kontakt i współpraca
W tym roku, pierwszy raz zdecydowaliśmy się na wakacje na campingu. Czy jesteśmy zadowoleni, jak udał nam się wyjazd i czy pojedziemy kolejny raz? Dziś napiszę Wam moją opinię o wyjątkowym campingu Marina di Venezia we Włoszech.
Przyznam, że do tej pory campingi kojarzyły mi się tylko z namiotami, camperami i wspólnymi sanitariatami w wątpliwych warunkach higienicznych. Dlatego, od wielu lat wybieraliśmy sprawdzone opcje hotelu lub apartamentów. W tym roku nasi znajomi namówili nas na wyjazd do Włoch – właśnie na camping. Na początku nie byłam przekonana do tego pomysłu, ale kiedy zaczęłam przeglądać zdjęcia, patrzeć na lokalizację i cenę takiego pobytu – to zaczęło nam się podobać.
Camping jest 5-gwiazdkowy i to naprawdę czuć. Jest pięknie, zielono, teren jest przepięknie zagospodarowany.
Opcji jest kilka i my skorzystaliśmy z najmniej problematycznej, która może nie okazała się najkorzystniejsza, ale za to można było w razie draki łatwo odwołać. Jechaliśmy przed sezonem (3 tydzień maja) i ten termin okazał się świetnym wyborem. Ceny domku na campingu były bardzo korzystne, nie było dużo ludzi, a pogoda była idealna (do 30 stopni).
Gdzie można zabookować domek/miejsce na kampera lub przyczepę?
Camping jest naprawdę duży – przejście z jednego krańca na drugi zajmuje szybkim tempem 20 minut. Kiedy idziecie z dziećmi, które co chwilę znajdują ogromne szyszki lub przyglądają się jaszczurkom – to może nawet zająć godzinę. Codziennie nasze aplikacje wskazywały 15 tys. kroków. Jeżeli macie możliwość to weźcie rowery lub chociaż hulajnogi. Znacznie ułatwiają przemieszczanie się.
Warto wziąć też z domu parasol plażowy KLIK, wózek, który zamienia się w leżak KLIK lub namiocik KLIK jeżeli Wasze dzieci śpią w dzień. Plaża jest bezpłatna dla gości campingu, ale jeżeli lubicie plażowanie w cieniu MUSICIE mieć parasol – my kupiliśmy na miejscu.
Domki są w pełni wyposażone i możecie w nich przyrządzać posiłki. Na campingu i tuż za jego bramą są świetne włoskie markety, gdzie kupicie świeżą foccacie, pyszne sery (gorgonzola na wagę obłęd!), ryby. Przyznam, że pierwszy raz na wakacjach miałam chęć gotować.
Na campingu są też restauracje, bary, kawiarnie, lodziarnie. Są otwarte w różnych godzinach.
Strefa basenów jest duża i różnorodna. Kiedy byliśmy w maju woda była ciepła (ok 29 stopni). Aquapark jest bezpłatny dla gości campingu, ale jeżeli macie chęć leżeć w cieniu to musicie zapłacić za leżak z parasolem. Na basenie nie można korzystać z dmuchanych materacy, kółek – mają takie zasady bezpieczeństwa. Jedynie rękawki dla dzieci i kamizelki są dopuszczalne. Basen działa do godziny 18.
Na campingu jest też pralnia – nie musicie brać dużo ubrań, bo za opłatą możecie skorzystać z pralki.
WAŻNA RZECZ – Jeżeli zarezerwujecie domek przez Booking lub przez operatora, to weźcie z domu swoje ręczniki i poszewki na pościel. My nie wzięliśmy i musieliśmy zapłacić ok 60 euro!
Kiedy jedziemy do hotelu lub apartamentów to spędzamy w środku sporo czasu. Kiedy jesteście na campingu, to większość czasu jesteście na zewnątrz. To jest duża różnica – mam takie poczucie, że dzieci mogły w pełni wykorzystać te dni.
Mi najbardziej podobał się teren campingu – piękny, zielony i bardzo zadbany. Do tego wszystkie domki spowija cień wiekowych drzew.
Camping jest położony przy plaży i nawet z najbardziej odległego terenu dojdziecie w 10 minut. Jest kilka wejść i przy każdym znajdziecie coś innego: restaurację, beach bar lub plac zabaw. Możecie codziennie chodzić w inne miejsce. Plaża jest bardzo szeroka, piaszczysta i do tego pełna muszelek. Dzieci będą zachwycone! Wszędzie są toalety i prysznice. Na plaży można tez kupić lody, a w wodzie są meduzy i kraby. Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie.
Wieczorem centrum campingu tętni życiem, na scenie są animacje dla dzieci, koncerty, quizy. Restauracje są pełne ludzi i dzieci biegają wokół. Możecie udać się na spacer na zakończenie dnia.
Na campingu jest kilka restauracji, gdzie możecie skosztować pysznej, włoskiej kuchni. Co ciekawe ceny wcale nie są wygórowane – ceny pizzy zaczynają się od 7-8 EUR! A tuż za ogrodzeniem campingu jest też fajna i jeszcze trochę tańsza pizzeria. Myślę, że jest to powodowane faktem, że w przeciwieństwie do wakacji w hotelu – tutaj każdy ma kuchnię w camperze czy w domku – a taka „konkurencja” wymusza na restauratorach rozsądne marże.
W kawiarniach jest rewelacyjna kawa i lody – och będę je wspominać długo! Tuż za bramą campingu jest supermarket – polecam się wybrać już pierwszego dnia. Kupicie tam wszystko, co potrzebne do idealnych włoskich wakacji. Weźcie gorgonzolę na wagę, nadziewane kremem pistacjowym croissanty, a do tego owoce morza. Obłęd!
Duży kompleks, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Są zjeżdżalnie, basen z falą, brodziki dla maluchów. Moje dzieci były zadowolone, ale brakowało mi toalety na terenie basenów (trzeba wyjść poza) i basen był zamykany o godzinie 18.
Z campingu można popłynąć do Wenecji i wiele osób decyduję się na taką wyprawę. Jednak my byliśmy na miejscu tylko 6 dni i stwierdziliśmy, że wolimy skorzystać w pełni z atrakcji na campingu, a do Wenecji wybierzemy się jak dzieci będą starsze. Można również wypożyczyć rowery i pojechać na wycieczkę na bagna i zabaczyć flamingi.
Tak jak wspomniałam – nasz domek był dość daleko, ale i tak udało nam się skorzystać w pełni z atrakcji. Obok nas mieszkały rodziny z Niemiec, Danii i nasze dzieci miały okazję razem się pobawić. Nasz domek był 5 osobowy i czuliśmy się w nim naprawdę komfortowo. Jeżeli bym rezerwowała wakacje na przyszły rok to celowałabym w zabookowanie Garden Villa, Marina Lodge, Aqua Lodge.
Nasz domek nazywał się Deluxe, były w nim 2 sypialnie, 2 łazienki i kuchnia z salonem, a do tego duży taras.
Na terenie campingu są też animacje dla dzieci (2 razy dziennie) na placu zabaw. Dzieci mogą też pomalować na pamiątkę rzeźbę (za dodatkową opłatą). Jest też mini wesołe miasteczko i mini golf (dodatkowo płatny) – byliśmy dwa razy, bo naprawdę warto.
Dla dorosłych codziennie są ćwiczenia i lekcje włoskiego. (dla gości campingu bez opłat).
Tydzień w Marina di Venezia minął nam szybko i zadowoleni wróciliśmy do domu. Przyznam, że ten wyjazd odczarował nam campingi. Nie spodziewałam się, że mogą być lepszą alternatywą na wyjazd niż pobyt w hotelu. Myślę, że za rok również wybierzemy się na camping i już zaczynam się rozglądać za czymś interesującym.
Byliście kiedyś na campingu?
Tu macie jeszcze raz linki do operatorów:
A jeśli wolicie lokalnie tu macie Hotele dla rodzin z dziećmi – nasze TOP 10 w Polsce
Jeśli natomiast ciągnie was malownicza Toskania, okolice Florrencji czy Pizy – zobaczcie tutaj naszą relację z kepmingu hu Park Albatros.
Tu polecam Najlepsze parki rozrywki w Europie – lista TOP 10
Całkiem niedawno polecałam Wam nową serię świetnych książek z cyklu Słonecznikowa 5. To cykl czterech książek, w których przygody bohaterów dzieją się w czasie kolejnych pór roku. Lato już dopisuje, więc czas na książeczkę letnią, pod tytułem „Przygody piratów”. Jej premiera miała miejsce 1 czerwca. Ta książka to doskonały pomysł na angażującą wakacyjną lekturę😊.
Słonecznikowa 5, Anieli Cholewińskiej-Szkolik to opowieści niezwykle przyjemne, spokojne, zabawne i wyciszające. Umożliwiają dzieciom skupienie się tu i teraz oraz dokładne dostrzeganie otoczenia i świata.
To niezwykle ważna umiejętność, zwłaszcza dziś, gdy nawet kilkulatki spędzają czas, korzystając z telefonów i tabletów. Słonecznikowa 5 to sposób na pokazanie dzieciom w interesujący sposób, jak piękne jest wszystko, co je otacza i dostrzeżenie zmian, jakie zachodzą wokół nich.
Jak wiecie promowanie czytelnictwa jest jednym z najważniejszych celów nebule.pl, dlatego wyszukuję dla Was najwartościowsze książki dla dzieci. Wraz z Grupą Wydawniczą Foksal polecam Wam tę serię, którą objęłam swoim patronatem.
– bo tyle jest właśnie pór roku, a to wokół nich osadzona jest każda z opowieści. Pierwszy tom, który już polecałam wam we wpisie – „Słonecznikowa 5. Kość Dinozaura” jest książeczką wiosenną, dostępną w sprzedaży już od marca (np. TUTAJ). Tym razem czas na opowieść letnią, pod tytułem „Słonecznikowa 5. Przygody piratów”.
Seria zawierać będzie jeszcze dwie kolejne części:
Na ich premierę będzie trzeba chwilę zaczekać, tymczasem opowiem Wam, czego można spodziewać się po letniej części cyklu, czyli wspomnianych „Przygodach Piratów”.
Wszystkie te opowieści napisane są w piękny sposób. Jest tu dużo spokoju, ukojenia. Nawet dorośli, czytając dzieciom, poczują się zrelaksowani, przenosząc się do ogrodu na Słonecznikowej 5, gdzie wszystko biegnie niespiesznie, magicznie, letnio i wakacyjnie. A każda z przygód kończy się zabawną puentą.
Nie ma tu nachalnego moralizatorstwa, ale przygody, w których dzieci chętnie będą chciały brać udział. Mogą się one stać inspiracją do własnych zabaw na zewnątrz w gorące, letnie dni, które już nadchodzą.
Jeśli więc chcecie podarować dzieciom takie fajne, dobre emocje i połączyć przyjemne z pożytecznym – bo czytanie zawsze łączy te rzeczy – „Słonecznikowa 5. Przygody piratów” są na to świetnym sposobem.
To inspirujący początek lata dla dzieci i mój pomysł wakacyjną lekturę, który pozwala na zanurzenie się w pięknym świecie dzieci – pełnym przygód i radości.
Disney plus szturmem zdobył nasze serce. Oferta jest przebogata i w przeciwieństwie do innych platform, które już od dawna są z nami – gdzie mamy swoje typy i wiemy co oglądać – w przypadku Disney+ można by powiedzieć – „osiołkowi w żłobie dano”! Dlatego podjęliśmy się skromnej roli przewodnika po gąszczu tej wspaniałej biblioteki.
Ani słowem nie wspomnimy całej galaktyki filmów Gwiezdnych Wojen, ani nie dotkniemy się światów Marvela! Tak samo cudowny archipelag tytułów National Geographic musimy wpierw sami zeksplorować. Niniejszym przed wami nasz subiektywny wybór najlepszych filmów i perełek dostępnych teraz na platformie:
IMDb 7,0
tytuł oryginalny: Turning Redrok produkcji: 2022długość filmu: 1′ 40″
Poznajcie Mei Lee we wspaniałej metaforze dorastania. Reżyserką jest Domee Shi, która dostała Oscara za krótkometrażowy film Bao. Teraz wzięła na tapet okres buntu, naporu i burzy hormonalnej 13-latki w zderzeniu z nadopiekuńczą matką „helikopterem”. Choć podane w komediowej konwencji, porusza tematy ważkie dla każdej nastolatki i dalekie od samej tylko rozrywki.
Tu zobaczysz ZWIASTUN
IMDb 7,4
tytuł oryginalny: Lucarok produkcji: 2021długość filmu: 1′ 35″
Dzięki temu, że i cały Pixar trafił do rodziny Disney Plus, możemy cieszyć oczy ich najnowszą produkcją. Tu z kolei mowa o dorastaniu dwójki niezwykłych chłopców. Choć bardzo różnią się od reszty mieszkańców nadmorskiego miasteczka włoskiej Riviery, chcieliby wieść sielankowy, prosty żywot. Dopieszczona stylistyka, Włochy przełomu lat 50-tych i 60-tych, a tym otoczeniu ta opowieść o przyjaźni, która wcale nie jest taka cukierkowa jak wskazywałoby opakowanie.
IMDb 7,2
tytuł oryginalny: Encantorok produkcji: 2021długość filmu: 1′ 42″
Cudowna, wspaniała archetypiczna opowieść o zwykłej bohaterce, który postawiona przed niemożliwym problemem, zrobi wszystko co w swojej mocy by pokonać wszelkie przeciwności. Choć wszyscy członkowie rodziny Madrigal posiadają wyjątkowe moce, czy ta rodzina jest idealna? Opowieść umiejscowiona jest w olśniewającym kolorycie Kolumbii, o którego wierność w każdym aspekcie dbał „The Columbia Cultural Trust”.
IMDb 7,3
tytuł oryginalny: Raya and the Last Dragonrok produkcji: 2021długość filmu: 1′ 47″
Disney w XXI wieku to już nie tylko amerykocentryczność. Opowieść o księżniczce Rayi czerpie garściami z kultur Azji Południowo-Wschodniej. Mimo, że przenosi nad do mitycznej krainy Kumandry – jak zwykle jest bardzo uniwersalna. Uczy co jest nam potrzebne – oprócz oczywiście smoka – żeby uratować świat.
IMDb 8,2
tytuł oryginalny: Finding Nemorok produkcji: 2003długość filmu: 1′ 40″
Teraz trochę perełek, które możemy odświeżyć dzięki Disney Plus. Chyba nikomu nie musimy przedstawiać błazenka Nemo. Ten obraz był przełomowy w historii animacji komputerowej. Jesteśmy pewni, że ten przebojowy „film drogi” będzie bawił, cieszył i edukował kolejne pokolenia. My po obejrzeniu chcieliśmy się uczyć „waleńskiego”!
IMDb 8,4
tytuł oryginalny: WALL·Erok produkcji: 2008długość filmu: 1′ 38″
A tu kolejny prawdziwy już klasyk:) Choć nie myślałem, że tak szybko stanie się nim historia robota sprzątającego. Kiedy Wall·e poznaję EVE – mimo, że film dzieje się za 700 lat – opowiada historię starą jak świat:)
IMDb – 8,4
tytuł oryginalny: Cocorok produkcji: 2017długość filmu: 1′ 45″
Coco to opowieść o meksykańskim chłopcu, który kochał muzykę tak bardzo, że przeniosła go ona do świata umarłych. Świata który miał szansę poznać, by dowiedzieć się, że zmarli to nie tylko zdjęcia, ale prawdziwe historie prawdziwych ludzi. W tej opowieści wszystko jest piękne: pokazanie tradycji meksykańskich, związanych ze śmiercią, muzyka i sama animacja jest tak piękna, że zapiera dech. Wzruszenia i śmiech, plus mnóstwo mądrości.
IMDb – 6,7
tytuł oryginalny: Ferdinandrok produkcji: 2017długość filmu: 1′ 48″
Co się stanie kiedy pacyfista trafi na arenę… Bardzo ciepła opowieść. Sympatyczni bohaterowie. Mądre przesłanie. I co najważniejsze każdy znajdzie coś dla siebie. I dzieci i dorośli będą parskać głośnym śmiechem.
IMDb – 7,4
tytuł oryginalny: The Jungle Bookrok produkcji: 2016długość filmu: 1′ 46″
Dzieci klasykę znać muszą. I „Księga Dżungli” właśnie nią jest. Chłopiec wychowywany jest przez zwierzęta – nie będę opisywać fabuły, bo ją znacie. Ta wersja filmu to jednak majstersztyk. Wszystko dopracowane w najmniejszych szczegółach, a zwierzęta w wersji life-action przyprawiają o ciarki.
IMDb – 8,2
tytuł oryginalny: Inside outrok produkcji: 2015długość filmu: 1′ 35″
I kolejna animacja, ale także jest w tym zestawieniu, ze względu na swoją wyjątkowość. To opowieść o emocjach, które mieszkają w każdym z nas. W tej historii mają swoje imiona, twarze i charaktery. Tak, tak. Niczym w „Było sobie życie” emocje są spersonifikowane. Jest Radocha, Smutna, Gniew, Odraza i Strach. Gdy dziewczynka przeżywa trudne chwile związane z przeprowadzką, jej dotąd działająca doskonale konstrukcja psychiczna, zaczyna się chwiać w posadach. Na ratunek ruszają Radocha i Smutna docierając do najdalszych jej zakamarków. Ten film jest tak dobry, że jego rekomendacja zajęłaby mi kolejnych kilka stron tekstu. Musicie to zobaczyć. Czapki z głów dla twórców.
IMDb – 6,9
tytuł oryginalny: Cinderellarok produkcji: 2015długość filmu: 1′ 45″
Klasyczna baśń o dziewczynie, która dzięki udanemu mariażowi, z pomiatanej pasierbicy, staje się żoną księcia. Choć schemat jest już dziś nieco passe, to film jest przepiękny i z pewnością spodoba się dzieciom. Dorośli odnajdą w nim magię, jednak ostrzegam, że opowieść ta, momentami absurdalna, może irytować, dlatego oglądając ją z dziećmi, nastawcie się na dobrą zabawę i przymknijcie swoje feministyczne oko na irytujące wątki.
tytuł oryginalny: Maleficentrok produkcji: 2015długość filmu: 1′ 37″
Ten film jest pięknie zrobiony – kostiumy, scenografia no i wspaniała kreacja Angeliny Joli w roli Diaboliny z pewnością spodobają się Wam. Dzieci urzeknie fabuła, która zbliżona jest to opowieści o Śpiącej Królewnie, jednak pokazuje tę historię z punktu widzenia Tej Złej?
IMDb – 7,7
tytuł oryginalny: Tangled rok produkcji: 2010długość filmu: 1′ 40″
Ona jest uziemiona… na wieki. Ale teraz dostała okazję by poznać świat po raz pierwszy na spółkę z pewnym łotrzykiem. Historii Roszpunki nie muszę wam opowiadać. Wspaniała adaptacja filmowa. Idealna doza humoru.
IMDb – 8,3
tytuł oryginalny: Uprok produkcji: 2009długość filmu: 1′ 36″
Jeśli jakimś cudem nie widziałaś tego filmu – to od niego zacznij! To też tak uniwersalne i ponadczasowe kino familijne, że i dzieciaki i ty będziecie oglądać przyklejeni do telewizora. Film porusza głębokie nuty. Wartość przyjaźni, pogoń za marzeniami, że nawet nie będąc już najmłodszym wciąż można zmienić swoje nastawienie i wziąć świat za rogi!
IMDb – 7,1
tytuł oryginalny: Enchantedrok produkcji: 2007długość filmu: 1′ 47″
Znacie księżniczki disneyowskie – ptaki nad nimi śpiewają, słońce dla nich wstaje, jak śpiewał Kult: „na głowie kwietny ma wianek, w ręku zielony badylek. A przed nią bieży baranek, a nad nią lata motylek”. Taka właśnie księżniczka, w wyniku czarów-marów trafia nagle do współczesnego Nowego Jorku. Co może pójść źle? Wszystko! Oczekiwania kontra rzeczywistość. Księżniczka z bajki i zwyczajny facet. Zobaczcie sami.
tytuł oryginalny: The Chronicles of Narnia: The Lion, the Witch and the Wardrobe rok produkcji: 2005długość filmu: 2′ 23″
Kolejna z klasycznych opowieści, które trzeba znać. Rodzeństwo odkrywa magiczną szafę, która przenosi ich do magicznego świata Narni. Dzieci będą oczarowane opowieścią, a rodzice cudownym klimatem i światem, jaki udało się stworzyć twórcom tego filmu.
IMDb – 6,3
tytuł oryginalny: The Princess Diaries rok produkcji: 2001długość filmu: 1′ 51″
To opowieść, którą najlepiej ogląda się mamom i córkom. Nastoletnia, zwykła dziewczyna z San Francisco, zostaje odwiedzona przez nieznaną jej dotąd babcię, która oznajmia jej, że jest następczynią tronu niewielkiego, europejskiego państwa. Dziewczynki, już takie od 8 roku życia, będą zachwycone perypetiami dziewczyny, która ma stać się królową.
tytuł oryginalny: Onwardrok produkcji: 2020długość filmu: 1′ 42″
Ta produkcja Pixara ma wszystko. Jest filmowa podróż. Jest przygoda życia. Jest przemiana bohaterów. Jest przesłanie, że jest potrzebny nam umiar w używaniu technologii. Historyjka nie jest może super odkrywcza, ale odpowiednio bawi i wzrusza.
tytuł oryginalny: Riorok produkcji: 2011długość filmu: 1′ 36″
Twórcy „Epoki Lodowcowej” w odsłonie przy odrobinę gorętszym klimacie:) Tulio i Linda – wyruszają w podróż do Brazylii w jakże szlachetnym celu połączenia ostatniej pary Ary Modrej. Blue to rzadka nielotna papuga, która ma jedno marzenie… A my dostajemy odlotową komedię, którą teraz możemy się raczyć dzięki Disney Plus!
IMDb – 8,1
tytuł oryginalny: Ratatouillerok produkcji: 2007długość filmu: 1′ 51″
Disney i Pixar w pełniej krasie. Opowieść o marzeniu – sami oceńcie na ile możliwym do spełnienia. Czy istnieje jakieś zwierzę bardziej nie nadające się na szefa kuchni w wykwintnej i renomowanej restauracji w Paryżu niż szczur???? Nie mogę się powstrzymać by nie napisać, iż to bardzo wysmakowana gastro-komedia.
tytuł oryginalny: The Muppetsrok produkcji: 2011długość filmu: 2′
No dobra przyznaję, nie jest to może jakieś arcydzieło, ale primo – kto by nie chciał przedstawić swoich dzieciom Kermita Żaby, Świnki Piggy i całej armii Muppetów, które weszły już do klasyki popkultury? A secundo – czy nie chcesz poznać dalszych losów Muppetów?
IMDb 6.8
Tytuł oryginalny: The Lion KingRok produkcji: 2019Długość: 1′ 58″
Któż nie zna opowieści o małym lwie, który w wyniku intrygi zawiązanej przez niecnego wujka musiał szybciej dorosnąć, by zmienić świat, jaki powstał po śmierci jego ojca. To ta sama historia, którą znamy z lat 90, jednak rozmach i technika, z jaką wykonano tę animację, przyprawia o zachwyt. Pokażcie dzieciom i sami też zobaczcie, jak zmienił się Król Lew.
Tytuł oryginalny: FrozenRok produkcji: 2013Długość: 1′ 42″
Raz na jakiś czas Disney produkuje film, który staje się absolutnym hitem, na pokolenia – tak śmiem twierdzić. Jeśli jeszcze nie znacie jakimś cudem historii Elsy i Anny, to prawdopodobnie nie macie córek?. Już od 7 lat kolejne dziewczynki identyfikują się z siostrami, które łączy wielka miłość, silniejsza niż każde zło. No i jest uwielbiany bałwan Olaf, który stał się już kultową postacią. Najstarsze miłośniczki Elsy i Anny są już nastolatkami, a najmłodsze mają kilka lat. W sumie, co ja piszę, najstarsze mają pod czterdziestkę?
IMDb 7,6
Tytuł oryginalny: MoanaRok produkcji: 2016Długość: 1′ 47″
Vaiana żyje na pięknej, rajskiej wyspie, gdzie mieszkają ludzie, którzy nigdy z niej nie odpływają. Najstarsi wspominają złe doświadczenia związane z eksploracją świata, dlatego wszyscy żyją w radosnym odcięciu. Vaiana jednak chce poznać świat i zobaczyć, co jest poza wyspą. To piękna opowieść o odwadze w spełnianiu marzeń i sięganiu poza horyzont.
IMDb 7,5
Tytuł oryginalny: Ice AgeRok produkcji: 2002Długość: 1′ 21″
Sid, Maniek i Diego, podczas migracji zwierząt w czasie nadchodzącej epoki lodowcowej, ratują ludzkie dziecko i chcą oddać je rodzicom. Nieco przeszkadza im w tym fakt, że są leniwcem, mamutem i tygrysem szablozębnym. Przezabawna historia, pełna zwrotów akcji. No i jest oczywiście wiewiórka i jej orzeszek. To już ikona kultury, którą dzieci muszą znać.
IMDb 7,1
Tytuł oryginalny: Tinker Bell and the Legend of the NeverBeastRok produkcji: 2014Długość: 1′ 16″
Tytuł oryginalny: CarsRok produkcji: 2006 Długość: 1′ 57″
To jeden z tych filmów, które wytwórni Disneya się bardzo udały. Już od lat chłopcy na całym świecie kochają Zygzaka McQueena, pyszałkowaty samochód wyścigowy. Pewnego dnia, w wyniku niespodziewanych okoliczności ta gwiazda torów wyścigowych trafia do małej wioski, w której mieszkańcy nauczą go, co jest w życiu naprawdę ważne. Fajny, zabawny i mądry film, który pokochają wszyscy chłopcy, a zapewne także wiele dziewczynek.
Tytuł oryginalny: LavaRok produkcji: 2014Długość: 7′
Ten krótkometrażowy film musiał znaleźć się w tym zestawieniu. Muzyka, która mu towarzyszy jest tak urzekająca, jak historia, którą opowiada narrator. Samotny wulkan marzy o miłości. Czy nadejdzie dla niego happy end, a może jego żywot na zawsze będzie naznaczony morską samotnością? Dowiecie się w ciągu 7 minut trwania tego pięknego filmu.
IMDb 8,0
Tytuł oryginalny: ZootopiaRok produkcji: 2016Długość: 1′ 48″
Zwierzogród to kawał fenomenalnego kina. W sposób nienachalny, pośród wartkiej akcji – niesie ze sobą głęboki morał. Doskonale napisany scenariusz bawi i uczy. Pokazuje różnorodność, walczy z uprzedzeniami, a wszystko to dziecko ogląda z wypiekami na twarzy. Jest zagadka kryminalna i są salwy śmiechu.
Tytuł oryginalny: MulanRok produkcji: 1998Długość: 1′ 28″
Mulan to jeden z klasyków jakie znajdziecie na Disney Plus. Historia oparta na podstawie chińskiej legendy o córce, która zrobi wszystko by tylko uratować swojego ojca. Jest element grozy, są momenty dramatyczne, ale wszystko to harmonijnie przeplatane wspaniałym humorem sytuacyjnym. Oprócz tej dawki humory – cudownie dobrana muzyka. To po prostu Arcydzieło.
Tytuł oryginalny: BraveRok produkcji: 2012Długość: 1′ 33″
Księżniczka Merida jest wychowywana przez swą matkę na na przyszłą królową. Podobnie jak Mulan – rola jej przypisywana i od niej oczekiwana – to idealna żona i matka. Tymczasem ona jest wspaniałą łuczniczką i niezależną młodą kobietą. Jej historia pokazuje jak sprzeciwić się przeznaczeniu i odwiecznym skostniałym tradycjom.
IMDb 8,1
Tytuł oryginalny: Monsters, Inc.Rok produkcji: 2001Długość: 1′ 32″
Miasto zamieszkane przez potwory i kreatury. Miasto, które czerpie energię ze… strachu i przerażenia. Wbrew pozorom, okazuje się, że nastraszenie dzieci w dzisiejszych czasach to nie taka prosta sprawa. Klasyk i mustsee Disney Plus, który pozwala dzieciom oswoić się z ich lękami.
Tu łapcie świeżutki SkyShowtime TOP 20 z naszymi polecajkami
Tu łapcie naszę listę – najlepsze seriale TOP 100
Tu są Seriale dla dzieci na Netflix
Tu łapcie polecajki na najlepsze seriale Apple TV
Tu znajdziecie coś dla dorosłego widza – nasze Najlepsze filmy 2022, tu Najlepsze seriale MAX, tu seriale Netflix, a tu seriale Disney
Tu znajdziecie odpowiedź Jak wprowadzać dzieci w świat bajek
a jak już je wprowadzicie zapraszam po Najlepsze bajki na Netflix a tu wpis w którym znajdziecie najlepsze bajki edukacyjne, dostępne też poza Netflixem
No i napiszcie koniecznie czego z bogatej oferty Disney Plus zabrakło w naszym zestawieniu? Obiecujemy uzupełniać wpis o kolejne perełki
Specjaliści mówią, że mamy do czynienia z nową epidemią. Niestety niewiele mediów porusza ten temat, a szkoda, bo dzięki temu więcej rodziców by się o tym dowiedziało i poszłoby z dzieckiem na badania. Analizy jasno wskazują, że pandemia przyczyniła się do ogromnego wzrostu i lekarze prawie dwa razy częściej stawiają tę diagnozę. I to u coraz młodszych dzieci
Drodzy rodzice, nauczyciele, terapeuci, opiekunowie – mamy przed nami epidemię krótkowzroczności wśród dzieci spowodowaną zmianami stylu życia wywołanymi przez pandemię: wydłużeniem czasu pracy wzrokowej w bliży, czy to poprzez naukę online, częstsze korzystanie z urządzeń cyfrowych, czy też ograniczenie czasu aktywności dzieci na zewnątrz.
Specjaliści biją na alarm, że w 2050 roku, co druga osoba na świecie będzie miała krótkowzroczność [1].
Do napisania tego artykułu, uświadomienia wszystkim rodzicom skali problemu i zachęcenia was do zabrania dzieci na badania wzroku zaprosiła mnie HOYA Lens Poland
Prostymi słowami: krótkowzroczność (miopia) utrudnia ostre widzenie obiektów znajdujących się w oddali. Dziecko, które ma krótkowzroczność dobrze widzi litery w książce, ale nie jest w stanie przeczytać, co Pani napisała na tablicy. A potocznie mówimy na tę wadę wzroku „minusy”.
Ja też mam krótkowzroczność popandemiczną i od lutego noszę okulary. Całe życie miałam sokoli wzrok, a jednak nadmiar pracy online i brak odpowiedniej aktywności na zewnątrz spowodował u mnie rozwinięcie się wady wzroku.
Dlaczego u dzieci ta wada wzroku tak szybko postępuje?
Dzieci szybko rosną, rośnie też gałka oczna i niestety rośnie krótkowzroczność.
Jakie metody spowolniania postępu krótkowzroczności są stosowane u dzieci:
INWAZYJNE:
NIEINWAZYJNE:
Przyznam, że sama wcześniej nie słyszałam o takiej możliwości aby spowalniać progresję krótkowzroczności specjalnymi szkłami, które dziecko nosi codziennie w okularach. Wydawało mi się, że nie ma w tej kwestii wyboru, a okulary mogą jedynie korygować wzrok. Wielu rodziców dzieci z krótkowzrocznością nadal nie wie o takiej możliwości, a wyniki badań klinicznych mówią same za siebie.
Dwuletnie badania kliniczne dowiodły, że używanie soczewek okularowych MiYOSMART może spowalniać postęp krótkowzroczności średnio o 60% w porównaniu do standardowych soczewek jednoogniskowych [3].
Z kolei wyniki sześcioletniego badania klinicznego dowiodły, że kontrola krótkowzroczności za pomocą soczewek MiYOSMART utrzymuje się w czasie, a u pacjentów, którzy przestali nosić te soczewki, nie występuje tzw. efekt odbicia, czyli tempo postępu wady po zaprzestaniu ich stosowania nie przyspiesza [4]!
Jeżeli samo noszenie okularów ze specjalnymi soczewkami może spowolnić rozwój wady, czy nie warto rozważyć tej opcji?
Zwróćcie też uwagę na takie zachowania dziecka:
Oczywiście warto też odwiedzać okulistę profilaktycznie. Poniżej macie rozpisane, kiedy najlepiej wykonać badanie wzroku:
Zadbajmy o dobre nawyki! Bardzo ważna jest higiena pracy i nauki z wykorzystaniem urządzeń elektronicznych. Najlepiej jest nauczyć dzieci (i sami też powinniśmy stosować) metodę 20-20-20:
Do tego zalecane jest minimalizowanie spędzania czasu pracy wzrokowej w bliży, a wydłużanie czasu przebywania na zewnątrz (specjaliści wskazują, że w przypadku dzieci najlepiej kiedy będzie to 2-3 h dziennie).
Przyznam, że lekko zszokowała mnie ta tabelka i w czasie lekcji online te wytyczne są niemożliwe do wykonania.
Wydaje mi się, że niedługo krótkowzroczność będzie kolejną chorobą cywilizacyjną tylko dlatego, że zapominamy o profilaktyce. Narząd wzroku jest najważniejszym zmysłem, dlatego zwracajcie uwagę na to jak funkcjonują Wasze dzieci i regularnie chodźcie na badania wzroku.
Sama wybrałam się z córką do okulisty, bo zauważyłam, że przysuwa się bliżej telewizora i mruży oczy. Badanie okulistyczne wykazało, że na razie nie ma krótkowzroczności, ale niestety jeżeli nie będzie przestrzegać zasad higieny pracy przy komputerze i telefonie, do tego będzie spędzać mało czasu na podwórku, to niestety ryzyko rozwoju wady jest duże.
Sama skorzystałam z listy gabinetów na stronie www.mamwzrokok.pl, które specjalizują się w badaniu i spowalnianiu krótkowzroczności z użyciem szkieł MiYOSMART.
W Białymstoku mogę polecić Elite Optyk na ul. Sienkiewicza 22 i badanie u dr. Andrzeja Malinowskiego.
Więcej o krótkowzroczności u dzieci, o tym co powinno nas – rodziców zaniepokoić i co możemy zrobić by chronić wzrok naszych dzieci znajdziecie też w animacji:
[1] Holden B.A., et al., Global Prevalence of Myopia and High Myopia and Temporal Trends from 2000 through 2050. American Academy of Ophthalmology. 05/2016, vol.123, no. 5, p.1036–1042. https://doi.org/10.1016/j.ophtha.2016.01.006
[2] Wong HB, Machin D, Tan SB, Wong TY, Saw SM. Visual impairment and its impact on health-related quality of life in adolescents. Am J Ophthalmol. 2009;147:505–11
[3] Lam CSY, Tang WC, Tse DY, Lee RPK, Chun RKM, Hasegawa K, Qi H,Hatanaka T, To CH. Defocus Incorporated Multiple Segments (DIMS) spectacle lenses slow myopia progression: a 2-year randomized clinical trial. British Journal of Ophthalmology. Pierwsza publikacja online: 29 May 2019. doi: 10.1136/bjophthalmol-2018-313739
[4] Lam CS, et al. Myopia control in chiIdren wearing DIMS spectacle lens: 6 years results. Invest Ophthalmol Vis Sci. 2022;63:ARVO E-Abstract 4247
A tu macie wpis Kiedy zbadać dziecku słuch?
Okulary Tom Ford za 1,2 zł? Jedwabna apaszka 50 groszy? A może kaszmirowy sweter za 5 zł? To wszystko znalazłam w second handach.
Nie pamiętam kiedy pierwszy raz byłam w second handzie, ale nie mam miłych wspomnień z tego miejsca. Sklepy z odzieżą używaną kiedyś kojarzyły mi się z brzydkim zapachem, stosem niepotrzebnych ubrań i kłócącymi się kobietami.
A teraz? Jest to miejsce, które odwiedzam i wyszukuję tam perełki modowe za niewielkie pieniądze.
Dziś zdradzę Wam moje sposoby, których nauczyłam się przez kilkanaście lat chodzenia do sklepów z używaną odzieżą.
Jaki jest dobry? Ten co ma dobry towar.
A jak go znaleźć? Można oczywiście spróbować odwiedzić kilka przypadkowych sklepów, ale jeżeli jesteś nowicjuszem to szybko się zrazisz. Najlepiej jest znaleźć jeden świetny i tam się przejść.
Jak ja znalazłam dobre second handy?
Dobry sklep z używaną odzieżą poznasz po kolejce, która stoi do niego rano. Nie zrażaj się tym widokiem – zainteresowanie innych zazwyczaj pokrywa się z asortymentem sklepu. Jeżeli widzisz, że przed second handem stoi kilkanaście, kilkadziesiąt osób to jestem pewna, że mają tam dobry towar (i wcale nie musisz stać w tej kolejce). Wystarczy, że wejdziesz później, albo wstąpisz po pracy.
Możesz też zapytać swoje znajome, czy mają do polecenia jakieś miejsca.
Wiem, że są osoby, które chodzą na wyprzedaże kiedy ceny są bardzo niskie, ale też asortyment jest przebrany. Ja preferuję zakupy w dzień dostawy i chodzę TYLKO w te dni. Możesz je sprawdzić na facebooku second handu lub poznać po kolejce, która stoi do wejścia.
Nie zrażaj się kolejką – to naprawdę dobry znak – napisze później dlaczego (to jeden z moich tricków). Ja nigdy w niej nie stoję, tylko czekam aż wszyscy wejdą i wtedy spokojnie wchodzę.
Chyba nigdy nie zdążyła mi się sytuacja, że weszłam do sklepu i od razu zobaczyłam świetny ciuch za kilka złotych. Aby znaleźć coś ekstra trzeba mieć więcej czasu, ale ja to uwielbiam, więc traktuję jak rozrywkę z naprawdę dobrymi nagrodami. Mam taki jeden duży second hand, który odwiedzam co 2-3 tygodnie i wizyta w nim zajmuje mi ok 1 – 1, 5 h razem z mierzeniem.
Do second handów nie chodzę też z dziećmi, bo nie jestem w stanie wtedy się skupić i wychodzę z pustymi rękami.
Kiedy cały tłum już wejdzie, to weź koszyk i udaj się tam gdzie nie ma zbyt dużo ludzi. Ja tak robię i jest naprawdę dobry sposób. Zazwyczaj idę do działy ze sportowymi ciuchami lub do koszy z szalikami i czapkami. Inni ludzie zazwyczaj najpierw przeglądają ubrania, dlatego jest szansa, że uda Ci się upolować coś ekstra już na wstępie.
To właśnie dlatego wszyscy odwiedzający mają tak wypchane kosze. Najpierw wrzucają jak leci, a później dopiero przeglądają i mierzą. Ja też tak robię i jest to super sposób, nie stoję z jednym swetrem i nie sprawdzam składu, rozmiaru itd. Nie ma na to czasu. Jest coś, co może będzie ok – to wrzucam do kosza. I też mam tak mocno wypełniony koszyk, a z tego później robię ostrą selekcję.
Ja to uwielbiam i przeglądam wieszak po wieszaku najszybciej jak mogę – naprawdę. Rzucam okiem i oceniam, jeżeli ma jakiś potencjał to wrzucam do koszyka. Jeżeli chcesz znaleźć prawdziwe perełki to przejrzyj wszystko – tam są takie rzeczy, ale jeżeli tylko przelecisz wzrokiem to nic nie znajdziesz. Dlatego wizyta w secondhandzie zajmuje mi tyle czasu, ale zawsze co się trafi.
Chyba jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, że poszłam do second handu kupić sweter i z nim wyszłam. Zakupy w sklepach z używaną odzieżą wyglądają trochę inaczej – kupuje się to, co akurat się trafi. Jeżeli dziś nie znajdziesz, tego co szukasz, to może uda się za tydzień lub miesiąc.
Chodzę od jednych wieszaków do drugich i cały czas zahaczam o dwa miejsca. Na przykład idę do bluzek damskich i jak skończę, to przechodzę przez przebieralnie i przeglądam rzeczy, które ludzie odwiesili po przymierzeniu – często są to świetne rzeczy, tylko nie pasujące rozmiarem.
A drugie miejsce, o które zahaczam kilka razy w czasie wizyty w sklepie to wieszaki na końcach skrajnych sklepu. Dlaczego? Tam zazwyczaj gromadzą się osoby, które kupują dużo ciuchów (pewnie większość na handel) i odwieszają, co zgarnęły do koszyka i nie do końca im pasuje. Dlatego lubię jak jest dużo ludzi, bo oni robią wstępną selekcję towaru za mnie.
Kiedyś nie mierzyłam, bo szkoda mi było czasu i przez to kupiłam kilka bubli. Naprawdę warto mierzyć wszystko. Dzięki temu możecie też dostrzec ewentualne wady w ubraniu: brak guzika, dziurkę, plamę. A jak coś na mnie pasuje i mi się podoba, to kupuję tylko wtedy jeżeli mogę wymyślić 3 stylizacje z tym ubraniem. Spróbujcie tego!
Mam na to radę. Często ubrania kosztują kilka złotych i może nam się wydawać, że to super okazja. Kupujemy tylko dlatego, że jest tanie. Przyjęłam taką metodę: że zanim kupić dane ubranie to zadaję sobie pytanie, czy byłabym w stanie zapłacić za nie pełną kwotę w sklepie (czyli: bardzo mi się podoba ubranie, a niska cena to dodatek). Dzięki temu mam same takie ubrania z sh, które noszę. Nic nie zalega w szafie.
Po co komu sweter akrylowy, jak w tej samej cenie za kg można znaleźć kaszmirowy?
Zakupy z drugiej ręki są wciągające, a nawet można robić to nałogowo. Tylko nie zapominajmy o jednej rzeczy: second handy są eko tylko wtedy kiedy nie wychodzimy z ogromnymi siatami co tydzień, nasza szafa nie pęka w szwach, a my używamy wszystkich ubrań.
A Wy lubicie second handy? Może macie swoje metody – podzielcie się w komentarzach.
a tu łapcie moją strategię Jak (nie) kupować na wyprzedażach
Wszyscy odliczają dni do wakacji i snują plany. Dziś chciałabym Wam podpowiedzieć ciekawy kierunek na spędzenie aktywnego czasu. Kilka tygodni temu odwiedziliśmy Region Puszczy Białowieskiej i mieliśmy świetny weekend.
Tak naprawdę każdy może tutaj coś dla siebie znaleźć, a ja Wam pokażę, co ciekawego tutaj zrobicie.
A tu łapcie całościowy wpis, który pokazuje całe Podlasie i jego atrakcje
My zatrzymaliśmy się w magicznym miejscu w Puszczy Białowieskiej
To miejsce wyjątkowe – w samym środku puszczy znajdziecie świetne apartamenty, a do tego mnóstwo atrakcji. Enklawa Białowieska to koncept dla osób wymagających, którzy lubią zarówno kontakt z naturą, ale też dobry design, pyszne jedzenie i rozrywki na miejscu. Gwarantuję Wam, że jak tu przyjedziecie, to nie będziecie chcieli wyjeżdżać. Do tego dzieci mają tu raj i wszystkie atrakcje na terenie:
Mieliśmy apartament z dwoma pokojami, w pełni wyposażoną kuchnią i tarasem z widokiem na las.
I naprawdę muszę podkreślić, że jedzenie serwowane w Sport Barze w Enklawie Białowieskiej jest wybitne. Szef kuchni korzysta z regionalnych składników i dodaje im nowoczesnego twista. Oblizywaliśmy talerze 🙂
Np. to niebieskie to lokalny ser z lawendą od batiuszki z Hajnówki, pomarańczowy deser to Arkas (przysmak Jana III Sobieskiego), a przepis pochodzi od podlaskich gospodyń, a na dole najlepsze brownie jakie jadłam w życiu – na bazie podlaskiego piwa.
Dużą atrakcją dla dzieci i dorosłych w Enklawie Białowieskiej jest Park linowy – trzeba się umówić na konkretną godzinę.
Możecie odpocząć lub wypożyczyć rowery i pojechać na wycieczkę rowerową. Pogoda nam dopisywała i niedzielę pojechaliśmy na niedługą wycieczkę przez puszczę do Krynoczki (malutkiej kapliczki położonej w środku puszczy).
Koniecznie wybierzcie się do Rezerwatu Żubrów. Trasę bez problemu pokonacie z wózkiem i jej przejście zajmuje ok 1 h. Możecie podglądać zwierzęta i dowiedzieć o nich ciekawych informacji. Znajduje się tam również pięknie położony plac zabaw.
W budynku Pawilonu Edukacyjnego (gdzie są kasy) jest angażująca wystawa multimedialna i gra ruchowa. Nie potrafię Wam doradzić, czy eksponaty zobaczyć na początku, czy na końcu, ale gwarantuje Wam świetną zabawę.
Bardzo polecam Szlak Dębów Królewskich – piękna ścieżka wyznaczona kładką. Całość przejdziecie z wózkiem bez problemu w około 30 minut. W czasie trasy możecie podziwiać piękne dęby, które otrzymały królewskie imiona.
W okolicy Puszczy Białowieskiej znajdziecie dużo atrakcji, które warto odwiedzić.
Na obiad wybraliśmy się do Bojarskiego Gościńca w Narewce – oprócz tego, że zjecie tu pyszne regionalne jedzenie, to możecie również zatrzymać się na nocleg.
Kto by chciał spać i mieć taki piękny widok na rzekę?
Absolutnie pyszne pierogi ze szpinakiem i rozpływający się w ustach deser.
Prosto z obiadu pojechaliśmy na plac zabaw w Narewce (wpiszcie w Google: Stanica kajakowa Narewka) tel. 856858062
W sezonie możecie zrobić spływ spokojną rzeką Narew lub zostać na placu zabaw i odpocząć na plaży przy rzece Narew.
Po obiedzie i placu zabaw mieliśmy zaplanowane wcześniej warsztaty w Centrum Turystyki i Kultury Hładyszka w Kleszczelach. Jest tam pracowania ceramiczna i pierwszy raz robiliśmy gliniane naczynia.
Jest to miejsce wyjątkowe – możecie tam dowiedzieć się wielu ciekawych informacji o rękodziele z tego regionu.
A na koniec dnia wybraliśmy się do Parku Wodnego do Hajnówki. Dzień był bardzo intensywny, ale wszyscy byli zadowoleni
W niedzielę wypożyczyliśmy rowery z Enklawy Białowieskiej i pojechaliśmy na wycieczkę przez Puszczę do Krynoczki, a później dzieci chodziły po parku linowym.
Wracając zatrzymaliśmy się na obiad w bardzo niepozornym miejscu w Hajnówce. Wszystko było przepyszne, a ceny bardzo atrakcyjne. Baaaaaardzo wam polecamy to miejsce – w życiu byśmy tej perełki nie odszukali gdyby nie rekomendacja od przyjaciółki (za którą szalenie dziękujemy)!
To miejsce to Smaki Podlasia w Hajnówce:
Koniecznie zamówcie zupę Soljankę! Była przepyszna.
Jak widzicie spędziliśmy bardzo aktywny czas i odpoczęliśmy na łonie przyrody. Jeżeli nie macie planów na wakacje, to polecam Wam odwiedzić Region Puszczy Białowieskiej – gwarantuję, że się nie zawiedziecie.
A dla osób preferujących aktywny wypoczynek, miłośników jazdy na dwóch kółkach, fanów nordic walking oraz piechurów info o aplikacji – TUTAJAplikacja wyznaczy trasy w regionie Puszczy Białowieskiej w trzech kategoriach: piesze, rowerowe, nordic walking.
Tu nasze inspiracje na Białystok i okolice i białostockie Epi-Centrum
A dla tych, którzy rozważają całą Polskę – inspiracje na Hotel dla rodzin z dziećmi
Tytuł posta zawiera wszystko, co chcę Wam dziś przekazać. Kto ma dzieci ten wie, że opakowanie po chusteczkach nawilżanych jest zabawą wysoce atrakcyjną i znacznie bardziej angażującą niż sorter kształtów. Dlatego dziś, Drogi rodzicu – przychodzimy Ci z pomocą – podane jak na tacy inspiracje na zabawy dla Twojej pociechy ( i Twojej uciechy w postaci wypicia ciepłej kawy bądź herbaty).
W zabawach zostały użyte przedmioty domowe, które mogę służyć jako obiekt edukacyjny. Jeżeli czegoś nie posiadasz, to zastąp czymś innym pamiętając o zasadach BHP, czyli małe rzeczy i ostre zostają w szufladach.
Dzieci często wolą używać przedmiotów domowego użytku niż sowich zabawek. Wiecie dlaczego? Bo chcą naśladować nas dorosłych.
A Was zapraszamy na inspirujące zabawy:
Jeżeli spodobał się Wam ten post i chcecie więcej inspiracji kliknijcie „Lubię to” i udostępnijcie ten pos znajomym – podziękują Wam, pijąc ciepłą kawę.
Masz w domu klamerki (zwane spinaczami)? Zerknij na ten post: Zabawy dla dzieci
Prezenty na Dzień Dziecka czas już zacząć szukać. Jak co roku przygotowałam Wam mnóstwo inspiracji na upominki dla dzieci. Znajdziecie to wszystko: gry, zabawki kreatywne, układanki logiczne.
Post zawiera linki afiliacyjne
Jeżeli szukacie pomysłu na prezent na Dzień Dziecka dla dzieci od 0 do 3 lat to bardzo polecam Wam moje książki wspierające rozwój mowy. Książeczki są w całości produkowane w Polsce i są napisane przez logopedę. Wykonane z wysokiej jakości kartonu i drukowane ekologicznymi farbami.
Dzięki tym książeczkom będziecie wspierać rozwój mowy dzieci i zaszczepicie w nich miłość do książek.
W skład zestawu wchodzą 3 książki:
Całą recenzję moich książek przeczytacie TUTAJ
Jeżeli do tej pory nie mieliście pomysłu na prezent na Dzień Dziecka, to jestem przekonana, że po tym wpisie już będziecie wiedzieli.
Gdyby wam wpadły w oko z tej części to trochę więcej szczegółów jest we wpisie Lalki hiszpańskie i Brudery
A tu łapcie rabat na zakupy do sklepu todler.pl gdzie na kod Nebule – dostajesz 5% rabatu na rowerki Woom, Puky czy na hulajnogi Micro.
Tu łapcie Prezenty dla niej i dla niego
A tu inspiracje na konkretny wiek:
Prezent na roczek 100 inspiracji
Prezenty dla 2 latka
Prezenty dla 3-latka
Prezent dla 4 latka
Prezenty dla 5-latka
Prezenty dla 6 latka
Prezenty dla 8-latka
Zwykle polecam Wam książki dla dzieci, ale jeśli się je ma (dzieci, nie książki😉), przydaje się czasem drogowskaz, jak z nimi postępować. Każdy z nas nosi go w sobie. Wypracowany został dzięki doświadczeniu życiowemu i wzorcom, przeniesionym z dzieciństwa. A z nimi bywa różnie.
Chcę Wam polecić książkę, która pozwala spojrzeć na wychowanie z zupełnie innej perspektywy. Przed Wami:
Ten wpis powstał dzięki i we współpracy płatnej z Wydawnictwo Otwarte
Nie lubię słowa „poradnik”, dlatego powiem, że to raczej sposób na oddalenie się od swojego wzorca wychowania i spojrzenie na niego z perspektywy, a następnie powrót ze świeżym umysłem.
Zanim się jednak oddalicie, zaczytując się w książce, warto otworzyć swój umysł. Podejść z zaufaniem do treści. Wiecie, istniejemy w pewnych ramach, w których nas też wychowano, więc fajnie, jeśli niczym ludzie z platonowskiej jaskini wyjdziemy na światło i pozwolimy sobie na odkrycie nowego świata i spojrzenia na niego bez tego wewnętrznego krytyka. Tym razem w kontekście wychowywania dzieci. Być może już tam jesteście, a jeszcze o tym nie wiecie😊.
Przyznam, że zaintrygował mnie tytuł książki. Pomyślałam, że bliski jest mojemu podejściu do wychowania dzieci i podążaniu za nimi. Już przejrzenie spisu treści daje pewne pojęcie o tym, do czego zmierzają autorki w swoim przekazie i spojrzeniu na wychowanie.
To, co mi się podoba w książce „Wychowanie bez wychowywania” to konkrety i to od samego początku. Już na pierwszych stronach poznacie fundamenty wychowania i życia w ogóle. Na tym opiera się cały proces, przez który musimy przeprowadzić dzieci, by wyrośli z nich szczęśliwi, samodzielni, ogarniający życie ludzie. I co ważne, nie będziecie czuć tej presji, która jest teraz powszechnie wywierana na rodziców. Wiecie, ta odpowiedzialność, która aż przytłacza. Nie ma tu magicznych, psychologicznych sztuczek, które musicie poznać, by stać się super rodzicem.
Najważniejsza jest więź i to na jej budowaniu warto się skupić. Nie mniej ważna jest autonomia, a więc potrzeba samodzielności. I to zbudowanie balansu na tej płaszczyźnie jest według autorek kluczem do wychowania człowieka.
Dlaczego polecam Wam akurat tę książkę o wychowaniu?
Na koniec przytoczę Wam fragment, który dla naszego pokolenia – dla nas, jako rodziców, którzy czują się za wszystko odpowiedzialni, jest niczym balsam dla duszy:
„Może uspokoi cię stwierdzenie, że niemal wszyscy rodzice mają poczucie winy. Właśnie ci najbardziej świadomi odpowiedzialności, którzy naprawdę troszczą się o dzieci, często czują się winni. (…) drobne frustracje stopniowo przyzwyczajają dziecko do „prawdziwego życia” oraz że wystarczająco dobrzy rodzice przekazują mu wszystko, co jest potrzebne do radzenia sobie w świecie. Wystarczająco dobry! Naprawdę nie trzeba więcej.”[1]
Szczerze polecam Wam tę książkę, byście spojrzeli w głąb siebie i popracowali nad tym, co naprawdę ważne w wychowaniu. Żebyście poczuli się dobrze jako rodzice i weszli na ścieżkę rodzicielstwa swobodniejszego, bardziej pewnego siebie.
Dajcie znać, co sądzicie o „Wychowaniu bez wychowywania”. Bardzo jestem ciekawa, co jest dla Was odkrywcze i przełomowe w spojrzeniu na własne rodzicielstwo.
Książkę możecie znaleźć TUTAJ
[1] S. Stahl, J. Tomuschat, Wychowanie bez wychowania, wyd. Otwarte, Kraków 2021, s.116-117
Dzieci przyswajają różne informacje w swoim własnym tempie. Rolą nas – rodziców – jest podążanie za dzieckiem i pokazywanie mu świata, podpowiadanie, „kąpanie” go w tej wiedzy w sposób nienachalny. Dzieci lubią się uczyć, jeśli nie są do tej nauki zmuszane. Sztuką jest wprowadzenie je w świat wiedzy z pasją jej poznawania, a nie z poczuciem nudy czy irytacji. Jak to zrobić?
Dobrze wiecie, że promowanie czytelnictwa jest w sercu misji nebule.pl – a takie współprace jak ta z Wydawnictwem Media Service Zawada gdzie łączymy czytelnictwo z misją edukacyjną – wprost uwielbiamy – bo:
Wiem, że już wielokrotnie o tym wspominałam, ale jest to tak ważne, że chcę mówić o tym za każdym razem. Zwłaszcza wtedy, gdy w ręce wpadają mi takie książki, jak te, o których chcę Wam dziś opowiedzieć.
Seria książeczek „Wiem i ja” – to nowość z wydawnictwa Media Service Zawada. Dotyczą one najważniejszych z pierwszych umiejętności edukacyjnych, na jakich skupiamy się w kształceniu dzieci, a więc nauce liter i liczb, a potem czytania, pisania oraz liczenia.
Nie ma tu jednak ani grama nudy. Wszystko jest dobrze przemyślane i wyraźnie widać tu rękę doświadczonych konsultantów, którzy pracowali nad tymi pozycjami.
Co ciekawe w książeczkach z serii „Wiem i ja” możecie znaleźć również czcionkę pisaną, a nie tylko drukowaną, jak w w większości innych książek dla dzieci. Wykorzystuje się ją w pedagogice Marii Montessori, jako wprowadzenie do pisanych liter.
Podoba mi się również to, że na książkach nie znajdziecie wieku jakiemu są dedykowane. Jak wiecie dzieci rozwijają się we własnym tempie i czasami faza sensytywna na litery, czy cyfry jest znacznie wcześniej. Dlatego tak bardzo nam się spodobała ta seria.
Książki w formacie A4 przeznaczone są dla dzieci powyżej 3 roku życia, a więc przedszkolaków, choć wiadomo, że każdy maluch rozwija się w swoim tempie. Jedne dzieci szybciej po nie sięgną, inne później. I wszystko to jest w porządku.
Wiem i ja! Zadania do ścierania 1 Liczę i piszę! dostępne np. TUTAJ a część 2 – TUTAJ
Okres przedszkolny to czas, gdy maluchy zaczynają interesować się poznawaniem liter i liczb. Choć będą się ich uczyć w szkole, to warto ułatwić im ten start i oswoić je z ich światem. Niektóre dzieci nauczą się czytać, zanim jeszcze pójdą do szkoły. Inne będą świetnie liczyć. Książeczki z serii „Wiem i ja” umożliwiają także rodzicom dostrzeżenie tych predyspozycji już na etapie przedszkolnym, by rozwijać naturalne talenty maluchów.
Książki idealnie nadają się na wakacje, na wyjazdy, wyjście do restauracji. Jak wychodzę z dziećmi to często wrzucam do torby tego typu książeczki, kredki lub pisaki. Dzięki temu nie nudzą się kiedy trzeba poczekać lub zajmują się nimi w czasie podróży.
Wiem i ja! Poznaję liczby – dostępne np. TUTAJ a Poznaję litery – TUTAJ
Cała seria zawiera różnorodne książeczki edukacyjne, które zachęcą dzieci do nauki czytania, pisania i liczenia samodzielnego oraz z pomocą rodziców. Polecam je Wam, by dzieci nauczyły się uczyć z przyjemnością i mimochodem – nie wiedząc nawet o tym, że to wysiłek intelektualny. Dla nich będzie to zabawa i zanim się spostrzegą, będą umiały czytać, pisać i liczyć. A nawet jeśli nie pójdzie im to szybko – co jest, jak wspominałam całkiem normalne – to pójdą do szkoły znacznie lepiej przygotowane.
Na stronie księgarnia internetowej Książeczki Bajeczki jest teraz PROMOCJA zarówno na książki „Wiem i ja„, jak i na pozostałe tytuły w ofercie – rabaty nawet do 30%!
EDIT:
A teraz w sklepie SMYK trwa promocja na książki Wiem i ja – rabaty do 33%! dostępne – TUTAJ
Niech rozwijają się swobodnie i z przyjemnością! Z niewidzialną ręką rodziców, podsuwającą im takie materiały edukacyjne😊.
Польський алфавіт – а як легко його вивчити?
Якщо хочеш зробити це швидко, радимо прочитати цілий допис!
Відразу зазначу, що букви «А/а», «Е/е», «І/і», «О/о» виглядають ідентично в польському та українському алфавітах. Отже, чотири з тридцяти двох літер позаду! 🙂 Тепер зосередься. В наступній частині абзацу я заміню літери «Т/т» і «К/к» їхніми польськими відповідниками – «T/t», «K/k». Де tаkе бачено? Аж дві водночас? Але споkійно ці буkви майже tаkі самі, яk польсьkі!
Хtось koлись міг би сkазаtи, що вивчаtи польсьkий алфавіt важkо, але нічого – перші kоtи за плоtи вже за tобою! Щось вже tрохи нудно. На додатоk замінимо «М/м» на «M/m». Щоб tобі було легше запаm’яtаtи, tо польсьkа mаленьkа буkва «м» пишеtься, яk уkраїнсьkа письmова буkва «т».
Mama Mарини згадувала tаkий віршиk:Mурлиkа mурkоче —Mорозива хоче.Mурлиkо руденьkий, —Заmерзнеш, дурненьkий!
Польсьkе „Ż/ż” i „Rz/rz” to w укraiнskiй одне „Ж/ж”. Але яk визначиtи, яkу саmе буkву писаtи? Все залеżиtь від слова.Ось деkільkа основних правил:
1. Яkщо в уkраїнсьkій mові при переkладі польсьkого слова заmість звуkу «ж» з’являєtься буkва «р». Наприkлад: morze — море, drzewo — дерево, rzeka — річка.
2. «Rz» завżди пишеmо після tаkих приголосних:b, ch, d, g, j, k, p, t, w. Наприkлад: chrzest – хрест, krzesło – крісло, wrzesień – вересень.
3. «Rz» після буkв p, t, k, ch чиtаєtься яk «ш». Наприkлад: trzeba – треба, przeprosić – вибачитись.
4. Яkщо в уkраїнсьkій mові при переkладі польсьkого слова заmісtь звуkу «ж» з’являєtься буkва «ж» або «з». Наприkлад: żaba – жаба, różny – різний.
5. «Ż» завжди пишеmо після tаkих приголосних: l, ł, r, n. Наприkлад: małżeństwo – шлюб, małże – мідії.Żабkа в żовtоmу żаkеtі,Żуk в зеленоmу żилеtі.Żаба ґудзиk засtібає,Żуk годинничkа вийmає.
Буkва «ш» в польсьkій mові сkладаєtься з буkвосполучення «sz». Наприkлад szukać – шукати, kasza – каша. Але варtо паm’яtаtи, що «rz» інkоли яk «ш» tреба чиtаtи! Хочу tеż поінфорmуваtи, що «si» яk «ші» tреба чиtаtи. Існує tеż szczе буkва «ś» і чиtаєtься яk «шь». Наприkлад śliczny – гарненьkий.Szило szубkу Szурі szило,Szовkоm, szерстю szви обszило.Вийszла szубkа прехороszаНаsій Шурі на пороszу.
З буkвою «ч» ісtорія tа саmа – «сz», і «ci» буде чиtаtись яk «чі», «cio» – чьо, «cia» – чя, «cie» – чє. Наприkлад: ciocia – тітка, ciemno – темно. Є tуt tаkоż «ć», яkе чиtаєtься m’яkо яk «чь», наприkлад robić – робити.
Kаczkа czоtири яєćkа знесла,В czервні вона kаczеняt навела.Ходиtь tепер вона з ниmи на ріćkуЇсtь по дорозі сmаćненьkу суниćkу.
Особливісtь ще в tоmу, що «щ» пишеtься яk «szcz».У лузі żуравлиkszczипав собі szczавлиk.Kупіtь йоmу горszczиk –він звариtь ваm борszczиk.
Насtав czас на szczе одну буkву!З kоżною ліtерою все легszе і легszе! Буkва «з» пиszеtься яk «z».Zаєць zяблиkа zусtрів:— Zебру zżер! Zmіюkу z’їв!Zяблиk zойkнув: — Zнаczиtь, zаєць— Zадаваkа і zухвалець.Cловосполуczення «zі» – це жі, «zіo» – жьо, «zia» – жя, «zie» – жє (tomу tаm, де буде уkраїнсьkою сkлад «зі», я zаmінюваtи його на «zі» не буду). Яk і раніszе, буде tуt tеż буkва z палиćkою «ź», яkа czиtаєtься m’яkо – жь, наприkлад źle – погано.Ріżе ніż kорzi сmаczні –Żеня tорt спеkла mені.
Насtупні легkі буkви: уkраїнсьkе «Б/б» toбtо польсьkою «B/b» ta наszе «В/в» tоbtо польсьkе «W/w».
Bаbуся b пиszалася, szczо wи tаk swидkо wczиtесь. Bраwо! Wелиkе польсьkе «б» wиглядає, яk уkраїнсьkе «в». Tоmу не дай сеbе оbmануtи!
Уkраїнсьkе «С/с» це польсьkе «S/s». Дуmаєsz, це tяżkо?Sпроbуйmо, переwірmо.
Хиtру sороkу,sпійmаtи mороkа,А на sоrоk sороk —Sороk mороk.
Прийszоw czаs на «Р/р», яkе w польsьkоmу алфаwіtі zапиsуєtьsя «R/r».А яk tоді z bуkwою «П/п»? Ця пrиголоsна kодуєtьsя zнаkоm «P/p».Trохи диwно яkоsь wийszло! Але оbіцяю, szczо tи навczиszsя, яkszczо не bудеsz zуpиняtиsь.Rоmа tа Rиtа sпіwаюtь у хоrі,Wwеczоrі rаzоm гуляюtь надwоrі,Rаzоm додоmу ідуtь, яk поrа.Rоmа tа Rиtа – це brаt і sеstrа!
Теpеr wаrtо rоzдиwиtиsь дwі голоsні ліtери. Ух, нелегkий це wиkлиk! Bo уkраїнсьkе «И/и» pольsьkою pиszеtьsя, яk наszе «Y/y». Наtоmіstь zwуk «у» w pольsьkій mоwі pеrедаєtьsя ліtеrаmy «U/u» tа „Ó/ó” (bukwa «o», але z rysоćkою!).
Найwаżлywіszе не pлutаty ці pольsьkі bukwy z уkrаїнsьkymy, але w цьоmu доpоmоżе tільkи prаktykа, prаktykа і йeszczе rаz prаktykа!Uczоrа muczywsя uдаw,Wymіrюwаw swій zrіst.Де голоwа, неmоw zгадаw.Szkода, zаbuw, де хwіst.
A teper дo prawyl, яki дopomożutь wyznaczyty, яku bukwu pysaty:
1. «Ó» pyszеmо, koly pry pеrеkладі оtrymuєmо «о», «е» аlbо «а». Наprykлад: góra – гора, róg – ріг;
2. «Ó» pyszеmо, koly wоно zmінюєtьsя w pольsьkій mоwі на «о», «е» або «а». Наprykлад: mróz – mroźny (мороз – морозний), siódmy – siedem (сьомий – сім);
3. «Ó» pyszеmо w sлоwах z zakinczeнняm -ów, наprykлад: sklepów – mагазинів (rодоwyй wідmіноkіmенниkіw czолоwіczого rодu u mноżyні); `z lasów – з лісів;
4. «Ó» pyszеmо w sлоwах z zakinczeнняm – ówka, наprykлад: łamigłówka – головоломка, żarówka – лампочка;
5. «U» pyszеmо w іmеннykах z zakinczeнняm -un, -unek, -uchna, -uszka, -uszek, -uch, -us, -usia. Наprykлад: zwiastun – трейлер, mamusia – матуся;
6. «U» pyszеmо w дієsлоwaх z zakinczeнняm -uj, -ujesz, -uje. Наprykлад: maluję – малюю,malujesz – малюєш, maluje – (він/ вона/ воно) малює.
Pryйszоw czаs pоkаzаty wаm pольsьkе «д». І… на rахuноk… rаz, два, try!«D/d» — фuх, tаkе ż sаmе, яk і англійsьkе!Але tut tеż wsе не tаk prоstо.Szczо ż zноwu? Bо іsнuє pольsьkе twеrdе «г» (аbо наszе «ґ»), яke pyszеtьsя яk ukrаїнsьkе pysьmоwе mаленьkе «д», а sаmе «G/g».
На gryнdżолах іz gоryЇхаw наtоwp dіtwоry.Ой! Mала upала ЮляІ tеpеr на лоbі guля.
Pеrейdеm dо bуkwy «L/l», wymоwu яkої w pоlsьkій mоwі mоżна оpysaty, яk szczоsь mіż «л» і «ль». Gоlоwне не gоwоryty цей zwуk twеrdо. І szczе оdна sхоżа bukwа — «Ł/ł». Pо zwuku wона tаkа ż, яk анglійsьkа «w». Dаm tоbі pіdskazku: szczоb wymowlяty bukwu цю, pоtrіbно guby sklаsty w trubоćku. Наpryklad: łazienka – wанна kimнаtа.
Smugаstі kylymyPolоskаlа dоньkа Wlаsа.Pоlоskаlа, pоlоskаlа –Smugаstої rіćkа stаlа.
І zноwu ż tаky w pоlsьkій mоwі не wsе tak prоstо!Tut też є dwі bukwy «х». Wymоwlяюtьsя wонy tаk sаmо, а оsь tаk woнy pyszutьsя: «Ch/ch» (наzywаєtьsя це ха) і «H/h» (наzywаєtьsя sаmо ха).Оsь dеkіlkа gоlоwнych prаwyl:
1. «Ch» pyszеmо tоdі, koly pry pеrеklаdі z pоlsьkої na ukrаїнsьku z’яwlяєtьsя bukwa «х»; a «h», koly maєmo «г». Наpryklаd: hymn – гімн, chory – хворий;
2. Яkszо slоwо zakінczuєtьsя на «х», pyszеmо «ch», наpryklаd brzuch- живіт. Аlе є wyняtоk, а sаmе druh – супутник;
3. «Ch» z’яwlяєtьsя w slоwаch, яkі poczyнаюtьsя z prефіkсіw chl -, chł -, chrz -, chw -. Наpryklаd chleb – хліб;
4. Pіslя lіtеry «s» zаwżdy pyszеmо «ch», наpryklаd schody – сходи;
5. «H» pyszеmо, kоly slоwо pоczyнаєtьsя z prеfіkсіw hal -, her -, hel -, hipo -, hydro -, hiper-, hidro-, hekto-, hetero -, homo -. Наpryklаd : herbata – чай, hipermarket – гіпермаркет.
6. Tаkоż «h» pyszеmо w dеяkych іmенаch, наpryklаd Bohdan і Hubert.
Chudоżнyk mаlює chudоbu і chаtu, Zа це wін оtrymаw chwаlu і zаrplаtu.
Іsнuє tаkoż w pоlsьkоmu аlфаwіtі bukwa «N/n». Wіdоbrаżає wona nаszе «Н/н».Але є szczе «Ń/ń», яkе чиtаєtься яk «нь». Szczо ty nа це skаżеsz?
Nikomu nе zdаєtьsя nеprаwdopo dіbnym, szczо wżе 80% аlфаwіtуtu za namy? Nайkrаszczе tе, szczо mеnі pryєmno prоwоdyty z tоbою czаs, dоpоmаgаюczy tоbі wywczаty nоwu mоwu! Яk nepomitno letytь czas… My wse blyszcze do kiнця, bo nam zalyszylosь wsьоgo dekilka liter!
Tаkoż я zаmіnю «Ф/ф» na «F/f».Тrоszky dywnо, аlе аlfаwіtu ty nаwczyszsя еfеktywnо!
Fіrmа fеrmu buduwаlа.Fіrmі fаrby bulо mаlо.
Widpowidnykom naszogo slowospolyczennя «дж» є «dż», а «дз» – «dz». Ці lіtеry mywywczyly ranіszе – tоmu nіczogo skladnogo!
Ledwе ne zabuly pro bukwu «ц», polsьkoю wona bude «C/c», ale warto zaznaczyty, szczo «ci» czytaєtьsя jak «чі», tomu tam, de ukraїnsьkoю bude «ці» – zminiuwaty na «ci» я ne budu :).
W ostanniй czastyni я tobi rozkażu, szczo widbuwaєtьsя z bukwoю «й». А pеretwоrюєtьsя wоnа nа «J/j», trochy podibna nawitь na «i».
Аndrij dużе lюbytь, koly mama kuplяє jomu ajran. Cе tureцьkyj nаpij schоżyj nа jоgurt.
I ostanni bukwy, jaki my wywczemo – ce golosni, podibni do naszych, ale z chwostykom znyzu.Wаżkо оpysаty, jak wymоwlяjutьsя ці bukwy, krаszczе pоsluchаjtе wymowu w іntеrnеtі, аlе wsе ż taky sprоbа chоczа b pryblyzno оpysaty budе! 🙂
«Ą/ą» – czytajetьsя jak «оун», «Ę/ę» -czytaєtьsя jak «eу».
Napryklad: ząb – зуб, ręka – рука.Takoż «ę» wżywajemo w kinці dijesliw w І osobi odnyny, napryklad:
ja piszę – я пишу, ja sprzątam- я прибираю.
Оsь і prоlunaw dzwіnоk –zаkіnczywsя nаsz urоk.Zа rоbоtu – pо zаsluzi!Szczyrо dяkuю wаm, druzі!
Нам вдалось дійти до кінця!Дуже сподіваємось, що навчання цим способом було для тебе легке та приємне.Для кращого закріплення раджу записувати українські речення польськими літерами.За допомогою цього в майбутньому тобі точно буде легше навчитись простих виразівпольською мовою.Ми надіємось, що нам вдалось відкрити тобі різні секрети польського алфавіту і представитиїх найпростішим способом.
A tu odwrotna konwersja – Alfabet ukraiński
a tu łapcie Nauka angielskiego dla dzieci – nasze rutyny
Okulary przeciwsłoneczne dla dzieci to ważny zakup i trzeba poświęcić chwilę żeby wybrać najlepszy model. Wielu nieświadomych rodziców decyduje się na okulary z sieciówki – a to jest błąd.
Tu łapcie najświeższy wpis: Okulary przeciwsłoneczne dla dziecka 2024
Zakładając okulary przeciwsłoneczne dzieciom, kształtujemy prawidłowe nawyki – dbania o oczy i wzrok. Wpis jest efektem płatnej współpracy z dystrybutorem marek Real Shades i Shadez. Wytrwali znajdą na końcu rabat 20%!”
Inne okulary będą pasowały dla 2- latka, a zupełnie inne dla 8-latka. Warto zwrócić na to uwagę, że z okularami jest jak z kaskiem: prawidłowo dobrane i dopasowane dobrze chronią przed słońcem.
W okularach Real shades i Shadez są dostępne różne rozmiary w zakresie jednego modelu. Dzięki temu możecie dobrać najlepiej pasujące oprawki do twarzy dziecka .
Przy każdym modelu są wymiary oprawek i to naprawdę ułatwia zakup.
Jest to bardzo ważne – okulary przeciwsłoneczne dla dzieci muszą mieć odpowiednie filtry KLIK oraz oznaczenie.
Nie powinny zawierać szkodliwych substancji chemicznych (m.in. rtęci, ftalanów czy bis fenolu A – BPA). Oprawki większości modeli okularów wykonane są TPEE – to nietoksyczny materiał będący mieszaniną kauczuku i plastiku, gwarantujący wyjątkową odporność oprawek i zauszników naszych okularów. Szkła są zrobione z wytrzymałego i nietłukącego się poliwęglanu.
Jest to bardzo ważne, bo dzięki temu oczy dzieci są dobrze chronione.
Okulary, których używamy mają:
Według mnie DOBRE okulary przeciwsłoneczne dla dzieci mają wszystkie wymienione wyżej parametry i do tego nie kosztują majątku. Umówmy się, że dzieci mogą je zgubić, a wtedy trudniej by było przeboleć dużą kwotę. Dlatego ja zawsze stawiam na najlepszy stosunek jakości do ceny. A jeżeli chodzi o markę Real shades macie tutaj pewność.
Druga marką, którą dziś Wam prezentuję to szwajcarskie okulary Shadez, są doskonałej jakości ale wg mnie bardziej designerskie. A do tego mają unikalny filtr wtopiony w szkła okularów (nie jest nanoszony powierzchniowo) – rysy i zadrapania na szkłach, nie wpływają na skuteczność ochrony przed UV. Są trochę droższe, ale na końcu wpisu macie na nie spory rabat.
Nawet nie zdawałam sobie sprawy, co dzieci mogą robić z okularami. Ostatnio mój syn założył je sobie na brzuch. Gdyby to były zwykłe okulary to prawdopodobnie odpadłby zausznik albo pękła oprawka. A tak, jestem spokojna i nie muszę ciągle zwracać uwagi, żeby ostrożnie je traktować.
Żółte to model CHILL kolor Pancake Butter – rozmiar 4+ KLIK
Grafitowe to model SKY Graphite – rozmiar 4+ KLIK
Kiedy sama sobie kupuję okulary to zwracam uwagę do czego będą mi pasowały. Tak samo mam z dziećmi – lubię uniwersalne fasony i wzory.
Fajnym dodatkiem do okularów jest futerał lub pokrowiec. Dzięki temu możemy je bezpiecznie przechowywać. W okularach Shadez macie bardzo fajny woreczek, który dodatkowo pełni roli ściereczki do szkieł. A w Real Shades jest to plastikowy woreczek, który można przypiąć karabinkiem do torebki lub plecaka.
Obie marki, które dziś prezentuję mają też okulary z blokadą filtru niebieskiego – jest to ciekawa opcja dla osób, które spędzają dużo czasu przed ekranem – są też opcje dla dorosłych.
A teraz kilka słów ode mnie – użytkownika okularów Real shades od ponad 6 lat. Zdecydowanie jest to DOBRA marka okularów przeciwsłonecznych dla dzieci i wiem, że ma wielu fanów na rynku. W tym roku zaczęliśmy testować okulary Shadez, które mają podobne parametry tylko inny wygląd. Liczę, że również sprostają naszym wymaganiom.
Jeżeli szukacie naprawdę dobrych okularów przeciwsłonecznych dla dzieci to polecam skorzystać z rabatu.
Na kod ANIA24 macie 20% zniżki na wszystkie dostępne marki i modele – łapcie link do strony i miłego buszowania: REALSHADES.PL. Kod ważny do 15 maja 2024.
Możecie zamówić kilka modeli i wybrać najlepiej pasujący. warto zwracać uwagę na rozmiary oprawek podane przy konkretnych rozmiarach i opisy pod modelami.
Okulary marki Shadez wypadają mniejsze (przy zdjęciach macie dokładnie napisane jakie mają moje dzieci).
Jeśli wasze dzieci są mniejsze – tu wpis Okulary przeciwsłoneczne dla małych dzieci
Alfabet ukraiński – ten wpis to odpowiedź na nasz apel z wpisu Nauka cyrylicy. Przed autorką chylę czoła!!! Głębokie chapeau bas – nie dość, że genialnie wprowadza kolejne znaki – to jeszcze często robi to…. rymując:) Co nadaje cudowny rytm, ułatwiając lekturę i przyswajanie.
A więc – kto gotowy znów shackować swój mózg i zainstalować w nim alfabet ukraiński, zapraszamy już do lektury:
Od razu zaznaczę, że litery „A/a”, „E/e”, „I/i”, „O/o” wyglądają identycznie w alfabecie i polskim, i ukraińskim. Więc cztery litery z trzydziestu dwóch masz już za sobą. Teraz skup się. Na początek, w dalszej części akapitu podmienię litery „T/t” i „K/k” na ich ukraińskie odpowiedniki – „Т/т”, „К/к”. „Ктo тo widział? Aż dwie na raz?”, ale spoкojnie тe liтerкi są prawie тaкie, jaк тe polsкie!
Ктoś by кiedyś mógł powiedzieć, że nauкa uкraińskiego alfabeтu jest тrudna, ale nic z тego – już pierwsze кoтy za płoтy za Tobą! Кurczę, тrochę jesт już nudno. Na doкładкę wymieniamy „M/m” na „М/м”.
Maмa Milenкi тaкi wierszyк wspoмinała:
„Maм мiodeк мniaм, мniaм!Moтylкowi troszкę daм.Może мrówce? Chyba nie!Mrówкa niech мalinкę zje!”
Polsкie „Ż/ż” i „Rz/rz” тo w uкraińsкiм jedno „Ж/ж”. Chociaж w polsкiм тo кwesтia жмudna – orтografia juж nie тrudna. Жaba w жece, жuк w жeжusze… Toж тo w polsкiм są кaтusze! Жeby тego było мało „кaжe” od „кarać” i „кaжe” od „кazać” – pisze się тaк saмo!
Moжesz тaкжe się тrochę zjeжyć, gdy się dowiesz, жe dwuznak „sz” тo jedno „ш”! Шкoda, жe тen шaliк Agnieшкi jesт тaкi sтary, мuшę кiedyś кupić jej шary. Шorsткi? Puшysтy? Na pewno nie мoжe być wzoжysтy! Bywa тaк, жe „ж” w pisowni, czyta się „ш”. W тaкich pжypadкach, a częsтoтliwość мają liczną, nie będę się kierować warstwą foneтyczną.
Podobna syтuacja jesт w pжypadкu „cz”. W uкraińsкiм jesт тo bowieм „Ч/ч”. Чy тo w чyмś poмoжe? Чęściej będzieш чyтać – мoжe! Чesławie spodobał się poчęsтuneк od чarnowłosego Чcibora. Чaseм uraчał ją чeкoladą, a тyм razeм – чosnкieм i zawшe pжybywał do niej z мiłyм жyчonкieм.
Szczegół jesт jeszcze тaкi, жe шereg „szcz” piшe się „щ”. Chжąщ Щepan skжydłaмi щebioтał, gdzieś w gąщu кoшмarnie się мioтał. A щeniaк щerbaтy щecinę zwichrował – uчesać go щoткą тжeba, aby wygląd zachował. To uproщenie ogroмne – тaк щeжe. Zaмiasт чтerech liтer – jedna. Nie wieжę!
Moжe чas na кolejną liтerкę. Wyмieniмy „Z/z” na „З/з”! Зwoje мóзgowe зacieкle кodują wшysткie тe зnaчкi – i тaк зnaчnie prosтшe niż chińsкie кжaчкi. Зaзnacz, зapiш, зapaмięтaj, жe odwrócone „тжy” тo uкraińsкie „з”!
Warтo тeraз wprowadzić „c”, ктóre w uкraińsкiм wygląda тaк: „ц”. Цo nieцo juж wieш o obцych alfabeтach. Цoś Waм тo pжypoмina? Jaкby „u” з ogonкieм, ale jednaк nie цałкowicie. Maм nadzieję, жe dalшej чęści alfabeтu juж nie зosтawiцie!
Kolejna łaтwa liтera to naшe „b” – w uкraińsкiм тo jesт „Б/б”. Бaбcia Бasia бyłaбy duмna, жe тaк шyбкo Waм idzie. Бrawo! Małe „б” pжypoмina цyfrę, nie? Nie daj się więц зwieść, gdy nagle w słowie зoбaczyш „шeść”.
A dla змyłкi – тeraз „W/w”, ктóre змienia się na „В/в”. Jaкжe? Зnowu? Inne „бe”? Ani тrochę – тo jesт „вe”! Вrocłaв, Вyшкóв i Вarшaвa… o мój Бoжe – тa liтera jest cięжкaвa! Pжypadкów тaкich jest jeщe кilкa, czyтaj dalej, тo тylкo chвilкa!
Polsкie „S/s” to uкraińsкie „С/с. Myśliш, że тo тrudne? Сpróбujмy, сprawdźмy. Сądziш, жe saмeмu сoбie nie сposóб uшyć сuкnię na сpoткanie зe стaryмi зnajoмyмi? Сylвia cтвierdziła, że cкlepy cpжedają cтraшne uбrania, щególnie тaкie do imprezoвego hacania. Cтвorzyła suкnię бaloвą i od raзu sтała się бalu кróloвą.
Pжyшedł czaс na „R/r”, ктóre в alfaбecie uкraińскiм зapiсuje się „Р/р„. Рoзрeвolвeрyзoвany рeвolвeрowвieц… jaк тo бyło? Рoвeр, рaбaрбaр – цoś dziвnie się зрoбiło!
В тaкiм рaзie, зapyтacie, jaк się głoскę „p” кoduje. A głoскa тa в зnaкu „П/п” się зnajduje. Пoпaпрany тen alfaбeт – тaк мoжe się зdaвać, lecz oбieцuję, жe się nauczyш, gdy nie бędzieш uстaвać.
Teрaз вaртo вziąć пod luпę dвie сaмogłoскi. To nieзłe вyзвanie! Бo пolскie „Y/y” to uкрaińскie „И/и”, a „u” i „ó” змienia się na „y”. Toжтo бoскie скaрanie! Alfaбeт uкрaińскi oртogрafię уłaтвia, naвeт прoбleми з пiсoвnią „y” в jęзику пolскiм зупełnie зałaтвia. Teрaз juж nieвaжne, жe „уje się nie крeскуje”, бo зaмiaст dвуch liтeр jedną się рисуje.
Пжишedł czaс na „D/d”, ктурe nieцo jaк doмeк виgląda. Бoвieм „Д/д” в alfaбecie спжed „Е/е” nieśмiało спogląda. Дужa i dziвna jeст тo liтeрa, jednaк друкoвana o вiele трудniejшa jeст niж тa пiсana. Пoвieм Ci цoś вięцej – jaк пiшeш мałe „д” oдрęcznie, тo виgląдa jaк пolскie „g”.
Рoбi się nieзрęcznie.
Na дoкłaдкę кolejną liтeркę змieniaм i „l” oрaз „ł” na jeдno „л” вимieniaм.
Лena лoкi свoje мa, лoкi лубi Лena тa. Лena oпруч лoкув лубi лoди лукрeцjoвe, aлe nie в пудeлку, тилкo тe пoрцjoвe! Спулgлoсeк jeщe шeść naм зoстaлo, czyтaj i уcz się дaлej. Śмiaлo!
Nieстeти в укрaińскiм nie мa вспулnego зnaку длa „ch” oraz „h”. Пoлскie „ch” oзnaчa сię jaкo „Х/х”, a „сaмo h” jako „Г/г”.
Хибa nie миśлiш, жe вшисткo зaвшe тaк лaтвo гулa!Гej! Гурaааа! Tyх лiтeр jeст juж спoрa пулa!
Рoвieм Ci na дoдaтeк, жe „г” oрaз „х” ружnią сię вимoвą.„Х” jeст бeзdźвięчne, a „г” – dźвięчne.Кieдиś тaк билo тeж з пoлскą мoвą!
В jęзику пoлскiм „г” dźвięчne вистęпуje juж тилкo в jeдnyм iмieniу i jeст тo – „Бoгдan” o aрхaiчним бжмieniу.
Jeст тaкжe лiтeрa „Н/н” в aлfaбeцie укрaińскiм. Цo ти нa тo пoвieш? Oдзвieрцieдлa oнa пoлскie „N/n”.
Читaj дaлej, a сię o тим дoвieш! Нiкoму нie видaje сię тo нieпрaвдoпoдoбнe, жe juж 80% aлfaбeту зa нaмi?
Нajлeпшe jeст тo, жe śвieтнie сię бaвię рaзeм з Вaмi. Juж тилкo сieдeм лiтeр нaм пoзoстaлo – нie нaпoмкнąл нiкт jeщe. A тo juж цoрaз блiжej кońцa – тaк мувią вieщe.
Лiтeркę „G/g” тeрaз прoпoнуję, ктурa в укрaińскiм пoд симбoлeм „Ґ/ґ” вистęпуje.
Ґoспoдaжaмi ґри тeрeнoвej jeст Ґaбриś i Ґeнoвefa – ґoспoдинi ґeнeрaлa Jуzзfa.Ґeнeрaлнie oдбивa сię oнa в Ґoдзiшeвie, ґдзie тaкiх пжeдсięвзięć jeст вieлe.
Вимieнiaм тaкжe „F/f” нa „Ф/ф” i вieм, жe виґлąдa дзiвaчнie, aлe jeстeś в стaнie пжeкoнać сię дo тej лiтeри знaчнie.
Фрaнцускiм фaвoркoм нie спoсуб oдмувić, тaк сaмo jaк фaсoлцe i флaчкoм. Фajнie jeднaк зaфiксoвać сię нa бицiu фiт i склoнić сię ку бурaчкoм.
„Фуj” – пeвнie пoмиśлiш, a ja пoдпaдлaм! Aлe спoкojнie – тo фiкцja. I тaк juж вшисткie зjaдлaм!
В oстaтнiej чęśцi пoвieм Цi, цo сię дзieje з лiтeркą „j”.
Нo нieстeти ту мoжлiвośцi jeст вieлe, aлe jaкoś тo вшисткo сię в музґу пжeмieлe.Лiтeрa „j” в jęзику укрaińскiм тo „Й/й”.
Йузeф бaрдзo дoбжe знaл йęзик oйчисти, a, жe бил йęзикoзнaвцą – йeст тo фaкт oчивiсти. Вбiй сoбie дo ґлoви, жe „й” зрoбioнe йeст з „и” з пoмoцą пoдкoви!
В йęзику укрaińскiм лiтeри „ji” зaпiсивaнe сą зa пoмoцą йeднeґo знaку – „Ї/ї”.
В пoлскiх слoвaх тaкą кońцувкę нaйчęśцieй мoжнa спoткać в кońцувкaх жeчoвнiкув в цeлoвнiку. Мaми вięц слoвa „фузйa”, „eмiсйa”, aлe „фuзї”, „eмiсї”.
Пoдчaс сeсї здйęцioвeй увoлнiлo сię вieлe мoiх eмoцї. Здйęцia бęдą супeр длa нaшeй прoмoцї!
Пжeд нaмi oстaтнie тжи лiтeри, тзв. йoтoвaнe – бaрдзo висoкo в йęзику уситуoвaнe!
*Сaмoґлoскi йoтoвaнe, йeжeлi стoйą в нaґлoсie тo вимaвia сię йe йaкo „й” + „a, e, у” => „йa, йe, йу”.
Нaтoмiaст, йeжeлi сą oнe в вирaзie пo спулґлoсцe – втeди спулґлoскa йeст змięкчoнa, a слишaлнe йeст йeдинie „a, e, у”.
Укрaińскa лiтeрa „Я/я” тo рoлскie „ja”. Як труднo яблкa зeбрać Янкoвi, кieди ядaлнe сą тилкo яґoди. Янeк вięц ствieрдзiл, жe – длa свoйeй виґoди – зйe сoбie яйка. Якie били пишнe! To якaś бaйкa!
„Э/э” тo полскie „je”. Эмeн чи Эрoзoлiмa? Эжи эщe нie вie ґдзie эсieнią пoэхać. Эднaк эґo мaжeнieм эст цaли śвiaт зэхać.
„Ю/ю” to jest „ju”. Ютжeйши юбiлeуш Юркa oдбęдзie сię в Юґoслaвii. Юґoслaвii юж нie мa, пoвiaдaш? Вaжнe эст тилкo, жe укрaińскiм aлфaбeтeм юж влaдaш!
Эщe эднa увaґa – цo зрoбić з пoлскiмi лiтeрaмi?З „ą” oрaз „ę” – зaсaднiчo нiц сię нie дa зрoбić.
Нaтoмiaст „ń”, „ć”, „ź” oрaз „ś” мoжeми ствoжиć зaпoсoцą мięккieґo знaкu „ь”:
ń = ньć = цьś = сьź = зь
„Слoньцe эсieннe зaбaвia сię з нaмi.В цo? В хoвaнeґo, з лiсьцьмi i джeвaмi.Рaз цiхo зґaсьнie, тo знув сьлiчнie блисьнieсхoвa сię зa хмuркę, зaсьвieцi пжeз лiсьцie.”
Мaм нaдзieйę, жe нaукa тим спoсoбeм билa длa Цieбie лaтвa i пжиэмнa. Зaлeцaм, длa утрвaлeнia, зaпiсивaць пoлскie здaнia укрaiньскiмi лiтeрaмi. Дзięкi тeму нa пeвнo бęдзie Цi лaтвieй в пжишлoсьцi нaучиць сię прoстих вырaжeнь пo цкрaiньску.
Mamy nadzieję, że udało nam się odkryć wszelkie tajnikiukraińskiego alfabetu i przedstawić je dla Ciebie w jaknajprostszy sposób.
A tu macie kolejną cudowną pracę od zespołu Skillme odwrotną konwersję – Польський алфавіт – – а як легко його вивчити?
Na koniec jeszcze coś dla tych, którzy potrzebują usłyszeć wymowę dźwięków:
Dziś mam dla Was absolutną perełkę dla fanów Kubusia Puchatka. Wszyscy znają Misia i jego zwierzęcych przyjaciół. No i oczywiście Krzysia. Czy jednak zastanawialiście się, co było, zanim Kubuś Puchatek poznał Krzysia i swoją ferajnę oraz jak w ogóle do tego doszło? Brzmi intrygująco? Przed Wami absolutne odkrycie czytelnicze:
Dobrze wiecie, że promowanie czytelnictwa jest w sercu misji nebule.pl – a takie współprace jak ta z Wydawnictwem Znak Emotikon wprost kochamy:
Wczoraj bowiem (23 marca) ich nakładem ukazała się książka Kubuś Puchatek. Był sobie miś !!!
Książka została napisana w duchu opowiadań A.A. Milne’a przez Jane Riordan. Tłumaczenia zaś podjął się sam Mistrz – Michał Rusinek. To prawdziwa gratka dla miłośników opowiadań o Kubusiu Puchatku! Pomyślelibyście kiedyś, że doczekacie się takiego prequela?
Okazuje się, że wiele okoliczności musiało się odpowiednio spleść, by Kubuś Puchatek mógł wieść swoje beztroskie życie u boku Krzysia. A niewiele brakowało, by wcale do niego nie trafił! Groza. Na szczęście, trafił, choć nie od razu do Stumilowego Lasu. Podobnie jak pozostali przyjaciele, ale nie wszyscy jednocześnie.
Razem dorastali. Właściwie Krzyś dorastał, bo Puchatek, jak wiadomo, od razu był Puchatkiem w swoim wieku😊. Choć nie od początku przecież tak się nazywał, ale rozumek miał ten sam.
Z opowiadań można dowiedzieć się, skąd pochodzi pesymizm Kłapouchego i jak Prosiaczek dołączył do przyjaciół. Zdradziłabym Wam chętnie więcej, ale nie chcę odbierać Wam przyjemności, jaką z pewnością będziecie czerpać, czytając książkę swoim dzieciom lub podczytując im, gdy same będą ją czytać😊.
Wszystkie zachowują klimat charakterystycznej niespieszności, który dobrze znacie z opowiadań o Kubusiu Puchatku. Nie brakuje tu też typowych dla Puchatka życiowych i filozoficznych mądrości, które równie mocno bawią, co dają do myślenia. Składa się ona z 10 opowiadań/rozdziałów:
Jest jeszcze coś, na co muszę zwrócić uwagę:
Są autorstwa Marka Burgessa i są w bardzo kubusiowo-puchatkowym sielskim, błogim i relaksującym stylu (tak naprawdę w stylu E. H . Sheparda😉). Idealnie wpasowujące się w cudowny, dziecięcy świat. Bez nadmiernego przebodźcowania. Tylko przyroda i sielskość.
Nowa książka o przygodach Kubusia Puchatka, opowiada historię zanim jeszcze otrzymał swoje imię i poznał przyjaciół – z pewnością ucieszy małych fanów Misia o Małym Rozumku. Wszystko jest tu napisane prostym językiem, a opowieści płyną niespiesznie. Są zabawne, pouczające, ale nie nachalnie moralizatorskie. Cudowny, dziecięcy świat.
Bardzo polecam Wam tę książkę. Jest pięknie wydana, dlatego nadaje się też świetnie na prezenty urodzinowe😊. A jako wielka fanka Kubusia Puchatka muszę Wam napisać, że czytając ją z dziećmi czułam takie ciepło bijące z każdej strony. Ta lektura pozwoliła mi wrócić do beztroskich czasów dzieciństwa.
Tu macie jeszcze link do wpisu Najlepsze książki dla dzieci 2021
a „Kubuś Puchatek. Był sobie miś” na bank trafi do wpisu o roku 2022:) – kupić go możecie np. TUTAJ
Dajcie znać, jak Waszym dzieciom podobają się nowe opowiadania i jak zareagowały na Krzysia-dzidziusia i Kubusia Puchatka na sklepowej półce😊
Wynajdywanie perełek czytelniczych dla dzieci to moja pasja. Sama uwielbiam czytać i bardzo chcę zarazić tym dzieci. Pierwsze sukcesy już są💪. Czytam im od pierwszych chwil życia. I przyznam, że wiele zawdzięczam cudownym książkom, jakie pojawiają się na rynku wydawniczym.
Cenię klasykę literatury, ale dobrze wiem, że dzieci najchętniej czytają i słuchają książek, które są im bliskie i nawiązują do ich życia. I taką fajną książkę mam dziś dla Was.
To tak naprawdę nie pojedyncza pozycja, ale cała seria, której premierowy, pierwszy tom, nosi tytuł:
Napisana jest przez autorkę bestsellerowych książek dla dzieci – Anielę Cholewińską-Szkolik.
Możecie kojarzyć tę autorkę z uroczej serii o Misi i jej małych pacjentach.
Jako że promowanie czytelnictwa jest w sercu misji nebule.pl – a uznałam te pozycje za bardzo wartościowe – przedstawiam wam tę serię we współpracy z Grupą Wydawniczą Foksal – dla której całą serię objęłam patronatem nebule:)
Bohaterowie to rodzina: mama, tata, troje dzieci – bliźniaki i młodszy braciszek – oraz pies Zadzior, ulubieniec całej rodziny.
Już na pierwszej stronie cała familia jest pięknie przedstawiona, dzięki czemu dzieci od początku mogą się dobrze zorientować, kto jest kim i wejść w świat rodziny.
Jeśli macie w domu przedszkolaki i wczesnoszkolniaki ta książka będzie dla nich ostoją spokoju. Niczym balsam dla duszy. Nie znajdziecie tu intensywnie emocjonujących i niepokojących zdarzeń. Wszystko biegnie spokojnym rytmem rodzinnego życia, przeplatanym przygodami dzieci oraz zabawnymi anegdotami z życia psa. Jest pogodnie i relaksująco.
Uważam, że to świetna bajka na dobranoc, wyciszająca i jednocześnie humorystyczna. Jest świetna także wtedy, gdy nagromadzi się zbyt wiele emocji. Wiele dzieci po powrocie ze żłobka, przedszkola czy szkoły, odreagowuje swoje emocje. Dzięki tej książce macie w rękach narzędzie, łagodzące i kojące je.
Umożliwia baczniejsze spoglądanie na codzienne życie i otaczający świat. Pozwala dzieciom na dostrzeganie piękna zwykłych chwil i cieszenie się nimi. Same/i mamy w dorosłym życiu z tym problem, prawda? Warto więc już w dzieciństwie zaszczepić w dzieciach uważność i radość z małych rzeczy. To z pewnością ułatwia odnalezienie szczęścia. A książki są świetnym narzędziem do ćwiczenia uważności, zwłaszcza jeśli ich treść, jak w przypadku „Słonecznikowej 5”, nawiązuje do czerpania radości z codzienności.
Przyznam się Wam, że czytając ją Julkowi, sama poczułam się zrelaksowana i wyciszona, zagłębiając się w przygody rodziny Poziomków.
Pierwszy tom pod tytułem „Słonecznikowa 5. Kość dinozaura” to przygody wiosenne. Są to 4 historyjki:
To, o czym jeszcze nie wspomniałam, to ilustracje, które z pewnością spodobają się dzieciom. Pełne ciepła, utrzymane w przyjemnych kolorach, dopełniają charakter książki. Każdy tom nawiązuje kolorystyką do pory roku. Dzięki temu dzieci zagłębiają się jeszcze bardziej w opowieść, poznając charakterystykę poszczególnych okresów w roku.
A tu macie już wpis o drugie części: „Słonecznikowa 5. Przygody piratów”
A tu macie link do innej wartościowej serii: „Co i jak?”, czyli książeczki dla dzieci, w których znajdziecie odpowiedzi na trudne pytania
Dajcie znać, jak Waszym dzieciom podoba się pierwszy tom „Słonecznikowa 5. Kość dinozaura” i które z opowiadań lubią najbardziej🙂.
Zawsze mi się wydawało, że dbam o zdrowie, używam dobrej jakości produktów, trochę się ruszam i zawsze wybieram zieloną herbatę zamiast słodkiego napoju. Jak się okazało to było za mało, bo w tym roku moje zdrowie podupadło. Wyniki badań jasno pokazały, że muszę się wziąć za siebie i zrzucić 10 kilogramów.
Czasem się zastanawiam, jak to się stało, że osoba w moim wieku ma podwyższony cholesterol i kiepskie wyniki badań. A później kiedy zaczynam analizować swój styl życia to zaczynam widzieć odpowiedzi.
Samochód stał się moim przyjacielem i nawet na 2-kilometrowe wycieczki zawsze wybierałam auto, bo tak jest szybciej i wygodniej. Były takie dni, że aplikacja do monitorowania ruchu pokazywała mi niecałe 2000 kroków. Musiałam się naprawdę wysilić żeby zrobić naturalnie 7000 kroków.
Dietę o niskim indeksie glikemicznym trzymam od 2015 roku i to też widać w wynikach krzywej glukozowa-insulinowej. Ale jak widać to dalej jest za mało żeby zrzucić nadmiarowe kilogramy.
Kiedyś przeczytałam takie zdanie:
Tkanka tłuszczowa zgromadzona w okolicy brzucha jest endokrynnie czynna.
Co to oznacza?
Że nadmiar tłuszczu na brzuchu produkuje hormony i może również przyczyniać się do powstawania nowotworów.
Niestety to się u mnie zgadza, bo w czasie rutynowego badania usg jamy brzusznej na nadnerczu znaleziono guz. Jestem już po pełnej diagnostyce, okazał się niegroźny, ale do obserwacji.
A ja pomyślałam, że to jest właśnie ostrzeżenie – weź się za siebie i bądź zdrowa.
Nigdy nie byłam osobą, która stawiała przed sobą wielkie cele i wytrwale do nich dążyła. Wręcz przeciwnie – nie lubię mierzyć wysoko, bo mnie to szybko demotywuje.
Jak krótkich?
Właśnie jednodniowych. Przecież potrafię wytrzymać jeden dzień i go odhaczyć.
Tak powstało moje wyzwanie #tylkojedendzien, czyli cel to 1 dzień, kiedy:
Zauważyłam, że skreślanie pojedynczych dni w kalendarzu działa na mnie motywująco i nawet kiedy mi się nie chce to szkoda mi tego nie zrobić.
Takie działanie jest super, bo jeden zdrowy nawyk pociąga za sobą drugi i kiedy brakuje nam trochę to się motywujemy.
Ja mam już za sobą prawie 2 tygodnie i zakreśliłam każdy dzień.
W tym wyzwaniu fajne jest też to, że kiedy mamy gorszy dzień i nie udało nam się go zakreślić, to zawsze możemy zacząć od jutra.
Przygotowałam Wam specjalny kalendarz do druku (luty -grudzień). Tylko pamiętajcie – możecie skreślić dzień wtedy kiedy wszystkie 4 punkty odhaczyliście danego dnia.
Możecie go pobrać poniżej. Wydrukujcie sobie i zaczynamy 🙂
Do pobrania poniżej
Myślę, że pojawi się sporo pytań o badania. Ja jestem pod opieką endokrynologa, który zalecił mi podstawowe badania:
Zrobiłam też znacznie więcej badań, ale jest to związane z nadnerczami.
Moja endokrynolog podjęła decyzję o wdrożeniu u mnie leku z liraglutydem (Saxenda). Lek jest zalecany w PL przy BMI 30 +, ale w USA już np. przy BMI 25+ jako profilaktyka otyłości. Ja jestem na pograniczu, więc postanowiłam spróbować. Zamierzam się stosować do wszystkich wskazań i zacząć od przyszłego tygodnia. Pewnie za jakiś czas podzielę się z Wami efektami i moim samopoczuciem. (EDIT Z DNIA 17.03 – mimo tego, że dostałam receptę to jej nie zrealizowałam. Czekałam na ostatni wynik badań i zaczęłam więcej ćwiczyć i mniej jeść – waga zaczęła lecieć i w miesiąc zgubiłam 4 kg)
O tym leku napisałam Wam tylko i wyłącznie w celach informacyjnych. Decyzję o przepisaniu podejmuje lekarz w oparciu o wyniki badań.
(Na hasło Nebule10 dostaniecie 10% rabatu KLIK)
Najlepiej jest wyliczyć na podstawie wzoru:
30 ml x masa ciała = ilość wody wypijanej dziennie
Zimą w ogóle nie chce mi się pić, więc noszę za sobą wszędzie butelkę z wodą i dzięki temu udaje się to osiągnąć. Mam też wrażenie, że po inozytolu z berberyną ciągle mi się chce pić. Już teraz w ogóle się nie zmusza, bo czuję pragnienie.
Założyłam sobie, że dziennie powinnam zrobić 10 k kroków lub zrobić min. 30 min trening. Nie jest to dużo, ale wiem, że jakby cel byłby o wiele wyższy to cieżko byłoby mi go zrealizować. A tak jest łatwiej. Codziennie domykam kółka na moim zegarku (mam ten KLIK, a wcześniej przez kilka lat miałam ten KLIK)
Od 2015 roku staram się trzymać dietę o niskim IG i to widać w wynikach. Wyniki krzywej są całkiem dobre i nie mam dużej insulinooporności, ale tak dobrze się czuję po posiłkach z niskim ładunkiem glikemicznym, że ją kontynuuję.
Jeżeli wyjdą Wam złe wyniki i będziecie mieli zalecania diety z niskim IG to na początek polecam tę książkę. KLIK
A jeżeli już dobrze znacie założenia tej diety to polecę książkę dr Luizy Napiórkowskiej KLIK.
Być może w najbliższych tygodniach będę rozwijać te tematy tutaj na blogu lub na moim Instagramie. Jeżeli też czujecie, że to jest dobry czas żeby zacząć dbać o zdrowie to pobierzcie mój kalendarz #tylkojedendzien i zaczynamy.
Z pewnością lubicie takie książkowe podsumowania. Te z pewnością Wam się przydadzą. Przygotowałam dla Was najlepsze książki dla dzieci 2021 roku. Lista jest długa, bo dobrych książek dla najmłodszych, i nie tylko, przybywa. Pośród całego mnóstwa różnorodnych pozycji, wybrałam te, które uważam za najbardziej godne uwagi.
Oto przed Wami lista najlepszych książek dla dzieci 2021 by nebule
Autorka: Susanne Weber
Dostępna TUTAJ
Idealna książka dla przedszkolaków. Możecie ją im czytać do snu, bo pełna jest ciepłych, relaksujących i kojących opowieści o tytułowym Tomku i jego tacie. To aż 20 opowiadań z nieskomplikowaną fabułą, która oparta jest na pozytywnych emocjach i relacji syna z ojcem. Są tu codzienne sytuacje i wydarzenia, które spotykają każdego przedszkolaka, okraszone humorem i dobrym nastrojem. Przedszkolaki, zwłaszcza te najmłodsze, z pewnością będą zachwycone!
Autorka: Renata Piątkowska
Gdy widzę nową książkę Renaty Piątkowskiej, kupuję w ciemno. Jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. I tym razem jest tak samo. „Biszkopt, pingwin i reszta” to opowiadania łączące świat zwierząt i ludzi. Jak wiadomo, dzieci uwielbiają zwierzęta, a gdy jeszcze daje się je oswoić w tak niezwykły sposób, jak w tej książce, nie oprą się urokowi tych wspaniałych, ciepłych i zabawnych historyjek.
Autorka: Kasia Żywioł
Ulica Mała to cały świat wielu dzieci. Centrum ich życia. Otoczeni są co prawda dorosłymi, ale stanowią oni tło dla prawdziwych wydarzeń dziecięcego świata. Dzieci są tu wszędzie mile widziane. W tym przyjaznym świecie mieszka dziewczynka – Lila Róż (jakże pięknie się nazywa 🙂). Ma ona 5 lat i oczekuje narodzin nowej sąsiadki. Jeszcze nie wie, jak wielkie zmiany nastąpią, gdy pojawi się maleństwo. Na szczęście otoczona miłością i bliskością poradzi sobie z nimi. Oczekujecie na rodzeństwo? Ta książeczka jest idealna, by przygotować dzieci na to, co się stanie, gdy pojawi się nowy członek rodziny.
Autorki: Monika Filipina, Izabela Mikrut
Staś prowadzi traktor ciągnący zwariowane przyczepy. Czego w nich nie ma! Świetna zabawa dla dzieci, nie tylko uczących się liczyć. To połączenie treningu logopedycznego (wyrazy dźwiękonaśladowcze), manualnego (otwieranie okienek), matematycznego (nauka liczenia), spostrzegawczości (wyszukiwanie żabki), a także ciekawa nauka czytania dla starszych dzieci. Wiadomo, że nauka poprzez zabawę przynosi najlepsze rezultaty, a ta książeczka nadaje się do tego idealnie!
Autorki: Urszula Młodnicka, Agnieszka Waligóra
Podtytuł tej książki brzmi: Książka o relacjach z rówieśnikami dla dzieci i rodziców trochę też.Fajnie, prawda? Wiadomo, że każde dziecko ma jakieś relacje z rówieśnikami – lepsze lub gorsze. Dzięki tej pozycji dziecku łatwiej będzie rozumieć emocje i poznawać relacje, a także się w nich odnajdywać. Książka jest częścią serii „Jesteś ważny”, budującej poczucie własnej wartości i wzmacniającej odporność psychiczną. W tym tomie dzieci dowiedzą się, kim jest prawdziwy przyjaciel.
Autorka: Sylwia Chutnik
Być może znacie już tę serię. Wcześniej dziewczynki mogły poznać inspirujące kobiety całego świata i ich historie. Tym razem bohaterkami są Polki. Aż 100 niezwykłych kobiet, które wpłynęły na losy innych. Kogo tam znajdą? Martynę Wojciechowską, Olgę Boznańską (malarkę), Simonę Kossak (biolożkę) czy Aretę Szpurę (aktywistkę ekologiczną). Ja sama chętnie czytałam z Lilą o tych niezwykłych kobietach. Poznając ich historie, dziewczynki z pewnością poszerzą swoje horyzonty.
Autor: James Norbury
Oto książka z podprogową mądrością życiową dla ludzi w każdym wieku. Dzieci obserwują wspólną podróż tytułowych bohaterów, którzy pogubili się, dążąc do celu. Szybko jednak dostrzegają, że sam cel nie jest tak ważny, jak droga do niego. Dużo tu fajnych, dających do myślenia sentencji, które wpasowują się zarówno w opowieść, jak i stanowią rady dotyczące życia. Polecam czytać razem z dziećmi. Będzie to obopólna przyjemność.
Autor: Piroddi Chiara
Jeśli macie dzieci, to z pewnością na pewnym etapie rodzicielstwa zetkniecie się z problemem strachu przed ciemnością. I ta książka jest idealna, by ten strach oswoić. Ilustracje wyglądają, jak narysowane dziecięcą ręką, dlatego z łatwością dzieci będą się identyfikować z głównym bohaterem – Julkiem, który także boi się ciemności. Całość uzupełniona jest poradami psychologa, przeznaczonymi dla rodziców, by jeszcze lepiej pomóc dzieciom złagodzić strach przed ciemnością.
Autorka: Elisenda Roca
Książeczka przeznaczona do nauki czytania metodą sylabową. Niewielka ilość tekstu na stronie nie przytłacza dzieci w początkowej fazie nauki, a jednocześnie połączona z ilustracjami, motywuje do czytania. Przy okazji dzieci poznają podstawowe zasady współżycia społecznego. W tej książeczce uczą się magicznych słów, zawartych w tytule i dowiadują, że mogą one załatwić wiele trudnych spraw i pomóc im wyjść z wielu niełatwych sytuacji.
Autor: Timo Parvela
Seria książeczek o przygodach Elli zdobyła uznanie na całym świecie. Przeznaczona jest dla dzieci w wieku wczesnoszkolnym i opowiada o życiu szkolnym Elli i jej klasy. Porusza szkolne problemy, ale dzieci poznają także zabawne przygody Elli. Jest tu mnóstwo dobrego humoru, skierowanego zarówno do dzieci, jak i do dorosłych. W tej części serii dzieci widząc swojego nauczyciela z listem, wnioskują, że jest on szantażowany, co oczywiście jest przyczynkiem do zabawnych nieporozumień.
Autorka: Jolanta Jaworska
Oto książka poszerzająca horyzonty i pokazująca, jak wygląda świat, który jest bardzo odległy. Japonię pokazuje dzieciom kot, który, jak wiadomo, chadza własnymi ścieżkami. Wiodą one w różnorodne miejsce, pokazując historię, architekturę, przyrodę, ale także współczesność japońską, ukazując dzieciom niezwykłość świata i przybliżając kulturę Japonii. Nie bądźcie zdziwione, gdy dzieci zaczną mówić po japońsku. Co nieco nauczą się właśnie z tej książki.
Autor: Arnold Lobel
Być może Wasze dzieci znają już przygody Żabka i Ropucha. Ta książka to zbiór wszystkich opowiadań z tymi bohaterami w roli głównej. Żabek jest niezwykle rezolutny i odważny, w przeciwieństwie do wrażliwego Ropucha. Pomimo tych różnic, a może właśnie dlatego, tworzą zgraną drużynę przyjaciół, gotowych wspierać się i pomagać sobie w różnych sytuacjach, motywując się wzajemnie. Każdy jest inny. Wszyscy są fajni. I niech sobie pomagają. Oto przesłanie tej książeczki.
Autorka: Emily MacKenzie
To idealna pozycja dla dzieci, które lubią rozwiązywanie zagadek i wielkie/małe tajemnice. Królik Rafcio wraz z Panią Bibliotekarką dokonują strasznego odkrycia – ktoś zjada książki, robiąc w nich dziury. Każdy wie, że książki trzeba szanować, więc należy znaleźć sprawcę tego aktu wandalizmu. Trzymająca w zaciekawieniu i pełna humoru książka dla ciekawskich.
Autorzy: Gregoire Mabire, Jessica Martinello
Jak wiadomo, dzieci uwielbiają sprzątać i wcale nie trzeba ich namawiać do tej czynności, bo chętnie ją wykonują nawet nieproszone. Dobra, koniec żartów🙂. Wszyscy wiemy, jak jest. A ta książeczka ma na celu sprawienie, by sarkazm w tym stwierdzeniu przestał nim być. Pewien potworek postanowić pewnego dnia nie sprzątać i nie zakończyło się to dla niego szczęśliwie. A jak? Przeczytajcie razem z dziećmi.
Autorka: Maria Menendez-Ponte
Oto książka, która pozwoli dzieciom obłaskawić emocje nimi targające i zrozumieć je. Dzięki temu będą na całe życie wyposażone w wiedzę, która pomoże im dobrze kierować swoim postępowaniem i rozumieć samych siebie bez oceniania. „Księga emocji” to 20 opowiadań i 30 zestawów podpowiedzi, jak radzić sobie z emocjami. To także wiedza o tym, dlaczego czasem określone emocje się pojawiają i jak nad nimi panować.
Autorzy: Annette Langen, Constanza Droop
Książeczka przeznaczona dla najmłodszych dzieci. Jest kartonowa, więc supertrwała. Jej bohaterem jest królik Feliks, który podróżuje po całym świecie. Wysyła on do dzieci listy, które znajdą właśnie w tej książeczce. Całość dostosowana jest do poziomu maluchów i zawiera także elementy edukacji związanej z rozwojem mowy, zachęcając dzieci do dźwiękonaśladownictwa.
Autorka: Anna Onichimowska
Jeśli Waszym dzieciom trudno rozstać się z rzeczami i od dzieciństwa zaczynają stawać się małymi zbieraczami, koniecznie muszą poznać Pana Kluskę. On także lubił mieć wszystko. Jego dom powoli wypełniał się rzeczami, aż prawie zabrakło miejsca dla niego. Jednak pewnego dnia w czasie burzy żaglowiec porwał Pana Kluskę w podróż, która uświadomiła mu, że wcale wszystkiego nie potrzebuje, a także, że często mniej, znaczy więcej.
Autorka: Bianca Schulze
Książeczka dla najmłodszych dzieci, która jest doskonałą usypianką. Umożliwia wyciszenie maluchów przed snem, poprzez świetną zabawę. A wszystko dlatego, że to dzieci muszą wykonać zadania nie budząc Smoczycy. To interaktywna książeczka, która z pewnością zainteresuje nawet najmłodsze dzieci.
Autorzy: Thomas Rohner, Iwona Ortseifen
Wszystko, co maluch musi wiedzieć o swoich zębach, zawarte jest w tej książeczce. Dlaczego mleczaki wypadają? Czy wyrosną na ich miejsce nowe zęby oraz to, co ważne dla nas – rodziców – dlaczego tak ważne jest mycie zębów, a także jak jest zbudowany ząb? Tego wszystkiego dowiedzą się dzieci, a w prezencie dostaną pudełko na mleczaka.
Autor: Mike Lowery
Cóż mogę dodać, gdy tytuł mówi tak wiele! To gradka dla dinofanów, którzy uwielbiają wiedzieć wszystko o dinozaurach. Z tej książki dowiedzą się baaaardzo wiele. Nie tylko poznają najważniejsze dinozaury, ale będą się świetnie bawić przy żarcikach z nimi związanych, a nawet nauczą się samodzielnie je rysować.
Autorka: Agnieszka Tyszka
„Mania z ulicy OKciej” to siostra „Zosi z ulicy Kociej”. Tym razem to Mania opisuje swoje przygody, nazywając ulicę Kocią, OKcią. Ponieważ na OKciej trwa remont, Mania i Zosia jadą do swojej babci. W nowym miejscu czeka na nie mnóstwo ciekawych przygód, przy których dzieci nie będą się nudzić. Mnóstwo tu pozytywnej energii i świetnego nastroju, a także niespodziewanych wydarzeń.
Autorka: Julia Donaldson
Zog to bardzo bystry smok, który świetnie radzi sobie w szkole. Niestety zdarza mu się też napotykać różne problemy i niespodziewane sytuacje. Tym razem musi schwytać księżniczkę. Być może pomoże mu w tym tajemnicza dziewczynka, która zjawia się zawsze wtedy, gdy Zog potrzebuje pomocy. To książeczka wierszowana, z uroczymi rymami. Idealna dla najmłodszych dzieci.
Autor: Oliver Jeffers
To ponadczasowa książka, przypominająca o tym, co w życiu najważniejsze. Dotyka problemu śmierci – utraty bliskich. Pomaga radzić sobie z emocjami w tym trudnym czasie i tłumaczy, jak się czują osoby, które utraciły kogoś bliskiego i skąd te emocje pochodzą. Uczy oswajać się ze stratą i opanować smutek, by dalej żyć. Bardzo wzruszająca i bardzo potrzebna.
Autorka: Rentta Sharon
Wesoła i przyjemna opowieść o podróży pociągiem. Zwierzaki wyruszają w podróż, w czasie której poznają dokładnie kolej i to, jak się nią podróżuje. Oczywiście nie zabraknie wielu ciekawych i niespodziewanych przygód. Pojawi się wiele pytań i odpowiedzi na nie. Pozytywna, fajna książeczka pełna ciekawych informacji.
Znacie te książki? A jakie są według was Najlepsze książki dla dzieci 2021 roku? Koniecznie podzielcie się nimi😊.
Tu macie zeszłoroczny ranking Najlepsze książki dla dzieci 2020
Są dzieci, które uwielbiają komiksy! Jeśli Wasze latorośle jeszcze nie zapałały do nich miłością, pokażcie im poniższe serie. To wybrane perełki komiksowe i świetny pomysł na zarażenie czytelnictwem dzieci, także tych, które zaczynają dopiero czytać. Wiecie – nauka poprzez zabawę. A dużo obrazków, połączonych z przystępną ilością czytania może okazać się strzałem w 10!
Dziś przedstawiam znane już, ale także zupełnie nowe, serie komiksów dla dzieci w różnym wieku.
Wpis powstał dzięki uprzejmości Wydawnictwa EGMONT
Podzieliłam je na dwie kategorie wiekowe, żeby było Wam łatwiej🙂
Scenariusz: Eric Omond
Ilustracje: Yoann
Nowy komiks dla młodszych dzieci o przygodach zabawnego dziobaka Toto. Pierwszy tom, który ma premierę 9 lutego, nosi tytuł „Dziobak Toto i magiczne drzewo”. Przygody Toto rozpoczną się od tajemniczego zniknięcia całej wody z rzeki, w której uwielbiał się bawić. Wraz ze swoimi przyjaciółmi Dziobak wyrusza przez las, by znaleźć przyczynę tego niespodziewanego wydarzenia. Po drodze nie zabraknie im ciekawych przygód.
dostępny TUTAJ
Scenariusz: Michel Plessix
Ilustracje: Michel Plessix
Klasyczne angielskie bajki doczekały się swojej komiksowej adaptacji. Piękno otaczającej przyrody jest tłem dla przygód zwierzaków. W pierwszym tomie serii „W puszczy” kret przypadkowo spotyka się ze Szczurem i Ropuchem, którzy nie mają zbyt delikatnych charakterów. A wszystko w otoczeniu pięknej, rozkwitającej wiosny. Premiera komiksu już 9 lutego.
Scenariusz: Dav
Ilustracje: Dav
Trzeci tom serii „Takie sowie lato” premierę miał 23 stycznia. To bardzo ładna i ciepła historia o życiu zwierząt w lesie. Mała ilość tekstu oraz piękne ilustracje zachęcą dzieci do prób samodzielnego czytania. W tym tomie akcja dzieje się latem. Zainspirowane zabawami dzieci zwierzęta, postanawiają same przypomnieć sobie o swoim dzieciństwie.
Scenariusz: Silvia Vecchini
Ilustracje: Sualzo
Bartłomiej i Karmelek to tata i synek – osiołki. W drugim tomie serii, pod tytułem „Genialna niespodzianka” Bartłomiej organizuje dla Karmelka przyjęcie urodzinowe z masą atrakcji. Niestety nie wszystko idzie zgodnie z planem, ale to nic, bo przyjęcie i tak musi się udać. To świetny komiks dla początkujących czytelników. Piękne ilustracje i proste teksty mogą okazać się początkiem fascynującej przygody z samodzielnym czytaniem.
Scenariusz: Loïc Jouannigot
Ilustratracje: Loïc Jouannigot
To świetna seria dla dzieci, które zaczęły już czytać i poprawiają swoje umiejętności w tym zakresie. Niewielka ilość tekstu, za to dużo kolorowych ilustracji, pełnych szczegółów. Komiks opowiada o przygodach rodziny królików. A to polubią zarówno dziewczynki, jak i chłopcy. Pierwszy tom serii nosi tytuł „Urodziny”. Cała rodzinka królicza przygotowuje przyjęcie-niespodziankę. Jest więc mnóstwo przygotowań. Z niecierpliwością czekamy na kolejne tomy serii.
Scenarzysta: Brigitte Luciani
Ilustrator: Eve Tharlet
Kolejny komiks, który pomoże Wam zarazić dzieci miłością do czytania. Ta książka jest lekturą we Francji. Uczy tolerancji i wyrozumiałości dla siebie nawzajem. Bohaterami są tytułowi Pan Borsuk i Pani Lisica oraz ich dzieci. Wbrew wszelkim zasadom tworzą oni parę i postanawiają zamieszkać wraz ze swoim potomstwem w jednej norze, tworząc patchworkową rodzinę. Jeśli też taką tworzycie, już wiecie, że ten komiks musi trafić w ręce Waszych dzieci. Do tej pory wyszły trzy tomy serii: „Spotkanie”, „Rozgardiasz” oraz „Ale załoga”.
Scenariusz: Falzar, Thierry Culliford
Ilustracje: Antonello Dalena
Oto kolekcja, która powstała z inspiracji klasyczną historią o smerfach i ich uroczej wiosce. Tym razem, oprócz zwykłych perypetii, pojawiają się wątki dotyczące emocji. To świetny sposób na ich oswajanie i uczenie dzieci, czym są. W najnowszym, 6 tomie, pod tytułem „Smerf, który ciągle kłamał”, dzieci dowiedzą się, jakie konsekwencje płyną z kłamstwa i dlaczego nie warto naginać prawdy.
Scenariusz: Jérôme Hamon
Ilustracje: Lena Sayaphoum
To zupełnie nowa seria komiksów dla młodzieży, która spodoba się najbardziej dziewczynkom, gdyż to o nich opowiada. Dwie siostry uczą się tańca klasycznego i marzą, by tańczyć jako primabaleriny w operze. Nie zawsze wszystko idzie jednak tak, jak zaplanowały. A może taniec wcale nie jest ich drogą? Nie brakuje tu perypetii z życia nastolatek, wątpliwości, rozterek, marzeń oraz pierwszych miłości. Premiera pierwszego tomu – „Marzenia” już 9 lutego.
Scenariusz: Bruno Deqiuer
Ilustracje: Bruno Deqiuer
To francuski komiks, który dzieciaki pokochały. Louca to zwykły chłopak w wieku nastoletnim. Ma przyjaciela, który okazuje się kimś zupełnie niezwykłym, oraz dziewczynę. No, może bardziej obiekt westchnień. Louca nie za dobrze radzi sobie ze wszystkim. Nie jest najlepszy ani na boisku, ani w szkole. Wszystko zmienia się, gdy poznaje Nathana. Zostaje on jego trenerem. Odtąd wszystko zaczyna wyglądać inaczej.
Scenariusz: Olivier Bocquet
Ilustracje: Brice Cossu
Ten komiks pokochają wszyscy fascynacji przenoszenia się w czasie! Mieszkający w sierocińcu trzynastoletni chłopak postanawia odnaleźć rodziców. Zamiast tego przenosi się w czasie, aż do prehistorii! A jak wiadomo, wielu wynalazków tam jeszcze nie ma. Jednak chłopak jest z przyszłości, więc może je wynaleźć. Nie będzie to łatwe, bo musi znaleźć sposób na okiełznanie bestii i prymitywnych ludzi, żyjących w prehistorii. Pierwszy tom „To dopiero początek” będzie miał swoją premierę 23 lutego.
Scenariusz: Lylian
Ilustracje: Paul Drouin
To francuski komiks, który zdobył popularność wśród dzieci i młodzieży. Bohaterką pierwszego tomu, który premierę miał 23 stycznia, jest Erin. To dziewczynka obdarzona ponadnaturalną siłą. Okazuje się, że nie ona jedna nią dysponuje. Tajemnicza moc przyciąga dzieci z różnych stron świata. Gdy podążają za nią, trafiają na gigantów. To jednak dopiero początek niebezpiecznych i wciągających przygód.
Scenariusz: Fabien Vehlmann
Ilustracje: Bruno Gazzotti
Komiks postapokaliptyczny dla starszych dzieci i młodzieży. Pierwszy tom tego fascynującego komiksu miał premierę 23 stycznia. A historia dotyczy pięciorga dzieci, które pewnego dnia budzą się zupełnie same w pustym mieście. Zamiast ludzi na ulicach pojawiają się dzikie zwierzęta. Co się stało? Tego będą usiłowali się dowiedzieć, próbując jednocześnie przetrwać w świecie, w którym zostali sami.
Scenariusz: Rodrigue, du Peloux
Ilustracje: du Peloux
Oto gratka dla wielbicieli koni. Jeśli Wasze dzieci przeczytały już wszystkie najpopularniejsze serie o koniach, z pewnością ucieszą się na tę świeżynkę. To nowość na polskim rynku wydawniczym, której 1 tom będzie miał premierę 23 marca. Akcja dzieje się w stadninie, zarządzanej przez rozsądną Monikę. Niestety ma ona mniej rozsądnego syna Romeo, a do pomocy stajennego i dwie fajne nastolatki. Nie brakuje tu zarówno przygód, jak i zwyczajnego stajennego życia.
Scenariusz: Carbone
Ilustracje: Gijé
W lutym pojawi się już 3 tom przygód Noli – dziewczynki, która potrafi przenosić się do magicznego świata. Wszystko za sprawą tajemniczej pozytywki, którą otrzymała od mamy. Od niej też dostała misję. Nola stała się, podobnie jak wcześniej jej mama, obrończynią Pandorii. Przyjaciele z fantastycznej krainy tym razem odwiedzają Nolę, by zapobiec nadchodzącej katastrofie. A zbliża się ona wielkimi krokami, gdy do krainy ludzi z Pandorii przedostają się niebezpieczne stworzenia.
Scenariusz: Carl Barks
Ilustracje: Carl Barks
Oto kolekcja klasycznych komiksów, które powstały w latach 1943–1972. Wydawane są one chronologicznie. 9 lutego jest premiera tomu 9 – „Skarb Pizarra i inne historie z lat 1958–1959”. Jeśli kochaliście w dzieciństwie przygody Sknerusa, z pewnością będziecie chcieli/ały pokazać dzieciom te cudowne opowieści. W 9 tomie dużo przygód związanych jest z podróżowaniem po całym świecie, a nawet lotem w kosmos.
Scenariusz: Giovanni Di Gregorio
Ilustracje: Alessandro Barbucci
To komiksowa saga rodzinna, połączona z przygodami. Bohaterkami są trzy siostry. W drugim tomie serii „Miłość Kasjopei” wyjeżdżają znowu na wakacje do babci. Na wsi, gdzie mieszkają, znajdują się ruiny kościoła. Okazuje się, że mieszka w nim duch, który straszy. Dzielne siostry postanawiają dowiedzieć się, o co chodzi z tym duchem. W efekcie poznają ciekawą historię, związaną z życiem babci, zanim została ona babcią, a nawet mamą. Ten komiks z pewnością pokocha wiele dziewczynek.
Scenariusz: Serena Blasco
Ilustracje: Serena Blasco
Jeśli widzieliście mój ostatni komiksowy wpis, zapewne Wasze dzieci znają już Enolę Holmes – młodszą siostrę Sherlocka Holmesa. W najnowszym, 6 tomie „Metro Baker Street”, który będzie miał premierę 23 lutego, do Enoli przychodzi z prośbą o pomoc arystokrata, któremu porwano żonę. Bohaterka ochoczo podejmuje rękawicę. W trakcie poszukiwań spotyka swojego słynnego brata. Ten, choć początkowo sceptyczny, teraz już zaczyna dostrzegać talent i umiejętności swojej siostry. Tymczasem matka Enoli przesyła jej tajemniczą wiadomość.
Scenariusz: Joris Chamblain
Ilustracje: Aurélie Neyret
Oto kontynuacja przygód Wisienki. Dla fanów serii o Wisience to nie lada gradka. Tym razem Wisienka, wraz ze swoim braciszkiem Walentynem, wyruszają śladami pozaziemskiej istoty, która rozbiła się na Ziemi. Nie zabraknie tu mnóstwa przygód, ale także okazji do lepszego poznania się rodzeństwa i nawiązania bliskiej więzi. Komiksów o Wisience fanom nie trzeba polecać, ale jeśli dzieci ich jeszcze nie znają, mogą zacząć od początku serii lub od razu sięgnąć po ten tom.
Scenariusz: Christophe Cazenove
Ilustracje: Philippe Larbier
Choć brzmi jak tytuł polskiego filmu, to bardzo śmieszny komiks! Będzie bawił zwłaszcza nastolatków, którzy już kojarzą temat starożytnej Grecji. Bo „Mali Bogowie” to właśnie mityczni greccy bogowie, którzy jeszcze nie dorośli. Nie mają więc swoich nadprzyrodzonych mocy, choć bardzo by chcieli. Herakles stara się wykonać swoje dwanaście prac, ale jest jeszcze za słaby, a Kirke uczy się dopiero przygotowywać magiczne eliksiry, ale wiadomo, jak to jest, gdy dopiero się uczy. Dużo humoru i „podprogowo” przekazanej wiedzy. Sprawdzian z historii z bogów greckich zaliczony będzie na 5.
Do 13 lutego w księgarni Egmont.pl można kupić wszystkie komiksy dla dzieci (i te dla dorosłych też😊) 30% taniej. Bez żadnych kodów, rabat to -30% dla wszystkich.
Zachęcam do dawania dzieciom komiksów do samodzielnego czytania. Niech się rozczytają i docenią przyjemność, jaka z tego płynie. A Wy sami lubicie komiksy? Może Wasze dzieci mają już ulubione serie? Pochwalcie się!
A tu macie poprzedni wpis z serii najlepsze Komiksy dla dzieci
Dopiero był początek roku, a już powoli zaczynam się rozglądać za prezentami na Walentynki. Mamy taką tradycję od wielu lat, że staramy się spędzić ten dzień razem, a także robimy sobie prezenty. Może nie jesteśmy wielkimi romantykami, bo nasze podarki zazwyczaj nie są w kolorze czerwonym, ale zawsze są od serca.
Do napisania tego wpisu zaprosiło mnie ERLI.pl – nowa platforma sprzedażowa, na której znajdziecie produkty od polskich sprzedawców w niższych cenach. Zakonotuj, że każda środa to dzień Turbo Okazji na ERLI.pl. Nie masz jeszcze pomysłu na Walentynkowy prezent – tu upolujesz prezent, który sprawi, że na twarzy twojego ukochanego zagości uśmiech. A tobie może się udać zrobić to po najniższej cenie w Polsce!
Dziś przygotowałam Wam zestawienie najfajniejszych praktycznych prezentów na Walentynki. Wszystkie propozycje znajdziecie w tu dobrych cenach. Oferta jest bardzo szeroka – wszystko, co potrzebujecie: od elektroniki po zabawki. Mnóstwo rzeczy w konkurencyjnych cenach.
Choć ERLI nie jest już wcale takie nowe. Są na rynku już ponad rok – ale powiedzcie – słyszeliście o tej platformie? Jest to polski „marketplace” – platforma e-handlu w internecie, która skutecznie walczy z globalnymi potentatami. Łączy firmy sprzedające nowe produkty z konsumentami.
Może pamiętacie, zaczęłam kupując u nich parę miesięcy temu choinkę i od tamtej pory zostałam na dobre. Wiecie, że ja uwielbiam polować na okazje, i teraz kiedy trzeba kupić do domu jakąś elektronikę, wyposażenie do kuchni czy jakiś nie najtańszy sprzęt – to właśnie tu zaczynam polowanie:)
Aby przejść już do inspiracji prezentowych – ważne szczegóły jak skutecznie zapolować znajdziecie na końcu wpisu – pamiętajcie tylko, że Turbo Okazje są co środę. Przez cały luty obiecuję wam też pokazywać na IG stories co upatrzyłam:)
Nie ma reguł, które miałyby określać jak wygląda idealny prezent na Walentynki. Wcale nie muszą być czerwone, ani być w motyw serduszek. Jestem osobą, która uwielbia praktyczne rzeczy i takimi się najchętniej otaczam.
Tak samo jest z nami – w Walentynki lubimy zrobić coś razem – zjeść wspólnie kolację lub wyjść razem do restauracji. I dajemy sobie też prezenty – taki mały gest, który rozumiem ten sposób: Myślę o Tobie i jesteś dla mnie ważny.
Od kiedy kupiłam mężowi te słuchawki, nie ściąga ich z głowy. Ich się nie wkłada do uszu – zaczął słuchać podcastów i audiobooków. Są idealne do sportu – słychać dźwięk otoczenia – mimo zasłuchania w opowieści – jesteś bezpieczny.
Fajny i przydatny gadżet. Naciskasz przycisk i wino w kilka sekund otwarte. Sprzęt często używany, a bardzo dobrze wykonany i elegancki.
Jeśli macie na stanie gracza, na pewno doceni szybką, konfigurowalną myszkę. Dzięki niej wygra wszystkie bitwy i rajdy.
Przydatny gadżet w domu i w pracy. Jeśli wasz partner lubi majsterkować możesz pomóc mu zastąpić wszystkie miary i czytniki jednym urządzeniem. Mieści się w kieszeni, więc zawsze może być pod ręką.
Kompletny zestaw dzięki któremu twój partner będzie się mógł poczuć w domu jak Szef! Zawiera wszystko co potrzebne, żeby twój prywatny Sushi Master mógł ci przyrządzić romantyczną kolację (oprócz korkociągu z pkt. 2)
Stworzona przez psychologów i terapeutów gra, dzięki której jeszcze lepiej poznacie partnera. Będzie się bardzo dobrze komponować z Zestawem Sushi z pkt 5 (o korkociągu z punktu 2 nie wspominając:))
Sprawdzona w boju, łatwa w czyszczeniu, częsta w użyciu – kiedy zalecenia epidemiologiczne ograniczają częstotliwość wizyt u Barbera.
Mały, ale porządny sprzęt. Da ci doskonałe alibi, jeśli partner przy kolejnej prośbie o drobną naprawę, będzie się próbował wymigać brakiem odpowiednich narzędzi.
Jeśli chcesz przemycić pod płaszczykiem elektronicznego gadżetu, mały motywator do większej aktywności – sama wiem po sobie jak domykanie pierścieni aktywności sprytnie zdopingowało mnie do dbania o zdrowie.
Nieduży gadżet, który może ułatwić życie. Wystarczy przyczepić, a zagubione klucze, walizkę, rower, zwierzaka, a nawet wciśnięty przed feriami na dno szafy dziecka plecak do szkoły możesz znaleźć w kilka sekund.
Ciepło trzyma 9 godzin a zimno 18. Łatwo się rozkręca o mycia, a do tego jest leciutki. Zmieści się w małej kieszonce pieca lub torebki.
Różowy, a skromny. Niezobowiązująco pokazuje zużycie kalorii, a Pierścienie Ćwiczenia, W ruchu i Na nogach dopingują do większej aktywności. Mała rywalizacja zawsze dobrze dopinguje.
Legendarne brzmienie JBL – świetne słuchawki do słuchania auciobooków i muzyki. Mają też opcję NoiseCancelling, czyli wyciszenia hałasów domowych.
Sama taki posiadam i bardzo często używam – aromaterapię zyskuje coraz więcej fanów i wcale się nie dziwię. Używamy codziennie w zależności od nastroju.
Jeśli nie macie talentu artystycznego, to wcale nie szkodzi. Możecie za pomocą takiego zestawu stworzyć piękny obraz. Malowanie po numerach uspokaja i pozwala stworzyć małe dzieło.
Sama ją mam i w końcu moja biżuteria jest w jednym miejscu. Dodatkowo ma fajny patent z wieszaczkami na łańcuszki i naszyjniki – dzięki nim, już nigdy nic Wam się nie zaplącze.
Jedwab ma właściwości antybakteryjne i nie zostawia zmarszczek na twarzy – koniec z odgniecioną poduszką rano. Pomaga również w dbaniu o włosy, nie elektryzują się i nie plączą.
Lusterko z podświetleniem pomoże zrobić perfekcyjny makijaż i pomóc w pielęgnacji.
Dawniej trzeba było dźwigać polaroid żeby mieć instant foto – teraz na bieżąco można wydrukować każde zdjęcie i utrwalić je na papierze. Świetny pomysł na prezent.
Matcha ostatnio robi się coraz bardziej popularna i wcale się nie dziwię. Z takim kompletnym zestawem można przygotować ją w domu samemu.
pozwólcie, że wytłumaczę wam jeszcze jak to zrobić żeby skutecznie zapolować co środę na TURBO Okazje. Jest kilka rzeczy o których trzeba pamiętać by złowić najlepszą cenę:
Dajcie znać czy podoba wam się takie polowanie:)
Integracja sensoryczna od wielu lat jest bardzo popularna. Jaki jest tego powód i o co tak naprawdę chodzi w integracji zmysłów?
Coraz więcej rodziców kieruje się do terapeuty integracji sensorycznej celem potwierdzenia swoich przypuszczeń, że ich dziecko potrzebuje wsparcia ze strony specjalisty. „Modną” dziś terapię SI (ang. Sensory Integration) włączono w cykl zajęć wspomagających rozwój dziecka w wielu poradniach oraz prywatnych gabinetach terapeutycznych.
Nazywam się Agnieszka Krajewska – jestem fizjoterapeutą i pedagogiem specjalnym, certyfikowanym terapeutą integracji sensorycznej i terapeutą NDT Bobath baby. Prowadzę profil na Instagramie @fizjo_pediatryczna, w którym przemycam wiedzę terapeutyczną dla rodziców. Jako praktyk tej metody odpowiem na wszystkie pytania dotyczące „SI”.
Terapia polega na integracji czyli współpracy zmysłów oraz doświadczeń ośrodkowego układu nerwowego umożliwiając dziecku lepszą organizację jego aktywności. Za pomocą odpowiednich technik i metod terapii, specjalista adekwatnie do potrzeb dziecka ogranicza występowanie niepożądanych bodźców sensorycznych ( tzw. nadwrażliwość sensoryczna) lub dostarcza stymulacji sensorycznych (tzw. podwrażliwość sensoryczna).
Dzięki terapii uczy się jak porządkować bodźce dzięki czemu organizm potrafi adoptować się do zmian. W praktyce oznacza to, że dzieci które wykazują nadpobudliwość psychoruchową (są aktywne ruchowo i bardzo dynamiczne w zabawie) potrafią lepiej radzić sobie z mechanizmami samoregulacji swojego zachowania.
Wsparcia ze strony terapii integracji sensorycznej bezwzględnie potrzebują dzieci ze spektrum autyzmu, ADHD, dzieci z diagnozą mózgowego porażenia dziecięcego i zespołu genetycznego. Wskazaniem do zrobienia diagnozy są:
Szczególną ostrożność należy zachować u dzieci z padaczką. Jeśli padaczka jest ustabilizowana farmakologicznie i pod kontrolą lekarza neurologa, wtedy jest dozwoloną formą terapii. W tym przypadku istotne jest, aby terapeuta zapoznał się z dokumentacją medyczną i zaleceniami lekarskimi, a także wykluczył ćwiczenia z ruchem rotacyjnym i nadmierną stymulacją układu wzrokowego.
Według aktualnych standardów terapeutą integracji sensorycznej może zostać psycholog, logopeda, pedagog lub fizjoterapeuta, który ukończył dwustopniowy kurs integracji sensorycznej lub studia podyplomowe w zakresie terapii i diagnozy.
Wybierając terapeutę warto zwrócić uwagę jaki jest bazowy problem dziecka. Dla dzieci z opóźnioną mową warto wybrać specjalistę z wykształceniem logopedycznym, psychologa w trudnościach z emocjami, a fizjoterapeutę w dysfunkcjach wymagających wsparcia rehabilitacyjnego. Dla najmłodszych pacjentów najlepiej wybrać fizjoterapeutę który pracuje z niemowlętami i jest dodatkowo terapeutą np. metody NDT Bobath.
Cykl regularnych zajęć terapeutycznych poprzedza diagnoza integracji sensorycznej. Zazwyczaj diagnoza składa się z 2-3 spotkań podczas których przeprowadzany jest:
Na podstawie sporządzonej przez specjalistę diagnozy, planuje się program terapeutyczny i opracowuje się wskazówki dla rodziców. Terapia zazwyczaj odbywa się raz w tygodniu i trwa około 45 minut. Miejscem terapii jest specjalnie dostosowana przestronna sala, która zawiera niezbędny sprzęt do ćwiczeń.
Aktywizowanie poszczególnych układów sensorycznych odbywa się w formie zabawy. Z uwagi na dużą różnorodność ćwiczeń i atrakcyjność sali terapeutycznej, terapia Si należy do tych najbardziej lubianych przez dzieci.
Proces terapeutyczny obejmuje również środowisko domowe dziecka. W zależności od potrzeb dziecka, rodzic może dostać konkretne ćwiczenia do domu lub propozycje zabaw sensorycznych które będą możliwe do wykonania w warunkach domowych.
Wsparciem dla terapii Si może być na przykład korzystanie ze specjalnej kamizelki lub kołderki obciążeniowej zgodnie z zaleceniami specjalisty. Włączenie przez rodziców ćwiczeń w codzienny rytm dziecka gwarantuje szybsze efekty terapii.
Największą grupę pacjentów stanowią dzieci w wieku przedszkolnym lub wczesnoszkolnym. Im dziecko jest młodsze, tym większa szansa na szybsze efekty terapii. Poza tym warto przyjąć, że im wcześniej rozpoczniemy terapie z dzieckiem, tym mniejsze prawdopodobieństwo wystąpienia problemów na etapie szkolnym.
Coraz częściej do gabinetu kierowane są także niemowlaki, szczególnie te uznawane za bardziej wymagające opieki (tzw. high need baby).
Dzieci do pierwszego roku życia nie wymagają stałych terapii w gabinecie SI. Wszelkie zalecenia do odpowiedniej pielęgnacji i stymulacji rodzic dostaje do pracy w domu.
W Polsce na zajęcia integracji sensorycznej nie jest potrzebne skierowanie. Zazwyczaj rodzice trafiają do terapeuty po tym jak konsultują dziecko u psychologa, logopedy lub fizjoterapeuty. To specjaliści pracujący z dziećmi na podstawie wywiadu przeprowadzonego z rodzicem mogą zasugerować konsultację u terapeuty integracji sensorycznej.
W Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD – 11 zaburzenia przetwarzania sensorycznego nie zostały ujęte. Twórczyni metody Jean Ayres (1920 – 1989) w swoich pracach badawczych uznawała prosty model nawiązujący do integracji informacji pochodzących z różnych zmysłów. Dziś, wraz z postępem badań, naukowcy uważają, że procesy związane z integracją sensoryczną są bardziej złożone niż przewidywała autorka.
Choć, zaburzenia integracji sensorycznej nie zostały ujęte jako odrębna jednostka diagnostyczna i nie ma jednoznacznych badań potwierdzających skuteczność tej metody – jako praktyk widzę jak terapia SI wpływa pozytywnie na rozwój dziecka i pomaga w adaptacji. Jednak brak możliwości potwierdzenia skuteczności terapii SI (u dzieci bez dodatkowych zaburzeń) pozwala nam mówić o terapii eksperymentalnej (KLIK).
A terapia cały czas zyskuje coraz więcej zwolenników z uwagi na postęp medycyny w ratowaniu dzieci przedwcześnie urodzonych. Statystycznie na terapię integracji sensorycznej trafia więcej dzieci urodzonych przez cesarskie cięcie niż przez poród siłami natury. Wraz z postępem technologii i nowoczesnymi zabawkami dla dzieci zwiększa się ryzyko tzw. przestymulowania układu nerwowego. Dzisiejszy świat niestety nie oferuje nam prostych form odpoczynku i regeneracji co skutkuje przeciążeniem i szukaniem pomocy u specjalistów.
Cieżko jest też odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie, czy terapia SI jest skuteczna, bo jej efekty są niezwykle trudne do zbadania.
Zobacz też inne artykuły autorki:
Sensoryczne niemowlę – KLIK
Autorzy: Joanna Szulc, Aleksandra Charęzińska
Nie zgrane dziecko – KLIK
Autor: Carol Kranowitz Stock
Integracja sensoryczna w rozwoju dziecka – KLIK
Autor: Maria Borkowska