kontakt i współpraca
Wspomnienia z dzieciństwa, o ile było ono dobre, są jak balsam dla duszy. Wtedy to było, teraz to nie ma😉. A bajki w jakiś magiczny sposób zapisują się w duszy, dlatego, gdy Lilia podrosła wystarczająco, żeby zacząć się nimi interesować, z fascynacją siadałam z nią i oglądałam bajki. Lubiłam to. Do czasu. Wiecie, ileż można😊.
Dziś jako matka od wielu lat już nie czuję tej fascynacji i nie mam ochoty sprawdzać samodzielnie poprzez oglądanie, która bajka jest fajna, a która nie. Oddzielając ziarno od plew, zaglądam więc do internetu i szukam informacji na ten temat. Chcąc Wam nieco ułatwić ten wybór i umożliwić zaoszczędzenie czasu na szukanie fajnych bajek, postanowiłam zrobić dla Was listę – wartościowe, ciekawe, edukacyjne – czyli najlepsze bajki HBO Max, które możecie włączyć dzieciom bez obaw. Kliknięcie w obrazek przeniesie was od razu na stronę bajki. Gotowi?
tytuł oryginalny: 64 Zoo Lanewiek: Odpowiednie dla każdego wiekudługość odcinka: 12 min
Lucy to urocza dziewczynka, która mieszka w domu przy zoo. Przyjaźni się ze zwierzętami je zamieszkującymi i jest pełna życzliwości. Serial ten jest pięknie narysowany i utrzymany w stylu ilustracji z książek dla dzieci. Każdy odcinek niesie morał. Nadaje się dla małych dzieci, gdyż opowieści są proste i spokojne. Choć główną bohaterką jest dziewczynka, spodoba się także chłopcom. Wszak opowieści o zwierzętach są dla dzieci zawsze interesujące.
tytuł oryginalny: Dora The Explorerwiek: Odpowiednie dla każdego wiekudługość odcinka: 24 min
To bajka nawet dla najmłodszych dzieci. Mała Dora w każdym odcinku odkrywa jakąś zagadkę i wciąga dzieci do swojego świata. Jest tu interakcja z widzami i zwracanie się bezpośrednio do nich. Dora uczy liczyć, pokazuje litery oraz uczy angielskiego. Maluchy do 3-4 lat będą zachwycone. Z tej same rodziny jest też „Dora i przyjaciele” i parę długometrażowych filmów z Dorą.
tytuł oryginalny: Fireman Samwiek: Odpowiednie dla każdego wiekudługość odcinka: 11 min
Strażak Sam ratuje już kolejne pokolenia😊. Emisja poprzedniej wersji serialu rozpoczęła się w 1987 roku, więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że sami wychowaliście się na Strażaku Samie. W nowej wersji serialu jest inna animacja, ale przygody podobne. Dzielny strażak, mieszkający w miasteczku Pontypandy, ratuje z opresji ludzi i zwierzęta. Zabawnie i interesująco. Szczególnie chłopcy będą zachwyceni, choć z pewnością znajdą się także miłośniczki strażaka.
tytuł oryginalny: Minusculewiek: Odpowiednie dla każdego wiekudługość odcinka: 2-3 min
Chrząszczyki to krótkie zabawne scenki z życia owadów. Nie pada tu ani jedno słowo, jest za to piękna muzyka i dźwięki natury. Każdy odcinek to osobna opowiastka, zakończona zabawną puentą sytuacyjną. Do tego piękna animacja przyrody. Spodoba się dzieciom i dorosłym – w każdym wieku.
tytuł oryginalny: Kid-e-catswiek: Odpowiednie dla każdego wiekudługość odcinka: 6 min
Sympatyczne, słodkie kotki mają swoje rozterki i przygody. Bajka stylistyką nawiązuje do kultowej Świnki Peppy. Są zatem dzieci i rodzice kotki, jest ich domek i dziecięce kłopoty.
tytuł oryginalny: Moukwiek: Odpowiednie dla każdego wiekudługość odcinka: 12 min
Sympatyczny miś Muki, wraz ze swoim przyjacielem zwiedzają świat… na rowerach. Bajka poszerzająca dziecięce horyzonty i pokazująca, że świat jest wielki i ciekawy, a przyjaźń jest bardzo ważna.
tytuł oryginalny: Martha Speakswiek: Odpowiednie dla każdego wiekudługość odcinka: 24 min
Uwielbiam tę bajkę! Tytułowa Marta to pies, który najadłszy się zupy literkowej, zaczął mówić. Odtąd cała rodzina może poznać prawdziwy charakter Marty, a dzieci w jej otoczeniu, poznawać z nią świat. Wspaniałe przygody, nienachalne nauczanie przez zabawę oraz mnóstwo humoru. Skąd ten pies ma głos? Taki los!
Marta mówi, mówi, mówi, mówi wciąż…😊
tytuł oryginalny:wiek: Odpowiednie dla każdego wiekudługość odcinka: 22 min
Mnóstwo tu kokardek, wstążek, tęczy, sukieneczek i akcesoriów dziewczęcych. Są piękne dziewczynki, salon piękności i wszystko, co lubią małe księżniczki. Oczywiście każdy odcinek ma rys wychowawczy, związany z przyjaźnią czy radzeniem sobie z emocjami.
tytuł oryginalny: Hurray for Huckle! (aka Busytown Mysteries)wiek: Odpowiednie dla każdego wiekudługość odcinka: 24min
Ta bajka to taki Herkules Poirot dla dzieci😊. W każdym odcinku jest tajemnicza zagadka, której rozwiązania podejmują się zwierzaki. Metodą dedukcji dochodzą do rozwiązania. Idealna dla miłośników zagadek i tajemnic.
tytuł oryginalny: Terra Willy (aka, Astro Kid)Rok produkcji: 2019długość filmu: 86 min
To pierwsze Sci-Fi dla dzieci, ale bez straszydeł i masakr. Mały chłopiec podczas podróży kosmicznej z rodzicami, w wyniku wypadku trafia na tajemniczą planetę, gdzie poznaje dziwnego stworka. Czy uda się sprawić, by chłopiec wrócił na Ziemię? Przepiękna, wręcz urzekająca animacja.
tytuł oryginalny: The Jungle BookRok produkcji: 2016długość filmu: 1h 42min
Klasyka gatunku, remake filmu z 1967 roku. Chłopiec wychowany w dżungli przez zwierzęta, zmuszony jest wrócić do ludzi, dla własnego bezpieczeństwa. W tym filmie ujmująca jest nie tylko ta niezwykła historia, ale rozmach, z jakim została przedstawiona. Animacje zwierząt są tak wspaniałe, że trudno uwierzyć, że nie są to prawdziwe zwierzęta. Wszystko dzięki live-action, które dodało filmowi ogromnego realizmu.
tytuł oryginalny: Inside OutRok produkcji: 2015długość filmu: 1h 31min
Ta animacja ma tak wiele dobrych stron, że aż nie wiem, od czego zacząć. To fantastyczna opowieść o emocjach, które nami kierują. Jest tak mądra i dojrzała, a jednocześnie pełna humoru, że nawet dorośli mogą oglądać ją bez końca, wyłapując za każdym razem nowe „smaczki”. To historia o tym, że nie można wartościować uczuć, bo wszystkie są równie ważne i kształtują osobowość. A wszystko odbywa się w tle historii Riley, która przeprowadza się w nowe miejsce, wraz z rodzicami i usiłuje się odnaleźć w nowym środowisku u progu dorastania.
tytuł oryginalny: A Dog’s Way HomeRok produkcji: 2019długość filmu: 1h 32min
Dzieci uwielbiają opowieści o zwierzętach, a o psach w szczególności. Urocza Bella skradnie jednak serca całej rodziny. Szczeniaczek wiedzie szczęśliwe życie u boku sympatycznego studenta, jednak splot wydarzeń sprawia, że oboje zostają rozdzieleni. Resztę spojleruje sam tytuł😊. To wzruszająca i zabawna historia dla całej rodziny.
tytuł oryginalny:Rok produkcji: 2016Długość filmu: 1h 44 min.
W pewnym mieście, zamieszkałym przez zwierzęta, zaczynają dziać się niepokojące wypadki. Przybyła do miasta początkująca policjantka, chcąc się wykazać w nowej pracy, trafia na trop kryminalnej zagadki. Wraz z drobnym rzezimieszkiem – lisem, próbują uchronić miasto przed anarchią😊. To taki trochę kryminał dla dzieci, ale ze świetnym wątkiem komediowym. Dorośli także nie będą się nudzić.
tytuł oryginalny: La lunaRok produkcji: 2011Długość filmu: 7 min.
To jeden z najpiękniejszych filmów krótkometrażowych. Dziadek i ojciec przekazują chłopcu tajniki swojej pracy, która jest doprawdy niebanalna. Najpiękniejsze w filmie jest to, co widzimy. W tym wszystkim jest jakaś magia. Jakbym przeniosła się do innego świata. I ten uroczy dźwięk gwiazdeczek. Polecam oglądać po ciemku.
Tu znajdziecie coś dla dorosłego widza – nasze Najlepsze filmy 2022, tu Disney seriale
Jeśli interesują was inspiracje dla dorosłego widza – tu macie zestawienie – Najlepsze seriale HBO MAX
po jeszcze więcej tak samo wartościowych bajek zapraszam do wpisu Edukacyjne bajki dla dzieci
Dla trochę starszych łapcie Seriale dla dzieci
A jakie są ulubione bajki Waszych dzieci? Przyznam, że chętnie je poznam, a szczególnie te, które można obejrzeć wraz z dziećmi i też się dobrze bawić😊. Co polecacie?
Dziś zapraszam Was na post, w którym pokażę nasze pomysły, wizualizacje i rysunki na wykończenie naszego domu. W końcu wszystkie elementy są już wybrane, a dom powoli zaczyna wyglądać tak jak bym chciała.
Sporo też się zmieniło od poprzedniego wpisu, w którym miałam zebrane tylko Inspiracje na wykończenie domu. Większość z nich okazała się nie pasować do naszego domu lub koszt znacznie przerósł nasz budżet.
W między czasie wpadło nam kilka genialnych pomysłów do głowy i przenosimy je do nas.
Zacznę od tego, że pomaga nam moja przyjaciółka – architekt Kasia Karpińska-Piechowska z Amicus Design i kiedy już zakończymy remont to planuję napisać wpis, o tym, czy warto zatrudniać architekta, na czym taka współpraca polega i jaki jest najczęściej zakres działań.
Dom kupiliśmy w kwietniu i właściwie już wtedy zaczęliśmy projektować razem z Kasią – ten proces trochę trwał, bo zależało nam żeby było dużo gniazdek w dogodnych miejscach, żeby w każdym pomieszczeniu mieć oświetlenie boczne i dużo innych ważnych aspektów, które wymagały najpierw zrobienia całego projektu.
Czekaliśmy też na ekipę remontową i kiedy weszła pod koniec czerwca, to roboty poszły bardzo szybko.
To pomieszczenie ma około 37 metrów, zależało nam na:
Pod zlewem będziemy montować system Grohe Blue Home i będziemy mieć filtr wody, a dzięki niemu w domu będziemy mieć wodę schłodzoną i/lub gazowaną z kranu. Spróbowałam wody gazowanej z kranu w jednym z salonów i to było coś świetnego. My do tej pory mieliśmy filtr w lodówce side by side, ale na taką nie mamy tu miejsca. EDIT: tu macie wpis ze szczegółami po tym jak już czas jakiś poużywaliśmy GROHE Blue Home – Gazowana woda z kranu
Do końca wrześnie 2022 na kod: filtrowanawoda5 macie –5% zniżki na wszystkie systemy Grohe Blue Pure i Grohe Blue Home w lazienkaplus.pl
Tak wygląda:
To wszystko ze zmian – sporo zmienialiśmy z hydrauliki i elektryki żeby było idealnie dopasowane do tego co wybraliśmy. Sprzętów AGD nie będę Wam pokazywać, bo jeszcze do końca je wybraliśmy (ale jesteśmy na dobrej drodze 😉
Stół metalowy z drewnianym blatem zamawiamy u stolarza, który będzie nam robić schody.
Krzesła zamówiliśmy w https://www.antresola-galeria.pl (mają salon w Białymstoku na Zachodniej i możecie pomierzyć meble). Najpierw krzesła miały być białe, ale po wizycie w Antresoli zdecydowaliśmy się na taki kolor – pasujący do ściany w przedpokoju. Ten model KLIK
Do tego wybrałam białe hokery, które świetnie będą się komponować z wyspą TUTAJ
Potrzebowaliśmy 2 składane krzesła, w razie odwiedzin gości i znalazłam piękne i funkcjonalne TUTAJ
Po wielu analizach zrezygnowaliśmy z łączonej podłogi i wszędzie mamy parkiet. Wiem z czym się to wiąże i jestem tego świadoma. Długo nie mogliśmy też podjąć decyzji jakie wykończenie drewna będzie dla nas najlepsze i zdecydowaliśmy się na lakier matowy. Przeraził nas obowiązek olejowania podłogi i poszliśmy w tę stronę. Lakier matowy wygląda identycznie, więc uznaliśmy, że tak będzie lepiej.
Co wybraliśmy?
Finish Parkiet – Dąb Natura Exclusive – nieszczotkowany w lakierze matowym – jodełka angielska.
Jak się będzie sprawdzać, to dam znać.
Tu pewnie będziemy spędzać czas razem – czytać książki, oglądać wieczorem seriale, czy bawić się z dziećmi na podłodze.
Zależało mi żeby narożnik miał pewne cechy i udało mi się znaleźć dzięki poleceniu kolegi.
Co prawda będzie to inny model niż na zdjęciu, ale jest to marka polska Gala Collezione.
Narożnik można wybrać w dowolnej konfiguracji.
Bałam się zamawiać meble przez internet i obejrzałam je w salonie firmowym w Warszawie na ul. Suchodolskiej 2 (Praga Południe) – inne sklepy stacjonarne znajdziecie TUTAJ. Jeżeli akurat szukacie mebli to polecam Wam tam wizytę, bo tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że to dobry wybór.
Zawsze chcieliśmy też mieć fotel i kącik do czytania, więc marzył nam się rozkładany fotel.
To model Res, tylko my go wybraliśmy w tkaninie – jest bardzo wygodny i czuję, że będziemy się kłócić o miejsce na nim;)
Zabudowę szafki wykona stolarz na wymiar, ale już Wam mogę zdradzić jak to będzie wyglądać.
Z góry będzie wyjeżdżał ekran do projektora. (ekran zawiozłam do stolarza i będzie projektował wnękę pod niego)
Pewnie zauważyliście mikroskopijną przestrzeń białej szafki – liczę, że dzieci nie będą tam kładły swoich rzeczy (albo się łudzę;)
Szukateria w salonie to KLIK
Listwa do ukrycia karniszy to KLIK
Niestety jest to bardzo małe pomieszczenie ze skosem i miałam obawy jak wyjdzie. Na szczęście łazienka jest już gotowa i wyszła świetnie. W międzyczasie jeszcze zmieniliśmy kolor ściany.
A tak wygląda po (jeszcze bez oświetlenia, lustra i pomalowanej ściany):
Płytki to:
Misa, przycisk i zestaw podtynkowy to Geberit Acanto
Bidetka i bateria GRB – zamawiałam przez sklep Kamen ( W Białymstoku na Polskiej) – około 6 tygodni realizacja
Szafka ze zlewem to Cersanit Crea KLIK – zupełnie przez przypadek kolor szafki pasuje do płytek na podłodze 🙂
Lustro zamówiłam na wymiar TUTAJ
W wiatrołapie mamy na podłodze gres:
Vives Brenta Humo 20×20
Położyliśmy go też w kotłowni, która jest tuż obok.
W wiatrołapie mamy zabudowę od stolarza z siedziskiem i szufladami na buty.
Do domu prowadzą przeszklone drzwi loftowe – zamawiam je TUTAJ
Po przeciwnej stronie będą drzwi przesuwne z lustrem (a tam kotłownia).
W kotłowni planujemy szafę na kurtki grube, szafki na buty, szafki na pasty do butów i inne akcesoria.
Jeżeli planujecie terminy na wykończenie domu a będzie to dom piętrowy, to najpierw zorientujcie się jakie terminy mają ekipy od schodów! Jeden pan w kwietniu powiedział, że ma termin na październik, a drugi powiedział, że raczej we wrześniu zdąży :/ Schody robimy dębowe z białym podstopniem – są dość strome, więc barierki robimy po dwóch stronach.
Na górze są 4 sypialnie, pralnia, spora łazienka – pokoje nie są duże, ale nam na tym nie zależało. Cały dom ma powierzchnię 109 m z garażem, bo takie mamy potrzeby. Sama góra ma 55 metrów, ale ma świetny układ: pokoje 8,5, 9, 10 i 11 metrów.
Dlatego w większości pomieszczeń mamy zabudowę na wymiar – tak żeby móc w pełni wykorzystać każdy zakątek. Udało nam się jeszcze w korytarzu przesunąć lekko dwie ścianki (świetny pomysł naszej architekt) i dzięki temy mamy w sypialni dużą szafę, a w korytarzu jeszcze jedną szafę.
Na ścianie panel Orac decor w108 – zamawiałam TUTAJ – na żywo wygląda obłędnie i było to moje marzenie.
Miałam chęć użyć tapet przy naszym wykończeniu domu (bo do tej pory nie mieliśmy nigdy) i na górze w każdej sypialni mamy jedną ścianę zatapetowaną. Do tego klatka schodowa jest wysoka, więc uznaliśmy, że tapeta będzie tam też ładnie wyglądać.
Wszystkie tapety zamówiłam w jednym miejscu w tapety-sklep.com i mogę Wam polecić, bo obsługa sklepu bardzo sprawnie zrealizowała zamówienie, zamówili też tapety, które chciałam. Zamówienie przebiegło szybko i sprawnie, a że mnie też obserwują na IG to wynegocjowałam rabat dla Was – 10 % do końca 2021 roku na hasło nebule10.
Na całej podłodze w pokojach i korytarzu robimy Deskę Barlinecką – Lemon Sorbet – od zawsze jestem zakochana w jasnych podłogach ( takie mieliśmy w poprzednim mieszkaniu) i wcale nie są trudne w utrzymaniu czystości.
Łazienka jest dość duża, bo ma prawie 6 metrów. Mamy tam tylko wannę, bo nie jesteśmy fanami prysznica. Wanna ma wymiary 160×75, bo taką mieliśmy w poprzednim mieszkaniu, jest bardzo wygodna i najważniejsze: mała wanna to mniejsze zużycie wody.
Zależało mi też na szafkach na ręczniki i wysokich pojemnych półkach na detergenty. Na ścianie jest moja wymarzona jodełka, a na podłodze lastryko. Zabudowy robimy u stolarza, a blat – to też blat kompaktowy marki Pfleiderer (Tu macie wzory KLIK – jak się sprawdzają takie blaty na pewno dam Wam znać – plusem jest to, że to stolarz wycina blaty i instaluje, więc odpada dodatkowo koszt kamieniarza)
Płytki są już ułożone i wyglądają świetnie.
Zawsze mi się podobały grzejniki w stylu retro i będę miała taki w łazience. Zamówiłam też relling do powieszenia ręcznika. Dlaczego akurat ten? Bo ma dużą wydajność cieplną, a do tego wyjątkowy wygląd i pięknie dopełni design łazienki.
Są dostępne w różnych rozmiarach w pionie i w poziomie
Gabinet, oprócz swojego standardowego przeznaczenia, będzie też pokojem gościnnym. Będzie w nim biurko, krzesło, regał na dokumenty, kanapa i mała szafa w zabudowie.
Od początku mam w głowie jak ten pokój będzie wyglądał.
Tutaj zamówiłam kanapę Olbia z Gala Collezione (KLIK), bo nie dość, że fajnie wygląda, to rozkłada się bardzo łatwo, a jej szerokość jest dostępna w 3 rozmiarach.
Krzesło Wand z tapicerowanym siedziskiem KLIK
Biurko Minko
Kwietnik KLIK
Poduszki Westwing
Mata pod krzesło Everleigh KLIK
Pokój Lili będzie miał lekki retro klimat głównie z polskimi produktami.
Przepiękna retro witrynka to Woodluck – marka z Sanoka – KLIK
Łóżko NIZIO KLIK – jest to łóżko drewniane z szufladą na materac – podobne mieliśmy w tym mieszkaniu i sprawdzało się znakomicie. Na drugim łóżku może się przespać koleżanka lub rodzic w razie choroby dziecka. Meble tej marki to też moje odkrycie – piękne, klasyczne i na wiele lat.
A przy nim stanie stolik nocny NIZIO
Zamiast komody będzie Szafa Novelies Alpin
Robimy też zabudowę ze sklejki na kaloryfer i lekko ją poszerzamy żeby zrobić siedzisko do czytania
Na ścianie jest też listwa, która oddziela tapetę i farbę, to ta – KLIK
Pod sufitem zawiesimy huśtawkę KLIK
Ma nieco ponad 8 metrów i skos, ale dość wysoki. Będziemy go tuszować efektem wizualnym w ten sposób.
A tak będzie wyglądał pokój.
Meble są polskiej marki Woodluck z Sanoka, a reszta to meble z poprzedniego pokoju.
W projekcie było to miejsce na łazienkę z prysznicem, a my robimy tam pralnię.
Jest to malutkie pomieszczenie, ale ustawimy suszarkę na pralce i zyskamy miejsce na małą składaną suszarkę, żelazko i kosz na pranie.
Na podłodze mamy bardzo fajny gres z Outletu Nexterio (bardzo Wam polecam tam poszukać najpierw, bo przychodzą ekspresowo i jest spory wybór, tam tez kupiłam gres techniczny do garażu (20 metrów za 350 zł!)
A nasze płytki to Flake KLIK
Szerszy wpis macie tutaj w temacie Kolory ścian.
Zależało nam na tym żeby farba była matowa i do tego odporna na zbrudzenia i bardzo łatwa w czyszczeniu. Nasz wybór padł na farby ceramiczne Magnat – kiedy wybierałyśmy kolor z architekt kupiłam małe próbki TUTAJ
I dzięki temu kolory wybraliśmy bardzo szybko i polecam Wam ten sposób, bo farby zupełnie inaczej wyglądają na ścianie.
Jakie kolory wybraliśmy?
Oświetlenie dobierała nam architekt, a całość zamówiłam u Hosel.pl – dzięki temu nie musiałam zamawiać wszystkiego w pojedynczych zamówieniach. Wszystko przyszło do Pani Oli, a jak już był czas to przywieźli do nas całe oświetlenie. Bardzo Wam polecam, bo wyszło: szybciej, taniej i bardzo profesjonalnie.
Podrzucam Wam wizytówkę – powiedzcie, że jesteście ode mnie to jeszcze dostaniecie dodatkowy rabat.
Tak samo z osprzętem elektrycznym – ekipa Hosel przyjechała do domu, zliczyła wszystko, co jest potrzebne i zamówiła. Szybko, sprawnie i bez żadnych problemów.
Kiedy pokazywałam Wam jak wybieram różne rzeczy na Instastories, to prosiliście o więcej sposobów. Mam ich trochę i postaram się tu opisać.
Wybór podłogi – możecie pożyczyć ze sklepu panel z podłoga i zobaczyć, jak będzie wyglądała, a nawet możecie stanąć w skarpetkach i zobaczyć, czy jest śliska.
Kiedy w salonie Gala Collezione na Suchodolskiej w Warszawie wybierałam kolor fotela, to bardzo mi się przydała kartka papieru pomalowana farbą ( w kolorze ściany). Dzięki temu było mi łatwiej.
Zamówienie próbników farb
Polecam tę metodę, bo jest zdecydowanie łatwiej – zamówicie je TUTAJ
Kiedy mieliśmy dopiąć ostateczną wersję kuchni, to wydrukowałam sobie wizualizację i rozpisałam, co gdzie będę trzymać i taki sposobem wyszło, że mamy za mało szuflad – poprosiłam architekt o zmianę planów. Cieszę się, że się udało!
1. Czy były obsuwy czasowe?
Tak, długo czekaliśmy na płytki z Hiszpanii. Zamawiałabym je wcześniej lub poszukała wśród polskich. Ekipa idzie zgodnie z planem. Są takie rzeczy, które trzeba zamawiać wcześniej i musicie mieć to na uwadze.
2. Bidetka – skąd?
Bidetka jest z GRB (zamawiałam w Kamen)
3. Drzwi w wiatrołapie
Robimy loftowe i zamawiam TUTAJ
4. Z czego blat kuchenny?
Blat kompaktowy ARPA, między półkami robimy taki sam jak na wyspie (też kompaktowy) W Białymstoku można je obejrzeć w Laminarcie.
tak wyglądają
5. Czy warto wynająć architekta?
O tym będzie oddzielny wpis
6. Jak to zrobiłam, że trafiłam na dobrą ekipę?
Według mnie najważniejsze są polecenia – nie wzięłabym ekipy z internetu. Ekipę zna nasz architekt i bardzo ich polecała.
7. Czy zdecydowaliście się na rekuperacje?
Ostatecznie nie, dlatego, że posadzki były już wylane, podłogówka też.
8. Jak planować zakupy?
Kolejność zakupów można ustalić z architektem albo z ekipą. My najpierw robiliśmy łazienki, więc wszystko do nich było potrzebne najszybciej. Długo się też czeka na drzwi – my czekaliśmy około 6 tygodni i około 4 tygodni na podłogi. Polecam też zrobić Excela i wszystkie koszty tam wpisywać – planowane też.
9. Czarne baterie – skąd i jak czyścić?
Tego jeszcze nie wiem:) A baterie głównie GRB, tylko w łazience na górze przy kranie jest Bugnatese.
10. Czy robić na górze dwie umywalki, czy bez sensu?
Mieliśmy ten sam dylemat, bo blat jest długi. Ale analizując nasz poranek doszłam do wniosku, że nie ma takiej potrzeby. Wolałam mieć szafkę na ręczniki niż drugą umywalkę. Do tego jest mniej mycia no i jest mniejszy koszt.
Pierwszy raz w życiu zawitałam z rodziną w te okolice by eksplorować atrakcje Roztocza i Zamojszczyzny. Sama byłam zdziwiona – Zamość? Jeszcze na początku roku nie braliśmy tego kierunku pod uwagę, tylko naszym wakacyjnym celem były Węgry. Jednak epidemia bardzo szybko zweryfikowała nasze plany i urlop w tym roku spędzamy w Polsce.
Zależało nam na miejscu w miarę blisko Podlasia i Podkarpacia. Do tego chcieliśmy spędzić urlop w spokojnym miejscu bez tłumów.
My nigdy nie byliśmy w tamtych rejonach, więc uznaliśmy, że to dobry pomysł.
Z Podlasia jechaliśmy około 4 h i już byliśmy na miejscu. Zapakowaliśmy rowery na dach i bezdrożami dotarliśmy na zielone Roztocze.
Jak nas zauroczył Zamość to wiemy tylko my. Nieduże miasto z przepiękną starówką i masą zabytków. Wrócimy tam kiedyś jeszcze raz, ale tym razem wynajmiemy coś na starówce. Nam akurat stolica Zamojszczyzny bardzo przypomniała nam Havanę (tylko Zamość jest w świetnym stanie).
My zamojski Rynek i zabytki wkoło zwiedziliśmy pierwszego dnia z przewodnikiem melexem – to była świetna opcja, bo dzieci nie marudziły, a my później wszystko wiedzieliśmy.
Drugi raz byliśmy zwiedzać Zamość nocą (bez dzieci) i bardzo Wam polecam ten sposób – przewodnik w przebraniu szlachcica tak ciekawie opowiadał i sypał anegdotami, że zaciekawił nas jeszcze bardziej (wycieczka wieczorem stąd: http://turystykazpasja.pl/nocne-zwiedzanie )
Oprócz Rynku byliśmy jeszcze w parku linowym na ul. Dzieci Zamojszczyzny i bardzo nam się podobało. Trasa była świetna i akuratna jeśli chodzi o stopień trudności.
Jednego dnia byliśmy też w zamojskim Zoo – dzieciom się bardzo podobało – fajne jest mapa, którą dzieci dostają przy wejściu żeby zbierać pieczątki.
Zwiedzaliśmy też zamojskie muzea – Arsenał i prochownię. Byliśmy też na pokazie – wszyscy byli zadowoleni.
I byliśmy 4 razy na lodach BOSKO…. – na Rynku Solnym – przepyszne!
Polecamy też pizzę w Veronie i Cebularze z Bohemy.
Nie zdawałam sobie sprawy, jak Roztocze jest piękne. Nawet droga, która prowadziła z jeziora w stronę Zamościa była tak urocza, że miałam ochotę uwiecznić ją na zdjęciach.
Plażowaliśmy nad jeziorem Nielisz (strzeżona plaża z ratownikami) i nad jeziorem w Jacni (tam się nie można kąpać), a obok jest mała, relaksująca tężnia. Po drugiej stronie jeziora jest park linowy, ale akurat był zamknięty.
Cisza, spokój i 3 osoby na plaży – w oddali tylko wędkarze – tego było nam trzeba.
Bardzo polecam Wam klimatyczną restaurację w Jacni – częstym gościem była tam Kora, która ostatnie lata swojego życia spędziła na Roztoczu.
Restauracja nazywa się Mama i naprawdę możecie zjeść tam tak smacznie, jak u mamy. W podwórku jest też sklepik i galeria.
Jeśli chodzi o atrakcje Roztocza – jednym z najbardziej znanych miejsc jest Zwierzyniec i Roztoczański Park Narodowy. Wybraliśmy się tam na wycieczkę. Pojechaliśmy autem i w Zwierzyńcu wzięliśmy melexa z przewodnikiem – dzięki temu udało nam się wszystko zobaczyć:
Mam trochę niedosyt tego miejsca i jak kiedyś wrócimy na Roztocze to będę szukała noclegu bliżej Zwierzyńca. A i Julek będzie już wtedy w stanie zrobić tę trasę rowerem!
Szukajcie miejscówek tak żeby Wam pasowało – wszystkie atrakcje, które wyżej wymieniłam są dość daleko od siebie.
Jeśli chodzi o noclegi na Roztoczu – możemy polecić:
LAS ZIELONE KLIK
Dom na Roztoczu KLIK
Na skraju lasu KLIK
Obrocz137 KLIK
A tu łapcie wpis, w którym omawiam Podlasie i wszystkie jego atrakcje!
a tu macie inne polskie miejscówki dla dzieci – calutki wpis Hotele dla rodzin z dziećmi
Pamiętasz ten pierwszy moment kiedy sama zaczęłaś jechać na rowerze bez asekuracji rodzica? To ciekawe, że z reguły to wspomnienie to jedno z pierwszych jakie tak dokładnie pamiętamy! Jaki rower kupić dla dziecka? Jaki rower miejski kupić dla rodzica? Czy wiesz że dziecko do 10 lat na rowerze to pieszy? I o to oznacza? To jedyny wpis jaki będziesz musiała przeczytać o rowerach – aby dokonać wyboru dla całej rodziny.
Część odnośników w artykule to linki afiliacyjne.
Ba, nawet nie będziesz musiała czytać całego – zaraz będzie spis treści – możesz przeczytać tylko interesujące Cię akapity:) To wpis o kilkuletnich doświadczeniach, przygodach i romansach z różnymi rowerami. Rowerami dla dzieci i rowerami miejskimi dla dorosłych.
Opowiem Ci o kilku lekcjach, które były bolesne – i o które Ty możesz już być mądrzejsza – przy swoich zakupowych decyzjach:) Na końcu wpisu – jak zawsze – mam dla Ciebie w zanadrzu parę lifehacków. Słyszałaś co to słuchawki kostne? Albo zdradzę ci czy można rozliczyć rower na firmę.
Ale po kolei:
W piosence to było tak: „Jak do tego doszło nie wiem…” Gdyby ktoś jeszcze parę lat temu powiedział mi, że zamienimy sie w rowerową rodzinę – uśmiałbym sie setnie. Ostatnio na rowerze poruszałem się w czasach studiów. Wnosiłem go co dzień do pokoju na 4 piętro akademika. Stał za łóżkiem w tym naszym 4 metrowym – 3 osobowym penthousie.
Choć mogłoby więc wyglądać, że nasza relacja była dość intymna – nic bardziej mylnego. Była to raczej kwestia wolnego wyboru. Wyboru przeniesienia znaczącego w ówczesnym budżecie wydatku pasywnego na bilet miesięczny – do kategorii wydatku aktywnego – Napoje wyskokowe. Skoro ma coś do czynienia ze skokami to znaczy sport. A jak każdemu wiadomo sport to zdrowie.
Wydatki na transport często pochłaniają znaczącą część domowego budżetu. W Wielkiej Brytanii sięgają średnio 15%, w Ameryce 19%, w Polsce 8,7% (…) Dla niektórych gospodarstw domowych może to stanowić spore obciążenie. Jeśli te rodziny będą mogły lokalne przejazdy załatwić na rowerze, ich portfel wyraźnie to odczujePeter Walker – Jak rowery mogą uratować świat
Wydatki na transport często pochłaniają znaczącą część domowego budżetu. W Wielkiej Brytanii sięgają średnio 15%, w Ameryce 19%, w Polsce 8,7% (…) Dla niektórych gospodarstw domowych może to stanowić spore obciążenie. Jeśli te rodziny będą mogły lokalne przejazdy załatwić na rowerze, ich portfel wyraźnie to odczuje
Natomiast od kiedy po studiach budżet pozwolił podwoić liczbę kółek i nabyłem pierwszego poniemieckiego luksusowego diesla z szyberdachem i raptem pół miliona przebiegu na zegarze – moja stopa żadnego roweru nie dotknęła.
Umówmy się – to była poważna kwestia . Kwestia prestiżu, statusu społecznego, atrakcyjności dla płci przeciwnej. Nie bójmy się nazwać rzeczy po imieniu – ta przesiadka to była kwestia mojej dbałości o przetrwanie gatunku.
W tym miejscu więc następuje zrozumiała wieloletnia przerwa w spotkaniach mojego siedzenia z niewygodami przaśnych siodełek rodem wprost z jakże już odległego XX wieku.
Mimo że jestem już wtedy prawdziwym wschodnio-europejskim światowcem pełną gębą. Poznaję uroki madziarskiej prowincji czy estońskiego wielkomiejskiego życia (Tartu – 100 tys. mieszkańców!). Nawet pierwsza styczność z Niderlandami (wtedy jeszcze zwanymi Holandią) nie otrzeźwia zapędzonego i napędzanego pracą umysłu.
Owszem, szybko się uczę – i już po pierwszej delegacji do Amsterdamu wiem, że nigdy więcej nie popełnię tego błędu i nie wypożyczę na lotnisku samochodu by odwiedzać klientów z siedzibami w centrum miasta. Przy kolejnych wizytach – z pokładów wszechobecnych proekologicznych taksówek – nieznanej mi zupełnie jakiejś niszowej marki Tesla – obserwuję ze zdumieniem tych pomyleńców na rowerach. Wtedy może i zaczyna mi coś świtać – ale jednak codzienne warszawskie zabieganie skutecznie przywraca mnie na zastane myślowe zakorkowane tory.
Nie muszę Ci mówić jaką rewolucją w życiu nie rodzica jest zostanie rodzicem. Jeśli nim jesteś – rozumiemy się bez słów. Jeśli nim nie jesteś – nie ma słów którymi da się to oddać.
Ba – kiedy mieliśmy jedno dziecko – wydawałoby się, eee, skoro już mam to dziecko = wiem co to wszystko oznacza. Jestem na wszystko przygotowany. Jeśli zdecydujemy się z małżonką zmajstrować sobie kolejne – pikuś.
Dopiero później bardziej doświadczony kolega uświadomił mnie, że w przypadku dzieci 1+1 to nie równa się wcale 2. Bardziej 11…
Kiedy masz jedno małe dziecko – masz przewagę liczebną. Jedno z rodziców zawsze może wypoczywać. Kiedy masz dwójkę… game over. Drugie dziecko to jest taka sama jeśli nawet nie większa rewolucja w życiu:) Za to ponoć 3cie i kolejne to już z górki… Nie wiem, jakoś jeszcze nie odważyłem się sprawdzić.
Ale wracając do rowerowego przebudzenia bo inaczej nigdy nie napocznę właściwego tematu. Zatem, zanim rozwiążemy zagadkę jaki rower miejski dla rodzica – zacznijmy wpierw od kategorii rowery dla dzieci:
Pamiętam – ja wychowany na Wigry 3 – kiedy pierwszy raz zetknąłem się z pomysł pod tytułem – rowerek biegowy – po prostu nie byłem w stanie ogarnąć takiej koncepcji. Mój mózg w samej definicji słowa rower – zawierał 2 pedały. Rower bez pedałów – jednoznacznie zaprzeczał tej definicji. Trzeba było dopiero własne dziecko na rower biegowy posadzić by zrozumieć.
Rowerek biegowy pozwala w pryszłości ominąć okres rowerka na 4 kółkach! Jak dziecko spędzi sezon czy dwa na biegówce – wydaje mi się, że sadzanie go na rower z dodatkowymi kółkami to nonsens. Najpierw Lilę a teraz i Jula – od razu przesadzamy na rowery dwukołowe. Dziecko na biegówce bowiem już nauczy się utrzymywania się na 2 kółkach.
Jak napisałaby Ania „rowerek biegowy – wspiera rozwój dużej motoryki i równowagi„. Jeśli to czytasz, to znaczy że znasz moją żonę – zabrała się do tematu gruntownie – więc przetestowaliśmy tego sporo. Jeśli chcesz szczegółów – możesz rzucić okiem na wpis Rower biegowy czy hulajnoga? To było jeszcze wtedy błądzenie we mgle – ale możesz spojrzeć jakimi kryteriami się kierować w wyborze. A potem na szczęście pojawił się na rynku on:
Jeśli ufasz wyborom Ani, i od razu chcesz przejść do wniosków i zobaczyć do czego doszliśmy po paru crash-testach – idź od razu po szczegóły na wpis o Rower biegowy Cruzee. Jezu jakie ten Cruzee to było objawienie! On nic nie waży! No naprawdę. 1,9 kg.
Wszystkie inne wypaśne, śliczne i choćby nie wiem jak odciążane – wciąż ważą co najmniej 2 razy tyle. To jest tajemnica jego sukcesu. Nie ma żadnych niepotrzebnych części. Ma śliczny design. Szeroką gamę barw – do wyboru do koloru:) Koła wykonane są z pianki, więc nie musimy się martwić o pompowanie, czy przedziurawienie. Rowerek jest bardzo cichy i świetnie sobie radzi na każdym terenie.
Nadaje się – w zależności od dziecka – pewnie od 18 miesiecy wzwyż – i starczy na 2-3 sezony! Ta jego waga – oprócz tego że bardzo ważna dla dziecka – Julek nie pozwalał nikomu i sam zawsze znosił go po schodach – jest też ważna dla rodzica. Ile razy zdarzy ci się tachać rower biegowy za dzieckiem – tyle razy docenisz piórkową wagę Cruzee. To nasz absolutny zwycięzca tej kategorii
Jeśli przegapiłbym etap Cruzee, albo jeśli stać by mnie było co sezon upgradować dzieciowe pojazdy – z perspektywy czasu już wiem, że rozważyłbym rowerek biegowy Woom 1. Zaprojektowny by służyć dzieciom do 100 cm wzrostu. Od Cruzee różni go to – że jest bardziej dorosły:) Wprowadza dziecko w świat ręcznego hamulca a to ma 2 zalety:
Te drugi aspekt oczywiście można załagodzić pamiętając by mundurować dziecko w buciki spisane na straty.
Oprócz hamulca, Woom różni się jeszcze tym, że ma wyprofilowaną kierownicę i pompowane opony, które dają doskonałą amortyzację i łatwe toczenie. Ten rower naprawdę doskonale wprowadzi w świat dorosłych rowerów. Waga 3,3kg.
Chcesz żeby przesiadka na rower z pedałami trwała 15 min? mówię poważnie – zobacz Jak nauczyć dziecko jeździć na rowerze?
Pamiętajcie te kategorie to uproszczenia – patrzcie zawsze na wzrost dziecka i długość jego nóg. Julek kończy zaraz 4 latka i próbowaliśmy uczyć go jazdy na dwóch kółkach na Woom 3 – bo ten mamy po Lili. Natomiast jest on na niego minimalnie za wysoki – i nie dosięga niestety do ziemi. Idealny na niego byłby teraz rower Woom 2.
Jest on projektowany dla dzieci od 95 cm do 110 cm. Rzeczony model to doskonała kontynuacja rowerków biegowych. Ja pamiętam, że jak pierwszy raz zobaczyłem cenę tego roweru dla dziecka – to mało nie spadłem z krzesła. Zwłaszcza mając na uwadze iż Lila pojeździ na tym pewnie 1 sezon, i wiedząc ile już różnych wehikułów zagraca piwnicę…. Słuchajcie – dobrze że się dałem namówić – zakup rowera Woom odmienił życie nas wszystkich.
Natomiast jako że Woomy ostatnio nie jest łatwo kupić, zrobiliśmy research i zdecydowaliśmy się na KUbikes. Są to niemieckie rowerki, też projektowane dla dzieci. Julek na Woom 3 jednak okazał się za niski – a jak przyszedł KUbikes – siadł i odjechał! Tu macie wpis Pierwszy rower dla dziecka, w którym porównujemy KUbikes vs Woom.
Jak widzicie ten rower mimo, że malutki – przypomina dorosły rower. Julek wybrał – elegancki kolor – czarny mat, by mieć taki sam rower jak tata:)
Wracając do początków – zaczęło się od Lili – to ona jest wszystkiemu winna. Pamiętam jak na jej 4te urodziny, Ania zrobiła szeroki research, by potem zrobić składkę i spółkę z babcią – zakupić śliczny, budżetowy, różowy, ciężki, toporny dramat. Ale mówiłem, że śliczny i fotogeniczny:).
Czemu wtedy nie wydało mi się podejrzane jak 15 kg Lila ma niby opanować jazdę na rowerze, który waży 10 kg….. Więcej o tych wszystkich perypetiach, które znalazły swój happy ending kiedy napatoczyliśmy się na nasz ideał znajdziesz we wpisie o Woom 3.
Tam znajdziesz więcej szczegółów, zalet, przyczyn czemu jest taki dobry – ja skupię się tu na efektach jaki ten przemyślany zakup wywarł na nasze życie. Póki dziecko porusza się na biegówce – jest to powiedzmy urozmaicenie spaceru. Na dłuższy dystans – i tak biegówka podróżuje na wózku – a dziecku dajesz na niej pojeździć w bezpiecznym azylu parku czy placu zabaw.
W momencie jak jest mowa o rowerze na pedały – zaczyna się dylemat rodzica – hej, ale niby jak ja mam upilnować i nadążyć?
Dokładnie – tu dochodzimy do momentu w naszej opowieści – kiedy nagle oświeciło rodziców – że sami muszą się zmotoryzować – czy jak by to można ładnie nazwać? Upedalić:)?
Nagle otworzyły się nam oczy na to co dla przysłowiowych wrogów publicznych – wegan i cyklistów zawsze było oczywiste
PETER WALKER – JAK ROWERY MOGĄ URATOWAĆ ŚWIAT:Powinniśmy wykorzystywać ciało do celów, do jakich zostało stworzone, czyli często chodzić, czasem biegać i poruszać się w sposób wymagający od nas regularnego wysiłku czy to w pracy, w domu, przemieszczając się od punktu A do punktu B, czy na co dzień w czasie wolnym (…) kluczowa jest właśnie codzienna aktywność. Kiedy mówimy komuś „Idź na siłownię” to musi świadomie znaleźć na to czas w tygodniu (…) Trzeba go wygospodarować i zrezygnować z przebywania ze współmałżonkiem albo z dziećmi, z zajmowania się domem lub pracą. Tak, siłownia jest zdrowa. Ale naprawdę ciężko jest ten czas wykroić z i tak napakowanego kalendarza
PETER WALKER – JAK ROWERY MOGĄ URATOWAĆ ŚWIAT:
Co prawda rower holenderski to nie jest absolutnie sprzęt treningowy. Wręcz przeciwnie – to taki wash&go – siadasz i jedziesz! Powyższym zdjęciem chcę ci pokazać – że nawet tak przy okazji – możesz zrzucić trochę tłuszczowego balastu.
Po to wrzuciłem ten screen – sam oceń jak wpływa na kondycję. Te raptem 4 km wycieczki rowerem na budowę z Julkiem na foteliku – pół godzinki – 200 kalorii. Na orbitreku dłużej trzeba nasuwać. Jeszcze chwila tej budowy i będę szczuplejszy niż szczypiorek na wiosnę.
Zawszę mówię żartem, że nie da się za wolno pedałować, bo rower się przewraca. A każdemu zdarza się chodzić pomału, jeśli ma akurat gorszy dzieńPETER WALKER – JAK ROWERY MOGĄ URATOWAĆ ŚWIAT
Zawszę mówię żartem, że nie da się za wolno pedałować, bo rower się przewraca. A każdemu zdarza się chodzić pomału, jeśli ma akurat gorszy dzień
Do naszych wyborów seniorskich bicykli jeszcze wrócimy – tymczasem wracając do naszych szałaputów:
Tak, zgadliście – Woom 4. No co poradzę, Mamy i polecamy. Wyszczególnienie jego zalet jak i różnice do Woom 3 znajdziesz w Ani wpisie całym dedykowanym szczegółowemu opisowi Woom 4.
Rower zaprojektowany jest dla dzieci 115 cm – 130 cm. Waga roweru to ledwie 7.6 kg – co przy Lili, która waży 18kg jest po prostu zachwycające. Sama może go przenosić przez przeszkody, których nie da się pokonać na rowerze.
Słuchajcie – bo nie dokończyłem wątku czemu Woom odmienił nasze życie? Ana dlatego, że dzięki temu, że jest on specjalnie projektowany pod dzieci – pozwala im skutecznie zacząć rowerową przygodę rok albo i dwa wcześniej niż rowery – które nie są projetkowane pod dzieci – a są tylko miniaturkami rowerów dorosłych. Pierwsze dwa rowery Lili to były takie potworki. Były za ciężkie – ona miała trudności z ruszeniem samodzielnie i się zrażała.
Jak usiadła na Woom – to po prostu jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – ruszyła z kopyta. Od tego momentu ja się w nich bezapelacyjnie rozkochałem. Aby tylko uświadomić wam, jak dobra to jest inwestycja – nawet dla kogoś komu się wydaje, że go na nią nie stać:
Obserwuję używane rowery Woom na OLX i widzę, że wciąż trzymają cenę: używany Woom 3 kosztują prawie tyle co nowe. Więc nawet jak Julek przesiądzie się na większy, to nie stracimy pieniędzy. Kiedy rodzina i znajomi mojej przyjaciółki pytali ją o prezent na urodziny dla córeczki powiedziała, że zbierają na rower.
Dzięki temu udało się uzbierać część sumy, a resztę dołożyli – myślę, że to jest też super pomysł. Ba – zobaczcie teraz zresztą co się dzieje – kiedy ciężko o Woom w sklepach – są sprzedający na Allegro, którzy wyceniają i na 2000! Może jeszcze się okazać, że to nie wydatek a inwestycja:)
Natomiast nie jestem jakimś psychofanem Woom! Są też na rynku bardzo dobre rowery dla dzieci od innych marek, które też były projektowane dla dzieci i są równie wspaniałe jak:
Choć nazwa brzmi z włoska to jest też niderlandzkie Bungibungi. Albo żeby daleko nie szukać – solidne niemieckie rowery składane w niemczech – Kubikes. Ba – są też zresztą droższe jak np Early Rider. Ja chcę wam tylko pokazać, że inwestując 1 raz w rower z wyższej półki – możecie potem kiedy dziecko rośnie – dobrze odsprzedać mniejszy. Dzięki temu za przysłowiowe parę stówek – stać się szczęśliwym właścicielem kolejnego modelu z serii. Podczas gdy na rower niższej jakości – nie będzie podejrzewam dzikiego tłumu chętnych allegrowiczów.
To co myślicie pewnie – Woom 5. Waga 8,7 kg. Do tego wszystkie zalety poprzednich modeli. Koła o średnicy 24″. Po szczegóły że np. nisko umiejscowione siodełko obniża środek ciężkości roweru, dzięki czemu wygodne wsiadanie a potem utrzymanie równowagi jest dużo łatwiejsze – odsyłam na specjalistyczne strony.
Jeśli spojrzeć na alternatywy Woom – są 2 drogi. Lila jak znam życie będzie chciała ruszyć w ślady mamy i jestem pewien że zakocha się w takim na przykład: Rowerek dziecięcy Batavus Star. I byłbym gotów ją tak uszczęśliwić – gdyby nie jeden aspekt – muszę sprawdzić czy sobie poradzi ze znacząco cięższym sprzętem – bo Woom 5 waży 8,7 kg a Batavus Star 14 kg…
Dlatego was zaskoczę – jako kolejny rower zamówiliśmy dla Lili – KUbikes 24″ z ramą S! Dobrze widzicie. To jest fajne u KUbikes, że poczynając od kół 20″ – wszystkie modele można również dobierać pod dziecko pod kątem wielkości ramy. Mają 2 lub 3 wielkości na każde koła. Są też fantastyczne kolory.
Ej dajcie spokój – nastolatek niech się usamodzielnia i sam przeszuka przepastne zasoby internetu.
Nie no żarty żartami – ale tu już dochodzi częstotliwość używania, teren czy szosa? Preferencje indywidualne – np jak szerokie chce opony? Amortyzowany czy nie…. i wiele wiele innych zmiennych zależnych od koleżanek, kolegów, wpływu środowiska i najbliższego otoczenia:)
A jak nie zajmie się tym sama/sam – to kupię jej/jemu Woom 6, o albo Woom 6 OFF i spokój:)
Tu łapcie rabat na zakupy do sklepu todler.pl gdzie na kod Nebule – dostajesz 5% rabatu na rowerki Woom, Puky czy na hulajnogi Micro.
ewentualnie jeśli zostanie takim użytkownikiem jak rodzice to jakiś rower miejski np:
Batavus Star 26″ albo rower miejski Creme Molly
A teraz przechodząc już do historii naszego bliższego zbliżenia do rowerów i błędów jakie popełniliśmy zabierając się za ten reunion
No więc z perspektywy tych 2 lat – które doprowadziły do tego, że staliśmy się namiętnymi cyklistami – oto jak wyglądały nasze nieśmiałe początki. Jako raczkujący rowerzyści – z duża ostrożnościa i „taką pewną nieśmiałością” podeszliśmy do tematu. Żadnemu z nas nie jest obce pojęcie „słomianego zapału”. Nie byliśmy więc wcale a wcale pewni czy nasz hype na jednoślady nie będzie aby jednorazowym flirtem. Poszliśmy więc na bezpiecznie.
Każde użyło swych spersonalizowanych kluczy wyboru. Ania kupiła rower który był śliczny. Ja kupiłem rower, który był tani. Ania przekopała całe zasoby internetu i wybrała model, który przemówił do niej wizualnie – który był najbardziej fotogeniczny. Jak już to cudeńko przyszło z Azji w wielkim pudle – spędziłem 8 godzin skręcając go śrubeczka po śrubeczce.
Kiedy już doprowadziłem rower – jak rasowy Insta-husband – do stanu w którym mogła się z nim sfotografować – to już mogłem go odprowadzić na faktyczne zmontowanie do najbliższego warsztatu. Najbliższego bo z buta, bo już wyjęty z pudła nie mieścił się do auta. Wiem, nie musisz nic mówić – prawdziwy bohater w swoim domu!
Bogatszy już o te doświadczenia – po swojego męskiego mustanga – wybrałem się do Decathlonu. Zanim uszczęśliwiłem sprzedawcę sakramentalnym TAK, upewniłem się, że:
Mknąc ciężko chwilę potem na nowym nabytku do domu, gratulowałem sobie oszczędności czasu i pieniędzy i zaradności level McGyver.
Cóż – masz wolność wyboru. Czuj się ostrzeżony – ale nikt Ci nie broni popełniać naszych błędów. Mimo przyjęciu zgoła odmiennych kryteriów nabycia naszych jednośladów:
Jaki rower miejski? Odpowiedź może być tyko jedna – holenderski. Kto był w Niderlandach – wie jak Holendrzy ich używają. Rowery są tam podstawowym środkiem lokomocji. Jeżdżą oni nimi codziennie – jeżdżą do szkoły, do pracy, na zakupy na wieczorne wyjścia.
Holendrzy wiedzą wszystko o rowerach. Używają ich cały rok. Montują przy drogach rowerowych baterie słoneczne – by w niektórych miejscach mieć ogrzewane ścieżki rowerowe – aby nie fatygować się odśnieżaniem. Może wam się na pierwszy rzut oka wydawać, że holenderskie rowery nie są najtańsze – ale czy mieliście kiedyś do czynienia z Holendrami?
Magiczne słowa dla każdego z nich to „gratis, korting i halfprijs” – czyli „gratis, zniżka i za pół ceny”. Holender jak poczęstuję Cię kawą – da ci do niej 1 ciastko (słownie: jedno). Każde 1 Euro, które zaoszczędzi – uważa za warte zachodu.
Oznacza w języku angielskim – płacić na imprezie czy w restauracji – każdy za siebie. Ich finansowa „zaradność” i niechęć do szastania mamoną widzicie nawet utrwaliła się w warstwie językowej. Nazwać ich centusiami czy Szkotami – nie byłoby absolutnie źle odebrane. Ba – spójrzcie na przymiotnik „goedkoop” – tani. W paru językach, które liznąłem – tani, cheap, olcsó – niesie też ze sobą pejoratywne znaczenie.
Przenosi jednocześnie określenie małego kosztu – ale co za tym idzie jakby nierozerwalnie związane – złe zdanie o jakości produktu. W niderlandzkim „goedkoop” pochodzi od goed – dobry i koop – kupować. Doslownie „dobry zakup”! U Holendra tani to komplement!
Się zagalopowałem w tej dygresji – a miałem odpowiedźieć tylko na pytanie jaki rower miejski:). Ale wszystko w jednym celu. Byś zrozumiał, że holender nie wyda ani centa więcej niż to jest konieczne. Teraz łącząc fakty iż holendrzy używają rowerów 100 razy bardziej niż my. Plus jak opisałe nie grzeszą rozrzutnością = produceni holenderskich rowerów – projektują solidne rowery na lata.
Ze względu na wszystkie wyżej wymienione zalety – uważam, że nawet używany rower holenderski nie pierwszej młodości – wciąż może być bezawaryjny! No może pod jednym warunkiem – że przed przyjazdem do Ciebie – nie spędził ostatniego sezonu na dnie amsterdamskiego kanału…
Oczywiście w naszym przypadku nie mówimy tu o żadnych rowerach wyczynowych. Chodziło nam o bardzo dobre rowery użytkowe. Rowery na których możemy polegać w załatwianiu codziennych sprawunków. Zarazem jednak wygodne na rekreacyjną dłuższą trasę.
Rowery na których możesz jednego dnia szykownie wystrojona pojechać na biznesowe spotkanie, po to by później wskoczyć w dres i się zrelaksować. Na których możesz przewieźć i zakupy i dziecko w foteliku. Rowery w których jedziesz z wyprostowanymi plecami, oszczędzając przemęczony od noszenia dzieciaków kręgosłup.
Ani wybór przy tym naszym upgradzie padł na:
Ania wybrały kolor kacze jajo i ramę unisex – a model to: Batavus Quip Extra Cargo N7. Designerski kształt ramy. Rower stylowy ale i funkcjonalny. Kierownica typy jaskółka, zapewniająca komfortową, wyprostowaną sylwetkę.
Ciekawa opcja – blokada kierownicy, która nie pozwoli zakupom przeciążyć koła i wywrócić roweru. Podwójna stopka, która zapewnia stabilizację na postoju. Niepowtarzalny numer na ramie (muszę pamiętać aby go zapisać:)).
Tylko pamiętaj – nie sugeruj się konkretnym modelem. Cechy które wcześniej wylistowałem są wspólne dla wszystkich sensownych holenderskich producentów. Czy zdecydujesz się na markę Batavus czy Gazelle czy Sparta – tak naprawdę to kwestia indywidualnego gustu:)
Mój wybór padł za to na model o trochę bardziej elastycznym charakterze. Chciałbym się czasem wypuścić na bardziej intensywny trening i dlatego wybrałem Batavus Comodo Alfine 8 na pasku zębatym. Wybrałem ramę unisex – czy, nie boję się tego powiedzieć damkę. Jest to znacznie wygodniejsze przy dzieciach.
Ten sezon Julek pewnie jeszcze spędzi w foteliku, jeśli chodzi o dłuższe trasy. Łatwiej i bezpieczniej się wtedy manewruje – stabilniej się czuje przy wsiadaniu i zsiadaniu.
Z moich fanaberii – chciałem by dało się zmieniać płaszczyznę kierownicy – czy do jazdy miejskiej – czy na dłuższą trasę – mogę elastycznie zmienić profil.
To będzie mój pierwszy rower z paskiem zamiast łańcucha. Przemawia do mnie taki czysty napęd, jego dłuższa żywotność (a właściwie dożywotność) i cichość! Paski stosowane przez Batavusa to produkty firmy Gates Carbon Drive o wytrzymałości do 25.000km. To lata użytkowania bez konieczności wymieniania, smarowania 🙂 Od Ani roweru różni go też fakt, że posada amortyzatory. Ale i kosztuje parę złotych więcej.
Ale jak pisałem wyżej – nie sugeruj się konkretnym modelem! Cechy które wcześniej wylistowałem są wspólne dla wszystkich sensownych holenderskich producentów. Czy zdecydujesz się na markę Batavus czy Gazelle czy Sparta – będzie to tak samo trafny wybór. Po prostu niech rower spełnia Twoje potrzeby.
Creme de la creme – i mój wybór gdybym nie miał limitu wydatków to na bank za to byłby rower : KOGA. Tylko napomnę ze to już totalny high level, każdy rower budowany jest ręcznie (nie taśmowo). Od początku do końca przez jedną osobę! Na kartonie jest pieczątka z imieniem osoby która składała dany rower 🙂 Na ich rowerach torowych jeździ drużyna narodowa. A i głowy państw też wybierają tą markę… to głowa rodziny też może:)
Na rowerki dla dzieci łapcie rabat na zakupy do sklepu todler.pl gdzie na kod Nebule – dostajesz 5% rabatu na rowerki Woom, Puky czy na hulajnogi Micro.
A jeśli chodzi o holendry dla dorosłych tu łapcie rabat na zakupy do sklepu rowerystylowe.pl – na kod Nebule5 – tu też rabat 5% na dorosłe bryki.
My się też wyposażamy w kaski. Wiem, że można by się kłócić o ich skuteczność. Kiedyś nawet natknąłem się na badania, które chciały udowodnić, że rowerzyści w kaskach biorą udział w większej ilości wypadków! Autorzy badania stawiali tezę, że cyklista w kasku jest bardziej awanturujący się… Jako rodzic ja wiem, że dziecko nie postępuje tak jak ja mu mówię, tylko tak ja widzi, że ja robię. A więc muszę świecić kaskiem, znaczy przykładem!
Ja się też na pewno wyposaże w słuchawki bezprzewodowe. Sprawdziłem – choć wśród rowerzystów zdania co do tego procederu są podzielone – prawnie słuchanie muzyki nie jest zakazane! Zostawiam więc Tobie czytelniku pod rozwagę, ja wiem że zwłaszcza przy tej pandemii potrzebuję odskoczni. Zamiast męczyć orbitreka – siadam na mojego holendra, odpalam audiobooka i odlatuję!
Update właściwie na żywo – robiąc research do tego wpisu – natknąłem się na coś takiego jak słuchawki kostne. Cudo to działa tak – że pozwala słyszeć też odgłosy otoczenia! Po więcej info odsyłam tutaj – tu eksperci stworzyli przewodnik jak wybrać słuchawki z przewodzeniem kostnym. Wydaje mi się, że jest tylko jeden sensowny producent, który produkuje słuchawki kostne i się w nich specjalizuje. Wygląda to na bezpieczny kompromis.
Możesz słuchać muzyki czy audiobooka – a wciąż ogarniasz odgłosy otoczenia! Ja już kupiłem – dostałem – przetestowałem – i jestem nimi zachwycony. Mieszczą się i pod kaskiem i pod okularami które noszę. Jakość dźwięku pewnie nie jest akceptowalna dla audiofila – ale do takiego użycia jak moje – rewelacja! Słuchać czy to muzykę, czy audiobooka a i dziecko czy nadjeżdżający autobus. Dzieci też się w nich zakochały – bo w przeciwieństwie do wkładanych do uszu – nie uwierają ich! Podejrzewam że oszczędzają też ich bębenki… albo ich namówię, żeby to był cel ich oszczędzania – albo zbankrutuję….
Wiecie co jeszcze się urzeczywistnia przy użyciu słuchawek kostnych? I to dosłownie? You can FEEL the music!
Chrześniak mnie do tego zainspirował – dzięki Kajetan! Jak jedziesz z rodziną czy w większej grupie – żeby się nie przekrzykiwać w tym hałasie i kaskach – rozważ jakąś aplikację – interkom. Instalujesz np. taki pierwszy z brzegu Intercom for Android na swoich komórkach – i macie wygodny kontakt jadąc w grupie.
Według kodeksu drogowego – dziecko do lat 10 poruszające się na rowerze to pieszy! Oznacza to, że zgodnie z tymi przepisami nie może poruszać się po jezdni. Tak samo wynika z tego – że nie ma prawa jechać po ścieżce rowerowej! A jedyną właściwą platformą jest…. chodnik. Takie dziecko, może poruszać się tylko pod pieczą dorosłego. Oznacza to ni mniej ni więcej – taki dorosły również ma prawo jechać rowerem po chodniku! Kogo temat jeszcze bardziej interesuję – odsyłam TUTAJ.
I na koniec obiecana we wstępie podpowiedź. Nawet jeśli masz samochód na firmę – rozważ dodanie też do swojej floty – roweru. Tu już nie będę się o tym rozpisywał – natomiast więcej szczegółów znajdziesz w artykule: rower na firmę. Cieszy, że można łatwo przekonać ustawodawcę, iż jest to narzędzie służące do pracy. To powinna być już ta przysłowiowa truskawka na torcie, która ostatecznie cię przekona by zostać cyklistą:)
Uff – niniejszym nasza wspólna rowerowa przejażdżka dobiegła końca! Dziękuję, że dopedałowałaś ze mną do mety! Żyj zdrowo i z prawidłowym ciśnieniem (nie tylko w oponach).
Jeśli rower rzeczywiście ma uratować świat, to nie dokonają tego drogowi wojownicy odziani w lycrę. Na duże – a nawet ogromne – zmiany możemy liczyć, gdy społeczeństwo przestanie postrzegać jazdę na rowerze jako hobby, sport, misję czy styl życia. Zmiany się dokonają, kiedy rower stanie się po prostu wygodnym, szybkim i tanim środkiem transportu, który przy okazji ma tę zaletę, że zapewnia odrobine ruchu.PETER WALKER – JAK ROWERY MOGĄ URATOWAĆ ŚWIAT
Jeśli rower rzeczywiście ma uratować świat, to nie dokonają tego drogowi wojownicy odziani w lycrę. Na duże – a nawet ogromne – zmiany możemy liczyć, gdy społeczeństwo przestanie postrzegać jazdę na rowerze jako hobby, sport, misję czy styl życia. Zmiany się dokonają, kiedy rower stanie się po prostu wygodnym, szybkim i tanim środkiem transportu, który przy okazji ma tę zaletę, że zapewnia odrobine ruchu.
Czy wszyscy pamiętają co jest 23 czerwca? Dzień Taty! Więc dla wszystkich zapominalskich – dziś mam garść inspiracji prezentowych.
Większość sprawdzona przez Daniela, a reszta zapisana na liście małych marzeń. A do tego obiecuję nie będzie ani jednej pary skarpetek:)
To jak już wiecie co jest 23 czerwca – przechodzimy do konkretów:
To teraz jak już wiesz co jest 23 czerwca po jeszcze więcej inspiracji możesz zajrzeć też do wpisu Prezenty dla niego oraz co prawda świateczne ale uniwersalne Prezenty dla niej i dla niego
My pijemy wodę żeby żyć zdrowo, a ten sok żeby być jeszcze zdrowszym. Niewiele osób wie o tym, że ma on tyle witaminy C, co 4 pomarańcze. Niedługo będzie o nim bardzo głośno, a niektórzy nawet piszą prace naukowe na temat tego mało popularnego (jeszcze) owocu.
Materiał sponsorowany przez rodzinną olejarnię Olini
Po tym opisie supermocy chcę Wam go w końcu przedstawić. Bo już niedługo będzie o nim głośno – a Wy już będziecie wiedzieć z czym macie do czynienia.
Pewnie spodziewaliście się obcojęzycznych nazw, które mądrze i wyniośle brzmią, a tymczasem ta jagoda okazuję się być SUPERJAGODĄ.
Teraz przyszedł czas na Polskę. Tę roślinę możecie bez problemu posadzić w ogrodzie, bo jest niewymagająca i dobrze sobie tu radzi. Ale moja mama mówi, że z jej krzaczków wychodzi malutka miseczka owoców i żeby móc codziennie przez cały rok spożywać drogocenne jagody to ratuję się sokiem Olini.
Tak naprawdę to Olini pierwszy raz dowiedziałam się o jagodzie kamczackiej i jej właściwościach. W okolicach kwietnia odstawiliśmy olej z czarnuszki, który pijemy aby wspomagać odporność. I od tego czasu codziennie wypijamy shot soku z jagody kamczackiej. A jeżeli Wy dalej pijecie olej to możecie je razem mieszać.
Sok ma bardzo intensywny kolor i smak. Jest bez żadnych dodatków (cukrów i konserwantów). Jest smaczny i orzeźwiający. Moje dzieci piją go z małego kubeczka, a ja czasami rozcieńczam wodą gazowaną.
W jednej z publikacji przeczytałam, że jagoda kamczacka jest szczególnie polecana osobom, które mają problemy ze wzrokiem i chorują na nowotwory. Do tego warto go stosować przy cukrzycy, bo obniża poziom cukrów we krwi. A na codzień do wspomagania odporności.
Po przeczytaniu wielu publikacji (KLIK, KLIK) i wpisaniu na stronie PUBmed „blue honeysuckle”, wiem, że jagoda kamczacka zostanie z nami na długo. Jej supermoce wspomagają układ odpornościowy naszej rodziny.
A Wy już słyszeliście o niej? A może macie w ogródku, a nawet nie wiecie, jakie ma właściwości?
Pokażę Wam jeszcze jakie inne zdrowe soki ma Olini – moim numer 2 (po jagodzie kamczackiej jest) jabłko i aronia – z gazowaną wodą smakuje wybornie.
Jeśli też uzupełniacie swoje półki w naturalne wspomagacze, to możecie skorzystać z kodu Nebule do Olini.pl – daje on 10% zniżki. Zamawiając tam mam pewność, że produkty są najlepszej jakości i przygotowane w taki sposób aby wspierały nasze zdrowie.
Dziś pokażę Wam najlepsze seriale w HBO Max. Gdybym miała wehikuł czasu i mogła się przenieść do końcówki lat 90 lub początku obecnego wieku i powiedziałabym ludziom: słuchajcie już za kilka lat to nie filmy, a seriale będą ważniejsze, a największe gwiazdy będą występowały w tych produkcjach, pewnie pogłaskano by mnie po główce?
Tu łapcie uaktualniony wpis – Najlepsze seriale na HBO MAX
Pamiętam zresztą, jak w 2008 roku, zostałam zapytana w towarzystwie, co lubię oglądać. To był czas The Lost i Prison Break. Odpowiedziałam, że seriale. Nastała niezręczna cisza, bo wówczas widzowie seriali byli jeszcze utożsamiani z miłośnikami Mody na Sukces i M jak Miłość. Gdy wyjaśniałam, co oglądam i zachęcałam do spróbowania, tylko jedna osoba wiedziała, o czym mówię.
A dziś, 12 lat po tym spotkaniu oglądanie seriali jest oczywistością, a nawet koniecznością, jeśli chcemy wiedzieć, co jest na fali:) Wymienianie się listami ulubionych z nich jest pożądane i oczekiwane. Wszak ilość produkcji przytłacza.
No, może nie tak do końca, wszak jeszcze wszystkiego nie obejrzałam:) Ale wiecie – lista jest moja i całkowicie subiektywna. Gotowi?
IMDb – 8,5
tytuł oryginalny: Mare of Easttownilość sezonów: 1długość odcinka: ok. 56 min
Nagle po wielu latach Kate Winslet pojawia się w serialu! To musi być zatem coś wyjątkowego. I rzeczywiście tak jest. I choć to klasyka – wiecie – małe miasteczko, zbrodnia, demony przeszłości to klimat serialu i gra Kate Winslet zdecydowanie sprawiają, że chce się oglądać i zagłębić w losy tej mieściny, gdzie każdy z każdym jest w jakiś sposób połączony więzami przyjaźni, rodziny, znajomości. Tu każdy szczegół ma znaczenie, a obciążenie emocjonalne bohaterki jest tym większe, że sama jest częścią tej społeczności.
Można obejrzeć TUTAJ
a tu ZWIASTUN
IMDb – 7,6
tytuł oryginalny: The White Lotusilość sezonów: 2długość odcinka: ok. 55 min
To doskonały serial na zimowe wieczory – co może nas ogrzać lepiej niż piękne hawajskie plaże. Mogłoby się wydawać, że luksusowy urlop jest spełnieniem marzeń. Tymczasem wśród bajkowych krajobrazów rozgrywają się dramaty. Serial jest jak uczta sensoryczna – doskonała muzyka i przepiękne kadry. Choć ma trochę konwencję satyry – to pierwszoplanowy wątek kryminalny trzyma nas przy ekranie już od pierwszej sceny. Ledwo daliśmy radę czekać cały tydzień na kolejne odcinki (teraz już możecie obejrzeć ciągiem). Cudny klimat i muzyka. Manager hotelu przypominał mi Johna Cleesa w Hotelu Zacisze, a inna doskonała kobieca postać nie dawała mi spokoju, póki jej nie zidentyfikowaliśmy – mama Stiflera:)
IMDb – 8,1
tytuł oryginalny: Scenes from a Marriageilość sezonów: 1długość odcinka: ok. 55 min
Ten serial ma wszystko co lubię, emocje, doskonałe dialogi i ciekawie przedstawioną historię.
Uwaga – ta opowieść jest tak mocna, że twórcy zdecydowali się na bardzo ciekawy zabieg artystyczny – przed każdym odcinkiem, widzimy aktora, czy aktorkę dopiero wchodzącego na plan. Ostatni łyk kawy, ostatnie pociągnięcie makijażystki – widzimy dokładnie sekundę, w której aktor wchodzi w rolę. Myślę, że genialne w swojej prostocie, idealne przypomnienie widzowi – pamiętaj, że ty jesteś tu widzem! A aktorzy tylko wcielają się w te postaci!
Jakaż to musi być historia… Jaki to musi być emocjonalny roller coaster – skoro wymaga takich nietuzinkowych zabiegów…
IMDb – 6,2
tytuł oryginalny: In Treatmentilość sezonów: 4długość odcinka: ok. 25 min
Terapia pojawia się w moich nowościach na 2021 – choć jej pierwszy sezon był bodajże w 2008. To ciekawy przypadek – reboot. Pierwowzór z Izraela „BeTipul” jest z 2005 roku. Natomiast zaserwowany nam teraz 4 sezon mocno odświeża ten format. Uzo Aduba, która teraz zasiada w fotelu psychologa ma już na swoim koncie nagrodę Emmy czy Nagrodę Gildii Aktorów Ekranowych za swoją rolę w „Orange is the New Black” – w „Terapii” jest absolutnie fantastyczna.
Choć mogłabym oglądać ten serial choćby dla samych wnętrz w jakich się odbywa:) to muszę powiedzieć, że zachęca do introspekcji. Przez problemy serialowych pacjentów – możemy też spojrzeć wewnątrz siebie.
IMDb – 7,3
tytuł oryginalny: Landscapersilość sezonów: 1długość odcinka: ok. 45 min
Bardzo malownicza konwencja – choć ta historia oparta jest na faktach – twórcy serialu malują obrazem i dźwiękiem w tak brawurowy sposób, że zacierają się wszelkie granice. Czy to historia bezgranicznej miłości, tak przeciętnej z pozoru brytyjskiej pary starszych państwa? Czy to historia wyrachowanych zbrodniarzy? Już nie mogę się doczekać premiery kolejnych odcinków!
tytuł oryginalny: Noughts + Crossesilość sezonów: 1długość odcinka: ok. 50 min
Ciekawa pozycja i bardzo aktualna, zwłaszcza w kontekście walki o BLM. A co by było gdyby odwrócić rolę ras i stosunki społeczne? Miła dla oka, plastyczna wariacja, opierająca się tak naprawdę trochę na wieczne żywej (sic) historii Romea i Julii…
tytuł oryginalny: The Greatilość sezonów: 2długość odcinka: ok. 50 min
Jeśli oglądaliście Faworytę i Wam się podobała to włączcie ten serial. Tak przedstawionych wydarzeń historycznych jeszcze nie widzieliście. To satyryczny serial ukazujący alternatywne podejście do historii życia Katarzyny Wielkiej. Choć kontekst, tło i ogólny przebieg wydarzeń jest w miarę zgodny z prawdą historyczną, to już sposób bycia występujących postaci, delikatnie ujmując, dalece odbiega od tego, do czego przywykliśmy w tego typu produkcjach. To satyra i paszkwil na pompatyczność. Serial ten pokazuje, że choć fasada jest piękna, to ludzie są, jacy są. I czasem (często?) światem rządzili (rządzą?) jednostki, które są kompletnie odcięte od otaczającej je rzeczywistości.
IMDb – 7,4
tytuł oryginalny: Breedersilość sezonów: 3długość odcinka: ok. 24 min
Obowiązkowa lektura dla rodziców posiadających małe dzieci. Ilość analogicznych sytuacji, które mogłam odnieść do siebie powala. Gwarantowane morze wylanych łez… śmiechu. Życie nie traktuje tych rodziców ulgowo – ale zawsze starają się być tam dla swoich dzieci.
IMDb – 8,4
tytuł oryginalny: The Handmaid’s Taleilość sezonów: 5długość odcinka: ok. 48 min
Na terenie dzisiejszych Stanów Zjednoczonych stworzono społeczeństwo o zupełnie nowej strukturze. Są Komendanci, którzy wszystkim zarządzają, ich Żony – mające wysoki status społeczny, Marty – gospodynie, służące w ich domach oraz Podręczne – jedyne płodne kobiety. W przeciwieństwie do żon. W wyniku stworzenia, na bazie religii, rytuałów, podręczne są regularnie gwałcone przez Komendantów – w obecności i przy współudziale żon. Cały akt nazywany jest ceremonią i ma mieć charakter religijny. Główną postacią serialu jest June, podręczna, która opowiada całą tę historię.
IMDb – 7,7
tytuł oryginalny: Watahailość sezonów: 3długość odcinka: ok. 55 min
To jedyny polski serial, który wbija na listę najlepszych seriali na HBO Max. Przedstawiaja pracę strażników granicznych na niemal dzikich terenach Bieszczad. Głównym bohaterem jest Wiktor Rebrow, który jako jedyny oficer przeżył wybuch w dawnej strażnicy, gdzie zginęli wszyscy jego przyjaciele. Rozpoczyna on własne śledztwo w tej sprawie, tymczasem sam jest podejrzany o zamach. Kto stoi za całą intrygą? Serial niesamowicie trzyma w napięciu, a piękne okoliczności przyrody potęgują klimat.
IMDb – 9,4
tytuł oryginalny: Chernobylilość sezonów: 1długość odcinka: ok. 60 min
Jeśli jakimś cudem jeszcze nie oglądaliście tego serialu, to na pewno o nim słyszeliście. Historia wybuchu elektrowni w Czarnobylu była szokująca od samego początku. Serial przedstawia wydarzenia bez kolorowania i z niezwykłą dbałością o szczegóły odtwarza wszystko, co działo się bezpośrednio przed i zaraz po wybuchu. Mroczny klimat, który udało się stworzyć twórcom serialu, wciąga i wywołuje niepokój. Musicie to zobaczyć. Powala.
IMDb – 9,2
tytuł oryginalny: Game of Thronesilość sezonów: 8długość odcinka: ok. 70 min
Kolejny z seriali, którego jeśli jeszcze nie oglądaliście, to z pewnością o nim słyszeliście. Co prawda ja go nie oglądałam, bo to totalnie nie moje klimaty, ale Daniel się wciągnął na maxa. Podchodził do niego dwa razy, bo pierwsze odcinki nie za bardzo go wciągnęły, ale jak już wszedł w tę historię, to przepadł. Rozmach, z jakim został stworzony, ilość wątków, bohaterów i perypetii jest niezwykła. Mocną stroną tego serialu są nagłe i kompletnie zaskakujące zwroty akcji.
IMDb – 8,6
tytuł oryginalny: Westworldilość sezonów: 3długość odcinka: ok. 57 min
Jeśli chodzi o najlepsze seriale HBO – to właśnie dla tego tytułu mój mąż kupił abonament:) Tym razem przenosimy się na Dziki Zachód. Czy aby na pewno? Oto wizja świata, w którym powstają ogromne, tematyczne parki rozrywki. Zamiast ludzi, zamieszkują je tak zwane hosty, do złudzenia ich przypominające. Ludzie natomiast mogą wchodzić do parku i robić, co chcą, bez zahamowań. Możecie sobie wyobrazić, co się tam odjaniepawla… Tymczasem okazuje się, że hosty zaczynają przejawiać niepokojące zachowania, wskazujące na rozwój sztucznej inteligencji w kierunku niezależności. Czy to przypadek?
tytuł oryginalny: Big Little Liesilość sezonów: 2długość odcinka: ok. 45 min
W przepięknym, nadmorskim miasteczku Monterey zasady funkcjonowania są ustalone, a główną rolę w ich tworzeniu i przestrzeganiu mają matki. Gdy między nimi dochodzi do konfliktu, zaczynają wychodzić trupy z wszystkich szaf – w sensie metaforycznym. Co więcej, dochodzi do zbrodni. Fenomenalna gra aktorska, świetna obsada i wspaniały klimat serialu, sprawiają, że musicie go zobaczyć.
IMDb – 8,2
tytuł oryginalny: Victoriailość sezonów: 3długość odcinka: ok. 46 min
Wiktoria, wstępując na tron, musiała walczyć o swoją pozycję. Była wszak niewielką kobietą wśród potężnych mężczyzn. Historia pokazała, że stała się ona jedną z najdłużej panujących monarchiń. Serial pokazuje jej życie od momentu wstąpienia na brytyjski tron. Oprócz historii życia samej Wiktorii, widzimy ciekawe przemiany społeczno-historyczne. Serial jest pięknie zrobiony i dopracowany w szczegółach, co przy produkcjach historycznych jest ważne. W tym serialu zobaczycie, że czasy się zmieniają, ale natura ludzka pozostaje niezmienna.
tytuł oryginalny: Vanity Fairilość sezonów: 1długość odcinka: ok. 48 min
Rzadko się zdarza, aby ekranizacja powieści była wystarczająco udana dla jej czytelników. Wydawało się to niemal niewykonalne dla takich dzieł jak „Targowisko Próżności” napisane przez W. M. Thackeray’a. Wszak wydarzenia w nim opisane są tłem dla właściwego przekazu, dotyczącego tego, za czym nie warto gonić, bo nie jest godne posiadania. Twórcom tego serialu udało się to w zaskakująco dobry sposób. Nawet znaleziono miejsce na sarkastyczne komentarze autora, co w takiej formie, jaką jest serial, trudno zrobić. Tu się udało. Bardzo.
IMDb – 7,9
tytuł oryginalny: The Affairilość sezonów: 5długość odcinka: ok. 56 min
Historia stara jak świat. Oto przykładny mąż i ojciec nagle zakochuje się do szaleństwa w kelnerce i wdaje się w płomienny romans, w czasie wakacji spędzanych nad morzem z rodziną. Oto mężatka, która straciła dziecko, daje się ponieść emocjom, mającym kompensować jej stratę. Oto żona, która się o wszystkim dowiaduje. Oto zrozpaczony mąż kelnerki, który ciągle ją kocha. Serial pokazuje całą historię z perspektywy każdej z tych osób. Jeśli jesteście ciekawi, jak wygląda zdrada od środka i dlaczego to wszystko nie jest takie proste, koniecznie obejrzyjcie ten serial. Dla podkręcenia ciekawości powiem Wam, że życie tych ludzi jest pokazane aż do ich starości lub śmierci.
IMDb – 8,7
tytuł oryginalny: Six Feet Underilość sezonów: 5długość odcinka: ok. 50 min
Choć to stary serial, ja odkryłam go niedawno. Porusza on tematy tabu związane ze śmiercią. W pewien sposób ją oswaja. Rodzina Fisherów prowadzi zakład pogrzebowy. Obcując na co dzień ze śmiercią, zmieniają swoje podejście do życia. Każdy odcinek rozpoczyna się sceną śmierci osoby, która trafia do zakładu pogrzebowego. Niemal każda z nich ma wpływ na członków rodziny. A finał wszystkich sezonów jest petardą.
tytuł oryginalny: The Jinx: The Life and Deaths of Robert Durstilość sezonów: 1długość odcinka: ok. 45 min
Choć to serial dokumentalny – trafia do mojej kolekcji najlepszych seriali HBO Max. Przedstawia postać Roberta Dursta – milionera ze znanej, bogatej, amerykańskiej rodziny. Wokół jego osoby co jakiś czas giną ludzie, a wszystko zaczyna się od zaginięcia jego pierwszej żony. Jego wpływowa i dobrze sytuowana rodzina separuje go od siebie i odmawia komentarzy na jego temat. Czy oni wiedzą więcej? Nie będę spoilerować, ale powiem, że finał da dość jasną odpowiedź dotyczącą winy lub niewinności głównego bohatera.
IMDb – 7,2
tytuł oryginalny: Sex and the Cityilość sezonów: 6długość odcinka: ok. 28 min
Klasyk. Życie w wielkim mieście pełne jest wyzwań, wzlotów, upadków i rozterek. Cztery przyjaciółki, żyjące w Nowym Jorku, starają się przetrwać i ułożyć swoje życie w zgodzie ze swoimi planami. A wiadomo, jak to bywa. Choć serial nie jest najnowszy, to ciągle aktualny. Obsypany wieloma nagrodami. Sprawdźcie sami, czy zasłużenie?. Jak szukałam trailera pierwszego sezonu który wygląda jak nakręcony pralką – aaaa – okazało się że to 1998 rok! Jak ostatnio pisał Vogue – to dokument epoki sprzed Tindera:)
tytuł oryginalny: L’amica genialeilość sezonów: 3długość odcinka: ok. 60 min
Obraz epoki. Jak chcesz się przenieść w czasie i poznać powojenne Włochy – ten serial powala. To wydaje się tak niedawno – ale zupełnie inny świat! Powstał jako adaptacja książki tajemniczej autorki/autora – występującej/występującego pod pseudonimem Eleny Ferrante. Okazał się strzałem w dziesiątkę, poruszającym większość wątków znajdujących się w powieści oraz oddających jej klimat. Dwie Włoszki, zaprzyjaźniają się w pierwszej klasie szkoły podstawowej, a ich przyjaźń trwa przez następne 60 lat. Obraz epoki.
tytuł oryginalny: Curb Your Enthusiasmilość sezonów: 10długość odcinka: ok. 36 min
To historia neurotycznego i egocentrycznego producenta filmowego, którego spotykają różne, niecodzienne sytuacje. Larry David gra tu samego siebie, co jest wyraźnym objawem dystansu do samego siebie. Larry lubi swoje własne towarzystwo, jednak żyje wśród ludzi, o których sądzi, że ciągle czegoś od niego chcą. Serial jest pełen humoru i nadaje się doskonale na jego poprawę.
tytuł oryginalny: Aranyéletilość sezonów: 3długość odcinka: ok. 50 min
Oglądaliście kiedyś jakiś węgierski serial? Bo ja mam męża hungarystę i muszę:) Ale jakbyście mieli obejrzeć jeden – to właśnie tę pozycję polecam. Serial łączy ze sobą dramaty rodzinne i ciemne interesy. Rodzina Miklósi pragnie osiągnąć awans społeczny i należeć do klasy wyższej. Wszyscy bohaterowie to złożone, dobrze zarysowane postacie, które nadają całości realizmu. Jako że to węgierska produkcja, osadzona w tamtejszych realiach, a więc w dużej mierze i naszych. Są tu retrospekcje z czasów socjalizmu, które mogą przypomnieć wielu z nas, jak to wyglądało.
tu ZWIASTUN
IMDb – 8,3
tytuł oryginalny: The Good Fightilość sezonów: 6długość odcinka: ok. 42 min
Jeśli oglądaliście „Żonę Idealną”, to znacie już Dianę Lockhard, współwłaścicielkę i partnerkę we wziętej kancelarii prawnej. Tym razem zatrudnia ona swoją chrześnicę i w wyniku zbiegu niefortunnych okoliczności traci wszystkie pieniądze. Zmuszona jest szukać alternatywnego zajęcia i zatrudnia się w kancelarii prowadzonej przez afroamerykańskich prawników. Twórcy nie szanują Donalda Trumpa i to pokazują. Jeśli chodzi o 5 sezon – dajcie mu szansę! po 1-2 odcinkach się rozkręca!
tytuł oryginalny: Killing Eveilość sezonów: 4długość odcinka: ok. 43 min
Eve to agentka wywiadu, która zafascynowana jest tajemniczą zabójczynią. Wyrusza za nią w pościg. Villanelle jest psychopatką i morderczynią, wykonującą morderstwa na zlecenie. Kto jej zleca te zabójstwa, nie zdradzę Wam, ale to właśnie jej postać jest niezwykle fascynująca. To maszyna do zabijania, nieprzewidywalna, potwornie niebezpieczna, która wygląda jak śliczna i krucha dziewczyna z sąsiedztwa. Poznajcie mentalność psychopatki. Czy i Eve nią jest?
IMDb – 7,8
tytuł oryginalny: Catch-22ilość sezonów: 1długość odcinka: ok. 42 min
Na liście numer 22 to musi być Paragraf 22:) Kto czytał książkę – tego nie muszę zachęcać. Kogo muszę zachęcać – genialne świadectwo absurdów wojny. Klimat butikowo oddany – czułam się jakbym tam była. Do tego George Clooney… w podwójnej roli – aktor ale i współreżyser.
IMDb – 6,5
tytuł oryginalny: Avenue 5ilość sezonów: 2długość odcinka: ok. 28 min
Dla takich fanów science-fiction jak mój mąż – ubaw po pachy. Klimaty kosmiczne, humor rodem z korpo. Jak się pokusicie to zrozumiecie dlaczego piszę w „roli” kapitana Hugh Laurie. I jego i twórców Avenue 5 podziwiam za dystans do siebie. Dobra dawka humoru.
a ty ZWIASTUN
tytuł oryginalny: Years and Years ilość sezonów: 1długość odcinka: ok. 57 min
Listę moich najlepszych seriali na HBO Max zamyka serial – Rok za rokiem. Komu się podobał Black Mirror, ten z przyjemnością zanurzy się w losy i perypetie przeciętnej rodziny z Manchesteru. Jest to wizja przyszłości ale tej najbliższej. Pokrywa może 15 lat a zaczyna się w 2019… Muszę przyznać – choć w swoich wizjach są bardzo odważni – to jednak nie mieli szans – przygód jakie nas dotąd spotkały w 2020 nie przewidzieli:)
tytuł oryginalny: Ramyilość sezonów: 2długość odcinka: ok. 26 min
Absolutny sztos. Krótkie odcinki sprawiły że bawił nas tylko kilka dni. 2 sezony przeleciały stanowczo za szybko! Ramy to pierwsze pokolenie – urodzony w USA, dziecko egipskich imigrantów. Dystans i lustro ironii z jaką twórcy podchodzą nawet takich tabu o jakich istnieniu nawet nam się nie śniło – sprawia, że to naprawdę pierwszoligowa rozrywka. Do tego ta nutka abstrakcji w wymyślaniu fabuły. Gdybym znała ten serial w momencie kiedy powstawał ten wpis – to byłby numer 1!
tytuł oryginalny: Welcome to Utmarkilość sezonów: 1długość odcinka: 44 min.
To czarna komedia o ludziach północy, żyjących wśród pięknej, a jednocześnie niebezpiecznej przyrody. Alaska podciągnięta duchem „Fargo” to klimat tego serialu. Jego niewątpliwą zaletą są świetnie zarysowane postacie oraz zdjęcia pięknej przyrody. A fabuła opiera się na relacjach pomiędzy ludźmi tej wyjątkowej krainy.
serial dostępny na HBO Max – a tu ZWIASTUN
A jak szukacie tysięcy godzin filmów za 49 zł rocznie to może zobaczcie jakie super seriale i filmy można obejrzeć na Amazon Prime Video
A tu łapcie nasze rekomendacje – Najlepsze seriale 2023
Tu znajdziecie – nasze Najlepsze filmy 2022. Tu łapcie świeżutki SkyShowtime TOP 20 z naszymi polecajkami a tu Disney dla dzieci
A tu najnowszy wpis Serial – co oglądać?
A inspiracje dla dzieciaków znajdziecie we wpisie Najlepsze bajki HBO MAX
A tu macie szerszy wpis pt. Edukacyjne bajki dla dzieci
Tu łapcie naszę listę – najlepsze seriale TOP 100
Dla całej rodziny natomiast filmy znajdziecie we wpisie: Filmy familijne a tu Filmy dla dzieci
a tu Filmy świąteczne – 30 propozycji
Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami żyła sobie kobieta, której wydawało się, że jak urodzi dziecko, to stanie się matką doskonałą, jakiej jeszcze ziemia nie nosiła. Cierpliwą, znającą odpowiedzi na wszystkie pytania, której niestraszne będą problemy znane innym matkom. Żyła więc sobie w błogości, ciesząc się ciążą i oczekując na cud narodzin.
Aż nadszedł dzień przełomu.
Narodziło się dziecko. Oto okazało się, że cała jej pewność siebie dotycząca roli matki wyparowała niczym płyn do dezynfekcji rąk w czasie pandemii. Nie wiedziała, czy karmić dziecko na żądanie, czy może zgodnie z trzygodzinnym rytmem dnia? Czy namawiać do jedzenia, czy nie? Dawać papki czy kawałki? Czy nosić i tulić, czy może zostawić w łóżeczku? Narodziło się dziecko, człowiek, a przecież z człowiekiem każdy wie, jak postępować, szczególnie gdy ów człowiek jest cudzym dzieckiem. Niestety znacznie gorzej, jeśli jest swoim własnym, osobistym.
Wątpliwości narastały, aż pewnego dnia Wróżka Chrzestna, widząc rozterki młodej matki i jej rozczarowanie swoją rolą, wysłała do niej kuriera z paczką. Gdy kobieta odbierała paczkę, w piżamie i potarganych włosach, kurier nie był zaskoczony, niejedno już w życiu widział. Kobieta otworzyła paczkę i jej oczom ukazały się książki. Same książki o wychowaniu dzieci. Wyciągając je z pudełka i czytając ich tytuły, niemal się rozpłakała i jeszcze tego samego dnia zaczęła czytać. Następnego dnia ubrała się rano, umalowała i rozpoczęła nowe życie. Życie szczęśliwej kobiety, szczęśliwej matki i szczęśliwej żony. Gdy dotarła do końca ostatniej książki, znalazła karteczkę z adnotacją: Podaj dalej, siostro – Wróżka Chrzestna.
Oto przed Wami – książki o wychowaniu dzieci, które uratowały moje i uratuje macierzyństwo niejednej kobiety:
To książka, która pozwala zrozumieć sposób, w jaki funkcjonuje dziecko. To jednak dopiero jej przedsmak. Meritum stanowi podejście do wychowania dziecka samodzielnego, które rozumie własne emocje i potrafi sobie z nimi poradzić. Autor radzi, w jaki sposób nauczyć dziecko kreowania własnego zachowania i zmiany go. Wszystko w oparciu o zrozumienie emocji i zaakceptowanie ich, a nie lekceważenie. Tu nie ma miejsca na mówienie: nie płacz jak beksa. Dziecko musi umieć nazywać i uczyć się kontrolować swoje emocje i zachowania. Jest tu mnóstwo wskazówek i korzyści, jakie niesie za sobą takie postępowanie, dla rodzica, ale przede wszystkim dla dziecka.
książka dostępna TUTAJ
Jeśli Wasze dziecko nieustannie płacze, jest niespokojne i nie potraficie go uspokoić w żaden znany Wam sposób, ta książka jest dla Was. Para pediatrów uspokoi Wasze skołatane nerwy i pokaże, że wszystko jest w porządku. Po prostu macie wymagające dziecko. Z nim też nie dzieje się nic złego. To poradnik jak postępować z dziećmi, które potrzebują więcej uwagi, troski, dotyku, więcej wszystkiego. Książka opiera się na rodzicielstwie bliskości, które jest mi bardzo bliskie – nomen omen. Wszak nasze dzieci tylko chwilę są dziećmi. Przez większość życia będą dorosłe. Nasze relacje budujemy już od pierwszych dni ich życia, co będzie owocowało w przyszłości.
Czy myślałyście kiedyś o tym, że spożywanie posiłków może budować w dziecku poczucie własnej wartości? Choć nie jest to oczywiste, tak właśnie jest! Dziecko już od niemowlęctwa jest zdeterminowane do samodzielności. Jeśli mu tylko na nią pozwolimy, będzie popełniało błędy i się na nich uczyło. Dotyczy to także jedzenia. BLW, a więc Bobas Lubi Wybór to metoda żywienia dziecka, która pozwala mu na doświadczanie. W tej książce znajdziecie wiele informacji na ten temat, a wśród nich także tą, że nie jest ona wcale przełomowa. Dowiecie się jak wprowadzić BLW w Waszym domu i jakie korzyści ona niesie. A jest ich bez liku!
Strach jest taką emocją jak każda inna. Niestety bywa on paraliżujący i uniemożliwia stawianie czoła codziennym życiowym sytuacjom. Często wycofani rodzice, przekazują podobne wzorce swoim dzieciom, które żyją w strachu przed odrzuceniem, przed nowymi sytuacjami, czy zawieraniem nowych znajomości. Z tą książką dowiecie się, jak uczuć dziecko oswajać strach i przez zabawę okazywać miłość, akceptację i zrozumienie.
Aktualnie dużo mówi się o tym, jak ważny jest czas, który spędzamy z dziećmi. Czasem demonizowani się dzisiejsi rodzice, jako ci, którzy w pogoni za karierą i pieniędzmi zapominają, że mają dzieci. Takie sytuacje pewnie się zdarzają, ale mam wrażenie, że obecnie, jak nigdy wcześniej rodzice rozumieją, jak ważna jest ich obecność i bliska relacja z dzieckiem. W tej książce autorzy udowadniają, jak ogromny wpływ na rozwój dziecka ma rodzic, na którego dziecko zawsze może liczyć. Z tej książki dowiecie się, dlaczego warto poświęcać dziecku czas i dawać pewność, że gdy się odwróci, zawsze znajdzie nas za swoimi plecami. Oczywiście w metaforycznym sensie?.
Czy naprawdę istnieją niejadki? Czy to możliwe by dziecko z dostępem do pożywienia zagłodziło się na śmierć? Jak karmić piersią, a jak butelką? Ta książka rozwieje Wasze wszystkie wątpliwości dotyczące żywienia dzieci. Jeśli martwicie się, że dziecko je za mało, albo nie to, co uważacie, że powinno, albo jeśli karmienie dziecka związane jest dla Was z jakimkolwiek stresem – musicie przeczytać tę książkę, która pozwoli spojrzeć inaczej na żywienie maluchów i Wasze do niego podejście.
Rodzicielstwo bliskości w praktyce. Ta książka pokazuje, jak stać się uważnym rodzicem, budującym dobrą, pełną ciepła i zrozumienia relację z dzieckiem. Relację, która sprawi, że dziecko będzie nam ufało i wiedziało, że może na nas liczyć. Czy konsekwencja, często uważana za podstawę wychowania, jest naprawdę konieczna? Czy dzieci należy karać i nagradzać? Z tej książki dowiecie się także, jak dbać o siebie będąc rodzicem i znajdować równowagę pomiędzy rolą matki czy ojca a byciem samym sobą.
Czy można z życia zrobić zabawę? Tak! Pod warunkiem, że jest się dzieckiem. Ta książka to spojrzenie na rodzicielstwo z awangardowej strony, bo choć wiemy, jak ważna jest dla dzieci zabawa, trudno jest sobie wyobrazić, by stała się ona całym życiem dziecka. A dlaczego nie?! Zabawa ma niezwykle korzystny wpływ na rozwój dzieci. Jeśli nie lubicie się bawić z dziećmi, z pewnością nie czytaliście tej książki. Odkryjcie, jak budować bliskość z dzieckiem poprzez zabawę, uczyć je nazywania emocji i radzenia sobie w życiowych sytuacjach, bez moralizatorstwa.
Oni wiecznie się kłócą – co robię źle? Oni ciągle się biją – podobno to normalne. Jak to jest z tymi relacjami pomiędzy rodzeństwem? Mają się kłócić, czy nie? Wkraczać w ich spory i je rozstrzygać, czy zostawić to im? A co zrobić, jeśli jedno z dzieci jest bardziej dominujące? Jeśli macie wątpliwości w którejkolwiek z tych spraw, koniecznie musicie przeczytać tę książkę i dowiedzieć się, jak wychowywać rodzeństwo i nie zwariować, a nawet robić to dobrze?.
Na czas czytania – daję wam niniejszym rozgrzeszenie – włączcie dziecku Storytel dla dzieci albo nawet Edukacyjne bajki dla dzieci
A jak przeczytacie już te książki o wychowaniu, podajcie dalej siostry?. Niech inni mają łatwiej! A może macie takie książki, które uratowały Wasze macierzyństwo? Co warto byłoby dołożyć do przesyłki od Wróżki Chrzestnej?
Całkiem niedawno, po moim odkryciu Storytel dla dzieci, obiecałam Wam listę książek do słuchania – najlepszych audiobooków dla dorosłych, które warto przeczytać.
Dziś dotrzymuję obietnicy. Ale zanim do niej przejdę, chciałabym napisać kilka słów o słuchaniu audiobooków i samym Storytel.
EDIT: zobaczcie tu najnowszy wpis Audiobooki dla dzieci
Z audiobookami dla dorosłych nie od razu się pokochałam. Potrzebowałam chwili, żeby urosły we mnie książki do słuchania. Jednak, gdy już spróbowałam – odkryłam nowe możliwości i – nie boję się tego powiedzieć – nową jakość życia. Dotąd czytanie było zarezerwowane jako osobna przyjemność na czas, gdy mogłam usiąść i się na nim skupić, czyli głównie przed snem i w rzadkich momentach samodzielnego relaksu.
Słuchanie książek nie wymaga bowiem skupienia wzroku i trzymania czegokolwiek w rękach. Można iść na spacer, gotować obiad, myć naczynia, wieszać pranie, jechać autem, uprawiać sport, sprawować pieczę nad dziećmi w parku i robić jeszcze całe mnóstwo innych, codziennych czynności. Jednocześnie słuchając książek!
To świetna alternatywa dla słuchania muzyki czy radia. Dla mnie genialne! Mogę gotować żurek i być jednocześnie na Alasce, w XIV wiecznej Anglii, czy na miejscu zbrodni – w zależności, czego akurat słucham. To znakomity relaks dla mózgu, pozwalający na oderwanie myśli od codzienności. Taka mała odskocznia. A zwłaszcza teraz, gdy tyle przebywamy w domu.
Kiedy już wiesz, jak fajne może być słuchanie audiobooków dla nas, dorosłych, czas na technikalia. Jak i gdzie zdobyć najlepsze audiobooki? Oczywiście możesz je kupić, ściągnąć, wgrać do folderu, pamiętać gdzie wgrałeś…a jest i wygodna aplikacja, która będzie to wszystko robić za ciebie. To Storytel! Czym jest Storytel? To Netflix dla książek. Działa to analogicznie jak streamingowe platformy serialowe, tylko zamiast seriali, uzyskujemy dostęp do tysięcy książek. Koszt miesięcznego abonamentu jest porównywalny do zakupu jednego audiobooka. Także same rozumiecie?. Lubimy, jak nam się wszystko kalkuluje.
Na platformie książki są skategoryzowane, dzięki czemu możecie wybrać najlepszego audiobooka z kategorii, na jaką macie w danym momencie ochotę. Powieść obyczajowa, literatura faktu, kryminał, fantasy, thriller, historia, klasyka, erotyk, romans, biografia, poezja, nauka języków, religia i duchowość, opowiadania, biznes i ekonomia czy rozwój osobisty – wszystko na wyciągnięcie ręki, Wystarczy wejść w kategorię i wybrać. Bardzo mi się podoba to skategoryzowanie, bo czasem mam ochotę na konkretny gatunek, a dzięki Storytel nie muszę przeszukiwać internetu w poszukiwaniu odpowiedniej pozycji. Książki są też podzielone wg nowości, zapowiedzi czy popularności. Są tu też audiobooki w języku angielskim!
Uwaga – jedna wspaniała użyteczność – jak kupisz książkę w księgarni, i okaże się po parunastu stronach, że nie porwała cię dokumentnie – albo masz żal, że wydałaś kasę – albo czytasz do końca, bo wydałaś tę kasę… W Storytel – jak autor cię nie potrafi wciągnąć do swojego świata… po prostu paroma kliknięciami znajdujesz sobie nową bardziej interesującą pozycję! Wyrzutów sumienia brak!
Jeśli chcecie wypróbować za darmo, jak działa Storytel, możecie to zrobić, logując się na platformę, gdzie uzyskacie 50 darmowych dni próbnych.
Ostrzegam, wejście na Storytel jest jak wizyta w sklepie ze słodyczami, gdy jest się dzieckiem. Chce się wszystko!
I można mieć wszystko, ale nie na raz?. Chcąc ułatwić Wam wybór i pierwsze kroki w audiobookowym świecie, przygotowałam dla Was moją listę polecanych książek, od których można zacząć romans ze Storytel. Oto ona!
Ta książka przenosi nas w świat dla większości nieznany. Taki był on też dla jej bohaterów – rodziny, składającej się z tyranizującego ojca, uzależnionej od niego emocjonalnie matki. I dziewczynki – Leni, która starała się dostosować do dysfunkcyjnej rodziny i zupełnie nowego otoczenia. Prosto z wielkiego miasta, trafia nagle w alaskańską dzicz, gdzie człowiek nie jest na szczycie łańcucha pokarmowego, a przeżycie uzależnione jest od zdobytych umiejętności i zapasów. Tymczasem, ojciec zaczyna być coraz bardziej niebezpieczny, a na Alasce zaczyna się długa i niebezpieczna zima.
Chirurgia jest z jakiegoś powodu fascynująca dla ludzi. Jedni czują odrazę na myśl o wnętrzu ludzkiego ciała, inni przeciwnie, zaciekawienie. Wszyscy za to chcą wiedzieć, jak to możliwe, że dzisiejsi chirurdzy dokonują niejednokrotnie cudów, ratując ludzkie życia. Ta książka opowiada o początkach chirurgii i pierwszych eksperymentach z przeprowadzaniem operacji, bez znieczulenia. Wszak postęp odbywał się powoli, w oparach niewyobrażalnego bólu. Musiano pokonać nie tylko fizyczne przeszkody w przeprowadzaniu operacji, ale również mentalnie zmienić nastawienie do niektórych organów ciała, by dzisiejsza chirurgia była tym, czy jest.
Tę książkę polecam Wam jako lekturę do szkolenia języka obcego. To światowy bestseller będący połączeniem kryminału z wątkiem obyczajowym w tle. Cała seria składa się z aż 10 tomów, z których każdy zawiera osobną historię kryminalną. „Księżniczka z lodu” jest pierwszą z serii. Warto czytać je po kolei, bo choć wątek kryminalny jest za każdym razem różny, to całość związana jest życiem Eriki Falck, której perypetie są równie wciągające. Słuchanie po angielsku jest łatwiejsze niż czytanie i nawet jak nie zawsze wszystko jest zrozumiałe, to nasz mózg i tak robi swoje, zapamiętując, wyłapując kontekst i poprawiając nasze umiejętności językowe. Przyjemności i pożyteczności?.
Niektórzy z nas mają intuicyjną umiejętność, przewidywania ludzkich zachowań. Zwykle podparta jest ona sporym doświadczeniem, inteligencją i zmysłem obserwacji połączonym z umiejętnością wyciągania wniosków. Nie trzeba jednak już kierować się intuicją. Były szef wydziału analizy behawioralnej FBI dzieli się swoją wiedzą, pokazując, że będąc dobrym obserwatorem i analizując zachowania innych ludzi „na chłodno”, każdy z nas może nauczyć się przewidywać zachowania i kolejne kroki postępowania ludzi. A to przyda się nie tylko na stanowiskach kierowniczych, w zarządzaniu zespołem, ale także w życiu prywatnym.
Romans, dramat, piękne okoliczności przyrody. Ta książka wciąga do świata piękna i obłędu. Oto mały chłopiec – sierota, trafia do bogatej rodziny, która przyjmuje go pod swój dach. Z biegiem czasu zakochuje się on, z wzajemnością, w córce swoich opiekunów. Choć miłość jest wzajemna, jest także przyczynkiem do dramatów. Jest to mroczna książka, którą można kochać lub nienawidzić. Na Storytel macie skróconą wersję, która pozwoli każdemu sprawdzić, do której grupy się przyłączyć.
Dyktatorzy fascynują. Ciekawe jest to, w jaki sposób rodzi się ich bezwzględność i okrucieństwo. Północna Korea jest jednym z bastionów totalitaryzmu, o którym wiemy ciągle zbyt mało. W tej książce poznajemy sylwetkę Kin Dzong Una, człowieka, który nie mając cech przywódczych, stał się jednym z najokrutniejszych przywódców dzisiejszego świata. Dziwi to, tym bardziej że wykształcenie zdobywał w Europie, a ludzie, którzy wówczas mieli z nim kontakt, określali go jako nieśmiałego odludka. O tym, z kim mieli do czynienia, dowiedzieli się dopiero, gdy zobaczyli go jako następcę swojego ojca. Poznajcie Kima, kolejnego tyrana w rodzinie.
Odrobina powrotu do klasyki. To XIX-wieczna powieść o losach drobnomieszczańskiej rodziny. Znudzona swoim życiem Pani Bovary – Emma, czuje, że jest przeznaczona do wyższych celów, że jej życie powinno być ciekawsze. Gardzi swoim mężem, a macierzyństwo jest jej kulą u nogi. Lubię czytać powieści sprzed dwóch wieków, które jak wehikuł czasu przenoszą nas w przeszłość. Okazuje się, że czasy się zmieniają, a ludzkie zachowania, pomimo upływu lat, pozostają podobne.
W czasach, kiedy człowieczeństwo zdawało się nie być wysoko cenioną wartością, spotkali się ludzie, stojący po dwóch stronach barykady. W czasie II wojny światowej związki pomiędzy Niemcami a Żydami były naznaczone śmiercią i okrucieństwem. Prawdziwa historia miłości pomiędzy Esesmanem a Żydówką jest dowodem na to, że ludzie uwikłani w nieswoje konflikty, ciągle mają w sobie dobro i człowieczeństwo, co czasem pozwala przeżyć nawet piekło.
Czy kryminały Agathy Christie trzeba komuś przedstawiać? Ich specyficzny klimat urzeka kolejne pokolenia i mnie również. W zasadzie mogłabym polecić Wam dowolny z nich, gdyż każdy ma swój urok. A irytujący i jednocześnie w jakiś sposób rozczulający Herkules Poriot jest ich znakiem rozpoznawczym. Za każdym razem próbuję rozwikłać zagadkę i choć powtarzam sobie: Anka, pamiętaj, ten kto jest najmniej podejrzany, zabija, to tylko raz mi się to udało?. A Wam się uda?
Jeśli myślicie, że ten tytuł jest jakąś przenośnią, to nie, nie jest. Już na pierwszych stronach, stulatek zbiera się i wyskakuje przez okno?. Serio mówię. Gość, który wiele w życiu przeżył, w swoje setne urodziny, postanawia poczuć, że nadal żyje i opuścić dom opieki, w którym przebywa. To przezabawna opowieść o życiu i tym, co ważne. Bez moralizatorstwa, z dystansem i humorem. No i ja nie wiem, co ten Artur Barciś w sobie ma, że jak czyta, to od razu człowiek ma lepszy humor. Lekka i przyjemna lekturka?.
Zastanawialiście się kiedyś, jak wygląda praca lekarza od podszewki? Czy jest on zawsze w najlepszej formie, walcząc o zdrowie i życie pacjentów? Z tej książki dowiecie się tego wszystkiego. To lekarz ją napisał, szczerze opowiadając o swoim doświadczeniu i błędach, jakie popełnia każdy wykonujący ten zawód. Autor pracował jako Lekarz Bez Granic w najtrudniejszych warunkach, bez dostępu do środków medycznych, ale także w Szwecji, gdzie mógł dysponować nowoczesnym sprzętem. Czy to ustrzegło go od błędów? Dzięki tej książce możemy lepiej zrozumieć pracę lekarzy, zerknąć za jej kulisy i zobaczyć jakie wybory muszą podejmować każdego dnia.
Kilka innych książek dostępnych w bibliotece Storytel polecałam też we wpisie Najlepsze książki na kwarantannę. Znajdziecie tam recenzję kultowego już Shantaram, Becoming – historię Michelle Obamy czy A ja żem jej powiedziała Kasi Nosowskiej
Książek możecie wysłuchać, ściągając aplikację Storytel z 50 dniowym okresem darmowym – TUTAJ. I już. Tak łatwo?. Wszystko jest proste i przejrzyste, a ilość książek ogromna. Jak wysłuchacie czegoś fajnego, koniecznie dajcie znać bo ja już szukam inspiracji – co słuchać dalej?
Ala i Antek to dwójka fajnych kilkulatków, które zostały przez swoje matki zarażone miłością do gotowania. Asia i Ania – ich rodzicielki– na co dzień prowadzą blog alaantkoweblw.pl. Dzielą się na nim ze światem swoimi przepisami na pyszne jedzonko dla maluchów. Przygotowywane w zgodzie z BLW.
Jako że z rodzicielstwem bliskości było im zawsze po drodze, zachęcały dzieciaki do towarzyszenia im w przygotowywaniu potraw. To one zainsprowały mamy by powstała książka kucharska dla dzieci – „Gotuj z Alą i Antkiem”. To właśnie tak maluchy odnajdowały swoje pierwsze talenty kulinarne. Ku uciesze i czasem także przerażeniu swoich matek….
To niełatwy kawałek chleba. Szybciej jest coś upichcić samodzielnie niż z dziećmi. Jednak wierzcie mi, że Wasze poświęcenie w tej kwestii zostanie w końcu wynagrodzone. Gdy dzieci będą miały kilka lat, gotowanie będzie dla nich oczywistością. Wtedy już nie wystarczy im mieszanie łyżką, czy wsypywanie odmierzonych produktów lub ich podawanie.
I nadejdzie dzień, w którym każda wysypana mąka, rozlane mleko, każdy bałagan w kuchni zostanie wynagrodzony. Dzień, w którym dziecko zapragnie ugotować coś samodzielnie. Zanim westchniecie ciężko i wyobrazicie sobie daremność tego, co się wydarzy oraz bałagan w kuchni, weźcie oddech i podejdźcie do tego z optymizmem.
Dziecko Wam coś ugotuje! Jaka zmiana ról!
Przygotujcie się, aby ta próba miała szansę powodzenia i mogła stać się pierwszym krokiem w kulinarnej pasji. Albo chociaż upodobaniu do gotowania. W tym celu polecam Wam książkę „Gotuj z Alą i Antkiem” autorstwa Joanny Anger i Anny Piszczek – dziewczyn z bloga alaantkoweblw.pl. Tym razem to jednak to nie Asia i Ania, ale Ala i Antek gotują, zapraszając do tego inne dzieci.
„Gotuj z Alą i Antkiem” to książka już dla kilkulatków, nawet tych, które jeszcze nie umieją czytać. Przepisy są tak zilustrowane, że nawet bez konieczności czytania, dzieci będą wiedziały, czego i ile mają dodać oraz co z tymi składnikami zrobić. Obrazki są bardzo czytelne, kolorowe i zachęcające. Podobnie jak same przepisy, których nazwy są niezwykle atrakcyjne dla dzieci. Które dziecko nie chciałoby przygotować makaronu piłkarza lub księżniczki albo tęczowych lodów? Nie ma tu chateau z borowikami, ale są bułki z żółtą pastą czy koktajl z magiczną mocą. Prawda, że dzieci będą zachwycone? W książce jest aż 15 przepisów zarówno na dania słodkie, jak i wytrawne, które dzieci pokochają. Poziom trudności ich wykonania jest dostosowany do możliwości dzieci, także poza bałaganem w kuchni, możecie się spodziewać samych dobrych rzeczy.
Sama wiem, jak ciężko w codzienności włączać czasem dzieci do gotowania. Gdy w zabieganiu chcemy zrobić wszystko szybko i mieć to z głowy. Warto jednak podjąć ten trud, gdyż każda czynność, jakiej się dziecko nauczy, daje mu nie tylko możliwość posiadania tej umiejętności, ale także zwiększa jego poczucie własnej wartości. Patrzcie, co ja już umiem zrobić! Taki/a jestem zdolny/a i mądry/a!
Pozwalając dzieciom samodzielnie gotować, zawsze uprzedzam je, żeby nie zapomniały o posprzątaniu po sobie. Dlaczego? Bo życie takie jest, że zwykle nie posiadamy pomocy domowej, robiącej tego za nas. A my nie jesteśmy pomocą domową naszych dzieci, tylko rodziną, która sobie pomaga.
W tej książce kucharskiej dla dzieci podoba mi się też to, że zawiera ona zdjęcia Ali i Antka w czasie przygotowywania potraw. To motywujące, bo skoro oni potrafią, to ja też – pomyśli dziecko. I poczuje, jakby miało towarzystwo w tym swoim gotowaniu. Czasem nawet naprawdę ma, w postaci brata lub siostry. Takie wspólne chwile w kuchni, gdy dzieci mogą same coś ugotować dla innych, są bezcenne i mają tyle zalet, że aż trudno to wyrazić. Jedną z nich jest ta, że mają fajne zajęcie, które pozwala dorosłym skraść, choć odrobinkę czasu, na pracę czy relaks. Polecam?.
jeśli chcecie zobaczyć czym jeszcze zająć dzieci to polecam wpis Zabawy dla dzieci w domu
jeśli interesuje was gotowanie – polecam Daniela ulubione danie: Szakszuka przepis
To co – wasze maluchy chętnie gotują lub pomagają w kuchni? Znacie Alę i Antka? Macie już ich książkę o gotowaniu?
Jeśli nie – to dziewczyny „ugotowały” dla was rabat – 20% taniej na hasło: nebule na książkę „Gotuj z Alą i Antkiem”
Jakiś czas temu przygotowałam wam wpis pt. Audiobooki dla dzieci. Nawet się nie spodziewałam, że stanie się takim hitem. U mnie przyznam się wam – audiobooki to nie była miłość od pierwszego wejrzenia:) Za to od drugiego, trzeciego – wpadłam już po uszy….
Moja styczność z nimi – to właściwie przypadek. Owszem wiedziałam, że istnieją, ale w życiu by mi nie przyszło do głowy, że to może być hit. Nasza pierwsza styczność, to pochodna dużej ilości samochodowych wyjazdów i choroby lokomocyjnej Lilki. Czymś trzeba było ją zajmować, jak już wyśpiewała 2 razy wszystkie piosenki, no 3 razy o ile to były hity Dubi🙂
W pierwszym aucie – gdzie miałam jeszcze odtwarzacz płyt CD – kupowałam po prostu płyty. Nawet przyznam się wam, bardzo nie płakałam jak pewnego dnia odmówił posłuszeństwa – po prostu dość już miałam słuchania po raz 154 tego samego….
Z reguły tak zawsze było, że w gorączce przygotowań, pakowania do wyjazdu – wyposażenie się w nowe audiobooki… proszę was – sami wiecie na jakim miejscu listy priotytetów mogło to wylądować:).
Nawet od kiedy jeździmy już większym autem, z dostępem gniazdka USB – no ok, na pierwszą podróż jeszcze w słomianym zapale przygotowałam playlistę – ale od tych 2 lat – playlista niestety nie rozmnożyła się cudownie… Nie wiem czemu. Może nie dostała 500+. Tak więc często musiałam szukać wymówki dlaczego znowu coś nie łączy i nie możemy 353 raz posłuchać Julka ukochanej legendy o Bazyliszku.
Tak że tak. Póki mentalnie łączyłam audiobooki tylko z aktywnością na czas podróży – wciąż pozostawałam ślepa. Aż tu przyszedł rok 2020. „Dobry rok”. Łaskawy. Taki ludzki. Obdarzył nas on wszystkich błogosławieństwem spędzania czasu ze sobą non-stop. I znikąd ucieczki:) Wtedy narodziła się taka oto koncepcja:
Najpierw – szykując się na wpis pod tytułem Rower miejski – znalazłam coś takiego jak słuchawki kostne. Nie wchodząc w szczegóły, jak chcesz możesz mieć na uszach słuchawki – nie pozostając całkowicie głuchym na odgłosy otoczenia.
Na rowerze ważne żeby Cię ostrzec przy ruchu ulicznym. Jasne – nie jest to sprzęt dla audiofilów – natomiast na audiobooki idealny! Ja znalazłam też parę zastosowań do zaadaptowania, że tak powiem w codziennym trybie familijnym. Bo teraz słuchając na tych słuchawkach audiobooka, który unosi mnie w zupełnie inny świat:
Okazuje się, że jest kupa czasu w ciągu dnia – kiedy to można robić mózgowi dobrze – i karmić go fajnymi lekturami.
Jako że taka forma to dla mnie nowość – dajcie mi trochę czasu zanim wrócę z rekomendacjami lektur dla dorosłych. Dziś pokaże wam za to kolejne hitowe audiobooki dla dzieci.
Od kiedy nas zamknęli w domu – do księgarni po płyty pójść nie mogłam. Się więc zdigitalizowałam – potrzeba matką wynalazków.
OK, no można w internecie właściwie każdy tytuł kupić jako odzielnego audiobooka. Ale nie taką digitaliację mam na myśli. W tym modelu – musicie tytuł odszukać, ściągnąć na swój sprzęt, zapłacić. I wtedy jest twój. Gorzej jak się okaże, że jest taki sobie… Ale jak wiadomo, nie trzeba mieć krowy, żeby się napić mleka. Dobra duszyczka podpowiedziała mi rozwiązanie – gdzie w cenie pewnie tego 1 audiobooka miesięcznie – mam dostęp do kilkudziesięciu… tysięcy.
A na imię mojemu odkryciu Storytel. Spróbowałam. Jak się bawić to się bawić:) zainstalowałam apkę. I już. I to wszystko. Tylko się zarejestrować i słuchać.
Odpalam na telefonie Storytel, włączam mój tytuł i leci. Nie muszę pamiętać żeby to wcześniej ściągnąć. Nie muszę się upewniać czy aby warto płacić te trzy dychy za ten konkretny tytuł. Jak mi się nie podoba – włączam sobie/dziecku inny. A jak się podoba – 10 kolejnych tego autora czy z tej serii – na wyciągniecie paluszka! Czemu nikt mi wcześniej nie powiedział o Storytel ja się pytam!
Dokupiłam też Lili słuchawki bezprzewodowe. Storytel jest na tyle sprytny, że audiobook leci sobie w tle – ja mogę robić na telefonie swoje. A Lila w tym czasie bawi się czy pracuje.
(na tym właściwie mogłabym skończyć tę listę…)
No więc – lista hitów dla dzieci na Storytel jest tak szeroka, że nie wiem gdzie zacząc. Zanurkuj sama w katalogu a znajdziesz tam dobry i wartościowy kontent. Są wspaniali autorzy książek dla dzieci – by wymienić tylko kilku – Astrid Lindgren, J. K. Rowling, Rudyard Kipling, Janusz Korczak, Zofia Stanecka. Są najnowsze hity, które dzieci uwielbiają jak choćby cała seria o Basi. A jednocześnie są klasyki jak Baśnie Braci Grimm, Smok wawelski, Czerwony kapturek czy Ali baba.
Są najwspanialsi lektorzy – Piotr Fronczewski, Edyta Jungowska, Maria Sewryn, Wiktor Zborowski, Artur Barciś. Jak widzicie cała śmietanka – la creme de la creme! Martyna Wojciechowska i pisze i sama czyta:) Widzę tu potencjał na ładnych parę chwil wytchnienia dla strudzonych rodziców. Jakieś 500 000 godzin:)
Ostatnie słowo zanim zacznę linkować do poszczególnych lektur. Wchodząc stronę Storytel – macie 14 dniowy okres próbny. Możesz sprawdzić na skórze własnej a i swoich potomków – czy taka forma „czytelnictwa” wam odpowiada.
Jeszcze tylko legenda – jak lubicie Astrid Lindgren – kliknijcie na jej nazwisko – a link pokaże wam wszystkie inne książki tego autora! Jeśli macie słabość do głosu Piotra Fronczewskiego – kliknijcie w niego – pokaże wam wszystkie tytuły w których jest lektorem. A teraz już przechodzimy do soczystej listy hitów:
Zaczynamy od prawdziwej perełki! Jak wpiszecie „Czerwony kapturek” znajdziecie kilka różnych wersji. Są i nowoczesne i tradycyjne. Jest wersja Braci Grimm i jest też Czerwony Kapturek, który mieszka przy ulicy Słonecznej. Natomiast mnie najbardziej ujęła tradycyjny wersja spisana po raz pierwszy przez Charlesa Perraulta. Nazwać to audiobookiem byłoby pomyłka. „Różni lektorzy” – oznacza, że jest to prawdziwe słuchowisko! Mamy dźwięki, muzykę, lektorów z podziałami na role – a spina to wszystko i jest narratorem jedyny wspaniały Krzysztof Kowalewski! Tylko dla tego by posłuchać jak opowiada jakim wilk jest draniem i niecnotą! BARDZO WARTO.
Jeśli Wasze dzieci nie znają jeszcze serii książek o Basi, to koniecznie musicie to nadrobić. Basia, jak każda dziewczynka ma swoje marzenia, pomysły i fochy. Cała seria książek o przygodach Basi, pomaga dzieciom zmagać się ze słabościami i wyjaśnia im skomplikowane reguły, które rządzą światem. Pozwala im też oswoić sytuacje, które wydają się potencjalnie straszne. W książce jest sporo ironii, kierowanej do rodziców – z pewnością znajdziecie ją między wierszami. Przyznam, że bywało, że śmiałam się do łez, a dzieciaki nie rozumiały dlaczego?.
Czy naprawdę mam coś jeszcze dodawać? Wystarczy rzut oka na twórców. Autorka – Astrid Lindgren. Czyta – Edyta Jungowska. Oprócz Dzieci z ulicy Awanturników – kliknijcie w autorkę. Znajdziecie w katalogu jeszcze z 15 innych tytułów w wykonaniu tego duetu. Przygody Pippi, Karlsona, Lotty czy całej ferajny z Bullerbyn. Nic bardziej nie zasługuje na miano Klasyki przez duże K.
Lili po prostu nie idzie oderwać. Ta miłość zaczęła się co prawda od filmu – ale jestem bardziej niż szczęśliwa, że przeniosła się też na audiobooki. Mary Poppins to ponadczasowy fenomen. Choć potrafi być dla swoich podopiecznych surowa i krytyczna, swoją szczerością do dzieci wygrywa ich serca. Zabiegają o jej uwagę i uwielbiają ją. Taka guwernantka zapewni ci parę godzin audiobookowej niani.
Tej serii nie musze nikomu przedstawiać. Dodajcie tylko do tego interpretację, charyzmę i dykcję Piotra Fronczewskiego. Sztos
Perypetie miłośnika grochówki na wędzonce, pirata Rabarbara. Absurdalny humor wylewa się ponad burty fregaty o wysmakowanym imieniu – „Kaczy kuper”. Który z chłopców nie marzył o tym by zostać piratem? Nadaje się na podróż samochodem – autor przemyca dużo smaczków dla dorosłych – i uczy, że to żona ma zawsze w domu ostatnie słowo:)
Jeśli sam rzut oka na duet lektorów nie jest wystarczającą zachętą to nie wiem co musiałabym tu napisać…..
Kto zinterpretuje swój utwór wierniej niż sama autorka? Lila uwielbia programy Martyny – więc i jej książki to u nas lektura obowiązkowa. A i 4 letni Julek się wdraża. Opowiadania i ciekawostki z życia zwierzaków, to jeden z niewielu tematów, który interesuje oboje nasze pociechy – i tę 4 i tę 7 letnią. A potem zaginają ojca pytaniami il mrówek pochłanianych jest codziennie przez mrówkojada…
Tu tak naprawdę macie do wyboru chyba3 lektorów. Jak ktoś wysłucha wszysktich – bardzo jestem ciekawa, którą wersję polecą najbardziej:). Umieściłam tę klasykę w zestawieniu, bo chcę wam przypomnieć jak bardzo Janusz Korczak wyprzedził swoje czasy. On już 100 lat temu walczył o prawa dziecka. Żądał prawa dziecka do szacunku, zrozumienia i miłości.Popularyzował wiedzę pedagogiczną i psychologiczną. Był prawdziwym prekursorem!
Opowieść o niewymiarowym mamucie zawsze pociąga nasze niewielkie człowieki. Julek gramoli się z książką – a ja tym razem zamiast czytać – mogę mu włączyć audiobooka:)
Zaczyna się z grubej rury. Narrator – kilkuletni Tomek – kwestionuje sensowność przedszkolnego leżakowania. Jestem pewna, że po takim wstępie – każdy przedszkolak już jest kupiony:) Codzienne sprawy – widziane z perspektywy Tomka zyskały takie grono fanów, że powstały później „Opowiadania z piaskownicy”, „Piegowate opowiadania” i w końcu „Opowiadania do chichotania”. Wszystkie znajdziecie w katalogu. Wszystkie polecam:).
Pewnie dzięki temu, że Rudyard Kipling dzieciństwo spędził w Bombaju – możemy do dziś przenosić się z nim do indyjskiej dżungli. Ta książka ma kilka warstw. Pokazuje relacje na styku róznych gatunków ale i kultur. Jest absolutnie ponadczasowa – mimo że książka ma ponad 20 lat – jest aktualna jak nigdy – cóż, prawo dżungli się nic nie zmieniło.
To jedna z ulubionych lekturek Lili, no ale trudno się dziwić skoro przez długi czas jej ulubioną bajką było „Shimmer i Shine”:). Karolcia może zainspirować dzieci do przewidywania skutków swoich działań i do nauki tego co z takim trudem wpajali nam rodzice – odpowiedzialności za nasze czyny! Powodzenia – ja chyba zdeleguję tę naukę na Karolcię:)
Słuchajcie właśnie przefiltrowałam po „różni lektorzy” i tam jest jeszcze kilkanaście wspaniałych słuchowisk. Same klasyki – Calineczka, Kot w Butach, Jaś i Małgosia – brać przebierać – dawać się oczarowywać:)
Baśnie Braci Grimm zostały przez UNESCO wpisane na listę Pamięci Świata. W katalogu Storytel znajdziecie ich kilkadziesiąt. Zebrane przez braci baśnie – to wynik ich studiów nad mitami, podaniami i opowieściami ludowymi. Tak naprawdę to uniwersalne dziedzictwo naszych przodków.
Są Bracia Grimm – musi być też i mitologia:) Wszyscy pamiętamy Mitologię autorstwa Parandowskiego (kto nie pamięta – może sobie też na Storytelu przypomnieć:)). Mitologia Katarzyny Marciniak jest bardziej przystępna dla dzieci. Język dostosowany do czytelnika. Zawiłe i pokręcony losy niektórych herosów przedstawione są w prosty sposób. Jest to definitywnie edukacyjna propozycja najwyższych lotów.
I tym mitologicznym edukacyjnym akcentem zakończę. Wszystkich wartościowych pozycji nijak nie da się tu zestawić – lista audiobooków dla dzieci w języku polskim to ponad 800 tytułów! Większość z tych, które wam polecam – ma więcej części – więc ładnych parę dni zasłuchania murowane!
Do tego jeśli ktoś szukałby materiałów edukacyjnych w języku angielskim – ma do dyspozycji dziecięcych uwaga – 6575 audiobooków i 5169 ebooków… Czyli można np. doświadczyć przygód misia Paddingtona po angielsku.
Tak jak Netflix ma swoje seriale – tak i Storytel ma swoje własne produkcje. Jest kilka serii również dla dzieci. Może kiedyś i o tym napiszę:) Czy ktoś jeszcze pamięta słuchowiska radiowe?
Na pewno też za jakiś czas przygotuję wam listę audiobooków dla dorosłych. Tylko potrzebuję trochę czasu żeby wysłuchać paru godnych polecenia. A w międzyczasie – tu opisywałam niedawno Najlepsze książki na kwarantannę – część z nich jest też dostępna na Storytel!
A tu jeszcze wspomniany na początku poprzedni wpis gdzie opisywałam wam najlepsze audiobooki dla dzieci. Zedytowałam go właśnie i dodałam w nim też bezpośrenie linki do Storytel do tych tytułów, które są tam dostępne na wyciągnięcie paluszka.
Wygląda na to, że od tego roku mam już skórę dojrzałą (35+) – gdzieniegdzie pojawiło się więcej zmarszczek i widzę utratę jędrności. Staram się je opóźniać i robię co mogę!
Dziś zapraszam Was na wpis o mojej pięlęgnacji
U mnie nakłada się na nią wiele kwestii i poniżej je wyjaśnię
Bardzo trudno jest znaleźć idealny fitr, który:
Ale ja go w końcu znalazłam i w końcu nakładanie filtra nie jest zmorą
Mowa o Clinique Superdefense, który ma filtr SPF 40 – ja nie wystawiam twarzy bezpośrednio na słońce, więc 40 jest zupełnie wystraczająca. Ten krem rozprowadza się jak marzenie, jest miękki i jedwabisty – skóra po nałożeniu jest nawilżona i ujędrniona. Ma też antyoksydanty i witaminy, które spowalniają procesy starzenia.
Polubiłam ten krem od pierwszego użycia i na długo ze mną zostanie. Spokojnie można później nałożyć na niego podkład lub puder mineralny – krem się nie roluje i zostaje na twarzy. Polecam, bo to pierwszy krem z filtrem, który używam z wielką chęcią, a nie z przymusu.
Pierwszy raz wprowadziłam kwasy do regularnego stosowania jesienią. Moja skóra polubiła je od pierwszego użycia.
Zaczęłam od populranego Pixi, ale nie dawał u mnie pożądanych efektów, więc zaczęłam stosować inne – płyn Clinique Lotion 2 – zdecydowanie ma mocniejsze działanie i widziałam efekty dość szybko – złuszcza i zmniejsza widoczność porów – po nałożeniu czuć lekkie mrowienie
Drugi produkt, który używam od 2 tygodni
KRAVE Kale-Lalu-yAHA Tonik – ten tonik jest łagodniejszy, ale działanie ma naprawdę dobre: złuszcza martwy naskórek, wyrównuje koloryt. Bardzo go lubię i na pewno zamówię kolejny.
Ten krem to mój ulubieniec – mocno nawilża, a przy tym oczyszcza. Ma kwas salicylowy i węgiel. Skóra jest po nim odżywiona i wygląda bardzo zdrowo – to moje 3 opakowanie i jeszcze mi się nie znudził. Zamówiłam podobny krem z Purito, ale nie ma się co równać do Origins
U mnie same kremy nawilżające już nie działają tak dobrze, jak kiedyś, dlatego trochę dodałam do mojej pięlęgnacji. Na noc teraz stosuję serum EL Advanced Night Repair i na to krem nawilżający: albo Clinique Moisture Surge albo Resibo. Rano po umyciu skóra jest mocno nawilżona i napięta. Obecnie nie używam kremu pod oczy tylko stosuję te preparaty
Polubiłam się z nimi bardzo – kiedyś używałam hydrolatów, a teraz mam mgiełki.
Pierwsza z nich to COSRX z wąkrotką – używam jej rano po umyciu buzi i przed kremem – nawilża i łagodzi. Lubię też ten odświeżający podmuch sprayu na twarzy – od razu mnie budzi. Powoli mi się już kończy i mam nowy Mac fix +.
Kiedyś byłam fanką Bioderma Sensibio, ale odkąd wypróbowałam ten płyn micelarny to zmieniam mojego ulubieńca. Nacomi pięknie pachnie, dobrze zmywa makijaż i zostawia świeżą skórę – lubię w nim absolutnie wszystko
Stosuję raz na tydzień i od razu widzę różnicę. Mój ulubieniec to Kate Sommerville – ale jest trudno dostępny i drogi (małe opakowanie), ale działanie ma fantastyczne – złuszcza i oczyszcza skórę doskonale.
Już mi się kończy, więc mam zamiennik z Clinique – peeling, który ma bardzo podobne działanie.
Używam też masek i maseczek – od dawna lubię Origins Drink up, a od niedawna polubiłam maski w płachcie. Mam swoje ulubione KLIK – najbardziej lubię wersje masek 2-etapowych, gdzie najpierw nakłada się rozgrzewający „Clay” a później maskę właściwą.
Chociaż uważam, że sama pielęgnacja to za mało – a o moją skórę dbam też od wewnątrz – pisałam o tym w tym wpisie 10 naturalnych metod jak miec wiecej energii
To by było na tyle 🙂 A u Was co jest hitem w pielęgnacji twarzy?
Inspiracje na wykończenie. Jak wiecie wkraczamy powoli w etap planowania wykończenia naszego domu. Już mamy rzuty ścian i pomysły – powoli zabieramy się za realizację.
Kiedy podpisywałam umowę z naszą architekt – poprosiła nas o przesłanie inspiracji, co nam się podoba. Od dawna miałam taki folder na komputerze, gdzie wrzucałam najciekawsze inspiracje. Mam też konto na Pinterest -gromadzę tam moje pomysły.
Wielu za Was interesuje ten temat, bo macie etap budowy i wykańczania przed sobą.
Na czym najbardziej nam zależy w nowym domu:
Zakochana jestem w:
ta jest idealna
Podłoga na górze – jasny parkiet ułożony w ten sposób jak na zdęciach – przy drzwiach i ścianie podłóżna deska
Must have:
Na inspiracje z pokojami dzieci na pewno poświęcę oddzielny post, bo wiem, że to Was bardzo interesuje 🙂
Ogródek – w planach dopiero w przyszłym roku
Ale bardzo podoba mi się takie rozwiązanie
A jak już wyszło możecie zobaczyć we wpisach – Wykończenie domu i Kolory ścian
Dziś pokażę Wam moje stylizacje na wiosnę 2020.
Zawsze myślałam, że nie umiem się ubierać, ale kiedy zaczęłam się tym interesować, to okazało się, że sprawia mi to frajdę. Mam kilka swoich sposobów, które świetnie działają i oszczędzają mój czas.
Rano nigdy nie mam czasu na kompletowanie pasujących zestawów i wkładam pierwsze lepsze ubrania. Nie zawsze to do siebie pasuje, więc odkryłam sposób, który bardzo mi ułatwia ten proces.
Przed każdym nowym sezonem wyjmuję z szafy ubrania, w których zamierzam chodzić. A resztę przy okazji przeglądam i ewentualnie odkładam (do sprzedania, do oddania itd.)
I z tych wybranych ubrań robię zestawy (około 30) – razem z butami i torebkami. Wszystko uwieczniam na smartfonie i mam już gotowe ubrania na dni, kiedy nie mam chęci nic wymyślać.
Dzięki temu wiem, co do czego pasuje i do jakich butów wygląda najlepiej.
Pokazywałam tę metodę na Instastories i Wam się spodobała.
Do takiej stylizacji właściwie wszystko pasuje, więc można dodawać co się tylko chce. Najważniejsze, że na rowerze się dobrze jeździ.
Skórzana kurtka to taka rzecz, która będzie modna jeszcze przez wiele lat. Pasuje do większości rzeczy i wygląda stylowo.
Mam też takie buty z granatem, robiłam post z nimi: Moja szafa – 10 stylizacji z białymi butami
Lubię połączeniu różu i fioletu z moro i panterką:)
Jeżeli znacie marki T-shirtów jednolitych godnych polecenia to koniecznie napiszcie. Ja na samym końcu zbiorę moje ulubione marki.
Bardzo lubię połączenie pasków i pasteli.
Jak widzicie lubię białe spodnie, a nie noszę rozmiaru S:) Żeby wydłużyć nogę zakładam jasne buty i podwijam nogawkę.
To mój ulubiony zestaw teraz 🙂 Idealny na rower, czy spacer.
Ten zestaw jest bazą do wielu stylizacji i w ostatnim czasie noszę go bardzo często. Zamawiałam też T-shirty z Massimo Dutti, ale mają dla mnie za mały dekolt i podjeżdżały do góry.
A tu ta sama sukienka tylko z espadrylami na koturnie – kupiłam je w tamtym roku. To marka RIA – jest dostępna TUTAJ
Tak wyglądają moje zestawy, jak widać wiele ubrań się powtarza, bo jak robię zakupy to staram się żeby pasowała do wszystkiego.
To już wszystko, mam nadzieję, że zainspirowałam Was do przejrzenia szafy i zrobienia podobnych zestawów.
Będę z Wami szczera – ta lista mogłaby mieć kilkaset pozycji. Dawniej obawiałam się – po każdej przeczytanej, znakomitej książce – że już więcej nie trafię na taką perełkę. Doświadczenie nauczyło mnie, że to nieprawda i dziś już wiem, że życia mi nie starczy, żeby przeczytać wszystkie dobre książki. Wspaniale jest wiedzieć, że wszystkie one gdzieś tam są i czekają na odkrycie. Choć czasem zanim do nich dotrę, upłynie trochę wody w rzece, dlatego dziś chciałabym skrócić Wam czas oczekiwania i polecić same dobre książki, które naprawdę warto przeczytać.
Edit – odkryłam ostatnio audiobooki! Po więcej szczegółow zapraszam do wpisu – Audiobooki. Tam poczytasz jak odmieniły moje życie. Jeśli używasz Storytel – dodaję linki – będziesz mogła dany tytuł od razu wrzucić sobie na półkę. A jeśli nie używasz – możesz za darmo spróbować:)
Dla czytelników nebule.pl – bo wiadomo rodzice zabiegani i mogą potrzebować tych paru dni więcej niż zwykle oferowane 14 dni gratis – w tym linku macie – Storytel z próbnym darmowym dostępem na 30 dni.
Kiedy Daniel kupił tę książkę od razu zaczął ją czytać. Otworzył pierwszą stronę i skończył 2 dni później. Dodam, że nie jest to nowelka, tylko 800-stronnicowa cegła! Przeczytał, westchnął głęboko i powiedział „Dobra!” Co w jego ustach brzmi jak pean pochwalny. Książka przeleżała na półce kolejne dwa lata i ja się za nią zabrałam. Zajęło mi trochę dłużej, ale ja się wolałam nad Shantaramem pochylić w inny sposób. Czytałam, zakreślałam, myślałam i po pół roku skończyłam. Nie będę Wam zdradzać fabuły, ale dziwię się, że jeszcze nikt nie nakręcił na jej podstawie filmu!
Obecnie czytam drugą część i również ją chłonę.
Dostępna —> Shantaram
Storytel —> Shantaram – audiobook
Dostępna —> Cień góry
Storytel —> Cień góry – audiobook
Czytałam ją w ubiegłym roku w formie ebooka i trochę żałuję, że nie mam jej w wersji papierowej. Lubię zaznaczać sobie niektóre fragmenty, do których później wracam. Historia Michelle Obamy miała duży wpływ na moje życie, bo chociaż nie jest książką motywacyjną, to każdy z nas dostanie po niej chęci do działania. Na stronach tej książki znalazłam wiele rad, które wcieliłam w życie i widzę ich pozytwny efekt na moje decyzje.
Jeżeli jeszcze jej nie czytaliście, to bardzo polecam.
„Posiadanie kręgu bliskich, pogodnych przyjaciółek – bezpiecznego azylu kobiecej mądrości – stało się dla mnie odtąd ważne w życiu.”
Znalazłam tam też wiele ciekawych fragmentów o wychowaniu dzieci, która bardzo przypomina mój styl rodzicielski:
„Moja matka miała zdolności rodzicielskie, które z perspektywy czasu uważam za genialne i wprost niemożliwe do naśladowania. Opierały się na zachowaniu absolutnej, zenistycznej neutralności. Matki niektórych moich przyjaciółek przejmowały się ich porażkami i sukcesami, jakby się przytrafiały im samym, a z kolei innych były tak zabsorbowane własnym życiem, że prawie w ogóle nie zwracały uwagi na dzieci. Moja mama była po prostu zrównoważona. Nie wydawała pochopnych osądów i nie angażowała się w nasze sprawy pospiesznie. Zamiast tego sprawdzała jak się czujemy, i odgrywała rolę dobrotliwego świadka naszych zmagań i triumfów. Gdy działo się źle, nie użalała się zbytnio nad nami. Kiedy dokonaliśmy czegoś wielkiego, chwaliła nas i dzieliła naszą radość, ale nigdy przesadnie, aby walka o jej aprobatę nie stała się celem naszych wysiłków.
„Nie musisz lubić swojej nauczycielki – powiedziała mi pewnego dnia (…) Ale ona zna się na matematyce, a ty musisz się jej nauczyć”
„(…) nie wychowywała nas pod kloszem. Mieliśmy się usamodzielnić „Nie wychowuję małych dzieci – powtarzała nam – Wychowuję dorosłych””
„Jako nastolatki nigdy nie musieliśmy wracać do domu na określoną godzinę. Pytała nas: „Jak sądzisz, o której powinnaś dzisiaj wrócić”. Po czym ufała, że dotrzymamy słowa.”
Dostępna —> Becoming. Moja historia
Storytel —> Becoming. Moja historia – audiobook
Do tej pozycji podeszłam z dystansem, choć Kasię Nosowską cenię od lat, to wydawało mi się, że to jedna z tych książek mających na celu głównie promocję gwiazdy. Och, jakże się myliłam! Ta książka jest zbiorem przemyśleń autorki dotyczących obecnego świata. Jest coś o miałkości show-biznesu, budowaniu związków, odchudzaniu i dojrzewaniu do różnych decyzji. Wszystko napisane z niezwykłym poczuciem humoru, dystansem, w oparach ironii, sarkazmu i kunsztu zabawy słowem. Momentami śmiałam się w głos.
Książka dostępna —> A ja żem jej powiedziała…
Storytel —> A ja żem jej powiedziała – audiobook
Na tę książkę trafiłam przypadkiem, mając ochotę na lekką lekturę. No ale tego się nie spodziewałam! Don, bardzo inteligentny naukowiec z zespołem Aspergera postanawia zmienić dotychczasowe sposoby na poszukiwanie partnerki idealnej. Tym razem ma zamiar podejść do tematu w sposób badawczy i tworzy kwestionariusz dla kandydatek, oparty na naukowej metodologii. Przezabawne perypetie, związane z poszukiwaniem żony opowiedziane są przez samego Dona, któremu nie brakuje dystansu do siebie. Polecam Wam tę książkę także w formie audiobooka, ze względu na genialną interpretację Borysa Szyca. To pozycja na poprawę humoru.
Dostępna —> Projekt „Rosie”
Próżna, ale urocza, inteligentna i niezamożna Becky, po zakończeniu nauki w pensji dla dziewcząt, postanawia zmienić swoje życie, wychodząc za bogatego mężczyznę. Jej bezwzględność i wyrachowanie kontrastują z wrażliwością i uczciwością jej przyjaciółki, Amelii, która pochodzi z dość zamożnego domu. Perypetie Becky są tłem dla wykpienia angielskiego społeczeństwa – jego próżności, powierzchowności i przywar, które jak się okazuje, nie zmieniły się przez wieki. Natura ludzka pozostaje taka sama, pomimo upływu czasu. Ta książka jest słodko-gorzka. Z jednej strony będziecie wzdychać z niesmakiem nad ciemną naturą człowieka, z drugiej, śmiać się w głos z trafnych docinków autora, który niczym chór grecki komentuje bieżące wydarzenia.
Na Amazon Prime jest też serial
Książka dostępna —> Targowisko próżności
Ta książka to romans w świecie, którego już nie ma, a który w powieści Austen jest tak wspaniały, że chce się do niego przeniknąć. To angielska wieś na przełomie XVIII i XIX wieku. Państwo Bennetowie mają pięć córek, co w ówczesnych czasach oznaczało problemy z dziedziczeniem, a co za tym idzie, utrzymaniem się. Muszą więc im wszystkim znaleźć mężów, którzy zapewnią córkom byt. Tymczasem dziewczęta nie czekają próżno, tylko same przystępują do nieśmiałych poszukiwań. Co zwycięży – miłość czy racjonalna kalkulacja? Tę książkę czyta się przyjemnie ze względu na język, jakim jest napisana, ale także dlatego, że odrywa ona od rzeczywistości i przenosi w zupełnie inny świat.
Książka dostępna —> Duma i uprzedzenie
O tym, że autorka otrzymała Nagrodę Nobla za tę powieść, dowiedziałam się już po jej przeczytaniu. To niezwykła saga, obrazująca życie w Norwegii w XIV wieku. Tytułowa Krystyna jest ukochaną córką zamożnego szlachcica. Jest rozpieszczana i hołubiona. Żyje wygodnie, a jej dzieciństwo usłane jest różami. Wraz z dorastaniem pojawiają się pierwsze porywy serca i błędy młodości. Czy przekreślą one szanse Krystyny na szczęśliwe życie? Warto przeczytać, żeby przypomnieć sobie, że kiedyś kobieta znaczyła tyle, ile mężczyzna przy jej boku. Ileż wywalczyły dla nas poprzednie pokolenia dzielnych kobiet!
Książka dostępna —> Krystyna córka Lavransa
Ta trylogia mnie zaskoczyła. Nie wiem czego się spodziewałam, ale na pewno nie kryminalnej powieści, która wciąga, choć muszę przyznać, że nie od pierwszej strony. Pierwsza część serii nosi tytuł Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Mikael Blomkvist to dziennikarz, który otrzymał zlecenie na opisanie sagi bogatej rodziny. Pomagać mu będzie pełna tajemnic Lisbeth Salander, hakerka, dla której darknet jest drugim domem.
Wkrótce okaże się, że zlecenie ma drugie dno. W latach 60 w tajemniczych okolicznościach zaginęła nastoletnia Harriet. I to właśnie Mikael i Lisbeth mają dowiedzieć się, co się z nią stało. Kolejne części trylogii są równie wciągające, choć dotyczą innych historii. Cykl nazywam trylogią, choć tak naprawdę dotąd powstało sześć jego części. Ja polecam te, które napisał Stieg Larsson. Niestety zmarł on niespodziewanie po napisaniu trzeciego tomu. Kolejne części pisane były przez innego autora.
Mężczyźni, który nienawidzą kobiet
Dziewczyna, która igrała z ogniem
Zamek z piasku, który runął
Jeśli tytuł tej książki Was zniechęca, uprzedzam, że nie jest to opowieść przyrodnicza o pszczołach. Owady te stanowią tło dla toczącego się życia w trzech przestrzeniach czasowych. Przeszłość to XIX wiek. Niedoszły badacz popada w depresję związaną z marnością życia, jakie według siebie samego prowadzi. Wszystko się zmienia, gdy postanawia skonstruować nowy ul, jakiego wcześniej nie było. Teraźniejszość to życie farmera, hodowcy pszczół, który chce przekazać schedę w przyszłości synowi. Ten jednak nie jest tym zainteresowany. Tymczasem coraz więcej pszczół ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. Przyszłość to świat postapokaliptyczny. Wszystkie pszczoły wyginęły, a jedynym krajem, który poradził sobie są Chiny, gdzie miliony ludzi codziennie spędza godziny na drzewach…zapylając kwiaty, by wydały owoce i by było co jeść. Ta książka jest wciągająco napisaną przestrogą dotyczącą tego, co może się stać ze środowiskiem, jeśli nie zaczniemy go szanować. Dziś, w czasach pandemii, gdy to, co wydawało się niemożliwe, wydarzyło się, a my obserwujemy, jak odradza się przyroda, gdy ludzie zostają w domach, książka ta jest nader interesująca.
Książka dostępna —> Historia pszczół
Chociaż „Miniaturzystka” jest jej bardziej znaną powieścią, to „Muza” została w moim sercu na długo. Jest to historia opowiedziana w tak piękny i barwny sposób, że nie da się od niej oderwać. Akcja książki rozgrywa się w dwóch miejscach i w różnych latach, ale dzięki temu czytelnik dostaje literacki majstersztyk, który się idealnie komponuje. Jeżeli lubicie rodzinne tajemnice uwikłane w przeróżne historie to bardzo polecam Wam tę książkę – nie mogłam się od niej oderwać.
Książka dostępna —> Muza
Ktokolwiek z was śledzi brawurowe poczynania Janiny, zna to poczucie ogromnego i do głębi przejmującego zawodu. Bezbrzeżnego morza rozczarowania – że jej wpis, którego lektura otoczyła pluszem Twoje serce i sprawiła, że opony Twojego mózgu piszczą na zakrętach – dotarł właśnie do puenty. Że już się nieodwołanie skończył i nigdy nie będziesz go mogła przeczytać ten pierwszy raz:(. Kup pełnometrażową książkę – tu jakościowej lektury masz na dużo dłużej! Natomiast lojalnie ostrzegam – zostawi Cię z wprost proporcjonalnie większym niedosytem! Tak jak ptysie – nie ma takiej ilości, że nie chciałabym więcej…
książka dostępna —> Statystycznie rzecz biorąc, czyli ile trzeba zjeść czekolady, żeby dostać Nobla?
Aktualnie musimy przebywać w domach. Wbrew pozorom niewiele z nas ma ten mityczny czas na nic nierobienie. Raczej borykamy się z tym, jak pogodzić nauczanie dzieci z pracą, posiłkami i chwilą dla siebie, dlatego polecam Wam czytanie. To odskocznia od codzienności, do innego świata, która zawsze oczyszcza umysł. Dzięki temu łatwiej o dystans. No i nawet siedząc w domu można być gdzie indziej?. Jak powiedział U. Eco: kto czyta, żyje podwójnie. Jak bym powiedziała, że po stokroć.
Jeśli wolisz TV – polecam wpis najlepsze seriale na Netflixie
Teraz kolej na Was! Jakie książki polecacie?
Po pierwsze – nie będzie Ozark, Peaky Blinders, Breaking Bad…. te wszystkie najlepsze seriale Netflixa na pewno już znacie. Ja traktuję Netflix jako odskocznię od codziennych trosk, a już zwłaszcza teraz. Odpalam moje najlepsze seriale na Netflixie, kiedy dzieci już śpią, ja padam na twarz i jedno o czym marzę to odprężenie i rozrywka! Będzie też o ciekawej wtyczce do Chrome i Netflixa… ale nie uprzedzam faktów – ta ciekawostka na samym końcu.
A więc startujemy:
Po drugie – krótka instrukcja:
Czyli jest i coś dla wzrokowców i coś dla słuchowców:)
IMDb 7,3
Tytuł oryginalny: InfamiaIlość sezonów: 1Długość odcinka ok. 46 min
Dla nas bezdyskusyjnie w kategorii najlepsze seriale 2023 palmę pierwszeństwa zdobywa polska produkcja – Infamia. Choć podchodziliśmy do tego serialu z dużymi obawami – nie potrafiliśmy się od niego oderwać. Feria barw, kolorów ale i różnych rodzajów muzyki. Życie na granicy kompletnie odmiennych cywilizacji. Od angielskiego tygla kulturowego, poprzez zaściankowość i małomiasteczkowość plenerów dolnego śląska aż do romskiego blichtru i swoistego Bling Bling. A okraszone jak tłustymi skwarkami jeszcze łatką z czeskich szpetnych opryszków rodem z Rumcajsa:). Dajcie szansę dać się uwieść losom Gity! Dla nas to była historia roku.
Infamia: ZWIASTUN
IMDb 8,1
Tytuł oryginalny: BeckhamIlość sezonów: 1Długość odcinka ok. 70 min
W życiu bym nie pomyślała że dam się namówić na miniserial o piłkarzu. Natomiast jest to tak przecudowne 4 odcinki, że palce lizać!
Podróż w czasie do dzieciństwa, tych fryzur, mody, stylistyki… Do tego zupełnie nowe spojrzenie na Dawida i Wiktorię. Kiedy poznajemy drogę na szczyt z ich perspektywy, okazuje się, że róże, którymi była usłana – obfitowały w dużo kolców.
Do tego każdy mąż da się namówić na tę odkrywczą lekturę! Dla nas, w kategorii dokumentów – Beckham (i Arnold, który opiszę poniżej) to najlepsze seriale 2023!
Beckham: ZWIASTUN
IMDb 8,0
Tytuł oryginalny: 1670Ilość sezonów: 1Długość odcinka ok. 34 min
No dobra, choć premiera była raptem w połowie grudnia – 1670 już chyba wszyscy widzieli:) Nie będę tu się rozpisywać, bo wiadomo, że to jest obowiązkowy mustsee.
A jak już wam się skończy i zatęsknicie za podobną konwencją – odpalcie sobie (też zresztą na Netflixie) serial Norsemen – on oprócz tego ociera się jeszcze trochę o Monthy Pythona a do tego jest już 3 gotowe sezony:)
1670: ZWIASTUN
Tytuł oryginalny: ArnoldIlość sezonów: 1Długość odcinka ok. 63 min.
Arnold mówi w tym filmie: „work your ass off – do it! Do it now”! I już wiesz jak chłopak z małej austriackiej wioseczki został Mister Universe. Wiesz, jak w Ameryce, do której wyemigrował, z fatalnym akcentem i średnią znajomością języka został jedną z największych gwiazd Hollywood. I wiesz jak po zdecydowaniu, że chce aktywnie brać udział w polityce – został gubernatorem Kalifornii. Warto zobaczyć historię człowieka, który nie uznaje słowa niemożliwe.
Jasne, jest to nie do końca szczera hagiografia – ale przyjemnie się ogląda i słucha Arniego pokazującego jak działa sprawny PR i jak się buduje spiżowe pomniki:)
Arnold: ZWIASTUN
Tytuł oryginalny: BeefIlość sezonów: 1Długość odcinka ok. 35 min.
Znasz komiczkę i stand-uperkę Ali Wong? Wiesz, że w 2023 już drugi raz trafiła na listę 100 najbardziej wpływowych ludzi wg magazynu Time’s? W Awanturze gra jedną stronę w wydawałoby się drobnym konflikcie między dwoma kierowcami na parkingu pod centrum handlowym. Oryginalny tytuł Beef to właśnie zgrzyt, zwada, konflikt, zła krew.
Zaczyna się więc od drobnych, z pozoru niewinnych wymian złośliwości, ale szybko skala się zatraca a sytuacja eskaluje wręcz niemożebnie.
Choć początkowo absolutnie to tak nie wyglądało – Awantura zdecydowanie wpada do naszej kategorii najlepsze seriale 2023!
Awantura: ZWIASTUN
IMDb 8.1
tytuł oryginalny: New Amsterdamilość sezonów: 3 (na Netflix)długość odcinka: ok. 43 min
Serial o nowojorskim publicznym szpitalu New Amsterdam. Nowo mianowany dyrektor Max Goodwin – i imię i nazwisko znaczące:) – ma bezkompromisowe podejście do zarządzania… To wywołuje szereg perypetii. Bohaterzy są cudowni – są prawie jak lekarze z Leśnej Góry:) Twórcy ukazują idealny, wręcz utopijny świat publicznego szpitala, w którym prawie wszystko jest możliwe. Nie czepiając się fabuły – to co lubię w tym serialu najbardziej, że inspiruje cię do kwestionowania wszelakich barier. No i oglądając go – automatycznie dostrajasz się do jego pozytywnego nastroju i wszystkich pytasz „How can I help?”
IMDb 8.2
tytuł oryginalny: 오징어 게임ilość sezonów: 2długość odcinka: ok. 55 min
Serial fenomen. Cały świat oszalał. Choć reżyser zabierał się do niego już od 2008 roku – w co teraz nikt nie chce uwierzyć – nie mógł znaleźć finansowania:) Choć ta gra przenosi nas do zupełnie innej przestrzeni kulturowej – to recept na sukces używa kilku. Co najważniejsze – choć może nas irytować przejaskrawiona (wg. naszych standardów) ekspresja aktorów – to jednak uderza w najbardziej elementarne i uniwersalne motywy człowieczeństwa. Po drugie, sam plot jest bardzo ciekawy. Mimo, że niektóre sceny się dłużą i nudzą – nie da się oderwać bez poznania końca tej historii. Do tego jak „Dom z papieru”, „Orange is the new black” czy „Uwięzione” -uniformy, symbole figur geometrycznych aż się proszę o memy. Na pewno teraz wszędzie wokół będziesz widzieć ○△□
PS. Komu się spodoba Squid Game w czasie oczekiwania na kontynuację polecam też japoński Alice in Borderland
IMDb 8.3
tytuł oryginalny: La Casa De Papelilość sezonów: 5długość odcinka: ok. 46 min
No co tam się odjaniepawla! Napad na bank. Co ja mówię na bank… na matkę wszystkich bankow! Są dopracowani bohaterowie, wartka akcja, tylko na binge-watching. Śpiewają nawet Barkę i chętnie dałabym Ci link, ale to byłby spoiler – więc na pocieszenie niech Berlin wyśpiewa Ci swą dozgonną miłość, jestem pewna, że kto oglądał na pewno posłucha:
tytuł oryginalny: Vis A Visilość sezonów: 5długość odcinka: ok. 46 min
A jak już się uporałeś z Domem z papieru ale wciąż Ci mało – rozwiązanie jest oczywiste: Uwięzione. Po pierwsze – pozostajesz w hiszpańskim klimacie, po drugie – wciąż możesz podziwiać kunszt aktorski Nairobi, a po trzecie – możesz upajać się jeszcze ciekawszym wcieleniem Sierry. Ważna lekcja tak bardzo na czasie – pomoże Ci to zrozumieć co się dzieje z ludźmi jak są ze sobą zamknięci…
IMDb 7.5
Ttytuł oryginalny: The Ranchilość sezonów: 8długość odcinka: ok. 30 min
Tytuł nieoczywisty – ale myśmy się z mężem zaśmiewali do łez. Do tego – ja po 8 sezonach zaczęłam oglądać znów od początku od 1go… Choć w życiu bym wcześniej nie powiedziała, że taka konwencja może mnie bawić. Wspaniała, szydercza, mądra, gwarantowana rozrywka. Kliknij w plakat po prawej – zwiastun wprowadzi cie doskonale w klimat. Dla mnie to numer 3 jeśli chodzi o najlepsze seriale na Netflixie. A teraz będzie grubo – dla kogo Sam Elliott jest bardziej sexy niż Ashton Kutcher?
IMDb 8.0
tytuł oryginalny: Unorthodoxmini-serial: 4 odcinkidługość odcinka: ok. 53 min
Są takie seriale, które przenoszą nas w czasie. Na przykład,Mad Men uświadamiał nam, że raptem pokolenie temu wszyscy pili w pracy, a ginekolog palił podczas przyjmowania pacjentki w gabinecie. Podobnie Genialna Przyjaciółka teleportowała nas do lat 50 tych poprzedniego wieku we Włoszech. Unorthodox jest jak najbardziej współczesna. Niby Nowy York bliski jak Sex w Wielkim mieście – Niby tak bliska a jakże daleka….Nie dajcie się zwieść zwiastunowi – cała Nowojorska część filmu jest nakręcona w jidisz. Etymologia tego wyrazu przygotuje was na to zaskakujące brzmienie:
jidisz, dosł. „żydowski” – od pierwotnego określenia w tym języku ייִדיש־טײַטש jidisz-tajcz „żydowski niemiecki” WIKIPEDIA
jidisz, dosł. „żydowski” – od pierwotnego określenia w tym języku ייִדיש־טײַטש jidisz-tajcz „żydowski niemiecki”
Jak już przeniesiecie się z bohaterami w przestrzeni obejrzyjcie koniecznie później 21 min dokument Unorthodox – za kulisami by zobaczyć ile wysiłku włożyli twórcy by wprowadzić nas w ten świat
IMDB 6.9
tytuł oryginalny: Rojst lość sezonów: 3długość odcinka: ok. 50 min
Wracamy trochę geograficznie, ale mimo bliskości językowej – PRL dla dzisiejszego widza to jak alternatywna rzeczywistość. Przyciągnęła mnie do niego piękna interpretacja Moniki Brodki i tylko dlatego włączyliśmy pierwszy odcinek… A potem prawie do końca trzymał w napięciu. Jeżeli lubicie mroczne seriale z dreszczykiem emocji to polecam Rojst. Cieszy mnie że i rodzimą produkcję mam na liście najlepszych seriali na Netflix.
Rojst to nie tylko świetny serial. To również widowisko, które opowiada o PRL-u lepiej niż Wasi rodzice DARIUSZ FILIPEK
Rojst to nie tylko świetny serial. To również widowisko, które opowiada o PRL-u lepiej niż Wasi rodzice
IMDb 7. 8
tytuł oryginalny: Norsemenilość sezonów: 3długość odcinka: ok. 30 min
Wyobraź sobie, że siedzisz na spotkaniu we wspierającej różnorodność korpo….. tylko oprócz tego – jednocześnie przenieś się do namiotu i czasów Wikingów. Humor a la Monthy Python w XXI wiecznym legendo-korpo-wydaniu:
tytuł oryginalny: Orange Is The New Blackilość sezonów: 7długość odcinka: ok. 55 min
Klasyk. Ale skoro było Vis A Vis to w rankingu najlepsze seriale Netflix musi się też znaleźć Orange Is The New Black. W naszej obecnej sytuacji wszelkie więzienne doświadczenia możemy od razu aplikować w codziennym życiu:)
tytuł oryginalny: Sex Educationilość sezonów: 4długość odcinka: ok. 50 min
Przyznam, że obejrzałam go dopiero niedawno i porwał mnie od pierwszego odcinka. Świetne, wyraziste postaci i sama Gilian Anderson (która wygląda lepiej niż w Archiwum X). Reasumując – fajny serial, który powoduje, że znów chcesz mieć 15 lat.
tytuł oryginalny: The Witcherilość sezonów: 3długość odcinka: ok. 59 min
Jeśli ten wpis opisuje najlepsze seriale na Netflixie – oczywiste, że Wiedźmin musiał się tu pojawić – choćby z jednego powodu – piosenki:) Choć może nie tej wersji się spodziewacie:
IMDb 6.9
tytuł oryginalny: Marseilleilość sezonów: 2długość odcinka: ok. 40 min
Tu z kolei pozycja dla frankofilów. Jeśli kochasz kunszt aktorski Gerarda Depardieu, albo jeśli chcesz się przenieść na południe Francji, poczuć urokliwe uliczki i klimat Marsylii – et voila:). Jeśli miałabym go do czegoś porównać nazwałabym go francuzkim House Of Cards. No zobaczcie sami te widoczki:
tytuł oryginalny: Caliphateilość sezonów: 1długość odcinka: ok. 46 min
Z Francji zabieram was do Szwecji i do Syrii. Po Unothordox mam niedosyt seriali, które pokazują zupełnie inne kultury niż nasza. Zaczęłam go oglądać wczoraj i cały dzień o nim myślę.
tytuł oryginalny: Folk med ångestilość sezonów: 1długość odcinka: ok. 34 min
Broń boże nie czytajcie opisu na Netflixie! Mi zepsuł naiwną radość z jaką oglądałam pierwszy odcinek. To jeden z tych filmów, który docenicie na nic się nie nastawiając. Po prostu odpal pierwszy odcinek i przypomni ci się co to jest binge watching! Serial ma 6 odcinków – ale że są około półgodzinne – myśmy cały sezon obejrzeli na raz. Po prostu nie byliśmy w stanie się oderwać. Kryminał, komedia, postaci, uczucia – ten serial wymyka się prostym definicjom. Przednia zagadka! Będziemy trzymać kciuki, żeby twórcy dostali budżet na więcej sezonów.
IMDb 7.3
tytuł oryginalny: To the Lakeilość sezonów: 2długość odcinka: ok. 50 min
Serial Netflixa produkcji rosyjskiej. Nie patrzcie na plakat – jest mylący. Serial idealny na binge-watching. Dzieje się oj dzieje. Fajne jest, że pokazana w nim epidemia, nadaje pewnej perspektywy temu z czym mamy do czynienia ostatnio. Zawsze to człowieka uspokaja, kiedy widzi że inni mają dużo gorzej a bycie zamkniętym w 4 ścianach to pikuś. Choć w serialu jest dużo dobrze dobranej rosyjskiej muzyki – to sami zobaczycie:) – googlować będziecie jedyną chyba zachodnią nutę – April Stevens:
IMDb 8.7
tytuł oryginalny: Anne, With An „E”ilość sezonów: 3długość odcinka: ok. 44 min
Pierwsze skojarzenie z Anią z Zielonego wzgórza sprawiło, że od razu włączyłam ten serial po premierze. Piękna historia osadzona w malowniczych krajobrazach XIX wiecznej Kanady. Do do tego kreacja głównej aktorki! Cudo!
tytuł oryginalny: Lovesickilość sezonów: 3długość odcinka: ok. 23 min
Odświeżający, miły, przezabawny. Jest i wątek imprezowania i podrywu, który zatrzyma przed ekranem tych mniej romantycznych, ale jest i pełnowymiarowa miłość dla tych romantycznych bardziej. Idealna długość odcinka. Szkoda że tak mało sezonów.
tytuł oryginalny: Emily in Parisilość sezonów: 3długość odcinka: ok. 26 min
Daniel nie ma ze mną lekko. Potrafię zasnąć 3 razy w ciągu jednego odcinka. Kiedy puszczałam wczoraj pierwszy odcinek Emily w Paryżu, nie spodziewałam się, że obejrzymy od razu 8! Dziś obejrzeliśmy 2 ostatnie i bardzo żałuję, że to już koniec pierwszego sezonu:( Dopiero szykując dla was tę rekomendację zobaczyłam, że twórcą tego serialu jest Darren Star… Może akurat kojarzycie którąś z jego poprzednich kreacji, np. Sex w wielkim mieście, Melrose Place, Beverly Hills 90210 albo Younger… Chyba już nie muszę dodawać – wystarczy do Darrena dodać – widoki, muzyka, Paryż, klimat…
IMDb 7.0
tytuł oryginalny: Into the Nightilość sezonów: 2długość odcinka: ok. 37 min
Idealny na binge-watching. Bardzo ciężko się oderwać. Do tego może być nam bliski bo jest taki paneuropejski (mieszanka języków) a do tego pomysł na tę wciągającą fabułę dał serialowi Jacek Dukaj. W ostatnich scenach pojawia się znany polski aktor, co sprawia że już nie mogę się doczekać 2 sezonu…
PS. 2 sezon obejrzany na raz
tytuł oryginalny: Atypicalilość sezonów: 4długość odcinka: ok. 32 min
Bardzo ciekawy serial, który sprawi, że wielu ludzi inaczej spojrzy na autyzm. Sam to chłopak, który ma takie same problemy jak rówieśnicy i codziennie stara się stawiać im czoło.
tytuł oryginalny: Lupinilość sezonów: 3długość odcinka: ok. 45min
Zaczyna się nie najgorzej… i to wszystko co można powiedzieć dobrego o tym serialu. Fabuła po prostu jest tak… no nawet nie wiem jak to ubrać w słowa. Aby to oglądać próbowałam wyłączyć sobie logiczne myślenie:) W sumie może to ciekawy pomysł na reset.
Tu znajdziecie – nasze Najlepsze filmy 2022
a tu łapcie świeżutki największy prezentownik z inspiracjami dla dzieci od 1 roku aż po nastolatków. 10 tablic z podziałem na wiek dzieci, w sumie ponad 100 przemyśłanych propozycji! – Prezenty na święta dla dzieci 2023
Na koniec mojego wpisu omawiającego najlepsze seriale na Netflixie – obiecana ciekawostka – każdy z nas w zależności od języka w jakim ustawi swój profil użytkownika – ma do dyspozycji w Netflixie kilka ścieżek językowych – czy napisów. David Wilkinson i firmę Ognjen Apic – chwała im za to – zbudowali wtyczkę – po zainstalowaniu której masz dostęp do większej ilości ścieżek audio. Do tego możesz włączyć sobie 2 napisy na raz i słuchać w jednym języku a czytać jeszcze w dwóch innych… Nie będę się tu rozwodzić nad dodanym słownikiem i innymi funkcjami – zainteresowanych odsyłam do wtyczki LLN:
poniżej filmik instruktażowy a ściągnąc można ją tu: LLN – Language Learning with Netflix.
Tu łapcie SkyShowtime TOP 20 z naszymi polecajkami, tu Disney seriale a tu Disney dla dzieci. Tu łapcie polecajki na najlepsze seriale Apple TV+
Jeśli szukasz czegoś dla młodszych fanów Netflixa – odsyłam do wpisu: Najlepsze bajki dla dzieci na Netflixie
Tu macie fajne, miłe i edukacyjne – Najlepsze bajki MAX
Zapraszam też na zestawienie Najlepsze seriale MAX
A tu macie szerszy wpis pt. Edukacyjne bajki dla dzieci, pokazujący też tytuły spoza universum netflixa:)
A tu Filmy świąteczne – aż 30 propozycji!
A jak macie już dość ekranu – zainspiruj dziecko by zrobiło Lapbook na interesujący go temat
A Twoim jakie zdaniem są najlepsze seriale na Netflixie? Koniecznie napisz w komentarzu co ja biedna mam teraz oglądać…..!
A Ty jakim byłbyś miastem w La Casa de Papel?
Daniel to proste – Budapest.Mój kryptonim będzie za to bardziej złowieszczy niż u Tarantino – mianowicie….. Łomża.
a tu łapcie inspiracje na Prezenty na Dzień Dziecka 2025
Umiałem upichcić jajecznicę – dodałem 1 element a znajomi zaczęli mnie darzyć estymą godną szefa 3 *** kuchni!
Nikt nigdy nigdzie – nie został uznany wirtuozem patelni za zrobienie jajecznicy.
A najwyżej na takim poziomie danie, pozwalały mi przyrządzić, moje notorycznie za mało pielęgnowane umiejętności kulinarne.
Aż pewnego zimnego, szaro-burego dnia moje życie nabrało jaskrawych barw i zmieniło kurs o 180 stopni (a właśnie że nie Celsjusza). Wtedy właśnie po raz pierwszy poznałem ją. To była miłość od pierwszego wejrzenia – STOP – się w nią wgryzienia.
Bądźmy szczerzy – wygląd i wizualny magnetyzm owszem – sprawi że zaczniesz kogoś bezkrytycznie i namiętnie pożądać, ale umówmy się – by przepaść tak dokumentnie, że teraz nie wyobrażam sobie bez niej życia… Że mimo żony, pracy, dzieci, obowiązków, codziennej gonitwy… co ja chrzanię – mimo COVID-19 i zafundowanej nam przez niego kwarantanny – widuję się z nią 3-4 razy w tygodniu…
Gdy zrobisz to raz – przepadasz na wieki. Całe szczęście w tym obyczajowym ambarasie, moja małżonka obdarzyła ją równie płomiennym uczuciem i wspólnie dzielimy tę namiętność na talerzu
…a na imię jej było Szakszuka (jeśli kiedyś zdarzy nam się jeszcze córka, tak będzie musiała dostać tak na imię;)
Aby zachęcić Cię do dalszej lektury i upewnić, że przyrządzenie Szakszuki mieści się w zakresie każdego kto choć raz w życiu usmażył jajecznicę – zrobię to na modłę amerykańskich podręczników i wykładam przepis na szakszukę w – (kto to pamięta) – telegraficznym skrócie:
Robisz to wszystko co zwykle przy jajecznicy STOP dodajesz pomidora STOP Szakszuka gotowa STOP bezbrzeżna ekstaza wśród współbiesiadników START
A teraz dla tej grupy czytelników, która woli w punktach
(i uwaga: ich kolejność nie jest przypadkowa ani nawet alfabetyczna):
Jak widzisz – do tej pory wszystko identycznie jak w przypadku już na 1000 sposobów wyeksploatowanej i wszetecznie wykorzystanej jajecznicy. A teraz zaczyna się kolorowa magia.
Lojalnie ostrzegam – pikanterii dodaj wedle własnego upodobania. Stopień natężenia dopasuj do współbiesiadników – de gustibus non disputandum est.
W przypadku jeśli szafujesz swoim życiem i zdrowiem w czasach #zostańwdomu i dysponujesz pomidorem żywym – wpierw doganiasz parę (po definicję odsyłam do TVP Szkoła) tych rajskich owoców (w niektórych językach słowa Raj i Pomidor są tożsame – stąd wzbudza we mnie wątpliwość czy aby Ewa zrywająca w naszej kulturze akurat Jabłko – to aby nie wina Tuska, znaczy tłumacza).
Wracając do przepisu – traktujesz pomidory torturą z wrzątku i bezobcesowo skalpujesz. Potem tak jak Zbójcerze Hegemona – najpierw „Na Plasterki”, a potem jeszcze w kosteczkę. W dobie braków zaopatrzeniowych, sięgasz śmiało i bezczelnie po tomaty w puszce i…
Czas na porcję podstawowego składnika życia – wkład białka.
.Kiedy jesteś ograniczony czasowo – polecam jajecznicę – umówmy się – wbijasz 2 jajca, roztrzepujesz, parę ruchów i że tak powiem – po krzyku.
Ale jeśli chcesz czegoś specjalnego – Szakszuka – jak na egzotyczną Panią przystało dodaje życiu pikanterii – i jak poczujesz na własnej skórze – dostarcza wielostopniowej ekscytacji.
Jajecznica może być po prostu sucha albo rozciapciana. Konsystencja Szakszuki to aksamit sosu, przeplatany niosącymi soki i życie włóknami szpinaku. Chrupkość cebuli przeplata się z konkretem użytej wędliny bądź tofu. W końcu główni aktorzy: w jajecznicy – zmasakrowany i przetasowany ze sobą nabiał. W Szakszuce jak najszlachetniejszy kawior – żywa kulinarna arystokracja – za przeproszeniem Jaja – niosą wyrafinowanie i klasę.
Jajecznica jak chleb Twój powszedni – jest efektywna. Nie zauważysz kiedy ją pochłonąłeś.
Szakszuka aby dopełnić ferię aromatów – ustroi się na koniec w Królową Kolendrę. Zaatakuje i zaromatyzuje wszystkie zmysły. Wysublimowany smak, apetyczny zapach – z nonszalancją obejmie Twoje zmysły. I już nie da o sobie zapomnieć.
A czy dzieci to jedzą? No co wy…
One w tym czasie jedzą Zdrowe przekąski dla dzieci, że palce lizać:)
Polskie marki odzieżowe dla dzieci szyją przepiękne ubrania. Jeszcze rok temu szafy moich dzieci były zdominowane przez ubrania z sieciówek. Nie miałam wtedy takiej świadomości, jaką mam teraz i dziś chciałbym się z Wami podzielić moimi przemyśleniami.
Około 1,5 roku temu zaczęłam się interesować slow fashion i etyczną modą. Sama ograniczyłam kupowanie ubrań w sieciówkach z wielu powodów. Najważniejszym z nich była jakość, a następnie obejrzałam kilka dokumentów o rynku modowym (klik) i z miesiąca na miesiąc dojrzewałam do decyzji o ograniczeniu zakupów w sieciówkach.
Zaczęłam rozglądać się wśród polskich marek i znalazłam mnóstwo firm, których ubrania mi odpowiadały.
I tak jak rok temu w mojej szafie było sporo polskich marek, tak u dzieci dominowały sieciówkowe. Dojrzewałam do tych decyzji dość długo i zawsze kiedy czegoś potrzebowałam to rozglądałam się wśród polskich marek odzieżowych dla dzieci. Dopiero jak nie mogłam czegoś tam znaleźć to decydowałam się na zakup w sieciówce.
Podam przykład: Grube spodnie marki Zombiedash Julek nosi 2 rok – są tak dobrej jakości, że nie wypchały się kolana, ani nie straciły fasonu. Nosił je średnio 2 razy w tygodniu. Zapłaciłam za nie około 100 zł, a teraz są w takim stanie, że sprzedam je za około 50. Czyli koszt dla mnie jest 50 zł na dwa lata.
p.s. Mam nawet listę wśród znajomych, które są chętne na odkupienie tych spodni;)
Na facebooku są na przykład grupy, gdzie możecie kupić używane ubranka polskich marek. Sama jestem w kilku i często odkupuję używane. np. Booso
Przechodzę już do konkretów.
Tę markę poznałam już jakiś czas temu i bardzo ją lubię za uniwersalne kolory, kroje i jakość. Często mnie pytacie jak kompletuję ubrania dla dzieci – mam taki sposób, że staram się im tworzyć tzw. garderobę kapsułową. Czyli każde ubranie pasuje do każdego. Wg mnie MyBasic jest właśnie taką marką, która ułatwia kompletowanie ubrań pod tym kątem.
Wiele razy miałam też sytuację, że potrzebne są ubrania w danym kolorze np. granatowe polo do mundurka, lub zwykła biała bluzka bez aplikacji – takie ubrania znajdziecie w MyBasic.
Rozmiarówka jak od 62 cm aż do 164.
Jak wypada rozmiarówka? Wybieram o rozmiar większe niż noszą dzieci.
Tu Julian 3 lata temu
Jul ma teraz 101 cm i nosi rozmiar z Mybasic 104-110, a Lila ma 125 cm i nosi 128-134
Marka ma też body, pajace dla najmłodszych. Ostattnio też wprowadzili skarpetki.
Polska marka odzieżowa dla dzieci z Podkarpacia, która szyje piękne kolorowe ubranka dla dzieci. Mamy je od początku istnienia i niezmiennie uwielbiamy. Co roku są dwie kolekcje i każda z nich jest genialna.
Jak wychodzą nowe wzory, to starsze lądują w outlecie i możecie tam upolować świetne ubrania za ceny sieciówkowe.
Z poprzedniej kolekcji uwialbiam te wzory:
A z obecnej kolkcji też zamówiłam kilka rzeczy, bo dzieci już wyrosły
Moim faworytem są marmurkowe dzianiny u Pana Robaka, bo są bardzo praktyczne – materiał jest miękki, pasuje do wszystkiego i nie widać na nich żadnych plamek.
Te ogrodniczki to u nas hit
Bardzo lekkie i ciepłe kurtki dla dzieci i dorosłych z pierzem. Świetnie się użytkują, a później możecie je wyprać w specjalnym płynie do puchu i wysuszyć w suszarce. Sama też noszę i bardzo lubię.
Kurtki Fluff
Polskie marki odzieżowe szyją też dla dzieci kurtki – my od 2 lata mamy Miapkę, dłuższą kurtkę typu softshell. Specjalnie zamówiłam ją większą żeby była dobra na 3 sezony. Kurtka ma też świetny patent dla najmłodszych (zapięcie w kroku). Jest ciepła, ma dużu kaptur i na tym wzorze nie widać żadnych zabrudzeń.
Miapka
Znacie Ul&ka? Mają piękne czapki, kominy, opaski, gumki do włosów.
We wpisie z Fryzury dla dziewczynek pokazywałam Wam poprzednią kolekcję
A w tym sezonie mamy czapkę, opaskę i chustę w tęcze. https://ulandka.com/pl/
Te ubranka wyglądają jak kopia dorosłych ubrań. Mamy od 3 lat jedną bluzę (kupiłam ją troszkę za dużą) i wciąż Julek w niech chodzi.
Teraz wyszła nowa kolekcja – tak samo ciekawa jak poprzednie. https://booso.pl
Przepiękne turbany, które można nosić zamiast czapki. Są różnej grubości i mają różne rodzaje materiałów. Możecie też zobaczyć grube opaski, które pięknie wyglądają na głowie.
https://looks-by-luks.pl
Polska marka odzieżowa dla dzieci, która jest już długo na rynku. Ma charakterystyczny styl i piękne wzory. Mamy kilka bluz i obowiązkowe spódniczki tiulowe.
Kids on the moon
Kolorowe ubranka szyte w Polsce dla najmłodszych i trochę starszych. Rewelacyjna jakość i niepowtarzalne wzory.
Zombiedash
Jak Julek był malutki to uwielbiałam te ubranka – piękne kolory, wzory i ta jakość! Mają świetne body kopertowe, które bardzo łatwo się wkłada.
Coodo for kids
Oto link, który ukaże ci potencjał biologicznego mikroprocesora homo-sapiens! Aby jak u Hitchcoka – zacząć od trzęsienia ziemi – od następnego zdania podmieniam w tekście liter „P” i „p” na znaczki „П” i „п”. Nawet one trochę пodobne do liczby „Pi”?.
Ciekawe ile пotrzeba czasu, aby пrzejść nad tym do пorządku dziennego? Пoпatrzmy. Пoeksпerymentujmy. Będziemy się teraz uпajać пrędkością z jaką okaże się to пestką. Wiem, że jeszcze mi nie wierzycie, więc idziemy za ciosem. Aby naпrawdę uzmysłowić wam jakie to dla mózgu пroste -czym пrędzej пowiększam пulę o kolejną пarę do пodmiany. Пolskie „R”/„r” zastąпimy dla пodniesienia пoпrzeczki znakami „P”/„p”.
Pozumiemy się? Pozпpostowała wam mózg ta mała pubaszna pozpywka? Patunku. Dajecie padę? Czy to dpoga пrosto do wapiatkowa? Nie, widzę że dla was to пposte . Czytelnicy nebule.пl to w końcu podzice. Oni padzą sobie na co dzień nie z takimi пpoblemami. No to пodnosimy stoпień tpudności. Dodajemy zamianę „S”/„s” na „C”/„c”.
Hmmm, ctapuchy moje! Ckapanie bockie z tymi ćwiczeniami mózgu. Paпtem chwila, a ten ckubany już ogapnia nawet takie wygibacy. No ale to chyba już tyle jeśli chodzi o moją пepfidną пpóbę ukpycia do czego to dpobne ćwiczenie zmierza. Właśnie mimowolnie i bez wyciłku – oпanowujesz bowiem drogi czytelniku pocyjcki alfabet…
Пamiętam jak dyckutowałem 20 lat temu w Ectonii z niejakiem Mariem z Urugwaju:
– Pocyjcki byłby dla Пolaków пposty, gdyby nie alfabet!
– Ależ na odwrót – Mario пolemizował – pocyjcki alfabet był ctworzony z myślą właśnie o językach cłowiańckich! To пolcki by ckorzyctał gdyby otworzył na to oczy!
Idźmy od pazu na maxa i cпójrzmy na taki znak „Щ” i „щ”, któpy пotrzebuje w naszym zaпicie aż 4 litep: „szcz”. Ile oщędności można by wygenerować dla щwanych щecinian i щuпłych щecinianenk? Dla miłośników щawiu czy barщu. Kogo unieщęśliwiają kleщe, jaщupki czy chrząщe? Kto w deщu w gąщu chętnie chłoщe chpabąщe?
A пpoblemy z zapisem „ż” i „rz”? Otóż zamieńmy je wszyctkie na „Ж”, „ж” i zobaczymy jak będzie wyglądać nasze жycie. Bo moim zdaniem juж жadna gжegжółka nam nie ctpaszna! Juж nie tжeba wkuwać kiedy ж wymienia się na „p”. Kto niby uжywa na co dzień i пamięta, жe „rz” wystęпuje пo cпółgłockach b, t, d, k, p, g, ch opaz j? Жe wyjątkami od tej peguły cą formy wyжsze i najwyжsze пжymiotników? No to pęka do gópy kto niby będzie tęsknił??
Idziemy dalej, bo nie od pazu Жym zbudowano! Zamieniamy dwuznak „sz” na „Ш” i „ш”. Шybko nam пójdzie, naш mózg lubi takie uпpoщenia. Пocłuжymy cię logopedycznym wiepшykiem:
Шapa myшka w шafie mieшka a na imię ma Agnieшka. Ma w шufladzie tжy koшule, kaпeluшe, шelki, шnupek. Gpywa w шachy, пiшe wiepшe, tuшem pobi шlaczki пiepwшe. Chętnie шynkę je i gpoшek, kaшę, gulaш, gpuшek koшyk.
No to tepaz пжyшła kolej na wymianę „cz” na „Ч” i „ч”. To moжe jeщe jeden wiepш:
Dziś wieчopem będzie meч. To ject bapdzo waжna жeч. Ćwiчą chłoпcy i dziewчyny, mają bapdzo tęgie miny. Чwarta klaca чeka juж. Oпadł teж z boicka kuж. Graчe zaчynają meч. Bo to bapdzo waжna жeч.
Tepaz жeby zaпicać gdzie mieшkał Gжegoж Bжęчyщykiewiч, пotжebujemy juж tylko wymienić „h” i „ch” na „X” i „x”. Tak oto moжemy juж zaпicać cławetne Xжąщyжewoшyce пowiat Łękołody.
(a tak na mapginecie, wiedzieliście жe twórca Fpanka Dolaca był zaincпipowany kciąжką C. K. Dezepteжy: https://pl.wikipedia.org/wiki/Grzegorz_Brz%C4%99czyszczykiewicz).
Xodźmy dalej moje zuxy. Zapaz zpobimy пжepwę i złaпiemy oddex. Xoć jecteś juж nie do zaxamowania. Xoćbyś nie xciał – pocyjcki alfabet nieuxponnie ject wxłaniany пжez twój mózg. Чy dla zuxa чy dla druxa, dla uxa kaжego maluxa, чy ject suxo чy ject pluxa, чytamy tak шybko, жe nie ciada muxa!
Tepaz mimo, жe wжucimy napaz aж 6 znaków – ani tego nie пoчujeш:
„аА, эЭ, кК, мМ, оО, тТ,” – xoć пжэмycaм тu „e” czyli „э”, „Э” obpóconэ – чy zgadzaш się, жэ тa шócткa кłoпoтów жadnyx naм nie cпpawi? Toмэк мa кoткa, кoтэк мa мoтэк. Młoткieм мoтa wэłny мoтэк. Kтo мa мoтэк a ктo мa тaкie Moкaтэ?
Xa, мyśliш мaм go! W cłowax „nie”, „мłoткieм” i „тaкie” – zaпoмniał lэщ wcтawić „э”! Muшę cię zмapтwić, w pocyjcкiм icтnieją caмogłocкi, ктópyx w пolcкiм nie uświadчyш – To caмogłocкi „joтowanэ”. Zadanieм „e”, „E” чyli пolcкiego „je” ect zмięкчane пoпжэdzającэj cпółgłocкi. A eśli пжэd nią ecт caмogłocкa albo poчąтэк wypazu – чyтaмy ją – „je”. Eśli тaк ecт łaтwej zaпaмięтać – nex będze. Пolcкe „e” чyтaj „je”!
A tu macie analogiczny wpis – wersja dla Polaków pragnących opanować ukraiński – Alfabet ukraiński
A tu macie również od zespołu Skillme odwrotną konwersję – Польський алфавіт – – а як легко його вивчити?
Кolэjna łaтwa liтэpa „б” i „Б” чyli „b”. Aбy бóбp бył щęśliwy – doбжэ бy бyło – gdyбy 8 мałyx бoмбэlкów мu cię upodziło. Бaбcia бoбpa бyłaбy wтэdy uocoбeneм щęścia ne z тэj пlanэтy. Бóg бoweм luбi бoбpowэ бoмбэlкi, nawэт jaк бpyкają тэ бжdącэ i pozбijają бжdąкającэ бuтэlкi.
Eśli тэpaz cię zacтanawiace do чэgo w тaкiм paze gpaжdanкa (pocyjcкi alfaбэт) uжywa liтэpy „B” i „b” – juж тłuмaчę – „B” i „b” тo naшэ „w”. Jaк baм тaм? Чy by b Bapшabe чy bэ Bładycłabobe – błaśne bybpoткa poбi cię baм b głobe. Бo b тyм cały ecт aмбapac, жэбy dboe xciało napaz. Boбec тego чac na кolэjnэ byzbane.
Kтo z bac zna liчбę Fi? Пolcke „f” пiшeмy бobeм „Ф”, „ф”. Tpoxę фajne, тpoxę фikкuśne a тpoxę фiglapne. Mój Фenoмenalny фagac Фaбian, мa na тej фoтogpaфii фoxa. Фilмue błaśne фaбpyкę Фopda b Фinlandii . Фaбuła ego фilмu ecт oпapтa na фaктax. Głóbną бoxaтэpкą бędziэ фiligpanoba фińcкa фэмinicткa – фanaтyчna фilaтэlicткa. Фilм бędze тpoxę фpybolny alэ бэz фajэpbepкób. Taкe тpoxę фaфapaфa.
No doбжэ, тэpaz b тaкiм paze liтэpa „d” – чyli „Д” i „д”. Bygląдa тpoxę jaк дoмэк. Чy тo дoм Дanela чy тo дoм Дabiдa, дoбpa дpebniana дpaбina – zabшэ cię gocпoдaжobi пжyдa. Дoпepo gдy bтэдy дuпę мu upaтujэ, дogłęбne i Дanel i Дabiд za тę дpebnianą дpaбinę пoдzięкuje. Дoдaм eщэ дoбiтne – дoдabane i oдэjмobane дo дpaбiny дoдaткobyx щэбэlкób oбaj luбią byбiтne. Taкe niбy дэбilnэ zaдane, a Дabiдa zaдobala jaк мэдyтobane.
Cкopo „д” juж oпanobane – bпpobaдzaмy „g” – „Г”, „г” – b тę naшą дoбpą zaбabę. Гpaфiчne byдajэ cię neгpoźnэ. Naдгoplibi eдnaк juж oдгaдli jaкi z neгo neпozopny гaгaтэк. Гooгlobać бy мoжna гoдzinaмi a i тaк ne oдгaдneш bшycткix eгo zaгaдэк. Гiгanтób тaм мpobe. Гoтobэ na bшycткo, гbapanтują пжyгoдy jaк u Гaгapina. Oj гoжэj juж бyć ne мoжэ. No xyбa, жэ мaш oxoтę na гalapэтę z noгi гącкi? Alбo u гazдy na гanкu пoгabęдzić пжy гapnкu гulaшu z гэпapдa.
Дo тэj пopy uтpbaliliśмy juж „x”. Nauчмy cię тэpaz zaпicać „n”, бo ono uжyba znaкób „H” i „н”. Ha пэbнo нaтyxмiacт нauчyш cię тэj нobiнкi. Ho бo jaк нe jaк тaк?. Hezłэ тo нaшэ zaбabiaнe cię ze zнaкaмi. He cąдziш? Haoчнe łaтbo cię пжэкoнać jaк пlacтyчнy ecт тэн нaш мózг. Zuпэłнe нobэ нabyкi нaбybaмy тaк нaпpabдę нa пэłнэj пpęдкości. Ho нe?
Ho тo jaк juж мaмy „н”, нaпpabдę нebele нaм juж cпółгłoceк zocтae. Bэźмy bпepb нa bapштaт нaшэ „z” чyli „З”, „з”. Зoбaчмy чy bзopobo jэ зaliчyмy. Чy дaмy cię змylić? Чy нe дaмy cię тaк łaтbo збić з тpoпu? I нa зabшэ juж зaпaмięтaмy, жэ тo нe нuмэp тжy a liтэpa З! 3бiły збipy збója w збoжu aж зэзa дocтał зaкaпiop з i тaк juж зaкaзaнą гęбą. 3aдэк тylкo cxpoнił i xyłкeм зbiał.
3ajмijмy cię eщэ liтэpą „c”, ктópą зaпicueмy зa пoмoцą błaśнe „Ц”, „ц”. Нo цo? Цoś cię нiбy нe пoдoбa? Heзłэ цaцкo. Цapэbiч luбił цэбulę i чocнэк. Цo пpabдa нe jaдł ix тaк чęcтo jaк зэ цнoтy cłyнąцa цapyцa Цэцylia, alэ i тaк. Цuкepкoby бył з нeгo цuдaк. Нo i цo bięцэj нiбy мoгę baм тu eщэ жэц? A мiało бyć нiбy тaк пpocтo… a тu jaк зabшэ… тylкo ччэ oбeцaнкi цaцaнкi!
I oтo пoвoli чaс нa сaмoгłoскę. Бежэмy сoбе нaшэ „i” – „И”, „и”. И тu juж вaм зoстaвиaм jaк скojaжyć, иж тo luстжaнэ „N”. Бo и loгики жaднэj в тyм ниjaк не видać… и цo? И jaк тo мóвиą jajцo. A ктo з вaс миał вчoрaj именинy? Чy тo бyły именинy Нинy, Ирминy, Изaбэlи чy Сaбинy? Чy именинoвэгo шaмпaнa пиł з ними Фиlип, Стaнисłaв, Никитa чy Брoнисłaв?
To тэрaз стaвiaмy крoпę нaд „и”, и нauчyмy сиę „j” – „Й”, „й”. Нийaк тo трuднyм не ест. Бий зaбий, в мрoвискo вłóж кий, a нoвей lитэрки не зaпoмний. Йaбłкoвегo йoгuртu сиę нaпий, йaрмuжэм пoпий, a пoтэм чyм рyхlей дo uбикaцйи бегний. И цo? И йaк тo мóвиą йaйцo!
И чaс брać зa рoги пolске „Y”, ктóрэ тo зaписuемy: „Ы”, „ы”. Рoдaцы! Пийaцы! Жołдaцы! Цo в Зaкoпцu, u бaцы, сą дla хэцы рoбени нa цaцы. Kaжды рuды бэз брoды ест бlaды и хuды alэ гды зе oд жoны гaзды loды, зaрaз мu жэднą бoкoбрoды. Kеды oн пэłны тэй стрaвы тo uśпиoны, a пoвинен спепжać йaк шaloны.
И кolэйнэ дla oртoгрaфии не кoхaйąцых uпрoщэне – „u” oтвaртэгo и „ó” зaмкниęтэгo uеднoliцэне – „У”, „у”. Пoсłужымы сиę вершэм:
Быłы сoбе „Y” и „y”.
Вциąж псoциły иlэ тху –
спжэчałы сиę з Oртoгрaфиą,
дo йaких вырaзув трaфиą
Виęц „y” вскoчыło дo ружы,
цo быła гдзеś в пoдружы.
Mусиaнo вынaйąć стружы,
бo крaдзеж ружы ктoś вружыł.
„Y”, впaдło дo псей буды
alэ тaм быłы нуды
и Бурэк цałы руды
и чтэры пхłы пaскуды
Сыпałы сиę двуе в дзеннику
з пoвoду мałых псoтникув
a oнэ вциąж пэłнэ фигlикув,
a oнэ вциąж пэłнэ уникув…
Kтуж знaйдзе псoтнэгo душкa,
цо вкрaдł сиę нaвэт дo łужкa?
Oх, Oртoгрaфиa тo зрoби –
мa цoś в зaнaджу – Сłoвник.
Зoстałы нaм ещэ тжы сaмoгłoски „йoтoвaнэ” – знaмы нa рaзе „e”. Нинейшым пжэдстaвиaм вaм „ja” – „Я”, „я”. Пaмиęтaце – нa пoчąтку вырaзу чы пo сaмoгłoсцэ – чытaмы ” йa”. Я як перoн lубиę еść яснoзеloнэ ябłкa. Koхaм тэж яя з вolнэгo выбегу, ягoды, ягниęцинę и чэрвoнą яжęбинę. Яснэ ест тэж, жэ „я” пo спуłгłoсцэ зaдaнем – ест спуłгłoски змиęкчaне. Дość мaш йуж тэгo ебaня? Нияк я тэгo не зaбрaням. Aни зрэштą хlaня, aни пoтэм жыгaня, aни фикaня, aни нaвэт бэкaня.
„Ju” – „Ю”, „ю”. Нaш юбиlaт – Юрэк – юрны юхaс з Югoсłaвии, юж oд ютрa бęдзе юрoрэм юдo. Якo нoвы юрoр юниoр, мa oн в звычaю сęдзиoвać в турнею веloбoю бęдąц нa хaю. Чы нa пoстoю чы в трaмвaю – мaхaм ци гнoю – бaю, бaю… мистжу в бэкaню и сaпaню. Вolałбыś узнaне в oбрaзув мaloвaню? Kсиąжэк писaню? В мaрмужэ жэźбеню? Вэź сиę дo рoбoты lэню!
И тaк з „йoтoвaных” зoстało тыlкo „Jo” – „Ё”, „ё”. Не ёйч Ёaннo, ёдła, Ёвiш и ёгурт – тo едынэ сłoвa яке хoдзą ми пo гłoве. Еść ягoдoвы ёгурт нa Ёвiшу пoд яснoзеloными ёдłaми…
Вем, з пoмoцą пжыйдзе пolски вołaч! Дрoге Kaсё, Kрысё и Maрысё! Mиła Зoсё, Бaсё и Małгoсё! Дo кońцa юж прaве дoтрвałыśце! Tжы знaки и пoвеце жэ юж цalуткą грaждaнкę знaце и умеце!
Нo тo вперв твaрды знaк – „ъ”. Пoтжэбны гды хцэмы, бы „ётoвaнa” сaмoгłoскa не змиęкчała пжэд ниą стoйąцэй спуłгłoски – як в сłowaх: зъядać, зъявa, зъеднoчoнэ.
To цo в тaким рaзе, oпруч „ётoвaных” сłужы дo спуłгłoсэк змиęкчaня? Бингo! Брavo! Вłaśне тaк – миęкки знaк „ь”.
Чыlи „ś”, „ć” (ть), „dź” „ń”, „ź” рoбиш пжы пoмoцы „ь”.
Oсьlэ ушы мa тэн кoнь. Хoть усьмехa сиę як сłoнь. Есьlи выйąть дoнь свą дłoнь, гaмoнь узнa йą зa брoнь, и вэзь сиę якoсь oбрoнь! Alбo oсłoнь, alбo oбрoнь! A нaйlэпей схрoнь пoд ябłoнь! Дaш му oсьть alбo кoсьть a тэн гoсьть впaдне в зłoсьть. Пal гo шэсьть нo и чэсьть!
Нa дэсэр зoстałы „l” и „ł” бo oбa пo прoсту пишэмы „Л”, „л”. To ктo z вaс льуби бaкaлёвэ льoды? Кaждa льубежнa Льoлитa льубуе сиę в пышных мрoзьных дэсэрaх тaк як и
Ежы:
Пoд пежынą Ежы льэжы
Жэ ест хoры никт не вежы.
Жaли сиę нa бульэ глoвы,
жэ жoлąдэк тэж нездрoвy.
Ещэ рaнo был як жэпкa
(цo тo ест oд здрoвя кжэпкa). Пoтэм Юркa бруднa рąчкa
ниoслa в бузиę грушкę, пąчкa.
Maмa хлoпцa юж жaлуе,
льэч пaн дoктoр иглą клуе.
– Mый Ежыку нигды виęцэй
не едз, гды мaш бруднэ рęцэ
A a Б б Ц ц Д д Э э Ф ф Г г Х х И и Й й К к Л л М м Н н О о П п Р р С с Т т У у В в Ы ы З з Ш ш Щ щ Ё ё Я я Ч ч Ь ь Ю ю Ъ ъ Ж ж
A jeśli interesuje cię chiński, w tym artykule rozprawiam się z różnymi na jego temat mitami.
a tu łapcie Nauka angielskiego dla dzieci – nasze rutyny
Zrobiłam już kurs hiszpańskiego, poćwiczyłam jogę i sprzątnęłam wszystkie szafki w kuchni – a nie, wróć. NIC Z TEGO NIE ZROBIŁAM:)
Każdy inaczej podchodzi z nas do tego czasu i to jest OK. Ja przez pierwsze 3 dni miałam wielką chęć do działania: plany, pomysły, cele… A później przyszła rzeczywistość – te wszystkie rzeczy trudno jest realizować z wesołą dwójką przy boku. Kolejne 3 dni przesiedziałam na kanapie z telefonem w ręku i dopiero od dwóch dni czuję, że moja energia się normalizuje.
Dziś podzielę się z Wami, co mi poprawia humor, po czym lepiej się czuję, a czego unikam jak ognia.
Każdy sposób jest dobry, jeżeli jest Wasz.
Nie miejcie wyrzutów sumienia jeżeli widzicie, że Wasza sąsiadka myje okna, a u Was są rozmazane dziecięce łapki na szybie. (Ja przynajmniej nie mam 🙂
A oprócz tego:
Lubię wiedzieć, co się dzieje – ale teraz mam już przesyt. Zdaję sobie też sprawę z tego, jak pisane są teksty na portalach żeby w nie kliknąć – one mają budzić emocje. Niestety teraz budzą tylko negatywne. Wolę zdecydowanie suche dane podane raz na jakiś czas, niż natłok wielu informacji na raz. Dozuję to sobie, bo wiem, że to na mnie źle wpływa.
TV nie oglądam już 7 lat, więc tym bardziej teraz tego nie robię. A o wyłączenie radia poprosiła mnie Lila, kiedy jeszcze w PL nie było żadnego przypadku. Powiedziała:
„Już nie mogę słuchać o tym wirusie”
Lubię jak w domu coś gra, więc odpalam na tel. aplikację Open.fm (można też na komputerze KLIK) i włączam na głośniczku audycję #zostańwdomu. Nie ma tam wiadomości, ani reklam. Są też spokojniejsze kanały takie, jak Crema cafe, Relaks, Joga, a nawet kanały dziecięce – polecam bardzo. Wieczorem słuchamy kołysanek.
Wiele osób pewnie się zdziwi, ale ja tak mam. Nie potrafię też w takim stroju pracować;) . Na codzień pracuję z domu i żeby coś napisać muszę się przebrać np. w jeansy. Tym sobie wyznaczam pracę w domu. Podobno ma tak wiele osób, które pracują z własnego biurka. Inny strój pomaga mi się skupić. Teraz chodzę głównie w miękkich jeansach i T-shirtach. Jeden dzień zostałam w piżamie i nic nie zrobiłam tego dnia. Do tego czułam się, jakbym była chora.
Przymykam oko na bałagan, przymykam oko na kolejną bajką, przymykam oko cały czas. Dla własnego spokoju i reszty domowników. Ten czas uczy nas odpuszczania i czuję, że po samoizolacji będę mistrzem przymykania oka;)
Jeszcze nigdy tak dużo nie ćwiczyłam (chociaż taki pozytywny wpis samoizolacji). W ciągu 7 dni już 4 raz, więc jak na mnie jest to sporo. Mi ćwiczenia bardzo pomagają na głowę – jak poćwiczę rano to cały dzień jestem spokojniejsza.
Nigdy nie miałam tyle czasu na wklepywanie kremów, nakładanie maseczek i używanie peelingów. Czuję się wtedy zaopiekowana i dobrze to wpływa na moje zdrowie psychiczne.
Dziś rano spojrzałam na moje podkrążone oczy i pomyślałam, że źle wyglądam. W ciągu dnia nie mam kiedy nawet spojrzeć w lustro i nawet tego nie widzę. Dziś drugi raz w ciągu tygodnia się pomalowałam i powiem Wam, że na mnie makijaż działa uzdrawiająco. Mam wrażenie, że się więcej uśmiecham, a w lustro spoglądam chętniej.
W poście makijażowym pisałam Wam o moim ulubionym podkładzie Clinique Even Better i to się nie zmieniło. Mocno nawilża twarz, a przy okazji przykrywa wszystko to, co chcemy ukryć, na rzęsy tusz i bronzer na policzki. Kilka minut, a ja poczułam się zdecydowanie lepiej.
Post z całym makijażem poniżej:
Nie mogę się skupić na książce (chyba, że macie coś bardzo wciągającego, to polećcie) i czytam gazety. Trochę mi się uzbierało nieprzeczytanych i one mi zapewniają chwilową rozrywkę. Nie mam też za bardzo kiedy czytać, bo dzieci za bardzo angażują, więc szczerze zazdroszczę tym, którzy teraz nadrabiają zaległe książki.
Dzieci staramy się usypiać wcześnie, tak żeby o 20 spały (jakoś się udaje;) i po całym dniu oglądamy seriale. Obecnie na topie jest Sex education, a Wam wypiszę jeszcze moje ulubione seriale poprawiające humor:
Może coś jeszcze dodacie
To co kiedyś robiłam w 2 h, to teraz zajmuje mi cały dzień. Pogodziłam się już z tym, bo innego wyjścia nie mam. Lila ma sporo lekcji, Jul jest bardziej wymagający niż zawsze i tak to wygląda.
Ten ostatni punkt daje mi poczucie, że nad tym panuje. Nigdy tyle nie prasowałam i nie szorowałam łazienki. Mam w planach zrobić porządki w szafach i w pokojach dzieci, ale tutaj efekt szybko zniknie, więc odkładam to na później;)
p.s. I oglądam memy:) Bardzo polecam inststories Make Life Harder – pomagają przetrwać ten czas 🙂