokre naczynia i uważam, że to jedna z lepszych decyzji w naszej kuchni. Nic nie stoi na blacie, a dzięki temu nie muszę specjalnie sprzątać i organizować przestrzeni do gotowania. Pusty blat zachęca do przygotowywania potraw, bo nie trzeba go najpierw sprzątać.
A na koniec niezła gratka, mam dla Was przepis, który jest naszym ostatnim hitem śniadaniowym!
Budyniowe naleśniki dla całej rodziny:
Wszystkie składniki miksujemy i wylewamy na gorącą natłuszczoną patelnię.
Smacznego!
A tu zobaczcie 10 produktów, które zawsze mam w domu – żeby moja rodzina jadła zdrowo
Jeżeli Twoje dziecko niedługo zacznie przedszkole lub tam już uczęszcza – ta książka jest dla Ciebie. Trochę żałuję, że nie powstała kilka lat wcześniej, kiedy sama miałam w domu trzyletnie dziecko. Pamiętam doskonale moje obawy związane z przedszkolem.
Kiedy przypominam sobie mnie z tamtego okresu, to byłam chodzącym znakiem zapytania, a dodam, że sam przecież jestem pedagogiem. Mogę więc sobie wyobrazić jak wiele pytań mogą mieć rodzice, którzy stoją przed tym wyborem.
Anitę znam osobiście i od lat bardzo cenię – jej działalność w sieci i poza nią uspokaja tysiące rodziców. Sama wielokrotnie na jej stronie https://bycblizej.pl szukałam odpowiedzi na moje pytania np. o lękach dziecięcych. Do tego każdy artykuł jest podparty badaniami naukowymi. Anita pisze w bardzo przystępny sposób i dzięki temu tak bardzo trafia do rodziców.
A Mikołaja Marcelę pewnie też już kojarzycie, bo pokazywałam Wam jego poprzednią książkę o szkole – Jak nie zwariować ze swoim dzieckiem
Jest dla rodziców, opiekunów, nauczycieli i specjalistów pracującymi z dziećmi w wieku przedszkolnym. Jeżeli macie w domu dziecko, które we wrześniu będzie debiutować w przedszkolu, to „Jak zapewnić swojemu dziecku najlepszy start” to jest nawet „must read”, bo najwięcej skorzystacie z treści w niej zawartych.
Ale jeśli Wasze dziecko już chodzi do przedszkola, to też Wam gorąco polecam, bo jest w niej mnóstwo wiedzy na temat rozwoju dzieci w wieku 3-6 lat. Momentami będzie nawet zaskoczeni – ja byłam! I książkę przeczytałam w 2 dni.
Zakreśliłam sobie wiele cytatów, do których będę wracać i jednym z nich jest:
„Zdarza się, że w patrzeniu na dziecko gubi się „tu i teraz”, a celem staje się odległa przyszłość”Jak zapewnić swojemu dziecku najlepszy start
„Zdarza się, że w patrzeniu na dziecko gubi się „tu i teraz”, a celem staje się odległa przyszłość”
To zdanie według mnie zmienia pryzmat w patrzeniu na dziecko. Często dokonujemy wyborów dla dobra dziecka żeby w przyszłości miało dobrze. Martwimy się, że w przedszkolu nie uczy się 100 słówek, a Pani pozwala na zabawę na dywanie godzinami. Przyznajcie, że też się nad tym czasami zastanawiacie, bo ja tak.
A nawet dzięki niej dostaniecie gotowe narzędzia takie jak: narysowane serce na ręce, które pomaga w adaptacji.
Pomoże Wam też przemyśleć ewentualną zmianę przedszkola, a co najważniejsze – dzięki niej zrozumiecie, że dzieci nie potrzebują idealnych rodziców, tylko wystarczająco dobrych.
Jednym z moich ulubionych podrozdziałów jest:
„Chcesz mieć rację czy relację?” i „Wiedza o rozwoju dzieci jest jak prawo jazdy” gdzie możecie przeczytać o rozwoju psychicznym dzieci od 12 m. W większości poradników dla rodziców znajdziecie informacje o rozwoju ruchowym, a z tej książki dowiecie się np. , że tak naprawdę 6-latek bardziej przeżywa lęki niż 4-latek i to jest normalne.
Ta książka jest skarbnicą wiedzy i z pewnością odpowiada na wiele Waszych pytań i obaw. Dzięki niej inaczej spojrzycie na swoje dziecko, na siebie i na nauczycielki, które pracują w przedszkolu. A Wy odetchniecie z ulgą, bo będziecie pewni, że robicie dobrze.
Zakończę tę recenzję jeszcze jednym cytatem, który mam zakreślony, bo często nam się wydaję, żeby być dobrym rodzicem to trzeba to albo tamto…
„Jednym z najbardziej empatycznych komunikatów, jaki mogą usłyszeć od nas nasze dzieci, jest pełne zrozumienia „yhm”. Oczywiście owo „yhm” powinno być autentyczne i wynikać ze wspomnianego wyżej dostrojenia się.”Jak zapewnić swojemu dziecku najlepszy start
„Jednym z najbardziej empatycznych komunikatów, jaki mogą usłyszeć od nas nasze dzieci, jest pełne zrozumienia „yhm”. Oczywiście owo „yhm” powinno być autentyczne i wynikać ze wspomnianego wyżej dostrojenia się.”
Książka do kupienia TUTAJ
Jest jeden prezent na Dzień Babci i Dziadka, który zawsze cieszy. Szczególnie teraz, kiedy rzadziej widujemy się z rodziną, inaczej patrzymy na podarunki dla bliskich. Nie kupujemy przypadkowych rzeczy – tylko przemyślane i spersonalizowane.
Partnerem postu sponsorowanego jest marka Colorland, która przenosi najpiękniejsze wspomnienia na zdjęcia i daje im drugie życie. Na końcu wpisu znajdziecie też sowity kod rabatowy.
Dziadkowie uwielbiają patrzeć na uśmiechnięte buzie wnuków i wnuczek, więc będą mieli więcej okazji.
Bo tyle ciepła jest w uśmiechu dziecka, nie ma nawet w najcieplejszych kapciach. A do tego każdy może sam sobie je bez wysiłku zrobić w domu.
Ogromną radość sprawiło mi robienie fotoprezentów, bo wykorzystałam zdjęcia, które od dawna zalegały na moim pulpicie komputera. Obsługa kreatora na Colorland.pl jest banalnie prosta i zrobiłam to bardzo szybko. Myślę, że starsze wnuki zrobią foto prezenty całkowicie samodzielnie.
To jest totalna nowość – harmonijka ze zdjęciami do postawienia na półce lub zabrania ze sobą. Zamykana na niewidoczny magnes. Absolutnie pięknie wykonana, z dbałością o detal – a jakość zdjęć jest powalająca. Wydruk jest po dwóch stronach, więc możecie zmieniać ekspozycję co jakiś czas. Możecie tam umieścić aż 16 zdjęć
aby ułatwić szukanie – tu link – Harmonijka ze zdjęciami
To świetne połączenie funkcjonalnego prezentu naładowanego emocjami. Wystarczy rano wstać, zerknąć na uśmiechniętych wnuków i poziom słodyczy we krwi bezpiecznie się podniesie.
Nasz kalendarz jest w formacie A3 – dzięki temu przy każdej dacie można zapisać ważne wizyty czy rodzinne święta.
Możecie wybierać wśród różnych szablonów.
Macie do wyboru kalendarze:
Do fotokalendarza możecie też dokupić specjalne pudełko na prezent.
Mam też dla Was rabat na taki piękny Fotokalendarz i z moim rabatem NEBULEX35 kosztuje 35% taniej! (za taką jakość i wykonanie to naprawdę mało) – kod działa do 29.02
Dzień Babci i Dziadka wypadają 21 i 22.01, także zamówcie już teraz aby mógł dojść na czas.
Jaki to jest świetny pomysł na kreatywne wywołanie zdjęć – wybieracie 25 zdjęć – możecie dodać daty, autorskie podpisy, a do tego zamówić zestaw do powieszenia/postawienia.
Fotki są kwadratowe na grubym retro papierze – wyglądają genialnie. Możecie je przyczepić za pomocą klamerek lub postawić na drewnianych podstawkach (cena jest bardzo atrakcyjna, bo 25 zdjęć kosztuje 55 zł z gadżetami) – Memorki
Myślę, że wywołam jeszcze jedną serię Memorków do nas do domu.
Wywołałam jeszcze Babci jedno z naszych ulubionych zdjęć. W ramce uśmiech dzieci wygląda jeszcze piękniej. Do ramki dołączony jest też zestaw do mocowania na rzepy – nie wiem czy już korzystaliście z takich rozwiązań, ale jest świetne, bo nie trzeba robić dziury w ścianie – Fotoramka.
Piękne kubki to idealny prezent na Dzień Babci i Dziadka. Do kawy w takim słodkim kubku nie trzeba będzie już dodać cukru. Więc można powiedzieć, że to profilaktyka cukrzycy;) A tak serio – wydruk jest bardzo dobrej jakości. Można je myć w zmywarce – a do tego na stronie Colorland.pl macie chyba z 50 wzorów na różne okazje – Fotokubek
Tworzenie fotoksiążki na stronie colorland.pl jest samo w sobie bardzo przyjemne i gwarantuję Wam, że spędzicie miło czas. A jeżeli macie starsze dzieci, to możecie im zlecić to zadanie. Będą miały ciekawe zadanie.
Fotoksiążka przyszła do mnie po kilku dniach i jak tylko wzięłam ją w ręce to na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Wydrukowane zdjęcia to zupełnie coś innego, niż tysiące fotografii w telefonie. Bardzo Wam polecam uporządkowanie wspomnień przed kolejnymi feriami.
A jeśli Wasze dzieci są już na tyle duże, by pomóc przy edycji fotoprezentów – możecie wykorzystać ich kreatywność i mogą stworzyć dla babci i dziadka Lapbook!
Sami powiedzcie, czy fotoprezenty, to nie są najlepsze prezenty na Dzień Babci i Dziadka? Budzą wspomnienia i przypominają, że ktoś o kimś ciepło myśli. Takie prezenty budzące emocje Wam doradzam 🙂
A tu łapcie kod rabatowy: NEBULEX35, który obniży cenę Waszych fotokalendarzy i fotoksiążek o 35% – Kod działa na wszystkie fotokalendarze, wszystkie fotoksiążki klasyczne, starbooki harmonijki i magnesy! Działa do końca 30 grudnia 20245 Nie łączy się z innymi kodami dostępnymi na stronie colorland.pl
A jeśli chcecie podarować inny fotoprezent z oferty Colorland – wpiszcie kod Nebuleall – wpadnie wam rabat 25%
Jak urządzić nieduży pokój dla dziewczynki, aby był funkcjonalny i przyjazny dziecku? Dziś postaram się odpowiedzieć na to pytanie, a przy okazji pokażę Wam jak wygląda pokój naszej córki.
Na podłodze jest deska Barlinecka jesionowa – kolor Lemon Sorbet. Jestem bardzo zadowolona z tej podłogi, bo jest naprawdę twarda, nie ma do tej pory żadnych wgnieceń i rys. Może się wydawać, że biała podłoga jest wymagająca, ale to nie jest prawda. Sprawdza się znakomicie, nawet w pokoju dziecięcym, gdzie są kredki, ciastolina, kolorowe farby. Wszystkie zabrudzenia schodzą w mgnieniu oka (nawet niezmywalne markery Sharpie po popryskaniu alkoholem).
Jak tylko kupiliśmy dom rozmawialiśmy z dziećmi o kolorach, jakie chciałyby mieć w pokojach. Już na samym początku zapadła decyzja, że będzie to przygaszony róż. Przedyskutowaliśmy drugi kolor i wyszło nam, że najbardziej będzie pasować musztarda.
Razem z naszą architekt ustaliłyśmy, że najbardziej będą pasować lamperie, czyli dekoracyjne malowanie tylko kawałka ściany.
Dlaczego nie malowaliśmy całej ściany na kolor? Bałam się, że przytłoczy tę małą przestrzeń. Ja jestem fanką bieli w pomieszczeniach i wybieram ją jako bazę, a reszta to tylko dodatek.
Przyznam, że na ten kolor trafiliśmy od razu – wiedziałam, że będzie idealny. Wciąż różowy, ale stonowany. Taki najbardziej podobał się przyszłej lokatorce.
Wybraliśmy Deszczowy Morganit z linii Magnat Ceramic
Już po malowaniu wiedziałam, że to był strzał w 10! Kolor wyszedł fantastyczny i uważam, że bardzo dobrze gra z wnętrzem. Farba jest matowa – odporna na plamy i wilgoć – bardzo łatwo się ją zmywa.
Pomiędzy różową lamperią, a białą ścianą jest listwa sztukateryjna KLIK
A powyżej pokój jest pomalowany farbą Szlachetna Biel z linii Magnat Ceramic Care – to też jest zmywalna farba, odporna na zabrudzenia.
Połączenie różowego i bieli wygląda naprawdę ciekawie.
Na jednej ścianie zdecydowaliśmy się na tapetę w paski. Daje ciekawy akcent i sprawia, że róż nie jest dominujący w pokoju.
Tapeta Ferm Living Thin Lines 536 (musztardowa) z Tapety-sklep ( na zdjęciu wygląda dość wyraźnie, a w rzeczywistości jest łagodniejsza w odbiorze)
Biurko ustawiliśmy bokiem do okna, tak aby ręka nie zasłaniała światła dziennego przy pisaniu. Biurko Minko KLIK mamy od 1,5 roku i sprawdza się znakomicie. Nie ma śladów użytkowania, a jest eksploatowane bardzo mocno. Jestem z niego bardzo zadowolona i myślę, że długo posłuży (ja też mam takie, tylko bez szuflad).
Krzesło to Nomi KLIK
Mamy je już 3 lata i też wygląda jak nowe. Krzesło jest świetne, bo pomaga w utrzymaniu prawidłowej postawy, a do tego łatwo się reguluje.
Przy biurku stoi wózek na książki i artykuły szkolne KLIK
Nad biurkiem kinkiet Lyss Frandsen KLIK
Wieszak na plecak szkolny (kółko musztardowe) NUKI
Girlanda gwiazdki Meri Meri KLIK
Girlanda frędzelki Meri Meri ( na rolecie) KLIK
Mata ochronna pod biurko Everleigh KLIK
Mamy też półkę modułową z polskiej marki Graniaste Meble KLIK
Jest to bardzo fajna opcja zamiast tablicy korkowej. Po pierwsze możecie wybrać odpowiedni rozmiar, a do tego moduły. My mamy wersję 40 x 80 z półkami i do tego mamy kołki ze skórzaną zawieszką. Tak naprawdę na tej półce możecie trzymać wszystko i co jakiś czas zmieniać jej konfigurację. Półka jest wykonana ze sklejki brzozowej i jest pięknie wykonana.
Pod oknem mamy siedzisko z zabudowanym kaloryferem do czytania. Planując tę przestrzeń zwracaliśmy uwagę na kinkiet, który mogłby się odwracać też w stronę siedziska.
Tuż nad nią jest półka z aktualnie czytanymi książkami – reszta jest zamknięta w szafce.
Półka na książki NUKI KLIK
Dalej jest łóżko i strefa odpoczynku. Wybraliśmy klasyczne łóżko NIZIO z litego drewna, bo wiem, że posłuży nam bardzo długo. Mamy model Simple w mniejszym rozmiarze (90×190, bo takie nam się mieści na tej ścianie, a większe nie jest potrzebne) z szufladą na dodatkowy materac. Już wspominałam, że mieliśmy podobną opcję i bardzo dobrze nam się sprawdziła. W razie noclegu koleżanki lub przechowywania pościeli dodatkowa przestrzeń jest zawsze mile widziana.
Obok stoi stolik nocny NIZIO Scandi, który mieści najpotrzebniejsze rzeczy.
Długo podejmowałam decyzję, czy zdecydować się na szafę. Tak naprawdę, to byłam zdecydowana na komodę. Przekonała mnie nasza architekt, która sama ma taką szafę w pokoju córeczek. Uznałam, że w tym wypadku będzie lepszym rozwiązaniem. Po 3 miesiącach użytkowania jestem bardzo zadowolona i wiem, że w komodzie byłoby trudniej przechowywać dziewczęce ubrania.
Szafa to Novelies Alpin KLIK – zerknijcie na jej układ w środku – wg mnie jest genialny i dzięki temu ułatwia organizację.
Dalej mamy piękna gablotkę Woodluck KLIK – to miejsce na książki i podręczniki szkolne. Wygląda świetnie, a do tego jest bardzo funkcjonalna – mieści dużo rzeczy i pomaga w zachowaniu porządku.
A na końcu szafka – domek Nizio KLIK na zabawki i artykuły plastyczne. Świetna opcja do pokoju dziecięcego, bo jednocześnie może służyć za domek do zabawy i półkę do przechowywania (ma kółka i bez problemu można ją przesuwać). Pięknie wygląda w pokoju, a do tego jest funkcjonalna.
Na suficie wisi lampa KLIK
Tak wygląda pokój – efekt finalny bardzo mi się podoba, a co najważniejsze jego właścicielka uwielbia w nim przebywać.
Tu macie ogólny wpis, gdzie pisałam jak wybierałam Kolory ścian w naszym domu – a tu macie Pokój chłopca🙂
Malownicza Białowieża i jej rozległe okolice jest miejscem, gdzie sezon turystyczny trwa cały rok. Przepięknie jest zimą, kiedy przyprószone śniegiem drzewa malują piękny horyzont. Cudownie jest wiosną, kiedy zieleń buha i wszystko kwitnie. Miło jest latem, kiedy słońce zachodzi i na łąkach kładzie się złote światło. Wspaniale jest jesienią, kiedy żółte liście otulają krajobraz. Jednym słowem, Białowieża i Puszcza Białowieska to dobry kierunek na wycieczkę w każdą pogodę.
Znam też takich fanów tego regionu Podlasia, którzy co roku tam przyjeżdżają. Od lat odwiedzam Białowieżę minimum raz w roku i cały czas odkrywam coś nowego.
Chcę Was też zachęcić do ściągnięcia świetnego folderu, który zawiera najlepsze atrakcje i praktyczne wskazówki. Macie w nim wszystko!
Białowieża jest oddalona od Białegostoku o ok 80 km. Z Warszawy i Lublina dojedziecie w około trzy godziny.
Trasa z Białegostoku jest malownicza i nie da się przejechać bez zatrzymywania. Po drodze Wasze oczy będą cieszyć piękne krajobrazy. Możecie wybrać trasę przez Krainę Otwartych Okiennic – są to trzy wsie: Trześcianka, Soce i Puchły. Zabudowania są kolorowe i mają charakterystyczne ornamenty na okiennicach.
W tych miejscowościach są też piękne kolorowe Cerkwie, które warto zobaczyć na własne oczy. My zatrzymaliśmy się przy oddalonej o kilkanaście kilometrów Cerkwi Narodzenia św. Jana Chrzciciela w Pasynkach. W zimowej aurze wyglądała bajecznie.
Hajnówka jest miastem położonym na skraju Puszczy Białowieskiej. Sama w sobie oferuje wiele atrakcji i może być też doskonałym punktem wypadowym. Na samym początku warto się kierować do Centrum Turystyki Regionu Puszczy Białowieskiej ul. 3 maja 45 – tam możecie dowiedzieć się, jakie atrakcje są obecnie dostępne. W sprzedaży są też przewodniki turystyczne, gadżety, a także regionalne specjały takie jak miód i wyroby z Matecznika.
W Informacji turystycznej, dostałam też cenną wskazówkę, gdzie kupić najlepszego Marcinka i Sękacza – ciasta charakterystyczne dla tego regionu.
Hajnówka oferuje wiele atrakcji dla rodzin z dziećmi i możecie spędzić tam ciekawy czas. Poniżej wypiszę wszystkie atrakcje (ze względu na pandemię niektóre z nich są wyłączone, ale warto śledzić na bieżąco, bo to się może zmienić).
W sezonie w Hajnówce odbywa się wiele ciekawych wydarzeń i festiwali.
Chcę Wam pokazać też nowe miejsce, które odwiedziliśmy i z pewnością tam wrócimy z noclegiem. W samej Puszczy Białowieskiej niedaleko Hajnówki, w kierunku Białowieży powstał bardzo fajny kompleks Enklawa Białowieska. To miejsce jest idealne dla rodzin z dziećmi.
Najlepiej przyjechać na kilka dni i korzystać z atrakcji, które oferuje Hajnówka, Białowieża i sama Puszcza Białowieska.
My odwiedziliśmy Enklawę zimą.
Teren jest bardzo duży i są tam: baseny zewnętrzne (otwarte w sezonie), park linowy, plac zabaw, restauracja.
Cały teren jest bardzo duży i zachęca do przebywaniu na powietrzu.
Miejsce magiczne, które przyciąga jak magnes. Ja w Puszczy ładuje baterie i się uspokajam. Za każdym razem odczuwam to samo, więc coś w tym musi być. Już Wam wspominałam, że przynajmniej raz w roku muszę być w Puszczy Białowieskiej.
W przewodniku dla najmłodszych macie wypisane wszystkie atrakcje, a także QR kody, które po zeskanowaniu telefonem pomogą Wam pokierować się w dobrym kierunku.
Znajdziecie tam wszystkie miejsca, które warto odwiedzić: ścieżki edukacyjne, muzea, plaże, obiekty noclegowe, restauracje, kontakty do przewodników.
Przy początku tej ścieżki jest parking i wiata.
W wiacie zrobiliśmy sobie przystanek na jedzenie i skonsumowaliśmy regionalne specjały kupione w Hajnówce
Ale i tak najlepiej zawsze smakuje Marcinek – to ciasto regionalne z cienkich placków przełożonych śmietaną – jest przepyszne
Bardzo polecam Wam tę ścieżkę z dziećmi
Kiedy napełniliśmy już brzuchy pojechaliśmy do Białowieży
Stacja Białowieża Towarowa – to właśnie tutaj car Mikołaj II stworzył kompleks budynków stacji. Obecnie jest tam znakomita Restauracja Carska (można teraz zamawiać dania na wynos – polecam bardzo soljankę). Warto przejść na drugą stronę aby podziwiać zabytkowy pociąg i piękną architekturę budynków.
Czasami jest możliwość zwiedzania wagonów pociągu lub nawet noclegu. Tzw. salonki są urządzone w iście carskim designie. W budynku stacji są też bardzo klimatyczne apartamenty. A o Restauracji Carskiej można by było napisać oddzielny wpis – zdecydowanie polecam.
W centrum Białowieży jest jeszcze jedno miejsce, gdzie możecie przenocować i pysznie się posilić. Klimatyczne apartamenty to dobre miejsce na nocleg w Białowieży. W restauracji znajdziecie pyszne dania – najlepsze bliny jadłam właśnie tam.
Blisko parku jest jeszcze jedno miejsce, które lubimy odwiedzać. Co prawda wejście do Stacji jest płatne, ale naprawdę polecam je zobaczyć. Przepięknie odrestaurowany pawilon ( kiedyś była to stacja końcowa wybudowana na potrzeby carów Rosji) zdecydowanie wart jest zobaczenia. Na terenie przylegającym jest też ogród angielski ze 100 gatunkami roślin, Aleja Gwiazd Puszczy Białowieskiej i Park Wiedzy i Zabawy.
Plac zabaw jest inspirowany naturą i ma kilkanaście atrakcji, które do niej nawiązują. Bardzo Wam go polecam, bo jest inny niż wszystkie.
Przepięknie jest tam jesienią – zawsze jest mnóstwo kasztanów
A tak wygląda zimą 🙂
Na przeciwko jest restauracja i apartamenty Babushka, która słynie z regionalnych specjałów.
Jedną z głównych atrakcji w Białowieży jest pięknie położony park z Dworkiem Gubernatora.
Przed Dworkiem Gubernatora możecie też spotkać żubry.
A dalej na wzniesieniu jest Budynek Białowieskiego Parku Narodowego – obecnie jest tam Muzeum Przyrodniczo – Leśne.
Nam się udało wykorzystać górkę do takich celów:)
Jak widzicie Białowieżą i okolice są świetnym kierunkiem na wyjazd z dziećmi. Każdy wróci z tej wyprawy zadowolony – gwarantuję Wam.
Nawet jeżeli planujecie wypad za jakiś czas – tu już ściągnijcie sobie przewodnik.
W przyszłym roku ma też powstać produkt turystyczny ze znanym wszystkim Żubrem Pompikiem „Pompik z rodziną zaprasza”. Będzie to produkt w formie szlaku po obiektach przyjaznych dzieciom (atrakcje, gastro, noclegi), które przejdą pomyślnie proces certyfikacji.
Po więcej informacji zapraszam Was na stronę www.bialowieza.travel i https://lot.bialowieza.pl
Autorem naszych zdjęć jest Maciej Radziszewski
A tu inspiracje na Białystok i okolice i białostockie Epi-Centrum
A tu zobaczcie naszą rekomendację – czy to dobry pomysł żeby pojechać na Camping na narty?
Końcówka grudnia to dla mnie zawsze czas magiczny. Mówi się, że szczęśliwi ludzie czasu nie liczą i tak właśnie jest w tym okresie. Nie wiem, czy jest wtorek, czy niedziela. Mam to szczęście, że mogę sobie pozwolić na tę niefrasobliwość. Zwykle jest jednak ona poprzedzona wielkim zabieganiem. Nie przypadkiem nazywa się to „świąteczną gorączką”.
Znacie to? Bieganie po sklepach, paczkomatach, za kurierem, zamawianie prezentów, planowanie kto, co gotuje, kiedy do kogo przyjechać, a kto i kiedy będzie gościł u nas. Tak bywało.
Co roku sobie obiecywałam, że tym razem będzie inaczej – wolniej.
W roku 2020 będzie inaczej.
Choć prawdopodobnie pierwszy raz w życiu będę świętowała nie nadejście nowego roku, a zakończenie starego, jedno trzeba mu przyznać: czas przygotowań do świąt będzie tym razem spokojniejszy. Taką mam przynajmniej nadzieję i plan. Dlaczego?
W tym roku wydarzyło się tyle dziwnych rzeczy, których wcześniej nie doświadczyliśmy, że nabrałam więcej dystansu do wydarzeń, na które nie mam wpływu. I choć i wcześniej go miałam, to dziś wiem, że nie ma sensu się kopać z koniem i robić planu A, B i C na ewentualność różnych możliwości związanych z przemieszczaniem się i spotykaniem.
Nie planuję, pozwolę się prowadzić wydarzeniom. Przygotowuję się do wszystkiego na spokojnie, bez presji, jaką sama na siebie zwykle nakładam. Let it flow.
W tym roku dewizą świąt jest spokój. Z pewnością przystroję z dziećmi dom na święta. Uwielbiam ten klimat blasku świec i lampek choinkowych. Pozwolę, aby w domu zapanowała piękna atmosfera. Dzieciom kupię książki o świątecznej tematyce, a sobie po prostu książki.
Ostatnie tygodnie grudnia zamierzam spędzić z przyjemnością, ciesząc się nim. Zakupy? Oczywiście – prezenty trzeba kupić, ale mniej niż zwykle. Zdecydowaną większość zrobię przez internet, ze względu na oszczędność czasu i niemal nieograniczony wybór. No i wygodę.
Nie będę w tym roku niczego odkładać na ostatnią chwilę. To sprawi, że kupowanie prezentów będzie przyjemnością, a nie szalonym pędem z wiatrem we włosach. Co prawda, zawsze starałam się, planować zakupy z wyprzedzeniem, ale wiecie, jak to jest – zawsze jeszcze można po drodze, wpaść do galerii. W tym roku chyba nie będzie można. A może będzie? To się zmienia jak w kalejdoskopie, a ja nie chcę być częścią tego chaosu.
Nie wiem, czy będziemy mogli się odwiedzać w czasie świąt. Wszystko wygląda na to, że nie, dlatego skupiam się na nas – na naszej czwórce. Nie będę się denerwować, że ktoś mi pozwala, albo nie spotykać się z rodziną.
Nie będę się zastanawiać, czy wprowadzony będzie zakaz przemieszczania się. Nie chcę się tym karmić. Chcę spokoju dla nas. Upieczemy tradycyjnie pierniczki i podejdziemy na luzie do wszystkiego. Bez żadnej presji, że coś muszę zrobić, zdążyć, załatwić. Że muszę przechytrzyć obostrzenia. Nie, ja to odpuszczam. To mnie nie będzie dotyczyło. W moim domu będzie spokój i harmonia.
Myślę, że takich świat może więcej nie być. Czy coś się stanie, jeśli te jedne w całym życiu, będą nieco inne? Czy nasz świat i tradycja się zawali? Nie.
Po prostu będą inne. Nie lepsze, nie gorsze. I dzieci zapewne je zapamiętają, bo mają tendencję do zapamiętywania różnych odstępstw od reguły.
To od nas zależy, jak je zapamiętają.
Chciałabym, żeby za 30 lat powiedziały – A pamiętasz mamo, te święta, które spędziliśmy sami w domu? To był cudowny czas!
Chociaż była pandemia, a nasz dom był bezpieczny. Bo nie kopałam się z koniem.
Czego i Wam życzę. Odpuście sobie i cieszcie się tym pięknym, dziwnym grudniem 2020 roku.
Piękne zdjęcia zrobili nam Maciej i Małgosia KLIK
Drogi czytelniku przed Tobą moja lista Seriale 2020. Może uda mi się zainspirować Cię do odpalenia jakiejś jeszcze nieznanej lub dawno przez Ciebie nie odpalanej platformy.
Jest tu i Netflix i HBO GO, jest Prime i jest Apple TV. Kluczem nie była platforma a Rozrywka przez duże „R”. Ty mnie zainspiruj i napisz w komentarzu co Tobie pomagało spędzać wieczory w 2020 – a ja poniżej dzielę się listą moich seriali. Ich kolejność z klucza ich atrakcyjności wg IMDb. Bez zbędnych ceregieli – oto moja lista:
tytuł oryginalny: Ted Lassoilość sezonów: 1długość odcinka: ok. 30 min
Zabawny, super rozrywka. Pomimo tematyki, Ania wciąż prosiła o więcej. Perypetie Amerykanina w Anglii to znany od dawna przepis na pierwszorzędną komedię. Myślałem, że będzie lekki, łatwy i przyjemny tymczasem przerósł nasze oczekiwania ciekawą refleksją i bardzo pozytywnie zaskoczył! Ocena IMDb się potwierdziła.
Serial dostępny na Apple TV – ZWIASTUN
IMDb – 8,7
tytuł oryginalny: The Boysilość sezonów: 2długość odcinka: ok. 59 min
Nowatorski koncept. Świat w którym superbohaterowie są produktem. Nie są niewinnymi, nieskazitelnymi wojownikami o szeroko pojęte dobro. Są od początku do końca wykreowanym PR-owym tworem. Kreacją zastępu spin-doctorów i speców od marketingu. O czyje więc tacy bohaterowie dobro walczą?
Serial dostępny na Prime Video – ZWIASTUN
tytuł oryginalny: Fleabagilość sezonów: 2długość odcinka: ok. 25 min
Wiem, zaraz usłyszę, że ten serial nie jest z kategorii serial 2020 – cóż – jestem zapóźniony o dopiero właśnie w tym roku go obejrzałem:) Ale po prostu muszę go wam plecić! Pierwszorzędna rozrywka to naprawdę mało powiedziane. Brawurowy scenariusz. Brytyjski humor. Perypetie bohaterki przyprawiają o paroksyzmy śmiechu, przeplatane gorzką refleksją. Nie będę się rozpisywał jak twórcy wspaniale łamią konwencję. To po prostu trzeba samemu zobaczyć!
tytuł oryginalny: The Queen’s Gambitilość sezonów: 1długość odcinka: ok. 50-60 min
Magia. Czy wiem jak się gra w szachy? Nie. Czy ten serial mnie zainteresował? Nie mogliśmy się oderwać. Poziom oddania realiów epoki przypomniała mi Mad Men. Historia wciągnęła nas dokumentnie. Odtwórczyni głównej roli (Anya Taylor-Joy) gra jak natchniona. Widzisz całe jej zagmatwane życie, w samych tylko oczach! Jej największego przeciwnika gra – Marcin Dorociński.
Serial dostępny na Netflix – ZWIASTUN
tytuł oryginalny: Warriorilość sezonów: 2długość odcinka: ok. 45 min
Nie jestem jakimś fanem filmów Bruce Lee. Filmy karate oglądałem ostatnio na kasetach VHS. Za to od Wojownika nie mogę się oderwać. Przenosi nas w czasie i przestrzeni. Easternowy Western:) Jest doskonała fabuła, są oddane realia epoki, nawet sceny walki mi zupełnie nie przeszkadzają:) Moim zdaniem to jeden z najbardziej niedocenianych seriali jakie oglądałem w tym roku.
Serial dostępny na HBO GO – ZWIASTUN
IMDb – 8,3
tytuł oryginalny: The Greatilość sezonów: 1długość odcinka: ok. 50 min
Jeśli oglądaliście Faworytę i Wam się podobała to włączcie ten serial. Tak przedstawionych wydarzeń historycznych jeszcze nie widzieliście. To satyryczny serial ukazujący alternatywne podejście do historii życia Katarzyny Wielkiej. Choć kontekst, tło i ogólny przebieg wydarzeń jest w miarę zgodny z prawdą historyczną, to już sposób bycia występujących postaci, delikatnie ujmując, dalece odbiega od tego, do czego przywykliśmy w tego typu produkcjach. To satyra i paszkwil na pompatyczność. Serial ten pokazuje, że choć fasada jest piękna, to ludzie są, jacy są. I czasem (często?) światem rządzili (rządzą?) jednostki, które są kompletnie odcięte od otaczającej je rzeczywistości.
IMDb – 8,1
tytuł oryginalny: Ramyilość sezonów: 2długość odcinka: ok. 26 min
Absolutny sztos. Krótkie odcinki sprawiły że bawił nas tylko kilka dni. 2 sezony przeleciały stanowczo za szybko! Ramy to pierwsze pokolenie – urodzony w USA, dziecko egipskich imigrantów. Dystans i lustro ironii z jaką twórcy podchodzą nawet takich tabu o jakich istnieniu nawet nam się nie śniło – sprawia, że to naprawdę pierwszoligowa rozrywka. Do tego ta nutka abstrakcji w wymyślaniu fabuły. Absolutny must-see.
IMDb – 8,0
tytuł oryginalny: Unorthodoxmini-serial: 4 odcinkidługość odcinka: ok. 53 min
Są takie seriale, które przenoszą nas w czasie. Taki na przykład Mad Men – uświadamiał nam, że raptem pokolenie temu wszyscy pili w pracy, a ginekolog palił podczas przyjmowania pacjentki w gabinecie. Podobnie Genialna Przyjaciółka teleportowała nas do lat 50 tych poprzedniego wieku we Włoszech. Unorthodox jest jak najbardziej współczesna. Niby Nowy York bliski jak Sex w Wielkim mieście – Niby tak bliski a jakże daleki….Nie dajcie się zwieść zwiastunowi – cała Nowojorska część filmu jest nakręcona w jidisz.
tytuł oryginalny: Modern Loveilość sezonów: 1długość odcinka: ok. 30 min
Osiem niezależnych krótkich opowieści. Jak to z miłością – każda jest inna. Inspirowane prawdziwymi historiami ze słynnej kolumny New York Timesa. Nie wszystkie równo dobre – ale parę z nich wybitnie miłe dla oka!
tytuł oryginalny: Uploadilość sezonów: 1długość odcinka: ok. 29 min
Tej pozycji nie mogłem pominąć na mojej liście seriale 2020. Mamy za sobą zdalne święta z rodziną, mamy za sobą prawie rok zdalnej pracy… a co dopiero powiecie na cyfrowe życie po śmierci? A co powiecie na zakochanie się po śmierci? Były epizody Czarnego Lustra itp. ale nikt jeszcze nie przytulił tematu w tak lekkiej komediowej konwencji. Co jeśli w zaświatach są darmowe triale, albo reklamy jeśli nie stać cię na zakup outfitu? Dla mnie było mało, czekam na sezon nr 2!
tytuł oryginalny: The Splitilość sezonów: 2długość odcinka: ok. 45 min
Genialny serial prawniczy z mocnymi postaciami kobiecymi. Każdy odcinek trzyma w napięciu, a akcja poprowadzona jest znakomicie. Nie da się oderwać od tego serialu. Bardzo polecam na długie wieczory.
IMDb – 7,7
tytuł oryginalny: For All Mankindilość sezonów: 1 (choć w lutym ma być 2)długość odcinka: ok. 57 min
Czy istnieje takie określenie jak Vintage Sci-Fi? albo Sci-Fi Retro:)? Lądowanie na Księżycu – a po nim alternatywna wersja historii – tak naprawdę polecam wam nie oglądać zwiastuna, nie czytać nic o filmie – obejrzeć pierwszych parę minut i wtedy podjąć decyzję. Fenomenalne zdjęcia. Choć nie wszystkie odcinki są równe – już odliczam dni do sezonu nr 2. Aaa – zapomniałem dodać – jeśli nie włączycie trailera to zactuję tylko jedną z niego planszę: „From the creator of Battlestar Galactica and the producer of Star Trek.”
IMDb – 7,6
tytuł oryginalny: To the Lakeilość sezonów: 1długość odcinka: ok. 50 min
Serial Netflixa produkcji rosyjskiej. Nie patrzcie na plakat – jest mylący. Serial idealny na binge-watching. Dzieje się oj dzieje. Fajne jest, że pokazana w nim epidemia, nadaje pewnej perspektywy temu z czym mamy do czynienia ostatnio. Zawsze to człowieka uspokaja, kiedy widzi że inni mają dużo gorzej a bycie zamkniętym w 4 ścianach to pikuś. Choć w serialu jest dużo dobrze dobranej rosyjskiej muzyki – to sami zobaczycie:) – googlować będziecie jedyną chyba zachodnią nutę – April Stevens.
IMDb – 7,3
tytuł oryginalny: Emily in Parisilość sezonów: 1długość odcinka: ok. 26 min
Kiedy Ania puszczała mi sobie pierwszy odcinek Emily w Paryżu, nie spodziewałam się, że primo – w ogóle będę to oglądał… secundo, że obejrzymy od razu 8! Dziś obejrzeliśmy 2 ostatnie i bardzo żałuję, że to już koniec pierwszego sezonu:( Twórcą tego serialu jest Darren Star… Może akurat kojarzycie którąś z jego poprzednich kreacji, np. Sex w wielkim mieście, Melrose Place, Beverly Hills 90210 albo Younger… Chyba już nie muszę dodawać – wystarczy do Darrena dodać – widoki, muzyka, Paryż, klimat…
IMDb – 7,1
tytuł oryginalny: Breedersilość sezonów: 1długość odcinka: ok. 24 min
Obowiązkowa lektura dla rodziców posiadających małe dzieci. Ilość analogicznych sytuacji, które można odnieść do siebie powala. Gwarantowane morze wylanych łez… śmiechu. Życie nie traktuje tych rodziców ulgowo – ale zawsze starają się być tam dla swoich dzieci.
IMDb – 7,2
tytuł oryginalny: Into the Nightilość sezonów: 1długość odcinka: ok. 37 min
Idealny na binge-watching. Bardzo ciężko się oderwać. Do tego może być nam bliski bo jest taki paneuropejski (mieszanka języków) a do tego pomysł na tę wciągającą fabułę dał serialowi Jacek Dukaj.
tytuł oryginalny: Roadkillmini-serial: 4 odcinkidługość odcinka: ok. 57 min
Na IMDb coraz niżej – poprawcie mnie, może po prostu mam sentyment do Hugh Laurie, ale byłem szalenie zawiedziony jak obejrzałem wszystkie 4 odcinki. Jakoś nie przygotowałem się mentalnie, że to tylko mini-serial. Chcę więcej. Polityk pełną gębą, pośród politycznych i rodzinnych burz, pokazuje umiejętność jaka była zawsze gwarancją przetrwania gatunku homo sapiens – adaptację do wszelkich warunków otoczenia.
IMDb – 6,8
tytuł oryginalny:ilość sezonów: 1długość odcinka: ok. 28 min
To teraz naprawdę jestem spalony. Znow Hugh Laurie i znów nie za wysokie IMDb:) Ale dla mnie to była uczta. Klimaty kosmiczne, humor rodem z korpo. Jak się pokusicie to zrozumiecie dlaczego piszę w „roli” kapitana Hugh Laurie. I jego i twórców Avenue 5 podziwiam za dystans do siebie. Wspaniała dawka humoru.
IMDb – 6,7
Tu łapcie świeżutki SkyShowtime TOP 20 z naszymi polecajkami a tu Disney dla dzieci
Tu znajdziecie coś dla dorosłego widza – nasze Najlepsze filmy 2022
Po więcej inspiracji zapraszam do wpisów Najlepsze seriale na Netflixie albo Najlepsze seriale MAX
Dla całej rodziny natomiast filmy znajdziecie we wpisie: Filmy familijne a tu macie Filmy dla dzieci
Tu łapcie naszę listę – najlepsze seriale TOP 100
Nie tak dawno pokazywałam wam nasze Najlepsze filmy familijne – czyli takie, które mogą wspólnie oglądać i dzieci i rodzice. Dziś czas na obiecany wpis gdzie pokaże wam fajne filmy dla dzieci. Takie, które możemy im z czystym sumieniem włączyć bez już naszego udziału. Mimo że opisuję stan na rok 2021 – to wiele świeżynek wcale się nie przebiło. Jeśli napiszesz mi w komentarzu co z najnowszych filmów dla dzieci powinno się znaleźć w tym zestawieniu – chętnie będę je rozbudowywać!
Za dzieciaka – pamiętam ten dzień – to była każda sobota i wielkie emocje. To był dzień, gdzie zachodni świat dmuchał w nasze twarze powiewem czegoś, czego na co dzień nie było. Wracaliśmy z podwórka, zasiadaliśmy przed telewizorem i czekaliśmy na blok Walt Disney Przedstawia, emitowany w telewizji publicznej. Składał się on z bajki animowanej (uwielbiałam Kacze Opowieści) oraz odcinka serialu młodzieżowego. Wtedy czuliśmy podskórnie, że świat może być bardziej kolorowy, a nasza betonowa szarzyzna może się zmienić. Kto z nas nie marzył o szerokim parapecie pod oknem, obłożonym poduszkami, na którym można przesiadywać, rozmyślając? Czasem chodziliśmy do kina. Król Lew, Pocahontas… eh, to były czasy.
A jednak! Dziś sami możemy mieć szerokie parapety, o ile jeszcze ich chcemy?. A nasze dzieci oglądają bajki, o jakich nam się nie śniło! Piękne, mądre, wspaniałe animacje, które także nam się podobają, przenoszą nasze dzieci w inny świat, pobudzają wyobraźnię, poszerzają horyzonty i przekazują wiedzę i wartości. Jest ich tak wiele, że czasem trudno wybrać najlepsze pozycje. Dziś postaram się Wam to ułatwić i przestawić moją, nebulową listę przebojów fajnych filmów dla dzieci.
IMDb 8,4
Tytuł oryginalny: CocoRok produkcji: 2017Długość: 1′ 45″
Dzieci na wieść, że będziemy oglądać Coco, odpowiedziały, że są za duże na opowieści o kurkach. Uprzedzam, to nie taka bajka. Zdecydowanie. Kim jest Coco, nie zdradzę Wam, ale jest to jedna z opowieści, które zapadają w pamięć na długo. Akcja dzieje się w Meksyku, gdzie poznajemy Miguela, miłośnika muzyki, który buntując się przeciwko tradycji i ograniczeniom, przenosi się do świata zmarłych, gdzie spotyka swoją rodzinę i nie tylko. W filmie ukazane są wierzenia i tradycje Meksyku, co jest świetnym sposobem na poszerzenie dzieciom horyzontów w tej kwestii. Dużo wzruszeń i zabawnych perypetii i sporo mądrości dotyczącej życia i śmierci.
Tu zobaczysz ZWIASTUN
Dostępny na HBO GO
IMDb 6.9
Tytuł oryginalny: The Lion KingRok produkcji: 2019Długość: 1′ 58″
Któż nie zna opowieści o małym lwie, który w wyniku intrygi zawiązanej przez niecnego wujka musiał szybciej dorosnąć, by zmienić świat, jaki powstał po śmierci jego ojca. To ta sama historia, którą znamy z lat 90, jednak rozmach i technika, z jaką wykonano tę animację, przyprawia o zachwyt. Pokażcie dzieciom i sami też zobaczcie, jak zmienił się Król Lew.
IMDb 8,2
tytuł oryginalny: Klausrok produkcji: 2019długość filmu: 1′ 36″
To będzie obowiązkowa lektura w okolicy świąt. Choć niektórym dzieciom/rodzicom nie przeszkadza tematyka oglądać go po 7 razy i okrągły rok:) Film pełny komizmu sytuacyjnego. Najważniejsze, że i dziecko i dorosły znajdą coś dla siebie. W porównaniu do innych świątecznych produkcji – bardzo odświeżający!
Dostępny na NETFLIX
IMDb 8,1
Tytuł oryginalny: Inside outRok produkcji: 2015Długość: 1′ 35″
Ta produkcja mnie urzekła. Oto dziewczynka, która zmienia miejsce zamieszkania, zmaga się z ogromnymi emocjami, które siedzą w jej głowie. Tak, siedzą tam i sterują nią. Jest Radocha, Smutna, Gniew, Odraza i Strach. Dotąd to Radocha zawiadywała całością, ale teraz niespodziewanie to Smutna zaczyna grać pierwsze skrzypce. To wzruszająca i bardzo zabawna opowieść o tym, czym są emocje i dlaczego wszystkie są potrzebne.
IMDb 7,7
Tytuł oryginalny: Le Petit PrinceRok produkcji: 2015Długość: 1′ 48″
Zastanawiałam się, jak można zekranizować Małego Księcia. Przecież ta historia to filozofia, a nie fabuła. Czapki z głów przed twórcami tego filmu. Oddaje on ducha książki, porusza jej głębię i jest niczym dzieło sztuki. Pełen artyzm. Wzruszenie ściskało za gardło nas wszystkich przy oglądaniu. Ten film jest emanacją sentencji, że to, co najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.
IMDb 7,4
Tytuł oryginalny: FrozenRok produkcji: 2013Długość: 1′ 42″
Raz na jakiś czas Disney produkuje film, który staje się absolutnym hitem, na pokolenia – tak śmiem twierdzić. Jeśli jeszcze nie znacie jakimś cudem historii Elsy i Anny, to prawdopodobnie nie macie córek?. Już od 7 lat kolejne dziewczynki identyfikują się z siostrami, które łączy wielka miłość, silniejsza niż każde zło. No i jest uwielbiany bałwan Olaf, który stał się już kultową postacią. Najstarsze miłośniczki Elsy i Anny są już nastolatkami, a najmłodsze mają kilka lat. W sumie, co ja piszę, najstarsze mają pod czterdziestkę?
IMDb 7,6
Tytuł oryginalny: MoanaRok produkcji: 2016Długość: 1′ 47″
Vaiana żyje na pięknej, rajskiej wyspie, gdzie mieszkają ludzie, którzy nigdy z niej nie odpływają. Najstarsi wspominają złe doświadczenia związane z eksploracją świata, dlatego wszyscy żyją w radosnym odcięciu. Vaiana jednak chce poznać świat i zobaczyć, co jest poza wyspą. To piękna opowieść o odwadze w spełnianiu marzeń i sięganiu poza horyzont.
IMDb 7,2
Tytuł oryginalny: A Dog’s PurposeRok produkcji: 2017Długość: 1′ 40″
Mały Ethan ma psa imieniem Bailey. Ich życie toczy się zwyczajnie, Ethan dorasta, a Bailey się starzeje. Gdy umiera, okazuje się, że psy się reinkarnują i Bailey otrzymuje nową, cielesną powłokę. Trafia do innego domu i pomaga innym ludziom w ich życiowych perypetiach. Czy Bailey i Ethan spotkają się jeszcze? To piękna opowieść o tym, że miłość nie ma granic.
Dostępny na HBO GO (2 część)
a tu łapcie świeżutki największy prezentownik z inspiracjami dla dzieci od 1 roku aż po nastolatków. 10 tablic z podziałem na wiek dzieci, w sumie ponad 100 przemyśłanych propozycji! – Prezenty na święta dla dzieci 2023
IMDb 6,3
Tytuł oryginalny: The Boss BabyRok produkcji: 2017Długość: 1′ 37″
Do domu Tima trafia nowy członek rodziny. Wygląda jak zwyczajny bobas i wszyscy go za takiego uważają. Wszyscy oprócz Tima, który przejrzał bobasa, zachowującego się jak biznesmen i tylko udającego malucha. Brzmi złowieszczo? Nic podobnego! To zabawna opowieść, której puentą jest siła braterskiej miłości i rodzinnych więzów.
IMDb 6,6
Tytuł oryginalny: The Polar ExpressRok produkcji: 2004Długość: 1′ 40″
Doskonała opowieść dla niedowiarków, którym wydaje się, że są już tak duzi, że nie wypada im wierzyć w Mikołaja. Lepiej uważajcie, bo i pod Wasz dom podjedzie Ekspres Polarny, który zabierze Was do krainy, gdzie niemożliwe stanie się rzeczywistością. Magiczna opowieść, której nie mogło zabraknąć w tym zestawieniu.
Tytuł oryginalny: Spirit: Stallion of the CimarronRok produkcji: 2002Długość: 1′ 23″
Z jakiegoś powodu małe dziewczynki uwielbiają historie o koniach. Ta historia chwyci za serca wszystkie młode amazonki. Młody, dziki koń, zostaje schwytany. Ludzie próbują go okiełznać, jednak on za wszelką cenę chce wrócić na wolność. Czy znajdzie się człowiek, któremu zaufa?
Tytuł oryginalny: SmallfootRok produkcji: 2018Długość: 1′ 36″
Słyszeliście o Yeti? Podobno Wielka Stopa nie istnieje. A wiecie, że Wielkie Stopy myślą to samo o ludziach? Gdy jeden z nich odnajduje ślad Małej Stopy, zostaje wyśmiany, wszak każdy wie, że Ludzie nie istnieją. Jednak on się nie poddaje i chce udowodnić, że się mylą. To opowieść o łamaniu barier, wychodzeniu poza ramy i poszerzaniu horyzontów oraz dążeniu do celu i wyrywaniu się z kajdan wierzeń i zabobonów. To trzeba zobaczyć i pokazać dzieciom.
IMDb 7,5
Tytuł oryginalny: Ice AgeRok produkcji: 2002Długość: 1′ 21″
Sid, Maniek i Diego, podczas migracji zwierząt w czasie nadchodzącej epoki lodowcowej, ratują ludzkie dziecko i chcą oddać je rodzicom. Nieco przeszkadza im w tym fakt, że są leniwcem, mamutem i tygrysem szablozębnym. Przezabawna historia, pełna zwrotów akcji. No i jest oczywiście wiewiórka i jej orzeszek. To już ikona kultury, którą dzieci muszą znać.
Tytuł oryginalny: Tinker Bell and the Legend of the NeverBeastRok produkcji: 2014Długość: 1′ 16″
IMDb 7,1
Tytuł oryginalny: CarsRok produkcji: 2006 Długość: 1′ 57″
To jeden z tych filmów, które wytwórni Disneya się bardzo udały. Już od lat chłopcy na całym świecie kochają Zygzaka McQueena, pyszałkowaty samochód wyścigowy. Pewnego dnia, w wyniku niespodziewanych okoliczności ta gwiazda torów wyścigowych trafia do małej wioski, w której mieszkańcy nauczą go, co jest w życiu naprawdę ważne. Fajny, zabawny i mądry film, który pokochają wszyscy chłopcy, a zapewne także wiele dziewczynek.
Tytuł oryginalny: Harry Potter and the Sorcerer’s StoneRok produkcji: 2001Długość: 2′ 32″
Pierwsza, zekranizowana część Harry’ego Pottera była wielkim zaskoczeniem. Twórcom filmu udało się przenieść, bez zubożenia treści, książkę na ekrany i oddać jej klimat i charakter. To nie zdarza się często. Wszystkie późniejsze części trzymają ten sam, wysoki poziom i wszystkie je muszą oglądnąć Wasze dzieci. To świat magii, tajemnic i niebezpieczeństw, gdzie dobro i zło są w konflikcie. Są też oczywiście bohaterowie, których dziś już trzeba znać: Harry, Hermiona i Ron.
IMDb 6,7
Tytuł oryginalny: Over the HedgeRok produkcji: 2006Długość: 1′ 23″
To bajka, która dobrze wyjaśni dzieciom, co się dzieje ze zwierzętami, gdy na ich dotychczasowe siedliska wkraczają ludzie i wywracają do góry nogami cały ekosystem. Oto zwierzątka budzą się po zimie i okazuje się, że nic nie jest takie, jak było, gdy zapadali w sen. Czy poradzą sobie w nowej rzeczywistości? Fajna opowiastka mogąca być przyczynkiem do rozmów o ekologii.
IMDb 6,9
Tytuł oryginalny: MadagascarRok produkcji: 2005Długość: 1′ 26″
Wyginam ciało śmiało, wyginam ciało śmiało – kojarzycie tę piosenkę? To właśnie na Madagaskar trafiają miejskie zwierzęta, pozbawione naturalnych instynktów, gdyż wcześniej były mieszkańcami wielkomiejskiego Zoo. Muszą sobie poradzić w nowych okolicznościach, a tymczasem poznają lemura Juliana, samozwańczego króla wyspy. Bardzo zabawnie, także dla dorosłych.
IMDb 7,3
Tytuł oryginalny: LavaRok produkcji: 2014Długość: 7′
Ten krótkometrażowy film musiał znaleźć się w tym zestawieniu. Muzyka, która mu towarzyszy jest tak urzekająca, jak historia, którą opowiada narrator. Samotny wulkan marzy o miłości. Czy nadejdzie dla niego happy end, a może jego żywot na zawsze będzie naznaczony morską samotnością? Dowiecie się w ciągu 7 minut trwania tego pięknego filmu.
IMDb 8,0
Tytuł oryginalny: ZootopiaRok produkcji: 2016Długość: 1′ 48″
Zwierzogród to kawał fenomenalnego kina. W sposób nienachalny, pośród wartkiej akcji – niesie ze sobą głęboki morał. Doskonale napisany scenariusz bawi i uczy. Pokazuje różnorodność, walczy z uprzedzeniami, a wszystko to dziecko ogląda z wypiekami na twarzy. Jest zagadka kryminalna i są salwy śmiechu.
Tytuł oryginalny: MulanRok produkcji: 1998Długość: 1′ 28″
Mulan to jeden z klasyków Disney. Historia oparta na podstawie chińskiej legendy o córce, która zrobi wszystko by tylko uratować swojego ojca. Jest element grozy, są momenty dramatyczne, ale wszystko to harmonijnie przeplatane wspaniałym humorem sytuacyjnym. Oprócz tej dawki humory – cudownie dobrana muzyka. To po prostu Arcydzieło.
Tytuł oryginalny: BraveRok produkcji: 2012Długość: 1′ 33″
Księżniczka Merida jest wychowywana przez swą matkę na na przyszłą królową. Podobnie jak Mulan – rola jej przypisywana i od niej oczekiwana – to idealna żona i matka. Tymczasem ona jest wspaniałą łuczniczką i niezależną młodą kobietą. Jej historia pokazuje jak sprzeciwić się przeznaczeniu i odwiecznym skostniałym tradycjom.
Tytuł oryginalny: Kung Fu PandaRok produkcji: 2008Długość: 1′ 32″
Czytałam gdzieś, że Panda spędza kilkanaście godzin dziennie na jedzeniu – stąd chyba nazwa Pandemia:) Czy zwierzątko, które nie kojarzy nam się z najbardziej usportowionym pokona swojego wewnętrznego lenia i zostanie mistrzem Kung Fu? Na pewno film, który zdobył miejsce w pierwszej setce najbardziej kasowych filmów w historii kinematografii zasługuje na obejrzenie.
Tytuł oryginalny: Monsters, Inc.Rok produkcji: 2001Długość: 1′ 32″
Miasto zamieszkane przez potwory i kreatury. Miasto, które czerpie energię ze… strachu i przerażenia. Wbrew pozorom, okazuje się, że nastraszenie dzieci w dzisiejszych czasach to nie taka prosta sprawa. Klasyk i mustsee, który pozwala dzieciom oswoić się z ich lękami.
tytuł oryginalny: WALL·Erok produkcji: 2008długość filmu: 1h 38 min
To już prawdziwy klasyk:) Choć nie myślałem, że tak szybko stanie się nim historia robota sprzątającego. Kiedy Wall·e poznaję EVE – mimo, że film dzieje się za 700 lat – opowiada historię starą jak świat:)
A tu łapcie nasze rekomendacje – Najlepsze seriale 2023
Tu łapcie SkyShowtime TOP 20 z naszymi polecajkami a tu Disney dla dzieci
a tu łapcie świeżutki największy prezentownik z inspiracjami dla dzieci od 1 roku aż po nastolatków. 10 tablic z podziałem na wiek dzieci, w sumie ponad 100 przemyśłanych propozycji! – Prezenty na święta dla dzieci
A jak szukacie tysięcy godzin filmów za 49 zł rocznie to może zobaczcie jakie super seriale i filmy można obejrzeć na Amazon Prime Video
Tu łapcie Seriale dla dzieci na Netflix.
Tu znajdziecie coś dla dorosłego widza – nasze Najlepsze filmy 2022, tu seriale Netflix, tu seriale Disney a tu zapraszam też na zestawienie Najlepsze seriale MAX
Tu znajdziecie odpowiedź Jak wprowadzać dzieci w świat bajek
Tu zapraszam po Najlepsze bajki na Netflix a tu wpis w którym znajdziecie najlepsze bajki edukacyjne, dostępne też poza Netflixem
A jak macie już dość ekranu – zainspiruj dziecko by zrobiło Lapbook na interesujący go temat
Tu łapcie polecajki na najlepsze seriale Apple TV+
a tu łapcie inspiracje na Prezenty na Dzień Dziecka 2025
Jakie ostatnio oglądałyście fajne, warte polecenia filmy dla dzieci?
tu macie nasz tegoroczny wybór na Lunchbox i bidon a tu Plecak do szkoły
W jakie gracie gry planszowe dla dorosłych? Mam na myśli te dla planszówki, w których można się zatracić w długie, zimowe wieczory. Tym dłuższe, gdy nie ma na nie alternatywy w postaci wyjścia do kina, teatru, czy zwyczajnie na kolację do restauracji.
Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło – jest więcej czasu, który można spędzić razem na graniu w planszówki – kiedy dzieci już pójdą spać (sesese). Jeśli jeszcze nie jesteście amatorami gier planszowych i kojarzą się Wam one wyłącznie z zabawami z dziećmi, koniecznie sami sobie kupcie w prezencie jedną z nich, a przekonacie się, że warto.
Część odnośników w tym poście to linki afiliacyjne. Po kliknięciu możesz zapoznać się z ofertą konkretnego produktu – nie ponosisz żadnych kosztów, a jednocześnie wspierasz naszą pracę.
A jeśli uwielbiacie już planszówki, to może znajdziecie na tej liście taką, której jeszcze nie znacie. Przed Wami propozycje TOP 20 gier, które staną się prezentową inspiracją. Oto nasza lista:
Gra liczbowa dla miłośników ciągów i sekwencji. Polega ona na pozbywaniu się kosteczek z liczbami, poprzez układanie ich w odpowiednie kombinacje. Gra przeznaczona jest dla 2-4 osób – ale to jedna z tych gier gdzie nie potrzeba tłumu – sami rodzice wystarczą. Już przy 2 osobach gra jest bardzo emocjonująca. Wymaga myślenia strategicznego i analitycznego i z pewnością nie daje odpocząć lewej półkuli mózgowej😊. To świat liczb, w którym przepadniecie. Polubicie tę grę też za to, że wiele w niej zależy od Was samych, a nie tylko od przypadku.
CENEO TUTAJ ||| AMAZON TUTAJ ||| Tania Książka TUTAJ
Strategiczna planszówka, w której musisz zbudować pociąg, dworce, tunele, a wszystko po to, by odbyć fascynującą podróż po Europie. Zasady gry są proste. Na początku losuje się bilet, który trzeba zrealizować. W trakcie rozgrywki gracze łączą, za pomocą wagoników, trasy kolejowe Europy. Każdy z graczy dostaje też karty pociągów, którymi płaci się za połączenia. To emocjonująca gra, która opiera się na mapie, można więc przypomnieć sobie wiadomości z geografii, a nawet wyznaczyć cel prawdziwej podróży już po pandemii😊.
To gra karciana, w której do zabawy używa się… słów. A gdzie słowa, tam wieloznaczność, śmiech i emocje. Wszystko w oparach tajnych misji szpiegowskich. Gracze dzielą się na dwie drużyny, siadając po obu stronach stołu. Ich zadaniem jest odgadnięcie kryptonimu, który zakodowany jest w karcie kluczu, a który znają wyłącznie szefowie obu drużyn. Trzeba jednak uważać, by nie trafić na niewinnych obserwatorów, lub co gorsza, na zabójcę. Świetna zabawa z mnóstwem śmiechu i emocji oraz logicznym myśleniem.
Tym razem wcielcie się w kupców z doby renesansu i handlujcie drogocennymi klejnotami! Szafiry, szmaragdy, rubiny, diamenty, onyksy i złoto – to one służą za walutę, ale nie tylko one. Pojawiają się tam też arystokraci! Jednocześnie grać może 2-4 osób, a rozgrywka trwa około 30 minut. Jest niezwykle emocjonująca i budząca ochotę na rewanż, więc nie spodziewajcie się, że zakończycie na jednej partyjce. Bogactwo przyciąga!
Ta planszówka ma już 25 lat i choć w pierwowzorze została stworzona dla 3-4 graczy, powstały rozszerzenia, umożliwiające grę nawet 6 osobom. Sami gracze wymyślili zasady pozwalające grać także we dwójkę. Tym razem jesteście osadnikami na niezamieszkanej wyspie Catan. Waszym zadaniem jest zbudowanie jak najlepszej osady, wykorzystując dostępne na Waszym terenie surowce naturalne oraz prowadząc handel z innymi graczami. Czy strategia i dobre układy pomiędzy zawodnikami wystarczą do zwycięstwa? Oczywiście, że nie! Wszak po wyspie krąży złodziej, który czasem skutecznie niweluje misternie zbudowany plan.
Czy wiecie jak stworzyć cywilizację? Chcecie się stać jednym z antycznych przywódców? Jeśli na te pytania odpowiedź brzmi tak, a dodatkowo lubicie rywalizację, planszówka 7 Cudów Świata jest dla Was! Gra podzielona jest na 3 ery, w czasie których powstają Cuda Świata. Wygrać rozgrywkę można, odnosząc zwycięstwa militarne, posiadając złote monety, budując własny Cud Świata, rozbudowując budowle cywilne, handlowe, naukowe lub gildie. Zaletą jest niewątpliwie to, że wszyscy grają jednocześnie. Ta gra istnieje w wersji specjalnej dla dwóch graczy (7 Cudów Świata. Pojedynek), opierająca się na założeniach wersji podstawowej, ale także rozbudowująca niektóre wątki.
Ta planszówka jest zwyczajnie przepiękna! Inspirowana Azulejos – płytkami ceramicznymi, które pojawiły się w Europie za sprawą Maurów. Kojarzycie piękne mauretańskie mozaiki w pałacach Hiszpanii? Teraz to Wy będziecie dekoratorami pałacu! Gra zawiera płytki o różnych kolorach i wzorach, które można w określony sposób układać na planszy symbolizującej pałac. To gra, w której odnajdą się esteci. W tym i ja😊. Nawet woreczek na płytki jest prześliczny.
Pamiętam, jak przez mgłę kolejki do sklepów, może dlatego ta gra mnie bawi😊. Nie wiem, czy starsze pokolenie będzie równie ubawione, choć sądzę, że tak. Jest tu lista zakupów, braki w sklepie, strategie kolejkowe, wymiany, przepychanki i oczywiście spekulanci. W tę grę warto grać z osobami, które pamiętają czasy prawdziwych kolejek – gwarantuję, że rozgrywka będzie przyczynkiem do poznania ciekawych i zabawnych anegdot wziętych z życia w czasach PRL. I tak jak Azul jest piękna, tak opakowanie Kolejki, cóż… adekwatne😉.
Macie ochotę uszyć patchwork? Oto gra, która Wam to umożliwi. To planszówka przeznaczona dla dwóch graczy, którzy łączą ze sobą skrawki materiałów, używając także guzików, aby w efekcie otrzymać przepiękną kołderkę. Która będzie więcej warta? Ta, która okaże się ładniejsza – oczywiście zgodnie z zasadami gry, a nie subiektywną estetyką😉.
To gra planszowa dla dorosłych przeznaczona do grania we dwoje, ale też w gronie znajomych. Dużo śmiechu, pod warunkiem, że macie dystans do siebie. Są tu zadania i wyzwania, pozwalające sprawdzić, jak dobrze się znacie i czy jesteście dopasowani. Całość jest ilustrowana przez Andrzeja Mleczko. Zwycięstwo w tej grze jest nie tylko satysfakcją, ale wiąże się z realną nagrodą – jednym z voucherów do wykorzystania w dowolnej chwili. A co zawierają vouchery? Cóż, sprawdźcie sami😊.
To połączenie gry karcianej i planszowej. Poczujecie się niczym Elon Musk, wybierając się na Marsa, w celu eksploracji tamtejszych złóż naturalnych, które zakończą kryzys związany z dostępnością do nich na Ziemi. Fajna gra dla miłośników science-fiction. Posiada bardzo dużo różnych elementów, ale jej zasady są na tyle nieskomplikowane, że można do niej wciągnąć starsze dzieci.
CENEO TUTAJ
Ta gra jest tylko z kategorii gry planszowe dla dorosłych – podkreślam to od razu, bo mamy tu do czynienia z trudnymi dylematami moralnymi, ale także ze śmiercią, o której sami decydujemy. Wszystko za sprawą pędzącego po torach pociągu, który kogoś zabije. Kogo? O tym decydujemy w kolejnych rundach, stając się maszynistą, ale także negocjatorem, próbującym zmienić decyzję maszynisty. Ale uwaga! Wkrótce sami się nim stajemy. Czarny humor i rozmyślania o konsekwencjach i powodach podjętych decyzji gwarantowane!
Znaleźliście się w oblężonym mieście. Brakuje wody i jedzenia, a każdy krok przynosi określone konsekwencje. Wyjść z ruin, czy się ukrywać? Ograbić innych z jedzenia, czy się z nimi podzielić? Dylematy moralne idą w parze z dobrą rozrywką. Zaletą tej gry jest jej intuicyjność. Rozkładacie grę i zaczynacie rozgrywkę, która toczy się zgodnie z kolejnymi krokami, jakie podejmujecie. Kim się okażecie? Czy przetrwacie? Gra wyłącznie dla dorosłych.
gra podstawowa CENEO TUTAJ ||| AMAZON TUTAJ ||| Tania Książka TUTAJ
a dodatek CENEO TUTAJ ||| AMAZON TUTAJ ||| Tania Książka TUTAJ
Planszówka dla podróżników i survivalowców. Niczym w powieści Daniela Defoe trafiacie na bezludną wyspę, a Waszym zadaniem jest przeżycie na niej. Jak? Zaczynacie od zbudowania wielkiego stosu drewna, który podpalicie, by wezwać pomoc, a dalej zaczynają się kolejne przygody. Musicie stworzyć sobie szałas, ochronę, zrobić broń. Po prostu przetrwać, wcielając się w rolę jednego z członków załogi rozbitego statku.
Tym razem przenosicie się do tytułowego Puerto Rico i stajecie się plantatorami, uprawiającymi trzcinę cukrową, tabakę czy kawę. Budujecie plantację, która będzie najbardziej dochodowa i zasobna w nieruchomości. Najważniejszym celem gry jest zbudowanie dobrobytu pochodzącego z plantacji. Jest więc to gra ekonomiczno-strategiczna, gdyż każda kolejna decyzja może przynieść bogactwo, lub przeciwnie, upadek.
W temacie gry planszowe dla dorosłych – to planszówka najbardziej na czasie :P. Stajecie się jedną z postaci takich jak naukowiec, specjalista ds. kwarantanny, czy sanitariusz. Każda z postaci ma określone możliwości działania. Celem gry jest oczywiście wynalezienie szczepionki, zanim pandemia rozprzestrzeni się na cały świat. Brzmi znajomo? Są tu stacje badawcze, znaczniki choroby, kierunki rozprzestrzeniania się epidemii, itp. Dość proste zasady gry, które, choć na początku wydają się skomplikowane, już po pierwszej rozgrywce są jasne. To taka gra planszowa dla dorosłych – na długie wieczory jak znalazł.
Trafiacie wprost do postapokaliptycznego świata skutego lodem. Większość potrzebnych do przeżycia dóbr zabrał gruby lód. Walczycie o przetrwanie. Tymczasem ostatni lodołamacz, tytułowa Aurora, wysyła sygnał radiowy, szukając ocalonych, czyli Was. Celem gry jest dostanie się na Aurorę przed innymi. Tu nie ma skrupułów – walka toczy się o życie.
Kolejna planszówka związana z kolonizacją Marsa. Tym razem przenosicie się w przyszłości o 300 lat i próbujecie sprawić, by Mars stał się planetą nadającą się do życia dla Ziemian. Jesteście jedną z największych ziemskich korporacji inwestujących w ten projekt. Każdy projekt musi przyczyniać się do transformacji Marsa. Budujecie miasta, dbacie o ochronę środowiska, ulepszacie infrastrukturę. Koniec gry nastąpi, gdy na Marsie będzie można żyć, a więc będzie odpowiednia ilość tlenu, oceanów i gdy temperatura będzie miała co najmniej 8 stopni Celsjusza. A kto wygra? Ten, kto najlepiej inwestował.
Z XXIV wieku przenosicie się dziesięć wieków w przeszłość do wieku XIV. Konkretnie do zamku Caylus, który wymaga umocnienia. Jesteście jedną z postaci, które walczą o względy króla i rozbudowują Caylus. Dzięki temu zdobywacie punkty prestiżu, które są kluczowe dla zwycięstwa. Najnowsza wersja gry jest bardzo ładnie wydana, z dbałością o detale.
Pamiętacie koniec świata z 2012 roku? Miał go zwiastować właśnie kalendarz Majów. A jakby się tak nim pobawić? Planszówka Tzolkin jest fascynująca ze względu na ruchomość planszy, wzorowaną na kalendarzu Majów. Nieustannie zmieniająca się sytuacja na planszy zmusza do podejmowania złożonych decyzji. Bardzo oryginalnie i awangardowo. Nie wywołajcie końca świata :P.
Która gra Was zaintrygowała? Którą z nich chcielibyście dostać? Napiszcie koniecznie – Mikołaj patrzy!
A tu macie link Gra planszowa dla dzieci do 50 zł
a tu nasz Top – Najlepsze gry planszowe dla dzieci
Dopiszcie koniecznie też swoje ulubione gry
Urządzenie pokoju dla chłopca może przysporzyć problemy. Przyznam, że było to pomieszczenie, nad którym spędziłam najwięcej czasu. Zastanawiałam się, jak zaaranżować małą przestrzeń, aby całość była spójna, a do tego funkcjonalna.
Zacznę od wymiarów:
Na podłodze naszego poddasza położona jest Jesionowa Deska Barlinecka kolor Lemon Sorbet. Jestem bardzo zadowolona z tej podłogi, bo jest naprawdę twarda, nie ma do tej pory żadnych wgnieceń i rys. Może się wydawać, że biała podłoga jest wymagająca, ale to nie jest prawda. Sprawdza się znakomicie, nawet w pokoju dziecięcym, gdzie są kredki, ciastolina, kolorowe farby. Wszystkie zabrudzenia schodzą w mgnieniu oka (nawet niezmywalne markery po popryskaniu alkoholem).
Na jednej ścianie ze skosami mamy figurę geometryczną, która sprawia, że skos wygląda ciekawiej. Kolor na ścianie wyznacza też strefę do spania, czytania, czy odpoczynku.
U Julka są to:
Obie farby mają bardzo ładne odcienie i razem wyglądają świetnie. Kolor biały nie jest zimny, a musztarda wygląda dobrze w każdym świetle. Jestem zadowolona z tego wyboru, bo farby są plamoodporne, co jest ważne, kiedy w domu mieszkają dzieci. Zabrudzenia schodzą ze ścian bez problemu i farba wygląda jak nowa.
Razem z naszą architekt uznałyśmy, że fajna tapeta, będzie uzupełniała ten pokój. Wybraliśmy retro tapetę Tallyho 2753 i zamówiliśmy ją w tapety-sklep. Pasuje idealnie i nadaje fajny charakter wnętrzu.
Kiedy razem z naszą architekt projektowałyśmy ten pokój to zależało mi na podziale na strefy. Dzięki temu pomieszczenie jest bardziej funkcjonalne.
Prawie wszystkie meble u Julka są z polskiej firmy z Sanoka – Woodluck Design KLIK
W poszukiwaniu mebli do pokoi dzieci przekopałam cały internet i kiedy znalazłam Woodluck to wiedziałam, że to jest to. Meble są przepiękne – bardzo solidnie wykonane, każdy detal jest dopracowany i przemyślany. Świetnie prezentują się w nowoczesnym wnętrzu i będą rosły razem z dzieckiem.
Wszystkie meble są wykonane z wysokogatunkowej sklejki brzozowej i wykończone lakierami, farbami bezpiecznymi dla dzieci.
KLIK
Jak wiecie, wcześniej mieliśmy też łóżko z szufladą na materac Ikea Slakt – sprawdzało nam się bardzo dobrze, bo dawało dodatkową przestrzeń do spania i przechowywania. W tak małym pokoju, jak u Julka zależało mi na zmaksymalizowaniu przestrzeni – obecnie w szufladzie są zabawki, koce, pościel. Ale mamy też materac, który w razie potrzeby położymy na dolnym łóżku. Zauważcie też, że łóżko ma panel z boku i na początku kiedy dziecko jest małe możecie je odwrócić tym bokiem do pokoju – będzie miało blokadę przed upadkiem. Samo łóżko jest bardzo wygodne, nie trzeszczy i ma wygodny zagłówek. A do tego ma świetny design.
Kiedy go zobaczyłam, to od razu wiedziałam, że będzie idealny dla nas: wysoki, z różnymi wielkościami półek, z przestrzenią pod spodem (lubię ja wykorzystywać na pojemniki z zabawkami), a do tego ma szufladę na szpargały.
W górnej części regału trzymamy zabawki i książki, które są rotowane z tymi, co na dole. Ważne było dla mnie też przymocowanie regału do ściany ze względów bezpieczeństwa (z regałem był w zestawie). Mimo tego, że jest dość duży, to nie przytłacza tego wnętrza.
Od początku wiedziałam, że nie chcę szafy, bo zabrałaby nam przestrzeń. Do tego czterolatkowi, który trenuje samodzielność byłoby dość trudno wyjmować ubrania z wysokiej szafy. Dlatego świetnym rozwiązaniem jest komoda, która ma szuflady i szafkę. Dodatkowo pod spodem zmieści pudełka z zabawkami.
Zdecydowaliśmy się na zabudowę kaloryfera, aby mieć dodatkową przestrzeń na książki, zabawki, artykuły plastyczne, a w dalszej przyszłości może służyć jaki siedzisko do czytania.
Na razie synek niewiele czasu spędza przy stoliku, więc uznaliśmy, że nie ma sensu kupować dużego biurka, które mocno weszłoby w przestrzeń w pokoju. Biurko pewnie kupimy za 3 lata.
Mamy mnóstwo koszy, pojemników i walizek, na klocki i zabawki. To one pomagają zapanować nad bałaganem.
Bardzo lubię worki Play&Go, bo łatwo można go rozłożyć i nie trzeba sprzątać klocków. Są dostępne w różnych rozmiarach i kolorach: KLIK
Do tego kilka lat mamy już worek Elodie details i wciąż jest w dobrym stanie.
Ten uroczy, bawełniany dywanik jest z Little Dutch – można go prać w pralce i świetnie wygląda na podłodze KLIK.
Lubię we wnętrzach metalowe półki, bo wyglądają bardzo ładnie, a do tego nie przytłaczają małej przestrzeni.
Nasze to:
Tak wygląda pokój chłopca, który lubi kolory, dinozaury i klocki. Cieszę się, że udało nam się zaaranżować przestrzeń, w której dobrze się czuje i lubi się bawić. O to właśnie chodziło.
A tu poprzedni wpis z tej serii, w którym opisywałam jak wybierałam Kolory ścian, tu macie inspiracje na Wykończenie domu a tu już sam konkret na Oświetlenie
Są takie podarunki, które cieszą wszystkich domowników. Nie ma znaczenia, czy mają cztery, czy czterdzieści cztery lata. Ten prezent zawsze powoduje uśmiech i sprawia, że cała rodzina chętnie siada na podłodze, by spędzić czas na wspólnej zabawie.
Tak, tak – pewnie już zgadujecie, że takim prezentem są klocki LEGO DUPLO.
Mimo tego, że czterolatką byłam dość dawno, to podczas zabawy z dziećmi wracam myślami do moich dziecięcych lat. Nigdy nie miałam klocków LEGO, więc kiedy moje dzieci dostają kolejny zestaw, to cieszę się razem z nimi.
Pierwszy pociąg LEGO DUPLO Lila dostała w prezencie od wujka na drugie urodziny. Od tego dnia minęło już sześć lat, a czerwona lokomotywa nadal u nas jeździ i wciąż wywołuje emocje. Kiedy przychodzą do nas znajomi z dziećmi, to przynoszę z pokoju pojemnik z tym zestawem i po chwili wszyscy siedzą na podłodze i razem go układają (często do dzieci dołączają rodzice;).
Teraz zestaw LEGO DUPLO Pociąg parowy wygląda inaczej i ma nowe funkcje, dzięki którym zabawa jest jeszcze ciekawsza.
W zestawie jest 59 elementów – oprócz torów i pociągu mamy jeszcze 3 figurki, akcesoria, 5 klocków funkcyjnych w różnych kolorach, stację kolejową, wywrotkę z węglem, drzewo i 16 fragmentów torów. Tory łączą się z innymi zestawami, więc możemy stworzyć jeszcze większą sieć kolejową.
Kolejka jest łatwa w obsłudze – do uruchomienia wystarczy lekko ją popchnąć. Ręczny start pomaga dzieciom w kierowaniu pociągiem. Aby go zatrzymać, wystarczy przytrzymać albo podnieść. Dzięki temu nawet najmłodsi maszyniści mogą sprawnie kontrolować pracę pociągu.
Świetnym pomysłem było dołożenie płytek funkcyjnych, które dzieci mogą dowolnie rozkładać na torach.
Do czego służą te kolorowe elementy?
Ta funkcja tak bardzo spodobała się moim dzieciom, że wykorzystały wszystkie możliwe warianty zabawy. Układały płytki w różnych konfiguracjach i wymyślały kolejne. Niektóre ich pomysły na ułożenie płytek funkcyjnych mnie zaskoczyły, a historie, które dzieci wymyślały w czasie zabawy, pokazały, jak bardzo kreatywne może być układanie klocków.
Zabawa tym zestawem wspiera poczucie sprawczości u dzieci, bo mogą same decydować o ruchu pociągu. Od razu widzą też efekt swoich działań, co doskonale wpływa na samoocenę. Dzięki tej zabawce dzieci mogą nauczyć się, że wiele od nich zależy. Dajemy im poczucie bycia kimś ważnym i decyzyjnym.
Czy w czasie zabawy klockami można się uczyć i nabywać nowe umiejętności?
Oczywiście!
Podczas układania klocków razem z dziećmi budujemy nie tylko tory, ale tworzymy coś znacznie ważniejszego – WIĘŹ. Co więcej, czas spędzony na interesującej zabawie pozytywnie wpływa na rozwój i motywuje do nauki.
Chociaż nam, dorosłym, może się wydawać, że to tylko klocki – to ja widzę w nich ogromny potencjał edukacyjny, który każdy rodzic może wykorzystać w swoim domu.
Ta zabawka jest stworzona do wspierania rozwoju mowy – najpierw możemy bawić się z dzieckiem w naśladowanie dźwięków, a z biegiem czasu uczyć opowiadania skomplikowanych historii.
Płytki funkcyjne zachęcają dziecko do myślenia i tworzenia opowieści. Pomagają dzieciom ustalić związki przyczynowo-skutkowe, a także sprawdzić, czy ich przewidywania się spełniły.
Ustawianie płytek funkcyjnych to wstęp do nauki programowania – ten zestaw jest doskonały na sam początek poznawania konceptu STEM.
Jest to idea, która łączy kilka dziedzin naukowych: S jak Science, T jak Technology, E jak Engineering i M jak Mathematics. Zabawki takie jak LEGO DUPLO Pociąg parowy pomagają dzieciom zrozumieć powiązania między naukami ścisłymi i umieć je wykorzystywać. Pracując na rzeczywistych modelach, takich jak pociąg i płytki, dzieci w naturalny sposób poznają podstawy inżynierii, technologii, czy matematyki. Myślę, że ten zestaw jest idealny na początek wspólnego poznawania technologicznych tajników STEM.
W czasie zabawy tym zestawem dzieci mogą nauczyć się, czym jest współpraca i dlaczego jest tak ważna przy tworzeniu projektów. Razem możecie kreować naprawdę ciekawe historie i na bieżąco sprawdzać, czy Wasze pomysły się sprawdzają.
Budowanie i tworzenie konstrukcji wpływa też na zdolności manualne dzieci i koordynację ręka – oko.
A teraz przedstawię Wam jeszcze jedną funkcję, która jest ciekawym uzupełnieniem tego zestawu i sprawia, że LEGO DUPLO Pociąg parowy będzie Wam służył przez kolejne lata.
Do tego zestawu została stworzona darmowa aplikacja, dzięki której Wasze dzieci będą mogły sterować pociągiem przy użyciu telefonu lub tabletu. Myślę, że jest to bardzo ciekawa zabawa dla małych miłośników kolei – każdy przez chwilę może stać się motorniczym, który wprawia lokomotywę w ruch.
Jeżeli szukacie naprawdę wartościowego edukacyjnego prezentu dla dzieci, to polecam Wam ten zestaw. Gwarantuję, że też będziecie się świetnie bawić, a pociąg zostanie z Wami na lata.
Wpis powstał w ramach współpracy z LEGO DUPLO
Nadając temu wpisowi tytuł „Najlepsze książki dla chłopców” – wiem że narażam się na słuszne zresztą komentarze. Zanim więc to nastąpi dajcie wytłumaczyć. Ostatnio po tym jak zrecenzowałam dla was np. Emi i tajny klub superdziewczyn czy parę nowych książek o Basi – pojawiły się w komentarzach prośby o książki, które zainteresują nie tylko dziewczynki. Odpowiadając więc na tę prośby – postanowiłam dla was przygotować listę książek, które chętnie przeczytają chłopcy. Oczywiście jak zwykle jest to sprawa umowna, co kto lubi czytać i daleka jestem od szufladkowania dzieci pod względem upodobań literackich. Wszak Julek równie silną miłością darzy Mikołajka, jak i Basię i jej przygody.
Druga kwestia – kiedy rodzic chłopca zabiera się do szukania ciekawych lektur, kiedy siada przed komputerem, taką właśnie frazę wpiszę do wyszukiwarki – Książki dla chłopca.
Mam nadzieję, że moje tłumaczenie znajdzie wasze zrozumienie:)
Dwóch kumpli ma coś, o czym marzą wszystkie dzieci: własny domek na drzewie. Ba! Rezydencję! Pierwsza część serii to historia dziejąca się w 13-piętrowym domku na drzewie. Jeśli to robi na Was wrażenie, to jesteście ludźmi małej wyobraźni, bo w ostatniej części serii, domek ma już 117 pięter! Jest tam wszystko, co możecie sobie wyobrazić, ale jeszcze więcej rzeczy, których wyobraźnia dorosłych nie ogarnia. Za to wyobraźnia dzieci, dokładnie odwrotnie😊.
książka dostępna TUTAJ
Dzieci to mali dorośli więc trudno, żeby nie lubiły kryminałów, a biuro detektywistyczne dwójki z nich jest właśnie takim lajtowym kryminałem dla dzieci. Są tajemnice, drobne przestępstwa (na przykład kradzieże) i dzieci, które dzięki bystrości umysłu rozwiązują zagadki i tajemnice. To dobra książka dla dzieci rozpoczynających przygodę z czytaniem, bo wciągnie je od początku do końca i nim się spostrzegą, przeczytają całą książkę.
To książka przygodowa dla dzieci. Dużo się tu dzieje, oj dużo. A wszystko zaczyna się, gdy powalone zostaje Magiczne Drzewo, z którego wykonane zostają różne przedmioty, między innymi Czerwone Krzesło, któremu tytuł zawdzięcza pierwsza z części cyklu. Są tu olbrzymy, smoki, tajemnicze gry – wszystko to, co chłopcy kochają najbardziej.
Dzieci przenoszą się do Skandynawii, gdzie mieszka wiking Tappie, wraz ze swoją ferajną. Są tu postaci bardzo realne, jak myśliwy czy kowal, ale nie brakuje też elfów i duchów lasu. To kolejna książka przygodowa, która nie tylko bawi, ale i pokazuje jak wielki i różnorodny jest i był świat. Miesza się tu historia ze skandynawskimi legendami, malując dzieciom świat dawnej Skandynawii w dziecięcej formie.
To seria, którą pokochają, jak sądzę, starsze dzieci, w wieku 8-12 lat. Główny bohater – Greg – trafia do szkoły, w której musi się odnaleźć. Boryka się on z typowymi rozterkami i kłopotami dzieci w jego wieku. Zderza z oczekiwaniami wobec siebie samego i tymi, które kierują wobec niego dorośli. Dzieci lubią ten cykl zapewne dlatego, że odnajdują w nim własne zmagania z trudnościami w szkole i nie tylko.
Harry’ego Pottera nikomu chyba przedstawiać nie trzeba. Teoretycznie zwykły chłopak, wkracza do świata czarodziejów i zamienia komórkę pod schodami na szkołę magii. Harry’ego Pottera uwielbiają już 6-latki, ale radzę dawkować kolejne tomy, bo im dalej, tym robi się straszniej. Serio, horror dla dzieci😊. Pilnujcie, żeby Harry nie rósł szybciej niż Wasze dzieci.
Mikołajek to fajny chłopak, z którym dzieci łatwo się identyfikują. Sam opowiada o swoich fascynujących przygodach, zabawnym językiem, czasem tracąc wątek. To książka, którą można nazwać obyczajową. Nie ma tu smoków i magicznych dywanów, ale jest zwyczajny świat, jaki znają dzieci i z jakim się identyfikują. Jest szkoła i kłopoty z nią związane, koledzy, nauczyciele i rodzice i dziwaczny świat dorosłych. Chłopaki z pewnością polubią niedoskonałego Mikołajka.
Dzieci lubią książki o zwierzętach, więc trudno się dziwić, że także Doktor Dolittle zyskał ich uznanie. Rzeczony doktor to zwyczajny lekarz, który w wyniku splotu okoliczności postanawia opuścić swoją praktykę lekarską i wyruszyć, wraz ze swoim zwierzyńcem, w pełną absurdalnych przygód podróż do Afryki. W tej książce rzeczywistość miesza się z fantazją. No i zwierzęta mówią, co jest marzeniem wielu dzieci.
To prosta opowieść o dzieciach mieszkających na wsi. Nie traci na swojej aktualności i kochają ją zarówno chłopcy, jak i dziewczynki. Wszak jej bohaterami są łobuziaki i subtelne dziewczątka. Razem przeżywają przygody na wsi, swoje małe kłopotki i rozwiązują problemy. Pięknie namalowana słowem opowieść, w którą zatopią się kolejne pokolenia dzieci.
To niesamowicie zabawna opowieść o tym, co się dzieje ze skarpetkami, które, jak wiemy, lubią ginąć w praniu. Z tej książki dzieci dowiedzą się, jakie losy spotykają te zguby. Jest trochę śmiesznie, trochę strasznie, ale głównie bardzo ciekawie. Możecie śmiało czytać młodszym dzieciom i nie będziecie się przy tym nudzić😉. Starsze, przeczytają chętnie same.
Przygody Neli lubią wszystkie dzieci. Ta seria to ogromna dawka wiedzy, opakowana w ciekawy dla dzieci sposób przekazu.
To kolejna książka dla młodych miłośników podróży. Przerobione na język dzieci reportaże Kazimierza Nowaka, który prawie sto lat temu, przemierzył Afrykę na rowerze, to istna magia. Mnóstwo przygód, ale także przedstawienie świata, którego większość dzieci jeszcze nie zna. Dzika Afryka!
Tytuł wskazuje, która grupa dzieci będzie najbardziej zachwycona książką. Gwarantuję Wam, że już po pierwszych zdaniach, dzieci będą się identyfikować z głównym bohaterem, którym jest rzeczony przedszkolak. O swoich perypetiach i przemyśleniach opowiada właśnie rezolutny chłopiec, nic więc dziwnego, że to właśnie chłopcy odnajdą się najbardziej w jego przygodach.
Cykl książek, który każdy miłośnik piłki nożnej pokocha od pierwszego przeczytania. Jest tu wartka akcja, tajemnice, zagadki, przyjaźnie i rozterki. A wszystko utopione w świecie futbolu, który wielu chłopców uwielbia. Cała seria to aż 12 tomów, więc jeśli dziecko ją pokocha, będzie miało co czytać przez jakiś czas.
Kolejna z książek idealna dla przedszkolaków, zwłaszcza tym, którym się nudzi. Moje dzieci nie mówią „nudzi mi się”, odkąd im powiedziałam, że inteligentni ludzie nigdy się nie nudzą. Przecież sami nie mogą podważać własnego intelektu 😉. Nudzimisie to także urocze stworki, które pewnego dnia pojawiły się, gdy bohater książki wypowiadał słowa, tak znane wielu rodzicom.
Tytułowy Detektyw Pozytywka to dziecięcy Sherlock Holmes lub, nie przyrównując, Herkules Poirot, który w logiczny i konsekwentny sposób szuka wskazówek i rozwiązań najróżniejszych zagadek detektywistycznych. Książka wciągająca, jak to „kryminał” i jednocześnie edukacyjna, gdyż uczy logicznego rozumowania i szukania przyczyn różnych zjawisk i wydarzeń.
Oto jak wprowadzić dzieci w arkana historii i ich nie zanudzić, ale wzbudzić naturalną ciekawość jej poznawania! Gdy okazuje się, że stare drzwi działają niczym wehikuł czasu, dom głównego bohatera – Stasia – zaczynają odwiedzać… postaci historyczne. Wpada Mikołaj Kopernik, Winston Churchill, a nawet krzyżacki rycerz! I tak, mimochodem, dzieciaki poznają największe osobowości w historii i nie tylko. Złoto!
W szkole, jak to w szkole – początki bywają trudne, a dalej też nie jest łatwo. To książka idealna zarówno dla chłopców, jak i dziewczynek. Są tu problemy, z jakimi się borykają wszystkie dzieci w szkole, ale jest tu także coś, czego w normalniej szkole nie ma – obietnica otrzymania własnego magicznego zwierzęcia.
Tu macie link do nebulowej kategorii Książki dla dzieci po jeszcze więcej inspiracji
A jeśli wasze dziecko jeszcze jak nasz Julek samo nie czyta – voila – pomogą wam Audiobooki dla dzieci!
Jeśli wasze półki już się tak uginają, że miejsca brak – tak jak pisałam we wpisie Prezenty na Święta dla dzieci – HITY 2020 – wyposażyliśmy naszą 8-latkę w czytnik INKBOOK gdzie ma łatwy dostęp do Legimi – i w minutę może legalnie ściągnąć i czytać sobie kolejne części książek, w które się wkręciła:)
No dobra, ale wracając do książek dla chłopców – Wy co byście dodali jeszcze do tej listy?
Dziś chciałabym Wam pokazać, jak wspomagamy swoją odporność dzięki diecie. Śmieję się, że po suplementy diety jeżdżę do warzywniaka i jest w tym wiele prawdy. Nasza dieta ma duży wpływ na nasze zdrowie. A w tym roku wszyscy jeszcze bardziej się do niej przykładają.
Materiał sponsorowany przez markę Kuvings
Od wiosny jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami wyciskarki. Pisałam Wam o tym szeroko we wpisie Wyciskarka wolnoobrotowa – czy warto kupić? Od tamtej pory tak się wciągnęliśmy w robienie soków, że stały się naszą codziennością. Dzieci same krzyczą żeby robić soczek, a ja się z tego bardzo cieszę.
Na początku tygodnia jeżdżę na giełdę, bo ilość warzyw i owoców jakie pochłaniamy sprawia, że kupuję je hurtowo. Tygodniowo wychodzi około 15 kg i jestem z tego dumna.
Tworzę z nich różne przepisy, a dziś się nimi z Wami podzielę.
Tak jak latem mam ochotę na orzeźwiające koktajle, lemoniady i soki – tak jesienią i zimą wjeżdżają składniki, które wspomagają odporność.
Staram się przemycać też warzywa, za którymi nie przepadają moje dzieci – a jest ich sporo.
Pamiętacie mój Ulepszony syrop z cebuli? Teraz wszystkie składniki puszczam przez wyciskarkę – syrop jest intensywny w smaku, ale jak czuję, że mnie coś bierze i łamie w kościach to on naprawdę działa. Już kilka razy wyratował mnie z początków przeziębienia.
A składniki to:
Takie shoty robię sobie i mężowi – dla dzieci mają zbyt intensywny smak, a dla nas są pyszne!
Wszystko przepuszczamy przez wyciskarkę. Sok jest przeeepyszny – zupełnie nie czuć papryki. Moje dzieci go bardzo lubią.
Wiecie, że wyciskarce można też zrobić dowolne mleko roślinne? Ja nie wiedziałam, ale już teraz wiem! Robię często mleko kokosowe z … wiórek kokosowych. Ja mam dobre wiórki z Olini. Żeby zrobić mleko wystarczy je podgrzać z wodą. Na 100 g wiórków dodaję ok 3/4 szklanki wody. Gotuję około 5-10 min aż wiórki zmiękną. (Możecie też je namoczyć w wodzie na noc). A później puszczam przez wyciskarkę. Trwa to dosłownie minutę – a mam własne mleko.
Ja do garnuszka dodaję łyżkę ksylitolu, dzięki temu mleko jest jeszcze smaczniejsze.
Jaki on jest pyszny! A ananas jest bardzo zdrowy, dzięki zawartości witamin, minerałów, kwasów owocowych i bromelainy – grupy enzymów o wielu właściwościach leczniczych.
Jak pierwszy raz zrobiłam ten sok, to wszystkim bardzo smakował i nikt się nie zorientował, że jest tam pewien składnik, za którym moje dzieci nie przepadają. A że jest bardzo zdrowy i ma naturalne probiotyki – to pozostanie moją słodką tajemnicą.
iii
Właśnie tak – kapusty nie czuć w smaku, a dzięki niej sok jest bardzo zdrowy.
Bardzo lubię soki z jarmużem, bo są zdrowe i smaczne – używam go na zmianę ze szpinakiem. W miksowanych koktalach ma dla mnie zbyt kapuściany smak, a w sokach z wyciskarki jest idealny.
Jak mam jarmuż w domu to zawsze też pomarańczę, bo te dwa smaki idealnie do siebie pasują. Nawet bez żadnych dodatków jest ok.
A ja lubię ten mix:
Dzięki dodatkowi awokado sok jest kremowy i naprawdę pyszny.
Smak jest bardzo intensywny, ale pyszny! Możecie też dodać świeżo zmielony pieprz.
Nie wiem czy wiecie, że w natce pietruszki jest więcej witaminy C niż w cytrusach, jest dostępna cały rok i nie kosztuje dużo. A pysznie smakuje w soku.
Jak widzicie wyciskarka wolnoobrotowa chodzi u nas na najwyższych obrotach i jest to jeden z najczęściej używanych sprzętów u nas w domu.
Mamy model Kuvings Evo820 Plus i nadal jestem z niej bardzo zadowolona. Ma szeroki wlot, łatwo się myje i złożona nie zajmuje dużo miejsca. Jest łatwa w użyciu, a soki wychodzą pyszne.
Zamiast kupować suplementy diety, to lepiej zainwestować w dobrą wyciskarkę. W tym roku nawet odstawiłam probiotyki, bo czuję, że te, które dostarczam w diecie są wystarczające.
Jeżeli szukacie prezentu dla siebie lub dla bliskich, to warto pomyśleć o wyciskarce – to sprzęt na lata (10 lat gwarancji), który będzie pomagał w dbaniu o zdrowie.
Chociaż rok 2020 nie jest naszym ulubionym i gdyby mógł być jednym ubraniem to pewnie byłby dresikiem, to na przekór aurze za oknem dziś pokażę Wam moje stylizacje. Za oknem buro i ponuro, ale nie aż tak zimno, więc można szaleć.
Do napisania tego wpisu zaprosił mnie klub zakupowy Zalando Lounge
Kiedyś miałam szafkę pełną ubrań, a naprawdę nie miałam się w co ubrać. Chodziłam wciąż w tym samym bez pomysłu, jak mogę coś zmienić. Nie potrafiłam też łączyć ze sobą ubrań i według mnie ubierałam się nudno.
Wiele rzeczy zmieniło się od tego czasu i teraz jest naprawdę zadowolona z mojej szafy.
Zawsze przed nadchodzącym sezonem wywalam wszystko z szafy i układam zestawy pasujące do siebie. Robię zdjęcia telefonem i zapisuję. Jak rano nie mam czasu żeby wymyślać stylizację to sięgam do moich zdjęć i wtedy już wiem.
W czasie robienia zestawów odkładam też rzeczy, których nie noszę, a do tego zapisuję sobie, co ewentualnie mogę sobie dokupić.
Już dawno nie robię zakupów w ten sposób, „Idę do sklepu, coś mi wpada w oko i to kupuję”. Ja mam listy rzeczy, na które poluję.
Tak – dobrze przeczytaliście, ja uwielbiam polowania na ubrania i nie pamiętam kiedy coś kupiłam w pełnej cenie. Mam sporo swoich sposobów żeby kupować markowe rzeczy, ale taniej. Mój mąż się ze mnie śmieje „Zaoszczędziłaś 100 zł, wydając 100 zł” 😉 A ja się cieszę, bo mam ubranie, na które polowałam od dawna, z dobrym z składem, pasujące do innych ubrań i jeszcze 100 zł w kieszeni.
Korzystam np. z Zalando Lounge – to klub zakupowy, gdzie możecie upolować naprawdę dobre okazje. Ja mam aplikację w telefonie, która ułatwia wyszukiwanie, zapisywanie i śledzenie aktualnych kampanii. Ceny są naprawdę atrakcyjne i można tam upolować ciekawe ubrania, buty, dodatki i rzeczy do domu z górnej półki. Ostatnio kupiłam kilka rzeczy, z których jestem bardzo zadowolona. A miałam je na mojej wishliście od dawna.
Kupując jakieś ubranie zwracam też uwagę na jakość, materiał i na markę. Dlaczego? Kiedy coś jest wykonane z dobrego materiału to zwyczajnie na dłużej wystarcza. Kieruję się mottem: „Nie stać mnie na kupowanie tanich rzeczy” i zdecydowanie wolę mieć mniej, za to dobrej jakości.
Z prostej przyczyny – kiedy coś mi się już znudzi – odsprzedaję dalej, a markowe rzeczy sprzedają się lepiej. Kupując torebkę znanej marki, wiem, że z jakiś czas sprzedam ją i odzyskam większość pieniędzy.
Ostatnio właśnie tak upolowałam na Zalando Lounge torebkę Marc Jacobs, którą miałam na oku już od dawna. Pasuje mi do wszystkiego, ponoszę kilka sezonów, a później sprzedam odzyskując około 75 % tego, co zainwestowałam. (sprawdzam też ceny używanych rzeczy)
Długi kaszmirowy sweter, cienka bluzka z koronką na dekolcie (Mexx z Zalando Lounge), Botki Anna Field z Zalando Lounge ( całe skórzane za 159 zł) i torebka Marc Jacobs Zalando Lounge, okulary Tom Ford upolowane za grosze
Bardzo podoba mi się połączenie grubego swetra z taką delikatną bluzką
Takiego swetra szukałam kilka sezonów – zajęło mi to tyle czasu, bo wszystkie z grubymi splotami dodawały mi kilogramów – a ten ma ażurowy wzór i dzięki temu wygląda lżej
Sweter Mexx (Zalando Louge), niebieskie jeansy, torebka Markese (Zalando Lounge), botki Anna Field (Zalando Lounge)
Kiedyś już Wam pisałam, że jak nie mam pomysłu w co się ubrać, to zakładam zawsze białą koszulę i niebieskie jeansy. To mój zestaw awaryjny i uważam, że każdy taki zestaw może mieć. Koszulę warto mieć dobrej jakości żeby wystarczyła na lata – na Zalando Lounge często takie widuję w super cenie.
Biała koszula Esprit, niebieskie jeansy, torba typu shopper, zegarek Marc Jacobs
Bardzo lubię takie połączenie szczególnie zimą – jest ciepło i modnie
Wersja z niebieskimi jeansami + torebka Marc Jacobs (Zalando Lounge
Wersja z czarnymi spodniami i kowbojkami
Wystarczy na poprzedni zestaw narzucić prosty płaszcz, a do tego Kaszmirowa czapka (upolowałam ją na Zalando Lounge)
Jesienią i zimą bardzo lubię nosić czarny golf – zobaczcie jaki piękny pion kolorystyczny tworzy i wyszczupla – Każdy powinien mieć w szafie porządny golf na lata.
Golfy też bardzo fajnie wyglądają z marynarkami, a to będzie idealny strój na zimę.
Nie zawsze mam ochotę elegancko się ubierać i mam też w szafie luźniejsze ubrania. Często obserwuję trendy i jak coś jest już od 5 lat modne to warto w to inwestować, jak tak kupiłam ciężkie buty.
Warto mieć taką w swojej szafie, bo gwarantuję, że dobra kurtka będzie się świetnie nosić przez kolejne 5 lat. Ja też w tym roku w taką zainwestowałam. (tip: jeżeli chcecie kurtkę na kilka lat to zawsze wybierajcie najprostsze modele – wtedy jest największa szansa, że wciąż będzie modna).
Taka stylizacja jest prosta i bardzo efektowna – dobrze ustalona linia spódnicy i mamy nogi do nieba.
Taka koszula w mojej szafie to must have – noszę ją bardzo często do jasnych jeansów i spódnic. Bardzo fajnie wygląda rozpięta, narzucona na T-shirt. Poszukajcie takiej dobrej jakości to Wam wystarczy na długo – moja ma około 6 lat!
Teraz głównie tak chodzę i oczywiście w dresie, ale staram się rzadziej. Mam na swojej liście kilka rzeczy, które chciałbym mieć i obserwuję kampanie na Zalando Lounge w poszukiwaniu:
Pędźcie, bo już zaczęły ciekawe promocje na Black Friday na Zalando Lounge i myślę, że znajdę to czego mi brakuje do kolejnych stylizacji. Od 22.11 do 30.11 będzie tydzień topowych marek, a w każdy dzień będzie specjalna kategoria. Wyprzedaże bedą startować o różnych godzinach (trzeba sprawdzać czas przy kampaniach) i będą sięgać do 80%.
Jeżeli też chcecie zmienić swoją garderobę, to polecam zrobić na początek rozbiórkę szafy i wtedy będziecie wiedzieć dokładnie czego Wam brakuje. A wtedy możecie stworzyć swoje wishlisty.